Dodaj do ulubionych

Dziecko nie chce jesc!!!!!

01.02.18, 18:30
Witam. Wiem ze juz wiele bylo watkow na ten temat ale z moim obecnym problemem nic nie znalazlamsad.
Moja 4,5 letnia corka ma juz niedowaga i jest totalnym niejadkiem sad nic nie chce jesc. A gdy tylko zbliza sie pora posilkow i widzi ze ide ze sniadaniem czy obiadem to zaczyna sie placz sad.
Sama czasem siegnie po jakies ciastko czy chipsa ale zje kilka i odklada. Wogole nie domaga sie posilkow sad juz nie wiem co robic. Lekarze, psycholog mowi ze nie namawiac ze jak bedzie glodna to sama sie upomni. Nie wiem co robic. Moze ktos mial podobny przypadek????
Edytor zaawansowany
  • rawiel27 01.02.18, 20:42
    Po pierwsze nie dawać, ani ciastek, ani chipsów.

    Po drugie zrobić badania krwi: morfologia z rozmazem ręcznym, próby wątrobowe, IgE całkowite z oznaczaniem ilościowym, badania na celiakię, badanie krwi na glisty i lamblie, oraz badanie kału na pasożyty i na lamblie.

    Po trzecie nie iść, ani ze śniadaniem, ani z obiadem, tylko zapytać dziecko, czy chce zjeść, jak nie chce, to nie dawać.

    Po czwarte dawać dziecku zawsze jakiś wybór: chcesz zjeść jajko gotowane, czy jajecznicę? wolisz bułkę, czy chleb? zjesz kotleta, czy same buraczki? chcesz kanapkę z szynką, czy z serem?

    Po piąte do picia dawać tylko czystą wodę, żadnych soków, ani słodkich napojów.

    Po szóste nie dawać żadnych danonków, ani słodkich jogurcików.

    Po siódme nie mówić nic o jedzeniu, nie namawiać, nie pytać co chwilę, czy coś zje.
  • verdana 01.02.18, 20:57
    Te rady sprowadzają sie do tego - dawaj dziecku tylko to, czego jeść nie lubi, to zacznie jeść.
    To nie działa. Tzn. działa w podręcznikach, ale nie w realnym życiu.
    Proponuję po prostu nie robić szumu w sprawie jedzenia. Jest posiłek, dziecko dostaje to, co inni domownicy (za wyjątkiem rzeczy, których zdecydowanie nie lubi). Zje to zje. Nie zje, to nie. Nie patrzymy czy je, nie namawiamy, nie każemy jeść. Prowadzimy rozmowę, jak to przy stole. Posiłek sie skończył? Pytamy, czy można zabrać talerz i juz. Jeśli dziecko płacze na widok posiłku to znaczy, zę kojarzy jej się z czymś niefajnym - zmuszanie, namawianiem, smutną miną mamy. To jest pierwsza rzecz, której trzeba się pozbyć. Dziecko musi wiedzieć, zę je czy nie - jedzenie nie jest przykrością. Dziecko na razie nie będzie sie niczego domagać, bo posiłki kojarzą mu sie prawdopodobnie z przykrością. Nie upomni się, jak bedzie glodna, bo wie, że jedzenie jest czynnością nieprzyjemną. Dobrze by było w ogóle coś zmienić, na przykład jeść razem z dzieckiem, albo przeciwnie - dawać jej oddzielnie. Inaczej niz dotąd. I nawet własnie to, co lubi - nie ciastka oczywiście, ale soki czy jogurty, jeśli lubi - to tak. Nie dokładaj jeszcze jednej nieprzyjemności do tych, które juz zna.
    Zapisuj też (ale gdy dziecko nie widzi), ile tak naprawdę zjadła. Bo porcje dla dzieci są bardzo małe. Dwa pierogi na obiad to jest odpowiednia porcja. Pół miseczki zupy. Rodzice dają talerz zupy i talerz pierogów i dziwią sie, że dziecko z przerażenia nawet nie zaczyna jeść.
    Jak sie zapisuje, to szybko widać, że dziecko wcale nie żyje powietrzem.
  • tuszeani 03.02.18, 18:34
    Verdana, zasadniczo jestem zwolenniczką niegeneralizowania bez potrzeby wink
    Sama byłam niejadkiem. Przy mamie i przy babci. Przy tacie już nie. A tata właśnie stosował metodę, że gotował co uważał za stosowne, stawiał na stole bez większych komentarzy, jak chciałam to jadłam, jak nie chciałam to nie jadłam, ale wiedziałam, że niczego innego nie będzie. I na ogół jadłam bez większych problemów, a nawet ze smakiem, to co przy mamie i babci nie przechodziło mi przez gardło.
    Dzieci są różne. Ty miałaś egzemplarze, u których wbredność potem okazała się zdrowotnie uzasadniona. Ja byłam innym egzemplarzem, szkodziły mi tylko truskawki, które wszyscy mi wciskali i nie wierzyli, że boli mnie po nich żołądek (bo w innych sprawach byłam niejadkiem, dlatego mi nie wierzyli).
    Uważam, że nie ma dobrych recept na wszystkich, może oprócz tej, żeby wokół jedzenia nie robić zbyt wiele zamieszania i nie doprowadzać do tego, że będzie się kojarzyć niemiło.
  • verdana 04.02.18, 12:47
    Uważam, ze wciskanie dziecku czegokolwiek jest ZAWSZE błędem (z wyłaczeniem ścisłych zaleceń lekarskich).
  • plater-2 04.02.18, 19:37
    Popieram. Jeśli dziecko na banalna propozycje -"chcesz bułkę z serem?" zatyka usta, krzyczy NIE !! i ucieka , to znaczy , ze "ktos coś przesolił".
  • alik-w-plomieniach 07.02.18, 09:20
    verdana napisała:

    > Te rady sprowadzają sie do tego - dawaj dziecku tylko to, czego jeść nie lubi,
    > to zacznie jeść.
    > To nie działa. Tzn. działa w podręcznikach, ale nie w realnym życiu.
    Właśnie. Niestety kretyńskie "babcine sposoby" są nadal żywe, a należy je wreszcie przebić osikowym kołkiem, upie...ć łeb, wsadzić między kolana, zakopać dupą do góry i przycisnąć dużym kamniem, żeby spod ziemi nie wylazły.

    > Zapisuj też (ale gdy dziecko nie widzi), ile tak naprawdę zjadła. Bo porcje d
    > la dzieci są bardzo małe. Dwa pierogi na obiad to jest odpowiednia porcja. Pół
    > miseczki zupy. Rodzice dają talerz zupy i talerz pierogów i dziwią sie, że dzie
    > cko z przerażenia nawet nie zaczyna jeść.
    > Jak sie zapisuje, to szybko widać, że dziecko wcale nie żyje powietrzem.
    A to też. Dopiero w wieku około 25 lat oduczyłem rodziców wciskania mi góry tłuczonych kartofli jak dla konia, bo zaczęło do nich docierać.

    --
    Alik, rzadki kot absurdystański
    "No i synkowie tych ludzi słuchają podszeptów dziadków, jak to fajnie było za komuny, bo to i włosy były, i zęby i stawał." - zigzaur
  • soffia75 01.02.18, 23:52
    Przede wszystkim pamiętaj, żeby nie robić z jedzenia/niejedzenia tematu dnia, życiowej sprawy, wielkiej rodzinnej misji itepe; nie biegać za dzieckiem z kanapeczką, nie podtykać coraz to nowych smakołyków (bo może akurat na któryś się skusi), nie namawiać, nie dokarmiać "mimochodem", kiedy jest skupiona np. na bajce w TV. Prosta droga do znienawidzenia przez córkę tematu jedzenia w ogóle lub też rozgrywania swoich spraw za pomocą jedzenia lub nie ("jak mi tego nie kupisz, to nie zjem obiadu!").
    Piszesz, że córka "sama czasem siegnie po jakies ciastko czy chipsa" - nie musi zjeść ich dużo, zwłaszcza przed posiłkiem, żeby nie być głodna, jak już ten konkretny posiłek na stół wjeżdża. I wtedy płacz, bo "znowu będą karmić!". wink Ogranicz słodycze i niezdrowe przekąski, nie podkarmiaj między posiłkami. Psycholog ma rację; jak dziecko zgłodnieje, samo przyjdzie. Najważniejsze, żeby nie przychodziło po te nieszczęsne chipsy.
    I nie martw się, z tego się wyrasta. Ja wyrosłam. wink Powodzenia!
    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • plater-2 02.02.18, 11:40
    "Kto nie pracuje, ten nie je" wink

    Czy dziecko ma wystarczajaca ilosc ruchu na swiezym powietrzu, chodzi piechota czy wożone samochodem, ma zajecia inne niz pstrykanie "grajkotelefonikiem", czyli esploatujace fizycznie ?

  • verdana 02.02.18, 13:06
    Problem z niejadkami to problem znacznie wcześniejszy niż wynalazek elektrycznoścismile
  • plater-2 02.02.18, 19:28
    W czasach bez wynalazku elektrycznosci dzieci wozone byly w "koczykach" lub trzymane w zaciemnionych, niewietrzonych pokojach, zeby sie nie przeziebily, jak Colin z "Tajemniczego ogrodu"...

    Nie bylo ajfonów i smartfonow, ale były inne zabawki tak ekscytujace i absorbujace, ze stawaly sie konkurencja dla zdrowej fizycznej aktywnosci na powietrzu (nawet w malo eleganckiej formie jak pasienie gesi czy zbieranie żołedzi dla świń), majsterkowania, gardeningu...
  • nchyb 15.01.19, 12:28
    i część tych dzieci z koczyków i nie wietrzonych pokoi była chuda i niechętna jedzeniu, a część odwrotnie, pyzata i pulchna...
    życie nie jest czarno-białe smile
  • nchyb 15.01.19, 12:23
    >>Czy dziecko ma wystarczajaca ilosc ruchu na swiezym powietrzu, chodzi piechota czy wożone samochodem, ma zajecia >>inne niz pstrykanie "grajkotelefonikiem", czyli esploatujace fizycznie ?

    miałam jako dziecko ruch na powietrzu i sali, chodziłam piechotą, telefoników nie miałam, w tv był 1 program. Ciężko było o większego niejadka ode mnie. Przysięgłam sobie, że swojego dziecka nigdy nie będę zmuszać do jedzenia. Moje dziecko było chude. Podejrzewano mnie wręcz o głodzenie. Zdrowe, jeść nie chciało. Zapytane w rodzinie na uroczystości, czy coś zje, odpowiadało, ze już wczoraj przecież jadło. Teraz jest dorosłe, zdrowe, szczupłe i wysokie. I szczęśliwe, bez traumy jedzeniowej. Za jego dzieciństwa też miało dużo, dużo ruchu. To nie ma wcale tak prostego przełożenia - będzie ruch, będzie jadło... No nie zawsze, są tacy co jedzenia potrzebują do szczęścia dużo mniej, niż rodzice im chcą wcisnąć...
  • ga-ti 03.02.18, 10:49
    To nie idź ze śniadaniem, ale zawołaj "śniadanie, zapraszam wszystkich do stołu", może kluczem będzie jedzenie ze wszystkimi razem, możliwość wybrania czegoś z zastawionego stołu. Pewnie, że nie rzuci się od razu na jedzenie, ale może jednak sięgnie po coś, jak zobaczy innych jedzących. Samodzielne smarowanie kromki chleba może być ciekawe, krojenie parówki, układanie pomidorków itp.
    Co najważniejsze do duuużo cierpliwości musisz wykazać. Temat znika. Wszystko co robisz wokół jedzenia córki, robisz dyskretnie.
    Ja bym była przeciwna wprowadzaniu ostrych zasad typu: zero soków tylko woda, zero przekąsek tylko konkretne posiłki itp. Pewnie, że jak się nachrupie paluszków to nie będzie głodna na kolację, ale jeśli dziecko odmawia jedzenia i zostanie pozbawione wszelkich przyjemności z nim związanych to tym bardziej radośnie po jedzenie nie sięgnie.
    A chodzi do przedszkola? Może towarzystwo innych dzieci, dobry przykład rówieśników? Pewnie, że nie zawsze działa, w przedszkolach też są niejadki, ale można spróbować.
    I nie wtykanie podczas bajki, ale już poczęstowanie wszystkich domowników czymś smakowitymi ładnym dla oka na sobotni deser jak najbardziej na tak, nawet gdy jedzenie miałoby się odbywać podczas wspólnego oglądania bajki.
    U mnie w rodzinie nie ma problemów z niejedzeniem żadnych, więc tak sobie tylko gdybam, ale wydaje mi się, by jedzenie było czymś najzupełniej normalnym, oczywistym, raz odświętnym z jakiejś okazji, raz chrupaniem na bajce, raz kanapką w rękę na spacerku, ot tak jak to w życiu bywa.

    I jeszcze tak mi się przypomniało, niedawno na emamie któraś wspomniała, że nienawidzi jedzenia przy ludziach, bo uważa jedzenie za czynność fizjologiczną, brzydzi ją mlaskanie i przełykanie innych ludzi. Może w tym kierunku też warto sprawdzić, jedzenie w samotności?

    U lekarza już byłaś, więc zakładam, że córka zdrowa i wszelkie nadwrażliwości też wykluczone.
  • verdana 03.02.18, 11:16
    Jako matka niejadka chciałam zwrócić uwagę jeszcze na dwie sprawy. 1. Jesli dziecko nie chce jeść określonej grupy potraw, nie należy zmuszać, a może nawet nie należy namawiać (chyba że chodzi o wszystkie owoce i warzywa np). Mój syn nie jadł niczego białego - mleka, białego sera, jogurtu, śmietany. Jak czasem niechcący zjadł, nic sie nie działo. A jednak, już jako dorosły człowiek odkrył, ze jest na to wszystko cholernie uczulony. Instynktownie wzbraniał sie przed jedzeniem tego, co mu szkodziło. 2. Sa ludzie, którzy mniej jedzą. Ten sam syn jako dziecko jadł naprawdę wyjątkowo mało, po kilku kęsach miał dosyć. Wyrósł na dorosłego faceta, który je wyjątkowo mało. Tak ma. Bardzo ekonomiczny egzemplarz.
  • ga-ti 03.02.18, 12:05
    Racja, bywa, że dzieci instynktownie nie chcą jeść tego, co im szkodzi.
    Mój ojciec od małego dziecka nie pił mleka. Można sobie wyobrazić jaki to był dramat na wsi, gdzie była krowa, koza, a nabiał jedną z podstaw wyżywienia. Do teraz mleka nie pija, nie tknie słodkiej śmietany, toleruje kefir, mleko zsiadłe, twaróg, ser. No ale babcia musiała się nieźle nagimnastykować wink
    Moje dziecko wszystkojedzące w nadmiarze, nie je twarogu, nie pasuje konsystencja grudkowata, jak było mniejsze, to wycierało język z grudeczek twarogu. Najstarsze jako maluszek nie jadło zupek-papek, zaczynaliśmy od warzyw w kosteczkach jedzonych rączkami, później widelcem. Byliśmy prekursorami metody BLW big_grin mimo że o takiej nawet nie słyszeliśmy. Dań obiadowych ze słoiczków nawet nie tykał. Wszystkie kaszki, kleiki były bleee. Wyrósł na nastolatka 180 cm wzrostu, nadal rośnie, dobrze się rozwija, a kuchnię muszę barykadować smile
  • alik-w-plomieniach 07.02.18, 09:25
    verdana napisała:

    > 2. Sa ludzie, którzy mniej jedzą. Ten sam syn jako
    > dziecko jadł naprawdę wyjątkowo mało, po kilku kęsach miał dosyć. Wyrósł na do
    > rosłego faceta, który je wyjątkowo mało. Tak ma. Bardzo ekonomiczny egzemplarz.
    A to też. Tylko że u mnie to się zmieniło, obecnie potrafię zjeść dużo, ale tylko w dwóch przypadkach:
    1. Jest to coś co lubię
    2. I/lub sam robiłem
    Nie zmienia to jednak faktu, że niczym Sherlock Holmes, jeżeli czymś się zajmę, to potrafię nie jeść prawie cały dzień.

    --
    Alik, rzadki kot absurdystański
    "Kot nie miał również profilu na goldenline i profeo, a to oznacza, że zawodowo kot ten nie istnieje, a przyjęty do pracy bez "kapitału relacyjnego" stanowiłby oczywiste zagrożenie dla korposzczurów."
  • hanusinamama 15.03.18, 09:25
    Straszne...a nie jedliscie razem? Zgadzam sie. MOja córka nie je ziemniaków. Tak ze 4 lata. Uwielbia warzywa, na kolacje bardzo lubi ryz z warzywami (brokuł, kalafory, marchew itd...), lubi szpinak, uwielbia brukselke (gotuje zupe bruzkelkową, córka wszystkie bruzkselki wyławia z garnka) ale ziemniaków nie trawi. Moja mama sie kiedys uparła zeby córka jadła ziemniaczki "bo jak to tak" i mała wróciła od babci ze łazmi w oczach. Poza tym im wiecej sie mowi o jedzeniu, namawia, straszy itd...tym dziecko mniej liubi cały proces.
  • soffia75 04.02.18, 12:42
    ga-ti napisała:
    (...) wydaje mi się, by jedzenie było czymś najzupełniej normalnym, oczywistym, raz odświętnym z jakiejś okazji, raz chrupaniem na bajce, raz kanapką w rękę na spacerku, ot tak jak to w życiu bywa.

    Zgadza się, kanapka na spacerze, na hasło "Kto jest głodny? Bo mam coś pysznego!" albo chrupanie na bajce to nic złego (chociaż z tym drugim to ostrożnie, bo łatwo o niezdrowy nawyk). Chodzi o to, żeby nie próbować dokarmiać niejadka "przy okazji", kiedy jest zaaferowany czymś innym i może się nie zorientuje, że akurat pod nos zajeżdża mu łyżka z jedzeniem; albo też zje kęs lub dwa dla świętego spokoju, żeby wreszcie dorośli przestali mu przeszkadzać w zabawie.
    --
    "Future's made of virtual insanity"
  • ania_kr 05.02.18, 23:10
    Mój sposób na niejadka był taki, że karmiłam syna przed telewizorem. Łatwo krytykować, ale u nas się sprawdziło. Syn zaczął mieć problemy jak miał roczek. Zapisywalam co je i były to ilości minimalne. Wyniki badań zle, siatka centylowa w dół. Ja się nakrecilam i jedzenie stało się problemem nr1. Jak jadł przed tv to zjadal odpowiednią ilość, w dodatku zdrowego posiłku. Nie wiem co zadziałało czy to ze mogłam wyluzować czy kubki smakowe syna przyzwyczaily się. Teraz jest już szkolniakiem i je zupełnie normalnie przy stole bez tv (bo jedzenie przy tv wg mnie jest straszne), je to co my. Jak nie chce to mogę powiedzieć "spoko zjesz jak zglodniejesz ".
  • edinku 06.02.18, 19:14
    Dobry wieczór,
    nie jestem matką, ale też tak miałam jako dziecko i już jako studentka. Mogę się podzielić wrażeniem, że im głębsza jest choroba tym mniej chce się jeść. Też miałam łzy w oczach na widok posiłków. Zdiagnozowano u mnie dwa problemy: lamblie i celiakia. Chwilowo miałam też kandydozę. Było kilka lat kiedy lepiej czułam się jak nie jadłam niż gdy jadłam. Mogę powiedzieć, że po 5 latach ścisłej diety bezglutenowej, zażycia leków na lamblie i kandydozę, jestem zdrowa. Jakie mam wnioski. Otóż badania trzeba powtarzać. Jeśli raz nie jest wykryta choroba, to warto to samo sprawdzić raz jeszcze po jakimś czasie. Jest jeszcze jeden aspekt, a mianowicie tarczyca. To, że TSH jest w normie, ale raczej wysokie, jak na dziecko nie oznacza, że dziecko jest zdrowe. Dopiero po usg tarczycy można wykluczyć, czy nie jest to wada androgeniczna. Niestety u mnie tak było.
  • dorga1 07.02.18, 09:15
    Dziewczyno nie pisz głupot, bo jeszcze ktoś sobie pomyśli, że celiakia to choroba, którą da się wyleczyć. To choroba genetyczna, na całe życie, a nie alergia, czy nietolerancja.
  • jezuitaitamta 06.02.18, 21:10
    Na 2-3 dni (najlepiej weekend, gdy masz pełną kontrolę) daj dziecku spokój. Ani słowa o jedzeniu i podglądaj, czy samo się nie dożywia, np. z cukiernicy (moja starsza córka tak robiła). Potem spróbuj przygotować jakieś jedzonko atrakcyjne optycznie (np. ryż gotowany ułóż w kształt białej kozy, której rogi zrobisz z paseczków parówki, a kopytka z kawałków kabanosa; koza niech się pasie na łące zrobionej zielonej fasolki. Najłatwiej ułożyć jakąkolwiek buzię...) Pozwól najpierw zgłodnieć, a potem do ataku!!!
  • basiacan 07.02.18, 01:58
    Popros,aby Ci pomagala przygotowywac jedzonko.... Moze w ten sposob zacheci sie sama do jedzenia tego w czym brala udzial?
  • alik-w-plomieniach 07.02.18, 09:15
    Proponuję nauczyć się gotować.

    --
    Alik, rzadki kot absurdystański
    Choć nie jestem kapelanem, to nakarmię cię kolanem.
  • verdana 07.02.18, 13:27
    Zdajesz sobie sprawę, ze tym samym uczysz dziecko, ze jedzenie jest czynnością nieprzyjemną na tyle, ze należy się za nie nagroda? To może utrwali na całe życie niechęć do jedzenia.
  • ga-ti 07.02.18, 21:15
    Verdana, ja zrozumiałam, że tu przyjemność nie jest w nagrodę za zjedzenie: "jak zjesz obiad to w nagrodę pójdziemy na kulki", ale na zasadzie: "po południu planujemy wyjście na kulki, och, ale tam, będzie mnóstwo zabawy, biegania, wspinania, potrzeba duuużo siły, co tu zrobić, by mieć siłę na takie szaleństwa? o, już wiem! trzeba zjeść obiadek! zjemy i będziemy mieli siłę na zabawę". W sumie jemy po to, by mieć siłę do życia wink
  • verdana 08.02.18, 18:20
    Szczególnie to sie przyda w kinie.... Ta siła. Dzieci nie są głupie - jeśli zjedzenie posiłku jest warunkiem wyjścia gdzieś, a odmowa zjedzenia to zostanie w domu, to będą to widziały jako nagrodę i karę.
  • kdys 07.02.18, 16:00
    Gdybym czekała, aż moje dziecko samo upomni się do jedzenie, mogłabym czekać do dzisiaj. Im bardziej słuchałam psychologów, tym było gorzej. Mój syn nie podjadał, nie jadł słodyczy, nie popijał soków. Jeśli nie zjadł kolacji, to nie zjadł też śniadania. Im mniej jadł, tym mniej czuł głód.
    U nas zadziałało karmienie przed tv - przez dwa lata, z zegarkiem w ręku o stałych porach. Zasada była taka, że mógł zjeść trzy łyżki (właściwie łyżeczki), ale nie mógł całkowicie odmówić jedzenia. Po dwóch latach harówy, usłyszałam "mamo, jestem głodny".
  • mariner4 08.02.18, 06:39
    Może być kilka przyczyn.
    Jestem stary, ale jak jestem czymś zajęty, albo zaaferowany, zapominam o jedzeniu i nie czujęgłodu. Poza tym regularne posiłki i niedojadanie pomiędzy nimi. Miałem taki problem z synem. Jak nie zjadl śniadania dostawał dopiero obiad, Musiałem zwalczyć dawanie przez dziadków słodyczy. Zaboroniłem pod groźba pozbawienia kontaktów z wnukiem.
    Przed posiłkiem odciąc od kpmputera i zabawek. Wyciszyć i uspokoić dziecko.
    M.

    --
    "Gdyby idiota wiedział, że jest idiotą, to automatycznie przestałby być idiotą"
    Stefan Kisielewski - Kisiel
  • an.16 08.02.18, 09:52
    Widocznie nie dajesz jej jedzenia, które chętnie by zjadła.
  • ewawzywa07 12.03.18, 11:36
    Miałam i nie zmuszałam do jedzenia. Nie chce, niech nie je. Oczywiście w zasięgu rączki nie było niczego do podjania np. cukru w cukiernicy. Dziecko naprawdę nie umrze z głodu. Jesli wykluczy sie chorobe ( może byc chore i dlatego nie je) zostawić w świętym spokoju. Nawet nie sadzać do stołu. Pilnowac tylko, zeby piło , ale nie słodkie napoje. Nie na coli ani czegos podobnego. Nie ma przemycania jedzenia w piciu. Zapewniam, ze sama poprosi o jedzenie.
    Zwróc uwagę czy to co proponujesz nie jest w jakimś stopniu nietolerowane przez dziecko - może jest uczulone na gluten? Może ma nietolerancję mleka krowiego, może dajesz jedzenie zbyt ostre czy przyprawione cebula albo czosnkiem ( są ludzie, w tym ja, którzy nie toleruja czosnku/cebuli - brak enzymu trawiącego), może nie lubi jakiejś przyprawy dodawanej zwyczajowo do jedzenia np. kminku?
    Zrób tez kilka badań:
    - morfologię
    - badanie ogólne moczu
    - badanie kału w kierunku pasozytów
    popros lekarza o skierowanie na usg brzucha. Nie interpretuj sama badań - niech to zrobi dobry pediatra.
    I jeszcze raz- pamiętaj o piciu!!!!!!!
  • hanusinamama 15.03.18, 09:19
    Mysle ze z posiłków zrobiliscie drazliwy temat. Jezeli ona wie ze zaraz bedzie ją zmusząc to ona sie zwyczajnie boi. Jecie razem? Jak dziecko je w przedszkolu z innymi dziecmi? I czemu ma dostep do ciastek i chipców skoro nie je normalnych posiłków? Dziwisz sie ze nie chce obiadu skoro zje ciastko przed? Zabrac ciastka i chipsy. Powiedziec ze cos słodkiego np raz dziennie po ładnie zjedzonym obiedzie. Ale tez nie wciskać w dziecko jedzenia na siłe. Niech je tyle ile chce ale wazne aby jadła głowne posiłki. Moja córka ma 6 lat i wazy 16,5 kg (115 cm wzrostu), ale raz oboje z mezem jestesmy szczupli i jako dzieci bylismy bardzo chudzi, dwa: ona je sniadanie, drugie sniadanie, obiad, kolacje. Na kolacje czesto je ryz z warzywami albo kasze z warzywami. Ma bardzo duzo ruchu i zwyczajnie taką budowe ciała. Ja nie swiruje. I je słodycze. Raz dziennie PO głownym posiłku. Jak zje obiad np albo sniadanie to moze cos słodkiego. Poniewaz jest najedzona to często konczy sie na kawałeczku czekolady (lubi bardzo gorzką) albo czyms drobnym. Zdrowa, badania krwi ok, zęby zdrowe. Ja dodam jeszcze ze moja córa uwielbia jesc to co zrobi sobie sama albo ze mną. Ostatnio były wytrawne bliny z mąki gryczanej- zjadła ze smakiem 3 (ja w sumie nie wierzyłam ze jej posmakują...). Niech ci córka pomaga robić kanapki, moze jakąs sałatke
  • niebieskikwiatek 13.01.19, 18:37
    Dobry wieczór,
    Czy jest Pani pewna, że córka nie ma problemów zdrowotnych? Ponieważ, gdy stan dziecka budzi obawy powinno wykluczyć się zdrowotne przyczyny braku apetytu. Mogą należeć do nich: celiakia, nietolerancja laktozy, nietolerancja glutenu, alergie pokarmowe, pasożyty, zaburzenia ogólnorozwojowe. Gdy ma pani jakiekolwiek wątpliwości najlepiej zgłosić się z córeczką do pediatry.
    Gdy jednak problemem nie jest stan zdrowia, mam kilka pomysłów, które mogą pomóc w walce z niejadkiem.
    Pamiętajmy o spokoju, dziecka nie można zmusić do jedzenia. Im bardziej będzie Pani cierpliwa to jest większa szansa, że nawyki dotyczące jedzenia unormują się. Dziecko 4,5 letnie tak samo jak niemowlę, które sygnalizuje nam płaczem, wie kiedy jest głodne i powinno coś zjeść. Pozwólmy, aby mogło nauczyć się rozpoznawać sygnały, które płyną od organizmu (jestem głodna). Oczywiście nie oznacza to, że dziecko ma jeść tylko wtedy gdy tak zarządzi ale trzeba podejść do tego bardziej elastycznie.
    Kolejnym z pomysłów może być szczera rozmowa z dzieckiem na temat kłopotów z posiłkami. Trzeba ją dostosować oczywiście do wieku. Można również komunikować się z dziećmi nie wprost, ale używając rysunku (rysowanie ulubionego posiłku czy rodzinnego obiadu). Świetnym pomysłem też będzie opowiedzenie bajki, w której bohaterowie znajdą pomysł jak sobie poradzić z podobnym problemem.
    Córkę do jedzenia może zachęcić wspólne przygotowywanie posiłku. Dopuść ją, aby miała wpływ na to co będzie jadła. Może pomagać w sprzątaniu po jedzeniu czy nakrywaniu do stołu. Nauczy się przez to ile trzeba wysiłku i pracy włożyć oraz ile przyjemności niesie ze sobą wspólny posiłek. Będzie miała poczucie udziału w życiu rodzinnym. A czy córka chodzi do przedszkola? Jeśli tak gdy szykuje Pani jej jedzenie można zapytać co chciałaby zjeść. Maluch będzie szczęśliwy, gdy otworzy pudełko i zobaczy tam to, co chciało zjeść lub posiłek, który pomagało mamie przygotować.
    Wspólne jedzenie na przykład śniadania i kolacji, mogą wyznaczać początek i koniec dnia. Gdy dzieci nie widzą rodziców przez cały dzień posiłki pokazują dziecku, że jego świat jest bezpieczny i że jesteśmy tu wszyscy razem. Jako rodzic powinna Pani podczas tych momentów stworzyć miły nastrój, aby każdy mógł podzielić się przeżyciami kończącego się dnia.

    Podczas nadkładania jedzenia na talerz pamiętajmy, aby danie miało atrakcyjny wygląd, pięknie pachniało i miało odpowiednią nazwę. Ponieważ (co może niektórych zdziwić) dzieciaki jedzą oczami, nosem oraz uszami.
    Wkładajmy mniejsze porcje, żeby dziecko mogło wszystko zjeść i miało szanse na pochwałę a nawet poproszenie o dokładkę. Gdy daje Pani córce posiłek to bez komentarzy ile ma być zjedzone. Gdy dziecko nie chce jeść ważne jest to, żeby nie wywierać na nim presji. Nie wolno komentować czy zjadło za dużo czy za mało..
    Niektórzy rodzice w poście wyżej pisali, że ich dzieci jadły podczas oglądania telewizji. Jest to jednak zły pomysł. Posiłki należy spożywać w spokojnej atmosferze a w czasie oglądania dziecko nie zwraca uwagi na sygnały jakie daje organizm „jestem już najedzony” tylko je dopóki nie skończy się ulubiony program czy bajka. Dziecko, które podczas posiłku trzeba czymś zająć lepiej wciągnąć w ciekawą rozmową.
    Więcej pomysłów, aby zachęcić dziecko do jedzenia znajdzie Pani w książce pt. „Moje dziecko część I”. Autorką jest Dorota Zawadzka, z którą rozmawia pani Irena Stanisławska.
  • hanusinamama 15.01.19, 10:41
    A co to znaczy niedowaga? Bo ostatnio znajoma tez mowiła ze jej dziecko ma niedowage..okazało sie ze jest na 30 centylu wagowym!!!! MOja starsza idzie 10 centylem wagowym i 50 wzrotstowym. Nie wmuszam i nie wmuszałam jedzenia (pamietam ja mnie karmiono na siłe jak wyłam). Jest zdrowa, nie choruje, rozwija sie, pływa, jezdzi na rowerze, rolkach, ma siłę. Ma prawie 7 lat i wazy 19 kg. I ok to jest jej waga. A jak ciebie czytam to zrobiłas z jedzenia potwora...bedzie trudno i długo zajmie zrobienie z jedzenia jedzenia. Dziecko wyje jak mwoisz ze ma jeść? Pamietam z mojego dzieciństwa. Poza tym pytanie czy skoro nie zjadła sniadanie to po godzinie nie dajesz jej owoca, po kolejnej ciasteczka i tak ały dzien pojada i nie ma szans zgłodnieć. Zabrać na spacer na basen, zgłosnieje. Usiasc razem zrobić jedzenie, razem zjeśc bez marudzenia "jedz".
  • nchyb 15.01.19, 12:18
    Miałam podobny przypadek. Jest teraz ten przypadek dorosły, zdrowy, wysoki i szczupły. Nie zmuszałam, nie namawiałam.
    Badania zrobić, jak zdrowe, bez anemii, dać święty spokój.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka