Dodaj do ulubionych

Test 3-klasistów

12.02.14, 14:55
Mam pytanko, orientujecie sie, kto daje te testy? znaczy-czy one sa ogolnopolskie i wszystkie dzieci w Polsce dostają te same?
od paru tygodni dostajemy takie testy do zapoznawania sie w domu i robienia z dzieckiem celem "wprawienia " się.I czasem naglowek jest z Operona a czasem unijny.I tak sie zastanwiam czy wszytskie dzieci dostaną ten sam?
--
"Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
Edytor zaawansowany
  • olga727 12.02.14, 15:27
    babsee napisała:

    > Mam pytanko, orientujecie sie, kto daje te testy? znaczy-czy one sa ogolnopolsk
    > ie i wszystkie dzieci w Polsce dostają te same?
    > od paru tygodni dostajemy takie testy do zapoznawania sie w domu i robienia z d
    > zieckiem celem "wprawienia " się.I czasem naglowek jest z Operona a czasem unij
    > ny.I tak sie zastanwiam czy wszytskie dzieci dostaną ten sam?

    U nas wychowawczyni wspominała o testach z OBUT-u,ale równie dobrze mogą być z Operon-u. Okaże się po feriach.
  • majarzeszow 12.02.14, 16:57
    Syn bedzie pisał i OBUT-a i OPERON-a. Kolo kwietnia chyba gdzies, tak pani przekazała nam na wywiadowce.
    To sa testy ogolnopolskie, ale raczej nie obowiazkowe. Choc lepiej to napisac, by miec obraz umiejetnosci po edukacji wczesnoszkolnej.
    --
    MAJA i:
    http://dhbm.daisypath.com/t5Sop1.png http://lbym.lilypie.com/pp4Sp1.png
  • iwoniaw 12.02.14, 20:02
    Nie, nie wszystkie dzieci piszą ten sam, szkoły przystępują (lub nie) do Operona albo OBUT-u (ten ostatni ma być podstawą do liczenia EWD po teście 6-klasisty, więc pewnie z czasem będzie coraz powszechniejszy, a może i obowiązkowy).

    --
    Niedźwiedź polarny to niedźwiedź kartezjański po transformacji
  • stillgrey 12.02.14, 20:19
    Moge popuchnac z dumy? wink
    Dalam pod wplywem tego watku, test z operonu (matematyka 2012) do wypelnienia mojemu Piotrkowi (7lat, 1kl) i zrobil go na maksymalna ilosc punktow big_grin
  • makurokurosek 12.02.14, 22:09
    To faktycznie możesz być dumna, bo jednak przeciętny siedmiolatek nie ma pojęcia co to jest obwód i jak go obliczyć, to samo z rozróżnieniem zadań typu " o siedem razy większy " a " o siedem większy".
  • stillgrey 13.02.14, 06:40
    Kazdy przecietny 7latek by to zrobil gdyby w szkole nie byli cofani/zatrzymywani w rozwoju. To co dzieciaki maja teraz w programie 1-3, Piotrek opanowal w miesiac, zahaczajac jeszcze o material z 4tej, a wcale nie jest wybitnie uzdolniony z matematyki. W 1 klasie walkuja do wyrzygu dodawanie i odejmowanie do 20 (u syna obecnie wciaz do 10), a pozniej zdziwienie, ze dzieciaki nie lubia matematyki.
  • troompka 13.02.14, 08:20
    wiesz co, albo rzeczywiscie sie lubisz chwalic, albo faktycznie nie dociera do Ciebie, ze Twoje dziecko MA zdolnosci matem. lub jest inteligentne ponad normę.
    Moj 3 klasista, z którym w domu dodatkowo pracuję, nie zostawiam go samemu sobie, nie jest na pewno orłem, taka średnia krajowa myślę, ma kłopoty z tymi testami. Nie zrobił na max. ilosc punktów (częściowo dlatego, że nie mieli jeszcze geometrii, więc te tematy są mu nieznane).
    Uwżasz niewiedzieć czemu, że skoro Twoje dziecko to opanowało i to tak dobrze jako 7 latek, to inni tez powinni, a starsze dzieci, to juz w ogole nie ma o czym mówic.
    Strasznie stresogennie wpływasz.
  • stillgrey 13.02.14, 10:04
    troompka, a ktora matka nie lubi sie chwalic swoim dzieckiem wink
    Ja wiem, ze moje dziecko jest inteligentne ponad norme i jakies zdolnosci matematyczne posiada, skoro tak szybko przyswaja wiedze i potrafi myslec abstrakcyjnie, ale bez przesady.
    Dziwi mnie troszke Twoje podejscie, piszesz, ze pracujesz z synem, wiesz, ze bedzie podchodzil do tych testow, wiesz, ze jest tam obliczanie obwodow, a mimo tego nie przerobilas tego z nim, dlaczego? Bo nie mial tego jeszcze w szkole?
    Ja zaczynajac nauke matematyki z Piotrkiem zaczelam wlasnie od obwodow i pola. Wyjasnilam o co w tym chodzi chodzi i do czego sie to pozniej w zyciu przydaje i wspolnie obliczalismy obwody i pola pokoi w domu wink (Futryny wliczalismy wink)
    Sorry, jesli wplynelam na Ciebie stresogennie, nie taki byl moj zamysl smile
  • troompka 13.02.14, 10:31
    nie wybiegam z synem przed nauczyciela. To jego rola, on uczy moje dziecko, a ja go wspomagam jesli ma z czyms problemy.
    Moze gdybym widziala zainteresowanie z jego strony, ale wg. mnie to naprawde srednia krajowa....uczy sie bo tak trzeba i nic ponadto.
  • jakw 13.02.14, 10:32
    stillgrey napisała:
    > Dziwi mnie troszke Twoje podejscie, piszesz, ze pracujesz z synem, wiesz, ze be
    > dzie podchodzil do tych testow, wiesz, ze jest tam obliczanie obwodow, a mimo t
    > ego nie przerobilas tego z nim, dlaczego? Bo nie mial tego jeszcze w szkole?
    Bo wie, że będzie to przerabiane w szkole jeszcze przed testem?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • lucyjkama 13.02.14, 12:13
    > Ja wiem, ze moje dziecko jest inteligentne ponad norme i jakies zdolnosci matem
    > atyczne posiada,

    Na pewno jest. Jednak zgadzam się z Tobą, że wiele dzieci radziłoby sobie podobnie dobrze jak Twoje gdyby ich ktoś matematyki uczył. To co robi się w pierwszej klasie to jest śmiech na sali. Moja córka gdy miała niespełna 4 lata umiała więcej.
    Teraz ma 5lat i 3 miesiące. Odczytuje liczby 3 cyfrowe, bezbłędnie je porównuje (mniejsza, większa), w mig załapała ułamki na jabłku i ciastkach (kroiliśmy sobie) i mnożenie -powiedziałam że matematycy są leniwy więc żeby zamiast pisać 2+2+2+2+2 piszą krócej 2*4. Pokazałam kilka przykładów i ona autentycznie rozumie.
  • stillgrey 13.02.14, 12:48
    Wiesz, moj syn ma przyjaciela. Chlopak uczy sie bardzo przecietnie. W domu kompletnie nikt z nim nic nie robi, dzieciak nie ma zadnych zainteresowan, nikt mu nie czyta, ba, nawet audiobooka nie wlaczy. Sprawdza mu prace domowa i tyle.
    Wystarczyla jedna jazda samochodem ze mna i z Piotrkiem podczas, ktorej przepytywalam ich ze slowek z angielskiego i tabliczki mnozenia i dzieciak mimo, ze wczesniej nikt go tego nie uczyl blyskawicznie zalapal o co chodzi, liczyl sobie na palcach, ale zasade zrozumial bezblednie. Gdyby tak rodzice poswiecili mu te 15 minut dziennie i mimochodem, podczas spaceru czy przed snem z nim cwiczyli chlopak juz dawno liczylby w pamieci i podejrzewam, ze spokojnie opanowalby to samo co Piotrek. I naprawde w klasie mojego syna jest moze 2-3 dzieci, ktore sa opoznione wzgledem reszty klasy i maja problemy z nauka. Reszta dzieciakow zwyczajnie marnuje swoj potencjal. Niestety w Polsce w wiekszosci szkol to wyglada tak, ze wszystkie dzieciaki sie rowna w dol, zamiast odwrotnie.

    Córy gratuluje, zdolna bestia smile
  • jakw 13.02.14, 08:21
    Przeciętny raczej by nie zrobił. Sądząc z twoich opisów - Piotrek jest zdolny. Więc podejrzewam, że matematycznie także. To, że tego nie widzisz, wynika prawdopodobnie z tego, że robisz z nim program wyłącznie szkolny , tyle że kilka klas wyżej.
    A z moich obserwacji wynika, że dzieciaki nie lubią matematyki, gdy jej nie rozumieją.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 09:55
    Widze, ze jest zdolny i jestem z niego dumna. Wydaje mi sie jedynie, ze nie jest wybitnie zdolny z matematyki, bo sprawnosc w obliczeniach to nie wszystko, zadania logiczne wychodza mu znacznie gorzej, czesto jesli mu nie pokaze nie wie jak sie do nich zabrac, a w moim odczuciu dziecko wybitnie zdolne matematycznie, potrafi wlasnie samo blyskawicznie dochodzic do prawidlowego rozwiazania, czesto niekonwencjonalnymi metodami.
    Wiem, ze Piotrek bedzie za pare dni trzaskal te zadania z kangurka za 5 pkt, ale bedzie to wynikac z tego, ze nauczyl sie metodyki, a nie dlatego, ze jest geniuszem matematycznym wink
    Ostatnio na innym forum ktos pisal, ze jego syn wyniki skomplikowanych obliczen widzi w glowie, ale nie potrafi pozniej pokazac jak do nich doszedl... dla mnie to jest wlasnie objawem geniuszu matematycznego, mimo, ze chlopiec z matematyki dostaje ciagle zle oceny.
  • jakw 13.02.14, 10:31
    Może problem tkwi w tym, że ty uważasz, że młody wybitnie zdolny powinien sam błyskawicznie dojść do definicji całki? Daj mu czas pokombinować, a nie od razu zabierasz się za pokazywanie schematu rozwiązania. Jego problem z kombinowaniem może wynikać też z tego, że automatycznie opanował rzeczy wykładane przez ciebie, a niekoniecznie jeszcze je pojął.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 12:25
    Mozesz miec racje.
    Staram sie nie pokazywac mu schematow tylko wlasnie naprowadzac na rozne sposoby rozwiazania tego samego problemu. Pokazuje, ze moze sobie dane zadanie lopatologicznie rozrysowac, ale moze tez jesli pomysli wykonac odpowiednie obliczenia i dojsc do wyniku latwiej i szybciej. Problem polega na tym, ze jemu sie nie chce kombinowac, jesli nie zna odpowiedzi od razu to niespecjalnie ma motywacje do tego zeby szukac rozwiazania za wszelka cene.
    Teraz kiedy juz wie, ze zadania logiczne jest w stanie rozwiazac, bo pokazalam mu, ze to wcale nie jest takie trudne na jakie wyglada, robi je chetniej i dluzej sie nad nimi zastanawia.
    Moze zle robie, ze naklaniam go do rozwiazywania zadan logicznych skoro on bardziej lubi wykonywac obliczenia (w jego odczuciu zasady sa proste, wiec nie trzeba sie wysilac), ale zalezy mi wlasnie na tym zeby nauczyc go logicznego myslenia i przede wszystkim nie poddawania sie, dazenia do celu.
    Wcale sie nie rozni od innych dzieci w jego wieku i tez lekcje odbebnia jak najszybciej zeby tylko usiasc sobie do kompa i pograc wink
  • jakw 13.02.14, 13:18
    stillgrey napisała:
    > Moze zle robie, ze naklaniam go do rozwiazywania zadan logicznych skoro on bard
    > ziej lubi wykonywac obliczenia (w jego odczuciu zasady sa proste, wiec nie trze
    > ba sie wysilac), ale zalezy mi wlasnie na tym zeby nauczyc go logicznego myslen
    > ia i przede wszystkim nie poddawania sie, dazenia do celu.
    > Wcale sie nie rozni od innych dzieci w jego wieku i tez lekcje odbebnia jak naj
    > szybciej zeby tylko usiasc sobie do kompa i pograc wink
    Tak na oko to twój młody może aż tak nie pali się do tej matematyki z tobą. Może woli zadania obliczeniowe bo szybciej ma z głowy? wink Logicznego myślenia można uczyć niekoniecznie na zadaniach wymagających obliczeń. A dążenia do celu i niepoddawaniania się można uczyć na czymkolwiek.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 14:35
    Wiesz, jesli dasz dziecku do wyboru gre na komputerze, zabawe z kumplami albo nauke matematyki to podejrzewam, ze malo ktore wybierze nauke matematyki wink Tylko czy to jest powod do tego zeby sie z dzieckiem nie uczyc?

    Nie wiem, moze to niepedagogiczne jest, ze ucze syna systematycznosci i staram sie rozwijac, na tyle na ile potrafie, a pedagogiem nie jestem, jego mocne strony? Moze i jestem nadgorliwa, nie przecze, ale wszystko co robie robie z mysla o tym zeby syn mial dobre i szczesliwe zycie. To moje pierwsze i jedyne dziecko i pewnie do wielu rzeczy brakuje mi dystansu, ktorego sie nabiera z czasem, ale nikt nie jest idealny smile


    Masz racje, ze dazenia do celu i niepoddawania sie mozna uczyc na czymkolwiek, ja staram sie to robic we wszystkich aspektach zycia, takze przy okazji uczenia sie tej nieszczesnej matematyki. wink
  • jakw 13.02.14, 21:41
    stillgrey napisała:

    > Tylko czy to jest powod do tego zeby sie z dzieckiem nie uczyc?
    Skoro ty się musisz uczyć to trudno - siła wyższa wink

    > To moje pierwsze i jedyne dziecko
    > i pewnie do wielu rzeczy brakuje mi dystansu, ktorego sie nabiera z czasem, al
    > e nikt nie jest idealny smile
    Na pewno brakuje ci dystansu do podstawy programowej z matematyki tudzież zdolności i zainteresowań innych dzieci.
    >
    > Masz racje, ze dazenia do celu i niepoddawania sie mozna uczyc na czymkolwiek,
    > ja staram sie to robic we wszystkich aspektach zycia, takze przy okazji uczenia
    > sie tej nieszczesnej matematyki. wink
    Ciekawy sposób uczenia pokonywania trudności na czymś, co trudności nie sprawia wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 13.02.14, 08:28
    > Kazdy przecietny 7latek by to zrobil gdyby w szkole nie byli cofani/zatrzymywan
    > i w rozwoju.

    Nie , nie każdy przeciętny siedmiolatek jest wstanie zrozumieć obliczanie obwodów, bo wymaga to już myślenia analitycznego i przestrzennego. Tak więc dla większości siedmiolatków zadanie typu " babcia chciała ogrodzić siatką prostokątną działkę o jednym boku 8 m, a drugim cztery razy dłuższym, pozostawiając 1,5 m na bramę i 70 cm na furtkę, ile metrów siatki musiała zakupić? " jest niezrozumiałe.
    Obliczanie obwodów nigdy nie było w programie klasy pierwszej, nie wiem nawet czy w chodziło w program klasy drugiej.

    "o co dzieciaki maja teraz w programie 1-3, Piotrek opanowal w mie
    > siac, zahaczajac jeszcze o material z 4tej,

    Proponuję więc rozwijać jego zdolności.
    Cóż ja nie mam tak zdolnego dziecka, w efekcie młoda mimo 2,5 letniej nauki w szkole jak większość dzieci w jej klasie i w klasach równoległych nie opanowała ortograficznego pisania, nad matematyką nieraz musi posiedzieć bo ciężko np szło jej zrozumienie pojęcia skali, przy zadaniach z różnymi jednostkami czy dzieleniu dużych liczb też nierzadko popełni błąd.
    Tak więc powinnaś się cieszyć, że masz takiego bystrzaka i może warto przenieść go do klasy lub dwie klasy wyżej, po co marnować czas i talent.
  • stillgrey 13.02.14, 09:42
    " babcia chciała ogrodzić siatką prostokątną
    > działkę o jednym boku 8 m, a drugim cztery razy dłuższym, pozostawiając 1,5 m n
    > a bramę i 70 cm na furtkę, ile metrów siatki musiała zakupić? "

    Tak sformulowanego zadania Piotrek tez by nie wykonal podejrzewam wink
    Ale w tych testach zadania sa typu ile potrzeba cm listewek na dwie ramki o bokach 20x30 wink


    " Proponuję więc rozwijać jego zdolności. Tak więc powinnaś się cieszyć, że masz takiego bystrzaka i może warto przenieść go do klasy lub dwie klasy wyżej, po co marnować czas i talent."

    Staram sie rozwijac jego zdolnosci matematyczne jak i w innych dziedzinach, ale uwazam, ze przenoszenie go do klasy wyzej zrobiloby mu krzywde. Zwlaszcza, ze nie tylko matematyka jest w programie, a ortografii czy pisania wypracowan jeszcze nie opanowal wink
  • makurokurosek 13.02.14, 10:03
    > Tak sformulowanego zadania Piotrek tez by nie wykonal podejrzewam wink

    Nie wiem jak sformułowane są zadania w teście bo jeszcze go nie przeglądałam, ale to które podałam jest typowym zadaniem na poziomie klasy trzeciej znajdującym się w podręcznikach czy zbiorach zadań.
    Nie mówiąc już o zadaniach typu " bok prostokąta ma 4 cm drugi jest 3 razy dłuższy, ile wyniesie obwód tego prostokąta w skali 3:1"
    Sądzisz, że takie zadania również bez problemu rozwiąże siedmiolatek.

    > Ale w tych testach zadania sa typu ile potrzeba cm listewek na dwie ramki o bok
    > ach 20x30 wink

    Takie zadanie również nie każdy siedmiolatek obliczy, nie każde dziecko niezależnie czy sześcio czy siedmioletnie ma opanowanie dodawanie do 100, nie każde ma wyobraźnie przestrzenną.

    "a ortografii czy pisania wypracowan jesz
    > cze nie opanowal wink

    Teścik trzecioklasity to nie tylko matematyka.
  • jakw 13.02.14, 10:22
    makurokurosek napisała:
    >
    > > Ale w tych testach zadania sa typu ile potrzeba cm listewek na dwie ramki
    > o bok
    > > ach 20x30 wink
    >
    > Takie zadanie również nie każdy siedmiolatek obliczy, nie każde dziecko niezale
    > żnie czy sześcio czy siedmioletnie ma opanowanie dodawanie do 100, nie każde ma
    > wyobraźnie przestrzenną.
    A jeśli zadanie byłoby w typu: "W sklepie są listweki o długości metra. Każda kosztuje 1 złotych. Jaś musi zrobić ramkę do obrazka o wymiarach 20x30 cm. Ile pieniędzy powinna dać mu mama?" to pewnie i 6-klasiści byliby się w stanie na nim połozyć...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 10:40
    No czy ja wiem, jesli dziecko wie, ze metr to 100cm, to moim zdaniem nie bedzie mialo zadnych problemow. To zadanie jest duzo latwiejsze od tego podanego przez makurokurosek smile
  • jakw 13.02.14, 10:56
    Dzieci w I klasie niekoniecznie wiedzą, że 1 m to 100 cm. A jeśli ramka byłaby 30x30 to dziecię musiałoby jeszcze pamiętać, że
    a) w sklepie sprzedają całe listewki (a przynajmniej zakładać, że to zakładali twórcy zadania)
    b)listewek nie sztukujemy
    wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 13.02.14, 11:08
    > No czy ja wiem, jesli dziecko wie, ze metr to 100cm, to moim zdaniem nie bedzie
    > mialo zadnych problemow. To zadanie jest duzo latwiejsze od tego podanego prze
    > z makurokurosek smile

    Jeżeli siedmiolatek wie jak obliczyć pochodne to i całki obliczy.
    Wybacz ale twój to rozumowania jest śmieszny. Każda osoba na przyswojenie pewnej wiedzy potrzebuje czasu i wbrew temu co sie tobie wydaje nie da się całego materiału klasy 1-3 skumulować i przerobić w miesiąc. Nawet twój siedmiolatek tego nie opanował, bo jak widać to maksymalnie z matematyki opanował materiał klasy 2, zadań złożony które są podstawą klasy 3 już bez twojej pomocy nie rozwiąże, o czym sama napisałaś.
  • stillgrey 13.02.14, 10:28
    " bok prostokąta ma 4 cm drugi jest 3 razy dłuższy, ile wyniesie obwód tego prostokąta w skali 3:1" Sądzisz, że takie zadania również bez problemu rozwiąże siedmiolatek.

    Nie sadze tylko wiem wink Przeciez to zadanie jest banalnie proste, jesli wie sie jakie obliczenia trzeba wykonac. Obliczenie 4x3 nie przerasta chyba zadnego 7latka, nawet nieznajacego tabliczki mnozenia pamieciowo. Wystarczy, ze sobie doda 4 trzy razy. Skala 3:1 to nic innego jak pomnozenie bokow razy 3, pozostaje obliczenie obwodu.
    Gdybym dala Piotrkowi jedynie tekst tego zadania to nie bedzie mial bladego pojecia o co chodzi, ale jesli zrobie z nim to zadanie wspolnie, wyjasniajac co i dlaczego trzeba wykonac, to pozniej z analogicznym zadaniem sam poradzi sobie bez problemow.
    W sumie to mnie natchnelas z ta skala wink

    Polski przegladalam i jest prosty, wystarczy umiejetnosc czytania ze zrozumieniem, znajomosc glosek, stopniowania przymiotnikow, antonimow i napisania tekstu skladajacego sie z 5-10 zdan.
    Nie wiem czy kazdy 7latek by sobie poradzil, ale Piotrek mysle, ze tak. Tyle, ze nie na maks punktow, bo zdarza mu sie piszac z pamieci napisac np gapióf i nie zna jeszcze zasad ortografii. Jednak reszta zadan jest do wykonania z marszu jesli dziecko jest bystre.
    Gdybym zapytala Piotrka co to sa antonimy albo stopniowanie przymiotnikow to nie bedzie wiedzial o czym mowie, ale jesli poprosze o podanie przeciwienstwa slowa zly, albo odmiane wyrazu mily, wedlug podanego wczesniej schematu to co to za problem?
    Zreszta wydrukuje ten test i sprawdze, bo moze jednak przeceniam jego umiejetnosci.
  • makurokurosek 13.02.14, 10:57
    > Nie sadze tylko wiem wink Przeciez to zadanie jest banalnie proste, jesli wie sie
    > jakie obliczenia trzeba wykonac. Obliczenie 4x3 nie przerasta chyba zadnego 7l
    > atka, nawet nieznajacego tabliczki mnozenia pamieciowo. Wystarczy, ze sobie dod
    > a 4 trzy razy. Skala 3:1 to nic innego jak pomnozenie bokow razy 3, pozostaje o
    > bliczenie obwodu.

    Dla ciebie jest banalne, dla mnie jest banalne dla przeciętnego dziewięciolatka nie mówiąc już o siedmiolatku banalne nie jest.

    "> Gdybym dala Piotrkowi jedynie tekst tego zadania to nie bedzie mial bladego poj
    > ecia o co chodzi, ale jesli zrobie z nim to zadanie wspolnie, wyjasniajac co i
    > dlaczego trzeba wykonac, to pozniej z analogicznym zadaniem sam poradzi sobie b
    > ez problemow.

    No i to własnie nauczyciele i rodzice robią z dziećmi przez trzy lata w klasach 1-3, po kolej tłumaczą i ćwiczą tak aby w dzieciaki potrafiły rozwiązywać coraz bardziej skomplikowane zadania.
    Natomiast nie jest tak jak piszesz, ze twój syn opanował już cały materiał klas 1-3 bo jak widać go nie opanowała skoro przed rozwiązaniem tego zadania musiałabyś mu je rozrysować i wytłumaczyć.

    "> Polski przegladalam i jest prosty, wystarczy umiejetnosc czytania ze zrozumieni
    > em, znajomosc glosek, stopniowania przymiotnikow, antonimow i napisania tekstu
    > skladajacego sie z 5-10 zdan.

    Zapomniałaś o ortografii, zasadach dotyczących stylu wypowiedzi pisemnej. Czytanie ze zrozumieniem też nie jest dla wielu dzieciaków tak proste, bo z umiejętnością czytania ma to niewiele wspólnego , jest to praca z tekstem.

    "> Nie wiem czy kazdy 7latek by sobie poradzil, ale Piotrek mysle, ze tak.

    Ale twój Piotrek to nie jest pępek świata i nie jest wykładnikiem tego co każde dziecko w jego wieku umiej. Jak sama napisałaś wiele zadań na poziomie klasy trzeciej w obecnej chwili i bez twojej pomocy nie rozwiąże.

    "> Gdybym zapytala Piotrka co to sa antonimy albo stopniowanie przymiotnikow to ni
    > e bedzie wiedzial o czym mowie, ale jesli poprosze o podanie przeciwienstwa slo
    > wa zly, albo odmiane wyrazu mily, wedlug podanego wczesniej schematu to co to z
    > a problem?

    Dziecko klasy trzeciej te słowa ma znać, a test ma rozwiązać sam a nie z dużą pomocą mamusi.
  • jakw 13.02.14, 11:05
    makurokurosek napisała:
    >
    > Dziecko klasy trzeciej te słowa ma znać, a test ma rozwiązać sam a nie z dużą p
    > omocą mamusi.
    Spokojnie, Stillgrey pójdzie z młodym i na maturę wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 11:15
    Po to go teraz ucze samodzielnego myslenia, zebym nie musiala ;p
  • stillgrey 13.02.14, 11:52
    Natomiast nie jest tak jak piszesz, ze twój syn opanował już cały materiał klas
    1-3 bo jak widać go nie opanowała skoro przed rozwiązaniem tego zadania musiał
    abyś mu je rozrysować i wytłumaczyć.

    Wiesz, przez miesiac ciezko byloby przerobic caly material i wszystkie mozliwe kombinacje zadan z trzech lat. Jednak test kompetencji na zakonczenie 3 klasy zrobil bezblednie, wiec o czyms to chyba swiadczy. W szkole wychowawczyni robila mu test roczny drugoklasisty i takze zdal na 5. A ani ja, ani wychowawczyni go za raczke nie trzymalysmy.

    Zadanie ze skala musialabym mu wyjasnic, bo obecnie nawet nie wie co to skala, ale przecietny 3klasista walkowal to chyba przez kilka miesiecy przynajmniej, wiec jakim cudem to zadanie mialoby byc dla niego trudne?


    "Ale twój Piotrek to nie jest pępek świata i nie jest wykładnikiem tego co każde dziecko w jego wieku umiej. Jak sama napisałaś wiele zadań na poziomie klasy trzeciej w obecnej chwili i bez twojej pomocy nie rozwiąże. "

    Tumany tez nie powinny byc wykladnikiem tego co srednio przecietne dziecko w danym wieku umie, badz byloby w stanie umiec gdyby ktos poswiecil czas na nauczenie go tego.
    Pokaz mi dziecko, ktore bez wyjasnienia zagadnienia z marszu rozwiaze nowy typ zadan, to ja Ci pokaze dziecko wybitnie zdolne matematycznie. Piotrek jest bystry, ale nie jest geniuszem matematycznym i trudno zeby rozwiazal samodzielnie zadanie ze skala, skoro nigdy wczesniej sie z tym terminem nawet nie spotkal.


    Z polskiego to oczywiste, ze 3klasisci znaja odpowiednie terminy, ortografie etc. W koncu cos przez te 3 lata w szkole robili. Gorzej kiedy po tych 3 latach nauki taki test sprawia im trudnosc...
  • stillgrey 13.02.14, 11:53
    Przepraszam, nie zaznaczylam, ktore wypowiedzi cytuje.
  • makurokurosek 13.02.14, 12:12
    "Wiesz, przez miesiac ciezko byloby przerobic caly material i wszystkie mozliwe kombinacje zadan z trzech lat. "

    Po pierwsze zadanie które podałam jest typowym zadaniem, bazującym na materiale które dziecko przerobiło wcześniej i do jego rozwiązania nie wymagana jest znajomość żadnej kombinacji tylko opanowanie materiału klasy 1-2.

    Jak to się ma do twojej wcześniejszej wypowiedzi

    " To co dzieciaki maja teraz w programie 1-3, Piotrek opanowal w miesiac, zahaczajac jeszcze o material z 4tej, "

    "W szkole wychowawczyni robila
    > mu test roczny drugoklasisty i takze zdal na 5. A ani ja, ani wychowawczyni go
    > za raczke nie trzymalysmy.

    Ale jak sama przyznałaś zadania bazującego na materiale klasy 1-2 wykonać by nie potrafił.

    "> Zadanie ze skala musialabym mu wyjasnic, bo obecnie nawet nie wie co to skala,

    To jak z nim przerobiłaś materiał klasy 3 skoro tego nie potrafi.

    "> ale przecietny 3klasista walkowal to chyba przez kilka miesiecy przynajmniej, w
    > iec jakim cudem to zadanie mialoby byc dla niego trudne?

    Po pierwsze nie kilka miesięcy tylko kilka lekcji, po drugie dziecko aby rozwiązać zadanie musi je zrozumieć, po trzecie nie zgodziłam sie z twoją tezą, że zadanie jest proste i łatwe dla każdego siedmiolatka.
    Ciekawe czy twój Piotruś to według ciebie tuman, że jeszcze nie zna pojęcia skali czy ty leniwa baba skoro jeszcze mu go nie wprowadziłaś.


    " Z polskiego to oczywiste, ze 3klasisci znaja odpowiednie terminy, ortografie et
    > c. W koncu cos przez te 3 lata w szkole robili. Gorzej kiedy po tych 3 latach n
    > auki taki test sprawia im trudnosc...

    Wówczas oznacza to, że mieli wyjątkowo kiepskiego nauczyciela, może takiego który ulega presji mamusi Piotrusia i zamiast tłumaczyć i ćwiczyć podstawy leci z materiałem by zadowolić mamusie Piotrusia.
  • stillgrey 13.02.14, 14:16
    Szczerze mowiac nie sprawdzalam co jest dokladnie w podstawie programowej klasy 3, sugerowalam sie zadaniami dla klasy 3 na stronie matzoo wink My bad.

    Wez tu sie czlowieku pochwal, ze masz zdolne dziecko to zaraz wszyscy na ciebie wjada udowadniajac, ze masz garba i krzywe nogi.

  • makurokurosek 13.02.14, 15:33
    Matzoo to strona skupiająca się przede wszystkim na arytmetykę, dobra jeżeli chodzi o naukę pamięciowego liczenia ale pomija zadania logiczne czy choćby wykorzystanie arytmetyki w zadaniach z treścią.
    Na Matzoo nie ma obliczeń pieniężnych ( klasa 1), przeliczeń jednostek miar i wag ( klasa 2), zegara ( klasa 2) i obliczeń zegarowych ( klasa 2 i 3), obliczeń kalendarzowych , geometrii : prosta, krzywa , punkt, odcinek ( klasa 2), prosta równoległa, prosta prostopadła ( klasa 3), obwody trójkąta , prostokąta i kwadratu ( klasa 2 i 3), brak zadań z treścią, brak zadań logicznych .


  • stillgrey 13.02.14, 15:56
    Wiesz co, sklamalam. Tydzien temu nauczycielka dala mi podstawe programowa nauczania wczesnoszkolnego, wydana przez wsip. Zapomnialam o tym, a to wlasnie po jej lekturze doszlam do wniosku, ze Piotrek juz praktycznie przerobil program klas 1-3, nie pamietam zeby byla tam mowa o skali, ale musialabym zerknac jeszcze raz dla pewnosci.
    Tak czy inaczej ta dyskusja stala sie meczaca i nic nie wnosi do watku.
  • makurokurosek 13.02.14, 19:33
    > Wiesz co, sklamalam.

    Po tym wątku można wnioskować, że skłamałaś nie tylko o podstawie programowej ale również o poziomie wiedzy twojego Piotrusia.
  • stillgrey 13.02.14, 20:18
    Ty masz chyba kobieto cos z glowa, lol.
  • makurokurosek 13.02.14, 20:55
    To raczej ty masz coś w głowie jeżeli dla ciebie program matematyki klas 1-6 kończy się na rachunkowość.
    Śmieszne jest określenie moje dziecko przez miesiąc przerobiło program klasy 1-4, podczas gdy zapoznało się ono tylko z rachunkowością na tym poziomie.
  • stillgrey 13.02.14, 21:10
    Ty naprawde masz takie problemy w czytaniu ze zrozumieniem czy tylko palisz glupa?
    Do tej pory sadzilam, ze rozmawiam z osoba myslaca, dobitnie wyprowadzilas mnie z bledu.
    Z glebi serca zycze Ci tak nielogicznie myslacego dziecka jak moje i wiecej dyskusji z Toba nie podejmuje, bo szkoda czasu.
  • makurokurosek 13.02.14, 21:59
    Mam całkiem przeciętne pod względem matematyki dziecko, któremu nie muszę tłumaczyć każdego nowego zadania bazującego na wiedzy już posiadanej. W sumie cieszę się, że nie mam takiego " geniusza" co to tylko odtwórczo pracuje, bo sam zbyt leniwy albo zbyt niedouczony by szukać swojego własnego sposobu rozwiązania zadań.

    Próbujesz podnieść swoje ego, poprzez dołowanie innych matek, stąd takie twoje parcie na naukę do przodu i takie lekceważące podejście nawet do tego głupiego testu, nie mówiąc już o chwaleniu się jak to w miesiąc syn " opanował " materiał klasy 1-3 podczas gdy opanował może 1/10 tego materiału.
    Tylko cóż podczas gdy rachunkowości można się nauczyć, matematycznego sposobu myślenia już nie. I zdecydowanie miałaś rację w jednym twój syn nie posiada matematycznego myślenia, nie jest geniuszem matematycznym, ba nawet nie jest uzdolniony matematycznie jedynie jest wyuczony. Nauki ścisłe mają to do siebie, że wyuczenie bardzo szybko przestaje wystarczać.
  • stillgrey 13.02.14, 22:16
    Ale super, nie musze juz isc z Piotrkiem na badania do poradni skoro Ty tak swietnie go zdiagnozowalas po kilku moich postach na forum! Dzieki za ta doglebna analize w ogole nie wyplywajaca z Twojej niecheci do mnie. Cenie sobie Twoj obiektywizm big_grin
  • makurokurosek 13.02.14, 22:38
    Moje dziecko jest rok starsze od twojego i w wieku siedmiu lat zdecydowanie miała wyższy poziom niż ten o którym piszesz, a jest całkowicie przeciętna.
  • stillgrey 13.02.14, 23:36
    I dodaj jeszcze, ze opanowala taki zakres materialu w ciagu kilku tygodni, a nie podczas 3 lat nauki wink A pamieciowa nauka calej tabliczki mnozenia ile jej zajela i w ktorej klasie zaczela sie jej uczyc? Kurcze, wychodzi na to, ze moj syn jest zapozniony wzgledem Twojej corki, koniecznie daj znac jak jej poszedl test 3klasisty ;p
    I nie wkladaj mi w usta slow, ktorych nie wypowiedzialam, w zadnym momencie nie twierdzilam, ze moj syn jest wybitnie zdolny, uwazam, ze jest przecietny z matmy i wiekszosc dzieciakow w jego klasie bylaby w stanie opanowac ten sam material zamiast walkowac dodawanie do 10. Dlatego tym bardziej jestem z niego dumna, ze potrafil opanowac taki zakres materialu tak blyskawicznie, a to dopiero jego poczatek przygody z matematyka.
  • makurokurosek 14.02.14, 00:18
    > I dodaj jeszcze, ze opanowala taki zakres materialu w ciagu kilku tygodni, a ni
    > e podczas 3 lat nauki wink

    Klasę pierwsza kończyli na dodawaniu i odejmowaniu do 10 .

    W klasie drugiej czyli w wieku siedmiu lat
    do grudnia
    - dodawanie i odejmowanie do 1000
    - ważenie i mierzenie wraz z przeliczaniem jednostek
    - punkt, prosta, krzywa
    - zadania logiczne
    - zadania za 3 punkty z kangurka

    styczeń- kwiecień ( z przerwą na ferie i święta)

    -Tabliczka mnożenia i dzielenia do 100 ( na opanowanie pamięciowe całej tabliczki mnożenia i dzielenia dokładnie 7 tygodni mieli następujący podział tygodniowy 1,2-0,5,10-4-8-3-6-9)
    - mnożenie liczb dwucyfrowych przez jednocyfrową
    - zadania logiczne
    - zadania za 3 i 4 punkty kangurka

    kwiecień- czerwiec
    - obwody kwadratu i prostokąta
    - liczby rzymskie
    - obliczenia zegarowe
    - zadania logiczne
    - zadania za 4 punkty kangurka

    Kurcze, wychodzi na to, ze moj sy
    > n jest zapozniony wzgledem Twojej corki, koniecznie daj znac jak jej poszedl te
    > st 3klasisty ;p

    Zeszłoroczny test OPERON na koniec drugiej klasy matematyka 95 %, ale nic dziwnego u córki w szkole na zaliczenie jakiegokolwiek sprawdzianu wymagane jest 80 %.
    Tak więc wybacz ale twój syn mnożący od 6x6 na palcach tudzież dodający, raczej nie wyrobił by się w czasie przewidzianym na sprawdzian z mnożenia.

    " Kurcze, wychodzi na to, ze moj sy
    > n jest zapozniony wzgledem Twojej corki, koniecznie daj znac jak jej poszedl te
    > st 3klasisty ;p

    To zależy od szkoły, robiąc średnią można uznać, że z matematyki jest na poziomie przeciętnego dziecka siedmioletniego rozpoczynającego naukę w szkole w wieku lat sześciu.
    W szkole córki z powodu nie opanowania pamięciowego tabliczki mnożenia i problemami z rozwiązywania zadań tekstowych mógłby mieć problem ze zdobyciem 80 % na sprawdzianach.

    "> I nie wkladaj mi w usta slow, ktorych nie wypowiedzialam, w zadnym momencie nie
    > twierdzilam, ze moj syn jest wybitnie zdolny, uwazam, ze jest przecietny z mat
    > my i wiekszosc dzieciakow w jego klasie bylaby w stanie opanowac ten sam materi
    > al zamiast walkowac dodawanie do 10.

    Ale to ty i rodzice pozostałych siedmiolatków w klasie zdecydowaliście, że te dzieci są niedojrzałe do poznawania czegoś więcej niż dodawanie do 10 i potrzebują jeszcze dodatkowego roku.

    "Dlatego tym bardziej jestem z niego dumna,
    > ze potrafil opanowac taki zakres materialu tak blyskawicznie, a to dopiero jeg
    > o poczatek przygody z matematyka.

    Poznaje materiał, który poznają inne dzieciaki w jego wieku z tym ,że ty uczysz go tego w domu i raczej nie robisz tego dobrze skoro uczysz go schematów i bezmyślności, a
    inni w szkole.
  • stillgrey 14.02.14, 00:57
    Zapomnialas wymienic, w ktorym miesiacu corka uczyla sie ulamkow zwyklych i dziesietnych i liczenia pod kreska wink

    Fajnie, ze Twoja cora opanowala pamieciowo tabliczke mnozenia w 7 tygodni, Piotrek tez opanuje, podejrzewam, ze nawet szybciej i bez bezmyslengo zakuwania na pamiec.
    Gdybym chciala zeby po prostu wykul na pamiec tabliczke mnozenia to zajeloby to gora pare dni ;p

    Twoja corka uzyskala bedac w II klasie 95% z testu operonu na zakonczenie drugiej klasy, Piotrek bedac w I klasie uzyskal 100% z testu operonu dla trzecioklasistow. Nie wiem naprawde co Ty porownujesz.

    Nie wiem juz naprawde jak bardzo lopatologicznie musialabym Ci wyjasnic zebys zrozumiala, ze nie ucze Piotrka schematycznego myslenia i ze z zadaniami logicznymi na poziomie 3 i 4 pkt z kangurka nie ma obecnie problemow (po kilku dniach rozwiazywania takowych, a nie po tluczeniu ich w szkole przez rok).


    Z polskiego wystarcza na razie, ze swietnie czyta, rozumie czytany tekst, potrafi go analizowac i wymysla sam wlasne opowiadania. Do tego bardzo ladnie i starannie pisze.
    Za ortografie i pisanie dluzszych tekstow biora sie teraz w szkole.


    Licytujemy sie jak debilki, ktorej dziecko wiecej potrafi, matko, sama siebie oslabiam suspicious
  • morekac 14.02.14, 04:46
    Stillgrey - istotny jest jeszcze czas, w jakim ten test (czy fragment testu) robiliście. Tak to jest, że czas jest ograniczony, do tego jeszcze dochodzi element stresu - oceniany też jest bardziej surowo niż przez mamę (w sensie: tu brak napisanych założeń, tu jakaś inna usterka - i obcina się punktację).
    Np. co roku od lat po wynikach testu szóstoklasistów jest dyskusja w stylu: polska szkoła upada, bo średni wynik z łatwego testu to 22-25 pkt. Pomijając to, że nad łatwizną dyskutują ludzie żyjący na świecie sporo dłużej niż 12-latki, chciałam zauważyć. że test jest tak skalibrowany, że dobrze napisać go może dziecko szybkie, sprawne i dokładne, bo po prostu nie ma czasu na zbytnie rozkminianie się nad poszczególnymi zadaniami. Jestem pewna, że większość dzieciaków piszących te testy wypadałby lepiej, gdyby mieli czas na sprawdzenie tego, co napisali czy na spokojne obliczenia - każde procedura egzaminacyjna zakłada jednak, że trzeba to zrobić w ściśle określonym czasie i zgodnie z innymi procedurami.
    W związku z powyższym wywodem nie wiem, dlaczego porównujesz realny test pisany w warunkach sprawdzianowych z testem robionym ot tak, niemal dla przyjemności , relaksu i nieograniczanym zapewne czasowo.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 14.02.14, 07:18
    morekac, zrobil ten test w mniej niz 30 min i wedlug mojej oceny wykonal wszystko prawidlowo, jedynie przy obwodzie nie napisal wzoru tylko od razu wyniki z podstawienia. Moge wrzucic tu ten test to same ocenicie, no problemo wink
  • makurokurosek 14.02.14, 08:34
    Nie rozumiem czemu dla ciebie tak ważne jest pokazanie jakie masz cudowne dziecko, czyżby kompleksy, a może poczucie winy, że z powodu swoich poglądów zamiast twój syn uczyć się ciekawszych rzeczy uczy sie dodawania do 10.
    Jeżeli masz takie parcie w celu udowodnienia, ze masz geniusza matematycznego zapisz go na elfika czy kangurka dla klas 2.
    Wówczas będziesz miała rzeczywisty obraz tego jak wyglądają jego umiejętności na tle jego rówieśników, tym bardziej że przecież opanował program klas 1-3.
    Ale bądźmy szczerzy gdyby był geniuszem to raczej nie powtarzałby zerówki.
  • jakw 14.02.14, 09:14
    stillgrey napisała:

    > morekac, zrobil ten test w mniej niz 30 min i wedlug mojej oceny wykonal wszyst
    > ko prawidlowo, jedynie przy obwodzie nie napisal wzoru tylko od razu wyniki z p
    > odstawienia.
    Jeśli było to zadanie otwarte to prawdopodobnie za niewpisanie obliczeń odejmowane są punkty.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 09:36
    Wpisal obliczenia, tylko zamiast 2x6+2x10=12+20=32, napisal: 12+20=32 i nie napisal pod spodem pelnej odpowiedzi, ze na makiete boiska o wymiarach 6x10cm potrzeba 32cm kolorowego papieru. No ale kurcze, bez przesady, po co mial to robic skoro to nie byl oficjalny test w szkole tylko cwiczenie w domu.
  • morekac 14.02.14, 09:50
    Otóż to - nie wiesz więc czy dostałby 100% czy nie. Z powodu braku odpowiedzi z kropką na końcu zdania. Tak, na prawdziwym teście za takie bzdety odejmują punkty - nawet jeśli co do meritum uczniowie umieją to samo.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 14.02.14, 10:02
    Tyle, ze on nie podchodzil do prawdziwego testu, a cwiczyl sobie w domu rozwiazywanie zadan. Jak bedzie zdawal prawdziwy test to i pelne odpowiedzi napisze, proste.
  • jakw 14.02.14, 10:04
    stillgrey napisała:

    > Wpisal obliczenia, tylko zamiast 2x6+2x10=12+20=32, napisal: 12+20=32 i nie nap
    > isal pod spodem pelnej odpowiedzi, ze na makiete boiska o wymiarach 6x10cm potr
    > zeba 32cm kolorowego papieru. No ale kurcze, bez przesady, po co mial to robic
    > skoro to nie byl oficjalny test w szkole tylko cwiczenie w domu.
    Ale na oficjalnym teście wpisywanie tych wszystkich pierdółek jest obowiązkowe - i czas na to też idzie (a jak nie wpisze to lecą punkty). W związku z tym twoje twierdzenie, że Piotruś rozwiązał w pół godziny test na 100% punktów jest po prostu nieuprawnione. Gdyby był to oficjalny test to albo nie byłoby to pół godziny albo nie byłoby to 100%.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 14.02.14, 08:28
    > Twoja corka uzyskala bedac w II klasie 95% z testu operonu na zakonczenie drugi
    > ej klasy, Piotrek bedac w I klasie uzyskal 100% z testu operonu dla trzecioklas
    > istow. Nie wiem naprawde co Ty porownujesz.
    >

    Tylko, że twój syn z tego co sama piszesz nie jest w stanie rozwiązać zadań które normalnie rozwiązuje trzecioklasista. Tak więc mimo, że nawet uzyskał 100 % z testu i tak nie ma tych umiejętności które posiada uczeń klasy trzeciej.

    "> Nie wiem juz naprawde jak bardzo lopatologicznie musialabym Ci wyjasnic zebys z
    > rozumiala, ze nie ucze Piotrka schematycznego myslenia"

    Jak się to ma do twoich wcześniejszych wypowiedzi

    "> Licytujemy sie jak debilki, ktorej dziecko wiecej potrafi, matko, sama siebie o
    > slabiam suspicious

    Nie to ty licytujesz się, próbując w ten sposób podnieść swoje ego poprzez poniżanie i wyśmiewanie innych gdy piszą tu o jakiś problemach z nauką swoich dzieci.
    Ja pokazałam tylko, że twój" geniusz " nie umie nic ponad to co umieją dzieci w jego wieku rozpoczynający naukę w wieku sześciu lat i zdecydowanie w porównaniu z tymi rówieśnikami uzdolnionymi matematycznie wypada blado, choćby z powodu braku logicznego myślenia tudzież lenistwa uniemożliwiającego mu samodzielne rozwiązanie zadań logicznych czy nieschematycznych.
  • stillgrey 13.02.14, 23:41
    btw. kiedy sie urodzila Twoja corka, bo albo ja liczyc nie umiem, albo gdyby byla rok starsza od mojego syna, to bylaby obecnie w II a nie III klasie wink
  • stillgrey 14.02.14, 00:16
    Shit, zmeczona jestem i juz mi umysl szwankuje, rzeczywiscie Twoja corka bedac teraz w III klasie moze byc jedynie rok starsza od mojego syna, ktory urodzil sie we wrzesniu 2006.
    Tak sobie mysle, ze moze faktycznie szkoda, ze nie poszedl do szkoly jako 6latek, zwlaszcza, ze wynikalo to jedynie z tego, ze nauczycielom sie reforma nie podobala i twierdzili, ze dzieciaki nie dadza sobie rady.
    Wychodzi wiec na to, ze ucze syna matematyki na takim poziomie jaki powinien w tym wieku przyswoic idac zgodnie z nowa podstawa i reforma, czyli w sumie fajnie, bo mialam pewne obawy, ze moze za bardzo wybiegam do przodu z materialem.
  • makurokurosek 14.02.14, 00:26
    > Wychodzi wiec na to, ze ucze syna matematyki na takim poziomie jaki powinien w
    > tym wieku przyswoic idac zgodnie z nowa podstawa i reforma,

    Przy czym z tego co zrozumiałam wybiegasz z materiałem tylko z matematyki.
    Drugą klasę z polskiego córka rozpoczęła od nauki pisania dłuższych wypowiedzi- raz na dwa tygodnie ( min. 10 zdań z zachowaniem poprawności stylu i formy wypowiedzi), czytanie ze zrozumieniem na zmianę z dyktandem -sprawdzian raz na tydzień, no i oczywiście gramatyka.

    " czyli w sumie fajni
    >"e, bo mialam pewne obawy, ze moze za bardzo wybiegam do przodu z materialem.

    Tylko w sumie jaki był sens zostawiania go na dwa lata w zerówce, jaki będzie sen ponownego powtarzania tego materiału za rok.
  • olga727 14.02.14, 07:25
    makurokurosek napisała:


    > Tylko w sumie jaki był sens zostawiania go na dwa lata w zerówce, jaki będzie s
    > en ponownego powtarzania tego materiału za rok.

    Wy tak ćwiczycie z tym licytowaniem się,przed dzisiejszym piątkowym targowiskiem ,czy jak ? Licytujecie się,jak przekupki na rynku,której kura większe i więcej jajek zniosła. big_grin Dajcie spokój,bo to śmieszne jest.
  • makurokurosek 14.02.14, 08:45
    > Wy tak ćwiczycie z tym licytowaniem się,przed dzisiejszym piątkowym targowi
    > skiem
    ,czy jak ?

    Przed dzisiejszymi negocjacjami handlowymi smile

    A tak poważnie, skoro still na forum wyskakuje z tekstami o "geniuszu" syna, programie klas 1-3 który jej syn opanował w miesiąc to podejrzewam że robi dokładnie to samo na forum klasy dziecka, czy przy nauczycielce. I takie działanie jest zwyczajnie szkodliwe, bo wiele dzieci potrzebuje czasu na opanowanie materiału, a przez taką mamusie Piotrusia wiele nauczyciele się ugnie i dostosuje tepo pracy do ucznia który z mamusia w domu przez cały czas tylko matematykę ćwiczy by pokazać jakim geniuszem jest.
    Mam przypadki takich mamuś Piotrusia u córki w klasie i jest to irytujące, a w przypadku still która bała się, że jej "geniusz" jest zbyt mało inteligentny by iść do szkoły w wieku lat sześciu jest nie tylko irytujące ale i wk-rwijace.
  • jakw 14.02.14, 09:09
    makurokurosek napisała:

    >> Mam przypadki takich mamuś Piotrusia u córki w klasie i jest to irytujące, a w
    > przypadku still która bała się, że jej "geniusz" jest zbyt mało inteligentny b
    > y iść do szkoły w wieku lat sześciu jest nie tylko irytujące ale i wk-rwijace.
    No fakt, osobiście zupełnie nie rozumiem dlaczego Piotruś nie udał się do szkoły jako 6-latek. Z takimi możliwościami intelektualnymi poradziłby sobie bez problemów. Chociaż nie jestem fanką ostatnich reform szkolnictwa, gdyby taka reforma była w momencie gdy starsza córka szła do szkoły - prawdopodobnie poszłaby jako 6-latka. A przynajmniej bym to rozważyła na poważnie bez słuchania biadoleń ogólnych "a dzieciaki sobie nie poradzą" a skupiając się na odpowiedzi na pytanie "czy moje dziecko da radę".


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 09:23
    Pisalam juz, ze Piotrek nie poszedl do szkoly, bo nauczycielka zadecydowala wspolnie z wszystkim rodzicami, ze cala klasa pojdzie do I klasy w wieku 7 lat. Uwazam, ze dobrze sie stalo, bo Piotrek rok temu idac do zerowki nie potrafil jeszcze czytac, mylil sie przy gloskowaniu, mial mniej wprawna reke. W tym roku czyta swietnie i pisze super starannie. Poza tym u nas w szkole w pierwszej klasie nie ma zadnego dywanu dla dzieci do zabawy, nie ma zabawek, nie ma nawet swietlicy czy osobnej szatni. Dzieci maja normalne lekcje 45min, podczas ktorych caly czas siedza w lawkach. W wieku 6 lat pewnie tez dalyby rade, ale teraz przychodzi im to latwiej. Potrafia na dluzej skupic uwage, sa po prostu dojrzalsi. Lipa tylko z tym, ze program jest dostosowany do 6latkow, ale trudno.

    Nie wiem tez skad maku...ku...sek czerpie informacje o tym, ze uwazam swoje dziecko za geniusza, zwlaszcza, ze kilkukrotnie pisalam, ze nie uwazam zeby byl nawet wybitnie zdolny (z matematyki).
  • jakw 14.02.14, 09:48
    stillgrey napisała:

    > Pisalam juz, ze Piotrek nie poszedl do szkoly, bo nauczycielka zadecydowala wsp
    > olnie z wszystkim rodzicami, ze cala klasa pojdzie do I klasy w wieku 7 lat.
    Ręce opadają. Na formularzu zapisu do I klasy potrzebny jest wyłącznie podpis rodziców, a nie nauczycielki i rodziców innych dzieci. I to powinna być twoja decyzja, a nie innych. Jak Piotruś będzie wybierał szkołę na dalszych etapach kształcenia też będziesz poddawała jego decyzję pod głosowanie rodziców jego kolegów?

    >W wieku 6 lat pewnie tez dalyby rade, ale teraz przyc
    > hodzi im to latwiej. Potrafia na dluzej skupic uwage, sa po prostu dojrzalsi.
    Pytanie nie brzmiało: czy 6-latki jako ogół coś tam potrafią tylko czy twój 6-latek byłby w stanie wystarczająco długo skupić uwagę i nauczyć się tego co jest w programie. Skoro jako 7-latek bez trudu obczaja (jak twierdzisz) zagadnienia z klasy III czy IV, między 6-tym a 7-tym rokiem życia nauczył się czytać i ładnie pisać to możesz spokojnie przyjąć , że jako 6-latek w I klasie osiągnąłby te same umiejętności. Skoro teraz potrafi się skupić na lekcji z tobą przez pół godziny to jako 6-latek też dałby radę skupić się wystarczająco. Mnie dziwi, że jeśli chodzi o ocenę umiejętności 6-latków to posługujesz się średnimi dla 6-latków; jeśli chodzi o ocenę umiejętności 7-latków to posługujesz się umiejętnościami Piotrka. Dziwna niekonsekwencja. Skoro , jak twierdzisz, 6-7-latki mają tak chłonne umysły , że można ich nauczyć niemal wszystkiego - dlaczego założyłaś, że twojego 6-latka nie da się w szkole nauczyć czytania?


    >Lipa tylko z tym, ze program jest dostosowany do 6latkow, ale trudno.
    W podstawie programowej MEN mogłaś zorientować się bez problemów. Są na stronach. Mogłaś też popytać nauczycieli w szkole jakie są wymagania w I klasie.



    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 10:14
    Matko, przeciez Ci napisalam w innym poscie dlaczego zdecydowalam sie poslac Piotrka do zerowki razem z cala klasa. Po jaki ch%^&j mialam go wysylac wczesniej do szkoly jako jedyne dziecko z klasy? W jaki sposob skorzystalby na wyrwaniu ze znanego srodowiska rowiesnikow, gdzie zawiazaly sie juz pierwsze przyjaznie, gdzie byla wychowawczyni, ktora uwielbia?
    Piotrek chodzi do szkoly na wsi, gdzie w klasie jest 16 uczniow i na rocznik jest tylko po jednej klasie. Poza tym musialby isc jako jedyny 6latek do pierwszej klasy razem z samymi 7latkami, bo klasy 6latkow zwyczajnie nie bylo i wciaz nie ma u nas w szkole.

    Naprawde uwazasz, ze moja decyzja byla podyktowana slepym podazaniem za tlumem?
    Piotrek od przedszkola, jako JEDYNE dziecko w calej szkole (a jest tutaj takze gimnazjum) nie uczeszcza na religie. Sadzisz, ze naprawde patrze na to co robia inni i przejmuje sie tym co mysli wiekszosc i jak ocenia mnie i moje wybory?
  • jakw 14.02.14, 15:39
    stillgrey napisała:

    > Po jaki ch%^&j mialam go wysylac wczesniej
    > do szkoly jako jedyne dziecko z klasy?
    No to teraz przynajmniej nie jęcz, że on coś potrafi a inne 7-latki nie. Skoro klasa liczy się aż tak bardzo to Piotruś powinien dostosować się do klasy a nie na odwrót.

    >. Poza tym musialby isc jako jedyny 6latek do pierwsze
    > j klasy razem z samymi 7latkami, bo klasy 6latkow zwyczajnie nie bylo i wciaz n
    > ie ma u nas w szkole.
    Ale w czym problem skoro już robi testy kończące klasę III. Nie nadążyłby?

    >
    > Naprawde uwazasz, ze moja decyzja byla podyktowana slepym podazaniem za tlumem?
    Wnioskując z twoich tłumaczeń - tak. Decyzja co do religii to decyzja zupełnie innej kategorii więc nie ma tu nic do rzeczy w tym przypadku.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 14.02.14, 10:10
    "Pisalam juz, ze Piotrek nie poszedl do szkoly, bo nauczycielka zadecydowala wspolnie z wszystkim rodzicami, ze cala klasa pojdzie do I klasy w wieku 7 lat"

    Jeżeli Piotruś jest synem nauczycielki, a nie twoim to przepraszam.


    "Poza tym u nas w szkole w pierwszej klasi
    > e nie ma zadnego dywanu dla dzieci do zabawy, nie ma zabawek, nie ma nawet swie
    > tlicy czy osobnej szatni.

    No patrz taki geniusz w miesiąc opanował materiał z trzech prawie czterech lat , a dywaniku do nauki potrzebuje.

    "L
    > ipa tylko z tym, ze program jest dostosowany do 6latkow, ale trudno.

    Od pięciu lat obowiązuje reforma, tak więc trudno aby program był dostosowany do roczniku wyższego.

    "> Nie wiem tez skad maku...ku...sek czerpie informacje o tym, ze uwazam swoje dzi
    > ecko za geniusza, zwlaszcza, ze kilkukrotnie pisalam, ze nie uwazam zeby byl na
    > wet wybitnie zdolny (z matematyki).

    Tak faktycznie podkreślanie co chwile jak to opanował w miesiąc materiał trzech klas, jak to do ósmych urodzin opanuje materiał wszystkich sześciu klas, jaki to zaniżony program faktycznie ma na celu pokazanie, że masz dziecko przeciętne.
  • stillgrey 14.02.14, 09:30
    jakw, jeszcze jedna uwaga. Naprawde puscilabys dziecko do I klasy w wieku 6 lat wiedzac, ze cala reszta klasy, z ktora dziecko zna sie od 3 roku zycia zostaje? Ja nawet gdyby Piotrek w tamtym czasie byl super geniuszem mogacym z marszu isc do 3 klasy bym mu tego nie zrobila.
    Tak samo jak teraz, pomimo sugestii nauczycielki nie wysle go do III klasy od nowego roku.
    Szkola to nie wyscig szczurow, a ja nie ucze syna w domu po to zeby brylowal w szkole tylko po to zeby mial utrwalona wiedze na cale zycie.
  • makurokurosek 14.02.14, 10:44
    "jakw, jeszcze jedna uwaga. Naprawde puscilabys dziecko do I klasy w wieku 6 lat wiedzac, ze cala reszta klasy, z ktora dziecko zna sie od 3 roku zycia zostaje? Ja nawet gdyby Piotrek w tamtym czasie byl super geniuszem mogacym z marszu isc do 3 klasy bym mu tego nie zrobila. "

    I cała grupa przedszkolna to jego przyjaciele.
    Boże jaką traumę muszą przeżywać dzieci które trafiają do klas pierwszych nikogo nie znając.

    "> Szkola to nie wyscig szczurow, a ja nie ucze syna w domu po to zeby brylowal w
    > szkole tylko po to zeby mial utrwalona wiedze na cale zycie.

    Gdyby ci nie chodziło o wyścig szczurów to albo posłałabyś go do szkoły jako sześciolatka, albo przeczekała pierwszą klasę i olała gonienie z materiałem tylko skupiłabyś się na rozwijaniu jego zainteresowań. Jeżeli dziecko ma zainteresowania, to nie musisz go zmuszać do ich rozwijania, wręcz zmuszasz go by w końcu poszedł spać smile
  • stillgrey 14.02.14, 11:02
    Rozmowe z toba mozna przyrownac do walenia glowa o beton.
    Nie, nie cala klasa to jego przyjaciele, ale wszyscy bardzo sie lubia, w klasie jest tylko 6 chlopakow i wszyscy sie ze soba koleguja poza szkola. Od przedszkola ma tez w klasie jednego przyjaciela, z ktorym sa od poczatku niemal nierozlaczni. Nawet gdyby tak nie bylo to naprawde uwazasz, ze rozsadniej byloby wyslac do I klasy z samymi 7 latkami nieczytajacego 6 latka?

    Nie biore udzialu w wyscigu szczurow, przez cale pierwsze polrocze nie robilam z Piotrkiem nic nadprogramowego, poza rozwijaniem jego zainteresowan pozaszkolnych, w tym treningow sportowych.

    Obecnie od miesiaca przysiadlam z nim do matematyki, bo przypadkiem okazalo sie, ze jest w niej calkiem dobry i nie widze powodow dla ktorych mialabym go nie uczyc nadprogramowych rzeczy, zwlaszcza, ze sa dostosowane do jego wieku rozwojowego.

    Kobieto, pochwalilam sie, ze syn bedac w pierwszej klasie rozwiazal test dla 3klasistow, niefortunnie napisalam, ze w ciagu miesiaca opanowal caly material z klas 1-3 (chociaz daleko sie z prawda nie rozminelam) i ponarzekalam, ze w klasie jedynie dodaja i odejmuja do 10, co marnuje ich potencjal.
    Naprawde nie wiem, w ktorym momencie, az tak cie zabolalo co napisalam, ze tak sie do mnie przypier!@#$sz, w dodatku obrazajac mnie, moje dziecko i na kazdym kroku przekrecajac moje slowa i dopisujac sobie wlasne teorie na temat mnie i mojego syna.
    Ogarnij sie, serio.
  • makurokurosek 14.02.14, 11:48
    "Naprawde nie wiem, w ktorym momencie, az tak cie zabolalo co napisalam, ze tak sie do mnie przypier!@#$sz, w dodatku obrazajac mnie, moje dziecko i na kazdym kroku przekrecajac moje slowa i dopisujac sobie wlasne teorie na temat mnie i mojego syna"

    Raczej wkurzają mnie takie mamusie jak ty co to najpierw w doku z dzieckiem materiał do przodu przerabiają, a potem udają jakie to ich dziecko zdolne, jaki poziom programu niski bo ich Piotruś w miesiąc cały program szkoły przerobił.
    Rok temu prawie cała klasa córki uległa takim mamusiom Piotrusia, w tym roku większość zmądrzała i ma w dupie takie niedowartościowanie kobiety jak ty które muszą podnieść swoje ego w tak żałosny sposób, i twardo cała klasa stanęła okoniem z pędzeniem materiału bo wszystko łatwe i proste.
    Jeżeli masz bystrzaka to go przenieś do klasy wyżej, a skoro nie chcesz tego zrobić to jest jasne że zwyczajnie obawiasz sie, ze nagle przestałaby być takim bystrzakiem. I zapewne ten twój strach ma podstawy w tym, iż doskonale wiesz że w zderzeniu z prawdziwymi utalentowanymi dzieciakami dziecko wyuczone polegnie.
  • stillgrey 14.02.14, 12:25
    Mamusia to ja jestem dla swojego dziecka nie dla ciebie.
    Wspaniale podsumowalas tutaj swoje urojenia na moj temat i pokazalas o co tak naprawde ci chodzi.
    Ja do nauczycieli nie latam zeby podwyzszali poziom nauczania w klasie i w ogole sie nie wtracam do tego co dzieciaki przerabiaja na lekcjach. Jak chce zeby syn umial cos wiecej to przerabiam to z nim w domu i tyle. Wyobraz sobie tez, ze klasa syna nie ma swojego forum, na ktorym moglabym sie chwalic jego postepami, nad czym w sumie ubolewam, bo by sie przydalo do innych celow.

    Bez zadnego wkladu pracy z mojej strony Piotrek byl na koniec semestru wyczytany przez dyrektora jako jeden z dwoch najlepszych uczniow w klasie, wiec chyba takim ostatnim tumanem nie jest co starasz mi sie wmowic.
    Zanim zaczelam go uczyc matematyki, dostal od nauczycielki dodatkowa ksiazke, z trudniejszymi zadaniami do odrabiania w domu. Widocznie nauczycielka dostrzegla wczesniej ode mnie, ze syn ma potencjal.
    Ale nie przejmuj sie, u nas jest widocznie strasznie zanizony poziom, nie to co u Twojej corki w klasie. I nie cisnieniuj juz tak, bo zal patrzec.
  • jakw 14.02.14, 15:47
    stillgrey napisała:

    > Ja do nauczycieli nie latam zeby podwyzszali poziom nauczania w klasie i w ogol
    > e sie nie wtracam do tego co dzieciaki przerabiaja na lekcjach.
    Poza tym, że stawiasz postulaty co do podstawy programowej wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 16:05
    Ale chyba nie kieruje ich do nauczycielki?? Oslabiacie mnie obydwie.
    Jak to sie stalo, ze na poczatku dyskusji pisalyscie sensownie, a teraz pieprzycie totalne farmazony z dupy wziete? PMS, za malo kofeiny w organizmie?
  • jakw 14.02.14, 15:45
    stillgrey napisała:

    > Nawet gdyby tak nie bylo to naprawde uwazasz, ze rozsadniej byloby wysla
    > c do I klasy z samymi 7 latkami nieczytajacego 6 latka?
    A ktoś badał czy jest gotowy do nauki czytania i pisania czy tylko pani nauczycielka doszła do wniosku , że ona męczyć się z nauką czytania nie będzie?
    A z obecnych 7-latków wszyscy czytali?

    > Kobieto, pochwalilam sie, ze syn bedac w pierwszej klasie rozwiazal test dla 3k
    > lasistow, niefortunnie napisalam, ze w ciagu miesiaca opanowal caly material z
    > klas 1-3 (chociaz daleko sie z prawda nie rozminelam) i ponarzekalam, ze w klas
    > ie jedynie dodaja i odejmuja do 10, co marnuje ich potencjal.
    Skoro tak ci zależy na rozwoju potencjału - przeciez pani proponowała ci przeniesieni go klasę czy 2 wyżej. Z tego też nie skorzystałaś. Weź się zdecyduj - albo potencjał albo przedszkolne przyjaźnie. I skoro wybrałaś jedno to nie lamentuj nad 2-gim.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 16:13
    Cala klasa byla badana i wszyscy byli teoretycznie gotowi do podjecia nauki w Ikl.

    Wedlug Ciebie zeby wykorzystac potencjal dziecka trzeba je w trakcie rozpoczetej juz nauki szkolnej wyslac klase wyzej? Inne metody nie przychodza Ci do glowy?
  • makurokurosek 14.02.14, 16:31
    > Wedlug Ciebie zeby wykorzystac potencjal dziecka trzeba je w trakcie rozpoczete
    > j juz nauki szkolnej wyslac klase wyzej? Inne metody nie przychodza Ci do glowy

    Faktycznie lepiej samemu w domu dziecko uczyć matematyki na zasadzie powtarzania schematów.
    Zdecydowanie lepiej by Piotruś wyszedł na poszerzaniu wiedzy matematycznej gdyby dziennie zrobił 1 zadanie dodatkowe ale całkowicie bez twojej asysty i pomocy.
    Uczysz dziecka bezmyślności i odtwórczości, twoje metody mogą służyć jako wyjaśnienie powodów dla których rodzic nie powinien być nauczycielem swojego dziecka.
  • stillgrey 14.02.14, 16:58
    Ciesze sie, ze tak dobrze znasz moje metody pracy z dzieckiem. Idz daj na tace w intencji biednego misia, ktorego mamusia wyrecza w mysleniu i wtlacza w schematy.
    Nie wiem po co ja sie tu w ogole produkuje i trace czas skoro wy i tak czytacie to co chcecie przeczytac i interpretujecie to tak jak wam wygodnie.
  • makurokurosek 14.02.14, 17:33
    "Wiem, ze Piotrek bedzie za pare dni trzaskal te zadania z kangurka za 5 pkt, ale bedzie to wynikac z tego, ze nauczyl sie metodyki, a nie dlatego, ze jest geniuszem matematycznym"

    "zadania logiczne wychodza mu znacznie gorzej, czesto jesli mu nie pokaze nie wie jak sie do nich zabrac,"

    "Nie sadze tylko wiem wink Przeciez to zadanie jest banalnie proste, jesli wie sie jakie obliczenia trzeba wykonac. Obliczenie 4x3 nie przerasta chyba zadnego 7latka, nawet nieznajacego tabliczki mnozenia pamieciowo. Wystarczy, ze sobie doda 4 trzy razy. Skala 3:1 to nic innego jak pomnozenie bokow razy 3, pozostaje obliczenie obwodu.
    Gdybym dala Piotrkowi jedynie tekst tego zadania to nie bedzie mial bladego pojecia o co chodzi,ale jesli zrobie z nim to zadanie wspolnie, wyjasniajac co i dlaczego trzeba wykonac, to pozniej z analogicznym zadaniem sam poradzi sobie bez problemow"

    "Wiesz, przez miesiac ciezko byloby przerobic caly material i wszystkie mozliwe kombinacje zadan z trzech lat."

    Faktycznie nie uczysz schematycznego myślenia i rozwiązywania zadań.
  • stillgrey 14.02.14, 17:52
    omg, po pierwsze Piotrek zaczal rozwiazywac zadania z kangurka kilka dni temu i tak naprawde to podchodzil do nich moze 3 razy od tego czasu. Po drugie wyjasnialam juz co mialam na mysli piszac o metodyce i pokazaniu dziecku jak sie takie zadania rozwiazuje.
    Po trzecie czepiasz sie slowek i wyciagasz zdania z kontekstu.
    Znudzilo mi sie udowadnianie, ze nie jestem wielbladem.
    Proponuje przesledzenie moich wypowiedzi na wszystkich forach, co sie bedziesz ograniczac do tego jednego watku.
  • stillgrey 14.02.14, 16:20
    Nauczycielka nie kierowala sie bynajmniej meczeniem sie badz tez nie z czytaniem dzieci.
    Tak czy inaczej uczyla ich czytania w zerowce, dzieki czemu cala grupa idac do pierwszej klasy potrafila czytac, co bylo ponoc ewenementem.

    Nie odpowiem Ci na pytanie odnosnie czytania dzieci z rocznika wyzej bo niby skad mialabym posiadac taka wiedze?
  • jakw 14.02.14, 19:38
    stillgrey napisała:

    > Nauczycielka nie kierowala sie bynajmniej meczeniem sie badz tez nie z czytanie
    > m dzieci.
    > Tak czy inaczej uczyla ich czytania w zerowce, dzieki czemu cala grupa idac do
    > pierwszej klasy potrafila czytac,
    No zobacz. I te same dzieci jako 6-latki w I klasie nie dałyby rady nauczyć się czytać?


    > cala grupa idac do pierwszej klasy potrafila czytac, co bylo ponoc ewenementem.
    > Nie odpowiem Ci na pytanie odnosnie czytania dzieci z rocznika wyzej bo niby sk
    > ad mialabym posiadac taka wiedze?
    Z informacji, że ewenementem była cała grupa I-klasistów umiejąca czytać? Skoro był to ewenement to oznacza, że zasadniczo są osobniki wśród przyszłych I-klasistów, którzy czytać nie umieją. Rozważałaś wogóle wysłanie młodego do szkoły jako 6-latka: odwiedziłaś szkołę, porozmawiałaś z przyszłą nauczycielką? Czy poprzestałaś na twierdzeniach pani nauczycielki przedszkolnej, że młody sobie nie poradzi, machnęłaś ręką i teraz marudzisz?

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 20:41
    "No zobacz. I te same dzieci jako 6-latki w I klasie nie dałyby rady nauczyć się czytać?"

    Dalyby sobie rade, tylko pytanie kiedy. Piotrek nauczyl sie czytac w lutym zeszlego roku, a wiec caly semestr pierwszej klasy by nie czytal. Nie wyobrazam sobie tego.
    Od wrzesnia czyta najplynniej w klasie i z czytania ma same 5 i 6, nie byloby tak kolorowo rok temu wink Z tego co zauwazylam to nawet obecnie dla wychowawczyni jest czyms wow, ze Piotrek sam sobie czyta wszystkie polecenia, ze czyta z odpowiednia intonacja, zwraca uwage na interpunkcje. Wnioskuje z tego, ze jest w mniejszosci nadal.


    "Rozważałaś wogóle wysłanie młodego do szkoły jako 6-latka: odwiedziłaś szkołę, porozmawiałaś z przyszłą nauczycielką? Czy poprzestałaś na twierdzeniach pani nauczycielki przedszkolnej, że młody sobie nie poradzi, machnęłaś ręką i teraz marudzisz?"

    Mlody chodzi do szkoly na wsi i u nas przedszkole, zerowka, podstawowka i gimnazjum znajduja sie w jednym budynku. Wychowawczyni z zerowki przeszla z cala grupa do pierwszej klasy. Grupa 6latkow w podstawowce w ogole nie zostala utworzona.
  • makurokurosek 14.02.14, 21:05
    "> Dalyby sobie rade, tylko pytanie kiedy. Piotrek nauczyl sie czytac w lutym zesz
    > lego roku, a wiec caly semestr pierwszej klasy by nie czytal. Nie wyobrazam sob
    > ie tego"

    Córka ostatnią literę w pierwszej klasie poznała w połowie czerwca, nikt od niej nie wymagał w styczniu czy w lutym płynnego czytania, ba płynnego czytania to oni powinni osiągnąć do końca trzeciej klasy.
    Część dzieci z klasy córki przyszła do szkoły nie znając liter, w tym moja córka i nie przeszkodziło im to w opanowaniu czytania w stopniu wystarczającym do rozpoczęcia dalszej edukacji.

    " Z tego co zauwazylam to nawet obecnie dla wychowawczyni
    > jest czyms wow, ze Piotrek sam sobie czyta wszystkie polecenia, ze czyta z odp
    > owiednia intonacja, zwraca uwage na interpunkcje. "

    To, że zdarza się czytający płynnie siedmiolatek nie jest i nie był ewenementem.

    " Grupa 6latkow w podstawowce w ogole nie zostala utworzon
    > a.

    Ale jakie to ma znaczenie, skoro masz dziecko które sobie świetnie radzi z opanowaniem materiału. Kompletnie nie rozumiem twojej postawy, wolę uczyć sama, wolę pomstować do nieba jaki to niski poziom niż podążać za rozwojem dziecka i puścić go wcześniej tudzież przenieść do klasy wyżej.
    Z jednej strony tłumaczysz się dobrem dziecka, podązaniem za jego potrzebami intelektualnymi z drugiej , rzucone mimo chodem teksty świadczą, że bardziej niż nad wyżej wymienionymi rzeczami zależy ci tylko na tym aby Piotruś był naj.

    "> Dalyby sobie rade, tylko pytanie kiedy. Piotrek nauczyl sie czytac w lutym zesz
    > lego roku, a wiec caly semestr pierwszej klasy by nie czytal. Nie wyobrazam sob
    > ie tego."

    "> Od wrzesnia czyta najplynniej w klasie i z czytania ma same 5 i 6, nie byloby t
    > ak kolorowo rok temu
    wink "


  • stillgrey 14.02.14, 21:25
    Wiesz, u syna w grupie nauczycielka tez nie ma prawa wymagac od dzieci czytania skoro nie przerobili jeszcze wszystkich liter, a jednak rzeczywistosc jest inna. Pewnie gdyby poszli do szkoly jako 6latki byloby inaczej.

    Plynnie czytajacy 7latek to powinien byc standard a nie ewenement, chociaz moze przesadzam wink

    "Ale jakie to ma znaczenie, skoro masz dziecko które sobie świetnie radzi z opan
    > owaniem materiału. Kompletnie nie rozumiem twojej postawy, wolę uczyć sama, wol
    > ę pomstować do nieba jaki to niski poziom niż podążać za rozwojem dziecka i puś
    > cić go wcześniej tudzież przenieść do klasy wyżej.
    > Z jednej strony tłumaczysz się dobrem dziecka, podązaniem za jego potrzebami in
    > telektualnymi z drugiej , rzucone mimo chodem teksty świadczą, że bardziej niż
    > nad wyżej wymienionymi rzeczami zależy ci tylko na tym aby Piotruś był naj."

    Tyle tylko, ze ja dopiero teraz mam dziecko, ktore sobie swietnie radzi, rok temu mialam dziecko nieczytajace i nie gloskujace prawidlowo, chodzace do logopedy.
    Ja na codzien nie pomstuje na ten niski poziom, tutaj sie ze mnie ulalo wink
    A nie puszcze syna do klasy wyzej bo nie ma takiej potrzeby, nie nudzi sie poki co na lekcjach, rozwijac go moge w domu i na zajeciach pozalekcyjnych. I tak, wyobraz sobie, ze chce zeby moje osobiste dziecko mialo w szkole latwiej a nie trudniej i bardzo sie ciesze i dumna jestem z tego, ze tak swietnie sobie radzi w szkole. To takie nienaturalne?
    Bardziej niz na ocenach zalezy mi na jego wiedzy, ale nie przecze, ze lechce moje ego fakt, ze syn jest najlepszym uczniem w klasie i nie obraze sie jesli pozostanie tak jak najdluzej. Taka prozna baba jestem, o!
  • makurokurosek 14.02.14, 21:45
    > Wiesz, u syna w grupie nauczycielka tez nie ma prawa wymagac od dzieci czytania
    > skoro nie przerobili jeszcze wszystkich liter, a jednak rzeczywistosc jest inn
    > a. Pewnie gdyby poszli do szkoly jako 6latki byloby inaczej.

    Po pierwsze w podręcznikach owszem , czasami zdarzy się w czytance wyraz z literą jeszcze nie poznaną ale nie ma takowych sytuacji dużo. Po drugie jak sama napisałaś nauczycielka uczy tą klasę już drugi rok, więc skoro jak sama podkreśliłaś wszystkie dzieci pierwszego września czytać umiały to trudno aby nauczyciel zamiast podążać za wiedzą i umiejętnościami całej klasy, ją cofał.

    "> Plynnie czytajacy 7latek to powinien byc standard a nie ewenement, chociaz moze
    > przesadzam wink
    >

    To, że dziecko zna litery nie oznacza że nie ma problemów z nauką czytania. Standardem powinno być płynnie czytające dziecko kończące trzecią klasę, a standardem nie jest i wśród uczniów nie tylko klas czwartych ale i starszych są takowi którzy płynnie nie czytają.
    Słuch fonematyczny nie włącza się automatycznie w chwili gdy dziecko skończy 7 lat.

    "> A nie puszcze syna do klasy wyzej bo nie ma takiej potrzeby, nie nudzi sie poki
    > co na lekcjach, rozwijac go moge w domu i na zajeciach pozalekcyjnych.

    Podtykanie pod nos konkretnych rozwiązań, uczenie schematów nie jest rozwijaniem zainteresowań.

    " I tak,
    > wyobraz sobie, ze chce zeby moje osobiste dziecko mialo w szkole latwiej a nie
    > trudniej i bardzo sie ciesze i dumna jestem z tego, ze tak swietnie sobie radzi
    > w szkole. To takie nienaturalne? I tak,
    > wyobraz sobie, ze chce zeby moje osobiste dziecko mialo w szkole latwiej a nie
    > trudniej i bardzo sie ciesze i dumna jestem z tego, ze tak swietnie sobie radzi
    > w szkole. To takie nienaturalne?

    Wszystko ma swoją cenę. Idąc tym tokiem rozumowania, można puszczać do 1 klasy 18 lata wcześniej wyuczonego w domu i również być dumnym z tego jak wspaniale wypada na tle pozostałych uczniów tej klasy.

    "> Bardziej niz na ocenach zalezy mi na jego wiedzy, ale nie przecze, ze lechce mo
    > je ego fakt, ze syn jest najlepszym uczniem w klasie i nie obraze sie jesli poz
    > ostanie tak jak najdluzej. Taka prozna baba jestem, o!

    Skończyłam polibudę, jestem umysłem ścisłym i to co robisz, sposób w jaki uczysz syna matematyki jest szkodliwy, uczysz go schematyczności. Sam fakt, ze dzieciak sam do dodatkowych zadań się nie garnie, świadczy o tym że jego umiejętności, wynikają z wyuczenia a nie zainteresowania tematem.
    Ucząc go w ten sposób robisz więcej szkód niż pożytku, bo teraz przez kilka lat będzie do przodu, ale w pewnym momencie kończą się zadania proste, zadania schematyczna a zaczynają sie takie które wymagają myślenia, szukania połączeń których on przez twoje podstawianie mu gotowych rozwiązań nie znajdzie.
  • stillgrey 14.02.14, 22:25
    "Ucząc go w ten sposób robisz więcej szkód niż pożytku, bo teraz przez kilka lat
    > będzie do przodu, ale w pewnym momencie kończą się zadania proste, zadania sch
    > ematyczna a zaczynają sie takie które wymagają myślenia, szukania połączeń któr
    > ych on przez twoje podstawianie mu gotowych rozwiązań nie znajdzie."

    Czyli mam rozumiec, ze dziecko, ktore nie urodzilo sie geniuszem matematycznym nalezy pozostawic samemu sobie, ewentualnie dac do reki ksiazke i niech sobie samo szuka rozwiazan, a jak nie znajdzie albo w ogole nie bedzie mialo ochoty szukac to trudno?
    A moze to w szkole ma sie nauczyc nieschematycznego myslenia?

    Ty naprawde tak swiecie wierzysz w to, ze ja jestem taka idiotka, ze siedze nad dzieciakiem i kiedy czegos nie wie mowie mu co ma napisac? Naprawde sadzisz, ze nie daze do tego zeby syn nauczyl sie samodzielnie myslec, analizowac i szukac niekonwencjonalnych rozwiazan?

    Najwidoczniej, w ktoryms poscie wyrazilam sie nieprecyzyjnie, ze tak sie uczepilas tego, ze podstawiam dziecku pod nos gotowe rozwiazania. Nie przewidzialam, ze kazde moje slowo zostanie poddane analizie. Wczoraj jednak doprecyzowalam na czym polega moja pomoc w rozwiazywaniu trudniejszych zadan... wczytaj sie dokladniej skoro tak sie uwzielas na analizowanie mojego przypadku ;p
  • jakw 15.02.14, 00:31
    stillgrey napisała:
    > nalezy pozostawic samemu sobie, ewentualnie dac do reki ksiazke i niech sobie s
    > amo szuka rozwiazan, a jak nie znajdzie albo w ogole nie bedzie mialo ochoty sz
    > ukac to trudno?
    A czy twoje dziecko ma jakieś problemy z matematyką? Spokojnie, jeśli jest po prostu zdolny to da radę i polibudę skończyć bez twojej pomocy.


    > A moze to w szkole ma sie nauczyc nieschematycznego myslenia?
    Na pewno nie nauczy się tego rozwiązując testy z klas starszych czy konwencjonalne zadania na ćwiczenie pola czy obwodu.



    >
    > Najwidoczniej, w ktoryms poscie wyrazilam sie nieprecyzyjnie, ze tak sie uczepi
    > las tego, ze podstawiam dziecku pod nos gotowe rozwiazania. Nie przewidzialam,
    > ze kazde moje slowo zostanie poddane analizie.
    Nie wiem czego oczekiwałaś pisząc w internecie ...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • agni71 15.02.14, 08:40
    > Nie wiem czego oczekiwałaś pisząc w internecie ...

    Jak widać, nie spodziewała się, ze makurokurosek i jakw rzucą sie na nią, jak hieny na świeżą padlinę wink
  • jakw 15.02.14, 09:13
    agni71 napisała:

    > > Nie wiem czego oczekiwałaś pisząc w internecie ...
    >
    > Jak widać, nie spodziewała się, ze makurokurosek i jakw rzucą sie na nią, jak h
    > ieny na świeżą padlinę wink
    Sorry, ale to ty porównujesz Stillgrey do padliny, nie ja.
    Widocznie opisywany sposób nauczania matematyki nas lekko drażni (choć może każdą z innych powodów). A oczekiwanie, że ktoś będzie w necie wyrabiał sobie zdanie nt dość anonimowej internetowej osoby ze źródeł pozanetowych jest naiwnością (albo głupotą). A zatem należy zastanowić się nad tym co się pisze przed klikiem ostatecznym.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 15.02.14, 09:33
    error, to ty zostalas porownana do sepa ;p

    reszty juz mi sie nie chce komentowac, bo ile mozna
  • morekac 15.02.14, 10:02
    Do hieny, jeśli już.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 15.02.14, 10:11
    a rzeczywiscie wink ale na jedno wychodzi wink
  • olga727 14.02.14, 21:29
    stillgrey napisała:

    > Dalyby sobie rade, tylko pytanie kiedy. Piotrek nauczyl sie czytac w lutym zesz
    > lego roku, a wiec caly semestr pierwszej klasy by nie czytal. Nie wyobrazam sob
    > ie tego.
    > Od wrzesnia czyta najplynniej w klasie i z czytania ma same 5 i 6, nie byloby t
    > ak kolorowo rok temu wink Z tego co zauwazylam to nawet obecnie dla wychowawczyni
    > jest czyms wow, ze Piotrek sam sobie czyta wszystkie polecenia, ze czyta z odp
    > owiednia intonacja, zwraca uwage na interpunkcje. Wnioskuje z tego, ze jest w m
    > niejszosci nadal.
    >
    >
    Wiesz co;moja starsza córka poszła do szkoły jako nieczytająca siedmiolatka( w klasie było tylko troje czytających dzieci),w trakcie pierwszego semestru stała się dzieckiem,jednym z lepiej czytających - mimo,że naukę czytania zaczynała od zera. smile mimo,że wcześniej nie umiała,to w krótkim czasie też zaczęła dostawać 5 i 6 . Tak więc:dziecko na prawdę może się nauczyć czytać w pierwszej klasie.
  • stillgrey 14.02.14, 21:57
    Olga, pewnie, ze dziecko 7letnie moze sie nauczyc czytac w pierwszej klasie, wrecz powinno jesli nie nauczylo sie wczesniej.
    Piotrek od czytania prostych sylab do w miare plynnego czytania przeszedl w dwa miesiace, a obecnie czyta naprawde plynnie i swobodnie. Mimo wszystko nie wyobrazam sobie zeby przez pierwsze polrocze pierwszej klasy nie potrafil czytac w ogole, a tak by bylo gdyby poszedl do niej jako 6latek.
    Mam pewnie spaczony poglad przez to, ze widze jak to wyglada obecnie w klasie syna gdzie wszystkie dzieci czytaja, lepiej lub gorzej ale jednak.
    Do tych czytajacych gorzej juz teraz przykleila sie latka tych "glupszych" i pamietajac jak to wygladalo za moich czasow juz sie pewnie od nich szybko nie odklei.
    Uwazam, ze jesli dziecko na poczatku nauki szkolnej uwierzy w to, ze jest gorsze, glupsze to takie przekonanie moze w nim pozostac do konca zycia i skutkowac niska samoocena.
    Widze po Piotrku jak bardzo jest motywowany wlasnymi sukcesami, wiem, ze to zaprocentuje w przyszlosci.
  • makurokurosek 14.02.14, 22:07
    "Mimo wszystko nie wyobrazam sobie zeby przez pierwsze polrocze pierwszej klasy nie potrafil czytac w ogole, a tak by bylo gdyby poszedl do niej jako 6latek. "

    Ale niezależnie jakim podręcznikiem dziecko idzie nie ma opcji aby po pierwszym półroczu dziecko nie umiało czytać wyrazów i zdań złożonych z liter które poznało.
    Natomiast nie ma również opcji aby nauczyciel wymagał płynnego czytania od ucznia klasy pierwszej jak i czytania wyrazów złożonego z liter których nie przerobił.

    "> Do tych czytajacych gorzej juz teraz przykleila sie latka tych "glupszych" i pa
    > mietajac jak to wygladalo za moich czasow juz sie pewnie od nich szybko nie odk
    > lei.

    Nauczyciel uczy klasę twojego syna półtora roku, i półtora roku te dzieci uczą się czytać jeżeli więc mimo tak długiej nauki część uczniów ma problem z nauką czytania to jednak świadczy to o jakimś problemie jak również powodzie dla którego te dzieci nie poszły do szkoły jako sześciolatki. Nie sądzę aby nauczyciel przyklejał łatkę, raczej poinformował rodziców o konieczności skonsultowania problemów dziecka z PPP.
    Pod znakiem zapytania natomiast staje prawdziwość twojej wcześniejszej deklaracji, że cała klasa twojego syna pierwszego września potrafiła czytać. Bo skoro potrafiła to co się takiego stało, że w połowie roku nagle nie potrafi.

  • stillgrey 14.02.14, 22:34
    "Pod znakiem zapytania natomiast staje prawdziwość twojej wcześniejszej deklarac
    > ji, że cała klasa twojego syna pierwszego września potrafiła czytać. Bo skoro p
    > otrafiła to co się takiego stało, że w połowie roku nagle nie potrafi. "

    Widze, ze do ciebie trzeba duzymi literami.
    Kazdy w klasie syna potrafi czytac, tyle tylko, ze jedni plynnie, a inni wciaz skladaja sobie po cichu literki/sylaby i powoli dukaja slowo po slowie. I tak jak na poczatku roku to nie razilo, tak teraz kiedy wiekszosc klasy czyta sprawnie, kilka osob wyraznie odstaje na tle grupy.
  • makurokurosek 14.02.14, 23:57
    " Kazdy w klasie syna potrafi czytac, tyle tylko, ze jedni plynnie, a inni wciaz
    > skladaja sobie po cichu literki/sylaby i powoli dukaja slowo po slowie.

    To jak te osoby czytały na początku roku?
    Jeżeli dziecko po półtora roku nauki cały czas duka przy czytaniu wyrazów, to jest to dość duża oznaka problemu. Jeżeli nauczyciel zamiast skierować dziecko na zajęcia wyrównawcze , oraz zalecić rodzicom wizytę z PPP, przyczepia dziecku łatkę głupka to jest to problem z nauczycielem. Aż dziw, że taki nauczyciel jest dla ciebie takim autorytetem.
  • stillgrey 15.02.14, 00:28
    Czytaly podobnie, teraz moze troche sprawniej im to wychodzi, ale do plynnego czytania daleka droga.
    To nie nauczyciel przyczepia latki tylko glownie rowiesnicy.
    Dzieciaki chodza na zajecia wyrownawcze, nie wiem czy do poradni takze, ale bylo to sugerowane rodzicom na zebraniach.

    W ktorym momencie napisalam, ze nauczycielka syna jest dla mnie autorytetem? To, ze syn nie poszedl do I kl jako 6 latek nie bylo podyktowane tym, ze nauczycielka stanowi dla mnie autorytet, boszzz.
  • makurokurosek 15.02.14, 01:02
    > Czytaly podobnie, teraz moze troche sprawniej im to wychodzi, ale do plynnego c
    > zytania daleka droga.

    Na naukę płynnego czytania mają trzy pierwsze lata szkoły podstawowej.

    "> To nie nauczyciel przyczepia latki tylko glownie rowiesnicy. "

    Dzieci w tym wieku mają lepsze rzeczy do robienia niż ocenianie zdolności swoich rówieśników.
    Tak więc łatkę przyczepił albo nauczyciel albo rodzice rówieśników.

    "> Dzieciaki chodza na zajecia wyrownawcze, nie wiem czy do poradni takze, ale byl
    > o to sugerowane rodzicom na zebraniach.

    W przypadku pojawienia się jakiś problemów to raczej normalne i nie oznacza z automatu przeczepieniu łatki.
  • stillgrey 15.02.14, 07:20
    Najwyrazniej nie doceniasz spostrzegawczosci dzieci. U syna w klasie ostatnio dzieciaki mialy pogadanke, bo nasmiewaly sie z czytania slabszej kolezanki. Kazde tez doskonale wie, ktore jak sie uczy, jakie oceny dostaje itd.
    Nauczyciele tez szufladkuja uczniow, ale z reguly sie z tym nie obnosza wink
  • jakw 15.02.14, 09:03
    stillgrey napisała:

    > Najwyrazniej nie doceniasz spostrzegawczosci dzieci. U syna w klasie ostatnio d
    > zieciaki mialy pogadanke, bo nasmiewaly sie z czytania slabszej kolezanki. Kazd
    > e tez doskonale wie, ktore jak sie uczy, jakie oceny dostaje itd.
    > Nauczyciele tez szufladkuja uczniow, ale z reguly sie z tym nie obnosza wink
    Ach, poza mówieniem wszystkim: "No, Basiu, znowu nie umiesz czytać". Ciekawe, że w klasie mojej córki nie ma takich łatek.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kozauwoza 16.02.14, 16:04
    stillgrey napisała:

    > Najwyrazniej nie doceniasz spostrzegawczosci dzieci. U syna w klasie ostatnio d
    > zieciaki mialy pogadanke, bo nasmiewaly sie z czytania slabszej kolezanki. Kazd
    > e tez doskonale wie, ktore jak sie uczy, jakie oceny dostaje itd.
    > Nauczyciele tez szufladkuja uczniow, ale z reguly sie z tym nie obnosza wink

    Moje dziecko w klasach I-III bardzo długo nie wiedziało kto co dostał. Nie dlatego, że jest mało spostrzegawcza tylko dlatego, że jej to kompletnie nie interesowało.


    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • jakw 15.02.14, 09:18
    makurokurosek napisała:
    > Dzieci w tym wieku mają lepsze rzeczy do robienia niż ocenianie zdolności swoic
    > h rówieśników.
    > Tak więc łatkę przyczepił albo nauczyciel albo rodzice rówieśników.
    Dokładnie. Starsze też niekoniecznie. Dzieci oceniają rówieśników poprzez ich walory towarzyskie. To niektórzy dorośli lubią oceniać innych na podstawie formalnego wykształcenia , dochodów czy tego, gdzie spędzają wakacje.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kozauwoza 16.02.14, 15:28
    stillgrey napisała:

    > Czytaly podobnie, teraz moze troche sprawniej im to wychodzi, ale do plynnego c
    > zytania daleka droga.
    > To nie nauczyciel przyczepia latki tylko glownie rowiesnicy.

    Wiele zalezy od nauczyciela. Nauczycielka mojej córki w góle nie wymagała głośnego czytanie na lekcjach. Po to aby dzieci /te gorzej czytające/ nie miały stresu.

    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • olga727 15.02.14, 08:00
    stillgrey napisała:

    > Olga, pewnie, ze dziecko 7letnie moze sie nauczyc czytac w pierwszej klasie, wr
    > ecz powinno jesli nie nauczylo sie wczesniej.

    Córka uczyła się czytać dopiero w szkole. Pani z zerówki robiła z nimi absolutne minimum.Obecnie ta sama pani uczy od ub.roku klasę sześciolatków(to obecna druga klasa)

    > Piotrek od czytania prostych sylab do w miare plynnego czytania przeszedl w dwa
    > miesiace, a obecnie czyta naprawde plynnie i swobodnie. Mimo wszystko nie wyob
    > razam sobie zeby przez pierwsze polrocze pierwszej klasy nie potrafil czytac w
    > ogole, a tak by bylo gdyby poszedl do niej jako 6latek.
    Gdyby poszedł jako sześciolatek do szkoły,to uczyłby się tak samo czytania w szkole.

    > Do tych czytajacych gorzej juz teraz przykleila sie latka tych "glupszych" i pa
    > mietajac jak to wygladalo za moich czasow juz sie pewnie od nich szybko nie odk
    > lei. Kiedyś dziecko miało 2 lata na naukę czytania obecnie dziecko ma rok na naukę czytania.Wg mnie do programu zerówek powinna wrócić nauka czytania,aby tym dzieciom ułatwić start w szkole. Nauczyciele jeszcze się nie przestawili na nową reformę i oczekują od dzieci nieczytających czytania,a gdy nie potrafią tego zrobić to jest frustracja nauczycielek.Pupilami nauczycielek stają się dzieci,które przychodząc do szkoły umieją czytać.
    Umieją bo;albo rodzice ich nauczyli,albo nauczyli się sami. W połowie 3 klasy są także dzieci,które jeszcze nie czytają płynnie.
    > Uwazam, ze jesli dziecko na poczatku nauki szkolnej uwierzy w to, ze jest gorsz
    > e, glupsze to takie przekonanie moze w nim pozostac do konca zycia i skutkowac
    > niska samoocena.
    > Widze po Piotrku jak bardzo jest motywowany wlasnymi sukcesami, wiem, ze to zap
    > rocentuje w przyszlosci.
  • jakw 15.02.14, 09:06
    olga727 napisała:
    > Umieją bo;albo rodzice ich nauczyli,albo nauczyli się sami. W połowie 3 klasy s
    > ą także dzieci,które jeszcze nie czytają płynnie.
    W starej podstawie programowej też byli. A że przed niektórymi nauczycielami długa droga - to fakt.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 14.02.14, 15:35
    Nie wiem na pewno , ale poważnie bym rozważyła kierując się zdaniem swoim i swojego męża, a nie tym, co zadecydowała nauczycielka wraz z rodzicami pozostałych dzieci. Praktyka zresztą wykazała, że przyjaźnie od 3-go roku życia niekoniecznie trwały dłużej niż przez kilka m-cy klasy I.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 16:01
    Matko, czy ty jestes alter ego makurokuroska, ze nie kumasz tak prostych rzeczy?
    Ile razy mam jeszcze napisac, ze decyzja zostala podjeta przez nas, nikt nas do niej nie zmusil, ale byla po czesci podyktowana faktem, ze cala klasa zostawala w zerowce, oraz tym, ze syn wtedy jeszcze nie czytal, a uwazam ta umiejetnosc za kluczowa w pierwszej klasie?
    Teraz juz wiem, ze kiedy tylko zaskoczyl blyskawicznie nauczyl sie czytac, wtedy takiej wiedzy nie posiadalam.

    I nie wiem skad wysnuwasz wnioski, ze ja narzekam na to, ze reszta klasy ma mniejsze umiejetnosci z matematyki od Piotrka i ze w dodatku mi to w czyms przeszkadza.

    "Praktyka zresztą wykazała, że przyjaźnie od 3-go roku życia niekoniecznie trwały dłużej niż przez kilka m-cy klasy I. "

    Moja praktyka wykazuje co innego. Poza tym to nie przedszkolne przyjaznie byly glownym powodem nie poslania syna do pierwszej klasy w wieku 6ciu lat, byly jedynie kolejnym punktem przemawiajacym za zostawieniem go z reszta klasy.
  • makurokurosek 14.02.14, 16:27
    "Ile razy mam jeszcze napisac, ze decyzja zostala podjeta przez nas, nikt nas do niej nie zmusil, ale byla po czesci podyktowana faktem, ze cala klasa zostawala w zerowce, oraz tym, ze syn wtedy jeszcze nie czytal, a uwazam ta umiejetnosc za kluczowa w pierwszej klasie?"

    To skoro podjęłaś racjonalną decyzję uwzględniając wszystkie za i przeciw, na piedestale postawiłaś przyjaźnie przedszkolne niż rozwój intelektualny syna, to o co ci teraz biega. Powiedziałaś a , to bądź konsekwentna i powiedz b.
    O tym, na jakim poziomie jest matematyka w klasie pierwszej wszyscy bębnią i MEN i ratujmy maluch i rodzice, a ty nagle ocknęłaś się, że twój siedmiolatek to już nie maluszek w pieluszkach.
    Sześciolatek musi mieć dywanik w szkole do nauki, ale siedmiolatek to i bez dywaniku cały materiał klasy 1-3 w miesiąc przerobi.


    "> Teraz juz wiem, ze kiedy tylko zaskoczyl blyskawicznie nauczyl sie czytac, wted
    > y takiej wiedzy nie posiadalam.

    To może należało doszkolić się, poczytać, popytać się a nie podejmować decyzję o rozwoju dziecka na podstawie tego co reszta grupy przedszkolnej zrobi. Od syna oczekujesz logicznego myślenia, a sama jak tępa owca za stadem podążasz.

    "> I nie wiem skad wysnuwasz wnioski, ze ja narzekam na to, ze reszta klasy ma mni
    > ejsze umiejetnosci z matematyki od Piotrka i ze w dodatku mi to w czyms przeszk
    > adza.

    Wystarczy poczytać twoje wypowiedzi nie tylko w tym watku.
  • jakw 14.02.14, 19:29
    stillgrey napisała:

    > Matko, czy ty jestes alter ego makurokuroska, ze nie kumasz tak prostych rzeczy
    > ?
    Jest to chyba 1-szy wątek w którym zgadzam się z Makurokurosek...

    > Ile razy mam jeszcze napisac, ze decyzja zostala podjeta przez nas, nikt nas do
    > niej nie zmusil,
    No to w czym problem, że dziecię musi liczyć do 20-tu?

    >
    > I nie wiem skad wysnuwasz wnioski, ze ja narzekam na to, ze reszta klasy ma mni
    > ejsze umiejetnosci z matematyki od Piotrka i ze w dodatku mi to w czyms przeszk
    > adza.
    Przeszkadza - marudzisz, że liczą do 10-ciu czy 20-tu. I wymyślasz, żeby wprowadzać mnożenie w zakresie 20-tu wink, oraz potęgi, pola, obwody i coś tam jeszcze. A że reszta klasy ma umiejętności mniejsze - to pewne. Gdyby pani miała całą klasę na poziomie takim, żeby dawać im zadania trudniejsze z jakiegoś zbiorku zadań to pewnie dawałaby całej klasie, a nie tylko Piotrkowi egzemplarz (być może jedyny) zbiorku zadań.



    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 19:59
    "No to w czym problem, że dziecię musi liczyć do 20-tu?"

    Ja nie mam zadnego problemu, to wy mi go wmawiacie na sile tylko dlatego, ze sobie pomarudzilam na temat podstawy programowej, ktora jak slusznie zwrocilyscie mi uwage jest dostosowana do 6latkow a nie 7latkow tongue_out I tak sobie teraz mysle, ze ten okres przejsciowy i danie wyboru rodzicom to bylo najgorsze co mozna bylo dzieciom zrobic. Bo to naprawde paranoja, ze doszlo do sytuacji, w ktorej dzieci 7letnie 3 rok walkuja to dodawanie do 20.

  • olga727 14.02.14, 20:20
    stillgrey napisała:


    > Ja nie mam zadnego problemu, to wy mi go wmawiacie na sile tylko dlatego, ze so
    > bie pomarudzilam na temat podstawy programowej, ktora jak slusznie zwrocilyscie
    > mi uwage jest dostosowana do 6latkow a nie 7latkow tongue_out I tak sobie teraz mysle,
    > ze ten okres przejsciowy i danie wyboru rodzicom to bylo najgorsze co mozna by
    > lo dzieciom zrobic. Bo to naprawde paranoja, ze doszlo do sytuacji, w ktorej dz
    > ieci 7letnie 3 rok walkuja to dodawanie do 20.
    >
    Zdolniejsze dzieci się nudzą przy takim "anemicznym" podejściu nauczycieli do nich;nie dając im dodatkowych zadań.Ale jest gro dzieci,którym liczenie w zakresie do 20 prze 3 rok z rzędu sprawia trudność. Na szczęście te zdolniejsze dzieci biorą udział w dodatkowych zajęciach matematycznych,a te słabsze chodzą na tzw. ZDW. z matematyki (i nie tylko ).
  • makurokurosek 14.02.14, 21:10
    I tak sobie teraz mysle,
    > ze ten okres przejsciowy i danie wyboru rodzicom to bylo najgorsze co mozna by
    > lo dzieciom zrobic. Bo to naprawde paranoja, ze doszlo do sytuacji, w ktorej dz
    > ieci 7letnie 3 rok walkuja to dodawanie do 20.

    Ale każdy rodzić jest świadomy podstawy programowej, tak więc świadomie decyduje się na to by jego dziecko trzeci rok utrwalało dodawanie do 10.
    Paranoją to jest podejmowanie decyzji, kompletnie nie rozważając alternatyw.
  • stillgrey 14.02.14, 21:32
    A kto nie rozwazal alternatyw? Chyba Ty, bo ja decyzje podjelam swiadomie.
  • makurokurosek 14.02.14, 21:56
    > A kto nie rozwazal alternatyw? Chyba Ty, bo ja decyzje podjelam swiadomie.

    Wcześniej pisałaś, że decyzje podjęła nauczycielka smile/
    Jeżeli zatrzymywanie dziecka kumatego w zerówce, i skazywanie go na kolejny rok uczenia sie dodawania do 10 w imię przyjaźni przedszkolnej oraz kompletna nieznajomość podstawy programowej, świadczy o świadomej decyzji to aż strach pomyśleć jak u ciebie wygląda decyzja mniej świadoma.
  • stillgrey 14.02.14, 22:03
    O matko, dlugo jeszcze bedziesz ten temat walkowac? Nauczycielka taka decyzje sugerowala rodzicom, zmusic nikogo nie mogla.
    Moze gdybys Ty corki nie poslala do szkoly w wieku 6lat tez bylaby najlepsza uczennica w klasie, a nie przecietna jak ja sama okreslilas ;p
  • makurokurosek 14.02.14, 22:17
    > Moze gdybys Ty corki nie poslala do szkoly w wieku 6lat tez bylaby najlepsza uc
    > zennica w klasie, a nie przecietna jak ja sama okreslilas ;p

    hAHAHAHA, Naprawdę wierzysz w to, że możesz z syna zrobić geniusza poprzez naukę do przodu.

  • stillgrey 14.02.14, 22:28
    hahahhahaha, a ty dalej zyjesz w swiecie urojen... to sie leczy, wiesz?
  • jakw 15.02.14, 00:11
    stillgrey napisała:

    > I tak sobie teraz mysle,
    > ze ten okres przejsciowy i danie wyboru rodzicom to bylo najgorsze co mozna by
    > lo dzieciom zrobic.
    Jeśli decyzja podejmowana przez rodzica jest z założenia najgorsza to owszem..

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 09:13
    Wszystko mi opadlo, ty masz naprawde jakies urojenia. Czytasz jedno, po czym "cytujesz" wlasna wersje zdarzen. Przemysl sobie kto tu ma kompleksy i probuje podbudowac wlasne ego.
  • jakw 13.02.14, 13:11
    stillgrey napisała:
    >
    > Wiesz, przez miesiac ciezko byloby przerobic caly material i wszystkie mozliwe
    > kombinacje zadan z trzech lat.
    Właśnie chodzi o to, żeby nie trzeba było przerabiać wszystkich możliwych kombinacji....
    Dziecko, które wie o co chodzi, samo sobie wykombinuje. Dziecko, które uczy się poprzez zapamiętywanie wszystkich możliwych kombinacji, prędzej czy później trafi na coś, co jeszcze nie wystąpiło.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 14:05
    Spoko, ale jest roznica miedzy rozwiazaniem zadania, w ktorym masz tylko obliczyc pole, a takim, w ktorym musisz jeszcze uwzglednic w obliczeniach okna i drzwi wink
  • makurokurosek 13.02.14, 15:39
    > Spoko, ale jest roznica miedzy rozwiazaniem zadania, w ktorym masz tylko oblicz
    > yc pole, a takim, w ktorym musisz jeszcze uwzglednic w obliczeniach okna i drzw
    > i wink

    Chyba obwód, bo okna i drzwi za bardzo na pole pokoju nie wpłyną. Chyba, że zadanie uwzględnia ile cm okno jest wysunięte i dziecko dodaje tą powierzchnię od okna do równej ściany, ale skoro nie potrafi obliczyć obwodu uwzględniając przestrzeni na furtkę, to raczej wątpię aby rozwiązywało zadania z pola brył.
  • stillgrey 13.02.14, 15:48
    Mialam na mysli zadanie z farba do pomalownia danej powierzchni.
  • makurokurosek 13.02.14, 16:17
    Chcesz powiedzieć, że dziecko które nie potrafi obliczyć obwodu pomniejszonego o długość potrzebną na furtkę, świetnie sobie radzi z obliczeniem pola powierzchni prostokąta pomniejszonego o pole powierzchni okna i drzwi.
    Trochę dziwne.
  • stillgrey 13.02.14, 16:30
    Czytaj ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisalam, ze P. obliczy takie zadanie z polem, nie napisalam takze, ze nie obliczy obwodu uwzgledniajac odjecie furtki. Napisalam, ze moze sobie nie poradzic z tak sformulowanym zadaniem widzac je pierwszy raz na oczy. Dzieciom w szkole nauczyciel takze tlumaczy jak wykonac nowy rodzaj zadania, dlaczego wiec oczekujesz, ze 7latek mialby takowe zrobic z marszu?
  • makurokurosek 13.02.14, 20:03

    "Dzieciom w szkole nauczyciel takze tlumaczy jak wykonac nowy
    > rodzaj zadania, dlaczego wiec oczekujesz, ze 7latek mialby takowe zrobic z mar
    > szu?

    Wybacz ale to ty napisałaś, że twoje dziecko opanowało w miesiąc czasu cały program klas 1-3. i , że każdy siedmiolatek bez problemu sobie z tym programem poradzi. Po czym okazuje się, że twoje dziecko nie jest w stanie samo rozwiązać żadnego zadania z treścią bazującego na wiedzy z klasy 1-2, nie ma również pojęcia o przeliczaniu jednostek, ba poprzez twoją metodykę nauczania twoje dziecko nie jest w stanie samodzielnie wykonać dowolnego zadania bazującego na już posiadanej wiedzy gdyż nauczone jest przez ciebie rozwiązywania schematycznego , tak więc rozwiązuje te zadania bezmyślnie.
  • stillgrey 13.02.14, 20:17
    co Ty za przeproszeniem pierdo@!@sz?!?
  • makurokurosek 13.02.14, 20:49
    Podsumowałam twoje wypowiedzi.
    Jeżeli dziecko które według matki świetnie dodaje, odejmuje, mnoży i dzieli w zakresie 100, potrafi obliczać obwody natomiast nie potrafi obliczyć zwykłego zadania z treścią na obwód to albo to dziecko nie opanowało tych umiejętności albo traktuje matematykę jak przedmiot humanistyczny i bezmyślnie nauczyło się schematu.
    Co do nauki schematycznej to sama napisałaś, że to ty pokazujesz dziecku schemat rozwiązywania zadań, i to dzięki wcześniej poznanemu schematowi twoje dziecko jest w stanie rozwiązać zadania o podobnej konstrukcji. Sama również napisałaś, że twoje dziecko nie kwapi się do samodzielnej próby rozwiązania zadania bazującego na posiadanej przez niego wiedzy lecz odbiegającego od wcześniej poznanych zadań.

    "e: Test 3-klasistów
    stillgrey 13.02.14, 09:55 Odpowiedz
    Widze, ze jest zdolny i jestem z niego dumna. Wydaje mi sie jedynie, ze nie jest wybitnie zdolny z matematyki, bo sprawnosc w obliczeniach to nie wszystko, zadania logiczne wychodza mu znacznie gorzej, czesto jesli mu nie pokaze nie wie jak sie do nich zabrac, "

    "Re: Test 3-klasistów
    stillgrey 13.02.14, 12:25 Odpowiedz
    Mozesz miec racje.
    Staram sie nie pokazywac mu schematow tylko wlasnie naprowadzac na rozne sposoby rozwiazania tego samego problemu. Pokazuje, ze moze sobie dane zadanie lopatologicznie rozrysowac, ale moze tez jesli pomysli wykonac odpowiednie obliczenia i dojsc do wyniku latwiej i szybciej. Problem polega na tym, ze jemu sie nie chce kombinowac, jesli nie zna odpowiedzi od razu to niespecjalnie ma motywacje do tego zeby szukac rozwiazania za wszelka cene. "

    Masz rację w jednym, z twoich opisów widać, że twoje dziecko nie jest uzdolnione matematycznie raczej jest wyuczone matematycznie. Matematyka jest ściśle związana z logiką i o ile rachunkowości można nauczyć, czego przykładem jest twój Piotruś , o tyle logiki nauczyć się nie da. Twoje próby uczenia syna logicznego myślenia poprzez wprowadzanie kolejnych schematów są zwyczajnym niewypałem, bo logika nie opiera się na jednym schemacie.
  • stillgrey 13.02.14, 22:06
    Kobieto, jesli Twoje dziecko jest tak zdolne, ze w wieku 7 lat potrafilo rozwiazywac bez zadnej podpowiedzi zadania za 5 punktow z kangurka, nad ktorymi czesto dorosly musi poglowkowac to gratuluje. Piotrek pare dni temu spotkal sie z takimi zadaniami pierwszy raz i wyobraz sobie, ze potrzebowal drobnych wskazowek zeby zrozumiec w jaki sposob mozna takie zadania rozwiazywac. Glownym "schematem", ktorego go nauczylam jest spisywanie wszystkich danych z zadania na kartke i dokladne analizowanie tresci, zamiast obliczania w pamieci i strzelania prawidlowej odpowiedzi. Kiedy sie pomyli analizuje zadanie razem z nim i delikatnie naprowadzam go na prawidlowa droge do rozwiazania zadajac takie pytania dzieki, ktorym sam sobie odpowiada co zrobil zle i co musi zrobic zeby bylo ok. Nie mysle za niego!

    Z opanowaniem programu 1-3 w miesiac przesadzilam, ale mysle, ze nieduzo skoro bez problemu rozwiazuje samodzielnie testy roczne z klas 2 i 3.
    Zna sie swietnie na zegarze i kalendarzu, zna tabliczke mnozenia (od 6x6 jeszcze na palcach), potrafi mnozyc w pamieci dwucyfrowe przez jedna, dodawac, odejmowac i mnozyc dowolne liczby pod kreska, rozumie zasade potegowania, proste dzielenie robi pamieciowo, nad trudniejszym musi chwile pomyslec, zna kolejnosc dzialan, potrafi obliczac obwod i pole prostokata i kwadratu oraz obwod trojkata. Wie co to odcinek, prosta. Zna liczby rzymskie i potrafi nimi zapisac dowolna liczbe do 4tys, chocby 3469. Zna kilka trickow matematycznych, np. mnozenie dowolnych liczb przez 5, 11 i 12.
    Swietnie sobie radzi z przeliczaniem pieniedzy i wydawaniem reszty (zabawa w sklep i samodzielne robienie zakupow). Zadania logiczne z testow klas 2-3 i kangurka za 3 i 4 punkty rozwiazuje bez problemu. Potrafi dodawac i odejmowac ulamki dziesietne i zwykle (takze z roznym mianownikiem).
    Jak dla mnie to jest KUR@#SKO duzo jak na 7letnie dziecko, w dodatku wszystko opanowane w tak krotkim czasie. Wybacz, ze jestem dumna i sie w swojej proznosci pochwalilam synem, czym najwyrazniej nadepnelam Ci na odcisk, ze sie tak ciskasz ;p
  • makurokurosek 13.02.14, 22:36
    > Z opanowaniem programu 1-3 w miesiac przesadzilam, ale mysle, ze nieduzo skoro
    > bez problemu rozwiazuje samodzielnie testy roczne z klas 2 i 3.
    > Zna sie swietnie na zegarze i kalendarzu, zna tabliczke mnozenia (od 6x6 jeszcz
    > e na palcach), potrafi mnozyc w pamieci dwucyfrowe przez jedna, dodawac, odejmo
    > wac i mnozyc dowolne liczby pod kreska, rozumie zasade potegowania, proste dzie
    > lenie robi pamieciowo, nad trudniejszym musi chwile pomyslec, zna kolejnosc dzi
    > alan, potrafi obliczac obwod i pole prostokata i kwadratu oraz obwod trojkata.
    > Wie co to odcinek, prosta. Zna liczby rzymskie i potrafi nimi zapisac dowolna l
    > iczbe do 4tys, chocby 3469. Zna kilka trickow matematycznych, np. mnozenie dowo
    > lnych liczb przez 5, 11 i 12.
    "> Swietnie sobie radzi z przeliczaniem pieniedzy i wydawaniem reszty (zabawa w sk
    > lep i samodzielne robienie zakupow). Zadania logiczne z testow klas 2-3 i kangu
    > rka za 3 i 4 punkty rozwiazuje bez problemu


    Czyli opanował materiał szkolny przeznaczony dla siedmiolatków.
    Czyli potrafi prawie to samo co cała klasa mojej córki, oraz uczniowie klasy równoległej gdy byli w jego wieku z tą różnicą , że w szkole córki wymagane było pamięciowe opanowanie tabliczki mnożenia, tak więc twój syn pewnie wiele sprawdzianów by zwyczajnie oblał.
    Zamiast uczyć Piotrusia samej , wystarczyło dzieciaka posłać do szkoły zgodnie z obowiązującą reformą w wieku sześciu lat i nie musiałabyś teraz psioczyć, jak to szkoła obniża poziom, bo to ty wybrałaś, że twoje dziecko czy to intelektualnie czy emocjonalnie do szkoły nie dorosło.


  • jakw 13.02.14, 21:55
    stillgrey napisała:

    > . Napisalam, ze moze sobie nie poradzic z tak sformulowanym zadaniem widzac je pie
    > rwszy raz na oczy. Dzieciom w szkole nauczyciel takze tlumaczy jak wykonac nowy
    > rodzaj zadania,
    Nauczyciel w szkole zasadniczo jest od tego, żeby wytłumaczyć nowe zagadnienie. Wpadanie na to jak rozwiązać nowy rodzaj zadania to już jednak domena uczniów. Uczeń, który rozumie zagadnienie i rozumuje logicznie powinien sobie też poradzić z rodzajem zadania, którego jeszcze nie rozwiązywał.
    --
    aWiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 14.02.14, 04:54
    Różnica jest żadna - potrzebne są dokładnie te same umiejętności co do wyliczenia powierzchni do pomalowania bez okien i drzwi.
    Niezależnie od wszystkiego, każdy rozsądny człowiek z odpowiednim doświadczeniem , może uwzględnić okna i drzwi w takiej sytuacji, nawet jeśli nie rozwiązywał zadań wg. tego schematu, zaś jego jedyna umiejętność to obliczanie pola prostokąta.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 14.02.14, 07:24
    Masz racje, ale nie mowimy tu o doswiadczonym czlowieku, tylko o pierwszoklasiscie.
    W sumie moze sie myle, moze wpadlby sam na to jak to zadanie wykonac, z ciekawosci sprawdze.
  • jakw 14.02.14, 09:12
    stillgrey napisała:

    > Masz racje, ale nie mowimy tu o doswiadczonym czlowieku, tylko o pierwszoklasis
    > cie.
    > W sumie moze sie myle, moze wpadlby sam na to jak to zadanie wykonac, z ciekaw
    > osci sprawdze.
    Nie wiem skąd III-klasista miałby mieć w tym względzie doświadczenie większe niż I-klasista? Na to, że okien się nie zamalowywuje przy malowaniu ścian to pewnie wpadłby przedszkolak.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 14.02.14, 09:43
    To daj przedszkolakowi albo pierwszoklasiscie takie zadanie do wykonania i dopiero pogadamy.
    Kazde dziecko wpadnie na to, ze okien i drzwi sie nie maluje, ale co z ta wiedza dalej zrobic w zadaniu matematycznym juz takie oczywiste moze nie byc dla dziecka.
  • jakw 14.02.14, 09:59
    stillgrey napisała:

    > To daj przedszkolakowi albo pierwszoklasiscie takie zadanie do wykonania i dopi
    > ero pogadamy.
    > Kazde dziecko wpadnie na to, ze okien i drzwi sie nie maluje, ale co z ta wiedz
    > a dalej zrobic w zadaniu matematycznym juz takie oczywiste moze nie byc dla dzi
    > ecka.
    Dzieciak w I klasie wpadnie na to, że na to okno czy drzwi farby zużywać nie trzeba. Jeśli wie co to pole i odejmowanie - wpadnie na to, że należy to odjąć. Nawet nie wiedząc co to pole, a mając wzorzec typu: "puszka farby starcza na pomalowanie tego kwadratu" - zdolniejszy powinien dać sobie radę. Chyba że potrafi tylko liczyć a nie myśleć.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kozauwoza 16.02.14, 15:39
    jakw napisała:

    > Dzieciak w I klasie wpadnie na to, że na to okno czy drzwi farby zużywać nie tr
    > zeba. Jeśli wie co to pole i odejmowanie - wpadnie na to, że należy to odjąć. N
    > awet nie wiedząc co to pole, a mając wzorzec typu: "puszka farby starcza na pom
    > alowanie tego kwadratu" - zdolniejszy powinien dać sobie radę. Chyba że potr
    > afi tylko liczyć a nie myśleć.

    Niestety wielu nauczycieli tak uczy matematyki. Uczy sie dzieci odtwarzania zamiast stosowania tego co sie nauczyły i myślenia!


    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • morekac 14.02.14, 10:02
    Stillgrey, ale perwszoklasista jest jak najbardziej człowiekiem, który mieszka w konkretnym pokoju, z drzwiami i oknami (taką mam nadzieję przynajmniej wink ), zatem doświadczenie, że ściana pokoju składa się nie tylko z tynku nie powinno być mu obce.
    Podejrzewam, że przedszkolak potrafiłby opisać słownie, jakie powierzchnie trzeba pomalować. Obliczenie tych powierzchni to kwestia techniczna.

    Niezaleznie od wszystkiego, uważam, że za bardzo skupiacie się na biegłym liczeniu, a za mało na rozwiązywaniu problemów - w rezultacie sama nie wiesz, czy nie potrafiłby sam się zmierzyć z tym zadaniem.
    Kolejna sprawa: chyba za bardzo sterczysz mu nad głową. Po pierwsze: niektórzy potrzebują skupienia i ciszy, po drugie uczysz go tego, że mu podpowiadasz schematy i on nie musi wtedy samodzielnie rozwiązywać problemu. A skoro nie musi - nie będzie tego robił.
    Zadanie o policzeniu powierzchni do pomalowania z uwzględnieniem, że w pokoju są okna i drzwi, nie powinno przekraczać doświadczenia pierwszoklasisty.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jakw 13.02.14, 11:02
    Ach, oczywiście to nie przerasta ucznia klasy I, pod warunkiem, że umie czytać, liczyć w zakresie 100 z przekroczeniem progu dziesiątkowego , mnożyć w zakresie powyżej tabliczki mnożenia oraz jest obyty ze skalą. I tego wszystkiego uczeń klasy I miałby nauczyć się w ciągu 1 semestru?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 10:44
    "Takie zadanie również nie każdy siedmiolatek obliczy, nie każde dziecko niezależnie czy sześcio czy siedmioletnie ma opanowanie dodawanie do 100, nie każde ma wyobraźnie przestrzenną. "

    I wlasnie o to chodzi, ze praktycznie zadne dziecko 6 czy 7 letnie tego nie obliczy, z prostego powodu. BO NIE SA TEGO UCZONE, a nie dlatego, ze nie bylyby w stanie sie tego nauczyc.
    Moim zdaniem szybciej sie tego nauczy 7 latek niz 9 latek i dlatego szkoda, ze potencjal dzieci jest przez szkole marnowany.
  • makurokurosek 13.02.14, 11:13
    > I wlasnie o to chodzi, ze praktycznie zadne dziecko 6 czy 7 letnie tego nie obl
    > iczy, z prostego powodu. BO NIE SA TEGO UCZONE, a nie dlatego, ze nie bylyby w
    > stanie sie tego nauczyc.

    Proponuję abyś zaczęła uczyć młodego pochodnych, nie będzie musiał na studiach tracić całego semestru na naukę całek. Wszak to strata czasu, jeżeli teraz go nauczysz to wystarczą jedne zajęcia i każda całkę rozpyla.
    Jesteś tak skupiona na dodawaniu i odejmowaniu powyżej 100, że zapominasz iż matematyka to coś więcej niż dodawanie.
  • stillgrey 13.02.14, 11:31
    No ja wlasnie w ogole nie jest skupiona na dodawaniu i odejmowaniu. To szkola jest na tym skupiona, w dodatku jedynie w nudnym zakresie do 20.
    Ja staram sie skupic na zadaniach logicznych i geometrii przestrzennej, na tym zeby syn rozumial matematyke.
    A zaczelam mu wprowadzac material na wyrost, bo przypadkowo zauwazylam, ze sobie z kazdym nowym zagadnieniem swietnie radzi i uwazam, ze im wiecej bedzie mial czasu na przyswojenie podstaw, tym pozniej bedzie mu latwiej.
    Poza tym to swietna zabawa i trening umyslu.
  • makurokurosek 13.02.14, 11:44
    No ja wlasnie w ogole nie jest skupiona na dodawaniu i odejmowaniu. To szkola j
    > est na tym skupiona, w dodatku jedynie w nudnym zakresie do 20.

    Niestety to ty jesteś skupiona na tym dodawaniu.

    > Ja staram sie skupic na zadaniach logicznych i geometrii przestrzennej, na tym
    > zeby syn rozumial matematyke.

    Z tego co napisałaś, to raczej nie radzi sobie tak dobrze z tymi zadaniami skoro jak sama napisałaś nie potrafiłby obliczyć typowego zadania z klasy trzeciej na obliczenie obwodu. Skoro potrafi dodawać i odejmować do 100, mnożyć to z tym zadaniem problemów mieć nie powinien.
  • kozauwoza 13.02.14, 19:05
    Sporo dzieci ma problemy z podstawą matematyki. I czesto tego nie przeskoczysz, choćbyś wychodziła z siebie.
    W związku z tym nie ma co ładować dzieciom za duzo do głów tej matematyki a lepiej skupic sie na dobrym opanowaniu podstaw. Jeśli jakies dziecko garnie się do trudniejszej matematyki to powinno sie mu to umozliwić ale naprawde sa to wyjątki.
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • jakw 13.02.14, 10:17
    stillgrey napisała:
    > Tak sformulowanego zadania Piotrek tez by nie wykonal podejrzewam wink
    > Ale w tych testach zadania sa typu ile potrzeba cm listewek na dwie ramki o bok
    > ach 20x30 wink
    No i ? Obejrzyj sobie zadania na maturze podstawowej. Są równie banalne biorąc pod uwagę, że uczeń klasy III sp ma przed sobą do matury jeszcze co najmniej 9 lat nauki. Co nie przeszkadza 1/5-1/4 uczniów oblewać co rok maturę podstawową z matmy.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 13.02.14, 10:36
    A dlaczego tak sie dzieje?
    Wlasnie dlatego, ze w najbardziej chlonnym wieku nie przyswoili sobie podstaw matematyki, nie nauczyli sie myslec matematycznie.

    Jesli uczen 3 klasy ma problem z testem, ktory jest w stanie wykonac 7latek, ktory wczesniej poznal material, no to chyba swiadczy o tym, ze uczen 3klasy byl po prostu zle uczony i pomimo walkowania przez rok dodawania do 20, tak naprawde nie zna podstaw matematyki.
    Ciezko pozniej od takiego ucznia wymagac, ze zda mature.
  • jakw 13.02.14, 10:51
    Ale myślisz, że myśleliby lepiej matematycznie gdyby w klasie I zamiast do 20 dodawali do 200? Albo gdyby w klasie I zakuli automatycznie tabliczkę mnożenia prze 0 , 1 i 2?Moim zdaniem problem polega na tym, że , tak sądząc po kilku wątkach tutejszych tudzież opowieściach zbulwersowanych znajomych o paniach które z całym przekonaniem twierdziły, że zbiór pusty to nie zbiór, część pań od nauczania początkowego miała prawdopodobnie duże problemy z matematyką już w szkole podstawowej. Może za jakiś czas się to poprawi, bo matura z matematyki jest obowiązkowa.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • troompka 13.02.14, 10:56
    ale Ty dalej nie rozumiesz czegos. To, że ten test wykonał Twoj syn, nie jest kompletnie zadnym wyznacznikiem, że test jest na tyle prosty iz wykona go kazdy (nawet uczony dodatkowo) 7 latek. Patrzysz na inne dzieci przez pryzmat swojego syna, a wybacz, nie jest on akurat reprezentatywna jednostka wink.
    Tak samo pewnie przypisujesz sobie zasługi, że syn takie ma osiągnięcia. Ale po prostu trafiłas na dobry "materiał". Podejrzewam, że gdybys próbowała nauczyc matematyki przecietnego 7, 8 9-latka, który mysli o tym, żeby jak najszybciej skonczyc lekcje i zajac sie swoimi sprawami (czyli tak jak mysle wiekszosc dzieci w tym wieku), to takich osiągniec bys nie miala.
    Twojemu dziecku z pewnoscia sprawia to przyjemnosc, lubi sie uczyc, bo nie sądze żeby zmuszany do nauki, miał w niej sukcesy, a wtedy nauka przychodzi zupelnie inaczej.
    Ja tez nie rozumiem, jak dzieci mogą byc niesmiale, wycofane....bo moj syn jest przebojowy, ale to nie znaczy, że takie są i tyle. Nie wymądrzam sie w takich wątkach o tym, jak to z dzieckiem trzeba pracowac, żeby sie stał smielszy. Nie twierdze, że przecietny 8 latek nie powinien sie wstydzic, bo przeciez moj sie nie wstydzi.
    Ech....
  • makurokurosek 13.02.14, 11:17
    > Jesli uczen 3 klasy ma problem z testem, ktory jest w stanie wykonac 7latek, kt
    > ory wczesniej poznal material, no to chyba swiadczy o tym

    Jak sama napisałaś wyżej, twoje dziecko nie byłoby w obecnej chwili w stanie samodzielnie rozwiązać typowego zadania z geometrii.
    To o czym ty kobieto piszesz, o twoim wyobrażeniu co do tego czego uczą sie dzieci w klasie 2 czy 3, bo jak widać nie o rzeczywistym programie którym idą.

    "pomimo walkowania przez rok dodawania do 20, tak naprawd
    > e nie zna podstaw matematyki.

    Wprowadzenie na szybko mnożenia bo jedna nawiedzona ma takie widzi mi sie spowoduje tylko że dzieciak będzie znał wynik mnożenia, ale nie będzie rozumiał ani zasady ani sensowności. Tak więc mimo znajomości tabliczki mnożenia wyłoży sie na pierwszym lepszym zadaniu z treścią.
  • makurokurosek 13.02.14, 08:33
    W 1 klasie walkuja do wyrzygu dodawanie i odejmowanie do 20 (u
    > syna obecnie wciaz do 10), a pozniej zdziwienie, ze dzieciaki nie lubia matemat

    Moja jakoś mimo czasami trudności w zrozumieniu tematu lubi matematykę i zdecydowanie nie rzygała dodawaniem i odejmowaniem do 20, ale fakt ona poszła jako sześciolatka tak więc nie miała kiedy się tak zniechęcić do matematyki.
    Natomiast brak opanowania szybkiego pamięciowego dodawania i odejmowania do 20 skutkuje trudnościami w opanowaniu dalszego materiału, lepiej więc rzygać ze znudzenia na początku niż przez całą edukację z powodu braku podstaw.
  • stillgrey 13.02.14, 09:35
    Ja nie twierdze, ze pamieciowe dodawanie do 20 nie jest wazne, to podstawa, ale mysle, ze miesiac, dwa zajec na to spokojnie wystarczy i mozna powoli wprowadzac wieksze liczby, czy chocby ta geometrie i obliczanie obwodow. Mnozenie chocby do 20.
    Wydaje mi sie, ze dzieciaki 6-7 lat maja tak chlonny umysl, ze spokojnie taka wiedze sa w stanie przyswoic, a im wczesniej tym lepiej, bo tym latwiej to dzieciom przychodzi.


