Dodaj do ulubionych

Czy 10 latki ogarniaja cokolwiek?

27.09.17, 21:01
Bo nasza chyba nie bardzo. Codziennie trzeba sprawdzac plecak bo zawsze czegos brakuje po spakowaniu sie przez nia. Zapomnialam i nie wiem dwie najczesciej slyszane odpowiedzi. Ksiazke z informatyki zgubila, cwiczenia z polskiego tez. A mamy poczatek roku szkolnego. Jak nie przypomne to lektury nie bedzie czytac bo zapomina. Wszystko robione w slimacznym tepie. Zapomina o tym co ma przyniesc np. na plastyke wiec tez trzeba jej pilnowac i sprawdzac co jest wpisane w zeszycie (o ile wpisze). Za brak zeszytu, cwiczen, art na lekcje dostaja minusy i po trzech jedynki. Uczy sie dobrze, ale tu tez trzeba ja pilnowac bo jak jej odpuscimy to orace domowe sa zrobione byle jak itd. W 3 klasie tez zdarzalo sie jej o czyms zapomniec, ale to byla rzadkosc, a teraz mam wrazenie, ze cofnelismy sie do pierwszej klasy...
Po prostu rece mi opadaja. Nie wiem czy ja pilnowac czy odpuscic. Ogolnie to jest typ, ktory wszystko robi po najmniejszej linii oporu. Nic ponad to co jest wymagane. Jak jest zadanie dodatkowe w cwiczeniach to jest walka by to zrobila (zrobi, potrafi) bo to przeciez dla chetnych, a ona "chetna nie jest"... Jak jej odpuszcze to zacznoe przynosic jedynki za brak przygotowania do lekcji, zeszytow i cwiczen cze tez pracy domowej. Telefon i komputer ma skonfiskowany. Komputer do czasu az nauczy sie tabliczki mnozenia (nie uczy sie, pogodzila sie z tym, ze komputera nie ma...), telefon tylko do dzwonienia, smartfona zastapila stara Nokia.
Edytor zaawansowany
  • silje78 27.09.17, 21:09
    I jeszcze mam pytanie. Jak ja pilnowac by wszystko bylo ogarniete, ale by ona nie czula, ze "jest beznadziejna" (niestety cytat uncertain). Staram sie nie komentowac, po prostu kaze isc spakowac sie jeszcze raz itd. A i tak ostatnio powiedziala, ze wszystko byloby latwiejsze gdyby nie byla taka beznadziejna. Chwalimy ja za osiagniecia, zawsze dziekuje jak w czyms pomaga. Chwale jak wykona fajna prace plastyczna w domu (w wolnej chwili cos zawsze wymysla - teraz na tapecie sa farby witrazowe). Nie twierdze, ze nerwy mnie nie poniosa jak piaty raz przynosi plecak i czefos brakuje, ale i tak staram sie trzymac je na wodzy.
  • camel_3d 28.09.17, 09:57
    Chwalenie to jedno, jak sie nie przesadza to dziecko nie popada w samozachwyt.

    Dzieci sa rozkojazone i potrzebuja rytmu i porzadku. Ja nie jestem fanem "robta co chceta".

    W trzeciej klasie przestalem pilnowac, ale tam bylo kompletnie bez senu zorganizowane. Teraz ma konkretne prace domowe. Tez chwale mlodego, za cos co zrobil bardzo dobrze, ale tez dostaje opiernicz kiedy cos odwali na byle jak. Wted ynp musi przepisac lub uzupelnic.

    Wczoraj okazalo sie ze dostal 2- ( to takie 4- w PL) bo nie zrobil czesci pracy domowej. Nie dlatego, ze nie umial, tyoko dlatego ze mu sie najwyrazneij nie chcialo. Wiec musial uzupelnic. Odwalil byle jak, pokreslone. Zeskanowalem strne, zakleilem tego pomazanca i musial pisac jeszcze raz. Od razu widac bylo, ze si epostaral.
  • verdana 27.09.17, 21:26
    Nie. 9-10 latki nie ogarniają. Regularnie są tu posty o nieogarniętych dzieciach w tym wieku. Mój w tym wieku potrafił zapomnieć psa na spacerze, a drugi plecaka w szkole.
    Przy pierwszym dziecku byłam gotowa zabić. Przy drugim dostawałam szału. Przy trzecim mówiłam "a , to wróć po ten plecak, ja zaczekam z obiadem". Trzeci ogarnął sie najszybciej.
    Nic nie trzeba robić, to po prostu mija samo. Co można dziecko nawet powiedzieć.
  • roks30 27.09.17, 21:34
    Dzięki za ten wątek. Mój w pierwszej klasie i też taki nieogarnięty. Chyba muszę wyluzować.
  • silje78 27.09.17, 21:35
    To pilnowac ja czy czekac az sie ogarnie?
  • verdana 28.09.17, 10:24
    Ja nie miałam zdrowia do pilnowania. Ale czy pilnujesz czy nie efekt końcowy będzie taki sam. Zastanów się, czy zależy Ci, aby nie obrywała w szkole za brak zeszytu, czy wolisz mieć święty spokój.
  • sanrio 29.09.17, 13:41
    Silje, ja przestałam pilnować po IV klasie...nie miałam na to siły, nerwów, a stosunki z córką zaczęły ograniczać się do relacji domowy nauczyciel (ja) - uczeń.. Teraz jest w VI i daje radę! Zbiera żniwo swoich zaniedbań, ja mam to gdzieś. Trudno, jest jaka jest i muszę z tym żyć wink Mimo wielu wysiłków nie udało mi się w niej wzbudzić ducha prymusa, więc to już się nigdy nie uda, wcale nawet do tego nie dążymy. Nie wszyscy uczniowe SP muszą być ogarnięci, widzę po znajomych, że wielu takich było a wyszli na ludzi.

    --
    Z pozostałych pamiętam do dziś temat o bydłu, miałam wymienić negatywne skutki hodowli bydła na świecie. (...)Naprawdę jesteś aż tak głupia, że nie umiesz deklinacji?
    Zawsze miałam szóstki z gramatyki akurat, więc na mojej pasji mnie nie zagniesz ? tol8 big_grin
  • grocholica 28.09.17, 15:59
    Mój syn ostatnio na zajęcia dodatkowe zabrał plecak szkolny, który przyszedl właśnie odnieść do domu i wymienić na ten na zajęciasmile

    --
    Zapraszam na mój blog
  • heca7 02.10.17, 11:54
    U mnie pierwsze było bardzo ogarnięte i nie przygotowało mnie na dwoje nieogarniętych młodszych wink Mój 10 latek jednego dnia wrócił piechotą ze szkoły a pojechał rowerem wink A chwilę później okazało się, że na angielskim zostawił na wieszaku bezrękawnik.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • ninhursag123 28.10.17, 03:34
    Pojechało do szkoły rowerem, wróciło pieszo prawie trzy kilometry bo zapomniało, że ma rower. Tak, znam to big_grin
  • saszanasza 27.09.17, 21:59
    Zależy od dziecka. Mój syn był nieogarnięty i tak mu zostało. Pilnowałam, ale z perspektywy czasu stwierdzam, że aż za bardzo i przez być może wydłużyłam mu ten okres nieogarnięcia. Moja 9 latka (4 klasa), ogarnia organizację bez problemu, łącznie z zapisywaniem się na obiady, dopakowywaniem książek w szkole (2 komplet), odrabianiem lekcji. Aktualnie pomagam w organizacji nauki, tj ustalaniu priorytetów na dany dzień, kolejności odrabiania lekcji, kolejności uczenia się danych przedmiotów.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • silje78 27.09.17, 22:06
    Do naszej nie dociera, ze nie musza zapowiafac sprawdzianow, ze musi byc przygotowana z bierzacego materialu. Jak nauczyciel nie powiedzial, ze maja sie czegos nauczyc to znaczy, ze nie musi. Po ostatnim sprawdzeniu zeszytu z polskiego okazalo sie, ze odmieniaja rzeczownik przez przypadki. Kazalam powtorzyc pytania, przerobic kilka slowek w odmianie. Wojna byla bo przeciez Pani nie kazala. Jal wychodze na tyrana, a jak odpuszcze to sama z siebie nic nie zrobi. Jak tak dalej pojdzie to bede jej wrogiem numer 1 sad
  • saszanasza 28.09.17, 07:28
    A o to też była walka i szczerze mówiąc dyskusja na ten temat wyprowadzała mnie z równowagi. Z przyrody były do zapamiętania nieożywione częśći i moja córka stwierdziła, że wiatr to to samo co powietrze a kamień to samo co skała. Zajęło mi chwilę wykłócenie się (sic!) że to wcale nie to samo, i za takie "niuanse" dostaje się gorszą ocenę. Generalnie wytłumaczenie, że pewnych rzeczy trzeba się wykuć, a pewne można swobodnie interpretować było trudne.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • lucyjkama 29.09.17, 11:57
    Moja jeszcze nie skończyła 9 lat więc na karb wieku zrzucałam nierozumienie, że w 4 klasie nie ma, że pani nie zadała i trzeba umieć to co na lekcji było big_grin Jednak widzę, że i starsze dzieci w 4 klasie doznają szoku. No nic pewnie za miesiąc już dotrze o co chodzi z nauką w starszych klasach.
  • an.16 05.10.17, 14:11
    No to ingerujesz b. mocno. Skoro dziecko ogarnięte, to po co narzucasz jej to wszystko? Nie może sobie sama ustalić "kolejności uczenia" i "priorytetów" - cokolwiek to oznacza. Masz patent na nieomylność?
  • saszanasza 29.10.17, 15:57
    an.16 napisała:

    > No to ingerujesz b. mocno. Skoro dziecko ogarnięte, to po co narzucasz jej to w
    > szystko? Nie może sobie sama ustalić "kolejności uczenia" i "priorytetów" - cok
    > olwiek to oznacza. Masz patent na nieomylność?

    Nie mam, ale mam patent na bycie rodzicem i wyjaśnienie najefektywniejszego, według mojego doświadczenia, sposobu nauki. Z czasem dziecko wypracuje sobie swój wlasny, ale póki tego nie zrobi, warto, żeby skorzystalo z mojego.


    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • ga-ti 27.09.17, 22:48
    Trudny temat. Moja (4 kl) niby ogarnięta, zorganizowana, rezolutna, otwarta, nie boi się dopytać, pójść coś załatwić, bez problemu, ale z drugiej strony jest jakaś taka 'roztrzepana', nie zakręcona (zakręcony jest starszy, potrafił iść do szkoły bez plecaka), ale niezorganizowana, do tego bałaganiara i niecierpliwa. W swoim bałaganie, który robi się błyskawicznie i właściwie sam, ciągle coś gubi, jak zapodzieje to się złości, nakręca i tym bardziej znaleźć nie może. Histeria gotowa.
    Gadam od czwartego września, zapisuj wszystko w zeszytach, nie, już trzeci raz był płacz, bo gdzieś zapodziała kartkę, na której zanotowała co przynieść na technikę, plastykę, a w zeszytach pusto.
    Na początku roku pakowałyśmy się razem, ja czytałam plan, młoda układała na biurko wszystko, co ma zabrać (a jest tego dużo, do każdego przedmiotu zeszyt, ćwiczenia i podręcznik, można się pogubić), później sama czytała plan i wkładała to po kolei do plecaka. Teraz już sama się pakuje, ale ja jestem gdzieś w pobliżu i dopytuję, czy wzięła wszystko.
    Niby powinno się pozwolić dziecku na ponoszenie konsekwencji własnego postępowania, więc jak nie spakuje, zapomni czegoś to 1, ale mnie jest szkoda dzieciaka wink Mam wrażenie, że moje raczej na własnych błędach się nie nauczy.
  • saszanasza 28.09.17, 07:43
    Moja tam, gdzie ma pracę domową to przykleja kolorowe karteczki indeksujące (czy jak tam się nazywają), jak wyjmuje całość z plecaka to już na wstępie widzi, ile ma do odrobienia. U nas jeszcze musi ogarnąć dopakowywanie się w szkole bo dokupiłam jej kilka cięższych książek i trzyma je w szafce w szkole, żeby nie nosić, bo to dramat jest. Córka waży 23,5 kguncertain
    Ale zasadniczo to też "ogarnęłam" jej. Nakleiłam jej na te drzwi wewnątrz plan zajęć z zaznaczonymi na żólto przedmiotami, do których musi dołączyć książki. Dodatkowo raz w tygodniu m. zawozić jej będzie i wkładać do szafki wody mineralne na 5 dni. Będzie lżejwink

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • silje78 28.09.17, 09:19
    O lekcjach raczej pamieta, gorzej z tym jak je odrabia. Gorzej z pakowaniem sie, przygotowywaniem rzeczy potrzebnych na lekcje itd. Faktem jest, ze duzo sie u nas ostatnio dzieje (nowotwor meza, dwie operacje, terapie w szpitalu poza Gdanskiem), przez jakis czas bylysmy same w domu, pozniej byla u dziadkow bo nie mogla miec kontakti z mezem. Do tego dorasta. Chcialabym pomoc jej to ogarnac, ale nie w ten sposob, ze wszystko bede za nia robic.
  • saszanasza 28.09.17, 10:21
    silje78 napisała:

    > O lekcjach raczej pamieta, gorzej z tym jak je odrabia. Gorzej z pakowaniem sie
    > , przygotowywaniem rzeczy potrzebnych na lekcje itd. Faktem jest, ze duzo sie u
    > nas ostatnio dzieje (nowotwor meza, dwie operacje, terapie w szpitalu poza Gda
    > nskiem), przez jakis czas bylysmy same w domu, pozniej byla u dziadkow bo nie m
    > ogla miec kontakti z mezem. Do tego dorasta. Chcialabym pomoc jej to ogarnac, a
    > le nie w ten sposob, ze wszystko bede za nia robic.


    Silje, myślę, że trzeba umiarkowanie kontrolować. Przesada w jedną i drugą stronę jest zła. Trzeba jakoś wypośrodkować.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • verdana 28.09.17, 10:28
    Silje, w tej sytuacji nie oczekuj od dziecka ogarnięcia. Ma absolutne prawo nieogarniać, nie dlatego, że sytuacja sie zmienia, ale dlatego, że jest zmartwiona i zdenerwowana. Dorosły w tej sytuacji też ma prawo myśleć o czym innym, niż o systematycznym zapakowaniu podręczników. Córka może nie uważać na lekcjach i nie pamiętać, co było mówione, bo myślała o sytuacji w domu - ma do tego absolutne prawo. W takiej sytuacji dziecku należy sie maksimum wsparcia i pomocy.
  • silje78 28.09.17, 12:11
    Stad watek. Jak pisalam wyzej. Chce jej pomoc, ale nie chce brac wszystkiego na siebie. Corka byla od sytuacji z mezem nieco odizolowana, nie ma swiadomosci powagi sytuacji, choc niepokoj w domu z pewnoscia jej sie udzielil.
    Nie chce zostawiac jej samej sobie bo wiem, ze to sie na niej zemsci. Sytuacja w domu sie uspokoila, maz wrocil do pracy. Zyjemy prawie normalnie, choc ja czuje sie jakbym siedziala na bombie z opoznionym zaplonem, ale na corke tego nie przenosze. Nie krzycze na nia, choc ostatnio z kolezankami odstawily numer, stad konfiskata telefonu. Wykazalam konsekwencje jakie mogly z tego wyniknac.
    Bede jej pilnowac, nie bede komentowac brakow. Co do szkoly i "bylejakosci" to jak robi cos na odwal to musi to poprawic. Jak jej na czyms zalezy to sie potrafi spiac i dziala z zaangazowaniem, ale szkola w tym sie nie miesci wink
  • verdana 29.09.17, 15:55
    Silje. Nie ma mowy, aby córka nie czuła co się dzieje i nie denerwowała sie tym . Może nie wiedzieć, ale to wcale nie polepsza sytuacji, bo czuje, ze cos jest bardzo nie tak, a nie wie co. Wcale nie wiem, czy nie byłoby lepiej, aby wiedziała nieco więcej, a nie była skazana na domysły.
  • ga-ti 28.09.17, 22:17
    Wasza sytuacja życiowa zmienia spojrzenie na nieogarnięcie córki. Tak, jak napisała Verdana, młoda przeżywa, pewnie buntuje się przeciw chorobie, nieprzewidywalności, zmianom w Waszym życiu itp. Piszesz, że ją chronicie przed nadmiarem informacji, ale ona i tak wie, czuje, że atmosfera 'zgęstniała'. Daj jej trochę taryfy ulgowej. Pomagaj w tym, w czym możesz i odpuść trochę to, co można.
    Sytuacja w domu się zmieniła, w szkole nowości, do tego hormony zaczynają się burzyć - nie jest łatwo.
    Trzymajcie się!
  • srubokretka 27.09.17, 23:29
    Moja zaczela sie naprawde ogarniac jakies 2 latat temu. Mysle, ze najbardziej pomogla nauczycielka, bo moje dziamganie nie pomagalo przez lata. Nadal jej co prawda czasami odbija i musze warknac (dzis postanowila odrabiac w duzym pokoju i caly czas sie rozpraszala, a moje sugestie zeby poszla na gore ignorowala), ale generalnie to jest bardzo poukladana. Problemem jest jedynie sprzatanie, ale ja nie jestem pedantka. Sprzatnie bardzo ladnie jak sama potrzebuje lub jak jej powiem, wiec sytuacja jest jeszcze znosna.
    Nie wiem za bardzo co ci poradzic, bo ona jest juz duza dziewczynka. Jakbym byla naprawde zmeczona taka sytuacja , to chyba bym jej puscila film np o domach dziecka, namowila na wolontariat , jezeli macie w okolicy np schronisko dla zwierzat. Mojej corce oleju do glowy dolala "Ania z Zielonego W.", ktora czytala w wakacje.
    I przede wszystkim szukala przyczyny takiego roztargnienia. Moze macie za duzo rzeczy, ktore rozpraszja, moze tv jest wlaczony i buczy non stop nawet jak go nikt nie oglada itd. ,moze potrzebuje tran wypic kilka razy....?

    >W 3 klasie tez zdarzalo sie jej o czyms zapomniec, ale to byla rzadkosc, a teraz mam wrazenie, ze cofnelismy sie do pierwszej klasy...

    4kl to tez duza zmiana , wiec moze uzbroj sie jeszcze na jakies 2 mies. w cierpliwosc. Podziel sie spostrzezeniami z wychowawczynia, bo moze to problem wiekszosci dzieci w tej klasie.
  • slonko1335 28.09.17, 08:31
    To zależy od dziecka. Mam dwa egzemplarze-jeden ogarnięty na maska, drugi na maksa nieogarniętywink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • camel_3d 28.09.17, 09:53
    mlody 8 lat (prawei 9) poszedl do 4. Maja czesciej prace domowe, roznych nauczycieli. Przedtem mieli jedna nauczycielke , ktora sama sobei decydowala kiedy robi matematyke, kiedy jezyk. Wiec albo dzeici nosily wszytsko, albo zostawialy czesc w szkole.
    Pierwszy tydzien tez byl podobny. Mlody albo zapominal, albo nie spakowal, albo nie przepakowa, albo zabral wszytsko i szedl jak wielblad. Plus kompletnie nie molg rytmu zlapac...

    wiec wprowadzilem kilka zasad:

    1. po szkole do domu
    2. chwila odpoczynku
    3. odrabianie lekcji
    4. Czas wolny ( w dni keidy nie ma nic dodatkowo)
    5. Wieczorem po myciu, pakowanie tornistra
    6. Czytanie

    Przez 2 tygdonie bardzo pilnowalem programu i zalapal juz nieco rytmu. teraz juz sam wieczorem pakuje rzeczy. Czasem czyta, czasem nie. Jak byl na polskim czy programowaniu to juz nie musi, chyba ze ma ochote....

  • dzidzia_ch 28.09.17, 11:18
    Moja 11,5 roku (12 pod koniec grudnia) jest w 7 klasie.
    Na początku dramat,nie mogła ogarnąć 15 przedmiotów,zapominała zadań,książek.
    Pomogłam sie ogarnąć,wdrożyć plan uczenia sie,priorytety smile.
    Teraz juz jest ok,pierwsze oceny bardzo dobre a ja odetchnęłam smile.

    --
    Aniołek (5.X.2009)
    Oleńka
    Antos
  • camel_3d 28.09.17, 12:42
    mlody zawalil pierwsza ocene, bo mu si enie chcialo dokladnej przejzec zadania...
    ale tez nei byla zla. Mogla byc lepsza.
  • qwirkle 02.10.17, 16:04
    camel_3d napisał:

    > mlody zawalil pierwsza ocene, bo mu si enie chcialo dokladnej przejzec zadania.
    > ..
    > ale tez nei byla zla. Mogla byc lepsza.

    Zlituj się nad dzieciakiem, Camel, bo wychowasz człowieka wiecznie niezadowolonego z własnych osiągnięć
  • an.16 28.09.17, 11:36
    To ja chyba mam się czym pochwalić. Moja 10 latka - V klasa samodzielnie ogarnia pakowanie, ani razu jej nie pomagałam. Zresztą jest oporna na przypominanie robi to przed pójściem do łóżka. Jakoś zapisuje prace domowe i sama je odrabia (pomagam tylko z matmą). Dojeżdża sama do szkoły (2 km) rowerem. Nie je obiadów w szkole (jest wegetarianką) więc sama sobie przygotowuje posiłek gdy wraca głodna. Oczywiście ze składników, które podpowiem, ale czasami wymyśla coś zupełnie innego. Bałagani, ale jest szybka w sprzątaniu (nie jestem pedantką, więc jakoś to mi nie doskwiera). Jest samodzielnym, otwartym dzieckiem. Samowolnym teżwink Takie akcje jak u Camela z zaklejaniem strony, kserowaniem i przepisywanie w ogóle by u nas nie przeszły.
  • jematkajakichmalo 28.09.17, 11:50
    Moja (9,5) tez roznie. Z jednej strony jest bardzo obowiazkowa, wykonuje wszyskie nadprogramowe zadania, uczy sie doskonale itp. ale zdarzy jej sie zapomniec przyniesc np. ksiazki ze szkoly, chociaz pani wlasnie podala z niej zadanie domowe. Potem biega po kolezankach i kseruje, zeby odrobic (ale spac nie pojdzie jak nie ksonczy wink ).
    2 dni pod rzad nie zadzwonil mi budzik... Wstalysmy na ostatnia minute i corka bez slowa pobiegla sie umyc, ubrac, porwala z kuchni tosta i szybko zjadla i juz stala w kurtce i butach przed drzwiami (ja w tym czasie ogarnialam sniadanie do szkoly i siebie). Mam wrzenie, ze spokojnie moglabym zostawic ja sama na 2 tygodnie i genialnie by sobie poradzila wink

    Jedyne, na co naprawde narzekam, to to, ze jest super balaganiara... No nie panuje nad tym, prosze, blagam, groze... NIC jak do sciany. Po dniach/tygodniach gadania w proznie ide i sprzatam sama, bo sie nie doprosze uncertain


    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • camel_3d 28.09.17, 12:44

    > Jedyne, na co naprawde narzekam, to to, ze jest super balaganiara... No nie pan
    > uje nad tym, prosze, blagam, groze... NIC jak do sciany. Po dniach/tygodniach g
    > adania w proznie ide i sprzatam sama, bo sie nie doprosze uncertain

    ja tez mialem dosyc. Powiedzialem kiedys, ze jak cos bedzie na podlodze z ubran to wylatuje przez okno. z 7 pietra wink a pod nami drzewa. No i przebral sie ze dwa dni pozniej rzucil swojego ulubionego t-shirta na podloge. Podnislem i wywalilem przez okno. Mlody wyrwal szybko przez drzwi, zeby go znalezc. Na szczescie spadl na trawe. Od tego czasu juz nic nie lezy na ziemi. Naawet skarpetki, jak mu sie nie chce do kosza zaniesc kladzei na krzesle smile) Pomoglo...




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • 18buzka 28.09.17, 21:07
    hej
    moj w 3klasie zgubił plecak w szkole- to byl szczyt nieograniecia.
    dzis jest w 6 klasie , jest o nieb lepiec. ciepliwoscitrzeba duzo, oj duzo
    18buzka
  • camel_3d 28.09.17, 21:48
    no niezlesmile
  • jematkajakichmalo 29.09.17, 23:11
    U nas nie zrealizuje takiego pomyslu. Mieszkamy w domu i nawet do ulicy mamy dosyc daleko wiec rzeczy lecialyby najwyzej na podjazd przed domem big_grin
    Probowalam metody "Gelber Sack", ale tez nie pomoglo wink Najwiekszym problemem jest biurko. Sluzy ono do wszystkiego, ale nie do odrabiania lekcji. Powiedzialam, ze jak nie bedzie tego sprzatac to co jakis czas wlece wlasnie z workiem i zgarne wszystko tak jak lezy. Tylko wzdrygnela ramionami...

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • aagnes 29.09.17, 12:15
    Moja corka obecnie w czwartej klasie, pierwszy miesiac to byl totalny szok pod wieloma wzgledami,
    pakowanie plecaka to bylo jedno z zagadnien do ogarniecia na nowo. zadziałała nastepujaca metoda: wytlumaczenie, ze nalezy wyjąć z plecaka codziennie absolutnie wszystko, lacznie ze zgniecionymi w kule kartkami, ogryzkami, wymietolonym strojem na gimnastyke itp itd, nastepnie po odrobieniu lekcji z planem spakowac wszystko po kolei. corka robila to sama, ja sprawdzalam i jak bylo nie tak to wyjmowalam wszystko i mowilam ze zle, trwalo to tydzien, teraz ogarnia na tip top, zreszta dostala kilka minusow i np za brak tego czy tamtego, pogadalismy ze nie warto robic sobie tyluy uz takiego glupiego powodu i jakos na razie idzie.
    mysle, ze spokoj i dobry przykald dziala, corka widzie, ze czesto ogarniam wlasna torbe - wyjmujac z niej wszystko, porzadkujac wiec wzory do nasladowania ma. natomiast nie spodziewajcie sie ze dziecko bedzie robilo porzadek wokol siebie jak rodzice maja balagan

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • silje78 29.09.17, 15:26
    Gdzie tu mowa o porzadku? Watek dotyczy zapominalstwa. Poza tym moja rodzina (nie tylko) jest calkowitym zaprzeczeniem Twojej tezy o utrzymaniu porzadku. Ja mam wszystko poukladane, kazda rzecz ma swoje miejsce. Nie mam durnostojek na polkach, maz w swoim pokoju tez, pamiatki z wyjazdow (poza zdjeciami) w pudelkach. Mloda ma cala polke gratow z wyjazdow, durnostojki na polkach. Nie przeszkadza jej, ze musi to wszystko zdejmowac zeby odkurzyc polki. Moge swoje torebki poerdylion razy przepakowywac na jej oczach, bez efektu. Najwyzej zaciekawi sie tym co znalazlam wink.
  • aagnes 30.09.17, 09:56
    no to wspolczuje, mzoe ma jakies problemy skoro nie ogarnia nic kompletnie?


    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • manala 29.09.17, 23:19
    9-latka. Bez problemu ogarnia pakowanie (może w I klasie pomagałam). Pamięta o lekcjach i jest pilna. Za to potrafi napisać "gura" więc na bieżąco kontroluję zeszyt od polskiego....
  • minerwamcg 03.10.17, 10:46
    U nas dopiero druga klasa, córka lat osiem i pół... ale trzeba przyznać, że szkoła robi dużo, żeby dzieciom łatwiej było się pozbierać. Każde dziecko ma w klasie swoje pudełko, gdzie trzyma przybory na plastykę, wszystkie te farby i nożyczki, więc nie musi przynosić na każdą lekcję. W pudełku mieszkają też te książki, ćwiczenia i zeszyty, które nie są potrzebne do odrabiania lekcji. Zresztą większość lekcji dzieci odrabiają w świetlicy i młoda przynosi do domu pusty tornister.
    Jeżeli trzeba przynieść coś ekstra (fotografie zwierzątek na lekcję przyrody, materiały do doświadczeń z wodą, informacje o Powstaniu Warszawskim), pani powiadamia rodziców przez Librusa. To samo o wyjściach do kina, wycieczkach etc.
    Założyliśmy w ciemno, że młoda w szkole będzie bałaganiarą, bo po pierwsze większość dzieci jest, a po drugie geny robią swoje - więc zadbaliśmy o tornister z dużą ilością przegródek i kieszeni, żeby wszystko miało swoje miejsce. To samo piórnik.
    Do tej pory taki system się sprawdza. Nie mam pojęcia, jak będzie w czwartej klasie, kiedy i obowiązków więcej, i standardy samodzielności wyższe, w końcu Założycielka wątku też pisze, że u jej dziecka w trzeciej klasie wszystko było ok i dopiero teraz jakiś regres. Więc może po prostu dziesięciolatki tak mają? Jakiś kryzys, skok rozwojowy? W takim wypadku należałoby raczej dzieciaka wspierać, uczyć samodzielności łagodnie a konsekwentnie i wziąć na przeczekanie.

    --
    Nawet na północy Grenlandii słońce kiedyś wschodzi. I należy to koniecznie wziąć pod uwagę.
  • berdebul 04.10.17, 12:25
    System kuwet. wink I checklista.
    PRace domowe do zrobienia - jedna Kuwetka, zrobione druga, brak zadań trzecia.
    Do tego checklista na każdy dzień tygodnia. Pakuje i odznacza po włożeniu do plecaka. Jak przy sprawdzaniu samolotu przed startem.
    Rzeczy na plastykę - macie librusa? Może nauczycielka mogłaby wrzucać tam listę na następne lekcje?
    Książki/zeszyty podpisać i obłożyć w neonowe okładki. Nawet jeżeli zgubi, to łatwiej znaleźć.
  • mim288 05.10.17, 07:36
    Moje musiały zacząć ogarniać znacznie wcześniej niż w czwartej klasie. Nie sprawdzałam ani nie pilnowalam. Starsze bylo raczej ogarnięte, Młodsze też. Planują, nawet nam przypominają "dużymi literami" jak cos ekstra trzeba im zapewnić (np. Iść na zebranie, albo podpisać zgodę na coś). Wedlug mnie kontrola jest raczej kontrproduktywna i to niestety potem właśnie wychodzi, rodzic w czwartej, piatej klasie ma już dość, a przyzwyczajony do kontroli potomek nie umie inaczej (ogarnianie trzeba ćwiczyć)
  • camel_3d 05.10.17, 08:34
    Kontrola pewnie jest malo produktywna, dlatego wypada ja jakos tak zorganizowac, zeby nie wygladala jak kontrola, a pomoc.

    Dziec mlody np poprosil mnie zebym mu spakowal trnister, bo musial jeszcze myc zeby. Wtalismy troche pozniej. Juz fakt, ze pamietal o tym, swiadczy ze powoli zaczyna ogarniac.
  • mim288 06.10.17, 07:52
    My w takich sytuacjach mówiliśmy coś w rdzaju: srorry kochanie, ale ja teraz muszę szykowac sie do pracy, może powinnaś pakować tornister wieczorem. Weź szczotkę i pastę umyjesz zeby w szkole.
  • camel_3d 06.10.17, 08:32
    raczej nie wierze, zeby umyl zeby w szkole. Ale skoro ja potrzebuje czasem pomocy i licze, ze i pomoze to chyba tez moge mu pomoc w tej sytuacji, skoro nie zdarza sie to nagminnie.
  • leyre1 07.10.17, 19:46
    Ograniaja nie tylko cokolwiek ale bardzo duzo, jednak to zalezy od rodzicow przede wszystkim, bo jedni robia wszystko a inni wymagaja zeby dzieci robily i nie unikaja konsekwencji w razie nieogarniecia. To zreszta najlepiej uczy.
    Syn ma 10 lat, ostatnia klasy szkoly podstawowej wiec czas najwyzszy, ale ogranial juz wczesniej. Corka tez.
  • grave_digger 08.10.17, 12:00
    Ja mam inny problem.
    Moja 12-latka na tyle nie ogarnia, że założyłam jej zeszyt, w którym w szkole ma wpisywać zadania/sprawdziany, nauczyciele mają sprawdzać (zadzwoniłam do wychowawcy, żeby to robili) i wpisywać ewentualne uwagi. Taka inwiligacja, bo na razie same jedynki za zapomniane zadania etc. Koszmar.

    Dla odmiany moja druga córka, 10-latka jest mega samodzielna, wszystko ogarnia, zapisuje, odrabia, w telefonie ma aplikację na eszkołę. Wszystko wie, wszystko robi. Wzorowa uczennica.

    Nie ma koorwa sprawiedliwości na tym świecie. Albo przynajmniej, żeby było szare a nie czarne i białe.
  • verdana 29.10.17, 16:28
    Pocieszyć? Miałam dokładnie to samo. Jako dorośli oboje radzą sobie doskonale. Nieogarnięty został ogarniętym wręcz przesadnie. W dodatku z lenia wyrósł niemal pracoholik.
  • grave_digger 30.10.17, 20:54
    Lejesz miód na serce me.
  • jdylag75 30.10.17, 13:27
    MOje (12 i 8) ogarniają od 1 klasy, są sytuacje czasami, ale ogólnie sami skutecznie się zajmują swoimi sprawami, łącznie z tym, że jak czegoś młodsze zapomni odrobić tłumaczy sie pani i uzgadnia termin dostarczenia.
    Natomiast ja jako dziecko nie ogarniałam, co gorsza chodziłam do podstawówki i szkoły muzycznej, czasami miałam wrażenie że mam dziurę w mózgu i że informacje o zadaniach z polskiego właśnie w niej lądują, w to samo miejsce wpadała informacja o plastelinie i bibule, czy bloku technicznym. Zaczęłam kumać pod koniec podstawówki czyli w wieku 14 lat, wykonuję teraz zawód zdecydowanie polegajacy na ogarnianiu. Jest nadzieja.
  • czegotychcesz 02.11.17, 21:33
    To kwestia wychowania, albo traktujesz dziecko jak człowieka, albo jak dzidziusia, od pójścia do szkoły trzeba uczyć samodzielności i pilności, potem to procentuje i w czwartej klasie dziecko radzi sobie z wszystkimi obowiązkami !!!
  • silje78 02.11.17, 22:54
    Zdradz patent na nauke pilnosci! Co do samodzielnosci zgoda, ale jak wyrobic pilnosc?
  • saszanasza 03.11.17, 08:21
    silje78 napisała:

    > Zdradz patent na nauke pilnosci! Co do samodzielnosci zgoda, ale jak wyrobic pi
    > lnosc?


    Pilności, czy ambicji nie da się nauczyć. Dziecko to albo ma, albo nie i albo do trgo kiedyś dojdzie, albo nie dojdzie nigdy. Tego typu "zalety" często związane są również z indywidualnymi cechami charakteru. To tak jakbyś miala wpływ na charakter pisma dziecka. Na to nie ma się wpływu. Albo dziecko pisze ładnie i dba o zeszyty, albo nie i ma to swoje przyczyny, na które rodzice wpływu nie mają, owszem mogą kontrolować i jak to robią wizualny wygląd może być lepszy, jak przestają - wraca do swojego pierwotnego "kształtu".
    Sugerowanie więc, że to wina przeopiekowanych dziubdziusiów i jeszcze, że to kwestia wychowania (sic!) jest zwyczajną bzdurą, to raczej zlepek indywidualnych predyspozycji, cech charakteru, środowiska i wychowania.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.

    --
    Chciałabym się kiedyś wyspać na tyle, żeby rano poczuć, że się budzę a nie zmartwychwstaję.
  • silje78 03.11.17, 22:18
    W punkt!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka