Dodaj do ulubionych

klasa 7 i niechec do nauki

29.09.18, 17:11
Kochani, proszę o pomoc moje dziecko jest obecnie w siódmej klasie. Do tej pory nauka była na siłę. 6 klasę skończył ze średnią 4 i pół, ale wszystko było wypracowane przeze mnie, to znaczy przygotowywałam notatki, aby nauczył się do klasówki, przypomniałam o pracy domowej. Obecnie odmawia wszelkiej pomocy i co najgorsze sam lekcji też nie odrabia, tylko przepakowuje książki.
Obecne oceny to jedynka za brak pracy domowej, dwójka z kartkówki i następna dwójka z kartkówki. W przyszłym tygodniu są dwie prace klasowe i dwie kartkówki, pytam i proszę aby otworzył zeszyty i coś przeczytał. Niestety na każdą reakcję z mojej strony jest krzyk, że to jego sprawa i jego lekcje i mam się nie wtrącać, mówi, że jak dostanie złą ocenę to oczywiście ją poprawi. W piątek kiedy dostał dwójkę z kartkówki umówił się z panią na poprawę kartkówki na poniedziałek. No, ale żeby poprawić te kartkówkę to trzeba chyba zajrzeć do zeszytów, ale moje dziecko niestety tego nie robi. Więc nie ma szans, aby poprawił na lepszą ocenę. Jedynie może być to ocena gorsza. Kiedy czytam jakieś porady psychologów, uważają oni, że dziecko musi poczuć konsekwencje, ale także piszą o tym, że jeżeli ma problemy w nauce to trzeba reagować bardzo szybko aby się nie pogłębiły. Jak mam reagować skoro każda reakcja moja to opor ze strony dziecka. Jak myślicie co zrobić? Zostawić dziecko sobie, obecnie moje gadanie też nie pomaga. Czy będzie w stanie się obudzić jeżeli na półrocze będą same jedynki. Naprawdę nie wiem co mam robić. Nie mogę na to patrzeć w spokoju.
Co mogę jeszcze zrobić?
Siła nie da rady.
Edytor zaawansowany
  • alpepe 29.09.18, 17:15
    ja tam bym się wzięła za robienie następnego dziecka, a to bym już spisała na straty, z drugiej strony przy budowie dróg też ktoś musi pracować.

    --
    Achse des Guten
  • bistian 29.09.18, 17:39
    alpepe napisała:

    > przy budowie dróg też ktoś musi pracować.

    To niech lepiej idzie pracować do biura. Błędy na budowie są zazwyczaj kosztowne. smile
  • verdana 29.09.18, 17:21
    Przez wiele lat oduczyłaś syna uczenia się. Zamiast nauczyć go sie uczyć,zastosowałaś protezę - uczyłaś sie za niego - robiłaś notatki, przypominałaś , pilnowałaś. Teraz, gdy dziecko nie jest już dzieckiem, a nastolatkiem i nie chce stałego nadzoru i robienia z domu szkoły - nie umie sam się uczyć. Jak mógłby umieć? Poza tym w szkole jest w szkole i w domu jest w szkole - matka nad nim stoi i nie pozwala ani na chwile odpocząć - weekend? No skądże. Weekend jest do pracy.
    Spróbój po powrocie z pracy pracować, próbuj cały weekend żyć problemami w pracy i spróbować je naprawić, przy stałym utyskiwaniu męża, ze na pewno Cię z pracy wyrzucą i masz natychmiast siadać do zrobienia sprawozdania.
    Nic nie rób. Zapytaj syna, ale nie w formie pretensji, czy potrzebuje konkretnej pomocy - pomocy, a nie nadzoru i robienia za niego lekcji.
    A szkoła, w której w tygodniu sa cztery klasówki nie sprzyja robieniu czegokolwiek. I to też powinnaś mieć na względzie.
  • strasznymruk 29.09.18, 17:22
    aguska10 napisała:
    > Siła nie da rady.

    Może ojciec dziecka ma więcej siły? big_grin

    A poważnie, to są przecież dzieci mniej zdolne i nie ma co robić tragedii.
    Nie każdy musi mieć studia wyższe albo przynajmniej licencjat z budowy dzwonków elektrycznych.
  • aaa-aaa-pl 29.09.18, 18:07
    Bo szkoła jest nudna.Dobra jest dla średniaków - którzy naucżą się od strony 5 do 10 , zrobią ćwiczenia nr 1, 2, 3 i pokolorują obtazek ( kolorowanie - największy koszmar twórczego dziecka).Uczeń kreatywny, z pasją ma przechlapane w szkole ( bo nie zna 25 właściwośvi widorotlenku sodu i 10 sposobów otrzymywania kwasów). Rzekłam - jako nauczyciel.Jako matka - zabrałam dziubdziusia z systemu i..jest pięknie.
  • taki-sobie-nick 29.09.18, 21:28
    Jako matka - zabrałam dziubdziusia z systemu

    Dokąd?
  • aguska10 29.09.18, 23:15
    i ma nauczanie domowe?
  • aaa-aaa-pl 29.09.18, 23:39
    Tak- na nauczanie domowe.Polecam- poważnie.Dzieciak uczy się we własnym tempie, bez pierdół typu 20 własciwości wodorotlenku sodu.
    Tylko dzieciak musi być ogarnięty i dojrzały do teno typu działań.
  • taki-sobie-nick 29.09.18, 23:46
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Tak- na nauczanie domowe.Polecam- poważnie.Dzieciak uczy się we własnym tempie,
    > bez pierdół typu 20 własciwości wodorotlenku sodu.

    A co dzieciak (tudzież dorosły) powinien wiedzieć o wodorotlenku sodu?
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 00:02
    To przykład " wyssany z palca" pokaxujacy bezsens szkoły.W gimnazjum syn dostawał np. 15 różnych związków chemicznych i miał dokładnie znać ich własciwosci chemiczne i fizyczne .
    Nawet to zaliczył - cuda wyprawiał, żeby to zapamiętać. To było prawie rok temu - myślisz, że dziś cokolwiek z tego pamięta ? Chemii nienawidzi szczerze i całym sercem.
    Szkoda - bo to ciekawy przedmiot. Na marginesie - na yotube jest Pan Belfer - który cudnie chemię na poziomie gimby tłumaczy.
  • taki-sobie-nick 30.09.18, 00:10
    15 różnych związków chemicznych i miał dokładnie znać ich własciwosci chemiczne i fizyczne.

    Zatem CO powinien wiedzieć z chemii? A wodorotlenek sodu też związek chemiczny, nieprawdaż?

    Nauczanie domowe przypadkiem nie polega na tym, że jednak zdaje się egzaminy?
  • majarzeszow 30.09.18, 06:41
    dzieki za Pana Belfra ! Ja z kolei polecam Matmę z Gwiazdą na yutubie. Fajnie pan tłumaczy.

    --
    MAJA i:
    http://dhbm.daisypath.com/uu68p2.pnghttp://dhbm.daisypath.com/LgIJp1.png
  • la_mujer75 30.09.18, 08:45
    Pan Gwiazda jest genialny smile
  • chocolate-cakes 30.09.18, 06:54
    W jakim dokładnie wieku jest syn? Na poziomie liceum? Jak dokładnie wygląda nauczanie domowe takiego młodego człowieka? Jest formalnie przypisany do jakiejś szkoły? Jak wygląda jego dzień?
  • verdana 30.09.18, 13:02
    Nawet przy nauczaniu domowym obowiązuje program szkolny i zdawanie egzaminów. Czyli jednak ten wodorotlenek musi być.
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 13:12
    Owszem- syna czeka 11 egzaminów. To, co wymyślała chemiczka mojego syna wykraczało poza podstawę.Gdyby te rzeczy były ciekawe - eksperymenty, doświadczenia - to cudownie, wykraczaj sobie poza program.Ale to była typowa pamięciówka - według zasady 3 × Z.Wodorotlenek to przykład ( a nawet nie wiem czy akurat o wodorotlenku mówili ) - chodzi o zasadę : kobieta robiła wszystko, aby zniechęcić dzieciaki do nauki.Dobra w tym była .Mnóstwo bzdurnej pamięciówki - za chwilę nikt tego nie pamiętał .Pozostało jedno - ogromna niechęc do przedmiotu ( którą trochę zmniejszył wspomniany Pan Belfer - czyli jednak można inaczej ).
  • morekac 30.09.18, 06:17
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Tak- na nauczanie domowe.Polecam- poważnie.

    Chyba zgłupiałaś, może chwilowo. Po pierwsze -chłopak już teraz nie chce się uczyć z matką - a i tak egzaminy trzeba z tego zdawać. Po drugie - z tego co pamiętam - na tym etapie nauki jest to minimum 10 różnych przedmiotów, rodzic tego nie jest w stanie obrobić, nawet jeśli robi tylko to - a ED nie polega na tym, że rzuca się dziecku książkę ze słowami : masz to opanować.



    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 09:44
    Syn miał zrobione testy na inteligencję,- wypadł świetnie ( nie chwalę się). W każdym miesiącu otrzymuje zestaw zagadnień do opanowania.Sam sobie roszerzył to, co go intetesuje - angielski,informatyka, historia.Syn ma 16 lat - jest ogarnięty, ma swoj cel do którego dąży.Nie koncentruje się na ocenach ( paskach, średniej) , a na wiedzy.Poważnie mówię - jak odrzuci się z edukacji te wszelkie kartkówki, sprawdzianiki, bzdurne karty pracy, to nauka może być fascynująca.
  • bistian 30.09.18, 10:06
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Syn ma 16 lat - jest ogarnięty, ma swoj cel do którego dąży. Nie koncentruje się
    > na ocenach ( paskach, średniej) , a na wiedzy.Poważnie mówię - jak odrzuci się
    > z edukacji te wszelkie kartkówki, sprawdzianiki, bzdurne karty pracy, to nauka
    > może być fascynująca.

    Muszę się pod tym podpisać. Polska szkoła jest patologiczna, skupia się na kontrolowaniu i ocenianiu i to jest z 50% czasu, często więcej. W pozostałej części uczniowie przygotowują się do oceniania w późniejszym czasie, nie mają czasu na radość z poznawania czegoś nowego, szukania materiałów, eksperymentowania, bo muszą szybko się przygotować, przyswoić duże partie materiału. Dlatego szkoła jest tak nieefektywna i tak bardzo zniechęca, a efekty są tak słabe.
  • morekac 30.09.18, 13:33
    Aaaa, nie pisałam, że twój syn jest głupi, nie eiem zatem, dlaczego piszesz o jego IQ, tylko że ciebie zaćmiło polecając ED w przypadku chłopaka, o którym jest wątek. On nie chce się uczyć z matką. A przy ED i tak trzeba zdawać egzaminy zaliczające.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 13:54
    Napisałam o inteligencji, gdyż to był jeden z warunków, aby uzyskać zgodę na ED ( dziecko przechodzi testy w poradni - u nas psycholog ocenia potencjał intelektualny dziecka.To ważne - syn uczy się sam).
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 13:55
    Podała ED jako alternatywę dla klasycznego systemu .Może autorka rozważy i tę opcję ?
  • taki-sobie-nick 30.09.18, 22:34
    Napisałam o inteligencji, gdyż to był jeden z warunków, aby uzyskać zgodę na ED

    O!

    Napisz coś bliższego!

    Uczy się w ogóle sam? Bierze książkę i przyswaja dany temat?

    ps. a co z tym wodorotlenkiem, hę?
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 22:59
    Się czepiłaś tego wodorotlenku.To hasło - przykład tylko.Dzieć uczy się sam - zagłębia temat ( zgodnie z wytycznymi ze szkoły).Ale nie temat po temacie - raczej całościowo.Daje radę.Z angielskiego dałam mu arkusz z matury - prawie bezbłędnie go napisał.
  • taki-sobie-nick 30.09.18, 23:03
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Się czepiłaś tego wodorotlenku. To hasło - przykład tylko.

    No dobrze, ale ile razy nie powtarzałabyś, że to tylko przykład, faktem jest, że w szkole naucza się CHEMII, prawda?

    Z pewnością naucza się o pierwiastkach, na przykład niejakim sodzie (Na). Zatem co uczeń powinien wiedzieć o sodzie, a czego nie musi? Słucham.

  • taki-sobie-nick 29.09.18, 23:31
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Bo szkoła jest nudna.Dobra jest dla średniaków - którzy naucżą się od strony 5
    > do 10 , zrobią ćwiczenia nr 1, 2, 3 i pokolorują obtazek ( kolorowanie - najwię
    > kszy koszmar twórczego dziecka)

    A podobno kolorowanki odstresowują... ale widać tylko te kupowane osobno. tongue_out
  • aaa-aaa-pl 29.09.18, 23:44
    Jakbyś mi dała kolorowankę, to ...( nie jest to rzecz odstresowująca). A taki dziubdziuś ma na poziomie wczesnoszkolnym kolorpwanki na każdej lekcji - łacznie z religią .Wszędzie - pokoloruj.No rzyg.Dodam, że kolorowanie nie ćwiczy ręki - to mit.
  • strasznymruk 29.09.18, 23:58
    taki-sobie-nick napisała:
    > A podobno kolorowanki odstresowują... ale widać tylko te kupowane osobno. tongue_out

    Ale podobno tylko dorosłych. Niektórych.
    Ja bym się wściekł przy kolorowankach.
  • oqoq74 30.09.18, 09:27
    Dość ciekawie to brzmi w zestawieniu z wątkiem obok, który założyłaś. smile
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 09:52
    Sytem jest do d.....W szkole nie ma pasji, chęci zdobywania wiedzy - liczą się tylko oceny, oceny, oceny...Kto z was chciałby być oceniany przez kilka godzin, każdego dnia ? A uczeń słabszy( np.intelektualnie) - nie ma sukcesów.To koszmar - wiecznie być " w ogonie" - tak pokaleczony człowiek wkracza w dorosłość.
  • oqoq74 30.09.18, 12:00
    Skoro ten system taki zły, to po co w nim pracujesz?
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 12:42
    M.in. - żeby coś zmienić ...na swoim polu, mało, ale jednak.Przykład - wprowadziłam metodę zielonego ołówka ( prawie w całej
    szkole).:nauczyciel podkreśla to, co uczeń zrobił dobrze ( np.wyróżniam najładniej napisaną literę A- to ten wzór do którego uczeń dąży). Nawet najsłabszy uczeń ma sukces, na miarę swoich możliwości ( jest w czymś dobry). Nikt nie gasi w nim pasji do poznawania świata .
  • oqoq74 30.09.18, 14:08
    No faktycznie, to zmieni systemsmile
  • majarzeszow 29.09.18, 18:10
    Kopać leżącego nie można, ale samaś sobie winna. Pomysł z robieniem notatek żeby wielmość pan się nauczył jest
    abstrakcyjny....
    7 klasa za nami, byla ciężka dla syna i widziałam, ile czasu poświęcał na same sprawdziany, a było ich od 3 do 5 tygodniowo,
    a oprocz tego niezapowiedziane kartkowki. Doszły fizyka, chemia, trudne przedmioty.
    Trudna droga przed wami, musicie zmienić całą metodologię. Na pewno nie siłą, nie protezą.

    --
    MAJA i:
    http://dhbm.daisypath.com/uu68p2.pnghttp://dhbm.daisypath.com/LgIJp1.png
  • taki-sobie-nick 29.09.18, 21:28
    majarzeszow napisała:

    > Kopać leżącego nie można, ale samaś sobie winna. Pomysł z robieniem notatek żeb
    > y wielmość

    Wielmożny pan. Połączyło ci się z jejmość panią.
  • rozwiane_marzenie 29.09.18, 18:11
    Nadal zachęcaj, uzbrój się w cierpliwość i staraj się dalej pomagać. Rozkazem i siłą raczej syna nie zmusisz do nauki, a możesz stracić z nim dobry kontakt. Nastolatki są trudne, a niestety uczyć się lubi niewielu, taka jest prawda. Wspieraj syna, proponuj wspólną naukę. Powodzenia.
  • niktnaprawdewazny0 29.09.18, 19:54
    Co to znaczy wspólna nauka z 7-klasistą?
  • rozwiane_marzenie 30.09.18, 10:23
    Może dziecko przestało rozumieć pewne rzeczy, bo się zaległości nawarstwiły? Może trzeba z nim posiedzieć i np. wytłumaczyć (np. nadzorować i razem posiedzieć i porobić przykłady z matematyki).
  • bergamotka77 29.09.18, 20:26
    Z tymi notatkami to pojechałaś. Serio miałaś czas i ochote streszczać mu w notatkach materiał do każdego sprawdzianu? Podziwiam. Dziecie sie buntuje teraz i klops. Nie potrafię nic doradzić. Ja bym chyba dala bana na jakieś rozrywki do czasu poprawienia ocen. Na pewno bym dziubdziusia nie uczyła.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • little_fish 30.09.18, 12:38
    Doprawdy tacy rodzice wprawiają mnie w zdumienie. Moje dziecko po 3 klasie zmieniło szkołę. Na początku września został zaproszony na urodziny koleżanki z dawnej klasy. Rozmowy rodziców na temat początków w tej strasznej czwartej klasy. M in. Zapowiedziana kartkówka z angielskiego, podany zakres słownictwa. I dyskusja "ale tego to oni nie mieli przecież...." i odzywa się jedna z mam " no i bardzo się przydał ten mój zeszyt, wyjęłam sobie i wszystko posprawdzałam..." Matka założyła sobie zeszyt... Zapisywała w nim słówka, zwroty i materiał do opanowania przez dziecko... Nie wiem, czy tylko z angielskiego miała, czy z innych przedmiotów też
  • morekac 29.09.18, 21:01
    O ile jeszcze rozumiem trucie, by sprawdził , co ma zadane, o tyle nie rozumiem, dlaczego robiłaś mu notatki, by się nauczył. W rezultacie materiał klasy 6 masz pewnie opanowany całkiem nieźle, za to teój syn za cholerę nie wie, jaka metoda nauki jest dla niego najlepsza. (I nie musi być to robienie notatek).
    Po drugie : dramatyzujesz, ocena dwa nie jest oceną świetną, to prawda, jest jednak oceną zaliczającą pozytywnie.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • lucyjkama 29.09.18, 21:15
    Nie wiem jakie notatki robiła autorka wątku ale ja jedno dziecko uczyłam robić mapy myśli. I wyglądało to tak, że przez rok właściwie ja te mapy pisałam. Dziecko właściwie tylko śledzili jak to robię. Potem się z tych map uczyło. Czyli miało niemal gotowiec. Teraz tak sobie myślę czy to nie było błędem.
  • bergamotka77 29.09.18, 21:34
    Czyli robiłaś z grubsza to samo co watkodajka.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 29.09.18, 22:01
    No właśnie tak sobie pomyślałam. Ale efekt był taki że po jakimś roku dziecko zaczęło ogarniać mapy myśli samo. Tu chodziło tylko o jeden przedmiot. Czyli może pomaganie dziecku nie jest do końca takie źłe.
    A moja znajoma robi notatki z historii córce licealistce bo dziewczyna twierdzi że tylko z matki notatek umie się historii nauczyć. Wszystko inne ogarnia dziewczyna sama. To w sumie źle robi ta matka czy dobrze?
  • morekac 29.09.18, 22:30
    Na studiach też jej będzie notatki robić? Rozumiem, że licealistka nie przepada za historią, ale na tym etapie nie ma większego znaczenia, jakie będzie miała stopnie, jeśli będą to oceny wyższe niż 1+. A umiejętność zrobienia notatki z jakiegoś mniej fascynującego przedmiotu bądź
    opanowanie tego w inny sposób to też cenna rzecz.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • lucyjkama 29.09.18, 22:32
    Na studiach pewnie nie bo historii nie będzie.🤣
  • morekac 29.09.18, 22:43
    Za to będzie miała inne, również niezbyt fascynujące przedmioty. I będzie się musiała naumieć bez notatek mamusi.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • alpepe 29.09.18, 22:49
    Miałam koleżankę na studiach, jej mama chodziła do wykładowców odraczać dziewczynie zaliczenia z kolokwiów i egzaminy, więc... Aha, bardzo pobożna rodzina katolicka, piszę bez ironii. Na szczęście dla wszystkich dziewczyna poszła po studiach do zakonu, w którym już była jej siostra, nikt, łącznie z nią, nie wyobrażał sobie, jak ona będzie funkcjonować w normalnym świecie.

    --
    Achse des Guten
  • morekac 29.09.18, 22:54
    Równie dobrze mogła pójść do tego zakonu wcześniej, bo tylko koszty państwu i rodzicom wygenerowała, a pożytek z tego zapewne żaden, jeśli to zakon klauzurowy.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • alpepe 29.09.18, 22:55
    Klauzurowy oczywiście.

    --
    Achse des Guten
  • bergamotka77 29.09.18, 23:29
    Źle. Bez przesady - większość licealistów staje się w liceum dorosla więc to lekka przesada robic im notatki. Są na tyle dojrzali aby palić pić i uprawiać seks ale zrobić samemu notatki czy nauczyć się to już ich przerasta. Mam 16-latka i od dawna nie nmam pojęcia co przerabia w szkole chyba że widzę go czytajacego "Mitologie" czy pozostawiona Biblię na stole w salonie. Pomagać można do 3 klasy podstawówki ale powyzej 4 kl. to już obciach.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 29.09.18, 23:41
    Jak dla mnie to pomaganie w klasach 1-3 to obciach. Przecież tam właściwie nie ma nauki. Pomóc a właściwie nauczyć dziecko jak się uczyć trzeba w klasie 4, max. 5. Potem już jak młode wie co i jak ogarniać to faktycznie można przestać interesować się szkołą dziecka.
  • bergamotka77 30.09.18, 00:03
    Chyba masz cos z glowa albo slaby poziom. U nas dzieci w klasach 1-3 maja sporo nauki i nie są to łatwe rzeczy. Tym bardziej że np. moj poszedl do szkoły jako 6-latek.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • bergamotka77 30.09.18, 00:05
    I ja starszemu dziecku powyzej klasy 3 nie pomagałam. Może twoje było opóźnione.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 30.09.18, 00:15
    Pomagałas w 1-3 więc to raczej twoje było opóźnione 🤣. Moje program klas początkowych miały opanowane zanim do szkoły poszły. A w 4 klasie nie pomagałam tylko techniki uczenia pokazywałam a to co innego. Pomagałam za to obcemu dziecku ale ono też pomocy w nauczaniu początkowym nie potrzebowało mimo że problemowe. Także ten...
  • bergamotka77 30.09.18, 02:32
    Tak jasne tlumacz tak sobie. Przeciętne dziecko w 4. czy 5. klasie radzi sobie samo bo już się tego nauczylo w 1-3. Widocznie coś zaniedbalas na etapie początkowym skoro potem przez rok robiłaś staremu koniowi codziennie mapę myśli 😅

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 30.09.18, 08:07
    Mapy robiłam nie swojemu dziecku. 🤓 Za to ty ewidentnie zaniedbalaś dziecko na wczesnym etapie skoro wymagalo pomocy w nauczaniu początkowym.🤣
  • bergamotka77 30.09.18, 10:06
    Nie znam dziecka, które nie wymagalo jakiejs pomocy czy dopilnowania na poczatku edukacji.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 30.09.18, 11:51
    Chyba to żart. Naprawdę nie znasz dziecka, które np. czytało płynnie, ze zrozumieniem jako 4-5 latek? Te dzieci zwykle same ogarniają szkołę bo zadania przeczytają zrozumieją i zrobią. Ćwiczyć czytania nie potrzebują, zadane lekcje ogarną w 10-15 minut. Jakaż wiedza tajemna jest przekazywana w klasie 1-3 że czytające, bystre i w miarę ogarnięte dziecko sobie samo nie poradzi?
    Co innego jesli dziecko dopiero uczy się czytać, w dodatku nie jest chętne żeby siąść i coś poczytać, popisać a nawet leki wysiłek intelektualny je męczy. Tu już trzeba pilnować i też znam takie dzieci. I tych jest oczywiście więcej.
  • bergamotka77 30.09.18, 12:47
    Tak jaaaasne szkoły są pelne czytających biegle 4 i 5-latkow. Fantastyka piętro wyżej 😅

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • bergamotka77 30.09.18, 12:50
    Za to robienie map mysli codziennie przez rok dla 5-klasisty jest chore. Chyba ze to dziecko z deficytami.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 30.09.18, 13:03
    Nie pisałam że codziennie (tylko jeden przedmiot), nie pisałam że 5 kl (to była 4 klasa) i pisałam, że dziecko nie moje i z deficytami.

    A czytających przedszkolaków jest w moim otoczeniu sporo. Przedszkolak o wiele łatwiej uczy się czytać niż dziecko szkolne. Ma naturalną ciekawość, podpatruje starsze rodzeństwo i uczy się bez wysiłku. Dziecko szkolne kojarzy czytanie z wysiłkiem, ocenianiem i nudą.
  • bergamotka77 30.09.18, 13:19
    Czytanie przedszkolaka a czytanie biegłe to jest ogromna różnica. Przedszkolak nie rozumie nawet wszystkich słów i zwrotów, które są w poleceniach w książkach i ćwiczeniach. Bredzisz jak potlucxona.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 30.09.18, 13:33
    Nie będę ci udowadniać że nie jestem wielbłądem. Skoro nie ma dzieci czytających płynnie ze zrozumieniem w wieku przedszkolnym, to moje są chyba z kosmosu bo czytały i polecenia rozumiały w całości. Kompleksy cię dopadły, że twoje nie czytało wcześnie? Weź się lecz.
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 13:57
    Mój w zerówce też czytał plynnie, ze zrozumieniem.I nie był jakimś wyjątkiem.
  • bergamotka77 30.09.18, 13:59
    A ile mial lat w zerowce? 4-5?

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • aaa-aaa-pl 30.09.18, 14:01
    W zerówce - 6 lat.Ale wtedy już czytał płynnie.
  • bergamotka77 30.09.18, 15:00
    A mój był jako 6-latek w 1 klasie a materiał mieli przerabiac jak dla 7-latkow. 6-latek dobrze czytający to żadne dziwo, 4-5-latek tak.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • bergamotka77 30.09.18, 15:12
    To chyba cie dopadly. Co z tego, ze czytały skoro nie umiały sie uczyc bo wymagały robienia mapy mysli na tak zaawansowanym etapie. Moj czytał swobodnie normalnie jako 6-latek, jeden syn i drugi. Za to starszemu nigdy nie pomagałam poza przypilnowaniem czy odrobił lekcję na samym początku. Mlodego też już rzadko pilnuje a dopiero zaczął 3. klasę. W czwartej nie mam zamiaru w to ingerować "mapami myśli".

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • grrru 30.09.18, 23:38
    I sugerujesz, że dziecko, które w szkole uczy się czytać jest opóźnione?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • mondovi 30.09.18, 14:55
    Nie, nie obciach. Chyba, że się nie ogarnia materiału.

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • oqoq74 29.09.18, 21:22
    Moim zdaniem to ostatni moment na to, by dziecko zaczęło się samo uczyć. Może najlepiej byłoby z synem porozmawiać na spokojnie. Ustalić, że uczy się sam. Możesz go odpytać, jeśli będzie tego potrzebował. Znasz dziecko, więc wiesz na ile mniej więcej go stać. Możesz ustalić, że oceny od 3 w górę nie musi poprawiać, ale 1 i 2 powinien poprawić. I zacisnąć zęby, kupić zapas melisy i zobaczyć co z tego wyjdzie.
    My mniej więcej podobnie zrobiliśmy w 4 i 5 klasie.
  • morekac 29.09.18, 21:36
    >Obecne oceny to jedynka za brak pracy domowej, dwójka z kartkówki i następna dwójka z kartkówki

    To wszystko z jednego przedmiotu czy kilku? Jeśli z jednego - to z jakiego?

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • aguska10 29.09.18, 23:14
    Dwojki z innych przedmiotów. Na razie innych ocen brak. A więc czekamy, oby na kaczuszkismile
    Martwi mnie to, że nie ogarnia konsekwencji. Tłumaczę, gderam, moralizuje i odpowiada mi, że w kółko to mówię. Ja w kółko gadam i żadnego efektu. W ogóle mu nie zależy. Ja tego nie potrafię zrozumieć.
  • verdana 29.09.18, 23:20
    Bo gadasz w kółko. NIKT nie słucha gadania w kółko. Oczywiście, ze mu nie zależy. Tobie zależy za was dwoje. Dotychczas zależało tylko Tobie, prawda?
  • taki-sobie-nick 29.09.18, 23:32
    verdana napisała:

    > Bo gadasz w kółko. (...)

    No dobra, uznano już, że autorka robiła źle. Co autorka ma robić?
  • aguska10 30.09.18, 00:09
    No właśnie tylko mi. I dopóki się dało to cisnęłam, pilnowałam lekcji, odpytywałam, tłumaczyłam i jakoś szło. a nawet nieźle bo 4,5 średnia. A teraz leżymy. Bo dzieć nie da juz w zeszyty zajrzeć i nie berze książki ni zeszytu w łapę.
    Boję się, że jak nałapie 1 czy 2 to nie zdoła tego poprawić. A na lekcjach za bardzo tez nie słucha, bo to nudne.
    Jak zaczynam temat lekcji to wychodzi. No własnie nie nauczony lekcji robić sam, ze mną nie chce i jak mam to ogarnąć?
  • bergamotka77 30.09.18, 00:14
    Wstydzi sie. Nic dziwnego to dawny gimnazjalista. A to najgorszy okres wierz mi.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • morekac 30.09.18, 07:07
    Spytaj, czy potrzebuje pomocy czy też uważa, że sam ogarnie. Jeśli nie ogarnie - będziecie się martwić wtedy, nie teraz.
    O dwóje aż tak nie susz głowy, zauważ, że chociaż dwója, tym bardziej zauważaj wyższe stopnie. Chwal za tróje.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • pade 30.09.18, 10:45
    Aguska, syn się zbuntował przeciwko Twoim naciskom. Do niechęci do nauki jeszcze daleko.
    Im bardziej będziesz naciskała, tym bardziej będzie olewał szkołę.
    Tobie chyba zależy by SAM chciał się uczyć, prawda?
    Jeśli tak, to powiedz mu, że bardzo się cieszysz, że od dziś chce ogarniać szkołę sam, że na pewno dobrze da sobie radę a w razie czego, jesteś chętna by pomóc.
    Ty uczyłaś się, myślałaś, decydowałaś za syna. Tobie zależało, Ty cisnęłaś, Ty kontrolowałaś. Brawo. Skończyłaś 6 klasę SP ze średnią 4,5. Ale teraz daj się wykazać Twojemu synowi. Bardzo dobrze, że to 7 klasa.
    Odpuść to kontrolowanie, myślenie co ma zadane, co na jutro, kiedy klasówka. TO NIE TWOJA sprawa. I nastaw się, że synowi może pójść gorzej, niż do tej pory, ale będą to jego samodzielne starania, odkrywanie własnych słabych i mocnych stron oraz sposobów uczenia się.
    Tak naprawdę to Ty masz problem: jak odpuścić kontrolę i jak przestać się bać o wyniki szkolne syna. Syn chce być w końcu samodzielny, co bardzo mu się chwali.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • aguska10 30.09.18, 19:34
    Pade, masz rację, to ja mam problem aby odpuścić kontrolę, bo widzę wszystkie konsekwencje i chciałabym im zapobiec.
  • pade 01.10.18, 12:43
    Rozumiem, sama to przerabiałam, więc naprawdę rozumiem, ale to jest błąd. Człowiek się uczy przede wszystkim na WŁASNYCH błędach i doświadczeniach. Zmuszanie go do czegokolwiek powoduje, że potrafi działać tylko pod presją, czyjąś albo swoją. Odzyskanie, a właściwie najpierw rozpoznanie czym jest własna motywacja, zajmuje wówczas wieki. I nie jest to przyjemne, przypomina miotanie się.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • andaba 30.09.18, 00:17
    Podejrzewam, że mnie będzie trzeba czekać do półrocza, normalne dziecko z ambitną matką zda sobie sprawę, że się zapuściło znacznie wcześniej, stawiam, że w okolicach trzeciej jedynki.
    Tylko pozwól mu to samemu zauważyć.
    Średniej 4,5 pewnie mieć nie będzie, ale o promocje bym się nie martwiła. A w sumie tylko to tak naprawdę się liczy, bo jednak stracić rok głupio, ale czy na świadectwie będzie 4,0, czy 2,0 to już w skali wszechświata ma niewielkie znaczenie.
  • taki-sobie-nick 30.09.18, 00:23
    andaba napisała:

    > Podejrzewam, że mnie będzie trzeba czekać do półrocza, normalne dziecko z ambit
    > ną matką zda sobie sprawę, że się zapuściło znacznie wcześniej

    ... i nadal nie będzie umiało się uczyć.
  • aguska10 30.09.18, 08:58
    no więc co zrobić, aby nauczyło się uczyćsmile
  • oqoq74 30.09.18, 09:14
    Podpowiadać różne sposoby uczenie się.
  • andaba 30.09.18, 09:53
    Oczywiście, że nie będzie umiało się uczyć, bo:
    a) nie dostało tej cechy w pakiecie
    b) prowadzone za rękę przez całą szkołę nie mialo czasu nabyć tej umiejętności, a teraz to już trochę za późno.

    Ale jeżeli nie jest głupie - a nic nie wskazuje na to, że jest, to przyciśnięte do muru wykrzesze z siebie tyle, żeby pozaliczać wszystko. I być może na przyszłość będzie mądrzejszy - uzna, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. A wtedy będzie prościej , bo bez presji, chyba, że akurat należy do ludzi, którzy muszą czuć presję, żeby ruszyć tyłkiem (lub mózgiem).
  • muchy_w_nosie 30.09.18, 10:47
    Co to znaczy nie chce pomocy! Zachowuje się jak niuniuś to powinien uczyć się z rodzicem.
    Ja byłam samodzielna i to bardzo ale mój dobry kolega byl codziennie uczony i pilnowany przez oboje rodziców do 16 roku życia. Jako 35 latek dziękował jawnie ojcu że tyle nerwów na nim stracił. Kolega dopiero w 2 klasie szkoly średniej zaczął się sam uczyć i to odrazu dobrze.
    Ja bym podzieliła czas na ten do nauki i taki na pełny luz bez zakazów, kij i marchewka.
  • mondovi 30.09.18, 15:02
    Dzieci bardzo różnie się rozwijają. Mój syn jest w szóstej klasie i dostałam maila od nauczyciela - świetnie pracuje na lekcji, bardzo się cieszę, że w końcu dorósł do nauki - wcześniej potrafił się gapić w okno. Nadrabiał w domu.

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • taki-sobie-nick 30.09.18, 22:36
    Jako 35 latek dziękował jawnie

    A powinien po kryjomu?
  • ghrtth 01.10.18, 12:04
    Dla 13-latka lepsze są własne porażki niż sukcesy mamusi. Może i szkolnie – będzie mocny zjazd, ale życiowo – przechodzi konieczną lekcję. I 7 klasa jest na tę lekcję lepsza niż 8.

    Naprawdę, Twój syn robi krok w dobrą stronę. Możesz być z tego dumna. Jedyne, co możesz zrobić, to ustalić, że od tej pory zajmuje się swoją nauką sam, zapewnić, że wierzysz w niego i się odczepić. A gdyby poczuł, że się w czymś pogubił – może na Ciebie liczyć, jeśli sam poprosi o pomoc.

    Tylko że mam wrażenie, że niestety nie wierzysz w syna. Uważasz, że sobie nie poradzi sam i to chyba prawdziwy problem do rozwiązania.
  • aguska10 02.11.18, 22:01
    No niestety. Bez mojej kontroli nie robi nic. Jest zaskoczony, że była klasowka. Nie weźmie książki do ręki. Nie odrabia prac domowych. Nie nosi ćwiczeń. Nie robi notatek. Na lekcjach rysuje.
    Moja bezsilność mnie zabija. Normalnie nie wierzę, że to mozliwe.
  • berdebul 05.11.18, 09:51
    Przez 6 lat nie był za to odpowiedzialny, bo pilnowała mama. Większość dzieci taki szok przezywa w 2-3 klasie SP. wink Powiedz, że gdyby potrzebował pomocy ma się zgłosić. Zacznij wymagać odpowiednich ocen, znasz jego możliwości. I kup mu kalendarz. Plus warto powiesić tablice, niech zapisuje co/na kiedy ma przygotować.
  • a-lfa 04.11.18, 14:38
    No cóż - skro syna nauka nie bawi i nie interesuje - chyba nie ma sensu zmuszać na siłę. I tak nic z tego nie będzie. Nie każdy musi mieć maturę czy studia. Moze syna ta droga nie interesuje. Może lepiej sobie odpuścić - w końcu 13 latek to na tyle już duże dziecko iż powinien zacząć ponosić konsekwencje swych decyzji. Jeżeli dziecko nie umie się uczyć to i tak będą problemy jak nie teraz to potem kiedy materiału przybędzie i stanie się zdecydowanie trudniejszy a tu okaże się nagle iż brak podstaw niezbędnych do zrozumienia.
  • makurokurosek 05.11.18, 10:18
    W przeciwieństwie do dawanych tu rad typu odpuść, nie odpuszczałabym, nawet żeby iść do zawodówki trzeba skończyć podstawówkę, a to nie w każdej szkole takie oczywiste. U córki w szkole co roku repetuje kilka osób, repetowały nawet osoby z 1 klasy gimnazjum spadając do klasy 7 jak i z 2 gimnazjum spadając do klasy 8.
    Skoro syn zajmuje się na lekcji rysowaniem to prawdopodobnie nie rozumie tematu, zamiast odpuszczać rozejrzyj się za sensownym korepetytorem z matematyki który mógłby go również poduczyć z fizyki. ściągnij z netu testy , to też jest dobra metoda nauki. Klasa 7 jest trudna, jest multum nowego materiału który trzeba bardzo szybko przyswoić w przeciwieństwie do tego co można przeczytać na forum naprawdę bardzo dużo osób ma z tym problem.
  • molik28 06.11.18, 09:07
    Ja też bym nie odpuszczała, bo może zabrnąć za daleko. Usiadłabym na poważną rozmowę, wytłumaczyła dlaczego nie mogę odpuścić. Chwilę na próbę samodzielności już miał i jej nie wykorzystał. Widocznie nie dojrzał i musi mieć bat nad głową. Powiedziała bym mu, że każdy dojrzewa i dorasta w innym czasie. On widocznie jeszcze nie jest na tym etapie. Usiadłabym z terminarzem i zmusiła go do wspólnego zaplanowania dnia, kiedy czego i jak długo sie uczy. Jeżeli nie ma notatki z lekcji musi wziąć podręcznik i notatkę zrobić. Jeżeli będzie w zeszycie notatka nawet ktrótka - pochwała. Ustal kary i nie odpuszczaj. Nagradzaj wspólnie spędzanym czasem i np. upieczeniem czegoś dobrego. Wybierz się do PPP. On może mieć jakieś problemy, a jeżeli nie to dla ciebie to też będzie wiedza. Jedno z moich dzieci jest z tych "trudnych" i zgadzam się, że popełniłaś dużo błędów, ale też rozumiem doskonale jak łatwo wpaść w sidła w dobrej wierze. Kto ma normalne, zdolne dzieci nie zrozumie. Ja też kiedyś mając pierwsze dziecko bardzo zdolne nie rozumiałam. Wydawało mi się, że wystarczy że będę postępowała podobnie i uzyskam podobne efekty wychowawcze, edukacyjne. Guzik prawda.
  • xyz_xyz1 11.11.18, 09:17
    Próbować można zawsze a co z tego wyjdzie to kwestia inna. Inna sprawa iż to dość trudne będzie skoro nastolatek nie ma zwyczaju np. prowadzić notatek na lekcjach. W takiej sytuacji trzeba by go obłożyć korkami z większości przedmiotów których będzie przybywać. A i to nie daje gwarancji sukcesu. No ale życzę powodzenia.
  • molik28 13.11.18, 09:24
    Obłożyć go korkami ze wszystkiego nie da się i bez sensu. Doba za krótka. W takej sytuacji miałby jedną szkołę w szkole, drugą w domu i na nic więcej czasu. Jego chodzenie do szkoły byłoby bez sensu, bo byłoby tylko stratą czasu. Jeżeli nie jest w stanie niczego w szkole przyswoić to sugerowałabym prywatną szkołę z bardzo małą klasą. Może ma duże problemy z koncentracją.
  • xyz_xyz1 13.11.18, 10:02
    Tu raczej trzeba by nauczanie domowe lub indywidualne. Nawet w szkole prywatnej klasy liczą w okolicach 15 osób trudno w takiej sytuacji aby nauczycie mający np. 12 osób w klasie sprawdzał czy każdy wszytko zapisał zrozumiał - to chyba nie realne. Zresztą szkoły prywatne nie dość że kosztują niemało i nie wiadomo czy autorkę posta stać na taki wydatek to do tych naprawdę dobrych z jakimiś tradycjami mooga nie chcieć przyjąć osoby z hymm z kłopotami z nauką. Nikt nie chce dobrowolnie pakować się w kłopoty. Po za tym jak sobie wyobrażasz te przenosiny w trakcie roku szkolnego? Jakby nie patrzeć mamy prawie połowę semestru - jest bez mała połowa listopada.
  • makurokurosek 13.11.18, 10:23
    Niechęć do nauki w 7 klasie dotyczy bardzo dużej grupy uczniów i związana jest przede wszystkim z nadmiarem materiału, który trzeba przyswoić w krótkim czasie, co często prowadzić do pogłębiania zaległości, słabych ocen mimo dużego nakładu pracy, a to zwyczajnie zniechęca. Widzę znaczną różnicę miedzy siódmą, a ósmą klasą gdzie też jest dużo nauki ale fakt , że biologia i geografia są raz w tygodniu dają naprawdę duże wytchnienie.
  • molik28 14.11.18, 14:13
    Uff to pocieszasz. Ja wym wyciepła jeszcze jedną historię. Wiem, że to niepopularne ale uważam, że jest jej za dużo. Są potrzebniejsze rzeczy niż wieczne grzebanie w przeszłości.
  • makurokurosek 15.11.18, 10:25
    Zdecydowanie się z tobą zgadzam, tym bardziej że i tak nauka historii skupia się na nauce dat i przebiegu, a nie przyczynach i skutkach, bo o tych mówi się jednym zdaniem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka