Dodaj do ulubionych

Ta straszna czwarta klasa a zajęcia dodatkowe....

10.06.16, 13:25
Dziewczyny których dzieci maja już za sobą...jak wyglądała sprawa zajęć dodatkowych Waszych dzieci w tej 4 klasie...moje dzieciaki chodzą na dużo zajęć, córka wymyśla kolejne, w wielu miejscach muszę dziecko zapsiac już teraz, wpłacić zadatki na rezerwacje miejsc, ja wiem, że dzieci są różne ale pytam z ciekawości jak to wyglądało u Was? czy w porównaniu do klas 1-3 ilość zajęć pozalekcyjnych uległa zmianie z uwagi na mniej czasu wolnego?czy nie ma takiej zależności?
--
Sygnaturka się zgubiła....
Edytor zaawansowany
  • lucyjkama 10.06.16, 14:21
    U nas to będzie więcej zajęć z uwagi na naukę w popołudniowej szkole muzycznej. Po prostu w muzycznej też jest od 4 klasy więcej zajęć wink Ale póki co nie myślimy o tym, na razie córka kończy 2 klasę smile
  • tusia-mama-jasia 10.06.16, 14:23
    U nas uległa.Chociaż może na początku nie tyle z uwagi na mniej czasu wolnego,co na krystalizację zainteresowań.Koniec końców okazało się to trafione,bo nauki zwłaszcza w ostatnich miesiącach roku było sporo,a jak się przy tym człowiek chce realizować w stu pięciu i jednym konkursie,to chyba by spać przestał,gdyby jeszcze miał n dodatkowych zajęć.
    Fakt,że to klasa sportowa i godzin lekcyjnych w tygodniu jest więcej (samego wfu 10).Ale do tego dodatkowy angielski,1x w tygodniu relaks w pracowni plastycznej,no i 1x zbiórka harcerska,ale to w piątki,więc jakoby już weekendwink Kółko przyrodnicze jeszcze-na zerowej godzinie w piątek.I tyle.Szachy,baseny,ścianki wspinaczkowe poszły w odstawkę.

    --
    Tusia

    Jaś 30.10.2006
  • slonko1335 10.06.16, 14:32
    U młodej na razie karate, basen, tańce, zuchy-nie wspominam nawet o szkolnych kółkach.... Dodatkowo ma być angielski(to będzie w szkole dopasowane do planu więc tu najmniejszy problem), młoda marudzi o gitarze, zajęciach plastycznych, chce dodatkową godzinę basenu...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • an.16 10.06.16, 15:24
    A ja obawiam się, że córka będzie miała za mało zajęćwink Syn chodził do klasy sportowej, więc 10 h wf, 3 razy w tygodniu 1,5 h treningu, dodatkowo angielski (w domu), perkusja i tenis. Córka nie będzie kontynuować klasy sportowej (dyscyplina jej nie leży) i już zastanawiam się co pocznie z wolnym czasem. Na szczęści obok jest klub sportowy oferujący gimnastykę i basen, w szkole zajęcia plastyczne, a poza szkołą akrobatyka. Wiem, ze i tak będzie miała mnóstwo czasu wolnego. Klasy 4-6 to naprawdę nie jest MBA.
  • oqoq74 10.06.16, 16:26
    A Ty ile godzin dziennie pracujesz?
  • makurokurosek 10.06.16, 15:36
    Według mnie nie ma sensu nadmierna ilość zajęć dodatkowych, po pierwsze w klasie 4 jest więcej godzin lekcyjnych niż w klasach młodszych, tak więc zdarza się , że lekcje kończą się o 15 czy jeszcze później. Dziecko też musi odpocząć i zwyczajnie poleniuchować a nie być przeganiane z zajęć na zajęcia niczym krowa . Więcej zajęć niż 2-3 tygodniowo to dla mnie totalne przegięcie
  • slonko1335 10.06.16, 16:58
    >a nie być przeganiane z zajęć na zajęcia niczym krowa
    albo nie doczytałaś albo nie zrozumiałaś co jest napisane...to dziecko wybiera zajęcia na które chce chodzić-nie ja i to są jej pomysły nie moje...

    Lekcje kończy po 16 jak ma drugą zmianę od pierwszej klasy więc to dla niej nic nowego.

    Ma czas na odpoczynek i leniuchowanie-teraz, a wymyśla ciągle coś nowego i dlatego pytam jak będzie w tej 4 klasie bo nie wiem czy dalej go będzie tyle miała.....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • oqoq74 10.06.16, 17:05
    Dzieci zwykle nie mają umiaru i chcą wszystko i dużo. Ale to rodzic jest od tego, aby w którymś momencie powiedzieć stop, wybierz albo, albo.
    A jak będzie w Waszym przypadku, to się okaże.
  • slonko1335 10.06.16, 17:16
    Na razie nie mam podstaw aby jej zajęcia ograniczać, biegnie na nie jak na skrzydłach, wywiązuje się ze swoich obowiązków, w szkole idzie jej świetnie, odnosi sukcesy w konkursach, spotyka się prawie codziennie z koleżankami... na więcej nie chodziła bo ja nie miałam jak logistycznie jej dostarczać na więcej zajęć a od przyszłego roku będzie musiała ogarniać te dodatkowe, które wymyśla sama bo ja odmówiłam współpracy w tymwzględzie, więc tu dodatkowa trudność......no i to jednak podstawówka wczesnoszkolna jest na razie...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • makurokurosek 10.06.16, 17:28
    "Ma czas na odpoczynek i leniuchowanie-teraz, a wymyśla ciągle coś nowego i dlatego pytam jak będzie w tej 4 klasie bo nie wiem czy dalej go będzie tyle miała.."

    Trudno powiedzieć, to zależy od tego ile materiału dziecko przyswoi na lekcji, ile będzie potrzebowało na naukę w domu, ile czasu zajmie mu przestawienie się na nowy system pracy. Nie ma co udawać w klasie czwartej dziecko musi być przygotowane codziennie na kilka lekcji, na każdą lekcje odrobić pracę domową , a czas nie stoi w miejscu.
    Większość osób które znam ogranicza ilość zajęć pozalekcyjnych w klasach wyższych do minimum,
  • slonko1335 10.06.16, 18:42
    >Większość osób które znam ogranicza ilość zajęć pozalekcyjnych w klasach wyższych do minimum,
    o to mi właśnie chodzi, czyli raczej ograniczyć albo na razie zostawić to co ma a nie zgadzać się na kolejne-chyba, że zamieni coś na coś innego...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • makurokurosek 10.06.16, 20:03
    W klasie czwartej masz
    5x polski
    4x matematykę
    3 x przyrodę
    3x angielski
    1x historia

    Bardzo często sprawdziany z tych przedmiotów nakładają się , dochodzą kartkówki, w klasie czwartej jest bardzo szybko wprowadzona bardzo dużej ilości nowego materiału z matematyki . Samo ogarnięcie wymagań każdego z nauczycieli jest trudne , tak więc nawet dzieci super sobie radzące z materiałem odczuwają przeskok w klasie czwartej . Oczywiście kojarzę , że twoja córka się super uczy i wszystko szybko łapie ale lepiej poczekać, niż nabrać za dużo i ją przeciążyć.
  • jakw 10.06.16, 23:11
    Na pewno nie zakładaj zwiększenia ilości tych zajęć. Niech się córka zdecyduje co chce.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • bozenka78 10.06.16, 17:12
    To bardziej chyba zależy od szkoły niż od dziecka.
    U nas od czwartej klasy jest dużo więcej kółek do wyboru i oprócz tego dużo aktywności, mających charakter jednorazowy, ale zajmujących całe popołudnie (jakieś warsztaty, turnieje, wycieczki, podchody itp.). I oczywiście nie trzeba na to chodzić, ale atrakcyjne są te zajęcia, więc gdyby moje dziecko miało więcej zajęć pozaszkolnych, to by co chwilę musiało z czegoś rezygnować.
    Dlatego u nas te aktywności szkolne dodatkowe organizują trochę rytm tygodnia. Ale są oczywiście takie szkoły, w których nic się po południu nie dzieje.

    Oprócz tego musisz założyć średnio godzinę dziennie na lekcje w domu. Czasem nie ma w ogóle lekcji, czasem długie wypracowanie trzeba napisać, przygotować jakieś większe prace plastyczne, przygotować się do konkursu, sprawdzianu itp.
  • slonko1335 10.06.16, 17:22
    Nic w szkole nie jest organizowane dodatkowo popołudniami. Szkoła dwuzmainowa i po południu są po prostu lekcje drugiej zmiany. Rzeczywiście myślę, że przeżyje szok zadań domowych bo teraz ma niby zadawane codziennie ale bardzo mało czasu zajmuje jej odrabianie lekcji no i nie musi kompletnie uczyć się w domu bo wszystko wynosi z lekcji-ja nawet nie wiem czy ona potrafi się uczyć bo nigdy sie nie uczyła ale też i ma świetną nauczycielkę wczesnoszkolną, a jak będzie z każdego przedmiotu ktoś inny o wiadomo może być różnie....najgorzej, że takiej gitary to trudno spróbować bez nakładów finansowych a cholerka wie raz czy jej się spodoba, dwa czy będzie na to czas...no i teraz nie ma praktycznie wf a w 4 klasie będą, więc może zajęcia ruchowe w postaci karate sobie odpuści bo bardziej dla poćwiczenia i poruszania się tam chodzi niż jakiejś pasji..wink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • niektorymodbija 11.06.16, 23:35
    Nie ma u ciebie w okolicy domów kultury itp., w których mogłaby spróbować gitary bez żadnych nakładów finansowych? W Warszawie mógłBym podać namiar na takie zajecia.
  • slonko1335 12.06.16, 00:13
    Jest Pałac Młodzieży do którego nabór już się skończył w maju-niestety nie mając planu a mając szkołę dwuzmianową nie miałam pojęcia na jaką godzinę i w jaki dzień w tym naborze w ogóle startować..

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • blaszany_dzwoneczek 12.06.16, 08:12
    Nabór do jutra jest. W maju był na kontynuacje zajęć. Poza tym w razie czego we wrześniu będą roszady, ludzie będą rezygnować, zmieniać grupy, będzie mnóstwo wolnych miejsc, jak w zeszłym roku, wiec jakby Wam na czymś zależało, to warto się będzie przejść i dowiadywać.

    --
    Anielka 11.10.2007
    Sierpniowy ktoś
  • slonko1335 12.06.16, 09:20
    U nas był w maju. "Składanie przez rodziców wniosków (wraz z załącznikami) o przyjęcie na zajęcia na wolne miejsca. 23 ? 31 maja" I nie nie ma mnóstwa wolnych miejsc. Po zapisie kontunuacji bardzo niewiele ich zostało. I mimo tych roszad we wrześniu jednak w zeszłym roku na pasująca mojemu dziecku do planu grupę zmienić się nie udało..bo przeciez zapsialam na ten dzien i tą godzinę, miejsce w jedynej pasującej młodej do planu grupie się nie zwolniło żadne do końca roku...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • blaszany_dzwoneczek 12.06.16, 09:30
    Zapomniałam, że poza warszawą też są pałace młodzieży wink Pałac mi się sciśle kojarzy z budynkiem pałacu kultury i nauki.

    --
    Anielka 11.10.2007
    Sierpniowy ktoś
  • slonko1335 12.06.16, 10:03
    W sumie to się teraz u nas nazywa Pomorskie Centrum Edukacji - mi z przyzywczajenia ten Pałac zostałsmile

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • ewa_mama_jasia 13.06.16, 10:20
    Niue zakładaj, że w czwartej klasie będzie źle. Mój syn właśnie konczy tę mityczną czwartą klasę i musze przyznać, ze w zasadzie prawie wszystko wynosił z lekcji. Do sprawdzianów może się uczył 3 - 4 w całym roku szkolnym i to raczej było odpytywanie przeze mnie, niż faktyczna nauka. Ze 2 czy 3 razy musiałam mu coś wytłumaczyć. Więc czwarta klasa minęła łagodnie, jedyne kłopoty naukowe wynikały z nieogarnięcia młodego i braku pracy domowej / zeszytu / ćwiczeń / braku pracy na lekcji. A tak w zasadzie całą wiedze wynosił z lekcji i starczyło tego na 4,7. Gdyby nie jedynki za brak tego czy tamtego miałby średnią w okolicach 5. Kwestia tego, jak pracuje klasa, jacy są nauczyciele, czy wykładają temat, czy tylko sprawdzają wiedzę.
    Do tematu zajęć pozalekcyjnych wróciłabym w IV klasie, po zobaczeniu, jak córka sobie radzi w szkole.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • grzalka 10.06.16, 20:38
    U nas nic się nie zmieniło, nadal dużo zajęć pozalekcyjnych. Czasu nadal dużo mają, szkoła ich mało absorbuje.

    --
    Prawo Katza - ludzie i narody będą działać racjonalnie wtedy i tylko wtedy, gdy wyczerpią już wszystkie inne możliwości
  • sonrisa06 11.06.16, 06:44
    Ja też już trochę myślę o zajęciach dodatkowych dla córki. Na pewno zostawimy hiszpański raz w tygodniu, angielski zwiększymy do dwóch razy w tygodniu. Córka jeszcze chciałaby tańce, ale z tym to zobaczymy, bo klasy 0-3 miały fajne tance w szkole zaraz po lekcjach. W 4 klasie musialabym ją gdzieś dowozić. Chyba wszystko się wyklaruje dopiero we wrześniu. Obawiam się matematyki, czy nie trzeba będzie nad nia posiedzieć, bo córka orłem nie jest. Nie chciałabym żeby córka codziennie po poludniu coś miała, no i obowiązkowo piatek i weekend wolny.
  • k1234561 12.06.16, 06:39
    Cóż różnie może być.Wszystko zależy na jakich nauczycieli córka trafi od tej 4 klasy.Jak na konkretnych, którzy tłumaczą i umieją przekazać wiedzę to super bo to dziecko akurat dużo umie wynieść z lekcji.Stąd lekcje zadane zrobi błyskawicznie a przygotowanie do następnej lekcji, sprawdzianu, pracy klasowej ogarnie w pół godziny.Rewelka jak dla mnie.W tej sytuacji skoro rodziców stać finansowo i logistycznie a córka aż się pali do innych aktywności to spoko niech chodzi i na pierdylion zajęć.I tak ogarnie wszystko z palcem.Ale....schody zaczynają się kiedy jednak jakiś nauczyciel jest kiepski.A najgorzej jak to jest nauczyciel wiodącego przedmiotu czyli j.polski czy matematyka.I wtedy dziecko gdzieś tam w okolicach grudnia - lutego czegoś nie rozumie ,nie załapało i coś się zaczyna nawarstwiać.A tu juz nie ma jednej matmy tylko jest kilka innych przedmiotow z każdego inny nauczyciel inne wymagania.Zdarza się że są 2 kartkówki czy sprawdziany jednego dnia.Albo z dnia na dzień trzeba jakąś prace pkastyczną wykonań albo inną która wymaga posiedzenia nad nią. 4 klasa to juz przeskok to już wstęp do prawdziwej nauki, do jej planowania itp.Dziecko musi umieć się uczyć i trzeba mu to pokazać bo jak nagle ma się przygotować z 3 tematów z historii?Jak ona nawet nie wie jak siędo tego zabrać.Zatem zajęcia dodatkowe tak ale sami zobaczycie i czas zweryfikuje czy córka tak śpiewająco i ochoczo będzie chciała na nie chodzić.W końcu doba nie jest z gumy.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • lucyjkama 12.06.16, 11:21
    Nie przesadzasz? Program 4 klasy podobnie jak 5 i 6 jest banalny. Dopiero gimnazjum jest spory skok w ilości materiału jak i jego stopniu trudności.
  • makurokurosek 12.06.16, 15:29
    "Nie przesadzasz? Program 4 klasy podobnie jak 5 i 6 jest banalny."

    Czyżby?
    Z matematyki właśnie wchodzi cały nowy program który później w klasie piątej i szóstej jest tylko utrwalany. Wielu nauczycieli w klasach 1-3 nie wymaga pamięciowego opanowania tabliczki mnożenia, a tu od razu z marszu z grubej rury mnożenie i dzielenie pisemne, dzielenie z resztą , ułamki i potęgi. I na to wszystko niewiele czasu na opanowanie i utrwalenie nowego materiału. Osobiście bardzo się cieszyłam, że córka przerobiła ten materiał w klasie młodszej ( na co nieziemsko się wcześniej wkurzałam ) inaczej byłoby po prostu kiepsko. Może masz zdolne dziecko które łapie szybko, może twoje dziecko ma dobrych nauczycieli. Ja mam dziecko przeciętne, dobrze uczące sie ale w tą naukę wkładające pracę, do tego kiepskich nauczycieli , w efekcie młoda musi uczyć się sporo w domu.
  • lucyjkama 12.06.16, 18:30
    Masz rację, że z matematyki jest dużo materiału w 4 klasie. Do tego na każde zagadnienie zaledwie kilka lekcji. Ale to wyjątek. I faktycznie jak dziecko zna tabliczkę mnożenia i sprawnie liczy w pamięci to i ta matma staje się łatwa. Z reszty przedmiotów właściwie nie ma się czego uczyć.
  • makurokurosek 12.06.16, 18:54
    " Z reszty przedmiotów właściwie nie ma się czego uczyć."

    Tu również sie z tobą nie zgodzę.
    Historia - materiał debilny, kompletnie nie powiązane ze sobą fakty, daty rzucone Bóg wie gdzie i Bóg wie po co . Z całego tego steku bzdury nawet nie wiadomo co jest istotne i na co zwrócić uwagę. Tak więc dziecko bez pomocy rodzica, albo będzie uczyło się całej książki na pamięć, albo będzie dostawało pały.
    Przyroda - materiału sporo , dla dziecka dużo nowych trudnych słów i sformułowań. Jeżeli trafi się sensowny nauczyciel akceptujący wypowiedz własnymi słowami to super jeżeli taki który wymaga definicji no to już gorzej.
    Angielski - bardzo duży nacisk na gramatykę. To już nie jest zabawa taka jak w klasach 1-3, teraz wymaga się szybkiej nauki słów, szybkiego opanowania sformułowań, no i przede wszystkim opanowania gramatyki.

  • lucyjkama 12.06.16, 19:10
    Historia - tylko jedna lekcja w tygodniu. Tematy debilne ale króciutkie. Praktycznie zero nauki.
    Przyroda - łatwa, lekka i przyjemna. Moje dziecko miało podręcznik "Na tropach przyrody". Ciekawy, pomysłowe podsumowania, pojęć niewiele (nauczyciel definicji na pamięć nie wymagał).
    Angielski - zależy od nauczyciela i predyspozycji dziecka. Jednak powszechna opinia jest taka, że uczą się te dzieci angielskiego od zerówki a po gimnazjum po 10 latach nauki są na poziomie A1, A2. Czyli naprawdę w tej 4 klasie tak cisną?
  • makurokurosek 12.06.16, 21:52
    Historia - tylko jedna lekcja w tygodniu. Tematy debilne ale króciutkie.

    Ale tych debilnych rzeczy nie powiązanych ze sobą i dat rzuconych , dzieciak jednak musi się nauczyć. Nie mówiąc już o tym, że wybranie z tych debilizmów rzeczy ważnych jest dla 10 latka dość trudne.

    "Przyroda - łatwa, lekka i przyjemna. Moje dziecko miało podręcznik "Na tropach przyrody". Ciekawy, pomysłowe podsumowania, pojęć niewiele (nauczyciel definicji na pamięć nie wymagał).

    U was nie , u córki jak i w wielu innych szkołach ależ owszem ależ tak. Nauczycielkę interesowała tylko i wyłącznie definicja książkowa.

    "Czyli naprawdę w tej 4 klasie tak cisną?

    To zależy od konkretnej szkoły, konkretnych nauczycieli i konkretnego dziecka. Nawet po tym forum widać , że jest sporo szkół w których piątkami i szóstkami się szasta, ale są też i taki w których zdobycie tej piątki wymaga dużego wysiłku.
  • jakw 12.06.16, 20:02
    Z twojego punktu widzenia jest banalny. Niekoniecznie jest banalny z punktu widzenia 10- czy 11-latka.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • lucyjkama 12.06.16, 20:05
    Takie mam zdanie po obserwacji tychże 10-11 latków wink
  • jakw 13.06.16, 12:03
    Sądząc po lekturze wątków na tym forum i podobnych - z matematyką w klasie IV jest jednak trochę problemów.

    --
    Wiesz, co myślę ? - powiedziała Anna - Myślę, że to wszystko, co napisane było w gazecie, to kłamstwo. Bo to zupełnie wszystko jedno jak się mówi do małych dzieci. Czy się mówi łagodnie i uprzejmie, czy się na nie krzyczy, robią i tak, co chcą.
  • barbie09.07 12.06.16, 20:04
    Moja córka kończy dopiero drugą klasę, ale patrząc po mojej siostrzenicy która kończy 5, to miała sporo zajęć dodatkowych, po lekcjach państwowa szkoła muzyczna klasa również piąta, lekcja śpiewu, basen i angielski + kółko muzyczne szkolne i przyrodnicze. Dawała radę bez problemu. Jest wzorową uczennicą. Problem bardziej był w tym,że inni szkolni nauczyciele widzieliby ją na szkolnych zajęciach dodatkowych a ona zwyczajnie nie miała już na takie czasu, no i niespecjalnie była zainteresowana chodzeniem np. na dodatkową matmę...
  • 18buzka 12.06.16, 22:17
    witam
    moj syn własnie kończy4 klasa. jestem troche rozcharowana, jak mało musiał sie uczyc i mitycznego przeskoku nie zauważyłam. jesli dziecko miało solidną naukę w klasach 1-3, to w 4klasie idzie jak burza.
    syn w 2 klasie chodzil na 3h agnielskiego prywatnie i 2 h fanuckiego. w 4klasie bez zmian i nie bylo żadnego problemu by to pogodzil
    pozdrawiam
    m
  • k1234561 13.06.16, 07:33
    Bo to wszystko zależy od dziecka,od nauczycieli czy umieją nauczyć,wytłumaczyć czy zwyczajnie kładą lachę na wszystko,a tylko sprawdziany umieją robić,zależy też jakie podręczniki mają dzieci.W jednych na przykład z historii jeden temat mieści się na jednej stronie podręcznika plus ilustracje.W innym jest to więcej stron.Dziecko temat musi przeczytać i jeszcze musi umieć wybrać z tego najistotniejsze fakty i tego się uczyć,a nie ryć na pamięć linijkę po linijce.Wbrew pozorom to jest trudne nauczyć się uczyć dla dziecka w 4 klasie.Podobnie z matematyką pędzą z programem i nkt się nie ogląda czy ktoś umiej sprawnie dodawać,odejmować mnożyć w pamięci i dzielić.
    Tak więc to wszystko ZALEŻY OD....Dlatego trudno uogólniać.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • lucyjkama 13.06.16, 07:59
    >Podobnie z matematyką pędzą z programem i nkt się nie ogląda czy ktoś umiej sprawnie dodawać,odejmować mnożyć w pamięci i dzielić.

    Bo na to był czas w klasach 1-3. Nie możesz oczekiwać, że nauczyciel przez kolejny 3 lata będzie przerabiał tabliczkę mnożenia bo jeszcze nie cała klasa ją opanowała.
  • makurokurosek 13.06.16, 08:46
    Córka miała z matematyki materiał praktycznie całej klasy 4 przerobiony w klasie 2- 3, ale na opanowanie dzielenia pisemnego zarówno z resztą jak i bez reszty w klasie 3 miała na to ponad miesiąc, zgodnie z programem w klasie 4 ma na to 1 tydzień ( czyli 4 godziny lekcyjne). Dodam, że u córki pamięciowa tabliczka mnożenia w zakresie 100 wymagana była w klasie 2. Patrząc na tempo wprowadzanie nowego materiału z matematyki w klasie czwartej problemy z tym przedmiotem może mieć każdy i nie wynika to z predyspozycji dziecka, ale ze źle rozłożonego materiału, z tempa pracy oraz jakości nauczania.
  • makurokurosek 13.06.16, 08:50
    Córka nie miała problemów z matematyką, ale jestem obiektywna i wiem że nie wynikało to z łatwości materiału ale z faktu, że dla niej ten materiał był powtórką
  • k1234561 13.06.16, 08:57
    Ależ zgadzam się że na dodawanie,odejmowanie,mnożenie i dzielenie był czas w klasach 1-3,ale nie zmienia to postaci rzeczy,że wiele dzieci w 4 klasie jeszcze ma z tym problem,ale to już ich problem bo niestety materiał w 4 klasie leci do przodu i dobrze z jednej strony,bo nauczyciel ma rozwijać dzieci a nie w kółko mają siedzieć i dodawać i odejmować itp.Ale i tak uważam,że materiału do przerobienia jest bardzo dużo,nauczyciele pędzą z nim i nie ma czasu tak naprawdę na wyćwiczenie nowych rzeczy w klasie tak aby WSZYSCY uczniowie zrozumieli temat i nowe zagadnienia i bazując na tym co wynieśli z lekcji móc bez większych problemów napisać sprawdzian czy pracę klasową.I mówię tu o dzieciach przeciętnych,nie geniuszach które z palcem ogarniają naukę,po szkole pędzą na kolejne 4 godziny do szkoły muzycznej potem jeszcze lekcje angielskiego z prywatnym nativem,ze 3 kółka przedmiotowe ogarniają,potem tenis,jazda konna,warsztaty lepienia z gliny i odrabiają po tym wszystkim jeszcze zadanie domowe na drugi dzień do szkoły.Umówmy się takich dzieci jest garsteczka.Reszta to mimo zaklinania rzeczywistości przez niektóre mamy to tzw.średnia krajowa,która jeśli trafi na byle jakiego nauczyciela (a takich niestety jest miażdżąca większość) to musi poświęcić sporo czasu na naukę,jeśli nie chce mieć zaległości.Tak więc te zajęcia dodatkowe to tak czasem na dalszy plan muszą zejść,a czasem niestety przekształcić się w regularne korki.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • tusia-mama-jasia 13.06.16, 16:40
    A ja myślę, że jesli dziecko ma skrystalizowane zainteresowania, to ważna zaleta, a nie problem smile

    Jak tak czytam o tych dzieciach, które mają milion zajęć dodatkowych, uczą się wzorowo, to zadaję sobie pytanie, kiedy one mają czas pogadać z rodzicami... O wszystkim, co dzieje się w zyciu szkolnym poza nauką i ocenami, ale też o tym, co dzieje się w nich samych. Bo przecież poza tym, że są wzorowymi uczniami, są jeszcze KIMŚ.

    O ile u mojego syna nie zauważyłam jakiegoś powalającego przeskoku, jeśli chodzi o naukę w 4 klasie /tak jak napisałam wcześniej, nauki było wyczuwalnie więcej tylko pod koniec roku/, tak rzucił mi się w oczy przeskok innego rodzaju. Inne tematy zaprzątające młodą główkę, inne niz dotąd klasowe relacje, powiew nowego etapu, wiele nowych myśli do uporządkowania.
    Jasne, że w grafiku można zmieścić więcej dodatkowych zajęć. Młody kończy 4 klasę w swojej wymagającej szkole (celujące tylko za konkursowe zmagania z poszczególnych przedmiotów, testy na 6 i ponadprogramowa wiedza nie wystarczą) ze średnią 5,2, wzorowym zachowaniem, tytułem prymusa i czym tam jeszcze, końcowy egzamin z dodatkowego angielskiego zdał na 99% i nie przeszkodziła mu w tym wszystkim nawet trwająca od stycznia walka z chorobą kości. Gdyby miał więcej dodatkowych zajęć, pewnie nadal byłby tzw. "wzorowym uczniem", bo jest ambitny i zdolny.
    Ale obawiam się, że brakłoby czasu na to, co mój syn nazywa "najlepszy czas na świecie", a co zaczyna się nieśmiertelnym zdaniem "mamusiu, przytul mnie i pogadajmy". Mościmy się więc w naszym ulubionym kącie i toczą się różne zwierzenia, opowieści, czasem towarzyszą im salwy śmiechu, czasem łzy, czasem złość, czasem zastanowienie, a czasem żywa polemika. Ale widzę, jak ogromnie ważne są te chwile dla mojego dziecka i ja też się cieszę, bo wiem dużo o jego świecie, bardzo dużo. Takie posiady i pogwarki nierzadko rozciągają się w czasie do 2 i więcej godzin, kiedyż znaleźlibyśmy na nie czas, gdyby oprócz szkoły, lekcji, konkursów, angielskiego i harcerstwa były jeszcze i jeszcze inne zajęcia?

    Mityczny przeskok 4 klasy nie polega tylko na nauce i cyfrowych ocenach...

    --
    Tusia

    Jaś 30.10.2006
  • aoala 13.06.16, 08:43
    nie ma co przesadzać bo w końcu to jeszcze dzieci i same powinny zadecydować na jakie zajęcia chodzić a czas na zabawę i odpoczynek też powinny mieć
  • melancho_lia 13.06.16, 18:01
    Syn konczy 4 klasę. Zajęcia dodatkowe- programowanie 2x1,5 h plus dojazd, pantomima 1h- w szkole, modelarstwo 2,5 h plus dojazd. Spokojnie miał czas na naukę, granie w minecrafta, latanie po osiedlu z kolegami i nudę. smile
    Czwarta klasa wcale nie jest straszna, dodam jeszcze ze syn dyslektyk wiec z nauka ma trudniej niz przeciętny uczeń.
  • truscaveczka 22.06.16, 15:37
    W czwartej klasie moja córka w końcu przestała siedzieć całe popołudnia nad lekcjami, odrabia szybko, sprawnie... Zaczęła chodzić na zajęcia z rysunku plus kontynuowała politechnikę dziecięcą. Oprócz tego kółko matematyczne i chór - nie czuła się przepracowana.
    W przyszłym roku chce jeszcze zajęcia sportowe jakieś, może tenis (bo mamy w sąsiedztwie, sesese).

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • lucyjkama 22.06.16, 16:46
    Nie strasz bo póki co moja (2 klasa) na lekcje poświęca od 0 min do 20 (jak jest ewidentnie dużo). Może to działa na odwrót i od 4 klasy będzie ślęczeć godzinami wink
  • truscaveczka 22.06.16, 20:02
    Nauczycielka w klasach 1-3 była nieco, ekhm, wątpliwej kondycji psychicznej, tak teraz myślę. Jak szli do kina i nie mieli lekcji, i tak musieli przynosić zeszyt, żeby zapisać pracę domową. Młoda nieraz siedziała całe popołudnie z nosem w zeszytach.
    Teraz są 2 wypracowania na miesiąc, jakieś drobne ćwiczenia z ortografii, ćwiczenie z angielskiego plus nauka słówek, z matmy zwykle 3-4 zadania, przy czym nauczycielka każe zgłaszać, że się nie umiało zrobić albo za długo schodziło (i o dziwo dzieci tego nie nadużywają). Z przyrody czy historii tylko uczenie się, reszta to już w ogóle luz.
    Nauczyłam córę metody uczenia się pamięciówki takiej, że jej mało czasu zabiera i jest dość skuteczna i jest fajnie.
    Zobaczymy, jak w 5 klasie będzie, jak się skończy rumakowanie :p

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • lucyjkama 22.06.16, 21:30
    >Nauczyłam córę metody uczenia się pamięciówki takiej, że jej mało czasu zabiera i jest dość skuteczna i jest fajnie.

    Zdradzisz co to za metoda?
  • truscaveczka 22.06.16, 21:32
    Pewnie smile
    Piszę jej pytania do tekstu (docelowo będzie pisać je sama), a ona odpowiada na nie pisemnie - najpierw z głowy, ile da radę, a później na pozostałe szuka odpowiedzi w książce.
    Nigdy nie musiała uczyć się nic więcej, jakoś tak to samo wchodzi do głowy (ja się podobnie uczyłam, a tę metodę mi podsunęła mama_kotula).

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • k1234561 27.06.16, 05:04
    truscaveczka napisała:

    > Pewnie smile
    > Piszę jej pytania do tekstu (docelowo będzie pisać je sama), a ona odpowiada na
    > nie pisemnie - najpierw z głowy, ile da radę, a później na pozostałe szuka odp
    > owiedzi w książce.
    > Nigdy nie musiała uczyć się nic więcej, jakoś tak to samo wchodzi do głowy (ja
    > się podobnie uczyłam, a tę metodę mi podsunęła mama_kotula).

    Czyli weźmy na przykład taki jeden temat z historii.Najpierw Ty musisz przeczytać w podręczniku ten temat,żebyś wiedziała o co chodzi itd.Potem Ty musisz napisać pytania do tekstu,potem dziecko na nie odpowiada?Tak?
    Rozumiem,że w ten sposób będzie ogarniana przyroda,j.polski,j angielski,matematyka.Jeśli tak to Ty chyba nie pracujesz zawodowo i masz czas tylko i wyłącznie dla dziecka.W dodatku dobrze byłoby mieć przygotowane te pytania z wyprzedzeniem,bo rozumiem,że jak dziecko wróci popołudniu ze szkoły to musi dajmy na to nad ta historią zasiąść to nie będziecie sobie podręcznika wyrywać,bo Ty musisz temat przeczytać żeby pytania do tekstu przygotować a dziecko z kolei też w tym momencie potrzebuje podręcznik bo musi temat przeczytać ze zrozumieniem.Dla mnie dziwna metoda,ale skoro u Was skuteczna to OK.Ja jako matka pracująca nie miałabym czasu na takie zabawy.Ale to ja.
    >


    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.