Dodaj do ulubionych

Wybitnie uzdolnione dziecko... a taka to prawda...

14.10.18, 22:56
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/lb/nh/ynaj/qkJAWKYzxuEvazuwAB.jpg


--
Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
___________________________________________

www.facebook.com/groups/129829233757830
Edytor zaawansowany
  • janja11 15.10.18, 13:40
    camel_3d napisał:

    O tak. Zawsze jak słucham rodziców przechwalających się jakie ich potomstwo wybitne, przypomina mi się skecz KMN "Tatusiowie"
  • camel_3d 15.10.18, 17:21
    niezlesmile heheh

    no bywa cos takiego bylwa.. przyznam, ze w szkole gdzie teraz mlody chodzi to taka wersja okrojona tego jest smile))
  • srubokretka 19.10.18, 02:17
    big_grin idealne
  • kanna 16.10.18, 11:21
    Od razu widać że autor rysunku nie ma pojęcia o uzdolnieniach u dzieci uncertain

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • camel_3d 16.10.18, 14:47
    a mnie sie wydaje, ze ma. Wielu rodzicow uwaza, ze ma wybitnie uzdolnione dzieci, a sa one przecietne i tyle. Dla niektorych jak 2 latek potrafi sobie odpalic youtube na telefonie i wlaczyc bajke to jest szczyt informatyki smile))
  • molik28 16.10.18, 15:54
    W punkt.
  • kanna 18.10.18, 10:17
    Z moich doświadczeń wynika, że rodzice zwykle nieoszacowującą możliwości swoich dzieci.
    Poza tym - uzdolnionym można być w rożnych kierunkach.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • makurokurosek 18.10.18, 22:37
    Z moich doświadczeń większość rodziców określa uzdolnienie swojego dziecka na podstawie tego kiedy nauczyło się korzystać z toalety, liczyć, czytać. Wystarczy poczytać forum by mieć mylne wyobrażenie, że co drugie dziecko w Polsce to geniusz, a to które nim nie jest ma zapewne ZA , szkoda tylko że gdy przychodzi do egzaminów to ci geniusze wypadają bardzo przeciętnie.
  • camel_3d 19.10.18, 08:18
    zaraz ktos cie napisze, ze to wina szkoly smile))




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • camel_3d 19.10.18, 08:17
    > Poza tym - uzdolnionym można być w rożnych kierunkach.

    napisze tak.. wiekszosc dzeici jest przecietna, ale rodzice widza w nich super uzdolnienia.. i tyle.. Szczegolnie jak sie czyta to formu big_grin






    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • b.bujak 21.10.18, 19:45
    camel_3d napisał:

    > napisze tak.. wiekszosc dzeici jest przecietna,

    statystyka

    >ale rodzice widza w nich super uzdolnienia.. i tyle..

    dlatego ja potwierdziłam geniusz mojego syna specjalistycznymi testami - teraz to nie tylko moja opinia ale mam też na to papier smile

    > Szczegolnie jak sie czyta to formu big_grin

    big_grin

    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
  • janja11 22.10.18, 11:39
    b.bujak napisała:

    >
    > dlatego ja potwierdziłam geniusz mojego syna specjalistycznymi testami - teraz
    > to nie tylko moja opinia ale mam też na to papier smile

    Wow, wow. Ostatnim co przyszłoby mi do głowy, byłoby potwierdzanie zdolności dzieciaka "specjalistycznymi testami", aby "mieć wszystko na papierze potwierdzone".
    I co się robi z takim papierem potwierdzającym zdolności dzieciaka? Czemu on służy?
    Kojarzy mi się z dyplomem magisterskim, który potwierdza odbycie edukacji w określonej dziedzinie, ale niestety nie jest (podobnie jak inne tytuły naukowe) gwarancją posiadania wiedzy i odpowiedniego poziomu intelektu.
  • slonko1335 22.10.18, 11:51
    I> co się robi z takim papierem potwierdzającym zdolności dzieciaka? Czemu on służy?
    taki papier jest potrzebny między innymi do uzyskania indywidualnego toku lub programu nauki na przykład. Testy standardowo także robi się chociażby przy diagnostyce chociażby dysleksji a czasami przy badaniu dojrzałości szkolnej.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • b.bujak 22.10.18, 19:12
    janja11 napisał(a):

    > Wow, wow.

    dziękuję, dziękuję

    > Ostatnim co przyszłoby mi do głowy, byłoby potwierdzanie zdolności dz
    > ieciaka "specjalistycznymi testami", aby "mieć wszystko na papierze potwierdzon
    > e".

    przyszłoby Ci do głowy, gdybyś miała dziecko wykraczające poza przeciętną

    > I co się robi z takim papierem potwierdzającym zdolności dzieciaka? Czemu on sł
    > uży?

    służy wow, wow

    > Kojarzy mi się z dyplomem magisterskim, który potwierdza odbycie edukacji w okr
    > eślonej dziedzinie, ale niestety nie jest (podobnie jak inne tytuły naukowe) gw
    > arancją posiadania wiedzy i odpowiedniego poziomu intelektu.

    a to partacze, już nikomu nie można wierzyć!

    --
    mgr inż. b.bujak
  • janja11 22.10.18, 19:45
    Buahahaha. Bujak to o tobie ten skecz KMN
  • leda16 27.10.18, 21:32
    Ja też zrobiłam swoim 5 i 7 letnim dzieciom testy inteligencji, co pozwoliło mi na ukierunkowanie ich edukacji i stawianie wymagań stosownie do możliwości. Uważam, że tak, jak dbamy o rozwój fizyczny naszych dzieci, powinniśmy również okresowo dokonywać pomiaru ich rozwoju umysłowego. Dzięki wykorzystaniu takiego "papieru", jeden syn w wieku 12 lat miał już First Certificate in English.

    --
    www.pmiska.pl
  • illegal.alien 01.11.18, 12:29
    Z ciekawosci - w jaki sposob taki papier pomaga zdobyc FCE?

