Dodaj do ulubionych

wybitnie inteligentne dziecko

14.08.19, 09:42
Wiem że takich wątków na forum jest już sporo, ale w większości nikt tam od dawnna nie zagląda, więc zakładam własny. Mój syn Kornel od zawsze był bardzo inteligentnym chłopcem, często zaskakiwał mnie i żonę. Od zawsze dużo czytaliśmy dzieciom i pewnego dnia 4-letni wówczas Kornel po prostu wyjął mi książkę z ręki i sam zaczął czytać. W 1 klasie, do której poszedł jako 6-latek czytał już sam "Anię z Zielonego Wzgórza". Jako 9-latek zafascynował się Powstaniem Warszawskim i ta pasja do historii została mu do dziś (teraz ma lat 16 wink Bierze udział w konkursach i olimpiadach historycznych, wiedzą nieraz "zagina" nauczycielkę. Ostatnio oprócz historii doszło jeszcze, ku mojemu wielkiemu zdumieniu, zainteresowanie matematyką - robi z własnej woli i inicjatywy z jakimś studentem zadania przekraczające jego poziom szkolny - teraz granice ciągu, podobno jak tego się dobrze nauczy, będą szli dalej - i lamentuje, że mu szło, a teraz mu nie idzie. Osobiście bym wolał by robił zadania z tego, co ma w szkole, bo i tak szóstki za to nie dostanie, na maturze też nie będzie tego miał, no ale nie zabronię przecież dzieciakowi się uczyć... Czyta książki o matematyce, ale też z historii Polski 1939-1989. Jest tego ogromna ilość. Znajomi działacze Solidarności wysyłają mu paczki z książkami i gazetkami z lat 80., cały pokój ma tym zagracony. Pisze wiersze, opowiadania i powieści. Mógłbym długo opowiadać... U psychologa - wybitnie inteligentny, IQ jesli dobrze pamiętam ok. 145 plus prawdopodobnie Asperger.
No i teraz do meritum: jak temu mojemu małemu geniuszowi pomóc? Wychowawczyni w szkole, notabene pani od historii, wcale go nie docenia, chyba tylko wtedy, jak potrzebuje kogoś wysłać na olimpiadę czy konkurs, na codzień ciągłe rzucanie kłód pod nogi, w klasie młody z mało kim rozmawia, ma 2 czy 3 przyjaciół, reszta jego kontaktów towarzyskich ogranicza się do fb i przyjaźni z działaczami PRL-owskiej opozycji. Poza tym w domu zamęcza siostrę (starszą o 1,5 roku), żeby się z nim bawiła w stan wojenny. Bardzo wrażliwy, kompletnie nie radzi sobie ze stresem, jak nie umiał na sprawdzian to wsiadał do autobusu do szkoły, jechał na pętlę i wracał do domu, tłumacząc się złym samopoczuciem. Ostatnio ze mną też mało co rozmawia, jeszcze trochę z Laurą, w domu pomaga baaardzo niechętnie, tylko komputer i książki... No i ciągle szuka kogoś, kto go wesprze i doceni. Wysłał w lipcu zgłoszenie do KFnrD, czekamy na odpowiedź. A co ja do tego czasu mogę zrobić? Jak mu pomóc, przede wszystkim w tych kontaktach z rówieśnikami? Jak rozwijać jego zainteresowania, trzeba przyznać, że dość specyficzne? Jak zmotywować do większego wysiłku w szkole? Uczy się dobrze, ale myślę że mógłby lepiej, gdyby bardziej się starał. Wiem, że jest tu sporo rodziców takich dzieci, pomożecie? smile
Edytor zaawansowany
  • lwica_24 14.08.19, 10:57
    Psycholog po raz kolejny i to jest pilne o ile nie jestes trollem.
    Co to znaczy, że 16 latek chce sie "bawić w stan wojenny"? Zresztą sygnałów niepokojących jest więcej.
    Jeżeli jest rzeczywiście wybitny to są olimpiady dla licealistów. Niekoniecznie musi byc w klasie maturalnej. Olimpiady po pierwsze rozwijają a po wtóre weryfikują.
    Niepokoi ukierunkowanie na konkretną epokę historii. Żeby ja zrozumieć warto wiedzieć duzo więcej.
    Wybitnie inteligentne dziecko w dobrym tego słowa znaczeniu, ma poprawne, dobre kontakty z rówieśnikami, nie zachowuje sie infantylnie, nieadekwatnie do wieku.
    Piszesz, że "czyta książki o matematyce"... książek o matematyce się nie czyta ( prócz nielicznych anegdot), rozwiązuje się problemy i zadania.
    Cos mi tu nie gra.
  • cichociemny_000 14.08.19, 11:15
    lwica_24 napisała:

    > Psycholog po raz kolejny i to jest pilne o ile nie jestes trollem.
    > Co to znaczy, że 16 latek chce sie "bawić w stan wojenny"? Zresztą sygnałów nie
    > pokojących jest więcej.
    > Jeżeli jest rzeczywiście wybitny to są olimpiady dla licealistów. Niekoniecznie
    > musi byc w klasie maturalnej. Olimpiady po pierwsze rozwijają a po wtóre weryf
    > ikują.
    > Niepokoi ukierunkowanie na konkretną epokę historii. Żeby ja zrozumieć warto wi
    > edzieć duzo więcej.
    > Wybitnie inteligentne dziecko w dobrym tego słowa znaczeniu, ma poprawne, dobre
    > kontakty z rówieśnikami, nie zachowuje sie infantylnie, nieadekwatnie do wieku
    > .
    > Piszesz, że "czyta książki o matematyce"... książek o matematyce się nie czyta
    > ( prócz nielicznych anegdot), rozwiązuje się problemy i zadania.
    > Cos mi tu nie gra.

    Nie, nie jestem trollem. Co do książek o matematyce... precyzyjnie rzecz ujmując, to o historii matematyki, bo jedna o szkole lwowskiej, a druga "Pi razy drzwi" - dzieje matematyki od prehistorii do współczesności. I jeszcze "Dzieje liczby". Pisałem przecież, że uczestniczy w olimpoadach historycznych. Nie rozumiem skąd od razu posądzenie o trolling? Tak, bawi się z siostrą w stan wojenny, a przyjaciół ma niewielu bo nie ma z nimi o czym rozmawiać. Jego interesuje historia i polityka i marzy o pracy w IPN-ie. Oczekiwałem pomocy, a nie złośliwości i posądzania o trollowanie. Proszę o wypowiedzi ludzi obeznanych w temacie.
  • verdana 14.08.19, 13:32
    Jeśli marzy o pracy w IPN to o historii jednak za dużo nie wie. To znaczy zna historię, ale bardzo jednostronnie i nie zawsze rozumie interpretacje.
    16 latek bawiący się w Stan Wojenny i wciągający do tego starsza siostrę (czyli tej zabawy nie uwaza za "obciach" ) jest społecznie na poziomie rozwoju 9-10 latka. To jest powazny problem. "Dzieje liczby" , Pi razy drzwi"czy ksiązki o szkole lwowskiej nie są trudne i jak najbardziej na poziom przecietnego 16-latka.
  • b.bujak 16.08.19, 12:37
    lwica_24 napisała:

    > Cos mi tu nie gra.

    Tez tak myślę.
    Przez 16 lat nie podjęto działań w kwestii pomocy psychologa / pedagoga.
    Takiemu dziecku trzeba pomagać na bieżąco, najlepiej we współpracy z w/w specjalistami.
    Mojemu synowi pomogla zmiana szkoly - państwowe placówki rzadko kiedy nadają się dla jednostek wybitnych, są raczej do hurtowego przerobu przecietniakow.
    Po drugie sport, najlepiej drużynowy.
    To tak w wielkim skrócie, bo takie dziecko to skarb, ale wymaga ogromu systematycznej pracy i uwagi.
    Powtórzę wiec to, co już wielokrotnie w tym wątku napisano - idz do psychologa.
    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
  • b.bujak 16.08.19, 13:47
    b.bujak napisała:

    > lwica_24 napisała:
    >
    > > Cos mi tu nie gra.
    >

    Do tego , co już napisałam dodam jeszcze , ze nie gra mi to, że tak wysoce inteligentny chłopak ma tak nierozgarnietych rodziców. Bez urazy, ale z tego, co tu napisales wychodzi na to, ze przez tyle lat bezreflesyjnie patrzyliscie, jak dziecko dysfunkcyjne spolecznie fiksuje sie na wąskich tematach, bawi się guziczkiem....

    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
  • cichociemny_000 16.08.19, 20:40
    b.bujak napisała:

    > b.bujak napisała:
    >
    > > lwica_24 napisała:
    > >
    > > > Cos mi tu nie gra.
    > >
    >
    > Do tego , co już napisałam dodam jeszcze , ze nie gra mi to, że tak wysoce inte
    > ligentny chłopak ma tak nierozgarnietych rodziców. Bez urazy, ale z tego, co
    > tu napisales wychodzi na to, ze przez tyle lat bezreflesyjnie patrzyliscie, ja
    > k dziecko dysfunkcyjne spolecznie fiksuje sie na wąskich tematach, bawi się gu
    > ziczkiem....
    >

    Rozwiodłem się z żoną jakieś 10 lat temu, od tamtej pory wychowuję dzieci samotnie. Anna nie potrafiła pogodzić się z tym, że z młodym jest "coś nie tak". "No bo przecież on jest taki mądry, nie może być upośledzony..." Nie dawała sobie wytłumaczyć, że nie jest upośledzony, tylko po prostu inny. Do psychiatry pierwszy raz trafiliśmy, gdy Kornel miał 12 lat, po tej wizycie u psychologa, o której wspomniałem w pierwszym poście. Niestety skończyła się ona ze strony mojego syna całkowitą odmową współpracy (nie wiem, może pani mu się nie spodobała?), wobec czego nie miało to po prostu sensu. Był to dla niego stanowczo za duży stres. Od tamtej pory każda wzmianka o psychiatrze kończyła się histerią Kornela, że on nie jest wariatem i nie będzie tam chodził. Dlatego odpuściłem. Dopiero w tym roku coś się ruszyło, będziemy regularnie chodzić do psychologa, wizytę mamy umówioną na październik.
    Apropo guzika... przypomniał mi się jeszcze jeden epizod. Byliśmy u biegłej sądowej z dziedziny psychologii (odwoływałem się od orzeczenia o niepełnosprawności, ale było ono wystawiane raczej z uwagi na wadę wzroku, a nie ZA). Biegła zapytała mojego syna, cytuję, "czy te guziki sa dla ciebie ważne?" te słowa urosły u nas do rangi anegdoty, ale taki był fakt. U mnie złość wywołało co innego. Gdy już dowiedziałem się, że w orzeczeniu dużo się nie zmieni (chodziło o to, by Kornel miał w orzeczeniu konieczność stałej opieki z mojej strony i bym miał na niego zasiłek), powiedziałem do niego z uśmiechem: "No popatrz synku, nie będzie pieniędzy" (jesteśmy w trudnej sytuacji finansowej, a zasiłek duży jakoś bardzo nie był, ale zawsze coś), co biegła wpisała do dokumentu, dopisując, że "chłopiec chwycił ojca za rękę i patrzył na niego z wyrazem cichego bólu w spojrzeniu". Zabrzmiało to tak, jakbym wyłudzał nienależne mi pieniądze, a mówiłem to prywatnie do dziecka i moim zdaniem nie powinna była umieszczać tego w dokumencie. Gdyby Kornel powiedział do mnie, że dziś jest ładna pogoda, też by to wpisała? Dziwne to trochę...
    A czy oprócz wizyty u psychologa, macie jakieś pomysły, jak mogę mu pomóc?
  • b.bujak 16.08.19, 22:41
    Po tej wizycie u psychologa powinna być rozmowa z rodzicem - byłeś na takiej rozmowie? dostales jakieś rady, wytyczne?

    W przypadku mojego syna okazało się, że popełniałam pewien błąd (który zreszta widzę też u ciebie) - z wizyty u pani psycholog wyszlam z listą zaleceń, które po wdrożeniu w życie naprawiły tamten kryzys... zrozumiałam, jak ważna jest współpraca na linii psycholog - rodzic i to jest to, co wydaje mi się powinieneś teraz zrobic - sam rozmawiać z psychologiem, oby tylko jakiś sensowny się trafił. ..

    W kwestii funkcjonowania w grupie rówieśników mógłby pomóc pedagog szkolny, ale teraz już chyba za późno. ...

    --
    5/4 Polaków nie zna się na ułamkach!
  • verdana 19.08.19, 16:35
    Biegła słusznie wpisała to do dokumentu. Psycholog bada włąsnie to, co prywatne. A Twoją pierwszą reakcją były pieniądze, a nie na przykład to, ze dziecko nie będzie miało stałej opieki. To bardzo istotne dla zrozumienia sytuacji.
  • cichociemny_000 19.08.19, 21:10
    verdana napisała:

    > Biegła słusznie wpisała to do dokumentu. Psycholog bada włąsnie to, co prywatne
    > . A Twoją pierwszą reakcją były pieniądze, a nie na przykład to, ze dziecko nie
    > będzie miało stałej opieki. To bardzo istotne dla zrozumienia sytuacji.

    No i wyszło na to, że zależy mi tylko na hajsie... sad Jestem samotnym ojcem i naprawdę jest nam ciężko - żeby było jasne, nie piszę tego po to, by wzbudzić litość, tylko żeby wytłumaczyć sytuację.
    A, co do zainteresowań, Kornel jednak pojechał i kupił sobie tę książkę o fizyce smile To chyba dobrze, że pomału idzie w coś innego niż historia.
  • verdana 19.08.19, 22:01
    To była twoja pierwsza reakcja. I miała obowiązek wzbudzić uwagę psychologa. Tym bardziej, że mogła ona sądzić, że dziecko zostaje obciążone winą za to, ze nie dostaniecie kasy.
  • makurokurosek 22.08.19, 01:33
    "No i wyszło na to, że zależy mi tylko na hajsie... sad Jestem samotnym ojcem i naprawdę jest nam ciężko"

    Wybacz ale to rodzice odpowiadają za finansowanie rodziny, twój syn nie wymaga stałej opieki , tak więc walka o punkt 7 w waszym przypadku to po prostu próba wyłudzenia.
  • makurokurosek 22.08.19, 01:25
    "Piszesz, że "czyta książki o matematyce"... książek o matematyce się nie czyta ( prócz nielicznych anegdot), rozwiązuje się problemy i zadania."

    Mam w domu całkiem pokaźną bibliotekę książek o matematyce i nie ,nie są to książki z matematyki gdzie znajdują się zadania do rozwiązania tylko książki o matematyce np historia matematyki.
  • cichociemny_000 14.08.19, 17:50
    Verdana, nie do końca rozumiem, zwłaszcza z tym IPN. Jak mu w takim razie pomóc? Co mam robić? Iść z nim do psychologa (i tak będziemy musieli iść z uwagi na to podejrzenie ZA)?
  • slonko1335 14.08.19, 18:10
    psycholog nie diagnozuje ZA, musicie się wybrać do psychiatry w tym celu

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • aaa-aaa-pl 15.08.19, 12:27
    Na czym polega zabawa w " Stan wojenny"?
  • cichociemny_000 15.08.19, 15:47
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Na czym polega zabawa w " Stan wojenny"?

    On - ukrywający sie konspirator, siostra ubek wink Korni dużo o tym czyta, pisze opowiadania na ten temat, ogląda filmy i utożsamia się z ludźmi, którzy działali w podziemiu, a wyobraźnię ma bujną, no i przekłada to, o czym czyta czy pisze, na scenariusze swoich, jak to nazywa, scenek. Tak w każdym razie ja to odbieram. Jak miał "fazę" na Powstanie Warszawskie, było to samo.


    A zgłoszenie do KFnrD wymyśliliśmy po to, by mógł porozmawiać z kimś kto ma podobne zainteresowania, by znalazł sobie przyjaciół takich jak on. Może to by mu ułatwiło nawiązywanie kontaktów społecznych. Ja się do tego nie nadaję, starsza córka też, o szkole w ogóle możemy zapomnieć - pani od historii wróg nr 1, z kolegami raczej też na swoim poziomie nie pogada...
  • lwica_24 17.08.19, 19:41
    I to robi 16 latek?
  • cichociemny_000 17.08.19, 19:48
    lwica_24 napisała:

    > I to robi 16 latek?

    W sensie co? Tak, 16-latek.
  • cichociemny_000 17.08.19, 19:49
    lwica_24 napisała:

    > I to robi 16 latek?

    A, teraz rozumiem, chodzi ci o te zabawy? Ostatnio coraz rzadziej. Bardziej idzie w książki i komputer.
  • kanna 15.08.19, 14:13
    >Bardzo wrażliwy, kompletnie nie radzi sobie ze stresem, jak nie umiał na sprawdzian to wsiadał do autobusu do szkoły, jechał >na pętlę i wracał do domu, tłumacząc się złym samopoczuciem. Ostatnio ze mną też mało co rozmawia, jeszcze trochę z
    > Laurą,

    Psycholog, i to już.
    KFnrD Ci nie pomoże, może dać stypendium/obóz, ale ty potrzebujesz osobę, która rozwinie Twojego syna emocjonalnie /społecznie. Nauczy komunikować z innymi, radzić sobie z emocjami , stresem, nauczy funkcjonować w społeczeństwie w bezpieczny i satysfakcjonujący DLA NIEGO sposób.

    Jeśli ma ZA, tym bardziej pomoc psychologa jest niezbędna.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • tuszeani 15.08.19, 15:46
    Po pierwsze 2 lub 3 trwałych przyjaciół w realu to wcale nie tak źle. Nie każdy musi być lwem salonowym i otaczać się setkami znajomych.
    Natomiast pozostałe kwestie o których piszesz rzeczywiście skłaniają do sprawdzenia kierunku ZA. Zgłoś się na forum Inny świat, tam jest trochę rodziców starszych dzieci z ZA. Powinni potrafić podpowiedzieć do której konkretnie placówki powinniście się zgłosić żeby fachowo zajęli się nastolatkiem. W wielu miastach są grupy wsparcia dla nastolatków, może to by się sprawdziło?
    Twój syn jest już prawie dorosły i ma na pewno swoje własne refleksje. Czy jemu samemu jest dobrze ze stanem obecnym? Czy sam widzi potrzebę jakichś zmian w swoich relacjach z rówieśnikami?
  • cichociemny_000 15.08.19, 15:51
    tuszeani napisała:

    > Po pierwsze 2 lub 3 trwałych przyjaciół w realu to wcale nie tak źle. Nie każdy
    > musi być lwem salonowym i otaczać się setkami znajomych.
    > Natomiast pozostałe kwestie o których piszesz rzeczywiście skłaniają do sprawdz
    > enia kierunku ZA. Zgłoś się na forum Inny świat, tam jest trochę rodziców stars
    > zych dzieci z ZA. Powinni potrafić podpowiedzieć do której konkretnie placówki
    > powinniście się zgłosić żeby fachowo zajęli się nastolatkiem. W wielu miastach
    > są grupy wsparcia dla nastolatków, może to by się sprawdziło?
    > Twój syn jest już prawie dorosły i ma na pewno swoje własne refleksje. Czy jemu
    > samemu jest dobrze ze stanem obecnym? Czy sam widzi potrzebę jakichś zmian w s
    > woich relacjach z rówieśnikami?

    Kornel mówił mi, że próbuje nieraz pogadać z kolegami, ale jest mu ciężko, bo nie za bardzo wie o czym... Oni o historii raczej nie będą chcieli słuchać. Czasem próbuje, ale widzi ich niechęć i odpuszcza. Dlatego też jak znalazł ten Fundusz - bo to był jego pomysł ze zgłoszeniem - powiedział do mnie: "Tato, to jest to, dowiem się czegoś i będę miał z kim porozmawiać".
  • tuszeani 15.08.19, 17:07
    Generalnie czasem łatwo pomylić ZA z dzieckiem wysoko wrażliwym (hsp), dzieci wysoko inteligentne też mają specyficzne trudności w relacjach. Nie każdy psycholog sobie z tym poradzi. Dalej nie widzę z Twoich wypowiedzi odpowiedzi, czy Twój syn widzi problem w samym sobie (bo nie umie rozmawiać o niczym innym niż historia i chciałby się nauczyć ) czy w środowisku które nie jest na jego poziomie i nie ma z nimi o czym gadać.
  • cichociemny_000 15.08.19, 17:19
    tuszeani napisała:

    > Generalnie czasem łatwo pomylić ZA z dzieckiem wysoko wrażliwym (hsp), dzieci w
    > ysoko inteligentne też mają specyficzne trudności w relacjach. Nie każdy psycho
    > log sobie z tym poradzi. Dalej nie widzę z Twoich wypowiedzi odpowiedzi, czy Tw
    > ój syn widzi problem w samym sobie (bo nie umie rozmawiać o niczym innym niż hi
    > storia i chciałby się nauczyć ) czy w środowisku które nie jest na jego poziomi
    > e i nie ma z nimi o czym gadać.


    Wiesz, w zasadzie ciężko mi to ocenić... Ale jak patrzę na Kornela, to chyba chodzi o środowisko. Dlatego chciał dostać się do KFnrD, żeby znaleźć przyjaciół o podobnych zainteresowaniach. O innych sprawach rozmawiać próbuje, nieraz nawet jakoś mu to wychodzi, ale widzę, że jest przygnębiony, bo musi się do tego w pewien sposób "przymuszać'. Na tę chwilę najszczęśliwszy jest, gdy może porozmawiać z działaczami Solidarności i ma wśród nich sporo znajomych, ale wolałbym jednak by miał przyjaciół wśród rówieśników.
  • tuszeani 15.08.19, 17:40
    Ja bym chyba uważała na to, żeby go nie uszczęśliwić "na siłę ". Ewidentnie jest inny niż rówieśnicy, ale czy go do tych rówieśników naginać czy właśnie poszukać raczej środowiska o podobnych zainteresowaniach, powinien ocenić ktoś nie tylko fachowy, ale i mądry życiowo. Tylko musicie mieć świadomość, że to środowisko będzie miało w większości analogiczne trudności w relacjach i finalnie satysfakcji może nie być pomimo wspólnych zainteresowań.
    Ja miałam podobnie, ale na innym tle. Zbawienna była dla mnie drużyna harcerska, gdzie był duży rozrzut wiekowy, wspólny język znalazłam z tymi sporo starszymi i tymi sporo młodszymi. Z rówieśnikami najmniej.
  • aaa-aaa-pl 15.08.19, 16:18
    Ja bym go posłała na zajęcia typu trening umiejętności społecznych.
  • kanna 15.08.19, 18:11
    Generalni to źle patrzysz na całość - u dziecka zdolnego najwięcej trzeba inwestować w te sfery, które szwankują.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • kanna 15.08.19, 18:57
    A mówię to jako matka dziecka zdolnego.

    Rozpoznawał litery i liczył jako dwulatek. 4 lata - czytał płynnie ze zrozumieniem. Intelekt prawie 150. Jako 3-latek (jeszcze przed przedszkolem) grał w teatrzyku i znał role wszystkich dzieci.

    Od początku świetny kontakt z dorosłymi i starszymi dziećmi. Z rówieśnikami - słabo. Miał niecałe 2 jak go zaczęłam posyłać na zajęcia, takie zwykła dla maluchów: tańce, angielski, potem trochę aikido. Chciałam, żeby uczył się dogadywać i być z innymi w grupie. Potem przedszkole. Świetna pamięć, świetne zdolności matematyczne. Uwielbiał gry planszowe. Trudno mu było przegrywać, wściekał się straszliwie. W szkole nie brali go na zawody, bo potrafił wylecieć z bramki i pobiec, jak nie obronił.

    Jeszcze przed podstawówka pojechał na kolonie. Ze kolegami z aikido, Obóz był świetny, ponieważ cały czas był wypełniony, zorganizowany – a jemu ciągle było trudno ze swobodnymi interakcjami z rówieśnikami. Potem zaczął jeździć na obozy Chris – oni też organizują czas, więc było mu prościej. Zabierał ze sobą gry planszowe, karty , one służyły mu do nawiązywania kontaktów. Kiedy miał 10 lat, a ja chciałam, żeby zapakował Monopol travel , odpowiedział mi : Nie mamo, już nie potrzebuje gier, teraz po prostu gadam z chłopakami. Odetchnęłam wtedy z ulga, bo w końcu wiedziałam, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

    W klasach I – III nie nauczył się niczego, jechał na intelekcie i wiadomościach z przedszkola i życia. Żadnych prac domowych, wszytko robił w szkole. Dla rodzica – luksus wink W IV klasie szok, trzeba czytać to, co człowieka nie interesuje, znowu wrzaski, walka, odrabianie lekcji to był jakiś koszmar. Odpuściłam walkę, powiedziałam :Synek, chcę stopnie powyżej 3, jak masz 1 – po południu nie grasz na komputerze. Zastanów się, co ci się opłaca. Załapał, zrozumiał, ile musi robić, aby różne przedmioty po prostu zaliczać. Miał pełen rozstrzał stopni. Na koniec 6 klasy – średnia koło 4. Egzaminy pisze prawie na max, angielski 100 %, rozszerzony na 98 ( z angielskiego na koniec ma 3).

    W gimnazjum klasa matematyczna, poznaje podobne do siebie dzieciaki, jego blisko kolega ma ZA. Świetnie się dogadują. Ciągle trenuje aikido i jeździ na Chrisa – robili kolejne odznaki, przymierza się do patentu żeglarskiego. Nauczyciele go lubią, a on znajduje sposoby, aby legalnie unikać lekcji – działa w samorządzie, zgłasza się do pomocy przy różnych imprezach, co roku tańczy na balu, jako partner starszych dziewczyn (próby są w czasie lekcji). W II gm poznaje dziewczynę, są razem ponad rok. Pisze świetnie egzaminy, ale stopnie ciągle ma średnie.

    Dziś ma 16 lat, patent żeglarski, uprawnienia do bycia młodą kadrą na obozach Chrisa. Spędził miesiąc pracując na campie, dostał furę pozytywnych zwrotów od dzieciaków i kadry. Wrócił przeszczęśliwy. Jest w szkole, która sobie sam wybrał, w końcu nikt nie ma problemów z tym, ze uczy się tego, co chce. A on generalnie uczy się mało, albo prawie wcale - korzysta z tego, co słyszy na lekcjach. Korzysta z intelektu, łączy odległe fakty, potrafi wyczuć, co będzie na teście, sam wyprowadza wzory, lub na postawie samego wzoru ogarnia zagadnienie. Jest przewodniczącym klasy, bierze udział w konkursach matematycznych, najchętniej takich, gdzie startuje się w parze. Potrafi współdziałać i korzystać z pomysłów innych. , Ma przyjaciół, kolegów, spotykał się jeszcze z dwoma dziewczynami.

    Nie mam żadnych wątpliwości, że kompetencje emocjonalne i społeczne są kluczowe.
    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • cichociemny_000 16.08.19, 12:15
    A, jest jeszcze coś, co nie za bardzo wiem, jak uzasadnić. Kojarzy ktoś z was takie guziki od pościeli, jak kiedyś były? Takie dwa połączone kółeczka plastikowe. No to Kornel non stop z tym chodzi (ma 2 takie), nosi, kręci w ręku, a jak jeden mu upadnie, to nawet w trakcie lekcji czy na ulicy MUSI się schylić i podnieść. Nie zliczę ile już takich zgubił/połamał. Teraz jak te zgubi, to będzie problem, bo ma cudem znalezione 2 ostatnie, jakie mieliśmy w domu, a w sklepach już tego nie ma (specjalnie pytałem).
    No i odkryłem coś nowego - zaczął szukać jakichś "w miarę łatwych" książek o... fizyce surprised Tłumaczy to tym, że bohater książki, którą pisze, jest matematykiem, który robi w pewnym momencie drugi doktorat z fizyki i on jako autor potrzebuje się mniej więcej zorientować w tej dziedzinie. A standardowa odpowiedź na każdą oznakę zdziwienia to: "Jak była tylko historia, mówiłeś, że jestem monotematyczny (bo nic innego nie istniało). No to jest odmiana." Ale na zadane w formie żartu pytanie mojej mamy, czy wobec tego pójdzie po maturze na matematykę, odpowiedzią było stanowcze NIE.
    Nie nadążam za tym chłopakiem...
  • kanna 16.08.19, 16:02
    A jakby tych plastikowych nie miał w łapie, to co?

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • mama_kotula 16.08.19, 16:38
    To by był bez przerwy zdenerwowany. Tak obstawiam, mam delikwenta w domu, który tak ma, ja też mam podobnie.
  • kanna 16.08.19, 17:34
    To się domyślam - bo znam dzieci z ZA - ale jak by się to zdenerwowanie objawiało. To jest ciekawe.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • verdana 16.08.19, 20:11
    Osoby z ZA są zafiksowane częst na jednym temacie. Nie potrafią rozmawiać na żaden inny i nie rozumieją, ze rozmówców to nie bawi. W tym wypadku maksymalnie ograniczyłabym kontakt z byłymi działaczami Solidarności, bo pogłębiają problem.
    Należałoby też zastanowić się, dlaczego 16-latek bawi się jak dużo młodsze dziecko. To wydaje mi się, szczerze mówiąc, najbardziej niepokojące.
    Podsuwałabym też lektury, które pokazują mniej czarno-białą historię. Bo sama znajomość faktów to za mało, aby być dobrym historykiem. Warto, aby ktoś porozmawiał o trudnych wyborach, o tym, ze świat nie dzielił sie na ubeków i konspiratorów.
    Tak czy inaczej syn wymaga pomocy psychologa, a być może i psychiatry.
  • tuszeani 16.08.19, 22:21
    Wydaje mi się, że ci działacze to oprócz pogłębiania fiksacyjnej pasji, jest również jego strefa bezpieczeństwa. Z nimi czuje się bezpiecznie bo z innymi nie umie gadać. Według mnie najpierw trzeba go wyposażyć w narzędzia do wyjścia na świat a dopiero potem z tej strefy wytrącać, o ile nadal to będzie potrzebne. Tak czy tak, w porozumieniu z prowadzącym psychologiem znającym aktualną sytuację, a nie pod dyktando forum.
  • verdana 16.08.19, 22:27
    W tym wypadku powinien wypowiedzieć sie psycholog, ale mam wrażenie, że póki ma z kim gadać i to stale na ten sam temat, utwierdza sie w przekonaniu, ze to temat, który interesuje wszystkich. Dlatego też koledzy, którzy mają inne zainteresowania będą uznani za "gorszych"., "mniej inteligentnych" i motywacja, aby z nimi porozmawiać jest żadna. Bo chłopak nie rozumie, że to może kogoś nie interesować, dla niego niehęć do tematu jest równoznaczna z odtrąceniem.
    Pewnie, ze przede wszystkim trzeba zapytać specjalistę, ale na razie wygląda na to, ze całe otoczenie podsyca jednotematyczność. A to już na pewno nie jest dobrze.
  • cichociemny_000 16.08.19, 21:55
    Co do zainteresowań, wspominałem już, że obok historii pojawiła się ostatnio odmiana w postaci matematyki i fizyki wink był dziś w księgarni i wybrał sobie książkę Przystawy "Odkryj smak fizyki". Ustaliliśmy, że kupi sobie, jak wrócimy z wyjazdu (we wtorek jedziemy na wycieczkę, taką 3-4 dni). A poza tym ograniczanie mu kontaktów z działaczami Solidarności musiałbym mu jakoś wytłumaczyć, no bo niby jakim prawem zabraniam mu robić coś co lubi? Jakiś pomysł, jak to zrobić? poza tym zdaniem Kornela powinienem być z niego dumny, że ma taką pasję wink A i oni z reguły bardzo przychylnie się do tego odnoszą i podziwiają, że taki młody sie interesuje takimi rzeczami i tyle wie.

    A, i sorki za OT, ale nie chce mi się nowego wątku zaczynać. Znacie może jakieś dobre książki o fizyce dla chłopca w tym wieku? I o matematyce, ale nie zadania, tylko takie popularnonaukowe?
  • verdana 16.08.19, 22:28
    No właśnie o to chodzi, że wszyscy wokół wzmacniają pasję, która stoi pomiędzy nim, a światem.
    Polecam "Kwanty dla każdego".
  • verdana 16.08.19, 22:36
    Nie jesu tłumacz ograniczenie kotaktów, tylko kolegom z Solidarności. Kontakty są ok, ale rozmowa nie powinna toczyć się tylko na temat historii. Ale, jak słusznie ktoś zauważył wyżej, najpierw skonsultuj to ze specjalistą. Natomiast namówiłabym córkę, aby nie godziła się na zabawy w stan wojenny.
  • cichociemny_000 17.08.19, 09:59
    Co do tych nieszczęsnych zabaw z Laurą, zauważam, że stają się z czasem coraz rzadsze, bo z jednej strony ona nie ma już tyle czasu, bo zajmują ją inne sprawy, a po drugie mam wrażenie że Kornel sam od tego odchodzi. Jeśli chodzi o kontakty z działaczami też właśnie jestem zdania, że skoro to jego jedyna "nisza", to pozbawienie go tego z jakichś niezrozumiałych (dla niego) względów wywoła jeszcze większą frustrację i zamknięcie się w sobie. Nie znam tych ludzi, nie uczestniczę w ich rozmowach (rzadko kiedy, syn prosi bym go zostawiał samego, że chce sobie spokojnie porozmawiać), więc nawet nie wiem, o czym rozmawiają oprócz ich wspomnień z podziemia, ale Kornel wspominał w zeszłym roku wracając z takiego spotkania, że oprócz historii pojawiły się też inne tematy - pytali o szkołę (tu miał mały problem, bo jednym z uczestników spotkania był Kornel Morawiecki - wielki idol młodego - który w pewnym momencie zadał mu pytanie, jak tam matematyka wink w końcu p. Morawiecki z wykształcenia jest fizykiem. To akurat może być z pożytkiem dla młodego, jako dodatkowa motywacja do nauki. Kilka dni temu, jak rozmawialiśmy o tych dodatkowych zadaniach z matematyki pokazał mi zeszyt i oznajmił bardzo z siebie zadowolony: "Tato, pan marszałek będzie ze mnie dumny!" Może to też było powodem tego zainteresowania, oprócz tej pisanej książki?
    Nie jest też do końca tak, że "całe otoczenie podsyca jednotematyczność". Ja staram się reagować na każde pojawiające się zainteresowanie i wspierać go w tym, co lubi, choć muszę przyznać, że ta odmiana wywołała oprócz lekkiego zdziwienia też swego rodzaju ulgę, że po ładnych kilku latach w końcu jest coś innego niż Solidarność i wojna. Stąd też pytanie o te książki. Próbuję zainteresować go innymi rzeczami, ze skutkiem ogólnie rzecz ujmując różnym - np. lubi filmy przyrodnicze w telewizji, to go wołam i raz ogląda ze mną, a bywa tak, że mówi, że nie chce i siedzi w książce czy komputerze. Czasem zajrzy do innych książek - ma np. całą serię Szklarskiego, kiedyś bardzo lubił, bo tam oprócz ciekawej fabuły było sporo informacji geograficzno-przyrodniczych, ale ostatnio jakby z tym słabiej. Może go do nich zachęcę.
    Problemem jest jeszcze ten brak odporności na stres. Jak ponadprogramowe, wymyślone z własnej inicjatywy zadania z matematyki szły mu dobrze, było ok, ale jak po ok. tygodniu przerwy okazało się, ze nie pamięta - rozpacz, bo już umiałem, rozumiałem, a teraz nie umiem... I próżne gadanie, że nie musi wcale tego umieć, bo to mu sie do niczego nie przyda, na maturze nie będzie miał, bo to rozszerzenie. Inżynierem i tak nie będzie i na Politechnikę nie pójdzie. Kończy zadanie, przychodzi, mówi tato, nie rozumiałem tego czy tego. Pytam: zapytałeś Kostka - tego chłopaka co go tej matmy uczy - powiedziałeś, że nie rozumiesz? No nie... A dlaczego? Nie wiem.
    Padło pytanie o psychologa - tak, rozmawiałem, ale wybaczcie - minęło trochę czasu i nie wszystko pamiętam sad Na pewno była mowa o tej wybitnej inteligencji, że to skarb takie dziecko i żeby to rozwijać, podsuwać mu książki, itp. i o tym podejrzeniu Aspergera i w związku z tym zalecenie konsultacji u psychiatry. Więcej nie pamiętam... Poszukam kartki z zaleceniami, jeśli gdzieś się nie zawieruszyła, to może się znajdzie smile
  • verdana 17.08.19, 12:01
    Ja widzę jeden poważny błąd. Piszesz o 16-latku jak o dziecku znacznie młodszym i tak też go traktujesz. Szklarski nie jest lekturą dla chłopaka w tym wieku, to jest już czas na znacznie powazniejsze książki. I brak diagnozy - jeśli chłopak ma ZA, a to bardzo prawdopodobne, to konicznie powinieneś wiedzieć, czym to się przejawia, co trzeba sobie odpuścić, a co wymaga terapii.
    Dlaczego ma mu się nie przydać matematyka, bo nie będzie jej na maturze? Matura to nie całe zycie, a to, czego się uczy nie jest wyłącznie przeznaczone na użytek szkolny. Zresztą akurat tu rozumiem zdenerwowanie - fakt, ze zapomniało się czegoś, co było zrozumiałe jest frustrujący. I dlaczego ma nie iść na politechnikę? Dla kogoś z ZA to znacznie lepsze miejsce niż wydziały humanistyczne czy społeczne.
  • cichociemny_000 17.08.19, 12:26
    verdana napisała:

    > Ja widzę jeden poważny błąd. Piszesz o 16-latku jak o dziecku znacznie młodszym
    > i tak też go traktujesz. Szklarski nie jest lekturą dla chłopaka w tym wieku,
    > to jest już czas na znacznie powazniejsze książki. I brak diagnozy - jeśli chło
    > pak ma ZA, a to bardzo prawdopodobne, to konicznie powinieneś wiedzieć, czym to
    > się przejawia, co trzeba sobie odpuścić, a co wymaga terapii.
    > Dlaczego ma mu się nie przydać matematyka, bo nie będzie jej na maturze? Matura
    > to nie całe zycie, a to, czego się uczy nie jest wyłącznie przeznaczone na uży
    > tek szkolny. Zresztą akurat tu rozumiem zdenerwowanie - fakt, ze zapomniało się
    > czegoś, co było zrozumiałe jest frustrujący. I dlaczego ma nie iść na politech
    > nikę? Dla kogoś z ZA to znacznie lepsze miejsce niż wydziały humanistyczne czy
    > społeczne.

    Pisałem, że nie pójdzie na politechnikę z tego powodu, że Kornel tego nie chce (na tę chwilę - nie wiem, jak mu się odmieni za rok czy dwa). Nawet jak na wieść o tej matematyce moja mama zapytała żartem, czy wobec tego pójdzie na studia też na matmę, odpowiedź była stanowcza: NIE, on idzie na historię i koniec. I być może dodatkowo na politologię. Pomijając tę nagłą pasję, to 100% humanista - pisze piękne wiersze, opowiadania, nawet całe powieści. Nie za bardzo widzę go z tą pasją na politechnice. Ale mogę się mylić, czas pokaże.
    Co do zdenerwowania i matmy... no w sumie racja. Aczkolwiek wolałbym chyba, żeby skoro ma taką możliwość, uczył się z tym chłopakiem tego, co faktycznie będzie miał w szkole i co będzie na maturze. Za liczenie granic ciągu (bo to aktualnie robią) szóstki nie dostanie i przydać to się też nie przyda.
    Czy piszę o nim, jak o dziecku dużo młodszym... nie zauważyłem, chociaż możliwe, że ktoś czytając tak może to postrzegać. A czym, oprócz tej wzmianki o Szklarskim (którego w wolnej chwili sam podczytuję, a mam 37 lat) to się przejawia?
  • verdana 17.08.19, 12:53
    No właśnie, może mu się odmieni i chce, jak te ciągi zrozumie. I nauka, rozwijanie umysłu nie jest po to, by się przydało. Rozwój intelektualny przydaje sie zawsze.
    Problem z historią jest taki, ze tam trzeba mieć znacznie szersze zainteresowania, niż jedną epokę. I znacznie bardziej szerokie spojrzenie, uwzględniające punkt widzenia wielu stron wydarzeń historycznych - w tej chwili Twój syn raczej jest zafiksowany na opowieści "dobrzy" , "żli" niż na analizowaniu i zrozumieniu historii. Studia historyczne, wbrew pozorom, to nie nauka faktów.
    Ja sama uwielbiam HP i nie mam żadnych problemów, gdy młodzież czyta ksiazki dla dzieci. Ale czym innym jest podsuwanie tego typu ksiązek. Mam wrażenie, nie tylko ze Szklarskim, ale takze z tym, że cały czas czujesz, jakbyś prawie dorosłemu facetowi miał podsuwać pomysły, drogę życiową, dbać o jego towarzystwo - to jest OK w podstawówce. Być może Twojemu synowi tego potrzeba, tak bywa z osobami z ZA. Ale to trzeba sprawdzić u specjalisty.
    I w wypadku ZA należy znacznie bardziej dbać o rozwój społeczny, a nie przede wszystkim o intelektualny. Bo iloraz 145 niczego nie gwarantuje, oprócz prawdopobnych problemów w szkole.
  • verdana 17.08.19, 12:54
    I jeszcze jedno - skoro masz 37 lat, to chyba zostałeś ojcem będąc o 2-3 lata starszy niż teraz jest Twój syn. Przypomnij sobie, na ile byłeś wtedy dorosły.
  • cichociemny_000 17.08.19, 19:41
    No, może trochę tak jest, jak piszesz... Ale wynika to wyłącznie z troski o niego. Dla mnie najważniejsze jest, by był szczęśliwy.
    Nawiązując jeszcze do tego, co pisałem o powrotach z drogi do szkoły - raz zdarzył mu się nawet atak paniki, co dziwne, bez określonego powodu - nie miał tego dnia żadnego sprawdzianu, był przygotowany... A zadzwonił z przystanku płacząc, że nie może oddychać, że się dusi... Mówiłem, żeby się uspokoił i pojechał do szkoły, ale jednak wrócił do domu. Jestem pewny, że nie udawał, bo nie byłby w stanie aż tak dobrze udawać - słyszałem po głosie, że panikował. Zdarzyło mu się też kilka razy w szkole, pani prowadziła go do pielęgniarki i dostawał jakies lekkie leki uspokajające.
    Jeśli chodzi o historię, to tłumaczyłem mu, że na studiach będzie miał całą historię, a nie wybiórczo - nie, on jest zdecydowany. A to uparty chłopak. Ma w planach drugi kierunek z politologii. Poza tym twierdzi, że oprócz tej wymarzonej pracy w IPN-ie (o ile mu się uda tam dostać) będzie politykiem. To tyle, jeśli chodzi o przyszłość.
    Dbać o rozwój społeczny, mówisz... Ale jak dokładnie??
  • verdana 19.08.19, 15:03
    Ataki paniki nie muszą mieć powodu. I nie nalezy wtedy namawiać nikogo do pójścia do szkoły, tylko wyciszyć i udać sie do psychiatry. Ataki paniki koniecznie muszą być leczone, bo utrudniają życie. A leczy się je całkiem nieźle.
    Dbać o rozwój społeczny to znaczy - a . iść do psychologa (niekoniecznie pierwszy musi być dobry), b. Nie podtrzymywać za bardzo zainteresowania, bo to nie jest zainteresowanie, to fiksacja. Człowiek z ZA MUSI opowiadać o tym, co go w danej chwili interesuje, nie da sie tego przerwać (wtedy zapewne Twój syn jest niespokojny), nie da sie zmienić kierunku rozmowy. I to odstrasza ludzi, utrudnia zwykłe kontakty. Przypuszczam, ze to nigdy nie zniknie, ale terapia pomoże to trochę opanować. Jeśli cała rodzina i znajomi - ci z Solidarnosci- słuchają i chwalą, to syn nie ma żadej informacji o tym, ze ludzie w zasadzie zachowują sie inaczej i 99,9% ludzi będzie śmiertelnie znudzonych jego informacjami. Jeśli ma być szczęśliwy, powinien nauczyć się, choćby tylko "informacyjnie", że to , co robi nie jest rozmową.
    Czy Twój syn ma określone poglądy polityczne, czy chce być politykiem po prostu, niezależnie od poglądów?
  • cichociemny_000 19.08.19, 21:25
    verdana napisała:

    > Ataki paniki nie muszą mieć powodu. I nie nalezy wtedy namawiać nikogo do pójśc
    > ia do szkoły, tylko wyciszyć i udać sie do psychiatry. Ataki paniki koniecznie
    > muszą być leczone, bo utrudniają życie. A leczy się je całkiem nieźle.
    > Dbać o rozwój społeczny to znaczy - a . iść do psychologa (niekoniecznie pierws
    > zy musi być dobry), b. Nie podtrzymywać za bardzo zainteresowania, bo to nie je
    > st zainteresowanie, to fiksacja. Człowiek z ZA MUSI opowiadać o tym, co go w da
    > nej chwili interesuje, nie da sie tego przerwać (wtedy zapewne Twój syn jest ni
    > espokojny), nie da sie zmienić kierunku rozmowy. I to odstrasza ludzi, utrudnia
    > zwykłe kontakty. Przypuszczam, ze to nigdy nie zniknie, ale terapia pomoże to
    > trochę opanować. Jeśli cała rodzina i znajomi - ci z Solidarnosci- słuchają i c
    > hwalą, to syn nie ma żadej informacji o tym, ze ludzie w zasadzie zachowują sie
    > inaczej i 99,9% ludzi będzie śmiertelnie znudzonych jego informacjami. Jeśli m
    > a być szczęśliwy, powinien nauczyć się, choćby tylko "informacyjnie", że to , c
    > o robi nie jest rozmową.
    > Czy Twój syn ma określone poglądy polityczne, czy chce być politykiem po prostu
    > , niezależnie od poglądów?

    Nie było mnie wtedy przy nim, do szkoły jeździ sam. Do momentu dojechania do domu jakoś się uspokoił. Tak, ma określone poglądy polityczne i swoich idoli smile Widzę i doceniam, jak bardzo stara się unikać tematu historii, gdy kogoś to nie interesuje. Ostatnio dużo uwagi poświęca też książce, którą pisze - nie o historii, podkreślam, i wypytuje mnie o różne szczegóły, na zasadzie - wymyślił coś i chce wiedzieć, czy jest to możliwe.
  • verdana 19.08.19, 22:05
    A czy jeśli coś Ci opowiada i ktoś mu przerywa, albo zmienia temat - czy czuje koniecznść dokończenia historii i robi się niespokojny? Poglądy, jak rozumiem ma bardzo PiS-owskie - OK, ale trzeba mu wytłumaczyć, że nie istnieje jedynie słuszna wizja historii.
    Niezaleznie, czy byłeś przy atakach paniki czy nie - nic nie zrobiłeś, aby go z tego leczyć. Mam wrażenie, ze bardzo się starasz, ale ciągle odsuwasz od siebie myśl, że syn powinien iść do psychiatry, psychologa, że trzeba wyleczyć ataki paniki i zdiagnozować go.
  • cichociemny_000 19.08.19, 23:27
    verdana napisała:

    > A czy jeśli coś Ci opowiada i ktoś mu przerywa, albo zmienia temat - czy czuje
    > koniecznść dokończenia historii i robi się niespokojny? Poglądy, jak rozumiem m
    > a bardzo PiS-owskie - OK, ale trzeba mu wytłumaczyć, że nie istnieje jedynie sł
    > uszna wizja historii.
    > Niezaleznie, czy byłeś przy atakach paniki czy nie - nic nie zrobiłeś, aby go z
    > tego leczyć. Mam wrażenie, ze bardzo się starasz, ale ciągle odsuwasz od siebi
    > e myśl, że syn powinien iść do psychiatry, psychologa, że trzeba wyleczyć ataki
    > paniki i zdiagnozować go.

    Nie zauważyłem tego, a w każdym razie nie ma ataków histerii. Z czego wywnioskowałaś PiSowskie poglądy? Z tego, że jego idolem jest K. Morawiecki? On nie jest w PiS. Zresztą to bardzo mądry człowiek (znam go 🙂). Tak, staram się jak mogę. Wizytę u psychologa mamy umówioną na październik.
  • verdana 21.08.19, 17:25
    IPN jest pisowskie. Kornel Morawiecki nie jest autorytetem, jeśli chodzi o historię, serio.
  • 55555gita 18.08.19, 20:36
    Po pierwsze wzbogać swoją wiedzę o ZA. Jest trochę publikacji np: "Świry, dziwadła i Zespół Aspergera"
    Jeśli masz możliwość zapisz syna na TUS- trening umiejętności społecznych- dla nastolatków.
    Trzymam kciuki za dobre kontakty z psychologiem. U nastolatka z ZA psycholog pomaga walczyć z lękiem, a także nabrać elastyczności w kontaktach z ludźmi. Tego raczej za niego nie zrobisz. A poza tym wspieraj go i kochaj smile takim jaki jest.
  • cichociemny_000 19.08.19, 11:54
    55555gita napisała:

    > Po pierwsze wzbogać swoją wiedzę o ZA. Jest trochę publikacji np: "Świry, dziwa
    > dła i Zespół Aspergera"
    > Jeśli masz możliwość zapisz syna na TUS- trening umiejętności społecznych- dla
    > nastolatków.
    > Trzymam kciuki za dobre kontakty z psychologiem. U nastolatka z ZA psycholog po
    > maga walczyć z lękiem, a także nabrać elastyczności w kontaktach z ludźmi. Tego
    > raczej za niego nie zrobisz. A poza tym wspieraj go i kochaj smile takim jaki jes
    > t.

    A czy wiesz może, jak taki trening wygląda? No oczywiście, że go kocham wink w końcu to mój syn big_grin
  • mara_nocna123 20.08.19, 00:31
    Poszukaj w okolicy rekonstrukcji i larpów osadzonych w czasie PRL-u, II wojnie światowej itp. i zaproponuj mu udział. To nie najtańsze hobby (przy larpach stroje mogą być w miarę proste, ale większość grup rekonstrukcyjnych wymaga pełnego umundurowania i dokładnych replik broni), ale skoro bawi się w stan wojenny, to chyba lepiej robić to profesjonalnie, zamiast gdzieś po kątach. Plusem będzie też to, że pozna maaasę ludzi o podobnym hobby
  • mara_nocna123 20.08.19, 00:32
    Agh, wiedziałam, że o czymś zapomnę... Warto wybrać się z nim do psychologa. Osoby wybitnie uzdolnione często miewają różne problemy i lepiej dmuchać na zimne
  • cichociemny_000 20.08.19, 08:41
    mara_nocna123 napisał(a):

    > Poszukaj w okolicy rekonstrukcji i larpów osadzonych w czasie PRL-u, II wojnie
    > światowej itp. i zaproponuj mu udział. To nie najtańsze hobby (przy larpach str
    > oje mogą być w miarę proste, ale większość grup rekonstrukcyjnych wymaga pełneg
    > o umundurowania i dokładnych replik broni), ale skoro bawi się w stan wojenny,
    > to chyba lepiej robić to profesjonalnie, zamiast gdzieś po kątach. Plusem będzi
    > e też to, że pozna maaasę ludzi o podobnym hobby

    Hm, rozejrzę się smile dzięki. A co to "larpy"?
  • mama_kotula 20.08.19, 13:58
    pl.wikipedia.org/wiki/Live_action_role-playing

    Jest spora szansa, że odgrywanie roli przełamie bariery komunikacyjne (testowane na podobnym egzemplarzu). Oraz to jest naprawdę fajna rzecz.
  • verdana 21.08.19, 17:27
    Tak, to niezły pomysł. Tylko trzeba poszukać grup rekonstrukcyjnych dotyczących czasów najnowszych, bo raczej bitwa pod Grunwaldem go nie zainteresuje.
  • mama_kotula 21.08.19, 17:35
    Jeszcze jedna rzecz - to nie jest tak, że ludzie, którzy robia larp w klimacie PRL, to ludzie totalnie zafiksowani na tematyce PRLu, a ludzie, którzy robią larp w klimacie stanu wojennego są zafascynowani tym tematem i cały czas chca tylko o tym gadać - o tym uprzedzę, żeby syn tego nie oczekiwał. Oni rozmawiają o wszystkim, nie tylko w waskim zakresie tematyki larpu.
  • julita165 09.09.19, 15:25
    No to ja się podepne pod temat choć syn znacznie młodszy, II kl SP..Po roku nauki w szkole jak tak na niego patrzeć i na to co jest w książkach i co robią na lekcjach to dochodzę do wniosku, że albo on jest zdolny, nie wybitny ale wyraźnie zdolny albo materiał dostosowany jest dla dzieci z pogranicza upośledzenie umysłowego. Innej opcji nie widzę. Idąc do szkoły w wieku 6 lat 11 m-cy znał alfabet drukowany i pisany, czytał w miarę plynnie, trochę przy trudniejszych słowach sylabizowal. Wielka w tym zasługa pan z zerówki - jeśli chodzi o poznanie liter, bo czytanie to już poszło jakoś samo z siebie. W tej chwili czyta płynnie, przeczytał Dzieci z Bullerbyn jakoś w połowie kl 1. Przy czym nadal nie czyta dla przyjemności, muszę tego czytania wymagac..Piszę że sluchu czytelnie, w dobrym tempie, z umiarkowana ilością błędów ortograficznych i co istotne obojętnie czy to są teksty z podręcznika czy z "dorosłej" książki ( robilam mu z ciekawości taki tescik) przy czym pismo jest...brzydkie. Czytelne ale brzydkie..Zadania z podręcznika typu dopasuj słowo, ppdajnliczbe głosek, sylab itp robi bez pudła i błyskawicznie. Potrafi sam spłodzić kilka zdań z sensem na żądany temat typu wspomnienia z wakacji. Nie ma szczególnych zainteresowań ale ma zaskakujące wiadomości np z historii, ostatnio " błysnął" wiedza o dacie śmierci Piłsudskiego..Albo ma polecenie w szkole narysowania czegokolwiek i podpisania obrazka w dowolny sposób narysował samolot ii podpisał " samolot bombowy podczas ataku na Normandię w czerwcu 1944". Mam wrażenie że on jest jak gąbka - coś gdzieś usłyszy i już wie, ma chyba bardzo dobra pamięć..Wierszy uczy się bardzo szybko, Nauczenie się kaczki dziwaczki zajęło ok pół godziny..Na pewno ma bogate slownictwo, na to zwróciła uwagę pedagog szkolna ( kiedyś musiał u nie poczekać na mnie o tak sobie chwilę porozmawiali ) Osobny temat to matematyka..Zaprzestał liczenia na przedmiotach ok 5rz. Swobodnie dodaje i odejmuje w granicach 1000, większe liczby też ale w pamięci tylko co 10, mnożenie i dzielenie do 100 zajęło nam z 3-4,h i to już z tok temu, Zadania logiczne typu co będzie następne, co się wyróżnia ze zbioru robi szybciej niż ja..Zna i rozumie liczbę ujemna..Operuje prostymi ułamkami typu 1/2, 1/3, 1/4 i również w wersji ułamków dziesiętnych..A co najlepsze tego nikt go nigdy nie uczył ! O ile ułamki dziesiętne jakoś sobie skojarzył przy pomocy linijki z podziałka mm o tyle te zwykłe mnie zaskoczyły bo pewną jestem że świadomie nigdy nikt nie pokazał mu zapisu 1/2 a wiedział co to jest. Oczywiście on nadal nie wie co to licznik, mianownik itp ale liczy. W tym roku szkolnym pojawiło się kółko matematyczne, ma pierwszej lekcji pani poleciła aby każdy ułożył jakieś zadanie z treścią. Nie dość że ułożył jako jedyny to jeszcze brzmiało ono jakoś tak, że w pl komunizm upadl w 1989r, Polska wstąpiła do UE w 2004 to ile lat upłynęło między jednym a drugim wydarzeniem. I oczywiście podał prawidłowy wynik. I jeszcze jedno, on nie chodzi do jakiejś super szkoły. Przeciwnie edukacja w kl I to była taka masakra że dyrektor na koniec roku zwolnił nauczycielkę ! Wyszły np takie kwiatki że 3/4 tej klasy nie potrafi napisać nawet własnego imienia i nazwiska po roku uczęszczania do szkoły. No i teraz pytanie. Czy syn rzeczywiście może być jakoś ponadprzeciętnie zdolny czy też na tle tej klasy albo tego programu nauczania tak się tylko wydaje. Coś z t fantem muszę zrobić bo z drugiej strony on nie lubi chodzić do szkoły, mówi ciągle że jest nudno, na pytanie co było na lekcjach mówi że nic, dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego stwierdził że chciałby szkole zbombardować przy pomocy F16 😀..
  • mama_kotula 09.09.19, 18:15
    Mówimy o tym samym dziecku, które w zeszłym roku miało problem z aklimatyzacją w jednej szkole, po czym przeniosłaś do drugiej? I co, ta druga też okazała sie tak samo trefna?
    Skupiłabym się dokładnie na tym samym, co pisałam ci rok temu. A, i zachęcała do czytania dla przyjemnosci. Z opisu nie wygląda na dziecko wybitnie zdolne, ale na dziecko dobrze dociśnięte, znaczy, przepraszam, zaopiekowane edukacyjnie.
  • makurokurosek 10.09.19, 20:59
    Nie powiedziałabym aby twój opis świadczył o ponadprzeciętnych zdolnościach dziecka, raczej o dziecku z którym rodzice dużo siedzą nad nauką i wprowadzeniem materiału dodatkowego. Reakcja dziecka na szkołę świadczy o bardzo dużych problemach z nawiązywaniem kontaktów i odnajdywaniem się w grupie. Za bardzo skupiłaś się na rozwoju intelektualnym dziecka i zawaliłaś rozwój społeczny. Zamiast siedzieć nad książkami, tudzież godzinami uczyć wierszyków idz z dzieciakiem na plac zabaw, niech nauczy się nawiązywać kontakty międzyludzkie
  • julita165 10.09.19, 21:18
    makurokurosek napisała:

    > Nie powiedziałabym aby twój opis świadczył o ponadprzeciętnych zdolnościach dzi
    > ecka, raczej o dziecku z którym rodzice dużo siedzą nad nauką i wprowadzeniem m
    > ateriału dodatkowego. Reakcja dziecka na szkołę świadczy o bardzo dużych proble
    > mach z nawiązywaniem kontaktów i odnajdywaniem się w grupie. Za bardzo skupiłaś
    > się na rozwoju intelektualnym dziecka i zawaliłaś rozwój społeczny. Zamiast si
    > edzieć nad książkami, tudzież godzinami uczyć wierszyków idz z dzieciakiem na p
    > lac zabaw, niech nauczy się nawiązywać kontakty międzyludzkie

    Nie wiem czy zauważyłaś ale ja w poście ani słowem nie wspomniałam o relacjach rówieśniczych syna, w ogóle temat tej sprawy nie dotyczy. To raz, a dwa. Nie ma w moim poście również ani słowa o tym co syn sądzi o szkole. I trzy. Gdzie ja napisałam czy i ile czasu poświecam na "douczanie" syna. Cała wypowiedź to po prostu jakies Twoje wyobrazenia które nijak nie wynikają z tego co napisałam.
  • makurokurosek 10.09.19, 21:37
    O tym jak bardzo wyizolowany czuje się twój syn i jak złe relacje ma z kolegami świadczy ten fragment twojej wypowiedzi.

    " Coś z t fantem muszę zrobić bo z drugiej strony on nie lubi chodzić do szkoły, mówi ciągle że jest nudno, na pytanie co było na lekcjach mówi że nic, dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego stwierdził że chciałby szkole zbombardować przy pomocy F16 😀.."


    " Gdzie ja napisałam czy i ile czasu poświecam na "douczanie" syna."

    Choćby w tych fragmentach swojej wypowiedzi , opisujących nie naukę przez zabawę ale naukę narzuconą przez matkę.

    "W tej chwili czyta płynnie, przeczytał Dzieci z Bullerbyn jakoś w połowie kl 1. Przy czym nadal nie czyta dla przyjemności, muszę tego czytania wymagac..Piszę że sluchu czytelnie, w dobrym tempie, z umiarkowana ilością błędów ortograficznych"
    "Wierszy uczy się bardzo szybko, Nauczenie się kaczki dziwaczki zajęło ok pół godziny."
    " Swobodnie dodaje i odejmuje w granicach 1000, większe liczby też ale w pamięci tylko co 10, mnożenie i dzielenie do 100 zajęło nam z 3-4,h"

    Twoje dziecko ma wiedzę, bo ty z nim non stop siedzisz i się uczysz, natomiast zaniedbujesz to co jest w obecnej chwili najważniejsze czyli rozwój społeczny.
  • agnieszka_kak 11.09.19, 10:06
    Najpierw przeczytalam, ze on ma 6 lat, a nie 16.
    On nie jest wybiitnie zdolny tylko uposledzony spolecznie. Nie widze nic nadzwyczajnego w znajomosci ciagow i czytaniu ksiazek. Za to dziwne jest odgrywanie scenek i nieprzychodzenie na sprawdziany.
  • cichociemny_000 13.09.19, 05:39
    No to wracam do tematu wink
    Dzięki poradzie forumowiczki z Innego świata (jeśli tu zaglądasz, raz jeszcze z całego serca ci dziękuję) Kornel został przez szkołę zgłoszony do programu UŁ "Zdolny uczeń, świetny student": www.uni.lodz.pl/strona/szczegoly/zdolny-uczen-swietny-student
    Wczoraj wybierali z wychowawczynią tematy które go interesują. Rzecz jasna pierwszym strzałem miało być "Władza i opozycja w PRL", ale pani go przekonała, a ja upewniłem, że to bez sensu, bo on już wie na ten temat więcej niż ona i większość nauczycieli w szkole, a może i więcej niż prowadzący te zajęcia profesor - słowa pani. Nie będąc w stanie wybrać jednego tematu, zdecydował się w końcu na jeden główny - "Życie polityczne w II i III RP" i 2 czy 3 dodatkowe - za prozumieniem z pnią która to koordynuje. Bardzo się ucieszył, że w końcu będzie mógł pogadać z kimś "na poziomie" Chciałbym tylko, żeby bardziej przykładał się do nauki i nie wiem jak to zrobić... Wiem doskonale, że gdyby chciał, szłoby mu dużo lepiej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka