Dodaj do ulubionych

Próbny test 6-klasisty

11.12.14, 11:00
Kiedy w szkołach Waszych dzieci przeprowadzany jest próbny test? I czy jest 1 czy 2? U nas miał być 17 grudnia, ale powstał problem ponieważ okazuje się że w tym roku kuratorium nie przysyła arkuszy tylko szkoły muszą same sobie wydrukować... No i test odwołany z bliżej nieokreślonych przyczyn,tzn oficjalnie przeniesiony na styczeń. Podobno wtedy miał byc chyba ten drugi próbny. Wydawało mi się,że zawsze dla całego kraju jest ten sam termin i wszystkie szkoły powinny taki test zorganizować. Czy to zależy od "widzimisię " dyrekcji? Jak jest u Was?
--
Kasia
Edytor zaawansowany
  • mama-ola 11.12.14, 11:10
    U nas jest 9 stycznia język polski, a 12 stycznia matematyka. Przy czym syn jest w IV klasie, oni też piszą te próbne sprawdziany, żeby się obeznać z formą i ze stresem (cytat z wywiadówki).
  • kanna 11.12.14, 11:19
    Przy czym syn jest w IV klasie, oni też piszą te próbne sprawdziany

    Kompletnie bez sensu, to tylko stresuje dzieci - nie przerobiły jeszcze połowy materiały z tego, co będzie na teście.
    Nie posłałabym dziecka - a mam drugie własnie w klasie IV.
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Jaskier, Pół wieku poezji
  • franula 11.12.14, 11:50
    17 XII
    wszyskiei pozostałe klasy mają wtedy wyjścia zaklepane
  • mama-ola 11.12.14, 12:03
    > Kompletnie bez sensu, to tylko stresuje dzieci - nie przerobiły jeszcze połowy materiały
    > z tego, co będzie na teście.

    Też mi się to wydaje bez sensu. Więc sobie z góry założyłam - nie wiem, czy słusznie - że 4-klasiści jednak piszą jakąś inną wersję, tyle formularz i sposób wpisywania odpowiedzi jest taki sam.

    > Nie posłałabym dziecka - a mam drugie własnie w klasie IV.
    Ja nie mam nic przeciwko temu, ale może dlatego, że mój syn się niczym nie stresuje (co ma też czasem złe strony). Wybiórczo pokazuję synowi zadania z 6 klasy i on je bardzo dobrze rozwiązuje. Oczywiście są to zadania z działów, które ma szansę znać.
  • franula 11.12.14, 12:29
    no właśnie ciekawe bo arkusze są "specjalne" nie da się ich wydrukować na zwykłej drukarce i nam obiecywali że będą takie same (z tym odrywaniem etc) bo to m.in maja przećwiczyć
  • kanna 11.12.14, 11:17
    Jeden już był - próbny-próbny, w sensie szkolny.

    Oficjalny (kuratoryjny) próbny ma być 17 XII o 9. Podobno data jest obowiązująca dla wszystkich szkół (tak mówili na zebraniu)
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Jaskier, Pół wieku poezji
  • kasinka75 11.12.14, 12:02
    No właśnie - data obowiązująca... A jak z arkuszami? Szkoła drukuje czy dostaje gotowe? Pewnie nie wiadomo - test się odbędzie i już - uczniów nie powinno interesować skąd są arkusze...
    A z jakich wojewodztw jesteście? Ja- Wrocław
    --
    Kasia
  • mama_misi 11.12.14, 15:28
    OOO a u mojej córki były już trzy w tym jeden pisany tak jak będzie to wyglądało rzeczywiście czyli część z polskiego, potem z matmy, przerwa i angielski. Dostaliśmy informację, że co m-c będą takie próby. Kolejny 17 XII i też będzie zachowana forma, jak na "prawdziwym".
    --
    www.dominika.muko.med.pl
    Mukowiscydoza walka o szczęśliwe dzieciństwo
  • kasinka75 11.12.14, 15:44
    Z tego co udało mi się wyczytać w niedziele necie właśnie arkusze na ten 17 - go grudnia przygotowuje CKE, więc te mogą być najbardziej zbliżone do tego co będzie 1- go kwietnia
    --
    Kasia
  • morekac 11.12.14, 21:31
    Wiem, że próbne matury są drukowane w szkole, możliwe więc, że dotyczy to również sprawdzianu.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • mama-ola 11.12.14, 16:09
    Zadania z matematyki mają być na myślenie, kombinowanie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), rozumienie matematyki. Czyli np. nie proste "oblicz obwód prostokąta", tylko kilka rysunków prostokątów i zauważenie, który z nich może mieć większy obwód, a który mniejszy. Wymagana wiedza ta sama (co to jest obwód), ale premiowane będzie myślenie w sytuacji nietypowej.

    Inny przykład zadania, z liczbami:
    Wiadomo, że 45 • 24 = 1080. Podaj poprawne wartości poniższych iloczynów. Wybierz odpowiedzi spośród A lub B oraz C lub D.
    45 • 2,4 = _____ A. 108 B. 10,8
    4,5 • 0,24 = _____ C. 1,08 D. 0,108
    Uczeń może oczywiście wykonać wskazane mnożenia np. pisemnie, ale nie musi, bo w zasadzie wynik da się ustalić bez rachunków, wystarczy, że ktoś wie, na czym te rachunki polegają.

    Z jednej strony to oczywiście dobrze, że są takie mądre zadania. Z drugiej jednak (taka naszła mnie refleksja) nie jestem pewna, czy da się uczniów wyedukować w kierunku takiego rozumienia matematyki.
    Pokazałam mojemu synowi, który jest w 4 klasie, wspomniane zadanie z obwodami prostokątów, a on podał poprawną odpowiedź od razu, po pierwszym rzucie oka. Gdy przetestowano je na dużej grupie 5-klasistów, to poprawną odpowiedź podało 40% uczniów. Egzaminatorzy spodziewają się, że wśród 6-klasistów też wielu by go nie rozwiązało. Co może oznaczać, że dobrze taki typ zadań zrobi uczeń, który po prostu "tak ma" i już. Edukowanie tu nie będzie miało wiele do rzeczy, wszak mój syn porządnie matematycznie edukowany jeszcze nie był.
  • mama303 11.12.14, 20:43
    własnie to jest wkurzajace, dzieci w szkole robia inny rodzaj zadań, bardziej standartowe więc nie wyuczą się zadań na kombinowanie, które pojawiaja sie w normalnym toku edukacji rzadko.
    Tego typu zadania jakie wymysla CKE to raczej zadania bardziej na różne konkursy matematyczne....
    Jeżeli ten sprawdzian ma sprawdzic poziom wyedukowania dzieci i skutecznośc polskiej szkoły to powinny sie pojawiac takie zadania jakie dzieci robią normalnie w szkole.
  • mama-ola 11.12.14, 21:40
    Cała polska edukacja działa "pod sprawdzian", "pod egzamin", więc wkrótce takie zadania pojawią się na zwykłych lekcjach.
  • jagoda2 12.12.14, 14:53
    Dokładnie. Być może już teraz niektóre wydawnictwa mają takie zadania w swoich podręcznikach tylko szkoła korzysta akurat z podręcznika, który takich zadań nie zawiera lub zawiera bardzo mało?
    Poza tym, ostatecznie nauczyciel ma wybór i nawet jeśli musi pracować z określonym typem podręcznika, to przecież zawsze może wyjść poza podręcznik i robić z dziećmi takie zadania na kombinowanie, prawda?
  • mama303 12.12.14, 18:36
    a dlaczego podrecznik sobie, egzamin sobie? Nauczyciel wybiera program danego wydawnictwa i pewnie trzyma sie pewnych wytycznych: podrecznik, ćwiczenia, testy, kartkówki. Nie bardzo rozumiem tego rozdźwięku. Podręczniki sa wydrukowne, raczej nie będa ich zmieniać. Nasza nauczycielka np. zapodaje te tzw. zadania na kombinowanie jako takie dodatkowe np. na szóstkę. Twierdzi że woli dzieci nauczyc podstaw, sprawnego liczenia i trzyma sie programu, na kombinowanie nie starcza czasu sad
  • jagoda2 12.12.14, 18:48
    No to może nauczyciel powinien wybrać inny podręcznik, bardziej spójny z tym, co jest wymagane na testach?
    Poza tym, gdzieś tkwi błąd systemowy: albo wydawnictwa nie dostosowują podręczników do podstawy programowej, albo CKE układa testy niezgodne z podstawą.
  • makurokurosek 12.12.14, 19:32
    W podręcznikach zadania z treścią o różnym poziomie trudności jak najbardziej są. Mam porównanie matematyki z plusem, matematyki z kluczem i matematyki wokół nas, we wszystkich tych podręcznikach tego typu zadania występują.
  • mama303 13.12.14, 18:50
    makurokurosek napisała:

    > W podręcznikach zadania z treścią o różnym poziomie trudności jak najbardziej s
    > ą. Mam porównanie matematyki z plusem, matematyki z kluczem i matematyki wokół
    > nas, we wszystkich tych podręcznikach tego typu zadania występują.
    nie występuja lub występuja niezmiernie rzadko. Córka idzie Matematyka wokół nas. Sama nauczycielka twierdzi że rozdźwiek jest. Wydawnictwa wydajac ksiązki kilka lat temu nie wiedziały jak test bedzie wyglądał w 2015 r. Test próbny Wsip nie poszedł w szkole za dobrze sad
  • makurokurosek 13.12.14, 20:35
    Mam zarówno podręcznik , zbiór zadań i ćwiczenia z matematyki wokół nas . Zadania z obwodów czy skali jak najbardziej odpowiadają poziomowi zadań na testach szóstoklasisty . Jak sama napisałaś twoja córka zadań z treścią nie w klasach 4-6 nie ruszała ,wiec niby jak miałaby je poznać .
  • mama303 13.12.14, 20:51
    makurokurosek napisała:

    > Mam zarówno podręcznik , zbiór zadań i ćwiczenia z matematyki wokół nas . Zadan
    > ia z obwodów czy skali jak najbardziej odpowiadają poziomowi zadań na testach s
    > zóstoklasisty .

    pozostane przy swoim zdaniu, że nie odpowiadają. Zadania z treścia robią owszem ale one sa dośc proste i standartowe w podręczniku.
  • makurokurosek 13.12.14, 21:03
    Na pewno nie powalają poziomem, ale jak pisałam to jest ten sam poziom który reprezentowały zadania z zeszłorocznego testu.
  • mama303 13.12.14, 21:16
    makurokurosek napisała:

    > Na pewno nie powalają poziomem, ale jak pisałam to jest ten sam poziom który re
    > prezentowały zadania z zeszłorocznego testu.

    a tegoroczny jest troche inny smile, nawet nauczyciele sie go uczą.
  • makurokurosek 12.12.14, 19:29
    > a dlaczego podrecznik sobie, egzamin sobie?

    W podręcznikach zadania tekstowe wymagające czegoś więcej niż tylko podstawienia do wzorów jak najbardziej są i to już w klasach 1-3, a to że nauczyciel odpuszcza te zadania i skupia się tylko na zadaniach prostych to nie wina programu tylko nauczyciela.
    W obecnej szkole córki jest podobnie jak u ciebie, robią zadania z ćwiczeń, a z podręcznika tylko te proste, zadania z treścią odpuszczają.
  • jagoda2 12.12.14, 21:41
    Czyli problem tkwi w nauczycielu, a nie w podręcznikach, ani w CKE.
  • mama-ola 13.12.14, 00:01
    Problem tkwi - o ile w ogóle gdzieś - w tym, że od tego roku zmienia się typ zadań. Wszyscy muszą się przestawić: i nauczyciele, i dzieci, i rodzice. Akurat podręczniki i książki przygotowujące do sprawdzianu typu kalendarz szóstoklasisty najmniej - tam takie zadania wymagające (o zgrozo?) rozumienia, co się liczy i po co, są na pewno smile






  • makurokurosek 13.12.14, 13:19
    Akurat p
    > odręczniki i książki przygotowujące do sprawdzianu typu kalendarz szóstoklasist
    > y najmniej - tam takie zadania wymagające (o zgrozo?) rozumienia, co się liczy
    > i po co, są na pewno smile

    Ależ, ja nie mówiłam ani o kalendarzu szóstoklasisty ani książkach przygotowujących do egzaminu tylko najzwyczajniejszych podręcznikach i zbiorach zadań. To czy nauczyciel z podręcznika wybiera tylko proste zadania to nie wina podręcznika tylko decyzja nauczyciela.
  • jagoda2 13.12.14, 15:20
    Skoro w podręcznikach zadania na myślenie - o zgrozo! - są, to w czym problem? Zatem jest się z czego przygotować, a nie jak pisze tutaj któraś z mam, że podręczniki sobie, a egzamin sobie i dzieci są nieprzygotowane do zadań - o zgrozo! - na myślenie.
  • mama303 13.12.14, 19:11
    jagoda2 napisała:

    > Zatem jest się z czego przygotować, a nie jak pisze tutaj któraś z mam, że podr
    > ęczniki sobie, a egzamin sobie i dzieci są nieprzygotowane do zadań - o zgrozo!
    > - na myślenie.

    ja podtrzymuje swoje zdanie, podręczniki nie przygotuja dobrze do testu szóstoklasity. Oczywiscie nie znam wszystkich podręcznikow ale podręcznik córki Matematyka wokół nas ma dosc typowe zadania.
  • mama303 13.12.14, 19:05
    mama-ola napisała:

    > Akurat p
    > odręczniki i książki przygotowujące do sprawdzianu typu kalendarz szóstoklasist
    > y najmniej - tam takie zadania wymagające (o zgrozo?) rozumienia, co się liczy
    > i po co, są na pewno smile
    tylko że w podręcznikach i ćwiczeniach szóstej klasy tez są ćwiczenia przygotowujace do egzaminu ale kompletnie nieadekwatne. Trzeba by robic sporo kserówek a na to nie wszystkie szkoły moga sobie pozwolić. Co to tych kalendarzy to córka ma taki do angielskiego, moim zdaniem nieadekwatne toto tez jest.
    Ja sie dziwię że CKE jest tak oderwana od tego co w programie.
  • jagoda2 13.12.14, 19:30
    No to można zawsze kupić jakieś repetytorium czy coś w tym rodzaju i dziecko może sobie samo liczyć w domu zadania nietypowe, o ile oczywiście ma chęć (i możliwości).
  • mama303 13.12.14, 19:40
    jagoda2 napisała:

    > No to można zawsze kupić jakieś repetytorium czy coś w tym rodzaju i dziecko mo
    > że sobie samo liczyć w domu zadania nietypowe, o ile oczywiście ma chęć (i możl
    > iwości).
    oczywiscie że może ale nie tym mowa. Zwłaszcza że na rynku sporo badziewia.
  • jagoda2 13.12.14, 19:43
    Jak nie o tym mowa? Narzekasz, że szkoła nie przygotowuje do egzaminu, to podsuwam propozycję rozwiązania problemu. Masz jakąś inną?
  • mama303 13.12.14, 20:26
    jagoda2 napisała:

    > Jak nie o tym mowa? Narzekasz, że szkoła nie przygotowuje do egzaminu, to podsu
    > wam propozycję rozwiązania problemu. Masz jakąś inną?

    ale ja dziekuję za tego typu propozycję. Myslisz że na to nie wpadłam? ale naprawde wolałabym aby szkoła zajeła sie tym, co do niej należy a w zasadzie wolałabym aby test sprawdzajacy, czego dziecko nauczyło się w szkole sprawdzał włąsnie to a nie to, co dziecko zrobiło w ramach dodatkowych zadań.....
  • jagoda2 13.12.14, 20:40
    Wydaje mi się, że Twój problem, a raczej Twojego dziecka, nie leży w nieadekwatnych testach, tylko w kiepskiej szkole bądź słabym nauczycielu. Jeżeli szkoła nie jest w stanie przygotować Twojego dziecka do testu, to musisz to zrobić sama - proste i nie co szukać winnych, tylko trzeba wziąć się do roboty.
  • mama303 13.12.14, 20:46
    jagoda2 napisała:

    > Jeżeli szkoła n
    > ie jest w stanie przygotować Twojego dziecka do testu, to musisz to zrobić sama
    > - proste i nie co szukać winnych, tylko trzeba wziąć się do roboty.
    no jasne lece ćwiczyc z córka do testu, rozwiązałas problem który poruszyłam, rozdźwieku między tym czego ucza w szkołach /według programu i podręcznika/ i tym co jest na teście wink
  • jagoda2 13.12.14, 20:50
    Zauważ, że jesteś jedyną osobą tutaj, która twierdzi, że jest rozdźwięk pomiędzy tym, co na teście, a tym, co w szkole. Powtórzę jeszcze raz: macie słaby podręcznik, albo słabego nauczyciela. Albo najpewniej jedno i drugie.
  • mama303 13.12.14, 20:53
    jagoda2 napisała:

    > Zauważ, że jesteś jedyną osobą tutaj, która twierdzi, że jest rozdźwięk pomiędz
    > y tym, co na teście, a tym, co w szkole.

    bo i nie za dużo dyskutantów. W zasadzie Ty i Makarokusek
  • jagoda2 13.12.14, 20:56
    Widocznie inni się tak nie przejmują jak Ty wink
  • makurokurosek 13.12.14, 21:14
    Mogę porównać zadania które rok temu robiła córka ze zbioru zadań w klasie trzeciej Didasko oraz zadania dodatkowe które dostawali, poziomem te zadania przewyższają poziom testu szóstoklasistów. W obecnej chwili córka jest w nowej szkole, nauczyciel leci tylko zadaniami z zeszytów ćwiczeń i podstawowymi zadaniami z książki, czyli opuszcza zadania trudniejsze, co nie znaczy że ich w podręczniku czy w ćwiczeniach nie ma. Mogę porównać zarówno poziom obydwóch szkół jak i skalę ocen. Ze względu na o, iż mam siostrzeńca i siostrzenicę mam możliwość przejrzenia i porównania różnych podręczników i między tymi z matematyki klas 4-6 nie ma, aż tak dużych rozbieżności pomiędzy wydawnictwami.
    Kojarzę twoje wypowiedzi, niejednokrotnie podkreślałaś, że córka do tej pory nie opanowała pamięciowo tabliczki mnożenia. Nauczyciel wprowadza taki poziom jaki poziom reprezentuje klasa, jeżeli większość dzieciaków w klasie twojej córki tabliczki mnożenia nie opanowało, to trudno aby nauczyciel skupiał się na trudniejszych zadaniach skoro wykonanie tych prostych zabiera im dużo czasu.
  • jagoda2 13.12.14, 21:20
    makurokurosek napisała:

    > Kojarzę twoje wypowiedzi, niejednokrotnie podkreślałaś, że córka do tej pory ni
    > e opanowała pamięciowo tabliczki mnożenia.

    No, ale to już nie wina dziecka, prawda? Tylko jest rozdźwięk i potem słabe wyniki testu wink Typowe - wszyscy są winni, tylko nie moje dziecko. Jak ja to lubię...

    Nauczyciel wprowadza taki poziom jak
    > i poziom reprezentuje klasa, jeżeli większość dzieciaków w klasie twojej córki
    > tabliczki mnożenia nie opanowało, to trudno aby nauczyciel skupiał się na trudn
    > iejszych zadaniach skoro wykonanie tych prostych zabiera im dużo czasu.

    Dokładnie.
    >
  • mama303 13.12.14, 21:21
    ale po co wrzucasz tu tabliczke mnożenia? moja córka akurat nie ma z nia problemu żadnego chociaż nie umie całej pamięciowo to radzi sobie i to bardzo szybko na rozmaite "swoje" sposoby. w ogóle ona w pamięci liczy szybciej niz ja smile
  • jagoda2 13.12.14, 21:24
    Przypuszczam, że po to wrzuca, bo to tylko przykład. Należy spodziewać się, że jeżeli dziecko w 6 kasie nie opanowało tabliczki mnożenia, to najprawdopodobniej nie opanowało również wielu innych rzeczy. A Ty się ciskasz, że szkoła nie przygotowuje do egzaminu. Trudno, żeby dobrze przygotowała, skoro podstawy leżą i kwiczą.
  • mama303 13.12.14, 21:44
    Ty tez jak widzę uważasz wykucie tabliczki mnożenia na pamięc jako szczyt umiejetnosci matematycznych. Otóz moje dziecko nie jest w stanie jej wykuć, ale to jej specjalnie w niczym nie przeszkadza. Nawet nikt nie wie, że ona tej tabliczki nie ma wykutej. Przeciez nikt nie sprawdza dzieci z tabliczki mnożenia w szóstej klasie. Ma obliczyć a jakim sposobem to jej sprawa, byle było poprawnie i jest poprawnie smile
  • jagoda2 13.12.14, 21:50
    mama303 napisała:

    > Ty tez jak widzę uważasz wykucie tabliczki mnożenia na pamięc jako szczyt umiej
    > etnosci matematycznych.

    Broń Boże, tabliczka mnożenia to nawet nie preludium do matematyki, a niezbędna umiejętność, o braku której Twoje dziecko przekona się jeszcze niejednokrotnie.

    Otóz moje dziecko nie jest w stanie jej wykuć, ale to j
    > ej specjalnie w niczym nie przeszkadza.

    To Ci się tylko tak wydaje. Na etapie sp może można jeszcze w miarę poprawnie funkcjonować bez tabliczki mnożenia, później już nie.

    Nawet nikt nie wie, że ona tej tabliczk
    > i nie ma wykutej. Przeciez nikt nie sprawdza dzieci z tabliczki mnożenia w szós
    > tej klasie. Ma obliczyć a jakim sposobem to jej sprawa, byle było poprawnie i j
    > est poprawnie smile

    Nie biadol tylko potem, że dziecko z czymś tam nie zdążyło albo, że czasu na teście było za mało. Nie doceniasz tabliczki mnożenia wink
  • saszanasza 15.12.14, 18:51
    Mój syn w klasie 6 również nie zna na pamięć tabliczki mnożenia a z wszelakich testow zewnętrznych dostaje punkty na ocenę 4, co w skali reprezentowanej przez klasę jest calkiem dobrą notą.

    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • jagoda2 15.12.14, 20:28
    No i świetnie, ale to naprawdę jest wszystko do czasu...
  • saszanasza 15.12.14, 20:45
    jagoda2 napisała:

    > No i świetnie, ale to naprawdę jest wszystko do czasu...

    Ale co jest do czasu? Dziecko albo potrafi policzyć ile jest 6x9 albo nie potrafi. Dla mnie bez znaczenia, czy zrobi to metodą dodawania, odejmowania, policzy pod kreskę czy na palcach.
    Aby narobić sobie zaległości ważących w perspektywie na ocenach, nie wystarczy nieznajomość tabliczki mnożenia. Matematykę należy rozumieć...można być obkutym w tabliczce i gó... umieć.


    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • jagoda2 15.12.14, 21:16
    saszanasza napisała:

    > Ale co jest do czasu? Dziecko albo potrafi policzyć ile jest 6x9 albo nie potra
    > fi. Dla mnie bez znaczenia, czy zrobi to metodą dodawania, odejmowania, policzy
    > pod kreskę czy na palcach.

    Wydaje Ci się; w szkole podstawowej to może jeszcze i działa, ale na większych i trudniejszych obliczeniach, zwłaszcza pod presją czasu, chyba nie widzisz swojego dziecka liczącego na palcach, czy inną metodą? Pomyśl, ile czasu traci Twoje dziecko na takie dziwaczne obliczenia, zamiast coś po prostu wiedzieć, bez zastanawiania się, bez liczenia?
    To jest trochę tak, jak gimnazjaliści nie znają alfabetu - szukaj teraz czegoś człowieku w słowniku... W porównaniu do tych, co alfabet znają, są o lata świetlne w plecy.

    Matematykę należy rozumieć...można być obkutym
    > w tabliczce i gó... umieć.

    Ależ oczywiście, jedno nie wyklucza drugiego, tylko dziwnym trafem najczęściej jedno idzie w parze z drugim...
  • morekac 15.12.14, 21:26
    Na egzaminie gimnazjalnym i na maturze można używać kalkulatora.
    A jeśli wie się coś bez zastanawiania i bez liczenia, to i tabliczka mnożenia jest zbędna.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • zofijkamyjka 15.12.14, 21:38
    jagoda2 napisała:

    > Wydaje Ci się; w szkole podstawowej to może jeszcze i działa, ale na większych
    > i trudniejszych obliczeniach, zwłaszcza pod presją czasu, chyba nie widzisz swo
    > jego dziecka liczącego na palcach, czy inną metodą? Pomyśl, ile czasu traci Two
    > je dziecko na takie dziwaczne obliczenia, zamiast coś po prostu wiedzieć, bez z
    > astanawiania się, bez liczenia?

    sa poprostu ludzie którzy nigdy nie opanuja tabliczki mnożenia na pamięć, chociaz to dla Ciebie nieprawdopodobne pewnie. Mój siostrzeniec bardzo uzdolniony matematycznie gimnazjalista nie zna tabliczki mnożenia na pamięć.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 15.12.14, 21:44
    zofijkamyjka napisała:

    > sa poprostu ludzie którzy nigdy nie opanuja tabliczki mnożenia na pamięć, choci
    > az to dla Ciebie nieprawdopodobne pewnie. Mój siostrzeniec bardzo uzdolniony ma
    > tematycznie gimnazjalista nie zna tabliczki mnożenia na pamięć.

    No dobrze, siostrzeniec wyjątkowo uzdolniony matematycznie i sobie poradzi. Ale czy ta cała reszta nieznająca tabliczki mnożenia jest również tak wyjątkowo matematycznie uzdolniona?
  • zofijkamyjka 15.12.14, 21:55
    jagoda2 napisała:

    > No dobrze, siostrzeniec wyjątkowo uzdolniony matematycznie i sobie poradzi. Ale
    > czy ta cała reszta nieznająca tabliczki mnożenia jest również tak wyjątkowo ma
    > tematycznie uzdolniona?

    Dlaczego ma byc uzdolniona matematycznie, może jest uzdolniona w innym kierunku? To był przykład, że nieznajomośc tabliczki mnożenia nie wyklucza sukcesów w tym przedmiocie.
    No co poradziłabys takiej osobie, która pomimo zakuwania tabliczki nie jest w stanie jej zapamietać?


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 15.12.14, 22:58
    zofijkamyjka napisała:
    >
    > Dlaczego ma byc uzdolniona matematycznie, może jest uzdolniona w innym kierunku
    > ? To był przykład, że nieznajomośc tabliczki mnożenia nie wyklucza sukcesów w t
    > ym przedmiocie.

    No bo mowa o tym, jak radzą sobie uzdolnieni matematycznie na matematyce bez tabliczki mnożenia.

    > No co poradziłabys takiej osobie, która pomimo zakuwania tabliczki nie jest w s
    > tanie jej zapamietać?

    Nie wiem. Powiem szczerze, że trudno mi uwierzyć, że nie można zapamiętać tabliczki mnożenia. No, ale może jestem ograniczona i o czymś nie wiem albo czegoś nie rozumiem, bo zarówno ja, jak i moja córka, nie mamy problemu ani z tabliczką mnożenia, ani z ortografią. Ale jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia wink
  • saszanasza 15.12.14, 23:00
    jagoda2 napisała:

    > zofijkamyjka napisała:
    >
    > >
    >
    > No dobrze, siostrzeniec wyjątkowo uzdolniony matematycznie i sobie poradzi. Ale
    > czy ta cała reszta nieznająca tabliczki mnożenia jest również tak wyjątkowo ma
    > tematycznie uzdolniona?

    jeżeli nawet nie jest, to nie dlatego że nie zna tabliczki, a dlatego, że nie potrafi myśleć analitycznie/ nie ma zdolności matematycznych/nie zna wzorów/nie potrafi ich odpowiednio zastosować etc. Przyczyn może być mnóstwo. Zadań, w których niezbędna jest biegła (sic!) znajomość tabliczki mnożenia jest naprawdę niewiele, zwłaszcza w testach.
    Aby nieznajomość tabliczki miała znaczący wpływ na tempo rozwiązywania zadań, musiałaby stanowić znaczną część zadań.


    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • morekac 15.12.14, 23:04
    Poza tym nawet perfekcyjna znajomość tabliczki mnożenia nie ułatwi dobrego napisania sprawdzianu, jeśli nie będzie się znało innych zagadnień.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 15.12.14, 23:09
    morekac napisała:

    > Poza tym nawet perfekcyjna znajomość tabliczki mnożenia nie ułatwi dobrego napi
    > sania sprawdzianu, jeśli nie będzie się znało innych zagadnień.

    Oczywiście, ale brak jej znajomości może zadziałać również w drugą stronę, prawda?
  • morekac 15.12.14, 23:17
    Pewnie tak, ale w dużo mniejszym stopniu niż opanowanie wyłącznie mnożenia . Tabliczka mnożenie może trochę utrudnić życie na sprawdzianie, ale nie w większym stopniu niż nieumiejętność sprawnego dodawania/ odejmowania. Na dalszych etapach (gimnazjum, matura) można używać kalkulatora, ale same obliczenia są z reguły niezbyt skomplikowane.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 15.12.14, 23:08
    saszanasza napisała:

    Zadań, w któ
    > rych niezbędna jest biegła (sic!) znajomość tabliczki mnożenia jest naprawdę ni
    > ewiele, zwłaszcza w testach.
    > Aby nieznajomość tabliczki miała znaczący wpływ na tempo rozwiązywania zadań, m
    > usiałaby stanowić znaczną część zadań.

    Nie mam pojęcia, jakie zadania występują w testach. Mam jednak wrażenie, że tabliczka mnożenia występuje na każdym kroku, w praktycznie każdego w typu zadaniach, tyle że najczęściej jest to tabliczka w zakresie do 100 (w sp). I o ile dla mnie ogromnym ułatwieniem jest po prostu wiedzieć ile to jest 7x8, o tyle nie wyobrażam sobie wykonywania skomplikowanego mnożenia czy dzielenia pisemnego na wielkich liczbach. To niechybnie musi pochłaniać znacznie więcej czasu, niż gdy tabliczkę się po prostu zna i stosuje, a nie w jakiś cudaczny sposób kombinuje. Ale co kto lubi - przecież ja się nie upieram, że wszystkie dzieci w tym kraju muszą znać tabliczkę mnożenia, tylko nie jęczcie potem, że coś jest za trudne...
  • jakw 17.12.14, 01:42
    jagoda2 napisała:
    >
    > Nie mam pojęcia, jakie zadania występują w testach. Mam jednak wrażenie, że tab
    > liczka mnożenia występuje na każdym kroku, w praktycznie każdego w typu zadania
    > ch, tyle że najczęściej jest to tabliczka w zakresie do 100 (w sp).
    W wielu zadaniach z tego przykładowego testu CKE tabliczka mnożenia wogóle nie jest potrzebna. Więc jeśli twoje dziecko tłucze tylko tabliczkę mnożenia to możesz być następną zdziwioną.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 17.12.14, 08:22
    jakw napisała:

    Więc jeśli twoje dziecko tłucze tylko tabliczkę mnożenia to moż
    > esz być następną zdziwioną.

    Moje dziecko zna bezbłędnie tabliczkę mnożenia od II klasy sp, więc o żadnym jej tłuczeniu mowy nie ma. Mogę tylko stwierdzić, że znajomość tabliczki mnożenia bardzo ułatwia jej pracę/życie w matematyce.
  • morekac 17.12.14, 08:42
    Nikt nie twierdzi, że utrudnia. Tylko - wbrew temu, co twierdzi Makurokurosek, matematyka to nie tylko tabliczka mnożenia. wink
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 17.12.14, 10:00
    morekac napisała:

    > matematyka to nie tylko tabliczka mnożenia. wink

    Oczywiście, ale jakby nie było - jest jednym z jej fundamentów. Dlatego dziwi mnie bagatelizowanie faktu, że dzieci jej nie umieją, a dorośli nie widzą w tym problemu. Ale to oczywiście nie mój problem wink
  • morekac 17.12.14, 11:18
    Tabliczka mnożenia nie jest fundamentem matematyki. Ułatwia tylko sprawne liczenie. I nic ponadto.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • makurokurosek 17.12.14, 11:38
    Co w przypadku gdy nie można skorzystać z kalkulatora ułatwia pracę.
    Temat tabliczki mnożenia wyszedł tylko dlatego, że chciałam przypomnieć mamie 303 jej ostatnie wypowiedzi w wątku o nauce matematyki w klasie 3 czy 4 , kiedy to była oburzona moja sugestią o dodatkowe ćwiczenia w domu w celu utrwalenia materiału. Była tak samo oburzona tym, że w szkole jej córki wymaga się poprawy ocen, bo przecież niektórym trójka wystarczy. Dziwne, że teraz gdy jej córce test poszedł kiepsko czyli pewnie między 50-70 % to nagle jej ta trójka już nie wystarczy.
  • morekac 17.12.14, 18:26
    Ależ nie przeczę. Po prostu - jeśli dziecko nie umie tabliczki mnożenia, ma kłopoty z dodawaniem i w żaden sposób nie panuje nad trójkątami i innymi figurami i bryłami (oraz kilkoma innymi rzeczami) - bo trudno oczekiwać, że poradzi sobie z matematyką. Ale jeśli dziecko nie umie tylko tabliczki mnożenia - to ma duże szanse przyzwoitego poradzenia sobie ze sprawdzianem.
    Akurat matematykę najlepiej zresztą ćwiczyć rozwiązując kolejne zadania, a nie wkuwając wyłącznie teorię. Może przy okazji zapamięta część tabliczki mnożenia - nie wierzę zresztą, że są dzieci, które nie umieją jej wcale (no, może poza zupełnie wyjątkowymi przypadkami). Prawdopodobnie dziecko ma kłopoty z pewnymi partiami, a część umie całkiem przyzwoicie.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 17.12.14, 12:49
    morekac napisała:

    > Tabliczka mnożenia nie jest fundamentem matematyki.

    Dla mnie jest, ale moje to zdanie, nie musisz przecież się z nim zgadzać.

    Ułatwia tylko sprawne licze
    > nie. I nic ponadto.

    Cóż, ja nie uważam, że to jest "tylko", zwłaszcza w sytuacji pośpiechu i braku czasu.
  • morekac 17.12.14, 18:30
    Nie jest. Jest ułatwieniem, mnemotechniką, skrótem, uproszczeniem zapisu czy przyśpieszeniem liczenia, ale nie jest fundamentem matematyki.
    Można całkiem nieźle umieć matematykę i mieć kłopoty z tabliczką mnożenia, można też umieć świetnie tabliczkę mnożenia i nie mieć głębszego pojęcia, o co w matematyce chodzi i w rezultacie wykładać się na najprostszych zadaniach.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 17.12.14, 21:53
    Dobrze, powiem inaczej: tabliczka mnożenia jest fundamentalną umiejętnością w matematyce (dla mnie). Czy tak lepiej? wink
  • makurokurosek 17.12.14, 11:33
    > Nikt nie twierdzi, że utrudnia. Tylko - wbrew temu, co twierdzi Makurokurosek,
    > matematyka to nie tylko tabliczka mnożenia. wink

    Akurat jestem po polibudzie tak więc dokładnie wiem, ze matematyka to nie tylko tabliczka mnożenia, ale na poziomie szkoły podstawowej matematyka w głównej mierze opiera się na tabliczce mnożenia. Ponieważ do obliczeń nie można wykorzystywać kalkulatorka jej nieznajomość utrudnia szybkie wykonania zadania.
    Jak napisałam wyżej problemem z rozwiązaniem tego testu mogą mieć osoby które nie mają opanowanej tabliczki mnożenia, nie znają pojęć matematycznych, nie znają właściwości figur i kątów, wykonuje zadania bez wypisania danych, bez rysunków schematycznych bez opisywania kolejnej wykonanej czynności.
  • makurokurosek 15.12.14, 23:35
    > jeżeli nawet nie jest, to nie dlatego że nie zna tabliczki, a dlatego, że nie p
    > otrafi myśleć analitycznie/ nie ma zdolności matematycznych/nie zna wzorów/nie
    > potrafi ich odpowiednio zastosować etc.

    Na tym poziomie nauki znajomość wzorów jest najmniej potrzebna, a jak widać po przykładzie z obwodami potrafi być wręcz szkodliwa. Do poprawnego wykonania każdego zadnia matematycznego na tym poziomie wystarczy znajomość podstawowych pojęć, dokładne wypisanie danych , często rysunek pomocniczy i opisywanie kolejnych czynności
    Do, żadnego zadania na obwody nie był potrzebny wzór, zadania z równaniami też nie wymagają wzorów.

    " Przyczyn może być mnóstwo. Zadań, w któ
    > rych niezbędna jest biegła (sic!) znajomość tabliczki mnożenia jest naprawdę ni
    > ewiele, zwłaszcza w testach.

    Nie chce mi się otwierać po raz kolejny tego testu, ale były tam 3 zadania na obwody, 2 na pola 1 z prostopadłymi i równoległymi a cała reszta na mnożenie i dzielenie, wszak ułamki czy procenty to też nic innego jak dzielenie.

    "> Aby nieznajomość tabliczki miała znaczący wpływ na tempo rozwiązywania zadań, m
    > usiałaby stanowić znaczną część zadań.

    Przestaje mieć wpływ dopiero na poziomie gdzie można wykorzystywać kalkulator, do tego czasu jest najistotniejszym elementem, na którym oparte są właściwie wszystkie zadania zaczynając od równań a na obwodach i polach kończąc.
  • jagoda2 16.12.14, 08:14
  • jakw 17.12.14, 01:45
    > Przestaje mieć wpływ dopiero na poziomie gdzie można wykorzystywać kalkulator,
    > do tego czasu jest najistotniejszym elementem, na którym oparte są właściwie ws
    > zystkie zadania zaczynając od równań a na obwodach i polach kończąc.
    Z obwodów największe znaczenie mnożenie ma przy obwodzie koła. W prostokącie czy trójkącie można jeszcze spokojnie pododawać. A przy niektórych obwodach utożsamianie obwodu z jakimś mnożeniem jest po prostu działaniem niewłaściwym.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 17.12.14, 09:01
    A przy niektórych obwodach utożs
    > amianie obwodu z jakimś mnożeniem jest po prostu działaniem niewłaściwym.

    Jak byś nie zauważyła dokładnie to samo napisałam wyżej
  • beata7305 23.12.14, 23:26
    Tabliczka możenia to podstawa w szkole podstawowej. Bez znajomości tabliczki mnożenia dziecko nie będzie sprawnie mnożyło ani dzieliło pisemnie ( znajomość algorytmów nic mu nie da, jeżeli i tak nie wyliczy), nie rozszerzy i nie skróci ułamków zwykłych, ani ich nie pomnoży ani nie podzieli, nie obliczy pól figur... I tak mogłabym jeszcze wymieniać.
  • zofijkamyjka 24.12.14, 10:53
    beata7305 napisała:

    > Tabliczka możenia to podstawa w szkole podstawowej.
    znajomośc tabliczki mnożenia na pamięc niewątpliwie ułatwia matematykę. Ale jej nieznajomość nie przekresla sukcesów. Dziecko może kompensowac sobie te znajomość sprawnym dodawaniem np. duzych liczb, albo zna tylko niektóre wyniki i z tym kombinuje. Mój siostrzeniec tak kombinuje. Nie dlatego że mu sie nie chce nauczyc tej tabliczki tylko poprostu nie daje rady zapamietac wszystkich wyników na pamięć. Jest uzdolniony matematycznie smile
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • morekac 25.12.14, 06:57
    , albo zna tylko niektóre wyniki i z ty
    > m kombinuje.
    Też to podejrzewam - większość tych, co nie znają tabliczki mnożenia, prawdopodobnie nie zna tylko niektórych wyników, a z resztą sobie radzi.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • makurokurosek 13.12.14, 21:30
    Tabliczka mnożenie była przykładem twojego i twojej córki podejścia do nauki. Inna kwestia, że prawie wszystkie zadania na tym teście oparte sa na tabliczce mnożenia.
  • mama303 13.12.14, 21:48
    makurokurosek napisała:

    > Tabliczka mnożenie była przykładem twojego i twojej córki podejścia do nauki. I
    > nna kwestia, że prawie wszystkie zadania na tym teście oparte sa na tabliczce m
    > nożenia.

    Do Ciebie nie dociera, że moja córka radzi sobie doskonal z obliczeniami pomimo że nie zna na pamięc tabliczki mnożenia? I nie wynika to z jej lekceważenia bo wielokrotnie to tego podchodziła i nie była w stanie .... tez sie dziwię ale nie jest w stanie i już. Nawet jak jednego dnia sie podkuje to za kilka dni juz nie pamieta.
  • jagoda2 13.12.14, 21:54
    mama303 napisała:

    > Do Ciebie nie dociera, że moja córka radzi sobie doskonal z obliczeniami pomimo
    > że nie zna na pamięc tabliczki mnożenia?

    Może Tobie się wydaje, że radzi sobie doskonale? Nawet, jeśli teraz tak jest, to na kolejnych etapach edukacji tabliczka mnożenia będzie się kłaniać i może nie wystarczyć umiejętność radzenia sobie bez niej, bo po prostu czasu będzie za mało lub obliczenia będą zbyt trudne/duże.
  • jakw 13.12.14, 23:22
    jagoda2 napisała:

    > Nawet, jeśli teraz tak jest, to na kolejnych etapach edukacji tabliczka mnożenia będzie się kłaniać i może ni
    > e wystarczyć umiejętność radzenia sobie bez niej,
    >bo po prostu czasu będzie za mało
    A owszem, czasu może być za mało. Dlatego warto jednak opanować to 10x10
    >lub obliczenia będą zbyt trudne/duże.
    Po to są obliczenia pisemne po wykuciu tabliczki 10x10 , a nie wykuwanie tabliczki mnożenia 1000x1000


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 14.12.14, 10:03
    jakw napisała:

    > Po to są obliczenia pisemne po wykuciu tabliczki 10x10 , a nie wykuwanie tablic
    > zki mnożenia 1000x1000

    Dokładnie. Dziwi mnie beztroska i brak wyobraźni rodziców w tym względzie (znam więcej takich dzieci).
  • zofijkamyjka 14.12.14, 12:12
    jagoda2 napisała:

    > Może Tobie się wydaje, że radzi sobie doskonale?

    jesli dziecko dostaje dobre oceny w szóstej klasie to znaczy że jednak radzi sobie z tą tabliczka mnożenia i to nie ona jest problemem na teście.
    Moja zna tabliczke na pamięc a test próbny tez poszedł kiepsko sad zreszta nie tylko jej. Nauczycielka mówi że oni sami chca się zorientować jak będzie ten nowy test wygladał przygotowany przez CKE bo tez sie uczą smile
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 14.12.14, 12:25
    zofijkamyjka napisała:

    > jesli dziecko dostaje dobre oceny w szóstej klasie to znaczy że jednak radzi so
    > bie z tą tabliczka mnożenia i to nie ona jest problemem na teście.

    Oczywiście, że nie tylko brak znajomości tabliczki mnożenia może być problemem na teście. To jeden z problemów, zupełnie niepotrzebny, moim zdaniem. Poza tym, jak już napisałam wcześniej - jest duże prawdopodobieństwo, że jeżeli dziecko nie zna tabliczki mnożenia (przy widocznej aprobacie rodziców), to wielu innych rzeczy również nie zna/nie umie i potem zdziwienie, że test słabo wypadł.
    Zawsze szuka się winnych gdzie indziej, tylko nie w sobie samych, nie tędy droga.
  • zofijkamyjka 14.12.14, 13:46
    jagoda2 napisała:

    > Poza tym,
    > jak już napisałam wcześniej - jest duże prawdopodobieństwo, że jeżeli dziecko
    > nie zna tabliczki mnożenia (przy widocznej aprobacie rodziców), to wielu innych
    > rzeczy również nie zna.

    ale to takie Twoje gdybanie, ja uważam, że jest grupa ludzi która tabliczki mnożenia nie nauczy sie i już. Oni sobie radzą w inny sposób. mozna liczyc na palcach /u córki w klasie sama nauczycielka tego uczyła smile/ , można kombinować z dodawaniem, dzieleniem na pół i potem znów na pół. Jesli dziecko dobrze sobie z tym radzi to okazuje sie że tabliczka mnożenia wykuta na pamięc od a do zet nie jest mu potrzebna do niczego.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 14.12.14, 13:53
    zofijkamyjka napisała:

    Oni sobie radzą w inny sposób. mozna liczyc na palc
    > ach /u córki w klasie sama nauczycielka tego uczyła smile/ , można kombinować z d
    > odawaniem, dzieleniem na pół i potem znów na pół. Jesli dziecko dobrze sobie z
    > tym radzi to okazuje sie że tabliczka mnożenia wykuta na pamięc od a do zet nie
    > jest mu potrzebna do niczego.

    Tak, pytanie na jak długo im wystarczy liczenie na palcach i dzielenie pół?
  • makurokurosek 13.12.14, 21:58
    Do ciebie nie dociera, że w szkole twojej córki robią minimum minimumu podstawy stąd mimo dobrych ocen twoja córce kiepsko wypadł test.
  • makurokurosek 13.12.14, 20:37
    Ale co ma typ zadań do tego czy dziecko potrafi rozwiązywać zadania z treścią , czy test przy rozwiązywaniu którego kieruje sie wiedza i obliczeniami
  • mama303 13.12.14, 20:43
    makurokurosek napisała:

    > Ale co ma typ zadań do tego czy dziecko potrafi rozwiązywać zadania z treścią ,
    > czy test przy rozwiązywaniu którego kieruje sie wiedza i obliczeniami

    ma sporo, Jakby tak nie było to dzieci nie musiałyby w ogóle rozwiązywac zadań i ćwiczyć. Oczywiscie sa pewnie dzieci, które po krótkim wykładzie zrobia każdy typ zadania bez problemu, ale sporo dzieci musi poprostu poćwiczyc rózne podejście do problemu w róznych typach zadań.
  • jagoda2 13.12.14, 20:48
    No też napisałam, że można sobie kupić zadania i liczyć w domu, to się obruszyłaś. Myślisz, że ci wszyscy bardzo dobrzy matematycznie uczniowie są tacy dobrzy, bo szkoła ich tak doskonale wyedukowała? Może 1% uczniów jest tak uzdolnionych matematycznie, że wystarczy im to, co w szkole, na lekcji przerobią. Reszta, jeśli jest bardzo dobra z matmy, to dlatego, że ćwiczy w domu, np. z takich repetytoriów. Wtedy mają okazję otrzaskać się również z trudniejszymi typami zadań i zadaniami nietypowymi, wymagającymi kombinowania.
  • mama303 13.12.14, 20:58
    jagoda2 napisała:

    > No też napisałam, że można sobie kupić zadania i liczyć w domu, to się obruszył
    > aś.

    nie trzeba sobie nawet kupować, można poćwiczyc zadania proponowane przez CKE czy inne wydawnictwo. Ale nie jest to rozwiązanie problemu, nie rozumiesz? nie każdy ma czas, nie każdy ma głowe do wyszukiwania zadań i porównywania ich z zadaniami proponowanymi przez CKE w informatorze. Szkoła powinna tak nauczaćaby każe dziecko /przecietne!/ zdało test na przyzwoitym poziomie a nie było zaskoczone i nie widziało jak sie zabrac za zadanie.
  • jagoda2 13.12.14, 21:04
    mama303 napisała:

    Szkoła powinna tak nauczaćaby ka
    > że dziecko /przecietne!/ zdało test na przyzwoitym poziomie a nie było zaskoczo
    > ne i nie widziało jak sie zabrac za zadanie.

    Oczywiście. Też napisałam, że masz słabą szkołę/nauczyciela.
    Poza tym nie oszukujmy się, że bez ćwiczeń w domu przeciętnie zdolne dziecko osiągnie matematyczną biegłość. O mniej zdolnych dzieciach nie wspominając. I tutaj nawet najlepsza szkoła i najlepszy nauczyciel nie pomoże, jeśli dziecko nie będzie rozwiązywało dostatecznej liczby zadań w domu właśnie po to, by tę matematyczną biegłość osiągnąć i móc kombinować w trudniejszych zadaniach.
  • mama303 13.12.14, 21:13
    jagoda2 napisała:

    > Oczywiście. Też napisałam, że masz słabą szkołę/nauczyciela.

    nie, to szkoła przeciętna jak wiele w Polsce.
  • makurokurosek 13.12.14, 21:27
    Do niedawna jeszcze oburzałaś się, że nauczycielka zadaje prace domowe , teraz gdy wyszło że twoja córka jest nieprzygotowana do testu wkurzasz się, że za mało przerobili. Wybacz ale nie ma szans aby dzieciaki otrzaskały się z zadaniami tylko na lekcji, bo zwyczajnie jest na to za mało czasu wymagana jest praca w domu na którą ty nigdy się nie zgadzałaś.
  • mama303 13.12.14, 21:39
    makurokurosek napisała:

    > Do niedawna jeszcze oburzałaś się, że nauczycielka zadaje prace domowe , teraz
    > gdy wyszło że twoja córka jest nieprzygotowana do testu wkurzasz się, że za mał
    > o przerobili.

    Ty nic nie rozumiesz! Oni przerobili bardzo dużo i nauczycielka akurat sporo zadaje do domu, przerabiają wszystkie zadania z ćwiczeniówki i prawie wszystkie z podrecznika + jakies kserówki od czasu do czasu. Oni sa dobrze przygotowani ale nie to tego testu, który proponuje CKE. O tym piszę a nie o tym że maoja córka za mało ćwiczyła zadań matematycznych. Mogłaby trzaskać i sto zadań typowych podręcznikowych dziennie a na teście pojawia sie jakieś cuda-niewidy.
  • makurokurosek 13.12.14, 21:42
    Ten test nie jest trudny. Możesz podać konkretne zadanie które według ciebie jest za trudne.
  • mama303 13.12.14, 21:51
    makurokurosek napisała:

    > Ten test nie jest trudny. Możesz podać konkretne zadanie które według ciebie je
    > st za trudne.

    jest tam parę, ale nie chce mi sie szukać i analizować, zresztą zaraz i tak napiszesz że wszystko jest banalne tongue_out.
  • makurokurosek 13.12.14, 22:02
    Jeżeli chcesz prześle ci zadania ze starej szkoły córki z klas 4-6, wtedy może zrozumiesz o czym ja piszę.
  • makurokurosek 13.12.14, 21:20
    > ma sporo, Jakby tak nie było to dzieci nie musiałyby w ogóle rozwiązywac zadań
    > i ćwiczyć

    Jeszcze do niedawna byłaś oburzona moja sugestią aby dziecko w klasie 3 czy 4 wykonywało po około 100 przykładów z mnożenia, gdyż uznałaś że to co ćwiczy szkole i te kilka zadań w domu całkowicie mu wystarczą. Jak widać nie wystarczyły twojej córce bo chyba nie jest najlepiej przygotowana, pocieszające że ten test jest najmniej istotnym testem i może warto na przyszłość jednak trochę poćwiczyć.
  • mama303 13.12.14, 21:33
    makurokurosek napisała:

    >Jak widać nie wystarczyły t
    > wojej córce bo chyba nie jest najlepiej przygotowana, pocieszające że ten test
    > jest najmniej istotnym testem i może warto na przyszłość jednak trochę poćwiczyć.

    Moja córka może nie jest jakimś orłem matematycznym ale radzi sobie całkiem nieźle na poziomie piątkowo-czwórkowym, samodzielnie wykonuje zadania, najczesciej poprawnie, czasem wymaga mojej pomocy czy wytłumaczenia, naprowadzenia. Uważasz że aby zdac test szóstoklasisty na przyzwoitym piatkow-czwórkowym poziomie powinna jeszcze ślęczec nad matematyką? Może rzeczywiscie tylko czy to ma jakikolwiek sens? Zastanów się. Jaki to jest przekaz dla dziecka? Nad matematyką powinny ślęczeć dzieci, które mają dwóje, jedynki. Czyż nie? Swoja drogą ciekawe jak te dzieci zdadza ten test.....

  • jagoda2 13.12.14, 21:43
    mama303 napisała:

    Uważas
    > z że aby zdac test szóstoklasisty na przyzwoitym piatkow-czwórkowym poziomie po
    > winna jeszcze ślęczec nad matematyką?

    Uważam, że żeby dobrze zdać ten test, należy nie mieć żadnych problemów z matematyką, a ten stan można osiągnąć jedynie poprzez regularne ćwiczenia i pracę.

    Może rzeczywiscie tylko czy to ma jakikol
    > wiek sens? Zastanów się. Jaki to jest przekaz dla dziecka?

    To Ty się raczej zastanów, jakie wzorce przekazujesz swojemu dziecku? Uważasz, że nauka w domu nie ma żadnego sensu, naprawdę?

    Nad matematyką powin
    > ny ślęczeć dzieci, które mają dwóje, jedynki. Czyż nie?

    Skoro tak uważasz, to nic dziwnego, że Twoje dziecko ma problemy z nauką...

  • makurokurosek 13.12.14, 21:57
    > Moja córka może nie jest jakimś orłem matematycznym ale radzi sobie całkiem nie
    > źle na poziomie piątkowo-czwórkowym

    Jak sama napisałaś, w szkole twojej córki szóstki na sprawdzianie otrzymuje się za zadania zaznaczone w książce jako trudniejsze co znaczy, że poziom tej szkoły jest bardzo niski. Prawdopodobnie gdyby trafiła do przeciętnej szkoły gdzie szóstka jest za wiedzę ponadprogramową wówczas prawdopodobnie nie otrzymywałaby 5-4. Sama widzisz po tym teście, że jej wiedza i umiejętności z matematyki są małe.

    " Uważas
    > z że aby zdac test szóstoklasisty na przyzwoitym piatkow-czwórkowym poziomie po
    > winna jeszcze ślęczec nad matematyką?

    Uważam, że szkoły reprezentują bardzo różne poziomy w efekcie oceny nie sa wykładnikiem ani wiedzy ani umiejętności. Jeżeli test wypadł jej kiepsko to świadczy o tym, że ma wiele braków nad którymi musi popracować.

    " Nad matematyką powin
    > ny ślęczeć dzieci, które mają dwóje, jedynki. Czyż nie?

    Nad zadaniami dodatkowymi z matematyki ślęczą osoby które chcą ją dobrze zrozumieć i umieć, bez wykonania setek zadań po prostu nie nabierzesz wprawy. Kiedyś rozmawiałyśmy o matematyce i sama przyznałaś, że na lekcji to u twojej córki maks 5 zadań rozwiązują, to jak oni mają te zadania zrozumieć jak nie będą w domu ćwiczyli.

    "Swoja drogą ciekawe jak
    > te dzieci zdadza ten test.....

    Sądzę, że tak jak zawsze czyli średnia kraju w okolicach 25-28
  • jakw 13.12.14, 23:16
    makurokurosek napisała:
    > Prawdopodobnie gdyby trafiła do przeciętnej szkoły gdzie
    > szóstka jest za wiedzę ponadprogramową
    W przeciętnej szkole od paru lat, zgodnie z rozporządzeniem MEN, 6 powinna być jak najbardziej za wiedzę programową opanowaną w 100%. Najwyraźniej widać jak szkoły traktują rozporządzenia MEN.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 13.12.14, 19:01
    jagoda2 napisała:

    > Czyli problem tkwi w nauczycielu, a nie w podręcznikach, ani w CKE.

    u nas raczej nie. Nauczyciel,naprawdę przerabia bardzo duzo zadań podrecznikowych i wszystkie ćwiczeniowe.Poprostu w podręcznikach sa zadania bardziej typowe a na teście bardziej nietypowe, moim zdaniem duzo ciekawsze BTW.
  • jagoda2 13.12.14, 19:28
    No to może szkoła wybrała po prostu słaby podręcznik, skoro w innych podręcznikach zadania nietypowe się znajdują?
  • mama303 13.12.14, 19:42
    jagoda2 napisała:

    > No to może szkoła wybrała po prostu słaby podręcznik, skoro w innych podręcznik
    > ach zadania nietypowe się znajdują?

    jeżeli nawet tak to nie powinno miec to miejsca, że podręcznik /jakikolwiek/ nie przygotowywuje do sprawdzianu końcowego. ja jako matka mam kupowac inne podręczniki? Zreszta ja mam poważne obawy czy inne podręczniki na rynku sa lepsze pod tym względem.
  • mama303 13.12.14, 18:59
    makurokurosek napisała:

    > W obecnej szkole córki jest podobnie jak u ciebie, robią zadania z ćwiczeń, a z
    > podręcznika tylko te proste, zadania z treścią odpuszczają.

    u nas robia i zadania z treścią /spooro ich w podręczniku/ ale one sa dośc typowe i łatwe. Przykład na obliczania pół figur - zadanie dotyczą konkretnych figur a nie np figur połaczonych z kilku róznych figur, albo oblicz pole bryły rozcietej na pół. No, trzeba pokombinować bardziej...
  • makurokurosek 13.12.14, 20:40
    Mam prośbę podaj przykład zadania z testu, które według ciebie było trudne . Porównałem zadania z książki z testem z przed roku i jak najbardziej poziom taki sam
  • mama303 13.12.14, 21:10
    makurokurosek napisała:

    > Mam prośbę podaj przykład zadania z testu, które według ciebie było trudne . Po
    > równałem zadania z książki z testem z przed roku i jak najbardziej poziom taki
    > sam

    to poszukaj sobie na stronie CKE informator dotyczacy tegorocznego testu, tam sa ciekawe przykłady zadań
  • makurokurosek 13.12.14, 21:40
    Przejrzałam i nadal nie rozumiem z czym uczeń który ma opanowany materiał może mieć problem, zadania nie są ani skomplikowane, ani nie wymagają jakiego wyjątkowego wgłębiania się w nie.
  • jakw 13.12.14, 09:37
    mama303 napisała:
    > Nasza nauczycielka np. zapodaje te tzw. zadania na kombinowanie jako takie dodatkowe np. na szóstkę.
    To jest trochę bez sensu. Uczeń uczący się na 4 wtedy raczej do takich zadań wogóle nie będzie podchodził, nie będzie też ich uwzględniał w przygotowaniu do klasówki. A prawdopodobnie miałby szanse je zrobić. Na sprawdzianie też pewnie będzie przez to stratny.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 13.12.14, 19:08
    jakw napisała:

    > To jest trochę bez sensu. Uczeń uczący się na 4 wtedy raczej do takich zadań wo
    > góle nie będzie podchodził, nie będzie też ich uwzględniał w przygotowaniu do k
    > lasówki.

    no właśnie! ale z drugiej strony nauczycielka uważa, że lepiej żeby dzieci dobrze opanowały zadania standartowe a nie utknęły na kombinowaniu.
  • jagoda2 13.12.14, 19:34
    mama303 napisała:

    nauczycielka uważa, że lepiej żeby dzieci dobr
    > ze opanowały zadania standartowe a nie utknęły na kombinowaniu.

    Moim zdaniem to podstawowy błąd w myśleniu - na opanowanie standardu dzieci miały 5 lat, gdyby go w wystarczającym stopniu opanowały, teraz można by wykorzystać czas na naukę "kombinowania" z trudniejszymi zadaniami. Jeżeli standard nie jest opanowany, to nic dziwnego, że nie ma czasu na trudniejsze zadania, i zadania nietypowe.
  • wuwujama 15.12.14, 09:01
    jagoda2 napisała:

    > mama303 napisała:
    >
    > nauczycielka uważa, że lepiej żeby dzieci dobr
    > > ze opanowały zadania standartowe a nie utknęły na kombinowaniu.
    >
    > Moim zdaniem to podstawowy błąd w myśleniu - na opanowanie standardu dzieci mia
    > ły 5 lat, gdyby go w wystarczającym stopniu opanowały, teraz można by wykorzyst
    > ać czas na naukę "kombinowania" z trudniejszymi zadaniami. Jeżeli standard nie
    > jest opanowany, to nic dziwnego, że nie ma czasu na trudniejsze zadania, i zada
    > nia nietypowe.
    Ale przez cala 6 klase jest wprowadzany nowy dla dzieci material, ktorego dopiero musza sie nauczyc. 6 klasa nie polega na cwiczeniu zadan powtorkowych ze znanego juz materialu pod sprawdzian szostoklasisty. U corki caly czas sa nowe rzeczy na matematyce.
  • jagoda2 15.12.14, 09:31
    Nie do końca zgodzę się z tym stwierdzeniem. Moim zdaniem materiał w 6 klasie - owszem jest poszerzany o pewne rzeczy - ale ewidentnie na podbudowie klasy 4 i 5. Zatem dla ucznia, który ma dobrze opanowany materiał niższych klas, 6 klasa nie jest jakoś specjalnie trudna i stanowi raczej powtórkę tego, co było w poprzednich latach z pewnymi rozszerzeniami, które nie powinny zająć uczniom zbyt wiele cennego czasu. Zresztą jest to nawet nie tyle moja opinia, co nauczycielki córki, a sądząc po tym, jak córka radzi sobie z matematyką w tej 6 klasie, to faktycznie tak właśnie jest.
  • zofijkamyjka 15.12.14, 20:46
    nie, u nas same powtórki w 6 klasie ale zadania typowe według podręcznika.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • wuwujama 16.12.14, 15:16
    A u corki leca wg podrecznika z cwiczeniami caly czas i nie widze, by były tam zadania calosciowe z 3 lat.
  • zofijkamyjka 16.12.14, 21:33
    wuwujama napisała:

    > A u corki leca wg podrecznika z cwiczeniami caly czas i nie widze, by były tam
    > zadania calosciowe z 3 lat.

    niestety tak sa te podręczniki napisane ale nowych zagadnien w zasadzie w 6 klasie nie ma,


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • tol8 12.12.14, 15:48
    u nas 17.12.
    Piszą piąte i szóste klasy.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • mama303 12.12.14, 18:38
    17.12 to jest taki najbardziej zblizony próbny test do tego, który będzie 01.01.15 bo organizowany przez CKE. Ciekawe co tam wydumają?
  • mama-ola 12.12.14, 23:55
    "organizowany przez CKE. Ciekawe co tam wydumają?"
    Zapewne to, co jest w informatorze... Przypuszczam, że zrobią klony tych właśnie zadań.
  • mama303 13.12.14, 19:13
    mama-ola napisała:

    > Zapewne to, co jest w informatorze... Przypuszczam, że zrobią klony tych właśni
    > e zadań.

    moge się założyć, że wycuduja cos nowego. Oni lubią takie eksperymenty.
  • jakw 13.12.14, 09:41
    mama303 napisała:

    > 17.12 to jest taki najbardziej zblizony próbny test do tego, który będzie 01.01
    > .15 bo organizowany przez CKE. Ciekawe co tam wydumają?
    01.01.15 to nic nie wydumają - będą leczyć kaca po witaniu Nowego Roku...

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • mama303 13.12.14, 19:15
    jakw napisała:

    > 01.01.15 to nic nie wydumają - będą leczyć kaca po witaniu Nowego Roku...

    chodzi oczywiście o 01.04
  • bazylea1 14.12.14, 08:56
    u nas w szkole szaleją, próbnych testów już były 3 a 17.12 jest czwarty confused osobno są próbne z angielskiego.
    a w 4 klasie mają próbne z angielskiego ale jak rozumiem są one dopasowane poziomem do 4 klasy, tylko forma jest taka jak na teście 6klasisty.

    --
    nie odpowiadam na posty zawierające słowo "mega"
  • zofijkamyjka 14.12.14, 10:16
    u nas też juz było kilka i podobnie jak tu jedna mama uważam, że test CKE jest jakby oderwany od tego co w podręcznikach.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • makurokurosek 14.12.14, 15:51
    Możesz podać konkretne zadanie z tego informatora które według ciebie jest oderwane od tych które są w podręczniku. Mama303 nie podała, trudno więc ocenić które według was zadania są zbyt trudne i trudno w ten sposób wyrokować czy jest to wina nauczyciel, podręcznika czy testu. Ja przejrzałam ten test z informatora i ani jedno zadanie nie wydaje mi się odbiegające od poziomu tych podręcznikowych.
  • zofijkamyjka 14.12.14, 18:58
    makurokurosek napisała:

    > Możesz podać konkretne zadanie z tego informatora które według ciebie jest oder
    > wane od tych które są w podręczniku.
    no ale po co? Masz swoje zdanie, ja swoje. Ja Ci podam te zadania, które według mnie są nie tyle trudne co "nietypowe", "niepodręcznikowe" / zadanie z obwodami figury powcinanej do środka, zadanie z bryłami/ a Ty mi na to że przeciez są łatwe.
    Pozostanę przy swoim zdaniu, CKE tworzy swoje strategie oderwane co nieco od podręcznikowych zadań i sprawdza jak dzieci sobie poradzą. Juz to przerabiałam na teście trzecioklasisty, kiedy pojawiły sie np. ułamki, których dzieci nie przerabiają i słynny list do burmistrza. Nie do końca wiem czemu to służy, ale pewnie czemuś wink
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • morekac 14.12.14, 19:17
    Ale to nie CKE odpowiada za test trzecioklasisty i list do burmistrza.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • zofijkamyjka 14.12.14, 20:52
    morekac napisała:

    > Ale to nie CKE odpowiada za test trzecioklasisty i list do burmistrza.

    oni ze soba ścisle współpracują, IBE i CKE


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • morekac 15.12.14, 06:30
    Jak dotąd, CKE standaryzuje swoje zadania i dobrze przygotowany uczeń jest w stanie poradzić sobie ze sprawdzianem/ egzaminem/ maturą.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • makurokurosek 14.12.14, 21:35
    Odniosę się więc do zadania o obwodach. Pojęcie obwodu i obliczanie obwodów jest w klasie 3, do rozwiązania tego zadania wystarczy znajomość pojęcia, że obwód to suma długości wszystkich boków. Zadania z obliczania obwodów wielokątów znajdują się w zbiorze zadań didasko dla klas 1-3. To zadanie może być niezrozumiałe dla uczniów którzy byli uczeni obwodów na zasadzie podstawiania do wzorów. Co do zadania z bryłą, wymagane jest znajomość definicji prostopadłościanu.
  • zofijkamyjka 15.12.14, 21:10
    makurokurosek napisała:

    > Odniosę się więc do zadania o obwodach. Pojęcie obwodu i obliczanie obwodów je
    > st w klasie 3, do rozwiązania tego zadania wystarczy znajomość pojęcia, że obwó
    > d to suma długości wszystkich boków. Zadania z obliczania obwodów wielokątów zn
    > ajdują się w zbiorze zadań didasko dla klas 1-3. To zadanie może być niezrozumi
    > ałe dla uczniów którzy byli uczeni obwodów na zasadzie podstawiania do wzorów.
    > Co do zadania z bryłą, wymagane jest znajomość definicji prostopadłościanu.

    No i widzisz jak sobie wszystko przepieknie wytłumaczyłaś smile jak sie liczy obwody i co to sa prostopadłosciany.
    Podtrzymuje swoje zdanie: wiele z zadań na teście jest nietypowych, nieporównywalnych z typowymi w podręcznikach.
    Jak ktos chce dobrze przygotować dziecko na własna reke niech siega po zadania Dumy albo różne konkursy matematyczne. Podręczniki nie przygotuja dziecka odpowiednio.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • wuwujama 15.12.14, 09:04
    Probny bedzie jeden 17 grudnia, arkusze drukuja szkoly.
  • mama-ola 15.12.14, 12:18
    Jeśli dziecko kogoś z Was chciałoby poćwiczyć rozwiązywanie niezbyt typowych zadań do sprawdzianu, to bardzo się do tego nadadzą testy DUMA. O te: www.duma.edu.pl/index.php/arkusze-z-bada%C5%84 Pisząc wcześniej o nietypowym zadaniu na obwody, miałam na myśli zad. 9 z tego testu. Warto zwrócić też uwagę na zad. 5 i 6. Mój syn przy obydwu podał złą odpowiedź, chociaż nie wymagają zaawansowanej wiedzy, lecz czegoś innego - może trudniejszego? - wnikliwego przeczytania treści i skupienia.
  • makurokurosek 15.12.14, 13:02
    Albo mówimy o innym teście z informatora, albo się pomyliłaś
    www.cke.edu.pl/images/files/sprawdzian_2015/Informator_S1.pdf
    Jedyne zadania na obwód to
    zadanie 8
    Gdzie wystarczy pomyśleć, ba nawet nie pomyśleć tylko złączyć dwie dłonie i utworzyć te trójkąty by wiedzieć, że mimo iż trójkąty mają jednakową wysokość i długość dwóch boków będą miały różne obwody.

    zadanie 12
    Gdzie uczeń musi wiedzieć, że obwód to suma wszystkich długości boków, dla ułatwienia dorysowuje sobie do wyjściowego prostokąta nanosi wszystkie wymiary i je sumuje.

    zadanie 13
    wymaga znajomości definicji rombu, sama żart który chyba każdy zna że romb to kopnięty kwadrat przypomina, że romb ma wszystkie boki równe. Przeliczanie obwodów trójkąta , kwadratów, prostokątów o tych samych bokach to zakres materiału klasy 3.


  • mama-ola 15.12.14, 13:10
    > Albo mówimy o innym teście
    Ja nie prowadzę z nikim rozmowy o żadnym teście... Po prostu napisałam, że jeśli ktoś chce poćwiczyć, to podrzucam ciekawy zestaw.
    Przypomniało mi się akurat, że czytałam parę m-cy temu w czasopiśmie dla nauczycieli artykuł nt. DUMy. W tym artykule było napisane, że warto przyjrzeć się tym zadaniom, bo sprawdzały one w zamierzeniu te same umiejętności, którymi uczniowie będą się musieli wykazać na nowym sprawdzianie w szóstej klasie. Typy zadań także dobrane były tak, by jak najlepiej przygotować uczniów (DUMę pisali 5-klasiści) do tego, co będzie na sprawdzianie.
    Pomyślałam, że Wam o tym powiem. Do wcześniejszych cudzych postów o zadaniu z obwodami się nie odnosiłam (choć przeczytałam mniej więcej cały wątek), tylko do swojego.
  • jakw 15.12.14, 15:19
    Mimo wszystko, jeśli nie są takie czy podobne zadania przerabiane na lekcjach (i to przerabiane normalnie, a nie na zasadzie "to na 6" to bardzo łatwo się zaplątać widząc takie zadania po raz pierwszy na oczy. Zad. 8 wymaga albo biegłości w operowaniu podstawami i wysokościami trójkątów albo dobrej wyobraźni geometrycznej; zadanie 12 wydaje się banalne, ale bardzo łatwo się gdzieś pomylić chcąc je szybko zrobić. W zadniu 13 trzeba albo sobie jakieś równanie napisać albo nie bawić się w liczenie obwodów tylko "odlożyć" sobie te 8 cm na obwodzie rombu i zobaczyć , że zostanie 4 (opiera się to sposobie rozwiązywania zadań "zauważmy, że.." tylko nie każdy zauważy)

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 15.12.14, 17:12
    " Zad. 8 wymaga albo biegłośc
    > i w operowaniu podstawami i wysokościami trójkątów albo dobrej wyobraźni geomet
    > rycznej;

    W zadaniu ósmym już na samym rysunku widać że długość boku b w jednym trójkącie jest dłuższa od długości boku b w drugim trójkącie, jeżeli ktoś tego nie widzi może te boki zmierzyć linijką, można też po prostu wykorzystać dwie dłonie do stworzenia kąta ostrego i kąta rozwartego. Nie mówiąc już o tym, że rodzaje trójkątów omawiane były więc wiedza podstawowa o ich budowie powinna w głowie szóstoklasisty pozostać.

    "zadanie 12 wydaje się banalne, ale bardzo łatwo się gdzieś pomylić ch
    > cąc je szybko zrobić

    W każdym zadaniu jeżeli robisz je szybko możesz się pomylić.

    "W zadniu 13 trzeba albo sobie jakieś równanie napisać alb
    > o nie bawić się w liczenie obwodów tylko "odlożyć" sobie te 8 cm na obwodzie ro
    > mbu i zobaczyć , że zostanie 4 (opiera się to sposobie rozwiązywania zadań "za
    > uważmy, że.." tylko nie każdy zauważy)
    >

    Obliczanie długości boku jednej figury na podstawi innej figury o takiej samej długości boku, ćwiczone jest do bólu w klasie 3 bo znajduje się na trzeciotestach jak nie operona to obuta. Szóstoklasista powinien wiedzieć, że romb ma wszystkie boki równe tak samo jak trzecioklasista powinien wiedzieć, że kwadrat ma wszystkie boki równe.

    Zadania są banalne i według mnie trudniejsze zadania z obwodów znajdują się na trzeciotestach obutu, bo tam często nie tylko trzeba obliczyć obwód wieloboku ale często odjąć jakąś część np przeznaczoną na bramkę.

    Brak umiejętności rozwiązania tych zadań, świadczy o braku opanowaniu podstawowych pojęć matematycznych tego czym jest romb, trójkąt, prostokąt.
  • jakw 15.12.14, 20:59
    makurokurosek napisała:
    > W zadaniu ósmym już na samym rysunku widać
    > Nie mówiąc już o tym, że rodzaje tró
    > jkątów omawiane były więc wiedza podstawowa o ich budowie powinna w głowie szós
    > toklasisty pozostać.
    Akurat oba te trójkąty są równoramienne i aż tak strasznie się nie różnią. Podejrzewam, że trochę 6-klasistów ( i nie tylko) jest się w stanie na tym wyłożyć. Btw wiem, że to podstawówka , ale moim zdaniem nie ma takiej metody rozwiązywania zadań z matematyki jak "widać na rysunku". Czy potrafisz uzasadnić dlaczego ten 3 bok jest inny w obu trójkątach bez mierzenia czegokolwiek?

    >
    > "zadanie 12 wydaje się banalne, ale bardzo łatwo się gdzieś pomylić ch
    > > cąc je szybko zrobić
    >
    > W każdym zadaniu jeżeli robisz je szybko możesz się pomylić.
    Ale to pod tym względem jest wyjątkowo upierdliwe.

    > Obliczanie długości boku jednej figury na podstawi innej figury o takiej samej
    > długości boku, ćwiczone jest do bólu w klasie 3 bo znajduje się na trzeciotesta
    > ch jak nie operona to obuta. Szóstoklasista powinien wiedzieć, że romb ma wszys
    > tkie boki równe tak samo jak trzecioklasista powinien wiedzieć, że kwadrat ma w
    > szystkie boki równe.
    Wiedza teoretyczna a zastosowanie tej teorii w praktyce to 2 różne sprawy. Spokojnie możesz sobie poszukać zadań , których zakres teoretyczny nie wykracza poza zakres gimnazjum, a których prawdopodobnie tak łatwo nie zrobisz.
    Oczywiście te zadania nie są trudne - w końcu to przykładowe zadania na sprawdzian po klasie VI. Ale prawdopodobnie też z tego względu nie powinny być oceniane z perspektywy pań w wieku co nieco pomaturalnym wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 15.12.14, 21:49
    Czy potrafisz uzasadnić dlacze
    > go ten 3 bok jest inny w obu trójkątach bez mierzenia czegokolwiek?
    >

    Zmienia się kąt między dwoma bokami o tej samej długości, z kąta ostrego przechodzi w kąt rozwarty, tak więc zwiększa się długość.
    Właściwości kątów jak najbardziej sa omawiane.

    "Ale prawdopodobnie też z tego względu nie powinny być ocenia
    > ne z perspektywy pań w wieku co nieco pomaturalnym wink

    Oceniam to z perspektywy matki czwartoklasistki, której córka zadania podobne do 12 robiła rok temu ( jedyna różnica, że w większości wymiarów miała podane na rysunku ). Zadania ze skalą o wyższym stopniu trudności również robiła rok temu, bo np miała podany obwód trójkąta równobocznego i miała podać długość boków tego trójkąta w skali 1:3 i w skali 2:1.
    Tak więc te zadania z informatora nie powalają poziomem, są to całkowicie przeciętne zadania nie wymagające jakiegoś kombinowania.
  • jakw 16.12.14, 20:59
    makurokurosek napisała:
    > Właściwości kątów jak najbardziej sa omawiane.
    Zaraz napiszesz, że jest to omawiane w klasie 3...

    > Oceniam to z perspektywy matki czwartoklasistki, której córka zadania podobne d
    > o 12 robiła rok temu ( jedyna różnica, że w większości wymiarów miała podane na
    > rysunku ).
    Różnica jest zasadnicza między podanymi wszystkimi wymiarami a obliczeniem sobie najpierw tych wymiarów.

    Zadania ze skalą o wyższym stopniu trudności również robiła rok tem
    > u, bo np miała podany obwód trójkąta równobocznego i miała podać długość boków
    > tego trójkąta w skali 1:3 i w skali 2:1.
    Taa, bo trójkąt równoboczny to każdy bok ma innej długości i dlatego jest to trudniejsze od operowania na abstrakcyjnych oznaczeniach boków trójkąta równoramiennego wink

    > Tak więc te zadania z informatora nie powalają poziomem, są to całkowicie przec
    > iętne zadania nie wymagające jakiegoś kombinowania.
    Kombinowanie - nie. Zrozumienia matematyki - owszem.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 16.12.14, 21:25
    > Różnica jest zasadnicza między podanymi wszystkimi wymiarami a obliczeniem sobi
    > e najpierw tych wymiarów.

    Różnica jest taka, że test dotyczy 12 latków, a nie dziewięciolatków i wybacz ale oczekiwanie że przez cała edukację zadania będą na tym samym poziomie trudności jest co najmniej śmieszne.

    "> Taa, bo trójkąt równoboczny to każdy bok ma innej długości i dlatego jest to tr
    > udniejsze od operowania na abstrakcyjnych oznaczeniach boków trójkąta równorami
    > ennego wink

    Chwilę wcześniej stwierdziłaś, że pojęcie rombu i obliczenie jego obwodu przekracza możliwości szóstoklasisty, a teraz wyśmiewasz się z poziomu zadania o tym samym stopniu trudności tylko przeznaczonego dla ucznia 9 letniego. Skoro dla dziewięciolatka przeliczenie obwodów figury o równych bokach i podanie jej boków w skali jest banalne to nie rozumie z czym ma problem ten dwunastolatek.
  • jakw 17.12.14, 01:39
    makurokurosek napisała:
    > Różnica jest taka, że test dotyczy 12 latków, a nie dziewięciolatków i wybacz a
    > le oczekiwanie że przez cała edukację zadania będą na tym samym poziomie trudno
    > ści jest co najmniej śmieszne.
    Przecież nie są. To tobie się wydaje , że niemal są - z puntktu widzenia osoby, która edukację matematyczną już odbyła.

    > Chwilę wcześniej stwierdziłaś, że pojęcie rombu i obliczenie jego obwodu przekr
    > acza możliwości szóstoklasisty, a teraz wyśmiewasz się z poziomu zadania o tym
    > samym stopniu trudności tylko przeznaczonego dla ucznia 9 letniego. Skoro dla d
    > ziewięciolatka przeliczenie obwodów figury o równych bokach i podanie jej boków
    > w skali jest banalne to nie rozumie z czym ma problem ten dwunastolatek.
    A gdzie ja to twierdziłam, że obliczanie obwodu rombu przekracza możliwości 6-klasisty? Jak pamiętam to tam nie trzeba liczyć obwodu tylko przekątną. A w zadaniu o trójkątach trójkąty nie były trójkątami równobocznymi, więc wogóle nie ma co tych zadań przyrównywać do zadań 3-klasistów z podanym obwodem trójkąta równobocznego.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • makurokurosek 17.12.14, 10:02
    "> Przecież nie są. To tobie się wydaje , że niemal są - z puntktu widzenia osoby,
    > która edukację matematyczną już odbyła.

    owszem są dokładnie takie same ich same, ich sposób rozwiązania jest dokładnie taki sam różni sie tylko figura zamiast kwadratu mam romb (czyli nadal wszystkie boki równe, obwót liczony dokładnie tak samo), zamiast trójkąta równobocznego mamy trójkąt równoramienny , czyli zamiast podzielić obwód kwadratu na 3, od obwodu rombu odejmujemy po koleji o ile jest mniejszy i dwa równe boki trójkąta.
    Te zadania i sposób ich rozwiązania jest dokładnie taki sam

    " A gdzie ja to twierdziłam, że obliczanie obwodu rombu przekracza możliwości 6-k
    > lasisty?

    Twoja wypowiedz poniżej, z której jasno wynika że obliczenie obwodu rombu jest dla szóstoklasisty zbyt skomplikowane
    W zadniu 13 trzeba albo sobie jakieś równanie napisać albo nie bawić się w liczenie obwodów tylko "odlożyć" sobie te 8 cm na obwodzie rombu i zobaczyć , że zostanie 4 (opiera się to sposobie rozwiązywania zadań "zauważmy, że.." tylko nie każdy zauważy)

    " Jak pamiętam to tam nie trzeba liczyć obwodu tylko przekątną

    Która jest bokiem trójkąta równoramiennego, z którego dwa równe ramiona trójkąta są bokami rombu. No po prostu tragedia bo trzeba obliczyć obwód rombu ( jak ktoś nie potrafi mnożyć przez 4 może sobie dodać 4 równe długości boków rombu), następnie odjąć długość o ile obwód trójkąta jest mniejsza i obliczyć trzeci bok poprzez odjęcie od obwodu trójąta dwóch jego równych boków.
    No po prostu strasznie trudne zadanie.

    " więc wogóle ni
    > e ma co tych zadań przyrównywać do zadań 3-klasistów z podanym obwodem trójkąta
    > równobocznego.

    No faktycznie bo w trójkącie równobocznym aby obliczyć bok należy podzielić obwód przez trzy , a w trójkącie równoramiennym odjąć dwie takie same znane długości boków.
    Faktycznie o wiele wyższy poziom trudności
  • zofijkamyjka 15.12.14, 20:49
    o tak, Duma jak najbardziej podchodzi pod zadania testowe.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • agni71 17.12.14, 09:30
    Boje się, że córka wyłoży sie na matmie...
  • mama_misi 17.12.14, 14:07
    Wg mojej faktycznie matma była najtrudniejsza, mówi, że pytania zamknięte były "dziwne", polski - prosty a angielski - na poziomie II klasy szkoły podstawowej smile Generalnie zadowolona.
    --
    www.dominika.muko.med.pl
    Mukowiscydoza walka o szczęśliwe dzieciństwo
  • zofijkamyjka 17.12.14, 17:35
    córka mówi podobnie: polski łatwy, angielski banalny, matematyka najtrudniejsza i dziwna...
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • zofijkamyjka 17.12.14, 20:25
    test jest juz udostepniony na stronie CKE, nie był bardzo trudny.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • saszanasza 18.12.14, 11:25
    No to mój syn, który nie zna tabliczki mnożenia (sic!) stwierdził, że matematyka była najłatwiejsza, potem polski, a najtrudniejszy był angielski.
    Zaczynam się baćuncertain

    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • jagoda2 18.12.14, 11:38
    saszanasza napisała:

    > No to mój syn, który nie zna tabliczki mnożenia (sic!) stwierdził, że matematyk
    > a była najłatwiejsza, potem polski, a najtrudniejszy był angielski.
    > Zaczynam się baćuncertain
    >
    To napisz, jakie wyniki, jak już będą wink
  • saszanasza 18.12.14, 11:53
    a kiedy mają być te wyniki, ktoś wie?
    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • makurokurosek 18.12.14, 12:17
    Według mnie nie musi być tak źle. Nadal uważam, że znajomość tabliczki mnożenia jest bardzo przydatna np przy zadaniach z ułamkami czy zadaniach z procentami i skraca czas obliczeń, przez co zostaje więcej czasu na zadania bardziej skomplikowane, ale w tym teście było sporo zadań prostych
  • agni71 18.12.14, 21:12
    Moja córka, która nie lubi angielskiego stwierdziła, że byl banalny, polski łatwy, a matematyka - średnio trudna, ale juz wiem, że co najmniej jeden błąd zrobiła (chyba, że dobrze zgadła odp. wink, jednak matma zajęła jej cały czas na nią przeznaczony.
  • saszanasza 18.12.14, 21:33
    Ja też już wiem na czym stoimy, bo przerobiliśmy odpowiedzi.
    Matma zdecydowanie najlepiej, syn wyłożył się na jednym obliczeniu, jednego nie jest pewien, w najgorszym wypadku: 90% ale może i więcej.
    angielski-nie najgorzej ok 80-85%
    polski-całkowicie wyłożył się na opowiadaniu, nie napisał w formie opowiadania, pozostałe odpowiedzi ze stratą 1 punkta, myślę, że wyjdzie mu z 60% lub trochę więcej.
    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • zofijkamyjka 18.12.14, 21:38
    u córki polski na maksa /opowiadanie jeszcze nie ocenione...../ angielski też a matma troche gorzej ale ja sie tego spodziewałam i córka też. Matma nie jest jej mocna stroną.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 18.12.14, 21:45
    te testy, żeby kazać dzieciom je robić w domu i przewidywać ew. wynik? To głowy by mi to nie przyszło... Napisali jak napisali, po co drążyć temat? Wyciągniecie wnioski? Załatwicie korepetycje? Zmobilizujecie/przymusicie do nauki? Dopilnujecie same dziecko?
    Moje dziecko nie pisało 17.12. żadnego testu, a nawet gdyby pisało, to co z tego? Mam duży luz w tej kwestii. Egzamin gimnazjalny jest ważny, bardzo waży, ale ten po 6 klasie? Bez przesady, szkoda energii.
  • saszanasza 18.12.14, 22:05
    jagoda2 napisała:

    > te testy, żeby kazać dzieciom je robić w domu i przewidywać ew. wynik? To głowy
    > by mi to nie przyszło...

    najwyraźniej nie tylko to nie przyszło ci do głowy, zapomniałaś, że dziecko mogło samo chcieć zobaczyć jak mu poszło...taka "naturalna" ciekawość, zwłaszcza, że wynik "w zasięgu ręki".
    poza tym nikt nikomu nie kazał robić testów, to jakaś twoja nadinterpretacja. mój syn mając przed oczami test, pamiętał odpowiedzi.

    Napisali jak napisali, po co drążyć temat? Wyciągniec
    > ie wnioski? Załatwicie korepetycje? Zmobilizujecie/przymusicie do nauki? Dopiln
    > ujecie same dziecko?

    nie. zamykamy w szafie i dajemy czas na rachunek sumienia, następnie prowadzimy do spowiedzi, uważając niesatysfakcjonujący wynik testów za grzech śmiertelny.

    > Moje dziecko nie pisało 17.12. żadnego testu, a nawet gdyby pisało, to co z teg
    > o? Mam duży luz w tej kwestii. Egzamin gimnazjalny jest ważny, bardzo waży, ale
    > ten po 6 klasie? Bez przesady, szkoda energii.

    a gdzie wyczytałaś, że ktoś zużywa energię i przywiązuje zbytnią wagę do tych testów?
    dzielimy się informacjami dotyczącymi testu właściwie od początku wątku. informacje o hipotetycznym wyniku tegoż testu nie są niczym nadzwyczajnym.
    jeżeli masz luz to sobie go miej, nie wiem dlaczego więc zużywasz energię pisząc w temacie, skoro jest ci on zupełnie obojętny.



    a czy gdzieś ktoś napisał, że






    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • jagoda2 18.12.14, 22:16
    saszanasza napisała:

    > najwyraźniej nie tylko to nie przyszło ci do głowy, zapomniałaś, że dziecko mog
    > ło samo chcieć zobaczyć jak mu poszło...taka "naturalna" ciekawość, zwłaszcza,
    > że wynik "w zasięgu ręki".

    Może to kwestia dziecka. Moje w życiu by na to nie wpadło. Napisało = amen. Temat zamknięty, nie ma o czym mówić. Co będzie - zobaczymy. Pełen luz. My - podobnie - i tak nie mamy już na nic wpływu, "mleko się rozlało", więc po drążyć temat?

    > poza tym nikt nikomu nie kazał robić testów, to jakaś twoja nadinterpretacja. m
    > ój syn mając przed oczami test, pamiętał odpowiedzi.


    Ok. Może źle zrozumiałam.

    > Napisali jak napisali, po co drążyć temat? Wyciągniec
    > > ie wnioski? Załatwicie korepetycje? Zmobilizujecie/przymusicie do nauki?
    > Dopiln
    > > ujecie same dziecko?
    >
    > nie. zamykamy w szafie i dajemy czas na rachunek sumienia, następnie prowadzimy
    > do spowiedzi, uważając niesatysfakcjonujący wynik testów za grzech śmiertelny.

    I o co ten sarkazm? Pytam poważnie - jaki jest cel?
    >
    > > Moje dziecko nie pisało 17.12. żadnego testu, a nawet gdyby pisało, to co
    > z teg
    > > o? Mam duży luz w tej kwestii. Egzamin gimnazjalny jest ważny, bardzo waż
    > y, ale
    > > ten po 6 klasie? Bez przesady, szkoda energii.
    >
    > a gdzie wyczytałaś, że ktoś zużywa energię i przywiązuje zbytnią wagę do tych t
    > estów?

    Odnoszę takie wrażenie. Mogę?

    > jeżeli masz luz to sobie go miej, nie wiem dlaczego więc zużywasz energię piszą
    > c w temacie, skoro jest ci on zupełnie obojętny.

    Zupełnie obojętny może nie jest, bo jednak mnie zainteresował, ale żeby aż tak się podniecać jakimś próbnym testem, kiedy nawet ten "prawdziwy" nie ma większego znaczenia?
    A dlaczego Ty nie masz luzu w tej kwestii?


  • makurokurosek 18.12.14, 22:34
    Zupełnie obojętny może nie jest, bo jednak mnie zainteresował, ale żeby aż tak
    > się podniecać jakimś próbnym testem, kiedy nawet ten "prawdziwy" nie ma większe
    > go znaczenia?
    > A dlaczego Ty nie masz luzu w tej kwestii?
    >

    Ma znaczenie dla wszystkich szóstoklasistów którzy decydują się na gimnazjum nie rejonowe. Młoda będzie pisała test za dwa lata, ale już teraz wiemy że gimnazjum rejonowe nie wchodzi w grę.
  • jagoda2 18.12.14, 22:48
    makurokurosek napisała:

    > Ma znaczenie dla wszystkich szóstoklasistów którzy decydują się na gimnazjum ni
    > e rejonowe. Młoda będzie pisała test za dwa lata, ale już teraz wiemy że gimnaz
    > jum rejonowe nie wchodzi w grę.

    A jakie kryteria są brane pod uwagę?
    My rozważamy gimnazjum dwujęzyczne, ale tam decydujące znaczenie ma test predyspozycji językowych, do tego liczy się średnia na świadectwie z 5 klasy i z połowy 6 - to wszystko. Test na koniec 6 klasy chyba w ogóle nie jest brany pod uwagę.
  • makurokurosek 18.12.14, 23:00
    To zależy do jakiej szkoły dziecko będzie startowało. My nie rozważamy dwujęzycznej więc nie wiem jakie są tam kryteria, ale z tego co wiem test jest jednak ważny , dodatkowo dzieciaki nabijają sobie dodatkowe punkty wolontariatami.

  • jagoda2 18.12.14, 23:07
    makurokurosek napisała:

    > To zależy do jakiej szkoły dziecko będzie startowało. My nie rozważamy dwujęzyc
    > znej więc nie wiem jakie są tam kryteria, ale z tego co wiem test jest jednak w
    > ażny , dodatkowo dzieciaki nabijają sobie dodatkowe punkty wolontariatami.

    Tak, wiem, że można nabić dodatkowe punkty np. za bycie laureatem olimpiady czy jakiegoś ważnego konkursu przedmiotowego; za wolontariat chyba dopiero po gimnazjum, przy rekrutacji do liceum, ale głowy nie dam.
    Jestem prawie pewna, na jakieś 90%, że żadnym w gimnazjum w moim mieście nie liczy się wynik sprawdzianu po 6 klasie. Nawet w tych najlepszych i praktycznie bezkonkurencyjnych w mieście, czyli dwujęzycznych gimnazjach - lepszych tutaj (w Poznaniu) nie mamy.
  • agni71 18.12.14, 23:13
    > Jestem prawie pewna, na jakieś 90%, że żadnym w gimnazjum w moim mieście nie li
    > czy się wynik sprawdzianu po 6 klasie.

    to chyba ewenement w skali kraju
  • jagoda2 18.12.14, 23:18
    Nie byłabym tego taka pewna. Proponuję sprawdzić zasady rekrutacji do wybranego gimnazjum. Poza gimnazjami dwujęzycznym, reszta kieruje się średnią ocen ze świadectwa 5 klasy, półrocza 6 i ew. końca 6 klasy.
  • agni71 18.12.14, 23:20
    my i tak wybieramy rejonowe
  • jakw 18.12.14, 23:44
    jagoda2 napisała:

    > Nie byłabym tego taka pewna. Proponuję sprawdzić zasady rekrutacji do wybranego
    > gimnazjum. Poza gimnazjami dwujęzycznym, reszta kieruje się średnią ocen ze św
    > iadectwa 5 klasy, półrocza 6 i ew. końca 6 klasy.
    W naszym rejonowym (i chyba w większości warszawskich) dla pozarejonowych zasady są z grubsza takie: wynik sprawdzianu + punkty za oceny + ew. jakieś dodatkowe np. za konkurs czy świadectwo z paskiem. Może się to co najwyżej różnić proporcjami punktów za sprawdzian do punktów za oceny. W dwujęzycznych dodatkowo sprawdzian z predyspozycji językowych.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 18.12.14, 23:49
    jakw napisała:

    > W naszym rejonowym (i chyba w większości warszawskich) dla pozarejonowych zasad
    > y są z grubsza takie: wynik sprawdzianu + punkty za oceny + ew. jakieś dodatko
    > we np. za konkurs czy świadectwo z paskiem. Może się to co najwyżej różnić prop
    > orcjami punktów za sprawdzian do punktów za oceny. W dwujęzycznych dodatkowo sp
    > rawdzian z predyspozycji językowych.

    W poznańskich rejonowych gimnazjach wynik testu praktycznie nie ma żadnego znaczenia, bo szkoła z rejonu musi przyjąć KAŻDEGO ucznia. Co najwyżej, jeśli są przykładowo dwie równoległe klasy o tym samym profilu, to w jednej klasie są osoby lepsze, w drugiej gorsze. To wszystko.

  • jakw 18.12.14, 23:53
    jagoda2 napisała:
    > W poznańskich rejonowych gimnazjach wynik testu praktycznie nie ma żadnego znac
    > zenia, bo szkoła z rejonu musi przyjąć KAŻDEGO ucznia.
    I w Wwie gimnazjum musi przyjąć tych, co się zgłoszą z rejonu (o ile gimnazjum ma rejon). Dlatego piszę o zasadach dla osób z rejonu innego gimnazjum.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 18.12.14, 23:55
    jakw napisała:

    > I w Wwie gimnazjum musi przyjąć tych, co się zgłoszą z rejonu (o ile gimnazjum
    > ma rejon). Dlatego piszę o zasadach dla osób z rejonu innego gimnazjum.

    Zadałam to pytanie komuś przed chwilą - poza dwujęzycznymi gimnazjami, jakie są poza rejonowe gimnazja w Waszym mieście? Takie, przy najlepszych liceach?
  • makurokurosek 18.12.14, 23:56
    To sprawdź aktualne kryteria, bo w Poznaniu zmiana nastąpiła w tym roku.
  • jagoda2 18.12.14, 23:59
    makurokurosek napisała:

    > To sprawdź aktualne kryteria, bo w Poznaniu zmiana nastąpiła w tym roku.

    ???
  • jakw 19.12.14, 00:05
    makurokurosek napisała:

    > To sprawdź aktualne kryteria, bo w Poznaniu zmiana nastąpiła w tym roku.
    Piszę o kryteriach z wiosny 2014. Sprawdziłam kilka. We wszystkich były punkty za sprawdzian. W tym roku była rekrutacja elektroniczna do wszystkich gimnazjów publicznych w Wwie - uczeń mógł wskazać chyba nawet dowolną liczbę szkół (jeśli któraś była jego rejonowa, to oczywiście do niej "wpadał" z automatu)


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 19.12.14, 00:12
    jakw napisała:

    W tym roku była rekrutacja elektroniczna do wszystkich gimnazjów
    > publicznych w Wwie - uczeń mógł wskazać chyba nawet dowolną liczbę szkół (jeś
    > li któraś była jego rejonowa, to oczywiście do niej "wpadał" z automatu)

    W Poznaniu elektroniczna rekrutacja jest od kilku lat. Można wskazać maks. 3 szkoły, w tym jedna jest I-go wyboru, druga II-go wyboru, trzecia III-go wyboru - to wszystko. Nie dot. gimnazjów dwujęzycznych (inne zasady rekrutacji) i szkół niepublicznych.
    Do żadnej ze szkół nie podaje się wyniku sprawdzianu po 6 klasie, bo nabór odbywa się jeszcze przed tym sprawdzianem, czyli w marcu. Podaje się jedynie oceny ze świadectwa 5 klasy i połowy 6, potem donosi świadectwo ukończenia szkoły podstawowej i wynik sprawdzianu (pro forma) - bardziej na dowód, że się do niego przystąpiło, bo to wymóg ukończenia sp.
  • zofijkamyjka 19.12.14, 20:04
    makurokurosek napisała:

    > To sprawdź aktualne kryteria, bo w Poznaniu zmiana nastąpiła w tym roku.

    w W-wie we wszystkich interesujacych mnie gimnazjach nie ma jeszcze regulaminu rekrutacji na przyszły rok.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 19.12.14, 21:35
    zofijkamyjka napisała:

    > w W-wie we wszystkich interesujacych mnie gimnazjach nie ma jeszcze regulaminu
    > rekrutacji na przyszły rok.

    W Poznaniu również. Nie wiem, skąd makurokurosek ma takie informacje.
    Dla zainteresowanych wklejam link dot. rekrutacji 2014/2015 do jednego z interesujących nas gimnazjów dwujęzycznych:
    marcinek.poznan.pl/upload/2014/05/gimnazjum.maj_.2014.pdf
    Tym osobom, którym nie chce się tego zgłębiać, uprzejmie donoszę, że WYNIK SPRAWDZIANU 6-KLASISTY W OGÓLE NIE JEST BRANY POD UWAGĘ przy rekrutacji do gimnazjum dwujęzycznego. Po zakwalifikowaniu do Gimnazjum donosi się jedynie zaświadczenie o wynikach, nic ponadto wink
  • makurokurosek 19.12.14, 21:39
    Informacje które podałam dotyczyły rekrutacji do gimnazjum poza rejonem na roku 2014/2015
    www.poznan.pl/mim/oswiata/rekrutacja-do-gimnazjow-2014-2015,doc,1030,3063/rekrutacja-do-gimnazjow-2014-2015,64255.html
  • jagoda2 19.12.14, 21:46
    makurokurosek napisała:

    > Informacje które podałam dotyczyły rekrutacji do gimnazjum poza rejonem na roku
    > 2014/2015

    Ale to: 1. obecny rok szkolny, a nie przyszły; na rok szkolny 2015/16 nie ma jeszcze zasad rekrutacji, ale nie podejrzewam, żeby się zmieniły, 2. mowa była o rekrutacji do gimnazjów dwujęzycznych, a nie zwykłych, tylko nierejonowych.
    W gimnazjach dwujęzycznych sprawdzian 6-klasisty w ogóle nie jest brany pod uwagę. Polecam lekturę rekrutacji np. do Marcinka:
    marcinek.poznan.pl/upload/2014/05/gimnazjum.maj_.2014.pdf
  • makurokurosek 19.12.14, 22:21
    Z zeszłorocznych kryteriów wynika, że do zwykłego gimnazjum nierejonowego również wyniki testu nie są brane pod uwagę.

    Marcinek ani Dąbrówka mnie nie interesuje. Młoda nie ma takich zapędów by mieć średnią min.5,2 i ja takiego ciśnienia. Dodatkowo ani finansowo, ani społecznie nie jesteśmy na tym poziomie aby czuła się w takiej szkole dobrze, a za Wokulskiego nie zamierzam robić.
  • jagoda2 19.12.14, 22:28
    makurokurosek napisała:

    > Z zeszłorocznych kryteriów wynika, że do zwykłego gimnazjum nierejonowego równi
    > eż wyniki testu nie są brane pod uwagę.

    smile

    > Marcinek ani Dąbrówka mnie nie interesuje. (...) ani finansowo, ani społecznie
    > nie jesteśmy na tym poziomie aby czuła się w takiej szkole dobrze, a za Wokuls
    > kiego nie zamierzam robić.

    Co masz na myśli, bo naprawdę nie rozumiem?
  • makurokurosek 19.12.14, 22:38
    My nie mamy korzeni inteligenckich, nie pochodzimy z rodzin profesorskich, lekarzy czy prawników, a szkoły typowo elitarne takie środowisko skupia. Miałam okazję zobaczyć jak to wszystko wygląda w poprzedniej szkole córki, niby nic ale jednak doskonale wiesz że nie jesteś z tego światka.
  • jagoda2 19.12.14, 23:07
    makurokurosek napisała:

    > My nie mamy korzeni inteligenckich, nie pochodzimy z rodzin profesorskich, leka
    > rzy czy prawników, a szkoły typowo elitarne takie środowisko skupia. Miałam oka
    > zję zobaczyć jak to wszystko wygląda w poprzedniej szkole córki, niby nic ale j
    > ednak doskonale wiesz że nie jesteś z tego światka.

    Nie myśl w ten sposób. Do takich "elitarnych" gimnazjów nie uczęszczają wyłącznie dzieci w/w. Sama nie jestem profesorem, lekarzem ani prawnikiem, ale nawet do głowy by mi nie przyszło, by to miało jakiekolwiek znaczenie. To nie te czasy. Mam bardzo wielu znajomych, których dzieci uczęszczają/uczęszczały do gimnazjów dwujęzycznych i nikt nigdy nie miał problemu z pochodzeniem. W tych klasach jest bardzo dużo dzieci nauczycieli, to fakt (moje środowisko akademickie, ale nie tylko tego szczebla).
    Dzieci lekarzy i prawników, owszem - idą głównie do Marcinka, ale nie do klas dwujęzycznych, tylko do klas Medicus i Lex.
    Twoje argumenty, szczerze mówiąc, bardziej pasowałyby do jakieś snobistycznego prywatnego gimnazjum, niż do publicznej szkoły. Do gimnazjów dwujęzycznych chodzą dzieci z zupełnie z normalnych rodzin, tylko piekielnie pracowite i ambitne i bardzo zdolne - w takiej kolejności.
  • makurokurosek 19.12.14, 23:33
    > Nie myśl w ten sposób. Do takich "elitarnych" gimnazjów nie uczęszczają wyłączn
    > ie dzieci w/w. Sama nie jestem profesorem, lekarzem ani prawnikiem, ale nawet d
    > o głowy by mi nie przyszło, by to miało jakiekolwiek znaczenie

    Ale ma znaczenie.


    "> . Mam bardzo wielu znajomych, których dzieci uczęszczają/uczęszczały do gimnazj
    > ów dwujęzycznych i nikt nigdy nie miał problemu z pochodzeniem. W tych klasach
    > jest bardzo dużo dzieci nauczycieli, to fakt (moje środowisko akademickie, ale
    > nie tylko tego szczebla).

    Wybacz ale nauczyciel to nie jest jakaś elita.

  • jagoda2 19.12.14, 23:41
    makurokurosek napisała:

    > Ale ma znaczenie.

    Bzdura. Zmień tok myślenia.

    > Wybacz ale nauczyciel to nie jest jakaś elita.

    Dokładnie. Przecież właśnie o tym piszę. Nie rozumiesz tego, co czytasz? Wyraźnie napisałam, że dzieci "elity" raczej w tych gimnazjach nie uświadczysz, bo idą gdzie indziej; najwyżej pojedyncze przypadki. Czego Ci jeszcze trzeba?
  • morekac 20.12.14, 06:59
    Chyba nie ma nawet takiego kryterium jak pochodzenie przy rekrutacji.😉
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 20.12.14, 11:34
    morekac napisała:

    > Chyba nie ma nawet takiego kryterium jak pochodzenie przy rekrutacji.😉

    No pewnie, że nie ma wink
  • jakw 20.12.14, 16:49
    jagoda2 napisała:
    > Tym osobom, którym nie chce się tego zgłębiać, uprzejmie donoszę, że WYNIK SPRA
    > WDZIANU 6-KLASISTY W OGÓLE NIE JEST BRANY POD UWAGĘ przy rekrutacji do gimnazju
    > m dwujęzycznego. Po zakwalifikowaniu do Gimnazjum donosi się jedynie zaświadcze
    > nie o wynikach, nic ponadto wink
    Do tego gimnazjum, względnie w gimnazjach w Poznaniu czy Wielkopolsce. Bo w 2014 rekrutacja do gimnazjum 2-języcznego w Wwie wyglądała np. tak:
    www.reytan.edu.pl/gfx/custom/attachments/Zasady%20rekrutacji%20do%20Gimnazjum%202014.15.pdf
    W skrócie:
    1. Test preydpozycji językowych; osoby z najlepszymi wynikami trafiają do dalszej części rekrutacji; z testu można dostac maks 40 punktów
    2. 1,25 * wynik sprawdzianu - czyli maks 50 punktów
    3. oceny z 5 przedmiotów - maks 30 p
    4. świadectwo z paskiem , punkty dodatkowe za konkursy - maks 45 p

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 20.12.14, 17:37
    jakw napisała:

    > Do tego gimnazjum, względnie w gimnazjach w Poznaniu czy Wielkopolsce.
    > W skrócie:
    > 1. Test preydpozycji językowych; osoby z najlepszymi wynikami trafiają do dalsz
    > ej części rekrutacji; z testu można dostac maks 40 punktów
    > 2. 1,25 * wynik sprawdzianu - czyli maks 50 punktów
    > 3. oceny z 5 przedmiotów - maks 30 p
    > 4. świadectwo z paskiem , punkty dodatkowe za konkursy - maks 45 p

    No rzeczywiście, nie przypuszczałam, że każde gimnazjum rządzi się swoimi prawami. Czyli gdzieniegdzie wynik egzaminu ma znaczenie. Nie wiedziałam o tym, dlatego nie przywiązywałam wagi do tego egzaminu.
  • jakw 20.12.14, 17:08
    zofijkamyjka napisała:

    > makurokurosek napisała:
    >
    > > To sprawdź aktualne kryteria, bo w Poznaniu zmiana nastąpiła w tym roku.
    >
    > w W-wie we wszystkich interesujacych mnie gimnazjach nie ma jeszcze regulaminu
    > rekrutacji na przyszły rok.
    Bo pewnie się trochę zmieni. Do tej pory za sprawdzian było po prostu maks 40 punktów, teraz będzie sprawdzian jeszcze z języka . Podejrzewam też, że może zostać ta punktacja , wzorem egzaminu gimnazjalnego i matury, wyrażona w %. Więc te regulaminy rekrutacji zostaną do tego dopasowane.


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 18.12.14, 23:52
    jakw napisała:


    > W naszym rejonowym (i chyba w większości warszawskich) dla pozarejonowych zasad
    > y są z grubsza takie: wynik sprawdzianu + punkty za oceny + ew. jakieś dodatko
    > we np. za konkurs czy świadectwo z paskiem. Może się to co najwyżej różnić prop
    > orcjami punktów za sprawdzian do punktów za oceny.

    Poza rejonowe, nie dwujęzyczne, tzn. jakie? Takie przy najlepszych liceach?
  • jakw 18.12.14, 23:56
    jagoda2 napisała:

    > jakw napisała:
    >
    >
    > > W naszym rejonowym (i chyba w większości warszawskich) dla pozarejonowych
    > zasad
    > > y są z grubsza takie: wynik sprawdzianu + punkty za oceny + ew. jakieś d
    > odatko
    > > we np. za konkurs czy świadectwo z paskiem. Może się to co najwyżej różni
    > ć prop
    > > orcjami punktów za sprawdzian do punktów za oceny.
    >
    > Poza rejonowe, nie dwujęzyczne, tzn. jakie? Takie przy najlepszych liceach?
    Uczeń pozarejonowy to ten nie zamieszkały w rejonie danego gimnazjum. Może mieszkać np. w rejonie gimnazjum sąsiedniego. Jest kilka gimnazjów bez żadnego rejonu: Reytan , Twarda , zdaje się też Władysław IV i Batory; być może coś jeszcze.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 19.12.14, 00:04
    jakw napisała:

    > Uczeń pozarejonowy to ten nie zamieszkały w rejonie danego gimnazjum. Może mies
    > zkać np. w rejonie gimnazjum sąsiedniego. Jest kilka gimnazjów bez żadnego rej
    > onu: Reytan , Twarda , zdaje się też Władysław IV i Batory; być może coś jeszcz
    > e.
    Ja wiem, jaki to uczeń poza rejonowy smile. Zastanawia mnie raczej, jakie to gimnazja nierejonowe i niedwujęzyczne są tak obleganie? Stąd moje pytanie, czy te gimnazja znajdują się przy jakichś renomowanych liceach?
    W Poznaniu jest tylko jedno bardzo dobre gimnazjum, zresztą też dwujęzyczne, nie przy liceum, reszta to wyłącznie gimnazja dwujęzyczne przy bardzo dobrych, praktycznie najlepszych liceach w mieście.
  • makurokurosek 19.12.14, 00:09
    W Poznaniu np Krzesiny
  • jagoda2 19.12.14, 00:15
    makurokurosek napisała:

    > W Poznaniu np Krzesiny

    Krzesiny to bardziej skomplikowana sprawa. Bo z jednej strony klasy dwujęzyczne, w drugiej gimnazjum rejonowe. Generalnie nie mają dobrej opinii, jedynie wyniki.
  • makurokurosek 19.12.14, 00:21
    Klasy dwujęzyczne masz w co drugim gimnazjum , co do opini i wyników tyczy sie to wszystkich szkół z czołówki .
  • jagoda2 19.12.14, 08:48
    makurokurosek napisała:

    > Klasy dwujęzyczne masz w co drugim gimnazjum , co do opini i wyników tyczy sie
    > to wszystkich szkół z czołówki .

    W Poznaniu jest zaledwie 5 gimnazjów dwujęzycznych po jednym z językiem angielskim, niemieckim, francuskim, hiszpańskim i rosyjskim.
  • makurokurosek 19.12.14, 09:29
    z klasami dwujęzycznymi masz
    - Marcinek
    - Dąbrówka
    - Krzesiny
    - 58
    - hangarowa
    - 33

    językowe ( czyli wymagające testu) jest również 23
    Z tego co kojarzę wszystkie wyżej wymienione szkoły są w czołówce

    Nie wiem jak klasy uniwersyteckie
  • jagoda2 19.12.14, 09:45
    makurokurosek napisała:

    > z klasami dwujęzycznymi masz
    > - Marcinek
    > - Dąbrówka
    > - Krzesiny
    > - 58
    > - hangarowa
    > - 33
    >
    > językowe ( czyli wymagające testu) jest również 23
    > Z tego co kojarzę wszystkie wyżej wymienione szkoły są w czołówce
    >
    > Nie wiem jak klasy uniwersyteckie

    Napisałam, że mamy 5 gimnazjów dwujęzycznych (Dąbrówka - niemiecki, Marcinek - francuski, przy LO nr XI - rosyjski, na os. Czecha - hiszpański i 58 - angielski). Zapomniałam o Krzesinach. Reszta to jakieś "nowe twory" o nieustalonej jeszcze opinii, więc poza moim kręgiem zainteresowań. Niewykluczone, że z czasem coraz więcej będzie klas dwujęzycznych w pozostałych poznańskich gimnazjach, ale to jeszcze nie gwarantuje, że poziom będzie satysfakcjonujący, a przecież od tego zaczęła się ta dyskusja nt. dobrych szkół.
  • makurokurosek 19.12.14, 10:11
    Dyrektor krzesin jest od jakiegoś czasu dyrektorem hangarowej, więc sądzę iż poziom szybko będzie podobny.
    Co do 33 przed chwilą byłam na ich stronie i mają fajną platformę językową .

    Swoją drogą te szkoły są rozmieszczone w różnych częściach Poznania, nie wyobrażam sobie dla idei nauki w danej szkole skazywać dziecko na długi i niedogodny dojazd do szkoły.
  • jagoda2 19.12.14, 10:34
    makurokurosek napisała:

    > Swoją drogą te szkoły są rozmieszczone w różnych częściach Poznania, nie wyobra
    > żam sobie dla idei nauki w danej szkole skazywać dziecko na długi i niedogodny
    > dojazd do szkoły.

    Zgadzam się. Dlatego takie np. Krzesiny czy gimnazjum na os. Czecha odpadają w przedbiegach. Gimnazjum nr 58 ewentualnie mogłoby być ze względu na dobry dojazd tramwajem, ale niestety długi: min. 30 minut jazdy + czas przejść, więc w sumie pewnie nawet do godziny w każdą stronę mogłoby zejść. Generalnie pozostaje nam centrum, czyli Dąbrówka lub Marcinek.
  • jakw 19.12.14, 00:14
    Gimnazjum na Twardej nie jest w zespole szkół z żadnym liceum. Dwujęzyczne Władysław IV, Batory i Reytan są przy liceach - są to licea jak najbardziej z czołówki (w zeszłym roku w rankigu Perspektyw LO Batorego było 3, Władysław IV -7, a Reytan - 20. Przy najlepszym wg tego samego rankigu LO jest gimnazjum (nie 2-języczne) z rejonem, ale raczej nie jest uważane za najlepsze w Wwie. Przy iluś tam liceach z czołówki też nie ma gimnazjów, choć ogólnie za lepsze gimnazja uznawane są te , które są w zespole szkół z liceami. I większość tych szkół ma jednak rejon.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 19.12.14, 00:19
    W Poznaniu jest inaczej, ale wynika to z tego, że te najlepsze gimnazja są przy najlepszych liceach i równocześnie są dwujęzyczne, więc mają ścisłą selekcję (test predyspozycji). Są to niewielkie gimnazja, maks. 2 klasy w roczniku.
    Równocześnie nie mamy w Poznaniu doskonałych gimnazjów, które nie byłyby dwujęzyczne. W sumie dziwne to trochę... Teraz mi się to nasunęło...
  • makurokurosek 19.12.14, 00:25
    Nie przesadzaj . Są krzesiny, to na kwiatowym (chyba 58), lajery
  • jagoda2 19.12.14, 08:55
    makurokurosek napisała:

    > Nie przesadzaj . Są krzesiny, to na kwiatowym (chyba 58), lajery

    Gimnazjum nr 58 na ul. Małoszyńskiej jest bardzo dobre (z j. angielskim), Łejery nie są dwujęzyczne.
  • jakw 19.12.14, 01:14
    Sprawa jest dość prosta: chyba tylko gimnazja 2-języczne mogą nie posiadać rejonu. I ta 2-języczność jest to po prostu sposób na to, żeby nie było przypisanego rejonu i, w związku z tym, można było zrobić ostrą selekcję na wejściu. A potem można pocisnąć delikwentów. Zwykłe gimnazjum, nawet dobre , dużych szans w tej konkurencji na wyniki nie ma, choćby z powodu posiadania na stanie różnych ananasów z rejonu i bardziej reprezentatywnej próbki statystycznej uczniów pod względem uzdolnień. Co nie znaczy, że solidny uczeń nie osiągnie w tej szkole dobrych wyników.
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 19.12.14, 09:16
    jakw napisała:

    > Sprawa jest dość prosta: chyba tylko gimnazja 2-języczne mogą nie posiadać rejo
    > nu. I ta 2-języczność jest to po prostu sposób na to, żeby nie było przypisaneg
    > o rejonu i, w związku z tym, można było zrobić ostrą selekcję na wejściu. A pot
    > em można pocisnąć delikwentów. Zwykłe gimnazjum, nawet dobre , dużych szans w t
    > ej konkurencji na wyniki nie ma, choćby z powodu posiadania na stanie różnych a
    > nanasów z rejonu i bardziej reprezentatywnej próbki statystycznej uczniów pod w
    > zględem uzdolnień.

    Tak, wiem, że tak jest.

    Co nie znaczy, że solidny uczeń nie osiągnie w tej szkole do
    > brych wyników.

    To prawda, ale jednak trudniej - z wielu powodów.
  • makurokurosek 19.12.14, 09:31
    Jeżeli dziecko planuje iść do dwujęzycznego liceum to owszem może być trudniej.
  • zofijkamyjka 19.12.14, 20:10
    jagoda2 napisała:

    > Ja wiem, jaki to uczeń poza rejonowy smile. Zastanawia mnie raczej, jakie to gimn
    > azja nierejonowe i niedwujęzyczne są tak obleganie? Stąd moje pytanie, czy te g
    > imnazja znajdują się przy jakichś renomowanych liceach?

    tez mnie zastanawia dlaczego ludzie czesto uważają że jakies inne rejonowe gimnazjum jest lepsze od ich rejonowego....
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • makurokurosek 19.12.14, 21:36
    np ze względu na język obcy
  • morekac 20.12.14, 07:07
    W Warszawie są gimnazja cieszące się lepszą czy gorszą opinią, a czasami jest to kwestia języków, zaplecza sportowego, dodatkowych zajęć z czegoś tam, towarzystwa czy dojazdu.
    Można bez problemu aplikować do innej szkoły- w większości przypadków nie jest to zresztą kwestia jakiejś strasznej ilości kandydatów, tylko ułatwienie w rekrutacji.
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • zofijkamyjka 19.12.14, 19:40
    jagoda2 napisała:

    > Nie byłabym tego taka pewna. Proponuję sprawdzić zasady rekrutacji do wybranego
    > gimnazjum. Poza gimnazjami dwujęzycznym, reszta kieruje się średnią ocen ze św
    > iadectwa 5 klasy, półrocza 6 i ew. końca 6 klasy.

    W Warszawie we wszystkich gimnazjach, które analizowałam liczy sie wynik testu i srednia ocen, także w dwujęzycznych klasach. Lepiej dowiedz sie dokładnie smile


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • makurokurosek 18.12.14, 23:28
    Właśnie weszłam na informator, faktycznie od 2014 weszły zmiany i wynika że wynik testu kompletnie nie ma znaczenia.


  • jagoda2 18.12.14, 23:32
    makurokurosek napisała:

    > Właśnie weszłam na informator, faktycznie od 2014 weszły zmiany i wynika że wyn
    > ik testu kompletnie nie ma znaczenia.

    smile smile
  • jakw 19.12.14, 01:02
    makurokurosek napisała:

    > Właśnie weszłam na informator, faktycznie od 2014 weszły zmiany i wynika że wyn
    > ik testu kompletnie nie ma znaczenia.
    Za to conajmniej od klasy V rodzic dostaje palpitacji serca na myśl o ocenach ...


    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 19.12.14, 08:58
    jakw napisała:

    > makurokurosek napisała:
    >
    > > Właśnie weszłam na informator, faktycznie od 2014 weszły zmiany i wynika
    > że wyn
    > > ik testu kompletnie nie ma znaczenia.
    > Za to conajmniej od klasy V rodzic dostaje palpitacji serca na myśl o ocenach .

    Serio?
  • jakw 20.12.14, 16:56
    jagoda2 napisała:

    > jakw napisała:
    >
    > > makurokurosek napisała:
    > >
    > > > Właśnie weszłam na informator, faktycznie od 2014 weszły zmiany i w
    > ynika
    > > że wyn
    > > > ik testu kompletnie nie ma znaczenia.
    > > Za to conajmniej od klasy V rodzic dostaje palpitacji serca na myśl o oce
    > nach .
    >
    > Serio?
    A nie? Te oceny z końca klasy 5 , twoje uwagi, że poza 2-języcznymi nie ma świetnych gimnazjów i ciągłe rozprawianie o 2-języcznych...wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 20.12.14, 17:39
    jakw napisała:

    > A nie? Te oceny z końca klasy 5 , twoje uwagi, że poza 2-języcznymi nie ma świe
    > tnych gimnazjów i ciągłe rozprawianie o 2-języcznych...wink

    No bo w Poznaniu naprawdę nie ma dobrych gimnazjów niedwujęzycznych. W Warszawie, jak widać, jest duży wybór dobrych gimnazjów.
  • makurokurosek 20.12.14, 18:31
    Zgodnie z rankingiem ( wybieram tylko szkoły państwowe)
    1. Dąbrówka 88,62 %
    2 Salezjańskie 79,12 %
    3. Marcinek 76,31 %
    4. krzesiny 29 75,44
    5 Publiczne Gimnazjum Zakonu Pijarów 74,60 %
    6. Gimnazjum Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej 73,43 %
    7. gimnazjum nr 58 71,74 %
    8 Gimnazjum nr 15 "Łejery" 71,11 %
    9. Gimnazjum nr 26 dwujęzyczne 68,28 %
    10 publiczne Gimnazjum Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców im. bł.Natalli 68 %

    Jak widać w rankingu szkoły dwujęzyczne przeplatają sie ze zwykłymi gimnazjami. Nie mówiąc już o tym, że różnica między marcinkiem do którego jest niezła segregacja a np łajerami to tylko 5 %. Natomiast gimnazjów znajdujących się w przedziale 70-60 % też jest sporo.

    poznan.gazeta.pl/poznan/56,36001,16295332,Poznanskie_gimnazja__Ktore_ucza_najlepiej___RANKING_.html
  • makurokurosek 20.12.14, 19:20
    To dwujęzyczne z językiem rosyjskim zdobyło tylko 41,21 % więc bardzo mało, jak widać dwujęzyczne nie oznacza super wyników. Tak więc jedynym zdecydowanie lepszym od przeciętnych rejonowych ( czyli tych gdzie wynik egzaminu mieści się między 70-60 %) jest Dąbrówka.
  • jagoda2 20.12.14, 22:45
    makurokurosek napisała:

    > To dwujęzyczne z językiem rosyjskim zdobyło tylko 41,21 % więc bardzo mało, jak
    > widać dwujęzyczne nie oznacza super wyników. Tak więc jedynym zdecydowanie lep
    > szym od przeciętnych rejonowych ( czyli tych gdzie wynik egzaminu mieści się mi
    > ędzy 70-60 %) jest Dąbrówka.

    Szczerze mówiąc wynik dwujęzycznego gimnazjum z rosyjskim mnie specjalnie nie dziwi, bo jest przy raczej kiepskim liceum. To tylko potwierdza moją tezę, że najlepsze gimnazja w Poznaniu są przy najlepszych liceach. Dąbrówka - wiadomo, Marcinek też bez zarzutu, często zamieniają się miejscami na podium.
    PS. W ostatnim sprawdzianie gim. Dąbrówka oscylowała w granicach 90%, Marcinek podobnie.
  • jagoda2 20.12.14, 22:37
    Że też chciało Ci się tego szukać...
    W naszym przypadku wszystkie katolickie odpadają z gruntu, więc pozostają dwujęzyczne lub przy obecnej sp. Zauważ, że w pierwszej dziesiątce jest tylko jedno normalne gimnazjum - nr 58. Normalne, czyli nie dwujęzyczne, nie katolickie i nie niepubliczne. O Krzesinach się nie wypowiadam, bo mają fatalną opinię, chyba najgorszą w mieście, abstrahując od wyników.
  • makurokurosek 20.12.14, 23:32
    " Zauważ, że w pierwszej dziesiątce jest tylko jedno normalne gimnazjum - nr 58. Normalne, czyli nie dwujęzyczne, nie katolickie i nie niepubliczne. O Krzesinach się nie wypowiadam, bo mają fatalną opinię, chyba najgorszą w mieście, abstrahując od wyników."

    Chyba nie przejrzałaś linka z rankingiem, ja z tego rankingu wyciągnęłam tylko szkoły publiczne. Zgodnie z rankingiem razem ze szkołami niepublicznymi
    1.Dąbrówka
    7. Salezjańskie
    11. Marcinek
    12. krzesiny
    13. zakonu Pijar
    15 urszulanki.
    17. 58
    19. łajery
    20 oś czecha

    Tak więc tylko Dąbrówka i Salezjańskie jest w pierwszej 10.

    "O Krzesinach się nie wypowiadam, bo mają fatalną opinię, chyba najgorszą w mieście, abstrahując od wyników.

    Z tego co można poczytać w necie nie gorsza niż Marcinek
  • jagoda2 20.12.14, 23:36
    makurokurosek napisała:

    > "O Krzesinach się nie wypowiadam, bo mają fatalną opinię, chyba najgorszą w mie
    > ście, abstrahując od wyników.
    >
    > Z tego co można poczytać w necie nie gorsza niż Marcinek

    Nie wiem, co piszą w necie. Wiem, co mówią moi znajomi mający dzieci w obu szkołach. Zdecydowanie Marcinek na plus. Zwłaszcza gimnazjum i liceum dwujęzyczne, a właściwie tylko one, bo o nich mam informacje.
  • jagoda2 20.12.14, 23:39
    Marcinek na 11 miejscu?! Z którego roku ten ranking? Ostatnio był na pierwszym lub na drugim miejscu, więc nie wiem, skąd te informacje.
  • makurokurosek 20.12.14, 23:41
    jest to najnowszy ranking czyli dotyczył ostatnich testów
  • jagoda2 20.12.14, 22:41
    że Łejery to szkoła niepubliczna, do której jest normalny casting, a w zasadzie uczą się tam wyłącznie uczniowie po sp Łejery, a szkoły katolickie to również szkoły niepubliczne, płatne (niektóre symbolicznie, niektóre słono) i z regularnym castingiem, więc o żadnej "publicznej" szkole mowy być nie może.
  • makurokurosek 20.12.14, 23:38
    Jeżeli szkoła ma w nazwie szkoła publiczna to nie ma pobieranego, żadnego czesnego.
  • jagoda2 20.12.14, 23:44
    makurokurosek napisała:

    > Jeżeli szkoła ma w nazwie szkoła publiczna to nie ma pobieranego, żadnego czesn
    > ego.

    Publiczna może nie, ale katolicka już tak.
    Łejery to szkoła niepubliczna i na 100% pobiera opłaty; nieduże, ale pobiera. Nie wiem jak Salezjanie, ale Pijarzy i Urszulanki na 100% pobierają opłaty - również raczej symboliczne, ale pobierają. Dzieci moich znajomych są w tych szkołach, więc mam informacje z pierwszej ręki.
  • makurokurosek 21.12.14, 00:02
    To bardzo dziwne bo zgodnie z elektronicznym naborem gimnazjum nr 15 czyli łajery jest szkołą publiczną, za którą opłat nie ma.
    "nabor.pcss.pl/poznan/gimnazjum/nabor/?service=direct/0/eduGimInfo:GimnazjumList/gimnazjumDetailsLink&sp=85966
  • jagoda2 21.12.14, 09:13
    makurokurosek napisała:

    > To bardzo dziwne bo zgodnie z elektronicznym naborem gimnazjum nr 15 czyli łaje
    > ry jest szkołą publiczną, za którą opłat nie ma.

    Opłaty z Łejerach są na pewno, podobnie w Urszulankach - symboliczne (kiedyś było to miesięcznie 100 lub 150 zł), ale jednak są. Być może opłaty te są jakoś "ładnie" nazwane typu: składka klasowa czy komitet rodzicielski - nie mam pojęcia.
    Dzieci moich znajomych uczęszczały do Łejerów, stąd informacja o opłatach jest pewna i sprawdzona. Do gimnazjum Urszulanek chodzi córka koleżanki i ona również opowiada o opłatach tego rzędu, chociaż szkoła oficjalnie chyba jest bezpłatna.
    Do Łejerów bardzo trudno się dostać, a selekcja jest bardzo ostra, gdyż do I klasy sp przyjmują tylko jedną klasę - najczęściej jest to młodsze rodzeństwo starszych uczniów, a do gimnazjum mogą być co najwyżej pojedyncze wolne miejsca, gdyż dzieci ze sp przechodzą do gimnazjum "z automatu".
  • zofijkamyjka 19.12.14, 19:47
    makurokurosek napisała:

    > Właśnie weszłam na informator, faktycznie od 2014 weszły zmiany i wynika że wyn
    > ik testu kompletnie nie ma znaczenia.

    o to nowość

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • saszanasza 18.12.14, 23:27
    jagoda2 napisała:

    > Zupełnie obojętny może nie jest, bo jednak mnie zainteresował, ale żeby aż tak
    > się podniecać jakimś próbnym testem, kiedy nawet ten "prawdziwy" nie ma większe
    > go znaczenia?
    > A dlaczego Ty nie masz luzu w tej kwestii?

    nie mam luzu. mój syn idzie do gimnazjum rejonowego, ale, jak wyczytałam w statucie, przydział do klasy odbywać się na podstawie punktów na które składają się wyniki na świadectwie i wyniki z egzaminu szóstoklasisty. im więcej punktów, tym lepsza klasa.
    ważne jest to również, gdy dziecko chce sie dostać do lepszego gimnazjum, liczą się punkty - nie wiedza (oczywiście zakłada się, że jedno z drugim idzie w parze), ale to cyfra decyduje, czy dziecko się dostanie tam gdzie chce, czy nie.

    wszelkiego rodzaju testy "obnażają" deficyty w skali większej, niż jedna klasówka. warto jest wiedzieć z czym dziecko ma problem, zwłaszcza, ze często nie ma się na bieżąco dostępu do klasówek/kartkówek a poziom nauczania jest różny i często ocena nie odzwierciedla wiedzy.
    mój syn do niedawna twierdził, że rozróżnia formy wypowiedzi i potrafi je odpowiednio zastosować, choć ja twierdziłam inaczej. ten test pokazał że jednak się myli.
    z moich obserwacji...z matematyki dzieci są świetnie prowadzone. nauczycielka rozwiązuje z dzieciakami tego typu testy, choć oceny średnie, poziom, moim zdaniem, całkiem wysoki.
    polski-to porażka. najpierw dzieci były uczone przez nauczycielkę z guzem mózgu, która zamiast uczyć, siedziała na facebooku, teraz mają dziewczynę po studiach która absolutnie nic z nimi nie powtarza, jedynie realizuje program.
    angielski jest na przyzwoitym poziomie, dużo mówią.


    >
    >


    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • zofijkamyjka 19.12.14, 19:45
    saszanasza napisała:

    > z moich obserwacji...z matematyki dzieci są świetnie prowadzone. nauczycielka r
    > ozwiązuje z dzieciakami tego typu testy, choć oceny średnie, poziom, moim zdani
    > em, całkiem wysoki.
    > polski-to porażka.

    to odwrotnie niz u nas, matma taka podręcznikowa, bez dodatkowych zadań. Polski na wysokim poziomie smile
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • saszanasza 18.12.14, 23:37
    a propos chorej nauczycieliki...bo napisałam o niej, jak skończona świnia....strasznie jej współczuję, ale uważam, że w stanie w jakim się znajdowała nie powinna w ogóle uczyć.
    choroba nie powinna być usprawiedliwieniem.
    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • agni71 18.12.14, 23:11
    jagoda2 napisała:

    > te testy, żeby kazać dzieciom je robić w domu i przewidywać ew. wynik?

    na razie wydrukowałam, przelecimy pewnie wspólnie z córką, może zapodam młodszej, bo czeka ja to w przyszłym roku

    To głowy
    > by mi to nie przyszło... Napisali jak napisali, po co drążyć temat? Wyciągniec
    > ie wnioski? Załatwicie korepetycje? Zmobilizujecie/przymusicie do nauki? Dopiln
    > ujecie same dziecko?

    No tak, zobaczymy co poszło dobrze, z czym są problemy i nad tym popracujemy. To takie dziwne?

  • jagoda2 18.12.14, 23:14
    agni71 napisała:

    > No tak, zobaczymy co poszło dobrze, z czym są problemy i nad tym popracujemy. T
    > o takie dziwne?

    Sądziłam, że szkoła się tym zajmie. Ostatecznie to jej interes, żeby ogólny wynik szkoły wypadł dobrze, prawda? No i to rola szkoły, nie rodziców, by dziecko dobrze do testu przygotować - mylę się?
  • agni71 18.12.14, 23:19
    a jak mam taki kaprys popracować z córką w domu, to mogę?
  • jagoda2 18.12.14, 23:20
    No pewnie wink
  • makurokurosek 18.12.14, 23:36
    No i to rola szkoły, nie rodziców, by dziecko
    > dobrze do testu przygotować - mylę się?

    W takim razie może powinnaś razem z córką jeszcze raz zastanowić nad wyborem gimnazjum. Szkoły ze szczytów list wychodzą raczej z założenia, że uczeń ma umieć, a nauczyciel ma sprawdzić czy umie, a nie czy go nauczył.
    Jeżeli nie zmienicie wyboru to dość szybko zrozumiesz, ze to ty odpowiadasz za naukę a nie szkoła.
  • jagoda2 18.12.14, 23:44
    makurokurosek napisała:

    > W takim razie może powinnaś razem z córką jeszcze raz zastanowić nad wyborem gi
    > mnazjum. Szkoły ze szczytów list wychodzą raczej z założenia, że uczeń ma umieć
    > , a nauczyciel ma sprawdzić czy umie, a nie czy go nauczył.
    > Jeżeli nie zmienicie wyboru to dość szybko zrozumiesz, ze to ty odpowiadasz za
    > naukę a nie szkoła.

    To zależy od szkoły, ale generalnie masz rację, w zasadzie masz nawet 100% racji - niestety. W moim mieście też tak to wygląda w najlepszych szkołach, że po prostu nauczyciele bazują na dobrym narybku i generalnie zadają materiał do przyswojenie i egzekwują - porażka. I wszyscy lecą na korepetycjach, bo szkoła wymaga i trzyma poziom, aha - akurat Już za moich czasów tak było w najlepszych liceach w mieście. I - paradoksalnie - te "najlepsze" licea nadal takimi są.
    Dlatego najprawdopodobniej córka zostanie jednak w obecnej szkole m.in. z w/w powodów. Nasza szkoła wymaga, ale przede wszystkim uczy. Wszystkim życzę takich szkół, naprawdę.
  • makurokurosek 18.12.14, 23:54
    My jesteśmy po trzech latach "elitarnej" podstawówki. Z perspektywy czasu widzę wiele plusów, ale nie sądzę abyśmy psychicznie wyrobili tam do końca szóstej klasy.
  • jagoda2 18.12.14, 23:56
    makurokurosek napisała:

    > My jesteśmy po trzech latach "elitarnej" podstawówki. Z perspektywy czasu widzę
    > wiele plusów, ale nie sądzę abyśmy psychicznie wyrobili tam do końca szóstej k
    > lasy.

    Dlaczego?
  • makurokurosek 19.12.14, 00:04
    - szybkie tempo pracy
    - bardzo duża ilość materiału ponadprogramowego ( młoda w klasie 3 przerabiała materiał klasy 4 i to na o wiele wyższym poziomie niż est to w książce do klasy 4)
    - bardzo wysokie progi zaliczeniowe
    - minimalny wkład pracy nauczyciela przy wysokich wymaganiach
    - bardzo duża ilość prac domowych

    Jednym słowem wyścig szczurów na całego.
    Nie wyobrażam sobie w tej szkole dziecka zaniedbanego nie mówiąc już o jakichkolwiek dysfunkcjach.
  • jagoda2 19.12.14, 00:06
    Czyli generalnie szkoła do bani: wszystko przerzuca na ucznia i rodziców, sama z siebie niewiele dając, jak nie przymierzając elitarne gimnazja i licea. Wiałabym w te pędy, jeśli jest możliwość, bo to nie tędy droga.
  • saszanasza 19.12.14, 07:06
    Czyli generalnie szkoła do bani: wszystko przerzuca na ucznia i rodziców, sama z siebie niewiele dając, jak nie przymierzając elitarne gimnazja i licea. Wiałabym w te pędy, jeśli jest możliwość, bo to nie tędy droga.

    zgadzam się.
    dodam, że właśnie dlatego wyniki z takich testów dają rodzicowi podstawy do interwencji. testy są potrzebne, bo nie tylko pokazują poziom pojedyńczego ucznia, ale i poziom klasy, a to pośrednio świadczy o nauczycielu.
    jeżeli syn sam doszedł do wniosku, porównując lekcje, że panie z angielskiego i matematyki rzeczywiście pracują z uczniami, tak by ci dali sobie radę na egazminie i w gimnazjum, a pani z polskiego olewa, żadnych powtórzeń, żadnych wypracowań, to mam dwa wyjścia: albo rozmawiam z nauczycielem, albo staram się by dziecko w domu uzupełniło wiedzę, nie tylko dla wyniku testu-dla siebie samego.

    --
    "Niektórzy ludzie mogliby się zabić skacząc z poziomu swojego ego, na poziom swojego IQ"
  • jagoda2 19.12.14, 09:27
    saszanasza napisała:

    właśnie dlatego wyniki z takich testów dają rodzicowi podstawy do int
    > erwencji. testy są potrzebne, bo nie tylko pokazują poziom pojedyńczego ucznia,
    > ale i poziom klasy, a to pośrednio świadczy o nauczycielu.

    Ja nie twierdzę, że są niepotrzebne. Dziwię się tylko, że wzbudzają aż takie emocje, bo co tak naprawdę zrobią/mogą zrobić rodzice z niesatysfakcjonującym wynikiem takiego testu? Załatwią dziecku korepetycje, sami będą je douczać, przycisną do wzmożonej pracy? Dopiero w 6 klasie widzą, że szkoła chyba nie do końca wywiązuje się ze swojej roli, że poziom słaby, a dziecko ma braki w tym i owym? To trochę za późno na interwencję, nie wydaje się Wam?
    Mam wrażenie, że tak naprawdę jest to tylko niezdrowe podniecanie się, niepotrzebne bicie piany (głównie zresztą na forum) i w sumie i tak nic z tego nie wynika. Strata energii.

  • makurokurosek 19.12.14, 09:42
    Dopiero w 6 klasie widzą, że szkoła chyba nie do końca
    > wywiązuje się ze swojej roli, że poziom słaby, a dziecko ma braki w tym i owym?
    > To trochę za późno na interwencję, nie wydaje się Wam?

    Nie sądzę aby to było za późno. To tak jak z próbnymi maturami, dają ci czas na douczenie się. Inna kwestia podstawówka to dopiero początek edukacji, na dalszej drodze wiele może sie zdarzyć począwszy od wydoroślenia i zabrania się za naukę, a skończywszy na narkotykach, ciąży, czy ucieczce z domu.
  • agni71 19.12.14, 10:15
    co tak naprawdę zrobią/mogą zrobić rodzice z niesatysfakcjonującym wyn
    > ikiem takiego testu? Załatwią dziecku korepetycje,

    mogą

    sami będą je douczać,

    tez mogą

    przyci
    > sną do wzmożonej pracy?

    jw

    Dopiero w 6 klasie widzą, że szkoła chyba nie do końca
    > wywiązuje się ze swojej roli, że poziom słaby, a dziecko ma braki w tym i owym?

    gdyby egzamin byl zawalony na całej linii, to rzeczywiście trudno uwierzyć, żeby wczesniej nie było niepokojących sygnałów. Jednak większośc osób tutaj wypowiadających się chyba nie spodziewa się tak złego wyniku. Dla mnie ten sprawdzian to informacja, czego dziecko nie opanowało i popracowanie nad tym. Spodziewam się, że będą to pojedyncze zagadnienia.

    braki w tym i owym to niekoniecznie zaliczenie sprawdzianu na poziomie 20%, tylko jakies pojedyncze rzeczy, których dziecko nie opanowało

    > To trochę za późno na interwencję, nie wydaje się Wam?

    bynajmniej, w sytuacji którą nakreślam wyżej

    > Mam wrażenie, że tak naprawdę jest to tylko niezdrowe podniecanie się, niepotrz
    > ebne bicie piany (głównie zresztą na forum) i w sumie i tak nic z tego nie wyni
    > ka. Strata energii.

    Jesli to co napisałam wyżej nie wyjaśnia ci moich (i zapewne wielu innych osób z forum) pobudek zainteresowania wynikami sprawdzianu, to faktycznie dalsza rozmowa będzie tylko biciem piany. Twoim. Nie trać energii wink

    Pozwole sobie jeszcze podsumowac: ty uważasz, ze sprawdzian sprawdza wiedzę, a jesli okaże się, że dziecko czegos nie opanowało, to trudno, nie będzie tego umiało (albo nauczy się jeszcze w II semestrze). Ja uważam, że, jesli okaże się, że dziecko czegos nie opanowało, to nalezy nad tym popracować. Nie tyle dla lepszego wyniku sprawdzianu, tylko po to, by dziecko tę wiedzę posiadało.
    Próbny sprawdzian pełni tez ważną rolę oswajania dziecka z sytuacją egzaminacyjną, to nie jest bez znaczenia, szczególnie w przypadku dzieci słabszych psychicznie.
  • jagoda2 19.12.14, 10:48
    agni71 napisała:

    > Jesli to co napisałam wyżej nie wyjaśnia ci moich (i zapewne wielu innych osób
    > z forum) pobudek zainteresowania wynikami sprawdzianu, to faktycznie dalsza roz
    > mowa będzie tylko biciem piany. Twoim. Nie trać energii wink

    Wyjaśnia i ja to rozumiem, bo myślę podobnie. Odczuwam jednak wielkie i nerwowe podniecenie tutaj na forum tymi testami i to głównie ze strony osób, które wcześniej wykazywały się stosunkowo dużą pobłażliwością w stosunku do edukacji swoich pociech. Dlatego dziwi mnie taki nagły zwrot akcji i wielka troska o wynik sprawdzianu. Odnoszę wrażenie, że wynika ona głównie ze strachu, ponieważ osoby te w gruncie rzeczy wiedzą lub przeczuwają, że ich dzieci wcale nie są takie genialne/pracowite/dobrze przygotowane, jak do tej pory utrzymywano/wydawało się. Znając życie winy będą szukać przede wszystkim w szkole i nauczycielach wink.
    >
    > Pozwole sobie jeszcze podsumowac: ty uważasz, ze sprawdzian sprawdza wiedzę, a
    > jesli okaże się, że dziecko czegos nie opanowało, to trudno, nie będzie tego um
    > iało (albo nauczy się jeszcze w II semestrze). Ja uważam, że, jesli okaże się,
    > że dziecko czegos nie opanowało, to nalezy nad tym popracować. Nie tyle dla lep
    > szego wyniku sprawdzianu, tylko po to, by dziecko tę wiedzę posiadało.

    Ależ ja uważam dokładnie tak samo! Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski z moich wypowiedzi. Ale faktem jest, że ja czasami piszę trochę przewrotnie, no już tak mam wink

    > Próbny sprawdzian pełni tez ważną rolę oswajania dziecka z sytuacją egzaminacyj
    > ną, to nie jest bez znaczenia, szczególnie w przypadku dzieci słabszych psychic
    > znie.

    Zgadzam się.
  • mama_misi 19.12.14, 11:09
    Nie wiem czy się podniecam testem ale zaskoczyło mnie trochę, że dziecko "piątkowe" z matematyki wg jej wstępnej oceny dostanie ok 70% z tego przedmiotu. Z pytań zamkniętych zrobiła tylko 7 dobrze. Daje to trochę do myślenia, bo wychodzi na to, że wcale taka dobra nie jest i chyba musi popracować nad brakami. Polski i angielski - bez zastrzeżeń.

    --
    www.dominika.muko.med.pl
    Mukowiscydoza walka o szczęśliwe dzieciństwo
  • morekac 19.12.14, 15:20
    Trochę losowe są te testy moim zdaniem. Starsza pisała sprawdzian już kilka lat temu, próbny poszedł jej sporo lepiej niż ten właściwy, ale i tak koleżanka 'piątkowa' (bardzo dobra uczennica i bystre dziecko) miała taki sam wynik, jak moja, uczennica średnia.
    Z kolei młodsza z próbnego miała jakiś katastrofalny wynik, z właściwego - 37/40 pkt. I specjalnie się nie uczyła więcej. W każdym razie nie wyglądało na to.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • agni71 19.12.14, 14:00
    Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski z moich wyp
    > owiedzi. Ale faktem jest, że ja czasami piszę trochę przewrotnie, no już tak ma
    > m wink

    Może to ja zbyt pochopnie wyciągam wnioski, moze to ty nie możesz sie zdecydować...

    Odnosiłam się do tych dwóch twoich wypowiedzi:

    "Napisali jak napisali, po co drążyć temat? Wyciągniecie wnioski? Załatwicie korepetycje? Zmobilizujecie/przymusicie do nauki? Dopilnujecie same dziecko?
    Moje dziecko nie pisało 17.12. żadnego testu, a nawet gdyby pisało, to co z tego? Mam duży luz w tej kwestii. Egzamin gimnazjalny jest ważny, bardzo waży, ale ten po 6 klasie? Bez przesady, szkoda energii."

    "Napisało = amen. Temat zamknięty, nie ma o czym mówić. Co będzie - zobaczymy. Pełen luz. My - podobnie - i tak nie mamy już na nic wpływu, "mleko się rozlało", więc po drążyć temat? "

    I na to ci odpowiedziałam - temat drążyć po to, żeby ewentualne braki wiedzy uzupełnić.
  • jagoda2 19.12.14, 14:31
    agni71 napisała:

    > Może to ja zbyt pochopnie wyciągam wnioski, moze to ty nie możesz sie zdecydowa
    > ć...

    Nie, zdecydowanie wiem, o co mi w życiu chodzi i poglądy mam jasno sprecyzowane. Ale niektórzy rzeczywiście nie "czują" moich wypowiedzi, więc to po trosze moja wina.

    > Odnosiłam się do tych dwóch twoich wypowiedzi:

    > "Napisali jak napisali, po co drążyć temat? Wyciągniecie wnioski? Załatwicie ko
    > repetycje? Zmobilizujecie/przymusicie do nauki? Dopilnujecie same dziecko?

    Nie czujesz, że to prowokacja?

    > Moje dziecko nie pisało 17.12. żadnego testu, a nawet gdyby pisało, to co z teg
    > o? Mam duży luz w tej kwestii. Egzamin gimnazjalny jest ważny, bardzo waży, ale
    > ten po 6 klasie? Bez przesady, szkoda energii."

    Tak. Uważam, że niektóre osoby zbyt dużo energii wkładają w wynik tego próbnego testu zważywszy, że nie ma on praktycznie żadnego znaczenia, o czym była mowa w dalszej części dyskusji.

    > "Napisało = amen. Temat zamknięty, nie ma o czym mówić. Co będzie - zobaczymy.
    > Pełen luz. My - podobnie - i tak nie mamy już na nic wpływu, "mleko się rozlało
    > ", więc po drążyć temat? "

    Tak uważam, po co drążyć temat? Będą wyniki, to pomyślimy i podejmiemy ew. działania w celu "usprawnienia" obszarów problemowych. Nie rozumiem takiego roztrząsania na wyrost.

    > I na to ci odpowiedziałam - temat drążyć po to, żeby ewentualne braki wiedzy uz
    > upełnić.

    Też już na to odpowiedziałam wink
  • zofijkamyjka 19.12.14, 20:30
    jagoda2 napisała:

    > Tak uważam, po co drążyć temat? Będą wyniki, to pomyślimy i podejmiemy ew. dzia
    > łania w celu "usprawnienia" obszarów problemowych. Nie rozumiem takiego roztrzą
    > sania na wyrost.

    dziwna jesteś...to normalne że dziecko jest ciekawe wyniku testu. My z córka przeobiłyśmy szybko test bo chciała sie zorientować czy dobrze zrobiła. No i nasz wynik własciwie pokrył sie z wynikiem ze szkoły.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 19.12.14, 21:24
    zofijkamyjka napisała:

    > dziwna jesteś...to normalne że dziecko jest ciekawe wyniku testu. My z córka pr
    > zeobiłyśmy szybko test bo chciała sie zorientować czy dobrze zrobiła. No i nasz
    > wynik własciwie pokrył sie z wynikiem ze szkoły.

    Najwidoczniej moja córka również jest dziwna, bo nigdy nie zastanawia się jak jej poszło (sprawdzian, test, egzamin). Na standardowe pytanie: "jak poszło" odpowiada: 1. zobaczymy, chyba dobrze, 2. test/sprawdzian,egzamin był banalny/dziwny. To wszystko, żadnego analizowania i roztrząsania. Nawet na wynik nigdy nie czeka wink
  • zofijkamyjka 20.12.14, 14:29
    jagoda2 napisała:

    > Najwidoczniej moja córka również jest dziwna, bo nigdy nie zastanawia się jak j
    > ej poszło (sprawdzian, test, egzamin).

    albo zawsze ma dobry wynik i nie musi sie niczym przejmować albo ma olewczy stosunek do obowiązków szkolnych.
    ----
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jakw 20.12.14, 16:59
    zofijkamyjka napisała:
    > albo zawsze ma dobry wynik i nie musi sie niczym przejmować albo ma olewczy sto
    > sunek do obowiązków szkolnych.
    Albo przejmuje się sprawdzianami przed i w trakcie, a nie po. Wtedy to już nie ma się co przejmować - czasu nie cofniesz wink

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • zofijkamyjka 20.12.14, 17:07
    jakw napisała:

    > Albo przejmuje się sprawdzianami przed i w trakcie, a nie po. Wtedy to już nie
    > ma się co przejmować - czasu nie cofniesz wink
    ale żeby w ogóle nie byc ciekawym?....dla mnie dziwne.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 20.12.14, 17:41
    jakw napisała:

    > Albo przejmuje się sprawdzianami przed i w trakcie, a nie po.

    Prawdę mówiąc, nie zauważyłam.

    Wtedy to już nie
    > ma się co przejmować - czasu nie cofniesz wink

    Dokładnie. Przecież cały czas o tym piszę.
  • jakw 20.12.14, 17:45
    jagoda2 napisała:

    > jakw napisała:
    >
    > > Albo przejmuje się sprawdzianami przed i w trakcie, a nie po.
    >
    > Prawdę mówiąc, nie zauważyłam.
    Najwyraźniej to egzemplarz o stalowych nerwach wink
    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • jagoda2 20.12.14, 17:33
    zofijkamyjka napisała:

    > albo zawsze ma dobry wynik i nie musi sie niczym przejmować albo ma olewczy sto
    > sunek do obowiązków szkolnych.

    Nie, po prostu ma wewnętrzny spokój w sobie i wie, że na tym etapie (w sensie: po czymś tam) nie może już nic zrobić.

    > ----
    > Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobro
    > czyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • zofijkamyjka 20.12.14, 18:06
    jagoda2 napisała:

    > Nie, po prostu ma wewnętrzny spokój w sobie i wie, że na tym etapie (w sensie:
    > po czymś tam) nie może już nic zrobić.

    ale to nie chodzi o to, żeby cos zrobic tylko żeby wiedzieć...dziwne że jej to w ogóle nie obchodzi.

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • morekac 20.12.14, 18:27
    Moja starsza na pytania typu: jak poszło/ czy było trudne etc.od lat nieodmiennie odpowiada, ze nie ma pojęcia. Tak ma po prostu.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 20.12.14, 22:32
    morekac napisała:

    > Moja starsza na pytania typu: jak poszło/ czy było trudne etc.od lat nieodmienn
    > ie odpowiada, ze nie ma pojęcia. Tak ma po prostu.

    Też fajnie wink
  • morekac 21.12.14, 08:07
    W zeszłym tygodniu miała próbne matury. Odpowiedź standardowa.
    Już przywykłam.
    Młodsza z kolei po sprawdzianie VI-klasisty rozstrząsała przez kilka godzin, co tam mogła zrobić źle i wróciła do domu w złym humorze - a potem okazało się, że dobrze jej poszło.
    IMO: po napisaniu egzaminu nie ma już co dzieciaka stresować i siedzieć z nim nad zadaniami, czasu się już nie cofnie.
    --
    -------------------------------------------------------------
    "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
  • jagoda2 21.12.14, 09:17
    morekac napisała:

    > IMO: po napisaniu egzaminu nie ma już co dzieciaka stresować i siedzieć z nim n
    > ad zadaniami, czasu się już nie cofnie.

    Też tak uważam. Tym bardziej, że stresujemy i dziecko i siebie, a stres okaże się albo zupełnie niepotrzebny (dobry wynik) albo po ogłoszeniu wyników przeżyjemy go po raz kolejny, więc po co tyle niepotrzebnie się stresować?
  • jagoda2 20.12.14, 22:31
    zofijkamyjka napisała:

    > ale to nie chodzi o to, żeby cos zrobic tylko żeby wiedzieć...dziwne że jej to
    > w ogóle nie obchodzi.

    Prawdę mówiąc, też się czasami dziwię, chociaż chyba już się przyzwyczaiłam wink.
    Faktycznie, znacznie częściej ja pytam i interesuję się niż ona, co generalnie budzi jej zniecierpliwienie wink Cóż, najwidoczniej taki typ wink
  • zofijkamyjka 21.12.14, 14:18
    jagoda2 napisała:

    > Faktycznie, znacznie częściej ja pytam i interesuję się niż ona, co generalnie
    > budzi jej zniecierpliwienie wink Cóż, najwidoczniej taki typ wink

    a to rozumiem ją, mama strasznie dociekliwa wiec jej sie juz nie chce byc dociekliwą.


    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 21.12.14, 20:47
    zofijkamyjka napisała:

    > a to rozumiem ją, mama strasznie dociekliwa wiec jej sie juz nie chce byc docie
    > kliwą.

    Ja dociekliwa? Proszę Cię. To, co powiesz o sobie?
    Wcale nie jestem dociekliwa, bo wiem, że moje dziecko z tych nic nieopowiadających i w ogóle niewiele mówiących na zadany temat. Czasami zdarza mi się o coś zapytać, ale to bardzo rzadko, bo na ogół nie pamiętam o tym, że w danym dniu córka coś tam miała czy pisała albo po prostu o tym nie wiem, a ona sama z reguły nie wspomina na dany temat. Jak już mi się zdarzy zapytać, to dostaję takie właśnie odpowiedzi, jak przytoczyłam.
  • zofijkamyjka 21.12.14, 21:10
    jagoda2 napisała:

    > Ja dociekliwa? Proszę Cię. To, co powiesz o sobie?

    no sama tak napisałaś że bardzo nie lubi jak zbytnio wypytujesz. Pewnie stąd jej niechęć, z nadmiernej ciekawosci.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • jagoda2 21.12.14, 21:29
    zofijkamyjka napisała:

    > no sama tak napisałaś że bardzo nie lubi jak zbytnio wypytujesz. Pewnie stąd je
    > j niechęć, z nadmiernej ciekawosci.

    To Twoja nadinterpretacja. Moja córka w ogóle nie lubi, jak się ją o cokolwiek pyta, o wypytywaniu mowy nie ma, bo prędzej sam człowiek odpuści, niż ona cokolwiek powie. Nie powiem, że to jest fajne, ale cóż - taki ma charakter. 100% introwertyka.
  • zofijkamyjka 19.12.14, 19:33
    jagoda2 napisała:

    > te testy, żeby kazać dzieciom je robić w domu i przewidywać ew. wynik? To głowy
    > by mi to nie przyszło...

    Owszem przezywam a dziecku nic kazac nie musiałam, to ona mi kazała przeleciec test i posprawdzać co ma dobrze a co źle.
    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka