Dodaj do ulubionych

nikt mnie nie lubi

03.01.05, 17:30
3 lata temu adoptowaliśmy 2 chłopców. W chwili obecnej mają 8 i 10 lat. Od
początku pobytu w naszej rodzinie nieustannie zapewnialiśmy ich o naszej
miłości i w pełni my jak i dalsza rodzina akceptowaliśmy ich takimi jacy są.
Od początku pobytu u nas młodszy synek robił wszystko aby być w centrum uwagi
(zarówno w przedszkolu, potem szkole, w domu, na podwórku).Wielokrotnie
odbywaliśmy długie rozmowy na temat jego zachowania. Zwracaliśmy mu uwagę, że
tym sposobem nie zdobędzie przyjaciół. W chwili obecnej Młodszy wraca ze
szkoły z płaczem, że go nikt nie lubi. W domu również często nam zarzuca, że
go nie lubimi, obgadujemy za jego plecami itp. Próbuje za wszelką cenę
przeforsować swoje zdanie (na co nie możemy się zgodzić). Zdążył już
podporządkować sobie starszego brata, niestety (według mojego 8 -latka) z
kolegami w klasie nie idzie mu tak łatwo.Poradżcie kochane Mamy jak
postępować z moim "Narcyzem". Pozdrawiam Ola
Obserwuj wątek
    • bb12 Re: nikt mnie nie lubi 04.01.05, 23:05
      Być może zwraca na siebie uwagę,bo chce podnieść samoocenę.A może możesz
      znależć mu dziedzinę ,w której się wykaże.
      Często pomocne mogą okazać się bajki terapeutyczne.Przejrzałam przed chwilą
      pozycję "Nie ma czasu dla księżniczki"[autorzy:Beatrix Koloska,Ingrid Market]
      Znajduje się tam jedno przedstawienie na podany temat"Kacper w zbójnickim lesie"
      ...Kacper uważa ,że jednak jest coś wart i inni go lubią.Opowiada co się
      wydarzyło,a potem przedstawia [...]swojego nowego przyjaciela...
      • verdana Re: nikt mnie nie lubi 05.01.05, 12:43
        Sytuacja wydaje mi się bardzo skomplikowana. Twój syn ma bowiem rację. Prze
        pierwsze parę lat jego życia rzeczywiscie nikt go nie lubił. Potem pojawiliscie
        się Wy, ale syn najwyraźniej nie jest pewny waszej miłosci - to oczywiście nie
        zarzut, o ile wiem, dzieci z Domu Dziecka bardzo czesto tak się czują. Tam
        zmieniały się opiekunki, też zapewniały że lubią, potem odchodziły. Dzecko
        odrzucone parę razy nie wierzy, że ktoś kocha je naprawdę - czasem tam proces
        trwa wiele lat. Tymczasem Waszego syna nie lubią koledzy, a to jeszcze
        potwierdza jego pewność, że nie jest dostatecznie dobry, by być lubiany.
        Wasze pouczenia, jak powinien się zachowywać chyba niewiele pomogą. On po
        prostu jest taki niepewny i pozbawiony, jak mi się wydaje, poczucia
        bezpieczeństwa, że nie jest w stanie zmienić zachowania. Moim zdaniem potrzebna
        byłaby tu pomoc fachowca, psychologa zajmującego się własnie adoptowanymi
        dziećmi. Metody, które skutkują wobec dzieci adoptowanych we wczesnym
        dzieciństwie lub wychowanymi w rodzinach to mogą nie poskutkować - problem jest
        o wiele głębszy.
    • verdana Re: nikt mnie nie lubi 05.01.05, 15:54
      Problem w tym, ze to nie są wydumane fanaberie dziecka. Jego rzeczywiscie nikt
      przez parę pierwzych lat zycia nie lubił. Matka go odrzuciła, wychowawczynie,
      nawet najlepsze, nie traktują pojedynczych dzieci jako kogoś "wyjątkowego".
      Trudno się dziwić, ze dziecko teraz nie może uwierzyć, ze jest kochane - tym
      bardziej, że koledzy nadal go nie lubią i to w tym wypadku fatalne.
      Nie sądzę, by rady dobre dla dziecka wychowanego w kochającej rodzinie od
      niemowlectwa zdały tu egzamin. Radziłabym zasięgnąć porady psychologa -
      specjalisty, który zna się na problemach dzieci adoptowanych.
    • rzasia Re: nikt mnie nie lubi 07.01.05, 23:34
      Witaj Olu.
      Powiem krótko. Verdana ma rację.
      Przerabiałam ten problem, ale stałam po innej stronie.
      Tyle tylko, że ze mną nikt nie poszedł do psychologa, a ja cierpię do dziś.
      Teraz jedynie nie martwię się, czy lubią mnie rówieśnicy.
      Moje nieco wyimaginowane smutki to: czy kocha mnie mąż?....a może synowie
      woleliby mieć inną mamę?....nie mówiąc już o tym, że jestem na pewno głupia,
      brzydka, itp. Dodatkowo chlernie zazdrosna (bardzo się staram poprawić).
      A właściwie to ja powinnam byc oparciem dla dzieci.
      Najszczęśliwsza jestem siedząc w domu i czytając forum.
      Nikt mnie nie widzi, nie szufladkuje.
      Te kompleksy i poczucie niższości zostaną do końca życia.
      Na pewno zapewniasz chłopaczków o swojej miłości, że są dla was najwspanialsi,
      najcudowniejsi...Mówcie im to bardzo często!
      Koniecznie idź jednak do specjalisty, który pokieruje i dziećmi i rodzicami.
      U mnie tego zabrakło.
      Życzę Waszej rodzince dużo szcaęścia i miłości.

      • romanska.3463 Re: nikt mnie nie lubi 04.02.05, 14:43
        Droga (i) wwww-wwww, dopiero dziś przeczytałam Twój post i już spieszę z
        odpowiedzią. Tak jak pisałam wcześniej moja młodsza latorośl uważa się
        za "pępek świata". W każdej zabawie , grze usiłuje dominować. Jego zdanie jest
        najważniejsze i najbardziej mądre (obojętnie jaki temat jest poruszany). Jeśli
        ktoś ma inne zdanie nie słucha wyjaśnień tylko się obraża. Identycznie rzecz ma
        się z uczestnictwem w zabawach innych dzieci. Krzyś zbliżając się np. do grupy
        bawiących się dzieci oczekuje, że oni przerwą swoje zajęcia i natychmiast zajmą
        się tym co poleci im robić Krzyś. Tak się nie dzieje, więc Krzyś twierdzi,
        że "te głupie dzieci go nie lubią". Wielokrotnie rozmawialiśmy z nim na ten
        temat. Jednak jak do tej pory nic to nie dało. Inaczej rzecz się ma z Jego
        bratem, który ustępuje Krzysiowi we wszystkim (stworzył nad nim coś na kształt
        parasola ochronnego). Tu z kolei my- rodzice się wtrącamy. Żal patrzeć jak
        młodszy we wszystkim wysługuje się starszym. Jak się wtrącimy, to cały żal
        skupia się na nas: nie kochamy Go tylko Grzesia i jak zwykle jest obrażony.
        Obraża się również o prośby typu: wiem, że myłeś buzię, ale niezbyt dokładnie
        to zrobiłeś, umyj proszę jeszcze raz. Prośby wypowiadane są w sposób bardzo
        serdeczny i nie podważający jego umiejętności, mimo to, wykrzykuje wtedy: że
        wie o niedokładnym myciu, że nie jest głupkiem ,itp. Nie jest też możliwa
        jakakolwiek rozmowa między mną a mężem bez jego uczestnictwa. Krzyczy wtedy, że
        Go obgadujemy. Żadne wyjaśnienia, że tak nie jest, że to nieprawda, do niego
        nie docierają. Cały czas okazujemy mu swoją akceptację i miłość. Co jeszcze
        możemy zrobić ? Żal nam też starszego zdominowanego synka. Temu staramy się
        tłumaczyć,że Krzyś młodszy itp. Proszę o pomoc. Pozdrawiam Ola
    • magdmaz Re: nikt mnie nie lubi 06.02.05, 13:00
      Dzień dobry!
      Kochane Mamy, ja mam dość zbliżony problem z córką (w kwietniu 6 lat).. Tyle,
      że to moja córka, więc żadne "trudne dzieciństwo niczego nie tłumaczy.
      Cholernie bystra, inteligentna, nad wiek rozwinięta. Młodszym bratem rządzi jak
      chce - przerywa mu zabawę, opowiadanie, "podpuszcza" go, co ma powiedzieć
      mamie, nawet namawia go do czynów nierządnych ("idź uderz mamę"). Jej potrzeba
      dominacji jest przeogromna, w dodatku chyba wrodzona (przez tego typu sprawy
      rozstałam sie z ojcem moich dzieci). Psycholog wskazuje wyłącznie na pewien
      brak dyscypliny - i ma zupełniutką rację, ale to jest urodzona negocjatorka i
      naciągaczka i oby trafiła kiedys do biznesu! Mnie wchodzi na głowę sama nie
      wiem kiedy i ostatecznie ja, zdeklarowana przeciwniczka przemocy i rzeczniczka
      traktowania dziecka z szacunkiem widzę, że jedynie bardzo silne zaakcentowanie
      mojej przewagi (aż do uderzenia pasem po tyłku) jest w stanie zmusić ją do np.
      wykonania polecenia, gdy nie ma na to ochoty. Każda próba tłumaczenia i
      wyjaśniania z mojej strony jest zaproszeniem do przetargów i negocjacji!
      Słuchajcie, dziewczyny! Czy trafiło mi się dziecko, które wymaga wojskowej
      dyscypliny i żelaznej (az do absurdu) konsekwencji? A może ze mnie rzeczywiście
      taka słaba matka?
      A może w wypadku Twojego synka, Olu, też jego poczucie bezpieczeństwa
      uzyskałabyś raczej żelazną dyscypliną i stanowczością, niż tłumaczeniem,
      rozmowami i zapewnieniami o miłości? Zdaje się, że istnieja dzieci (ludzie!),
      które tego potrzebuja przede wszystkim.
      Proszę o opinie.
      Magda
      • romanska.3463 Re: nikt mnie nie lubi 06.02.05, 13:25
        Witaj, po konsultacji z kolejnym psychologiem wprowadziłam żelazną dyscyplinę
        (łącznie z wprowadzeniem "domowego kodeksu karnego"). Niestety, osobą, dla
        której to stało się najbardziej dolegliwe byłam ja. Mój Krzyś nic, ale
        dosłownie nic nie robił sobie z zakazów , nakazów, kar czy wreszcie
        klapsów.Lepsze wyniki daje takie same zachowanie jak mojej latorośli tzn. on
        udaje głuchego jak o coś proszę, ja w przypadku jego prośby postępuję tak samo.
        Ale to jest dobre w relacji syn-ja, ja-syn, W przypadku kontaktów z
        rówieśnikami wygląda to tak jak już opisałam. Mam tylko nadzieję, że któraś z
        piszących na tym forum Mamuś coś nam poradzi. Pozdrowienia Ola
        • aleksandrynka Re: nikt mnie nie lubi 16.03.05, 22:45
          z tym domowym kodeksem kar to mi się nie za bardzo podoba... Czy to szkoła
          wojskowa? Dla mnie wygląda to tak, jakby pani psycholog proponowała Wam
          złamanie młodego człowieka... Chyba nie o to chodzi? Nie wiem, jakie były jej
          motywy przy udzielaniu podobnych wskazówek, ale z tego, co mi wiadomo
          psychologowie (oczywiście nie wszyscy) nie są raczej za karaniem. Jesli karą
          jest natrualna konsekwencja postępowania, to ok (nie zdążysz posprzatać to
          przegapisz film), ale w momencie, gdy kara jest jakaś "wymyślona" (nie zdążysz
          posprzatać to nie pojedziesz na wycieczkę) to rodzi to tylko bunt i chęć
          odwetu.
          W przypadku, który opisujesz konsekwencją zachowania syna jest niechęć kolegów
          do niego. No ale tu sytuacja jest bardzo skomplikowana, jak już verdana pisała -
          dzieci odrzucone w dzieciństwie prawie zawsze będą się tak czuć, to swoiste
          piętno, które powraca i powraca... Takie dzieci nie wierzą, ze można je ot tak
          pokochać, zaakceptować. Przeciez rodzona matka mne nie chciała! Muszę mieć
          jakiś feler, mnie nie można kochać, nie zasługuję na to... Kiedy spotykają na
          swojej drodze osobę, która obdarza je uczuciem i troską "nie wierzą" w to i
          starają się wszelkimi sposobami sprawdzić jakość tego uczucia: "czy jeśli
          nawrzeszczę na nią/pójdę na wagary/pobiję kolegę/itd, czy dalej będzie mnie
          kochać i akkceptować?" Te dzieci sądzą, że to jakaś podpucha, ze gdzieć tkwi
          haczyk, i starają się go znaleźć... Czytałam kiedyś w WO historię pewnego
          chłopca, który stwarzał w adopcyjnej rodzinie problemy i został odrzucony
          (straszny reportaż!)- tu mechanizm niestety potwierdził się zgodnie z jego
          przewidywaniami...
          Twój syn prawdopodobnie robi właśnie coś takiego - cały czas sprawdza,
          wypróbowuje... Jedyne, co mozesz robić, to nie ustawać w okazywaniu mu uwagi i
          swojej miłości. Jednocześnie wymagając tak, jak każdy inny rodzic od swojego
          dziecka.
          "Jak się wtrącimy, to cały żal
          skupia się na nas: nie kochamy Go tylko Grzesia i jak zwykle jest obrażony.
          Obraża się również o prośby typu: wiem, że myłeś buzię, ale niezbyt dokładnie
          to zrobiłeś, umyj proszę jeszcze raz. Prośby wypowiadane są w sposób bardzo
          serdeczny i nie podważający jego umiejętności, mimo to, wykrzykuje wtedy: że
          wie o niedokładnym myciu, że nie jest głupkiem ,itp"
          Na to możesz odpowedzieć, że oczywiście, ze nie jest głupkiem, nikt nic takiego
          nie mówi, po prostu zwróciłaś uwagę, że buzia jest niedomyta. I w koło Wojtek,
          cierpliwie i konsekwentnie. Czasami brakuje słów, polecam książkę "Jak mówić,
          żeby dzieci suchały...".

          Nie jest też możliwa
          jakakolwiek rozmowa między mną a mężem bez jego uczestnictwa. Krzyczy wtedy, że
          Go obgadujemy. Żadne wyjaśnienia, że tak nie jest, że to nieprawda, do niego
          nie docierają.

          Możesz powedzieć, że nie obgadujecie go ale o nim rozmawiacie, bo jest dla Was
          ważny po prostu...

          I tak dalej. Ciężka to praca, z każdego zdania i gestu musi płynąć akceptacja,
          to może być bardzo trudne, tak się nieustannie pilnować... Ale tak trzeba. Nie
          znaczy to, że należy przegiąć w drugą stronę - kochać to też wychowywać,
          stawiać wymagania... Uff, sama nie wiem, jak bym się odnalazła w tej sytuacji.
          Jesteście wspaniałymi ludźmi, zdecydowaliście się na niesamowitą rzecz -
          obdarzenie miłością dwóch odrzuconych chłopaków... Na pewno jest lepiej,
          gorzej, różnie. Ale robicie bardzo dużo, staracie się, może któregoś dnia młody
          poczuje się na tyle bezpiecznie, że "zluzuje", może dacie mu tyle oparcia, że
          nie będzie musiał w kółko wypróbowywać Was... Krzyś oczywiście nie jst pępkiem
          świata, ale to zrozumiałe, że tak strasznie pragnie nim być. Ciężko
          wyprowadzać go "z błędu", póki co należy mu się maksimum uwagi, do innych
          rzeczy dojdzie sam - Wy nie macie przecież wpływu na to, jak zachowują się
          wobec niego koledzy...
          Rozpisałam się a w sumie chciałam przekazać jedno - kochać, kochać, kochać, być
          przy nim ale nie dawać sobie wejść na głowę.. Łatwo powiedzieć! smile
          --
          _____________________
          po-daruj mi
          coś cze-go nie
          zdobędę sama...
          • romanska.3463 Re: nikt mnie nie lubi 18.03.05, 18:47
            Aleksandrynko, dziękuję za jakże ciepły, pouczający i mądry życiowo
            post.Przestaliśmy biegać do psychologów (którzy według nas dzielą się na tych
            co preferują w wychowaniu dzieci albo pruski dryl, albo styl totalnie
            bezstresowy). Zaopatrzyliśmy się w sporych rozmiarów biblioteczkę traktujących
            o różnych problemach wychowawczych i dalej działamy zgodnie z tym co podpowie
            serce, a to podpowiada tylko jedno -dużo, dużo miłości. A tej nam nie brakuje w
            stosunku do naszych urwisów. I mam nadzieję, że z każdym dniem problemów będzie
            mniej. Serdecznie pozdrawiam. Ola

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka