Dodaj do ulubionych

Nie wolno wziąć sprawdzianu do domu ?!

03.10.16, 17:08
6 klasa-dziecko nie może przynieść do domu klasówki powrorzeniowej z matematyki. Nie robili w klasie poprawy, więc w zeszycie nic nie ma. Nie może zrobić zdjęcia telefonem bo ... prawa autorskie.
Klasowke można zobaczyć tylko na zebraniu.

Czy też wydaje Wam się to absurdalne?
1. Brak omówienia i poprawy na lekcji
2. Brak możliwości wzięcia do domu, żeby chociaż rodzic przeanalizował z dzieckiem błędy.
3. Jakie qwa prawa autorskie?! Do zadań na klasówce?! A od przyszłego roku i tak będzie bajzel na kółkach i prawa autorskie mogą sobie wsadzić.
Edytor zaawansowany
  • 03.10.16, 18:04
    Po pierwsze - sprawdzić czy taki zasady zostały wyznaczone w PSO i zasadach oceniania dla danego przedmiotu (wklejane do zeszytu na początku września i podpisywane przez rodziców)
    Po drugie - upewnić się, czy z innych przedmiotów nauczyciele też stosują takie zasady
    Po trzecie - skrzyknąć się z innymi rodzicami i odwiedzić dyrekcję szkoły oraz przedstawić jasno i stanowczo stanowisko rodziców
    Po czwarte - wystosować zapytanie do kuratorium
    Jeśli zebrania są rzadko (u nas np. raz na 2 miesiące), to oglądanie z taką częstotliwością klasówek i kartkówek mija się z celem.
    Oby się nie okazało, że to kolejna szkoła, gdzie nauczyciel jest bogiem, a uczniowie są tylko zbędnym dodatkiem.
  • 03.10.16, 18:17
    Syn w 4-6 też do domu nie dostaje, ale zawsze robią poprawy dużych sprawdzianów w zeszytach lekcyjnych, więc można się zorientować. Pooglądać można na zebraniach, dniach otwartych (raz w miesiącu), dyżurach nauczycieli (raz w tyg). Motywują tym, że sprawdzian to dokument, a dzieci brały i nie zwracały.
    W młodszych klasach syn dostawał do domu do podpisania dla rodzica. Córka nie dostaje. W środę info w zeszycie o poprawie w poniedziałek sprawdzianu z matmy. Jakie błędy zrobiła młoda nie wie, coś pomyliła, ale co? Jak pytam to wszystko wie ( zegar, kalendarz, temperatura). Poprawy nie ma. Pani ma dyżur w środę, przed południem :-\ i co, mam latać rano, na przerwie, by zorientować się, co powtarzać? No a z info o poprawie wnioskuję, że namy powtórzyć. Błędne koło. Ale chociaż się wygadałam wink
  • 03.10.16, 18:47
    To był sprawdzian po 5 klasie, ocena z niego nie jest nawet wpisana do dziennika. Dzieci widziały prace przez chwilę, bez szans na zapamiętanie błędów, wiadomo.
    Do obejrzenia na dniu otwartym, ale pechowo nie mogę się stawić, ciąża mnie nie rozpieszcza ostatnio.
  • 03.10.16, 19:48
    Wez telefon i zadzwon do nauczycielki. Zapytaj co zle poszlo i po sprawie.

    >To był sprawdzian po 5 klasie, ocena z niego nie jest nawet wpisana do dziennika.

    Wiec ten sprawdzian byl glownie dla nauczycielki. Nie ma co panikowac.
  • 03.10.16, 21:08
    Sorry, ale jaki widzisz sens robienia spawdzianu jeśli nie ma jego omówienia w klasie ani możliwości wzięcia do domu?
    Sprawdzian wyszedł tak sobie, a oni idą dalej z materiałem.
  • 03.10.16, 22:46
    >Sorry, ale jaki widzisz sens robienia spawdzianu

    Juz ci napisalam, zadzwon do zrodla twoich rozterek zyciowych. Sprawdziany na poczatku roku byly zapewne robione juz wtedy jak ty bylas w podstawowce. Pani nie wytlumaczyla ci sensu tego?

    >nie ma jego omówienia w klasie ani możliwości wzięcia do domu?

    Prace byly omowione, skoro dzieci je widzialy. Wziecie do domu jest niekorzystne z wiadomych przyczyn, jest mozliwosc wgladu, wiec o co sie pieklic?

    > a oni idą dalej z materiałem.

    Jakby nie szli dalej, to tez by bylo zle, bo stoja w miejscu. Nie rozmawialas nawet z nauczycielka , a juz jestes negatywnie nastawiona. Jak nie mozesz zadzwonic, to powiedz ojcu dziecka zeby ise pofatygowal.
  • 04.10.16, 12:15
    Jeżeli był to sprawdzian po klasie 5 czyli sprawdzał to co dzieciak zapamiętał z poprzednich lat. Jeżeli dzieciak wypadł blado to znaczy, że z każdego działu ma braki. Klasa szósta to utrwalenia materiału z klas niższych , zamiast się nad tym sprawdzianem roztkliwiać przysiąc z dzieciakiem do nauki bieżącej.
  • 06.10.16, 21:17
    srubokretka napisał:


    > Wiec ten sprawdzian byl glownie dla nauczycielki. Nie ma co panikowac.
    wyniki sprawdzianów i sprawdziany są w polskiej szkole jawne tyle że szkoły robia straszne trudności. W dobie powszechnego aparatu fotograficznego i xero jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe.Wojuje o to w szkole córki ale to walka z wiatrakami, niestety
  • 07.10.16, 04:31
    JAkie straszne trudnosci?? Mozna pojsc zobaczyc, mozna zadzwonic. Trudnosc ,bo pod nos kartka nie podjechala. Daj spokoj.

    mama303 , twoja mama tez tak walczyla o twoje szkolne prace? Moja to nie wiem, czy chociaz kartkowki widziala. Biedna, musiala to strasznie przezywac, ze dostep do info miala podczas wywiadowek i z zeszytow wink

    Zauwaz tez , ze niektorzy rodzice moga miec blizniaki (spojrz na nik) lub dzieci w rownoleglych klasach, a sprawdziany nie musza odbywac sie tego samego dnia.
  • 07.10.16, 07:28
    srubokretka napisał:

    > JAkie straszne trudnosci?? Mozna pojsc zobaczyc, mozna zadzwonic. Trudnosc ,bo
    > pod nos kartka nie podjechala. Daj spokoj.

    ja napotkałam na trudnosci, nauczyciel wyraźnie utrudniał mi spotkanie. Czego nie rozumiesz? inni rodzice tez mieli podobne doświadczenie. Pani wychowawczyni na pytanie dlaczego dzieci nie dostaja sprawdzianu do domu do wgladu nie umiała podac podstawy prawnej.
    Nie rozumiem poprostu tych utrudnień: to uczeń jest dla szkoły i wygody nauczyciela czy odwrotnie? Jak dziecko ma problem z jakims przedmiotem to jak rodzic ma mu skutecznie pomóc, jesli nie jest partnerem do rozmowy?

  • 07.10.16, 15:01
    >Czego nie rozumiesz?

    Podejscia i robienia problemu, gdzie byc go nie powinno. Autorka postu nie ma problemow ze swobodnym dostepem do sprawdzianu.
    Jezeli ty mialas, to powinnas pojsc do dyrektora/ki szkoly. Ja przez wiele lat z kazda sprawa szlam od razu do dyrektorki, bo to jej powierzylam swoje dziecko, ona tylko przekazala dziecko swojemu pracownikowi. Uwazalam tez , ze jezeli jest problem to znaczy , ze nauczycielka sobie nie radzi, wiec nie ma sensu nawet tego z nia omawiac.

    >Jak dziecko ma problem z jakims przedmiotem to jak rodzic ma mu skutecznie pomóc, jesli nie jest partnerem do rozmowy?

    Jezeli nie jest partnerem do rozmowy to juz rodzica problem nie nauczycielki.
    Ja staram sie tak wychowac dzieci , zeby mi jak najwiecej mowily o tym co w szkole sie dzieje. Nie maja wyjscia , bo ja nie mam nawet dostepu do tematu lekcji (zeszyty to przykry zart), moja corka musi wykradac ksiazki, bo jest zakaz wynoszenia podrecznikow. Do innego systemu oceniania przez lata nie moglam sie przyzwyczaic. To mnie nauczylo glownie liczyc na siebie.
    Jezeli moje dziecko dostaloby slaba ocene to owszem chcialabym wiedziec , gdzie popelnilo blad, ale gdyby ktos mi to utrudnial, to pokazalabym srodkowy palec i przerobila z dzieciakiem caly dzial (jezeli by nie bylo w stanie mi wytlumaczyc z czym konkretnie ma problem) i po sprawie.
  • 09.10.16, 15:10
    srubokretka napisał:


    > Jezeli moje dziecko dostaloby slaba ocene to owszem chcialabym wiedziec , gdzie
    > popelnilo blad, ale gdyby ktos mi to utrudnial, to pokazalabym srodkowy palec
    > i przerobila z dzieciakiem caly dzial (jezeli by nie bylo w stanie mi wytlumacz
    > yc z czym konkretnie ma problem) i po sprawie.

    czyli generalnie lubisz jak Ci ktos utrudnia życie i ew.pomoc dziecku w szkolnych kłopotach...no cóż....albo może nie napotkałaś na taka sytuację, że dziecko ma z czyms problem a nauczyciel zamiast pomoc utrudnia ....wiec nie za bardzo czujesz w czym problem.
    Z tym partnerem chodziło mi o partnera do rozmowy między nauczycielem a rodzicem. U dyrektora oczywiście byłam tyle że bezskutecznie /pani nauczycielka, która jest taka "pomocna" to szycha w szkole/ ale spoko nie składam skrzydeł.
  • 04.10.16, 11:06
    poprawa i omówienie powinno byc na lekcjach . niekoniecznie w domu przy rodzicach wink moje dzieci tez nie mają popraw w zeszytach, co nie oznacza, że ich nie było.

    do domu wziąc nie wolno, bo prace pisemne trzeba przechowywać -statut szkoły określa, jak długo - w szkole córek przez rok.

    o prawach autorskich nie może byc mowy, gdyż to, co się robi dla pracodawcy, nie jest objęte ich ochroną - ale zapewne chodzi o to, że nie wolno robić zdjęć, aby innym uczniom z klas równoległych / lub młodszych/ nie udostępniać treści sprawdzianów.
  • 04.10.16, 19:12
    Jest objęte ochroną. Nawet rozliczając PIT masz osobną rubryczkę dotyczącą praw autorskich z innymi kosztami uzyskania przychodu.
    W przypadku klasówek, raczej chodzi o przekazywanie pytań innej klasie, niż o prawa autorskie. I o gromadzenie dokumentacji przez X lat, sporo klasówek pewnie nie wracało.
  • 04.10.16, 21:42
    jeśli robisz coś na polecenie pracodawcy, prawa autorskie przechodzą na niego, więc nie ma mowy o naruszeniu praw autorskich autora, czyli nauczyciela w tym wypadku. nauczyciel nie może się zasłaniać prawem autorskim w przypadku klasówek.
  • 05.10.16, 10:55
    Tak, czyli jeżeli dyrekcja szkoły nie wyraża zgody na wydawanie klasówek uczniowi, to nauczyciel tego nie robi.
  • 05.10.16, 15:21
    Ale to najpierw trzeba ustalić-zapytać nauczyciela czemu nie wydaje, a jeśli nie udzieli jasnej odpowiedzi, to zapytać dyrekcję szkoły.
    Bo może po prostu wszyscy rodzice siedzą cicho, choć ta sytuacja ich uwiera. Wystarczy, że jeden z rodziców odważy się zadać formalnie pytanie i czasami okazuje się, że dotychczasowa praktyka może zostać zmieniona.
    Kulturalna, rzeczowa dyskusja z nauczycielem/dyrekcją szkoły NIE jest awanturowaniem się.
  • 08.10.16, 04:11
    Wystarczy przeczytać statut szkoły,tam na pewno są odpowiednie zapisy.
  • 06.10.16, 21:20
    amarili napisał(a):


    > do domu wziąc nie wolno, bo prace pisemne trzeba przechowywać -statut szkoły ok
    > reśla, jak długo - w szkole córek przez rok.

    ale kopiować chyba wolno....to święte prawo ucznia i rodzica miec SWOBODNY dostęp do wyników.
  • 08.10.16, 04:09
    Bez zgody to dzisiaj chyba nic nie wolno kopiować 😏
  • 09.10.16, 15:02
    amarili napisał(a):

    > Bez zgody to dzisiaj chyba nic nie wolno kopiować 😏

    no i właśnie powinna być zgoda! Przecież to jest sprawdzian ucznia, jego osiągnięcia lub porażki.
  • 04.10.16, 12:20
    ad 1. Brak omówienia i poprawy na lekcji

    Zakładam, że dzieciak wie gdzie popełnił błąd i wie które zadania sprawiły mu problem.

    ad2. Brak możliwości wzięcia do domu, żeby chociaż rodzic przeanalizował z dzieckiem błędy.

    Wcale się nie dziwie sporo dzieciaków poprawiło by swoje sprawdziany, lub dopisało co nieco. Póżniej nauczyciel musiałby się wykłócać z mamusią, że dzieciak sprawdzian podrasował

    ad3. Jakie qwa prawa autorskie?! Do zadań na klasówce?! A od przyszłego roku i tak będzie bajzel na kółkach i prawa autorskie mogą sobie wsadzić.

    Sprawdziany całoroczne czy sprawdzające wiedzę z lat poprzednich , są zazwyczaj wykorzystywane przez kilka następnych lat.
    Zamiast wkurzać się na nauczycielkę, przysiądź z dzieciakiem nad materiałem

  • 06.10.16, 21:23
    makurokurosek napisała:


    > Sprawdziany całoroczne czy sprawdzające wiedzę z lat poprzednich , są zazwyczaj
    > wykorzystywane przez kilka następnych lat.

    no jasne żeby sie czasem nauczyciel nie przepracował z przygotowaniem nowego sprawdzianu. Nawet jakość kopii jest czasem taka że widac że to powielane jest z 10 lat smile
  • 04.10.16, 12:21
    To nie był sprawdzian, tylko diagnoza umiejętności. I faktycznie nauczyciel musi mieć wszystkie prace, więc pewnie dlatego nie daje do domu, bo nie wróciłyby.
  • 04.10.16, 15:40
    Rok temu udostępniałam na stronie Rady Rodziców szkoły moich dzieci link, do wytycznych MEN w tej sprawie. Widzę, że link już nie dział- MEN wyrzuciło tę interpretację, a była jednoznaczna ( został cytat): "Wytczne MEN w sprawie udostępniania uczniom i ich RODZICOM ocenionych prac, sprawdzianów i klasówek mówią, że :'..Udostępnianie prac do wglądu tylko na terenie szkoły (np. w czasie organizowanych przez szkołę spotkań z rodzicami) nie spełnia warunku swobodnego dostępu rodziców ucznia do informacji o postępach i trudnościach w nauce ich dziecka."
    Pomimo braku tegoż zapisu na stronie MEN myślę, że można powołać się bezapelacyjnie na ostatnie zdanie cytatu i domagać bieżącego wglądu do dokumentu poprzez wydanie dziecku. Dokumentacja może pozostać w szkole w formie kopi/ksero.
  • 04.10.16, 21:43
    problem w tym, że każdy prawnik w MEN-ie mówi co innego wink jest to kwestia interpretacji przepisu, a to nie jest takie oczywiste.
  • 05.10.16, 07:48
    A tak na zdrowy rozum wystarczyłoby dać dziecku jego pracę, żeby rodzic zobaczył, zwrócić do szkoły i już. Nie widzę możliwości ani tym bardziej potrzeby żeby coś majstrować na ocenionej już i wpisanej do dziennika klasowce. Chore te zasady i zabezpieczenia na wszystkie sposoby, a uczeń, rodzic gdzieś na końcu.
    Sprawdzian się robi (robiło kiedyś) żeby uczeń u rodzic mieli informację, co dziecko umie a czego nie. A nie do szuflady pod klucz.
  • 05.10.16, 11:48
    Niestety historia pokazuje, że a) prace nie wracały b) dzieciaki przy pracach majstrowały. Niestety.
    I to jest chore - bo większości ludzi nie przyszłoby coś takiego do głowy (tzn. punkt b, bo a to wiadomo).

    Natomiast w tym przypadku pewnie to nie był zwykły sprawdzian, tylko diagnoza umiejętności - która de facto jest oceną nauczyciela. Bardzo często nie są one w ogóle oceniane. I dlatego taki aj waj z niewydawaniem prac.
  • 06.10.16, 11:25
    U nas rozwiązano sprawę w ten sposób, że można wystąpić o udostepnienie pracy (pisemnie w zeszycie do korespondencji). Nauczyciel wydaje wtedy (wg własnego widzimisię) oryginał lub kopię (xero) sprawdzianu. W przypadku przedmiotów, które sa raz-dwa razy w tygodniu nie do końca sie to sprawdza, bo zanim nauczyciel da sprawdzian, to juz może byc po poprawie. Niektórzy pozwalają zrobić zdjęcie pracy na lekcji.
  • 06.10.16, 21:26
    jeszcze_blizniaki napisał(a):

    > A tak na zdrowy rozum

    polska szkoła od wielu lat zapomniała co to jest zdrowy rozum! najprościej byłoby skopiować dzieciom sprawdziany i wręczyc do domu. Czy to jest az takie skomplikowane?
  • 09.10.16, 15:23
    kto płaci za ksero?
  • 09.10.16, 15:53
    Proste jak budowa cepa, tylko wydaje mi się, że nauczyciele mają trochę co innego do roboty, to raz, a dwa- to juz napisała jola-ep

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.