Dodaj do ulubionych

5-latka w zerówce

02.09.19, 13:11
Córka ma 5 lat. W przedszkolu zaproponowano posłanie jej do zerówki, argumentując, że intelektualnie jest bliżej 6 lat. Emocjonalnie na swój wiek. Ma bogate słownictwo, tworzy bardzo rozbudowane zdania, lubi wszelkiego rodzaju zadania, projekty itp. Do tej pory specjalnie z nią nic nie robiłam w kierunku nauki czytania, pisania itp - tylko to, co w przedszkolu. Ale rozpoznaje niektóre literki, potrafi napisać drukowanymi swoje imię i nazwisko i parę innych krótkich wyrazów. Liczenie też ok, rozumie idee dodawania i odejmowania. Te kwestie mnie nie niepokoją, bardziej się zastanawiam teraz tylko czy to dobry moment. Wiem, że gdybyśmy mieszkały w UK (a tam się urodziła) to właśnie szłaby to zerówki. Mąż jest zdecydowanie za, moja mama w panice, że za wcześnie i zabieramy jej dzieciństwo, a ja rozdarta. Czy są tu mamy, które posłały dziecko wcześniej do zerówki i szkoły i mogą się wypowiedzieć, jakie zauważyły tego plusy / minusy, na co zwrócić uwagę, jak pomóc?
Edytor zaawansowany
  • argentea 03.09.19, 12:28
    Moja córka poszła do I klasy w wieku 5 lat ( to było w tym roku, gdy wprowadzono obowiązek szkolny dla 6-latków i rocznikowo spełniała ten wymóg) i wszyscy są zadowoleni. Nie zastanawialiśmy się jakoś szczególnie, miała iść, poszła i dała radę bez problemu.
  • argentea 03.09.19, 12:30
    A jeszcze dopowiem, że zerówka szkolna to nadal czas swobodnej aktywności i zabawy. Ale przedszkole jest o tyle dogodniejsze, że dziecko ma 3 posiłki, nie siedzi w świetlicy, jest zaopiekowane w ferie...
  • backup_lady 03.09.19, 12:45
    Dziękuję, trochę mnie uspokoiłaś. Moja chodzi do całorocznego przedszkola i zerówka też tam, więc panie zna, dzieci też. Jedyne co mnie w sumie teraz martwi, to jej ambicja - zadanie musi być dobrze za pierwszym razem, być pierwsza itp (przegrywania też ją uczę na grach planszowych i bywa różnie, ale ogólnie ok), a tak nie będzie zawsze, bo ona jest z 09.2014, ale w grupie ma nawet dziecko z 02.2013 - więc różnica jest znaczna.
  • gajmal 04.09.19, 11:28
    Jak nie da rady to zawsze może zostać drugi rok w zerówce.
  • sabina211 05.09.19, 14:45
    Ja zdecydowanie odradzam. Też mam dziecko z 2014 (z lipca), które posiada wszystkie umiejętności wymienione przez Ciebie, do tego mnoży do 20 (czasem na palcach, ale dobrze wie, o co chodzi), uczy się dzielić i odczytuje bezbłędnie liczby 2 i 3 cyfrowe, ale nie posłałabym go do szkoły. Nie posłałam też starszej córki, która kończąc 5 lat zupełnie płynnie czytała i pisała ze słuchu na poziomie 2 klasy (nauczyła się sama, niejako "z powietrza") i była to b.db. decyzja, bo dojrzałość emocjonalna nie szła w parze z umiejętnościami. Dla mnie o wiele ważniejszy jest poziom dojrzałości emocjonalno-społecznej, intelektualne przody często są chwilowe (tzn reszta dzieci też posiądzie te umiejętności, a w tym wieku jeszcze norma jest szeroka, trochę tak jak z porzucaniem pieluchy, co za różnica, kto był odpieluchowany jako roczniak, a kto jako 3-latek, skoro jedno i drugie tę zdolność posiadło), więcej można powiedzieć o tzw inteligencji emocjonalnej dziecka, to jest bardziej miarodajne, co do dalszego rozwoju.
    Jestem nauczycielką i terapeutką i widzę, jak w klasach mieszanych mają trudniej dawne 6-latki. Nie twierdzę, że absolutnie nie dadzą rady, ale na ogół kosztuje je (i rodziców) to dużo więcej zaangażowania, wysiłku itd. Dlatego jestem na nie wobec 6-latków w 1 klasie, a jeszcze bardziej 9-latków w 4 i 14-latków w szkołach średnich. Na każdym poziomie z innego powodu.
    Każdy decyduje o swoim dziecku. Nie mam patentu na wyłączność racji. Ale jako matka czwórki, nauczycielka i terapeutka mam takie a nie inne zdanie.
  • backup_lady 06.09.19, 12:46
    Dziękuję Ci za ten wpis. Dla mnie w sumie ten wyznacznik umiejętności też nie jest głównym, bardziej patrzę na jej emocje, zwłaszcza że córka z tych wrażliwych. Będę obserwowała córkę i w ścisłym kontakcie z przedszkolem. Jak ktoś wyżej doradził, zawsze może przerobić zerówkę dwa razy smile Za plusem na obecną sytuację przemawia fakt, że jest z całą swoją dotychczasową grupą, zna wszystkie dzieci, z niektórymi już 3 rok razem w grupie leci. Gdyby została to byłaby w sumie w grupie 4-latków, chyba tylko z dwójką nowych 5-latków. Tak wyszedł podział w przedszkolu.
  • maeve_binchy 09.09.19, 07:08
    A moj syn ma 11 lat, zaczal 6 klase. Poszedl jako 6-latek, obowiazkowo jak cala jego klasa. Najlepsi z 4 klas rownoleglych, emocjonalnie - nie ma rozkład icy miedzy nimi a 12-latkami.
    Corka 8 lat - zaczala 3 klase w calej klasie 6-latkow. Znow - nie widze roznicy miedzy nimi a innymi klasami 3. Raczej w druga strone: dzieci z tego samego rocznika, ktore poszly jako 7-latki, dopiero teraz nadganiaja moja w samodzielnosci, dojrzalosci itp. Do momentu rozpoczecia przez mloda 1 klasy - takich roznic nie bylo. Ale: moje dzieci trafily na cudowna pania 1-3, corka poszla jako 6-latka, zeby trafic wlasnie do niej.

    --
    Miś 29.06.2008, Busia 19.07.2011
    http://tinyurl.com/5edc7k
  • gzesiolek 09.09.19, 20:58
    Przecież każde dziecko jest nieco inne. Inaczej się rozwija, inaczej rozumie, inaczej doświadcza... jako nauczycielka i terapeutka powinnaś najlepiej wiedzieć, że ani wiek ani moment pójścia do zerówki nie definiują generalnie czy dziecko daję radę czy nie... Bywają 5latki bardziej dojrzałe niż 8latki... Moja starsza córka poszła do SP jako 6latka(2010) mimo że mogliśmy ją zatrzymać, ale nie chcieliśmy, bo w przedszkolu w zerowce po prostu się nudziła... Teraz jest w 4klasie. Radzi sobie lepiej niż dobrze. A patrząc na chłopaków w jej klasie to połowa z nich nie ma poziomu inteligencji emocjonalnej jaką ona miała 3lata temu...no i jest chyba lepiej zorganizowana ode mnie. Za to młodsza to jej przeciwieństwo. 5 lat różnicy. Mała ruchliwa blond cwaniara. Jeden wielki żywioł i chaos. Te same zasady, podejście, wychowanie, a dwie różne osoby. Obydwie ponad przeciętnie inteligentne, ale ta młodsza nawet w wieku 8lat pewnie w ławce nie usiedzi... Ale znając ją tak ustawi klasę i nauczycielkę, że nikt w tych ławkach siedzieć nie będzie i wszyscy uznają to za świetny pomysł... Każde dziecko jest inne. Nie ma co generalizowac...
  • luska1973 10.09.19, 15:18
    Pozwól, że się nie podpiszę pod Twoim stwierdzeniem. Mam 2 14-latków w 1kl. LO. Poszli do zerówki jako 5-latki.
    Na myśl, że mogliby być teraz w 8 klasie (tak, jak ich rówieśnicy) stwierdzają, że to byłoby "chore" i co mieliby tam robić.
    W kasie mieli kilkoro takich dzieci i nie było żadnej różnicy. Było tam nawet 2 braci, z których 1 poszedł jako 5 latek, a drugi normalnie - jako 6 latek i ten młodszy radził sobie lepiej przez całą szkołę (poza lekcjami WF) i dostał się do lepszego LO niż starszy.
  • rulsanka 06.09.19, 14:01
    Z tego co rozumiem chodzi o zerówkę przedszkolną. Zero problemu. Co innego, gdyby to była szkolna zerówka. U moich obu synów były małe przedszkola i 4-5-6 latki były w jednej grupie. Dzieci przerabiały inne książki, poza tym wszystko razem. Fajnie było. Młodszy syn w takiej grupie spędził 3 lata i w każdym roku coś zyskał. Jako czterolatek nobilitację do starszaków. Jako pięciolatek miął fajnych kolegów do zabawy wśród starszych i młodszych dzieci. A jako sześciolatek "rządził" wszystkimi. Z nieśmiałego zrobił się przebojowy, dusza towarzystwa.
    Co do umiejętności takich jak czytanie i liczenie, to w przedszkolu imo w ogóle bez znaczenia, nawet w zerówce. Dzieci i tak wszystko od nowa robią w pierwszej klasie. Przedszkole to zabawa i uspołecznienie.
  • sylaluk1 06.09.19, 18:22
    W Uk byłaby pewńie najstarsza w klasie skoro jest z wrzesńia 😉. Mój syn tez z września wlasnie, chodzący do szkoły w Uk (juz year11) wiec zaczynał zerówkę szkolna w wieku prawie 5 lat i był jednym z najstarszych dzieci. Miał w klasie koleżankę która urodziła sie pod koniec sierpnia czyli zaczynała zerówkę kilka dni po 4 urodzinach i świetnie sobie poradziła. Mało tego, byla jedynym dzieckiem które umiało juz czytać😉 . Jeśli czujesz ze córka jest gotowa (w Uk nikt by sie nie pytał czy jest gotowa...) to śmiało ja daj do zerówki. Ja bym nie przetrzymywała w przedszkolu dłużej niż to potrzebne.
    Pozdrawiam

    --
    Pozdrawiam
  • lucyjkama 07.09.19, 14:42
    Moją córka w wieku 5 lat i 10 miesięcy poszła do pierwszej klasy. Od początku radziła sobie super. Nawet szkołę w między czasie zmieniła na taką po likwidiwanym gimnazjum, z bardziej wymagającymi nauczycielami. Otrzymuje stypendium burmistrza za wyniki w nauce. Jednocześnie jest uczennicą popołudniowej szkoły muzycznej. Ma sukcesy na konkursach nawet międzynarodowych. Teraz jest w 6 klasie. Jeśli dziecko jest bystre, łatwo się uczy to lepiej posłać do szkoły wcześniej. Po co je cofać w rozwoju.
    U nas szkola to była dobra decyzja, młoda przedszkola nie lubiła.
  • rulsanka 07.09.19, 16:01
    Szkoła to zupełnie nie jest kwestia nauki, a bardziej relacji społecznych. Jeżeli dziecko ma szczęście znaleźć się klasie, w której nie jest prześladowane ze względu na to, że jest mniejsze, słabsze, wolniejsze, bardziej dziecinne - to ma wygraną jak w totka. Może jakieś duże dzieci mają więcej szczęścia, ale drobne małe dziecko, w dodatku niezbyt pewne siebie - będzie mieć ciężko z dziećmi starszymi o prawie dwa lata (teraz do szkoły idą siedmiolatki).
    Mój starszy syn też teraz jest w 6 klasie. Poszedł jako sześciolatek, kilka miesięcy starszy od twojej córki. I uważam, że źle, choć wtedy nie bardzo był wybór (następny rocznik miał być jeszcze liczniejszy). W klasie dominują chłopcy wyżsi, silniejsi itp. Syn ma dysleksję, pomimo tego w nauce radzi sobie dobrze, problemem jak podkreślam są relacje w klasie, gdzie po prostu osoby starsze o rok mają wyższą pozycje w hierarchii stada. Gdyby poszedł do szkoły rok później, pewnie miałby stypendium, niewiele mu zabrakło.
    Młodszy syn mógł pójść do szkoły w wieku takim jak twoja córka, jest z końca października, też posiadał dużo umiejętności szkolnych typu czytanie, pisanie, liczenie. Zostawiłam go w zerówce przedszkolnej i to był strzał w dziesiątkę. Do przedszkola przyprowadzałam i zabierałam go kiedy chciałam, bo to nie szkoła. Zaczął chodzić na naukę skrzypiec, trenować karate. Do szkoły poszedł jako pewny siebie prawie siedmiolatek. W przedszkolu nabrał pewności siebie, bo jako jeden z najstarszych dzieci wymyślał zabawy, dzieci na niego czekały i cieszyły się gdy przychodził (zerówka była pięcioosobowa, a do tego reszta grupy starszaków w wieku 4-5 lat). Osobiście uważam, że nie ma co się spieszyć do szkoły, zamiast tego lepiej rozwijać pewność siebie i zainteresowania.
  • lucyjkama 07.09.19, 20:50
    Moja córka jest najmłodsza w klasie. Młodsza od niektórych dzieci z klasy o niemal 2 lata ( rok i i 9 miesięcy, rok i 8 miesięcy). Nie odstaje emocjonalnie nawet odrobinę. Daje sobie radę w każdej sytuacji szkolnej. Co więcej-- bardzo lubi szkołę. Jako nauczyciel, terapeuta i mama trójki dzieci radzę przyjrzeć się dziecku. Bo każde jest inne. I są takie dla których pójście wcześniej do szkoły to błogosławieństwo. Moja córka przedszkola nie lubiła a w szkole czuje się jak ryba w wodzie. I najważniejsze że przez 5 lat kariery szkolnej nadal szkołę bardzo lubi. I to jest tu chyba najważniejsze, nie 6 na swiadectwach, nie dyplomy i nagrody za konkursy, nie stypendium.
  • rulsanka 07.09.19, 21:30
    Nie chodzi o odstawanie emocjonalne, choć to może być również problemem, ale o czysto fizyczne. Być może twoja córka jest pod każdym względem ponadprzeciętna, ale to jest wyjątek, a nie reguła. Mam wrażenie, że po prostu chciałaś się pochwalić, a nie doradzić. Z moich obserwacji wynika, że lepiej posłać dziecko za późno niż za wcześnie do szkoły. Bo bardzo zdolne będzie miało więcej czasu na rozwijanie zainteresowań, starty w olimpiadach - nie będzie się nudzić. A mniej zdolne będzie szło swoim trybem. Z kolei idąc zbyt wcześnie do szkoły dziecko konkuruje z osobami, którym wszystko przychodzi łatwiej, bo są po prostu starsze. Mam porównanie w naszych rocznikach np. syna z uczniami 2 lata starszymi, którzy są w o rok wyższej klasie oraz z uczniem z rocznika syna, który jest w klasie niżej. Tamci uczniowie mają stypendia, a mój nie, choć wiedzę ma dużo większą niż rówieśnik z 5 obecnie klasy.
    To, że dziecko nie lubi przedszkola wynika często z tego, że to konkretne przedszkole jest słabe, a nie że dziecko z automatu powinno iść do szkoły. W fajnym przedszkolu dzieci się nie nudzą. W przedszkolu dzieci powinny się bawić, a nie wypełniać książeczki i kolorowanki.
  • lucyjkama 08.09.19, 08:14
    Hmmm.... My dokonaliśmy bardzo dobrego wyboru. Jeśli dziecko autorki wątku jest trochę podobne to trzymanie go w przedszklu jest moim zdaniem błędem.
    Co do sprawności fizycznej. Moja córka super szybko biega i jest tu w czołówce klasy. Nie potrafi natomiast grać w siatkę i nie sądzę żeby umiała gdyby poszła do szkoły rok czy nawet dwa później.😂
  • rulsanka 08.09.19, 11:37
    Każdy ma tendencję do myślenia, że inni są podobni do nas. A zazwyczaj nie są. Ty nie miałaś o tyle dylematu, że dziecko nie lubiło przedszkola, więc jakaś zmiana była konieczna. Natomiast gdy dziecko lubi przedszkole, to nawet jeśli intelektualnie jest sporo wyżej, to moim zdaniem nie warto posyłać go do szkoły wcześniej. I mówię to jako korepetytor, z wieloma dziećmi miałam do czynienia i mam porównanie osób, które poszły rocznikowo wcześniej lub normalnie. Nawet bardzo zdolne, rozwinięte społecznie dzieci zyskałyby idąc do szkoły normalnym trybem.
  • lucyjkama 12.09.19, 08:36
    Co by zyskały? Bo jednak na lekcjach przerabiałyby rzeczy już dla nich oczywiste. Nuda może bardzo do szkoły zniechęcić. Nie wiem czy wiesz ale dzieci bardzo inteligentne mogą w szkole funkcjonować jak upośledzone umysłowo. A zaczyna się od tego, że jest wszystko proste, jest nuda i dzieciak się całkowicie zamyka na szkołę i naukę. I kompletnie przestaje przyswajać gdy w końcu pojawi się coś czego nie umiał już wcześniej.
  • schiraz 13.09.19, 22:18
    Dzieci bardzo inteligentne mogą również w grupie starszych dzieci funkcjonować bardzo źle mimo, że potrafią mnożyć i dzielić i czytają. Generalizowanie tylko na podstawie własnych doświadczeń jest bez sensu. Twoja córka jest ponadprzeciętnie inteligentna i dojrzała, to nie jest norma, nawet jeśli bardzo byś chciała żeby była. Takich dzieci jest mniej niż więcej. Jesteś dumna z córki i masz do tego prawo ale nijak to się ma do ogółu dzieci w jej wieku.
  • blablanie 09.09.19, 20:05
    U nas właśnie tak jest i córka jest w przedszkolnej zerówce...skoczyła z 2 do 5 grupy, że względu na organizację pracy w przedszkolu, nie dobro dziecka... Jest z 11.2014, więc jedna z najmłodszych, ale zupełnie dobrze poradziła sobie że zmianą pań, dzieci ( część z nią poszło do tej najstarszej grupy)... Dziś nawet jak zapytałam, czy chce zostać w domu (nie pytajcie, miałyśmy niefajna przygodę), ale musi być grzeczna, bo mama pracuje, to powiedziała, że woli do przedszkola, bo tam będzie się bawić i coś ciekawego robić... Bardzo mnie tym stwierdzeniem zaskoczyła, bo w zeszłym roku nie chciała chodzić że względu na leżakowanie (to był dla niej horror, bezczynnie leżeć i spać, jak nie potrzebowala), więc teraz odżyła...
    Ale... raczej nie pójdzie do szkoły do 1 klasy, tylko do szkolnej zerówki. Mam kilka powodów ku temu:
    1. Uważam, że poradzila by sobie świetnie w 1,2i 3 klasie, ale w 4 i później w liceum, mogłoby być jej trudniej.
    2. W szkole, do której puściła starsza, jest zerówka idueksxosc dzieci po niej idzie do 1 klasy,ćwierć się znają (moja starsza była w zerówce w przedszkolu i ma teraz trudniej pod względem towarzyskim(
    3. W zerowce, w szkole u starszej jest super pani, więc szkoda ja ominąć smile
    4. W zerowce ma pełne wyżywienie, a w 1klasie tylko obiady, biorąc pod uwagę, że jest najmniejsza w grupie lepiej, żeby zjadła normalne posiłki

    Ale może nam się jeszcze odmienić, choć nie sądzę...
  • ania.n-82 09.09.19, 23:32
    Jest jeszcze pytanie: jak córce podoba się w przedszkolu? Jeśli jest jej dobrze i się nie nudzi, i jest związana z koleżankami i kolegami z grupy, to ja bym jej nie przenosiła. Jeśli się nudzi i lepiej się dogaduje ze starszymi dziećmi - spróbowałabym.

    Swoich dzieci nie chciałabym przenosić, chociaż myślę że spokojnie by sobie poradziły z dziećmi rok starszymi. Za to syna mojej koleżanki przenieśli gdzieś tak w połowie zerówki (szkolnej) do pierwszej klasy. Tylko on się w tej zerówce nudził, i do tego jeszcze nie dogadywał się za bardzo z kolegami. Zmianę zasugerowała szkoła. Po zmianie z zerówki na pierwszą klasę był bardzo zadowolony.
  • backup_lady 10.09.19, 10:30
    To jeszcze kilka kwestii:
    zerówka jest przedszkolna, córka jest praktycznie w 90% w tej samej grupie co w zeszłym roku. W zeszłym roku była grupa łączona 4/5 latki, teraz większość to 6 latki, te 5 latki które są z nią w grupie są z początku roku, młoda 5 urodziny ma pod koniec miesiąca.
    Chodzi chętnie, panie lubi, dzieci też.
    Jedno mnie tylko zastanawia: propozycja wyszła od pani dyrektor, która zna wszystkie dzieci (przedszkole małe), pani logopeda, która ma zajęcia z każdym dzieckiem osobno i grupowo też była za, pani która prowadziła grupę w zeszłym roku też jest za (w tym roku też jest w tej grupie, jako pomoc), natomiast pani prowadząca ewidentnie jest na nie, widzi same minusy, już pod koniec wakacji mówiła, że córka na pewno nie jest gotowa, rozmawiała z innymi paniami i one też tak sądzą (no z kim, jak ja słyszałam co innego). Nie ukrywam, że ja z panią też nie nadaję na jednych falach, dla mnie ona bardziej pasuje do urzędu niż przedszkola, taka sztywna służbistka - takie odnoszę wrażenie jak z nią rozmawiam, i słyszę jak mówi do dzieci jak przyprowadzam i odbieram córkę. Mam wrażenie, że te jej negatywne nastawienie odbije się na nastawieniu córki do zajęć na dłuższą metę.
    Córka lubi przedszkole, chętnie tam chodzi, lubi grupę, panie, zajęcia itp.
    Grrrr



  • rulsanka 10.09.19, 12:04
    Powiedz pani prowadzącej, że córce zależy na tym, by chodzić na zajęcia z przyjaciółkami. Nie wdawaj się w dyskusję na temat gotowości, bo pani najwyraźniej nie ma ochoty dać się przekonać. W twojej sytuacji nie ma alternatywy - córka idzie do zerówki i już. Przynajmniej ja tak to widzę.
  • edycja_kopiuj_wklej 11.09.19, 12:03
    Przecież to tylko zerówka przedszkolna. Niewiele się zmieni. Trochę tylko więcej szlaczków i tyle. I to, że teraz poślesz do zerówki, wcale nei oznacza, że za rok musisz posyłać do szkoły. A właściwie nawet lepiej nie. Za rok zobaczysz jak ci się dziecko rozwija i albo zostanie w zerówce przedszlkolnej. Albo zerówka szkolna.
  • aguar 10.09.19, 21:01
    Syn chodził do zerówki przedszkolnej jak miał 5, potem poszedł do szkoły. Wszystko ok.
  • autumna 11.09.19, 09:31
    Skąd przekonanie, że szkoła coś dziecku "zabiera"? Nie dla każdego dziecka szczytem marzeń jest mało wymagająca umysłowo zabawa przez cały dzień, wiele jest takich, co się lubią uczyć. Ja bym raczej powiedziała, że to zmuszanie dziecka do zajęć poniżej jego potencjału intelektualnego jest marnowaniem dzieciństwa.

    Moja była ostatnim rocznikiem 6-latków w I klasie i bardzo się cieszę, że się załapała. A i tak tempo było dla niej za wolne i nudziło ją powtarzanie na lekcjach w kółko rzeczy, które już umiała. Przy czym poszła niby planowo, a i tak w klasie były dzieci starsze o rok czy nawet dwa (bo miały odroczenie /powtarzały pierwszą klasę, a niektóre to nawet kombinacja jednego i drugiego).

    --
    Robótkowe ADHD
  • rulsanka 11.09.19, 09:48
    Oprócz szkoły są jeszcze zainteresowania. A gdy dziecko idzie do 7-8 klasy to czasu już nie ma. I to jest kluczowe. Umiejętności szkolne są rzeczywiście nudne i nie zmieni tego fakt, że dziecko pójdzie do szkoły rok wcześniej. A ważny jest czas na realizację pasji, szukanie nowych, ciekawych zajęć.
  • autumna 11.09.19, 10:40
    > Umiejętności szkolne są rzeczywiście nudne

    No i dlatego wychodzę z założenia, że lepiej ten szkolny kołchoz skończyć wcześniej. Ten rok "zabrany" przedszkolakowi nigdzie nie znika, zostanie podarowany 17-latkowi, który może zrobić z niego większy pożytek. Nie generalizuję oczywiście, dzieci są różne, ale uważanie szkoły za "odebranie dzieciństwa" uważam za absurd. Moja w klasach 1-3 za największe nieszczęście uważała konieczność zostania w domu z powodu choroby...

    --
    Robótkowe ADHD
  • rulsanka 11.09.19, 11:02
    Klasy 1-3 to nie cały okres szkolny. Posyłając dziecko do szkoły wcześniej powoduje się, że np. do 7 klasy idzie dziecko w wieku 12 lat i ma 34 godziny zajęć obowiązkowych.
    Mam porównanie ile czasu na zajęcia dodatkowe poświęcały dzieci idące do szkoły w wieku 7 lat a ile idące w wieku 6 lat. Idąc rok wcześniej do szkoły dziecko ma o rok mniej na poszukiwanie pasji. Bo w starszych klasach czas dramatycznie się kurczy.
  • mama_kotula 11.09.19, 11:48
    I w liceum w tym roczniku bywają niespełna 14-latkowie (urodzeni w ostatnich miesiącach 2005). I niektórzy mają lekcje do 19:30, na ten przykład.

    Bylam dzieckiem, które szło rok wcześniej do szkoły, tyle, że 30 lat temu. Do szkoły poszłam mając niespełna 6, do średniej szkoły - niespełna 14, osiemnastkę wyprawiałam na pierwszym roku studiów. Całe moje towarzystwo było przynajmniej rok starsze, więc i ja musiałam być, hm, jak to ująć - starsza. W rozmaitych aspektach. Co ma swoje plusy, ale też sporo minusów.

    A co do meritum - nie wiem, kiedy ludzie sie kiedykolwiek nauczą, że dojrzałość szkolna to nie jest umiejętność pisania i czytania, bogate słownictwo, dodawanie i ogólnie rozwój intelektualny. Nie posłałabym pięciolatka emocjonalnego do szkoły, w tym wieku rok to przepaść dla rozwoju emocjonalnego.
  • lucyjkama 12.09.19, 08:43
    Demonizujesz. Moja córka chodzi do 6 klasy i równolegle do popołudniowej szkoły muzycznej i tu jest w 5 klasie. W muzycznej ma tygodniowo 10 godz. lekcyjnych. Ma koleżanki z 7,8 klasy i starsze. Dzieci łączą zwykłą szkołę i muzyczną bez problemu. Wiele z nich ma jeszcze dodatkowe tańce, angielskie i karate. Jak coś jest pasją to jest na to czas. Wtedy po prostu parę godzin dziennie mniej siedzą przed kompem niż ich rówieśnicy🤣😋
  • mama_kotula 12.09.19, 09:05
    Twoja córka nie jest przykładem standardowego dziecka, wiesz o tym, nie? Dowód anegdotyczny nie jest dowodem.

    Znam sporo dzieci, które musiały zrezygnować z innych pasji (np. harcerstwa), kiedy w szkole muzycznej zaczęło się więcej zajęć. I nie wiesz, czy dzieci łączą szkoły i zajęcia dodatkowe "bez problemu", rodzice zawsze będą tak mówić, bo co mają powiedzieć - że dziecko jest przeładowane? Mwahhhaha.
    Znam też dzieci, które po ukończeniu pierwszego stopnia szkoły muzycznej nagle stwierdzały, że won mi z tym instrumentem, one już totalnie nie chcą ćwiczyć, mają dosyć tego zapieprzu, matka odwal się. Choć ich mamusie twierdziły wcześniej, jak to dziecko wszystko doskonale łączy, i angielski, i tańce, i basen, i koniki, i muzyczną. Bywa, że rodzic wmawia dziecku, że taniec i koniki to dziecka pasja, nie uwierzyłabym jakbym nie miała takich kilku przypadków w najbliższej rodzinie. "Podobało ci się na konikach?" - "Nie" - "No co ty mówisz! fajnie przecież było! lubisz koniki, pamiętasz?". W ten deseń. Bywa, że dzieci łączą "bez problemu" wszystkie zajęcia, bo nie mają innego wyjścia.

    Tekst o komputerze jest manipulacją i dobrze o tym wiesz (skontrastowanie dzieci z pasjami - albo dobrze dociskanych przez rodziców - z resztą plebsu który to plebs na kompie rypie tylko i taki niezainteresowany niczym).

    Prawda jest taka, że to wszystko zależy od dziecka. Mieliście wyjątkowe szczęście i tyle, znam dzieci, które wyrabiają ze wszystkim tak, jak twoja córka, to taki typ człowieka. Ale większość dzieci taka nie jest, większość dzieci zwyczajnie potrzebuje dużo zwykłej zabawy, a nie tylko "rozwijania pasji". Moje dziecko gra na wiolonczeli w tym momencie i ze dwie godziny dziennie, a przez resztę doby jest małym kotkiem i widzę, że tego bycia małym kotkiem bardzo potrzebuje. Chciałaby chodzić na WSZYSTKIE dodatkowe zajęcia w szkole, na kółka matematyczne i informatyczne, gotowanie, ceramikę, szachy, inne cuda wianki, no ale musielismy przylimitować, bo ona jednak ma niespełna 8 lat i potrzebuje, jak każdy niezaburzony 8-latek - dużo zabawy swobodnej, niemoderowanej. I tyle. Reasumując: przykład twojej córki nie jest dobrym przykładem.
  • lucyjkama 12.09.19, 09:39
    Moje dziecko nie jest jedynym dzieckiem w tej szkole wink Moje dziecko zna dzieci z taką pasją, że tylko patrzą na jaki zespół mogły by iść jeszcze żeby więcej grać i jaki jeszcze instrument dodatkowy wziąć. Moje dziecko zna dzieci dla których muzyczna to sama radość i spełnienie i mogłyby z niej nie wychodzić. Tu odpoczywają. Moje dziecko uwielbia muzyczną i też chodzi do niej dla rozrywki i relaksu ale to nie jest taka silna pasja. Teraz poprosiła o dodatkową gitarę bo chce spróbować. Na drugi stopień nie pójdzie bo ma inne plany a to już jest kształcenie zawodowe na które szkoda jej czasu.
    Nie wiem czy rodzice zmuszają do chodzenia dzieci do muzycznej. Wiem, że jak dziecko nie chce to żeby rodzić się zes.ał to nic z tego nie będzie i dziecko dwóch szkół nie pogodzi.
    Moje dziecko ma prawie 11 lat i grała 2 godziny dziennie tylko jak się przygotowywała do konkursu wyższej rangi. Jak Twoja 8 latka gra 2 godziny to może to właśnie pasja i jak już nie będzie chciała być kotkiem na dywanie też może nie będzie chciała wychodzić z muzycznej big_grin
    Reasumując: Przykład mojej córki nie jest jedyny. Stoi za nim wiele dzieci, które znam osobiście i które imponują mi tym, że wiedzą czego chcą i robią to co kochają.
  • mama_kotula 12.09.19, 10:24
    Alez ja wiem, że muzyka to jest pasja mojego dziecka, od zawsze, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Ale widzisz, w przeciwieństwie do większości rodziców realizujących Projekt Dziecko, chciałabym, aby jak najdłużej była małym kotkiem na dywanie i nie zależy mi, aby godziła milion zajęć i dwie szkoły "bez problemu".

    Serio nie znasz rodziców zmuszających dziecko do chodzenia do muzycznej? Rany, znam wielu rodziców robiących to (do ćwiczenia w domu również da się przymusić, nasłuchałam się co najmniej kilkunastu sposobów), jak i zmuszających do treningów judo, do basenu, do dowolnych innych zajęć dodatkowych.
    Nasłuchałam się pod salą westchnień, jak to dzieci nie ćwiczą i laboga, laboga, co z tym fantem robić. Jednocześnie nasłuchałam się od tych samych osób pełnych dumy wyznań, że dziecko lat 7 godzi trzy szkoły - ogólnokształcącą, muzyczną i taneczno-musicalową - i "jak wychodzimy z domu o 7 rano, to wracamy o 20!!!". Miałam w zeszłym roku taką sytuację w jeden dzień w tygodniu, zajęcia od 8 rano do 18:15, moje dziecko padało wieczorem na pysk, mimo, że zajęcia najbardziej ukochane (pływanie, kształcenie słuchu, rytmika, instrument). W tym roku zadbałam zawczasu o to, by plan był lepiej spasowany i by uniknąć takich sytuacji.

    Pani, piszesz o zmuszaniu - ja znam rodziców, których dzieci chodzą do OSM tylko dlatego, że szkoła jest blisko domu i to jest wygodniej, niż wozić gdzieś dalej. Serio. I ci rodzice to wprost mówią. A dzieci grają na fortepianie, bo nie mają innego wyjścia i starzy im każą. Większość dzieci z reguły robi to, co im starzy każą, wiesz.

    Bardzo popularne jest nakłanianie dzieci do skończenia I stopnia, nawet jak dziecko w czwartej klasie ma kryzys w związku ze zwiększeniem ilości zajęć obowiązkowych i wtedy się ładnie weryfikuje, kto z pasji, a kto nie. Dzieckom się wkręca rozmaite banialuki, a ja usłyszałam od kilku rodziców "bo JA tyle czasu i pracy w to włożyłam, tyle godzin z życia wyjętych, tyle godzin spędzonych pod salą w PSM, że teraz nie pozwolę jej odpuścić!!!".

    Poza tym trzeba się zastanowić nad jednym - nie wiem, czy w tej dyskusji szkoła muzyczna jest dobrym przykładem. Bo nie wiem, czy szkoła muzyczna mimo wszystko nie skupia dzieci o dość konkretnym profilu osobowości który jest do tego wzmacniany przez modelowanie zarówno ze strony szkoły, jak i ze strony ambitnych rodziców o dość konkretnym profilu osobowości wink.
  • camaretto 13.09.19, 16:21
    Wiesz, moja historia...;D
    I mimo wszystko- mimo tego,żew wieku 5 lat poszłam do "zerówki" maminej, bo mama nie miała ze mną co zrobić, czytanie z pisaniem zaczynałam opanowywać w wieku 3 lat, a w 7rż pytałam "po co dzieci idą do pierwszej klasy... jeśli nie umieją czytać?" ;D to decyzja moich rodziców,żebym pobawiła się 2 lata i ze starszymi dziećmi i z równolatkami poszła do szkoły uważam za ...słuszną. Nie dlatego żeby szkoła była nudnym zajęciem, bo i tak będzie, jeśli dziecko szybciej się rozwija. Ale dlatego,że:
    1. rozwój tzw. emocjonalny, to nie tylko ciekawe książki, które i tak mu kupisz, czy wypożyczy w bibliotece.To także wolniejszy fizyczny rozwój dziecka, pozbawionego towarzystwa równolatków. Ja - z końca roku, byłam 3 co do "małości" w klasie, którą razem z 10 - latkami musiałam w 4 klasie przetrwać, i która bardzo i tak wpłynęła na moje "ego". Zaczęłam otrzymywać niższe oceny z wf, zaczęła się wojna z klasowymi "palmami" różnych ras nawet i wyznań,które sobie mnie - mikrusamiały "za nic" . Dzi3eci takie są, raz tolerancja i koleżeństwo, innym razem - wojna z wiatrakami. Awtedy - a były to lata 80 i dzieci wszystkiego ciekawe - "wstęp" do wszelakiego rodzaju wiedzy, tej kościelnej,kiedy połowa dzieci była "katolicka" - a połowa -dzieci "joginów" i "materialistów" - nie.Dyskryminacja, z którą walczyli nasi nauczyciele, jeszcze wtedy. Pierwszy " okres" przeżywały ii dziewczynki młodsze, jak i we "włatcach móch" miało to raczej dziwny przebieg, ale już zainteresowania 10 - 12 latka contra 8 - 9 latka znasz i rozumiesz. Nie martw się, że dziecko się na śmierć zanudzi - na pewno,jeśli będzie miało kumpli w jego wieku, to może być tylko na +.Jado dziś dzięki moimkolegom ze szkoły mam o wiele prostsze życie, i fajnych przyjaciół - rodzeństwo,z różny klas, nauczyłam się za to tolerancji wiekowej, której nikt mi nie odbierze, bo dzięki temu klikę - towarzycho starsze, nawet dużo ode mnie,współpracowników naukowych, z podwójnym mgr czy prof , być może nie miałabym wcale. Wiernych i kochanych przyjaciół nie szukałabym w kalasach ze szkoły, tylko w poszukiwanej grupie. Z "dzieciakami" obcojęzycznymi chodziłabym może o szoły,ale nudząc się - nieznalazłabym może kontaktu.A tak - rozwijaliśmy te same pasje, na które mieliśmy czas. Zamiastsię obijać na trzepaku, chodziliśmy do czytelni i hobbyklubów. Pasjemuzyczne i ćwiczeniówki stały się naszym drugim domem,bo były lata,w których częściej i dłużejbywaliśmy po drugiej stronie wielkiego miasta włócząc się jako nastolatki (a nie - wiecznie poszukiwane 11 - 12 stki) po całym wielkim miescie, z instrumentami czy bez. KOniki - na które dzięki temu miałam w niedzielę czas i tak - racji wielkościowych nie chciały mnie początkowo słuchać w ogóle, żeby wymarzone dżokejstwo" doszłodo skutku - jai moja młodsza koleżanka - włożyłyśmy masę pracy wnaukę tresury. Zresztą- przecież kiedyś mniejsza ode mnie - a łażąca za mną kumpela - jest teraz instruktorem treserskim, zresztą też równoletnia banda chodziła "na koniki" wyścigowe w Warszawie czy w SGGW, itede. Nauczyliśmy się od siebie całą masę, pozostając POZA wysystemem szkolnym, którego - fakt, niezbyt popieram do dziś. Ale i potrzebnym,żeby grupowe PODONE zachowania - byly w ogóle opanowywalne przez pedagogów. Bo jak będą chcieli - i mogli,to itakw"czasie wolnym" ich poniesie. Nikt za to ni odda mi za to "luzów" na olimpiadach przedmiotowych, do niektórych podchodziłam w klasie 6 czy 7 - a "plon" zebrałam dopieo w klasie 8. Podobnie jak moi znajomi, którzy po prostu ...lubili się uczyć, ale uczyć się uczyć,mieć adoratorki,, uczyć innych grać w paru orkiestrach, na konkursach, opanowywać kolejny język, instrument, tresurę np.koni i psów, obejrzeć wszystkie dostępne filmy SF , wyrzucić jeden system polityczny, przyjąć dwie inne religie, o których się (jeszcze)nic nie wie - tego nie nauczy żaden PiSczy też szkoła. Do tego 4języków,czy szybkiego biegania. Czy też ... filozofii życia, która będzie procentować przez 10 lecia.
    Za to - jeśli chcesz wychować przeciętniaka w swojej klasie szkolnej, biegającego w kółko za nauczycialami czy starszymi kolegami i krzyczącego bezsilnie "oddaj worek !" to posyłaj,czemu nie.

    --
    To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu smile stare przysłowie Starożytnych Rzymian
    Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
    "Zabili go,i uciekł później w krzaki, a ona za nim. Pewnie go goniła..."- cytat z kina domowego.
    www.oczary.wordpress.com
  • mama_kotula 14.09.19, 15:57
    Ja bym bardzo chciała przeczytać to, co napisałas, ale nie jestem w stanie. Może jakbyś użyła akapitów chociaż, to by się dało.
  • camaretto 19.09.19, 12:18
    Jasne, masz rację, kotuletto.
    W sposób mistrzowski kobiety opanowały tajemniczy sposób na programy i klaviatoorę,ja ciągle mam kłopoty.
    Przepraszam za literówki, oraz brak akapitów,często muszęsię usprawiedliwiać, bo moj konpu -kompu raz chwyta spację np, a raz nie...
    Albo zapamiętuje "poprawki":" co zrobiła kot Bobo " to jego ostatni wyczyn gramatyczny.
    Sorry. Tak normalnie to na ogół poprawiam tekst, ale raz i to nie zawsze wystarcza, zawszony i tak robi co che. Nie wiem, czy mu skrypty klawiaturowe nie podpadły, na blogu robi mi to samo, tak że wysyłam w internet 2 albo 3 razy tyle danych.Kurka, powinnam pisać wolniej, wiem, ale pracowałam w sekretariacie, i stąd walę i nie patrzę w klawisze.

    --
    To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu smile stare przysłowie Starożytnych Rzymian
    Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
    "Zabili go,i uciekł później w krzaki, a ona za nim. Pewnie go goniła..."- cytat z kina domowego.
    www.oczary.wordpress.com
  • camaretto 19.09.19, 12:20
    "muszę się"
    "robi co chce"
    ;D
    Teraz OK?

    --
    To nie karty są nietrafne tylko interpretator do kitu smile stare przysłowie Starożytnych Rzymian
    Od wróżenia z flaczków jest jeszcze jedna,gorsza rzecz:flaki z olejem
    "Zabili go,i uciekł później w krzaki, a ona za nim. Pewnie go goniła..."- cytat z kina domowego.
    www.oczary.wordpress.com
  • mama_kotula 19.09.19, 14:29
    Nadal nie wiem. Może streść w kilku zdaniach to, co tam wyżej jest, z jakąś tezą. Albo w sumie nie, ten wątek i tak jest martwy.
  • schiraz 13.09.19, 22:25
    Kotula, od lat cię szanuję, z każdym rokiem bardziej. Jesteś dla mnie przykładem zdroworozsądkowej matki. Nie piszę tego, żeby ci włazić w tyłek bo możliwe, że w tysiącu innych spraw miałybyśmy odmienne zdanie ale twoje podejście do dzieci jest najbliższe temu co chciałabym mieć u siebie.
  • ametystowa.pani 14.09.19, 09:05
    Moja córka poszła jako 5 latek, a właściwie jeszcze 4 latek do zerówki. Teraz jest już w piątej klasie i emocjonalnie jest do tyłu. Z resztą nie tylko ona, bo reszta klasy podobnie. To był ten rocznik obowiązkowy. Na moje oko 1/3 albo i mniej dzieci się nadaje może żeby pójść szybciej. Nie twierdzę,że wszystkie powinny poczekać. Moja córa jest naprawdę bardzo inteligentna ale widać,że układ nerwowy jeszcze nie ten. To się będzie za nią ciągnąć. Uczy się w szkole tak samo starsze i młodsze dzieci, tak samo wymaga. Nie ma w ogóle rozróżnienia. Tu głównie o tą gotowość emocjonalną chodzi. Wystarczy porozmawiać z nauczycielami klas 4. Te dzieciaki młodsze po 1-3 trudniej wchodzą w dalszą edukację. Wtedy to już bardzo widać,że to dzieci młodsze. odbija się to na stopniach i dalszej edukacji niestety. taki eksperyment nam zrobili, który miał by sens jeżeli edukacja dopasowała się do młodszego wieku dzieci.

    --
    "Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne." William Shake­speare
  • amiralka 16.09.19, 10:32
    Abstrahując od Waszego przypadku, też jestem na nie przyspieszania dzieciom szkoly, tak jak pisze Rulsanka.
    Na swoim przykladzie moze: bylam dzieckiem o wysokim potencjale (jak to okreslają Francuzi), nauczylam sie czytac i pisac sama gdy mialam 4 lata, w wieku 5 lat robilam to plynnie. Nudzilam sie mocno w szkole, choc w 4 klasie mialam zalamanie (zwlaszcza w matematyce, dzis sie na to mowi dyskalkulia) ale dawalam radę. Za to w liceum ciągnęli mnie za uszy, nauczyciele dostrzegali potencjał, ale bylam zainteresowana czymś innym niż nauką. Na szczescie do matury mialam czas i w 3 klasie liceum zaczelam wreszcie pracować. Gdyby to byla klasa maturalna, mogloby być za późno. Zamiast przeskakiwac klasy, lepiej uczulic nauczycieli na nietypowy aspekt inteligencji (dziś to się określa nadwydajnością mózgową) zeby dawali wyzwania i nie pozwalali sie nudzić.I pamiętać, że takie dzieci często bardzo cierpią w szkołach, które są stworzone dla "normalnych" dzieci.
    A swoją drogą, Twoja córeczka niewątpliwie jest bardzo rozwinięta, ale umiejętności o ktorych piszesz we Francji oczekuje sie od 4,5 latkow. W starszakach wszyscy zaczynają czytać. W zerówce się to tylko doskonali. Zawsze mialam wrazenie, ze za bardzo pędzą z tym...
  • kurt.wallander 17.09.19, 09:44
    Mam dwójkę dzieci, które poszły do pierwwzej klasy w wieku 6 lat, z tym, że to trochę inna sytuacja, bo moje są z roczników 2004 i 2006, więc szły do klasy pierwszej z programem dostosowanym dla 6-latków. Do szkoły poszło, w przypadku jednej córki, ok. połowa grupy przedszkolnej, w przypadku drugiej - chyba nawet więcej. Obie chodziły do klas złożonych z samych 6-latków. Starsza w gimnazjum już była w klasie mieszanej. W obu przypadkach oceniam z perspektywy czasu te decyzje jako dobre. Starsza w przedszkolu się nudziła, męczyła ją przedszkolna rutyna i zajęcia poniżej jej możliwości intelektualnych. Właśnie dostała się do dobrego liceum (załapała się jeszcze na ostatni rocznik gimnazjum, z czego obie bardzo się cieszyłyśmy). Fizycznie absolutnie nie odstaje od mlodziezy starszej o rok, intelektualnie tym bardziej, w gimnazjum (w klasie mieszanej) była jedną z najlepszych uczennic. Więc tego typu obawy u nas się nie sprawdziły. Młodsza z kolei to nieco inny typ, jest na pewno mniej dojrzała niż starsza siostra w jej wieku, ale z drugiej strony tu dużą zaletą było i jest (8. klasa) środowisko szkolne. Jest w klasie bardzo bystrych dzieci, z których połowę zna od przedszkola. Klasa ma wysoki poziom intelektualny, dzięki czemu nie ma aż takiego równania w dół. W jej przypadku o posłaniu jako 6-latki do szkoły w większej mierze zaważył czynnik środowiskowy, w przedszkolu zostawały dzieci słabsze intelektualnie lub zdecydowanie bardziej niedojrzałe emocjonalnie, uznałam, ze córka straci, jesli pójdzie później do klasy o takim składzie. Fizycznie jest drobniejsza od dzieciaków starszych o rok, i to w LO może stanowić jakiś problem np. na WF. Nie wiem, czy moje doświadczenia ci pomogły, ale może zwróciły uwagę na różne aspekty problemu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka