Dodaj do ulubionych

Sprawdzian z matematyki "Wesoła szkoła" kl. 2

03.04.06, 15:32
Sluchajcie, jak wiecie jako wolontariuszka pomagam Emilce lat 8 z rodziny
wielodzietnej i patologicznej. Dziewczynka jest trochę opóźniona w rozwoju, z
trudemn daje radę przerabiać materiał szkolny. Chodzi ze mną do Poradni gdzie
ma fachową reedukację oraz jeszcze ze mną 2 razy w tyg się spotykamy.

Gorzej jej idzie z j. polskim. Lepiej z matmą. Podeczniki do kl II mają co
miesiąc sprawdziany - umieszczone normlanie w książce. Na sprawdzian są
wywrywane jako "karta pracy" dla dziecka i jest sprawdzian. Ksiązki akurat w
tej szkole sa cały czas u pani ale nie jest to norma chyba i moga być równie
dobrze w domu. Ja wpadłam teraz w 2gim semestrze ma pomysł skserowania owych
sprawdzianów i cały marzec ćwiczyłam z Emilką zadania jakie będzie miała na
sparwdzianie - wymyślałam podobnie, ćwiczyłyśmy na figurach - zabawkach itd, w
koncu robiłyśmy sprawdzian na brudno. Po takim treningu Emilka przyniosła
PIERWSZY RAZ W ZYCIU ocenę "bardzo dobrze z minusem". Było to głównie
dodawanie i odejmowanie w zakresie 100, takze figury geometryczne. Emilka
dzień przed sprawdzianem zrobiła u mnie sama cały sprawdzian. Liczyła SAMA.

Dziś była w szkole wziąc dla niej karty pracy bo jest chora. Dopadła mnie
wychowacwzyni i powiedziała że "Emilka się przyznała że ciocia skserowała jej
sprawdzian i ze ćwiczyła, wie pani... dziecko jest szczere. Ja się dziwię że
skoro Emilka ma takie problemy z pisaniem ze słuchu i pamieci to jak ona
zapamiętała te wszytskie wyniki i powpisywała je na sprawdzianie?" Zatkało
mnie. Oczywiście to nie pierwszy raz problem z panią Emilki, którą ją po
prostu tępi ale...

1. czy rzeczywiście nie wolno z dzieckiem ćwiczyć tych sprawdzianów wczesniej
skoro sa wydrukowane w książce?
2. czy ktoś miał podobną sytuację, czy mam jakoś zareagować ostrzej?

Ja powiedziałam stanowczo pani że Emilka liczyła to sama ale pani nie wierzy!
Edytor zaawansowany
  • verdana 03.04.06, 16:36
    Nie da sie ukryć - nie jest to do końca uczciwe. Sprawdziany mają sprawdzać nie
    nauczone na pamięć zadania, ale nowe - jak dziecko radzi sobie z przyswojonym
    materiałem w nowej sytuacji. Można z dzieckiem cwiczyc w domu zadania podobne.
    Ale gdy jedno dziecko wczesniej wie, co bedzie na klasówce, a inne nie wiedzą,
    hm... Ja byłabym przeciw.
    Co z tego, że Emilka dostała dobry stopień? Skoro Emilka w domu liczyła sama,
    to i na sprawdzianie dobry stopień by dostała. A jesli jednak nie liczyła sama,
    albo liczyła, ale dopiero po wytłumaczeniu, albo zbyt wolno? To w takim razie
    Ty zasłuzyłaś na ocene, a nie ona.
    Czy nie uczysz jej przypadkiem, ze oszustwo, zdobycie treści sprawdzianu przed
    sprawdzianem, nie jest niczym nagannym? Że liczy się stopień, a nie uczciwość?
    Ja bym swojemu dziecku -dysortografikowie - nie pokazała treści dyktanda przed
    dyktandem, chyba że taka byłaby w klasie umowa.
    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • glenkora1 03.04.06, 17:09
    Kasiu, ja radzę Ci przed panią przyznać, że nie wiedziałaś, że myślałaś, że
    można... itd

    Natomiast powinnaś robić to nadal - nie dawać Emilce arkusza ze sprawdzianem na
    ksero, ale zrobić sama jej bardzo podobny sprawdzian i tyle.

    Gdyby moja córka miała taką książkę, na pewno ćwiczyłabym z nią niemal
    dokładnie to, co jest na sprawdzianie. Nawet gdyby była normalnym i bystrym
    dzieckiem z wysoka inteligencją - a wiemy, że Emilce jest trudniej!!!!

    Skąd się biorą takie głupie baby w szkole.... Kolejny raz poraża mnie mądrość
    tej pseudonauczycielki.







    --
    Ustaw Pajacyka jako swoją stronę startową, pomożesz nakarmić głodne dzieci
  • airebea 03.04.06, 17:44
    Mój syn równiez uczy się z podręczników "wesoła szkoła" i moim zdaniem zaszło
    tu wielkie nieporozumienie.W naszej szkole dzieci nigdy nie dostają częsci ze
    sprawdzianami razem z podręcznikiem.Po zakupie dostajemy podręcznik a
    sprawdziany zostają u nauczyciela który wydaje je w dniu testu.Oprócz tego mamy
    też sprawdziany dodatkowe układane przez nauczyciela ,więc nawet jesli ktoś
    byłby bardzo operatywny i miał chęć zdobyć wczesniej sprawdzian "książkowy"
    i wkuć go z dzieckiem sprawa i tak się wyda na tym dodatkowym.I jeszcze jedno
    przed każdym sprawdzianem nauczycielka robi z uczniami w
    zeszytach "przygotowanie do sprawdzianu" gdzie sygnalizuje ogólnie jakich
    typów zadań się spodziewać .
  • arwena_11 03.04.06, 18:18
    Kasiu a ja uważam, że powinnaś nadal robić takie testy z Emilką, tylko jej nie
    pokazuj, że to z książki, tylko przepisz jej sama. Daję głowę, że co najmniej
    połowa rodziców tak robi. Sama będe tak robiła z moimi dziećmi. Tak więc nie
    przejmuj się. Proponuję również do polskiego przerabiać testy.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
  • verdana 03.04.06, 18:33
    No, brawo!
    I tak uczymy dzieci, ze uczciwa rywalizacja to nieistotny drobiazg, liczy się
    stopień! Moje dziecko dostanie szóstke, a dzieci uczciwych mam trójeczke i
    bardzo dobrze! Spryt, oto co w zyciu najwazniejsze.
    Mamusia znajdzie testy i przerobi, potem kupi pracę maturalną, potem zamowi
    napisanie magisterium. naprawde tak Wam zalezy na stopniach, ze wolicie
    wychowac dziecko nieuczciwe, ale z wysoką średnią?
    Jestem przerażona.

    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • airebea 03.04.06, 18:37
    To jakś paranoja -te testy są dla nauczycieli a nie dla rodziców.Jesli dziecku
    nie wystarcza praca na lekcji i powtórzenie materiału przez nauczyciela to
    trzeba dodatkowo pracować na podstawie materiału w książce a nie na konkretnych
    zadaniach,które bedą na sprawdzianie.Zadziwia mnie jednak najbardziej postawa
    nauczycielki ,która udostepnia je uczniom a potem jest zdziwiona ,że z nich
    korzystają -w szkole mojego syna takie sytuacje są niedopuszczalne.
  • arwena_11 03.04.06, 19:13
    To nie chodzi o ocenę, ale zawsze łatwiej jest się wzorować na czymś co dzieci
    przerabiają ( w celu wykrycia braków ). Dziecka nie puszcza się samopas, tylko
    trzeba pokazać mu jak ma sie uczyć i sprawdzić jego wiedzę. A w przypadku
    Emilki to jest naprawdę wskazane, bo kto jak nie kasia nauczy ją jak się
    rozwiązuje testy i inne sprawdziany ( tego też trzeba się nauczyć, a
    na "nauczycielkę" nie ma co liczyć ). Gdyby szkoła uczyła, tzn nauczyciele byli
    tam z tzw.powołania a nie za karę, bo nic innego się nie trafiło, to nie trzeba
    by dzieci uczyć w domu i im pomagać. Poza tym nie widze powodu, dla którego ja
    nie miałabym poświęcić czasu mojemu dziecku i go czegoś nauczyć, a nie
    oczekiwać że szkoła go nauczy. Jak nie będzie super zdolne i pracowite to samo
    nie zdobędzie wiedzy. Dlatego też często dzieci słabsze, które przy
    zainteresowaniu rodziców i ich pomocy były by dobre, są w ogonach klasowych i
    niezdają.
    I to nie jest wymysł. Sama pamietam z mojego doświadczenia szkolnego. Zawsze
    byłam jedną z najlepszych w klasie, bo mama moja poświęcała mi dużo czasu.
    Czytałam płynnie na głos już w pierwszej klasie, a wiele innych dzieci nie
    potrafiło przeczytać 5 zdań na głos nie dukając nawet w ósmej. Przez pół roku
    chyba 4 klasy szkoły podst. uczył się ze mną kolega z klasy ( syn znajomej
    moich rodziców, która jako samotna matka od rana do nocy pracowała). Na
    półrocze był zagrożony z 3 przedmiotów ( wiadomo zamiast się uczyć to latał od
    rana do wieczora po podwórku z kolegami, a głupi nie był ). Po nauce ze mną i
    moją mamą wyszedł na koniec roku gdzieś w połowie stawki. Ale dlatego że był
    dopilnowany, lekcje sprawdzone itd. Jego mama była zachwycona i wdzięczna mojej
    za chęć poświęcenia czasu jej dziecku, bo sama go nie miała.

    Tak samo jest z Emilką. Puszczona samopas ledwo zdawała, albo i by niezdała do
    3 klasy. Teraz dzięki pomocy Kasi ma szanse, których wcześniej nie miała.
    Dlatego uważam, ze "wszystkie chwyty dozwolone". Jakby Emilka miała normalną
    nauczycielkę to może nie byłoby takiej potrzeby, ale tak nie jest. Więc
    przynajmniej niech z Kasią przerabia te sprawdziany. Będzie miała mniej stresu
    na lekcji. Przecież ona często miała trudność ze zrozumieniem polecenia. A
    jestem przekonana że pani nie zadała sobie trudu aby jej wytłumaczyć polecenie
    w trakcie sprawdzianu. Myślę że już same obeznanie sie z zadaniami i
    poleceniami, da Emilce szanse na wyrównanie szans w stosunku do innych dzieci.
    Przecież nie mówimy tu o byciu na pierwszym miejscu w klasie, ale o tym aby nie
    odstawać na szarym końcu.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )
  • verdana 03.04.06, 21:29
    Co innego pomoc - dla Emilki bardzo cenna, dla innych dzieci w zbyt duzym
    zakresie chyba jednak kontrowersyjna. Co innego pomoc, a co innego uczenie się
    z dzieckiem i oduczanie go bardzo cennej rzeczy - samodzielnosci i umiejetnosci
    uczenia się i zdobywania wiedzy bez pośrednictwa mamy. jestem za pomocą, gdy
    dziecko jej potrzebuje (jak Emilka czy ten kolega) i przeciw uczeniu sie z
    dzieckiem, ktore dałoby sobie radę samo.
    Ale niezaleznie od sytuacji nie "wszystkie chwyty" sa dozwolone. lepiej aby
    dziecko nie zdało niz zeby nauczyło sie, ze dobre wyniki zyskuje sie przy
    pomocy oszustwa.
    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • sion2 03.04.06, 21:34
    Dzięki za wypowiedzi. Verdana nie paja miłościa do mnie - znamy sie z innego
    forum - dlatego tał łatwo jej formułowac zaraz sąd o "uczeniu dziecka
    nieuczciwości i że tylko ocena się liczy". Lekko perfidne verdano - tyle mojego
    komentarza. Bo ty akurat znasz wiele z kontekstu sprawy.... zdziwiłaś mnie takim
    oskarżeniem.

    Własnie o to chodzi ze zupełnie nie byłam świadoma że te sprawdziany są
    tajemnica - gdyż w ogóle w 1 klasie te wszystkie ksiązki dzieci miały zawsze w
    domu i każd mógł cały czas ćwiczyć sprawdzian. Sprawdziany kytórych treśc ma być
    tajemnica wg mnie powinny być w matriałach dydaktycznych i metodycznych
    nauczyciela a nie w podręczniku dziecka.

    Emilka - ze swoimi problemami - zasłużyła na tą ocenę. Cały miesiac ćwiczyła,
    liczyła, układała figury, rysowała i robiła zadania z tekstem. Sugerowanie że
    teraz ja dostałam "5-" jest dziwne. Emilka nie umie powtórzyć zdania za drosłym
    a miałaby zapamiętac wyniki 10 zadań z matmatyki wraz z całym procesem jak coś
    obliczyć?! Smiechu warte.
  • airebea 03.04.06, 21:40
    Jak nam powiedziano -one własnie są materiałem dydaktycznym i żadne dziecko w
    naszej szkole ich nie dostaje.Kupujemy ksiązki w których nie ma sprawdzianów
    nie widać aby były niekompletne żadne strony nie są wyrwane-poprostu wiemy że
    do tych ksiązek są testy ,które ma nauczyciel.Nie jest to jedyny rodzaj
    podręczników z takim rozwiązaniem dlatego jestem zdziwiona tą sytuacją.Czy to
    jest "wesoła szkoła" wydawnictwa MAC -w drugiej klasie z zielonym kolorem na
    okładkach ?
  • verdana 03.04.06, 21:41
    To trzeba było powiedzieć nauczycielce. Ale sama reakcja nauczycielki - o ile
    rzeczywiscie inne dzieci testów nie miały - byla prawidlowa (tym razem, bo na
    ogół to wredne babsko).
    Fakt, ze podreczniki i testy sa u Pani mogł dawać do myslenia. Jesli trzeba je
    bylo skserować, to chyba inne dzieci nie miały do nich dostepu?
    A najłatwiej wytłumaczyć krytykę faktem "ona mnie po prostu nie lubi".


    --
    Nowe zdjęcia - Mopsa i Kota
    img204.imageshack.us/img204/7329/beztytuu3xx.jpg
    img516.imageshack.us/img516/839/dsc00779ni.jpg
  • pade 03.04.06, 21:50
    Z tego co napisała Kasia zrozumiałam, ze test był w podręczniku dziecka a nie
    Pani i Kasia nie ukradła tego testu tylko skserowała z podręcznika dziecka i
    ćwiczyła go z nim. Chyba opacznie to wszystko zrozumiałaś Verdano.
    --
    moje dzieci
  • andaba 03.04.06, 22:50
    Byłoby to niedopuszczalne w przypadku dziecka chociażby przeciętnie zdolnego.
    Ale w tej sytacji... Trudno mi to skrytykować, prawdopodobnie Emilka miała
    podobny stopień trudności rozwiązując ponownie te same zadania, niż pozostałe
    dzieci widząc je pierwszy raz.
    --
    Smerfy na wakacjach oraz... najmłodszy w rodzinie.
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=24145783&a=33263190
  • bbarbara 03.04.06, 23:23
    Mój syn także uczy się z wesołej szkoły. (WSIP) Sprawdziany są normalnie w
    podręczniku dla dzieci i każdy jeśli tylko chce może sobie ćwiczyć choćby od
    września.
  • cruella 03.04.06, 23:22
    Kasiu,

    jak wiesz mój Kuba również pracuje na "Wesołej szkole". Teraz zaczynam rozumieć,
    dlaczego jego sprawdziany wychodzą tak średnio. On tych testów w domu nie
    rozwiązuje, nawet do nich nie zagląda. I jak ma konkurować z resztą dzieci?

    Nauczycielka na zebraniu zabroniła rozwiązywania ich w domu. Powód: te testy są
    odzwierciedleniem ich wiedzy. Poza tym są nauczyciele i nauczyciele. Jeden
    chwali pracę za jej piękno, inny za samodzielną pracę dziecka. Zdarzyło mi się
    przeczytać w zeszycie "piątka dla mamy". Tylko rodzice jakoś tego nie zauważają
    i dalej odrabiają prace za dzieci. Zabroniła również robić materiał do przodu,
    by dziecko lepiej wypadło przed kolegamismile))

    Wracając do Emilki bo tu temat jest nieco szerszy. Radziłabym zerkać ukradkiem
    na te materiały i samemu wymyślać podobne. W końcu na tym polega nasza dodatkowa
    praca z dzieckiem w domu. Dziecko w ten sposób nie przepisze szablonowo zadania
    w szkole ale będzie znało metodę i o to w tym chodzismile) Kasiu, sama bez problemy
    wymyślisz kilka podobnych zadańsmile
  • joannab-o 04.04.06, 09:58
    Rozmawiacie o tym, jakby chodziło o sprawdzian z fizyki w liceumsmile
    Mała nauczyła sie na pamięć kilkudziecięciu wyników dodawania i odejmowania? Już
    wie ile to 17+35 ale ile to 17+38 nie wie?
  • sion2 04.04.06, 10:06
    Dziewczyny sądzę że będę robiła własnie tak jak radzą niektore: mam sprawdziany
    skerowane a więc patrząc na nie powymyslam podobnie działania oraz zadania z
    tekstem i będziemy rozwiązywać je przez kwiecien.
    Po drugie porozmawiam z Emilką o tym, że samego sparwdzianu robić nie będziemy
    gdyz jest to niesprawiedliwe że inne dzieci w domu go nie mają i nie ćwiczą.

    Podkreślam jeszcze raz że sprawdzianiu nie zdobyłam podstępem - czasami dzieci
    dostają ksiązki do domu, raz Emilka miała więc skorzystałam i skserowałam jej. A
    całą 1 klasę dzieci nosiły ZAWSZE ksiązki ze sobą i przez cały rok było wiadomo
    jaki sprawdzian będzie np. w maju choć dopiero jest wrzesien. Na początku 2
    klasy rodzice się zbuntowali że dzieci tyle dźwigają i książki zostały w klasie
    a dyżurni wyrywają im karty pracy na początek każdego dnia.

    Wiele razy pani Emilki okazała się nieuczciwa wobec niej więc twoje słowa
    verdano że uczę małą nieuczciwości są nie na miejscu. Bo doskonale wiesz z forum
    wychowania w wierze że jestem wyjątkowo wyczulona na sparwy moralne tego dziecka
    ze względu na jej środowisko rodzinne.
  • linn3 05.04.06, 16:48
    Z tego co piszesz (nie znam wcześniejszych postów o Emilce) to jej problemem są
    nie tylko problemy w nauce, ale również wiara we własne sily. Dlatego - skoro
    uważasz, że i tak nie jest w stanie zapamiętać wyników konkretnych przykładów -
    możesz podawać te ze sprawdzianów ( i trochę zmieniać treść zadań tekstowych),
    ale Emilka nie może wiedzieć, że ćwiczy przykłady które będą na sprawdzianie.
    Zadna to satysfakcja dostać dobry stopień, ze świadomością, że ćwiczyła to
    wcześniej, a inne dzieci nie - zwłaszcza jeśli nauczycielka komentuje to w taki
    sposób. Nie ma nic złego w przygotowywaniu dziecka do sprawdzianu - zwłaszcza
    takiego jak Emilka - nie pokazuj jej po prostu kser sprawdzianów.Pozdrawiam
  • sion2 05.04.06, 20:29
    Dziękuję bardzo za rady - własnie tak zrobię smile.
  • tygrysica2208 06.04.06, 21:30
    Ciekawe, bardzo ciekawe... Skserowałaś sprawdziany, które ćwiczyłaś z
    dzieckiem, ale jakoś nie wpadałaś na pomysł żeby ćwiczyć "Trening przed
    sprawdzianem".

    W Wesołej szkole przed każdym sprawdzianem jest właśnie Trening... Wszystko co
    pojawi się na sprawdzianie jest powtórzone, więc jeśli chciałaś pomóc,
    przygotować, to mogłaś to zrobić w uczciwy sposób.
  • dorotakatarzyna 04.04.06, 10:55
    Mój syn jest w trzeciej klasie, też korzysta z wesołej szkoły. Pani wyrywa
    sprawdzian kilka dni przed. Zawsze zdążę przepisać zadania, ale nie zawsze młody
    zdąży je przerobić, bo to wyjątkowy egzemplarz sad Myślę, że sprawdziany można
    wcześniej ćwiczyć. Moje dziecko boi się nieznanego, i chociażby spojrzenie w
    zadania pomaga mu się oswoić z nimi.
    Poza tym nasza pani jest zupełnie inna. W drugiej klasie, gdy dzieci miały
    dyktanda, pani najpierw podawała tekst, który dzieci będą pisać, dzieci się go
    uczyły i dopiero pisały.
    Nieważne, w co wierzy pani, ważne żeby dziecko uwierzyło w siebie.
  • airebea 04.04.06, 11:17
    Dla mnie jest bezsensowny sprawdzian ,czy dyktando ktorego treść juz dziecko
    zna.Nie wiem ,może dla tego ,że moje dziecko bardzo dobrze się uczy ale jestem
    bardzo zadowolona ,że jego szkole panują takie surowe zasady a nauczycielka
    jest bardzo wymagająca.Dzieki temu wiem ,że dziecko zna i rozumie przerobiony
    materiał a nie opanowało/ może tylko pamięciowo/ jakiś wycinek.Wiem ,że jeśli
    dostaje ocene bdb to naprawde coś umie.Ponadto w tak w jego jak i w kazdej
    szkole są dzieci gorzej sobie radzące,z orzeczeniami o pewnych
    dysfunkcjach ,które korzystaja z reedukacji i ich sprawdziany są oceniane inną
    metodą więc tez mają szanse na dobry stopień .
  • hankam 05.04.06, 11:49
    Bardzo żal mi Emilki. Pierwszy naprawdę dobry stopień i od razu zakwestionowany.
    Myślę, że rzeczywiście niewłaściwe jest robienie sprawdzianu na brudno, lepiej
    cwiczyć podobne zadania, ale powinnaś ze wszystkich przekonywać panią, że
    Emilka zna materiał, który był na teście. Może mogłaby na lekcji rozwiązać
    jakieś podobne, byle nie trudniejsze zadanie.
    Cholera, co za nauczycielka.

  • makao13 10.04.06, 15:46
    Zadziwia mnie, że wszyscy zgadzamy się na oceny w klasach 1 -3. Dlaczego Emilka
    dostała 5-. Powinna dostać stempelek, albo adnotację - następnym razem bardziej
    się postaraj lub tym razem było naprawdę świetnie. Takie były założenia reformy
    o bezstresowej szkole. A na dodatek, jeżeli pani nauczycielka nie dostrzega
    problemów dziecka, to niech idzie "...krowy doić"
    Druga sprawa, jeśli testy są w książce to wyjątkowym lenistwem ze strony
    nauczyciela jest wyrywanie ich dzieciom z książek i dawanie dzieciom jako
    sprawdzian. Moim zdaniem, powinna przygotować własne w oparciu o przerobiony
    materiał.
    Trzecia sprawa, w klasach 1-3 dobry nauczyciel nie potrzebuje testów co
    miesiąc, żeby ocenić dziecko. Trzymam kciuki za Emilkę.
  • sion2 10.04.06, 19:31
    Ta ocenia była opisowa tzn. było napisane "bardzo dobrze- "
    w tej szkole jest skala ocen " musisz popracowac, dobrze, bardzo dobrze,
    wspaniale, bravo" a oprócz tego pani dodaje jakieś szczegółowe info od siebie
    np. umiesz dodawac i odejmnować choć ronbisz jeszcze błędy" itp.

    Emilka miała 3 błedy w całej pracy + uwagę "bardzo niestarannie narysowałaś te
    figury" a niestarannośc polegała na tym że kilka razy ścierała gumką figurę aż w
    końcu narysowała dobrą (poelcenie było: narysuj 3 dowolne czworokąty).

    Rozmawiałam z nauczycielką nauczania początkowego z sąsiedniej szkoły i była
    lekko zszokowana zachowaniem wychowawczyni Emilki. Powiedziała ze rodizce kupują
    dzieciom ksiażki na początku roku przeważnie wszystkie i jest naiwnością sądzić
    ze żaden rodzic nie skseruje sprawdzianów będących w ksiązce ucznia. Jeśli
    nauczyciel chce miec obiektywną ocenę umiejętności ucznia to sam układa
    sprawdzian lub sięga do materiałów dydaktycznych swoich a nie potem wyraża
    oburzenie ze ktoś ćwiczył sprawdzian z dzieckiem z licznymi dysfunkcjami
    rozwojowymi. W ogóle nauczanie początkowe ma przede wszytskim kształtować
    nastawienie dziecka do nauki, ma je zachęcić do nauki i rozwoju a nie obrzydzić
    mu na całe życie. Dlatego w nauczaniu początkowym liczy się także wysiłek
    dziecka, czy robi postepy (a nie tylko jak wypada na tle klasy) w swoim rozwoju,
    czy przejmuje sie obowiązkami itd.
    Emilka i tak będzie na 80% powtarzała 2 klasę. Testy mamy 28 kwietnia. Ale ona
    jest na oko oceniając jakiś niecały rok w tyle za dziecmi a nie 1,5 roku jak
    było jeszcze na początku 2 klasy. Gdyby teraz pisała sprawdziany z początku 2
    klasy jestem pewna że miałaby same dobre oceny, gdyz teraz ma to opanowane
    doskonale.
    Ona rozwija sie ale wolniej niz inne dzieci, np. kiedy dzieci opanowywały
    tabliczkę możenia do 30, ona dopieroopanowała dodawanie liczb dwucyfrowych,
    teraz keidy dzieci mnożą do 100, ona przestała dopiero robić błedy w mnozeniu w
    zakresie 30 itd.
    Gorzej jest tylko z j. polskim i głównie dlatego będzie - chyba - powtarzała klasę.
  • renka14 10.04.06, 19:41
    nie rozumiem problemu, sprawdziany sa w karcie pracy z matematyki dostepne
    dziecku w domu z takimi samymi zadaniami jak na tescie (te ma nauczyciel) ale
    nie tymi samymi, dzieci rozwiazuja je w ramach przygotowan do sprawdzianu, ja
    (a czesciej tatus) robie mojej corce jeszcze dodatkowo taki sam trening z
    zadaniami wymyslonymi przez nas ale wzorowanymi na tym co jest w podreczniku,
    gdzie tu jest cos nieuczciwego???

    moje polskie litery sie zbiesily
  • ies2 11.04.06, 09:43
    Teraz juz wiem i zrozumiałam dlaczego moje dziecko kiepsko wypadało na
    sprawdzianach, byłam złą matką , bo zamiast tak jak inni rodzice przerabiać z
    nim testy w domu puszczałam chłopaka samopas. O naiwności ludzka, teraz moje
    wrażliwe dziecko chodzi do 6 klasy i nadal wierzy w sprawiedliwość, bo tak go
    wychowałam.
  • dorotakatarzyna 11.04.06, 11:07
    A mój Michał znowu dostał jedynkę... znowu nie zdążył... Chociaż mógł przerobić
    ten sprawdzian, chociaż robił trening przed sprawdzianem... Ja już nie mam siły...
  • hankam 11.04.06, 09:30
    A nie możesz przenieść Emilki do innej szkoły? Chyba, że dzięki powtarzaniu
    klasy zmieni wychowawczynię. To byłby chyba podstawowy plus tej sytuacji.
  • sion2 11.04.06, 12:57
    drogie mamy czy naprawde nie daje wam nic do myslenia że sprawdziany 1-3 w tym
    programie są drukowane w podreczniku dziecka w związku z tym NIE SĄ tajemnicą i
    że być moze autorzy tego pomysłu sami wyszli z założenia ze rodzic/opiekun może
    z dzieckiem ćwiczyć wczesniej sprawdzian?

    bo nie wiem czy wiecie że nauczyciel ma swoje materiały do tego prohramu, wiele
    zeszytów, tablic, rysunków, ksiązek metodycznych itd. - wszystko w komplecie z
    podręcznikiem dziecka. I tam także mogły być wydrukowane sprawdziany a jednak
    zpstały umieszczone w ksiązce dziecka.
    I nie chodzi tutaj o klasę szóstą lecz o drugą, która nazywa się nie bez powodu
    "nauczanie początkowe" i ma zupełnie inny system ocen niż klasy wyższe.

    Oczwyiscie ja się wycofałam z samego przerabiania sprawdzianu, wymyslam Emi po
    prostu podobne zadania ale sprawdzianu nie robimy. Zrobiłam rapetem JEDEN taki
    sprawdzian z nią a jestem do czci wiary osądzana. Jestem tylko wolontariuszką
    pomagającą dziecku a nie jędzą zaprogramowaną aby nauczyć je nieuczciwości i
    oszukiwania, zyczę niektórym trochę rozsądku w formułowaniu opinii o działaniu
    innych.
  • ies2 11.04.06, 14:19
    sion2 napisała:

    I nie chodzi tutaj o klasę szóstą lecz o drugą, która nazywa się nie bez powodu
    > "nauczanie początkowe" i ma zupełnie inny system ocen niż klasy wyższe.
    >
    O naiwności ludzka, teraz moje
    wrażliwe dziecko chodzi do 6 klasy i nadal wierzy w sprawiedliwość, bo tak go
    wychowałam.
    Przeczytaj dokładnie zanim się wzburzysz. To,że jesteś wolontariuszką i
    pomagasz dzieciom, to bardzo szlachetne,ale czy masz odpowiednie przygotowanie
    żeby uczyć? Tak uważam, że robisz źle, dlatego, że nauczyciel stosuje jednakowe
    kryteria oceny dla wszystkich dzieci, zarówno dla tego, który widzi zadania po
    raz pierwszy i dla tego, który już dzisięc razy przerobił te lub tego typu
    zadania. To tak jak z szukaniem grzybów musi przeszukać cały las, a drugiemu
    mówi się to zajrzyj pod ten krzaczek.
    Nauczyciel
  • sion2 11.04.06, 15:34
    Moja droga,
    kwalifikacje mam, te najważniejsze u wolontariuszki to dobre serce i
    cierpliwośc, dyplomy rzadko pomagają smile. Choć ja akurat byłam wychowawczynia
    przedszkoną zanim zachorowałam i zaczęłam pomagać tej rodzinie.

    Tak się oburzasz za JEDEN sprawdzian Emilki, dziecka które jest poniżane,
    opóźnione w rozwoju, nieszczęśliwe i odrzucone. Które w wieku 9 lat nie zna
    bajek z przedszkola, szkoda że dostała tę piątkę, nie? niesprawiedliwie!

    nie pomagam w ten sposób Emilce przez cały rok szkolny lecz wyjątkowo w marcu
    własnie tak zrobiłam ale straszna krzywda się stała reszcie klasy
    Emilka na początku roku szkolnego w ogóle ksiązek nie miała...

    podkreslam jeszcze raz, że sama nauczycielka nauczania początkowego z innej
    szkoły powiedziała mi że niepoważny nauczyciel co robi sprawdziany wyłacznie te
    wydrukowane w ksiązce ucznia i chce je uważac za obiektywne podczas gdy 3/4
    rodziców ma dostęp do tych sprawdzianów przez większośc roku szkolnego

    nic nie przeszkadza nauczycielce robic sprawdziany swoje własne, wymyslone
  • ies2 11.04.06, 16:08
    Zwłaszcza te kupionesmileZ całym szacunkiem, ale dobre serce i cierpliwość nie są
    wystarczające, trzeba mieć solidne profesjonale podstawy i jeszcze
    doświadczenie, aby pracować z dziećmi, zwłaszczami z takimi jak Emilka. Trzeba
    mieć jeszce autorytet, grać uczciwie i sprawiedliwie. Ponieważ nie rozumiesz co
    chciałabym Ci przekazać to kończę. A propos pamiętaj, że w kwietniu możesz
    napisać test za nią.
  • cruella 12.04.06, 08:51
    Zgłaszasz się na ochotnika? Masz może "solidne profesjonalne podstawy i jeszcze
    doświadczenie"?
    Przepraszam ale mnie dziś diabli ugryźli.

    Kasia żyły sobie wypruwa by dać tym dzieciom namiastkę domu i nieco podciągnąć w
    nauce. Mnóstwo rodziców świadomie oszukuje nauczyciela odrabiając prace domowe w
    ich zeszytach, podgotowując klasówki...Kasia zrobiła to nieco nieświadomie.

    Więc powinna zostawić Emilkę czy też podszkolić się kończąc studia w tym kierunku?

    Lepszy wróbel w garści...

    Lepsza Kasia popełniająca drobne błędy niż ci, którzy jedynie biernie oceniają.

    A teraz pewnie posypią się gromy...trudnosad(
  • hankam 11.04.06, 16:01
    Szczerze mówiąc, myślę, że błędem ze strony nauczyciela jest dawanie do
    rozwiązania zadań, które są w książce. Zawsze można podejrzewać, że ktoś tę
    książkę będzie miał i przerobi coś w domu.
    Tak naprawdę istotne jest, czy dziecko UMIE rozwiązywać pewien typ zadań. Skoro
    testy są dostępne dla wszystkich, wydrukowane w książce, to nie widzę powodu,
    dla którego uczniowie nie mogliby z nich korzystać. Nie są objęte tajemnicą
    państwową. To nauczyciel nie powinien z nich korzystać, tylko przygotować
    własne. Myślę, że sporo dzieci z nich korzysta i rzeczywiście, aby wyrównać
    szanse, w klasie powinny być użyte inne zadania.
    Nie podoba mi się sąd nad Sion. Co najmniej trzy razy, w odpowiedzi na zarzuty,
    zapewnila, że więcej testów z książki przerabiac nie będzie. To powinno uciąć
    łeb sprawie. Ale ucięty leb co chwila odrasta i co chwila Sion obrywa za to, że
    jakieś dziecko w szóstej klasie dostało lepszy stopień od innego dziecka - ani
    chybi nieuczciwie.
    Sion, więcej asertywności. Powiedz wychowawczyni, że owszem, skserowałaś testy,
    ale że po pierwsze dziecko umie rozwiązywać te zadania i można to sprawdzić, a
    po drugie więcej skserowanych testów z Emilką przerabiać nie będziesz, więc bez
    względu na to jakie zadania będą na sprawdzianach nie chcesz więcej slyszeć
    zarzutów, że dziecko się wyuczyło czegos na pamięć.
    I bez względu na wszystko - przekaż Emilce, że NAJWAZNIEJSZE JEST TO, ŻE TO
    UMIE I ROZUMIE.
    Pozdrawiam, i powodzenia.


  • sion2 11.04.06, 17:25
    Dziękuję hankam, własnie tak postapiłam. Dziecku wyjaśniłam ze pani mnie
    poprosiła abysmy samych sprawdzianów nie pisały wczesniej tylko cwiczyły podobne
    zadania (nie mówiłam o tonie pełnym pretensji i oburzeniu...) i tak robimy.

    Poza tym mnie oburzyło wmawianie mi na upratego że Emilka nie umie tych zdan co
    jest bzdurą, moim zdaniem opanowała dodawanie i odejmowanie w pamięci w zakresie
    100 na piątkę, ja w tej chwili licze wolniej od niej gdy mamy np. 38 + 56 smile.
    A pani zamiast sprawdzić to od razu dziecko oskarzyła, podobnie jak całą 1 klasę
    i poczatke drugiej pisała jej uwagi ze "linii nie trzyma" a okazało się że mała
    ma problemy z dostrzeżeniem w zwykłym zeszycie grubości lini, miała podejrzenie
    o astygmatyzm. Jak dostała zeszyt w kolorowe linie, którego nota bene używało
    połowę dzieci w klasie, problem natychmiast zniknął. Ale najpierw pani uparcie
    twierdziła ze dziecko nie opanowało zasad pisania lietrek i nie wie które pisac
    w jakiej linii. Dziwne że w zeszycie z kolorowymi liniami nigdy sie nie
    pomyliła. Pani wie jaką ona ma sytuację w domu ale ciągle dziecko dołuje i
    obwinia za to, co zaniedbali jej rodzice.
  • cruella 12.04.06, 08:52
    Tu niestety pozostaje odczekać i w dłuższym okresie pokazać pani, że Emilka
    testów nie odrabiała a jednak jakoś sobie radzismile
  • joannab-o 11.04.06, 18:29
  • joannab-o 11.04.06, 18:35
    Hehe, wysłało mi się.

    A nasze standardy domowe sa takie, ze sie wogóle do sporawdzianów nie
    przygotowujemy :0)
    Bo, jak mi powiedział mój 11-latek, sprawdzian ma sprawdzić, czy sie ktoś
    nauczył w trakcie całego czasu od poprzedniego sprawdzianu, a nie to, czy w
    przeddzień zasiadł do powtórki.
    Syn uczy sie PO sprawdzianie!smile Bo sprawdzone zostało (przeważniesmile), że jednak
    sie nie uczył wystarczająco.smile

    No, a jak ktoś jeszcze jest tak czysty moralnieconfused) to prosze kamyczek do rączki
    i w Sion2

  • renka14 11.04.06, 18:47
    sorry, ale mnie nie przekonacie, sprawdzian w podreczniku powtarzam do
    znudzenia jest taki sam, nie ten sam i nie na darmo nazywa sie trening, jest
    wlasnie po to, zeby dziecko sobie go przerobilo przed sprawdzianem i nie
    zamierzam postepowac inaczej, nie uwazam tez jakoby to bylo nieuczciwe,
    nieuczciwe byloby kupic zestaw nauczycielski i zeby dziecko wkulo sprawdzian w
    domu

    ????
  • sion2 11.04.06, 19:05
    właśnie zapomniałam napisac że my oczywiście "treningi" robimy także, o ile
    dzieci nie zrobią ich w klasie

    ja nie ćwiczyłam ciągle sprawdzianu (na oniec miesiaca dopiero) ale wymyślałam,
    ścigałam zadania, układałyśmy figury plastykowe itd. nie starczyło nam pomysłow smile
  • joannab-o 12.04.06, 08:25
    A teraz poważnie, bo czasem sobie żartujemysmile

    Szczerze doradzam wszystkim, ale rodzicom i opiekunom dzieci słabo uczącym się w
    szczególności uczenie dzieci tego, ze oceny nie są ważne i że ważne jest tylko
    nauczenie się.
    Raz sie uda raz nie i nieważne, czy udało sie akurat na sprawdzianie - liczy się
    wysiłek, postępy, umiejętność SAMOOCENY. To jest pewniejsze źródło satysfakcji
    niż magiczna cyferka w dzienniku.
    Teraz Emilka potrafi napisać na 5, pewnie w przyszłości będzie gorzej, więc
    uzależnianie jej samopoczucia od osiąganych ocen jest pakowaniem jej w
    nieuchronne kłopoty i może w końcu w permanentny dołek.
    Trzeba zrezygnować z uciechy, że była piątka, żeby nie sprowadzać cierpienia z
    powodu jedynki.
  • arwena_11 12.04.06, 15:30
    Jest tylko jedno ale, Emilka na ogół dostawała "jedynki" i piątka jest dla niej
    nowością, a nie codziennością. Zwłaszcza, że naprawdę sie napracowała, uważam,
    że powinno się ją docenić, a nie umniejszać zasługi.
    I niezależnie od tego co kto myśli i co się komu podoba, Ja ze swoimi dziećmi
    jak pójdą już do szkoły, będę najpierw odrabiała lekcje, a potem jak będą
    starsze sprawdzała i pomagała im w trudniejszych zadaniach. Dziecko musi sie
    nauczyć uczyć. A szkoła na pewno tego nie zrobi. Może nie zrobię wielkiej
    kariery zawodowej, ale będę miała czas na pomoc dziecku i spędzanie z nim
    czasu. Pracować mogę jak będzie w szkole.
    I nie obchodziłoby mnie, czy ktoś uważa, że to jest uczciwe czy nie. Każdy może
    pomagać dziecku, tylko nie każdy chce.
    A poza tym, przecież jak dziecko się nauczy w domu, to sprawdzian w klasie
    zrobi bez trudu. Tak wiec, nic nie da odrabianie lekcji za dziecko, bo i tak to
    wyjdzie, ale trzeba mu pomagać aby nauczyło się jak je dobrze i starannie
    odrabiać. Więc nie ma tu nic z nieuczciwości. Tylko trzeba poświecić dziecku
    czas.
    Gdyby Emilka była moim dzieckiem, to bym wygarnęła pani wychowawczyni. Na pewno
    nie dopuściłabym do tego, żeby swoje flustracje wyładowywała na moim dziecku.
    Ale Emilka nie ma poza Kasią żadnego obrońcy. Gdyby nie to, że mam ciut za
    daleko i boję się że Pani jeszcze bardziej bedzie odgrywać sie na Emilce, to
    pojechałabym z Kasią do szkoły na rozmowę.

    Ale jeszcze nic straconego, sytuacja we mnie dojrzewa do działania.
    O rany, kto powiedział, ze nauczyciel to święta krowa, której nie można ruszyć.
    Jak się chce to można. Nawet poruszając Ministerstwo, jak kuratorium nie chce
    zając sie sprawą.
    Można nawet doprowadzić do cofnięcia decyzji rady pedagogicznej kończącej rok
    szkolny ( co podobno było nie do zrobienia, a udało sie moim rodzicom ). Trzeba
    tylko chęci i woli walki o dobro własnego dziecka. Co prawda musiałam zmienić
    szkołę, bo było podejżenie że ta k....., będzie się mścić w następnym roku, ale
    z promocją, bez powtarzania klasy. Ale trzeba było poruszyć aż ministerstwo,
    aby babsztylowi utrzeć nosa.
    Myślę że jakby Emilka miała innych rodziców, to żadna pożal się Boże
    nauczycielka, by jej nie dokuczała. A że nie ma, to hulaj dusza, można się na
    biednym dziecku powyżywać.
    Takich nauczycieli powinno się wydalać ze szkoły z zakazem wykonywania zawodu,
    bo robią więcej złego niż dobrego. Ona tam jest od tego aby pomagać dzieciom, i
    to zwłaszcza tym z kłopotami, bo te dobre mają najczęściej pomoc w domu, albo
    są super zdolne.
    No to się wreszcie wygadałam. Aż mnie trzęsie, jak słyszę od Kasi
    kolejne "cudowne" wieści o pani nauczycielce.

    A tak swoją drogą, nauczyciele chcą być autorytetami i żądają dla siebie
    szacunku. Bardzo przepraszam, ale tego nie dostaje sie z dyplomem wyższej
    uczelni. Na szacunek trzeba sobie zasłużyć swoim postepowaniem, a autorytet
    buduje sie latami. Ja w swojej karierze szkolnej spotkałam może dwóch
    nauczycieli, godnych szacunku. Mam nadzieję ze moje dzieci będą mmiały więcej
    szczęścia.
    --
    Marta
    Mama Danielka ( 16-11-2000 ) i Gabi ( 05-07-2002 )

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.