Dodaj do ulubionych

Sprawdzian szóstoklasisty

31.05.14, 12:35
Zainspirowałam się wątkiem na emamie,w którym pada pytanie czy ematka może mieć przeciętne dziecko.
Moje takie właśnie jest.Przeciętne.Chciałabym się Was zapytać jak Wy do tego podchodzicie,mamy dzieci przeciętnych,które nie są olimpijczykami w każdej dziedzinie,nie piszą sprawdzianów na szóstki,wyżej wspomniany test napisały średnio czyli w granicach między 24-29 punktów.Jak się czujecie,kiedy dookoła wszyscy tylko megazdolne naukowo dzieci mają i o nich rozprawiają.
Moja córka jak już pisałam średnio zdolna,przeciętna,aczkolwiek na pasek na świadectwie starcza jej punktów na razie.Nie wiem co będzie dalej.Życiowo bardzo zaradna i ogarnięta dziewczyna.Natomiast mam w rodzinie taką osobę matkę 2 dzieci,która z dzieci średnio zdolnych zrobiła olimpijczyków geniuszy.Teroryzując przy tym dalszą i bliższą rodzinę,wiecznie porównując swoje dzieci do innych z rodziny.Doszło do tego,że moja córka nie lubi do ciotki chodzić,bo ta tylko wiecznie się jej pyta o średnią i czy pasek na świadectwie będzie miała,co w szkole i na jakie konkursy się zapisała.Masakra.
No i jak tu nie zwariować mając normalne,przeciętne,dobre dziecko? wink
--
http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
Edytor zaawansowany
  • mama303 31.05.14, 13:20
    uuuu, mojej na pasek nie starcza. Idzie si obwiesić smile
    A tak poważnie, u córki w klasie na 30 dzieci, troje będzie miec pasek, jedna dziewczynke dosc dobrze znam i wiem że jest rzeczywiscie bardzo zdolna. Inne nie wiem... ale córka jest w zdecydowanej wiekszości dzieci przecietnych, bardzo łatwo jej przychodzą języki obce, inne przedmioty róznie.
    w zasadzie nie pilnuje już córki z ocenami. Uważam, że musi sama wyrobic sobie swój system motywacyjny.
  • agni71 31.05.14, 14:24
    mam w rodzinie taką osobę matkę 2 dziec
    > i,która z dzieci średnio zdolnych zrobiła olimpijczyków geniuszy.

    Jak się robi geniuszy z dzieci średnio zdolnych?
  • mama303 31.05.14, 15:33
    agni71 napisała:

    > Jak się robi geniuszy z dzieci średnio zdolnych?

    W podstawówce to nie problem akurat.
  • morekac 31.05.14, 16:09
    Teroryzując przy tym dalszą i bliższą rodzinę,wiecznie porównując swoje dzieci do innych z rodziny.Doszło do tego,że moja córka nie lubi do ciotki chodzić,bo ta tylko wiecznie się jej pyta o średnią i czy pasek na świadectwie będzie miała,co w szkole i na jakie konkursy się zapisała.Masakra.
    Powiedz ciotce swojej córki, żeby nie była aż tak dociekliwa przy twojej córce, bo to chyba nie jest objaw dobrego wychowania. Swoimi może się oczywiście chwalić.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • learning-to-fly 31.05.14, 16:23
    Jeśli dzieci ciotki są na etapie wczesnoszkolnym, to spokojnie, za kilka lat terror się skończy wink Im dalej w szkołę, tym bardziej widać różnicę między zdolnymi pasjonatami a tresowanymi małpkami.
  • k1234561 31.05.14, 20:10
    learning-to-fly napisała:

    > Jeśli dzieci ciotki są na etapie wczesnoszkolnym, to spokojnie, za kilka lat te
    > rror się skończy wink Im dalej w szkołę, tym bardziej widać różnicę między zdolny
    > mi pasjonatami a tresowanymi małpkami.

    Dzieci mojej szwagierki,a ciotki mojej córki są,jedno w liceum, drugie właśnie na etapie matury.
    Od I klasy podstawówki dzieci miały kładzione do głowy, że są mądre niesłychanie,że wszystko co zrobią jest genialne.Mama latała do szkoły codziennie i pytała nauczycieli jak idzie jej dzieciom.Poprawiały każdą ocenę,która nie była piątką.Musiały brać udział we wszystkich konkursach i olimpiadach,nawet jeśli nauczyciel nie chciał ich wytypować,do akcji wkraczała mamcia i dzieciątko szło na konkurs.Jeśli jakiś nauczyciel nie chciał postawić na koniec roku 5 czy 6 zdanego przedmiotu mamusia wpadała do szkoły i żądała egzaminu komisyjnego.Przez 6 lat podstawówki te dzieci kilka razy te komisy pisały,ze skutkiem dla nich pozytywnym.To samo owa mama uprawiała w gimnazjum i liceum ze starszym dzieckiem.Dzieci miały tez korepetycje ze wszystkiego niemal,bo zawsze musiały mieć 5.Na maturze się teraz sprawa trochę rypła,bo starsze dziecię raczej nie popisało się ani na częsciach pisemnych,ani ustnych tudzież innych rozszerzeniach.Matury niestety nie można poprawić na drugi dzień....uncertain
    Ale i tak przez cały okres licealny słyszałam o ambitnych planach studiowania na Oxfordzie czy Sorbonie,bo to przecież ponadprzeciętnie zdolne dzieci.
    A dzieci raczej kujony,zastraszone przez matkę,niewidzące poza czubkiem własnego nosa nikogo i niczego,mające mniemanie o sobie niezwykle wysokie.Uważające,że wszystkie osoby bez studiów i bez znajomości języka obcego to debile intelektualni i nie warto z nimi nawet słowa zamieniać.
    Tak więc spokojnie można z dzieci przeciętnych zrobić pseudogeniuszy,błyszczących wszędzie,jeśli tylko bardzo się tego chce.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • learning-to-fly 31.05.14, 20:31
    Masakra uncertain
  • jakw 31.05.14, 22:07
    I z jakim skutkiem udział w owych olimpiadach? Bo sądząc po tym, że starsze dziecię musiało popisywać się na maturze to pewnie , przynajmniej w liceum, bez jakichś strasznych osiągnięć.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jotde3 03.06.14, 10:16
    k1234561 napisała:
    > Tak więc spokojnie można z dzieci przeciętnych zrobić pseudogeniuszy,błyszczący
    > ch wszędzie,jeśli tylko bardzo się tego chce.

    ale z czego one takie olimpijczyki i geniusze te dzieci szwagierki ?
    opisane przez ciebie jej zachowanie wydaje sie strasznie nadreaktywne , czy było takie naprawde czy tylko tobie sie tak jawi ? może zastanów sie na ile kieruje tobą zawiść ?
    w rodzinie to chyba naprawde boli jak np. dzieci siostry meża mają olimpide z matmy z dobrym wynikiem a twoje jakiś tam czerwony pasek ?
  • learning-to-fly 03.06.14, 16:25
    Nie musi boleć, mam sąsiadkę w tym typie. Jak tylko drogi edukacyjne moje i jej syna się rozeszły, to szkoła była tematem naczelnym przypadkowych spotkań. Tylko akurat w mojej rodzinie trafiła na mur. I nic nikogo u nas nie boli.
  • edytka2001 31.05.14, 19:34
    Nie wiem, czy o niższe możliwości intelektualne tu chodzi czy nie bardziej o większą podatność na stres niektórych dzieci i podejście rodziców, nauczycieli. W moim odczuciu sprawdzian szóstoklasisty nie jest na tyle trudny, by dziecko starannie, systematycznie się uczące nie mogło go napisać przynajmniej na te 29-30 pkt. Moim zdaniem problemem niskiej średniej krajowej nie jest to, że większość dzieci jest przeciętnych, ale słabo tłumaczący nauczyciele, skupiający się na pierdołach, zupełnie nieistotnych rzeczach, a zaniedbujący istotę tematu, uciekający od zadań wymagających wykorzystania wiedzy w praktyce (a takie są na sprawdzianie), składający na rodziców trud nauki dzieci, zbyt liczne klasy, zaległości dzieci z edukacji wczesnoszkolnej itp. Myślę, że te "przeciętne" dzieci przy lepszych nauczycielach i warunkach nauki lepiej by wypadli.
    Córka chodzi do szkoły prywatnej, sporo płatnej, więc choćby z tego powodu jest selekcja dzieci, klasy liczą po 12 dzieci, godzin lekcyjnych więcej niż w rejonówkach, dobrzy nauczyciele, wynik 34 pkt a nie jest wcale w czołówce rocznika (24 dzieci), średnia szkoły 35 pkt. Koleżanka z poprzedniej szkoły, do której pewnie chodziłaby córka, gdybyśmy jej nie przenieśli dostała 27 pkt, a średnia klasy 26 pkt, ale mnie to nie dziwi, bo wiem jak te dzieci były uczone. W szkole córki nie ma parcia na konkursy, chociaż jest ich dużo, ale traktowane jak działalność poboczna. Głównym zadaniem szkoły jest porządne przerobienie programu, nauczenie dzieci tego, co mają umieć. Moja córka przez 3 lata nie brała udziału w żadnym liczącym się konkursie i większość klasy również.
  • learning-to-fly 31.05.14, 19:55
    Akurat niestartowanie w konkursach to średni powód do dumy. Może sugerować, że albo dzieciaki się niczym nie interesują bardziej niż wymaga szkoła, albo są tak zajechane ćwiczeniem testów i uczeniem się wszystkiego ze wszystkiego.
  • edytka2001 31.05.14, 20:25
    learning-to-fly napisała:

    > Akurat niestartowanie w konkursach to średni powód do dumy.
    Nie każdemu dziecku, nawet bardzo dobremu uczniowi, musi się chcieć dodatkowo uczyć do konkursu. Może mieć inne plany na spędzanie czasu wolnego. Przygotowania są naprawę pracochłonne, jeśli myśli się o przejściu dalej, a nie tylko zobaczeniu jak to jest. Nawet chodzenie na kółko z danego przedmiotu nie musi od razu skutkować chęcią wzięcia udziału w konkursie, bo tematyka może być różna od naszych zainteresowań.

    Może sugerować, że
    > albo dzieciaki się niczym nie interesują bardziej niż wymaga szkoła,
    Część dzieci interesuje się i bierze udział w konkursach, ale jest to ich decyzja. Nauczyciele przygotowują, ale nie namawiają wszystkich z marszu. W jednym roczniku w szkole 24 uczniów, wiec ile może być tych startujących?

    albo są ta
    > k zajechane ćwiczeniem testów i uczeniem się wszystkiego ze wszystkiego.
    To zupełnie nie styl naszej szkoły, prędzej rejonówki, do której chodzi koleżanka córki.
  • k1234561 31.05.14, 19:56
    No widzisz szkoła prywatna szkole prywatnej nierówna.U mojej córki są kiepscy nauczyciele z tzw.łapanki,bo zarobki w tej szkole raczej niskie,więc przychodzą tam głównie nauczyciele świeżo po studiach,bez doświadczenia,albo tacy którzy po prostu robią to z musu,bo innego zawodu nie mają.W moim mieście ta właśnie prywatna podstawówka,jest dobrą alternatywą dla zwykłych podstawówek,w których panuje chamstwo,przemoc i kradzieże,a wszystkie takie akcje są zamiatane pod dywan.Dlatego u nas trzeba wybierać albo względny poziom nauczania,albo spokój w szkole.Myśmy wybrali to drugie.
    Jednak mój post był napisany aby dowiedzieć się,jak czują się i jak sobie radzą rodzice dzieci przeciętnych,takich niebłyszczących,kiedy wszyscy dookoła przechwalają się olimpiadami,paskami na świadectwach,najwyższymi notami ze testów,sprawdzianów itp.
    Bo czasem odnoszę wrażenie,że wszystkie dzieci to geniusze,tylko moje jakieś inne wink
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • edytka2001 31.05.14, 20:32
    Córka wie, co zrobiła źle i dlaczego? Może za dużo uczy się teorii, a za mało ćwiczy na zadaniach?
    U nas nauczyciele są ściśle kontrolowani przez dyrektorkę, są plany lekcji na cały rok, lekcje zawsze dobrze prowadzone, nie ma wycieczek w czasie lekcji, apelów, skróconych lekcji, nauka do końca wystawiania ocen, wycieczki dopiero przez ostatnie 4 dni roku szkolnego.
  • learning-to-fly 31.05.14, 21:05
    >nie ma wycieczek w czasie lekcji
    Żadnego teatru, muzeum, oglądania liści na przyrodzie? Im dłużej piszesz o tej szkole, tym bardziej mam wrażenie, że celem jest wynik, testu, żeby nie było wątpliwości. Reszta to pierdoły niewarte uwagi uncertain
  • edytka2001 01.06.14, 19:15
    learning-to-fly napisała:

    > >nie ma wycieczek w czasie lekcji
    > Żadnego teatru, muzeum, oglądania liści na przyrodzie? Im dłużej piszesz o tej
    > szkole, tym bardziej mam wrażenie, że celem jest wynik, testu, żeby nie było wą
    > tpliwości. Reszta to pierdoły niewarte uwagi uncertain
    Są wyjścia klasowe z wychowawczyniami poza godzinami lekcji, na przyrodzie rzadko wychodzą, ale nie raz mieli coś przynieść, by na lekcji omawiać i obserwować pod lupą i mikroskopem. W edukacji wczesnoszkolnej częściej wychodzą do lasu, ale nie jest to takie proste, bo szkoła w środku betonowego osiedla, więc zawsze zejdą 2 godziny.
  • mama303 31.05.14, 20:32
    edytka2001 napisała:

    >W szkole
    > córki nie ma parcia na konkursy, chociaż jest ich dużo, ale traktowane jak dzi
    > ałalność poboczna. Głównym zadaniem szkoły jest porządne przerobienie programu,
    > nauczenie dzieci tego, co mają umieć.

    W szkołach prywatnych często jest poprsotu testomania i wszystko jest podporzadkowane testowi szóstoklasisty. Nie ma czasu na konkursy ani miejsca dla dzieci słabszych z deficytami, z trudnosciami w nauce.
  • edytka2001 31.05.14, 20:46
    mama303 napisała:


    >
    > W szkołach prywatnych często jest poprsotu testomania i wszystko jest podporzad
    > kowane testowi szóstoklasisty.
    U nas tego nie było, był próbny pisany w normalnej atmosferze bez przygotowań i w szkole przerabiane arkusze z poprzednich lat. Natomiast normalne sprawdziany przez 3 lata miały zadania takiego typu jak szóstoklasisty, testowo-otwarte, wypracowań takiego typu jak na sprawdzianie pisali mnóstwo.

    Nie ma czasu na konkursy ani miejsca dla dzieci
    > słabszych z deficytami, z trudnosciami w nauce.
    Dzieci, które chcą brać udział w konkursie (liczącym się) są obejmowane opieką nauczyciela i przez niego uczone, ale nauczyciele nie namawiają sami z siebie do tego, bo priorytetem dla nich jest bieżąca nauka wszystkich dzieci, a nie produkowanie olimpijczyków. Co do tego drugiego tak. W naszej szkole tak jest, że dzieci startujące do 1 kl mają testy predyspozycji, ale te przyjęte chodzą już do końca 6 kl. Przyjęcie w trakcie tych 6 lat nauki (tylko jeśli zwolni się miejsce) wiąże się z pisaniem testów na poziom posiadanej wiedzy. Lista rezerwowa jest pełna, więc można wybierać "najlepsze" dzieci. W klasie jest 12 dzieci, a na językach 8, więc każde dziecko dostaje potrzebną pomoc.
  • learning-to-fly 31.05.14, 21:03
    >w szkole przerabiane arkusze z poprzednich lat. Natomiast normalne sprawdziany przez 3 lata >miały zadania takiego typu jak szóstoklasisty, testowo-otwarte, wypracowań takiego typu jak na >sprawdzianie pisali mnóstwo.
    Czyli pod test. trzy lata ćwiczenia formy egzaminu, a egzamin sprawdza tak naprawdę tylko część wiedzy i umiejętności i to raczej schematycznie. Jesteś pewna, że dziecko tak świetnie poradzi sobie, jeśli ktoś w nowej szkole zechce je sprawdzić w inny, nietypowy dla testu sposób?
  • mama303 01.06.14, 09:56
    learning-to-fly napisała:

    > Jesteś pewna,
    > że dziecko tak świetnie poradzi sobie, jeśli ktoś w nowej szkole zechce je spr
    > awdzić w inny, nietypowy dla testu sposób?

    chrześnica mojego męża zmieniała szkołę pod koniec 5 klasy /z renomowanej społecznej - z wysokimi wynikami testu szóstoklasistów, do pobliskiej rejonówki/ no i był problem z wyrównaniem braków szczególnie z matematyki. Tylko język obcy miała na wyższym poziomie. Tak że test testem a materiał do apanowania obszerniejszy.
  • edytka2001 01.06.14, 19:18
    learning-to-fly napisała:

    > >w szkole przerabiane arkusze z poprzednich lat. Natomiast normalne sprawdz
    > iany przez 3 lata >miały zadania takiego typu jak szóstoklasisty, testowo-o
    > twarte, wypracowań takiego typu jak na >sprawdzianie pisali mnóstwo.
    > Czyli pod test. trzy lata ćwiczenia formy egzaminu, a egzamin sprawdza tak napr
    > awdę tylko część wiedzy i umiejętności i to raczej schematycznie. Jesteś pewna,
    > że dziecko tak świetnie poradzi sobie, jeśli ktoś w nowej szkole zechce je spr
    > awdzić w inny, nietypowy dla testu sposób?
    Takich zadań jak mają w klasie córki można tylko pozazdrościć. Do każdego tematu można skonstruować polecenia takiego typu jak są na sprawdzianie, wystarczy żeby nauczycielowi się chciało.
  • mama303 01.06.14, 20:10
    edytka2001 napisała:

    > Do każdego temat
    > u można skonstruować polecenia takiego typu jak są na sprawdzianie, wystarczy ż
    > eby nauczycielowi się chciało.

    Ale pytanie było, czy poradzi sobie z innym sposobem sprawdzenia wiedzy niz test szóstoklasisty....
  • learning-to-fly 01.06.14, 20:18
    Wszystko można sprowadzić do formy pożądanej przez test, gorzej, że w pewnym momencie przestaje się wymagać jedynej słusznej odpowiedzi, a wymaga różnego spojrzenia na ten sam problem. I zonk, bo "tego nie było".
  • edytka2001 01.06.14, 20:44
    learning-to-fly napisała:

    > Wszystko można sprowadzić do formy pożądanej przez test, gorzej, że w pewnym mo
    > mencie przestaje się wymagać jedynej słusznej odpowiedzi, a wymaga różnego spoj
    > rzenia na ten sam problem. I zonk, bo "tego nie było".
    Czego nie było? Sprawdzian jest z materiału 3 klas i do niego są zadania. Dziecko, które ma opanowany materiał, potrafi zrobić zadania różnego typu do tego materiału.
  • edytka2001 01.06.14, 20:40
    mama303 napisała:

    > edytka2001 napisała:
    >
    > > Do każdego temat
    > > u można skonstruować polecenia takiego typu jak są na sprawdzianie, wysta
    > rczy ż
    > > eby nauczycielowi się chciało.
    >
    > Ale pytanie było, czy poradzi sobie z innym sposobem sprawdzenia wiedzy niz tes
    > t szóstoklasisty....
    Np. jakim? Na sprawdzianie są bardzo fajne zadania, wymagające myślenia i zastosowania posiadanej wiedzy.
  • jakw 03.06.14, 12:53
    edytka2001 napisała:
    > Np. jakim? Na sprawdzianie są bardzo fajne zadania, wymagające myślenia i zasto
    > sowania posiadanej wiedzy.
    I tak ci napiszą, że dobry wynik z takiego sprawdzianu znaczy co najwyżej tyle, że dziecię dobrze trafia w odpowiedzi wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • e_r_i_n 01.06.14, 15:08
    Średnia klasy mojego dziecka to ponad 32 pkty i to drugi wynik w szkole. Szkoła rejonowa. Wszystko zależy od ludzi (dzieci i nauczycieli).
    --
    Oddaj 1% na Dom Misi
    ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
  • wieslawawie 01.06.14, 20:01
    Szkoła rejonowa a w zasadzie nauczyciele w nich odbębniają materiał. Moje dzieci nastawiają się na nie w stosunku do nauczycieli , których proszą o wyjaśnienie materiału a oni powtarzają to samo tymi samymi słowami.

    Mój syn szkoła rejonowa 35 pkt
  • morekac 31.05.14, 23:37
    Ale dlaczego aż tak się tym przejmujesz? Jedni są zdolniejsi, inni mniej, są osoby systematyczne, są i uczące się przed końcowym zaliczeniem. Jedni mają lepsze stopnie, inni gorsze; różne są też metody wspomagania rodziców przez dzieci w karierze uczniowskiej; 'lepszość' metody widać po latach.
    Spytaj się szwagierki, jaki ma problem z tymi paskami i średnimi, jeśli zaś chcesz być równie złośliwa jak ona, za każdym razem, gdy padnie pytanie o średnią i pasek, pytaj ze słodkim uśmiechem, jak tam te studia na Oxfordzie... I pytaj się o procenty na maturze (btw: wyniki już są? )
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • anitat 01.06.14, 13:12
    Ja mam średniaka, w szkole społecznej zresztą. Bardzo inteligentny ale uczyć się nie lubi. Oceny ma średnie dlatego że jego wiedza jest wiedzą którą zapamiętał z lekcji. w domu tylko czasami coś dodatkowo przeczyta plus zadania domowe. gdyby się uczył to miałby pewnie pasek, my rodzice nie mamy na pasek ciśnienia a i on też takiego ciśnienia nie ma. i cóż ? I nic. Mam inteligentne niegłupie dobre dziecko a geniuszem być nie musi.
    btw młody jeszcze nie zna wyników sprawdzianu bo suedzi chory w domu, średnia klasy to podobno 36 pkt.
  • anitat 01.06.14, 13:16
    A, tak jak ktoś tu powiedział. wyniki testu nie świadczą o poziomie wiedzy. tylko o tym jak dzieci były przygotowywane do niego. O tym jaką mają wiedzę/podstawy przekonamy się w gimnazjum.
  • jakw 01.06.14, 14:44
    Moim zdaniem bdb wynik ze sprawdzianu świadczy jednak o tym, że uczeń ma nieźle opanowany materiał podstawówki z polskiego i matematyki: czyta sprawnie i ze zrozumieniem, potrafi napisać coś rozsądnego na zadany temat, sprawnie posługuje się matematyką. Nie da się tego osiągnąc ćwicząc wyłącznie testy - coś jednak trzeba umieć i wiedzieć. Oczywiście nie oznacza to, że uczeń taki będzie osiągał niesamowite sukcesy w gimnazjum - bo może akurat rodzice nie będą już w stanie dopilnować go z nauką, a jemu samemu nauka się znudzi. I przeciętny wynik sprawdzianu nie oznacza też, że uczeń będzie tak sobie uczył się w gimnazjum.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • learning-to-fly 01.06.14, 14:56
    Test sprawdza, tylko że siłą rzeczy tylko pewne fragmenty. Na dodatek testy są raczej przewidywalne, zazwyczaj jest to, a tego (np. gramatyki opisowej) nie ma praktycznie nigdy, więc tego nie uczymy. Nie mówię, że dzieciak, który ma >35 nie umie nic, tylko że nie ma co popadać w achy i ochy nad dzieckiem i szkołą.
  • mama303 01.06.14, 20:18
    jakw napisała:

    > Moim zdaniem bdb wynik ze sprawdzianu świadczy jednak o tym, że uczeń ma nieźle
    > opanowany materiał podstawówki z polskiego i matematyki: czyta sprawnie i ze z
    > rozumieniem, potrafi napisać coś rozsądnego na zadany temat, sprawnie posługuje
    > się matematyką. Nie da się tego osiągnąc ćwicząc wyłącznie testy - coś jednak
    > trzeba umieć i wiedzieć.

    Poniewaz testy są bardzo podobne do siebie wiec srednio zdolny uczeń trzaskajac podobne typy zadań ciagle i ciagle wypadnie pewnie lepiej niz srednio zdolny uczeń, który nie skupiał sie na testach, nie mówiac juz o uczniu słabszym, bo zdolny pewnie sobie poradzi i bez wczesniejszego ćwiczenia testów smile.
  • jakw 01.06.14, 21:30
    mama303 napisała:
    > Poniewaz testy są bardzo podobne do siebie wiec srednio zdolny uczeń trzaskajac
    > podobne typy zadań ciagle i ciagle wypadnie pewnie lepiej niz srednio zdolny u
    > czeń, który nie skupiał sie na testach, nie mówiac juz o uczniu słabszym, bo zd
    > olny pewnie sobie poradzi i bez wczesniejszego ćwiczenia testów smile.
    Owszem, ktoś , kto zrobił kilka testów pewnie poradzi sobie ciut lepiej niż ta sama osoba widząc test pierwszy raz na oczy. To kwestia przemyślenia techniki robienia (np. coś nie pasuje -> lecimy dalej, z 4 odpowiedzi 2 są na pewno złe, więc spróbujmy strzelać którąś z 2 pozostałych, pilnujemy czasu itp). Ale osoba która zrobiła tych testów 20 wcale nie musi porawdzić sobie lepiej niż ta sama osoba, która zrobiła tych testów 3.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 02.06.14, 18:06
    jakw napisała:

    > Ale o
    > soba która zrobiła tych testów 20 wcale nie musi porawdzić sobie lepiej niż ta
    > sama osoba, która zrobiła tych testów 3.

    A ja mysle że osoba przecietna która ciągle te testy ćwiczy wypadnie lepiej niz ta, co zrobiła 3. Na tym m.in. jadą szkoły z wysoka srednią. Ucza na lekcjach tez pewnie pod pytania testowe.
  • learning-to-fly 02.06.14, 18:42
    O ile w matematyce czy przyrodzie jeszcze stosunkowo łatwo sprawdzić umiejętności testem, o tyle na polskim jest to trudne, bo w trudniejszych tekstach sytuacje i bohaterowie rzadko są zero-jedynkowi, między święty a samo zło jest jeszcze cała gama szarości, a tej test nie uchwyci.
    Na etapie gimnazjum dochodzi jeszcze uwstecznienie w kwestii formy: ma być rozprawka, sztuczna, kanciasta, warsztatowo prymitywna, ale rozprawka. I nic, że dziecko w pierwszej klasie załapało, jak ta rozprawka działa i mogłoby się zacząć uczyć pisać eseje. Nie, ma być rozprawka i już.

  • jakw 03.06.14, 12:57
    learning-to-fly napisała:
    > Na etapie gimnazjum dochodzi jeszcze uwstecznienie w kwestii formy: ma być rozp
    > rawka, sztuczna, kanciasta, warsztatowo prymitywna, ale rozprawka. I nic, że dz
    > iecko w pierwszej klasie załapało, jak ta rozprawka działa i mogłoby się zacząć
    > uczyć pisać eseje. Nie, ma być rozprawka i już.
    Jak pamiętam to w zeszłym roku była charakterystyka. I straszliwy lament "dlaczego nie było rozprawki?" wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • learning-to-fly 03.06.14, 16:28
    Co tylko udowadnia, że szkoły uczą typowo pod egzamin. Skoro nigdy nie było, to prawdopodobnie nie będzie i tera,z, więc nie będziemy się zagłębiać, szkoda czasu.. I nagle się okazuje, że każda inna forma to dramat.
  • jakw 04.06.14, 07:29
    learning-to-fly napisała:

    > Co tylko udowadnia, że szkoły uczą typowo pod egzamin. Skoro nigdy nie było, to
    > prawdopodobnie nie będzie i tera,z, więc nie będziemy się zagłębiać, szkoda cz
    > asu.. I nagle się okazuje, że każda inna forma to dramat.
    Tylko sądząc po wynikach szkół to właśnie te "mniej skupione na egzaminach" uczyły wyłącznie rozprawek...
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • edytka2001 03.06.14, 20:03
    learning-to-fly napisała:

    > O ile w matematyce czy przyrodzie jeszcze stosunkowo łatwo sprawdzić umiejętnoś
    > ci testem, o tyle na polskim jest to trudne, bo w trudniejszych tekstach sytuac
    > je i bohaterowie rzadko są zero-jedynkowi, między święty a samo zło jest jeszcz
    > e cała gama szarości, a tej test nie uchwyci.
    Na sprawdzianie szóstoklasiści dzieci same piszą wypracowanie, temat jest zwykle ogólny, pozwala na inwencję twórczą, oczywiście w ramach zadanej w temacie formy. Dzieci piszą na podstawie swoich opinii i doświadczeń, muszą tylko umieć uargumentować swoje zdanie. Jest kilka (wcale nie mało) form, które mogą się pojawić na sprawdzianie. Dzieci muszą mieć je opanowane, na nauczenie mają 3 lata. Od tego jest szkoła i nauczyciel. Te formy to opowiadanie z dialogiem twórcze i odtwórcze, pamiętnik i dziennik z perspektywy bohatera literackiego i własnej, list oficjalny, sprawozdanie z wydarzenia, opis postaci, przedmiotu, krajobrazu, formy użytkowe: ogłoszenie, zaproszenie, notatka. Ocenia się treść, styl, język, ortografię i interpunkcję.

    > Na etapie gimnazjum dochodzi jeszcze uwstecznienie w kwestii formy: ma być rozp
    > rawka, sztuczna, kanciasta, warsztatowo prymitywna, ale rozprawka. I nic, że dz
    > iecko w pierwszej klasie załapało, jak ta rozprawka działa i mogłoby się zacząć
    > uczyć pisać eseje. Nie, ma być rozprawka i już.
    Na każdy etap edukacji (podstawówka, gimnazjum, liceum) są ustalone formy wypowiedzi, których dzieci mają się nauczyć, przerobić i taki jest program. Jeśli nauczyciel nie przerabia programu np. pomijając jakąś formę wypowiedzi, to jest jego ogromny błąd. Na szczęście my rodzice mamy dostęp do podstawy programowej i możemy kontrolować nauczycieli.
  • learning-to-fly 04.06.14, 02:23
    Podstawa jest, tylko ma to do siebie, że jest PODSTAWĄ, czyli niezbędnym minimum. I wszystko ok, tylko nie opłaca się uczyć więcej niż ta podstawa określa i to już nie jest ok. Nauczyciel ryzykuje nie tylko reakcją rodziców, ale przede wszystkim testem ucznia. Bo jak uczniowi pozwoli się wprowadzać argumenty w sposób pomijający pewną gamę słów, żeby było naturalniej, ładniej stylistycznie i uczeń "się zapomni" na egzaminie, to punkty lecą. Nawet jeśli wszystko graficznie i logicznie jest poukładane.
    Zresztą, dowód nieomylność testów, zadanie autentyczne, z podręcznika przyrody mojego brata, wtedy jakaś 5 klasa: na rysunku a) w słoiku odwróconym do góry dnem pali się świeczka, w słoiku b) oprócz świeczki w takim samym słoiku stoi kwiatek. W którym słoiku świeczka zgaśnie szybciej? wink
  • jakw 04.06.14, 07:36
    learning-to-fly napisała:

    > Podstawa jest, tylko ma to do siebie, że jest PODSTAWĄ, czyli niezbędnym minimu
    > m.
    Niezbędne minimum to jest mniej więcej to , co trzeba umieć pewnie na 2+...
    Podstawa programowa jest to zestaw wiadomości/umiejętności , które muszą być uwzględnione w programie nauczania na danym etapie edukacyjnym , tudzież umożliwiają ustalenie kryteriów ocen szkolnych i wymagań egzaminacyjnych.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 04.06.14, 08:12
    To dowodzi, że i ludzie kształceni w epoce bez pisania testów mogą coś robić nieprofesjonalnie...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • edytka2001 04.06.14, 21:35
    Podstawa to jest to, co musi być przerobione w każdej szkole i klasie. Do każdego przedmiotu jest podstawa. Te formy, o których pisałam są w podstawie. Nie można pominąć którejś z nich. Natomiast różni nauczyciele różnie podchodzą do uczenia pisania. Jeden omówi na lekcji konstrukcję formy i każe w domu napisać jeden raz i uważa, że dzieci umieją. I tak z każdą po kolei. A na sprawdzianie dzieci mają 60 min na całość, w tym wypracowanie i później zdziwienie, czemu tyle błędów i tak mało punktów. Inny nauczyciel będzie ćwiczył na lekcjach wspólnie z dziećmi, aż do osiągnięcia dobrego skutku robił prace klasowe w szkole, gdzie ma pewność, że dziecko wymyślają i piszą całkowicie samodzielnie i rodzice nie poprawiają błędów. U pierwszego nauczyciela przeciętne dziecko nie nauczy się pisać, musi w domu ćwiczyć pod okiem rodziców, jeśli chce mieć biegłość, kiedy przyjdzie pora sprawdzianu szóstoklasisty. U drugiego nauczyciela najprawdopodobniej dziecko napisze dobrze wypracowanie.
  • jakw 02.06.14, 20:08
    mama303 napisała:
    > A ja mysle że osoba przecietna która ciągle te testy ćwiczy wypadnie lepiej niz
    > ta, co zrobiła 3. Na tym m.in. jadą szkoły z wysoka srednią. Ucza na lekcjach
    > tez pewnie pod pytania testowe.
    Może dlatego, że więcej zadań zrobi...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 02.06.14, 20:29
    jakw napisała:

    > Może dlatego, że więcej zadań zrobi...
    więcej podobnego typu zadań, nie wiecej w ogóle
  • jakw 03.06.14, 12:51
    mama303 napisała:

    > jakw napisała:
    >
    > > Może dlatego, że więcej zadań zrobi...
    > więcej podobnego typu zadań, nie wiecej w ogóle
    I myślisz, że jak zrobi więcej zadań określonego typu to z automatu lepiej wypadnie? Na egzaminach są zadania różnego typu. Być może w szkole, w której wszystko kręci się wokół testów, nauczyciele wprowadzają terror typu: "Na poniedziałek macie powtórzyć dział a,b i c. Będzie klasówka". A rodzice pilnują dziatek żeby się do tego testu przygotowały. I
    moim zdaniem w tym momencie nie ma większego znaczenia jakiego rodzaju będą zadania. Z punktu widzenia późniejszych wyników najistotniejsza jest ta powtórka.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • edytka2001 03.06.14, 20:09
    Moim zdaniem ma znaczenie, jakiego typu zadania dzieci przerabiają, a jakie omijają. Na sprawdzianie nie ma zadań polegających tylko na: wymień ileś tam czegoś tam, podaj datę jakiegoś wydarzenia, napisz jak nazywa się opisane zjawisko. Jeśli nauczyciele w szkole tylko tak uczą, dzieci nie są przygotowane do zadań wymagających pomyślenia, wywnioskowania, użycia wiedzy z różnych tematów i przedmiotów.
  • jakw 03.06.14, 22:34
    edytka2001 napisała:

    > Moim zdaniem ma znaczenie, jakiego typu zadania dzieci przerabiają, a jakie omi
    > jają. Na sprawdzianie nie ma zadań polegających tylko na: wymień ileś tam czego
    > ś tam, podaj datę jakiegoś wydarzenia, napisz jak nazywa się opisane zjawisko.
    > Jeśli nauczyciele w szkole tylko tak uczą, dzieci nie są przygotowane do zadań
    > wymagających pomyślenia, wywnioskowania, użycia wiedzy z różnych tematów i prze
    > dmiotów.
    Być może. Ale jakoś nie widzę przewagi takiego "niesprawdzianowego" uczenia nad jakimkolwiek innym.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • edytka2001 04.06.14, 21:39
    jakw napisała:

    > edytka2001 napisała:
    >
    > > Moim zdaniem ma znaczenie, jakiego typu zadania dzieci przerabiają, a jak
    > ie omi
    > > jają. Na sprawdzianie nie ma zadań polegających tylko na: wymień ileś tam
    > czego
    > > ś tam, podaj datę jakiegoś wydarzenia, napisz jak nazywa się opisane zjaw
    > isko.
    > > Jeśli nauczyciele w szkole tylko tak uczą, dzieci nie są przygotowane do
    > zadań
    > > wymagających pomyślenia, wywnioskowania, użycia wiedzy z różnych tematów
    > i prze
    > > dmiotów.

    > Być może. Ale jakoś nie widzę przewagi takiego "niesprawdzianowego" uczenia nad
    > jakimkolwiek innym.

    Wg mnie "niesprawdzianowe" jest podstawą, bazą, często zbyt drobiazgowo traktowaną przez nauczycieli. Na bazie należy budować myślenie bardziej ogólne, interdyscyplinarne, a na to wiele nauczycieli nie znajduje czasu lub nie wie, jak to zrobić lub im się nie chce, a później zdziwienie, że sprawdzian tak słabo poszedł.
  • morekac 04.06.14, 00:22
    a sprawdzianie nie ma zadań polegających tylko na: wymień ileś tam czegoś tam, podaj datę jakiegoś wydarzenia, napisz jak nazywa się opisane zjawisko.

    Sprawdzian jest zasadniczo z polskiego i z matematyki, nie zaś historyczno - przyrodniczy.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • edytka2001 04.06.14, 21:41
    morekac napisała:

    > a sprawdzianie nie ma zadań polegających tylko na: wymień ileś tam czegoś tam,
    > podaj datę jakiegoś wydarzenia, napisz jak nazywa się opisane zjawisko.
    >
    > Sprawdzian jest zasadniczo z polskiego i z matematyki, nie zaś historyczno - pr
    > zyrodniczy.

    Troszkę wiedzy historyczno-przyrodniczej też się przydaje.
  • morekac 04.06.14, 23:05
    Troszkę wiedzy historyczno-przyrodniczej też się przydaje.
    Ta wiedza jest sprawdzana 3 lata później, a od przyszłego roku sprawdzian ma 3 części: polski, matematyka, język obcy.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • ewa_mama_jasia 04.06.14, 09:06
    Patrząc po wynikach sprawdzianu i po tym, z jakimi zadaniami dzieci miały największy problem, to można dojść do wniosku, że nauczyciele tylko tak uczą. Bo największy problem był z zadaniem gdzie należało wykorzystać informacje z kilku miejsc w tekście. A wszystko było napisane, wystarczyło się zastanowić.
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • morekac 04.06.14, 10:26
    To wszystko jest takie proste, jak dorosły człowiek czyta to sobie bez stresu. Cały sprawdzian jest pisany przez 60 minut, zadań sporo, to naprawdę polega na tym, żeby czytać szybko, szybko liczyć i szybko pisać. Leci się - a jeszcze jeśli dziecko się zestresuje (bo pamiętaj, to jest bardzo ważny wynik), to może się zawiesić i nie przyswoić informacji z tekstu.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • edytka2001 04.06.14, 21:56
    morekac napisała:

    > To wszystko jest takie proste, jak dorosły człowiek czyta to sobie bez stresu.
    > Cały sprawdzian jest pisany przez 60 minut, zadań sporo, to naprawdę polega na
    > tym, żeby czytać szybko, szybko liczyć i szybko pisać. Leci się - a jeszcze je
    > śli dziecko się zestresuje (bo pamiętaj, to jest bardzo ważny wynik), to może s
    > ię zawiesić i nie przyswoić informacji z tekstu.

    W takiej sytuacji pomaga właśnie otrzaskanie z formą sprawdzianu i typami zadań, poleceń. Jeśli dziecko nigdy wcześniej nie pisało wypracowania do polecenia takiego typu jak zobaczy na sprawdzianie, oczywiste że musi dłużej zastanowić się, przeanalizować. Jeśli tego nie zrobi i nie zrozumie o co dokładnie chodziło, pominie jeden składnik polecenia, napisze źle, nie w pełni zgodnie z tematem i nie dostanie punktów.
  • morekac 04.06.14, 23:34
    Jeśli dziecko nigdy wcześniej nie pisało wypracowania do polecenia takiego typu jak zobaczy na sprawdzianie
    To oznacza po prostu, że nie realizowali programu.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • edytka2001 04.06.14, 21:50
    ewa_mama_jasia napisała:

    > Patrząc po wynikach sprawdzianu i po tym, z jakimi zadaniami dzieci miały najwi
    > ększy problem, to można dojść do wniosku, że nauczyciele tylko tak uczą. Bo naj
    > większy problem był z zadaniem gdzie należało wykorzystać informacje z kilku mi
    > ejsc w tekście. A wszystko było napisane, wystarczyło się zastanowić.

    Tylko sytuacja wygląda tak, że część dzieci, klas, szkół ma wysokie wyniki, czyli radzi sobie z myśleniem. Część nie. Wg mnie problem nie leży w przeciętności czy zdolności poszczególnych dzieci, jak to widzi założycielka wątku. Problem jest w nauczaniu, czyli w nauczycielach. Jedni potrafią nauczyć, inni nie. Dziecko o mniejszych predyspozycjach intelektualnych przy dobrych nauczycielach i dobrych innych warunkach szkolnych nauki (wyposażenie sal, liczebność klas, liczba godzin przedmiotów) osiągnie dobry wynik. Jeśli trafi na słabych nauczycieli, wszystko pozostaje w rękach rodziców. Dziecko zdolne w słabych warunkach nauczy się na poziomie poniżej swoich możliwości. Jedynym ratunkiem jest praca rodziców z dzieckiem w domu.
  • mama303 03.06.14, 21:50
    jakw napisała:

    > I myślisz, że jak zrobi więcej zadań określonego typu to z automatu lepiej wypa
    > dnie? Na egzaminach są zadania różnego typu.

    Własnie na egzaminach są podobne typy zadań. Mój siostrzeniec miał w tym roku korepetycje z matmy przygotowujące do testu szóstoklasisty i ten gość od korepetycji wiedział dokładnie co z dzieciakiem wyćwiczyć. Chłopak zrobił matmę na maksa smile
  • jakw 03.06.14, 22:30
    Żaden argument. Moje dziewczę matmę i na sprawdzianie, i na egzaminie gimnazjalnym zrobiło na maksa ćwicząc typy zadań zupełnie inne niż te zwyczajowo na testach (to gimnazjum) i testowo ćwicząc tylko po 2 testy próbne w szkole.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 04.06.14, 18:18
    jakw napisała:

    > Żaden argument. Moje dziewczę matmę i na sprawdzianie, i na egzaminie gimnazjal
    > nym zrobiło na maksa ćwicząc typy zadań zupełnie inne niż te zwyczajowo na test
    > ach (to gimnazjum) i testowo ćwicząc tylko po 2 testy próbne w szkole.

    widocznie Twoje dziewczę jest zdolne matematycznie a mój siostrzeniec trochę mniej. Stąd w ogóle korepetycje. Jak pisałam wcześniej ćwiczenie dużej ilości zadań testowych przynosi spore efekty u dzieci słabszych. Dla dzieci zdolnych nie ma to prawdopodobnie znaczenia.
  • jakw 04.06.14, 19:48
    Ale w tych testach są i zadania otwarte. I to one są zwykle najtrudniejsze i za najwięcej punktów. Więc musiał ćwiczyć zadania nie tylko typowo testowe a zadania wogóle. Prawdopodobnie korki z matematyki pozwoliły mu uporządkować wiadomości i nabrać wprawy w posługiwaniu się matematyką - w końcu to pewnie było parę ładnych godzin tych korków. Być może napisałby tak samo gdyby to były zwykłe korki z matmy bez etykietki "przygotowywujące do sprawdzianu". Po prostu dzięki korkom opanował materiał z matematyki i to pozwoliło mu popisać się na sprawdzianie.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 04.06.14, 21:40
    jakw napisała:

    > Ale w tych testach są i zadania otwarte. I to one są zwykle najtrudniejsze i za
    > najwięcej punktów.
    Przejrzyj sobie te sprawdziany, są przewidywalne i powtarzalne.
  • jakw 05.06.14, 19:46
    Egzamin ma sprawdzać przyswojenie podstawy programowej. Musi być przewidywalny.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 04.06.14, 00:21
    Moje młodsze dzieciątko zrobiło 2 lata temu matmę na maksa nic nie ćwicząc i z uporem godnym maniaka nie odrabiając prac domowo-powtórkowych...
    Być może siostrzeniec tak naprawdę nie potrzebował korków - za to sobie solidnie powtórzył materiał.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mama303 04.06.14, 18:22
    morekac napisała:


    > Być może siostrzeniec tak naprawdę nie potrzebował korków - za to sobie solidn
    > ie powtórzył materiał.

    no właśnie potrzebował.
  • morekac 04.06.14, 19:17
    Wiesz , że 'potrzebował' z relacji mamusi wymagającej szóstek? wink
    Być może dla niej wszystkie stopnie poniżej 5+ wymagają korepetycji...
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mama303 04.06.14, 21:44
    morekac napisała:

    > Wiesz , że 'potrzebował' z relacji mamusi wymagającej szóstek? wink

    A skąd tak wnioskujesz? Siostrzeniec ma tróje z matematyki smile To jest paradoks co?
  • morekac 04.06.14, 23:09
    A to nie ten egzemplarz uznawany za cudowne dziecko przez mamusię? Niespecjalnie orientuję się w twoich krewnych i powinowatych - więc wybacz pomyłkę... wink
    Trója z matematyki to często bardzo przyzwoity stopień - można mieć zresztą tróję typu 'ledwie trója', jak i tróję typu 'o mało co nie było czwórki'.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mama303 05.06.14, 16:40
    morekac napisała:

    > A to nie ten egzemplarz uznawany za cudowne dziecko przez mamusię? Niespecjalni
    > e orientuję się w twoich krewnych i powinowatych - więc wybacz pomyłkę... wink
    Nie dziwie sie że sie nie orientujesz wiec po co piszesz jakies farmazony?
    > Trója z matematyki to często bardzo przyzwoity stopień - można mieć zresztą tró
    > ję typu 'ledwie trója', jak i tróję typu 'o mało co nie było czwórki'.
    Trója w podstawówce to raczej średnie zdolnosci matematyczne wiec jak dzieciak zaliczył sprawdzian na maksa to raczej spora zasługa korepetytora, który wiedział co z nim ćwiczyć.
  • jakw 05.06.14, 19:49
    Ale to może wynikać z wielu różnych czynników - np. delikwent notorycznie łapie pały za nieodrobione prace domowe,nauczyciel nie umie tłumaczyć a wymaga i na klasówce daje zadania nie mająca nawet związku z tym co przerabiali lub delikwent bez bata nad głową w postaci korepetytora do matematyki usiąść nie raczy.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 05.06.14, 20:08
    jakw napisała:

    > Ale to może wynikać z wielu różnych czynników - np. delikwent notorycznie łapie
    > pały za nieodrobione prace domowe,nauczyciel nie umie tłumaczyć a wymaga i na
    > klasówce daje zadania nie mająca nawet związku z tym co przerabiali lub delikwe
    > nt bez bata nad głową w postaci korepetytora do matematyki usiąść nie raczy.

    zapominasz, że ja znam tego delikwenta i wiem co jest tego przyczyną, matematyka nie bardzo do głowy wchodzi chociaz ogólnie dzieciak kumaty.
  • jakw 05.06.14, 22:21
    mama303 napisała:

    >, matematyka nie bardzo do głowy wchodzi chociaz ogólnie dzieciak kumaty.,
    Skoro i zadania otwarte zrobił bezbłędnie to widać jakoś weszła. Może potrzebował po prostu indywidualnego podejścia. Zresztą i bezbłędne zrobienie zadań zamkniętych wskazuje, że chłopak matematykę ma całkiem nieźle opanowaną - rozumie co która liczba/wzorek oznacza i umie to zastosować.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • morekac 05.06.14, 23:18
    Moja rodzona córeczka miała w sp tróję z matematyki - a miała ją za notoryczne nierobienie przygotowania do testu, za co to dostawała pały w VI klasie sp. Z klasówek miała stopnie przyzwoite.
    Na sprawdzianie miała maksa z matmy.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • e_r_i_n 01.06.14, 15:00
    Moje dziecko jest czwórkowe, z piątkami z tego, co go interesuje.
    Ocena 4 to jest minimum wymagane przez nas, bo jest w zasięgu - więcej też by było, ale Młody ma ogromną pasję sportową i przy 3-4h treningów dziennie oceny, które ma, są super.
    Sprawdzian przy tym wszystkim napisał na 35 pkt - co jest dla mnie dowodem na myślenie, na czym mi najbardziej zależy. Bo ten test przede wszystkim właśnie myślenie i rozumienie, nie wiedzę, sprawdza.
    --
    Oddaj 1% na Dom Misi
    ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
  • jotde3 03.06.14, 10:01
    k1234561 napisała:


    > Moje takie właśnie jest.Przeciętne.

    z pakiem na świadectwie ?


    mamy dzieci przeciętnych,które nie są olimpijczykami w każdej dzied
    > zinie,

    córka ma pasek a nie jest olimpijczykiem nie tylko że nie w każdym przedmiocie ale w ZADNYM i ci żal bo blado wypada?

    nie piszą sprawdzianów na szóstki,wyżej wspomniany test napisały średnio
    > czyli w granicach między 24-29 punktów.Jak się czujecie,kiedy dookoła wszyscy t
    > ylko megazdolne naukowo dzieci mają i o nich rozprawiają.

    to mój jest ten "megazdolny" ale skromnośc pozawala mi sie tylko chwalić przed dziadkami i na forum smile w realu to nieeleganckie .

    Natomiast mam w rodzinie taką osobę matkę 2 dziec
    > i,która z dzieci średnio zdolnych zrobiła olimpijczyków geniuszy.

    normalnie ci zal , niech do ciebie dotrze , pasek to wyróznik ale przy olimpijczykach to nic.

    Teroryzując pr
    > zy tym dalszą i bliższą rodzinę,wiecznie porównując swoje dzieci do innych z ro
    > dziny.Doszło do tego,że moja córka nie lubi do ciotki chodzić,bo ta tylko wiecz
    > nie się jej pyta o średnią i czy pasek na świadectwie będzie miała,co w szkole
    > i na jakie konkursy się zapisała.

    to bardzo niegrzeczne .
  • e_r_i_n 03.06.14, 14:43
    A ja myślę, że jednak taki ogólnopolski uniwersalny sprawdzian jest lepszym materiałem do porównania (nie)przeciętności niż oceny i pasek - te bowiem zależą np. od parcia na poziomie szkoły/nauczycieli na poziom wyrażony właśnie tymi ocenami i średnimi.
    --
    Oddaj 1% na Dom Misi
    ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
  • tititu 03.06.14, 13:42
    Jak ze średnio zdolnego ucznia zrobić olimpijczyka? W dodatku olimpijczyka geniusza?
    smile
    Nie znam średnio zdolnego laureata olimpiady. Wszyscy olimpijczycy, których znam - mają dużo większe wiadomości ze "swoich przedmiotów" od rówieśników. Czasem tylko z 1, 2 przedmiotów ale zawsze.
  • k1234561 03.06.14, 15:37
    tititu napisała:

    > Jak ze średnio zdolnego ucznia zrobić olimpijczyka? W dodatku olimpijczyka geni
    > usza?
    > smile
    > Nie znam średnio zdolnego laureata olimpiady. Wszyscy olimpijczycy, których zna
    > m - mają dużo większe wiadomości ze "swoich przedmiotów" od rówieśników. Czasem
    > tylko z 1, 2 przedmiotów ale zawsze.

    Ależ da się,spokojnie,da się.Moja szwagierka potrafiła to uczynić.Dzieci w zależności z czego był konkurs/olimpiada dostawały zakres materiału.Jeśli olimpiada dotyczyła przedmiotów humanistycznych to dziecię zakuwało jak dzięcioł zagadnienia,które dostały jako zakres od pani nauczycielki.Na tym rola nauczyciela jako osoby przygotowywującej do olimpiady kończyła się.Jeśli natomiast olimpiada dotyczyła przedmiotów ścisłych to też był podany zakres i moja szwagierka np.wysyłała wtedy dzieci na korepetycje,na których były przygotowywane do olimpiady,przerabiając zagadnienie,po zagadnieniu.
    Dodam,że te dzieciaki chodziły jak leci na wszystkie konkursy i olimpiady.Nie,że dzieciak uzdolniony matematycznie,zatem był posyłany tylko na konkursy z przedmiotów ścisłych.Dzieciaki szły i na konkurs z matematyki i z przyrody i z polskiego,z czego się dało.Fakt faktem nie było tak,że oni te konkursy wygrywali,albo olimpiady.W porywach przechodzili do szczebla wojewódzkiego,ale jednak sam udział się liczył,aby potem z danego przedmiotu ubiegać się o 6.
    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • acek2004 03.06.14, 16:03
    biedne dzieci....

    a.
  • jotde3 03.06.14, 16:03
    > Ależ da się,spokojnie,da się.Moja szwagierka potrafiła to uczynić.

    jak sie da to sama spróbuj a potem sie madrzyj.
  • k1234561 03.06.14, 16:39
    jotde3 napisał:

    > > Ależ da się,spokojnie,da się.Moja szwagierka potrafiła to uczynić.
    >
    > jak sie da to sama spróbuj a potem sie madrzyj.

    Ale ja się wcale nie mądruję.Napisałam to w kontekście głupiej,zaślepionej,zakompleksionej matki i naprawdę szczerze żal mi tych dzieci.Swojemu dziecku nie zafundowałabym takiego czegoś.
    Bo dzieci mojej szwagierki autentycznie zdolne nie są,ale ona je tak dusiła i cisnęła z nauką,bo chciała móc się chwalić,że zniszczyła im moim zdaniem jakąkolwiek ciekawość świata.One z założenia musiały być najlepsze,nie było zmiłuj.Jak dzieciak w czymś nie nadążał to biegał na korki nawet w niedzielę.
    Ja niczego nie zazdroszczę tym dzieciom,bo sukcesy osiągnięte w taki sposób to tylko zapłakać nad tym można.A skoro ktoś myśli,że z przeciętnego dziecka nie da się zrobić olimpijczyka to ja służę przykładem szwagierki,że da się .Jakim kosztem to już inna sprawa,ale da się.Ale nie piszę tego w kontekście,że jej zazdroszczę,że dzieci jakieś tam laury zdobywają.Jak przyszło do matury to już niestety nie było tak kolorowo,bo szydło z worka wyszło.Dziecię nie popisało się,a przecież przez ostanie 6 lat było mega zdolne wg mamusi.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • jotde3 05.06.14, 08:10
    k1234561 napisała:
    > Bo dzieci mojej szwagierki autentycznie zdolne nie są

    i ty jesteś kompetentna to ocenić ?
    na podstawie czego ?
    że nie dostały objawienia tylko wynik zawdzieczają pracy ?
    owszem , może niewłaściwie nakreśliła cele( nie mi to oceniać bo nie znam sytuacji jej rodziny a w swojej uważam że należy skupić sie nad tym co szacuje że najlepiej zaprocentuje ) ale jak jest jak piszesz to należy pogratulować wyniku .


    Jak przyszło do matury to już nies
    > tety nie było tak kolorowo,bo szydło z worka wyszło.

    ale jak "niekolorowo" ? każdemu zdaża sie wpadka.

    Dziecię nie popisało się,a
    > przecież przez ostanie 6 lat było mega zdolne wg mamusi.

    z tego co rozumiem to nie tylko w/g mamusi ale też w/g wyników olimpiad , czyli czegoś obiektywnego .
    a że sie noga powineła ? zdarza sie . przetrenowanie ?. bo nie rozumiem jak można skutecznie nauczyć sie do wielu olimpiad a nie nauczyć sie do matury . może sie zakochały ?smile

  • morekac 05.06.14, 23:21
    na podstawie czego ?
    że nie dostały objawienia tylko wynik zawdzieczają pracy ?

    Na podstawie tego, że mają niesympatyczną mamusię? wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jotde3 07.06.14, 11:55
    morekac napisała:

    > na podstawie czego ?
    > że nie dostały objawienia tylko wynik zawdzieczają pracy ?
    >
    > Na podstawie tego, że mają niesympatyczną mamusię? wink

    dobre smile
  • jakw 06.06.14, 00:10
    jotde3 napisał:
    > z tego co rozumiem to nie tylko w/g mamusi ale też w/g wyników olimpiad , czyli
    > czegoś obiektywnego .
    > a że sie noga powineła ? zdarza sie . przetrenowanie ?. bo nie rozumiem jak moż
    > na skutecznie nauczyć sie do wielu olimpiad a nie nauczyć sie do matury . może
    > sie zakochały ?smile
    Jeśli "dziecię" nauczyło się dość skutecznie do odpowiedniej olimpiady to matura może być mu potrzebna na poziomie 30% z 3P.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • tititu 06.06.14, 18:15
    Nie rozumiem: to wygrywali te olimpiady czy tylko się do nich uczyli?
    Jak uczyli się i przeszli etapy szkolne czy rejonowy to mają wiedzę powyżej podstawy.
    Więc 6 na świadectwie wg. mnie im się należy. Bardziej niż przeciętniakowi, który dodatkowymi pracami (np. plastycznymi) na koniec roku na siłę chce podbić średnią.
  • alin9 03.06.14, 17:22
    No i jak tu nie zwariować mając normalne,przeciętne,dobre dziecko? wink

    Nie dać się zwariowaćsmileCo innego pilnować nauki a co innego pilnować ocen.
  • ami.car 04.06.14, 10:30
    coś w tym jest u nas dzisiaj do szkoły przyszli niektórzy rodzice czyżby wyniki nie były satysfakcjonujące
    albo chcą porównac jak to wczoraj przez pół dnia czynili nauczyciele
    ach bo wyniki są jawne i komisja zewnetrzna oceniała a nie nauczyciele znajomi
  • grzalka 04.06.14, 12:20
    Moje przeciętne (wg mnie) dziecko test napisało bardzo dobrze. Z czytaniem ze zrozumieniem nigdy nie miała kłopotów, ale wypowiedź pisemną owszem, ćwiczyła. Skutecznie jak się okazało. Szkoła publiczna, nauczyciele mocno średni. Klasa raczej ambitna, najgorszy wynik 26, najlepszy 39.
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • edytka2001 04.06.14, 21:58
    grzalka napisała:

    > Moje przeciętne (wg mnie) dziecko test napisało bardzo dobrze. Z czytaniem ze z
    > rozumieniem nigdy nie miała kłopotów, ale wypowiedź pisemną owszem, ćwiczyła. S
    > kutecznie jak się okazało. Szkoła publiczna, nauczyciele mocno średni. Klasa ra
    > czej ambitna, najgorszy wynik 26, najlepszy 39.

    Gdzie ćwiczyła? W domu? To jest właśnie paradoks. Nauczyciel zawalił, bo on powinien nauczyć na lekcjach. Nie każdy dzieciak jest na tyle ogarnięty, żeby przygotowywać się samemu w domu, szczególnie jeśli nie ma wsparcia rodziców.
  • grzalka 05.06.14, 07:52
    edytka2001 napisała:

    >
    > Gdzie ćwiczyła? W domu? To jest właśnie paradoks. Nauczyciel zawalił, bo on pow
    > inien nauczyć na lekcjach. Nie każdy dzieciak jest na tyle ogarnięty, żeby przy
    > gotowywać się samemu w domu, szczególnie jeśli nie ma wsparcia rodziców.

    Tak, w domu, z pomocą babci- babcia jest polonistką. Nauczyciel owszem, zawalił, ale przecież to żadna wina dziecka. Akurat ma to szczęście, że wsparcie rodziców jest.


    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • pam_71 05.06.14, 10:56
    grzalka napisała:

    > edytka2001 napisała:
    >
    > >
    > > Gdzie ćwiczyła? W domu? To jest właśnie paradoks. Nauczyciel zawalił, bo
    > on pow
    > > inien nauczyć na lekcjach. Nie każdy dzieciak jest na tyle ogarnięty, żeb
    > y przy
    > > gotowywać się samemu w domu, szczególnie jeśli nie ma wsparcia rodziców.
    >
    > Tak, w domu, z pomocą babci- babcia jest polonistką. Nauczyciel owszem, zawalił
    > , ale przecież to żadna wina dziecka. Akurat ma to szczęście, że wsparcie rodzi
    > ców jest.
    >
    >

    Moja tez miała wsparcie, ale z matematyki (babcia) wink Nie pomogło. Nie udało jej się zdobyć 30pt. Trudno się mówi i uczy się dalej wink
    Mam taki komfort, ze w najbliższej rodzinie nie mam dzieciaków w podobnym wieku, a znajomi mają równie przecietne dzieciaki jak nasze, wiec siłą rzeczy nie ma do kogo się porównywać. Jeden problem z głowy.
  • agni71 05.06.14, 11:32
    Nie mam jeszcze dziecka w VI klasie, ale szkoła chwali się, że ogólnoszkolny wynik sprawdzianu u nas to 31 z kawałkiem. I tak sie zastanawiam, czy to faktycznie dobry wynik jak na średnią szkoły? Wiecie, jak to wygląda u was?
  • grzalka 05.06.14, 11:54
    To jest bardzo dobry wynik. Nasza szkoła miała w zeszłym roku średni wynik 24 punkty. Powyżej 30 pkt ma najlepsza szkoła w mieście (publiczna)
    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • agni71 05.06.14, 12:12
    Dzieki za wyjaśnienie, myślałam, że szkoła ściemnia, że to taki dobry wynik.
  • acek2004 05.06.14, 12:13

    Wejdz na strone oke, tam sa juz wyniki z podziałem na przykład na gminy w Warszawie i sprawdz. Powinnas znaleźc odpwiedź na pytanie.

    BTW pamietaj jednak, ze to tylko statystyka i nic więcej.. za kazdym wynikiem stoi jakieś dziecko, dla ktorego na przykład osiagniecie 20 pkt może byc mistrzostwem świata smile i to jest jego sukces, moze najwiekszy, który jednak wpływa na tę mityczną średnią...
  • ewa_mama_jasia 05.06.14, 12:33
    Rzuć okiem na stronę swojej Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej (jesli nie znasz, to pewnie ze strony CKE można wejść). Tam będziesz miała informacje o średnich wynikach w kraju i Twoim okręgu (jedno województwo lub więcej).
    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • morekac 05.06.14, 13:26
    Bardzo dobry, niemniej w tym roku ogólnie średni wynik był wysoki.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.