Dodaj do ulubionych

Dodatkowe zajęcia z matematyki dla zdolnego ucznia

07.04.14, 14:33
... i nauczycielka, ktora jest totalna noga z matematyki.
Syn wlasnie wrocil ze szkoly i opowiedzial mi, ze dzis robil na dodatkowej matematyce zadanie z Kangurka, ktore "jest nie do zrobienia".
Na jego poziomie znajomosci matematyki niewatpliwie tak wlasnie jest, bo nie poznal jeszcze rownan z niewiadomymi. Jesli jednak nauczycielka decyduje sie na robienie z uczniem zadania za 5pkt. i pozniej sama nie potrafi go rozwiazac, to cos juz chyba nie tak?
A przeciez miala w domu zarowno moja ksiazke z zadaniami z kangurka jak i wlasny egzemplarz, ktory dla niej zamowilam, mogla sie przeciez przygotowac przed zajeciami zamiast wprowadzac dziecko w blad.

Zadanie:
Igor, Kaja i Marcel mają razem 34 lata. Wiadomo, ze cztery lata temu Kaja była 2 razy starsza od Igora oraz że Marcel ma obecnie 8 lat. Ile lat ma teraz Kaja?

Jakbym Wam wrzucila skan tego w jaki sposob probowala to zadanie rozwiazac, to byscie chyba nie uwierzyli.

Co byscie zrobili na moim miejscu? Jutro jest znowu dodatkowa godzina matematyki. W jaki sposob byscie podeszli do tego tematu?
Rozwiazalam to zadanie w zeszycie zeby syn pokazal nauczycielce o co w nim chodzilo, jemu tez wyjasnilam. Tylko co z tego w dalszej perspektywie? Jaki jest sens zeby osoba kompletnie nie znajaca podstaw matematyki prowadzila rozszerzone zajecia z tegoz przedmiotu?
Przeciez syn zamiast sie rozwijac totalnie zglupieje.
To jest ta sama nauczycielka, ktora calej klasie powiedziala, ze kilogram kamieni jest ciezszy od kilograma pior, a w zadaniu z kapeluszem i piorkiem wedlug niej prawidlowy wynik to 100 i 10...
Najchetniej pogadalabym z dyrektorem, ktory jest matematykiem i przedstawila sytuacje, ale to by sie na pewno odbilo negatywnie na moim synu jesli nauczycielka by sie dowiedziala, ze donosze na nia za plecami.
Nie mam pojecia co zrobic, a nie chcialabym tak zostawic tej sytuacji. Z drugiej strony przeciez nie pojde do niej i nie powiem, ze jest w mojej ocenie totalnym tumanem matematycznym i czy moze bylaby opcja zeby zajecia z synem prowadzila osoba kompetentna wink
Poradzcie cos obiektywnie, bo ja za bardzo emocjonalnie podchodze do sprawy.
Edytor zaawansowany
  • mama-ola 07.04.14, 14:57
    > Jakbym Wam wrzucila skan tego w jaki sposob probowala to zadanie rozwiazac, to
    > byscie chyba nie uwierzyli.
    Ciekawa jestem niezmiernie. Bardzo źle? Może opisz tok myślenia, bom bardzo ciekawa.

    > Co byscie zrobili na moim miejscu? Jutro jest znowu dodatkowa godzina matematyki.
    > W jaki sposob byscie podeszli do tego tematu?
    Niech chodzi. Niewiele mu to co prawda da, ale zawsze to jakiś kontakt z matematyką. Może poczucie bycia bystrzejszym od nauczyciela będzie motywujące? wink

    > Najchetniej pogadalabym z dyrektorem, ktory jest matematykiem i przedstawila sy
    > tuacje,
    Trzeba się zastanowić, co to może dać. Nauczycielka się nie zmieni; nie zacznie nagle być dobra z matematyki. Może zacznie się lepiej przygotowywać? - to by był dobry efekt, ale chyba marne szanse. Podsumowując - niczego dobrego to nie da.

    > To jest ta sama nauczycielka, ktora calej klasie powiedziala, ze kilogram kamie
    > ni jest ciezszy od kilograma pior, a w zadaniu z kapeluszem i piorkiem wedlug n
    > iej prawidlowy wynik to 100 i 10...
    Też mogę o nauczycielce mojego syna takie kwiatki opowiedzieć crying Narysowany przedmiot, obok linijka mierząca ten przedmiot od 1 do 7 cm. Ile centymetrów ma przedmiot? Mój syn (i reszta klasy) wpisuje: 7 cm i dostaje maksymalną liczbę punktów. Pokazuję jej to: Przecież ta linijka nie mierzy od 0, tutaj trzeba odjąć jeden centymetr. Nauczycielka: Tak?... Myśli pani, że to o to chodziło, żeby było do zera?... Ja: Oczywiście. A nauczycielka patrzy i się waha. (Nad czym?!)
  • an.16 07.04.14, 15:10
    >Na jego poziomie znajomosci matematyki niewatpliwie tak wlasnie jest, bo nie poznal >jeszcze rownan z niewiadomymi.
    Przeciez to nie jest zadanie na równanie z niewiadomymi. Wystarczy dodawać i odejmować w zakresie do 34wink
  • stillgrey 07.04.14, 15:27
    an.16, moglabys mi napisac jakbys to zadanie zrobila w taki sposob?
    Chetnie pokaze synowi prostszy sposob/naprowadze go zeby samodzielnie do tego doszedl.
  • mama-ola 07.04.14, 15:39
    Ja zrobiłam tak (ale sama sobie, syna nie mam pod ręką):

    34 - 8 = 26
    26 - 8 = 18
    18 rozbija się na 6 i 12
    6+4=10 i 12+4 = 16
  • stillgrey 07.04.14, 15:45
    Do tej 18 sama doszlam... i utknelam. Nadal nie rozumiem skad 6 i 12.
  • mama-ola 07.04.14, 15:56
    > Nadal nie rozumiem skad 6 i 12.

    Kaja była dwa razy starsza, co oznacza, że sumę lat trzeba podzielić na trzy części. Wówczas na starszą osobę przypadają 2/3, a na młodszą 1/3. Czyli 12 i 6.
  • stillgrey 07.04.14, 16:02
    aaaaaaa, no jasne! dzieki smile
  • stillgrey 07.04.14, 15:21
    http://i61.tinypic.com/2cr8wg3.jpg
    powaznie...
    po czym stwierdzila, ze zadanie jest nie do zrobienia...


    Co do rozmowy z dyrektorem, to liczylabym na to, ze przydzielilby matematyka synowi.
    Nauczycielka mimochodem wspominala, ze bylaby taka opcja w przyszlym roku.
  • mama-ola 07.04.14, 15:25
    Obejrzałam skan. To jest faktycznie koszmarne! Mój 9-letni syn wie, że jak się dodaje/odejmuje lata u dwóch osób, to trzeba liczyć podwójnie. A ten znak równości mnie by przez gardło (długopis) nie przeszedł; nie jestem w stanie tak napisać nawet na brudno.
    Fatalna osoba do nauczania matematyki!
  • monikaa13 07.04.14, 18:19
    Pal licho nie umiejętność rozwiązania tego zadania przez nauczycielkę. Mogła powiedzieć po prostu, a zrobimy to zadanie za tydzień ale...STAWIANIE ZNAKU = pomiędzy działaniami
    34-8=26-4 jest niedopuszczalne i karygodne. Skup się na tym. Jest to jeden z częstych błędów jakie popełniają uczniowie. Niestety nauczyciele często to olewają i zaliczają, wiedząc, że dziecko to potrafi i rozumie i w sumie wynik jest dobry. ALE ZAPIS KOMPLETNIE ZŁY i we wszelkich konkursach nie byłby zaliczony.

    A zadanie no cóż. Nauczycielka chciała rozwiązać bez równań, bo jak piszesz dziecko jeszcze równań nie miało.
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • lucyjkama 07.04.14, 20:57
    Pani zaczęła całkiem nieźle tylko się potem pogubiła big_grin

    Ja zrobiłam tak :
    34-12=22 suma wieku dzieci 4 lata temu
    najmłodsze dziecko miało wtedy 4 lata, bo 8-4=4
    22-4=18 suma wieku dwojga dzieci bez tego czterolatka
    18:3=6 czyli jedno dziecko 6 lat, drugie 6*2=12
    obecnie mają: 8 lat, 10 lat i 16 lat czyli razem 34
  • jakw 07.04.14, 20:59
    Tak na oko to pani usiłowała tłumaczyć bez równań i się zapętliła. I doszła do wniosku, że bez równa Ale ten zapis (a raczej jego próby) jest koszmarny. Naprowadź syna na sposób rozwiązania - jeśli jutro czy za kilka dni przyjdzie do pani z rozwiązaniem to moim zdaniem są duże szanse, że pani sama stwierdzi, że Piotrek przekracza jej kompetencje i z sama zacznie reklamować go matematykowi wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 07.04.14, 21:16
    jakw napisała:

    > I doszła do
    > wniosku, że bez równa
    miało być , że bez równań nie potrafi
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 07.04.14, 22:04
    Niestety za pozno, bo juz Piotrkowi wytlumaczylam jak mozna to zrobic bez rownan sad
    Ale tak szczerze mowiac watpie czy sam by do tego doszedl, bo on lubi operowac liczbami, bardzo szybko liczy w pamieci, ale jeszcze nie jest na etapie, w ktorym chcialoby mu sie siedziec nad zadaniem i kombinowac. Jesli od razu nie zna odpowiedzi to zazwyczaj odpuszcza, nad czym mocno ubolewam.
    Wlasnie dlatego zalezalo mi na tych zajeciach dodatkowych, bo przy wychowawczyni chce mu sie starac i wtedy mysli nad rozwiazaniem, a w domu idzie po najmniejszej linii oporu wink Wczoraj mu obiecalam nielimitowany dostep do tableta na jeden dzien, to w 15 minut zrobil trzeciotescik operonu. Bez zachety przy pierwszym trudniejszym zadaniu stwierdzilby, ze nie potrafi go zrobic nawet nie probujac pomyslec nad rozwiazaniem sad
    Nie mam pojecia z czego to wynika, czy to taki etap rozwojowy, taki charakter czy jeszcze jakis inny czynnik na to wplywa. Jest inteligentny (iq 146), jesli na czyms mu zalezy to cierpliwe dazy do celu. Twierdzi, ze uwielbia matematyke, bardzo mu sie podoba, ze chodzi na zajecia dodatkowe, sam z siebie czesto mi podaje jakies wymyslone przez siebie operacje na liczbach itp. Nie potrafie zrozumiec tego braku zaciecia do rozwiazywania zagadek, bo ja mam dokladnie odwrotnie.

    A teraz sie okazalo, ze Pani zamiast go zachecic, nauczyc kreatywnego podejscia do problemow matematycznych, totalnie go oglupi uncertain

    Wiem, ze zle zrobilam, ze pokazalam mu jak zrobic to zadanie, ale on byl przekonany, ze ono jest nie do zrobienia, wiec z dwojga zlego uznalam, ze lepiej mu pokazac, ze jednak da sie je zrobic i jest to wbrew pozorom latwe. Uloze mu jakies podobne zadanie, zeby tym razem sam musial dojsc do rozwiazania, chociaz tyle.
  • jakw 07.04.14, 22:37
    Może te zadania na myślenie i kombinowanie są dla niego za trudne? Łatwiejsze robi czy też odpuszcza? Btw wydaje mi się, że mogłoby mu spodobać się kakuro wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • stillgrey 07.04.14, 23:15
    No wlasnie w wiekszosci nie sa za trudne, bo jak pomysli to zrobi, tylko on by chcial od razu po przeczytaniu znac odpowiedz, a jak jej nie zna, albo nie wystarczy wykonac prostych obliczen z danych podanych w zadaniu to sie od razu zniecheca i stwierdza, ze nie wie/za trudne.
    Proste zadania tekstowe robi bezproblemowo, ale do zadan takiego typu jak to w tym watku, gdzie trzeba solidnie sie zastanowic, rozwazyc rozne opcje podchodzi jak do jeza i z gory zaklada, ze to za trudne i nie potrafi. Chociaz przyznaje, ze to akurat zadanie faktycznie bylo trudne, wiec bardzo bym sie zdziwila gdyby samodzielnie doszedl do rozwiazania. Sama bez zrobienia ukladu rownan mialam z nim problemy, nie wspominajac o nauczycielce wink
    Teraz jak juz wie o co chodzi to zrobi analogiczne, ale wydaje mi sie, ze samodzielnie jeszcze by do rozwiazania nie doszedl. Podejrzewam, ze malo ktory I klasista by to zadanie rozwiazal przy zalozeniu, ze nigdy wczesniej nie robil podobnego. Ba, malo ktory dorosly zrobi to zadanie poprawnie wink
  • morekac 07.04.14, 23:40
    Stillgrey, myślę, że twojemu Piotrkowi mogłyby pomóc przy takich zadaniach namacalne pomoce naukowe - jakieś patyczki lub coś w tym stylu. Z patyczkami sądzę , że znalazłby odpowiedź bez większych problemów, nawet jeśli miałby jeszcze kłopoty z eleganckim zapisaniem tego. Na osi też można próbować.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 08.04.14, 09:03
    Staram sie przy trudniejszych zadaniach dawac mu wlasnie patyczki/kredki i ucze go zeby sobie zadania rozrysowywal. Fajny pomysl z ta osia, dzieki smile
  • morekac 07.04.14, 15:14
    Lepiej, żeby dziecko nie uczyło się wcale matematyki niż uczyło z nauczycielem kompetentnym inaczej...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • an.16 07.04.14, 16:04
    >moglabys mi napisac jakbys to zadanie zrobila w taki sposob?

    36-8=26
    26-8 =18 (cztery lata temu dwójka wspólnie miała 18 lat)

    kolejny etap to "dopasowywanie", bo chyba tego oczekują, a nie równań od pierwszoklasistów; kryterium bycia 2 razy starszym spełnia wiek 6 i 12 lat (w sumie osiemnaście). Tyle mieli 4 lata temu , więc dodajemy każdemu 4 lata co daje 10 i 16 lat. Wiek 3 dziecka (8) był podany wprost.


  • myelegans 07.04.14, 21:31
    Nie posylaj na dodatkowe lekcje, tylko ucz sama w domu, albo jak syn zdolny to sam sie bedzie uczyl, wystarczy jakies pomoce przeciez.. Nam sie trafila w tym roku pani, ktora robi bledy spellingowe, i potrafi napisac liste wyrazow do cwiczenia pisania z.... bledami. Syn zauwaza, idzie do pani mowi, ze blad pani na to z usmiechem "najszczesliwszy dzien w zyciu nauczyciela to kiedy uczen go poprawi" smile
    wez sprawe w swoje rece, nie opluwajac nauczyciela. Niech w domu robi zadania na jego poziomie, a pania trzeba przetrwac. Kiedys bedzie mial innego nauczyciela, a ona nie stanie sie kompetentna z dnia na dzien.
  • stillgrey 07.04.14, 22:20
    Teraz to juz nie bardzo wchodzi w gre zebym go w ogole nie wysylala na te zajecia, bo dyrektor musial sie postarac o dotacje na te dodatkowe lekcje, etc. To wiejska szkola i z uczniow klas 1-3 tylko Piotrek ma je przyznane. Poza tym nie chodzi na religie, a mi sie zawsze marzylo zeby zamiast 2h religii tygodniowo byla matematyka... no i mam co chcialam wink
    Wychowawczyni jest bardzo elastyczna i moge z nia na luzie pogadac, zreszta sama ze mna konsultowala co mialaby z Piotrkiem robic na tych zajeciach, wybralysmy razem ksiazki i doszlysmy do wniosku, ze warto sie skupic glownie na zadaniach tekstowych, bo z obliczeniami nie ma najmniejszych problemow. Tylko niestety sie okazuje, ze Pani nie jest na tyle kompetentna zeby przerabiac z nim material z kangurka nawet na poziomie żaczka uncertain

    Musze sie zastanowic nad jakas alternatywa, ktora Piotrka by rozwijala, a Pani nie przerastala, do tego przekazac to dyplomatycznie bez mowienia wprost o co tak naprawde chodzi i miec nadzieje, ze od przyszlego roku zajecia przejmie dobry matematyk wink
  • lucyjkama 08.04.14, 08:39
    Może jak razem wybrałyście książki to teraz daj pani rozwiązania do tych zadań smile
  • stillgrey 08.04.14, 08:59
    W ksiazce do kangurka sa podane poprawne odpowiedzi do zadan. Tylko jeszcze trzeba umiec do nich dojsc wink Do tego zadania z watku napisalam Piotrkowi w zeszycie 3 warianty rozwiazania takze Pani sie zapozna dzisiaj wink
  • stillgrey 08.04.14, 13:37
    Nauczycielka przeanalizowala moje rozwiazania w zeszycie i odpisala, ze zasugerowala sie tym, ze i teraz Kaja musi byc 2 razy starsza, skoro byla wczesniej. Cytuję: "Nie potrafię czytać ze zrozumieniem" wink
    Nie wiem czy bardziej chce mi sie smiac czy plakac wink ale szanuje ja za to, ze potrafi sie przyznac do bledu przed rodzicem/dzieckiem, z czym niejeden nauczyciel ma problem.
  • srubokretka 08.04.14, 13:55
    Sama napisalas, ze wczesniej tego programu nie bylo, ze szkola sie stara. Nauczycielka widac, ze tez. Daj kobiecie szanse. smile
    Wiem, ze az korci, zeby z takiej nauczycielki poszydzic, ale ...to i o tobie swiadczy.
    Musle, ze nauczycielka sama niedlugo zrezygnuje, bo zda sobie sprawde, ze nie jest kompetentna. Masz alternatywe?
  • mama-ola 08.04.14, 14:23
    > odpisala, ze zasugerowala sie tym, ze i teraz Kaja musi byc 2 razy starsza, skoro
    > byla wczesniej.
    To świadczy o tym, że ta nauczycielka nie ma doświadczenia w rozwiązywaniu zadań. Ona jest od nauczania początkowego, a nie od matematyki, tak? (Jak napiszesz, że to szkolna matematyczka, to się załamię).
  • stillgrey 08.04.14, 15:11
    Tak, tak, nauczanie poczatkowe i przedszkolne. Matematykow mam nadzieje mamy w szkole dobrych, czas pokaze.
  • lucyjkama 08.04.14, 15:19
    >Ona jest od nauczania początkowego, a nie od matematyki, tak?

    Ale co to zmienia???? Osoba po studiach powinna zrobić tak proste zadanie.
    Jeśli ja, osoba która szczerze matematyki nienawidziła, robię je w niecałą minutę to każdy z maturą powinien je zrobić.
    Rany! Przerażające kto uczy dzieci.
    Przypomniało mi się jak nauczycielka z przedszkola córki miała problem w obliczeniu ile dzieci zostanie w grupie. Trzeba było 25-6. Długo myślała smile
    Tylko żeby nie było, że szydzę z nauczycieli. Po prostu pewne rzeczy w głowi mi się nie mieszczą. Teraz wszem i wobec słychać jaki to mamy niski poziom nauczania. Śmiem twierdzić, że 20-30 lat temu nie było lepiej skoro magistry nie radzą sobie z zadaniem dla dziecki i nie liczą w pamięci choćby do 30.
  • mama-ola 08.04.14, 15:36
    > >Ona jest od nauczania początkowego, a nie od matematyki, tak?
    > Ale co to zmienia????
    W tę stronę niby nie zmienia. Ale gdyby to była matematyczka, to by była tragedia.

    > Osoba po studiach powinna zrobić tak proste zadanie.
    Ludzie dorośli w Polsce liczą bardzo, bardzo słabo. Kiedyś zbierałam przykłady analfabetyzmu matematycznego z czasopism - artykułów, reklam. Całkiem sporo tego było. Jeden przykład miałam z transparentu lekarzy (!), który przygotowali na wiec protestacyjny.

    A nauczycielki nauczania początkowego to nie są matematyczne orły, niestety.
  • jakw 08.04.14, 18:15
    > Osoba po studiach powinna zrobić tak proste zadanie
    Po studiach, na które chyba nie był wymagany ani egzamin z matematyki, ani bardzo skomplikowana matematyka też pewnie nie była wymagana podczas studiów. Czyli mogła się na te studia dostać i skończyć osoba mocno antymatematyczna. Obowiązkowa matura z matematyki (jaka by nie była, ale przynajmniej pozwala uchronić uczelnie wyższe przed studentami, którzy nie potrafią nawet liczyć) jest na tyle od niedawna, że nie jestem pewna, czy ten rocznik maturzystów zdążył skończyć nauczanie wczesnoszkolne.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • lucyjkama 08.04.14, 20:05
    Ależ ja piszę o osobach po "studiach" jako z definicji w miarę inteligentnych.
    Toż to zadanie nie wymaga skomplikowanych obliczeń. Nie ma setek czy tysięcy, ułamków zwykłych czy dziesiętnych, funkcji, rachunku prawdopodobieństwa itp. Wystarczy chwile pomyśleć.
    Sama byłam mocno antymatematyczna. Nienawidziłam matematyki w szkole (poza geometrią), nie zdawałam jej na maturze, na studiach miałam jeden semestr jakąś prościznę. Mimo to uważam to zadanie za banalne. To jest dla mnie niepojęte żeby osoba która ma magistra nie umiała zrobić zadania przeznaczonego dla dzieci z podstawówki.
    Jak taka osoba zdała maturę! Jak zdała egzamin wstępny na studia! To nie jest w zasadzie zadanie matematyczne, bardziej logiczne, na myślenie.
  • morekac 08.04.14, 20:49
    Jak taka osoba zdała maturę! Jak zdała egzamin wstępny na studia! To nie jest w
    > zasadzie zadanie matematyczne, bardziej logiczne, na myślenie.
    Zdradzę ci jak zdała: nie zdawała matematyki...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • srubokretka 08.04.14, 21:15
    morekac napisała:

    > Jak taka osoba zdała maturę! Jak zdała egzamin wstępny na studia! To nie jest w
    > > zasadzie zadanie matematyczne, bardziej logiczne, na myślenie.
    > Zdradzę ci jak zdała: nie zdawała matematyki...

    I uczy na wsi, a nie w Warszawie. W wiekszosci polskich wsi ciesza sie , jak wogole kogokolwiek znajda, kto chce za takie pieniadze uczyc.

    Do still, rozwazalas wozenie syna do miasta na kolka mat?
  • morekac 08.04.14, 21:54
    W wiekszosci polskich wsi ciesza sie , jak wogole kogokolwiek znajda, kto chce za takie pieniadze uczyc.
    Jesteś pewna? W wielu rejonach pensja nauczycielska to jest wypas....
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 08.04.14, 22:00
    "Do still, rozwazalas wozenie syna do miasta na kolka mat?"

    Rozwazalam, ale mieszkam niedaleko miasta 20 tys i tutaj sa tylko kolka szkolne, nie wiem czy dziecko z innej szkoly mogloby uczeszczac na takie zajecia. Poza tym syn chodzi na karate, co z dojazdami zajmuje nam 3h 2x w tygodniu, nie wiem czy jest sens go jeszcze dodatkowo obciazac w inne dni. W szkole jest o tyle fajnie, ze raz ma godzine matmy przed zajeciami zamiast religii, a drugiego dnia po zajeciach. Poza tym nie jest zadnym geniuszem matematycznym, a i matma to nie jest jego nie wiadomo jaki konik zeby, az tak sie na niej skupiac. Chyba wystarczy to co ma w szkole i jak w domu czasem z nim pocwicze.
    Gdybym miala dokladac mu jakies zajecia dodatkowe to bylyby to raczej szachy. Ostatnio wygral z kompem, co mi sie raczej rzadko zdarza, a gram zdecydowanie dluzej i wiecej od niego wink
  • stillgrey 08.04.14, 22:15
    "W wiekszosci polskich wsi ciesza sie , jak wogole kogokolwiek znajda, kto chce za takie pieniadze uczyc."

    W naszej szkole jest raczej odwrotnie, nauczyciele sie "zabijaja" o posade, a w wiekszosci dojezdzaja nauczyciele z miast. Szkola jest na wsi, ale standardem naprawde niczym sie nie rozni od szkoly w miescie. Sama zobacz, bo pewnie wyobrazasz sobie szkole na wsi tak jak ja kiedys. wink

    cms-files.superszkolna.pl/sites/643/template/zdjecia/orign/dsc06869.jpg
    cms-files.superszkolna.pl/sites/643/template/zdjecia/orign/dsc02519.jpg
  • lucyjkama 08.04.14, 22:21
    > I uczy na wsi, a nie w Warszawie. W wiekszosci polskich wsi ciesza sie , jak wo
    > gole kogokolwiek znajda, kto chce za takie pieniadze uczyc.

    Akurat na wsi nauczyciele mają więcej kasy niż na wsi bo dostają "wsiowe" dodatki.
  • lucyjkama 08.04.14, 22:23
    > Akurat na wsi nauczyciele mają więcej kasy niż na wsi bo dostają "wsiowe" dodat
    > ki.

    O rany "więcej niż w mieście" miało być smile
  • lucyjkama 08.04.14, 22:19
    > Zdradzę ci jak zdała: nie zdawała matematyki...

    To oczywiste, ze nie zdawała matematyki. Ja się dziwię jak zdała COKOLWIEK bez umiejętności logicznego myślenia i kojarzenia faktów!!!
  • morekac 08.04.14, 22:28
    Bez przesady - może kobieta po prostu zapętliła się, bo nie wiedziała, jak to wytłumaczyć dziecku, które nie miało jeszcze układów równań i bez skomplikowanych zapisów.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 08.04.14, 22:33
    morekac, zapetlila sie, bo jak sama wyjasnila sadzila, ze skoro Kaja miala 4 lata temu 2 razy wiecej lat od Igora, to i obecnie ma takze 2 razy wiecej wink
  • morekac 08.04.14, 22:39
    e skoro Kaja miala 4 la
    > ta temu 2 razy wiecej lat od Igora, to i obecnie ma takze 2 razy wiecej wink
    Całe szczęście, że nie wszyscy się tak starzeją...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • morekac 08.04.14, 22:41
    BTW: moim zdaniem takie zadanie można bardzo prosto wyjaśnić dziecku przy pomocy patyczków do liczenia.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jakw 08.04.14, 23:01
    lucyjkama napisała:

    > > Zdradzę ci jak zdała: nie zdawała matematyki...
    >
    > To oczywiste, ze nie zdawała matematyki. Ja się dziwię jak zdała COKOLWIEK bez
    > umiejętności logicznego myślenia i kojarzenia faktów!!!
    Równie dobrze mogłabyś się dziwić jakim cudem choćby maturę zdały e-matki z tego forum lamentujące jakie to niektóre zadania z kangurka czy alfika są tak trudne, że i dorosły miałby problem.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • lucyjkama 09.04.14, 07:43
    Czy e-matki mają maturę tego nie wiemy wink Klawiatura wszystko przyjmie.
    Nauczycielka ma maturę na 100% i do tego studia tongue_out
  • stillgrey 09.04.14, 08:02
    jakw, jesli pijesz do mojej wypowiedzi to po pierwsze nie lamentuje, po drugie nie uwazam, ze to zadania sa tak trudne tylko umiejetnosci matematyczne przecietnego doroslego tak male. Dobitnie to widac po ostatnich watkach matematycznych tu i na ematce.
  • jakw 09.04.14, 21:53
    stillgrey napisała:

    > jakw, jesli pijesz do mojej wypowiedzi to po pierwsze nie lamentuje,
    To nie było do twojej wypowiedzi.
    >po drugie
    > nie uwazam, ze to zadania sa tak trudne tylko umiejetnosci matematyczne przeci
    > etnego doroslego tak male.
    Ale właśnie z tych nieumiejętności wynikają lamenty na forach jakie to zadania trudne czy "kreatywne" wyniki z wątku o pewnym działaniu. Tu się z tobą zgadzam.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 08.04.14, 21:07
    Przy rachunku prawdopodobieństwa też wystarczy chwilę pomyśleć...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jakw 08.04.14, 22:54
    lucyjkama napisała:

    > Ależ ja piszę o osobach po "studiach" jako z definicji w miarę inteligentnych.
    Definicja osoby z wykształceniem wyższym nie mówi nic o IQ wink

    > Jak taka osoba zdała maturę! Jak zdała egzamin wstępny na studia!
    Bardzo prosto. Ani na maturze, ani na egzaminie wstępnym, nie musiała zdawać matematyki.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • lucyjkama 09.04.14, 07:40
    > Bardzo prosto. Ani na maturze, ani na egzaminie wstępnym, nie musiała zdawać ma
    > tematyki.

    To już ustaliliśmy wiele postów wcześniej.
    Zadanie nie jest włściwie matematyczne a raczej logiczne.
    Jak zdała cokolwiek bez umiejętności logicznego myślenia?
  • morekac 09.04.14, 08:49
    Jak zdała cokolwiek bez umiejętności logicznego myślenia?
    Może po to aby zdać cokolwiek, nie trzeba logicznie myśleć? W przypadku historii trzeba się nauczyć dat i zjawisk, własne myślenie niewskazane, bo człowiek w klucz nie trafi.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • maksimum 10.04.14, 07:03
    lucyjkama napisała:

    > Jak zdała cokolwiek bez umiejętności logicznego myślenia?

    Jesli 50% ludzi po maturze idzie na studia,to nie ma sily by wszyscy oni umieli logicznie myslec.
    Moze 10-15% ludzi potrafi logicznie myslec a reszta wkuwa na pamiec i po to powstaly te rozne uczelnie i uczelenki od rozdawania dyplomow by pozniej pani nauczycielka po studiach nie umiala rozwiazac prostego zadania logicznego z podstawowki.
  • mama-ola 09.04.14, 08:36
    Słówko a propos wożenia na kółko matematyczne. Wydaje mi się, że skoro byłoby to trudne i czasochłonne, to nie ma sensu. Akurat matematyka jest taką dziedziną do której niewiele trzeba: kartka i coś do pisania oraz fajne, wciągające zadania. Przy zadaniu na lata, jak to o Kai, wystarczy pomyśleć, pokombinować. Nie potrzebny jest do tego aparat matematyczny osoby po studiach. Osoba po studiach nie jest nawet potrzebna do potwierdzenia, że wynik jest dobry.
    Zmierzam do tego, że Twój syn z powodzeniem może się uczyć matematyki w domu - sam lub w towarzystwie rodziców. Jeśli nie będziecie początkowo wiedzieć, jak rozwiązać jakieś zadanie, to będziecie się zmagać i rozważać - a to przecież jest najbardziej kształcące. I daje więcej satysfakcji niż naprowadzenie przez osobę, która z góry wszystko wie. smile
    Ja podsuwam synowi różne zadania, a on mnie zaklina, żebym mu nie mówiła, nie podpowiadała, jak rozwiązać. Bo chce sam. A jak już naprawdę nie może rozwiązać, to mogę mu coś podpowiedzieć, ale jak najmniej.
  • stillgrey 09.04.14, 08:54
    mama-ola, poczatkowo chcialam z Piotrkiem pracowac tylko w domu i byly tego naprawde super efekty, to mnie forum wyklelo, ze mecze dzieciaka i tylko go zmarnuje matematycznie wink
    Zazdroszcze Ci, ze Twoj syn ma takie podejscie! Moj tez chce wszystko robic sam... tylko niestety nie w kwestii matematyki wink To chyba wynika z tego, ze nie wierzy we wlasne sily sad
    Ewentualnie go to po prostu nudzi i wolalby w tym czasie robic co innego. Sama nie wiem, ktora opcja gorsza wink
  • jotde3 09.04.14, 14:10
    stillgrey napisała:

    > mama-ola, poczatkowo chcialam z Piotrkiem pracowac tylko w domu i byly tego nap
    > rawde super efekty, to mnie forum wyklelo, ze mecze dzieciaka i tylko go zmarnu
    > je matematycznie wink

    słuchaj sie idiotów to tak będziesz wychodzić , nie dość że popełnisz własne błędy to popełnisz też błędy doradców forumowych którzy nie majac własnych wyników w pracy z dzieckiem bedą korygować twoją ..
  • morekac 09.04.14, 14:29
    Jotde, ale Stillgrey robiła z dzieckiem całe hektary słupków - głównie liczenie (co i tak syn robi dobrze), bez innej pracy myślowej...
    Ale istotnie trafiła się im gwiazda matematyczna. wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • monikaa13 09.04.14, 14:37
    Moje dziecko jest w klasie 1 i chyba w domu robi dużo. Poza dodatkowymi zajęciami: basen, plastyka, angielski, taniec, matematyka to w domu o ile czas pozwoli, średnio 3 dni w tygodniu robi jakieś ćwiczenia lub takie różne sprawdziany, często po 2-4 strony oraz raz w tyg. testy np. konkursy typu olimpusek, testy logiczne itp. nieraz jedną stronę, nieraz dwie - zależy to wszystko od czasu jaki mamy. Efekty są te ogromne jak na razie więc brniemy w to dalej. Ale takie ćwiczenia ona robi odkąd skonczyła 2 lata. Ale nie wybiegam z nią dużo naprzód. Nie robi ułamków i dzielenia, ani ortografii jakiejś skomplikowanej, nie pisze wypracować itp. Robi to wszystko z poziomu klasy 1, ew. 2.

    Jeżeli rodzic ma czas i chęci to praca w domu przynosi bardzo duże efekty ale moim zdaniem zaj. dodatkowe też są potrzebne.

    Jestem nauczycielem matematyki, a dziecko mimo to chodzi na dodatkowe zaj. matematyczne, które uwielbia tylko tam nie robią zadań z kangurka czy coś w tym rodzaju, w ogóle nie robią zadań ale grają w jakieś gry matematyczne, karty, poznają liczby w różnych systemach, układają jakieś wieże z liczb, poznają duże liczby - wszystko odbywa się na zasadzie ciekawostek, a nie rozwiązywania zadań z podręcznika.
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • jotde3 09.04.14, 14:41
    > Jestem nauczycielem matematyki, a dziecko mimo to chodzi na dodatkowe zaj. mate
    > matyczne, które uwielbia tylko tam nie robią zadań z kangurka czy coś w tym rod
    > zaju, w ogóle nie robią zadań ale grają w jakieś gry matematyczne, karty, pozna
    > ją liczby w różnych systemach, układają jakieś wieże z liczb, poznają duże licz
    > by - wszystko odbywa się na zasadzie ciekawostek, a nie rozwiązywania zadań z p
    > odręcznika.

    dobre jako dodatek , nie żartuje , jak jest grupa która dla siebie jest atrakcyjne to matematyka i nauka może sie stać istotniejsza w ich priorytetach.
  • morekac 09.04.14, 18:21
    Jedno napiszę: dzieci naprawdę matematyczne nie potrzebują specjalnie dodatkowego uczenia na kółkach (zwłaszcza przez nauczycieli rozgarniętych jak kopka siana), ani przez rodziców. W podstawówce mogą zajmować się działalnością artystyczną (teatrzyk i plastyka), uczyć języków (w tym orientalnych) oraz robić mnóstwo przedziwnych rzeczy - a i tak potem kończą w najlepszym liceum dla matematyków w okolicy... Po siostrzenicy widzę - rodzice mało siedzieli z nią nad matematyką - a i tak jest w Staszicu i z pasją zajmuje się matematyką. Genetycznie 'obciążona' po rodzicach, matematykę chłonie chyba przez osmozę - po prostu.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 09.04.14, 18:44
    Morekac, ale ja nie twierdze, ze Piotrek jest jakos wybitnie uzdolniony matematycznie.
    Zauwazylam, ze przyswaja wiedze blyskawicznie, bardzo sprawnie liczy w pamieci, wiec staram sie to wykorzystac. On sam z siebie na razie nie czuje potrzeby zglebiania nowych zagadnien, siedzenia nad lamiglowkami, bo ma 100000 innych pomyslow na spedzanie czasu.
    Nie uwazam jednak zeby to byl powod do tego zeby nie rozszerzac jego wiedzy w tym zakresie.

    Ja sama bardzo lubie matematyke i chcialabym byc w niej dobra, ale mam mega braki na poziomie podstawowym, duzo opuszczalam w szkole i pozniej nikt ze mna nie pracowal nad nadrobieniem materialu. Teraz cwicze z Piotrkiem takze troche dla siebie, bo sprawia mi to przyjemnosc, on tez to lubi, wiec czemu by nie spedzac wspolnie czasu uczac sie matematyki?
    Ja sobie odswiezam wiadomosci, a za jakis czas bede przyswajac nowy material razem z nim wink
    Akurat ostatnio matma spadla u nas na dalszy plan, ale chcialabym znowu wrocic do jak najczestszego cwiczenia chocby i po 15 minut dziennie, naprawde nie widze powodu, dla ktorego mielibysmy tego nie robic. Jeszcze nie slyszalam, zeby nauka komus zaszkodzila wink
  • morekac 09.04.14, 19:26
    Jeszcze nie slyszalam, zeby na
    > uka komus zaszkodzila wink
    Szkodzi, jeśli nauczyciel wprowadza w błąd lub sam jest niedouczony... wink
    Przy czym nie twierdzę, że macie nie zajmować się matematyką, tylko że dziecko wybitnie matematyczne i tak skończy jako matematyk. Piszę to jako osoba mająca zafiksowanych matematycznie członków rodziny - ich los był zdeterminowany od urodzenia. smile
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 09.04.14, 19:31
    Haha, spoko, ja w przeciwienstwie do nauczycielki sie przygotowuje wink
    I ja nie wiem czy Piotrek skonczy jako matematyk, bo ma mnostwo innych pasji, ale uwazam, ze porzadna znajomosc matematyki jeszcze nikomu na zle nie wyszla smile
  • jotde3 10.04.14, 06:24
    morekac napisała:
    > Przy czym nie twierdzę, że macie nie zajmować się matematyką, tylko że dziecko
    > wybitnie matematyczne i tak skończy jako matematyk. Piszę to jako osoba mająca
    > zafiksowanych matematycznie członków rodziny - ich los był zdeterminowany od ur
    > odzenia. smile

    tylko co kogo to tu obchodzi ? pytaniem jest czy uczyć czy nie mat. na dodatkowych zajęciach a nie czy istnieją jednostki zdeterminowane od urodzenia do przyjęcia pewnych ról.
  • morekac 10.04.14, 09:36
    Pytanie jest też, jak bardzo i czego uczyć. Czy warto uczyć do przodu? Po to, aby dziecko poznało wcześniej ułamki czy tabliczkę mnożenia? Tylko po co, skoro dzieci uzdolnione matematycznie łapią to w 3 minuty, a w ciągu kolejnych 5 przyswajają? Może lepiej poświęcić ten czas na działalność, którą szkoła się nie zajmuje?
    Czy warto uczyć zdolne dziecko, jeśli samemu ma się o danym przedmiocie dosyć średnie pojęcie? W takiej sytuacji bałabym się, że po prostu dziecku zaszkodzę...
    Na pewno warto dopilnować, aby dziecko chodziło do szkoły, w której matematyka jest dobrze uczona, zaś zajęcia dodatkowe (jeśli są) - są prowadzone na przyzwoitym poziomie, przez dobrych nauczycieli. Inaczej jest to po prostu marnowanie czasu, w dodatku może szkodzić.
    Być może powinno chodzić do szkoły dla dzieci uzdolnionych matematycznie - przynajmniej na dalszych etapach nauki, jeśli oczywiście to możliwe (bo w mniejszych miejscowościach może nie być takiej opcji).
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 10.04.14, 09:57
    Mieszkamy na wsi i az do gimnazjum wlacznie bedzie chodzil do tej samej szkoly, na miejscu.
    Licea w okolicznych miastach (rawa maz., skierniewice) sa raczej mocno srednie, wiec dopiero na studiach bedzie mial szanse rozwinac skrzydla.
  • maksimum 10.04.14, 07:10
    morekac napisała:


    > Przy czym nie twierdzę, że macie nie zajmować się matematyką, tylko że dziecko
    > wybitnie matematyczne i tak skończy jako matematyk. Piszę to jako osoba mająca
    > zafiksowanych matematycznie członków rodziny - ich los był zdeterminowany od urodzenia. smile

    Tak samo jest ze zdolnosciami muzycznymi czy sportowymi.Dziedziczy sie je.
  • jotde3 10.04.14, 06:19
    stillgrey napisała:
    >nie nazwalabym tego robieniem hektarow slupkow

    no ja też nie , co ta morekac znowu wygaduje wink

    stillgrey napisała:
    > Morekac, ale ja nie twierdze, ze Piotrek jest jakos wybitnie uzdolniony matemat
    > ycznie.

    i to im cały czas trzeba tłumaczyć bo oni tu na forum myślą że my myślimy że mamy jakiś geniuszy .zależy im by tak to widzieć bo jak by im udało sie nas tak ustawić w tej roli to by mogli odgrywać na nas swoje kompleksy a jak mówimy jedynie że "pracujemy" ze swoimi dziećmi i mamy sukcesy to sie wstydzą że sami sie nie zdobyli na ten wysiłek i ich to boli. i z tego bólu wymyslają nam właśnie od"rodziców co myślą że mają geniuszy". smile
  • jotde3 09.04.14, 14:38
    aaaa, myślałem że robiła z nim kangura i moje ulubione układy równań z 3 niewiadomymi smile
  • stillgrey 09.04.14, 16:43
    jotde, zaczelam Piotrka uczyc matematyki dopiero w styczniu tego roku, zaluje, ze tak pozno.
    Po miesiacu mial opanowane:
    cyfry rzymskie, wszystkie a nie tylko do XII
    operowanie na duzych liczbach
    kolejnosc dzialan
    mnozenie i dzielenie
    ulamki zwykle i dziesietne
    obliczanie obwodu i pola kwadratu, prostokata i trojkata rownobocznego
    potegowanie
    mnozenie pisemne duzych liczb
    rozne tricki matematyczne np. mnozenie 11x24354567682435657
    podsuwalam mu rozne zagadki matematyczne
    robil testy z klas II i III (chodzi do I)
    rozwiazywal zadania w roznych zeszytach cwiczen do matematyki na poziomie II i III klasy
    zaczelismy robic kangurka, alfika co teraz przejela jego malo kompetentna nauczycielka

    uklady rownan wprowadzam mu dopiero teraz

    Robil jednostronicowe kartkowki obejmujace caly poznany zakres materialu dla utrwalenia, nie nazwalabym tego robieniem hektarow slupkow.
  • monikaa13 09.04.14, 18:11
    Czegoś nie rozumiem. Może to 1 klasa gimnazjum???! Bo chyba dziecko w 1 klasie podst. nie umie tego wszystkiego co napisałaś? A jeśli nawet to PO CO?!
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • stillgrey 09.04.14, 18:56
    Syn ma 7 lat. A po co? Po to, ze w tej chwili ma bardzo chlonny umysl i to czego sie obecnie nauczy i utrwali zostanie z nim na cale zycie. No i chyba to lepiej, ze material, na ktorego przyswojenie jego rowiesnicy beda mieli stosunkowo malo czasu, on sobie bedzie utrwalal przez kilka lat, caly czas z tej wiedzy korzystajac? Cos co dla wielu bedzie koszmarem (np. tabliczka mnozenia, ktora trzeba wykuc na pamiec w krotkim czasie) on bedzie mial w malym palcu i przede wszystkim bedzie ROZUMIAL matematyke, co na pozniejszym etapie edukacji i pozniej w zyciu jest bezcenne. Sama wiem po sobie, pamietam jak to bylo w szkole, kiedy uczylismy sie jakiegos dzialu, a po pol roku wiekszosc klasy nie pamietala o co w ogole chodzilo.
    Poza tym pytanie nie powinno brzmiec po co, tylko dlaczego by nie?
  • morekac 09.04.14, 19:37
    A nie boisz się, że mu namieszasz albo źle wytłumaczysz albo nauczysz go źle?
    Bałabym się tego nie umiejąc dobrze przedmiotu... Trochę mi to przypomina sytuację przepytywania starszej córki z chemii - nawet spoglądając w książkę chwilami nie miałam pewności, czy mi nie wciska jakiś głupot...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • stillgrey 09.04.14, 19:54
    Nie no, bez przesady, nie mam brakow na poziomie nauczania wczesnoszkolnego big_grin (raczej wink)
    Poza tym wprowadzajac nowy material pokazuje mu najpierw filmik khan academy. Zaczelismy tez czytac ksiazki tematyczne, np Zerko zeglarz, Och, ta geometria, Matematyke Langdon'a i Cook'a itp.
    No i jak pokazalo zycie, przez nastepne 2 lata bedzie go matematyki uczyc nauczycielka, ktora kompletnie matmy nie zna i chyba nawet niespecjalnie lubi, wiec wole jej nauczanie wyprzedzic wink
    A jak w pewnym momencie moja wiedza i umiejetnosci nie wystarcza to mam w rodzinie matematykow. Zreszta mysle, ze zanim do tego dojdzie, to Piotrek bedzie juz dawno wiedze zdobywal na wlasna reke i nie bedzie potrzebowal mojej pomocy.
  • monikaa13 09.04.14, 20:47
    Nie przemawia to do mnie. Ok. uczyć oczywiście ale potęgowanie czy mnożenie pisemne?! I nie mówię, że tak będzie z twoim dzieckiem ale uczyłam w szkole i wiem, że dzieci, które wyprzedzały nadto program później jednak na jakimś tam etapie nie mogły sobie poradzić.

    Miałam chłopaka w klasie 4, który od września (wszyscy jego koledzy to potwierdzali) ciągle powtarzał jaki to on jest mądry i wszystko umie z matematyki. Pisemnie od dawna dodaje, odejmuje, umie już ułamki itd. Aż tu nagle okazało się, że nie jest wcale tak łatwo, że owszem ma podstawy, w 3 klasie był dużo ponad poziom ale jakoś w 4 gdzieś się zagubił, chwila nie uwagi i już nie umiał rozwiązać zadania.

    Umysł dziecka jesy chłonny jak gąbka, oczywiście. Są roczniaki płynnie mówiące, są trzylatki płynnie czytające - tylko co dalej?

    A czy ten twój syn tego niedługo nie zapomni po prostu? Będziecie to musieli ćwiczyć całe 3 lata prawie, bo potęgowanie, mnożenie pisemne, pola to dopiero klasa 4, jak nie 5.
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • stillgrey 09.04.14, 21:36
    Zalamalas mnie swoimi argumentami.

    Uwazasz, ze te dzieci, o ktorych piszesz gdyby wczesniej nie byly do przodu z materialem to juz by bylo cacy i nie mialyby problemow na jakims tam dalszym etapie? A co ma piernik do wiatraka? Widocznie mialy nauczyciela do bani, albo ich bycie do przodu z materialem nie wynikalo z ich zdolnosci matematycznych, tylko ambicji rodzicow i mimo wszystko mialy jakies podstawowe braki w wiedzy.


    A powiedz, matematyki sie uczy po to zeby zaliczyc test i zapomniec? Co za roznica czy syn nauczy sie danych zagadnien matematycznych w I czy w IV klasie, jesli je zrozumie to bedzie umial cale zycie. I tak, po to robie mu powtorki z calosci materialu, chocby po jednym przykladzie zeby zapisal to sobie w pamieci dlugotrwalej. Kazda wiedza jesli jej nie wykorzystujemy na codzien ulatuje po pewnym czasie.

    Nie uczylabym syna potegowania, czy obliczania pol i obwodow gdyby nie mial swietnie rozwinietego myslenia abstrakcyjnego i nie wykonywal w glowie skomplikowanych obliczen szybciej niz ja wink Trudno byloby przerabiac takie zagadnienia z dzieckiem, ktore liczy na palcach wink Piotrek bezproblemowo oblicza w pamieci skomplikowane dzialania, ktore ja musialabym sobie po kolei rozpisywac zeby zapamietac co do czego wink
  • jotde3 10.04.14, 06:42
    stillgrey napisała:

    > Zalamalas mnie swoimi argumentami.
    >
    > Uwazasz, ze te dzieci, o ktorych piszesz gdyby wczesniej nie byly do przodu z m
    > aterialem to juz by bylo cacy i nie mialyby problemow na jakims tam dalszym eta
    > pie? A co ma piernik do wiatraka?

    i ona jest nauczycielką ? chyba nauczania początkowego na zastepstwie w kl 4 ?wink
    gdzie tu LOGIKA.

    Widocznie mialy nauczyciela do bani, albo ich
    > bycie do przodu z materialem nie wynikalo z ich zdolnosci matematycznych, tylk
    > o ambicji rodzicow i mimo wszystko mialy jakies podstawowe braki w wiedzy.

    uważaj bo sie ładujesz w gebe " a mój to ma zdolności " wink
    ja tam zawsze podkreślam role pracy,zaangażowania i wyników , swoje nadzieje co do mozliwości synka zostawiam głęboko w sobie .
  • jotde3 10.04.14, 06:37
    monikaa13 napisała:
    Aż tu nagle okazało się, ż
    > e nie jest wcale tak łatwo, że owszem ma podstawy, w 3 klasie był dużo ponad po
    > ziom ale jakoś w 4 gdzieś się zagubił, chwila nie uwagi i już nie umiał rozwiąz
    > ać zadania.

    a jak by nie był do przodu to byłby zagubiony tak jak i inni ,pewnie na średnim poziomie od poczatku

    > A czy ten twój syn tego niedługo nie zapomni po prostu? Będziecie to musieli ćw
    > iczyć całe 3 lata prawie, bo potęgowanie, mnożenie pisemne, pola to dopiero kla
    > sa 4, jak nie 5.

    mój 3 klasista robi układy rów. z 3 niew. bez wartości liczbowych a w relacjach do siebie par niewiadomych , procenty , wymnażanie typu (a-b)do 3 itp. , która to klasa ? czasem pewnie gimnazjum i to nie 1sza? ale robienienie to aktualnie oznacza odświeżenie przez 2 tyg co 4 miesiące wraz z resztą algebry . nie trzeba tym zajmować sie zbyt często ale ty powiesz pewnie za 3 lata że od 3 klasy do gimnazjum ćwiczyliśmy to CAŁEEEEEEE 4 lata .wink
  • camel_3d 09.04.14, 15:06
    fajnie..moze podstawiac pod gotowe wzorki itd.. ale ogolnie matematyka to duzo kobinowania itd...

    niestety mialem tez takieg nauczyciela...ktory mi obrzydzil matematyke do reszty...
    byl swietnym matematykiem, potrafil rozwiazac najtruenidjesze zadania metada kombinowania..tylo ze pote ciezko mu bylo wytlumaczyc nam jak do tego doszedl...
  • maksimum 10.04.14, 07:32
    Stillgrey-ty chyba cienka jestes z matematyki jak mialas problemy z zadaniem przytoczonym przez ciebie a po drugie jestes przewrazliwiona bo nauczyciele czesto sami popelniaja bledy celowo by dzieci nie zasypialy na lekcjach tylko uwazaly co pani mowi.
    Co do uczenia do przodu to w moim przypadku nie mialo to miejsca,bo dzieci byly w bardzo dobrych szkolach i raczej przejmowalem sie tym by byly w scislej czolowce.
    Jesli chodzi o gre w szachy na komputerze to jest tam bardzo duzo poziomow i nie ma mowy by 7-latek zaszedl za wysoko.
    Ja z synem gralem w szachy na komputerze,gdy on mial szachy jako przedmiot obowiazkowy w szkole i nawet jezdzil na turnieje miedzyszkolne.
    Problem byl w tym ze on lubil szachy a ja nie,choc gralem od niego lepiej,ale widocznie odziedziczyl to po dziadku,ktory gral w klubie w szachy.
    Wyobraznia przestrzenna jest bardzo wazna i jak 7 letni chlopak ja ma to warto nad nim pracowac.
  • stillgrey 10.04.14, 09:05
    "Stillgrey-ty chyba cienka jestes z matematyki jak mialas problemy z zadaniem przytoczonym przez ciebie"

    No jestem, do czego sie otwarcie w tym watku przyznalam, co w zwiazku z tym? ;p
    Ja to zadanie w pierwszej chwili rozwiazalam ukladem rownan z niewiadomymi.

    "po drugie jestes przewrazliwiona bo nauczyciele czesto sami popelniaja bledy celowo by dzieci nie zasypialy na lekcjach tylko uwazaly co pani mowi."

    Przeczytales ten watek w calosci? Gdyby tak bylo to nie wysnuwalbys takich teorii odnosnie tego konkretnego przypadku.

    "Jesli chodzi o gre w szachy na komputerze to jest tam bardzo duzo poziomow i nie ma mowy by 7-latek zaszedl za wysoko."

    To nie byl najnizszy poziom tylko standardowy, w ktorym ja z reguly z kompem przegrywam mimo, ze gram od lat. Syn ma za soba moze kilkanascie partii ze mna i troche z kompem i to rozlozonych mocno w czasie. Jest za to sprawniejszy matematycznie ode mnie, ma swietnie rozwinieta wyobraznie przestrzenna i iq 146.
  • monikaa13 10.04.14, 09:15
    A jak i gdzie badacie IQ i czy z innych "przedmiotów" też jest taki rozwinięty, też z nim tyle ćwiczysz? np. pisanie, czytanie, ogólnie polski czy jakieś inne tematy, hobby?
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • stillgrey 10.04.14, 09:47
    Iq mial badane w poradni PP. Z czytania jest najlepszy w klasie, pismo tez ma najstaranniejsze, ale wciaz robi bledy ortograficzne co jest typowe w jego wieku. Ma swietna pamiec, blyskawicznie uczy sie wierszy, potrafi z duzymi detalami odtworzyc np. kilkugodzinnego audiobooka. Jest dobry z angielskiego, ma talent plastyczny, ogromna wiedze o swiecie i bardzo bogaty zasob slownictwa. Za sprawa dziadka, ma duza wiedze historyczna i geograficzna. Jest wysportowany i wyroznia sie na tle grupy, z ktora trenuje karate. W sobote pierwszy turniej wink
    Jest bardzo dobry jesli chodzi o obsluge wszelkiej elektroniki, ale to chyba typowe w tych czasach. Potrafi sam zainstalowac system operacyjny, instaluje programy, bez problemu porusza sie w internecie. Chcialabym go zainteresowac programowaniem w najblizszym czasie.
    Odkad w marcu zaczal czytac ksiazki dla przyjemnosci pochlania jedna dziennie (do 50 stron), zaczal od komiksow z asteriksem, a aktualnie czyta ksiazke o da Vincim smile Pisze tez wlasna na komputerze.
    Jezdzi konno, bo mamy stajnie przydomowa.
    Poza tym jest przebojowy, bardzo towarzyski, samodzielny, odpowiedzialny i rozkochuje w sobie wszystkie poznane dziewczyny big_grin
    Moge tak jeszcze dlugo ciagnac liste wink
  • monikaa13 10.04.14, 10:37
    To ja jeszcze wrócę do tego IQ - czy sama się tam zgłosiłaś, czy ktoś go kierował do poradni, czy to było płatne?
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • stillgrey 10.04.14, 10:44
    Inicjatywa wyszla ze strony wychowawczyni. Badanie bylo bezplatne i kazdy moze sie zglosic do poradni bez zadnego skierowania. Wystarczy wypelnic wniosek i poczekac na wizyte. Pretekstem do wykonania badan psychologiczno-pedagogicznych moze byc nawet zwykla ciekawosc rodzica.
  • maksimum 10.04.14, 12:16
    stillgrey napisała:

    > Iq mial badane w poradni PP. Z czytania jest najlepszy w klasie, pismo tez ma n
    > ajstaranniejsze, ale wciaz robi bledy ortograficzne co jest typowe w jego wieku
    > . Ma swietna pamiec, blyskawicznie uczy sie wierszy, potrafi z duzymi detalami
    > odtworzyc np. kilkugodzinnego audiobooka. Jest dobry z angielskiego, ma talent
    > plastyczny, ogromna wiedze o swiecie i bardzo bogaty zasob slownictwa. Za spraw
    > a dziadka, ma duza wiedze historyczna i geograficzna. Jest wysportowany i wyroz
    > nia sie na tle grupy, z ktora trenuje karate. W sobote pierwszy turniej wink

    Rozumiem ze jest wyrosniety jak na swoj wiek i jest tzw early bloomer.
    Moja corka byla w podobnej sytuacji gdy zaczynala szkole i zostala skierowana do klasy dla specjalnie uzdolnionych.
    A ze mieszkamy w NYC,wiec konkurencja jest tu bardzo duza i dostac sie do dobrych szkol jest niezwykle ciezko.
    Do IQ nie przykladaj zbytnio wagi,bo najwazniejsza jest pracowitosc i zdolnosc w jakims scisle okreslonym kierunku.

    > Jest bardzo dobry jesli chodzi o obsluge wszelkiej elektroniki, ale to chyba ty
    > powe w tych czasach. Potrafi sam zainstalowac system operacyjny, instaluje prog
    > ramy, bez problemu porusza sie w internecie. Chcialabym go zainteresowac progra
    > mowaniem w najblizszym czasie.

    To swietny pomysl.

    > Odkad w marcu zaczal czytac ksiazki dla przyjemnosci pochlania jedna dziennie (
    > do 50 stron), zaczal od komiksow z asteriksem, a aktualnie czyta ksiazke o da V
    > incim smile Pisze tez wlasna na komputerze.

    Rzeczywiscie zdolny dzieciak a z takimi sa najwieksze problemy,bo nie bardzo wiadomo jak im pomoc.
    Jesli ty nie jestes zdolna matematycznie,to napisz cos o ojcu syna.
  • jotde3 10.04.14, 12:26

    maksimum napisał:
    > Rozumiem ze jest wyrosniety jak na swoj wiek i jest tzw early bloomer.


    wzrost chyba nie zawsze znamionuje szybkość rozwoju psychicznego ?

  • stillgrey 10.04.14, 13:06
    Fizycznie wyrosniety ponad swoj wiek nie jest, ma 128cm, 25kg wink
    Nie wiem jak maksimum charakteryzuje early bloomera pod innymi katami.
    Ja do tej pory spotkalam sie z tym okresleniem raczej w kontekscie wczesnego dojrzewania plciowego.

    Co do taty Piotrka, wlasnie sobie uswiadomilam, ze tez bardzo szybko wykonuje obliczenia w pamieci, ale nie lubi rozwiazywania zagadek, szybko sie poddaje jesli nie zna od razu odpowiedzi uncertain Jaki ojciec taki syn kurcze wink Dobrze, ze przy okazji talent plastyczny ma po tacie, bo ja rysuje gorzej od przecietnego 5 latka ;D
  • stillgrey 10.04.14, 13:09
    Tak mi sie przypomnialo, obydwie babcie Piotrka zajmowaly sie rachunkowoscia wink
  • maksimum 10.04.14, 19:46
    Wczesnie dojrzewajacy chlopcy w wieku 15-16 lat osiagaja swoj dorosly wzrost i zaczynaja sie golic.
    Ciezko przewidziec jak dobrze bedzie rozwiniete dziecko w wieku 18 lat czy nawet 20 lat,bo moj syn w wieku 18 lat jeszcze rosl.
    Dzieci ocenia sie po osiagnieciach rodzicow.
    Jesli oboje z rodzicow maja ukonczone dobre studia,to dzieci tez bez problemu powinny ukonczyc dobre studia.
    Wczesnie dojrzewajace dzieci moga sie bardzo dobrze rozwijac do 15-16 roku zycia a potem nagle stanac w miejscu jesli ich rodzice nie maja dobrego wyksztacenia.
    To jest wszystko uzaleznione od genetyki.
    Tak jak sie hoduje rasowe konie na podstawie genetyki rodzicow,to to samo obowiazuje rowniez ludzi.
    Chyba juz kazdy zauwazyl,ze dobre wychowanie dzieci obecnie przypomina dobrze zorganizowana hodowle.
    To nie jest to co bylo jeszcze 30 lat temu,ze tatus popijal piwko z kolegami,dzieciaki lataly za szmacianka po podworku a mamuska pytlowala z kolezankami w maglu.
  • stillgrey 10.04.14, 21:29
    maksimum, bardzo uogolniasz i generalizujesz.
    To fakt, ze czesto srodowisko warunkuje to czy dziecku sie powiedzie w zyciu czy nie, ale tak jak syn profesora moze byc totalnym tumanem (a mimo to skonczy studia, bo rodzice zalatwia/zaplaca), tak samo dziecko z rodziny patologicznej, albo po prostu biednej moze odniesc sukces w zyciu. Ba, chocby w jednej rodzinie, jedno z rodzenstwa moze skonczyc swietne studia, a drugie skonczyc w rynsztoku... a geny i srodowisko identyczne.
    Znam rodzine lekarzy, w ktorej dzieci to za przeproszeniem tlumoki totalne, no i o czym to swiadczy? A wcale sie nie zdziwie jesli mimo wszystko w przyszlosci zostana lekarzami wink Chociaz to juz naprawde bylaby przeginka wink
    Znam tez wiele biednych, niewyksztalconych rodzin ze wsi, w ktorych dzieci skonczyly dobre studia i swietnie sobie radza w zyciu.
  • stillgrey 10.04.14, 21:46
    maslo maslane mi w pierwszym zdaniu wyszlo wink
  • maksimum 11.04.14, 02:17
    stillgrey napisała:

    > maksimum, bardzo uogolniasz i generalizujesz.

    Zgadza sie,bo tak to wlasnie wyglada.

    > To fakt, ze czesto srodowisko warunkuje to czy dziecku sie powiedzie w zyciu cz
    > y nie, ale tak jak syn profesora moze byc totalnym tumanem (a mimo to skonczy s
    > tudia, bo rodzice zalatwia/zaplaca), tak samo dziecko z rodziny patologicznej,
    > albo po prostu biednej moze odniesc sukces w zyciu.

    W Polsce jeszcze nie ma demokratycznych tradycji a profesorem zostawalo sie po linii partyjnej,wiec nic dziwnego ze dzieci ma zamulone.
    Ja mowie o normalnej sytuacji jak w USA,ze po znajomosci sie nic nie zalatwia,tylko do wszystkiego dochodzi samemu.
    W USA szanse na sukces ma kazdy,kto jest uczciwy i pracowity,bo bedac hydraulikiem czy taksowkarzem tez mozna zostac milionerem.

    Ba, chocby w jednej rodzini
    > e, jedno z rodzenstwa moze skonczyc swietne studia, a drugie skonczyc w rynszto
    > ku... a geny i srodowisko identyczne.

    To sa bardzo wyjatkowe sytuacje,ale jak ktos popadnie w nalog to z kazdej wysokosci potrafi sie stoczyc.

    > Znam rodzine lekarzy, w ktorej dzieci to za przeproszeniem tlumoki totalne, no
    > i o czym to swiadczy? A wcale sie nie zdziwie jesli mimo wszystko w przyszlosci
    > zostana lekarzami wink Chociaz to juz naprawde bylaby przeginka wink

    Tu musisz sama sobie odpowiedziec jak wyglada poziom nauczania na polskich uczelniach.
    Bo jak jest kiepski,to tlumok moze skonczyc studia i nie ma w tym zadnej przeginki.

    > Znam tez wiele biednych, niewyksztalconych rodzin ze wsi, w ktorych dzieci skon
    > czyly dobre studia i swietnie sobie radza w zyciu.

    Kolejny dowod na to,ze polskie uczelnie sa na slabym poziomie.
  • jotde3 11.04.14, 06:38
    maksimum napisał:

    > Wczesnie dojrzewajacy chlopcy w wieku 15-16 lat osiagaja swoj dorosly wzrost i
    > zaczynaja sie golic.

    no własnie maksiu, chodzi o dojrzewanie a nie wzrost .
  • monikaa13 11.04.14, 14:32
    >Jesli oboje z rodzicow maja ukonczone dobre studia,to dzieci tez bez problemu powinny >ukonczyc dobre studia.

    Coś w tym jest mam nadzieję smile

    Moja mama po techniku, tata po studiach prawniczych - ja starsza córka mam studia podyplomowe, siostra młodsza ma tylko maturę ale...ja nie pracuję, siedzę w domu z dziećmi, a siostra zarabia kasę w Anglii, nie ma rodziny i żyje sobie w luksusie.

    Męża mama po studiach wyższych, tata po zawodowej - starsza córka po technikum, syn (czyli mój mąż) robi teraz drugie studia podyplomowe. Mąż haruje w firmie polskiej na dobrym stanowisku, jego siostra żyje sobie w luksusie w Norwegii mimo, że sprząta stać ją na o wiele więcej.

    Mam nadzieje, że nasze dzieci będą wykształcone i osiągną dużo smile


    --
    Tiry na tory - podpisz
  • maksimum 11.04.14, 17:45
    monikaa13 napisała:

    > Moja mama po techniku, tata po studiach prawniczych - ja starsza córka mam stud
    > ia podyplomowe, siostra młodsza ma tylko maturę ale...ja nie pracuję, siedzę w
    > domu z dziećmi, a siostra zarabia kasę w Anglii, nie ma rodziny i żyje sobie w luksusie.

    Najwazniejsze ze masz poczucie humoru.
    Ja w zaden sposob nie zamienilbym siedzenia z dziecmi na luksusowe zycie.
    Normalni ludzie maja instynkt macierzynski bo z tego jest najwieksza radosc w zyciu,a inni leca na tymczasowe blyskotki ale kasa im nigdy rodziny nie zastapi.
    Wsrod znajomych mam dwa malzenstwa bezdzietne.Kase owszem maja ale przychodzi 50-tka i maja wielki strach w oczach bo nawet normalnych znajomych nie maja.
    Ja moge pograc z synem w kosza czy w ping-ponga a wczoraj pojechalem na mecz corki tenisa w ramach rozgrywek szkolnych i to jest wlasnie zycie.

    > Męża mama po studiach wyższych, tata po zawodowej - starsza córka po technikum,
    > syn (czyli mój mąż) robi teraz drugie studia podyplomowe. Mąż haruje w firmie
    > polskiej na dobrym stanowisku, jego siostra żyje sobie w luksusie w Norwegii mi
    > mo, że sprząta stać ją na o wiele więcej.

    Jednym ludziom potrzebna jest kasa i wyjazdy a ja wole zajac sie dziecmi.
    Bylem mlodszy to sie najezdzilem i w sumie najwazniejsze jest byc w towarzystwie rozgarnietych ludzi i na takie wlasnie wychowuje swoje dzieci.

    > Mam nadzieje, że nasze dzieci będą wykształcone i osiągną dużo smile

    I o to chodzi,bo to wlasnie my budujemy nowoczesne spoleczenstwo zlozone z naszych dzieci.
  • monikaa13 11.04.14, 17:52
    Ja to chętnie w domu zostanę, nawet i do końca życia smile ale czasem luksusu brakuje: wypadu na narty do Austrii, wyjazdu w wakacje, niespodziewanego last minute we dwoje, romantycznej kolacji. Nie powiem, że nie ma ale nie tak często jakby się chciało smile

    Ale oczywiście dzieci to bardzo ważna rzecz. Siostra lat ma już 30 i o mężu ani dzieciach oczywiście nie chce jeszcze słyszeć - pytam się, a kiedy? A co do rodziny męża to akurat mają 3 dzieci więc tu jest i kasa i dzieci smile Najlepsza opcja big_grinbig_grinbig_grin
    --
    Tiry na tory - podpisz
  • morekac 10.04.14, 09:42
    Co do uczenia do przodu to w moim przypadku nie mialo to miejsca,bo dzieci byly w bardzo dobrych szkolach i raczej przejmowalem sie tym by byly w scislej czolowce.

    O, i raz się z tobą zgodzę. Zdolne dziecko warto pchać do dobrej szkoły - tak, aby nauka była tam pewnym wyzwaniem.
    W przypadku braku takich możliwości pilnowałabym tylko, czy dziecka głupot nie uczą (w stylu: kwadrat nie jest prostokątem itp.) i czy realizują program - po to, żeby dziecko nie miało braków.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • maksimum 10.04.14, 12:28
    morekac napisała:

    > Co do uczenia do przodu to w moim przypadku nie mialo to miejsca,bo dzieci byly
    > w bardzo dobrych szkolach i raczej przejmowalem sie tym by byly w scislej czolowce.
    >
    > O, i raz się z tobą zgodzę. Zdolne dziecko warto pchać do dobrej szkoły - tak,
    > aby nauka była tam pewnym wyzwaniem.
    ----------
    W tych najlepszych szkolach poziom jest tak wysoki i uczniowie tak dobrzy,ze bardzo ciezko sie tam przebic.
    Jeden jest dobry z angielskiego drugi z matematyki i jest szalona konkurencja.
    Tam nie ma zeby ktos sobie na tydzien odpuscil czy zachorowal na dluzej.
    Synowi troche pomagalem by dostal sie do tych szkol,a corka sama sobie dawala rade.
    Syn jest late bloomer i wiedzialem ze jak sie zalapie,to pozniej rozwinie skrzydla,a corka bez specjalnego wysilku byla jedna z najlepszych.
  • bazylea1 10.04.14, 10:46
    postaraj się o to aby te zajęcia dla niego prowadził nauczyciel matematyki. koniecznie pogadaj z dyrektorem.
    u mnie też syn w kl 3 ma zajęcia z panią od nauczania początkowego. ale że za chwilę trafi do 4 to machnęłam na to ręką. starszy syn (5kl) ma z panią od matematyki, od 4 kl.
    a na marginesie równan z niewiadomymi nie ma co najmniej do 5kl. i dzieciom NIE WOLNO, nawet jak umieją, rozwiązywać zadań w ten sposób. stosowane są np "okienka". dla mnie to jest totalny debilizm.
    --
    nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"
  • bazylea1 10.04.14, 10:48
    i jeszcze - nie zgadzam się z osobami które mówią żeby zrezygnować ze szkolnych zajęć i uczyć dziecko samemu w domu. rodzice zdolnych dzieci i tak mają mnóstwo zajęć z dzieckiem w domu, szkoła robi tak niewiele dla nich! dlatego jak już jest taka szansa jak dodatkowe zajęcia to trzeba ją wykorzystać.
    --
    nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"
  • jotde3 10.04.14, 11:57
    bazylea1 to zależy od jakości tych kółek . jak ja z nim w 10 minut robie to co on w 45 + przerwa między ostatnią lekcją a kólkiem ( jeśli tak sie szczęśliwie złoży ) to tylko wzgledy społeczne powodują że bym sie na to zgodził .

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.