Dodaj do ulubionych

Starszy kolega dziecka

21.05.19, 10:32
Nie wiem za bardzo, jak sobie radzić z pewną przyjaźnią mojego dziecka. Mój syn ma rocznikowo lat 8, kolega, rocznikowo 11 (chodzi do klasy 3, ze względu na fakt, iż rodzice posłali go o rok niżej do klasy po powrocie zza granicy). Mieszkamy obok siebie, i siłą rzeczy, moje dziecko z kolegą widzi się, i bawi, właściwie codziennie i do wieczora. Kolega nie ma innych kolegów - m.in. dlatego, ze prawie rok temu dopiero wrócił do Polski, dwa - tam, gdzie mieszkamy, nie ma jego kolegów z klasy, ani też za dużo dzieci w wieku owego kolegi. No i moje dziecko stało się najlepszym, i właściwie jedynym przyjacielem przyjacielem/kolegą, z którym tamten się bawi. Ew. bawi się jeszcze, z rzadka pojawiającymi się, rówieśnikami - kolegami mojego syna, ew. ze sporadycznie pojawiającymi się innymi dziećmi (rzadko).
Problemem jest fakt, że spędzają ze sobą (za) dużo czasu. Mój syn trzy razy w tygodniu chodzi a na zajęcia dodatkowe (zajęcia sportowe - wybrane przez siebie, lubiane, bardzo chce na nie chodzić. A kolega na żadne zajęcia chodzić nie chce, ma nadmiar czasu, i usilnie stara się namówić moje dziecko, aby rzuciło zajęcia dodatkowe i spędzało z nim cały czas. Nadmienię, że raz w tygodniu, na jedne zajęcia, ten kolega chodzi z nami, tj. zabieram go z moim dzieckiem. Dzieci do siebie chodzą, bawią się na polu, przesiadują w domu...no słowem, są ze sobą bardzo często uncertain Doszło już do sytuacji, że przed zajęciami dodatkowymi, moje dziecko, namówione przez kolegę (obaj wiedzieli, ze mają się bawić niedaleko) po prostu gdzieś sobie poszli dokładnie w tym czasie, gdy moje dziecko miało jechać. Mam podejrzenie, że kolega celowo namówił syna uncertain Nie raz słyszałam, syn też wspominał, że kolega nie jest zadowolony z wyjazdów mojego dziecka na zajęcia dodatkowe.
Coraz bardziej wkurza mnie i męża ta sytuacja, nie bardzo wiemy, jak to wszystko poukładać. Jesteśmy właściwie zależni od kolegi, bo moje dziecko w weekendy też chce spędzać z nim czas, a rodzice kolegi, z nami zaprzyjaźnieni, też by chcieli, bo dla nich jest to także wygodne - ich dziecko ma towarzystwo, a oni spokój. Chociaż bardzo lubię rodziców kolegi, nie jestem w stanie nie zauważyć, że wychowują dziecko baaaaardzo na luzie, właściwie robi co chce, gra w co chce (gry - strzelanki, zabijanki, dla dużo starszych dzieci), dzieciak ma też sporo pieniędzy od ojca i dziadków zza granicy, które codziennie przepuszcza na fast foody, chipsy i colę - a moje dziecko chce tak samo...Zachowanie też ma baaaardzo lajtowe, nie chce mi się pisać o wszystkim, ale serio się zastanawiam, czy jestem sztywniarą z kijem w... że mi niestety sytuacja zaczyna po prostu przeszkadzać?
Nie wiem, jak mam im ograniczyć czas spędzany wspólnie, syn kończy lekcje bardzo wcześnie (1 klasa SP), chodzi na świetlicę, ale nie mam serca trzymać go tam przez 3 godziny, jak ma 3 godziny lekcji, a później jeszcze 3 godziny na świetlicy...
Edytor zaawansowany
  • rena.k 21.05.19, 11:16
    To świetnie dla Waszego syna, że ma przyjaciela po sąsiedzku. A zasady ustalić bardzo prosto - powiedzieć chłopcom, że Wasz syn nie może grać w gry powyżej swojego wieku, weekendy jeśli jesteście w domu, to mogą spędzać wspólnie popołudnia, a jeśli gdzieś jedziecie, to syn informuje kolegę, że go nie będzie. Zajęcia dodatkowe - przeprowadzacie rozmowę z rodzicami kolegi, skoro się przyjaźnicie, żeby pogadali ze swoim synem, żeby Waszego nie namawiał, bo młodszy nie wie wtedy co ma zrobić. A przede wszystkim patrzeć na kolegę zza płotu, jako wielką korzyść dla swojego syna, a nie utrapienie. Co, wolelibyście, żeby siedział sam w domu i gapił się na TV, ewentualnie pobawił się trochę z kolegą z klasy, wtedy, gdy Wy będziecie tego chcieć i umówicie się z rodzicami tego kolegi? Zajęcia pozalekcyjne są ok, ale swobodna zabawa z przyjacielem jest nie do przecenienia. Co do wszystkich minusików, typu kasa, chipsy, cola, pogadajcie z rodzicami tego starszego, niech sobie kupują np. w sobotę, nie codziennie. No i wyjmijcie ten kij z d... wink
  • kanna 21.05.19, 15:05
    Ustal zasady odnośnie spędzania czasu po lekcjach; oraz w weekendy. Przedstaw je dziecku i poinformuj kolegę.
    Masz do tego prawo jesteś rodzicem.
    A dziecko ma prawo być niezadowolone, ale potem się wdroży.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • camel_3d 22.05.19, 08:13
    musisz ustalic konretne zasady i tyle...

    w dni kiedy dzeicko ma dodatkowe zajecia, nie moze isc sie bawic przed nimi.
    to ze dziecko woli sie z kolega pobawic niz spedzic z wami weekend to normalne. Bo dzieci sa od tego zeby bawic sie z dziecmi, a nie towarzyszyc ciagle rodzicom jako dodatek na weekend. Oczyiwsic ejezeli jest to jakis pojedynczy weekend to nie ma problemu. Ale jezeli macie co tydzien plany weekendowe to w sumie ciezko sie dziwic. Ale 8 lat to jeszcze za malo na takie "znikanie" ze strszym kolega. Usal reguly i zasady. Wytlumacz, ze wy nie macie np tyle pieneidzy, zeby codziennie szedl an chipsy i fast food albo ze uwazacie, ze to niezdrowie i tyle...

    To ze ktos wychowuje dzeicko lajtowo, nie znaczy, ze jest to zle wychowane dzeicko.
  • triss_merigold6 22.05.19, 21:08
    Pilnujesz dziecka, a kontakty z kolegą ograniczasz. W razie focha/pytań/pretensji ze strony kolegi informujesz "Kaziu, bądź uprzejmy iść do siebie, Jaś ma inne zajęcia, do widzenia".
  • ann-alice 23.05.19, 10:46
    Dzięki za odpowiedzi smile
    Ok. Na razie wprowadziliśmy zasadę, że w tygodniu lekcyjnym (tj. poniedziałek - czwartek) nie ma zapraszania kolegów do domu. I że w te dwa dni, kiedy jeździ na swoje zajęcia sportowe (te bez kolegi), nie idzie przed zajęciami na pole, tylko czas pomiędzy powrotem ze szkoły a wyjazdem na zajęcia spędza w domu.
    Jakoś ogarniemy tą sytuację. Sądzę, ze jak kolega pójdzie do czwartek klasy, to będzie miał więcej nauki. I mniej czasu wolnego wink
  • kanna 23.05.19, 12:28
    żebyś tylko nie wylała dziecka z kąpielą... On potrzebuje kolegów. I z roku na rok ta potrzeba się będzie zwiększać smile

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • triss_merigold6 23.05.19, 18:10
    Ma kolegów w klasie i na zajęciach sportowych.
  • camel_3d 24.05.19, 12:56


    > Ma kolegów w klasie i na zajęciach sportowych.

    czyli ty nie spotykasz sie ze znajomymi po pracy? Bo masz znajomych w pracy?
    Czy nie przesadzasz lekko??

    Acha..pewnie kolegow ze szkoly i z zajac tez nie moze zapraszac ?



    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • camel_3d 24.05.19, 12:55
    ann-alice napisała:

    > Dzięki za odpowiedzi smile
    > Ok. Na razie wprowadziliśmy zasadę, że w tygodniu lekcyjnym (tj. poniedziałek -
    > czwartek) nie ma zapraszania kolegów do domu.

    a kied ymoze zaprosic lub spotkac si ez kolega?? W tygodniu nie, w weekend nie..

    >pójdzie do czwartek klasy, to
    > będzie miał więcej nauki. I mniej czasu wolnego wink

    Przeciez mozesz go wylsac na pierdylion roznych zajec, zeby wogole juz nie moal wolnego czasu,a jedynie spedzal troche wolnego czasu z rodzina w weekend. A potym czasie ma odrabiac lekcje i bron boze kolegi spotkac...

    no tak zabrzmialo




    --
    Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
    ___________________________________________

    www.facebook.com/groups/129829233757830
  • ann-alice 25.05.19, 13:01
    Camelu smile Nie naświetliłam szerszego kontekstu sytuacji, jaka jest w otoczeniu. Moje dziecko spędza na polu najwięcej czasu, w porównaniu do wszystkich swoich kolegów. Przed zajęciami, po zajęciach, w dni wolne, także w weekendy (nie wyjeżdżamy często). I tak od rana do wieczora, bo jest niewyżyty ruchowo i towarzysko wink Nie bronimy mu tego, absolutnie. Niestety, sytuacja wśród znajomych jest taka, iż część dzieci jest de facto izolowana, poza przebywaniem w placówkach edukacyjno - opiekuńczych, nie spędzają prawie wcale czasu na zabawie wśród rówieśników. Nie wiem, dlaczego tak jest. Nie rozumiem motywów innych rodziców, ani ich postępowania. Moje dziecko wysyłam na zajęcia dodatkowe (które sam wybrał i uwielbia), m.in. po to, aby mógł przebywać wśród innych dzieci, ponieważ tych dzieci u mnie na osiedlu może nie brakuje, ale ich rodzice mają zupełnie odmienny pogląd na to, w jaki sposób ich dzieci mają spędzać tzw. czas wolny.
    Moje dziecko jest jak wyjęte z lat mojego dzieciństwa, czyli w jego mniemaniu chciałby czas spędzać od rana do nocy na polu. I tak kiedyś było, tak wyglądało moje dzieciństwo. Dzieciństwo rówieśników mojego syna już tak nie wygląda...ubolewam nad tym, ale nie jestem w stanie zmusić innych rodziców, aby spuścili wreszcie swoje dzieci ze smyczy.
    Z jednej strony, doceniam przyjaźń mojego dziecka ze starszym kolegą, szczególnie biorąc pod uwagę sytuację z częstym brakiem rówieśników, nie mogę jednak nie zauważyć, jaki kolega ma nie niego wpływ. To jednak trzy lata różnicy, inne zachowanie, i inne różnice.
  • stasi1 26.05.19, 09:45
    Ja chciałbym aby moje dziecko spędzało czas wolny w polu. On co jedynie chce tylko telewizor albo telefon. Też chodzi do 1 klasy. Ciężko go namówić na spacer, pograć w piłkę albo na rower

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.