Dodaj do ulubionych

kartkówka z angielskiego w II klasie

09.11.05, 21:22
Co o tym sądzicie? Pani zapowiedziała dzieciom na poniedziałek kartkówkę ze
słówek. Oni jeszcze nie piszą z polskiego z pamięci, a tu mają się nauczyć
pisać z pamięci po angielsku. Czy to nie za wcześnie?
Edytor zaawansowany
  • tarja30 09.11.05, 21:28

    Moj syn jest pierwszoklasista (szkola muzyczna)i 2 tyg temu mial sprawdzian
    pamieciowy z calej gamy nut (jak jak to zobaczylam to bylam przerozona)
    wszystkie nuty musial odpowiednio umiescic na pieciolinii oraz podac nazwy te
    normalne i solminacyjne(nawet nie wiem czy dobrze to napisalam)a najtrudniejsze
    bylo to ze nie pisali tego na sprawdzianie po kolei tylko wyrywkowo musieli
    ukladac i podpisywac nuty.Dodam ze dostal bardzo dobry-
    wink
  • sarpat 09.11.05, 22:19
    Mój syn chodzi też do II klasy. Dyktanda w szkole z jęz. polskiego ma i idzie
    mu dobrze, język angielski też ma ale bez zadnych kartkówek. Z tego co się
    orientuje to język angielski do klasy IV nie jest obowiązkowy w szkołach (
    chyba że jest to szkoła prywatna) I jeżeli ten angielski już jest to jest on
    podczas obowiązkowych godzin lekcyjnych ale nie obowiązkowy ( jest on
    przyznawany z tzw. godzin dyrektorskich) i nauczyciel tego jezyka nie ma prawa
    robić dzieciom kartkówki - chyba że za prośbą rodziców.
  • roman.gawron 10.11.05, 18:16
    sarpat napisała:

    > I jeżeli ten angielski już jest to jest on podczas obowiązkowych godzin
    > lekcyjnych ale nie obowiązkowy (jest on przyznawany z tzw. godzin
    > dyrektorskich)

    Jeżeli dyrektor przydzielił godziny z dyrektorskich, to przedmiot jest jak
    najbardziej obowiązkowy. Nie można jedynie z niego nie zdać na koniec roku.

    > i nauczyciel tego języka nie ma prawa robić dzieciom kartkówki

    Ma prawo "do swobody stosowania takich metod nauczania i wychowania, jakie
    uważa za najwłaściwsze spośród uznanych przez współczesne nauki pedagogiczne"
    (art. 12 ust. 2 Karty nauczyciela).

    --
    Obowiązki i prawa ucznia
  • winky2 10.11.05, 10:23
    Po pierwsze jeżeli przedmiot jest to mozna też robić kartkówki.
    Po drugie może nie taki diabeł straszny. ja też ucząc w pierwszej klasie
    robiłam sprawdziany ze słowek. Np podawałam słowko po angielsku a dzieci
    musiały je narysować. Jeżeli masz wątpliwości porozmawiaj z nauczycielem.
    --
    Nasze słonko - Michasia?
  • andaba 10.11.05, 10:35
    Te nuty wydają mi się łatwiejdsze - dzieci to nawet łapią, moje lepiej znają
    nuty niż ja sad
    A co do kartkówki z angielskiego, to jeżeli dziecko miało napisać słowa po
    angielsku - to na pewno za szybko. Ale jeżeli napisane było po angielsku, a
    przetłumaczyć trzeba na polski - to może być. Moje dzieci jeszcze sprawdzianów
    z angielskiego nie piszą, na szczęście, bo ta pisownia jest okropna ...
    --
    Moje Smerfy:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783
  • agatka_s 10.11.05, 11:51
    Uwaga, a teraz bedzie komentarz ogólny (tak uprzedzam aby ktoś nie poczuł się
    obrażony) !!!!

    Polska to kraj gdzie wszyscy sa najlepszymi lekarzami, politykami i jak widze
    nauczycielami !

    Przecież to w końcu nauczyciel wie jakie metody są OK, nie po to studiuje ileś
    tam lat aby potem robić bzdury. Dlaczego to niby "człowiek z ulicy" (tzn z
    forum...) ma wiedzieć lepiej niż dyplomowany nauczyciel ???? Trzeba ufać
    nauczycielom naszych dzieci, a nie kwestionować, rozbierać na czynniki każdy
    ich krok. To taka moja opinia

    A tak konkretnie: im wczesniej tym lepiej i specjalnie bym nie demonizowala
    tych "karkowek", dzieciaki zazwyczaj lubia sie sprawdzac i naprawde póki co to
    traktuja to bardziej jak zabawe, to raczej rodzice wpadaja w panike, bo maja w
    tyle glowy swoje wlasne kartkowki...dla "niewinnych" dzieciakow kartkowki poki
    co zle sie nie kojarza i nie ma co zmieniac ich nastawienia, jak sa od poczatku
    norma, to "wchodza w krew" i potem nie stanowia juz nigdy jakiegos problemu.
    Moj syn ma kartkowki od zawsze, i przynajmniekj 5-6 w tygodniu (to jest
    zupelnie co innego niz klasowka, czy sprawdzian !!!) i jest to dla niego bardzo
    naturalne, nie ma natomiast prawie odpytywania przy tablicy, nie ma wiec tez i
    publicznego "upokarzania", odpowiada sie tylko jak sie zglosi, tzw "wyrywanie"
    do tablicy nie istnieje. No coz takie czasy.
  • majewska12 10.11.05, 11:50
    Mój syn jest juz w starszej klasie, ale kartkówki z angielskiego miał juz od
    klasy I. Tez mnie to nieco dziwiło, bo takie dzieci dopiero uczą sie pisać w
    języku polskim, a co dopiero w obcym. Dodam ,że syn przez całe przedszole i
    potem uczył się j.angielskiego także prywatnie. W szkole język ten jest jako
    przedmiot dodatkowy, ale w godzinach lekcyjnych. Na świadectiwe jest jakaś
    wzmianka o uczestnictiwe w tych zajęciach. W szkole prywatnej dzieci w jego
    wieku uczyły się wyłącznie wymowy. Nawet zwróciłam na to uwage w szole. W
    wymogach szkolnych jakie nam przedstawiono na wywiadówce było jednak poprawne
    pisanie i wymowa. Takim małym dzieciom, bez pomocy rodzica trudno jest
    poprawnie opanowac materiał. Dodam tylko, że do klasy 3 jest to raczej na
    zasadzie zabawy. Nauczycielowi trudno jest poświęcić czas tak dużej liczbie
    dzieci i do tego na zróżnicowanym poziomie. Parwdziwy język zaczyna się w
    klasie 4 i po piewrszej wywiadówce telefony u osób uczących prywatnie tego
    języka po prostu urywają się. Bo okazuje się, że dzieciaki nie dają sobie rady
    z opanowaniem materiału. Wiem zdecydowanie, iż syn nigdy nie miałby samych
    dobrych ocen gdyby nie lakcje prywatne i ovczywiście zapał do nauki plus jakieś
    zdolności. A takich dzieciaków w klasie jest zaledwie kilkoro.
  • kaczka.kwaczka 10.11.05, 20:49
    W moim pojęciu to czysty debilizm.
    To najlepszy sposób do zrażenia dzieci do angielskiego.
    Jeśli przedmiot nie jest obowiązkowy i są możliwości,
    to wykreśliłaby dziecko z takich zajęć.
    Lepiej niech nie umie nic, niż nauczy się źle.
    Mam namyśli by lepiej nie znało angielskiego, niż żeby sie zraziło.
    Bo zapamięta, że angielski jest trudny, że się nie nadaje,
    że pewnie wogóle nie ma żadnych zdolności do języków wogóle,
    i potem już innych języków obcych też może mieć uraz.
  • wieczna-gosia 12.11.05, 17:57
    > Bo zapamięta, że angielski jest trudny, że się nie nadaje,

    przyznam ze nie rozumiem jaki ma zwiazek sorawdzanie postepow z jezyka z
    poczuciem, ze sie nie nadaje?
    Moje dziecko ma 6 lat i przynioslo mi wlasnie 2 testy z jezyka piejac z
    zachwytu, bo nie dosc ze byly zrobione, to w dodatku byly ocenione numerycznie i
    motywacja wzrosla o 200%. Pani skrupulatna nie byla, 5- bylo najnizsza ocena smile
    wszystkie wiec dzieci utwierdzily sie w przekonaniu ze jest dobrze bo 5 to
    bardzo dobra ocena.

    Wiekszosc znanych mi dzieci uprzedzonych do jezyka jakich mialam, mialo przede
    wszystkim nadmiernie ambitnych rodzicow. dzieci na ogol instynktownie oceniaja
    swoja wiedze prawidlowo, maja swiadomosc ze sa gorsze od macka i ucza sie
    wolniej niz dorotka. Grunt nie wpasc wtedy w panike, nie ochrzanic, tylko
    powiedziec- ok, nastepnym razem pojdzie ci lepiej.

    A jesli chodzi o pisownie- to ja uwazam, ze warto kojarzyc ja z slowami, ktorych
    sie dziecko uczy. Wiadomo ze przez pierwsze trzy lata nauka postepuje do przodu
    niezbyt spiesznie i spokojnie dzieci sie naucza pisac slowka. A ja mam teraz na
    korkach kolesia, ktorego pani swietnie nauczyla pioseneczek itd, a teraz
    przyszla druga i dzieci musialy zaczac pisac. I dramat, bo sie nie umie, a pani
    troszke goni, oj goni....
    --
    Kto sie wymadrza ten sie wyglupia- S. J. Lec

    gosklec@poczta.onet.pl
  • 5_monika 11.11.05, 12:32
    u nas w II klasie są dyktanda z polskiego, kartkówki z matematyki, z
    angielskiego też są sprawdziany(uzupełnianie wyrazu, połączenie z odpowiednim
    przedmiotem).W I klasie było tak samo.
  • d.wludyka 14.11.05, 10:49
    Moja córa na początku zerówki po powrocie do domu oświadczyła, że pani z
    angielskiego kazała im się nauczyć na następny dzień angielskiego alfabetu.
    Wściekła byłam jak wszyscy diabli, bo dzieci nie znały jeszcze alfabetu po
    polsku, pamiętam też, że w LO gdy zadawano nam naukę alfabetu to dostaliśmy na
    to cały tydzień.
    Powiedziałam dziecku, że nic z tego, nie będzie się uczyć, a z panią to ja
    sobie porozmawiam... Córka się jednak uparła, a że znała już literki więc
    zgodziłam się ale tylko na to, że nauczę ją ten alfabet czytać.
    Wypisałam literki na tablicy, podzieliłam na "rytmiczne kawałki", wytłumaczyłam
    jak się czyta. Ku mojemu zdziwieniu szybko załapała. Poćwiczyłyśmy czytanie od
    przodu do tyłu, od tyłu do przodu, przeliterowałyśmy kilka wyrazów. Na koniec
    stwierdziłam, że jak tak bardzo chce chce to proszę bardzo niech spróbuje
    powtórzyć. Ku mojemu zdziwieniu po kilku próbach powtórzyła.
    Cała nauka alfabetu trwała ok. pół godziny. Ja byłam lekko zdezorientowana,
    córka niezwykla zadowolona.
    Może zamiast się denerwować porozmawiaj z dzieckiem, popatrz co robią w
    zeszycie, w książce.
    Nie namawiam do bezkrytycznego podejścia do nauczycieli ale skoro to zawód tej
    pani to może widzi co dzieci umieją i wie co robi.
    Moja córa (1 klasa) miała w ubiegłym tygodniu pierwsze pisanie z pamięci na
    polskim, w zeszycie z angielskiego też już piszą. Nie wiem czy dzieci są teraz
    mądrzejsze czy młodsze umysły są chłonniejsze ale po swoim dziecku zauważyłam,
    że uczy się dużo szybciej i łatwiej niż podejrzewałabym o to 7-letnie dziecko.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.