    A co do obwodow, to przeciez na poczatku nie trzeba podstawiac danych do wzoru, wystarczy wyjasnic dzieciom czym jest obwod i pozwolic po prostu pododawac boki.
  • makurokurosek 13.02.14, 10:12
    "Ja nie twierdze, ze pamieciowe dodawanie do 20 nie jest wazne, to podstawa, ale mysle, ze miesiac, dwa zajec na to spokojnie wystarczy i mozna powoli wprowadzac wieksze liczby, czy chocby ta geometrie i obliczanie obwodow. Mnozenie chocby do 20. "

    U córki w klasie mnożenie do 100 zostało wprowadzone w drugiej klasie, co tydzień miniówki z mnożenia przez kolejną cyfrę i wiesz co większość dzieciaków miała z tym problem.
    Nie mówiąc już o zrozumienia wymienionej przeze mnie różnicy między znaczeniem sformułowania " siedem razy większy " a " o siedem większy".
    Tak samo jak spora część dzieciaków miało problem z odejmowaniem typu 62- 18

    Najgorsze co może zrobić nauczyciel to lecieć z programem bo ma dwójkę zdolnych uczniów. Z tak głupiego działania i podporządkowania sie rodzicom zdolnych dzieci , dla zadowolenia i spełnienia wymagani dwóch uczniów dwudziestu skazuje się na niepowodzenia z matematyki. Bo wybacz ale bez podstaw, bez dobrego utrwalenia materiału ci uczniowie polegną i to bardzo szybko. Masz zdolne dziecko to rozwijaj jego zainteresowania, ale uwzględnij że większość dzieci jest przeciętna i potrzebuje czasu i ćwiczeń.

    "> Wydaje mi sie, ze dzieciaki 6-7 lat maja tak chlonny umysl, ze spokojnie taka w
    > iedze sa w stanie przyswoic, a im wczesniej tym lepiej, bo tym latwiej to dziec
    > iom przychodzi.

    To widać w szkole córki i w szkołach dzieci mojego rodzeństwa sami debile bo tak chłonnych umysłów nie mają i wielu z nich tabliczka mnożenia, skala, czy obliczenia kalendarzowe sprawiały problem.





  • stillgrey 13.02.14, 11:08
    Caly czas wlasnie o tym pisze, ze wprowadzenie tego mnozena w drugiej klasie to zdecydowanie za pozno. A przeciez mozna bylo rok wczesniej zapoznac dzieci z mnozeniem, pokazac o co chodzi na prostych przykladach do 10 czy 20, po to zeby zrozumialy zasade i mialy czas ta wiedze sobie przyswoic.
    Piotrek mnozenia uczyl sie dodajac do siebie liczby i dzieki temu rozumie co to jest mnozenie.
    Na poczatku zawsze sobie tlumaczyl, ze 3x4 = trzy czworki.
    W szkole dzieciaki dostaja karteczki z mnozeniem przez jedna liczbe i maja to wkuc na pamiec. Nawet jesli teoretycznie wiedza o co chodzi w mnozeniu, to tak naprawde nie potrafia tego zastosowac w praktyce.

    Odejmowanie typu 62-18 jest trudne, wiem po sobie, bo tez bylam zle uczona matematyki i mam podstawowe braki, mimo, ze matematyke bardzo lubie. Niestety tak to juz jest, ze czego Jas sie nie nauczy tego Jan nie bedzie umial. Piotrek nie ma z tym problemow, bo wie, jak to szybko obliczyc i potrafi sobie te liczby w glowie wyobrazic. Odejmuje najpierw 20 od 60, a pozniej do 8 dodaje 2, bo wie, ze tyle brakuje do 10 i dodaje 2 z 62. On to robi blyskawicznie, ja sie musze zastanawiac.

    Wydaje mi sie, ze inaczej postrzegamy dobre utrawalenie materialu, bo dla mnie wlasnie roznorodnosc dzialan, przykladow, wprowadzanie nowego materialu, ale z ciaglym wykorzystaniem poznanego wczesniej w tym pomaga. Walkowanie do znudzenia liczenia do 20 srednio. Mozg trzeba trenowac, a nie rozleniwiac wykonywaniem wtornych czynnosci.
    Jak chce zrobic Piotrkowi cwiczenie na dodawanie do 20 to daje mu do obliczenia 11x235451349257562134 big_grin
  • makurokurosek 13.02.14, 11:26
    "Caly czas wlasnie o tym pisze, ze wprowadzenie tego mnozena w drugiej klasie to zdecydowanie za pozno. A przeciez mozna bylo rok wczesniej zapoznac dzieci z mnozeniem, pokazac o co chodzi na prostych przykladach do 10 czy 20, po to zeby zrozumialy zasade i mialy czas ta wiedze sobie przyswoic. "

    Czy ty naprawdę jesteś tak ograniczona, że nie potrafisz zrozumieć, że program jest przeznaczony dla sześciolatków i nie wszystkie dzieciaki umiały dodawać w wieku 3 lat , i tak zdecydowanie wymagają ćwiczenia w arytmetyce aby później bez problemu liczyć pamięciowo. Twój dzieciak dodawania do 10 uczył sie obowiązkowo w przedszkolu przez dwa lata i jeszcze w pierwszej klasie czyli trzy lata. Jeżeli wiedziałaś, że jest matematycznie uzdolniony to należało go pościć do szkoły jako sześciolatka, a nie teraz skakać jak to syn po prawie trzech latach nauki dodawania do 20 rzyga matematyką.


    "> Piotrek mnozenia uczyl sie dodajac do siebie liczby i dzieki temu rozumie co to
    > jest mnozenie.
    > Na poczatku zawsze sobie tlumaczyl, ze 3x4 = trzy czworki.

    Kuźwa mać czy ty jesteś tak GŁUPIA , że nie rozumiesz że twój Piotrek to nie jest guru ani żaden wyznacznik. Znam dzieciaka który w wieku dwóch lat nauczył sie jeździć na profesjonalnej deskorolce czy to oznacza, ze twój Pioterek to debil dodatkowo mało sprawny bo tego nie potrafi, albo że ty jesteś ograniczona i nie potrafisz wychować dziecka w duchu zdrowia i sportu.


  • stillgrey 13.02.14, 12:08
    A na jakiej podstawie zakladasz, ze moj syn uczyl sie w przedszkolu dodawania do 10?
    Tak sie sklada, ze w przedszkolu uczyli sie LICZENIA do 10. I wyobraz sobie, ze nie wiedzialam, ze jest uzdolniony matematycznie, a nawet gdybym wiedziala, to nie puscilabym go do szkoly w wieku 6lat, z tej prostej przyczyny, ze cala klasa zostala na drugi rok w zerowce, a szkola to nie tylko zdobywanie wiedzy, ale takze umiejetnosci spolecznych, integrowanie sie z grupa.

    Masz jednak racje, jestem ograniczona i glupia, bo faktycznie ocenialam podstawe programowa przez pryzmat wlasnego dziecka, ktore poszlo do szkoly w wieku 7 lat. Byc moze masz racje, ze dla 6latkow to jest odpowiedni zakres materialu. Ja Cie jednak nie obrazam, nie jestem agresywna, wiec tez sprobuj sie pohamowac wink Nie ma co sie unosic wink
  • makurokurosek 13.02.14, 12:21
    > A na jakiej podstawie zakladasz, ze moj syn uczyl sie w przedszkolu dodawania d
    > o 10?

    Na podstawie punktu 13 podpunktu 2 podstawy programowej

    "2) wyznacza wynik dodawania i odejmowania, pomagając sobie liczeniem na palcach
    lub na innych zbiorach zastępczych; "

    "a nawet gdybym wiedziala, to
    > nie puscilabym go do szkoly w wieku 6lat, z tej prostej przyczyny, ze cala kla
    > sa zostala na drugi rok w zerowce, a szkola to nie tylko zdobywanie wiedzy, ale
    > takze umiejetnosci spolecznych, integrowanie sie z grupa.

    Więc miej pretensje do siebie, że twoje dziecko rzyga dodawaniem bo 20 bo robi to już trzeci rok.
    Reszta rodziców nie ma widać tak zdolnych dzieci, że w miesiąc " opanowały" materiał klas 1-3


    "> Masz jednak racje, jestem ograniczona i glupia, bo faktycznie ocenialam podstaw
    > e programowa przez pryzmat wlasnego dziecka, ktore poszlo do szkoly w wieku 7 l
    > a

    Sory poniosło mnie, ale nie wiem jak i ile razy można tobie tłumaczyć, że nie każde dziecko świetnie sobie radzi z matematyką i niestety braki z podstawówki są istotne przy dalszej nauce matematyki i gwarantują klęskę na tym polu.
    Klasa pierwsza ma nauczyć dziecko liczenia pamięciowego , bo nie ma znaczenia czy dodajesz 3+7 czy 13+17, ale aby dziecko do tego doszło musi sprawnie dodawać i odejmować w zakresie 20.
    Jaki ma sens wprowadzanie materiału trudniejszego, jeżeli przez powolne dodawania dzieciaki na lekcji zrobią maks 2 zadania. Rok temu pokazałam córce jaka jest różnica w szybkości obliczenia przez nią obwodu kwadratu jeżeli zrobi to przez mnożenie. Tylko no właśnie aby coś można zrobić szybko musisz mieć dobrze opanowaną podstawę.
  • stillgrey 13.02.14, 13:12
    Moje dziecko jeszcze nie rzyga dodawaniem do 20 (zwlaszcza, ze na lekcjach dodaja poki co do 10), generalnie nie nudzi sie na lekcjach, ale zaczal dopiero drugi semestr pierwszej klasy, spodziewam sie, ze rzyganie dopiero nastapi, zreszta nie tylko u niego wink No bo kurcze ile mozna walkowac jedno i to samo. Jesli jakies dziecko wciaz sobie tego dodawania nie utrwalilo, to znaczy, ze albo nie ma kompletnie zdolnosci matematycznych i nawet walkowanie tego przez kolejne dwa lata nic nie zmieni, albo nalezy podejsc do nauki tego dziecka w inny sposob.

    Tak jak napisalas czy 3+7 czy 13+17, czy 130+170 jest bez roznicy jesli zna sie zasade, wlasnie dlatego ja syna nauczylam zasady i stosuje ja na zroznicowanych przykladach, wlasnie po to zeby sobie ja utrwalil.
    Popros dziecko, majace same 5 z matematyki, znajace liczenie do 20 perfekcyjnie o policzenie w pamieci 48+57 i okaze sie, ze dzieciak wcale tak perfekcyjnie liczyc nie potrafi... a przeciez niby podstawy opanowal, wiec trudniejszy przyklad nie powinien juz stanowic problemu.
  • jakw 13.02.14, 14:28
    stillgrey napisała:
    > Popros dziecko, majace same 5 z matematyki, znajace liczenie do 20 perfekcyjnie
    > o policzenie w pamieci 48+57 i okaze sie, ze dzieciak wcale tak perfekcyjnie l
    > iczyc nie potrafi... a przeciez niby podstawy opanowal, wiec trudniejszy przykl
    > ad nie powinien juz stanowic problemu.
    Ale po co ? Nie wiem czy kiedykolwiek perfekcyjnie liczyłam w pamięci. Do liczenia potrzebuję kartki papieru. I jakoś w niczym mi to nie przeszkadza.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 13.02.14, 10:13
    stillgrey napisała:

    > Ja nie twierdze, ze pamieciowe dodawanie do 20 nie jest wazne, to podstawa, ale
    > mysle, ze miesiac, dwa zajec na to spokojnie wystarczy i mozna powoli wprowadz
    > ac wieksze liczby,
    A po co? 2000 czy 20 to tylko różny rząd wielkości. Tyle że w pamięci do 2000 to mało kto liczy i tak naprawdę nie jest to nikomu potrzebne. Do 2000 liczy się zasadniczo na kalkulatorze lub pisemnie - tyle że po 2 mcach klasy I dzieci nadal nie muszą umieć wszystkiego napisać. Bo w klasie I dzieci uczą się, oprócz liczenia do 20-tu, czytać i pisać - to takie przypomnienie gdybyś zapomniała jako mama zdolnego dziecka.

    >czy chocby ta geometrie i obliczanie obwodow. Mnozenie chocby do 20.
    Mnożenie do 20-tu nie ma sensu. Albowiem 4*5 w 20-tu się zmieści, ale 4*6 czy 3*7 już nie. Dzieci by tylko zgłupiały. Dlatego mnożenie ma sens gdy dzieci mają opanowane dodawanie i odejmowanie do 100 - wszak tabliczka mnożenia do 10 mieści się cała w tym zakresie.


    > Wydaje mi sie, ze dzieciaki 6-7 lat maja tak chlonny umysl, ze spokojnie taka w
    > iedze sa w stanie przyswoic, a im wczesniej tym lepiej, bo tym latwiej to dziec
    > iom przychodzi.
    Tyle że żadne dziecko nie ma umysłu nieskończenie chłonnego. A dzieci w klasie I mają do nauki wiele różnych rzeczy. Na dokładkę matematyka jest tym przedmiotem, na którym w późniejszych latach wychodzą nawet drobne niedoróbki na poprzednich etapach kształcenia.
    I co z tego, że dziecię będzie umiało obliczyć sumę krawędzi prostopadłościanu skoro nie będzie wiedziało co to trójkąt?

    > A co do obwodow, to przeciez na poczatku nie trzeba podstawiac danych do wzoru, >wystarczy wyjasnic dzieciom czym jest obwod i pozwolic po prostu pododawac boki.
    Tyle że dziecię musi najpierw rozumieć co to znaczy dodawać boki... Czyli zrozumieć pojęcie długości odcinka, dodawanie wielu liczb (z przekroczeniem progu dziesiątkowego) oraz przemienność tego dodawania.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • joannab-o 13.02.14, 10:18
    Są tacy, którzy uważają (i wykazują), że właśnie nastawienie szkoły na sprawność obliczeniową upośledza dzieci, pozbawiając je naturalnego rozumienia zagadnień matematycznych. Dziecko przestaje myśleć i zadanie: "Kij ma dwa końce. Ile końców ma 2 i pól kija" błyskawicznie "rozwiązuje", podając wynik 5.
    Dyskusje tu się odbywały burzliwe na temat nauczania matematyki.
  • jakw 13.02.14, 10:24
    joannab-o napisała:

    > Są tacy, którzy uważają (i wykazują), że właśnie nastawienie szkoły na sprawnoś
    > ć obliczeniową upośledza dzieci, pozbawiając je naturalnego rozumienia zagadnie
    > ń matematycznych. Dziecko przestaje myśleć i zadanie: "Kij ma dwa końce. Ile ko
    > ńców ma 2 i pól kija" błyskawicznie "rozwiązuje", podając wynik 5.
    > Dyskusje tu się odbywały burzliwe na temat nauczania matematyki.
    Dokładnie. Szkoła skupia się na schematach, więc i dzieci myślą schematami. Analiza sprawdzianów 6-klasistów i egzaminów gimnazjalnych wskazuje , że uczniowie widząc liczby w zadaniu koniecznie usiłują coś z nimi zrobić, nie wgłębiając się w treść zadania.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • kozauwoza 16.02.14, 15:58
    joannab-o napisała:

    > Są tacy, którzy uważają (i wykazują), że właśnie nastawienie szkoły na sprawnoś
    > ć obliczeniową upośledza dzieci, pozbawiając je naturalnego rozumienia zagadnie
    > ń matematycznych. Dziecko przestaje myśleć i zadanie: "Kij ma dwa końce. Ile ko
    > ńców ma 2 i pól kija" błyskawicznie "rozwiązuje", podając wynik 5.
    > Dyskusje tu się odbywały burzliwe na temat nauczania matematyki.

    No właśnie : co komu po sprawnym liczeniu jeśli dzieci nie myślą. W którymś roku było na sprawdzianie trzecioklasisty zadanie typu:na ogrodzeniu siedziało 11 wróbli. Po pewnym czasie część oprócz 6 odleciało. Ile wróbli zostało na ogrodzeniu? I co? większośc dzieci miało problem z tym zadaniem smile
    --
    Lubię moją nogę, mam ją od urodzenia - dr House
  • mama-ola 13.02.14, 12:33
    Można rozwijać matematycznie swoje dziecko, ale nie wprowadzając nowych rzeczy. Chodzi o to, żeby nie psuć mu przy okazji przyjemności z poznawania nowych rzeczy na lekcji.
    Na przykład jeśli Twoje dziecko uczy się dodawania, to nie wprowadzasz mnożenia, dzielenia i potęgowania itd., ale pogłębiasz umiejętność dodawania w pamięci. Zadania można układać w serie:
    2+3, 20+30, 200+300, 2000+3000;
    22+33, 220+330, 2200+3300;
    45+45, 450+450, 4500+4500.
    Albo po 3 składniki. Albo z przekraczaniem progów. Albo dodawanie z odejmowaniem w jednym na zadaniach typu "mam 100 złotych, ile dostanę reszty, jeśli kupię coś za 32, 41 i 25 zł".
    Na przykład jeśli Twoje dziecko uczy się obliczania obwodów, to nie wprowadzasz mu pól, lecz liczenie tych obwodów na trudniejszych przykładach. W pamięci.
    Jeśli natomiast będziesz wprowadzała działy, których on w szkole jeszcze nie miał, to będzie się potem na lekcjach wymądrzał i ostentacyjnie nudził (istnieje takie niebezpieczeństwo).
  • babsee 13.02.14, 14:02
    Łomatko,ale sie rozrosło.
    Ale ja wciąż nie wiem, kto poedjmuje decyzje o tescie. Wojewodztwo?szkoła?
    --
    "Mniej nerwów mnie kosztuje izolacja od ludzi niż akceptowalne
    społecznie funkcjonowanie z nimi"( by Triss)
  • mama-ola 13.02.14, 14:21
    > Ale ja wciąż nie wiem, kto poedjmuje decyzje o tescie. Wojewodztwo?szkoła?

    To chyba jest taki zwyczaj. Tak mi się wydaje.
    Zarówno OBUT, jak i Operon piszą: "ogólnopolski sprawdzian...", ale kto im nadał prawo do pisania "ogólnopolski"? Tego się z ich stron nie dowiemy (chyba że trzeba szukać głębiej niż pobieżnie). Wszak Operon to tylko jedno z wielu prywatnych wydawnictw.

    Myślę, że ktoś kiedyś wpadł na pomysł, żeby diagnozować uczniów po III klasie. Chciał sprawdzić, z czym przychodzą do IV klasy. A potem to się upowszechniło. Na wzór testomanii starszych klas.
  • olga727 13.02.14, 21:13
    babsee napisała:
    > Ale ja wciąż nie wiem, kto poedjmuje decyzje o tescie. Wojewodztwo?szkoła?

    Mi się wydaje,że decyzję podejmuje szkoła w porozumieniu z Kuratorium.Ale pewna nie jestem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka