Dodaj do ulubionych

A która z Was.....

27.09.14, 08:51
rozważa przepisanie swojego 6 latka do pierwszej klasy lub cofnięcie swojego pierwszoklasisty do zerówki?
wprawdzie minęło niewiele czasu, ale czy uważacie że wstrzymując lub wysyłając do pierwszej klasy podjęłyście słuszną decyzję?
ja nie żałuję, że mam 6 letnią pierwszoklasistkę, ale nie ukrywam, że mam obawy związane przejściem do klasy 4uncertain

natomiast tak sobie myślę, biorąc pod uwagę, że do pierwszej klasy trafiło bardzo dużo dzieci mających problem z głoskowaniem, czy nie lepszym tozwiązaniem byłoby wprowadzenie nauki pisania i czytania od 2 klasy, natomiast w pierwszej skupić się na głoskowaniu ale w zamian rozszerzyć zakres matematyki (bo to podstawowa bolączka dzieci wkraczających do klasy 4).
Lub....wprowadzić dodatkową liczbę godzin lekcyjnych (to i tak lepsze rozwiązanie niż pobyt na świetlicy), tak by dzieci miały realną możliwość sprostać programowi.
Oczywiście nie odnoszę się do swojego przypadku, tylko do problemu, bo moja córka jest czytająca😃


Macie jakieś przemyślenia?

--
Dlaczego mężczyźni chrapią śpiąc na plecach?
Dlatego, że wtedy jądra opadają na dół zasłaniając im dupę, co powoduje zamknięcie cyrkulacji powietrza.
Edytor zaawansowany
  • jakw 27.09.14, 10:30
    saszanasza napisała:
    > natomiast tak sobie myślę, biorąc pod uwagę, że do pierwszej klasy trafiło bard
    > zo dużo dzieci mających problem z głoskowaniem, czy nie lepszym tozwiązaniem by
    > łoby wprowadzenie nauki pisania i czytania od 2 klasy, natomiast w pierwszej sk
    > upić się na głoskowaniu ale w zamian rozszerzyć zakres matematyki (bo to podsta
    > wowa bolączka dzieci wkraczających do klasy 4).
    Ale bierzesz pod uwagę, że wtedy treść zadania przeczyta dziecko gdzieś w 2-giej połowie II klasy?

    > Lub....wprowadzić dodatkową liczbę godzin lekcyjnych (to i tak lepsze rozwiązan
    > ie niż pobyt na świetlicy),
    Biorąc pod uwagę dość powszechną pracę na zmiany przy dotychczasowej liczbie godzin należałoby chyba zacząć od rozbudowy szkół...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • saszanasza 27.09.14, 10:44

    > Ale bierzesz pod uwagę, że wtedy treść zadania przeczyta dziecko gdzieś w 2-gie
    > j połowie II klasy?

    no ale dziecko nie musi potafić czytać by uczyć się matematyki. zadania z powodzeniem może czytać nauczycielka na lekcji. matematyka zresztA, to nie tylko zadania


    > Biorąc pod uwagę dość powszechną pracę na zmiany przy dotychczasowej liczbie g
    > odzin należałoby chyba zacząć od rozbudowy szkół...

    no to faktuncertain szkoły są nieprzystosowane do tak dużej liczby uczniówsad
    >
    --
    Dlaczego mężczyźni chrapią śpiąc na plecach?
    Dlatego, że wtedy jądra opadają na dół zasłaniając im dupę, co powoduje zamknięcie cyrkulacji powietrza.
  • zasadaa 27.09.14, 13:15
    U nas póki co też jestem zadowolona z mojego 6 letniego dziecka w I klasie. Radzi sobie super, mimo że pani jest wymagająca. Jedyny problem dotyczy odrabiania lekcji, bo strasznie odwleka tą czynność. Co do pozostałych dzieci. Tydzień temu doszedł do nich chłopiec, który chodził z moim dzieckiem do zerówki. Jest z drugiej połowy więc nie musiał iść, jednak mama zdecydowała się posłać go do I klasy. Nie wiem dlaczego. Jest też drugi chłopiec, który jest z pierwszej połowy, musiał iść do szkoły chociaż nauczycielki w przedszkolu cały czas odradzali to mamie. Ich zdaniem bez problemu dostałby odroczenie, głównie ze względu na niedojrzałość emocjonalną, brak skupienia itp. Mama nie skorzystała i teraz są problemy bo chłopiec "rozwala" lekcje. Ciężko go ogarnąć. Mama uważa, że "załatwi" dziecku opinie z poradni do której to nauczyciele będą musieli się dostosować.
  • little_fish 27.09.14, 14:50
    jeżeli dziecko ma jakieś problemy - a pewnie ma, bo nauczyciele chyba nie sugerowali odroczenia bezpodstawnie - to żadnej opinii mama nie będzie musiała "załatwiać", tylko dziecko ją dostanie, bo mu się należy. I faktycznie nauczyciele będą musieli stosować się do zaleceń zawartych w tej opinii.
  • zasadaa 27.09.14, 20:39
    Dziecko ma problemy. Rok dłużej w przedszkolu na pewno byłoby dla chłopca lepszym rozwiązaniem. Nauczyciele pewnie się dostosują do opinii ale chłopiec w klasie ma już opinie "dziecka trudnego" bo rozmawia jak trzeba być cicho, bo kręci się, wstaje, chodzi, nie słucha pani, brzydko rysuje itp. Dzieci nie chcą się z nim bawić bo jest "niegrzeczny", a z taką łatką od początku edukacji może być mu trudno.
  • jagienka75 29.09.14, 07:14
    I faktycznie nauczyciele b
    > ędą musieli stosować się do zaleceń zawartych w tej opinii.


    w szkole mojego syna dla takich dzieci są organizowane zajęcia dodatkowe np korekcyjno-kompensacyjne/wyrównawcze.

    --
    Ludzie często domagają się prawdy, ale rzadko lubią jej smak.
  • melancho_lia 27.09.14, 14:52
    Ja nie zaluje ze córka jest w 1 klasie. Moglaby iść za rok ( jest z wrzesnia), ale ona sama juz sie rwala do szkoły. Tez jest czytajaca ( podobno weszla na ambit paru dzieciakom z klasy- gadalam z jedna z matek i podobno jej syn zainteresował sie czytaniem bo "mamo, G. Jest najmniejsza w klasie i juz czyta".)
    Nauczycielka fajna, szkoła w porządku. Starszak tez poszedl jako 6 latek, z nim bylo bardziej burzliwie, ale on jest nerwus i leniwiec troche.

    W klasie córki jest spory rozrzut jesli chodzi o umiejętności dzieci- są takie co czytają i piszą, a sa takie co nie głoskują i liter nie rozpoznają.
  • little_fish 27.09.14, 14:58
    takie rozrzuty były również gdy do klasy szły same siedmiolatki - u starszego syna pani jeszcze w drugiej i w trzeciej klasie narzekała,że są dzieci, które mają problemy z czytaniem. Tego się nie zniweluje, zawsze będą dzieci szybciej i wolniej przyswajające pewne umiejętności. Młodszy idzie za rok - ciekawa jestem jak u niego będzie smile
  • makurokurosek 27.09.14, 15:05
    > natomiast tak sobie myślę, biorąc pod uwagę, że do pierwszej klasy trafiło bard
    > zo dużo dzieci mających problem z głoskowaniem, czy nie lepszym tozwiązaniem by
    > łoby wprowadzenie nauki pisania i czytania od 2 klasy, natomiast w pierwszej sk
    > upić się na głoskowaniu

    Gdyby nauczyciele przedszkolni skupili się na swojej pracy, podstawie programowej przedszkola i zamiast w grupach pięciolatków wprowadzać poznawanie liter i czytanie skupili się na ćwiczeniach na słuch fonematyczny ( dzieleniu wyrazu na sylaby, składaniu wyrazu z sylab, dzieleni na głoski, syntezy wyrazu z głosek) problem zostałby bardzo ograniczony. Ale to czy mam rację będzie można ocenić za 2- 3 lata, kiedy reforma całkowicie wejdzie w życie i gdy nauczyciele przedszkolni i rodzice ją w końcu zaakceptują.

    " ale w zamian rozszerzyć zakres matematyki (bo to podsta
    > wowa bolączka dzieci wkraczających do klasy 4).

    Opanowanie pamięciowego dodawania i odejmowania w zakresie 20 to podstawa mająca bardzo duży wpływ na późniejsze sukcesy z matematyki. Wbrew temu co się tu niektórym wydaje za większość porażek w klasie czwartej odpowiada nieumiejętność szybkiego pamięciowego rachunku w zakresie 20. Jeżeli dziecko świetnie to opanuje to świetnie sobie również poradzi z dodawaniem czy odejmowaniem dużych licz. W poprzedniej szkole córki gdzie poziom matematyki był bardzo wysoki część dzieci już rok temu miało duże problemy z matematyką , no ale właśnie u nich leżała podstawa, bo trzeba było szybko gnać dalej zamiast dokładnie opanować podstawy.
  • mama-ola 27.09.14, 15:33
    Nie bój się na zapas tej 4 klasy 😊 Mój syn i ja z nim jesteśmy bardzo zadowoleni z pożegnania się z edukacją wczesnoszkolną, która na dłuższą metę zrobiła się strasznie męcząca. Z matematyki klasa radzi sobie wyśmienicie. Inne przedmioty też ok. Dzieci nie odbiegają poziomem od rok starszych 4-klasistów. Horror 4 klasy to mit chyba...
  • little_fish 27.09.14, 15:58
    zwłaszcza,że opowieści o strasznej czwartej klasie krążyły także wtedy, gdy do pierwszych szły same siedmiolatki smile
  • sonia-3 27.09.14, 17:19
    No cóż, a ja widzę dużą różnice między 3, a 4 klasą. Może to kwestia szkoły, ale u nas różnica kolosalna. W klasach 1-3, lekcje córka odrabiała w ciągu 30-40 minut. Może dlatego, że dość kumata i dobrze sobie radziła. Teraz w 4 klasie, jak przychodzi ze szkoły, to zjada obiad, odpoczywa ok 30 minut i siada do lekcji. Robi je do 8-9 wieczorem. Matematyka dużo trudniejsza, choć córka nie ma z nią problemów, ale z tego co wiem, część dzieci ma trudności. Klasa córki, to dzieci 7- letnie, gdy rozpoczynały naukę.
    --
    Żmija, często sie w nogę wpija. Wtedy, trzeba koniecznie wypić dużo wódki, żeby ograniczyć skutki.
    W ogóle wypić dużo wódki nie jest źle- czy żmija ugryzła, czy nie.
  • sion2 27.09.14, 17:35
    Ja tez widzę bardzo duży przeskok z klasy 3 na 4. Z polskiego i angielskiego - kolosalny przeskok, z którym mój podopieczny sobie nie radzi. Przyroda jest łatwa, lagodne przejscie z klasy 3 do 4, ale już historia z wiedza o spoleczenstwie to jakas masakra, chyba że to wina podrecznika, ale dziecko zniechęciło się po pierwszej lekcji. Z matematyką jest latwo ale to dlatego że chlopiec ma uzdolnienia w tym kierunku.

    Z polskiego podrecznik Teraz polski! jest bardzo trudny w porównaniu z tym co mieli w nauczaniu zintegrowanym. Polecenia abstrakcyjne, wymagają swobodnego wyrażania się na poziomie - moim zdaniem - dzieci 2 lata starszych.
    Z angielskiego z kolei przez całe nauczanie zintegrowane nauczycielka nie wymagała pisania z pamięci prawidłowo słów a jedynie rozpoznawania, sprawdziany na koniec miesiaca miały tyle materiału ile obecnie jest po 2 lekcjach! Pisać po angielsku dzieciak nie umie, a na kartkówki co tydzien. Masakra, zniechęcenie i złość.
    Owszem biorę poprawkę na to że dziecko z rodziny patologicznej, zaniedbane. Ale on miał świadectwo z samymi czworkami, piatkami i szóstkami, przekładając opis na stopnie. Z angielskiego miał "wspaniale" na koniec 3 klasy czyli szóstkę. A teraz nie radzi sobie.

    --
    Serdecznie pozdrawiam moją bratową!

    55 Zecchino d'Oro - Il sirtaki di Icaro
  • makurokurosek 27.09.14, 21:07
    > Ja tez widzę bardzo duży przeskok z klasy 3 na 4. Z polskiego i angielskiego -
    > kolosalny przeskok, z którym mój podopieczny sobie nie radzi.

    Wydaje mi się, że wszystko zależy od tego jak dzieciaki zostały przygotowane w klasach 1-3. Młoda nie odczuła, żadnego przeskoku doszedł jej po prostu jeden przedmiot - historia.
    Z matmy luz, w klasie trzeciej robiła o wiele trudniejsze rzeczy
    Z polskiego luz, również ma podręcznik " Teraz polski " , ale oni już od klasy drugiej ćwiczyli wypowiedzi pisemne na minimum 10 zdań.
    Przyroda - banał
    angielski- nigdy nie był jej mocną stroną ale nie jest źle.
  • jakw 27.09.14, 19:44
    To nie mit tylko przeskok na kolejny etap edukacji. Zmianą jest choćby większa liczba nauczycieli, z których każdy zadaje prace domowe, ma inne wymagania i robi klasówki nie zwracając uwagi na to, że inny zadał wypracowanie albo 10 zadań do zrobienia.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 27.09.14, 21:13
    To nie mit tylko przeskok na kolejny etap edukacji. Zmianą jest choćby większa
    > liczba nauczycieli, z których każdy zadaje prace domowe

    Córka w klasach 1-3 miała zadawaną pracę domową zarówno z polskiego, matematyki jak i przyrody, cotygodniowe klasówki sprawdzały materiał z wszystkich przedmiotów tak więc dla niej pod względem prac domowych i klasówek nic się nie zmieniło.
  • jakw 27.09.14, 21:30
    makurokurosek napisała:

    >
    > Córka w klasach 1-3 miała zadawaną pracę domową zarówno z polskiego, matematyki
    > jak i przyrody, cotygodniowe klasówki sprawdzały materiał z wszystkich przedmi
    > otów tak więc dla niej pod względem prac domowych i klasówek nic się nie zmien
    > iło.
    Ale , zdaje się, zmieniłyście w końcu ową wspaniałą szkołę? I pani tak czy siak była jedna.
    Poza tym w klasie IV jest więcej przedmiotów - przyrody jakby ciut więcej i jakby inaczej, jest historia, dochodzi wychowanie techniczne,plastyka,muzyka. I nauczyciel/ka od polskiego wymaga marginesów, a nauczyciel/ka od matematyki zapisywania treści zadań, od wf białej wyprasowanej koszulki, a od przyrody prowadzenia zielnika.Naprawdę nie tak trudno się niektórym pogubić.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 27.09.14, 21:52
    > Ale , zdaje się, zmieniłyście w końcu ową wspaniałą szkołę?

    Po pierwsze nigdy i nigdzie nie napisałam, że szkoła była wspaniała. Po drugie zawsze podkreślałam, że minusami szkoły było parcie na wyścig szczurów, oraz przeginanie z wyprzedzaniem materiału zwłaszcza z matematyki.
    Dobre przygotowanie do klasy 4 to nauczenie systematyczności i tu wielki plus dla poprzedniej szkoły. Do nauki systematyczności, natomiast nie trzeba wprowadzać ani wyścigu szczurów ani nadprogramowego materiału. Co do matematyki wystarczy świetnie opanowane dodawania i odejmowania pamięciowego w zakresie 20 i tabliczka mnożenia do 100.

    "I pani tak czy siak
    > była jedna.

    W klasach 1-3 młoda miała innego nauczyciela od angielskiego, wf.

    "> Poza tym w klasie IV jest więcej przedmiotów - przyrody jakby ciut więcej i jak
    > by inaczej,

    Więcej ale jakby nie było i dzieci starsze, a materiał mimo wszystko żenująco prosty.

    "dochodzi wychowanie techniczne,plastyka,muzyka.

    plastyka, technika i muzyka już była.
    Tak więc jak już to dochodzi tylko historia.

    " I na
    > uczyciel/ka od polskiego wymaga marginesów, a nauczyciel/ka od matematyki zapis
    > ywania treści zadań, od wf białej wyprasowanej koszulki, a od przyrody prowadze
    > nia zielnika.Naprawdę nie tak trudno się niektórym pogubić.

    Rozumiem, że do tej pory od twojego dziecka nauczycielka niczego nie wymagała.



  • jakw 28.09.14, 00:02
    Nadal udajesz , że nie rozumiesz, o co chodzi czy rzeczywiście nie rozumiesz? Wymagania nauczycielki od nauczania zintegrowanego są w miarę spójne, w IV klasie to się rozjeżdża. A z rodzinnych doświadczeń umiejętność sprostania przez dziecko ogarnięcia tych wymagań nie ma związku z tresurą lub brakiem tresury w klasach I-III. Jedni uczniowie dorastają pod tym względem w II klasie, inni w V czy w gimnazjum, a najbardziej oporne przypadki jakby ciut później.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 27.09.14, 19:55
    ze w mojej 1 klasie w zasadzie tylko 2-3 osoby znaly litery....o gloskowaniu wogole niebylo mowy... i kurde...ponad 20 osb na 28 skonczylo studia.... boah...niewairygodnesmile))
  • zjawa1 27.09.14, 22:53
    ... zakładać.
    Jeśli mam być absolutnie obiektywna,to dopiero teraz dociera do mnie całe spektrum idiotycznych reform!
    I widzę to, nie tylko na przykładzie własnego dziecka ale globalnie. Jesteśmy w klasie mieszanej, więc mam jakieś tam porównanie. Dodatkowo mam bardzo dobry kontakt z dzieciakami z rocznika syna i jego przedszkolem. Ogólnie sprawa jest znacznie bardziej złożona niż zwolennicy i przeciwnicy reformy podawali, podają.
    Ogólnie powiem tak- choć zdaję sobie sprawę z tego, że być może na pierwszy rzut oka brzmi to abstrakcyjnie- Syn nie nadaję się na obecną zerówkę, ani chyba w 100% do klasy pierwszej!
    Mój syn i wiele innych dzieci to króliki doświadczalne na kolejne lata. Sprawa faktycznie wyklarować powinna się ok. w klasie 4-tej. Tak mnie się wydaje.
    Brakuje właśnie tej zerówki, która funkcjonowała z 20 lat temu i jeszcze dawniej.
    I tak, w obecnym programie nauczania w zerówce, powtarzając ją kolejny rok i kończąc jako 7 latek idący do szkoły, zgłupiałby i zanudził się na śmierć. Bo dziecko, potrafi: czytać ze zrozumieniem, pisać, liczyć( mnożyć do 2 i dodawać, zna system 10-tny). Natomiast w szkole i tak nie uczy się niczego, czego nie potrafi( choć ma naprawdę ideał nauczyciela, który stara się rozwijać takie przypadki jak mój syn). Mimo tego emocjonalnie, na chwilę obecną nie jest w pełni podjąć typowej obowiązkowości szkolnej i związanej z nią specyfiki.
    Jak to opisać, może tak: jest zbyt poważny na obecną zerówkę, a zbyt mało odporny psychicznie na pełne podołanie obowiązkom szkolnym. Zauważyłam, że zaczął zniechęcać się do szkoły. To mnie martwi. Może to norma. Faktycznie niczego, nowego nie uczy się, nie rozwija swojej wiedzy, tylko dochodzą kolejne frustracje i stresy.
    Tak naprawdę poradnie PP badają wiedzę nabytą dziecka plus stan psychiczny w chwili badania.
    Syn wypadł rewelacyjnie w każdej z opcji. Mimo tego, że okoliczności wyższe zmusiły mnie do pójścia z nim do poradni i start teoretycznie ma znacznie bardziej utrudniony niż przeciętny 6-latek w jego wieku. Z drugiej strony nie widziałam opcji ,,powrotu" do zerówki, bo syn jakby zawieszony między jednym, a drugim.
    Tak, jak kochał czytać i pisać, tak teraz to ostatnie ,,szlaczkomanią" skutecznie go zaczyna zniechęcać. Szlaczków nie ma jakoś szczególnie dużo, totalne minimum, jak czytam Wasze posty, jednak syn nie ma jeszcze tego drygu szkolnego. Pyta mnie:,, po co mam rysować ślimaki i kreski, skoro piszę litery i też ćwiczę". W sumie ma i racje, potrafi zrobić, mieszcząc się w liniaturze kilka stron literek. Też ćwiczy. Jednak szkoła to sztywne zasady, do których trzeba się dostosować!

    I na koniec taka moje przemyślenia. Naprawdę współczuje i nie wyobrażam sobie dziecka 6-letniego w szkole, które dopiero zaczyna poznawać litery i uczy się czytać w tym systemie!!!
    Dziękuje Bogu, że mój syn ma to za sobą, bo widzę po nim, że gdyby nie posiadł tej umiejętności wcześniej, miałabym z nim drogę przez piekło.
    A na ile to mu pomoże w przyszłych latach tego zapewne dowiem się w ,,praniu".



    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 27.09.14, 23:14
    Naprawdę współczuje i nie wyobrażam sobie d
    > ziecka 6-letniego w szkole, które dopiero zaczyna poznawać litery i uczy się cz
    > ytać w tym systemie!!!

    Czyli według ciebie lepsza jest nuda której doświadcza twój syn.

    "> Dziękuje Bogu, że mój syn ma to za sobą, bo widzę po nim, że gdyby nie posiadł
    > tej umiejętności wcześniej, miałabym z nim drogę przez piekło.

    Córka poszła jako nieczytająca sześciolatka do szkoły, trafiła do klasy w dużej mierze złożonej z dzieci czytających. Czytać się nauczyła i już w klasie 2 okazało się, że jest w grupie tych nielicznych których do czytania gonić nie trzeba.
  • zjawa1 28.09.14, 00:33
    Sorry, ale w ogóle nie zrozumiałaś tego, co napisałam.
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 28.09.14, 00:43
    To może wyjaśnij czemu dziecku które czytać będzie uczyło się w klasie pierwszej należy współczuć.
  • melancho_lia 28.09.14, 08:25
    Tez jestem ciekawa, bo starszak (obecnie 3 klasa) uczyl sie czytania i pisania w szkole i jakos nie widzę by miala mu wspolczuc z tego powodu.
  • saszanasza 28.09.14, 09:41
    melancho_lia napisała:

    > Tez jestem ciekawa, bo starszak (obecnie 3 klasa) uczyl sie czytania i pisania
    > w szkole i jakos nie widzę by miala mu wspolczuc z tego powodu.

    Zjawie zapewne chodzi o to, że dzieci potrafiące już czytać i pisać mogą skupić się na rozwijaniu innych umiejętności, niekiedy na nadrabianiu innych deficytów, pod mniejszą presją.
    To nie jest tak, że te dzieci się nudzą. Te dzieci również się rozwijają, ale przynajmniej na początku, mają łatwiej, niż pozostałe. To nie jest tak, że gdy pani tłumaczy jak wygląda literka "A" one siedzą i dłubią w nosie...


    --
    Dlaczego mężczyźni chrapią śpiąc na plecach?
    Dlatego, że wtedy jądra opadają na dół zasłaniając im dupę, co powoduje zamknięcie cyrkulacji powietrza.
  • agni71 28.09.14, 13:33
    >Naprawdę współczuje i nie wyobrażam sobie dziecka 6-letniego w szkole, które dopiero zaczyna poznawać litery i uczy się czytać w tym systemie!!!

    dlaczego?

    Moja najmłodsza poszła nieczytająca do I klasy, nauczyła sie w szkole, jest teraz w III klasie, dobrze sobie radzi
  • zjawa1 28.09.14, 14:15
    Chodziło mi o to, że lepiej byłoby aby wrócił program nauczania do zerówek taki, jak był kiedyś. Natomiast do klas pierwszych poziom taki jak również był kiedyś. W chwili obecnej program pierwszej klasy jest taki, jak niegdyś program w zerówce. W szkole jest zupełnie odmienny system nauki i obyczaje niż w przedszkolu. Nie jestem pewna, czy 6-letnie, zestresowane dziecko lepiej przyswoi materiał w szkolnej ławce niż w formie zabawy, na luzie w przedszkolnej zerówce, gdzie zna swoje panie i kolegów.
    Różnica między 6 a 7-latkiem to przepaść. Zmieniło się miejsce czyli teraz jest szkoła, a różnice emocjonalne itp. są teraz faktycznie widoczne.
    Pewne niuanse widoczne są dopiero wtedy, gdy dziecko zaczyna przebywać i funkcjonować w nowej grupie społecznej jaką jest szkoła. 7-latek jest już na tyle dojrzały emocjonalnie, że znacznie lepiej radzi sobie ze zmianami, jakie nastąpiły i następują w jego życiu.
    6-latek częściej-choć nie zawsze widać to jak na dłoni-przez tego, typu zmiany traci poczucie bezpieczeństwa, co niesie za sobą wiele innych nieciekawych klimatów.
    A badania w poradniach pod kątem emocjonalnej gotowości są idiotyzmem kompletnym i niewiarygodnym z tym, co rzeczywiście jest.
    Sprawdzają: samoobsługę, znajomość swojego adresu, usposobienie dziecka itp. A co, to ma wspólnego z ogółem? Sprawdzają czy dziecko jak ucieknie ze szkoły, to trafi do domu pod dobry adres?smile

    Ponadto widzę też, że dziewczynki są o wiele bardziej rozwinięte mentalnie niż chłopcy.
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • agni71 28.09.14, 16:48
    ale, wiesz, to nie jest odpowiedź na moje pytanie - dlaczego nie wyobrażasz sobie 6-letniego dziecka w obecnym systemie, uczącego się czytać w szkole, w I klasie? Bo ja takich dzieci znam sporo, w tym moje, i nic sobie nie muszę wyobrażać, takie dzieci są i w większości funkcjonują dobrze. Dawniej dzieci uczyły się czytac w wieku 6 lat, w zerówce, teraz uczą sie czytac w wieku 6 lat, w I klasie.
  • makurokurosek 28.09.14, 17:56
    Nie jestem pewna, czy 6-letnie, zestresowane dziecko lepiej przyswoi materi
    > ał w szkolnej ławce niż w formie zabawy, na luzie w przedszkolnej zerówce, gdzi
    > e zna swoje panie i kolegów.

    Dopiero od 2004 roku wszedł obowiązek przedszkolny, do tego czasu nauka czytania rozpoczynała się w szkole. Przed wprowadzeniem obowiązku przedszkolnego, z zerówek korzystało około 40 % dzieci.
    Obecny program klasy pierwszej pod względem matematyki niewiele różni się od tego z przed 30 lat, z polskiego nauka czytania jest wydłużona o pół roku.
  • zjawa1 28.09.14, 21:34
    30 lat temu, dziecko wychodzące z zerówki musiało umieć czytać proste wyrazy i znać większość liter. Wymagania edukacyjne w szkole, począwszy od klasy 1 były znacznie wyższe niż w chwili obecnej!
    Poniże linkuje książkę do zerówki, która funkcjonowała w latach 70-80 tych.
    mojeksiazeczki2.blox.pl/tagi_b/47881/podreczniki.html
    W chwili obecnej, od paru lat, zgodnie z zaleceniami Men uczenie liter jest zabronione.
    Przedszkole i zerówka mają na celu tylko przygotować do pisania, a więc nauczyć trzymać odpowiednio narzędzie do pisania, rozpoznać lewo lup prawostronność i ćwiczyć motorykę ręki przewodniej.
    Mój syn sam chciał poznać litery, sam też nauczył się czytać. Wcześniej uznawałam, że ma czas w szkole do zdobywania tego, typu umiejętności.
    Teraz widzę, że powinnam cieszyć się tym faktem dlatego, że w chaosie szkolnym, stresu itp. znacznie trudniej nauczył by się tego, niż wcześniej na luzie i z wyboru spowodowanego samoistną ciekawością otaczającego go świata.


    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 28.09.14, 22:13
    > 30 lat temu, dziecko wychodzące z zerówki musiało umieć czytać proste wyrazy i
    > znać większość liter.

    30 lat temu przedszkole, a więc i zerówka była nieobowiązkowa i zgodnie z danymi z tamtego okresu z przedszkoli korzystało około 40 % dzieci. Do szkół trafiały zarówno dzieci które do zerówki chodziły jak i takie które do zerówki nie chodziły. W zerówkach owszem było poznawanie liter i nauka czytania, ale nie oznaczało to że dzieci kończące zerówkę tą umiejętność posiadły.

    "Wymagania edukacyjne w szkole, począwszy od klasy 1 były
    > znacznie wyższe niż w chwili obecnej!

    Wszystko zależało od nauczyciela i od klasy jaka mu się trafiła. Mam podręcznik z matematyki klasa 1, kończy się dodawaniem i odejmowaniem do 20, pełnymi 10 do 100 oraz wprowadzeniem do mnożenia w zakresie 20 ( ostatni rozdział) .
    Mnożenie było jednak wałkowane w klasie 2.

    "> Przedszkole i zerówka mają na celu tylko przygotować do pisania, a więc nauczyć
    > trzymać odpowiednio narzędzie do pisania, rozpoznać lewo lup prawostronność i
    > ćwiczyć motorykę ręki przewodniej.

    Obecne czy to z przed lat ? W przedszkolu córki robiono znacznie więcej niż to o czym piszesz.
  • zjawa1 28.09.14, 22:53
    makurokurosek napisała:
    > Obecne czy to z przed lat ? W przedszkolu córki robiono znacznie więcej niż to
    > o czym piszesz.
    Skoro tak, to dlaczego- jak pisałaś-córka nauczyła czytać się dopiero pod koniec klasy 1?
    W moich czasach ok 30lat temu, jeśli dziecko w pierwszej klasie nie potrafiło przeczytać ,,ala ma kota", zostawało na tzw. zajęciach douczajacych. Nie wiem, może z wyjątkowo postępowego na tamten okres miasta pochodziłam.
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 28.09.14, 23:13
    > Skoro tak, to dlaczego- jak pisałaś-córka nauczyła czytać się dopiero pod konie
    > c klasy 1?

    Między nauką czytania, a nauką trzymania kredki jest jeszcze wiele rzeczy których dziecko może się uczyć.

    "> W moich czasach ok 30lat temu, jeśli dziecko w pierwszej klasie nie potrafiło p
    > rzeczytać ,,ala ma kota", zostawało na tzw. zajęciach douczajacych. Nie wiem, m
    > oże z wyjątkowo postępowego na tamten okres miasta pochodziłam.

    Czyli chodziłyśmy do klasy pierwszej w podobnych czasach. Tylko z tego co ja pamiętam to klasa pierwsza zaczynała się od nauki dzielenia wyrazu na głoski , potem następowało wprowadzenie poszczególnych liter oraz czytanek złożonych z poznanych liter.

    archiwum.allegro.pl/oferta/litery-polski-elementarz-nauka-czytania-prl-i4067382210.html
    Jeżeli dziecko po wprowadzeniu danych liter nie potrafiło przeczytać czytanki to i owszem trafiało na zajęcia wyrównawcze, a jak i to nie pomagało zostawało na drugi rok. Nie przypominam sobie sytuacji aby umiejętność czytania była wymagana od przyszłego ucznia klasy pierwszej.
    Mieszkałam w mieście wojewódzkim, nie sądzę więc aby były zaniżane wymagania w mojej szkole.
  • annubis74 29.09.14, 10:54
    nie mogę - zjawa nie powtarzaj bzdur. uczenie liter nie jest zabronione. w przedszkolu mojej córki dzieci poznawały litery - nie pisały, ale rozpoznawały kształty, wyłapywały w jakich słowach pojawia sie dana litera i gdzie (na początku, na końcu) korzystały z podręcznika Trampolina do szkoły - opartym przecież na podstawie programowej.
    NIKT NIGDY NIE BRONI NAUCZYCIELOWI uczyć więcej niż w podstawie - podstawa to tylko minimum.
    W grupie mojej córki większość dzieci zaczęła interesować się literkami w grupie średniaków. Trudno byłoby nauczycielowi nie odpowiadać na pytanie - "jaka to literka"
  • berdebul 27.09.14, 23:31
    A po co w ogóle uczyć głoskowania? Jest to umiejętność doskonale zbędna, tak samo jak czytanie na głos. To drugie w dodatku szkodliwe bo spowalnia tempo czytania.
    Więcej matematyki zdecydowanie tak, ale niech nauczycielki nauczą się jak uczyć.
  • lucyjkama 28.09.14, 13:45
    Moja 6 lat skończy dopiero za przeszło miesiąc. Jestem bardzo zadowolona z decyzji o zapisaniu do szkoły, mimo, że miałam wybór.
    Miałam tylko jeden dylemat. Córka szła do szkoły bez żadnej koleżanki z przedszkola. Wszystkie się odroczyły albo poszły do szkolnej zerówki.
    Okazało się, że dzięki temu, że córka chodziła na zajęcia dodatkowe ma w klasie koleżankę z plastyki i druga z baletu smile Ufff... na pewno przez to było jej łatwiej.
    Dziecko jest zadowolone, chętnie chodzi do szkoły, małpuje to co w szkole robili np. mierzenie krokami podwórka.
    Nużą ją tylko szlaczki i literki do napisania na cała stronę w zeszycie, no ale nie ma siły trzeba płynność ruchów wypracować.
    Moja córka czyta sama płynnie od przeszło 1,5 roku. Potrafi przeczytać kilka książek dziennie (np .typu Martynka). Głoskowanie nie jest potrzebne do nauki czytania i powinno z programu szkolnego wywalone na zbity pysk. Moja córka najpierw nauczyła się czytać a potem dopiero głoskować (w przedszkolu niestety takich bzdetów uczyli).
    Co do matmy. Zgadzam się że jest jej za mało. Ja uczę córkę sama. Aktualnie przerabiamy 2 klasę ale i ułamków nieco liznęła.
  • budzik11 28.09.14, 16:28
    saszanasza napisała:

    > ja nie żałuję, że mam 6 letnią pierwszoklasistkę, ale nie ukrywam, że mam obawy
    > związane przejściem do klasy 4uncertain

    Ja też się bałam, ale okazało się, że w 4 klasie córka radzi sobie lepiej niż w klasach 1-3 a sam materiał jest nadal prosty i dostosowany do wieku młodszych dzieci.

    czy nie lepszym tozwiązaniem by
    > łoby wprowadzenie nauki pisania i czytania od 2 klasy,

    tak dla przypomnienia, to "za naszych czasów", kiedy do zerówki szły dzieci 6-letnie, do 1 klasy 7-latki, to właśnie w zerówce uczono nas pisać i czytać, sylabizować, głoskować itd. i nie było z tym większych problemów zdaje się, nie widzę więc powodu, żeby obecne 6-latki, mimo, że oddział, do którego chodzą, nazywa się "I klasa" a nie "zerówka", nie uczyły się tego, co my kiedyś.

    > Lub....wprowadzić dodatkową liczbę godzin lekcyjnych (to i tak lepsze rozwiązan
    > ie niż pobyt na świetlicy), tak by dzieci miały realną możliwość sprostać progr
    > amowi.

    te, które programowi nie sprostają, mają większą ilośc godzin, nazywają się (te godziny) "zajęcia wyrównawcze". Nie widzę tez powodu, alby wszystkie dzieci obciążać tymi dodatkowymi godzinami.
  • agni71 28.09.14, 16:46
    > te, które programowi nie sprostają, mają większą ilośc godzin, nazywają się (te
    > godziny) "zajęcia wyrównawcze". Nie widzę tez powodu, alby wszystkie dzieci ob
    > ciążać tymi dodatkowymi godzinami.


    Chyba chodzi o to, że zwiększenie liczby godzin lekcyjnych w szkole pozwoliłoby zrezygnowac z zadawania prac domowych. Liczba godzin spędzonych na nauce byłaby taka sama, bo dzieci nie musiałyby juz pracowac w domu. Dodatkowy bonus byłby taki, że dzieci mniej czasu spędzałyby na świetlicach, czekając aż odbiorą je rodzice.
  • mamma_2012 29.09.14, 09:58
    Moja corka chodziła do szkoły, gdzie dzieci każdego dnia, juz od zerówki, miały po 7 lekcji, a prace domowe i tak były.
    Nie wiem czy to dobrze czy zle, ale tak było.
  • zjawa1 28.09.14, 21:43
    A co z tymi, co materiał klasy 1 mają już opanowany i nudzą się na lekcji?
    No, mają w prawdzie dodatkowe atrakcje w postaci stresów szkolnych i całkowitej zmiany otaczającego ich klimatu szkolnego.
    Nie lepiej, gdyby takie właśnie dzieci miały możliwość pozostania w zerówce , gdzie znają otoczenie, gdzie mogą zorganizować sobie czas np. po przez zabawę-co jest nierealne w klasie 1!
    Oczywiście mówię tutaj o zerówce która kiedyś funkcjonowała, nie o obecnej. W której poziom nauczania i wymogów- powiem odważnie- był wyższy niż obecnie w klasie 1.
    I o to mi chodzi.

    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 28.09.14, 22:17
    > Nie lepiej, gdyby takie właśnie dzieci miały możliwość pozostania w zerówce , g
    > dzie znają otoczenie, gdzie mogą zorganizować sobie czas np. po przez zabawę-co
    > jest nierealne w klasie 1!

    Rozumiem, że w tej zerówce miałby pozostać do 18, wszak niezależnie jak długo tam pozostaną program klasy 1 i tak będą mieli już przerobiony.
  • zjawa1 28.09.14, 22:57
    makurokurosek napisała:
    > Rozumiem, że w tej zerówce miałby pozostać do 18, wszak niezależnie jak długo t
    > am pozostaną program klasy 1 i tak będą mieli już przerobiony.
    Takie wypowiedzi jak Twoja podkreślają po raz kolejny wielkość i znaczenie, czytania ze zrozumieniem. Analogicznie, nie ma znaczenia to czy dziecko czyta literując, czy sylabami, najważniejsze jest to czy rozumie co czyta. A umiejętność ta- jak często widać- nie zostaje opanowana nawet w wieku dorosłymsmile
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 28.09.14, 23:21
    "A co z tymi, co materiał klasy 1 mają już opanowany i nudzą się na lekcji?
    No, mają w prawdzie dodatkowe atrakcje w postaci stresów szkolnych i całkowitej zmiany otaczającego ich klimatu szkolnego.
    Nie lepiej, gdyby takie właśnie dzieci miały możliwość pozostania w zerówce , gdzie znają otoczenie, gdzie mogą zorganizować sobie czas np. po przez zabawę-co jest nierealne w klasie 1! "

    Albo ja nie umie czytać ze zrozumieniem, albo ty pisać.
    Dla mnie z tej wypowiedzi jasno wynika, że miejsce dzieci które opanowały materiał klasy pierwszej jest według ciebie w zerówce.
  • zjawa1 29.09.14, 09:26
    Wybacz, ale czytając Twoje zmienne ustosunkowanie się co, do moich wpisów jakoś trudno uwierzyć w to, że rozumiesz co czytacz.
    > Nie lepiej, gdyby takie właśnie dzieci miały możliwość pozostania w zerówce , g
    > dzie znają otoczenie, gdzie mogą zorganizować sobie czas np. po przez zabawę-co
    > jest nierealne w klasie 1!

    Rozumiem, że w tej zerówce miałby pozostać do 18, wszak niezależnie jak długo tam pozostaną program klasy 1 i tak będą mieli już przerobiony.
    Dodatkowo, skrajne twoje wnioskowanie zmienia się co kilkadziesiąt minut mimo, że dotyczy tego, samego postu.
    > Albo ja nie umie czytać ze zrozumieniem, albo ty pisać.
    > Dla mnie z tej wypowiedzi jasno wynika, że miejsce dzieci które opanowały mater
    > iał klasy pierwszej jest według ciebie w zerówce.
    Forma kategoryczna wynika jednoznacznie z braku rozumienia tekstu. Ponadto, starając się cytować cudze wypowiedzi, wplatasz je do swoich wniosków bez istotnych i znaczących dla nich cech, lawirując nieudolnie w meritum sprawy.
    Napisałam, że dla większości dzieci 6-letnich w takiej sytuacji kiedy, potrafią czytać i pisać zerówka z lat dawnych, a nie obecnych byłaby lepszym rozwiązanie. Bowiem w tamtych czasach zerówka reprezentowała wyższy poziom, niż w chwili obecnej klasa pierwsza, a była mniejszym stresem, chociażby dlatego, że nie wiązała się ze zmianą miejsca funkcjonowania dziecka oraz z metodami typowo szkolnego systemu na które nie każde dziecko jest w pełni gotowe w wieku lat 6-ciu.
    Jeśli w dalszym ciągu nie rozumiesz, to wydaje mi się, że bezsensowne jest w takiej sytuacji prowadzenie polemiki z Tobą w tej kwestii.
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 29.09.14, 09:54
    "Napisałam, że dla większości dzieci 6-letnich w takiej sytuacji kiedy, potrafią czytać i pisać zerówka z lat dawnych, a nie obecnych byłaby lepszym rozwiązanie. "

    Pytanie czym według ciebie oprócz miejsca różni się obecna 1 klasa od starej z przed 30 lat zerówki ?
    Nie wiem jakie masz wspomnienia z zerówki i jak bardzo czas je przymgławił i zmienił ale w starej zerówce dzieci uczyły się dzielenia wyrazów na głoski, liter i oraz czytania. I uwaga to wszystko robiły przy stoliczkach.

    "> Jeśli w dalszym ciągu nie rozumiesz, to wydaje mi się, że bezsensowne jest w ta
    > kiej sytuacji prowadzenie polemiki z Tobą w tej kwestii.

    Widzisz nie rozumiem, jaki jest sens jest zostawiania dziecka które ma opanowany materiał klasy pierwszej w zerówce niezależnie czy tej obecnej czy tej z przed 30 lat.
    Dziecko potrzebuje stymulacji i nowych wyzwań, a nie tkwienie bóg wie ile czasu w tym samym miejscu.

  • zjawa1 29.09.14, 23:11
    No, teraz zaczynasz pisać z sensemsmile
    Mnie jakoś przerażają te ,,nowe wyzwania" syna. Jest stymulowany na każdym kroku, ale martwi mnie to, że ta ,,stymulacja" jest zbyt intensywna jak na 6-latka. Boję się, że zniechęci się do szkołysad. Dzisiaj skrajnie oponował co, do pisania 3 linijek liter ołówkiem.
    To była jakaś masakra. Nie rozumiem, dlaczego tak negatywnie podchodzi do pisania skoro praktycznie idealnie mu to wychodzi. Rozumiem gdyby sprawiałoby mu to jakąś trudność. Mieści się w liniaturze, zna wszystkie litery. Pisze lepiej, precyzyjniej niż ja w wieku lat 7-dmiu ( dziś znalazłam zeszyty pamiątkowe). Jednak odrabianie tego zadania było drogą przez piekło... Co chwile dzisiaj powtarzał, że nie cierpi już szkoły, że musi robić takie durne zadania i ciągle to samo, prosił, abym ja za niego to zrobiła, nie złamałam się powiedziałam, że jeżeli nie chce to niech nie robi i to go jeszcze bardziej zirytowało.
    W końcu usiadł i 2 linijki zrobił idealnie ołówkiem w 5 minut.
    Ciągle mówi mi, że nie ma matematyki, że musi w szkole i w domu rysować ,,po linii", że to jest nudne i w końcu wyrzuci zeszyt tak, aby mieć świety spokój.
    Martwi mnie taka, jego postawa.
    Co z tego, że pisze z pamięci sam zdania skoro nie umie zdyscyplinować się do zasad panujących w szkole?
    --
    www.youtube.com/watch?v=XNlPouV-qbg
  • makurokurosek 29.09.14, 23:54
    > Mnie jakoś przerażają te ,,nowe wyzwania" syna. Jest stymulowany na każdym krok
    > u, ale martwi mnie to, że ta ,,stymulacja" jest zbyt intensywna jak na 6-latka.

    Zbyt intensywna bo w szkole? Sama podałaś linka do podręczników do zerówki z przed 30 lat , podręczników w których również był zeszyt ćwiczeń z liniaturą w którym dziecko pisało szlaczki, a później literki.
    Zastanów się w końcu czy dla ciebie obecna pierwsza klasa jest zbyt łatwa czy zbyt trudna.

    > Co z tego, że pisze z pamięci sam zdania skoro nie umie zdyscyplinować się do z
    > asad panujących w szkole?

    Może problem jest w tym, że to nie szkoła go stresuje ale ty i twoje oczekiwania, bo to ty narzucasz że praca domowa musi być wykonana perfekcyjnie.
  • maks890 29.09.14, 12:45
    Jak to wszystko czytam to moim skromnym zdaniem problem leży przede wszystkim w rodzicach którzy już najlepiej od urodzenia sami uczyliby dziecko czytania, pisania ba! Nawet ktoś wspomniał tu na forum o tym że dziecko "liznelo" ułamki. O zgrozo a potem idą wyuczone dzieci do1 klasy i rodzice tak strasznie narzekają na szkolną nudę!! A nie zapominajmy o przeciętnychddzieciach- a takie też istnieją- ktore dopiero w 1 klasie zaczynają czytac, zgodnie z programem. To chyba normalne że dzieciak uczy się czytac w 1 klasie. Jak dziecko nauczyło się SAMO czytac wcześniej to tylko pozazdrościć ale jak nadgorliwa mamcia uczy sama dzieciaka bo ma takie ambicje to niech potem nie marudzi.
  • blaszany_dzwoneczek 28.09.14, 23:55
    > No, mają w prawdzie dodatkowe atrakcje w postaci stresów szkolnych i całkowite
    > j zmiany otaczającego ich klimatu szkolnego.

    Nie wiem o jakich stresach piszesz, u nas zmiana przedszkola na szkołę to była zmiana na lepsze. Moja córka, a i ja z nią, odetchnęła z ulgą po zmianie klimatu przedszkolnego na szkolny. Stresów nie było w szkolnej zerówce, nie ma ich też teraz, przynajmniej na razie, w 1 klasie. Córka szkołę lubi, dużo bardziej niż przedszkole, chodzi bardzo chętnie - w życiu bym nie chciała żeby rok dłużej spędziła w przedszkolu.
  • agni71 29.09.14, 08:02
    > No, mają w prawdzie dodatkowe atrakcje w postaci stresów szkolnych i całkowite
    > j zmiany otaczającego ich klimatu szkolnego.

    nie każdemu dziecku odpowiada "klimat" przedszkolny, sa i takie, które lepiej czuja sie w szkole. Sa tez dzieci, które podobnie czuja sie w przedszkolu i w szkole. Nie dla każdego szkoła to trauma i ogromny stres (choć bywają takie, sama takie znam)...Sa tez takie dzieci, które szkołą stresują sie do końca VI klasy, ale chyba nie sądzisz, że powinny do 12 roku życia przebywac w przedszkolu?
  • budzik11 29.09.14, 10:11
    zjawa1 napisała:

    > A co z tymi, co materiał klasy 1 mają już opanowany i nudzą się na lekcji?

    Ale o czym ty piszesz? O pierwszakach? Skąd niby mają mieć ten program opanowany - powtarzają zerówkę czy chodzi ci o dzieci ambitnych rodziców, któzy nauczyli je pisać i czytać przed pójściem do szkoły (to ami są sobie winni)? Poza tym, co z nimi - to, że nudzą się w pierwszej klasie, to powód, żeby je cofnąć do zerówki, zatrzymać na kolejny rok w I klasie czy przesunąć do drugiej, bo nie wiem, o co ci chodzi (nie tylko ja zresztą).

    > No, mają w prawdzie dodatkowe atrakcje w postaci stresów szkolnych i całkowite
    > j zmiany otaczającego ich klimatu szkolnego.

    O jakich stresach szkolnych mówisz? Poza tym, że teoretyzujesz - ja mam dwoje dzieci, które jako 6-latki poszły do I klasy i żyją i mają się dobrze, nie mają żadnej traumy ani nie przeżywały żadnych stresów z powodu zmiany otoczenia.

    > Nie lepiej, gdyby takie właśnie dzieci miały możliwość pozostania w zerówce , g
    > dzie znają otoczenie,

    Piszesz o zatrzymaniu w zerówce dzieci, które JUŻ nudzą się na lekcji (jakiej lekcji??) bo mają opanowany program pierwszej klasy? To jak długo mają zostać w tej zerówce, biorąc pod uwagę, że robią się coraz starsze i będą się coraz bardziej nudzić? Do matury mają kiblować w zerówce??


    > Oczywiście mówię tutaj o zerówce która kiedyś funkcjonowała, nie o obecnej.

    W k
    > tórej poziom nauczania i wymogów- powiem odważnie- był wyższy niż obecnie w kla
    > sie 1.

    Program był taki sam kiedyś w zerówce jak teraz w kl. I. I tak samo jak kiedyś 6-latki uczyły się pisania i czytania. Tylko kiedyś nazywało się to zerówką, teraz I klasą. Różnica może w umeblowaniu sal i rozmieszczeniu stolików (teoretycznie ma być "przyjaźnie dzieciom" czyli zabawki w sali i stoliczki w kółeczko, ale u nas były to normalne klasy z dwuosobowymi ławkami), ale to IMO nie ma żadnego znaczenia, to tylko "dekoracje".
  • jakw 30.09.14, 10:06
    Program był taki sam kiedyś w zerówce jak teraz w kl. I. I tak samo jak kiedyś 6-latki uczyły się pisania i czytania. Tylko kiedyś nazywało się to zerówką, teraz I klasą.

    Dawna klasa I to owszem, trochę więcej niż obecna, ale na pewno obecna klasa I to dużo więcej niż dawna zerówka. Dziecko po dawnej zerówce mogło po prostu znać litery (bez zawracania sobie głowy dwuznakami), nie musiało umieć czytać, o pisaniu nie wspominając.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • budzik11 30.09.14, 14:57
    jakw napisała:

    Dziecko po dawnej zerówce mogło po prostu zn
    > ać litery (bez zawracania sobie głowy dwuznakami), nie musiało umieć czytać, o
    > pisaniu nie wspominając.

    Nie wiem, o jak dawnej zerówce piszesz, ale ja uczyłam się z podręcznika, w którym były zdania w stylu np. "Żołnierz strzeże naszego kraju" - tu dowód: wilddzik.blogspot.com/2011/03/no-to-hop.html
  • jakw 30.09.14, 20:57
    Piszę o czasach sprzed mniej więcej 10 lat - parę lat przed początkiem ostatniej reformy. W klasie I mojej starszej na początku roku czytała może połowa dzieci. A ty, jak sądze, piszesz o czasach gdy zerówka dla 6-latków nie była obowiązkowa - bo całkowicie obowiązkowa stała się za czasów ministra Handke.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • anika772 29.09.14, 07:24
    Nie, nie rozważam cofnięcia córki do zerówki. Ona także nie, mimo że nie chce jej się męczyć szlaczków i kaligrafii.
    Co do czytania i głoskowania... Nie jestem specjalistką, ale nie widzę jak problemy z powyższym mają się przekładać na umiejętność czytania. Obie córki miały jakieś "problemy z głoskowaniem" w I klasie, i jednocześnie obie czytały. Głośno w klasie, na życzenie pani, i "oczami" w łóżkach przed pójściem spać.
    Pomysł przesunięcia nauki czytania do II klasy nie jest dobry.
  • klubgogo 29.09.14, 09:24
    O ile 6-latka można posłać do I klasy, to nie słyszałam żeby było odwrotnie. Skoro dziecko nie poradzi sobie w I klasie - nie otrzyma promocji do II i będzie powtarzalo rok, ale żeby cofnąć do zerówki to chyba nie bardzo.
  • makurokurosek 29.09.14, 09:55
    Nie wiem jak w obecnej chwili ale kilka lat temu była taka możliwość.
  • kanga_roo 29.09.14, 10:23
    nam na zebraniu w szkole mówiono, że jest opcja cofnięcia sześciolatka do zerówki, jeśli nie będzie sobie radził.
    ale nas to nie dotyczy, bo młodsza została w przedszkolu. w nauce jej to absolutnie nie przeszkadza smile, ma bardzo fajną panią, robią mnóstwo ciekawych rzeczy. czytanie i pisanie młodsza ogarnia we własnym zakresie.
  • makurokurosek 29.09.14, 23:56
    > nam na zebraniu w szkole mówiono, że jest opcja cofnięcia sześciolatka do zerów
    > ki, jeśli nie będzie sobie radził.

    Ale to chyba jedyny powód dla którego rodzic taką decyzję rozważa.
  • ga-ti 29.09.14, 12:16
    Moja 6 latka jest w I klasie i jest dobrze. Nie mówię, że idealnie, ale dobrze. Pomijam fakty organizacji (dwuzmianowość, tłok, przeładowanie, ciasnotę...), ale nauczycielki się starają. Zakładają w klasie kąciki czytelnicze, plastyczne, zabaw, przyrodnicze itp. każdy przynosi, co może żeby dzieciakom przestrzeń i czas urozmaicić. Wychodzą na plac zabaw, mają zajęcia ruchowe śródlekcyjne (krótkie i częściej 'statyczne' ale są), coś tam się dzieje w formie zabawy...
    Jednak moje dziecko emocjonalnie naprawdę różni się od dzieciaków starszych (mam 4 klasistę, który poszedł do I klasy jako 7 latek po szkolnej zerówce - różnica widoczna), marudzi nad dłuższymi, monotonnymi pracami pisemnymi, dekoncentruje się na lekcjach, ma trudności z wysiedzeniem w ławce. Ciągle główną aktywnością mego dziecka jest zabawa.
    Ale daje sobie radę całkiem dobrze, może sporym kosztem ograniczenia swej aktywności, ruchliwości, spontaniczności, no ale kiedyś trzeba.
    I wiem, że opcja pozostania w przedszkolu byłaby zła, bo dziecko za duże, za poważne, 3 lata przedszkola (bardzo dobrego zresztą) wystarczą. Opcja szkolnej zerówki - fakt, dziecko nauczyłoby się literek pisać i czytać, wyćwiczyłoby się w technikach szkolnych itp. ale wtedy w pierwszej klasie mogłoby się nudzić po prostu. A także w zerówce byłoby nudnawo (np. zaplecze zabawkowe bardzo skromne).
    Reasumując: dobrze jest jak jest smile

    Co do 'odroczenia' czytania do drugiej klasy... chyba nie. To przedszkole (zerówka) ma wypuszczać dzieci gotowe do nauki czytania i pisania, a w szkole trzeba działać dalej wink Uwzględnić jednak należy indywidualne potrzeby, możliwości i ograniczenia dzieciaków wynikające z różnych przyczyn (jedną z nich może być wiek, do niektórych umiejętności dziecko musi po prostu dorosnąć).

    Ps. mój 6 latek nie umie pisać i czytać, zna tylko literki drukowane.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka