Dodaj do ulubionych

Problem z synem, gry, pieniadze.

21.10.19, 13:51
Witam,
mam problem z synem i jego nastawienem do nauki, gier, pieniedzy, kolegow itd.
Ogolnie nie uczy sie najgorzej, ale kompletnie olewa nauke. Zdarza sie przyniesc do domu 1 lub2 bo nie mial ochoty sie nauczyc do klasowki. Chociaz wiedzial o niej od 2-3 tygodni. Nie powiedzial o niej ani slowa w domu, wolal pograc w pilke, na telefonie, spotkac sie z kolegami. Ma 12 lat.
Dodatkowym problemem jest telefon i gry. Ma komorke i kilka gier na niej. Jedna czy dwie sa onlie. "Spotyka" sie w niej z kolegami, graja, maja jakies tam potyczki miedzy soba. Oczywiscie, jak w wiekszosc gier mozna dokupic jakies dodatki, diamenty, artefakty, czy cos tam. No i tu syn kompletnie pojechal. Pierwsze zakuy zrobil za moim pozwoleniem. Dosc dlugi nie mogl przejsc na wyzszy poziom. Dalem mu 20 PLN na jakies diamenty. Potam okazalo sie, ze poprosil tez babcie o jakies dodatki. Babcia nieswiadomie podpiela mu pod konto google swoja karte kredytowa. Wiec sciagal babci regzlarnie jakies drobne kwoty. 5-10 PLN.
Nagle zniknelo 100 PLN i sprawa sie rypla. Byla rozmowa, gra zostala skasowana. I od tego czasu nie bylo problemu. Tzn nie zauwazyl nikt problemu. Syn zainstalowa sobie te gre na tablecie, ktory w zasadzie jest wogole nie uzywany przez nas. Takze jego znikniecie nikt nie odnotowal.
Zblizaja sie za 4 tygodnie urodziny syna. Poprosil nas o 2 prezenty. Hulajnoge i kontroler do Playsation. Poza tym, ta hulajnoga miala byc czesciowo zasponsorowana przez dzieci, ktore zaprosi na urodziny. Obiecalismy mu urodziny w sali trampolin. Jakies 800 PLN - wiec nie jest to mala kwota.
W zasadzie bylo juz wszytsko ustalone. Nagle 2 dni temu znalazlem pod jego lozkiem rachunek za karte z kodem do google play stor. na 200 PLN!!!! Cos mnie tknelo. Zastanawialm sie skad ma te pieniadze. Sprawdzilem skarbonke. Kiedys razem podliczylismy pieniadze i mial tam okolo 1200 PLN. Od 3 lat wrzicalismy pieniadze od babc, dziadkow, cioc itd... Nagle okazalo sie, ze zostalo tam... 400 PLN. Postawiony pod plotem, przyznal, ze wydal pieniadze na kody do tej gry. Sprawdzilismy na tablecie. Faktyzcnie. Wydal prawie 800 PLN na jakies dodatki na gre. Rozumiem, ze pieniadze sa jego. Ale jednak to co zrobil przeszlo nasze pojecie.
Zostal oczywiscie ukarany. Poniewaz zrobil sobie juz sam prezent, odpadaja urodziny, zapraszanie kolegow i hulajnoga. Dodatkowo stracil takze telefon. Tablet dalem bratu. Od tygodnia syn ma maly telefon z przyciskami. Zaden smartfon. Wstyd mu strasznie przed kolegami, ze juz go nie ma online, ze jego profil zostal skasowany. Byl wielki placz o te hulejnoge i sale trampolin, bo juz zdazyl powoedziec kolegom... Czyli ogolnie wielki wstyd i rozpacz. Nie moge powiedziec, zeby byl uzalezniony od telefonu, bo gra moze godzine dziennie. Maksymalnie 2 jak pada deszcz i nikogo nie ma na zewnatrz. Syn lub byc bardzi "lepszy" we wszytskim, w sporcie, w grach itd. W grypy kolegow mial najsilniejsza figurke. Co mnie nie dziwi skoro wydal 800 PLn. Sny wogole nie potrafi obchodzic sie z pieniedzmi. Dostaje kieszonkowe - okol 15 PLN na tydzien. Potrafi w poniedzialem wydac wszytsko. A we wtroek juz jeczec, ze glodny w szkole byl, bo zapomnial obiad zjesc i nie mial pieniedzy na bulke.

Co byscie zrobili w takim przypadku? Bo mnie sie koncza pomysly. Boje sie ze zacznie krasc.

Syn nie trzyma sie zadnych regul, nawet takich, ktore ustalilismy wspolnie. Nie ma jakichs strasznych granic. NIe jestesmy biedni , nie ma sie czego wstydziec. Ale od zawsze chce byc lepszy. Nie wazne w czym.
Obserwuj wątek
      • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 22.10.19, 12:23
        Oraz 15pln kieszonkowego na tydzień to dla nastolatka naprawdę mało, zweryfikuj to - czy może lepiej nie dać np. 100 na miesiąc, jednorazowo, wtedy jest szansa, że zaoszczędzi, a nie wywali na słodycze czy kebsa (co też jest najzupełniej w porządku).
      • bobik2019 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 22.10.19, 12:51
        Nie wiem w jakim wieku masz dziecko, ale czy dzeicko ma prawo wydac "swoje" 1200 na co ma ochote? Gdyby wydal na papierosy to tez byloby ok? Bo jego pieniadze. Wydaje mi sie, ze 12 latek nie ma prawa szastac pieniedzmi, nawet jak sa jego. Tym bardziej, ze ustatlilismy "limit". To znaczy, zakupy wieksze niz 40 PLN musi z nami uzgadniac. Ale jak widac, nie uzgadnial. Zrszta w dzien odkrycia tego wszystkiego, kupil sobie tez pilke do nohgi. Ma juz 4. Ale chcial jeszcze jedna. Skad mial pieniadze, nie wiem. Mowil, ze zaoszczedzil, ale juz mu nie ufam.

        Wiem, ze kara z urodzinami byla bardzo mocna, ale taka ustalilismy rodzinnie.

        W jego klasie wiekszosc dzieci ma kieszonkowe 10 PLN na tydzien. Jak na 12latka to chyba ok. Mlody mial 15, wiec wiecej niz inni. A sa tez dzieci, ktore nie maja wogole kieszonkowego.
        • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 22.10.19, 19:06
          Pfff. Moje dziecko lat 16 wydało 1600 na mikropłatności w grze, używając karty kredytowej swojej babci. Oddał co do grosza ze swoich pieniędzy, wystarczającą karą było przyznanie się babci, że skłamał, że ktoś mu się musiał włamać na konto i stąd taki rachunek - no i zwrot pieniędzy. Od tamtej pory nie było już takich sytuacji, stuff do gry kupuje z kieszonkowego albo kupuje mu mamusia tongue_out. Ale jego mamusia nie uważa, żeby to było "szastanie pieniędzmi". To są wydatki na rozrywkę, analogiczne do wydatków na kino, wyjście z kolegami na kebsa, zabawki.

          Zastanów się, czy nie było przypadkiem tak, że dziecko miało niby "swoje" pieniądze, ale nie mogło nimi dysponować - bo realnie nie mogło. Dam sobie łeb uciąć, że gdyby powiedział wam, że zamierza wydać 100 zł z tych pieniedzy na mikropłatność w grze, nie pozwolilibyście mu, bo uważacie, że to strata hajsów. Więc teoretycznie pieniądze dziecko dostało od babci, cioci, wujka, a praktycznie dostali je jego rodzice i oni o nich decydują. I to oni decydują, co jest "szastaniem pieniędzmi", a co nie. Dlaczego właściwie wydatki na rozrywkę dziecka nazywasz szastaniem, hm?

          Rozmawialiście z nim w ogóle na temat tej gry, na temat tego, ile rzeczywiście kosztuje - i jeśli to dla niego realnie wazne, może zbudżetować np. 1 większy in-app na miesiąc? Może zastanów się, DLACZEGO dziecko wolało kupić te rzeczy potajemnie, za cenę utraty waszego zaufania, niż poprosić ciebie o doładowanie konta w grze?

          I nie, gdyby wydał na papierosy, to nie byłoby w porządku, ale to nie jest dobra analogia.
          • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 22.10.19, 19:10
            A kupienie piłki potwierdza to, co mówię - gość dojrzał do zrozumienia, że coś jest nie halo, że niby ma pieniądze, a tak realnie nie może z nimi nic zrobić. Nie chodzi o grę, chodzi o możliwość dysponowania własnym hajsem.
            • bobik2019 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 23.10.19, 11:49
              no tak, majac juz kilka pilek, kupowanie kolejnej jest bez sensu. W domu leza juz 4, a w komorce chyba kolejnych 5. Syn po prostu ma jakas zachcianke i musi to natychmiast jakos zrealizowac. Kiedys niestety babcia i dziadek spelniali zachcianki, o co byly dlugie rozmowy. Potrafili mu w ciagu miesiaca kupic 3-4 zestawy lego, auto zdalnie sterowane itd.

              Od pewnego czasu oczywiscie syn nie chce lego i zabawek, ale domagal sie od babci i dziadka doladowania. raz mu kupili cos, ale to byla jednorazwa rzecz.


              > A kupienie piłki potwierdza to, co mówię - gość dojrzał do zrozumienia, że coś
              > jest nie halo, że niby ma pieniądze, a tak realnie nie może z nimi nic zrobić.
              > Nie chodzi o grę, chodzi o możliwość dysponowania własnym hajsem.
              • mama_dorota Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 23.10.19, 15:01
                Wiesz, Bobik, mnie to często zaskakuje na tym forum ton wypowiedzi. Często nawet bym się z nimi zgodziła pod względem treści, ale wiele osób zapomina, że rodzice też się uczą, nie tylko dzieci i nie trzeba "objechać na całego", żeby przetłumaczyć.

                Podam ci kilka przykładów naszych rodzinnych błędów.
                Mój syn ma teraz prawie 20 lat, więc nie pamiętam szczegółów, ale gdy był w II klasie, to z jakiegoś powodu skróciliśmy mu dzienny limit grania na kompie. Gdy dowiedzieli się o tym koledzy (byłam świadkiem), to sytuacja była naprawdę przykra i stwierdziłam, ze nie o taki efekt nam chodziło.

                Kiedy syn sobie sam zarobił pieniądze w wakacje (już w średniej szkole) i powiedział mi, że chce sobie kupić grę (kwota dla mnie spora, ale zarobił więcej), to skrytykowałam ten pomysł, bo to dla mnie "głupoty".

                Gdy moja mama się dowiedziała, że wyjechaliśmy sobie na zagraniczny urlop, to wiedząc, że mamy kredyt hipoteczny (spłacamy regularnie, a wyjazd był niskobudżetowy) skrytykowała takie fanaberie w takiej sytuacji.

                Nauczona tymi sytuacjami zgadzam się z mamą_kotulą pod względem meritum, ale nie pod względem tonu wypowiedzi. ALe ja błędy popełniałam, mama_kotula pewnie nie.

                --
                Spotkanie w Małżeństwie

                kazdystudent.pl
                • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 23.10.19, 19:04
                  Ależ oczywiście, że popełniałam błędy. Każdy popełnia.
                  O, dzisiaj się zupełnie przypadkiem dowiedziałam, że mój syneczek zdefraudował hajsy za podręcznik do angielskiego, dostali w szkole jakąś refundację, więc był zwrot. Najpierw mnie dziki szlag trafił i bardzo brzydko mówiłam, potem rozważyłam, czy syneczek potrzebuje więcej kasy - no generalnie 16-latek to studnia bez dna, kasy zawsze potrzebuje.

                  Opieprzyłam z góry na dół za defraudację i traktowanie matki jak idiotki, zwiększyłam kieszonkowe (szok, nie?), zapowiedziałam, że nowe kieszonkowe zawiera już cały fundusz na wyjścia, ciuchy, siłownię, doładowania do gier i czego tam jeszcze potrzebuje itp., wiec nie ma żebrania o hajsy od matki i babci, ma sobie rozplanować, na co wyda. A skoro posuwa się do kłamstwa i zachowuje jak szczeniak, to wszelkie rozliczenia ze szkołą itp. będę robić ja, bezgotówkowo, jak u jego 8-letniej siostry, gotówki ode mnie nie dostanie - i niech się w szkole tłumaczy pani i skarbnikowi klasowemu. Jak będzie trzeba, zblokuję mu czasowo konto bankowe - zachowuje się jak szczeniak, będzie traktowany jak szczeniak, szczeniaki konta nie mają.

                  Oczywiście, że boli mnie, jak dzieci wywalają hajs na głupoty - wg mnie, ale staram się im tego nie okazywać. Oczywiście, zdarza mi się jęczeć córce, że kolejne kulki z automatów na basenie to bez sensu, strata kasy i generalnie po co. Dość często natomiast uświadamiam dzieciomtkom wszystkim, że pieniądze są dostępne w ilości ograniczonej, więc jak kupi sobie doładowanie do gry za 150pln, to nie kupi sobie bluzy z Kornem - niby logiczne, ale trzeba przypominać co jakiś czas. A jak będzie ściemniał matce, to matka nie będzie skłonna do altruizmu odwzajemnionego i sypania hajsem. To chyba normalne wink.

                  W przypadku autora wątku, tak, pewnie pojechałam za ostro. Przepraszam.
                  Wydaje mi się, drogi Bobiku, że oczekujesz od dziecka zbyt dużo i wszystkiego naraz. Myślę, że i tobie jest trudno, i dziecku. Więc małymi krokami. Stało się - to jest doświadczenie dla was obu, dla całej rodziny. Teraz trzeba zrobić tak, aby wyniknęło z tego coś dobrego.
                  Pocieszę - to zupełnie normalne, jakkolwiek druzgocące, że dzieciom w tym wieku (i przez parę w porywach do parunastu lat dalej) się nie chce, nie wykazują "ambicji", maja wywalone na wszystko, nie myslą długoterminowo, bo nie mają takiego mechanizmu wbudowanego - tak jak pisałeś, żyją tu i teraz. Na dodatek teraz ludzie, nie tylko dzieci, coraz mniej są przyzwyczajeni do wysiłku, bo świat zmierza ku systemowi natychmiastowych nagród - wszystko jest dostepne natychmiast i na kliknięcie. Kiedyś musiałeś czekać na serial przez tydzień, albo chociaż do wieczora, teraz pyk, odpalasz netfliksa.
                  I tak, wiem, to jest strasznie denerwujące, człowiek totalnie się gubi. Przezyjecie. Obserwuj, rozmawiajcie, opieprz czasem kontrolnie. Mów językiem osobistym od siebie, przygotowuj sie do tego, że będziesz mniej rodzicem-opiekunem, a coraz bardziej będziesz sparing-partnerem. Powodzenia.
                  • mama_dorota Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 24.10.19, 08:46
                    mama_kotula napisała:
                    > Wydaje mi się, drogi Bobiku, że oczekujesz od dziecka zbyt dużo i wszystkiego n
                    > araz. Myślę, że i tobie jest trudno, i dziecku. Więc małymi krokami. Stało się
                    > - to jest doświadczenie dla was obu, dla całej rodziny. Teraz trzeba zrobić tak
                    > , aby wyniknęło z tego coś dobrego.

                    Moim zdaniem pilnie trzeba naprawić sprawę urodzin. Nawet jeśli popełni się błąd, to można to przed dzieckiem przyznać i to będzie właśnie coś dobrego. Trzeba zadbać o uczucia każdego z was. Wy poczuliście się oszukani, a syn skrzywdzony, ośmieszony przed kolegami. Jeśli tak to zostawicie, to może mu zostać po tym konflikcie żal i poczucie krzywdy na całe życie. Tłumaczenie "słuszności" waszej decyzji w niczym mu nie pomoże. Jeśli się dogadacie, to będzie pamiętał, że rodzicom na nim naprawdę zależy.
                    --
                    Spotkanie w Małżeństwie

                    kazdystudent.pl
                    • camel_3d Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 24.10.19, 14:32
                      >Jeśli tak to zostawicie, to może mu zostać po tym
                      > konflikcie żal i poczucie krzywdy na całe życie. Tłumaczenie "słuszności" wasze
                      > j decyzji w niczym mu nie pomoże. Jeśli się dogadacie, to będzie pamiętał, że r
                      > odzicom na nim naprawdę zależy.

                      No to ja sie wlacze. Cos w tym jest. Mi rodzice zwalili kompletnie 18 urodziny. Specjalnie wplacalem sobie na ksiazeczke pieniadze, zeby miec na 18 urodziny i zaprosic kilku kolegow. Wiadomo, jakas knajpka, a nie zadne wielkei imprezy. Kiedy powinformowalem o tym rodzicow, ksiazeczke dziwnym trafem zniknela. Rodzice stwierdzili, ze wywalanie pieniedzy na 18 to strata tego co uskladalem. Bo moge wydac na cos innego. No a ja wlasnie na to skladalem pieniadze. Byla klotnia. Ostatecznie poszedlem tylko z 2 kolegami, za rezste ktorej nie zdazylem wplacic.. to byly chyba najgorsze urodziny jakie mialem. Od tamtej pory nie lubie wyprawiac urodzin smile))))



                      --
                      Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
                      ___________________________________________

                      www.facebook.com/groups/129829233757830
                  • green1313 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 25.10.19, 14:17
                    Poczekaj, niech ja dobrze zrozumiem: za to, że syn wydał pieniądze za podręcznik do angielskiego (ile? 50? 100 zł?), trafił cię dziki szlag, sypałaś przekleństwami, opieprzyłaś z góry na dół, zablokowałaś dostęp do jakiejkolwiek gotówki i rozważałaś blokadę konta? A potem... podwyższyłaś kieszonkowe?

                      • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 25.10.19, 18:38
                        Tak, dokładnie. Podwyższyłam kieszonkowe, jednocześnie informując, że w tym momencie skończyło się rozdawnictwo hajsów poza kieszonkowym na cokolwiek (a po podliczeniu, to wychodziło naprawdę sporo). Zdefraudowaną gotówkę z następnego kieszonkowego odliczyłam, oczywiście. Reasumujac, syn na takim układzie traci, bo już nie ma nielimitowanego funduszu na kebsa z ziomkami "Mame Dej Przelew" - i jednocześnie zyskuje doświadczenie, bo będzie musiał sie lepiej zorganizować, zaplanować i lepiej zarządzać tym, co ma.
                        • green1313 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 26.10.19, 00:44
                          Akurat tutaj najmniejsze były moje wątpliwości...
                          To wkleję jeszcze raz, bez ostatniego zdania wink
                          "Poczekaj, niech ja dobrze zrozumiem: za to, że syn wydał pieniądze za podręcznik do angielskiego (ile? 50? 100 zł?), trafił cię dziki szlag, sypałaś przekleństwami, opieprzyłaś z góry na dół, zablokowałaś dostęp do jakiejkolwiek gotówki i rozważałaś blokadę konta?" wink
                          • mama_dorota Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 26.10.19, 06:16
                            green1313 napisała:

                            > Akurat tutaj najmniejsze były moje wątpliwości...
                            > To wkleję jeszcze raz, bez ostatniego zdania wink
                            > "Poczekaj, niech ja dobrze zrozumiem: za to, że syn wydał pieniądze za podręczn
                            > ik do angielskiego (ile? 50? 100 zł?), trafił cię dziki szlag, sypałaś przekleń
                            > stwami, opieprzyłaś z góry na dół, zablokowałaś dostęp do jakiejkolwiek gotówki
                            > i rozważałaś blokadę konta?" wink

                            Nie doczytałaś. Wydał pieniądze, które za kupiony wcześniej przez rodziców podrecznik oddała szkoła. Powinien oddać je rodzicom.


                            --
                            Spotkanie w Małżeństwie

                            kazdystudent.pl
                          • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 26.10.19, 09:49
                            A, ok. No więc tak, trafił mnie szlag nie tyle za zdefraudowanie hajsu, bo to właściwie mnie nie jakoś szczególnie nie zszokowało, wiem, jak działają nastolatki - szlag mnie trafił za to, że dziecko mi bezczelnie naściemniało, uważając mnie za idiotkę; z reguly mnie trafia przez chwilę, potem dokonuję analizy, dziecko dostaje gotowy produkt tejże.
                            Blokada konta to straszak i konsekwencja - zachowujesz się jak gówniarz, będziesz traktowany jak gówniarz. Rozwiązanie ostateczne. Zablokowanie dostępu do gotówki again - skoro nie mogę ci zaufać w kwestii rozliczeń ze szkołą, na razie ja się tym zajmę. A ty masz ewentualny wstyd przed ziomkami wink.
              • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 23.10.19, 19:34
                > no tak, majac juz kilka pilek, kupowanie kolejnej jest bez sensu. W domu leza juz 4, a w komorce chyba kolejnych 5. Syn po prostu ma jakas zachcianke i musi to natychmiast jakos zrealizowac.

                Słuchaj, a może w tym przypadku "zachcianką" nie jest posiadanie nowej piłki, tylko zachcianką jest "wydanie pieniędzy"? Dla czystej przyjemnosci z kupowania? A piłkę kupił, bo mógł, albo dlatego, że najtrudniej wam by sie było zorientować (skoro tyle piłek jest w domu), albo zwyczajnie, bez większego myślenia.
                • camel_3d Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 24.10.19, 14:34
                  tez takie wrazenie odnosze po przeczytaniu tekstu na gorze.
                  Podobno mozna sie tez uzaleznic od zakupow. Organizm wydziela wtedy jakis hormon, ktory sprawia ze czujesz sie nagrpdzny czy szczesliwy..czy jakos tak. POdbno wlasnie od tego hormonu mozna sie uzaleznic.

                  cos takiego znalazlem wlasnie...

                  ZAKUPOHOLIZM
          • bobik2019 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 23.10.19, 11:41
            Nie ma problemu z tym, zeby sobie kupil dodatki. Zreszta juz mu raz dolozylem, babcia tez. Czasem z kieszonkowego chcial. Pieniadze w skarbonce skladal na Nintendo Switch, albo na hulajnoge, taka sportowa. Oczywiscie, ze nie zgodzilibysmy sie gdby powiedzial, ze chce wydac 800 zlotych na dodatki do gry. To chyba normalne.

            Syn ma jakas manie bycia lepszym od innych, ale po najprostrzej linii oporu. Czyli jezeli musi sie wysilic to juz nie. Mial najsilniejsza figurke z grupy. Mi mowil, ze byl dobry w grze. Okazalo sie, ze nakupowal dodatkow. Tak samo jest z nauka, jezeli cos przychodzi latwo, to jest super. Natomiast jezeli nad czyms musi sie skupic, np nad rozwiazaniem zadania, napisaniem wypracowania czy nauczeniem sie do tesu, to zdarza sie, ze nie rozwiazuje pracy domowej, nie uczy sie do klasowki, bo wymaga to wysilku.

            Na temat wartosci pieniedzy rozmawiamy czesto. Rozmawialismy o tym tez, kiedy doladowalismy mu 50 PLN na dodatki, albo dolozylismy kilka PLN na karte z kodem. Kiedys zaproponowal, ze posprzata mieszkanie i zapytal ile dostanie pieniedzy. Tak wiec powiedzialm mu ile placimy pani, ktora sprzata mieszkanie, co musi zrobic i ile to trwa. Od reki zrezygnowal.

            Babci musial sie oczywiscie przyznac. Powiedzial, ze zrobil to nieswiadomie, bo sobie kliknal i nagle mu sie doladowalo. Co oczywiscie jest bzdura, bo dokladnie wiedzial co oznacza klikniecie na "zaplac". wink

            Syn ma pieniadze, sa jego, ale jak wspomnialem wydatki powyzej 40 PLN musi z nami uzgadniac. A juz 800 na 1000000%.

            Na urodziny, babcia i dziadek obiecali dac mu 200 PLN, ale po tej calej akcji powiedzieli, ze wplaca mu to na konto i tyle.

            Szczerze mowiac, nie wiem jak sie czuje syn i czy zdaje sobie sprawe z tego co zrobil. Czasem odnosze wrazenie, ze mu jest wszytsko obojetne. Liczy sie tu i teraz, konsekwencje sa kompletnie niewazne.


            Dzis psycholog dzieciecy...

      • bobik2019 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 23.10.19, 11:46
        Tak, tylko gdzie.

        Nie mamy jakiegos niezdrowego podejscia do pieniedzy. Sa, bo sa. Nie tyramy jak dzikie osly, zeby zarobic wiecej. Czasem rozmawiamy o pieniadzach. Byl okres kiedy mielismy troche problemow finansowych, ale nie na tyle, zeby nie miec co wlozyc do garnka.

        Jestesmy zadowoleni z tego co mamy i ze mamy czas dla dzieci. Duzo jezdzimy po swiecie. Syn widzial juz na prawde biedne miasta, wioski i biedne dzieci, ktore nie mialy nawet czystego ubrania.

        Nie wiem skad u niego to sie wzielo.

        • leni6 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 23.10.19, 21:04
          Oczywiście że macie niezdrowe podejście do pieniędzy, przynajmniej do pieniędzy dziecka. Pomysł dawania dziecku na urodziny pieniędzy, których nie może wydać jest absurdalny. Jaak syn ma się nauczyć zarządzać pieniędzmi skoro wy mu na te naukę nie pozwalacie?
      • mama_dorota Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 24.10.19, 10:04
        grzalka napisała:

        > Chyba nawaliliście na całej linii jako rodzice


        Nawala na całej linii ten rodzic, który nie stawia dziecku żadnych granic. Jeśli stawia, ale zbyt ostro i zbyt ciasne, to jest też niedobrze, ale ... chyba przesadziłaś.


        --
        Spotkanie w Małżeństwie

        kazdystudent.pl
    • tzn.aga Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 24.10.19, 18:50
      Uważam, że konsekwencje, czy jak kto woli - kary - zastosowaliście słuszne.
      Rok szybko minie, żadnej traumy z urodzin nie będzie, bez przesady.
      Oczywiście, że to były jego pieniądze, ale takiej kwoty nie może wydać sobie sam na co chce.
      Otrzymywane kwoty do 50 złotych moja córka (10 lat) może wydać na co chce. Większe kwoty musi ze mną ustalać co by chciała a jeszcze większe uzbierane z urodzin czy innych okazji to już w ogóle siadamy i wymyślamy co by się przydało.
      15 złotych to nie jest małe kieszonkowe. To są właśnie pieniądze z którymi może robić co chce i tak powinno zostać, nie kasujcie mu tego. Wydał w poniedziałek, nie zjadł obiadu - ma konsekwencje.
      Na telefonie zostawcie go do końca pierwszego półrocza z zaznaczeniem jakie mają być oceny, że np.: żadnej 3 na semestr czy coś takiego. Jeżeli się wywiąże to oddajcie smartfon.
      Do jego rąk powinno trafiać tylko kieszonkowe. Inne kwoty np.: na urodziny czy inne okazje przechowujecie wy. Na wiosnę kupcie za to hulajnogę.
      Na nietrzymanie reguł proponuje umowę spisać razem z konsekwencjami za jej nieprzestrzeganie.
      U mnie działa. Podpisujemy i jak coś to wyciągam i pokazuję podpis.
      • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 24.10.19, 23:09
        > Do jego rąk powinno trafiać tylko kieszonkowe. Inne kwoty np.: na urodziny czy inne okazje przechowujecie wy. Na wiosnę kupcie za to hulajnogę.

        Tak jest, za ryj wziąć, rodzice wiedzą lepiej, co jest potrzebne. A jak sie o tym dowie babunia, zacznie dawać wnuczkowi hajsik potajemnie i nie będziecie mieli o tym w ogóle pojęcia, ani o tym, na co dziecko wydaje pieniądze i gdzie.
        • tzn.aga Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 25.10.19, 16:21
          Tak, wziąć póki jest za co bo jak będzie miał 16 to nie będzie nawet na podręcznik mógł dostać kasy bo przepieprzy.
          Babcia ma być wtajemniczona, już raz się przyjechała na wnusiu więc pewnie będzie za.
          Może 16 latek już tak, ale zastanawia mnie jakie to potrzeby ma 12 latek.
          Na przykładzie mojej córki - ja finansuję: jedzenie, picie, ubrania, rzeczy do szkoły, zabawki, książki i również rozrywkę. Potrzebuje więc tylko na głupoty na które ja nie dam.
          Jeżeli te akcesoria do gier to rozrywka to ok: dziecko wybieraj, kino, park wodny, park trampolin czy coś do gierki.
          Zresztą tak jak biorę udział w wybieraniu ubrań, książek, zabawek to tak samo wybieramy wspólnie rozrywkę i jeśli jest coś bez sensu (ubranie, książka i również rozrywka) to sprzeciwiam się i tłumaczę dlaczego.
          Dla ścisłości: moje dziecko nie ma kieszonkowego. Pieniądze które ma dostała od babć i dziadków albo ode mnie ale nie jako regularne kieszonkowe.
          • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 25.10.19, 23:46
            > Babcia ma być wtajemniczona, już raz się przyjechała na wnusiu więc pewnie będzie za.

            To tak nie działa z większością babć, wiesz.

            > Potrzebuje więc tylko na głupoty na które ja nie dam.

            To w sumie smutne, że to, co dziecko chce, określasz mianem "głupot".

            Znam jedną osobę, która autentycznie nigdy nie robiła rzeczy "bez sensu". Nigdy, przez calutkie 65 lat swojego życia nie pozwoliła sobie na "głupoty" i próbowała tak wychowywać swoje dzieci. Jedna z jej córek po raz pierwszy w wieku lat prawie 40 (!) kupiła sobie kolorowe rajstopy, mając przez kilkadziesiąt lat w głowie głos swojej matki, że to bez sensu, że za gruba, że nie powinna, że wygląda głupio, że po co takie wymyślanie.

            Pozwalam dzieciom na głupie rozrywki, na głupie zabawki i głupie ksiązki. Pozwalam na ubrania, od patrzenia na które bolą mnie zęby i na ubrania totalnie bez sensu - tak, jest kategoria ubrań, których nie kupuję - są to ubrania niedopasowane do wieku i mogące niepotrzebnie prowokować. Totalnie bez sensu moja 7-latka ma paskudne złote pantofelki na obcasach, które zakłada na 3 minuty do przebieranek i używa jako gadżety do zabawy. Pozwalam na głupie książki, sama je czytam, rozmawiamy o nich. Stać mnie na szczęscie i na kino, i na park wodny, i na park trampolin, i na coś do gierki wink. Pozwoliłam córce wydać swoje hajsy na Furby'ego za parę stówek - a potem pomogłam się go pozbyć i odzyskać kasę, a córka się przekonała, że coś może byc wymarzoną zabawką, a po 3 dniach trafia w kąt (ja to wiedziałam tongue_out). Pani, sama impulsywnie wydałam 1500pln na grę figurkową, która okazała się totalnie tego nie warta, shame on me.
            Ogólnie lubię, jak moje dzieci doświadczają różnych rzeczy w zwiazku ze swoją samodzielnością - niekoniecznie tylko dobrych. Jak mają się nauczyć dokonywać wyborów, kiedy matka stoi nad głową i "uczestniczy"?
            • tzn.aga Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 26.10.19, 00:33
              Nie wszystko trzeba doświadczać na sobie, dobrze jest też uczyć się na doświadczeniach innych.
              A jak mam określić figurkę foczki z napisem miasta nadmorskiego w którym spędzałyśmy urlop?
              Ja sfinansowałam: bursztynowy breloczek, magnes z tego miasta, koszulkę w temacie morza i zapewne coś tam jeszcze czego w tej chwili nie umiem sobie przypomnieć. Na durnostojkę powiedziałam: nie. Kupiła sobie sama, od tego miała swoje pieniądze.
              Głupoty tez mają swoje nasilenie ale to już kwestia subiektywna więc nie ma co dyskutować.
              Mnie też na szczęście stać ale chcę nauczyć dziecko, że nie wydaje się dla samego wydawania, bo mam, bo mnie stać.
              Nie hoduję konsumpcjonisty.
              • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 26.10.19, 10:16
                A, ok, to ja w takim razie źle zrozumiałam - zrozumiałam, że dziecku nie wolno wydać własnych pieniędzy na "głupoty" niezaaprobowane przez rodziców. To robię dokładnie tak samo i widzę, że o wiele trudniej dziecku wydać własny hajs i bardziej rozsądnie analizuje to, co zamierza kupić. Jakiś czas temu córka bardzo chciała książkę którejś z nastoletnich jutuberek, ja odmówiłam kupna (żeby nie było, finansuję córce abonament na ebooki, ma dostęp nielimitowany), babcia odmówiła kupna, a jak doszło do kupienia z kieszonkowego, młoda przejrzała dokładnie książkę w empiku, stwierdziła, że w sumie to jest drętwa i jednak jej nie chce.

                Absolutnie nie hoduję konsumpcjonistów, a dostęp do różnych rozrywek to nie jest jak dla mnie kupowanie dla samego kupowania - szczególnie, że większość to są rzeczy niematerialne. Przyznam, że jestem wielką fanką prezentów niematerialnych i jestem w tym roku zachwycona tym, że syn pod choinkę poprosił o bilet na koncert Slipknota, nawet jeśli kosztuje zylion i trochę, to nie jest to kolejny głośnik blutuf, setna koszulka zespołu itd. Reszta dzieci też raczej rozsądnie, mimo, że ogólnie pozwalam na kupowanie głupot i nie kontroluję ich na każdym kroku, mają pełną swobodę - moja najmłodsza na urodziny zeszłoroczne zażyczyła sobie własne klucze do domu, a w tym roku prosi o możliwość samodzielnego wracania ze szkoły tongue_out - a mogłaby dostać w sumie cokolwiek materialnego.

                > A jak mam określić figurkę foczki z napisem miasta nadmorskiego w którym spędzałyśmy urlop?
                Well, można określić: pamiątka. Ja durnostojek nie lubię - a córka lubi, bo ma 7 lat; poza tym ona z gatunku tych ludzi, którzy przywiązują wagę do pamiątek, często je ogląda, wspomina, opowiada. Magnesy z miejsc, do których jeździmy, kupujemy zawsze, to rodzinna tradycja. A córka kupuje figurkę foczki i stawia na biurku, choć w naszym przypadku była to akurat figurka latarni morskiej wink. Ogólnie myślę, że co do meritum się zgadzamy, bo trzeba zachować złoty środek i tyle.
        • bassino73 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 25.10.19, 16:42
          Dziecko lat 12 nie ma nawet ograniczonej zdolności do czynności prawnej i tym samym nie ma zdolności do zawierania żadnych umów ,a tym bardziej dokonywania zakupów na większe kwoty. Oczywistym jest że większe zakupy może dokonywać wyłącznie rodzic. Kradzież pieniędzy babci może być oceniona jako przejaw demoralizacj nieletniego. Niemniej jako rodzic urodziny bym zrobiła. Rozważyłbym tylko kwestię prezentu.
      • verdana Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 25.10.19, 19:05
        Raz w życiu odwołałam synowi urodziny, za przewinienie o wiele cięższe niż wydanie swoich własnych pieniędzy. Było to jakieś 25 lat temu. Do dziś mam wyrzuty sumienia i żałuję.
        Kara za wydanie własnych pieniędzy jest jedna - kara naturalna, czyli brak pieniędzy.
        • camel_3d Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 27.10.19, 22:53

          > Kara za wydanie własnych pieniędzy jest jedna - kara naturalna, czyli brak pien
          > iędzy.

          Pod warunkiem, ze dziecko wogole przywiazuje wage do pieniedzy. ja mam wrazenie, ze moje dziecko traktuje pieniadze, jako cos czego nalezy sie szybko pozbyc. big_grin



          --
          Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
          ___________________________________________

          www.facebook.com/groups/129829233757830
          • verdana Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 01.11.19, 18:22
            No to OK, to jego pieniądze.
            Moje tak traktoway pieniądze - jako dorośli gospodarują pieniędzmi z umiarem, sąraczej oszczędni, niż rozrzutni.
            Poza tym to dziecko przywiązuje wagę do pieniedzy, tylko wydaje je inaczej, niz dorosły uwaza za rozsądne
    • kanna Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 25.10.19, 20:42
      Ukaraliście dziecko za wydanie JEGO WŁASNYCH pieniędzy??

      Skoro chcecie zarządzać pieniędzmi dziecka - trzymacie je na swoim koncie. Skoro mu je dajecie - może sam nimi dysponować.
      Ti chyba oczywiste?

      --
      Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
      Pół wieku poezji
      • camel_3d Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 27.10.19, 16:39
        Mi wyszlo na to, ze dziecko zostalo bardziej ukarane za to ze wydalo taka kwote, bez dogadania sie z rodzicami. 12 latek nie ma prawa robic zakupow za 800-900 PLN, bo ma takie widzimisie. Takie jest moje zdanie. Tez bym dziecko ukaral jakos.
    • marshi Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 30.10.19, 09:02
      O żesz kurde pojechałeś po bandzie. Zrozumiałabym, gdyby wydał pieniądze przeznaczone na organizację urodzin. W tym przypadku nie rozumiem. To jest kara, nie konsekwencja działania Twojego syna. Może warto ochłonąć i porozmawiać na temat gier i pieniędzy, bo już wcześniej wydawało się Tobie, że ogarnąłeś problem, a on jednak był. I skoro nie wiedziałeś, że syn korzysta z tableta, to skąd wiesz jak długo dziennie grał?
      Mam dwoje nastolatków i wiem, że uniwersalnych rozwiązań nie ma. A tak przy okazji ile wynosi kieszonkowe waszych nastoletnich dzieci w szkole średniej?
    • nocnamagia Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 02.11.19, 10:17
      Uwazam, ze zerygnując z organizacji urodzisz stracisz duzo więcej niz ni się wydaje. Stracisz szacunek i wiarygodność w oczach syna, dobre relacje z synem. Skoro obiecałes ten park tampolin, to dotrzymaj słowa. On moze miec do ciebie zal przez wiele lat. Koledzy będą sie z niegio śmieli- tego chcesz? Sam prezentujesz postawe, ze twoje musi byc na wierzchu i pewnie syn uczy się tego od ciebie. Za wyludzanie pieniedzy od babci powinien oczywiście poniesc jakąś karę, ale nie rezygnuj z organizacji urodzin. A co do wydania tych 800zł, moim zdaniem miał prawo wydać na to co chciał, te pieniądze byly przeznaczone na prezent dla niego, a nie dla ciebie.
      • mama_kotula Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 02.11.19, 19:49
        > A co do wydania tych 800zł, moim zdaniem miał prawo wydać na to co chciał, te pieniądze byly przeznaczone na prezent dla niego, a nie dla ciebie.

        To jest dość tricky. Bo ja rozumiem sprzeciw rodziców przeciwko wypieprzeniu dużej sumy pieniędzy na gierkę. Tylko, że...

        Problem jest taki - trzeba postawić się w sytuacji, kiedy dostaje się pieniądze w prezencie od <babci, dziadka, wujka, cioci>, dostaje się je zamiast prezentu na urodziny - ósme, dziewiąte, dziesiąte, jedenaste. I nie można ich wydać, bo matka z ojcem nie pozwalają. To mniej więcej tak, jakaby babcia/wujek/ciocia kupili na ósme urodziny zabawkę, a starzy wstawiają ją w gablotkę i nie pozwalają się bawić - po czym po 4 latach dziecko buntuje się wobec tego stanu rzeczy, wyciąga zabawkę, a rodzice, widząc to, za karę pozbawiają go prezentu na urodziny, bo prezent już przecież sobie wziął. Tylko, że on ten prezent dostał już raz, i teraz co, drugi raz ma dostać ten sam prezent...? No bez sensu.
        Czyli reasumujac, dziecko dostaje prezenty, nie może się nimi bawić, starzy nie mówią, dlaczego nie może - nie ma komunikacji, więc dziecko słusznie domaga się swoich praw.
    • wroclawskidworek Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 08.11.19, 21:48
      Zapraszam na mojego bloga, na którym piszę o edukacji finansowej dzieci. I o tym, że kieszonkowe nie jest najlepszą metodą uczenia dzieci o finansach. wroclawskidworek.pl/2019/08/22/co-zamiast-kieszonkowego/
      Sytuacja wymknęła się Wam spod kontroli. Ja na Waszym miejscu zadałabym sobie pytanie: czy Wy-rodzice potraficie zarządzać budżetem domowym? Dzieci uczą się nawyków (dobrych i złych) od rodziców. Ja dzieciom kieszonkowego nie daję. Wiem dlaczego to robię. Jeśli kogoś interesuje temat, to zapraszam na bloga.

      --
      Blog o FINANSACH, RYNKU NIERUCHOMOŚCI - wroclawskidworek.pl/
    • mil.107 Re: Problem z synem, gry, pieniadze. 09.11.19, 01:22
      Błąd byl na samym początku, ze mu grę skasowałeś. Czego ma to nauczyć? Jakiej racjonalności? oprocz tego, ze okrutna mu karę dałeś? W dzisiejszym świecie sa i będą tablety, smartfony, wirtulane spotkania kolegów tyle ze trzeba nauczyć dziecka racjonalnie korzystać z tych współczesnych zjadaczy czasu i pieniędzy. Jak byś ty będąc dzieckiem wszystkie pieniądze co dostałeś na urodziny wydał na lody to by ci rodzice wszelka kasę juz konfiskowali? czy tłumaczyli jak racjonalnie zarządzać nią dalej? Moj syn tez do niedawna grywal w grę, gdzie kupował jakieś skiny i lodki w grze. Wieksza lub mniejsza kwota szła na to na początku miesiąca. Czasem wieksza właśnie aby zobaczył jak to jest móc kupić więcej, drozsze i czy to daje satysfakcję. Juz mu sie znudziło. Od jakiegoś czasu kupuje figurki za 3zl i wymienia z kolegami. Jest umowa jedna na tydzień. Pewnie mu sie one znudzą i w ogóle szkoda planety na produkcje tego plastiku, ale zdrowy rozsądek mi podpowiada, ze to taki wstęp do umiejętności zadbania o pierdoly , ktore umilaja życie ( najpierw dziecka potem tez dorosłego - po co doroslemu wydatki na netfliks?). Poza tym taka wymiana figurek, gra na platformie z kolegami to dzisiejszy rodzaj specjalizacji (obok zbijaka na boisku). Pamiętam ze w moich czasach sport to byla dziedzina którą jak najbardziej należało sobie podarować im wyższy status intelektualisty chciało sie mieć. Wracając do tematu : Pozwól dziecku mieć dostęp do elektroniki takiej jaka maja i jego koledzy, ale wyjaśniaj zagrożenia, wartość pieniądza i pracy na jego zarobienie. Bo wychowywanie gdzie kary są zbyt okrutne zaskutkuje wiekszymy problemami wychowawczymi niebawem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka