Dodaj do ulubionych

drakońskie wymagania w 4 kl

02.03.15, 15:16
Wróciłam z pracy z jestem chora. Szału dostanę z tą szkolą mojego syna, a on sam wpadnie w jakąś chorobę.
Powiedzcie mi, czy u Waszych dzieci też tak jest z wymaganiami w klasie 4 sp????????. Syn chodzi do wielkiej, kilkukondygnacyjnej szkoły (zespół - od przedszkola po gimnazjum). Klasy duże, przeładowane do "f". W ub roku szkoła osiągnęła najniższe wyniki w mieście pod kątem egzaminów gimnazjalnych i egzaminów po 6 klasie.
Nauczyciele OSZALELI. Syn ma delikatny autyzm, którego praktycznie na co dzień nie widać. Uczy się najlepiej w klasie (średnia 4.7), ale wszystko musi ciężko wypracować i wyuczyć. Jest bardzo ambitny.
Wymagania w IV klasie z kolei to jakiś horror. Niereformowalna polonistka, zadająca bez opamiętania (np. za złe zachowanie jednego ucznia) całej klasie , robiąca mnóstwo sprawdzianów, więcej sprawdzająca, niż ucząca, nie jest wcale wyjątkiem w tej szkole, choć może jest faktycznie najgorsza. Przykład pracy domowej z poniedziałku na wtorek. Dodam, ze dzieci idą w poniedziałek na 11.50, mają lekcje do 17, i we wtorek zaczynają o 8 rano. Oraca domowa z ub. tygodnia:
1). 16 ćwiczeń z gramatyki, w tym 3 wypracowania : opis pomarańczy, kartka z pamiętnika, zamiana kartki z pamiętnika na list do cioci z opisem sytuacji
2) przygotować się na szczegółowy test ze znajomości lektury
3) 3 zadania z matematyki
4) temat do nauczenia i 6 ćwiczeń z religii
5) 20 słówek z angielskiego do opanowania
Dodam, zę to wszystko zadanie Z DNIA NA DZIEŃ. Lekturę trzeba było tylko przeczytać wcześniej.
Syn poszedł do szkoły z odrobionymi lekcjami - on poszedł spać o 24, ja o 3.30.
We piątek niezapowiedziana "kartkówka" z polskiego, składajaca się z 22 zadań z gramatyki. Przeżyliśmy jakoś ten tydzień, codziennie chodząc spać między 24, a 2 w nocy . W środe była wywiadówka, rodzice zbulwersowani, zmeczeni, sfrustrowani przerażeni tym, co się dzieje. Wychowawca uspakajał, że porozmawia z innymi nauczycielami, ze dzieci będą mniej obciążone itd.itp.

W piątek syn [przychodzi do domu, planujemy lekcje na kolejny tydzień:
1) nauczyć się do sprawdzianu z polskiego na poniedziałek (wszystkie części mowy)
2) nauczyć się wiersza i prozy do konkursu recytatorskiego na wtorek
3)przygotować się do pracy klasowej z matematyki z całego działu
4) przygotować się do pracy gigant z przyrody - budowa, działanie, funkcje 4 układów w ciele człowieka
5) zrobić dwie prace na plastykę - przestrzennego bociana, i świat podwodny dowolną techniką
6) wykonać 28 stron ćwiczeń z przyrody (bo pan zapomniał, że mają takowe i sobie przypomniał 2 tygodnie po zakończeniu pierwszego semestru i kazał uzupełnić wszystko)
7) nauczyć się bieżącego tematu z historii, wykonać ćwiczenia
8) nauczyć się śpiewać z pamięci piosenki i refrenu na muzykę.
9) napisać plan szczegółowy lektury "Opowieści z Narnii"
Do tego - dla chętnych - opowiadanie z polskiego o tematyce olimpijskiej.

Ręce mi opadły. Siedzieliśmy CALUTEŃKI WEEKEND. Była piękna pogoda, dziecko nawet do kościoła nie miało czasu iść o wyjściu na dwór po prostu, dla przyjemności - nawet nie wspomnę. Uczył się jak oszalały, wszystko się myliło, mimo że zawsze syn jest przygotowany na bieżąco i np. z przyrody zawsze z każdego układu dostawał 5. Niestety, jak przyszło do połączenia wiedzy i zestawienia wszystkiego (układ pokarmowy, krwionośny, oddechowy, ruchu, plus rodzaje składników pokarmowych, i budowa wszystkich części układów), to okazało się, ze mała, dziecieca główka tego nie pomieści.

Tak jest tydzień w tydzień. Nic nie daje interwencja u wychowawcy, u dyrektorki, bo to serdeczna przyjaciółka polonistki. Jak nam nie pasuje, mamy sobie dzieci pozabierać do innych szkół.
Są dzieci, które podchodzą lekko do obowiązku szkolnego i mają po 8 pał na półrocze, a resztę ciągną na dopuszczających.
Dla mojego dziecka i kilkorga innych to dramat. Te dzieci nie mogą uczyc się systematycznie bo brakuje czasu w dobie. My - rodzice, całe popołudnia wisimy na telefonach, uczymy się, pomagamy dzieciom, a przecież też pracujemy.
Czy wszędzie tak jest????????? I to granie na psychice dziecka... Dziś miał być ogromny sprawdzian z tej nieszczęsnej przyrody. godzinę temu dzwoni syn, pytam jak sprawdzian, a on mnie informuje, z płaczem już, że sprawdzianu nie było, pan dołożył jeszcze jeden układ (nerwowy i budowę narządu wzroku) i zapowiedział sprawdzian w środę. Jeden chłopiec zemdlał dziś w szkole.

Powiedzcie mi, czy u Was w szkole też jest taki horror???? Moje dziecko jest autystykiem, bardzo źle znosi fakt, że nie nadąża. Lubił się uczyć, teraz nienawidzi. Dziś poszedł z temp. 38,2, z nerwów.
Gdzie interweniować, co robić? Przecież zabiją nam dzieci....
Postawiliśmy głównie na przyrodę i polski - konkurs recytatorski.
Siedzieliśmy 2 dni i dwie noce. Resztę lekcji
Obserwuj wątek
    • mama-ola Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 15:26
      Bardzo dużo tego. Dobrze, że protestujecie. Nie powinni aż tyle zadawać.
      Jak mój syn ma za dużo ćwiczeń w ćwiczeniówkach, to po prostu ich nie robi. Nie mówię, ze polecam ten "sposób", po prostu stwierdzam fakt. Tak bym zrobiła z przyrodą w Waszym wypadku. Niech się pan nauczyciel puknie w czoło.
      Religia i konkurs recytatorski są nieobowiązkowe.
      Słówek można się uczyć na spacerze, w ruchu. Bierzecie kartkę ze sobą i w czasie spaceru się uczycie, można z przytupem i pokazywaniem - jeszcze lepiej wejdzie do głowy.
      Nauka piosenki - ja puszczam synowi 3-4 razy z youtube i wchodzi do głowy sama. To właściwie jest rozrywka.
      • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 15:37
        Pierwsze słyszę, że religia nieobowiązkowa. Mój syn chodzi od pierwszej klasy, zawsze miał wystawianą ocenę na semestr i na koniec roku, zawsze ta ocena liczy się do średniej.
        Poza tym kwestia słówek z angielskiego - zależy jak kto się uczy. Mój syn nie nauczy się niczego na spacerze, w dużym mieście, chodząc po ulicach i pokazując (co?????), bo za dużo rzeczy go rozprasza.
        I wiesz.... po takiej ilości zadanych lekcji, nawet nauka piosenki na pamięć, przestaje być przyjemnością. Wszystko w atmosferze lęku, strachu, nerwów, obawy, czy zdąży. Dzięki za taki "lajcik"...
        • mama-ola Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 15:46
          > Pierwsze słyszę, że religia nieobowiązkowa.
          Naprawdę? wink

          > Mój syn nie nauczy się niczego na spacerze, w dużym mieście, chodząc po ulicach
          > i pokazując (co?????), bo za dużo rzeczy go rozprasza.
          Kwestia osobowości... Mój syn z kolei nie nauczy się niczego z angielskiego, siedząc na krześle. Wszystko w ruchu. A "co" - to zależy, co to za słówka. Części ciała, części mieszkania, osoby... Wszystko można pokazywać, na wszystko można mieć pomysł. I jakiej tematyce słówka teraz macie?
      • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 21:35
        Ale to jest do bani. Nie można normalnie pójść na spacer bo cały czas wiszą gdzieś nad tobą te słówka. O relaksie na spacerze nie ma wtedy mowy.


        --
        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • mama-ola Re: drakońskie wymagania w 4 kl 05.03.15, 22:00
          > Ale to jest do bani. Nie można normalnie pójść na spacer bo cały czas wiszą gdzieś nad tobą
          > te słówka. O relaksie na spacerze nie ma wtedy mowy.

          Ależ! wink Próbowałaś? wink Mój syn lubi takie zabawy. Idziesz z dzieckiem, rozmawiacie o tym i owym, a każdą mijającą was panią komentujecie cicho "she is", jak idzie pan, to "he is", a jak dwoje "they are". Dziecko ściska rękę mamy mówi "you are", pokazuje na siebie "I am" itp. To bywa śmieszne, bo opowiadasz film, wtrącasz they are, , bo ktoś was minął, kontynuujesz zdanie...
          "To be" uczyłam dziecko jeszcze tak, że rozłożyłam na stole tygodniki, na okładkach których była pani, pan, przedmiot i grupa. Pokazywałam na syna, siebie i daną gazetę. Najpierw w kolejności, potem na wyrywki, coraz szybciej. A syn wołał odpowiednio "she is!", "I am!", "he is". Bardzo przyjemna lekcja, i co najważniejsze - efektywna.
          Jak uczyłam go nazw części mieszkania, to stanął na środku, mówił np. bathroom - pokazywał łazienkę. Na "garage" tupał nogą, a na "garden" wskazywał za okno.
          Wszystkiego, co umie z angielskiego, nauczył się w ruchu, z pokazywaniem albo nawet klepaniem (w określone części ciała).
    • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 15:30
      Resztą lekcji odrobiłam za syna - zresztą nie tylko ja za swojego, inni rodzice też siedzieli. Myslałam, zę już chociaż przyrodę odpuści dziś - g.... . Tylko dołożył kolejne dwa tematy.

      Próbowaliśmy z innymi rodzicami dotrzeć do regulaminu szkoły. Owszem, nie powinno być w IV kl więcej niż 1 praca klasowa, czasem w wyjątkowych przypadkach mogą zdarzyć się dwie. I co? Owszem, polonistka wpisała jako pierwsza w dziennik pracę klasowa, teoretycznie nikt więcej nie powinien się dopisać. I jak widze, inni mieli ten fakt w głębokim poważaniu. Wykorzystując fakt, ze kartkówek może być nawet 7 w ciągu dnia, wpisali: z matematyki "kartkówkę" (a że z całego dziełu, z obwodów figur i ze skali... to już nieważne); z przyrody "kartkówkę" (z 4 układów), inne to faktycznie drobniejsze kartkówki.

      Przeciez tak się nie da żyć. Dzieci maja po 10 lat i ani chwili na normalne dzieciństwo. Ja nie wiem, czy tym pieprz... belfrom już się tak we łbach poprzewracało, ze uważają się za najmądrzejszych i kompletnie bezkarnych? Czy, żeby dziecko było normalnie po ludzku traktowane, to muszę zabrać go ze szkoły? Jestem załamanasad
      • verdana Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 15:35
        Proponuję akcję nieposłuszeństwa obywatelskiego. Skoro inni rodzice też widza problem, umówcie się, zę zgłaszacie problem dyrekcji, a potem po prostu dzieci przestają odrabiać lekcje. I powiedzcie, ze dzieci więcej niż dwóch kartkówek dziennie pisać nie będą, po prostu.
        Jest jeszcze możliwość zgłoszenia tego do kuratorium. Albo masowego przenoszenia dzieci do innej szkoły - tego szkoły sie boją.
        • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 15:45
          U nas faktycznie chyba tylko kuratorium zostałosad. Rozmowy z nauczycielami nic nie dają, dyrekcja stwierdziła, zę nie będzie ingerowała w to czego nauczyciele uczą i ile zadają, a o pełnej solidarności rodziców nie można nawet marzyć - zawsze znajdzie się jeden nadgorliwy, który przesiedzi cała noc i lekcje dziecku odrobi. I wtedy masowe nieposłuszeństwo traci sens. Przez takie właśnie akcje, mój syn już dostał 2 z polskiego (bo cała klasa miała zbojkotować zadanie 20 ćwiczeń, po przyjściu do szkoły okazało się, zę dwójka dzieci ma zrobione, więc reszta w popłochu zrobiła lub spisała. Efekt - ocena dop.) i 3 z angielskiego, gdzie też miał być bojkot, bo 70 słówek zadane z poniedziałku na środę. Uczył się rano i przez przerwy, jak wyszło, ze jeden człowieczek się nauczył,bo chodził gdzieś do szkoły szybkiego uczenia się, no i dał radę.
        • camel_3d popieram 02.03.15, 21:34
          olac kompletnue wszystko. nie odrabiac lekcji. nie pusac prac na lekcjach. w perspektywie powiadomic kuratorium.
          ___________________________________________

          www.facebook.com/groups/129829233757830
        • maksimum Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 14:04
          verdana napisała:

          > Proponuję akcję nieposłuszeństwa obywatelskiego. Skoro inni rodzice też widza p
          > roblem, umówcie się, zę zgłaszacie problem dyrekcji, a potem po prostu dzieci p
          > rzestają odrabiać lekcje. I powiedzcie, ze dzieci więcej niż dwóch kartkówek dz
          > iennie pisać nie będą, po prostu.

          To jest najgorsze i najglupsze rozwiazanie.
          Robisz tyle ile mozesz,a od strajkow byl Walesa i popacz jak skonczyl.

          > Jest jeszcze możliwość zgłoszenia tego do kuratorium. Albo masowego przenoszeni
          > a dzieci do innej szkoły - tego szkoły sie boją.

          Tak,tak.Zastrasz wszystkich a dziecka nic nie naucz.
          Powinnas sie leczyc.
      • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 16:15
        Co robią?? juz Ci mówie, bo identyczne pytanie padło na wywiadowce. Otóż ze względu na przeładowany program i problemy wychowawcze w klasie, tzn rozgadane dzieci, nie ma czasu UCZYĆ. Dlatego rola nauczycieli polega na " dawaniu wytycznych" do pracy w domu. Natomiast my - rodzice usłyszelismy juz we wrześniu " liczymy na państwa współpracę ". Tylko nie myśleliśmy, że ta współpraca będzie polegała na harowce za nauczycieli.
        • mamciaestery Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 17:01
          Dzieci rozgadane bo nauczyciele nudzą big_grin Tak odpowiedziała moja 4 - klasistka na pytanie czemu rozmawia na lekcji.
          A klasa licząca 31 osób, w tym "aspergery", adhdowcy i po prostu niegrzeczne dzieci. Nauczyciele nie pytają tylko robią kartkówki - nie ma szans odpytywać pojedynczo - zaraz reszta jest znudzona i gada. Ale są zasady - 3 lekcje kartkówka, nie więcej niż dwie dziennie. Na lekcjach nauczyciel tłumaczy, potem robią indywidualnie w ćwiczeniach, ci co nie rozumieją zgłaszają się, nauczyciel znowu tłumaczy i tak w kółko, aż będą rozumieć. Na koniec lekcji zbiera ćwiczenia i sprawdza. Leniwi delikwenci mają dokończyć w domu , reszta co zrobiła - luz. Na następny dzień sprawdza czy delikwent wywiązał się z PD. I tak jest z matematyką i przyrodą. Historia jako że dość prosta nie jest problemem , pani spokojnie tłumaczy co trzeba. Z angielskiego jasne reguły co środę kartkówka,po zakończeniu rozdziału test.

          "bo 70 słówek zadane z poniedziałku na środę"
          Na jednej lekcji poznali 70 nowych słówek ? Czy to były z poprzednich tematów?

          U nas też rodzice protestowali bo dużo, ciężko i testy i kartkówki . Tylko, że dzieci nie uczyły się na bieżąco i przed testem problem był. Teraz już jest lepiej ale nadal dzieciaki się nie uczą.
          I my też współpracujemy z nauczycielami bo nas o to prosilibig_grin
    • iwoniaw Rozróżniłabym dwie sprawy 02.03.15, 17:24
      Co innego brak jakiejkolwiek pracy i tłumaczenia na lekcjach, bo "klasa przeszkadza" - tak absolutnie być nie powinno, co innego całkiem normalne wymagania.
      Np. ta lektura - na pewno mieli wcześniej zadane ją przeczytać, więc test ze znajomości treści to w ogóle nie powinien być problem i temat do specjalnego przygotowywania dzień przed. 3 zadania z matematyki to jest po prostu minimum, które ma utrwalić materiał z lekcji i też więcej niż kilkanaście minut w sumie nie zajmują, bez przesady. Religia i konkursy, jak ktoś słusznie zauważył wyżej, nie są obowiązkowe, zwłaszcza jeśli ktoś nie daje rady z podstawą.
      Prace plastyczne czy śpiewanie piosenki to już w ogóle przyjemność i oderwanie się na chwilę między powtarzaniem historii a przyrody.
      Poza tym dziecko powinno się uczyć systematycznie (wszak kartkówka z 3 ostatnich lekcji może być zawsze), wtedy nie ma takich problemów, gdy na raz kilka sprawdzianów się skumuluje (inna rzecz, że ich ilość nie powinna przekraczać limitów wyznaczanych przez statut szkoły - u nas 2 w tygodniu - i dzieciaki w 4 klasie naprawdę potrafią tego pilnować wink )

      Natomiast nie do przyjęcia byłoby dla mnie zadanie na raz ćwiczeń z całego semestru i tu bym interweniowała, pan od przyrody niech się pohamuje.
      --
      "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
      • 71tosia Re: Rozróżniłabym dwie sprawy 03.03.15, 01:05
        musi sie uczyc systemtycznie ALE W SZKOLE! A tu wyglada ze systematycznie to ucza rodzice w domu. Niestety klasyka w polskiej szkole w ktorej lekcje sluza tylko do przekzania tego czego nalezy sie nauczyc w domu z pomoca rodzica.
    • srubokretka Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 17:54
      Jestes nauczycielka w gimnazjum i odrabiasz lekcje za swojego syna?

      Aspergera ma go , bo go trzymasz w domu calymi dniami. Jak ci zalezy na ocenach, to go rzeczywiscie przenies do innej szkoly. Rozumiem, chcialabys wszystkie sroki za ogon zlapac.

      >Moje dziecko jest autystykiem, bardzo źle znosi fakt, że nie nadąża. Lubił się uczyć, teraz nienawidzi. Dziś >poszedł z temp. 38,2, z nerwów.

      Naprawde przez aspergera zle to wszystko znosi?

      • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 18:42

        > Jestes nauczycielka w gimnazjum i odrabiasz lekcje za swojego syna?

        tak, odrabiam, i nie jestem w tym wyjątkiem. Żeby nadążyć, robimy to notorycznie wszyscy (rodzice). Dotyczy to lekcji pisemnych, na które brakuje czasu w dobie. Dzieci się uczą, rodzice piszą. Inaczej dziecko siedziałoby do rana.

        > Aspergera ma go , bo go trzymasz w domu calymi dniami

        większych bzdur jak żyję nie słyszałam. Asperger to odmiana autyzmu. W naszym przypadku, nawet lekarz potwierdził, ze to autyzm poszczepienny - uwidocznił się po szczepieniu w wieku 4 miesięcy. Szczegółów nie będę opisywać, bo skoro twierdzisz, ze aspergera dostaje się od siedzenia w domu, to nie mamy o czym rozmawiać...

        Jak ci zalezy na ocenach
        > , to go rzeczywiscie przenies do innej szkoly.

        pierwsze słyszę, że jak komuś zależy na ocenach, to trzeba go przenosić do innej szkoły. To po pierwsze. Po drugie, jak słusznie zauważyłaś, sama jestem nauczycielką (nie wiem skąd masz takie informacje, ale to nieważne) i oceny nie są dla mnie priorytetem. Chciałabym aby miał normalne dzieciństwo, radość, kolegów, czas na wypoczynek, bieganie po dworze, zabawy. Jednak nie kosztem jedynek z przedmiotów, bo i tak słabe oceny trzeba poprawiać. Po co więc wykonywać pracę dwa razy lub "na hura". Mój syn akurat nie dostał od września ani jednej jedynki, ale był chłopiec który miał 3 z jednego przedmiotu i mimo kilku ocen pozytywnych, na półrocze musiał te 3 sprawdziany zaliczyć. Tak więc dla mnie to robota głupiego - najpierw sobie odpuścić, a potem uczyć się wszystkiego naraz.

        Rozumiem, chcialabys wszystkie s
        > roki za ogon zlapac.

        to źle rozumiesz.

        > Naprawde przez aspergera zle to wszystko znosi?

        tak, naprawdę. Albo może lepiej przez kompletne nierespektowanie założeń orzeczenia z PPP. Syn ma orzeczenie o potrzebie indywidualnego traktowania ze względu na autyzm i o dostosowaniu wymagań merytorycznych i wychowawczych do aktualnego stanu zdrowia dziecka.

        Syn uczy się bardzo dobrze, jest bardzo ambitny, chce ze wszystkim nadążyć, ale ilość wymagań go przerasta. Pomagam mu, tak jak inni rodzice swoim dzieciom, nawet jeśli ta pomoc ma oznaczać odrobienie za niego ćwiczeń (te 28 stron zrobiłam ja, owszem, a syn uczył się w tym czasie tematów - tzn. powtarzał to, czego uczył się systematycznie). Autystycy źle znoszą wszelkie rzeczy które naruszają ich poczucie bezpieczeństwa i przewidywalność. I są bardzo ambitni . Niemożnosć nadążenia z wymaganiami powoduje, ze dziecko idzie do szkoły nieprzygotowane, i z tego powodu czuje się bardzo źle. Z powodu faktu nieprzygotowania do zajęć, a nie z powodu oceny - o tym w ogóle nie rozmawiamy. Owszem jest miło, jeśli dostanie 6 czy 5 - jest to miłe i przyjemne oraz powoduje, ze praca ucznia jest doceniona, ale bez przesady - to nie jest najwazniejsze.
    • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 18:19
      Syn ma delikatny autyzm, którego praktycznie na co dzień
      > nie widać. Uczy się najlepiej w klasie (średnia 4.7), ale wszystko musi ciężko
      > wypracować i wyuczyć."

      Może to nie szkoła ale ty masz zbyt wygórowane wymagania wobec syna.

      "> 1). 16 ćwiczeń z gramatyki, w tym 3 wypracowania : opis pomarańczy, kartka z pa
      > miętnika, zamiana kartki z pamiętnika na list do cioci z opisem sytuacji"

      tu faktycznie dużo

      "> 2) przygotować się na szczegółowy test ze znajomości lektury

      Czytał lekturę, bo jeżeli tak to kompletnie nie wiem z czego ma się przygotować , a jeżeli nie to pretensje do syna ze lektur nie czyta.

      "> 3) 3 zadania z matematyki

      To raczej nie jest jakaś gigantyczna praca. Jak dla mnie jest to wręcz minimum.


      "> 4) temat do nauczenia i 6 ćwiczeń z religii

      Religia nie jest obowiązkowa, jeżeli jest zbyt obciążająca to należy z niej zwyczajnie zrezygnować.

      "> 5) 20 słówek z angielskiego do opanowania

      Jesteś pewna, że taka ilość słówek z lekcji na lekcje.
      U młodej wszystkie słówka z całego działu to między 150- 200, a dział przerabiany jest przez miesiąc.
      W klasie czwartej jest większą uwagę poświęca się gramatyce.

      "> 1) nauczyć się do sprawdzianu z polskiego na poniedziałek (wszystkie części mow
      > y)

      Jeżeli mają tak dużo prac domowych z polskiego i ciągłe kartkówki to raczej uczy się na bieżąco, to co on w takim razie jeszcze powtarza i po co.

      "> 2) nauczyć się wiersza i prozy do konkursu recytatorskiego na wtorek

      wszelkie konkursy są nieobowiązkowe i zapowiadane są sporo wcześniej

      "> 5) zrobić dwie prace na plastykę - przestrzennego bociana, i świat podwodny dow
      > olną techniką

      Plastyka jest raz w tygodniu więc można tą pracę wykonać czy to w piątek czy to w weekend.

      "> 6) wykonać 28 stron ćwiczeń z przyrody (bo pan zapomniał, że mają takowe i sobi
      > e przypomniał 2 tygodnie po zakończeniu pierwszego semestru i kazał uzupełnić w
      > szystko)

      Po pierwsze ćwiczenia można wykorzystać samemu do powtórki, po drugie jeżeli ma opanowany materiał to nie ma większego problemu by te ćwiczenia wypełnić, po trzecie przypuszczam że to był raczej sygnał a niżeli praca obowiązkowa.

      "> 7) nauczyć się bieżącego tematu z historii, wykonać ćwiczenia

      Historia jest raz w tygodniu,

      "> 8) nauczyć się śpiewać z pamięci piosenki i refrenu na muzykę.

      Muzyka jest raz w tygodniu wystarczy co wieczór puścić sobie na youtubie tą piosenkę by się jej nauczyć.

      " 9) napisać plan szczegółowy lektury "Opowieści z Narnii"
      Czyli około 10 punktów, no tragedia.


      "Niestety, jak przyszło do połączenia wiedzy i zestawienia wszystkieg
      > o (układ pokarmowy, krwionośny, oddechowy, ruchu, plus rodzaje składników pokar
      > mowych, i budowa wszystkich części układów), to okazało się, ze mała, dziecieca
      > główka tego nie pomieści.

      Bo za bardzo ciśniesz, nie dając dziecku odsapnąć.
      Owszem ten dział jest duży, sporo do przyswojenia, jednak jeżeli dziecko uczyło się ze zrozumieniem z lekcji na lekcje to jest to tylko powtórka, na którą można poświecić godzinkę.

      "> Powiedzcie mi, czy u Was w szkole też jest taki horror???

      Nie , ale ja nie oczekuję od córki samych piątek i udziału w kilku olimpiadach, nie mam parcia na szkło by była najlepsza.

      " Gdzie interweniować, co robić? Przecież zabiją nam dzieci....

      Wybrać się do psychologa bo swoją ambicją i wygórowanymi wymaganiami niszczysz dziecko.





      • olga727 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 18:45
        makurokokurosek: "> 4) temat do nauczenia i 6 ćwiczeń z religii
        Religia nie jest obowiązkowa, jeżeli jest zbyt obciążająca to należy z niej zwyczajnie zrezygnować.

        Jeśli ktoś wychowuje dziecko po katolicku,to wysyła je na Katechezę. Tak więc nie piszcie,że religia jest nieobowiązkowa. uncertain Dla nich jest obowiązkowa,tak wybrali i teraz nie będą z tego rezygnować.
      • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 19:11
        Z jednym się zgodzę : 3 zadania z matmy, jakies pojedyncze ćwiczenia z religii nie sa problemem, ale w połączeniu z gigantyczną praca domowa z polskiego, stanowią już problem.
        Po drugie nie bardzo rozumiem - co z tego, ze historia jest raz w tygodniu i plastyka też? Pisząc o plastyce i historii, wyraźnie dawałam do zrozumienia, ze to była część pracy domowej którą mieliśmy wykonać właśnie w weekend.

        Kwestia nauki i powtarzania. Syn uczy się bardzo systematycznie, dostaje same piątki z odpowiedzi, ale powtórzenie tego materiału jest jednak trudne. Łatwiej jest nauczyć się jednego tematu, niż powtórzyć 6, nawet jeśli uczyło się na bieżąco. Zwyczajnie pierwszego tematu z tego działu syn uczył się gdzieś pod koniec stycznia. W sobotę niewiele już z tego pamiętał.
        No i myslę, ze nie wystarczy przeczytać lekturę, żeby napisać test z jej znajomości. Wiele drobnych faktów umyka. Nie bez przyczyny internet pełen jest testów ze znajomości lektur, które można sobie poćwiczyć. Gdyby było to takie oczywiste, przeczytana lektura i napisanie sprawdzianu, który byłby formalnoscia, nie byłoby tyle ćwiczeń.
        Słówek z angielskiego jestem pewna - tak, było 20 z lekcji na lekcję. Jestem pewna. A z dziś na jutro jest 18.

        Innych kwestii nawet komentować nie będę. Wszystko "wystarczy tylko...". Tak może mówić ktoś, kto pojęcia nie ma o dysfunkcjach dziecka autystycznego.
        Ja też nie mam parcia, żeby syn uczestniczył w kilku olimpiadach - powiem więcej, nie uczestniczył w życiu w żadnej . Natomiast lubi recytować i umie to robić, to dlaczego ma rezygnować z jedynej rzeczy, która sprawia mu przyjemność?
        Plan opowieści z Narnii miał 93 punkty - szczegółowy, bo taki trzeba było napisać. Nikt w klasie nie miał poniżej 60. Pierwsze 10 to na lekcji pisali, z panią. I dotyczyły one 1.5 rozdziału.

        Wybrać się do psychologa bo swoją ambicją i wygórowanymi wymaganiami niszczysz
        > dziecko.

        jakim prawem czepiasz się mojej ambicji i moich wymagań, jakim prawem rzucasz oskarżenia, ze niszczę dziecko? spójrz na swoje, dobrze? i na własne postepowanie... Może zauważysz coś ciekawego - bo inni pewnie widzą.
        • mamciaestery Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 19:42
          > Po drugie nie bardzo rozumiem - co z tego, ze historia jest raz w tygodniu i pl
          > astyka też? Pisząc o plastyce i historii, wyraźnie dawałam do zrozumienia, ze t
          > o była część pracy domowej którą mieliśmy wykonać właśnie w weekend.

          A czy historię ma w piątek? jeżeli nie to dlaczego w weekend? Moje dziecko odrabia lekcje i uczy się w dniu, w którym jest dany przedmiot, wtedy dokładnie pamięta co zdane i szybciej zapamiętuje temat. Odkładnie wszystkiego na weekend spowodowałoby brak czasu dla niej na relaks.
          Co do lektur to przyznam że nie rozumiem testów przed omówieniem , ale teraz chyba taka moda. Plan szczegółowy z lektury to jakieś 25-30 punktów. Więc bez przesady.
          Czego on się uczy nowego z angielskiego? Patrzę w podręcznik a tam sport i zwierzęta. Było w klasie 2 lub 3. Czyli znowu utrwalenie.
          I może tu jest problem , ze dziecko uczy się ZZZ - zakuć, zdać, zapomnieć ?
          • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 21:41
            mamciaestery napisała:
            >
            > A czy historię ma w piątek? jeżeli nie to dlaczego w weekend?
            Prawdopodobnie dlatego, że lekcje z dnia na dzień czy z poniedziałku na środę ma w takich chorych ilościach, że odrabia do 24...

            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • mama-ola Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 19:43
          Z tym sprawdzianem z treści lektury naprawdę przesadzasz. Odpuść dziecku chociaż to! Najważniejsze, żeby przeczytał książkę. Jak mu umkną szczegóły, to i co z tego? Mój syn się nie przygotowuje do spr z lektur . Niżej czwórki jeszcze nie dostał.
          • mama303 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 21:58
            mama-ola napisała:

            > Z tym sprawdzianem z treści lektury naprawdę przesadzasz. Odpuść dziecku chocia
            > ż to! Najważniejsze, żeby przeczytał książkę. Jak mu umkną szczegóły, to i co z
            > tego? Mój syn się nie przygotowuje do spr z lektur . Niżej czwórki jeszcze nie
            > dostał.

            przyznam, że tez sie zdziwiłam, że mozna sie w ogóle przygotowac do takiego testu. Wszystkich szczegółów i tak się nie zapamieta.
        • agni71 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 20:17
          > No i myslę, ze nie wystarczy przeczytać lekturę, żeby napisać test z jej znajom
          > ości. Wiele drobnych faktów umyka. Nie bez przyczyny internet pełen jest testów
          > ze znajomości lektur, które można sobie poćwiczyć. Gdyby było to takie oczywis
          > te, przeczytana lektura i napisanie sprawdzianu, który byłby formalnoscia, nie
          > byłoby tyle ćwiczeń.

          Może te ćwiczenia sa dla nadgorliwych, albo tych, co własnie nie czytaja lektury, tylko streszczenie?
          Jakos moje dzieci potrafią i sprawdziany z lektury zaliczac na 5, i napisac plan do lektury, i co tam jeszcze nauczyciel wymyśli w ramach "przerabiania" danego tekstu... Nigdy nie przyszło mi na myśl kazać dzieciom robić jakies durne testy z internetu dot. lektur.
          • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 21:42
            agni71 napisała:

            > jaki to podręcznik do angielskiego wprowadza na jednej lekcji 20 nowych słówek?
            Myślisz, że szalona pani od angielskiego nie potrafi zapisywać słówek do nauki na tablicy?

            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • agni71 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 09:27
              może, ale chciałbym wiedzieć, jak to jest u autorki wątku? Bo moje dzieci też potrafią się skar żyć, że dużo nowych słówek, tylko jak ja patrze na tekst, to widze większośc takich, ktore jeszcze z klas I-III powinny znać. A skoro nie nauczyły się wczesniej, to teraz są dla nich nowe...
    • joanka72 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 18:33
      Proponuję podejście systemowe i drogę służbową. Przede wszystkim napiszcie swoje uwagi do Dyrekcji, zanieście pismo do sekretariatu i poproście o potwierdzenie otrzymania na kopii. Dyrekcja MUSI się ustosunkować w ciągu 30 dni, również na piśmie. Jak się nie ustosunkuje, albo napisze "głupoty" - znów pisemko, tym razem do Kuratorium.
    • ga-ti Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 19:42
      Mam syna w 4 klasie i powiem tak, na początku było mu trudno wszystko ogarnąć, tym bardziej, że mieli bardzo dobrą nauczycielkę w 1-3, ale też taką opiekuńczą, zatroskaną o 'swoje dzieciaki'. Ale przebrnęliśmy wink
      Najwięcej mają zadawane z matematyki (zdarza się, że po 2, 3 strony w ćwiczeniach na przykład), rodzice zgłosili na zebraniu problem, mój syn z matmy jest dobry i owszem marudzi, że dużo, ale robi bez problemu. Z angielskiego mają sporo, ale tu mój syn jest słabszy i obstawiam, że dla lepszych nie jest to dużo. Z przyrody i historii zwykle mają zadawane w ćwiczeniach (no i trzeba przeczytać temat z książki, utrwalić), przeważnie sa to 2 strony, ale często cześć robią juz w szkole. Z polskiego jest niewiele, wręcz się dopytuję młodego, czy tylko tyle. Prace pisemne typu wypracowania zwykle są na weekend i to nie każdy oczywiście. Z gramatyki, czy ortografii maja sprawdziany na raty, np. raz dyktando z "u ó", drugi raz z "h ch", raz rzeczownik, drugi raz przymiotnik. Nawet na czytanie lektur mają sporo czasu. Z muzyki sporadycznie jakies ćwiczonko. Z plastyki przeważnie kończą jakąś pracę w domu albo muszą coś przygotować do kolejnej (np. zaprojektować witraż, a w klasie wyciąć i wykleić). Trochę pracy było z techniki, właśnie na zasadzie że pomoc rodzica była niezbędna, prace samodzielne oceniane były nisko, bo były brzydkie tongue_out Również poruszyliśmy temat na zebraniu, chyba poskutkowało.
      Nasz wychowawca mimo że ostry to staje za swoją klasą, rozmawia z nauczycielami w imieniu dzieci i rodziców.
      Sami się nakręcacie, bo jeśli robicie za dzieci to nauczyciele mają przesłanie,że wszystko ok. dzieciaki zdążają, wszystko na czas robią, oddają, piszą... Trzeba się zbuntować, wyjścia nie macie i żądać wręcz pomocy od wychowawcy.

      A może za bardzo się napinacie, może trzeba czasem odpuścić, dostać słabszą ocenę, zgłosić nieprzygotowanie (na początku roku każdy nauczyciel u syna podawał ile razy w roku, semestrze jest taka możliwość), usprawiedliwić w dzienniczku brak ćwiczeń z powodu czegoś tam i dokończyć w innym terminie...

      Ps. nie za mocna ta Wasza klasa albo faktycznie wymagania z kosmosu, 4,7 najwyższa średnia?
      • grzalka Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 21:46
        Po pierwsze napisz jak się nazywa ten lekarz, który twierdzi, że jest coś takiego jak autyzm poszczepienny. Po drugie szkoła jest mega toksyczna i ja bym dziecko z ZA jak najszybciej z niej zabrała. Mam dwóch synów w 4 klasie, z tego jeden ma ZA i dla mnie to co piszesz to jakiś kosmos. Fakt, moi nie chodzą na religię, ale lekcje zajmują im maksymalnie godzinę. Przykładowo na poniedziałek było wypracowanie z polskiego, 6 zadań z matematyki i 3 ćwiczenia z angielskiego. Godzina i było po wszystkim. Do testu znajomości lektury w życiu się nie uczyli , lektury czytają, to i testy piszą. W życiu nie fundowalabym dziecku takiego stresu jak u was, zwłaszcza dziecku z dysfunkcjami, już sam fakt, że klasy są do f i w tym samym budynku jest gimnazjum dyskwalifikuje ten przybytek.
        --
        Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
        • agni71 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 09:29
          już sam fakt, że klasy są
          > do f i w tym samym budynku jest gimnazjum dyskwalifikuje ten przybytek.

          he he u nas też do F (bywa, bo nie w każdym roczniku), i tez gimnazjum w tym samym budynku co klasy IV-VI, a jakoś takiej masakry z lekcjami nie ma
      • azja-od-kuchni Re: biedulek...do kościoła nie mógł pójść 02.03.15, 23:01

        1. konkursy są dla dzieci które się w szkole nudzą i nie mają problemów ze zrobieniem obowiązkowej pracy domowej w przypadku Twojego syna na pewno bym je odpuściła
        2. to, że dzieciak nie odrabiał ileś tam czasu ćwiczeń nie jest winą szkoły tylko dzieciaka, Zapomniał , więc nie ma bata musi usiąśc i zrobić .... nie rozumiem dlaczego robisz to za syna przecież cwiczenia robi się po to by się nauczyć, a nie po to by zadowolić nauczyciela i by były wypełnione W drastycznym przypadku napisałabym do nauczyciela , że syn zapomniał i będzie uzupełniać cwiczenia systematycznie a nie na raz...
        3. 20 słówek to nie jest dużo ... jakie te słówka są w 4 klasie? słół, łózko, szafa? ... ponakleja kartki ze słówkami na rzeczy których dotyczą i sama zobaczysz jak syn szybko się nauczy ...a może wydrukuj obrazki z netu i zrób memo ... na jednym kartoniku słowo po polsku na drugim po angieslku... zagracie wieczorem ... będzie przyjemniej i bez kucia...a memo do końca roku się rozrośnie do 1000 i zajmie pół pokoju...
        4. części mowy cwiczą dzieciaki od klasy 1 w czwartej powinny mieć je chyba w małym palcu, więc chyba to nie wymaga jakiegoś kucia , a jeśli tak to znowu zrób planszę i zapisz rzeczownik kto? co ? czasownik co robi ? co się z nim dzieje ? daj dzieciakowi kilka zdań niech szuka rzeczowników, czasowników w tekście pokaż mu jak to się robi....
        5. biologia i nauka o układach... obejrzyjcie było sobie życie i zajrzyj tu nauczyciel.pl/page.php/resources/view_all?id=czlowiek_20071214091557_page_0&1 w podrreczniku na każdy z ukladów jest ze 2 strony z obrazkami z całym szacunkiem, ale klasa 4 to nie medycyna i nie trzeba znać tematu jakoś wyjątkowo głęboko...
        6. test znajomości lektury... no coż pytania powinny być tak zadane by odrożnic tych co czytali książkę od tych co tylko bryk przejrzeli, ale nie bardzo wiem jak może do sprawdzianu przygotować się dzieciak ktrory przeczytał książkę ... Ma ją przeczytać jeszcze raz...
        7. prace na plasykę sama nie wiem czemu wykonuje się je w domu nie w szkole? Chyba tylko po by robili je rodzice którzy swoje szkoły już skończyli

        Generalnie szkoła Twojego dziecka mocno mi się nie podoba, jeśli do tego jest słaba akedemicko to nic by mnie tam nie trzymało. Mam dziwne wrażenie, że pracujecie dużo, ale jakoś mało efektywnie .. po chińsku metodą kucia ... i gdy materiału zrobiło się więcej to jest rozpacz w kratkę... Pewnie Cię nie pocieszą, ale do matury jeszcze daleko, więc musisz nauczyć odzielać rzeczy ważne od mniej ważnych, pogodzić się, że nie zawsze ze wszytskiego synek będzie top 1 , dac mu się przejechać czasem i oczywiście zacząć wysypiać Ty i syn...
    • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 22:35
      Niezależnie od ambicji autorki wątku lub jej syna sytuacja nie jest normalna: wszyscy rodzice przerażeni i sfrustrowani, dzieci (najstarsze to mają może "aż" z 11 lat) ryją do nocy, a nawet nikt w klasie nie łapie się na czerwony pasek. Prawdopodobnie cała nauka odbywa się w domu, a w szkole dzieci nie robią nic.
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 22:51
        "> Niezależnie od ambicji autorki wątku lub jej syna sytuacja nie jest normalna: w
        > szyscy rodzice przerażeni i sfrustrowani, dzieci (najstarsze to mają może "aż"
        > z 11 lat) ryją do nocy, "

        Nie wszyscy tylko kilku. I wybacz ale ja nawet do matury nie przygotowywałam się z lektur uznając, że skoro je przeczytałam to będę umiała odpowiedzieć na pytania do nich. Trzeba być naprawdę niepoważnym aby zadręczać 10 latka przygotowaniami do sprawdzianu z lektury.

        "Dla mojego dziecka i kilkorga innych to dramat. Te dzieci nie mogą uczyc się systematycznie bo brakuje czasu w dobie. My - rodzice, całe popołudnia wisimy na telefonach, uczymy się, pomagamy dzieciom, a przecież też pracujemy."

        • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 23:14
          makurokurosek napisała:

          >
          > Nie wszyscy tylko kilku.

          > "Dla mojego dziecka i kilkorga innych to dramat. Te dzieci nie mogą uczyc się s
          > ystematycznie bo brakuje czasu w dobie. My - rodzice, całe popołudnia wisimy na
          > telefonach, uczymy się, pomagamy dzieciom, a przecież też pracujemy."
          Może dla pozostałych nie jest dramatem, że nie uczą się systematycznie. Zdanie wyżej było, że ci, którzy dają sobie trochę luzu mają po 8 pał na półrocze.


          I wybacz ale ja nawet do matury nie przygotowywałam si
          > ę z lektur uznając, że skoro je przeczytałam to będę umiała odpowiedzieć na pyt
          > ania do nich. Trzeba być naprawdę niepoważnym aby zadręczać 10 latka przygotowa
          > niami do sprawdzianu z lektury.
          A to już zależy jak rąbnięta jest pani od polskiego. Być może to 100-stronnicowej lektury jest w stanie zadać 200 pytań szczegółówych i za granicę zaliczenia uznaje 150 dobrych odpowiedzi. Na którymś forum był już kiedyś przykład takiego szczegółowego pytania z "Kamieni na szaniec": "Ilu więźniów było w więźniarce?". Sądzę, że większość ludzi po przeczytaniu tej książki tak po prostu, a nie pod kątem głupich pytań, nie byłaby w stanie na takie pytanie odpowiedzieć.


          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 02.03.15, 23:26
            > A to już zależy jak rąbnięta jest pani od polskiego. Być może to 100-stronnicow
            > ej lektury jest w stanie zadać 200 pytań szczegółówych i za granicę zaliczenia
            > uznaje 150 dobrych odpowiedzi.

            Jeżeli dziecko ma rąbniętą nauczycielkę, to rodzic powinien wykazać się większym intelektem i zamiast dążyć do spełnienia wymagań osoby niepoważnej zachować rozsądek.
            W całym opisie autorki widzę większe parcie autorki, aniżeli szkoły i nauczycieli.



              • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 10:45
                Sądzisz, że to szkoła narzuca szukanie w necie testów z lektur, to szkoła narzuca aby rodzic wypełniał ćwiczenia podczas gdy dzieciak siedzi obok i powtarza materiał z tych ćwiczeń. Może się mylę ale ćwiczenia są właśnie po to by materiał utrwalić, co za różnica czy syn autorki pokaże na sobie elementy wchodzące w skład układu pokarmowego czy je wypisze na kartce w ćwiczeniach.
                To nie szkoła nie wywiązuje się z zaleceń poradni , tylko autorka je ignoruje cisnąć dzieciaka do granic możliwości.
                • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 12:03
                  makurokurosek napisała:

                  > Sądzisz, że to szkoła narzuca szukanie w necie testów z lektur,
                  Skoro szkoła robi testy to narzuca.
                  >to szkoła narzuca aby rodzic wypełniał ćwiczenia podczas gdy dzieciak siedzi obok i >powtarza materiał z tych ćwiczeń.
                  Skoro nauczyciel sobie właśnie przypomniał, że miał to zadać i zadaje na zaraz to narzuca.

                  > To nie szkoła nie wywiązuje się z zaleceń poradni , tylko autorka je ignoruje c
                  > isnąć dzieciaka do granic możliwości.
                  Szkoła to ma chyba wszystko w d - sądząc po wypowiedziach dyrekcji.

                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
      • iwoniaw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 08:14
        Nie wszyscy, nie wszyscy, tylko "kilkoro". Czy to naprawdę takie dziwne, że AŹ kilkoro dzieci w klasie (w tym dziecko autorki z dysfunkcjami) nie przygotuje się na 5 "z marszu"? Mnie się to wydaje całkiem normalne. Jak również to, że ktoś może mieć po prostu tróje, spać w nocy i odrabiać lekcje samodzielnie. No chyba że ma pecha trafić na mamuśkę nauczycielkę, której się zdaje, że całe życie to tylko szkoła, a stopnie z plastyki w podstawówce są najważniejsze. big_grin


        --
        "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
        mniej awanturujący."
        • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 09:40
          iwoniaw napisała:

          > Nie wszyscy, nie wszyscy, tylko "kilkoro". Czy to naprawdę takie dziwne, że AŹ
          > kilkoro dzieci w klasie (w tym dziecko autorki z dysfunkcjami) nie przygotuje s
          > ię na 5 "z marszu"?
          Sęk w tym, że żadne nie przygotowuje się z marszu i najlepsze z nich osiąga średnią raptem 4,7. W IV klasie takiej zwykłej podstawówki. Nie , nie wydaje mi się to normalne.



          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
          • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 10:38
            > Sęk w tym, że żadne nie przygotowuje się z marszu i najlepsze z nich osiąga śre
            > dnią raptem 4,7.

            Ten najlepszy z nich jest dzieckiem autystycznym, ciśniętym przez mamusię.
            Dla mnie dziwne to są obecne standardy gdzie w niektórych szkołach średnią 4,7 ma 3/4 klasy.
            • iwoniaw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 11:47
              Zgadzam się.
              Poza tym autorka pisze z jednej strony, jak to jej dziecko jest najlepsze w klasie, a zaraz obok, że tylko ono i kilka innych osób ma problemy z lekcjami, systematyczną nauką etc. Nie brzmi to zbyt spójnie, natomiast wyziera zza tego opisu postać mamusi, która nie może przełknąć, że dziecko nie jest wybitne ze wszystkiego i ciśnie nieszczęśnika, nie pozwalając mu się nawet wyspać w nocy i posuwając się do oszustw (odrabianie zadań za dziecko), byle tylko mityczna "średnia" była wysoka - nieważne, że dzieciak zakuwa bezmyślnie np. układy w ciele człowieka, a jak przyjdzie połączyć to w całość, to "miesza się w małej główce" (i problemem nie jest, że dzieciak nie rozumie, co kuje, tylko że nauczyciel nie sprawdza wg szufladek wyuczonych metodą papużki).

              --
              'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
              'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
              • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 12:01
                iwoniaw napisała:

                > Zgadzam się.
                > Poza tym autorka pisze z jednej strony, jak to jej dziecko jest najlepsze w kla
                > sie, a zaraz obok, że tylko ono i kilka innych osób ma problemy z lekcjami, sys
                > tematyczną nauką etc.
                Ci mają problem, bo chcieliby się (albo rodzice chcieliby) systematycznie się uczyć. Inni już olali systematyczną naukę i uczą się od przypadku do przypadku (stąd zapewne "rewelacyjne" wynikis szkoły na teście), niektórzy większość przedmiotów na semestr mieli z pałami. To normalne jest? Bo moim zdaniem to patologia.
                Znacznie bardziej normalne jest to, że sporo osób w klasie IV sp ma średnią sporo powyżej 4 niż kilku uczniów w jednej klasie z całą masą pał.

                > nieważne, że dzieciak zakuwa bezmyślnie np. układy w ciele cz
                > łowieka, a jak przyjdzie połączyć to w całość, to "miesza się w małej główce" (
                > i problemem nie jest, że dzieciak nie rozumie, co kuje, tylko że nauczyciel nie
                > sprawdza wg szufladek wyuczonych metodą papużki).
                Bezmyślne zakuwanie bez umiejętności połączenia rzeczy z różnych lekcji występuje głównie wtedy gdy nauczyciel nie potrafi wytłumaczyć i zainteresować za to wymaga wszystkiego wykutego na blachę.


                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • iwoniaw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 12:09
                  CytatUczył się jak oszalały, wszystko się myliło, mimo że zawsze syn jest przygotowany na bieżąco i np. z przyrody zawsze z każdego układu dostawał 5. Niestety, jak przyszło do połączenia wiedzy i zestawienia wszystkiego (układ pokarmowy, krwionośny, oddechowy, ruchu, plus rodzaje składników pokarmowych, i budowa wszystkich części układów), to okazało się, ze mała, dziecieca główka tego nie pomieści.

                  Nie, autorka ewidentnie uważa, że celem jest dostawanie 5, a nie jakiekolwiek sensowne ogarnięcie materiału.
                  Jakim cudem ktoś "umie wszystko na 5" i nagle nie potrafi napisać sprawdzianu podsumowującego - niechby i na 4? Gdyby dziecko rozumiało, co czyta, to by nie było takich problemów. Albo gdyby osobiście ćwiczenia na bieżąco robiło w ramach powtórki, a nie mamusia w nocy poprzedzającej ocenianie (które jest jedyną liczącą się dla niej zmienną w tym wszystkim).


                  --
                  "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot odechciało"
                  • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 12:12
                    Sądząc po tym, że syn autorki ma najlepsze stopnie z klasy to w tej klasie mało kto cokolwiek rozumie. I to jest problem. Jak widzę nadal pokutuje wzorzec "lepsza szkoła to taka , która bardziej gnoi".
                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • iwoniaw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 12:15
                      Owszem, to jest problem, ale jak widać, nie dla rodziców - z autorką włącznie - którym chodzi tylko o stopnie i małą ilość zadań, a nie jakiekolwiek zrozumienie. Chyba mnie nie dziwi, że szkoła ma najgorsze wyniki testu końcowego w całej okolicy.

                      --
                      "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
                      mniej awanturujący."
            • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 11:54
              makurokurosek napisała:

              > > Sęk w tym, że żadne nie przygotowuje się z marszu i najlepsze z nich osią
              > ga śre
              > > dnią raptem 4,7.
              >
              > Ten najlepszy z nich jest dzieckiem autystycznym, ciśniętym przez mamusię.
              I to jest najdziwniejsze. Bo innych rodzice też cisną, a wyników lepszych nie mają. Wszyscy w tej klasie autystycy czy jak?
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • franula Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 13:03
                  pomijam kwestie związane z autorką bo nie o to pytała

                  Ja rozumiem że pytała czy wszędzie tyle zadają.
                  Odpowiedź była: nie, nie wszędzie, mace prawo zrobić rozróbę i może dlatego "w ub roku szkoła osiągnęła najniższe wyniki w mieście pod kątem egzaminów gimnazjalnych i egzaminów po 6 klasie." że ma tak kretyńskie metody nauczania i jest niereformowalna


                  aczkolwiek nie wiem czy kopałabym się z koniem i raczej zmieniłabym szkołę
                • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 13:03
                  makurokurosek napisała:

                  > Wynika więc, że większość rodziców ma podejście że 4 to również dobra ocena i n
                  > ie siedzi z dzieckiem do 24 bo dziecko musi być najlepsze.
                  A kilku ma podejście, że pała to też ocena. Nie wiesz też wcale, czy ci co mają 3-4 nie siedzą nad lekcjami do 22. Też byłoby to dla ciebie normalne?


                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 13:23
                    > A kilku ma podejście, że pała to też ocena. Nie wiesz też wcale, czy ci co mają
                    > 3-4 nie siedzą nad lekcjami do 22. Też byłoby to dla ciebie normalne?

                    Zawsze były osoby które miały pały, tak samo jak zawsze były osoby które miały repetę.
                    Co do wymagań szkoły dziecka autorki, mam córkę w klasie 4, materiał o którym pisze autorka nie wykracza ponad podstawę programową.
                    Materiał z przyrody o którym autorka pisze to najobszerniejszy dział w książce, nie jest on łatwy ale z tego co autorka pisze ten dział został podzielony tak więc dzieciak ma na sprawdzianie 4 układy czyli cztery rozdziały z dziesięciu. Z każdego układu dziecko ma do opanowania podstawowe funkcje układu oraz z jakich podstawowych elementów składa się dany układ. Nikt nie oczekuje od dziecka aby wymienił wszystkie kości kończyny dolnej dziecko ma zapamiętać , że kończyna dolna składa się z kości miednicy, kości udowej, kości podudzia, kości stopy , stawu kolanowego. Wybacz ale już trzylatek wie gdzie ma kolano i stopę więc dla 10 latka nie powinno być problemem zapamiętanie że powyżej kolana ma udo, a poniżej podudzie. Pytanie więc jakiej wiedzy wymaga autorka, że dzieciak ma taki mętlik w głowie.

                    "Nie wiesz też wcale, czy ci co mają
                    > 3-4 nie siedzą nad lekcjami do 22.

                    Wiem natomiast ile materiału ma do opanowania dziecko autorki z tej nieszczęsnej przyrody i sory ale nie jest tego tak dużo by przy systematycznej pracy dzieciak nie miał pojęcia o czym mówi.
                    • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 15:09
                      makurokurosek napisała:


                      > Zawsze były osoby które miały pały, tak samo jak zawsze były osoby które miały
                      > repetę.
                      > Co do wymagań szkoły dziecka autorki, mam córkę w klasie 4, materiał o którym p
                      > isze autorka nie wykracza ponad podstawę programową.
                      Nie chodzi o to, że wykracza. Chodzi o to, że w szkole prawdopodobnie uczą bardzo niewiele, a wymagają. Jeśli wypełnianie ćwiczeń jest potrzebne do utrwalania wiedzy - to obowiązkiem nauczyciela (nauczyciela, a nie rodzica) jest zadawanie odpowiednich kawałków na bieżąco, a nie wpadania na takie pomysły pod kilku miesiącach, gdy rzeczywiście to już tylko rodzic może usiąść i wypełniać, zwłaszcza gdy dzieciak ma do zrobienia 20 zadań zadanych przez szaloną polonistkę.

                      > Wiem natomiast ile materiału ma do opanowania dziecko autorki z tej nieszczęsne
                      > j przyrody i sory ale nie jest tego tak dużo by przy systematycznej pracy dziec
                      > iak nie miał pojęcia o czym mówi.
                      Przy pomysłach co do prac domowych w stylu opisanych ( pani od polskiego w postaci 20 zadań z gramatyki , pana od przyrody wpadającego nagle na to, że należy wypełnić połowę ćwiczeń czy anlistki zadającej masę słówek z lekcji na lekcję) ciężko o systematyczną naukę. Uczniowie uczą się dorywczo tego co muszą , raczej zgodnie z zasadą 3xZ, bo na systematykę i planowanie przy tej "kulturze działania" szkoły nie ma szans.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 15:17
                        "> cza gdy dzieciak ma do zrobienia 20 zadań zadanych przez szaloną polonistkę.

                        Wiesz jaki jest problem z szaloną polonistką, ano taki że nie chciała uprzedzać swojej koleżanki czyli autorki wątku o niezapowiedzianych sprawdzianach.

                        "Rozmawiałam też z polonistką 9bo to też moja prywatna dobra koleżanka, chrzestna mojej córki), ale ona uparła się, ze syn MUSI przywyknąć do takich niespodzianek, bo takowe będą się zdarzały. Nie chce słyszeć nawet o tym, żeby wykonać do mnie telefon dzień przed czymś niezapowiedzianym i powiedzieć, ze "coś " może się zdarzyć nieprzewidzianego."

                        forum.gazeta.pl/forum/w,10034,156776986,156776986,niezapowiedziane_prace_dla_aspika.html
                        • iwoniaw :-D 03.03.15, 15:22
                          Ach, to takie buty big_grin

                          BTW, "20 zadań z gramatyki" to brzmi demonicznie, ale jak się spojrzy do zeszytu ćwiczeń dla 4 klasy, to się okazuje, że jedno takie ćwiczenie to np. wpisanie czterech wyrazów z ramki (!) w odpowiednich miejscach wykropkowanych w trzyzdaniowym tekście albo uzupełnienie wykropkowanych miejsc w kilkunastu wyrazach np. rz/ż. Naprawdę nie jest to praca "na cały weekend", nawet niezbyt lotne dziecko jest w stanie ją wykonać w jakieś 40 minut, bystre szybciej.

                          --
                          "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                          • jakw Re: :-D 03.03.15, 19:28
                            iwoniaw napisała:

                            > Ach, to takie buty big_grin
                            >
                            > BTW, "20 zadań z gramatyki" to brzmi demonicznie, ale jak się spojrzy do zeszyt
                            > u ćwiczeń dla 4 klasy, to się okazuje, że jedno takie ćwiczenie to np. wpisanie
                            > czterech wyrazów z ramki (!) w odpowiednich miejscach wykropkowanych w trzyzda
                            > niowym tekście albo uzupełnienie wykropkowanych miejsc w kilkunastu wyrazach np
                            > . rz/ż. Naprawdę nie jest to praca "na cały weekend", nawet niezbyt lotne dziec
                            > ko jest w stanie ją wykonać w jakieś 40 minut, bystre szybciej.
                            To była, zdaje się, praca nie na weekend, a z dnia na dzień. 40 minut odrabiania jednego przedmiotu to sporo, zwłaszcza jeśli jest jeszcze do zrobienia z dnia na dzień matematyka czy angielski. Poza tym nie masz żadnej pewności, że zaglądasz do tego samego zeszytu ćwiczeń, co rzeczona pani od polskiego. Tam nie było wstawiania wyrazów z ramek, a pisanie opisów czy listów.


                            --
                            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                            • szklanapulapka2 Re: :-D 03.03.15, 23:24
                              Żal Cię czytać... A gdzie ja napisałam ze to były ćwiczenia z zeszytu ćwiczeń, co, madralo ?? A gdzie napisałam, że to było zadane na weekend???. Nie ma to jak samemu wymyślec sobie jakieś bzdury a potem podważać je i wkładać w czyjeś usta. Tragedia... Nawet komentować się nie chce... No ale Twoja wyobraźnia pewnie podsunie Ci jak skomentowałam Twoja wypowiedź
                              . ŻENADA PO PROSTU... sad
                        • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 19:24
                          Niezależnie od odbić założycielki wątku sytuacja w klasie jest , delikatnie mówiąc, nienormalna. Na semestr najlepsi uczniowie nie mają ocen, które kwalifikowałyby do czerwonego paska - uczniowie , którzy są blisko tej średniej uczą się właściwie po nocach, a część prac odrabiają za nich rodzice. Za to jest co najmniej kilka osób ze średnią poniżej 2. Nie wydaje mi się to sytuacja typowa dla zwykłej podstawówki. O ile przypadek dziecka autorki można próbować tłumaczyć jakimiś zaburzeniami, to trudno zakładać, że pozostali w klasie też mają zaburzenia. Ogólnie w klasie należałoby spodziewać się 1-2 osób , które radzą sobie bdb z nauką nawet niespecjalnie się do tego przykładając. W tej klasie chyba nikt nie radzi sobie świetnie, a ci co radzą sobie nieźle - wkładają w to duży wysiłek. Przypominam, że to IV klasa podstawówki, a nie studia doktoranckie.
                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 19:42
                            > Niezależnie od odbić założycielki wątku sytuacja w klasie jest , delikatnie mów
                            > iąc, nienormalna.

                            Trudno oceniać sytuację na podstawie relacji osoby z odbiciami.

                            " Na semestr najlepsi uczniowie nie mają ocen, które kwalifikow
                            > ałyby do czerwonego paska - uczniowie , którzy są blisko tej średniej uczą się
                            > właściwie po nocach, a część prac odrabiają za nich rodzice.

                            Nie uczniowie, a uczeń dodatkowo z ZA. Trudno uznać problemy dziecka z zaburzeniami za standard.
                            Trudno na podstawie wypowiedzi autorki określić jak naprawdę wygląda sytuacja w tej klasie.

                              • morekac Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 17:14
                                A ty strasznie agresywna jesteś.
                                BTW: Obawiam się, że niezależnie od wszystkiego szanowne grono pedagogiczne da ci zdecydowany odpór. Bo tak.
                                A już szkoła , w której panują takie zwyczaje, jak opisujesz, zrobi to na pewno.
                                --
                                -------------------------------------------------------------
                                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                              • azja-od-kuchni Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 17:29
                                Nikt niewyspany nie będzie dobrym uczniem ... wiedziałam to już dawno... A odrabianie prac domowych kosztem snu w klasie 4 uważam za chore....Co będzie w gimnazjum , liceum?
                                Napisałam jak można poradzić sobie z ogarnieciem takiego materiału, ale autorka wątku się do tego nie odniosła zamiast tego woli tupać nogą i twierdzić, że dziecku się należy, bo ma orzeczenie !!! Tylko nie bardzo wiem jak to powinno wyglądać ... pani od polskiego ma zadzwonić dzień wczsniej i powiedzieć: jutro kartkówka ... by syn autorki zdążył si ę przygotować.. A może lepiej uczulić dziecko, że kartkówka może się zdarzyć zawsze, bo to w sumie to samo co przy tablic tylko wszyscy razem... Poza tym terapia powinna polegać na oswajaniu lęków a nie ich całkowitym eliminowaniu...Chłopiec żyje w społeczeństwie i musi zaakceptowac jego normy. Cały świat się do niego nie dostosuje.
                                Co będzie jeśli synkowi ucieknie autobus? (sytuacja zaskoczenia przecież ) i syn zadzowni do Ciebie z histerią... Każesz mu gonić ten autobus czy poczekać na następny?
                                Tak jak do autobusu podejdz do kartówek ... jeśli się 1 nie uda ( ucieknie) będzie następna. Stopnie z 4 klasy nie są do niczego potrzebne a od pały się nie umiera...
                                Tylko, że Ty sama przywiązujesz ogromną wagę do ocen i to nakręca syna...
                                Oczekiwanie taryfy ulgowej ( dzieci nie są głupie i wiedzą o czym dorośli gadają) podkreślanie wysoki średniej , praca całowekendowa niedysypianie powoduje, że chłopcu jest ciężko i będzie coraz ciężej....
                                Nie musisz mi wierzyć ... daj do przeczytania ten wątek jakiemuś psychologowi... a ja stawiam dukaty przeciwko orzechom, że się ze mną zgodzi...
                                • srubokretka Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 22:47
                                  > Napisałam jak można poradzić sobie z ogarnieciem takiego materiału, ale autorka
                                  > wątku się do tego nie odniosła zamiast tego woli tupać nogą i twierdzić

                                  Naprawde spodziewalas sie innej rekacji? wink
                                  (Jak uszy? Mam nadzieje, ze juz ok. )
                                  • azja-od-kuchni Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 23:24
                                    A dzięki lepiej... musiałam wziąć antybiotyk niestety sad Tu wieje ciągle jak cholera a ja wygrzana singapurskim słońcem odpornośc mam zerową... życie nie jest sprawiedliwe ... choruję tylko ja chociaż jem nazjdrowiej z całej rodziny ...
                                    • srubokretka Re: drakońskie wymagania w 4 kl 05.03.15, 00:19
                                      Wspolczuje. W shoprite maja r.w. knudsen Just Cranberry pij rozcienczony z samego rana ( ja cigane przez slomke i nie jem ze 2h po nim). Zabija kazde cholerstwo. Twoj organizm przezywa tez traume z powodu np zmiany w wit D musisz uzupelnic, ale dobrym zrodlem ( tabletki z popularnych aptek to delikatnie mowiac placebo ). W tym roku nawet jod sobie zapodalam na poczatku zimy i jeszcze nie chorowalam (puk puk wink)
                                • morekac Re: drakońskie wymagania w 4 kl 05.03.15, 00:03
                                  Co będzie w gim
                                  > nazjum , liceum?

                                  W gimnazjum nie zadają pół ćwiczeń na raz, a i gimnazjaliści są jakby
                                  mniej chętni do odrabiania wszystkiego jak leci.😉
                                  -------------------------------------------------------------
                                  "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                  • azja-od-kuchni Re: drakońskie wymagania w 4 kl 05.03.15, 02:27
                                    Tu też nikt nie zadał pół podręcznika ... tylko dzieciak nie odrabiał, bo zapomniał.. No nie ma bata nadrobić trzeba, ale niekoniecznie w 1 weekend... Przecież można się dogadac z nauczycielm zwłaszcza, że to dziecko o szczególnych potrzebach.
                                    • morekac Re: drakońskie wymagania w 4 kl 05.03.15, 06:38
                                      Jakby nauczyciel sprawdzał prace domowe częściej,też nie byłoby takiego bólu. W 4 klasie jednak powinien, zwłaszcza dziecku z jakimiś dysfunkcjami. Ale z własnego doświadczenia wiem ,że dosyć trudno wymóc na gronie pedagogicznym nawet te najmniej kłopotliwe prośby rodziców i zalecenia poradni (typu posadzenie dziecka w pierwszej ławce) .
                                      --
                                      -------------------------------------------------------------
                                      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                                      • ania-pat1 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 05.03.15, 09:50
                                        Wypowiem się raz jeszcze. Moja córka też ma orzeczenie, i szkolna psycholog (szkolona z ZA) wezwała mnie na rozmowę (+ wychowawcę) na ktorej wspólnie ustalono, że nie oceny są w tej chwili ważne (bo skoro IQ wynosi ponad 140, dziecko oczytane i świetnie sobie radzące na kółkach z matematyki i przyrody) lecz PRZYSTOSOWANIE DO SYTUACJI ZASKAKUJĄCYCH. Szola poprosiła mnie by chwalić za ocenę dostateczną - bo to zmobilizuje córkę do pracy w klasie. W przypadku, gdy ze sprawdzianu otrzymałaby ndst (co nie wydarzyło się do tej pory) będzie miala możliwość zaliczenia ustnego i skreślenia jedynki (o tym nie wie). Córka pracowała z psychologiem, który wyjaśnił jej, że jedni dostają slabsze oceny bo mają niższe możliwości intelektualne, inni bo mają inne dysfunkcje - a że i tak istotna jest wiedza. Córka kartkówki traktuje jak wyzwanie - zadanie na koncentrację i pokonanie stresu. po kartkówce chwali się cyt. "dałam radę pisać, dałam radę przejść do następnego zadania, choć nie skończyłam pierwszego, zmobilizowałam się by czytać do końca, chociaż się bałam, policzyłam, chociaż był hałas w klasie" i za to chwalę, idziemy na lody świętujemy. Wiem, że indywidualnie w sali zrobiłaby 100% dobrze i w o połowę krótszym czasie (szkoła to testowala) , ale ... traktujemy jej sprawdziany pisane w klasie jako jej szansę - DAJE RADĘ TAK JAK INNI choć ma orzeczenie, choć to wielkie wyzwanie. Wie, ze to tak jakby ktoś z dysfunkcją ruchową wszedł na Babią Górę - zna wagę sukcesu - bo nie ocena go mierzy. Co istotne wiedzą to też nauczyciele. Wspierają ją w jej dowartościowaniu. Bo w pracy - jeśli ma być przywrócona do normalnego społeczeństwa nikt jej nie zwolni ze stresującej narady, czy końca miesiąca, finalizacji projektu - i wtedy przyda się to co szkoła wypracowała w ramach WSPARCIA indywidualnego (orzeczenie) - jeśli tylko zwalniala, uprzedzała, głaskała, a nie uczyła strategi będzie słabo...
                                    • mama_kotula Re: drakońskie wymagania w 4 kl 06.03.15, 07:52
                                      azja-od-kuchni napisała:
                                      > Tu też nikt nie zadał pół podręcznika ... tylko dzieciak nie odrabiał, bo zapo
                                      > mniał..

                                      Z tego co zrozumiałam z postu autorki wątku - to nauczyciel zapomniał, że dzieci mają wypełniać ćwiczenia, a nie syn Szklanejpułapki.
                                      • azja-od-kuchni Re: drakońskie wymagania w 4 kl 06.03.15, 14:21
                                        Ja rozummiałam najpierw , że Pan zapomniał oznacza syna autorki a nie nauczyciela wink , ale rzeczywiście zapomnienie może dotyczyć nauczyciela.... tym bardziej bym nie cisneła dzieciaka do wypełenia cwiczeń w weekend ... pewnie wysmarowałą katkę , że w związku z tym, że na odrobienie było mało czasu syn będzie uzupełniał owe ćwiczenia systematycznie, a nie hurtem...
                                        Chociaż teraz pomyślałam sobie, że nauczyciel mógł potraktowac wypełnienie owych cwiczeń jako powtórkę przed klasówką ... układy omówione wcześniaj a za chwilę klasówka Odświeżenie się przyda stąd oczekiwanie nauczyciela co do cwiczeń. Nijak nie rozumiem autorki wątku która cwiczenia za dzieciaka wypełniła gdy on " kuł do sprawdzianu"
                                        Jakieś mam dziwne wrażenie, że autorka wątku pracuje z synem metodami z XIX wieku i nie wykorzystuje nowoczesnych, łatwejszych w odbiorze form przekazu tylko stawia na kucie, wypełnianie.... aż wierzyć mi się nie chce , że jest czynnym nauczycielem..
                              • maksimum Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 22:48
                                szklanapulapka2 napisała:

                                > Problem dotyczy 24 uczniów. Zrobiłas ze mnie osobę z
                                > odbiciami, z mojego syna głupie dziecko.

                                Czy ten problem dotyczy jednej klasy czy tak jest w calej szkole?
                                Jesli nauczyciele wszystkich traktuja jednakowo,to ciezko ci bedzie cokolwiek wywalczyc.
                                Chyba nie chcesz by nauczycielka poswiecala polowe czasu twojemu synowi a druga polowe 23 dzieciom w klasie?

                                > Weź ty lepiej nakarm swoje koty i przestań sie czepiać
                                > dzieci z ZA i innych z mniejszymi i większymi dysfunkcjami, bo do pięt im nie
                                > dorastasz ze swoją wrażliwością i inteligencją.

                                Jesli sa takie inteligentne to dadza sobie rade.

                                • srubokretka Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 22:56
                                  > Chyba nie chcesz by nauczycielka poswiecala polowe czasu twojemu synowi a druga
                                  > polowe 23 dzieciom w klasie?

                                  Oczywiscie, ze by chciala. Pozniej przyjaciolka dostalaby hafcik. Problem, ze przyjaciolka wie o tym hafciku i nie zamierza sie zarzynac dla jej synka. Przyjaciolka wie jaka wartos ma to swiadectwo o poszczepiennym autyzmie i ma go w powazaniu.
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,46,150523988,,prezent_specjalny_dla_wychowawczyni_dziecka.html?v=2
    • nowamama2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 09:05
      czy syn ma orzeczenie czy ten ,,autyzm" to twoj wymysł ? Piszesz, ze syn ma lekki autyzm... nie ma czegoś takiego. Ewentualnie jest zespół Aspergera. Powinnaś dostać orzeczenie z poradni, wskazówki do pracy i nauczyciele MUSZĄ się dostosować...Jeżeli syn ma autyzm to wymagasz od niego za wiele.
    • mati.pati Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 09:11
      Przyznam się, że miewaliśmy podobne weekendy sad No może nie aż tak zawalone, ale 8h dla 9 latka nie wystarczyło na odrobienie zadań domowych.
      U nas takie skumulowanie zadań domowych wynikało z braku kontroli ile kto zadaje. Sama poszłam do polonistki i zapytałam czy pamięta wszystko co zadała dzieciom na weekend. Oczywiście pamiętała tylko o jednych ćwiczeniach, cała reszta wypadła jej z głowy. Bo zadawała w różnych dniach. Do tego pozostali nauczyciele pozadawali po jakiejś pracy domowej i wyszła mega kumulacja. Sprawa prac domowych trafiła do dyrekcji. Rada rodziców prosiła by wszystkie prace domowe umieszczać w librusie, by nauczyciele mieli podgląd ile dzieci mają już zadane. Niestety mamy niepłatną wersje librusa więc oni nie widzą prac zadanych z innych przedmiotów sad Po interwencji przez miesiąc było bardzo mało prac domowych. (z przegięciem w drugą stronę smile ) Teraz po feriach sytuacja się wyrównała.
      • annka78 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 09:25
        Skoro piszesz, że:
        --- W ub roku szkoła osiągnęła najniższe wyniki w mieście pod kątem egzaminów gimnazjalnych i egzaminów po 6 klasie.
        , poza tym w klasie najlepszy uczeń ma średnią 4,7 - wg mnie to oznacza, (zwłaszcza średnia szkoły), że szkoła jest bardzo kiepska. Potem ta duża ilość zadań domowych, którą opisujesz, wg mnie pewnie wynika z tego, że w szkole dzieci nie uczą się nic/bardzo niewiele. To fatalna sytuacja. Przeniosłabym dziecko, skoro od lat tak się dzieje, niewiele zwojujesz. Widać że Ci bardzo zależy na dobrych wynikach syna, w ogóle na jego edukacji. Zabierz go stamtąd. Godziny spędzone przez niego w szkole są prawdopodobnie godzinami straconymi. Ty mnóstwo pracujesz z synem, i nadrabiasz jeszcze braki szkolne, ale już nie dajesz rady. Niewiele to się różni od edukacji domowej, a mamy wciąż jeszcze bezpłatną edukację, która Wam się należy smile Znajdź lepszą szkołę, jak najszybciej!
          • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 12:09
            zuleyka.z.talgaru napisała:

            > Kiedyś to były normalne średnie zdolnych dzieci, 4,75 i pasek, nie cała klasa g
            > o miała.
            > Teraz jest naprawdę tak mizerny poziom, że średnia 4,7 oznacza kiepską szkołę l
            > ub kiepskiego ucznia?
            Chodzi o to, że średnia 4,7 to średnia najlepszego ucznia w klasie. A to już jest dziwne, biorąc pod uwagę , że to klasa IV sp. Same niezdolne dzieci w tej klasie? A może to nauczyciele niezdolni do uczenia?


            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 13:09
                  zuleyka.z.talgaru napisała:

                  > Jak dla mnie ten wątek jest pełen nieścisłości, autorka nie odniosła się do rze
                  > komych diagnoz...nie wiem czy to prawda.
                  Diagnozy są nieistotne. Nie sądzę, żeby była to klasa złożona z samych dzieci z zaburzeniami.

                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • iwoniaw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 15:24
                    Zapewne nie jest to klasa dzieci z zaburzeniami, za to większość dzieci pewnie ma rodziców, którzy nie drą szat, gdy potomstwo ma średnią 4,5 (albo 3,5) przy samodzielnym odrabianiu lekcji i spaniu w nocy.

                    --
                    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
                    mniej awanturujący."
                    • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 19:43
                      iwoniaw napisała:

                      > Zapewne nie jest to klasa dzieci z zaburzeniami, za to większość dzieci pewnie
                      > ma rodziców, którzy nie drą szat, gdy potomstwo ma średnią 4,5 (albo 3,5) przy
                      > samodzielnym odrabianiu lekcji i spaniu w nocy.
                      Tyle, że nikt nie ma tej średniej wyższej niż to 4,7 (mimo rycia po nocach), za to kilka osób ma średnią poniżej 2. W klasie mojej starszej córki w podstawówce z 1/3 klasy miała średnią powyżej 4,75 - część sama z siebie z przysłowiowym palcem w pewnej części ciała, część trochę pilnowana przez rodziców, było 1-2 outsiderów. W sąsiedniej klasie - to samo. W podstawówce to raczej norma.

                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • iwoniaw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 20:04
                        Cytat z
                        > a to kilka osób ma średnią poniżej 2.


                        A to to już sobie sama wymyśliłaś, autorka tego nie napisała.

                        Co do średniej 4,7 - to syn autorki nie ma wyższej "mimo rycia po nocach", o ryciu po nocach innych (ze średnią 4,5 czy 4,4 albo 3,8) nie ma słowa. W 4 klasie jest 11 (z religią) lub 10 (bez) przedmiotów średnią 4,7 ma się przy 3 czwórkach i 8 piątkach, 4,5 przy 5 czwórkach i 6 piątkach - to są jakieś tragiczne oceny?

                        --
                        "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
                        mniej awanturujący."
                        • morekac Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 07:06
                          Przy 8 pałach na semestr i 10 przedmiotach średnia >2 jakoś nie wychodzi. W podstawówce córek - całkiem dobrej podstawówce z przyzwoitymi wynikami egzaminów (31-33 pkt) średnia w 4 klasie była w okolicach 4, 3-4,5. Dzieci nie siedziały po nocach, nawet te z dysleksją, uczniów z wyróżnieniami było 5-8.
                          --
                          -------------------------------------------------------------
                          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                        • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 06.03.15, 19:03
                          iwoniaw napisała:

                          > Cytat z
                          > > a to kilka osób ma średnią poniżej 2.

                          >
                          > A to to już sobie sama wymyśliłaś, autorka tego nie napisała.
                          A jaka średnia może wyjść przy "kilku pałach, reszta na dopuszczających"?


                          >
                          > Co do średniej 4,7 - to syn autorki nie ma wyższej "mimo rycia po nocach", o ry
                          > ciu po nocach innych (ze średnią 4,5 czy 4,4 albo 3,8) nie ma słowa.
                          A owszem, o ryciu po nocach kilku osób jest. Skoro syn autorki ma najwyższą średnią w klasie, więc ryć po nocach muszą i osoby ze średnią niższą niż te 4,7.


                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 13:07
                zuleyka.z.talgaru napisała:

                > No to może w drugą stronę - poziom tak wyśrubowany, ze najlepszy uczeń daje rad
                > ę na 4,7....
                Poziom tak wyśrubowany, że szkoła na testach osiąga wyniki najniższe w mieście. I nie jest to tak, że im bardziej wyśrubowane wymagania tym więcej pał stawiają nauczyciele.

                --
                Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • morekac Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 16:59
                No to może w drugą stronę - poziom tak wyśrubowany, ze najlepszy uczeń daje radę na 4,7....

                Dałoby się obronić, gdyby wyniki z testu szóstoklasisty były lepsze...
                --
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                • zuleyka.z.talgaru Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 17:06
                  Zatem zostaje stwierdzenie, że autorka przegina w swoich opowieściach, albo ma mało ogarnięte dziecko, które musi ślęczeć nad lekcjami pół doby a ona wymaga cudów i niestety się nie da.
                  Nie wiem jaki jest cel takiego zamęczania dziecka.
                  • jakw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 19:35
                    zuleyka.z.talgaru napisała:

                    > Zatem zostaje stwierdzenie, że autorka przegina w swoich opowieściach, albo ma
                    > mało ogarnięte dziecko, które musi ślęczeć nad lekcjami pół doby a ona wymaga c
                    > udów i niestety się nie da.
                    Z jej relacji wynikałoby, że tam wogóle te dzieci mało ogarnięte... albo nauczyciele są do bani.


                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 21:30
                      Z relacji autorki wynika tylko, że jej dziecko mimo zaburzeń osiąga średnią 4,7 oraz ża taka średnia okupiona jest ciężką pracą dziecka która nie daje długotrwałych efektów. Jaki z tego wniosek : dziecko z zaburzeniami niezależnie od nakładów pracy pozostanie dzieckiem z zaburzeniami i choćby matka na głowie stawała nie przeskoczy możliwości dziecka.
                        • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 03.03.15, 23:36
                          Dla mnie próba wykorzystania przyjaźni z nauczycielem w celu uzyskania informacji o niezapowiedzianych sprawdzianach to nie tylko wyrachowanie i szczyt bezczelność świadczące o całkowitym braku kręgosłupa moralnego ale również brak szacunku do przyjaciółki.
                          • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 09:58
                            Chory człowieku ja nie wykorzystuje przyjaciółki, tyle samo wymagam od wszystkich nauczycieli. Wykorzystuje ORZECZENIE syna wydane przez PPP i nikt mi laski nie robi respektujac postanowienia poradni. Będę wymagać zapewnienia dziecku poczucia bezpieczeństwa bo to mam zagwarantowane w orzeczeniu. I w dupie mam to czy wymagam tego od koleżanki, przyjaciółki czy obcego nauczyciela. Mój syn jest dla mnie ważniejszy niż milion przyjaciółek i nie poświęce jego dobra dla krycia tyłka komuś komu nie chce się dostosować wymagań i napis aż c IPET u mimo zaleceń poradni. Mój syn ma pełne prawo uczyć się w masowej szkole i osiągać max wyniki jeśli chce i potrafi. Ma mie. to umożliwione i ma mieć pomoc pedagogów. Szkoła powinna napisać IPET ( nie będę ci pisała co to jest bo i tak nie zrozumiesz), każdy nauczyciel powinien go napisać i przestrzegać. Zrobił to tylko jeden nauczyciel. Nie popuszcze i przyjaźń nie ma z tym akurat nic wspólnego. A jakbyś nie zauważyła to odsyłam do początku wątku gdzie wyraźnie pisze o problemie klasowym, nie tylko mojego dziecka. Wiec zejdź z niego łaskawie i nie odzywaj się już nic, bo kompletnie nie wiesz o czym piszesz.
                            • makurokurosek Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 10:15
                              Wykorzystuje ORZECZENIE syna wydane przez PPP i nikt mi laski
                              > nie robi respektujac postanowienia poradn

                              Nie spotkałam się z tym aby poradnia nakazywała nauczycielowi uprzedzania o niezapowiedzianych sprawdzianach.
                              Nie wiem czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę w jakiej sytuacji stawiasz koleżankę.
                              • iwoniaw Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 10:59
                                Daj spokój, ona już dość napisała, żeby czytający ten wątek wyrobili sobie pojęcie o rodzaju mamusiek, jakie reprezentuje wink

                                --
                                Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
                                Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
                              • szklanapulapka2 Re: drakońskie wymagania w 4 kl 04.03.15, 16:28
                                Stawiam ją (i innych) w sytuacji konieczności respektowania postanowień poradni psychologiczno - pedagogicznej i zaręczam, ze nie przewyższa to niczyich możliwości. To, że Ty nie słyszałaś, by poradnia wymagała zapowiadania prac, sprawdzianów i odpytywań, nie znaczy, że tego nie robi. My w opinii mamy wyraźną klauzulę, która mówi, iż "CHŁOPIEC NIE POWINIEN BYĆ ZASKAKIWANY, NIE POWINIEN BYĆ ODPYTYWANY I PISAC PRAC (SPRAWDZIANÓW) BEZ WCZEŚNIEJSZEGO UPRZEDZENIA". Pomijam, ze dalej mamy wyszczególnione, ze prac i sprawdzianów nie powinien pisać w ogóle, ponieważ lepiej w jego przypadku rokują odpowiedzi ustne. Dziecko potrzebuje wsparcia nauczyciela i odpytywanie zamiast pisania prac, daje taką możliwość.
                                Tak więc powtarzam - NIKT MI ŁASKI NIE ROBI. Koleżanka prywatnie jest koleżanką, ale jeśli chce by traktowano ją w szkole jak nauczyciela (w tym mój syn, ja i inne dzieci), to niech zachowuje sie jak nauczyciel i pedagog. Ma u siebie orzeczenie syna i jej obowiązkiem było dostosowac się do niego oraz napisac IPET którego do tej pory nie napisała.
                                Jesli dla ciebie koleżeństwo czy przyjaźń byloby wazniejze od troski o własne dziecko, to nie mamy pola do rozmowy, przykro mi.
                                • maksimum Jaki biznes ma Polska z toba? 06.03.15, 01:35
                                  szklanapulapka2 napisała:

                                  > Stawiam ją (i innych) w sytuacji konieczności respektowania postanowień poradni
                                  > psychologiczno - pedagogicznej i zaręczam, ze nie przewyższa to niczyich możliwości.

                                  Jak dlugo poradnia psych-ped bedzie opiekowala sie twoim synem?
                                  Czy jak pojdzie na studia,to tez zaniesiesz papiery o specjalnym traktowaniu?
                                  A jak pojdzie do pracy,to tez zaniesie papierek z poradni psych-ped.?


                                  > To, że Ty nie słyszałaś, by poradnia wymagała zapowiadania prac, sprawdz
                                  > ianów i odpytywań, nie znaczy, że tego nie robi. My w opinii mamy wyraźną klauz
                                  > ulę, która mówi, iż "CHŁOPIEC NIE POWINIEN BYĆ ZASKAKIWANY, NIE POWINIEN BYĆ OD
                                  > PYTYWANY I PISAC PRAC (SPRAWDZIANÓW) BEZ WCZEŚNIEJSZEGO UPRZEDZENIA".

                                  Cale zycie polega na tym,ze czlowiek jest zaskakiwany.
                                  Zycie jest NIEPRZEWIDYWALNE,bo gdyby bylo to nie mialoby sensu.

                                  > Pomijam,ze dalej mamy wyszczególnione, ze prac i sprawdzianów nie powinien pisać w ogól
                                  > e, ponieważ lepiej w jego przypadku rokują odpowiedzi ustne.

                                  A jak bedzie na rynku pracy?
                                  Okaze sie ,ze 99% prac bedzie dla niego nieodpowiednich.

                                  > Dziecko potrzebuje
                                  > wsparcia nauczyciela i odpytywanie zamiast pisania prac, daje taką możliwość.

                                  Nauczyciel nie ma czasu na odpytywanie.

                                  > Tak więc powtarzam - NIKT MI ŁASKI NIE ROBI.

                                  Oczywiscie,ze wszyscy ci laske robia a ty wymagasz jeszcze wiecej.

                                  Glupi swistek papieru z przychodni psych-ped powoduje ze szkola musi wydawac na twojego syna 3X wiecej niz na kazde inne dziecko.
                                  A po skonczeniu nauki on i tak nie bedzuie zdolny do zadnej pracy.
                                  Wyobraz sobie,ze szkola to jest biznes.Tak samo jak wyzsze uczelnie sa biznesami.
                                  Placisz za zdobywanie wiedzy,ktora pozniej wykorzystujesz by zarabiac na zycie.
                                  Jaki biznes ma Polska z toba?
                                  Wymagania masz horrendalne,a ile sama do tego doplacasz?
                                  Czy moze ci sie wszystko nalezy?
                                  Kazdemu innemu tez sie nalezy.
                                  Demokracja polega na tym,ze kazdy jest traktowany identycznie,a jak chcesz pomoc swojemu dziecku to rob to w domu tak jak kazdy inny.
                                  Ja tez uczylem dzieci w domu.
                                  Zobaczylem korty tenisowe,to najpierw nauczylem sie grac w tenisa a pozniej nauczylem moje dzieci.
                                  • mama_kotula Re: Jaki biznes ma Polska z toba? 06.03.15, 13:10
                                    Cytat
                                    Glupi swistek papieru z przychodni psych-ped powoduje ze szkola musi wydawac na twojego syna 3X wiecej niz na kazde inne dziecko.


                                    Maksiuniu, to na odwrót akurat jest. Szkoła dostaje na dziecko z orzeczeniem dotację 3 razy większą, a wydaje tyle samo, co na zdrowe (jeśli nie ma ITN czy IPN, nauczyciela wspomagającego i specjalnych warunków).
                                    • maksimum Re: Jaki biznes ma Polska z toba? 06.03.15, 16:47
                                      mama_kotula napisała:

                                      > Maksiuniu, to na odwrót akurat jest. Szkoła dostaje na dziecko z orzeczeniem do
                                      > tację 3 razy większą,

                                      Ale wiesz chyba ze ta dotacja jest nie z kieszeni mamusi tego z orzeczeniem lecz wszystkich podatnikow.
                                      I kolejne pytanie jest takie,czy ta dotacja ma jakikolwiek sens,skoro dziecko po skonczonej szkole nie bedzie pracowalo i placilo podatkow?
                                      Na tym zycie polega,ze sama inwestujesz w swoje dzieci i pozniej dzieci pomagaja tobie na starosc.
                                      Ja moge zainwestowac w cudze dzieci jesli rokuja szanse na dobra prace i placenie wysokich podatkow.
                                      Specjalna opieka powinny byc otoczone dzieci najzdolniejsze a nie te,ktore ledwo-lewdo daja sobie rade.
                                      • mama_kotula Re: Jaki biznes ma Polska z toba? 06.03.15, 16:57
                                        Cytat
                                        I kolejne pytanie jest takie,czy ta dotacja ma jakikolwiek sens,skoro dziecko po skonczonej szkole nie bedzie pracowalo i placilo podatkow?


                                        Równie dobrze można zastanawiać się nad dotacją na
                                        - kształcenie Jasia synka żula Mietka, który do szkoły chodzi wyłacznie dlatego, że trzeba, a w planach zawodowych ma osuszanie butelek z tatusiem
                                        - kształcenie niewidomej Ani, niech lepiej Ania siedzi w domu i nauczy się tkać
                                        - twoje kształcenie w Polsce, które to koszty podatnicy ponieśli, a ty nie płacisz podatków w kraju. zwróciłeś? czy cieszysz się, że frajerzy jednak płacili, a ty sobie zwiałeś?

                                        W ogóle bez sensu jest twoja argumentacja. Jakkolwiek poniekąd się zgadzam, bo uważam, że wszelakie dotacje na kształcenie są bez sensu, ale w tym przypadku jechanie po autorce wątku jest mało fajne.
                                        • maksimum Re: Jaki biznes ma Polska z toba? 06.03.15, 20:14
                                          mama_kotula napisała:

                                          > Równie dobrze można zastanawiać się nad dotacją na
                                          > - kształcenie Jasia synka żula Mietka, który do szkoły chodzi wyłacznie dlatego
                                          > , że trzeba, a w planach zawodowych ma osuszanie butelek z tatusiem

                                          Co innego jest obowiazkowe ksztalcenie do 16 roku zycia a co innego wydawanie 3x tyle na kogos z orzeczeniem.

                                          > - kształcenie niewidomej Ani, niech lepiej Ania siedzi w domu i nauczy się tkać

                                          Calkiem dobry pomysl.

                                          > - twoje kształcenie w Polsce, które to koszty podatnicy ponieśli, a ty nie płac
                                          > isz podatków w kraju. zwróciłeś? czy cieszysz się, że frajerzy jednak płacili,
                                          > a ty sobie zwiałeś?

                                          Ja swoje wyksztalcenie w Polsce splacilem swoja praca w Polsce,ale pamietam ze jak wyjezdzalem w czasie studiow to musialem skladac depozyt za studia.
                                          Kiedys to bylo obowiazkowe odpracowanie 3 lat po studiach.

                                          > W ogóle bez sensu jest twoja argumentacja. Jakkolwiek poniekąd się zgadzam, bo
                                          > uważam, że wszelakie dotacje na kształcenie są bez sensu, ale w tym przypadku j
                                          > echanie po autorce wątku jest mało fajne.

                                          Szkolnictwo to jest zwykla inwestycja ,ktora ma sie zwrocic w przyszlosci.
                                          Autorka dla odmiany chce wyrwac z systemu 3x wiecej niz przecietny dzieciak i nie dac nic w zamian,no bo ona ma w doopie wszystkich(caly milion) bo ma orzeczenie.
                                          Przypomina mnie to sytuacje jak kiedys partyjni dostawali przydzialy na mieszkania i samochody.Im sie po prostu nalezaly z powodu przynaleznosci do swietlanej partii,a ja musialem wyjechac by sobie na to zapracowac.