Dodaj do ulubionych

juz powoli chyba nie ogarniam..

10.12.14, 16:29
czy wasze 6 latki tez sa takie marudne, niechetne do zrobienia czegokolwiek?

z jednej strbny sie nudzi i chce koneicznei do babci - bo u babci bedzie TV i iPda. Z drugiej strny zrobeinie czegos..np czytanie, pianino, wspolne malowanie, czy nawet lekcje to juz powod do tragedii. Jedynie wspolna zabawa jest ok..ale wspolna zabawa to ustawianei autek w rzedzie i bawienie sie w miasto.. fajnie..ale pol godzny to ja juz nie wyrabiamsmile))
Wiec znow jest placz...

nawet mala porazka to tragedia. Jezeli zle slowo przeczyta w ksiazce to jest rzucanie ksiazka, zamiast proba ponownego czytania.

Pianino...nowy utwor - ma 2 na tyzdien. Pierwszy dzein to jest ryk, walenie w klawiature bo sie pomylil, bo nie umie bo jest glupi, bo wszyscy lepiej graja..na drugi siada i gra..i juz umie.. i kolejny utwor tak samo..ten sam scenariusz...

malowanie i rysowanie...

przyniosl namalowanego mikolaja ze szkoly.. no lepiej malowal jak mial 4 lata...nabazgrane krzywe... prprosilem, zeby w domu namalowal innego, bo ten jest ponizej jego mozliwosci. Usiadl i z moja pomoca (merytoryczna) namalowal..1000 razy lepszego. Ok...czyli zero przylozenia sie do tego co robi.

Jedyne co go interesuje to zadania z matematyki, sudoku, jakies zadania z cyframi...... reszta jest glupia...

zastanawiam sie co bedzie za kilka lat....
Edytor zaawansowany
  • najma78 10.12.14, 16:45
    Czy sa marudne i niechetne? Raczej nie byly w tym wieku, corka ma 12 a syn 7. Corka uwielbia szkole, bierze udzial w projektach, swietnie sie uczy itd. Syn jak na razie z zajec dodatkowych to nauka plywania (raz w tyg 1/2 h) i nauka gry na piano (raz w tyg 1h) plus cwiczenie w domu codziennie ok 20 min. To go interesuje tzn muzyka, ostatnio zapytal czy bedzie mogl uczyc sie spiewu ale na razie odkladamy to. Nie chce aby mial zbyt wiele zajec na raz. Zle przeczytane czy napisane slowo poprawia i tyle, nie denerwuje sie tym. Wczoraj narysowal (naprawde pieknie) naszego kota, ale czasem rysunek nie jest zbyt ladny jednak nie kazalabym mu rysowac czy malowac jeszcze raz bo pierwszy jest ponizej jego mozliwosci (jak ty w przypadku mikolaja). Wymaganie perfekcyjnosci we wszystkim moze zaszkodzic, ma tylko 6 lat no i nie ma ludzi doskonakych. Jesli lubi liczby i matematyke to niech sie w tym rozwija. Gra na pianino czy malowanie nie koniecznie moze byc jego rzecza. Zapytaj go czy faktycznie to lubi. Pytanie czy odpowie ci szczerze?
  • camel_3d 10.12.14, 17:08
    hmm...w tym momencie nie interesuje go kompletnie nic..zero....
    i w tym problem...

    najchetniej by do baci szedl na ipada i tv,....
  • mama_kotula 10.12.14, 18:05
    camel_3d napisał:
    > hmm...w tym momencie nie interesuje go kompletnie nic..zero....
    > i w tym problem...

    Twój problem, czy jego?

    > najchetniej by do baci szedl na ipada i tv,....

    Bo jest przestymulowany i chce się BAWIĆ. Chce mieć nieskrępowaną rozrywkę, bez tatusia z ciągłą edukacją nad głową. Myślę że mu się po prostu przelało, no.
  • camel_3d 10.12.14, 20:09
    no wlasnie w tym problem, ze chc emiec rozrywke..albo ze mna autami, albo ipad i tv ...
  • 3-mamuska 10.12.14, 19:03
    Bo go camel przeciazyles, wymagasz we wszystko perfekcjonizmu dajesz sygnały ze nie jest dos dobry musu poprawiać bo ty chcesz lepiej i lepiej.,, smutne ze nue akceptujesz swojego dziecka bezwarunkowo .

    Pisałam ci to kilkakrotnie juz, ale ty zawsze uważałeś ze masz we wszystkim racje.
    Ale tu nie o racje chodzi a o twoje dziecko.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 10.12.14, 20:10
    mlody ma min 4 godziny dziennie wolnego...w tym czasie moze robic wszytsko.


    jedyne ma 20 minut pianina, ktore czasme lubi i chetnie cwiczy i proboje nowosc, a czasme tak jak teraz ma duzy problem..ale niestety bez cwiczen nie przygotuje sie do nastepnej lekcji... Moze raz sie nie nauczyc..ale nie moze 2 czy 3...
  • jakw 10.12.14, 20:00
    camel_3d napisał:

    > hmm...w tym momencie nie interesuje go kompletnie nic..zero....
    > i w tym problem...
    >
    > najchetniej by do baci szedl na ipada i tv,....
    Bo przynajmniej nie będziesz w stanie mu zarzucić, że gra/ogląda z niedostatecznym zaangażowaniem...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:11
    no to prawda..ale ciekawy jeste czy twoje dzieci moga zaraz po szkole 2 godziny tv oglada.c..
  • jakw 10.12.14, 20:17
    Czasem mogą.
    Jak twój ogląda tv przez 2 godziny z 4 wolnych to specjalnie nie wypoczywa. Nie dałoby się pójść zamiast tego na plac zabaw? Przecież dość wcześnie wychodzi ze szkoły?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:23
    no wlasnie dletego nie chce zeby szedl do babci..bo tam bdzie tylko tv i ipad...

    niestet yna placu zabaw sa tylko maluszki..dzieci w jego wieku zostaja w szkole na swietlicy do 16.

    a przedszkolni koledzy mieszkaja w roznycz czesciach miasta...

    tu niestety zdaje sobie sprawe, ze bardzo mu towarzystwa brakuje. choc juz zacznaj sie dzeiciaki wzajemnie odwiedzac z nowymi kolegami w szkole..

    na dworzu uczy sie jezdzic na desce...

    chyba zaczne z nim chodzic raz w tygodniu na basen..tzn razem bedzieym chodzic zeby po lekcjach nie siedziec do 19 e domu. big_grin




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 16:56
    Nie jest przemęczony przypadkiem?
  • camel_3d 10.12.14, 17:11
    nie wiem...odbieram go po szkole..nie siedzi do 16.. lecje konczy miedzy 13 i 14.

    jezeli jest zmecony to psychicznie..ale dlatego idziemy do domu na nogach. ale juz po wyjciu ze szkoly zaczyna si emarudzeni, ze chce rogalika z czekolada. odmowa = napad zlosci.
    Nie to, ze mu zabraniam, ale zaraz po przyjsciu do domu idzie do babci otworzyc kalendarz adwentowy...w zaasdzie 2..czyli czekolada bedzie...

    chcialbym zapisac go na jakis sport, ale NIC go nie interesuje, bo nikt tam nie chodzi, kogo zna.

    Ogolnei mam w domu nastolatka...




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • najma78 10.12.14, 17:21
    camel_3d napisał:

    > chcialbym zapisac go na jakis sport, ale NIC go nie interesuje, bo nikt tam nie
    > chodzi, kogo zna.

    To go nie zapisuj. Moja corka kiedys (miala moze 8-9lat) powiedziala ze ona nie chce miec zbyt wielu zajec po lekcjach.

    > Ogolnei mam w domu nastolatka...

    Masz 6-latka tylko chyba twoje oczekiwania nie przystaja do jego wieku. A z czekolada i zloscia gdy odmowisz to norma smile moj tez chce np ciastko przed obiadem a gdy odmawiam jest foch. Ignoruje i tyle.
    >
    >
  • el_elefante 10.12.14, 18:44
    > chcialbym zapisac go na jakis sport, ale NIC go nie interesuje, bo nikt tam nie chodzi, kogo zna.
    No. Sam odkryłeś sposób. Dowiedz się, gdzie chodzą jego najlepsi koledzy.
    Mój młody przestał lubić lekcje angielskiego, ale natychmiast polubił z powrotem gdy do tej samej grupy zapisał się kumpel z byłego przedszkola. Chwała mu. Kumplowi znaczy się. Dokładnie na tej samej zasadzie lubi judo.


    --
    Nie o to chodzi, o co idzie, ale o to, żeby dobrze szło.
  • camel_3d 10.12.14, 19:13

    > No. Sam odkryłeś sposób. Dowiedz się, gdzie chodzą jego najlepsi koledzy.

    ja wiem gdzie chodza, ale chodza od kilku miesiecy..lub kilkunastu i juz sa o stopien wyzej. wiec gdyb gdzies zaczal to i tak nie w tej samej grupie..




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 3-mamuska 10.12.14, 19:05
    Hehe bo chce decydować choc w małym stopniu o domu życiu.
    Ty go traktujesz jak lalkę ,kopie siebie , myślisz ze młody bedzie lubił to co ty, to co robił i słuchał cie bezgranicznie.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 10.12.14, 19:16
    cos ty..ja wiem, ze on wielu rzeczy nie lubi smile)

  • jakw 10.12.14, 19:56
    camel_3d napisał:
    >
    > Ogolnei mam w domu nastolatka...
    Nie łudź się - masz zmęczonego twoim prefekcjonizmem 6-latka.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • najma78 10.12.14, 17:16
    Moze jest przemeczony, moze zbyt wiele rzeczy musi robic i czuje presje zeby ciebie zadowolic? Uwazam ze sa rzeczy ktorych sie nie odpuszcza np jesli syn pisze to oczekuje ze pismo bedzie czytelne i schludne, jesli czyta z kims to poprawiamy i nie ma powodu zeby sie denerwowac itp. Jednak z tym namalowanym niezbyt ladnie mikolajem to przesada IMO. Ja raczej powiedzialabym ze ' nie postarales sie zbytnio, spieszyles sie czy to nie byl twoj dzien na malowanie?' Z usmiechem, tak aby zwrocic uwage ze moglby byc lepszy ale nie dac odczuc ze sie jest niezadowolonym. A juz mlowanie jeszcze raz to przesada, to tylko obrazek. Sa w zyciu rzeczy o roznym stopniu waznosci.
  • camel_3d 10.12.14, 17:26
    z pisaniem..stara sie. Ale u nas w szkole ani w przedzskolu nie cwiczono slaczkow itd..wiec literki wchodza rozne. Ok..ale sie stara.

    zasadzie z tym mikolajem moze i przesada, ale chcielm mu pokazac, ze jak sie postar to potrafi duzo lepiej.


    moze zeskanuje i umieszcze rezultat...
  • mama_kotula 10.12.14, 17:41
    Cytat
    zasadzie z tym mikolajem moze i przesada, ale chcielm mu pokazac, ze jak sie postar to potrafi duzo lepiej.


    Ale on to wie, głupi przecież nie jest. Po co ma dodatkowo sobie i tobie udowadniać, że umie lepiej?
    Skoro w szkole namalował tak, a nie inaczej, to znaczy, że nie czuł potrzeby malowania lepiej.

    Serio mam wrażenie, że powinieneś trochę zluzować wymagania. Tak, wiem, to jest wyjątkowo trudne, bo jesteś nadambitny i znasz (albo ci sie wydaje, że znasz) możliwości dziecka. Ale może warto na jakiś czas odpuścić presję "bycia najlepszym" i "wykorzystywania pełni możliwości"? to jest małe dziecko, ono ma 6 lat. Ono nie chce wykorzystywać pełni możliwości, ono chce sie bawić z tobą w miasto i autka.
  • camel_3d 10.12.14, 19:11

    > Ono nie chce wykorzystywać pełni możliwości, ono chce sie bawić z tobą w miasto
    > i autka.

    w sobote 4 godziny si ebawilem...glowa mi od brumania pekala...



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 19:14
    camel_3d napisał:

    >
    > > Ono nie chce wykorzystywać pełni możliwości, ono chce sie bawić z tobą w
    > miasto
    > > i autka.
    >
    > w sobote 4 godziny si ebawilem...glowa mi od brumania pekala...

    No. To tak trzymaj nie tylko w soboty.
  • camel_3d 10.12.14, 19:18
    o niee....... ja uwazam, zedzeicko musie sie tez troche samo pobawic.. smile
  • mama_kotula 10.12.14, 19:39
    camel_3d napisał:
    > o niee....... ja uwazam, zedzeicko musie sie tez troche samo pobawic.. smile

    Oczywiście, zgadzam się.

    Ale twoje dziecko potrzebuje czasu spędzanego Z TOBĄ. Robienia Z TOBĄ tego, co on chce robić (nie, nie nauki) - zabawy autami, obejrzenia filmu, pogrania w piłę. Żeby to on decydował, co z tobą robi, a nie robił razem z tobą narzucone zadania (nauka, granie, rysowanie) z instruktażem.

    Przez godzinę dziennie. To nie jest dużo. A przez taką godzinę dziecko sobie ładuje akumulatory. Mam wrażenie, że oczekujesz od dziecka tego, aby bawiło się tylko samo, w końcu jest takie duże - a z tobą może, hm, porobić zadania domowe i poćwiczyć matmę, bo do tego cię potrzebuje. No więc nie, to tak nie działa.
  • camel_3d 10.12.14, 20:13
    ale ja nie moge sie z nim non stop 4 godziny bywic...

    bo on si enie umie zajac nawet pol godziny samemu... w tym jest problem.

    Gdyby pobawil sie pol gdoziny to ja bym zrobil co mam zrobic, a potem znow mialbym czas na zabaae..a tak to on oczekuje, ze po przyjscíu ze szkoly rozpoczne z nim zabawe i tak do 19... potem bajka, czytanie ...

    no niee..ja tez pracuje..i nie wierze, ze ktorakolwiek z mam tu bawi sie dziennie 3-4-5 godzin non stop. Albo wlacza tv zeby dziecko nie nudzilo sie...
  • jakw 10.12.14, 20:28
    camel_3d napisał:

    > ale ja nie moge sie z nim non stop 4 godziny bywic...
    >
    > bo on si enie umie zajac nawet pol godziny samemu... w tym jest problem.
    >
    > Gdyby pobawil sie pol gdoziny to ja bym zrobil co mam zrobic, a potem znow mial
    > bym czas na zabaae..a tak to on oczekuje, ze po przyjscíu ze szkoly rozpoczne z
    > nim zabawe i tak do 19... potem bajka, czytanie ...

    No to załóżmy, że zajmie się przez te pół godziny rysowaniem. A potem ty mu zaczniesz marudzić, że mógł narysować lepiej i każesz mu poprawiać "bo potrafisz 1000 razy lepiej". Ale w tym momencie on nie ma już ochoty na rysowanie, bo miała być zabawa z tobą. Przeciez to "poprawianie mikołaja" to pewnie nie 1-szy raz. Więc może już doszedł do wniosku, że nie warto nic bez ciebie robić, bo tylko ty zapewniasz kontrolę jakości wykonania na bieżąco - tak, żebyś się potem nie czepiał.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:43
    alez mnie by wystarczylo zeby robil cokolwiek...

    tzn tez nie jest tak, ze nic nie orbi sam...bawi sie autami... czasem rysuje... wtedy jest mi obojetne co rysuje.
  • jakw 10.12.14, 19:53
    camel_3d napisał:

    > z pisaniem..stara sie. Ale u nas w szkole ani w przedzskolu nie cwiczono slaczk
    > ow itd..wiec literki wchodza rozne. Ok..ale sie stara.
    >
    > zasadzie z tym mikolajem moze i przesada, ale chcielm mu pokazac, ze jak sie p
    > ostar to potrafi duzo lepiej.
    Jak się postarasz to będziesz bawić się tymi autkami w miasto i pół dnia. Codziennie. Ostatecznie możesz dostać 2 godziny wolnego. Jak długo wytrzymasz?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:53
    przyznaje, ze ja nie mam najmniejszej ochoty bawic sie codziennie autkami po 4 godziny...

    co ja zrobie z 2 godzinami?

    pponudze sie...pomysle kreatywnie o duperelach smile)
  • zasadaa 10.12.14, 17:29
    Moja 6 latka też od jakiegoś czasu mega marudna. Nic nie pasuje, foch o wszystko. Może to taki etap rozwoju. Ja tam nie przejmowałabym się co będzie za kilka lat. Skupiam się na "tu i teraz". U dzieci w tym wieku już za tydzień może wszystko zmienić. Trzeba przeczekać.
  • roksanka_3 10.12.14, 17:39
    piszesz, ze chciales mu pokazac ze umie lepiej...ale pamietam, ze jak byl mlodszy to stosowales ta sama technike. nie jest wiec to 1 raz kiedy mowisz malemu dziecku, ze nieladnie cos namalowal. nie dziwne, ze jak teraz mu cos nie wychodzi to jest mega zlosc i agresja. daj dziecku spokoj, po jaka chorobe mu pianino???? jeszcze do tego nie sprawia mu to przyjemnosci, tylko wrecz odwrotnie. co z tego, ze jak siadzie za 2 razem to umie zagrac? ale jesli mu to nie sprawia przyjemnosci to po co 6 latka uczyc gry na pianinie?? litosci. jesli nic go nie interesuje obecnie daj mu odetchnac. niech sie zajmie rzeczami tylko i wylacznie niezbednymi, czyli jako tako ogarnie szkole. i niech sie bawi. na boga on ma 6 lat niech sie bawi!
  • roksanka_3 10.12.14, 17:41
    p.s kiedys przy okazji wizyty u neurologa z synem, pani dr zapytala czy aby nie wymagam za duzo od dziecka (obawialam sie ze moze miec zaburzenia koncentracji). powiedziala ze jezeli wymaga sie za duzo od malych dzieci- to sa przestymulowane. objawia sie to dopiero w szkole i zaczynaja sie ogrooomne problemy
  • camel_3d 10.12.14, 19:20
    > po jaka chorobe mu pianino?
    > ??? jeszcze do tego nie sprawia mu to przyjemnosci, tylko wrecz odwrotnie.

    sprawia jak sie nauczy .. wtedy dumnie prezentuje..i kolegom i babci i dziadkowi...
    tylko sam proces jest trudny...


    no ale ja uwazam, ze jak cos sie robi to trzeba robic to z zaangazowaniem. nalezy sie starac. tak samo jak w szkole dzeicko ma obowiazek starac sie dokladnie liczyc, pisac itd..

    moze faktycznie czasem przesadzam..ale bez tego to mlody by teraz po poslku wogole nie mowil smile
  • asiula1987 12.12.14, 10:57
    camel_3d

    moze faktycznie czasem przesadzam..ale bez tego to mlody by teraz po poslku wogole nie mowil smile


    ale skoro syn ma trudnosci w nauce, czy poznawaniu swiata to lepiej to specjalistow go zabierz niech sie zajma profesjonalna opieka i rehabilitacja. bo skupiasz sie na rzeczach zupelnie nie istotnych.
    jesli chodzi o szkole to bez wymówek. ale zajecia dodatkowe ma byc zabawą, uciechą dla 6(!) latka. skoro nie jest- warto z tego zrezygnowac dla dobra dziecka i nie robic z niego geniusza na sile. mój syn absolutnie odmawiał do ej pory zapisania sie na coskolwiek dodatkowego. dopiero teraz jako 6 latek powoli dorasta do podjecia decyzji, choc zapisze go pewnie dopiero w 1 klasie.
  • camel_3d 14.12.14, 22:54
    jezu...on nie ma problemow w nauce.. jest w klasowej czolowce...
  • aleksandra1357 14.12.14, 23:02
    "jezu...on nie ma problemow w nauce.. jest w klasowej czolowce..."

    To cudownie, wspaniale, gratuluję, zazdroszczę, jaki zdolny. Lepiej Ci? O to chodzi?
    Niszczysz dziecko, by powetować sobie straty emocjonalne z przeszłości - długoletnia terapia by się przydała.
    Rodzice nie byli zadowoleni z Twoich rysunków, osiągnięć? Bardzo Cię to do dziś boli?
    Twoje dziecko nie ma problemów w nauce, ma doskonałe wyniki, tylko emocjonalnie i osobowościowo jest niestety przez Ciebie okaleczone.

  • camel_3d 14.12.14, 23:27
    ale sobie teorie dorobilas..kompletnie nietrafna....
  • asiula1987 15.12.14, 10:48
    cos w tym chyba jest skoro tyle osob ci to wytyka
  • 3-mamuska 10.12.14, 18:45
    Za duzo wymagasz od swojego syna.
    Ma byc super perfekt wszystko zrobic powtórzyć bo ty chcesz.

    Mysle ze nie dajesz swojemu dziecku prawa wyboru , co moze robić a co nie.
    Dziecko potrzebuje czasu wolnego i w tym czasie mize robić co bedzie chciało a nie to co ty uważasz za słuszne.

    Mysle ze czas nauczyc sie szanować wybory dziecka, powoli bo potem gdy bedzie miał naście lat będziecie toczyć zaciekle wojny.

    Namalował brzydkiego Mikołaja a co ciebie to obchodzi to jego Mikołaj jego wybór.

    Odpisać w rzeczach mniej ważnych a twardo stój przy swoim w czymś co jest ważne.


    Moje dzieci maja czas około godzinny dziennie i robią wtedy co chca.
    Grają czytają książki oglądają.

    Mam 16-latka z którym nie Man problemow, pomoże w domu chce sie uczyć zajmie sie młodszym bratem gdy potrzebuje.

    To samo z 11-latka i wcale w czasie wolny nie wybierają tylko i wyłącznie komputera.
    Młoda uwielbia malować, czytać strszy origami.

    Ale to jest ich wybór bo niczego ich nue zmuszam.

    Dziecko to odbierany człowiek potrzebuje miec poczucie ze ma swoje zycie w swoich rękach.
    Oczywiście im mniejsze dziecko tym mniej władzy, ale nie mize byc 100% posłuszne, robić to co tatuś chce.

    Nie napisałam tego złośliwie.

    Moja matka była taka ja ty dziecko ma słychać robić to co ja chce bo ja wiem lepiej.
    Złe sie to dla niej skończyło, ja szanuje moje dzieci ich prawo do myślenia i bycia odrębnym człowiekiem z innymi zainteresowaniami niz ja bym chciała i mam świetny kontakt z nimi.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 10.12.14, 19:26

    > Moje dzieci maja czas około godzinny dziennie i robią wtedy co chca.
    > Grają czytają książki oglądają.

    no to mlody ma min 3 godziny. tylko w poiniedzialek ma 2 godziny...wolnego. Bo od 16 do 16.45 ma jeszcz epolska szkole.
    Poza tym szkola konczy sie max o 14 i do 19 ma wolne. Wiec chyba 20 minut pianina dziennie nie jest zbyt meczocym zadaniem....

    poza tym robi na co ma ochote. czylo bawi sie, chodziym pojezdzic na desce itd... czasme przychodza koledzy.

    wiec mysle, ze 20 minut na pianino z 4 godzin wolnego nie jest jakims specjalnym ograniczeniem czasu...


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • asiula1987 12.12.14, 11:01
    Wiec chyba 20 minut pianina dziennie nie jest zbyt meczocym zadaniem....

    owszem jest, jesli dziecko tego nie lubi i jest zmuszane. jezeli jeszcze w podobny sposob wyrazasz swoje niezadowolenie jak w przypoadku rysunków...to pogratulowac. a za pare lat bedziesz po psychologach latać-jak nie wczesniej.
    te 20 min dziennie poswiec swojemu dziecku na zabawe tymi wlasnie autkami, jakkolwiek durne by ci sie to wydawalo-to jest jego swiat. 6 lat to naprawde jeszcze dosc male dziecko, ktore chce sie bawic a nie byc zmuszanym do gry na pianinie.
    sa dzieci ktore maja talent i to kochaja od zawsze. twoj syn tego nie ma, nie zm uszaj go wiec
  • camel_3d 14.12.14, 23:34
    no problem w tym, ze ma.. i to potwierdza nauczyciel...
    drugi problem w tym, ze mlody nie lubi jezeli cos n´sie za pierwszym raze m nie udaje.

    nie znosi porazek..nigdy nie znosil. wiec wiadomo, ze utworu nie zagra od razu dobrze i to juz powd do sceny. Ma problem z pogodzeniem sie z porazka. Nawte jak przegra w katry czy w gre to czasem ciezko mus ie z tym pogodzic. Nawte gdyby przedtem 10 razy wygral, to ta jedna prazka jest najgorsza.

    Byl u niego kolega i grali w kickera. Kiedy tamten zaczal wygrywac mlody kompletnei stracil fason i kompletnie olal gre..gral byle jak, jakby chcial poazac, gram byl ejak i dlatego wygrywasz...

    no i to tak wyglada.... teraz juz jest lepiej, bo porazki w grych jakos tam juz przelknie..choc widac, ze ma ztym problem. Ale stara sie...

    czasme mam wrazenie, ze po prostu faktyzcnie jeszcze na szkole i regularna nauke jest niegotowy.... kurde..nei myslalem, ze cos takiego napisze..
  • asiula1987 15.12.14, 10:52
    ale czy za wszelka cene musisz rozwijac akurat ten "talent" ktory tobie sie podoba? dziecko nigdy nie bedzie w czyms dobre jesli tego nie podchwyci. jesli ma problem z emocjami i ewentualna porazka to najpierw popracuj nad tym. moze jakis psycholog? a dopiero pozniej rozwijaj jakas jego pasję
  • 3-mamuska 10.12.14, 18:50
    A i jeszcze jedno przykład z Mikołajem pokazujesz dziecku ze nie spełnia twoich oczekiwań.
    I tak jak juz napisałam w rzeczach ważnych ok, mniej ważnych odpuścić.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 10.12.14, 19:27
    ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z bledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...

  • mama_kotula 10.12.14, 19:45
    camel_3d napisał:
    > ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z b
    > ledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...

    Sprawdziłabym, dlaczego mu się nie chce smile))

  • camel_3d 10.12.14, 20:26

    > Sprawdziłabym, dlaczego mu się nie chce smile))

    bo mu si enie chce przylozyc..i tyle.. i co wtedy?


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 20:29
    camel_3d napisał:

    >
    > > Sprawdziłabym, dlaczego mu się nie chce smile))
    >
    > bo mu si enie chce przylozyc..i tyle.. i co wtedy?

    No ale czemu mu sie nie chce przyłożyć? Czy nie lubi matmy, czy nie widzi potrzeby dawania z siebie 100%, czy najlepszy przyjaciel jest tępy z matematyki i on nie chce aby mu było przykro z powodu gorszych ocen (tak, tez się zdarza), czy jest zmęczony, czy ma dosyć bycia perfekcyjnym we wszystkim, czy ma depresję, czy po prostu ma taki okres, że mu się nie chce?

    I co wtedy? zaleznie od przyczyny. W ekstremalnym przypadku możesz odpuścić matmę na minimum i liczyć, że do czasu, kiedy będzie matma potrzebna, dziecku zacznie sie chcieć. Albo zmienić sposób motywowania. Albo <wpisz dowolnie>. Nie, nie mówiłam, że będzie prosto.

  • camel_3d 10.12.14, 20:54
    zalozmy ze jest dobry z matmy, ale go to nie interesuej i na 10 zadan zrobi 6 bledow, choc moglby 0.
  • mama_kotula 10.12.14, 21:06
    camel_3d napisał:

    > zalozmy ze jest dobry z matmy, ale go to nie interesuej i na 10 zadan zrobi 6 b
    > ledow, choc moglby 0.

    Ból, nie? Ból okropny.
    Camel, ja mam dziecko genialne, które ma możliwości bycia KIMKOLWIEK, bo jest zdolny i najlepszy w każdej dziedzinie, za którą sie weźmie, szczególnie w ścisłych. O ile mu się zechce wziąć. I ma możliwości ogromne, a nie chce ich gadzina wykorzystywać. Dramacik tongue_out.

    Nie chce być geniuszem matematycznym, tylko pisze ksiażki, całymi dniami, w czym jest nieco gorszy niż w matmie, bo ze względu na zaburzenie ZA ma problemy z opisywaniem emocji. No ale pisze, non stop. Mam się zżymać, że ma w nosie matmę? Nie no, i tak zda egzaminy na 6 i tak, na poziomie egzaminów, czyli minimum pt. podstawa programowa (choć umie dużo więcej, niemniej jakoś tak bez entuzjazmu się tej matmy uczy, albo nie uczy sie wcale). Ale ja sie nie martwię, jak będzie potrzebował, to poszerzy. Ma jeszcze czas.

    Ma duże zdolności plastyczne. Nie chce mu się.
    Ma zdolności muzyczne. Też mu się nie chce.
    Ma zdolności językowe. Angielskiego się nauczył na poziomie, jakiego potrzebuje, i mu wystarczy.
    I co? I pstro.
  • camel_3d 10.12.14, 21:11
    mysle, ze gdyby twoje dziecko olealo kompletnei nauke..choc wiedzialabys ze ma mozliwosc to nie bylabys zadowolona.

    ale fakt, jeszcze za wczesnie na ocenianie..moze mial zly dzien i byl padniety i po prostu chcial miec juz to za soba..ok


    postaram sie wyluzowacsmile
  • mama_kotula 10.12.14, 21:17
    camel_3d napisał:
    > mysle, ze gdyby twoje dziecko olealo kompletnei nauke..choc wiedzialabys ze ma
    > mozliwosc to nie bylabys zadowolona.

    No nie byłabym. I nie jestem. Ale walczę z tym i staram się dziecku okazywać, że je akceptuję bezwarunkowo. No i przede wszystkim nadal szukałabym przyczyny kompletnego olewania nauki, bo to nie bierze się ot tak, z powietrza, co zresztą już pisałam.

    > postaram sie wyluzowacsmile
    No, choć trochę wink.
  • camel_3d 10.12.14, 21:21
    ok przemysle...

  • ania-pat1 15.12.14, 11:33
    Byłam w takiej sytuacji (córka w grupie wystawianej do konkursów z mat. więc z potencjałem). Wskazałam jej błędy i zabroniłam poprawiać. Poprawiła pani w klasie na czerwono. W ten brutalny sposób córka dowiedziała się, co dzieje się, gdy nie chce się zrobić czegoś zgodnie z własnymi możliwościami. W chwili obecnej wystarczy powiedzieć: nie chcesz - nie rób, a od razu siada do zadania....
  • slonko1335 10.12.14, 19:53
    Nic, zaniosło by tak do szkoły jak zrobiło-tak zresztą robi bo ja nie sprawdzam zadań domowych. Uważam, że dużo bardziej sie przejmie i zapamięta jak Pani skreśli lub wytknie błędy czy każe poprawić niż jak ja to zrobię...
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • camel_3d 10.12.14, 20:27
    albo i nie...

    wiesz dzieci sa rozne... czasem maja po prostu w nosie co inni powiedza. i tyle
  • slonko1335 10.12.14, 20:29
    ale to problem nauczyciela a nie Twój..to on zadał zadanie domowe i to on ma egzekwować jego poprawne i staranne wykonanie, jeśli zadanie jest źle zrobione on powinien zwrócić je do poprawy.
    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • camel_3d 10.12.14, 20:55
    hmm..tu mam inne podjescie....

    zadaniem rodzice jest przypilnowanie, zeby dziecko odrobilo zadania..przynajmniej w 1 klasie.. pozniej musi juz samo w rytm wpasc.


  • jakw 10.12.14, 20:09
    camel_3d napisał:

    > ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z b
    > ledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...
    >
    Mi tam przez przeszło 11 "uczniolat" nie udało się osiągnąć takich efektów...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:28
    moze dlatego ze uwazalas na to co dziecko robi? nie sadze, zebys zostawiala pierwszoklasiste samopas..jak zrobi tak zrobi...
  • jakw 10.12.14, 20:49
    camel_3d napisał:

    > moze dlatego ze uwazalas na to co dziecko robi? nie sadze, zebys zostawiala pie
    > rwszoklasiste samopas..jak zrobi tak zrobi...
    Starszej to chyba nawet aż tak strasznie do zeszytów nie zaglądałam - tyle że ona była dość zaawansowana edukacyjnie i wystarczyło głównie dopilnować, żeby usiadła do pracy domowej i ją skończyła. Młodsza z kolei - jak zrobi tak zrobi, zwłaszcza jeśli chodzi o grafomotoryczną stronę. Zęby mnie bolą jak widzę jej niekaligraficzne pismo, ale poprawianie do postaci bardziej kaligraficznej skończyłoby się pewnie o północy. Bo młoda skupiając się na tym co ma napisać, trochę przestaje panować nad tym jak pisze.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:57
    mlody jak usiadzie to tez odrabia bez problemu. ale sam fakt ze musi usiasc juz powoduje napad rozpaczy...
  • jakw 10.12.14, 21:18
    camel_3d napisał:

    > mlody jak usiadzie to tez odrabia bez problemu. ale sam fakt ze musi usiasc ju
    > z powoduje napad rozpaczy...
    Przemyśl porę odrabiania lekcji. Ogólnie najgorzej chyba wychodzi przerywanie dobrej zabawy po to, żeby lekcje odrobić. Jeśli zaś odrabia lekcje po 2 godzinach oglądania tv to może jest za bardzo zamulony.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 21:20

    nie.e..nie oglada po tv..bo bym nie pozwolill, zeby najpiero ogladal tv a potem lekcjie robil.

    ale moze po prpstu przesune je w czasie.. ustalimy regule. bawimy sie np godzine, i jakies 15 minut przed konicem dam mu znac, ze juz czas sie przygtowywac do leckji..a potem mozemy lub on moze cos innego robic...

    choc myslale, ze fair bedzie odrobienie lekcji po szkole.. tak jak dzeici na swietlicy. Maja czas na to zeby zrobic lekcje..

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 21:24
    Cytat
    ale moze po prpstu przesune je w czasie.. ustalimy regule. bawimy sie np godzine, i jakies 15 minut przed konicem dam mu znac, ze juz czas sie przygtowywac do leckji..a potem mozemy lub on moze cos innego robic...


    Słuchaj, a próbowałeś dać mu wolną rękę? Jeśli chodzi o porę robienia lekcji? Znaczy jeden raz spróbować dać jemu zdecydować, kiedy chce robić lekcje (i nawet pozwolić nie odrobić, raz czy dwa). Sam napisałeś, że to góra 20 minut, a nie 3h, więc nawet jak się zabierze o dwudziestej, to zdąży. Nie mówię, że zawsze - zaobserwuj, jak by on sam spróbował sobie czas zorganizować.

  • camel_3d 10.12.14, 21:28
    hmm....moze...
  • jakw 10.12.14, 21:29
    > ale moze po prpstu przesune je w czasie.. ustalimy regule. bawimy sie np godzin
    > e, i jakies 15 minut przed konicem dam mu znac, ze juz czas sie przygtowywac do
    > leckji..a potem mozemy lub on moze cos innego robic...
    Ewentualnie warto ustalić, że odrabianie lekcji zaczyna się np. o 15.

    > choc myslale, ze fair bedzie odrobienie lekcji po szkole.. tak jak dzeici na sw
    > ietlicy. Maja czas na to zeby zrobic lekcje..
    Jeśli kończy lekcje , od razu wraca do domu i chcesz, żeby usiadł do odrabiania lekcji to są duże szanse, że jest po prostu mocno zmęczony. Obiad je w szkole czy w domu?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 21:30
    gdyby zostawal na swietlicy atak jak prawie cala klasa to lekcje odrabial by po dlugiej przerwie.
    a tak po dlugiej przerwie idziemy do domu.

    obiad je w szkole..czasem po drodze jeszcze cos, kiedy w szkole bylo cos niejadalnego...
  • jakw 10.12.14, 21:55
    camel_3d napisał:

    > gdyby zostawal na swietlicy atak jak prawie cala klasa to lekcje odrabial by po
    > dlugiej przerwie.
    > a tak po dlugiej przerwie idziemy do domu.
    Ale towarzystwo zostające w szkole widzi, że wszyscy odrabiają. Samo to może złagodzić ból egzystencjalny związany z odrabianiem lekcji. A on wyobraża sobie może, że tamci bawią się na świetlicy, a on musi odrabiać...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 22:00
    z tym odrabianiem lekcji jest roznie. maja czas po dlugiej przerwnei na odrobienie lekcji..ale to czy dziecko odrobi czy nie pozostawione jest jemu... takze rodzice musza wieczoram sprawdzic..

    kurcze..moze to calkiem niezly patent... dac mu zdecydowac kiedy odrobi... tylko jakos czasowo mus sie w normie miescic.
  • monique_alt 15.12.14, 15:17
    Jeśli mogę coś podpowiedzieć
    U mnie dzieci mogą oglądać telewizję i grać w gry jeżeli mają lekcje zrobione.

    Ponieważ dzieci chcą grać - siłą rzeczy odrabiają lekcje jak najszybciej - nie zdażyło mi się ich do tych lekcji zaganiać. Więc może jeśli młody lubi oglądać telewizję to postawić taki warunek - robi lekcje kiedy chce ale jeśli chce oglądać telewizję (obojętnie u ciebie czy babci) lub grać na tablecie to lekcje mają być zrobione. I nie kontrolujesz go więcej - sam sobie zarządza czasem.
  • asiula1987 12.12.14, 11:06
    ok..a co jezeli np twojedziecko by byle jak odrobilo matematyke..byle jak i z bledami? niee dlatego ze zle liczy tlkyo bo mu sie nie chce...

    camel ale dlaczego zajecia dodatkowe (wymyslone przez ciebie, ktorych dziecko nie lubi) stawiasz na równe z nauką w szkole??
    czy to jest jakis przedmiot w szkole z ktorego maja oceny?? sa rzeczy wazne i wazniejsze. jezeli dziecko wszystkoi zlewa i nie che mu sie, przysiadzcie nad lekcjami, odpusc zajecia dodatkowe bo wzbudzasz w nim ciagla frustracje.
    i chwalic chwalic chwalic!!!!!!!!! nie rob z dziecka malego czlowieka niezadowolonego z ciebie, z poczuciem winy, z kompleksami
  • ichi51e 10.12.14, 19:00
    szczerze wspolczuje. moze czas na nowe hobby?

    --
    tak ze Światowidem było, stał sobie, przyszli chrześcijanie, my se tak tu ten krzyż tylko oprzemy o Światowida, tak ekumenicznie, wiecie. Ani się obejrzeli Światowida ni ma a krzyż stał, jakby stał tam od zawsze. (By deelandra)
  • 3-mamuska 10.12.14, 19:13
    Juz była dyskusja na temat pianina.


    Powiem ci tak moje dzieci przeszły przez karate, balet ,basen, gimastyke artystyczna, trampolinę nawet zawody,kurs origami, konie naprawa aut (to starszy od 2 lat) były obozy sportowe. Gra na gitarze.

    I tak teraz zostały tylko konie u córki syn uwielbia grzebać w autach.

    Pokazywała zaprowadziłam, wspierałam, ale gdy chciały zrezygnować rozmawiała czy to chwilowy kryzys , czy juz "przejedzenie" sie danym tematem. Czy dotarło ze to nie ich bajka.

    Ty uparles sie jak osioł ze syn musi grać, tylko co ważniejsze twój syn szczęśliwy ktory idzie swoją droga robi to co kocha.

    Czy twoje ambicje i plan na zycie drugiego człowieka.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 10.12.14, 19:33
    no moze dlatego, ze nauka gry na instrumencie trwa kilka lat i niestety sklada sie z gorszych lub lepszych okresow.

    Czemu sie uparlem? bo mlody lubi pianino..ale ma flasnei okresy kiedy uwielbia grac, lubi isc na zajecia, wraca cwiczy i mu to radosc sprawia...a sa okresy kiedy nie chce i nie moze...i go wszytsko denerwuje.teraz ma taki od 2 tygodni....

    to nie tak, ze nie lubi non stop..

  • mama_kotula 10.12.14, 19:16
    ichi51e napisała:
    > szczerze wspolczuje. moze czas na nowe hobby?

    Nowe hobby dla Camela? wink czy nowe hobby, które tatuś wybierze dziecku? wink
  • camel_3d 10.12.14, 19:33
    zaczyna sie...
  • mama_kotula 10.12.14, 19:44
    Camel, tak serio - uważam, że twoje dziecko jest przeładowane bodźcami i zajęciami zaplanowanymi. Do urzygu. Być może nie do końca świadomie tak mu zafundowałeś, no już po ptokach, nie czas żałować róż i tak dalej.

    Zobacz - ludzie piszą ci, że dziecko jest przemęczone, na co ty odpisujesz "chcialbym zapisac go na jakis sport" - nie! idź z nim po południu na basen. Niech się popluska - z tobą, z kolegami. Niech się BAWI swobodnie, niech to nie będą kolejne zajęcia z instruktorem, na których ma wypełniać określone polecenia. Idź z nim do hali, pograjcie w kosza. Pojedźcie na rowerze tam, gdzie syn chce (ok, jest zima - no to na lodowisko). Mam wrażenie, że się gdzieś pogubiłeś w tym troszeczkę smile.
    Tak serio myślę, że jemu brakuje swobodnej, niezorganizowanej zabawy, a za dużo ma "zajęć" i "stymulacji". Koledzy do domu przychodzą, bawią się razem? On do kolegów chodzi?

  • camel_3d 10.12.14, 20:16
    jakim zajeciami dodtkowymi???

    chodzi RAZ w tygodniu na polski i raz na pianino. KONIEC.. Lekcje konczy o 13-14 i do 19 ma wolne. Pianino trwa pol godziny. Czyli od 14,30 do 15 i potem wolne.

    Wiec o jakim przeladowaniu mowisz?????

    Jedynie poslki trwa od 16 do 19... ale dziwne, bo po polskim jest zadowolony i wlasnie w poniedzialek nie ma kompletnie z nim problemu.

  • mama_kotula 10.12.14, 20:32
    camel_3d napisał:

    > jakim zajeciami dodtkowymi???
    >
    > chodzi RAZ w tygodniu na polski i raz na pianino. KONIEC.. Lekcje konczy o 1
    > 3-14 i do 19 ma wolne. Pianino trwa pol godziny. Czyli od 14,30 do 15 i potem
    > wolne.

    We wrześniu wstawiłeś plan zajeć dodatkowych dziecka. Piłka nożna tam była, bodaj 2 razy w tygodniu, pianino, polska szkoła - zmieniło się? Czy już zapomniałeś, że twoje dziecko na piłkę chodzi, bo pisałeś wyżej "na jakiś sport chcę zapisać"?

    Ale ja i nie o tym, patrz niżej.

    > Wiec o jakim przeladowaniu mowisz?????

    O takim, że cały czas robi coś POD TWÓJ INSTRUKTAŻ. Ty mu mówisz, jak ma malować, ty mu mówisz, co ma robić na kompie, ty mu mówisz, jak ma sie bawić, ty mu mówisz, co ma robić i non stop go krytykujesz. Rozumiesz? smilesmile Dlatego nie umie się sam sobą zająć. I nie chce.
  • camel_3d 10.12.14, 20:46
    nie chodzi bo zuma jest i nie dostali sali..wiec do wiosny musza czekac.. ale akurat na pilke chodzil chetnie. choc tylko raz w tygodniu. Sam chcial i prosil zeby go zapisac.

    mysle, ze moze wlasnie mu brakuje czegos zorganizowanego i nadmiar wolnego czasu go przytlacza i nie wie co ma z nim zrobic.


    > O takim, że cały czas robi coś POD TWÓJ INSTRUKTAŻ. Ty mu mówisz, jak ma malowa
    > ć, ty mu mówisz, co ma robić na kompie, ty mu mówisz, jak ma sie bawić, ty mu m
    > ówisz, co ma robić i non stop go krytykujesz. Rozumiesz? smilesmile Dlatego nie umie
    > się sam sobą zająć. I nie chce.

    nie..pilka nozna byla jego pomyslem. a chyba odrabianie lekcji jest norma, a nie instruktazem, prawda?

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 20:59
    camel_3d napisał:

    > mysle, ze moze wlasnie mu brakuje czegos zorganizowanego i nadmiar wolnego czas
    > u go przytlacza i nie wie co ma z nim zrobic.

    Dobra, ja się poddaję.
    Dzieci POTRZEBUJĄ wolnego czasu i nudzenia się. On od zawsze miał wszystko organizowane, tak mi wynika z twoich postów na forum - złobek/przedszkole, muzyka, odrabianie lekcji, i rysowanie "wg moich wskazówek" - dlatego go nadmiar czasu przytłacza, jak piszesz, bo nie umie sam sobie zorganizować zabawy, i raczej bym szła w pokazanie mu możliwości, co ma robić z nudą, a nie zapisywanie go na zajęcia, gdzie będzie miał podane na tacy wszystko.
    To jest 6-latek. On chce się BAWIĆ, swobodnie i nudzić, kreatywnie nudzić, i czasem na tym ipadzie zagrać w coś odmóżdżającego, nad czym tata nie ma kontroli i nie mówi mu, że robi coś nie na 100%. Spróbuj taki eksperyment zrobić - odpuścić mu na chwile. Wszystko. Niech on zaplanuje jeden dzień, weekend, tak, jak mu pasuje. Zobacz, co lubi, co chce robić. Podsuwaj nowe hobby, nowe zajęcia, ale nie naciskaj, powstrzymaj sie od komentarzy, jak coś nie spełni twoich oczekiwań (tak, to jest cholernie trudne, wiem z doświadczenia).
    On teraz zacznie szukać tego, co go interesuje i ten proces będzie długo trwał. I będzie szukał, eksperymentował, przerywał, lubił różne rzeczy. Obserwuj, ciesz się tym, daj możliwość doświadczania rzeczywistości.


    > nie..pilka nozna byla jego pomyslem. a chyba odrabianie lekcji jest norma, a n
    > ie instruktazem, prawda?

    Kurcze, ja serio nie chcę ci dowalić czy coś, naprawę. Ale weź no przemyśl, czy ludzie tu nie mają choć trochę racji, że jesteś perfekcjonistą i wymagasz od dziecka za dużo. Nikt nie jest w stanie przez cały czas dawać z siebie wszystkiego, to wykańcza.
  • camel_3d 10.12.14, 21:06
    ja raczej slaniam sie ku temu, ze brakuje mu kolegow....zreszta swietnie go rozumiem, bo ja tez nienawidzilam bawienia sie samemu. to jakas masakra byla kiedy koledzy np pojechali na kolonie..

    na szczescie zaczelo sie juz pomowne wzajemne odwiedzanie sie, albo on idzie do kolegi, albo ktos do niego przyjdzie... mysle, ze jemu tego najbardziej brakiuje,,

    a reszta..jakbedzie odprezony to bedzie tez ok...

  • mama_kotula 10.12.14, 21:10
    camel_3d napisał:
    > ja raczej slaniam sie ku temu, ze brakuje mu kolegow..

    To też.

    > a reszta..jakbedzie odprezony to bedzie tez ok...

    Ty też się odpręż i odpuść perfekcjonizm, to też będzie ok smile
  • camel_3d 10.12.14, 21:12
    postaram sie..choc dzis po akcji babci mam raczej na to male szanse..ide sie upicwink

  • asiula1987 12.12.14, 11:13
    nie..pilka nozna byla jego pomyslem. a chyba odrabianie lekcji jest norma, a nie instruktazem, prawda?
    narysowany w szkole mikolaj byl zadaniem domowym? czy pracą, którą dziecko przyniosło tatusiowi pokazac?
    jezeli to 2, to nie rozumiem poprawiania zajec szkolnych w domu..twoje dziecko nigdy nie bedzie sie czulo dobrze we wlasnej skórze jezeli tatuś nigdy nie bedzie zadowolony
  • camel_3d 10.12.14, 19:28
    tak..bungy smile


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • nowamama2 10.12.14, 19:15
    przestań go w końcu zmuszać do tego pianina !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11

    Dziecko ewidentnie nie chce grać a ty dalej zmuszasz uncertain Mówisz, ze sie niczym nie interesuje a MATEMATYKA ? SUDOKU ? No soooryyy.... czemu tego nie rozwijasz ?
  • verdana 10.12.14, 19:49
    Zazwyczaj sześciolatki sa może i marudne, ale zainteresowane zdobywaniem nowych umiejętności, niechętne do żmudnego odrabiania lekcji, ale zainteresowane nauką jako taką.
    Wymagałaś i wymagasz tyle od syna, wymagasz, aby dziecko robiło wszystko najlepiej jak potrafi, aby było sumienne, dokładne i obowiązkowe, zę zabiłeś w nim radość poznawania świata i robienia czegoś nowego. Żadna pilna i żmudna praca nie wynagrodzi braku tego dziecięcego entuzjazmu i dziecko moze tego akurat nie nadrobić. Bo mu przestało zależeć, aby dowiadywać sie czegoś nowego i umieć, dla niego to juz tylko ciężka, nudna praca. Spełnianie oczekiwań. Żadnej wewnętrznej motywacji.
    2 godziny dziennie wolne dla sześciolatka? Tyle, to może mieć dorosły człowiek. Dziecko w tym wieku powinno mieć wolne na zabawę pół dnia. Może wtedy jeszcze będzie chciało kiedyś czegoś się nauczyć, dla siebie samego, z ciekawości, nie z obowiązku.
  • camel_3d 10.12.14, 20:20
    ma od 13-14 do 19 wolne.

    raz w tygodniu ppianino pol godziny i dziennie po 20 minut.

    czyli mu zostaje min 4 godziny wolnego - niestety poza polskim w poniedzialek. wtedy ma godzine wolnego.. niestety.


    wiec o przeciazeniu nie ma mowy...

    prace domowe sa max na 20 minut... wiec tez nie ma jakichs koszmarow.
  • asiula1987 12.12.14, 11:19
    to moze naucz syna konsekwencji wyborów?? ma 6 lat i to wciaz male dziecko, ktore musi sie bawic. ale 6 lat to juz odpowiednio duzo, ze zrozumie co to konsekwencja. juz 2 latek kuma doskonale ze jak przechyli szklanke to woda sie wylewa.
    jeżeli syn robi cyrki i nie chce grac na pianinie, prowadzis z znim rozmowę, że ok wypisujemy sie ale juz grac nigdy (do jakiegos tam, okresu ustal sobie) grać nie będzie. i dotrzymaj słowa.
    nie moze byc tak ze raz kocha pianino raz nie. nie mozesz go tez zmuszac do zajec dodatkowych. nie staraj sie mu na sile wymyslac.
    dziecko wcale nie musi miec 5 tygodniowo zajec z pilki, 2 z karate, 3 z szachów zeby bylo przestymulowane i przemeczone. niektorych wykancza perfekcjonizm.
  • camel_3d 14.12.14, 22:51
    no wlasnie dzis testowalem te swiadomosc konsekwencji...

    jutro ma przedstawienie w polskiej szkole. gra role krola baltazara. caly tydzien olewal kompletnie cwiczenie roli. A jest to o tel konieczne, ze sa tam zwroty, ktoryhc po prostu jeszcz enie zna, i slowa tez,, np takie ktoryhc nie potrafi jeszcze wymowic. No i ciagle bylo NIE, NIE, w ZADYM WYPADKU... dzis ostatni dzien... jutro przedtswienie. Umowilem sie z kolezanka na 15. DO 15 mielismy przeciwiczyc. NIE; NIE NIE... powiedzial, ze kiedy wrocimy... Wrocilismy.. NIE, W ZADNYM WYPADKU.. mowie, ze obiecial..NIE.. No i skonczylo sie tym, ze powiedzialem OK i jutro sam sie przekona.. trudno...
  • asiula1987 15.12.14, 10:56
    wlasnie o taka konsekwencje chodzi. a moze bal sie jakiejs porazki? ze sie nie nauczy, ze zle wystapi? czy bylo to tylko NIE dlatego ze taki ma kaprys, czy jest to cos glebszego? jesli cos glebszego pokazalabym mlodego jednak psychologowi
  • camel_3d 10.12.14, 20:17
    Ale on lubi pianino...

    ma od czasu do czasu faze i wtedy jest problem, a potem znow jest ok i chetnie sam cos probuje.

    ówisz, ze sie niczym
    > nie interesuje a MATEMATYKA ? SUDOKU ? No soooryyy.... czemu tego nie rozwijasz
    > ?

    rozwijam. Robimy rozne rzeczy, czasem do lozka zamiast bajki.





    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 20:19
    Cytat
    Robimy rozne rzeczy, czasem do lozka zamiast bajki.


    Sam prosi o sudoku zamiast czytania na dobranoc? smile
  • camel_3d 10.12.14, 20:24

    > Sam prosi o sudoku zamiast czytania na dobranoc? smile

    tak i o zadania z matematyki.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • asiula1987 12.12.14, 11:23
    mój czasem miał fazę na "naukę" przed spaniem.

    zapomniales ze to ty jestes rodzicem i wyznaczasz granice. jest czas na nauke i zabawy gry edukacyjne (czyli po szkole, po obiedzie).
    ale jest tez czas na wyciszenie organizmu, nie musisz mu czytac jesli nie ma ochoty, mozesz sie z nim polozyc, porozmawiac poglaskac.
    nie do pomyslenia zeby 6 latek przed spaniem rozwiazywal jakies zadania (to sie robi na studiach! tongue_out) tylko ze dziecko nie zdaje sobie sprawy, ze to mu szkodzi -za to ty juz jako dorosly powinienes.
  • camel_3d 14.12.14, 22:53

    > zapomniales ze to ty jestes rodzicem i wyznaczasz granice. jest czas na nauke i
    > zabawy gry edukacyjne (czyli po szkole, po obiedzie).

    wtedy to jest zabawa autami.... o czyms innym moge zapomniec..



    > ale jest tez czas na wyciszenie organizmu, nie musisz mu czytac jesli nie ma oc
    > hoty, mozesz sie z nim polozyc, porozmawiac poglaskac.

    aleon sie swietnie wycisza przy tych zadaniach. zreszta potem i tak czytamy.

    czemu mu szkodzi? serio nie wiem czemu...


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • asiula1987 15.12.14, 11:02
    no to niech sie bawi tymi autami, jesli odrobil lekcje i ma czas na swoja zabawe niech sie bawi.
    czemu szkodzi? dobrze by ci sie zasypialo jesli przed samym spaniem musialbys robic cos do pracy? wlozyc w cos wysilek intelektualny? czy wolalbys poogladac tv albo poczytac?
    doroslemu nie sluzy duzy wysilek przed spaniem a co dopiero dziecku. dziecko musi sie wyciszyc, odprezyc,a nie wysilac umysl gdzie wstawic 4 a gdzie 3. o tej porze mozg dziecka juz nie fukcjonuje na tak wysokich obrotach jak do np 16-17. dziecko sie pobudza, gorzej spi, jest rozdraznione.
  • jakw 10.12.14, 21:03
    mama_kotula napisała:

    > Sam prosi o sudoku zamiast czytania na dobranoc? smile

    Może woli sudoku zamiast ćwiczenia perfekcyjnego czytania wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jakw 10.12.14, 19:50
    Jeśli wymagasz od niego, żeby do wszystkiego przykładał się na 100% to młody ma prawo padać na twarz. Ty sobie odpuszczasz ustawianie autek po pół godzinie, ale on Mikołaja ma malować perfekcyjnie. Więc nie dziw się, że woli aktywności , w których nie będziesz mu ciągle marudził, że nie robi na 100% swoich możliwości .
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:25
    weisz masz czesciowo racje, ale czasem warto zeby dziecko zobaczylo wynik jak sie postara.

    jak rozwiaze byle jak zadanie w szkole to tez dostanie nizsza ocene i nikt nie bedzie sie zastanawial czy akurat sie przyklada czy nie.. liczy sie wynik...

  • jakw 10.12.14, 20:36
    camel_3d napisał:

    > weisz masz czesciowo racje, ale czasem warto zeby dziecko zobaczylo wynik jak s
    > ie postara.
    >
    > jak rozwiaze byle jak zadanie w szkole to tez dostanie nizsza ocene i nikt nie
    > bedzie sie zastanawial czy akurat sie przyklada czy nie.. liczy sie wynik...
    >
    No właśnie - masz problem z odróżnianiem rzeczy, które można spokojnie odpuścić od tych, których odpuszczać nie należy. Luźne rysowanie traktujesz tak samo jak ćwiczenia grania , ćwiczenia grania tak samo jak robienie pracy domowej, a wszystko śmiertelnie poważnie.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:47
    nie do konca...luzne rysowanie traktuje jak luzne rysowanie. rysowanie w szkole traktuje jako rysowanie, do ktorego nalezy sie przylozyc. choc wiadomo, ze nie nkazdy ma talent.

  • jakw 10.12.14, 20:54
    camel_3d napisał:

    > nie do konca...luzne rysowanie traktuje jak luzne rysowanie. rysowanie w szkole
    > traktuje jako rysowanie, do ktorego nalezy sie przylozyc. choc wiadomo, ze n
    > ie nkazdy ma talent.
    Ale jak trochę odpuści rysowanie nawet w szkole - świat się nie zawali. Nie planujesz chyba, że zostanie równocześnie i matematykiem, i muzykiem, i malarzem? wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 20:58
    no jak narysuej ponizej wszelkiego poziomu to odpuscic nie mogesmile)) ale jak narysuje juz jakos tam to jest ok....

    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/53/77/17/01d4364277.jpg

  • jakw 10.12.14, 21:01
    To jest ten poniżej poziomu?
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 21:07
    no nie..to ten, ktory sie postaral w domu

    zaraz poszukam tego drugiego...


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • camel_3d 10.12.14, 21:09
    jednak nie umieszcze bo sprzataczka dzis wywalila wszytskie smieci...



    > no nie..to ten, ktory sie postaral w domu
    >
    > zaraz poszukam tego drugiego...
    >
    >


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 21:11
    Słuchaj, a tak z innej beczki - on ma jakieś obowiązki i odpowiedzialności w domu poza nauką? smile
  • camel_3d 10.12.14, 21:14
    no wlasnie..... sllimaki nakarmic...

    smieci na razie sam nie wyrzuci bo nie otworzylby drzwi do zsypu...

    a...kiedy robie pranie pomaga mi sortowac rzeczy i wrzuca je do pralki, plus ustawia program.

    i to by bylo na tyle...

    raz w tygodniu przytamy jego pokoj i mi w tym pomaga..bo przy tej ilosci rzeczy to sam by sie pogubil...




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 21:21
    O, to na początek proponuję wspólne odświeżające odgruzowanie jego pokoju i pozbycie się rzeczy, porządkowanie tych, co zostały. Zupełnie serio piszę, to pomaga w temacie organizacji sobie wolnego czasu.
    Zobaczyć, z czego może korzystać w wolnym czasie, paradoksalnie za dużo rzeczy oznacza mniej możliwości i większy chaos.

  • camel_3d 10.12.14, 21:27
    najgorsze ze wszytsko jest ukochane i potrzebne.. szuflady pelne lego, kufer pelny duplo, drugi pelny szyn, szuflady pelne jakichs dziwnych rzeczy... lego stoi wszedzie..a i XXXXX dziesiat przytulaneg..

    na domiar tego 6 grudia dostal od mikolaja (babci) lego..ale juz takie mial. dzisaj poszlo do sklepu wymienic na cos innego..na inne lego.. i przyszedl z 2 pudelkami lego i 5 przytulankami..plus DUZA pilka.....

    a za dwa tygodnie swieta...


    ALe to juz inny temat....

    A babcia na to "bo on tak prosil"... no..


    Odgruzowac ...moze sie jakos postaram kiedys...
    jak juz mnie szlag trafi...
  • mama_kotula 10.12.14, 21:34
    camel_3d napisał:
    > najgorsze ze wszytsko jest ukochane i potrzebne.. szuflady pelne lego, kufer pe
    > lny duplo, drugi pelny szyn, szuflady pelne jakichs dziwnych rzeczy... lego sto
    > i wszedzie..a i XXXXX dziesiat przytulaneg..

    O, znam to i przerabiałam.
    Szuflady pełne dziwnych rzeczy - wywalić. Nie ma, że boli. On nawet do nich nie zagląda przecież, bo nie wie, co tam ma. Zgadza sie? Wywal (wynieś w worku na strych) połowę, jak się w ciągu miesiąca nie będzie dopominać o konkretne rzeczy z tego, możesz wywalić. To serio działa, przerabiałam na moim ekhem chomiku, który miał wszystko "ukochane" i "potrzebne". MIAŁ. Jak smok.
    Patrz, z czego nie korzysta, patrz, co najbardziej zakurzone wink) i wynoś. Jak się przez dłuższy czas nie upomni - wywal/wydaj/sprzedaj.
    Odświeżenie i zmniejszenie ilości otaczającego stuffu czyni cuda, jeśli chodzi o samopoczucie. Serio.




  • camel_3d 10.12.14, 21:36
    juz tak zrobilem. potem pol roku pozniej byl placz bo brakowalo czerwonego autka "no tego z peknieta szyba".. smile))

    no ale juz zapomnial. usowam co jakis czas jakies duperele... ale autek juz nie ruszam, bo na mur betob zauazylby ze cos zniknelo...

  • fogito 10.12.14, 21:55
    Ktos tu cos komus najwyrazniej probuje zrekompensowac z mizernym skutkiem uncertain
  • camel_3d 10.12.14, 22:00
    skutek to bedzie widac za iles tam lat...



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • maksimum 10.12.14, 21:03
    camel_3d napisał:

    > no jak narysuej ponizej wszelkiego poziomu to odpuscic nie mogesmile)) ale jak nar
    > ysuje juz jakos tam to jest ok....

    To jest b.dobry rysunek jak na 6 latka.
  • camel_3d 10.12.14, 21:07
    no to jest wlasnie ten, ktory sie postaral...
  • jakw 10.12.14, 21:21
    camel_3d napisał:

    > no to jest wlasnie ten, ktory sie postaral...
    Nawet jeśli tamten, gdzie się mniej postarał, był sporo gorszy to i tak są duże szanse, że był całkiem niezły.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 21:23
    oj nie... tamten byl na poziomie 4 latka..moze..w porywach. nawet ciezko bylo rozpoznac ze to postac ludzka byla.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • maksimum 10.12.14, 20:54
    mama_kotula 10.12.14, 19:44
    Camel, tak serio - uważam, że twoje dziecko jest przeładowane bodźcami i zajęciami zaplanowanymi. Do urzygu.
    ----------
    Ja tez to tak widze.
    1-Po pierwsze on w zaden sposob nie jest genialny.
    Moja corka nauczyla sie czytac w wieku 5 lat a syn w wieku 6 lat.
    Zadne z nich NIGDY nie bylo MARUDNE czy PRZEMECZONE zajeciami szkolnymi czy pozaszkolnymi.
    2-Twoj dzieciak ma dosc dobre wyniki bo jest PRZELADOWANY bodzcami i pozniej musi odreagowac. A to odreagowanie wyglada tak,ze mu sie nic nie chce.

    Ja z dzieciakami codziennie chodzilem na pare godz na dwor a reszta przed TV czy jakies inne zabawy wg wlasnego uznania.

    Probujesz ze swojego dzieciaka zrobic geniusza a on juz ledwo zipie.
    Troche podrosnie to powie ci:ojciec zajmij sie soba i to by bylo na tyle.
  • camel_3d 10.12.14, 21:01
    nigdzie nie napisalem, ze jest genialny i wcale nie chce zeby byl genialny.

    przeciazony tez zdecydowanie nie jest... 4-5 godzin wolnego dziennie nie mozna chyba nazwac przeciazeniem..prawda?
  • maksimum 10.12.14, 21:08
    camel_3d napisał:

    > przeciazony tez zdecydowanie nie jest... 4-5 godzin wolnego dziennie nie mozna
    > chyba nazwac przeciazeniem..prawda?

    No wiec z czego wynika marudzenie?
    Moze to jest cecha dziedziczna?
    Tatus marudzi-syn marudzi.
  • maksimum 10.12.14, 21:11
    Ten rysunek jest za dobry jak na 6 latka.
    Pomagales mu?
  • camel_3d 10.12.14, 21:17
    maksimum napisał:

    > Ten rysunek jest za dobry jak na 6 latka.
    > Pomagales mu?

    nie. tzn nie pomagalem mu wrysowaniu, raczej w ..w analizowaniu..

    np zadajac pytanie:

    co robi mikolaj?
    - przynosi prezenty...
    a w czym?
    -w wokru.
    OK..to czego pbarkuje na rysunku?
    A WORKA!

    i tak dalej.. ale nie robilem za niego nic w sensie rysowania.

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • jakw 10.12.14, 21:36
    A dlaczego brakuje? Przecież Mikołaj przez jakieś 363 czy 364 dni (zależy jakie przyjmujemy daty chodznia z tym workiem) w roku chodzi bez worka. Narzucasz młodemu jedynie słuszną wizję, analizujesz za niego, a potem dziwisz się, że zostawiony bez ciebie nie potrafi narysować twojego wyobrażenia Mikołaja.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 21:40
    zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)

    jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile

  • mama_kotula 10.12.14, 21:44
    camel_3d napisał:

    > zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)
    >
    > jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile

    Nie rozumiesz. On narysował Mikołaja bez worka, bo BYĆ MOŻE uznal, ze tak jest ok.
    Ty mu narzuciłes, ze Mikołaj MUSI mieć cos na prezenty. Nieważne co. A chodziło o to, aby on zdecydował, jak i co ma mieć ten Mikołaj, rozumiesz?
  • camel_3d 10.12.14, 21:48
    moze...
  • jakw 10.12.14, 21:50
    mama_kotula napisała:

    > camel_3d napisał:
    >
    > > zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)
    > >
    > > jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile
    >
    > Nie rozumiesz. On narysował Mikołaja bez worka, bo BYĆ MOŻE uznal, ze tak jest
    > ok.
    > Ty mu narzuciłes, ze Mikołaj MUSI mieć cos na prezenty. Nieważne co. A chodziło
    > o to, aby on zdecydował, jak i co ma mieć ten Mikołaj, rozumiesz?
    Dokładnie. Młody mógłby zdecydować , że Mikołaj już pada na brodę po rozwiezieniu prezentów i jeszcze kopnął go renifer. Tylko to nie mieści się to w wizji taty. A potem zdziwienie, że młody nie wykazuje żadnej kreatywności w zajmowaniu się sobą.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 21:52
    wiesz..moglby..ale powiedzmy, ze to co narysowal bylo raczej po prostu niestarannie narysowanym rysunkiem...
  • mama_kotula 10.12.14, 21:58
    camel_3d napisał:
    > wiesz..moglby..ale powiedzmy, ze to co narysowal bylo raczej po prostu niestara
    > nnie narysowanym rysunkiem...

    Ok, było niestaranne - zdarza się. Nie róbmy tragedii. Można zapytać potem luźno, czemu jest niestaranne - odpowie np. nie chciało mi się. Ok. Też się zdarza. Można potem pogadać, dlaczego mu się nie chciało (a może sie okazać, że np. ma już wymiot na tematykę mikołaja, bo od 2 tygodni w szkole nie mówia o niczym innym tylko o Mikołaju i świętach). A można w ogóle odpuścić temat, to jest rysowanie w szkole, na tematy z reguły denne i jak dla 3-latka, błe. Ileż mozna rysować "jesień", "Mikołaja", "choinkę" i takie inne stałe elementy? Camel, serio, ja bym nie strzelała do komara z armaty, przeszła do porządku dziennego i patrzyła, co dalej z tym szkolnym rysowaniem.
  • camel_3d 10.12.14, 22:03
    no patrze...

    ogolnie jest ok. moze nie jest wybitnie utalentowany..ale rysunki robi oryginalne.

    np pien drzewa byl w polowie zolty, a w polowie zielony...

    na pytanie nauczycielki czemu tak, powiezdial, ze z jednej strny swieci slonce, a z drugiej jest mech... natomies liscie byly kwadretowe....bo to drzewo pikslowe bylo smile wiec wyobranie ma.smile

  • jakw 10.12.14, 21:45
    camel_3d napisał:

    > zeby cos narysowac trzeba znac elementysmile)
    >
    > jakby powiedzial, ze wiadra na prezety to by narysowal wiadro smile
    Samo to, że zadajesz mu pytania pomocnicze "co robi ?" , " w czym?" , "czego brakuje?" istotnie wpływa na zawartość rysunku. Mikołaj z wiadrem też byłby ok. Może właśnie niesie wodę dla reniferów wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama_kotula 10.12.14, 21:48
    jakw napisała:
    > Samo to, że zadajesz mu pytania pomocnicze "co robi ?" , " w czym?" , "czego b
    > rakuje?" istotnie wpływa na zawartość rysunku. Mikołaj z wiadrem też byłby ok.
    > Może właśnie niesie wodę dla reniferów wink

    Mikołaj rysowany zupełnie samodzielnie z wyobraźni bez instrukcji taty i pytań pomocniczych TEŻ jest ok. Z wiadrem czy bez. Ja to rozumiem pod pojęciem "instruktaż" - twój Mikołaj, dziecko, jest niekompletny, ja ci powiem, czego brakuje, aby był LEPSZY. W dobrej wierze i z dobrymi intencjami.
  • camel_3d 10.12.14, 21:49
    moze cos w tym jest....
  • camel_3d 10.12.14, 21:49
    no bylby ok...
  • maksimum 10.12.14, 22:17
    camel_3d napisał:


    > nie. tzn nie pomagalem mu wrysowaniu, raczej w ..w analizowaniu..
    >
    > np zadajac pytanie:
    >
    > co robi mikolaj?
    > - przynosi prezenty...
    > a w czym?
    > -w wokru.
    > OK..to czego pbarkuje na rysunku?
    > A WORKA!
    >
    > i tak dalej.. ale nie robilem za niego nic w sensie rysowania.
    ---------
    O to mnie wlasnie chodzilo.
    6 latek nie jest w stanie narysowac az tylu szczegolow z glowy.
    No wiec albo to bylo przerysowane z czegos albo ktos mu pomagal zauwazyc szczegoly.
    Bo rysunek jest kompletny i osoba ma buty i brwi itd.
  • camel_3d 10.12.14, 22:19
    no na tym polega obserwowanie... 6 latek tez nie nauczy sie angielskiego i matematyki bez pomocy...

    akurat brwi i buty mlody sam narysowal. Moja pomoc to byly uszy i worek smile
  • camel_3d 10.12.14, 21:15

    > No wiec z czego wynika marudzenie?


    czuje ze z nudy....
  • asiula1987 12.12.14, 11:27
    jak rozwiaze byle jak zadanie w szkole to tez dostanie nizsza ocene i nikt nie bedzie sie zastanawial czy akurat sie przyklada czy nie.. liczy sie wynik...


    ale co to ma do rzeczy? dlaczego uczysz syna takich absurdów??
    liczy sie to co ma w glowie a nie ocena. takim sposobem zajedziesz dzieciaka na amen do 3 klasy podstawówki. a co dalej? gimnazjum, liceum, studia?? gdzie nie zawsze ocena jest wyznacznikiem wiedzy.

    badz dumny zawsze z dziecka bo to tylko on i ty wiecie najlepiej ile ma w glowie.. jesli bedzie mu zalezalo to na wlasnej skorze przekona sie ze czasem lepiej sie postarac. nie musisz mu prac do glowy ze tylko wynik i ocena sie liczy.
  • camel_3d 16.12.14, 09:33

    > ale co to ma do rzeczy? dlaczego uczysz syna takich absurdów??
    > liczy sie to co ma w glowie a nie ocena.

    cos ty...liczy sie wynik. W pracy tez nikogo nie obchodzi co mylisz smile liczy sie jak pracujesz smile))
  • mama_kotula 16.12.14, 09:49
    camel_3d napisał:
    > cos ty...liczy sie wynik. W pracy tez nikogo nie obchodzi co mylisz smile liczy si
    > e jak pracujesz smile))

    Sądzisz, że tresowanie na korpomaszynkę już sześciolatka ma sens? wink

    Ogólnie masz rację. Liczy się to, jak pracujesz i jakie osiągasz wyniki. Na płaszczyźnie zawodowej to się liczy, ale w życiu jest wiele innych płaszczyzn. Dziecko, które jest od małego tresowane do pracy i tylko do pracy, to smutne dziecko.

  • klubgogo 10.12.14, 20:42
    Moja córka siedzi w szkole od 8-16, wracamy do domu przed 17 i ma już tylko czas wolny, ale nie tv (oprócz 10-minutową dobranocką). W tym czasie wolnym robi co chce, najczęściej rysuje, pisze, ogląda książki. Nie marudzi, nie nudzi się. 2 razy w tygodniu od razu po szkole ma zajęcia dodatkowe i wracamy do domu grubo po 19. Nie wymagam nic ponadto. 3 razy w tygodniu ćwiczymy zadania logopedyczne, w tym raz z terapeutką (po 30 minut). Podchodzi do tego chętnie. Z obowiązków ma sprzatać po sobie zabawki, odnosić talerz do zlewu. Nie wymagam nic ponadto, bo to jest 6-latka, która ma się jeszcze bawić. Podkreślam, że ma wkładać minimum staranności w to co robi, ale nie zmuszam do poprawy.W imię czego mam jej zabierać czas wolny?
  • camel_3d 10.12.14, 20:49
    no to w prowonaniu z twoja corka mldoy ma duzo wiecej wolneho czasu..wiec o przeladowniu nie moze byc mowy...

    moze wlasnie odwrotnie..moze mu brakuje wypelniacza czasu...
  • mikams75 10.12.14, 20:44
    wymagasz perfekcji i sie dziwisz, ze on sie wscieka jak cos wyjdzie mu nieperfekcyjnie?
    Dziecku w tym wieku jeszcze ciezko wyposrodkowac i w zaleznosci od nastroju albo robi na odwal sie albo upiera sie przy perfekcji i nie moze zrobic w jakims zadaniu kroku dalej, bo ciagle jest cos niedoskonale.
    Moje dziecko tez tak ma. Ja wymagam postarania sie, ale nie perfekcyjnosci. Rysunek na odwal sie zupelnie by mi nie przeszkadzal, odrabianie lekcji na odwal sie natomiast nie bardzo toleruje, choc z drugiej strony jak widze, ze dziecko sie bardzo stara, wyciera, poprawia, bo wg dziecka ciagle jakas literka jest za krzywa, to chwale i staram sie powstrzymac przed ponownym wytarciem wszystkiego i odrabianiem od poczatku.

  • camel_3d 10.12.14, 20:50
    rysunek na odwal sie w szkole przeszkadza mi tak samo jak zrobienie zadania na odwal sie.

    moze mam faktyzcnie zle podejcie, ale uwazma, ze robic cos nalezy do tego sie przylozyc. nawte jezeli nie wyjdzie idealnie, warto wiedziec, ze sie wlozylo w to wysilek..

  • jakw 10.12.14, 20:59
    camel_3d napisał:
    > moze mam faktyzcnie zle podejcie, ale uwazma, ze robic cos nalezy do tego sie p
    > rzylozyc. nawte jezeli nie wyjdzie idealnie, warto wiedziec, ze sie wlozylo w t
    > o wysilek..
    I dlatego pewnie woli sudoku i matematykę - bo to dla niego zabawa, a nie zdobywanie wiedzy o wkładaniu wysiłku. A poza tym jak wyjdzie to nie ma potrzeby zajmować się oprawą artystyczną.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mikams75 10.12.14, 21:07
    nikt sie do niczego nie przyklada w 200%, ty tez nie.
    Rysunek mikolaja powinien byc fajna zabawa bez wykazywanie sie, naciskow i maksymalnego przykladania sie.
  • camel_3d 10.12.14, 21:32
    no ale dobrze by bylo gdyby ogladajacy wiedzial ze to jest mikolaj, a jie...trol rozjechanyny ulicysmile
  • jakw 10.12.14, 21:41
    camel_3d napisał:

    > no ale dobrze by bylo gdyby ogladajacy wiedzial ze to jest mikolaj, a jie...tro
    > l rozjechanyny ulicysmile
    A jak ma wyglądać gość po obleceniu saniami chyba w niecałe 24 godziny wszystkich stref czasowych , doświadczeniu zarówno zimy jak i lata , oraz wciskaniu się w kominy???

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • fogito 10.12.14, 21:19
    Oj camel camel. Wymagasz wjecej od dziecka niz od samego siebie. Ciebie zabawa autkami nudzi i pewnie nie przykladasz sie do niej na 100% kazdego dnia. Wez sie przyloz i baw sie z dzieckiem na takim poziomie jak wymagasz namalowania Mikolaja.
    A tak przy okazji i kolejny raz... Moim zdaniem dziecku brakuje matki czyli osoby, ktora bedzie go kochala bezwarunkowo. Dlatego tak chetnie ucieka do babci , ktora jest zapewne uosobieniem takiej milosci. Ty kochasz go warunkowo i przegrywasz z glupim tv czy ipadem. Dzieciak potzrebuje ciepla, milosci i cierpliwosci a nie ciaglych wymagan. Jesli zapewnisz te pierwsze elementy to jest nadzieja, ze zacznie mu na czyms zalezec. Bo z wiekiem bedzie coraz gorzej.
    Dla mnie to dziecko jest zagubione i zapewne nie piszesz calej prawdy o relacjach rodzinnych, bo jakis powazny powod takiego ogolnego marazmu i malkontenctwa jest. Sam musisz odpowiedziec sobie na pytanie co doprowadzilo do takiego stanu, bo dzieciak swieci swiatlem odbitym. Jesli jestes samotnym ojcem, to pytanie jest dlaczego? Moze tu tkwi wytlumaczenie twoich problemow z synem.
  • camel_3d 10.12.14, 21:32
    no gdyby u babci nie bylo ipada i tv to tez nie chcialby tam tak czesto chodzic smile))
  • jakw 10.12.14, 21:38
    camel_3d napisał:

    > no gdyby u babci nie bylo ipada i tv to tez nie chcialby tam tak czesto chodzic
    > smile))
    Ale babcia przynajmnie wie jak wnuka przyciągnąć wink


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 10.12.14, 21:41
    no tak... z tym ciezko konkurowac..babcie sa od rozpieszczania
  • fogito 10.12.14, 21:42
    Bagatelizujesz problem, a dziecko jest niedopieszczone emocjonalnie. Brakuje mu wyraxnie czegos, ale ono nie wie czego. Juz ci napisalam czego mu brakuje, ale ty nigdy sie do tego nie przyznasz. Takie zachowanie nie jest normalne i imwczesniej to sobie uswiadomisz tym lepiej dla dziecka.
  • camel_3d 10.12.14, 21:52
    mysle, ze tu ni ejest problem...

    emocjonalnie jest dopirszczone..moze nawet rozpieszczone...


    mysle, ze mozee faktyzcnie problemem jest moje dazenie do perfekcji..lub do "najlepiej jak sie da"..

    no al eja taki jestem..a on moze nie....



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 10.12.14, 22:04
    Cytat
    mysle, ze mozee faktyzcnie problemem jest moje dazenie do perfekcji..lub do "najlepiej jak sie da"


    Widzisz, ty sobie sam regulujesz, ile dla ciebie jest "najlepiej jak się da" (pół godziny zabawy autkami - twój syn może uważać, że powinieneś więcej, i nie dajesz z siebie wszystkiego wink)). Niech syn sobie też sam zdecyduje ile to wg niego jest "najlepiej jak się da" (i najlepiej, na ile się chce i ma siłę). Niech czasem cokolwiek sam zdecyduje, to mu dobrze zrobi.
  • camel_3d 10.12.14, 22:05
    zobaczymy...moze sie cos zmieni...

    ale ma taki charakter jak ja..lubi na swoim postawic...wink
  • 3-mamuska 11.12.14, 10:48
    Ni widzisz camel kobieta ci dobrze radzi a ty i tak swoje.
    Nie zmienisz zdania ani poglądów na milimetr bo świat sie zawali.
    Ale widać twoje metody nie działają wiec zacznij myślec o tym czego pragnie twój syn a nie czego pragniesz ty.

    Widać albo masz bardzo ograniczeny umysł albo brak empati .
    Tak matka kocha bezwarunkowo ojciec nie zawsze i ty jestes tego doskonałym przykładem.

    Nie wiem czemu uparłeś sie ze Mikołaj musi byc idealnie narysowany??????

    Bo młody zakłóca twoja wizje a ty jego niestety.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 12.12.14, 10:08

    > Tak matka kocha bezwarunkowo ojciec nie zawsze i ty jestes tego doskonałym prz
    > ykładem.

    Bezwarunkow nie oznacza bez krytyki i bez wymagan. Chyba ze ty masz takowe pojecie tej bezwaruznkowosci. Zakladam, ze twoje dzieci nie musza robic nic na co nie maja ochoty i nic od nich nie oczekuje, i w zyciu nei bylabys w stanie ich za cos skrytykowac...

    No nie..to ja za taka bezwarunkowa milosc dzeikuje.


  • fogito 10.12.14, 21:51
    Umniejszasz role babci/kobiety w zyciu dziecka. Sprowadzasz ja do roli dostarczyciela tv i ipada. Moze njech nie wlacza przy dziecku, cobys sprawdzil jak naprawde jest. Moj syn ma prawie 11 lat i uwielbia byc u swoich babc a zadna nie ma ipada ani wypasionych kanalow dla dzieci.
    Jesli myslisz, ze dziecko to robot to w bledzie jestes. Skoro macie tylko jedna babcie to najwyrazniej jest to twoja rodzina. Drugiej babci i dziadka nie ma. Nie wiem kim jestes, ale to co piszesz na forum tomtylkomczesc prawdy. I wasza rzeczywistosc jest bardziej skomplikowana, co najwyrazniej bardzo sie na dziecku odbija.
  • camel_3d 10.12.14, 21:54
    a babcia mlodego ma disney channel, kika i ipad...i laptopa z soliter

    i juz czas jest wypelniony...

    graja tez w karty czasem....
  • fogito 10.12.14, 22:01
    To wyslij go do drugiej babci, jak ta probuje go zaglaskac z 'jakiegos' powodu.
  • camel_3d 10.12.14, 22:04
    700 km???


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • awesome810 10.12.14, 22:04
    celem tej rozmowy nie jest: "podpuszczę camela to wreszcie naświetli swoją sytuację rodzinną, bo co facet robi na forum raczej kobiecym". Widzisz chyba wyraźnie, że omija temat kobiet w rodzinie, więc mu odpuść wink.
  • camel_3d 10.12.14, 22:06
    bo taka jest sytuacja jak jest..i nic na to nie poradze..i juz nie wymyslaj.

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • fogito 10.12.14, 22:14
    To przyjmij na klate fakt, ze problemy twojego dziecka wynikaja z sytuacji rodzinnej i zachowania doroslych. On ma 6 lat i wyraznie jest zagubiony. Az chcialoby sie nim zaopiekowac.
  • camel_3d 10.12.14, 22:17
    a ja mam wrazenie ze on ma po porstu moj charakter..musi na swoim postanowic i tyle.smile

    ma za duzo wlnego czasu i niestey zero towarzystwa w swoim wieku do zabawy... to sie powoli zmienia.

  • fogito 10.12.14, 22:23
    Tak tak Camel. Walnij mu wiecej zajec i prac domowych to sie na pewno uspokoi. Niech ktos uratuje to dziecko uncertain
  • camel_3d 10.12.14, 22:27
    fogito, zebys nie wiem co i jak pisala...

    matka nie jest gwarancja poprawnego rozwoju emocjonalnego dziecka.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • fogito 10.12.14, 22:46
    Dobra matka jest. A brak matki lub ojca w rodzinie prowadzi do szeregu zaburzen emocjonalnych. Bo wychowywanie sie w niepelnej rodzinie nigdy nie jest dla dziecka latwe. Moze warto spojrzec na sytuacje troche z boku. Babcia zasypujaca prezentami i pozwalajaca na wszystko, ojciec wrecz odwrotnie zbyt wymagajacy to nie jest stabilne srodowisko dla dzieciaka. I stad ten bunt, ktory wedlug ciebie wzial sie 'z nikad'.
  • camel_3d 10.12.14, 23:00
    niewatpliwie masz racje, problem w tym, ze gdyby zapytac KAZDA matke czy uwaza sie za dibra to na pewno powtwierdzilaby to w 100%...

    kazdy rodzic robi dl adziecia to co uwaza za najlepsze. Niestety moze sie okazac, ze przedobrzyl..podobno kota mozna zaglaskac na smierc...

    to czy sie bylo dobrym rodzicem okazuje sie kiedy dzeicko jest dorosle...
  • fogito 11.12.14, 06:54
    Oj zdziwilbys sie, jak wiele matek uwaza sie za kiepskie. Ja sama nie uwazam, ze jestem wystarczajaco dobra. Szczegolny problem z samoocena maja wlasnie samotne matki, bo ciagle maja wrazenie, ze cos musza dziecku zrekompensowac. I rekompensuja nieobecnosc drugiego rodzica drogimi prezentami, ciuchami wyjazdami etc byleby ich dzieciak (najczesciej syn) nie czul sie gorszy od rowiesnikow. I nie wiem dlaczego to najczesciej o syna chodzi, ale tak sie to wlasnie uklada wsrod znajomych.
    Ty jestes doroslym w tym ukladzie wiec to ty musisz poprawic sytuacje. Bo im dalej w las tym bedzie trudniej,
  • jakw 11.12.14, 20:03
    camel_3d napisał:
    >
    > to czy sie bylo dobrym rodzicem okazuje sie kiedy dzeicko jest dorosle...
    Ale to, czy się było złym rodzicem, czasem wychodzi wcześniej niż przed dorosłością

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • camel_3d 11.12.14, 20:53
    niestety nie ma gwarancji na stworzenie szczesliwego czlowieka...

  • 3-mamuska 11.12.14, 10:52
    Czyli uważasz ze 6-latek bez matki jest po prostu wyrachowany i wredny i rozpieszczony , wolisz uznać to niz tego ze czegoś mu w życiu brakuje.

    I należałoby sie zastanowić nad swoim postępowaniem .

    Zawsze wydawało mi sie ze cis jest nie tak sprowadzasz role kobiety do bycia inkubatorem ( często kobiety sprowadzają tole faceta do dawcy) i uważasz ze z tego powidu dziecko nie bedzie miało problemów emocjonalnych. Eh...

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • fogito 10.12.14, 22:12
    Nie podpuszczam go, tylko probuje uswiadomic, ze ten uklad - hiperwymagajacy ojciec oraz babcia rekompensujaca zabawkami i tv,ipadem jakies braki nie sa w stanie stworzyc zdrowego ukladu. Tu nie w dziecku jest problem tylkow doroslych. I tyle. A zakladanie watku co kilka miesiecy I zalenie sie, ze dzieciak leniwy i oczekiwan nie spelnia jest zenujace.
  • camel_3d 10.12.14, 21:55
    aha..a ty moze przeceniasz role kobiety...
    nie kazda matka czy babcia zaraz jest gwarancja idealu...wink


  • fogito 10.12.14, 22:08
    Nie chodzi o ideal, ale o fakt, ze to matka jest gwarantem prawidlowego rozwoju emocjonalnego dziecka. Nawet brak ojca jest mniej traumatyczny dla dziecka niz brak matki. Mnie nie interesuje twoje zycie prywatne, ale kiedy co jakis czas sygnalizujesz problemy z dzieckiem, to od razu przychodzi mi do glowy pytanie, gdzie jest matka, ktora ogarnelaby ten marazm. W zwiazku z tym, ze lekko o tym piszesz przychodzi mi do glowy surogatka i partner mezczyzna. Choc moze wydarzylo sie cos bardziej dramatycznego. Tak czy owak dziecko ma problem, ktory najwyrazniej bagatelizujesz. Za kilka lat nie bedziesz tak luzno do tego podchodzil.
  • camel_3d 10.12.14, 22:13
    fogito napisała:

    > Nie chodzi o ideal, ale o fakt, ze to matka jest gwarantem prawidlowego rozwoju
    > emocjonalnego dziecka.

    z tym gwarantem to bym nie przesadzal.

    >Nawet brak ojca jest mniej traumatyczny dla dziecka niz
    > brak matki.

    gwaratuje ci, ze nie.

    > gdzie jest matka, ktora ogarnelaby ten marazm.

    matka mlodegopo prostu zdecydowala ze nie chce wychowyac dzeicka i tyle...ze nie jest gotowa psychicznie..i wogole.



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • fogito 10.12.14, 22:22
    Poczytaj sobie troche naukowych opracowan naukowych w tej kwestii najlepiej po angielsku.
    Mnie sie rzuca w oczy ten brak matki a nawet was nie znam. Mysle, ze dziecko moze to jakos bardzo,przezywac, ale ty sie zapewne o tym nie dowiesz, bo stwarzasz wrazenie, ze takie zycie jest cool. Dla syna to moze byc dramat i nie bagatelizowalabym w zadnej mierze. Nie wiem, czy ci to sygnalizuje, ale znane mi dzieci wychowywane bez ojcow maja problemy emocjonalne. Chodza do psychologow, maja tiki, trudnosci zmwyrazaniem emocji i niestety czuja sie gorsze i olewaja nauke. Nie wiem, czy ty wiesz co czuje twoj syn. Moze dla niego to nie jest takie 'nic' jak dla ciebie. Moze skup sie na emocjach syna bardziej niz na nauce, bo wyglada na to, ze na sile chcesz cos zagluszyc. Syn aby dalej sie uczyc musi miec motywacje wewnetrzna a nie zewnetrzna w postaci ciebie jako Cerbera pilnujacego nawet glupiego malowania.
  • camel_3d 10.12.14, 22:26
    wiem co czuje moj syn.


  • fogito 10.12.14, 22:36
    Skoro wiesz co czuje, to nie pisz bzdur, ze mu sie nudzi, bo kolegow nie ma etc. Ja tez mam jedynaka i on jak sie nudzil to wymyslal sobie zabawy jedna po drugiej. W tym wieku dzieci sa kreatywne i maja milion pomyslow a nie zachowuja sie jak emeryci przed telewizorem. Najciemniej pod latarnia i moze nie widzisz oczywistego.
  • camel_3d 10.12.14, 22:38
    mlody nigd ynie lubi sie bawic sam..nigdy przenigdy.
    ale tez nigdy nie musial. od zawsz emial calodzienne towarzystwo...
  • fogito 10.12.14, 22:47
    No i? Moj tez byl glownie ze mna, ale bawic sie sam potrafil. Nie wisial na mnie.
  • camel_3d 10.12.14, 23:01
    mlody byl w zlobku od 10 miesiaca zycia.. i teraz teskni za kolegami. W sumie byli dla niego jak rodzina..5 lat po 8 godzin dziennie...

  • fogito 11.12.14, 06:57
    Czyli w zlobku czul sie jak w domu? Nie martwi cie to? Moze to bylo wygodne oddac 10 miesieczniaka do zlobka, ale najwyrazniej zbierasz teraz tego zniwo. Bo tu nie tylko o zabawe z kumplami chodzi.
  • camel_3d 11.12.14, 09:00
    nie. raczej mnie cieszy, ze chodzil tam radosny. Moze powinienem sie lepiej czyu gdyby pl dnia plakal? ...

  • fogito 11.12.14, 11:45
    Z pewnoscia wtedy sie cieszyles, wiec teraz nie placz. Zlobek stal sie dla niego synonimem domu. Teraz w szkole jest krocej i brakuje mu czegos. Moze pan przedszkolanek, moze owej bezwarunkowej akceptacji, moze mnostwa czasu na zabawe. Ty zachowujesz sie jakbys go tresowal i zloszcza cie marne wyniki. Przyslowiowe godziny nad autkami sa dla ciebie meka. Moze pomys, czy dla niego nie jest meka to ciagle twoje niezadowolenie okazywane miedzy wierszami.
  • camel_3d 12.12.14, 10:10
    podobnei jak dla calej jego grupy i wszytskich innach dzeici, ktore chodzilo do zlobka i przedszkola... Oczywisce wiele matek sobie nie moze wyobrazic, ze dziecko poza domem i matka moze sie wogole dobrze czuc.

    NO KOSZMAR wrecz...


  • 3-mamuska 11.12.14, 10:59
    A ty przeceniasz siebie jako ojca.

    Tak doskonale wiemy ze uważasz ze dziecku nie potrzebna jest matka to zbędny gadżet.

    Za to ojciec przy którym dziecko musi byc idealne jest super extra i nie ma problemu.

    Tylko jak widać na załączonym obrazku nie jest.


    Moze sie mylę, ale kiedyś oglądałam program o 2 gajach wynajmujący kobietę zeby urodziła im dzieci.
    Maja 3 i to co mówią o kobietach przeraża, zawłaszcza ze maja 19-letnia córkę ktora moze muec problemy z kobiecością.

    I ty bardzo mi przypominasz ich zachowanie, wymagania od dzieci, i zdanie ba temat kobiet w życiu dziecka.
    Tak strasznie bronisz tej teorii ze dziecku matka jest zbędna wystrczy idealny tatuś.


    Moze sie mysle, ale bardzo mi sie kojarzysz z tymi ludzmi.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • awesome810 10.12.14, 21:29
    temu dziecku.
    A niech sobie pogra w głupie gierki, poogląda TV - będzie miał przynajmniej o czym pogadać z kolegami... bo chyba nie pochwali się jak to wczoraj poprawiał rysunek Mikołaja, inne dzieci takiego sposobu spędzania wolnego czasu w życiu nie ogarną.
    A może on by chciał zostać w świetlicy i pobawić się z chłopakami?
  • camel_3d 10.12.14, 21:34

    > A może on by chciał zostać w świetlicy i pobawić się z chłopakami?


    za swietlice placi sie dodatkowo. Nie mozna np zaplacic za 1 czy 2 dni.. placi sie za min 4 miesiace.

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • awesome810 10.12.14, 22:06
    babcia się dorzuci, jak droga ta świetlica wink.
  • camel_3d 10.12.14, 22:10
    z ppewnoscis... 800 PLN za 3 godziny dzinnie

    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • awesome810 10.12.14, 22:14
    za świetlicę. Ale trochę niżej sam piszesz, że syn sygnalizuje wyraźnie brak kolegów z przedszkola. On jest w I klasie? Jak idzie od razu po lekcjach do domu to nie ma okazji zaprzyjaźnić się z nowymi kolegami, a oni są przecież tak samo atrakcyjnym towarzystwem jak to przedszkolne.
  • camel_3d 10.12.14, 22:20
    no tu musze sie zgodzic...

    nawet ostatio sie zastanawialem nad zapisaniem go na swietlice...
  • srubokretka 10.12.14, 22:04
    W kwestii rysowania, to cie popre. Tez swojej nie odpuszczam. Jak wiem , ze potrafi lepiej , to nie bedzie mi wciskac gniotu zebym sie nad tym rozplywala. I goowno mnie obchodzi, ze ktos sobie moze pomyslec, ze jestem stuknieta, bo wymagam poziomu gimnazjum od siedmiolatki.
    Maly % ludzi umie rysowac. W moim obecnym otoczeniu jest moze teraz 1%, wiec zrozumienia nie oczekuje.

    Co do marudzenia , przyczyn moze byc million. Moj mlody marudzi zazwyczaj , jak go jakis wirus gnebi. Nie ma innych objawow (kataru, temp itp) tylko marudzenie i akcje na przytulenia.
    Starsza marudzila , ale jak miala 4 lata. Pozniej sie okazalo, ze w przedszkolu musiala spac na betonie. Troche mi zajelo zanim wyciagnelam z niej przyczyne.
    W przypadku twojego syna przyczyna moze byc tez brak rodzenstwa. O mamie tez nic nie piszesz, wiec domyslam sie ze jej nie ma. Sam wiec musisz sie dowiedziec co jest przyczyna. Forumowe rady sa dobre, ale i moga naprowadzic cie na zly trop. Najlepiej wiec , jak sam wasze zycie przeanalizujesz.
  • camel_3d 10.12.14, 22:09
    mysle, ze brakuje mu towarzystwa... teskni wogole z akolegami z przedszkola..

    nawet wczoraj powiedzial, ze nie chce nic na gwiazdke tylko zeby mogl sie zno tak czesto i dlugo bawic z dziecmi z przedszkola.. niestety jest to nie do zrealizowania...

    tzn nie w takim wymiarze jak kiedys..
  • srubokretka 10.12.14, 22:26
    wiec masz przyczyne jedna z glowniejszych. Teraz tylko kwestia poradzenia sobie z tym tematem. Na poczatek musisz mu co niec wytlumaczyc. Moja starsza rozpaczala dosc dlugo , ze nie ma siostry , a jej kolezanka ma. Naprawde byl to dla niej dramat. Nie obylo sie bez nieprzyjemnych slow z mojej strony, ale probowalam wszystkiego, zeby jej ulzyc.

    Tak wogole to ona mnie namowila na drugie dziecko. Wiem , ze bylaby bardzo nieszczesliwa gdyby nie miala rodzensrwa i nie wiem jak bym sobie z tym poradzila, bo to bardzo stadny osobnik wink Gdyby mnie bylo stac, a nie moglabym miec dziecka , to kto wie rozwazalabym adopcje itp.
    Mam znajoma, ktora ma syna w wieku mojego. Widac, ze on tez bardzo potrzebuje miec rodzenstwo, wiec staramy sie spotykac. Nie jest to latwe , ale widac , ze chociaz troche jest dobre.
    Moja corke takie spotkania kiedys tylko rozdraznialy. Podczas zabawy byla w raju, a po 7h spedzonych razem, jak trzeba bylo sie rozstac byl dramat. Wiec o tym unikaniu zabaw z rowiesnikami tez pomysl. Ja po takich spotkaniach mialam dziecko z objawami depresji. Byly krotkotrwale, bo sobie radzilam, ale w koncu doszlo do tego , ze te spotkania ograniczalam do raz w tygoniu, a nastepnego dnia jechalam z nia w jakies ciekawe miejsce, zeby przekierowywac jej myslenie.
  • camel_3d 10.12.14, 22:30
    no pewnie rodzenstwo byloby szansa napoprawinei..ale zadna gwarancji..mysle, ze potrzebuje towarzystwa...

    moze go jednak zapisze na te swietlice...trudno..kit z pieniedzmi

  • srubokretka 10.12.14, 22:34
    Tak gwarancji nie ma. Mozna tez spasc z deszczu pod rynne. Moi znajomi tak wlasnie maja. Szescioletni syn znajomych wrecz maltretuje swoja 2 letnia siostre.
    Ja sie czesto pocieszam tym, ze "zawsze moze byc gozej" i zazwyczaj mi to pomaga smile
  • srubokretka 10.12.14, 22:38
    Co do swietlicy - warto sprobowac. Zwalszcza zima, kiedy wiekszosc czasu kisimy sie w domu.
    Czy u ciebie w okolicy nie ma czegos takiego , jak muzea, centra dla dzieci? kiedys ze starsza jezdzilam. Bralam laptop i robilam swoje... o powazniejszej pracy mozna zapomniec, ale da sie cos zrobic.
  • camel_3d 10.12.14, 22:40
    sa muzea, centrow dla dzeici nie ma.

    pomysle nad ta swietlica....
  • srubokretka 11.12.14, 03:39
    > sa muzea, centrow dla dzeici nie ma.
    > pomysle nad ta swietlica....

    Kurcze zastanawiam sie nad ta swietlica. To tez nie jest idealne rozwiazanie. Ograniczysz wtedy do maksa z nim kontakt. To ja juz chyba bym wolala babcie zreformowac (jezeli sie da. Nawet ja przekupic wink zeby z wnuczkiem pobyla bez ipoda itp co ci nie pasuje.) Ja jako 6latka wolalam jednak w domu nawet sie nudzic, byle byc w domu. Za kilka lat dzieciaki juz nie oblegaja tak rodzicow, wrecz stonia od nich. To jest taki czas kiedy trzeba (jezeli komus zalezy) wiezy rodzinne budowac. Nawet po mojej 7latce widze, ze coraz wiecej czasu spedza z dala ode mnie. Np zaczyta sie ksiazka, odrabia sama lekcje itp juz nie przy mnie, tak jak to bylo jeszcze rok temu.
    Z 2 strony on jest raczej do tego przyzwyczajony, prawda? Babcie mozna w razie porazki swietlicowej zostawic na koniec.
  • camel_3d 11.12.14, 09:02
    babci i dziadka nie da sie zreformowac... moze i da..na krotko.. potem wracja do modelu..
  • camel_3d 11.12.14, 09:05
    nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnei siedzenie w odmu bylo koszmarem. A juz na pewno nie poamietam, zeby ktos dorosly z nami sie bawil, kiedy mielismy 4-5-6 lat. Czas spedzalem na podworku, w ogrodzie lub parku i kazde pojscie do domu to byl placz...

    Mysle, ze dorosli nie sa partnerami zabaw dla dzieci. Dzieci potrzebuja dzieci..a nie doroslych.

    Dorosli sa po to, zeby im pomoc wejsc w doroslosc, al enie zeby zabawiac je non stop...


  • fogito 11.12.14, 11:51
    Tu nie chodzi o zabawianie non stop tylko o prirytety. Nie wszystkie jedynaki sa takie jak twoj. Moj nie byl i nie jest. Umial sie soba zajac, ale do zlobka nie chodzil i nikt mu czasu nie organizowal przez caly dzien.
    Jak dzieciak bedzie stabilny emocjonalnie to wiele problemow zniknie. Ale to ty masz tu prace wykonac a nie on. Wiele osob juz ci napisalo cenne rady. Jak nie posluchasz to nie masz
    Rawa narzekac na dziecko. Bo dziecko z pewnoscia jest rewelacyjne.
  • mama_kotula 10.12.14, 22:11
    Cytat
    Jak wiem , ze potrafi lepiej , to nie bedzie mi wciskac gniotu zebym sie nad tym rozplywala.


    Jak wiem, że moje potrafi lepiej, to po prostu się nie rozpływam nad gniotem, ale i nie wymagam, aby każdy rysunek był IDEALNY i na 100%. Obserwuję postęp na przestrzeni roku, obserwuję dopracowanie techniki, ale nie znaczy to, że zawsze będzie super i w ogóle.
    Rysunki do szkoły moje dziecko robiło na odwal, bo mu się np. nie chciało cyzelować w ćwiczeniach do przyrody rysunku śmietnika z symbolem recyclingu, to zabiera czas, on potrzebuje czasu na narysowanie czegoś "nieszkolnego"; w zeszycie do polskiego rysował ludziki - patyczaki, choć doskonale umie rysowac realistyczne postacie. I tak dalej. Nie naciskałam, bo i po co.

    Myślę, że warto po prostu wypośrodkować i wiedzieć, gdzie delikatnie naciskać i wymagać, a gdzie odpuścić i olać smile
  • srubokretka 10.12.14, 22:29
    > Myślę, że warto po prostu wypośrodkować i wiedzieć, gdzie delikatnie naciskać i
    > wymagać, a gdzie odpuścić i olać smile

    Tez do tego daze. Po efektach widac, ze daje sobie rade, ale dziekuje za rade smile

  • mama_kotula 10.12.14, 22:35
    srubokretka napisał:

    > > Myślę, że warto po prostu wypośrodkować i wiedzieć, gdzie delikatnie naci
    > skać i
    > > wymagać, a gdzie odpuścić i olać smile
    >
    > Tez do tego daze. Po efektach widac, ze daje sobie rade, ale dziekuje za rade :
    > )
    >

    To bardziej do Camela było smilesmile
  • froobek 11.12.14, 08:44
    Nie wyobrażam sobie, abym jakiemukolwiek człowiekowi powiedziała, ze jego twórcza praca jest nie taka jak potrzeba. Raczej pytam, skąd taki pomysł, co chciał pokazać...

    Opisujesz typowe zachowania dziecka uginajacego sie pod wymaganiami. Przeczytaj sobie 'Rodzicielstwo przez zabawe', dowiesz sie, po co ewentualnie miałbyś ustawiać samochody przez godzinę. W drugiej połowie godziny kryje sie bezcenna nagroda dla rodzica, zajrzyj tam smile
  • froobek 11.12.14, 08:45
    A jak słyszę od mojego 5-latka, ze nauczycielka zaleca 'staranność' przy rysowaniu, to pytam, czy jego zdaniem ma to jakiekolwiek znaczenie smile
  • camel_3d 11.12.14, 09:07
    a jak kiedys jesgo szef zaleci starannosc przy wykonywaniu pracy...bedzie mialo toznaczenie?

    czy jak klient zaleca starannosc przy budowie domu to ma to znaczenie, czy nie? czy wykonawca moze olac?


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • froobek 11.12.14, 09:12
    Ale staranność nie jest wartością sama w sobie. Nie jest kluczowa wartością w życiu. Bywa potrzebna w pewnych zawodach, rolach, sytuacjach. W innych przeszkadza. Jak Twój syn ma w jej kierunku predyspozycje, to za 2-3 lata bedzie staramy bez Twojego trucia. Jak nie ma, to nie bedzie i za 40 lat! I chwała, bo tacy ludzie tez chodzą po świecie smile
  • camel_3d 11.12.14, 09:06
    to ustawiaj samochody przez 3 godziny przez tydzien..zmienisz zdaniesmile))
  • froobek 11.12.14, 09:09
    Ależ ja wiem! Tylko ze to jest po cos. I minie, jak pisze Budzik.
  • camel_3d 11.12.14, 14:21
    zobaczymy...
    mam nadziej, ze tak.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • froobek 11.12.14, 08:48
    Na Twoim miejscu ratowalabym te resztki motywacji, które dziecko jeszcze ma. Poprzez natychmiastowe obniżenie wymagań i włączenie trybu 'radość' smile
  • budzik11 11.12.14, 08:58
    Ja już nie pamiętam, jakie moje dzieci były w wieku 6 lat. Wiem natomiast jedno, że "wszystko mija, nawet najdłuższa żmija". Za pół roku nie będziesz pamiętać (jak ja), jak to było z marudnym 6-latkiem. Dzieci tak już mają, że dziś są fajne, współpracujące, rozsądne, a za miesiąc, dwa, pół roku - jak narkoman na głodzie, kapryśne, płaczliwe, nieracjonalne, nie do życia. Ale to znów minie, i tego należy się trzymać. Mój ulubiony cytat z "Rozwój psychiczny dziecka od 0 do 10 lat"

    "Dzięki niemu (odkrycie zmienności charakteru) bowiem nie tylko wiadomo dlaczego, lecz także kiedy nalezy oczekiwać zmiany zachowania dziecka na gorsze. Pomaga ono zrozumieć, że każdy etap tak zwanego dobrego zachowania musi ulec zaburzeniu, aby mozna było nastepnie osiągnąć równowagę na wyższym poziomie rozwoju. Nie można wspinać się jedynie po "dobrej" stronie życia. Równowaga musi się załamać i, przynajmniej okresowo, przejść w nierównowagę, jeżeli dziecko ma w końcu osiągnąć dojrzałość. (...) Jeżeli więc zachowanie Waszego dziecka zmienia się nagle na gorsze, przyczyn nie należy koniecznie upatrywać w jego otoczeniu albo w "trudnym" charakterze. może być po prostu tak, że po okresie równowagi nadszedł etap nierównowagi. I tak równowaga właściwa dzieciom dwuletnim zazwyczaj załamuje się mniej więcej w połowie trzeciego roku życia. Dobry pięciolatek staje się wybuchowym sześciolatkiem. Posłuszny dziesięciolatek zamienia się w krnąbrnego jedenastolatka. (...) ".

    Nie ważne więc, jak syn się teraz zachowuje. Najlepsza rada, to przeczekać cierpliwie, to minie wink
  • camel_3d 11.12.14, 09:09
    smile)) dzieki!!!
  • 3-mamuska 11.12.14, 11:12
    A i bardzo sie ciesze ze mam meza i dzieci takie, ze jak mi nie wyjdzie obiad czy sprzątanie to mówią spoko damy rade, a nie każą mi isc i stac drugi raz nad garami czy ze ściera.

    I tez mowie im zawsze ze jak cos robisz rób to dobrze, ale sa w życiu rzeczy do których człowiek ma wiecej serca, lub mniej.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • fogito 11.12.14, 11:54
    To poprawianie Mikolaja to w sumie smutne jest. Taki totalny wyraz braku akceptacji ze strony ojca dla dzialan dziecka. Kogo w koncu jakis rysunek obchodzi. Co bedzie sie dzialo dalej do matury to strach sie bac.
  • camel_3d 11.12.14, 14:49
    NIe wiem czy to smutne... DZis przyniosl narysowana wyspe i widac, ze sie bardzo przylozyl. Czyli mozna..jak sie chce...o ile sie chce i o ile ma si eochote.... gdzies jakas granica niedbalosci jest.

    Ok...a co gdyby to bylo na ocene? Myslisz, ze dziecko ktore dostanie zla ocene jest zadowolone? mogloby to go zmotywowac na przyszlosc, ale bylaby to niewatpliwie duza krytyka...

    never mind.

    postaram sie troche wyluzowac, ale bez przesady.. wink



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 11.12.14, 14:56
    camel_3d napisał:
    > Ok...a co gdyby to bylo na ocene? Myslisz, ze dziecko ktore dostanie zla ocene
    > jest zadowolone? mogloby to go zmotywowac na przyszlosc, ale bylaby to niewatp
    > liwie duza krytyka...

    Czy _twoje_ dziecko jest niezadowolone, jak dostanie złą ocenę? Oraz - co robisz ty, jak dziecko dostaje złą ocenę?
  • fogito 11.12.14, 15:03
    Każe mu klęczeć na grochu za kare.
    W początkowych klasach chyba nie ma ocen. Poza tym nawet gdyby byly to nauczyciel moglby postawic calkiem niezla za nowatorskie podejście do tematu postaci Mikolaja.
  • camel_3d 11.12.14, 15:34
    fogito napisała:

    > Każe mu klęczeć na grochu za kare.

    i rece do gory trzymac!!
  • mama_kotula 11.12.14, 15:36
    fogito napisała:

    > Każe mu klęczeć na grochu za kare.
    > W początkowych klasach chyba nie ma ocen. Poza tym nawet gdyby byly to nauczyc
    > iel moglby postawic calkiem niezla za nowatorskie podejście do tematu postaci M
    > ikolaja.

    Nie, ja sobie taką hipotetyczną sytuację rozważam, co by było, jakby jednak dziecko dostało złą ocenę. I jak wtedy reaguje dziecko i rodzic.

  • camel_3d 11.12.14, 20:55
    poczekam jeszcze 2 lata smile wtedy zobacze...
  • mikams75 11.12.14, 15:13
    wg mnie rysunki to na zadnymetapie nie powinny byc oceniane, bo nie da sie kreatywnosci przylozyc do szablonu ocen.
  • camel_3d 11.12.14, 15:33
    tez tak uwazam..ale kreatywnosc kreatywnosc nierowna.

    I faktycznie nie kazdy potrafi rysowac... i stawianei komus 3 czy 2 za brak talentu jest dosc kiepskim pomyslem.
    Choc mozna byc "rzemieslnikiem" i po prostu opanowac zasady rysowania, to moze kazdy. Kreatywnosc to juz inna rzecz...




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 3-mamuska 11.12.14, 20:22

    I faktycznie nie kazdy potrafi rysowac... i stawianei komus 3 czy 2 za brak talentu jest dosc kiepskim pomyslem.
    Choc mozna byc "rzemieslnikiem" i po prostu opanowac zasady rysowania, to moze kazdy. Kreatywnosc to juz inna rzecz...

    Tu nie chodzi na ile twój syn super umie malować czy ci trudno to zrozumieć?

    Popatrz na obrazy słynnych malarzy czasem bohomazy a jakie kosztowne.

    Nawet rysunki słonia ida za dobra cenę , choc według twojej oceny byłyby to niedbale bohomazy.

    Na tym polega sztuka kazdy wyraża ja w danym momencie na ile czuje.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 11.12.14, 20:57
    kazdy z tych malarzy, ktorzy tworza bohomazy ma za soba dluga edukacje i daj eci gwarancje, ze potrafia malowac rowniez bardzo niebohomazowate obrazy..no chyba ze sa samoukami prymitywistami...

    zreszta w sztuce liczy sie nazwisko..a reszta to ...moze byc bohomaz.
  • pade 19.12.14, 14:15
    Co do tego rysowania...Ja byłam takim dzieckiem "nie umiejącym rysować". Tak mi to utkwiło w głowie, że bałam się lekcji plastyki aż do liceum. Wtedy okazało się, że jednak jestem kreatywna, mimo, że nie potrafię narysować człowieka czy słonia. Etykietka nadana mi w dzieciństwie, słowna krytyka i wieczna zachęta do większego starania się, skutecznie zniechęciła mnie do prac manualnych.
    Dopiero gdy byłam starszą nastolatką odkryto u mnie talent i wyobraźnię, ale to już trochę za późno.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • camel_3d 11.12.14, 15:30
    u nas nie ma ocen do 3 klasy.smile))

  • srubokretka 11.12.14, 15:54
    DZis przyniosl narysowana wyspe i widac, ze sie bardz
    > o przylozyl.

    no iiiii???? a gdzie o jego nastroju dzis, to juz masz w doopie?
    Te twoje watki zaczynaja miec coraz wyrazniejszy schemat.
  • mama_kotula 11.12.14, 16:17
    srubokretka napisał:
    > Te twoje watki zaczynaja miec coraz wyrazniejszy schemat.

    Schemat: "coś jest nie tak z moim dzieckiem" - reakcja forum: "nie z dzieckiem, tylko z tobą" - po jednym dniu "a, patrzcie, już jest wszystko ok, nie było tematu"? wink
  • sop.hie 11.12.14, 18:21
    Nie przczytalam calego watku, bo duzo tego i w kolko o tym Mikolaju. Na marginesie, moja corka, artystyczna dusza, czasem przynosi swietne prace, czasem pomazance. Nie przyszloby mi do glowy siadac z nia i sugerowac poprawiania rysunku uncertain Moze mu sie akurat nie chcialo? No i co z tego.... Przeciez to tylko rysunek Mikolaja, nie egzamin do ASP.
    Uwazaj, w ten sposob naprawde mozna zabic radosc ze spontanicznego robienia tego, co sprawia przyjemnosc. Albo przyjemnosc zaczyna sie kojarzyc ze stresem i ocena. Nie wydaje mi sie to odpowiednia droga.
    A co do sedna. Wydaje mi sie, ze synowi brakuje towarzystwa. Moja 6 latka zawsze troche sie sama pobawi, cos narysuje, cos pokombinuje, ale codziennie co najmniej godzine bawi sie z sasiadkami. Albo kogos zapraszamy, albo ona jest zapraszana. Jak Ci sie nie chce tarzac z autkami po podlodze, co doskonale rozumiem, zapros kolegow syna do domu.
    Rozumiem, ze syn jest jedynakiem? Moja tez i ja tez bylam. Towarzystwo to podstaw zamiast fundowac mu nasen z Toba, pokombinuj jak mu zapewnic towarzystwo rowiesnikow.
  • sop.hie 11.12.14, 18:22
    Basen- mialo byc.
  • sop.hie 11.12.14, 18:47
    I jeszcze chcialam dodac, ze przypominasz mi mojego ojca z podejsciem jakie masz smile Teraz mamy swietny kontakt, ale on musial naprawde sporo zmienic smile Wyluzowac. Przestac mnie w kolko oceniac. Docenic mnie. Uznac, ze nigdy nie polubie opery, ze mam inne ambicje, inne zainteresowania, ze jestem ok, mimo bladego pojecia o fizyce smile Z tym ze, zebym te zainteresowania znalazla, nsjpierw musialam sie urwac x domu, bo tam nie bylo miejsca na poszukiwania. Byly za to wygorowane oczekiwsnia i nie wyrazone w slowach rozczarowanie..... Musialam znalezc dziedzine, o ktorej moi rodzice mieli blade pojecie, a latwe to nie bylo, bo oboje byli profesoramu na Uni wink Nadmienilsm, ze interesujela mnie Jagiellonowie, , nazajutrz mialam dwa tomy o Jagiellonach do przeczytania. " Bo jak sie onteresowac, to porzadnie". Flicking hell!!!! big_grin Do dzis ta atmosfera cisnienia i oceny mnie wykreca.
    Staram sie tego nie robic corce. Zeby znalezc pasje trzeba muec miejsce na poszukiwania. I troche wyzwania, powalczyc o cos dla siebie. Nie dla taty. Tylko 6 lat to jeszcze bardzo malo. Daj mu czas, daj mu sie ponudzic, nie oceniaj i zapewnij towarzystwo kumpli.
    P.s. Pisze na raty z pracy i telefonu. Przepraszam za bledy.
  • camel_3d 11.12.14, 21:00
    no to ze mu brakuje kolegow po poludniu to ja wiem. staram sie zeby albo on gdzies szedl, albo ktos do niego przyszedl.. Niestety codziennie tak si enie da..moze max 2 razy na tydzien
  • sop.hie 11.12.14, 23:41
    Dcamel_3d napisał:

    > no to ze mu brakuje kolegow po poludniu to ja wiem. staram sie zeby albo on gdz
    > ies szedl, albo ktos do niego przyszedl.. Niestety codziennie tak si enie da..m
    > oze max 2 razy na

    Ale czemu? Na jakiejs pustyni mieszkacie? Sasiadow niet?
  • mama_kotula 12.12.14, 01:25
    sop.hie napisała:
    > Niestety codziennie tak sie nie da..moze max 2 razy na
    >
    > Ale czemu? Na jakiejs pustyni mieszkacie? Sasiadow niet?

    Nie wiem, jak u Camela, ale gwoli sprawiedliwości u nas faktycznie był z tym problem - mimo niemieszkania na pustyni - bo większość dzieci ma całe popołudnia zawalone zajęciami dodatkowymi oraz ok. 2-godzinnym odrabianiem lekcji. Camel też pisze, że koledzy syna do siedemnastej są w świetlicy, potem powrót do domu, zostaje niewiele czasu na cokolwiek, plus dochodzą odległości. Sąsiedzi nie zawsze w odpowiednim wieku i różnie to bywa uncertain.
  • magkul99 12.12.14, 07:27
    Dziewczyny z całym szacunkiem, ale mam wrażenie że zbyt czepiacie się camela, który chce przecież dobrze. Każdy z nas popełnia błędy w dobrej wierze. Nie popełnia ich ten kto nie wychowuje- wiem że brzmi to lekko patetycznie, ale uważam, że jest w tym trochę prawdy.
  • camel_3d 12.12.14, 09:42
    no przynajmeniej ty zauwazylas. Ja ma wrazenie po wielu postach neiktorych matek, ze one maja wylacznie usmiechniete i zadowolone dzieci non stop, ktore spedzaja czas na wspanialej zabawie, nigdy nie marudza i matki nie oczekuja od nich cni, zeby tylko dzeicko si enie zdenerwowalo, bo mu dziecinstwo zniszcza... A nie daj boze cos skrytykowac.. no to juz koniec...psychika zawalona.

  • camel_3d 12.12.14, 09:39

    > Ale czemu? Na jakiejs pustyni mieszkacie? Sasiadow niet?

    dokaldnie.. w bloku na 25 pieter miesza tylko 1 chlopiec, z ktorym sie nigdy nie lubili.

    W poblizu miszka 1 kolega (w bloku obok) do ktorego czasem chodzi, ale on wraca ze szkoly po 16 - 17.30 i to juz raczuej nie jest czas na odwiedzanie sie codzienne. Raz - dwa razy w tygodniu ok.

    Reszta znajomych jest porozrzucana po okolicy (4 dzieci) z czego tylko 2 kolegow. Szanse na spotkanie w ciagu tygodnia sa kiepskie, raczej tylko w wwekend.


    dlatego.


    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 3-mamuska 11.12.14, 20:19
    camel_3d napisał:

    > NIe wiem czy to smutne... DZis przyniosl narysowana wyspe i widac, ze sie bardz
    > o przylozyl. Czyli mozna..jak sie chce...o ile sie chce i o ile ma si eochote..
    > .. gdzies jakas granica niedbalosci jest.
    >
    > Ok...a co gdyby to bylo na ocene? Myslisz, ze dziecko ktore dostanie zla ocene
    > jest zadowolone? mogloby to go zmotywowac na przyszlosc, ale bylaby to niewatp
    > liwie duza krytyka...
    >
    > never mind.
    >
    > postaram sie troche wyluzowac, ale bez przesady.. wink
    >
    >
    >
    Eh totalnie do ciebie nie dociera o co chodzi.

    Tak czasm mozna miec wywalone i dostać 3 ze znienawidzonego przedmiotu a miec czas przyłożyć sie do tego co sie kocha, i z tego przedmiotu dostać 6.

    Zreszta wysokie oceny nie sa wyznacznikiem sukcesu w przyszłości masz bardzo ograniczone i staroświeckie podejście do szkoły nauki i wychowania.

    Zreszta zauwazylam to jak pisałeś o przedszkolu ze bedzie "róbcie co chcecie" bardzo ci sie to nie podobało.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • camel_3d 11.12.14, 21:02
    masz stare informacje...dawno juz zmeinilem zdanie i uawzam, zebylo swietnie z tym robcie co chcecie..bez zadnych dotatkowych zajec. Jasne, ze fajnie byloby gdyby od czasu do czasu wted ypocwiczyli slaczki, moze teraz mialby mniej problemow z pisaniem...ale radzi sobei dobrze i stara sie, wiec nie czepiam sie.
  • aleksandra1357 11.12.14, 21:01
    Cały ten przekoszmarny wątek upewnił mnie, że jedynym rozsądnym wyjściem z tego piekiełka jest unschooling. Dzięki.
  • camel_3d 11.12.14, 21:03
    > unschooling. Dzięki.

    co to?



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • srubokretka 11.12.14, 21:25
    oj nie! nie pytaj nawet. Jak musisz to wygoogluj ale nie pytaj
  • camel_3d 11.12.14, 21:31
    wygooglalem..nie sadze, ze to dobry sposob na naukesmile)))

    tzn dobry na nauke poza szkola...bo niestety pewnych rzeczy poza szkola i nauczycielem si eciezko nauczyc...
  • mama_kotula 11.12.14, 21:04
    aleksandra1357 napisała:

    > Cały ten przekoszmarny wątek upewnił mnie, że jedynym rozsądnym wyjściem z tego
    > piekiełka jest unschooling. Dzięki.

    Aleksandra, wyobrażasz sobie unschooling w wykonaniu Camela?
    (sorry, Camel, bez złych intencji piszę - serio)
  • fogito 11.12.14, 22:06
    A wyobrazas sobie homeschooling w wykonaniu Camela? To wydaje mi sie jeszcze gorsza opcja surprised
  • mama_kotula 11.12.14, 22:18
    fogito napisała:
    > A wyobrazas sobie homeschooling w wykonaniu Camela? To wydaje mi sie jeszcze go
    > rsza opcja surprised

    Dla mnie jeden grzyb, bo unschooling też jest formą nauki pozasystemowej. W każdym razie nie każdy się do tego nadaje. Z drugiej strony, życie weryfikuje, ludzie się zmieniają.
  • camel_3d 12.12.14, 10:12
    ja mysle, ze do tego nadaja sie malo osob, zarowno dzieci jak i rodzicow.

  • aleksandra1357 12.12.14, 10:29
    Te 4 h wolnego dziennie mnie też rozwalają. Jeśli dziecko śpi 10 h, to zostaje mu 14 h dnia. Czyli 10h pracy i 4 h wolnego, cudownie.
    6-latek powinien przede wszystkim bawić się w gronie kolegów i w ten sposób poznawać świat. Jeśli zorganizowane zajęcia, to przez 1-2h dziennie. 4h wolnego to może mieć nastolatek albo dorosły, ale i to jest trudne do zniesienia.
  • camel_3d 12.12.14, 10:32
    przepraszam..a jak ty sobie to wyobraszasz?
    Wraca ze szkoly o 13.30 - do 15. W zaleznosco od tego ile lekcji bylo.

    Praca domowa to okolo 20 minut do 30 minut ... czyli jest 16...

    myslisz ze do ktorej powinien sie bawic do 22? A rano chyba musialbym go na sile z lozka wyciagac...

    Bawic sie moze w weekend do woli...


    ty chyba piszesz o dzeicku w przedszkolu.. a nie w szkole.
  • aleksandra1357 11.12.14, 22:56
    Aleksandra, wyobrażasz sobie unschooling w wykonaniu Camela?
    (sorry, Camel, bez złych intencji piszę - serio)

    Serio? Uważam, że to by był najlepszy sposób ocalenia tego biednego dziecka. Wiem, że to w przypadku Camela niemożliwe, ale jak czytam o tym, co on wyprawia z dzieciakiem i w jaki sposób o tym pisze, to jestem pewna, że to dziecko potrzebuje odszkolnienia jak powietrza. Bo ma szkołę w szkole i w domu. I jeszcze pretensja, że NIC mu się nie chce. No straszne po prostu, że chce mu się tylko to, co mu się chce. Zabić pasję 6-latka do życia to prawdziwe osiągnięcie.
    Ja nie pisałam, że chciałabym, żeby Camel to zrobił, ja pisałam ogólnie - że unschooling jest wyzwoleniem z tego sposobu myślenia, które reprezentuje Camel, a które podcina dzieciom skrzydła.
  • aleksandra1357 11.12.14, 23:06
    I jeszcze tak się składa, że mam syna dokładnie w tym samym wieku i jak sobie pomyślę, że miałby spędzić choć jeden dzień w sposób Camelowski to mi się słabo robi. Porusza mnie ten wątek. Porusza mnie między innymi to bawienie się z dzieckiem przez 4h. Dziecko nieskażone tresurą potrafi zwykle bawić się samo przez pół dnia, nie starcza mu czasu na realizację własnych pomysłów. Poza tym nie rozumiem, czemu nie zaprosić do domu kolegów - takie siedzenie w domu z tatą zmuszanym do zabawy nie na poziomie jest słabe. Rodzic nie powinien się bawić z dzieckiem wbrew swej woli, gdyż to uczy dziecko tylko zaprzeczania własnym uczuciom i potrzebom. Jeśli już się bawić z dzieckiem to w sposób, który odpowiada rodzicowi i dziecku.
    Dla mnie ten wątek jest koszmarny, bo opisuje odbieranie dziecku autonomii i godności, a także przy okazji utratę autonomii rodzica. Wydaje mi się, że Camel nie ma kontaktu z samym sobą, nie wie, czego naprawdę chce i potrzebuje i odbiera tę świadomość dziecku.
  • camel_3d 12.12.14, 09:16
    czyli jak?

    a.. twoj syn nie chodzi do szkoly+nie odbierasz go ze szkoly
    +nie odrabia lekcji
    nie ma nic do robot
    +za to ciagle

    jest chwalon
    noszony na rekach
    i bron noze zeby mu powiedziec cos co mu si eniespodoba?

    zakladam, ze nei chodzi na zadne zajecia dodatkowe tylko siedzi w domu lub non stop sie bawi. I ze na pewno nie wymagasz od niego niczego, a jezeli juz cos to ZAWSZE robi to z usmieche...



    napisz jak wyglada dzien twojego dzeicka.
  • aleksandra1357 14.12.14, 22:09
    "czyli jak?

    a.. twoj syn nie chodzi do szkoly+nie odbierasz go ze szkoly
    +nie odrabia lekcji
    nie ma nic do robot
    +za to ciagle

    jest chwalon
    noszony na rekach
    i bron noze zeby mu powiedziec cos co mu si eniespodoba?

    zakladam, ze nei chodzi na zadne zajecia dodatkowe tylko siedzi w domu lub non stop sie bawi. I ze na pewno nie wymagasz od niego niczego, a jezeli juz cos to ZAWSZE robi to z usmieche...

    napisz jak wyglada dzien twojego dzeicka."

    Camel, opiszę Ci dzień mojego 6-latka. Nie po to, by było to jakimś przykładem czy wzorem, bo jestem pewna, że Cię to zszokuje i zniesmaczy, ale może dzięki temu opisowi zyskasz odrobinę dystansu.

    Mój 6,5-latek nie chodzi formalnie do szkoły. Wstaje rano i jego obowiązkiem jest ubrać się. Je śniadanie, jeśli jest głodny. Potem syn idzie na 8 godzin do grupy dzieci, z którymi się bawi, w różnym wieku. Wymyślają najróżniejsze zabawy, bez ingerencji dorosłych. Potem wracamy do domu. Jego obowiązkiem jest posprzątać rzeczy, które porozrzucał (np. klocki lego), pomoc w robieniu kolacji oraz przyszykowanie się do snu. Często proszę go też o pomoc w moich obowiązkach. Może odmówić. Do własnych obowiązków też nie jest zmuszany, po prostu wie, że musi się ubierać i jeść, bo to jest konieczne do zdrowia i życia.
    Staram się go nigdy nie chwalić, gdyż uważam, że chwalenie uzależnia od oceny zewnętrznej i negatywnie wpływa na poczucie wartości dziecka.
    Mój syn nie odrabia lekcji, nie ma żadnych zajęć dodatkowych. Jednak cały dzień jest bardzo zajęty tym, co go w danej chwili interesuje, często nie ma czasu zjeść obiadu.
    Nie jest ciągle uśmiechnięty, ma mnóstwo problemów, konfliktów i zmagań. Ale są to jego własne zmagania, nie wynikające z narzucania mu czegoś.
    Są takie sytuacje, że musi zrobić coś, czego nie chce. To częste w życiu. Staram się wytłumaczyć mu, dlaczego musi to zrobić. Jeśli nie zrozumie i stawia opór, zostaje zmuszony przemocą (jeśli sprawa dotyczy zdrowia, życia, pieniędzy itd.)

    Być może mój syn ma mniejsze umiejętności i wiedzę niż Twój. Ale nie sądzę, by przez to gorzej poradził sobie w życiu. Jeśli okaże się, że brak jakiejś wiedzy czy umiejętności mu przeszkadza - nauczy się tego. Albo zaakceptuje to, że nie umie. Najważniejsze, żeby sam wiedział, czego chce i jak do tego dojść.
  • fogito 14.12.14, 22:55
    A jak do 40tki ni bedzie wiedział czego chce i matołek z niego wyrośnie surprised
  • aleksandra1357 14.12.14, 23:04
    Fogito: "A jak do 40tki ni bedzie wiedział czego chce i matołek z niego wyrośnie surprised"

    Zależy jak zdefiniujemy matołka. Ja znam mnóstwo życiowych matołków z tytułem magistra.
  • fogito 14.12.14, 23:14
    Zalezy gdzie ten tytuł zdobywali, bo jak na kiepskiej uczelni to faktycznie nic nie wart. Ale jak ktoś kończy dobrą uczelnię to matołkiem raczej nie jest. Ale, żeby się na takową dostać to jednak trzeba się uczyć.
  • camel_3d 15.12.14, 09:43
    no tak to mlody mial w przedszkolu....

    wtedy dosc chetnie chodzil na pianino, bo po lekcji wracal do przedzskola na 2 godziny..

    jemu zdecydowanie brakuej zabawy.. i tego, ze w przedzskolu nie robili nic.. VCzyli jak u ciebie bylo.

    Troche mam wrazenie, ze tu babcia zamotala z tymi pochwalami, bo zawsze byl u niej chwlaony, za byle co , zewsze byl najlepszy, najszybciej biegal, najelipiej gral w pilke. Ale tylko z dziadkami. Jezeli okazalo sie ktos szybciej biega to juz z nim si enie scigal,. Bo balaby porazka... Czyli jednak masz racje, ze chwalenie zle wplywa na samoocene.. tzn nadmierne chwalenie.
    Aha..u babcia ZAWSZE wygrywal w gry. U mnei czasme przegrywa i jest wtedy tragedia...
  • tusia-mama-jasia 15.12.14, 14:50
    Rany,co za wątek dla wytrwałychwink Zabierałam się za niego kilka razy, przeczytalam i pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła, to jednak jakiś kłopot w sferze emocji. Może w układzie rodzinnym, może na innym tle, nie wiem, bo piszesz o swoim synku właściwie tylko w kategoriach sukcesów/porażek, nakreślasz sferę intelektualną i tyle, nic więcej o dziecku nie wiemy. A ono nie składa się wyłącznie z rozumu/talentu/ woli nauki lub braku tychże. Jedno czuję - te dramatyczne odmowy,rozpacze , malownicze pady na ziemię /dobrze zrozumiałam ?/ z powodu
    roli na jasełka - to nie przystaje do normalnych reakcji zdrowego, pogodnego 6-latka. Dziecko ma prawo nie mieć ochoty robić lekcji, to jasne, ale wieczne marudzenie i sceny to jakiś sygnał, czyż nie?
    Nie odniosłam wrażenia,że Młody ma za mało czasu na zabawę - te kilka godzin dziennie to nie jest mało, mój syn od przedszkola nie miał tyle, bo popołudniami były zajęcia /nie codziennie,ale jednak/. Tylko jest jedna zasadnicza różnica - to były zajęcia, na których JEMU zależało. On je sobie wymyślił, ja podpytywałam nie raz, nie dwa, czy chce nadal poświęcać tyle czasu na szachy. A on miał łzy w oczach na samą myśl o... rezygnacji z treningów.
    Kiedyś chciał chodzić na tańce, pochodził, a po jednym roku powiedział "wiesz,mamusiu,ja juz nie chcę,znudziło mi się tańczenie,to nie moja bajka".No i luzik,szachy są miłością,a taniec byl epizodem.
    Wiesz, ja jestem wymagającą matką.Mnie stawiano poprzeczkę wysoko i ja stawiam ją wysoko swojemu dziecku. Oczekuję obowiązkowości, solidności itp. Wiem,że lekcje odpowiedzialności to kapitał na dorosłe życie i wiem, ze gdyby nie wysokie wymagania stawiane mi przez Mamę, trudno byłoby mi poradzic sobie teraz w sytuacji życiowej, w jakiej się znalazłam -zdana na siebie. Nie uważam,ze nie można krytykować czy stawiać wymagań - imo nawet trzeba, z wielu powodów. Ale kluczem do sprawy
    jest w moim odczuciu pamiętanie o tym,co naprawdę jest warte takiej drobiazgowości, a co nie. Dla dziecka tez to ważna nauka - są w życiu sprawy ważne, w których nie można odpuścić i są takie, które mozna traktować lżej. Czy bez umiejętności czytania albo tabliczki mnożenia da się funkcjonować w życiu?Nie i nie ma zmiłuj - jak dziecko narzekało,ze tabliczka nudna,to podałam mu 1000 przykładów, w których niepodobna się bez niej obejść /nie w szkole, na teście,ale w życiu,pracy w różnych zawodach itp/. Rozumiem,ze wkuwanie może być nużące,ale trzeba wkuć i już. Ale czy bez pięknego pisma da się żyć?Da się, bez watpienia.I jak zbeształam syna, który dostał adnotację w zeszycie,ze ma pisać staranniej, to potem nagadałam tej babce w lustrze tongue_out Bo napisało dziecko kolejne bezbłędne dyktando, zdążyło ze wszystkimi ćwiczeniami / a kiedyś mial kłopot ze zdążaniem, pisał b.starannie, ale wolno/, a teraz nabazgrolił,ale sprawnie i bezbłędnie - nie przyłożył się? Nie, słusznie uznał,ze lepiej mieć komplet zadań i 0 błędów niż kaligraficzny, artystyczny zeszyt pełen braków. Przyznałam mu rację. Nota bene, ostatnio pisze sprawnie i baaardzo starannie, moze dlatego, ze nie było nad nim bata, poczuł ostatnio twórczą potrzebę upiększania swoich zeszytów?
    Nie wyobrażam sobie krytykowania rysunków, zmuszania do zajęć dodatkowych czy wiecznego sterowania.
    Piszesz,że syn nie radzi sobie z porażkami, a ma szanse trenować radzenie sobie z nimi?Ma szanse doświadczyć porazki i zmierzyć się z nią, bez presji, bez krytyki, bez poczucia Twojego braku akceptacji - czy ma okazję pogadać z Toba o konstruktywnym wykorzystaniu porazki? Zwłaszcza tej, która dla niego jest porażką, a to wcale nie musi być to samo co dla Ciebie!
    Dalej -ja tez mam jedynaka. Naprawdę nie bywa marudny i znudzony, przeciwnie - przez swoje jedynactwo jest b.kreatywny w organizowaniu sobie zabawy samodzielnej. I ma gromadę przyjaciół.
    Kwestia niepełnej rodziny - owszem, brak mamy może być dramatem.Moze najbardziej"nie fair" jest nie to,że koledzy mają telefon i Nintendo,ale ze mają mamy? Rozmawiasz z nim o jego matce?Wie dlaczego nie ma jej przy nim? Ma odwage pytać Cię o nią?
    To nie jest tak,ze dziecko z niepełnej rodziny musi mieć przerąbane i stwarzać klopoty. Ale to trudna sytuacja, wymaga wiecej taktu i empatii niż wychowanie w rodzinie pełnej. W klasie mojego syna jest prócz niego 4 dzieci, których rodzice się rozwiedli, 3 z tych dzieci funkcjonuje znakomicie, wśród nich mój Młody, który w pełni akceptuje sytuację /ma kontakt z ojcem, choc relacje b. ambiwalentne/, a 2 dzieci ma kłopoty i stwarza kłopoty,odreagowuje.
    Jeszcze jedno - brak ojca jest niedobry, ale jest na tyle dziś częsty, ze dziecko nie czuje się odmieńcem. Brak mamy większości kilkulatkow nie mieści się w głowie.
    Szacun Ci za to,że wychowujesz swego syna i zastanawiasz się i wnikasz w taką tematykę. Ale dostrzeż złożoność małego człowieka i jego sytuacji,a nie tylko jego rysunek i pianino.
    I uslysz wołanie, które może kryć się w jego marudzeniu, odnajdź radość w poznawaniu go i obserwowaniu,a nie tylko zmienianiu. I nie mów,że już go poznałeśwink Ci mali ludzie - ku naszemu utrapieniu :p zmieniają się wciąż i wciąż. I dlatego możemy być z nich tacy dumni, i wciąż na nowo ich odkrywać.
    Jaś 30.10.2006
  • pade 19.12.14, 14:30
    Camel, przeczytałam wątek do tego miejsca i doszłam do wniosku, ze Ciebie w tej Waszej dwuosobowej rodzince nie ma. Jest Twój syn, Twój projekt, a Ciebie nie ma. Ty gdzieś wychodzisz? Uprawiasz sport, czytasz?
    Może warto zacząć stawiać granice: synku, teraz ja się zdrzemnę, poczytam, wstaw dowolne, a Ty masz czas wolny?
    Wiesz po co to piszę? Twój syn jest dzieckiem, a Ty dorosłym, ojcem, nie animatorem czy nauczycielem. Dla Twojego dziecka jesteś wzorem, chcesz czy nie chcesz. Nasiąka tym, co robisz. I teraz, co mu pokazujesz? Co robią dorośli ludzie? Jak dzielą czas? Mają jakieś zainteresowania, rozwijają się, pracują, odpoczywają, mają obowiązki?
    Ja uważam, że dzieci powinny współuczestniczyć w życiu rodzinnym, czyli poprzez obserwację rodziców uczą się zasad, wartości, odpowiedzialności oraz tego jak wygląda dorosłe życie. Same umiejętności, talenty, czy wyuczone czy naturalne nie wystarczą. Potrzeba jest obserwacja oraz nauka poprzez stawianie osobistych granic. Np. nie masz ochoty ustawiać autek, masz tego naprawdę serdecznie dość, mówisz: nie chcę ustawiać autek,mogę z tobą pograć w karty, ok? Albo, budujemy z klocków pół godziny a potem idę odpocząć albo zrobić pranie itd.
    Ty też się liczysz w Waszej rodzinie, nie tylko Twój syn.

    --
    „Nie denerwują nas rzeczy czy zdarzenia, ale
    nasze spojrzenie na nie.”
    (Epiktet)
  • camel_3d 12.12.14, 08:57
    no koszmar..

    biedne dzeicko bo:

    ojciec wysyla go na pianino
    i wymaga zeby sie staralo..

    BOAH!!!

    NO SZOK!!!! JAK MOZNA TAK DZIECKO TRAKTOWAC!!!!!????? Przeciez dziecko trzeba non stop chwalic i non stop musi robic co chce.. bo inaczej jest BIEDNE I NIESZCZESLIWE.. Jakakolwiek krytyka to ZNIASZCZENIE DZIECINSTWA i powod zeby od razu dziecko do rodziny zastepczej wysylac.. A KUZWA KTO WYSYLA DZIECI W PRZEDSZKOLACH na zajecia dodatkowe????? Polowa matek sie oburzyla bo cos tam z zajec dodatkowych skreslono w przedszkolach.

    I TO NIBY ja przesadzam??


  • fogito 12.12.14, 09:10
    Nie upraszczaj. Nie o zajecia dodatkowe tu chodzi tylko o podejście do dziecka. Cos jest nie tak, jak dzieciak placze przy pianinie. Moj syn nie placze. Uczy sie, bo chce. Pozwol wybrać dziecku zajęcia dodatkowe, bo zmuszanie do niczego dobrego nie prowadzi. Jak sam widzisz... Mam nadzieje.
  • camel_3d 12.12.14, 09:20
    placze nie bo nie chce sie uczyc tylko bo mu cis nie wychodzi za pierwszym razem.

    czasme broni sie przed nauka bo nie ma ochoty.. ale to sporadycznie.

    innach zajec nie chce.. tzn chce.. zajecia golfa na trawie, w jakism elitarnym klubie, do ktorego chodzi kolega z przedszkola (teraz sie psotykaja raz na miesiac)... i na ktory mnie nie stac.. bo wywalenie 1000 PLN na miesiac, za 1 raz w tygodniu to chyba przesada, prawda?
  • fogito 12.12.14, 09:47
    Myślę, ze cos poza golfem mozna znaleźć. A do grania nainstrumencie trzeba mieć serce, bo inaczej sie z tego męka robi.
  • camel_3d 12.12.14, 09:51
    on lubi grac, ale nie lubi jak mu si ecos z apierwszym razem nie uda. Wtedy sie denerwuje i zaczyna robic coraz wiecej bledow i wtedy juz jest tragedia.

    tak samo z czytaniem. Jezei pomyli sie to po prostu zaczyna sie denerwowac i zniechecac. Glownei jakies nowe slowa.

    W zasadzie mam wrazenie, ze on po prostu teskni za ta niezaleznoscia z przedszkola. Tam nie musieli robic nic i po prostu bawi sie z kolegami caly dzein do 16. A potem jeszcz eplac zabaw. Teraz ten czas sie skonczyl... i juz nie wroci..








    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • camel_3d 12.12.14, 09:10
    te bardziej konkretne.


    a poza tym dowiedzialem sie, ze moje dziecko jest biedne i ma przesrane dziecinstwo bo raz czy dwa skrytykowalem jego rysunek, uwazajac ze potrafi duzo lepiej.
    chodzi na pianino.. i o zgrozo musi raz dziennie 20 minut pposiwecic na nauke pianian..
    i jedyne co moze dziecko uratowac to unschooling lub wogole rodzina zastepcza wink


    dowiedzialem sie ponadto:

    - dzeicia w zaden sposob nei nalezy krytykowac bo mozna mu zmarnowac dziecinstwo, dziecko trzeba non stop chwalic.

    -od dziecka nei mozna wymagac niczego bo mozna mu zmarnowac dzeicinstwo, trezba mu pozwolic na wszytsko, bo inaczej sie stresuje i znow mal´rnuje mu sie dziecinstwo.

    -dziecka nie mozna wysylac na zadne zajecia dodatkowe, bo marnuje mu sie dziecinstwo. I to pisaly matki, ktore walczyly o zajecia dodatkwoe w przedszkolu a wszkole wysylaja dzeici na angielski, sportt i cos tam jeszcze... Zastanawiam sjak zyje dzeici w PL , ktore chodza do szkol muzycznych.. ( O ZGROZO 3 RAZY W TYGODNIU PO 2-3 Godziny!!!)

    - Dziecko ma sie rozwijac samo i samo robic co chce, to najlepsza metoda na nauczanie... jakas nowosc dla mnei ale..moze niektorzy sa zdolni. Pewnei moda na to z usa przywedrowala...

    - dziecko nalezy zabawiac godzinami i nie daj boze powiedzic, za ma sie godzine samo soba zajac. To tez niszczy dzeicinstwo...

    - Dziecko bez matki na pewno ma koszmarne dziecinstwo, bo tylko i wylacznei matka jest gwarancja na poprawny rozwoj dziecka... Inaczej..koniec..dzeicko ma zmarnowane i dzeicinstwo i przyszlosc...


    BOAH:...

    A poza tym kilka dobrych rad sie pojawilo, ktore warto wziac pod uwage... dzieki za nie!
  • fogito 12.12.14, 09:44
    Od dziecka można sporo wymagać, ale najpierw trzeba mu dać ogromna ilosc bezwarunkowej miłości.
    Obśmiewasz wszystko a moze powinienes z reka na sercu sie zastanowic co robisz źle i co mozesz zrobić lepiej. Tak, aby syn odzyskal chec do dzialania adekwatna do swojego wieku.
  • camel_3d 12.12.14, 09:54
    nic nie obsmiewam...uwazam tylko ze napisnie, ze dziecko jest biedne i nieszczesliwe i niekochane... bo zostalo skrytykowane raz czy dwa za nieprzylozenei sie do czegos plus musi..o jezuuuu..pouczyc si epianina 20 minut dzeinnie.. a poza tym ma 4 godziny wolnego to juz lepkka przesada.

    bezwarunkowa milosc nie oznacza kompletnego braku wymagan i braku krytyki.


  • mikams75 12.12.14, 10:12
    z tym krytykowaniem rysunku i nakazem ponownego rysowania to juz nie raz bylo na forum, wiec sie teraz nie wypieraj.
  • camel_3d 12.12.14, 10:29
    tak..bylo 2 razy musial cos poprawic... Raz zajaca i raz mikolaja..
    a i raz samochod..

    no 3 razy w ciagu 6 lat zycia to chyba nie bedzie mial uszczerbku na zdrowiu prwada?




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • jagabaga92 12.12.14, 10:17
    Camel, od syna wymagasz perfekcjonizmu, a co z Tobą? Z Twoimi wpisami na forum? Jak byś się czuł, gdyby ktoś stał nad Tobą i kazał Ci poprawiać wszystkie literówki przed kliknięciem Wyślij?

    --
    Teoria jest wtedy, kiedy wiemy wszystko, a nic nie działa. Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, a nikt nie wie dlaczego.
  • camel_3d 12.12.14, 10:29
    nie wymagam perfekcyjnosci. a pisze czesto na komorce i korygowanie literow z tej malej,popapranej klawiatury to jakis wyczyn bylbysmile

  • fogito 12.12.14, 11:04
    Klawiatura komorki koryguje sama. Nie starasz sie po prostu i tyle.
    Nigdy mi do glowy nie przyszlo, zeby kazać dzieciakowi rysunki poprawiać a podobno jestem szalenie wymagajaca. To jakieś wariactwo.
  • camel_3d 12.12.14, 11:05
    fogito napisała:

    > Klawiatura komorki koryguje sama.

    niemiecka?





    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • fogito 12.12.14, 11:59
    Moja ma wersje angielska i polska. Jeśli twoja nie, to musisz sie bardziej postarać wink
  • camel_3d 12.12.14, 12:27
    jakso nie czuje potrzeby instalowania polskiej klawaiturysmile





    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • mama_kotula 12.12.14, 12:55
    camel_3d napisał:

    > fogito napisała:
    >
    > > Klawiatura komorki koryguje sama.
    >
    > niemiecka?

    Możesz w każdej chwili zmienić na polską. Nawet w Nokii 3310 się dało wink
  • mama_kotula 12.12.14, 12:54
    camel_3d napisał:

    > nie wymagam perfekcyjnosci. a pisze czesto na komorce i korygowanie literow z t
    > ej malej,popapranej klawiatury to jakis wyczyn bylbysmile

    Wow, jestem wyczynowcem <idzie odbierać medal>.
  • asiula1987 12.12.14, 11:34
    pisalam juz o tym ale pewnie zginelo w tlumie, wiec napisze jeszcze raz

    jestem zszokowana ze ty 6 latka uczysz ze tylko wynik i ocena ma jakiekolwiek znaczenie. takim sposobem zajedziesz dzieciaka w rok. a co dalej? sa dalsze szkoly..baaa studia! na ktorych praktycznie nigdy ocena nie jest adekwatna do wiedzy niestety.

    liczy sie to co dziecko ma w glowie i to mu tlucz. a nie ze jak sie nie postara to dostanie gorsza ocene. znam baaardzo wielu ludzi przecietnych ocenowo, ktorzy sa naprawde swietnymi specjalistami, dobrze ustawionymi, radza sobie swietnie. po prostu kazdy z nich wie jaka wartosc przedstawia i co ma w glowie.
  • asiula1987 12.12.14, 11:37
    poza tym wolałabym mieć dziecko normalne(wcale nie genialne), które wie ile umie, niż dziecko, które sra w portki jak dostanie 4+ zamiast 6 i boi sie wrócic do domu.
  • camel_3d 12.12.14, 12:31
    juz nawet nie wiem jak te durnote skomentowac...

    bo tym myslisz, ze ja dziecko zatluke jak przyniesze gorsza ocene..to masz naprawde dosc ograniczone myslenie..sory.
  • asiula1987 12.12.14, 12:59
    zwał jak zwał, mnostwo jest dzieciakow ktore boja sie wrocic do domu bo maja gorsza ocene. jesli widzisz w tym tylko przemoc fizyczna to twoj problem. ranić moga tez slowa, mimika, niezadowolenie rodzica, brak usmiechu, akceptacji. co bedzie dalej jesli juz teraz rysunek kazesz 6 latkowi poprawiac za kare. wcale nie musisz to tłuc, żeby go krzywdzic
  • mama_kotula 12.12.14, 13:30
    Cytat
    juz teraz rysunek kazesz 6 latkowi poprawiac za kare


    Nie, to nie było imho za karę. To było, aby dziecku pokazać, że umie lepiej zrobić - niemniej to wyraża niezadowolenie z tego, co dziecko zrobiło, brak akceptacji dla tego, co zrobił, oczekiwanie od dziecka bycia perfekcyjnym. I to bywa ogólnie dość bolesne dla dziecka, demotywujące bardziej niż motywujące (bo w założeniu ma zmotywować, ale kicha, to niestety tak nie działa). Niemniej to już było tu milion razy powiedziane i nie ma sensu chyba urządzać dalszej jazdy po Camelu. On już, myslę, wnioski wyciągnął i zrobi, jak uważa.
  • asiula1987 15.12.14, 11:08
    Nie, to nie było imho za karę.

    myslisz ze 6 latek mysli tak abstrakcyjnie i czyta miedzy wierszami? dla niego niezadowolenie zarowno werbalne i niewerbalne oraz nakazanie przez rodzica zeby poprawil cos co robic mial w szkole, to sorry ale jest w rozumieniu 6 latka KARA
    nie sadze zeby pomyslal sobie, ze tata na pewno chce dla mnie dobrze, to zaprocentuje na przyszlosc, wiec poprawie ten rysunek..wiem ze tata chce mi pokazac ze jak sie postaram to umiem lepiej wiec od dzis bede slęczał 2 godz nad kartką zeby tacie sie podobalo