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • slonko1335 01.11.18, 13:18
    Nie pomaga sam w sobie ale wskazuje obszary szczególnie wysoko rozwinięte i warto wykorzystać te naturalne zdolności. Zanim moje dziecko zaczęło uczyć sie języka mieliśmy informację, ze zdecydowanie warto działać w tym kierunku i mając dylemat przy wyborze szkoły, postawiliśmy na klasę dwujęzyczną zamiast szkoły sportowej . Podejrzewam, że o to chodziło Ledzie aczkolwiek my nie robiliśmy badan by zaspokoić swoją ciekawość ale na skierowanie ze szkoły , jednak wyniki pomogły nam w wyborze jak już i tak były zrobione i wyraźnie wskazały, że warto iść w tym kierunku.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • illegal.alien 01.11.18, 15:06
    Aha. Dzieki smile
    Pytam, bo ja zdalam FCE w podobnym wieku, ale nikt mi badan nie robil wink Moze dlatego, ze poza wyjatkowa latwoscia przyswajania jezyk angielskiego (I tylko angielskiego wink) nie wykazywalam zadnych zdolnosci.
    Skonczylam w klasie mat-fiz w liceum, z wlasnego wyboru smile

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • leda16 04.11.18, 11:43
    slonko1335 napisała:
    Podejrzewam, że o to chodziło Ledzie aczkolwiek my nie robiliśmy bada
    > n by zaspokoić swoją ciekawość ale na skierowanie ze szkoły , jednak wyniki p
    > omogły nam w wyborze jak już i tak były zrobione i wyraźnie wskazały, że warto
    > iść w tym kierunku.


    Mniej więcej o to, ponieważ tak jak nie "na oko", tylko na podstawie swoich kompetencji zawodowych i narzędzi diagnostycznych pediatra ocenia, czy somatycznie dziecko rozwija się prawidłowo, tak samo kompetentna ocena poziomu rozwoju intelektualnego należy do psychologa a nie do matki, sąsiadki czy pani w przedszkolu. Dobra matka /ojciec/rodzice powinni o obie te formy rozwoju dziecka dbać z równą starannością. Nie potrzebuję chyba nikogo uświadamiać, do jakich tragedii może prowadzić zaniedbanie w rozwoju psychicznym dziecka.





    --
    www.pmiska.pl
  • illegal.alien 04.11.18, 19:38
    Ok. Rozumiem już, o co chodzi. Natomiast nigdy nie miałam potrzeby badania swojego dziecka w jakimkolwiek kierunku przed podjęciem próby nauczenia go czegoś. Jakoś tak wierze, ze dzieci z natury są ciekawe, a pewne predyspozycje są dość ewidentne w większości przypadków.
    I tak, jak do lekarza nie chodzę ze zdrowym dzieckiem, tak i nie widzę sensu badania psychologicznego smile
    Gdyby dziecko przejawiało naprawdę wybitne uzdolnienia od przedszkola albo gdyby maturzysta nie wykazywał żadnych zainteresowań kierunkowych, to może bym się zastanowiła - ale tak ‚profilaktycznie’ to niespecjalnie smile

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • makurokurosek 04.11.18, 22:56
    Widzisz większość rodziców na tyle zna swoje dzieci, że nie muszą z nimi biegać po lekarzach by ci potwierdzili że dziecko jest przeziębione tak jak i nie muszą biegać po psychologach by potwierdzić, że dziecko ma zdolności językowe czy matematyczne. Po prostu to się widzi choćby po zabawach dziecka czy zadaniach które wybiera z książeczek. Jeżeli ty musisz takie rzeczy potwierdzać u psychologa to nie najlepiej świadczy to o tobie jako matce.
  • an.16 06.11.18, 11:55
    A pewnie z klasy sportowej byłby większy pożytekwink po co mu ten FCE. Ten certyfikat na nic się nie przydaje i nie jest niczym wyjątkowym zdobycie go w wieku 12 lat. Jeżeli ma uzdolnienia językowe, to chyba jako troskliwi rodzice zorientowalibyście się? Choćby po dobrych ocenach? I postępach?
  • illegal.alien 06.11.18, 12:07
    Wiesz co, ja go zdalam w podobnym wieku i mialo to jedna zasadnicza zalete - byl to pierwszy formalny egzamin, jaki w zyciu zdawalam smile Gdybym go nie zdala, nic by sie nie stalo - poza strata pieniedzy. Wiec mozna to potraktowac jako pole do przyzwyczajania sie do warunkow egzaminacyjnych bez wiekszego ryzyka smile

    Co do przydatnosci - rzeczywiscie, malo kto go uznaje. Na studia potrzebowalam zupelnie innego egzaminu, wiec to FCE to takie sobie zdawanie hobbystyczne raczej niz cos powaznego smile (wyzszych poziomow nie zdawalam, bo nie mialam takiej potrzeby - dopiero idac na studia potrzebowalam IELTSa)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • slonko1335 06.11.18, 12:08
    Dlatego ciągnie podwójnie i jest i w sportowej i dwujęzycznej. Zrezygnowaliśmy ze szkoły sportowej na rzecz takiej dobrej roszerzonej językowo klasy w rejonówce , wyniki badań nie były tu jedyną wytyczną ale no przybiły ten gwóźdź. Mojemu do FCE to daleko, on akurat matematyczne ma największe zdolności i dlatego miał indywidualny program nauki z matematyki dotychczas i tak to, ze jest uzdolniony matematycznie widziałam faktycznie od dawna ale na językowe uzdolnienia sama na tym etapie nie wpadłam.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • an.16 06.11.18, 14:10
    Mój syn chodził do sportowej podstawówki i to najlepsze co go na tym etapie spotkało. Duża dawka sportu, fajnej rywalizacji, mecze, wyjazdy, obozy sportowe. Doskonały wpływ na koordynacje, sylwetkę (koszykówka). Nie zamieniłabym tego na żadne języki z matematykami włącznie. Ale akurat tak się składa, że jest uzdolniony i językowo i matematycznie. Nie potrzebowałam tego stwierdzać papierami, aby wiedzieć. Z angielskiego jest fluent, a matematykę rozszerzoną będzie zdawał na maturze.
  • slonko1335 06.11.18, 14:16
    No to mój to wszystko ma w rejonowej w klasie sportowej pod domem obecnie. Odpadła zatem ponad godzina dziennie stania w korkach coby dotrzeć do szkoły sportowej. Ja również nie potrzebowałam nic stwierdzać papierami, szkoła potrzebowała do zindywidualizowania nauki bo to wymagania formalne a wynik po prostu pomógł w ostatecznym wyborze.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • an.16 06.11.18, 16:09
    O jakiej szkole piszesz? O podstawówce? Liceum? Bo jak chodzi o podstawówkę to dla mnie było najważniejsze samopoczucie dziecka. A więc "pani" którą da się lubić i fajni koledzy/koleżanki. Jak dziecko czuje się bezpiecznie i z ochotą idzie na lekcje to dobrze się rozwija, jest ciekawe świata i nauka łatwo mu przychodzi. Na pogłębianie "kierunkowych" uzdolnień przyjdzie czas.
  • slonko1335 06.11.18, 17:02
    Mam dzieci w podstawówce. Na gimnastyke sportowa później jest zdecydowanie za późno...a my z kolei doszliśmy do wniosku ze sport tak ale niekoniecznie wyczynowo co ma u nas miejsce w szkole sportowej i jednak pozostaniemy przy lepszej matmie i języku, co leży i kwiczy w sportowej dla odmiany , oraz w sporcie na niższym poziomie w rejonowce . Jest i super Pani i fajni koledzy ale na lekcje poza tymi ulubionymi wcale chętnie nie idziewink nauka mimo to na szczęście przychodzi łatwo. ...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • an.16 06.11.18, 21:34
    Nie bardzo rozumiem. Zmieniliscie szkole po kilku latach przed zakończeniem cyklu? Mylisz się co do szkół sportowych. W zadnej podstawowce nie uprawia się sportu wyczynowo i nikt nie buduje na tym kariery. Mówi się o tym już od początku. No i w naszej szkole w klasach sportowych dzieci osiągają znacznie lepsze wyniki w nauce niż w równoległych niesportowych. Poza tym jeżeli jest to klasa 4 albo wyżej decyzję pozostawilabym dziecku.
  • slonko1335 06.11.18, 22:04
    Nie mylę się co do szkoły sportowej u mnie w mieście, do klasy mojej córki uciekła w zeszłym dziewczynka z tej szkoły , miała sporo do nadrobienia w stosunku do klasy a to mądre bardzo dziecko...
    Nie zmienialiśmy szkoły. Napisałam, ze na trenowanie gimnastyki sportowej w sportowej szkole po podstawówce to już za późno a szkoła jak najbardziej jest nastawiona na wyczynowe trenowanie tego sportu.
    Syn chodzi do klasy sportowej i dwujęzycznej w rejonowej podstawówce, nie zdecydowaliśmy się na szkołę sportową chociaz mocno ją rozważalismy. Nie zdecydowaliśmy się tez na rezygnację z klasy dwujęzycznej w rejonowej podstawówce dla klasy sportowej(także w szkole moich dzieci to zawsze klasy z najgorszymi wynikami w nauce), udało się, tak, że może jedno i drugie ciągnąć. Na chwile obecną rozważamy natomiast kontynuację IPN z matmy, w związku z czym musieliśmy powtórzyć badania, bo poprzednie były na klasy 1-3 i tu znowu głównym powodem nie była chęć wiedzy jakie ma iq ale konieczność jeżeli miałby kontynuować IPN co proponuje znowu szkoła a głównym powodem dla nas były prozaiczne badania w kierunku dysleksji. Nawet przy tym badaniu gdy wyjdzie bardzo wysoka inteligencja robione są zwykle testy zdolności dodatkowo , nie wiem jak w innych miejscach ale u nas w mieście standardem jest zbadanie dziecku iq zanim jakąkolwiek diagnostykę w tym kierunku się będzie prowadzić bo dziecko musi być w normie intelektualnej żeby dys w ogóle rozważać.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • makurokurosek 07.11.18, 09:11
    Nie zdecydowałabym się na taką klasę sportowo-językową. Klasy sportowe mają dodatkowe 6h wf, klasy językowe 3h angielskiego , co daje razem dodatkowe 9h. W klasie 4 jest 25 h lekcyjnych + 2 h religii, po dodaniu dodatkowych 9h wychodzi 34h lub 36h. Jak dla mnie to po prostu za dużo.
  • slonko1335 07.11.18, 09:45
    Szkoła załatwia za to zajęcia pozalekcyjne w odległości spacerowej- dziecko ma w szkole i angielski i sport i matmę a co za tym idzie wolne popołudnia dla siebie. Póki co ma 4 godziny dodatkowego wf, od przyszłego roku będzie faktycznie 6 ale z uwagi na to, że nie zmienił klasy na sportową może się z imprezy wypisać jak mu się znudzi, może tez być tak, że zrezygnuje z dwujęzycznej na rzecz sportowej to wtedy zmieni klasę na sportową aczkolwiek mam nadzieję, że z tej opcji jednak nie skorzystawink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • an.16 07.11.18, 09:52
    Najwyraźniej masz dziecko w wieku, w którym samo mogłoby wybrać szkołę. Jakie były preferencje syna? W klasie sportowej mojego syna byli doskonali uczniowie, a klasa miała średnią wyższą o ponad cały stopień od równoległej ogólnej (na koniec 6 klasy). Dwóch uczniów poszło do Staszica (najlepszy mat fiz o ile nie w Polsce to w Warszawie). Zresztą tak jak napisałam nie to było najważniejsze tylko wartość dodana w postaci dużej dawki sportu w najlepszym wydaniu. I w żadnym stopniu nie wpłynęło negatywnie na postępy w ang. czy matematyce. Myślę, że nawet je wzmocniło. Nie zawsze tłuczenie godzinami tego samego ma pozytywny efekt. Czasem właśnie aktywność zupełnie poboczna pomaga rozwinąć się innym obszarom.
  • slonko1335 07.11.18, 10:13
    Syn uwielbia sport w każdej postaci i matmę, angielski w zależności od nauczyciela ale widzi sens jego nauki na szczęście bo przydaje się w różnych sytuacjach. Jest bardzo sprawny fizycznie wiec generalnie większość aktywności mu przychodzi łatwo a on nie koncentruje się na jednej dyscyplinie a to jest jednak problem gdy trafi się do szkoły sportowej i koncentrować się trzeba. Obecna opcja jest znacznie bezpieczniejsza bo bez żalu można się rozstać w razie jakby co bez większej rewolucji i przerzucić na coś innego. U moich w szkole akurat klasy językowe są najlepsze i mają najwyższy poziom a klasy sportowe wręcz przeciwnie niestety no więc wyszło, że na chwile obecna takie połączenie będzie najsensowniejsze, jak sie to sprawdzi zobaczymy bo sezon zacznie się tak naprawdę na wiosnę i wtedy trzeba będzie sporo materiału bieżącego nadrabiać jak zaczną się turnieje, zawody , wyjazdy. Jak będzie się bardzo spełniać w nieszczęsnej piłce a mniej w klasie dwujęzycznej to ma kumpli w sportowej i tam wyląduje-no zobaczymy, na spokojnie w tym układzie jaki teraz jest do tematu podchodzę.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • an.16 07.11.18, 11:15
    Ciągle nie piszesz co woli syn...a dla mnie to byłoby najważniejsze. No i masz negatywne nastawienie do sportu "nieszczęsna piłka", którego nie rozumiem. My akurat bardzo cieszyliśmy się, gdy syn zakwalifikował się do klasy sportowej, a on pękał z dumysmile Wiedzieliśmy jednak zawsze, że jest to etap przejściowy i żadne z nas, nawet dziecko nie wyobrażało sobie kariery sportowca. Mało tego, nasze wysiłki szły w kierunku zmotywowania syna do pozostania w klasie sportowej. I nadal okres ten uważamy za najlepszy jak chodzi o rozwój dziecka, chociaż to już przyszłoroczny maturzysta. Poziomem klasy w ogóle bym się nie przejmowała. gdy mój syn wytaczał takie argument zawsze mu odpowiadałam, że nic nie stoi na przeszkodzie aby był najlepszym uczniem w gorszej klasie czy szkole.
  • slonko1335 07.11.18, 11:56
    Bo to dziecko które jednego dnia coś innego woli niż następnego i to my dorośli musimy ostatecznie podjąć , w naszym mniemaniu oczywiście jak najlepsze decyzje, które go dotyczą. Jak będzie-czas pokaże. Póki co ma furtkę w obie strony-żadna nie została zamknięta. Nie mam negatywnego nastawienia do sportu tylko do piłki akurat w formie wyższej niż typowo rekreacyjna. A syn jednego dnia pęka z dumy, ze się zakwalifikował a drugiego jak okazuje się, że nie idzie do niej najlepszy kumpel nie chce zmieniać klasy a trzeciego jeszcze coś innego .. no więc obecnie ma i drużynę piłkarską i swoją klasę i innych kilka rzeczy jeszcze a potem zobaczymy na co postawi.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • leda16 04.11.18, 11:30
    Od 5 r. życia uczył się angielskiego, ponieważ papier udowodnił, że jest do takiej nauki zdolny. FCE potwierdził rzetelność i trafność tego papieru.

    --
    www.pmiska.pl
  • makurokurosek 04.11.18, 23:00
    Znałam osoby uzdolnione w różnych dziedzinach i nikt nie musiał ich ciągać po psychologach by podążać za ich zdolnościami.
  • mama_kotula 21.10.18, 20:47
    To brzmi, jakbyś negował istnienie wybitnie uzdolnionych ludzi. Ciekawe, dlaczego tongue_out
  • srubokretka 22.10.18, 15:20
    Ja to odebralam, jako deklaracje dystansu do siebie samego wink
  • mama_kotula 22.10.18, 19:41
    Ja to odebrałam jak wypowiedź osoby, która potrzebuje pewnej wiadomej maści tongue_out
  • mysiaapysia 22.10.18, 21:05
    Ale przecież na początku wątku była mowa o przechwalających się rodzicach. No niestety wielu jest takich.
    Prawda jest taka, że wybitni są pojedynczy uczniowie. Olimpijczyków, laureatów konkursów kuratoryjnych i stypendystów zwłaszcza wojewódzkich i krajowych nie ma znowu tak wielu.
  • mama_kotula 22.10.18, 22:06
    > Ale przecież na początku wątku była mowa o przechwalających się rodzicach. No niestety wielu jest takich.

    Tak. Natomiast ja odnoszę na co dzień wrażenie, że mówienie o czymkolwiek, w czym jest się dobrym, jest branie za przechwalanie się.
    Ceniona jest przesadna skromność i umniejszanie swoich i dzieci umiejętności, aby nikt nie uznał cię za chwalipiętę, zarozumialca... Jestem na fb na paru grupach hobbystycznych, gdzie ludzie np. wrzucają zdjęcia swoich genialnych prac z komentarzami w stylu: "takie tam pomaziane na szybko" (a na zdjęciu majstersztyk malarski). Na grupie robótkowej dziewczyna wrzuca finezyjnie wydzierganą chustę z opisem "krzywe oczka, wybaczcie, nie jestem chyba szczególnie dobra w ażurach". Doprowadza mnie to do piany na pysku.

    Na co dzień spotykam się również z umniejszaniem umiejętności dzieci, np. chwalę córkę koleżanki "Weronika znakomicie to zagrała, ma talent do gry, czuje te nuty", a koleżanka odpowiada "ćwiczy za mało, leń straszny, a w tym kawałku pomyliła się kilka razy".

    Znam bardzo mało przechwalających się _uzdolnieniami_ dzieci rodziców. Znam za to bardzo, bardzo wielu, którzy "przechwalają się" nakładem pracy, jaki wkładają w edukację dziecka, zachwycając się, jak to dziecko ćwiczy... wrrróć, jak to "my ćwiczymy" kaligrafię przez pół godziny, angielski przez godzinę, codziennie ćwiczymy czytanie, poświęcamy czas. Krótko mówiąc - nie można powiedziec, że dziecko po prostu jest zdolne (ostatecznie można powiedziec z głupim uśmieszkiem, że zdolne, ale leniwe i pewnie i tak nic nie osiągnie), można zaś do urzygu piać o tym, jak to dziecko zapieprza jak mały motorek.
  • mysiaapysia 22.10.18, 22:20
    E, bez przesady. Ja akurat wierzę tym rodzicom, którzy mówią o dużym nakładzie czasu poświęconego na zadania domowe (zwłaszcza prezentacje, plakaty), przygotowania do sprawdzianów (szczególnie w 7 i 8 klasie), przygotowania do konkursów muzycznych (np. codziennie 2 godziny grania), przygotowania do poważniejszych konkursów i olimpiad. Dzieci tych rodziców same o tym opowiadają. Spróbuj "zgrać" takie dzieci na wspólne wyjście do kina albo urodziny. Soboty i niedziele pozajmowane zajęciami, chociażby w szkole muzycznej, na kółkach matematycznych itd. Prawda - nie każde z tych dzieci jest wybitne. Ale część tak, określiłabym jako wybitne, mające osiągnięcia zarówno naukowe, jak i artystyczne, stypendyści. Żaden z tych wybitnych nie ma osiągnięć bez pracy.
  • mama_kotula 23.10.18, 08:58
    Ależ ja wiem i wierzę, że są dzieci, które są ciśnięte, widzę choćby w szkole muzycznej. Dzieci uprawiających muzykę z pasji i faktycznych dużych uzdolnień jest ułamek, reszta to rzemieślnicy. Krzywa Gaussa, zwyczajnie, a do szkoły muzycznej idą z najrozmaitszych powodów (choćby: bo to elitarne, bo muzyka pomaga w matematyce, bo trzeba cisnąć, bo dobrze, aby panienki na wydaniu miały jakieś talenta ;P, bo rodzeństwo gra, wpisz dowolnie).
    Wierzę w dzieci, które są przez starych ciśnięte na maksa do konkursów itp., wierzę w siedmiolatki - moja córka ma takie w klasie - które codziennie "ćwiczą" z mamusio i tatusiem przez 3-4 godziny kolejno: kaligrafię, czytanie, angielski, szachy...
    Zgadzam sie również, że sam talent bez pracy nie wystarczy. Ale w przypadku dzieci wybitnych nakład pracy może być nieporównywalnie mniejszy niż w przypadku mniej zdolnych lub przeciętnych dzieci-mróweczek. Co nie dziwi, nie?

    Chodzi mi cały czas o coś innego - dlaczego ludzie nie są w stanie powiedzieć: "tak, moje dziecko ma zdolności matematyczne, wymiata i w ogóle rządzi", tylko bredzą o zdolnych leniach. To jest ogólnie szerszy temat. Dorośli też mają problem w przyznaniu "jasne, jestem zajebista w <tym> i <tym>". A bywa przydatne. Przypomniała mi się historia, jak na stronie dla freelancerów odpowiadałam na ofertę, potencjalny klient zapytał mnie "dlaczego twoja stawka jest dużo wyższa niż innych składających ofertę?", odpowiedziałam bez mrugnięcia okiem "bo jestem cholernie zdolną programistką, więc się cenię". Projekt dostałam od razu wink.
  • mama_kotula 23.10.18, 09:12
    A najlepsze jest to, że obrazek mnie faktycznie rozbawił wink.
  • makurokurosek 23.10.18, 10:13
    "Chodzi mi cały czas o coś innego - dlaczego ludzie nie są w stanie powiedzieć: "tak, moje dziecko ma zdolności matematyczne, wymiata i w ogóle rządzi", tylko bredzą o zdolnych leniach. "

    Zdolny leń- to dziecko w którym rodzic chciałby widzieć talent, którego dziecko nie posiada
    Co do talentu, to czym innym jest informowanie, że dziecko ma talent a czym innym patrzenie z góry na innych i traktowanie ich jak prymitywów, bo moje dziecko ma talent.
    U córki w klasie jest jedna zdolna dziewczyna, ale jak tylko słyszę jej matkę patrzącą na nas maluśkich ze swojego szczytu to od razu czuję zarówno do niej jak i do tej córki niechęć. Pamiętam ze swojej podstawówki dziewczynę utalentowaną plastycznie, znającą swoją wartość ale nie wywyższającą się.
    Kolejna rzecz ile jest tych faktycznie wymiatających uczniów 1 na 100 na 200. Talent to coś bardzo wyjątkowego i mało kto go posiada.
  • mama_kotula 23.10.18, 10:26
    > Co do talentu, to czym innym jest informowanie, że dziecko ma talent a czym innym patrzenie z góry na innych i traktowanie ich jak prymitywów, bo moje dziecko ma talent.

    Pytanie, gdzie leży granica smile. W przypadku niektórych, mam wrażenie, nawet stwierdzenie faktu "moje dziecko jest uzdolnione matematycznie" jest odbierane jako wywyższanie się.
  • makurokurosek 23.10.18, 11:08
    "nawet stwierdzenie faktu "moje dziecko jest uzdolnione matematycznie" jest odbierane jako wywyższanie się. "

    To zależy w jakim kontekście pada takie stwierdzenie i czy za tym stwierdzeniem idzie potwierdzenie zdolności dziecka czyli choćby wysokie miejsca w konkursach,
  • mama_kotula 23.10.18, 12:00
    Laureatami konkursów są przede wszystkim masy zapieprzających jak maszynki mróweczek wink.
  • makurokurosek 23.10.18, 12:28
    "Laureatami konkursów są przede wszystkim masy zapieprzających jak maszynki mróweczek "

    W tym tłumie mrówek jest też ta garstka osób utalentowanych.

    Natomiast jeżeli ktoś nachalnie przy każdej rozmowie pieje poematy na temat geniuszu swojego dziecka to po pierwsze jest to niesmaczne, a jeżeli jeszcze nie ma potwierdzenia jego uzdolnień w formie właśnie tytułu laureata to staje się to zwyczajnie śmieszne.
  • mama_kotula 23.10.18, 12:37
    > Natomiast jeżeli ktoś nachalnie przy każdej rozmowie pieje poematy na temat geniuszu swojego dziecka to po pierwsze jest to niesmaczne (....)

    Pełna, pełna zgoda smile.

    > a jeżeli jeszcze nie ma potwierdzenia jego uzdolnień w formie właśnie tytułu laureata to staje się to zwyczajnie śmieszne.

    A tu bywa różnie wink.
    Jako anegdotka z własnego podwórka - mój wybitnie uzdolniony (z papierem na to) syneczek w szkole podstawowej odmówił brania udziału w jakichkolwiek konkursach, kuratoryjnych w szczególności. Nie i uj, on nie będzie, w ogóle odwalcie się ode mnie, NIENAWIDZĘ KONKURSÓW I CO MI ZROBICIE, nie możecie mnie zmusić. Jako jedyny ze swojej późniejszej klasy gimnazjalnej miał na arkuszu rekrutacyjnym do gimnazjum okrągłe ZERO punktów za konkursy tongue_out. Gdyby nie to, że miał praktycznie najwyższy w Wawie wynik testu kompetencji językowych do klas dwujęzycznych (na który poszedł bez żadnego przygotowania, nie mając pojecia, na czym test będzie polegać) nie dostałby się do żadnego gimnazjum ze swojej listy.
  • leda16 27.10.18, 21:50
    makurokurosek napisała:
    > Zdolny leń- to dziecko w którym rodzic chciałby widzieć talent, którego dziecko
    > nie posiada


    Zdolny leń to jest dziecko zdolne do lenistwa a nie do nauki. Jest też różnica między wywyższaniem się a dumą ze swoich osiągnięć. I tak, dzieci powinny być z siebie dumne, zamiast skromne. Skromność kojarzy się z kompleksami.





    --
    www.pmiska.pl
  • srubokretka 23.10.18, 01:38
    >Znam bardzo mało przechwalających się _uzdolnieniami_ dzieci rodziców.

    Ja mam odwrotne doswiadczenia, a moze tylko mi sie tak wydaje, bo sa tak krzykliwi w obnoszeniu sie "sukcesami".
    Ostatni hit z dzisiaj: Oj jak ona pieknie czyta!! plynnie!!! i to grube ksiazeczki!! Sama sie nauczyla, niewiadomo kiedy.!!!
    Rzeczywistosc: dziecko ma 6 lat, a uczone jest czytania od 3!!! roku zycia. Polowe zycia ja katowali, zeby w koncu zalapala w tym czasie co inne, przecietnne dzieci. Te grube ksiazki to tez relatwne okreslenie. Gruba kartka, a na niej 3 zdania.

    >Krótko mówiąc - nie można powiedziec, że dziecko po prostu jest zdolne

    Dzis jest , jutro moze nie byc. Ja jestem na etapie nie roztrzasania gnoju. Kazdy zdrowy psychicznie rodzic zachwyca sie swoim dzieckiem. Kwestia tylko jak to robi, jak juz musi sie uzewnetrznic.

    >Ceniona jest przesadna skromność i umniejszanie swoich i dzieci umiejętności, aby nikt nie uznał cię za chwalipiętę, zarozumialca...

    Dziwi cie to? Malo kto z Polski ma dziecko z nawiedzona Chinka lub Rosjanka. wink
  • mama_kotula 23.10.18, 08:47
    >Ja mam odwrotne doswiadczenia, a moze tylko mi sie tak wydaje, bo sa tak krzykliwi w obnoszeniu sie "sukcesami".
    Ostatni hit z dzisiaj: Oj jak ona pieknie czyta!! plynnie!!! i to grube ksiazeczki!! Sama sie nauczyla, niewiadomo kiedy.!!!
    Rzeczywistosc: dziecko ma 6 lat, a uczone jest czytania od 3!!! roku zycia. Polowe zycia ja katowali, zeby w koncu zalapala w tym czasie co inne, przecietnne dzieci. Te grube ksiazki to tez relatwne okreslenie. Gruba kartka, a na niej 3 zdania.

    Widzisz, Śrubokrętko, i co ja mam powiedzieć? Mam dwójkę dzieci z zaburzeniami ze spektrum, z których jedno nauczyło się czytać jak miało dwa lata z hakiem, a drugie niewiele później. To pierwsze jest wybitnie uzdolnione w kilku dziedzinach, co niekoniecznie przekłada się na ciśnięcie w konkursach itp - bo uzdolnienia z jednej strony, rozwój emocjonalny z drugiej, a do niedawna pełzające poczucie wartości własnej z trzeciej (bo pewne rzeczy były butowane w szkole, szkoła nie wspiera zdolnych). Trzecie moje dziecko ma słuch absolutny, naturalne przedsłyszenie dźwięków w czasie gry na instrumencie i inne z tej serii. I co? i pstro.

    Dlatego pytam, czy Camelek wrzuca wszystkich do jednego wora, tak po prostu - i z jakich powodów. Oczywiście sobie zdaję sprawę, że Camelek jest jak taka stara baba wisząca w oknie przez pół dnia, która dopowiada sobie w głowie kilometrowe historyjki do urywków rzeczywistości, które zobaczy, a potem wierzy, że to prawda; i biorę na to dużą poprawkę.

  • srubokretka 23.10.18, 15:34
    >Widzisz, Śrubokrętko, i co ja mam powiedzieć?

    Pytanie, po co wogole masz cos mowic? Po co na papierze potrzebujesz zaswiadczenia o wybitnsci? Po co potrzebujesz speclanego traktowania dla zdolnych w szkole? .... ja naprawde tego nie rozumiem. Rozumiem, jezeli samemu dla siebie sie tego chce. Bywa w zyciu taki moment , ze potrzebujemy byc w swietle reflektorow, ale to przechodzi. To znaczy mi przeszlo. Mialam brawa, bylam w tv i co? Fajne doswiadczenie i tyle. Moze dlatego nie musze byc uznana matka, ktora byla w stanie nauczyc swoje komorki jajowe czytac jeszcze przed zaplodnieniem smile

    >Camelek wrzuca wszystkich do jednego wora, tak po prostu

    Bo to jest prawda. Jestesmy "glupsi" od swoich dzieci. Gdyby tak nie bylo, to nie byloby takiego postepu. Dalej bysmy zyli z ziemiankach. Moj syn w wieku 7lat opanowal cos czym sie zajmowalam majac 20lat. Czy to powod do chcalenia sie innym? Nie. Nie potrzbuje zachwytow kogokolwiek, zeby byc z niego dumna.
  • mama_kotula 23.10.18, 15:47
    > Po co na papierze potrzebujesz zaswiadczenia o wybitnsci? Po co potrzebujesz speclanego traktowania dla zdolnych w szkole?

    Może dlatego, że mniej zdolni są specjalnie traktowani, hm? Mają rozmaite zajęcia wyrównawcze, koła ratunkowe, nauczyciel zwalnia z programem, aby nadrobili, takie tam, niuanse. Zdolne dzieci są zostawiane samym sobie. Najczęściej przestają robić cokolwiek, bo nie widzą potrzeby. NUDZĄ SIĘ, demotywują, i tak dalej.

    Może dlatego, że chciałabym, aby te 7 czy 8 godzin, które dziecko zdolne spędza w szkole, nie było czasem straconym i aby dziecko sie choć odrobinę rozwijało? Chciałabyś przez lata pracować nad czymś z poczuciem, że właściwie to nic nie robisz, nie zmierzasz do jakiegoś celu? Każdy człowiek dla higieny psychicznej potrzebuje wysiłku intelektualnego, inaczej przychodzi znużenie i uwstecznienie.

    Aha, ja nie potrzebuję na papierze zaświadczenia o wybitności. Ale szkoła ode mnie go wymaga, by dziecko mogło mieć indywidualny tok/program nauczania. Taki lajf. Nie potrzebuję również chwalenia się dziećmi komukolwiek. Ale ludzie rozmawiają, o różnych rzeczach, również o tym, jakie ma sie dzieci. I w dobrym tonie jest narzekanie, jakie to dziecko jest durne jak kilo gwoździ, jak straszliwie nie chce się uczyć albo mówienie, jak to się z dzieckiem zapieprza. Mówienie o dobrych stronach dziecka jest źle widziane.

  • srubokretka 23.10.18, 16:27
    To o czym piszesz doswiadczylam, ale mam to rok za soba, czyli lata swietlne. Bardzo przezywalam, ze moje dzieci gnija w szkole 6 godzin. Najgorsze, ze ta zgnilizne przynosily mi do domu. I pozniej w domu musialam wszystko odkrecac sad
    Przechodzilo mi to niezadowolenie etapami. Zaczelo sie rok temu, jak nauczycielka corki powiedziala mi po cichu, ze corka nie pojdzie do rejonowej, ze ona juz o to zadbala. Odetchnelam z ulga.
    Z syna edukacji szkolnej bylam tak niezadowolona, ze nie mialam sumienia ani ochoty go tam wozic. W tym roku wydarzylo sie cos dzieki czemu nerwy przeszly calkowicie. Szkola i nauczyciele z tym samym podejsciem. Zmienil sie syn. Wiem, ze sobie poradzi sam, bez nauczycieli. Do szkoly musi chodzic, ale da juz sobie rade z rownaniem w dol.

    >I w dobrym tonie jest narzekanie, jakie to dziecko jest durne jak kilo gwoździ, jak straszliwie nie chce się uczyć albo mówienie, jak to się z dzieckiem zapieprza. Mówienie o dobrych stronach dziecka jest źle widziane.

    Wiec po co o tym mowic. Ja nie moge przed rodzina meza sie pochwalic wogole moimi dziecmi, bo nie chce (nie mam na co) narzekac (kiedys gralam w ta ich gre) . Nie mam dzieci dysfunkcyjnych a oni maja, wiec osiagniecia moich dzieci sa malo warte.
    smile I dobrze mi z tym.
  • makurokurosek 23.10.18, 18:36
    "Może dlatego, że mniej zdolni są specjalnie traktowani, hm? Mają rozmaite zajęcia wyrównawcze, koła ratunkowe, nauczyciel zwalnia z programem, aby nadrobili, takie tam, niuanse"

    Naprawdę uważasz, że jest czego zazdrościć ?

    "Zdolne dzieci są zostawiane samym sobie. Najczęściej przestają robić cokolwiek, bo nie widzą potrzeby. NUDZĄ SIĘ, demotywują, i tak dalej."

    Prawda jest taka, że wszystkie dzieci zostawione sa same sobie. Godzina zajęć wyrównawczych nie sprawi, że dziecko zaniedbane edukacyjnie , nie mówiąc już o dziecku z deficytami, pojmie materiał w lot i w trakcie tej jednej godziny nadrobi to czego nie był w stanie załapać w ciągu 5h lekcyjnych. Tak więc z lekcji najwięcej korzystają pilne średniaki ( których jest garstka), reszta zazwyczaj się nudzi i z utęsknieniem czeka na dzwonek.

    "Może dlatego, że chciałabym, aby te 7 czy 8 godzin, które dziecko zdolne spędza w szkole, nie było czasem straconym i aby dziecko sie choć odrobinę rozwijało?"

    Dlaczego więc wróciliście do systemu ? przecież wiadomo, jak wygląda edukacja i wiadomo że większość czasu spędzona w szkole niezależnie czy dziecko jest zdolne czy słabe, jest czasem straconym

    "Aha, ja nie potrzebuję na papierze zaświadczenia o wybitności. Ale szkoła ode mnie go wymaga, by dziecko mogło mieć indywidualny tok/program nauczania."

    Tym bardziej nie rozumiem po co rezygnowałaś z ED
  • mama_kotula 23.10.18, 19:22
    Jezu. Rezygnowałam z ED, bo musiałam wrócić do pracy oraz z paru innych powodów, związanych bezpośrednio z ED, jak cię to interesuje, to mogę napisać obszerniej prywatnie.
    Więc skoro nie mogę być poza systemem, to chcę wyciągnąć jak najwięcej korzyści, z tego, co nam zostało. Ale odeszliśmy, mam wrażenie, od tematu, a ja nadal się nie dowiedziałam, o co chodzi Camelkowi i dlaczego mówienie o dobrych cechach, w tym uzdolnieniach dziecka, jest be, a poza tym nie ma zdolnych dzieci, są tylko głupi rodzice, którym się wydaje.
  • makurokurosek 23.10.18, 19:52
    "Rezygnowałam z ED, bo musiałam wrócić do pracy oraz z paru innych powodów, związanych bezpośrednio z ED, jak cię to interesuje, to mogę napisać obszerniej prywatnie."

    Staram się nie wcinać w życie innych osób. Wspomniałam o tym, bo kojarzyłam ciebie jako osobę która po pierwszych latach edukacji zdecydowałaś się na ED i wydaje mi się, że byłaś z tego zadowolona . Ja nie nie mam w sobie tyle samozaparcia i systematyczności aby zdecydować się na ED młodszego.

    "Camelkowi i dlaczego mówienie o dobrych cechach, w tym uzdolnieniach dziecka, jest be,"

    Nie jest be, ale większość tych utalentowanych dzieci po prostu nie jest utalentowanych. Bardzo duża grupa rodziców ( co jest nawet widoczne na forum) ma przerost ambicji, nie są w stanie zaakceptować przeciętności dziecka i na siłę robią z dziecka geniusz, bardzo często okupione to jest codzienną wielogodzinną nauką z dzieckiem. Pamiętam jak kilka lat temu jedna z emam chwaliła się jak to jej dwulatka czyta, umieściła nawet link do filmu, nie uwzględniła tylko jednego, że forumki nie skupią się na tym, że jej dziecko przeczytało kilka wyrazów ale na tym że matka je tym czytaniem katowała nawet przy jedzeniu.
    W oczach matki dwulatka była utalentowana, w oczach innych tresowana do granic wytrzymałości.

  • srubokretka 23.10.18, 22:03
    >>>"Camelkowi i dlaczego mówienie o dobrych cechach, w tym uzdolnieniach dziecka, jest be,"
    >>Nie jest be

    Tez mi sie tak wydaje. Poprostu jego syn poszedl do nowej szkoly, a tam stado wybitnych dzieci otworzylo oczy Camelowi i glupio mu smile Stad brak przechwalek w tym watku. To chyba taki pierwszy w jego karierze forumowej?
  • camel_3d 23.10.18, 22:44
    dziecko camelka radzi sobie w szkole bardzo dobrze. Choc zaliczylo niezla wpadke z testu. No ale bywa. Jak sie mysli, ze test bedzie trwal 2 godziny lekcjyne, a trwal tylko jedne wink

  • srubokretka 24.10.18, 02:08
    U nas tez pierwsze zdziwienie mamy za soba. Corce opowiadalam, ze u nas byly kiedys kartkowki niezapowiedziane. Kilka razy o tym wspominalam, ale ona nigdy czegos takiego nie miala, wiec pewnie nie przejela sie. Ktoregos dnia zdziwienie: pierwsze w zyciu zjechanie na 75% za niezapowiedziana kartkowke. Podobno wiekszosc dzieciakow plakala po otrzymaniu wynikow. W tej klasie sa dzieciaki, ktore pewnie nigdy w zyciu nie mialy mniej niz 90%.
    Jedyna mama jaka poznalam, powiedziala mi , ze sie zlamala i zalatwila corce korki...
    Niecale dwa miesiace po rozpoczeciu szkoly a juz jestem pewna , ze od rodzicow bede trzymac sie z daleka.
  • camel_3d 23.10.18, 22:45

    > Nie jest be, ale większość tych utalentowanych dzieci po prostu nie jest utalen
    > towanych.

    jak to ciekawe, ze zaraz znajdzie sie jakas matka, zeby dopiec komus tak..ad personam.. to musi faktycznie sprawiac frajde. smile
  • makurokurosek 23.10.18, 23:15
    Ciekawe w którym momencie komukolwiek w tym wątku dopiekłam ad personam
  • leda16 27.10.18, 22:04
    srubokretka napisał:
    Rzeczywistosc: dziecko ma 6 lat, a uczone jest czytania od 3!!! roku zycia. Pol
    > owe zycia ja katowali, zeby w koncu zalapala w tym czasie co inne, przecietnne
    > dzieci. Te grube ksiazki to tez relatwne okreslenie. Gruba kartka, a na niej 3
    > zdania.


    A czemu zaraz "katowali"? Może dla tej dziewczynki to była najwspanialsza zabawa. Wiadomo, że małe dziecko uczy się poprzez zabawę. Jeden rodzic woli rozwijać intelekt swojego dziecka, co będzie procentowało przez całe życie, bo z inteligencją jest identycznie jak ze wzrostem, inny usadzi przed TV i każe debilne bajki oglądać, albo konsolę kupi i ma święty spokój.






    --
    www.pmiska.pl
  • afro.ninja 03.11.18, 15:07
    Pamiętam jak taka wybitna Skrzypaczka opowiadała jak ja ojciec uczył gry na skrzypcach. Ćwiczyła codziennie, nawet jak były święta i tak jej było przykro, że musi tyle ćwiczyć, a ojciec nie darował ani minuty.
  • leda16 27.10.18, 21:42
    mysiaapysia napisała:
    Olimpijczyków, laureatów
    > konkursów kuratoryjnych i stypendystów zwłaszcza wojewódzkich i krajowych nie m
    > a znowu tak wielu.


    Tak, jak mądrych rodziców, dbających o ich rozwój umysłowy od najmłodszych lat. Krystian Zimerman też nie urodził się z umiejętnością grania na pianinie. Uczył się grać od 5-tego roku życia...

    --
    www.pmiska.pl
  • camel_3d 23.10.18, 22:47
    umieszcza sie rysunek, a zaraz znajdzie sie jakas "mama", ktora z cala frajda bedzie chciala komus dopiec ad persnam. Bo inaczej nie wytrzyma..no musi.. Wspolczuje...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka