Dodaj do ulubionych

Nauczycielka Matematyki a dziecko POMOCY !!!

23.02.18, 15:07
Drodzy ,

Jestem mamą 10 latka i w dalszym ciągu sama się uczę. Mam 30 lat i wraz z synem poznaje ten świat edukacji w podstawówce na nowo.

Nagminnie syn ma problemy z matematyki.
Wielokrotnie zgłaszałam swoje uwagi przez maile w dzienniku elektroniczym a nawet w zeszycie kiedy w domu sama nie jestem w stanie prostych tematów mu wyjaśnić napisałam w zeszycie :

Witam serdecznie będę zobowiazana jesli by Pani mogła wyjaśnic Stefanowi zadanie ponieważ w domu nie byłam w stanie mu w nim pomóc. Mam nadzieję iż może mu Pani pomóc.

Ponoc syn usłyszam odpowiedz na ten wpis z moejj strony : mam to gdzieś.

No zdenerwowałam się ,
Po czym sprawa obróciła się przeciwko mnie ponieważ Pani dyrektorka poinformowała mnie :
Słyszałam o karteczce która Pani napisała do nauczycielki z matematyki i ona nie może la jednego Stefana powtarzać tematu czy specialnie dla niego przychodzić i tłumaczyc .


Więc drogie mamy i reszta zacnego grona pytanie z mojej strony jest trywialne ale odpowiedz na nie nie taka oczywista : CZY NAUCZYCIEL MOZE ODMÓWIC POMOCY UCZNIOWI ? wtedy kiedy rodzic uprzejmie prosi poprzez oficialny wpis w zeszycie ? lub jak kolwiek inaczej ?
CZY NAUCZYCIEL MOZE ODMÓWIC i uzasadniając to najsłabszym argumentem możliwym : dla jednego ucznia NIE MOGE powtarzać tematu , NIE MOGE do niego podchodzić i robić to konkretne zadanie.

Chciałabym móc iść do szkoły i zapytać na jakiej podstawie i na podstawie jakiego przepisu, wpisu lub opisu Pani od Matematyki odpowiedziała NIE.

Czy tym samym ja nie wstydząca się poprosić o pomoc matka pisząca w zeszycie dziecka że nie potrafię mu wyjaśnić tego konkretnego zadania z matematyki moge w taki sam sprytny pomysł powiedzieć : OK to poproszę pisemną odmowę udzielenia mojemu dziecku pomocy z uzasadnieniem swojej postawy ?

Dodam : Syn jest w trakcie diagnoz : psychologicznej, pedagogicznej , psychiatrycznej i logopedycznej ponieważ zachodzi podejrzenie MUTYZMU SELEKTYWNEGO który dość syto wyjaśnia dla czego mój syn nie prosi o pomoc i dla czego przychodzi mu to z tak wielkim trudem.


Edytor zaawansowany
  • mama-ola 23.02.18, 16:02
    Zazwyczaj większość problemów się rozwiązuje, gdy się porozmawia osobiście. Takie pisanie czy to karteczek, czy to maili, czasem jest kłopotliwe - ktoś źle zrozumie intencje.
    A co do niezrozumienia tematu - zazwyczaj jak świat światem, a szkoła szkołą, istniały zajęcia wyrównawcze. Właśnie po to, by pani dla jednego Stefana, czy nawet kilku, nie blokowała przejścia z materiałem dalej.
    Zapytaj o zajęcia wyrównawcze.

    I pytaj też tutaj - jeśli masz problem z wytłumaczeniem czegoś dziecku, pomożemy Ci na forum. Podsuniemy filmik albo sposób tłumaczenia. Już nieraz tak było, że ktoś pytał i zawsze parę osób doradziło.
  • ewawzywa07 23.02.18, 18:32
    Szwankuje komunikacja między dorosłymi. I nie kumam kilku rzeczy:
    - dlaczego Ty masz wyjasniac dziecku matematykę? Możesz zrobic w domu dodatkowe przykłady, ale od tłumaczenia jest nauczyciel
    - dlaczego korespondujesz z nauczycielka? Takie sprawy załatwia się osobiście lub w najgorszym razie telefonicznie
    - i, wybacz, treść karteczki też nieco infantylna.....
    Proponuję: nie obrazać sie, iść do szkoły i powiedziec, ze Stefanek ma problemy ze sprowadzaniem ułamków do wspólnego mianownika i prosisz, abyście obie znalazły sposób, zeby sobie z tym poradzić.
    P.S Czy zaległości sa z jakiegos konkretnego powodunp. dłuższej nieobecności?
  • camel_3d 06.03.18, 13:53
    ewawzywa07 napisał(a):

    > Szwankuje komunikacja między dorosłymi. I nie kumam kilku rzeczy:
    > - dlaczego Ty masz wyjasniac dziecku matematykę? Możesz zrobic w domu dodatkowe
    > przykłady, ale od tłumaczenia jest nauczyciel

    no tak, tylko nauczyciel dla 1 dziecka nie moze powtarzac wielkkrotnie materialu. Jezeli dzeicko sobie faktyzcnei nie radzi... Wtedy wpada dzeicko zewnetrzeno pomoca, w domu, na zajeciach wyrownawczych itd...
  • ga-ti 23.02.18, 20:53
    Dowiedz się, czy i kiedy są zajęcia wyrównawcze z matematyki, nawet prowadzone przez innego nauczyciela, wtedy jest czas na dodatkowe tłumaczenia. Materiału jest sporo, nauczyciel ma rozplanowane tematy na kolejne dni i raczej nie może pozwolić sobie na przeciąganie kolejnych tematów na kilka dni. Słabe, ale prawdziwe uncertain
    Mój nauczyciel matematyki kazał zostawać na przerwie i tłumaczył i tłumaczył aż się zrozumiało. Nie wiem, czy wtedy nie było dyżurów na korytarzach, ale w szkole moich dzieci nauczyciel nie może pozwolić sobie na siedzenie w klasie podczas przerwy, bo ma dyżur, bo musi iść do pokoju odnieść dziennik, wziąć kolejny.
    Przejdź się pogadać, zapytać i poprosić o pomoc w konkretnym materiale, nie że młody nie umie - czego? - wszystkiego, konkret, zapytaj jak mu pomóc, co poradzi nauczycielka.
    Może poszukaj wśród znajomych kogoś, kto potrafi wyjaśnić podstawy, bo nie każdy umie tłumaczyć. Sprawdzaj, tłumacz, wyjaśniaj na bieżąco, nie róbcie zaległości.
    A i podpytaj rodziców, jak inne dzieci, bo może nauczycielka słabo tłumaczy i więcej dzieci ma problemy ze zrozumieniem.
    No i pytaj tu, dziewczyny mają dobre pomysły smile
  • camel_3d 06.03.18, 13:54

    > No i pytaj tu, dziewczyny mają dobre pomysły smile

    co to za jakis seksim tutaj panuje, co????



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • p.piekos87 24.02.18, 08:04
    ABY nie powielac odpoweidzi... kobieta ta nie prowadzi zajec wyrownawczych bo myslicie ze na to nie wpadłam ? jasne to byla pierwsza mysl aby Stefan od razu tam uczeszczal ale od tej Pani uslyszalam : nie mam obowiazku prowadzenia takich zajec. Mam 2 ke dzieci ( ja tez ) i nie moge zostawac po lekcji.

    KArteczk ito chyba zle zrozumiane.
    Ja oficialnie w zeszycie pisze .... jesli stefan nie ma zrobionego zadabia BO JA NIE JESTEM w stanie mu tego wyjasnic to pisze : z jakiego powodu i tak dalej ..... co dzien sprawdza im zeszyty z zadaniami wiec co dzien musialabym byc w szkole.

    Mam malucha 1.5 roku i mieszkam kawalek od szkoly bez auta....
    na spotkaniu tez bylam....wiec forma pisemna to ta forma juz na maksa oficialna ....

    ja pytalam o jedno czy nauczyciel ma prawo odmowic . Bo w momecie kiedy na ją o cos prosze moj syn uslyszal ,, mam to gdzies,,
    a dodalam ze to Wice' dyrektorka ?

    NO wiec Jak pisalam w opiscie Stefana nie bylo kilka razy bo do poradni jezdzilismy a to juz spowodowalo ze w domu samodzielnie nowe zadania musimy zrobic ktorych on nie lapie z naszego przekazu.

    wiec raz jeszcze
    czy nauczyciel w momecie kiedy uprzejmie sie go prosi o pomoc faktycznie moze argumentowac : nie bo Stefan nie jest sam, nie bo nie mam czasu , i tym podobne.

    KOMUNIKACJA >>>> drogie Panie wychodzicie z mylnego zalozenia ze pominelm kroki typu spotkanie.. wiec stanowczo... teee forme kontaktu juz wyczerpałam.
    A kiedy macie na reku dzieciaka z rotawirusem w domu czyli mojego malucha .... innej formy nizeli pisanie i komunikowanie sie najszybszą drogą jaka jest dziennik elektroniczny dla mnie nie ma.
  • zetkaad 24.02.18, 09:04
    Ja nie pomogę, bo wobec całego durnego systemu jakim jest szkoła czuję się tak samo bezradna. Mogę tylko wylewać swoje żale na forum, a córce zaproponowałam, że jak będzie mieć dość szkoły to przechodzimty na nauczanie domowe.
    Ktoś tu napisał, że porozumiewanie się za pomocą karteczek jest infantylne. Ja wobec narastających problemów córki zamiast porady tupu proszę o odwiedzić PPP lub czegoś, co by pomogło mi pomóc dziecku dostawałam w zeszycie od polskiego durne komentarze dotyczące jej charakteru (nie chodzi o złe zachowanie). Byłam, rozmawiałam-nic nie działa. Szykuję się do pisania do kuratorium.
    Szkoła to takie miejsce do egzaminowania, w którym dzieci mają nie przeszkadzać w dobrym samopoczuciu jaśnie paniom.
  • paniusiapobuleczki 24.02.18, 16:29
    Jeżeli pani odmówiła w taki sposób jak to opisujesz, to faktycznie słabo. Najwyraźniej pozwala sobie na takie zachowanie bo dyrekcja pozwala. Nie ma przepisów. które regulują że nauczyciel musi się zgodzić na zostawanie z uczniem po lekcji i tłumaczenie. Wszystko zależy od organizacji pracy i etosu pracy w danej szkole. Po tym poznaje się tzw dobre i słabe szkoły.
  • mama-ola 24.02.18, 13:00
    Słowo korepetycje jeszcze nie padło. To też jest rozwiązanie. Nie muszą być odpłatne.
    W Gdyni na przykład jest fundacja organizująca korepetycje w ramach wolontariatu. Lekcji udzielają uczniowie liceum, sporadycznie gimnazjum oraz emerytowani nauczyciele. Cześć korzystających lepiej chwyta, gdy tłumaczy uczeń parę lat starszy, część woli mieć nad sobą dorosłego. No chyba Gdynia nie jest wyjątkiem na skalę kraju? W innych miastach tez pewnie takie miejsca są.
  • lianis 24.02.18, 13:04
    Mozna jakies namiary na ta fundacje?

    --
    "Age is an issue of mind over matter. If you don't mind, it doesn't matter." - Mark Twain
  • mama-ola 02.03.18, 13:48
    > Mozna jakies namiary na ta fundacje?

    Fundacja FLY w Gdyni: www.fundacjafly.pl
    Mój mąż przeprowadzał wywiady z uczniami, którzy tam się udzielają - opowiadał mi, że to jest bardzo fajna młodzież.
  • mamma_2012 26.02.18, 07:43
    Są dzieci, które potrzebują na zrozumienie tematu więcej czasu niż można przeznaczyć w szkole.
    Program IV klasy nie zawiera niczego, czego jako dorosła kobieta, nie jesteś w stanie sobie szybko przypomnieć, zwłaszcza, że internet pełen jest tutoriali i pomocy.
    Weź książki z młodszych lat i razem powtarzajcie od miejsca, gdzie syn zaczyna mieć trudności. I jemu i Tobie takie ćwiczenia pomogą.
    Jeśli w szkole nie ma żadnych zajęć pomagających dzieciom z problemami możesz dowiedzieć się czy poradnia takich nie prowadzi, szukać pomocy u szkolnego pedagoga (może np. zorganizować pomoc koleżeńską ucznia ze starszej klasy).
    Nie ma przepisów nakazujących pracę poza lekcjami, jest to tylko dobra praktyka wielu nauczycieli. W ramach pomocy nauczyciel może dać dodatkowe ćwiczenia i też teoretycznie będzie dobrze.
    Jeśli będą stosowne zalecenia, a organ prowadzący da pieniądze będziesz miała więcej możliwości.
  • fogito 26.02.18, 07:57
    Kazdy nauczyciel ma obowiązkowo jedna godzinę na konsultacje. I to jest czas na tłumaczenie niektórym uczniom tego czego nie zrozumieli na lekcji. Trzeba dowiedzieć sie od dyrekcji, kiedy ta nauczycielka ma takie lekcje. Zwykle jest to ogłaszane na początku semestru.
  • mamma_2012 26.02.18, 08:05
    Nie ma, to tylko dobra praktyka w wielu szkołach. Zlikwidowano godziny karciane, więc teraz to już tylko wolontariat, a ten nie jest obowiązkowy.
  • mamma_2012 26.02.18, 08:14
    Jeszcze sprawdziłam, dyrektor ma prawo zobowiązać nauczycieli do tej godziny, ale nie ma obowiązku. Jeśli ta pani jest vice z dobrym kontaktem z główną, to nic nie musi.
  • fogito 26.02.18, 08:40
    U nas musza wszyscy. Nawet ja z plastyki, nie jest to dobrowolne.
  • makurokurosek 26.02.18, 08:38
    Dziesięciolatek czyli twój syn jest w klasie 4 lub 5 jeżeli nie tylko on ale i ty nie ogarniasz podstawy matematyki to wątpię aby problemem był tylko mutyzm selektywny. Problemem nie jest to, że twój syn nie prosi o pomoc problemem są jego możliwości intelektualne.
    Godziny karciane zostały przez PIS zniesione i jak można było się spodziewać zajęcia wyrównawcze, na które te godziny zazwyczaj były wykorzystywane również zniknęły.
    Jeżeli nie jesteś w stanie pomóc dziecku, to pozostaje skorzystać z usług korepetytora warto jednak pamiętać, że głową muru nie przebijesz i nie przeskoczysz możliwości intelektualnych dziecka.
  • fogito 26.02.18, 08:44
    Np nie wiem, gdzie one zostały zniesione, ale wszystkie znajome nauczycielki z roznych państwowych szkol siedzą na takich godzinach w szkole.
  • mamma_2012 26.02.18, 08:54
    Bo w wielu szkołach jest to przymusowa godzina, ale przymusowa dla nauczycieli. Jeśli dyrektor jakiejś szkoły stwierdzi, że jego nauczyciele i bez tego wyrabiają godziny do 40h, więc on rezygnuje z prawa do zobowiązania ich do konsultacji, to nie złamie żadnego prawa.
  • fogito 26.02.18, 18:35
    40 h to chyba w szkołach prywatnych, bo w państwowych to obowiązuje karta nauczyciela. Z ciekawości sprawdzę przepisy.
  • makurokurosek 26.02.18, 09:13
    Godziny karciane zostały zniesione ustawowo. W szkole córki nie ma zajęć wyrównawczych, w szkole do której wcześniej chodziła córka również takie zajęcia zostały zlikwidowane. Jeżeli matematyka na poziomie klasy 4 SP jest niezrozumiała nie tylko dla ucznia ale i dla jego rodzica to problemem nie jest brak zajęć wyrównawczych ale bardzo słabe możliwości intelektualne rodziny i tu warto wykonać badania w kierunku opóźnienia intelektualnego oraz rozważyć szkołę specjalną.
  • dorotkamaskotka 01.03.18, 21:05
    makurokurosek napisała:
    > Jeżeli matematyka na poziomie klasy 4 SP jest niezrozumiała n
    > ie tylko dla ucznia ale i dla jego rodzica to problemem nie jest brak zajęć wyr
    > ównawczych ale bardzo słabe możliwości intelektualne rodziny i tu warto wykonać
    > badania w kierunku opóźnienia intelektualnego oraz rozważyć szkołę specjalną.
    Większej bzdury dawno nie czytałam sad
    Zamiast jawnie obrażać może lepiej będzie podpowiedzieć zrobienie testów na dyskalkulię.
    Czasami dobrze by było, abyś dwa razy pomyślała zanim coś napiszesz. A i mniej by twojej głupoty szybowało w przestworzach internetu.
  • mama-ola 02.03.18, 13:51
    Kolejna, która nie zna jedenastego przykazania...
  • sabciasal 26.02.18, 13:17
    a ja proponuję:
    - zobaczyć na stronie regulamin, wykaz godzin wyrównawczych, system oceniania
    - udać się do pedagoga szkolnego i porozmawiać z nim, szczególnie poinformować o diagnozowaniu dziecka i waszych problemach, ma obowiązek się tym zająć.
    - umówić się do wychowawczy, względnie do dyrektora szkoły, jesli matematyczka jest wychowawcą. to wychowawca ma obowiązek mediacji miedzy rodzicem a nauczycielem, gdy w grę wchodzi zakres obowiazków, itd. Popros o zorganizowanie zajęć wyrównawczych z matematyki.

    jeśli rodzic zgłasza oficjalnie nauczycielowi, że dziecko nie rozumie danego tematu i prosi o dodatkowe wyjaśnienia, to nie widzę możliwości, aby szkoła się tym nie zajęła. skoro pani jest, jaka jest, nie ma ochoty na tłumaczenie, zajęcia wyrównawcze ani kulturalne zachowanie, to trzeba zając się tym od innej strony. Bo problem będzie się pogłębiał, materiał bedzie coraz trudniejszy. może zajęcia wyrównawcze prowadzi inna matematyczka?
    w szkole mojej córki są zajecia wyrównawcze. grupuje sie na nich czasem dzieci w kilku klas. I generalnie nie wyobrażam sobie, aby zgloszenie potrzeby pomocy tak potraktowano. a zadanie zorganizowania zajęć wyrównawczych to zadanie dyrektora szkoły.
  • sabciasal 26.02.18, 13:18
    i nie przejmuj się wypowiedziami, ze w klasie 4 dziecko ma w lot chwytać wszystkie tematy, najlepiej samo. to nieprawda.
  • makurokurosek 26.02.18, 14:05
    Nie napisałam, że dziecko ma chwytać w lot wszystkie tematy z matematyki, ba uważam że w klasie 4 materiał z matematyki wprowadzany jest za szybko. Jeżeli jednak zarówno uczeń jak i rodzic nie jest w stanie tego materiału zrozumieć, to problem jest o wiele głębszy. Można zrozumieć, że uczeń klasy czwartej miał kiepską nauczycielkę wczesnoszkolną, która zbyt lekko podchodziła do nauki i wymagań, nie sygnalizującej o problemach dziecka, dlatego uczniowi trudno zrozumieć mnożenie i dzielenie pisemne czy ułamki, ale jeżeli rodzic również tych zagadnień nie rozumie to już jest znacznie poważniejszy problem.
    I tak, można zatrudnić korepetytora, tylko nawet wtedy nie przeskoczy się możliwości intelektualnych dziecka. Możesz poszukać wątek, gdzieś sprzed rok gdzie matka ucznia 1 klasy gimnazjum podłamana pisała o tym, że dzieciak z matematyki jest zagrożony. Dzieciak miał opinie z PPP, obniżone wymagania i korki od klasy 4 i mimo to nie był w stanie zaliczyć kartkówek i sprawdzianów na mierną.
    Dzieci na pograniczu normy intelektualnej też się zdarzają i nie ma co oczekiwać od nich cudów.
  • alexglower 26.02.18, 19:11
    Jeżeli matematyka na poziomie klasy 4 SP jest niezrozumiała nie tylko dla ucznia ale i dla jego rodzica to problemem nie jest brak zajęć wyrównawczych ale bardzo słabe możliwości intelektualne rodziny i tu warto wykonać badania w kierunku opóźnienia intelektualnego oraz rozważyć szkołę specjalną.

    Czyli sugerujesz ,ze dziecko wdało się w matkę i oboje są niedorozwinięci intelektualnie ?? Wyobraź sobie ,ze nie wszyscy umieją matematykę, a to wina szkoły i nauczycielki matematyki która nie potrafi wytłumaczyć. Osobiście pomagam dziecku w 4 klasie ale co będzie w starszych klasach to nie wiem ,geometria dla mnie to czarna magia ale żeby przez to nazywać kogoś opóźnionym intelektualnie to lekkie przegięcie. Jedni łapią szybciej drudzy później. Dla tych później niestety nie ma już czasu,bo trzeba przerabiać następny temat.Nie załapiesz na początku matematyki koniec każdy kolejny rozdział będzie koszmarem Nie wszystkich stać na korepetycje.
  • makurokurosek 26.02.18, 20:08
    Jeżeli podstawa programowa klasy 4 SP z matematyki przekracza możliwości poznawcze osoby dorosłej , to tak jest to osoba ułomna intelektualnie . Przypomnę , że podstawa matematyki w klasie 4 zawiera dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie pisemne oraz porównywanie , dodawanie i odejmowanie ułamków , obliczanie pól prostokąta , trojkata, kwadratu .
  • tawananna 27.02.18, 00:37
    1. Można być w stanie zrozumieć pewne podstawy matematyki (i kiedyś tam w czasach szkolnych je rozumieć), a teraz zwyczajnie ich nie pamiętać. Owszem, trochę trudno mi sobie wyobrazić, że mogłabym nie pamiętać, jak pomnożyć pisemnie, ale z drugiej strony w obecnych czasach masa ludzi mnoży czy dzieli wyłącznie na kalkulatorze, i nie świadczy to o ich ograniczonych możliwościach poznawczych, raczej już o wygodnictwie. No, i pod ręką częściej mamy telefon niż kartkę i długopis... Sama nie pamiętam masy rzeczy z licealnej matematyki czy podstawówkowej (!) fizyki mimo, że mam predyspozycje do nauk ścisłych, a na koniec (starej) podstawówki byłam laureatką olimpiad z obu tych przedmiotów. Po prostu, wiedza nieużywana zanika.

    2. Można być w stanie bez problemu przeprowadzić te i wiele innych obliczeń, a nie być w stanie ich dobrze wyjaśnić dziecku. Przekazywanie wiedzy wymaga pewnych predyspozycji, przekazywanie wiedzy dziecku - tym bardziej. Pamiętam, jak w którejś ze starszych klas podstawówki utknęłam na jakimś zagadnieniu i zadaniach. Tata nawet nie próbował w stanie pomóc (oczytany historyk, matematykę zaniedbał na dość wczesnym etapie, zastanawiam się w sumie, czy potrafiłby ad hoc podzielić coś pisemnie, o wytłumaczeniu tego nie wspominając wink), mama, która zwykle pomagała mi w razie matematycznych wątpliwości, też poległa, ostatecznie poratowała ciocia - doktor nauk matematycznych, która z kolei namęczyła się z tym, jak mi to wyjaśnić, a jeszcze bardziej z tym, jak wytłumaczyć, dlaczego moje rozumowanie było nieprawidłowe. Naprawdę nie każdy rodzic jest w stanie pomóc, i czasem lepiej zostawić nauczanie matematyki tym, którzy wiedzą, jak jej nauczać smile.
  • makurokurosek 27.02.18, 08:50
    Na litość Boska nie mówimy o matematyce na poziomie szkoły średniej tylko na poziomie klasy 4SP .
  • monia4545 27.02.18, 09:30
    Właśnie, to jest matematyka z 4SP, więc każdy rodzic jest w stanie wyjaśnić swojemu dziecku np. dodawanie, odejmowanie, mnożenie i dzielenie pisemne nie przesadzajcie to nie są całki. Prawda jest taka, że trzeba z dzieckiem usiąść i poświęcić mu trochę czasu i uwagi. Jeśli rodzic czegoś nie pamięta jest Internet, książki, inne możliwości, można sobie przypomnieć i wyjaśnić dziecku. Prawda jest taka, że szkoła powinna uczyć, nauczyciel powinien ... ale są dzieci które potrzebują więcej czasu aby pewne rzeczy zrozumieć. Wtedy rodzic siada (czasem sam się wcześniej dokształca) i tłumaczy dziecku, a jeśli nie ma czasu szuka korepetycji.
  • tawananna 27.02.18, 10:27
    To dlaczego wysyła się dzieci od wczesnego dzieciństwa na angielski? Przecież każdy potrafi wytłumaczyć te parę podstaw. Albo dlaczego posyła się dziecko na naukę pływania? Przecież jak rodzic umie pływać, to nauczy.

    Robimy to wszystko, bo nie chcemy, żeby dzieci przyswajały nasze błędy i niekoniecznie jesteśmy świetni w tłumaczeniu nawet największych oczywistości. I matematyka nie jest tu jakąś niezwykłą dziedziną, którą absolutnie, choćby nie wiem co, trzeba tłumaczyć osobiście. Inna sprawa, że ja bym nie bawiła się w pisanie liścików do szkoły (choć uważam, że jakaś forma zajęć wyrównawczych/konsultacji powinna być dostępna) i pewnie zainwestowałabym w korepetycje, bo zaniedbanie matematyki na tak wczesnym etapie będzie się ciągnąć za dzieckiem do końca edukacji.
  • makurokurosek 27.02.18, 11:45
    "Robimy to wszystko, bo nie chcemy, żeby dzieci przyswajały nasze błędy i niekoniecznie jesteśmy świetni w tłumaczeniu nawet największych oczywistości"

    Jednym słowem autorka nie potrafi pomóc dziecku, bo sama nie ma opanowanej podstawy z matematyki klasy 4 w efekcie obawia się, że przekaże dziecku błędny tok myślenia. Matematyka klasy 4 to nie wiedza tajemna tylko działania w słupkach, nawet jeżeli dzieciak na lekcji gadał to są jeszcze podręcznik, w których temat jest dokładnie wyjaśniony, jest rodzic który może dopowiedzieć niezrozumiały temat. Autorka wątku jasno napisała, że nie jest w stanie pomóc dziecku, czyli że matematyka na poziomie klasy czwartej przekracza jej umiejętności i możliwości poznawcze. Wybacz ale jeżeli rodzinnie poziom poznawczy jest niski to zamiast czepiać się, że nauczyciel nie chce prowadzić dodatkowych indywidualnych zajęć z synem to należy iść do PPP wykonać badania w kierunku trudności w nauce lub opóźnienia intelektualnego i wybrać albo NI albo szkołę specjalną. Nauczyciel ma do wykonania program i nie ma czasu na to by tłumaczyć pięćdziesiąt razy ten sam temat bo jedno dziecko ma takie braki i tak niskie możliwości poznawcze, że kompletnie niczego nie rozumie
  • tawananna 27.02.18, 12:42
    "Jednym słowem autorka nie potrafi pomóc dziecku, bo sama nie ma opanowanej podstawy z matematyki klasy 4 w efekcie obawia się, że przekaże dziecku błędny tok myślenia."

    Można coś umieć, a nie być w stanie tego przekazać. Głupie dodawanie i odejmowanie do, dajmy na to, 100. Kiedy liczyć na konkretach, a kiedy na abstraktach? Jak wyjaśnić dziecku przekraczanie progu dziesiątkowego? Jak sprawić, żeby liczyło i szybko, i dokładnie?

    Gdyby to było takie proste, to nie byłoby złych nauczycieli, co najwyżej źli i niezdolni uczniowie (może uważasz, że tak właśnie jest?). A jednak jest jakoś tak, że jedni nauczyciele tłumaczą lepiej, drudzy gorzej (mimo przeszkolenia również dydaktycznego!). I podobnie rodzice. Jeśli rodzic nie potrafi wytłumaczyć dziecku najbardziej podstawowych podstaw, to nie znaczy jeszcze, że te podstawy przekraczają umiejętności poznawcze rodzica albo dziecka.

    Pamiętam moment w liceum, kiedy nagle przestałam rozumieć matematykę (były bryły, mam kiepską wyobraźnię przestrzenną, gdzieś się zagubiłam). Dostałam pałę z klasówki, nauczyciel nie pomógł, pytałam jeszcze przed klasówką o wyjaśnienia, raz powtórzył przy jakimś zadaniu dokładnie to samo (co nic nie dało, bo problem nie wynikał z tego, że nie słuchałam wcześniej), potem olał (bo niby wszyscy w klasie już rozumieją). Mimo, że poświęciłam temu czas, nie byłam w stanie się tego nauczyć.

    Na szczęście rodzice zareagowali, znaleźli korepetytora, starszego inżyniera parającego się na emeryturze korepetycjami, który miał opinię świetnie tłumaczącego zadania. Byłam u niego z tym dosłownie 2 czy 3 razy po godzinie. Zrozumiałam błyskawicznie, klasówkę poprawiłam, wróciłam do piątek z okazjonalnymi czwórkami. Ale nie wiem, co by było, gdyby nie te korepetycje - zniechęcenie, efekt domina i mogło być słabo. Można powiedzieć, że matematyka licealna to zupełnie inna historia - ja jednak uważam, że taka blokada czy "niedotłumaczenie" czegoś może się zdarzyć na każdym etapie edukacji matematycznej. I nie oznacza automatycznie, że dziecko jest głąbem.
  • makurokurosek 27.02.18, 12:54
    "Można coś umieć, a nie być w stanie tego przekazać. Głupie dodawanie i odejmowanie do, dajmy na to, 100. Kiedy liczyć na konkretach, a kiedy na abstraktach? Jak wyjaśnić dziecku przekraczanie progu dziesiątkowego? Jak sprawić, żeby liczyło i szybko, i dokładnie?"

    Dodawanie do 100 z przekroczeniem progów dziesiętnych jest w podstawie programowej nauczania wczesnoszkolnego (bodajże wprowadzone jest w klasie 2), dziecko idące do klasy 4 powinno mieć je opanowane.

    "Gdyby to było takie proste, to nie byłoby złych nauczycieli, co najwyżej źli i niezdolni uczniowie (może uważasz, że tak właśnie jest?). A jednak jest jakoś tak, że jedni nauczyciele tłumaczą lepiej, drudzy gorzej (mimo przeszkolenia również dydaktycznego!). "
    Nawet w przypadku złego nauczyciela jednak uczniowie opanowują niezbędne minimum programowe.

    "Pamiętam moment w liceum, kiedy nagle przestałam rozumieć matematykę (były bryły, mam kiepską wyobraźnię przestrzenną, gdzieś się zagubiłam). "

    Jeszcze raz napiszę mówimy o podstawie programowej klasy 4, a nie szkoły średniej.

    "Na szczęście rodzice zareagowali, znaleźli korepetytora, starszego inżyniera parającego się na emeryturze korepetycjami, który miał opinię świetnie tłumaczącego zadania. "

    Czyli jednym słowem według ciebie do opanowania podstawy programowej klasy 4 SP wymagane są korepetycje u co najmniej inżyniera, brawo.


  • tawananna 27.02.18, 13:00
    Wydaje mi się, że masz trudność z rozumieniem, czym jest analogia i przykład.

    Tak, zgadzam się, że dodawanie do 100 nie jest w podstawie programowej czwartej klasy. Nie, nie uważam, żeby czwartoklasiście potrzebne były korepetycje u inżyniera. Zadowolony?
  • makurokurosek 27.02.18, 13:10
    Więc może napisz raz, a wyraźnie czy uznajesz że każda osoba dorosła winna mieć opanowaną podstawę programową z matematyki klasy 4 SP, czy jednak ta podstawa według ciebie jest tak trudna i tak niepraktyczna że osobą dorosłą sprawia trudność.
  • tawananna 27.02.18, 15:21
    Jeśli nie rozumiesz różnicy między opanowaniem czegoś a umiejętnością wyjaśnienia tego dziecku - no, to cóż... smile
  • okruszek_a 27.02.18, 17:07
    Z rozumieniem matematyki rodziców może byc różnie.
    Kiedyś koleżanka skarży mi się, że 3 kl syn miał zadanie takie trudne, że ani ona, ani rodzice kolegi syna nie potrafili rozwiązać, w efekcie obaj poszli ze źle rozwiązanym zadaniem. Jak mi pokazała to zadanie to nie wiedziałam czy jaja sobie ze mnie robi czy co, szczękę zbierałam z podłogi. Zadanie banalne z teksem, mój 8 latek również 3klasista z palcem w tyłku takie zadanie rozwiązałby. Koleżanka po studiach co prawda humanistycznych, ogarnięta babka.
  • camel_3d 07.03.18, 08:11
    bo matematyka sie czuje, albo nie...

    albo robisz wedlug schamatow...albo potrafisz myslec abstrakcyjnie.. i tyle.

    Mi zeszlo sporo, zeby zalapac jak sie robi mnozenei pisemne w Niemczech. Zupalnie inaczej jak w PL.
  • an.16 27.02.18, 10:33
    Postawa nauczycielki, a w szczególności dyrektorki jest karygodna. Nauczyciel jak najbardziej powinien się pochylić nad każdym uczniem i przynajmniej zdiagnozować jego braki i potrzeby. Inna rzecz, że na uczenie i utrwalanie matematyki jest po prostu za mało czasu. Program IV klasy jest realizowany szybko, ale o wiele wolniej niż program klasy V. Tam się pędziwink Mam 10 latkę w V klasie i absolutnie nie wystarcza jej czas spędzony na lekcji. Rozumie wykładane zagadnienia, ale wiedza wymaga utrwalenia. Tłumaczy się z reguły na prostych przykładach, a potem (na sprawdzianie, w domu) trzeba rozwiązać te bardziej skomplikowane i różne warianty. Rozmawiałam z nauczycielem na dniu otwartym i stwierdził, że materiał klasy V jest najbardziej przeładowany (dzieci mają nową matematykę z plusem). I ja zaniepokojona słabymi postępami i ocenami córki dowiedziałam się, że w klasie jest powyżej średniejwink Nie opowiadajcie więc o tych geniuszach co to nudzą się na lekcji, prace domowe odrabiają mimochodem i z utęsknieniem wyglądają całek.
  • makurokurosek 27.02.18, 11:59
    "Nauczyciel jak najbardziej powinien się pochylić nad każdym uczniem i przynajmniej zdiagnozować jego braki i potrzeby"

    Od diagnozowania braków i potrzeb jest PPP, nauczyciel jest od przekazania konkretnej partii materiału i z tego jest rozliczany.

    "Program IV klasy jest realizowany szybko, ale o wiele wolniej niż program klasy V. Tam się pędziwink Mam 10 latkę w V klasie i absolutnie nie wystarcza jej czas spędzony na lekcji."

    W klasie 4 jest hurtowo wprowadzany materiał, który jest później nieznacznie poszerzany i utrwalany w klasie 5-6.Cały program matematyki klasy czwartej oparty jest na dodawaniu, odejmowaniu, mnożeniu i dzieleniu.

    "Rozmawiałam z nauczycielem na dniu otwartym i stwierdził, że materiał klasy V jest najbardziej przeładowany (dzieci mają nową matematykę z plusem)."

    Jestem mamą siódmoklasistki i z matematyki najbardziej przeładowany program jest w klasie 4, klasa 5 i 6 to niewielkie poszerzenie tematów już wcześniej wprowadzonych

    "Nie opowiadajcie więc o tych geniuszach co to nudzą się na lekcji, prace domowe odrabiają mimochodem i z utęsknieniem wyglądają całek."

    Nikt nie pisze o geniuszach, jeżeli jednak matka pisze o tym że program klasy 4 przekracza możliwości poznawcze zarówno dziecka jak i jej to coś jest bardzo nie halo i winą za ten stan rzeczy trudno winić nauczycieli.
  • an.16 27.02.18, 14:45
    "Jestem mamą siódmoklasistki i z matematyki najbardziej przeładowany program jest w klasie 4, klasa 5 i 6 to niewielkie poszerzenie tematów już wcześniej wprowadzonych"

    Matka 7 klasistki naturalnie wie lepiej od długoletniego nauczyciela matematyki... Twoje wymądrzanie się (bo trudno to inaczej nazwać) jest trudne do zniesienia. W IV klasie było mnożenie i dzielenie ułamków zwykłych? Były kąty? Ułamki dziesiętne i cztery rodzaje działań z ich użyciem? Figury geometryczne z obliczaniem powierzchni? Nauczyciel jest po to żeby uczyć, wyjaśniać i dbać o to aby uczniowie zrozumieli. On/ona przede wszystkim, a nie rodzice. A forma pisemna powinna być normalną formą komunikowania się, szczególnie w dobie urządzeń elektronicznych. Uczepiłaś się tych "możliwości poznawczych" chyba tylko po to aby odczuwać satysfakcję, że tyle jeszcze potrafisz. Argument nauczyciela, że nie będzie zajmował się jednym uczniem jest niegodny. I taka osoba powinna zmienić zawód.
  • makurokurosek 27.02.18, 18:16
    Rozumiem, że według ciebie nauczyciel powinien olać program i zająć się indywidualnym podejściem do każdego ucznia . Mam w takim razie pytanie , kto w takim razie ma się zajać przerabianiem podstawy programowej i tłumaczeniem bierzących tematów ?
  • an.16 28.02.18, 08:56
    Może i matmę z IV klasy masz opanowaną, ale ortografia to Ci odjechała w jakiejś II. To nie jest tak, że nauczyciel "powinien zająć się indywidualnym podejściem". Powinien takie podejście po prostu mieć. Skoro nawet nie mieści ci się to w głowie to współczuję.
  • makurokurosek 28.02.18, 10:39
    Widzisz polska szkoła jest szkołą masową więc z samego założenia wyklucza indywidualne podejście do każdego ucznia. W klasie uczniów jest 25-30, a lekcja ma 45 minut, jeżeli nauczyciel zajmie się indywidualnym tłumaczeniem każdemu uczniowi niejasności to nie zostanie mu czasu na wyłożenie nowego tematu. Chcesz indywidualnego podejścia do ucznia to wybierz NI, które jak sama nazwa wskazuje skupia się na indywidualnych potrzebach ucznia. Nie tłumaczmy słabych możliwości intelektualnych dziecka brakiem indywidualnego podejścia.
  • an.16 28.02.18, 13:18
    Nie wiem czy nie chcesz zrozumieć czy po prostu nie możesz. Indywidualne podejście nie oznacza indywidualnego tłumaczenia każdemu z osobna. Postaraj się przynajmniej to pojąć zamiast bez zastanowienia wypisywać komunały.
  • ida_marcowa1 28.02.18, 15:50
    "Indywidualne podejście nie oznacza indywidualnego tłumaczenia każdemu z osobna"
    W takim razie wytłumaczysz co oznacza indywidualne podejście?
  • jdylag75 06.03.18, 12:28
    Podsumowując - edukacja to jedyna branża która nie bierze odpowiedzialności za efekty swojej pracy big_grin, rodzic siedzieć cicho, broń Boże nie mieć jakichkolwiek oczekiwań od nauczycieli i zbierać kase na korepetycje. Rodzice powinni przejść przyspieszony kurs pedagogiczny i być specjalistami w tłumaczeniu na każdym etapie edukacji.
    Paradne.
    W zasadzie można zrobic potężne oszczędności w branży edukacyjnej - zrezygnowac z kursów, w których uczestniczą nauczyciele, podnoszących ich kwalifikacje, ponieważ, wystarczy tyle ile nauczą się na studiach i program do realizacji na dany rok, dowolne testy z sieci, czy skutecznie nauczą, czy nie to już nie ich odpowiedzialność, ani szkoły w której uczą. W zasadzie często szkoła to zwykłe zawracanie głowy, skoro i tak rodzice muszą uczyć swoje dzieci

    Jak czytam te gorzkie żale jak to materiał uczniowski i rodzicielski jest niedostosowany do wymagań współczesnej szkoły to zastanawiam się czy placówki edukacyjne to nie są zakłady pracy dla osób specjalnej troski.
    Ciekawa jestem co by powiedział mój klient gdybym oddala mu pół projektu a resztę niech sobie zrobi w domu bo to oczywiste i osoba z przeciętnym IQ sobie poradzi, a ja nei mam czasu bo już jestem po godzinach.

  • mamma_2012 06.03.18, 12:55
    Opisywałam niedawno jak wygląda sytuacja w kraju, który ma jednych z najlepszych na świecie nauczycieli i świetnie ich opłaca, a w cały system edukacji pakuje majątek i spokojnie mogłabyś swój post umieścić na forum dla rodziców w Singapurze. Problemy te samewink
  • jdylag75 06.03.18, 21:28
    W związku z tym nie należy nic z tym robić bo i tak ludzie będą narzekać. Proste.
  • camel_3d 07.03.18, 08:08
    nie..no raczej chodzi o to, ze w kazdym kraju sa dzieci madrzejsze i dzeici, ktroe slabiej sobia radza.

    Niestety wiekszosc dzieci, ktore sobie slabo radza pochodza z rodzin, ktore tez nie koniecznei sa super wyksztalcone. Rodzice nie sa w stanie dziecku pomoc i szukaja pomocy w szkole...

    Problemy sa wszedzie te same, bo nawet w Singapurze sa dzieci, ktorelepiej sie ucza i dzeici, ktore sobie slabo radza.
  • mamma_2012 07.03.18, 10:39
    Jeśli pechowo trafiło Ci się dziecko, które nie może opanować materiału w przewidzianym czasie, szkoła nie prowadzi zajęć wyrównawczych, to musisz wziąć sprawy w swoje ręce. Oczywiście rownolegle możesz walczyć o zorganizowanie pomocy w szkole, ale zaległości u dziecka będą narastać.
  • mamma_2012 28.02.18, 20:22
    Zdecydowanie nie powinien tego mówić, jednak niestety w szkole masowej, jeśli nie ma zajęć wyrównawczych niewiele można takiemu uczniowi zaoferować. Udzielałam korepetycji z matematyki, nieźle tłumaczę i są dzieci, którym zrozumienie czegoś na co w szkole są przewidziane dwie godziny, zajmuje 6 godzin i to nie na szóstkę.
    Nawet gdyby nauczyciel został z nim na przerwie (choć nie musi) to i tak efekty nie będą zadowalające.
    Jeśli rodzic nie pomoże (sam czy znajdując kogoś do pomocy), to będzie tylko gorzej.
    Także nie ma co obrażać się na świat, zanim go zmienimy trzeba działać i jeśli są braki u rodziców to trzeba je uzupełnić, bo na tym etapie to możliwe. Potem korzystając z książek i tutoriali spróbować pomoc dziecku.
  • ga-ti 28.02.18, 23:03
    Przypomniałam sobie, jak moje starsze dziecko było w 4 klasie, radziło sobie z matematyką bardzo dobrze. Któregoś dnia zadzwoniła koleżanka z pytaniem, czy bym mogła wytłumaczyć jej dziecku zadania z matematyki. Zdziwiłam się, skąd taki pomysł. Założyli, że skoro moje dziecko potrafi, to mu tłumaczę. Oni sami nie byli w stanie dziecku wytłumaczyć, matka humanistka nie wiedziała jak tłumaczyć, by dziecko pojęło, ojciec umysł ścisły się wkurzał, że dziecko nie pojmuje takich oczywistości. Kończyło się nerwówką wszystkich.
    Wtedy też się dziwiłam, jak dziecko może nie rozumieć takiego prostego materiału, a jeszcze bardziej, jak rodzic może nie potrafić dziecku wytłumaczyć.
    Spokorniałam, gdy młodsze dziecko znalazło się w 4 klasie wink temu muszę od czasu do czasu wytłumaczyć. W dodatku to taki typ, który się wkurza i blokuje gdy napotka trudności, chce mieć rozwiązanie natychmiast. Więc dużo cierpliwości czasem kosztuje nas matematyka.
    Tak więc Autorce poleciłabym poszukać kogoś, kto spróbuje dziecku pomóc.
  • camel_3d 06.03.18, 13:49
    skoro Twoj syn jako jedyny nie zalapal tematu, to faktycznie, ciezko oczekiwac ze nauczycielka bedzie specjalnie caly temat dla jednego dziecka powtarzala cz yponownie przerabiala...

    gorzej, jezeli wiekszosc klasy nie zrozumiala. Wtedy chyba powinno byc to norma.

    W przeciwnym razie chyba nie pozostaje nic innego jak korepetycje czy jakies zajecia wyrownujace, jezeli szkola cos takiego prowadzi....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka