Re: jak odchudzić 7 latkę?

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • od ponad 5 lat usiłuje zredukowac wage u mojej córki-czy kros miał podobny
    problem i ma pewien sukces w tej dziedzinie?
    nadmienia, że dziecko nie opycha się, poniewaz jedzenie jest limitowane, nie
    jest to jedzenie typu fast food, ma naprawde duzo ruchu, co brzuch spadnie to
    znowu się pojawia, wazy 34 kg,jestem załamana, jak tak dalej pójdzie, co
    robic? może to hormony? sama nie wiem co robić, proszę o rady-ale od tych
    osób, które uporały się z takm problemem


    • 27.08.05, 22:02 Odpowiedz
      abetta napisała:

      > od ponad 5 lat usiłuje zredukowac wage u mojej córki-czy kros miał podobny
      > problem i ma pewien sukces w tej dziedzinie?
      > nadmienia, że dziecko nie opycha się, poniewaz jedzenie jest limitowane, nie
      > jest to jedzenie typu fast food, ma naprawde duzo ruchu, co brzuch spadnie to
      > znowu się pojawia, wazy 34 kg,jestem załamana, jak tak dalej pójdzie, co
      > robic? może to hormony? sama nie wiem co robić, proszę o rady-ale od tych
      > osób, które uporały się z takm problemem
      >
      >

      Moja kuzynka jak była mała była pulchna jak pączek. A jadła normalnie i biegała
      jak każde dziecko.
      Jak miała jakieś 15 lat miała figurę jak modelka.
      Mój brat to samo - jako dziecko był jak świnka- gruby i różowy- a jadł to co
      każde dziecko w przedszkolu a ruchowo był wręcz nadpobudliwy. Potem -chudy
      patyk.
      Moze samo przejdzie?


      --
      img397.imageshack.us/my.php?image=0504261504504ka.jpg
      GG 1808232
    • 27.08.05, 22:16 Odpowiedz
      7 lat jeszcze dziewczynka rośnie ale jak ma grube , że tak powiem podwieszenie
      i nie potrafi zrobić pół szpagatu lub foczki bo ją boli, wypróbuj ćwiczenie :
      rozkładamy nogi na boki i staramy się dosięgnąć do stóp (raz do jednej raz do
      drugiej)...pomalutku oczywiście i nic na siłe
      za każdym razem coraz dalej jak zrobi postępy i zauważysz, że lubi ćwiczenia, a
      nie statyczne zabawy to już zachęcisz ją do ruchu ale sama też z nią ćwicz.
      I na koniec czy Twoja córka potrafi zrobić przewrót w przód?? tzw "fikołek" ale
      z głową schowaną pod brodą jeśli nie ma takiej umiejętności to faktycznie
      musisz popracować nad jej wagą i ogólną kondycją fizyczną
      Pozdrawiam
      • 27.08.05, 22:18 Odpowiedz
        Kondycja i waga to dwie różne rzeczy. Mój syn z niedowagą nie umiał zrobic
        absolutnie nic, a córka z nadwaga uprawiała sport i zdobywała medale na zawodach.
    • 27.08.05, 22:28 Odpowiedz
      a ile ona ma wzrostu przy tych 34 kilo?
    • 27.08.05, 23:16 Odpowiedz
      A czytałaś może Metodę Montignaca dla dzieci?
      Tam jest sporo rad na temat zdrowego żywienia dzieci (także w celu redukcji
      wagi).

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
    • 28.08.05, 07:55 Odpowiedz
      7 lat i 34 kilo to waga pomiedzy 90 a 97 centylem. Czyli jeszcze takich dzieci
      troche jest.

      Moje pytania brzmia:
      ile ma wzrostu?
      jak z budowa w twojej rodzinie
      co to znaczy ze ma naprawde duzo ruchu? sa sporty bardziej i mniej energetyczne.
      Bieganie po podworku to za malo by odchudzic.
      ale jesli od 5 lat z tym walczysz to ja na twoim miejscu poszukalabym dietetyczki.
      --
      Kto sie wymadrza ten sie wyglupia- S. J. Lec

      gosklec@poczta.onet.pl
    • 28.08.05, 09:01 Odpowiedz
      A może problem nie tkwi w wadze Twojej córki, tylko w tym jak ją postrzegasz?
      Moja siedmiolatka waży więcej niż Twoja - jest zbudowana proporcjonalnie,
      bardzo wysoka, ma sylwetkę nie filigranową smile
      Nie odchudzam jej, zależy mi na tym żeby była zdrowa a nie szczupła.
      Czy konsultowałaś to odchudzanie z lekarzem? Bo jest różnica między
      odchudzaniem a zahamowaniem tycia. Chyba warto sprawdzić najpierw z czego
      wynika nadwaga i czy rzeczywiście trzeba się tym tak intensywnie zająć.
      Powodzenia
      Zona

      --
      - Mama, da da da? ga ga? - Tak, Kacperku.
      - Mamo, nie mów: TAK, jeśli nie rozumiesz o co pytał!
      - A o co pytał?
      - Czy tato jest głupi...
      • 28.08.05, 09:38 Odpowiedz
        zona_mi napisała:

        > A może problem nie tkwi w wadze Twojej córki, tylko w tym jak ją postrzegasz?
        > Moja siedmiolatka waży więcej niż Twoja - jest zbudowana proporcjonalnie,
        > bardzo wysoka, ma sylwetkę nie filigranową smile
        > Nie odchudzam jej, zależy mi na tym żeby była zdrowa a nie szczupła.
        > Czy konsultowałaś to odchudzanie z lekarzem? Bo jest różnica między
        > odchudzaniem a zahamowaniem tycia. Chyba warto sprawdzić najpierw z czego
        > wynika nadwaga i czy rzeczywiście trzeba się tym tak intensywnie zająć.
        > Powodzenia
        > Zona
        >

        dlatego pytam ile ona ma wzrostu, bo czesto wlasnie rodzice postrzegaja dziecko
        za zbyt pulchne. lub otoczenie (dobre ciocie, sasiadki, lub matki ze
        "szczuplymi" dziecmi) potrafia wykonczyc wypowiedziami typu : "ale zosia to
        pulchna jest" lub "zosia znow przytyla". znam taki przypadek u znajomych.
        obliczylam im w koncu ten tzw. bmi i sie troszke uspokoilo.
    • 29.08.05, 14:13 Odpowiedz
      Usuń słodycze z diety dziecka i zobaczysz jak waga poleci w dół. Na efekty nie
      będziesz długo czekać.
    • 05.09.05, 10:45 Odpowiedz
      ja też uważam, że bez konsultacji z lekarzem nie obejdzie się; ale dobrze, ze
      dostrzegasz problem bo im później zaczniecie z tym walczyć tym gorzej; zanim
      skonsultujesz się z lekarzem proponuję przed każdym posiłkiem podać dziecku
      szklankę wody mineralnej, to na pewno nie zaszkodzi a może pomóc ;
      moja koleżanka walczy z wagą swojego dziecka i widzę, ze to wysiłek ogromny ale
      postępy są smile Powodzenia!
      • 12.09.05, 12:27 Odpowiedz
        Miałam podobny problem. Moja 6-latka ma 122cm i 34 kg wagi. Zawsze była
        dzieckiem bardzo dobrze "jedzącym", nigdy nie skupialiśmy sie na tym ile je,
        tylko na tym co je. Od zawsze była na diecie - co powodowało niezłe
        zamieszanie w jej jadłospisie.
        Na początku nie zwracałam na to uwagi, mała jest bardzo sprawna, poza tym
        wychodziałam z założenia, że z tego wyrośnie. I tak penie jest, ale do tego
        czasu może jej "polecieć" kręgosłup i skrzwią jej się nogi. Od roku próbowałam
        coś z tym zrobić.
        Łatwo powiedzieć, skonsultuj się z lekarzem, albo zabierz słodycze. Lekarz
        zalecił mi "schudnięcie" małej. Na pytanie jak? powiedział: no.... jeść mniej,
        więcej ruchu i tyle. Dodam, że mała chodzi co tydzień na basen, dwa razy w
        tygodniu na gimnastykę, conajmniej raz w tygodniu jeżdzi na rowerze, soboty lub
        niedzielę spędzamy najczęście w plenerze. Więc ręce mi opadły....
        Słodycze je raz w tygodniu. Czułam się zresztą jak kat, nie ulegając jej
        prośbom w tygodniu, lub jedząc ciastka jak ona szła spać.
        Przypadkiem trafiłam do pani zajmującej się dietetyką, z którą nie bardzo sie
        umiałam porozumieć, ale która poleciła mi dokładnie i rygorystycznie zapisywać
        co mała je - każdy kęs chleba. I dopiero jak popatrzyłam na kikudniowe menu
        zaczęłam dostrzegać błedy, które popełniłam.
        W moim przypadku był to brak regularności posiłków - mała przychodziła z
        przedszkola bardzo glodna, w domu nic nie było gotowego do zjedzenia, więc
        zapychała się płatkami, rozpocznał się bój o słodycze czy kanapki, nie miała
        ochoty na owoce. Jak był gotowy obiad ona była już "zapchana" i nie miała
        ochoty na nic. Za mało piła, co też wzmagało głud. Jadła zbyt dużo słodzonych
        serków (Danio itp.) lub słodkich jogurtów itp. Problemem tak na prawdę był bram
        mojej samodyscypliny i zorganizowania.
        Okazałao się, że przy dobrze ustawionej diecie zmniejszyło się znacznie jej
        zapotrzebowanie na słodycze, wyciągnęła się, urosła nie przybierając na wadze.
        Ogólnioe powiem tylko, ze problem jest duży i trudny do pokonania w normalnej
        rodzinie, bo wymaga zmiany nawyków, co nie jest łatwe.
        Ale trzymam kciuki i polecam zapisywanie posiłków.

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.