Dodaj do ulubionych

8 lat, czy to stres? jak sobie radzic?

29.12.15, 17:41
Witajcie, moze ktos podpowie, jak radzic sobie (najprawdopodobniej) z objawami stresu u osmiolatka, bo trace sily... Umowilam wizyte u psychologa, ale poniewaz przypuszczam, ze bedzie wiele wizyt, wiec na NFZ - no wiec dopiero za dwa miesiace, a boje sie ze do tego czasu sfisiuje...
Odrabianie lekcji - zazwyczaj marudzenie, czasem ataki zlosci, ale jesli trudniejsze zadanie - goraczka 38+. Rano zdrowy.
Nie chce isc do okulisty - oslabienie,bladosc, bol glowy, biegunka. Objawy przez wieksza czesc dnia, ale przeszo godzine po odwolanej wizycie, wiec nie sadze ze zbieg okolicznosci.
Zobaczy cos np. obrzydliwego czy wzruszajacego, od razu mu slabo. Niestety zemdlal nam, z utrata przytomnosci, wiec jestem cala w pogotowiu caly czas.
Badania generalnie ok, stad podejrzenie o stres.

Czy macie pomysly, jak z nim postepowac? Jak np. przygotowac wizyte u okulisty??? Czy moze wlasnie nie przygotowywac, zabrac go tam podstepem? sad
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • andaba Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 29.12.15, 18:10
      Zamiast do okulisty zabrać do psychiatry - nie piszę tego złośliwie, jak się można bać okulisty? Jeszcze jestem w stanie zrozumieć strach przed dentystą.
      Jeżeli dziecko tak wszystko przeżywa, to nie jest normalne, trzeba znaleźć przyczynę i leczyć.
    • slonko1335 Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 29.12.15, 18:18
      Współczuję przeżywałam z córką-straszny wrażliwiec, to objawy nerwicowe, ją zjadał stres w związku z nowymi nieznanymi jej sytuacjami/miejscami/rzeczami/osobami-strasznie przeżywała takie sytuacje. Potrafiła się rozchorować z gorączką, wymiotami i biegunką jak się czegoś bała-badania krwi takie czy zabieg musieliśmy robić z łapanki, jak wiedziała wcześniej, że będą to rano była chora(ale ją uprzedziłam wcześniej, ze tak po prostu musimy kiedyś zrobić bo badanie musi być zrobione i ona sama uznała, ze to chyba dobry pomysł, ze się nie będzie nakręcać wiedząc ,że to za dwa dni, za dzien, jutro, potem nawet jak wiedziałą, że ejst jakis zabieg czy coś nieprzyjemnego to po prostu nie dopytywała keidy dokłądnie żeby nie wiedzieć....)...byłam u psychologa, w zasadzie sama konsultacja bez dziecka mi wystarczyła i po zastosowaniu porad i przy osiągnięciu większej dojrzałości młodej złagodziło się na tyle, ze nie potrzebowałam wizyty z córką i innych wizyt. U psychologa byłam na wizycie w PPP. Do dzisiaj przeżywa bardzo wszystko, jak usłyszy złe wiadomości ,coś przeczyta, obejrzy- budzi się w nocy, przezywa, płacze....
      --
      Sygnaturka się zgubiła....
    • b.bujak Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 29.12.15, 19:08
      myślę, że lepiej będzie umówić się na konsultację z psychologiem w PPP;
      po pierwsze dlatego, że pracujący tam psychologowie mają większe doświadczenia z dziećmi;
      po drugie wizyta raczej nie jest w placówce medycznej - mniejszy stres dla dziecka; u nas PPP jest szkole - zawsze to inaczej, niż pójść do przychodni
      wizyta wygląda tak, że najpierw jest spotkanie z rodzicem/ rodzicami, później przyprowadzasz dziecko i kolejny raz przychodzisz sama po diagnozę/ porady; no, chyba, że trzeba będzie więcej wizyt, ale to wg potrzeb;

      nam taka konsultacja swego czasu bardzo pomogła - pani psycholog dała wskazówki, jak postępować, jak rozmawiać;
      jeśli chodzi o sprawy medyczne to mówię dziecku w ostatniej chwili;
      --
      5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
    • kanna Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 29.12.15, 23:27
      Tak silne objawy stresu u dziecka musza mieć jakaś przyczynę. Póki jej nie ustalicie, trudno będzie prowadzić terapię dziecka (lub - co bardziej prawdopodobne u małego dziecka - rodziny).

      Od razu warto szukać psychiatry dziecięcego, lub próbować dostać się do poradni psychosomatycznej (funkcjonują przy szpitalach dziecięcych, potrzebne jest skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu).
      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
    • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 07:39
      Myślę że sama wizyta u okulisty jest najmniej ważna - trzeba ogarnąć tak silną skłonność dziecka do reagowania psychosomatycznego na emocje.
      Nauczyć je reagować inaczej. Często - pozwolić na to.

      Nie wiem jak jest u Ciebie - nie chcę uogólniać.
      Ale zwykle rodzice nie lubią wybuchów złości u dzieci i są za nie mniej lub bardziej ostro karcone, gdy dziecko płacze - słyszy że nie ma powodu albo że jest za duże na takie histerie etc.
      Większość dzieci mimo to rozwija się prawidłowo, niektóre - szczególnie te które mają wrodzone skłonności do zaburzonej regulacji emocji, dodatkowo nadwrażliwe - przetwarzają je w objawy psychosomatyczne. Szybko sie to utrwala - tym bardziej że często objawy te dają dodatkowe korzyści. Odwołana wizyta lekarska, nieobecność w szkole, zainteresowanie rodzica, troska.
      To nie jest tak że dziecko korzysta z tego z premedytacją. Absolutnie nie.

      Często dzieci reagują psychosomatycznie w sytuacji życia w ciągłym lęku.
      I wcale nie musicie być patologiczną rodziną znęcającą się nad ośmiolatkiem.
      Wystarczy stres szkolny albo reakcja dziecka na jakąś sytuację rodzinną - o której nawet nie musi wiedzieć bezpośrednio, na pewno taki nadwrażliwiec świetnie wyczuwa Wasze emocje.

      No właśnie - jak jest w szkole?
      Chłopiec chętne do niej chodzi?
      Ma kolegów?
      Jak się uczy?

      Jak reagujecie na jego objawy somatyczne gdy widać że to ewidentnie reakcja na stres?

      Potrzebujecie dobrego psychologa dziecięcego który się specjalizuje w takich sprawach.
      Poradnia psychosomatyczna - super pomysł.
      Jest bardzo fajna w Warszawie - nie wiem skąd jesteście - przy szpitalu na Niekłańskiej.

      Pokazałabym też chłopca dobremu interniście - bywa że objawy psychosomatyczne są nasilane przez przyczyny jak najbardziej somatyczne.
      Zaburzenia hormonalne, niedobory, przewlekłe infekcje, alergie, zaburzenia glikemii.
      Mogą czynić dziecko nadmiernie nerwowym, niecierpliwym, nadwrażliwym etc.
      W sytuacji stresu mogą dodatkowo nasilać się objawy - na codzień nie zauważane.
      Idealnie by było gdybyś poszła najpierw sama do lekarza, powiedziała o co chodzi a dopiero potem z dzieckiem, by już przy nim nie wdawać sie w szczegóły. Potem dziecko na korytarz z opiekunem a matka (tudzież ojciec oczywiście) pod jakimś pozorem (np. wizyty z sobą bo coś ją ostatnio kłuje w boku - z ośmiolatkiem to jeszcze przejdzie) zostaje w gabinecie by omówić szczegóły ewentualnej diagnostyki.
      Przy zaburzeniach psychosomatycznych u dzieci wizyta na której matka z niepokojem opowiada o objawach - to woda na młyn tych objawów.
      • kanna Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 12:05
        Potem dziecko na korytarz z opiekunem a matka (tudzież ojciec oczywiście) pod jakimś pozorem (np. wizyty z sobą bo coś ją ostatnio kłuje w boku - z ośmiolatkiem to jeszcze przejdzie) zostaje w gabinecie by omówić szczegóły ewentualnej diagnostyki.

        Staram się nie kłamać dzieciom.

        W takiej sytuacji powiedziałabym wprost - chcą sama porozmawiać z lekarzem, jak dorosły z dorosłym, ty poczekasz z tatą.
        --
        Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
        Pół wieku poezji
        • b.bujak Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 12:28
          kanna napisała:

          > Potem dziecko na korytarz z opiekunem a matka (tudzież ojciec oczywiście) po
          > d jakimś pozorem (np. wizyty z sobą bo coś ją ostatnio kłuje w boku - z ośmiola
          > tkiem to jeszcze przejdzie) zostaje w gabinecie by omówić szczegóły ewentualnej
          > diagnostyki.

          >
          > Staram się nie kłamać dzieciom.
          >
          > W takiej sytuacji powiedziałabym wprost - chcą sama porozmawiać z lekarzem, jak
          > dorosły z dorosłym, ty poczekasz z tatą.

          ja też staram się nie kłamać, ale wiem, jakie myśli galopują w takich sytuacjach przez głowę mojego syna - i wiem, że mniejszym złem jest to, żeby nie miał świadomości, że omawiam z lekarzem kwestie jego zdrowia; kiedyś, gdy syn miał podejrzenie pasożytów na wynikach badań napisałam pediatrze czerwonym długopisem, żeby nie mówiła o tym w obecności dziecka - pokiwała głową, wypisała leki;
          tego rodzaju podejście zostało mi zaproponowane przez psychologa - oczywiście nie powiedziała wprost, żeby okłamywać dziecko, ale zalecenie ogólne było takie, żeby ograniczać pewne informacje, bo nie jest ich w stanie udźwignąć emocjonalnie - więc, jeśli czegoś nie musi wiedzieć to nie wie; filtrowanie tych informacji to moja niełatwa rola...
          w naszym przypadku nadmiar informacji nasilił lęki;

          ale co by tu nie pisać - każdy przypadek jest inny i warto po prostu pójść po pomoc do specjalisty; bywa, że rodzic nieświadomie nakręca problem;

          -
          5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
        • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 17:47
          To nie działa u dzieci z tendencją do zaburzeń psychosomatycznych. Mają niezwykle bogata wyobraźnię w tym temacie zazwyczaj. I takie odesłanie na korytarz z informacją że teraz będziesz rozmawiała o nim z lekarzem, ale bez niego, za jego plecami - to naprawdę nie jest dobre rozwiązanie. I akurat wiem co piszę.
          • kanna Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 05.01.16, 21:01
            Dziecko z tendencją do zaburzeń psychosomatycznych - siedząc na tym korytarzu - tez się nakręca. Jeśli traktujesz je poważnie, rozmawiasz, co się z nim dzieje, tłumaczysz, czemu robisz tak, lub tak, a przede wszystkim - przejmujesz odpowiedzialność za sytuację, napięcie u dziecka spada.

            --
            Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
            Pół wieku poezji
    • makurokurosek Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 12:57
      Odpowiedz jest prosta albo twoje dziecko ma bardzo poważne zaburzenia psychiczne i tu zamiast psychologa potrzebny jest psychiatra dziecięcy, albo w waszym domu jest takie nagromadzenie agresji , że dzieciak psychicznie po 8 latach spędzonym w takim środowisku wysiada.
      To co opisujesz nie jest normalne i może odpowiadać zachowaniom 3 latka ale nie normalnego 8 latka
      • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 18:35
        Bez przesady.
        Zdiagnozowałaś na podstawie jednego posta poważne zaburzenia psychiczne u dziecka, wysyłasz do psychiatry bo na psychologa już za późno - tudzież nagromadzenie agresji w domu.
        Nic o dziecku nie wiesz, nic nie wiesz o jego przeżyciach, o zachowaniu rodziców i ich charakterze.
        U dziecka w jakiś sposób podatnego psychosomatycznie wystarczy że któryś z rodziców nadmiernie przejmuje się jego zdrowiem, rozczula się nad każdym katarem, ból brzucha powoduje panikę i strach. Nawet nie musi to być w żadnym patologicznym strasznie nasileniu - wystarczy połączenie podatności dziecka i obaw w tym temacie rodzica.

        Dziecko może przeżywać silny stres szkolny i tak nauczył się na niego reagować, co przenosi się też na życie domowe. Nawet częściej tak bywa że dziecko w szkole jakoś funkcjonuje, trzyma się, nauczyło się tłumić stres a w domu odreagowuje.
        I tak bardzo potrzebuje poczucia bezpieczeństwa że nadmiernie reaguje na wszystko co go narusza. Np. na wizytę u okulisty której z jakiegoś powodu się boi.
        Albo np. boi się że będzie po niej musiał nosić okulary.
        Nawet nie musi sobie tak do końca uświadamiać czego sie boi. Po prostu czuje strach a po ciężkim dniu w szkole, który był dla niego obciążający emocjonalnie - nie ma już siły na dalsze bycie twardzielem. Jedno dziecko odreaguje stres wrzaskiem, płaczem, awanturą.
        Inne gorączką, bólem głowy, brzucha.
        Bo taki ma charakter, taki ma sposób regulacji emocji, czasem - inaczej nie potrafi.

        I zanim się dziecko zaciągnie do psychiatry - warto jednak porozmawiać z mądrym psychologiem dziecięcym.
        Może wiele podpowiedzieć, wiele zaobserwować, dać kwestie do przemyślenia.
        Jeśli jest mądry - to jeśli uzna że dziecko jest już w takim stanie że konieczne jest wsparcie farmakologiczne - to do psychiatry wyśle.

        Praca z tak małym dzieckiem - to głównie praca z rodzicami.
        Tu psycholog bije psychiatrę na głowę.
        To rodzice muszą pogadać z kimś kto omówi z nimi ich codzienność, podpowie co można zmienić, co być może robią źle, co trzeba robić może inaczej. Podpowie pewnie by wybadać środowisko szkolne i pozaszkolne dziecka. Bo może dzieje się coś złego.
        Jeśli nie pomoże - wtedy a i owszem, trzeba kombinować dalej.
        Zaburzenia lękowe u dzieci, psychosomatyka - to olbrzymi ocean możliwości, dróg którymi trzeba pójść i zobaczyć co jest na ich końcu (także badając ciało, nie tylko psychikę) - nie da sie tego sprowadzić do: albo dziecko jest poważnie zaburzone psychicznie albo w domu ma tyle agresji że wysiada.

        Dziecko boi się okulisty.
        Ale dlaczego może się go bać?
        Bo w klasie ma ciężko ale jest chłopiec w okularach który ma gorzej. Bo widział jakiś program o operacji okulistycznej. Bo miał już jakieś doświadczenia w tym temacie, nie za miłe. Bo nie wie czego sie spodziewać a nikt mu dokładnie nie wyjaśnił.

        Ja osobiście wolę iść do dentysty niż do okulisty.
        Bywa.
        Wizja gmyrania mi przy oczach.. Ciarki mi po plecach chodzą.
        No, bywa.
        Choć dla przeciętnego człowieka akurat okulista grozy nie budzi.

        Ja też jestem mocno psychosomatyczna.
        Trudno mnie zdenerwować, rzadko czuję świadomie strach, wściekłość, w sytuacjach naprawdę stresujących zachowuję kamienny spokój. Odreagowuję inaczej.
        Taka po prostu jestem.
        Zawsze byłam.
        Jako dziecko - były jazdy bo nikt nie wiedział jeszcze dlaczego tak się dzieje. Nerwicowiec byłam niezły. i wszechstronny.
        Teraz w niczym mi to nie przeszkadza, nauczyłam się z tym żyć i w sumie objawy są bardzo niewielkie od okresu dojrzewania. A że wiem czego się spodziewać i dlaczego tak się dzieje - to niesamowicie pomaga. I osobiście wolę mieć rozwolnienie przed wizytą u lekarza której się boję - niż umierać z nerwów i się zamartwiać wink
        Moim rodzice zapewnili mi wspaniałe dzieciństwo. A jakaś zaburzona też chyba strasznie nie jestem wink

        Po prostu - jedni reagują na emocje tak, a inni inaczej.
        Myślę że gdybym urodziła się teraz, rodzice wzięliby mnie do fajnego psychologa który nauczyłby ich jak ze mną postępować, jak nauczyć odczuwać normalnie emocje i jak na nie reagować, że ich tłumienie nie jest dobre - pewnie byłoby mi łatwiej wtedy.
        Byłam bardzo wrażliwym dzieckiem postrzeganym przez wszystkich jako bardzo dojrzałe (gdy już wyrosłam z okresu bardzo silnej nieśmiałości). I wszyscy mnie za to chwalili.Utrwalali przez to nieświadomie i bez złej woli wrodzoną umiejętność i skłonność do tłumienia przykrych uczuć - tym bardziej że od małego dziecka miałam kontakt z chorymi, biednymi zwierzętami - ratowałam co tylko się dało uratować, gdy tylko mogłam zaczęłam wolontariat w schronisku. Za to zamartwiali się gdy mdlałam, miałam problemy trawienne etc. Albo kiedyś przez pół roku tak kaszlałam że traciłam przytomność z duszności bo nie byłam w stanie złapać oddechu.

        No dobra, rozpisałam się.
        Podsumowując - zanim z dziecka zrobi się dziecko poważnie zaburzone psychicznie bo reaguje psychosomatycznie na rzeczy budzące w nim lęk (uwaga na odmawianie dziecku prawa do czucia lęku! To prosta droga do rozwinięcia się zaburzeń psychosomatycznych) lub z jego rodziców oprawców - warto wsłuchać się w to co dziecko chce w ten sposób powiedzieć.
        Bo może ono nie potrafi inaczej zareagować albo ukrywa coś co jest dla niego zbyt trudne by mogło powiedzieć o tym inaczej. Np. boi się chodzić do szkoły bo mu tam dokuczają.
        Wiek 8-12 lat to okres szczególnej wrażliwości emocjonalnej.
        Nałożony na czas gdy w szkole zaczyna robić się naprawdę trudno społecznie i wymaganiami.
    • koza_w_rajtuzach Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 13:44
      Moim zdaniem oprócz psychologa warto byłoby zabrać syna do psychiatry.
      Mój syn też podobnie reaguje na okulistę, fryzjera (kiedyś się nie bał) i na wiele innych rzeczy. Jest niesamowicie nerwowy, od razu się frustruje jak mu coś nie wychodzi, taki chodzący kłębek nerwów. Psycholog nam nie pomógł, psychiatra zapisał leki na uspokojenie, dzięki którym lepiej się z nim współpracuje. Syn akurat do zerówki jeszcze chodzi i przed zażywaniem leków w ogóle odmawiał robienia zadań, ponieważ wystarczyło, że raz mu coś tam nie wyszło i potem nie dało się go przekonać. Dzięki lekom chętnie je rozwiązuje, nie jest już taki zestresowany.
    • mikams75 Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 14:04
      moje dzieck bylo zawsze bardzo oporne jesli chodzi o wizyty u specjalistow, ale nie az tak, bez widocznych chorob, raczej strach i panika, ale z wiekiem zaczela wyrastac.
      Na pewno nie zabierac nigdzie podstepem tylko przygotowywac na dlugo przed - duzo tlumaczyc dlaczego trzeba isc, co beda robic (np. przed wizyta u okulisty przez telefon dokladnie wypytalam jak bedzie wygladac badanie tlumaczac to wlasnie przygotowaniem wrazliwego dziecka) - ze szczegolami. Do tego male przekupstwo - nagroda po udanej wizycie.
      Z wiekiem jest coraz lepiej.
      • makurokurosek Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 15:28
        "> Na pewno nie zabierac nigdzie podstepem tylko przygotowywac na dlugo przed - du
        > zo tlumaczyc dlaczego trzeba isc

        Ja p... my tu nie mówimy o trzylatku tylko o ośmiolatku. Dziecko ma anormalne lęki i zachowania. Za chwilę wyjdzie, że matka do 18 urodzin będzie musiała chodzić krok w krok bo ten nawet czajnika będzie się bał, a ty nadal będziesz twierdziła że to nic strasznego i nie ma sensu iść do psychiatry?

        "> Z wiekiem jest coraz lepiej

        To dziecko ma 8 lat, metoda którą opisałaś stosuje się u 2-3 latków. Naprawdę nie widzisz problemu w 5 letnim opóźnieniu emocjonalno-społecznym tego dziecka.
        Swoją drogą ciekawe jakim cudem to dziecko w ogóle uzyskało pozytywną opinię gotowości szkolnej od nauczycielek przedszkolnych.
        • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 18:50
          > Dziecko ma anormalne lęki i zachowania.

          Moment, moment.
          O jakich anormalnych lękach mówimy?
          Bo dziecko bało się okulisty?
          A dlaczego nie miał prawa się bać?
          Odczuwa stres podczas odrabiania lekcji?
          A dlaczego nie ma prawa go czuć?
          Skoro idzie do okulisty - może ma jakiś problem z odrabianiem, może źle widzi, może wogóle boi się szkoły i po wyjściu z niej wszystko co ma ze szkołą coś wspólnego budzi w nim lęk i niechęć?

          Z jednej strony - oczekuje się by dziecko ośmioletnie było opanowane, spokojne, nie odczuwało lęku, strachu, stresu. Panowało nad emocjami, było dojrzalsze niż dorośli niemalże.
          Z drugiej - objawy psychosomatyczne traktujesz jako straszne zaburzenie i dowód na poważne zaburzenia psychiczne.

          A to nie ma tak łatwo.
          Dzieci to istoty bardzo emocjonalne.
          I te emocje w nich są.
          I okażą się tak czy inaczej.
          Pytanie tylko - jak.

          Dodatkowo - u dzieci przewlekle zestresowanych bardzo często obserwuje się pozorne opóźnienie emocjonalne, cofnięcie sie jakby w rozwoju. To naturalny mechanizm obronny.
          Nie patologia.

          Więc ja bym najpierw posprawdzała czy nie dzieje sie z dzieckiem coś co go przerasta ( niekoniecznie agresja rodziców), tudzież czy potrafi reagować prawidłowo na emocje. Jeśli nie - to trzeba je tego nauczyć. Czy jest zdrowe fizycznie.

          Jak żesz łatwo wysłać dziecko do psychiatry i załatwić sprawę pigułką.
          Ale ona, nawet jeśli zmniejszy stres i lęk - nijak nie nauczy jak sobie z nimi radzić. A dziecko będzie coraz starsze.

          Owszem, czasem trzeba, czasem inaczej się nie da, lęk uniemożliwia jakąkolwiek sensowną terapię, sprawia cierpienie i odcina dziecko od świata który je otacza.
          Wtedy lek łagodzący objawy jest konieczny.

          Ale niekoniecznie jako postępowanie pierwszego rzutu gdy dziecko reaguje stresem na lekcje albo wizytę u lekarza.
          • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 11:43
            Jeśli jest to standardowa kontrolna wizyta u okulisty to czego się bać? Nie boli, to nie jest dużo czasu. Emocje bardzo niewielkie. Bez problemu opędzałam taką wizytę z młodszym adhdowcem. Chyba że ktoś straszył dziecko noszeniem okularów? ALbo, jeśli rzeczywiście jest problem z lekcjami, rodzic upatruje w stwierdzeniu wady wzroku jedynej szansy na to, że jego dziecko nie jest "debilem"? Wtedy jest problem , ale z dorosłymi w otoczeniu dziecka.

            --
            Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • mikams75 Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 21:36
          metode, ktora opisalam stosuje do 7-latki, najwyrazniej nie kazde dziecko emocjonalnie dojrzewa w przewidywanym przez ciebie tempie. A w szkole radzi sobie ponadprzecietnie, bez obaw.
          Fantazja cie poniosla z tym czajnikiem i 18stka a wizyty u specjalisty tez nie odradzalam, wystarczy czytac uwazniej.
          • makurokurosek Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 22:37
            No cóż, ani w moim otoczeniu szkolnym ani w otoczeniu szkolnym mojej córki i jej kuzynów takich znerwicowanych dzieci nie ma. Natomiast w książkach do psychiatry dziecięcej jeżeli nerwica nie współtowarzyszy innym zaburzeniom psychicznym to cóż kładzie się duży nacisk na wpływ środowiska domowego. Opisany przypadek to nie jest jakaś lekka nerwica, wybacz ale ośmiolatek to nie dwu latek i doskonale wie kim jest okulista jeżeli więc z powodu wizyty u lekarza dzieciak dostaje takiej histerii to raczej świadczy to o zaburzeniach i to raczej nie małych.
            • mikams75 Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 30.12.15, 23:50
              przesadzasz, nie kazdy 8-latek wie, co to okulista - niby skad ma wiedziec jak nigdy nie byl? Teoria to nie praktyka. Szczegolnie jesli dziecko do tej pory mialo do czynienia z nieprzyjemnymi zabiegami lekarskimi.

              Nie przeceniaj tez wlasnej znajomosci dzieci w twoim otoczeniu, bo po prostu ich nie znasz na tyle. Ja tez nie znam lekow szkolnych kolezanek corki ani nie rozpowiadam o lekach wlasnego dziecka.
                • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 31.12.15, 18:22
                  > Jeszcze raz powtórzę ośmiolatek to nie trzylatek . Zachowanie ktore można uznać
                  > za normalne u trzylatka , u ośmiolatka świadczą o zaburzeniach psychicznych .

                  Przerażające masz poglądy czasami, tak Ci powiem.
                  Przede wszystkim ciekawi mnie na jakiej podstawie zdiagnozowałaś wiek emocjonalny chłopca.
                  Na podstawie tego że boi się wizyty u okulisty?
                  Czy dlatego że reaguje psychosomatycznie?

                  Pomyślmy, pomyślmy....
                  Iluż to dorosłych reaguje rozwolnieniem przed rozmową z szefem której się boją.
                  Iluż dorosłych oblewa się zimnym potem, drżą im ręce, skacze ciśnienie, boli głowa przed wizytą u dentysty.
                  Iluż dorosłych boli brzuch gdy mają się przyznać do jakiegoś błędu który popełnili, a ceną za to przyznanie się mogą być jakieś niechciane konsekwencje.
                  Iluż dorosłych mężczyzn mdleje na widok krwi.
                  Iluż dorosłych żyjących w stresie cierpi na septyczne wrzody żołądka i dwunastnicy?
                  Iluż dorosłych ma astmę i inne choroby autoagresywne - których tło jest różne, ale coraz bardziej podkreśla się tło psychosomatyczne.

                  A tu mamy dziecko które reaguje psychosomatycznie na coś czego się boi.
                  I zostało tak chętnie zdiagnozowane jako poważnie zaburzone psychicznie.

                  Taka moja sugestia - następnym razem gdy będziesz się czegokolwiek bała (świadomie lub mniej) lub się zdenerwujesz a Twoje ciało na to zareaguje - pomyśl sobie: jestem poważnie zaburzona psychicznie, jestem poważnie zaburzona psychicznie.
                  Co Ty na to? smile

                  Swoją drogą brak empatii też można w różne ciekawe sposoby zdiagnozować wink
                  • fogito Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 31.12.15, 18:45
                    Mój maz w wieku 50 lat uciekł z gabinetu w czasie pobrania krwi. Krew nie została pobrana. Ja przed wejściem do samolotu jestem chora ze strachu i dostaje ataków paniki choć latam regularnie od wielu lat. My to kurka poważnie zaburzeni jesteśmy i chyba nawet psychiatra nie pomoże surprised
                    • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 11:49
                      Pobieranie krwi jednak różni się trochę od badania wzroku. O ile lęk przy pobieraniu krwi czy dentyście zdarza się stosunkowo często i ma jakieś uzasadnienie (choćby ból) o tyle lęk przy badaniu wzroku zdecydowanie w normie się nie mieści.
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • mikams75 Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 16:26
                        ale skad to dziecko ma wiedziec jak dokladnie wyglada wizyta u okulisty i na czym polega badanie wzroku?
                        Poza tym nawet dorosli roznie reaguja - ja sie panicznie boje zakraplania oczu, soczewki bym sobie nigdy nie zalozyla i mam dreszcze jak sobie pomysle o robieniu czegos z galka oczna a pobranie krwi nie robi na mnie wiekszego wrazenia.
                        • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 17:46
                          A rodzic nie może opowiedzić? Już nie uwierzę, że z rodziców dziecka żadne nie było na zwykłym badaniu wzroku.
                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                      • fogito Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 16:52
                        Poważnie? Mam sie śmiać? 50 latek moze bać sie pobrania krwi, ale 8 latek nie moze bać sie okulisty? Ależ poleciałas. Za dużo szampana było. Dziecko boi sie niewiadomego. Mój syn tez sie bal okulisty jak mu cos do oka wpadło, bo myślał, ze ten mu oko wyjmie. Wyobraźnia dziecka podpowiada rożne scenariusze. A stary dziad - znaczy mój maz- juz od x lat wie jak pobranie krwi wyglada a histerie nadal urządza. Niektórzy to każda głupotę doroslego usprawiedliwia a dla dziecka litości miec nie bedą. Smutne to.
                        • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 17:55
                          No sorry, skoro wizyta była planowana to nie w trybie nagłym w związku z wyjmowaniem czegokolwiek z oka. Zresztą w takim przypadku nie byłoby pewnie mowy o zrezygnowaniu z wizyty choćby dzieciak mdlał z rozpaczy. Tak trudno 8-latkowi wyjaśnić o co chodzi z wizytą u okulisty?

                          --
                          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                          • fogito Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 18:22
                            A tak trudno jest 50 latkowi spokojnie znieść zwykle pobranie krwi? Piszesz jakbyś dzieci nie miała. Większość dorosłych niestety uważa, ze dziecko to musi znieść wszystko i zachowywać sie dojrzałe, ale juz sami od siebie tego nie wymagają. Otóż nie musi. Otóż ma prawo miec irracjonalny lek. A psim obowiązkiem dorosłego/rodzica jest zaakceptować lęk impowiedziec - widzę, ze bardzo sie boisz etc. To pierwszy krok do radzenia sobie z problemem - akceptacja.
                    • makurokurosek Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 15:51
                      Dziecko autorki reaguje irracjonalnym strachem połączonym z objawami somatycznymi na większość sytuacji dnia codziennego poczynając od odrabiania lekcji i nauce, a kończąc na wizycie u lekarza . Strach tego dziecka budzi nie tylko okulista ale każdy lekarz . Oczywiście można uznać , ze to norma odizolować dziecko od stresujących sytuacji i trzymać zamkniętego w domu . Pytanie tylko czy to rozwiąże sytuacje i co sie stanie w przyszłości z aspołecznym analfabeta bojącym sie własnego cienia . Reakcje dziecka są nieadekwatne do wieku i nie jest to niewielkie opóznienie ale kilkuletnie opóznienie .
                      • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 18:00
                        Nie wiem czy tu można mówić o nieadekwatności do wieku, większość dzieci chyba jednak nie reaguje jakoś strasznie na zwykłe wizyty u okulisty - nawet 3 czy 4-latki.
                        --
                        Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                        • fogito Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 18:13
                          A kto ustala normy w kwestii kto i jak na co reaguje. Większość dorosłych nie ucieka z pobrania krwi. Większość lata samolotami bez problemu. Większość tez korzysta z windy bez problemu. Ale sa tez tacy, co do windy nie wsiada i do samolotu tez. Sa tacy co na widok pająka wrzeszczą ze strachu. Moze poczytaj sobie o fobiach u dorosłych to nabędziesz trochę tolerancji dla dziecięcych lęków.
                            • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 06.01.16, 12:06
                              A to są jakieś normy odnośnie tego jakiego lekarza można się bać?
                              No proszę, ileż to się człowiek w internecie dowie wink
                              Czyżby też odgórnie ustalono że każdy kto się z takiej normy wyłamuje jest poważnie zaburzony psychicznie? Czy tylko lekko? wink
                              A jak ktoś się nie boi dentysty to jest równie patologiczne jak gdy się boi okulisty? Czy inaczej się to ocenia smile

                              Swoją drogą - ktoś w tym wątku opisywanym umiera przy odrabianiu lekcji?

                              Większość ośmiolatków niechętnie odrabia lekcje.
                              Czy jakoś postopniujemy co jest normalne a co nie?
                              Czy awanturowanie się jest ok?
                              Czy kombinowanie, wymyślanie wymówek, udawanie że lekcje się odrabia jest ok?
                              Tu mamy dziecko reagujące psychosomatycznie na emocje.
                              Czy w jego wypadku ból brzucha, złe samopoczucie - to już patologia czy nie?
                              A może wręcz norma - bo to wszystko wynika z niechęci do odrabiania lekcji - czyli normy.

                              I tak zaraz dojdziemy do absurdu.

                              Mi się tylko smutno robi że tak łatwo jest uznać za nienormalne, zaburzenie - każdą odmienność. Nienormalny jest strach przed tym czego my się nie boimy. Nienormalna jest trochę inna metoda odreagowywania emocji. Ktoś jest trochę inny niż wykrojony z matrycy "normalny" ośmiolatek (koniecznie zrównoważony, nie uciążliwy, dobrze się uczący) - patologia.
                      • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 20:59
                        >Oczywiście można uznać , ze to norma odizolować dziecko o
                        > d stresujących sytuacji i trzymać zamkniętego w domu

                        Mam wrażenie że wątek czytam dość dokładnie - powiedz mi, w którym miejscu ktokolwiek napisał o izolowaniu dziecka od stresujących sytuacji?
                        Bo ja tego nijak nie zauważyłam.
                        Ani w jednym miejscu.

                        Za to widziałam parę wpisów, w tym własnych, o wykazaniu zrozumienia, zaakceptowaniu wrażliwości dziecka - a co za tym idzie, popracowaniu nad tym by było mu łatwiej prawidłowo odreagowywać emocje.
                        By potrafiło wyładować w czasie np. intensywnej zabawy te już nagromadzone, by nie bało się mówić i odczuwać te akuratnie odczuwane.
                        By miało świadomość że są czymś normalnym, dorośli też się boją, nie zawsze można sobie pozwolić na odreagowywanie spektakularne, czasem trzeba zęby zacisnąć (i przykładowo mimo strachu iść do lekarza którego się boi - bo trzeba i tyle) ale że zawsze może przyjść do rodziców i z nimi o tym porozmawiać, że jak jest smutno to niczym złym nie jest wypłakanie się, gdy jest się bardzo wściekłym, niczym złym nie jest okazanie tego - o ile nikogo się przy tym nie skrzywdzi i okoliczności nie są takie że faktycznie trzeba zęby zacisnąć.

                        To jest ośmioletnie dziecko które boi się wizyty u lekarza.
                        Nie ważne jakiego. Boi się i już.
                        Reaguje jak potrafi na ten lęk.
                        Bo ma taki układ nerwowy, bo ma takie wypracowane metody, być może jego rodzice też tak reagują - niezbyt emocjonalnie.
                        A dorośli którzy go na oczy nie widzieli już go podiagnozowali - jest zaburzone, nienormalne, taki strach przed okulistą to patologia.

                        O kim to źle świadczy?
                        Czy to dziecko ma większy problem z emocjami czy niektórzy dorośli?
            • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 31.12.15, 18:31
              >i doskonale wie kim jest okulista

              Np. lekarzem który dłubie w oczach???
              AAA!!!!! wink

              Gdybym miała iść do okulisty ze świadomością że będzie mi mierzył ciśnienie w gałce ocznej - kto wie czy sama bym nie dostała gorączki wink

              Moja koleżanka opisywała mi zabieg podawania sterydu dogałkowo, igła, strzykawka, prosto w widzącą gałkę oczną.
              Bolało jak cholera, więc nawet nie miałam złagodzenia świadomością że koleżanka tego nie czuła.
              Ona o tym opowiadała spokojnie, ja prawie umarłam.

              Za to ja z uśmiechem chodzę do stomatologa.
              Nawet mi żaden nerw nie drgnie przed wizytą.
              A miałam usuwaną trudną ósemkę, miałam leczenie kanałowe, parę razy jakieś tam leczenie.
              Jestem pewnie zaburzona wink
              Bo tego rodzaju bólu wogóle się nie boję.
              W odróżnieniu od większości Polaków którzy idąc do dentysty - o ile w ogóle pójdą, idą w takich emocjach jakby szli na trepanację czaszki na żywca.

              Jak można odmawiać ośmiolatkowi strachu przed lekarzem?
              Powiedzieć - Twój strach jest zły, nie masz prawa się bać. Co za dziecinada!
              Toż to u dwulatka by przeszło ale u Ciebie?
              Jesteś zaburzony psychicznie!

              To dopiero jest chore.
              • fogito Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 31.12.15, 18:51
                Ja u dentysty dostaje ślinotoku i wydaje mi sie, ze zaraz sie uduszę. Jestem beznadziejnym przypadkiem nadwrażliwego nerwusa. Jakzez ja do czterdziestki dotrwałam to sama nie wiem. Pierwsza podstawowa zasada jest taka aby zaakceptować uczucia dziecka jakiekolwiek by one nie były.nigdy nie wolno zaprzeczać, bagatelizować, wyśmiewać, minimalizować. Tylko wyrażenie uczuć i akceptacja mogą pomoc dziecku przejść przez takie trudne doświadczenia. Z nadwrażliwości sie nie wyrasta, ale mozna nauczyć sie z nią żyć.
                Proponuje rodzicom udać sie do psychologa, bo to oni powinni nauczyć sie jak wspierać wrażliwe dziecko.
                • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 08:35
                  >Pierwsza podstawowa zasada jest taka aby zaakceptować uc
                  > zucia dziecka jakiekolwiek by one nie były.nigdy nie wolno zaprzeczać, bagateli
                  > zować, wyśmiewać, minimalizować. Tylko wyrażenie uczuć i akceptacja mogą pomoc
                  > dziecku przejść przez takie trudne doświadczenia

                  Dokładnie tak.
                  Co więcej - pomoże to dziecku nauczyć się przeżywać je inaczej niż tylko psychosomatycznie. Nie ma gorszego sposobu niż wmawiać dziecku że jego strach jest głupi, dziecinny, że nie ma powodu się bać.
                  Nie ma lepszego niż uszanować go, wykazać zrozumienie, że jest jak najbardziej normalny, spróbować zmniejszyć tłumacząc dokładnie na ile trzeba to co się będzie działo i po co to jest. Ucząc dziecko odreagowywać emocje - wojny na poduszki z dzikimi wrzaskami - na ile okoliczności pozwolą bo w akustycznym bloku te wrzaski mogą nie przejść, worek, taki dziecinny do boksowania, wykrzyczenie się, darcie gazet, rozwalanie pudeł kartonowych etc.

                  Z tym nie wyrastaniem nie do końca sie zgodzę.
                  Mózg z czasem dojrzewa, zmienia się, dojrzewa też układ wegetatywny którego nadwrażliwość jest jedną z głównych przyczyn objawów nasilonych psychosomatycznych. Dziecko też nabiera nowych doświadczeń, wie więcej o świecie.
                  Tak naprawdę okres po wieku dojrzewania jest tym znaczącym.
                  Ja najpierw byłam dzieckiem totalnie nadwrażliwym, wstydliwym, z fobiami, lękiem, odcinającym się od ludzi i rówieśników - siedziałam całymi dniami i czytałam, świat w książkach był bezpieczny i przyjazny. Czytałam książki bardzo hmmm... nie dla dzieci - naukowe. Potem przeszłam w świat wymyślony i wsiąkłam na całego.
                  Potem z wiekiem nauczyłam się bardzo panować nad emocjami i lękiem. Za bardzo, osiągnęłam w tym mistrzostwo. Przestałam czuć lęk, strach, ratowałam bezdomne zwierzęta masowo, bo miłość do nich mam wrodzoną a rodzice mnie w tym wspierali. Nawet mi serce nie drgnęło gdy ściągałam z ulicy potrąconego psa czy targałam do domu gawrona z połamanym skrzydłem. Był tylko spokój i poczucie że muszę zrobić to i to i to - czułam się jak profesjonalista po latach pracy w pogotowiu. Zaczytywałam się w książkach o chorobach zwierząt - żeby umieć im pomagać. To był okres właśnie objawów psychosomatycznych, zasłabnięć, bóli, duszności, kaszlu, silnych tików.

                  W wieku dojrzewania bardzo, bardzo znormalniałam smile
                  Utraciłam sporo swoich umiejętności (doskonała pamięć, umiejętność niesamowicie szybkiego czytania ze zrozumieniem, niesamowita jakaś taka intuicja granicząca z przeczuciami etc), za to bardzo dojrzałam emocjonalnie.
                  Również dojrzał mój układ nerwowy - nauczyłam się jeździć na rowerze co wcześniej było nieosiągalne, szalałam na koncertach heavy metalowych i punkowych (przy wcześniejszym lęku przed tłumem i hałasem było to nie do pomyślenia), rozwinęłam się bardzo towarzysko.

                  Myślę że to dużo zależy od przyczyn tej nadwrażliwości.
                  I tego jak jest traktowana przez otoczenie.
                  Ale dziecko nie musi być nadwrażliwe żeby otoczenie wyrobiło w nim objawy psychosomatyczne.
                  Wystarczy dziecku wmawiać że to co czuje jest głupie, dziecinne i dziwne. A w późniejszym wieku - nienormalne.

                  Dzieci w wieku 8-12 lat są szczególnie wrażliwe emocjonalnie.
                  Podatne ta ciosy.
                  Uczące się w jaki sposób regulować coraz bardziej skomplikowane emocje.
                  Mogą się nauczyć regulować je tak by otoczenie się z nich nie śmiało.

                  • kara_w Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 10:38
                    Bardzo Ci dziękuję za ten i powyższe wpisy. Widzę teraz, że naiwnie oczekiwałam jednoznacznych zaleceń - rob tak i tak (przynajmniej do czasu az zajmie się nami specjalista), a sprawa jest bardziej skomplikowana. Ale to dlatego, ze naprawdę gubię się już w tym co właściwe, co dobre dla dziecka. A dzięki Tobie nabrałam nieco optymizmu i spokoju, a spokój na pewno nam wszystkim teraz potrzebny. Dziękuję i życzę wszystkiego dobrego.
                    • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 11:45
                      kara_w napisała:

                      > Bardzo Ci dziękuję za ten i powyższe wpisy. Widzę teraz, że naiwnie oczekiwałam
                      > jednoznacznych zaleceń - rob tak i tak
                      Gdyby to było takie proste to żadne wizyty u specjalisty nie byłyby potrzebne
                      --
                      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                    • fogito Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 17:00
                      Przeczytaj 'wychowanie bez porazek' Gordona i 'jak mowić do dzieci.....' Faber, bomtomtynmusisz odrobić prace domowa i nauczyć sie techniki aktywnego słuchania imakceptowania uczucdziecka nawet jak masz ochotę gryźć ściany. To w twoich rękach jest samopoczucie dziecka, specjalista musi pomoc tobie a dziecku moze pomoc ewentualnie. Ja bym jednak uważała na diagnozy i dawanie dziecku leków. Najpierw przyjrzyj siemjak wy w domu reagujecie na leki dziecka. Jeśli zaprzeczacie to sami tworzycie problem. I od tego trzeba zacząć.
    • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 11:35
      Taki stes wz z wizytą u okulisty? To zdecydowanie nie jest normalne. Ktoś mu tłumaczył jak wygląda taka wizyta?
      --
      Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
        • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 17:44
          Ciekawe - dziecko sobie ogląda telewizję w sposób dowolny, kolega z nim rozmawia nt wyjmowania oczu , za to nikt nie rozmawia z dzieckiem jak wygląda wizyta u okulisty? Litości. Rozumiem, że dziecko jest nadwrażliwe, ale opisywane zdarzenie zw. z wizyta u okulisty nie mieści się w żadnej normie, to pewne

          --
          Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
            • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 02.01.16, 18:30
              Normę możesz sobie zbadać pod drzwiami gabinetów. O ile dzieci zdenerwowane pobraniem krwi zdarzają się dość często, zdenerwowanie pod drzwiami u laryngologa też się zdarza, o tyle w życiu nie widziałam histeryzującego dzieciaka pod drzwiami do okulisty. A doświadczenie mam w tym zakresie spore.
              --
              Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
              • morekac Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 02.01.16, 20:10
                Dla ścisłości: młody człowiek nie histeryzował pod gabinetem, tylko tam po prostu nie dotarł.
                --
                -------------------------------------------------------------
                "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                  • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 03.01.16, 10:17
                    fogito napisała:

                    > I jak my teraz ustalimy kto histeryzuje w domu, kto przed gabinetem a kto w śro
                    > dku surprised
                    Gdyby wizyty lekarskie były masowo odwoływane z powodu histerii to już NFZ trąbiłoby o tym.
                    Histeryków przedgabinetowych łatwo zaważyć. Histeryków gabinetowych łatwo usłyszeć.


                    --
                    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                • jakw Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 03.01.16, 10:19
                  Od 35 lat bywam u okulistów regularnie. Od wielu lat z dziećmi. Na pierwszy rzut oka i ucha gabinety laryngologiczne są znacznie bardziej hardkorowe niż te okulistyczne.
                  --
                  Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
                  • fogito Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 03.01.16, 14:57
                    No i co w związku z tym? Ja tez bywam regularnie u okulisty sama lub z dzieckiem. I nie wyciągam z tego żadnych wniosków poza jednym. Ktoś sie moze bać laryngologa, ktoś ginekologa a ktoś okulisty. I nie każdy sie bedzie wydzierał przed gabinetem.
                  • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 03.01.16, 15:44
                    No ale o czym to ma świadczyć?
                    Dziecko ma prawo bać się okulisty (nigdzie nie przeczytałam by bohater wątku histeryzował pod gabinetem - po prostu reagował somatycznie na obawy przed wizytą, w domu).
                    Ma prawo być wrażliwsze niż inne.
                    Ma prawo bać się czegoś innego niż Ty.

                    Na pewno chłopiec potrzebuje wsparcia. Pomocy w ogarnięciu swoich emocji.
                    Pewnie pomocy potrzebują też rodzice.
                    Tym bardziej że postępowanie z dzieckiem tak psychosomatycznym nie jest łatwe - wiem coś o tym, naprawdę. Ile błędów popełniałam mimo najlepszych chęci - to tylko ja wiem. Nie jest łatwo reagować spokojnie i bez ukrytego stresu (który takie dzieci wyczuwają jak radary) na somatyczne objawy - gdy nie wiadomo co jest wyrazem emocji, a co objawem ewentualnej choroby. Objawów psychosomatycznych nie wolno lekceważyć - bo dziecko faktycznie cierpi, ale nie można się nad nimi rozwodzić, rozczulać. Nie mogą dawać dziecku korzyści.
                    To temat rzeka.
                    Dlatego pomoc doświadczonego terapeuty na pewno będzie bardzo cenna.

                    Dziecko z takim sposobem reagowania na emocje nie ma łatwo.
                    Dla rodziców to też trudne doświadczenie.
                    Rozwodzenie się nad tym czy dziecko ma prawo bać się okulisty czy nie i czy jeśli się boi to jest bardzo zaburzone psychicznie czy tylko trochę - mija się z celem.
                    Na dodatek stresuje rodzica który szuka rozwiązania sytuacji i wsparcia.
                    Po co?
              • anoraak Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 03.01.16, 18:04
                moja córka lat 10 - spokojna przed wizytą u okulisty, w czasie wizyty i zakraplania oczu (badanie dna oka) - wpadła w dziką histerię, kompletnie bez powodu - wierz mi, że obecnie boi się okulisty mimo, że nic jej złego nie zrobił i przed gabinetem przy przyszłej wizycie na pewno stres. o dziwo ta sama córka nie ma najmniejszych problemów z niemiłymi zabiegami dentystycznymi czy ortodontycznymi. pobierania krwi boi się bardzo (normalna histeria i agresja), szpitala (choć była w nim tylko jako 3 latka) - boi się panicznie. I co ?
      • karmelowa_bombonierka Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 01.01.16, 20:48
        Wytłumacz mi - jakie normy, jakie książki, specjaliści, jaki autorytet stwierdzić może że lęk przed stomatologiem jest normalny, przed pobieraniem krwi jest normalny - a za to przed okulistą to już patologia?
        Bo dla mnie to jakaś abstrakcja.

        Interesuje mnie to o tyle że jak pisałam wcześniej - stomatologa nijak się nie boję, pobierania krwi nijak się nie boję, ginekologa nijak się nie boję - za to wizyta u okulisty napawa mnie dreszczem.
        Wizja samodzielnego założenia soczewek (nie mówiąc o ich zdjęciu) przyprawia mnie o porównania z porodem - prawdę mówiąc wolałabym rodzić co rano niż soczewki sobie zakładać wink

        Który lęk jest normalny, akceptowalny, nie budzi zdziwienia (czy kogoś dziwi że dziecko boi się pobierania krwi? a cóż to za wielkie halo - ukłucie i tyle) a który już świadczy o nienormalności?

        Mój syn jako małe dziecko miał badanie dna oka, robione przez średnio miłą okulistkę, która mu nawijała powieki na jakieś patyczki i gmyrała przy oczach. Czy jako ośmiolatek miałby prawo już się bać wizyty u okulisty? Czy to nadal byłaby patologia?
        A ośmiolatek którego kolega uraczyłby opowieścią o traumatycznej wizycie własnej - może się bać? Czy też nadal nie?

        Jak łatwo niektórym przychodzi uznanie że dziecko jest nienormalne, zaburzone, bo się boi czegoś innego niż oni.
        Fascynujące swoją drogą.
    • morekac Re: 8 lat, czy to stres? jak sobie radzic? 02.01.16, 11:40
      > Odrabianie lekcji - zazwyczaj marudzenie, czasem ataki zlosci, ale jesli trudni
      > ejsze zadanie - goraczka 38+. Rano zdrowy.

      Dzieciak pewnie jest nieco nadreaktywny i konsultacja się przyda (BTW: kardiolog dziecięcy go widział po tym omdleniu?), ale zastanawiam się, na ile sami trochę podgrzewacie atmosferę. Marudzenie i wściekanie się przy odrabianiu lekcji bywa dosyć częste, temperatura - niekoniecznie. Zgubiłabym termometr, na serio, zaś na inne dolegliwości podawałabym lekarstwo...
      Co do okulisty: czy reakcja byłaby taka sama, gdyby poszedł z drugim rodzicem? Albo z innym krewnym, jeśli to możliwe? No i uprzedziłabym dopiero po szkole, w dniu wizyty u okulisty, wyjaśniając oczywiście, czego może się spodziewać.
      Dzieci miewają różne reakcje, czasami dziecko rozmemłane przy rodzicach zachowuje się całkiem inaczej przy obcych. Bardzo możliwe, że dzieciak powinien uczyć się radzenia sobie z frustracją - stopniowo. Był kiedyś u jakiegoś innego lekarza i poradził sobie z lękiem? Myślę, że i teraz da w końcu radę. Nie dlatego, że tacy duzi chłopcy się nie boją (bądź też jego strachy są wyssane z palca- chociaż my wiemy, że tak jest) - ale dlatego, że potrafi to zrobić.
      --
      -------------------------------------------------------------
      "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka