Dodaj do ulubionych

karmienie piersią-depresja-pomocy !!!!!!

IP: *.chello.pl 23.01.03, 15:31
Mój syn kończy właśnie 3 tygodnie a ja mam ostre początki depresji. Czy ktoś
z Was może mi poradzić co zrobić, by karmić dziecko naturalnie? W szpitalu, w
związku z moimi "przejściami" i 5 dniowym totalnym "wyłączeniem" (uraz po
narkozie) dziecko było karmione butelką. Efekt wiadomy: nie przystawianie
spowodowało małą ilość pokarmu, a jego potrzeby żywieniowe są już mocno
rozbudzone. Młody wrzeszczy i odmawia (wykręcając sie całym ciałem) ssania
pustej niemal piersi (na dobę udaje mi się 'wycisnąć" pożyczoną elektryczną
medelą jakieś 180 ml podczas gdy on potrzebuje około 650) i wszelkie próby
przystawienia go - EFEKTYWNEGO - nie odnoszą rezultatu: ryczy z głodu,
niecierpliwi się, o jakiejkolwiek nauce efektywnego ssania można zapomnieć.
Karmię go po 15 miut przed podaniem butli, starając się by ssał prawidłowo,
ale on pomału zapomina o co biega. W efekcie -w chwilach, gdy śpi zamiast
sama przyłożyć głowę do poduszki, wiszę na elektrycznej dojarce, a jak kończę
młody się budzi..... itp itp bez końca..... Babka z poradni w celu pobudzenia
laktacji kazała mi się przystawiać min. 6-8 razy na dzień: a ja nie mam
kiedy, bo Młodzieniec nie jest z tych, co lubią spać ... W efekcie popadłam w
błędne koło: daję mu "uciułany"własny pokarm, a potem butlę - on nie chce
piersi i wrzeszczy (p. neonantolog kazała mi go dokarmiać żeby się nie
odwodnił) - pokarm się nie produkuje bo dziecko nie zgłasza zapotrzebowania -
a przystawianie do piersi to jeden wielki ryk i wykrzywianie (trochę w tym
zasługi pań od laktacji, które po prostu wykręcały mu głowę cuchnącymi od
płynu dezynfekującego łapami). Pomału popadam w depresję, czuję sie
fatalnie .... nie umiem wykarmić własnego dziecka, mimo, ze to podobno
najbardziej naturalne i najprostsze na świecie. Boję się, że skoro od
początku muszę fundować mu "mieszankę" to co ze mnie za mama .... Brak mi
sił, motywacji, poczucia sensu mojego macierzyństwa. Trudno mi uwierzyć, że
można wychowac zdrowe szczęśliwe dziecko w oparciu o żywienie mlekiem
modyfikowanym (wszędzie trąbią o zasadach żywienia niemowląt - do 6 mca na
piersi) Co robić ??? Pomóżcie Kasia
Edytor zaawansowany
  • eremka 23.01.03, 16:20
    Kasiu, przede wszystkim: nie wmawiaj sobie, ze jestes zla matka, bo nie idzie
    Ci karmienie piersia. Wazne, ze sie starasz i zalezy Ci. Ale zalezy Ci za
    bardzo i stres moze hamowac Twoja laktacja. Wuluzuj sie, nie wiem, w jaki spsob
    masz to zrobic, bo Cie nie znam, ale moze sprobuj myslec pozytywnie przed
    karmieniem: potrafie wykarmic moje dziecko. Anyway, polecam Ci forum
    miesiecznika Dziecko, znajdziesz tam oparcie i fachowa pomoc i co najwazniejsze
    mlode mamy, ktore maja takie problemy jak Ty. Trzymam za Ciebie kciuki! Oto
    adres: www.edziecko.pl
    --
    Dzik jest dziki, dzik jest zly, dzik ma bardzo ostre kly
  • Gość: Saldo IP: *.dip.t-dialin.net 23.01.03, 17:22
    Droga Kasiu!
    Mleko mamy wprawdzie jest najlepsze ale nie niezastapione.Prawie niezastapiona
    i o wiele bardziej wazniejsza jest sama Mama w ogole,zeby byla zdrowa,tryskala
    radoscia i szczesciem.Malutkie dziecko oprocz posilkow najbardziej potrzebuje
    Twojego ciepla i bliskosci,bezpieczenstwa jakie mu dajesz,harmonii. A to mozesz
    mu dac tylko wtedy gdy bedziesz w zgodzie sama ze soba,wewnetrznie spokojna i
    zrelaksowana. Nie chce Ci odradzac zupelnego porzucienia piersi,ale czasami tak
    sie zdarza,ze po prostu nie wychodzi.I to naprawde zadna tragedia! To sobie
    musisz uzmyslowic!I sztucznie karmione dzieci chowaja sie dobrze,sa zdrowe i
    inteligentne!Wiesz,mleko mamy jest tak wartosciowe ze liczy sie kazda kropelka.
    Twoj synek mial tych kropelek juz dosyc sporo! Szczegolnie na poczatku,gdy
    pelno w nich cialek odpornosciowych. W chwili obecnej musisz zrobic jedno:
    uwierzyc w siebie!Ze gdy bedziesz chciala,to na pewno dasz rade! jesli bardzo
    chcesz karmic,to kup sobie ziolka na pobudzenie laktacji i jakas fajna ksiazke
    dla relaksu!Jesli jednak dojdziesz do wniosku,ze sytuacji nie da sie juz
    uratowac to prosze,obiecaj mi ze wraz z pojeciem decyzji porzucisz tez mysli o
    wyrodnej matce,ktora nie jest w stanie wykarmic swego dziecka!
    Ja sama jestem mama 2 coreczek! Pierwsza po trudnym porodzie wyladowala w
    szpitalu,wprawdzie dojezdzalam na karmienia i odciagalam pokarm ale wytrwac mi
    sie nie udalo.Po poworcie do domu mala miala przerazliwe kolki,plakala tak
    strasznie,co wielu czlonkow rodziny widzac moje mierne proby karmienia
    komentowalo,ze dziecko jest glodne.Przeszlam na butelke! Dziewuszka wyrosla mi
    zdrowa i doradna.Jest jedna z najwiekszych w klasie,jak choruje ,to tylko na
    lekkie przeziebienia.Moja mlodsza corcie karmialam prawie rok,choc ona tej
    mojej piersi za bardzo nie kochala i migala sie jak bylo mozna.Wolala konkretne
    jedzonko.Tez jest zdrowa i bardzo udana! Ale czy to tylko zasluga mojego mleka?
    watpie!
    Kasiu! Jestem pewna,ze bedziesz,ba jestes wspaniala mama!obojetnie czy
    wykarmisz synka naturalnie czy sztucznie! Najwazniejsze,ze dla niego jestes! ze
    on Cie przy sobie czuje!
    Zycze Ci z calego serca powodzenie! I wiele radosci!
    Gdybys potrzebowala bratniej duszy,pisz!
  • orka 23.01.03, 17:56
    Jestem mamą 8 miesięcznej Basi i to co opisałas w swoim poście. to jest z
    grusza, rzecz biorąc moja historia. Sposób na oporne dziecko poradziłą mi
    bardzo stara położna. Po małej ilości pokarmu i braku chęci u Basi byłam już
    starsznie zrezygnowana, brzuch po cesarce bolał i łzy kapały same.Wtedy za radą
    pani Grazynki położyłam się do mijego łózka z mom dzieckiem na całe 48 godzin.
    Ja leżałam obok niej, metoda pępek przy pępku i przystawiałam ją do cycusia
    czule mówiac przez 48 godz. Wstawałam tylko do toalety. Przez cały czas miała
    kontakt fizycny z małą, nie pozwalałam jej sie nawet odsunąc kiedy ryczała w
    niebogłosy. W ten sposób w ciągu dnia nie pzrystawiałam jej 8 razy, jak radzą w
    poradniach, tylko 30 razy.Zauważyłam, że ten pzrymusowy relaks bardzo zwiekszył
    u mnie ilosć mleka. Poza tym z każdą minutą jej płakania mleka dosłownie
    przybywało. To stare porzekadło,że na płacz dziecka matce zaczyna kapać pokarm
    do butów rzeczywiście się sprawdza. Oczywiscie było mi trudno pzrełamać ten
    moment zniechęcenia, kiedy rozwrzeszczaną i siną ze złości chciałam oddac na
    chwile w ręce teściowej albo męża. Jednak w tej metodzie nie wolno tego robić.
    Po 48 godz przymusowego łózkowania i skazania na "cycusiowanie" przełamałam ten
    kryzys. Wiem, powiecie że niehigieniczne spanie w łozku z własnym dzieckiem,
    okruchy z jedzonych na kołudrze kanapek itp. ALE SIE RZECZYWISCIE UDAŁO. to
    działa!!!!!!! Dzsiaj Baśka ma 8 miesięcy i cycusiowanie jest nie
    tylko "tankowanie mamy" ale rzeczywistym skłądnikiem diety, z którego Baska
    wcale nie myśli zrezygnowac.Po tych 48 godz ilośc mleka idealnie dostosowała
    się do potrzeb Basi. Nie podawaj butli. żeby dziecko sie nie odwodniło podawaj
    bardzo słabą herbatke Hipp uspakającą z anyżkiem i melisą- ale nie wiećej niż
    30 ml na 2,5 godz. Oprócz tego żadnego mleka i tylko cycuś! Daj znać, czy tez u
    ciebie zadziałąło.
    Pozdr
  • Gość: mama_synka IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 23.01.03, 21:30
    Kasiu, jestem mamą 14-miesiecznego dzidziusia, którego wykarmć piersią udało mi
    się tylko 4,5 miesiąca. Niestety, nie było to karmienie tylko piersią, lecz od
    trzeciego tygodnia życia karmienie mieszane, gdyż mi pokarmu nie starczało, a
    synek ciągle płakał. Zarówno moja mama jak i teściowa zawyrokowały, że z głodu
    no i faktycznie dokarmianie sztucznym mlekiem pomogło. Być może pomogła by to
    metoda "48 godzinna", ale wiekszą część dnia byłam sama w domu, nieprzytomna ze
    zmęczenia, musiałam sobie zrobić jeść, przewijać małego - więc i tak musiałam
    wstawać, więc nie dało rady jej wprowadzić w życie. Wtedy bardzo surowo siebie
    ocenialam, za wszelka cenę chcialam karmić piersią i tylko piersią, ale nie
    sprostałam zadaniu. Jak teraz patrzę wstecz na ten trudny okres, myslę, że
    dałam z siebie wszystko i Ty również robisz wszystko, co możesz. Powiem ci
    jeszcze, że syn do tej pory był tylko raz lekko przeziębiony. A tak jest
    zdrwiusieńki, żadnych infekcji. Dałaś mu wszystko, co najlepsze już do tej
    pory. Teraz troszkę wyluzuj się - i jak będzie, tak będzie dobrze. Nie daj się
    zwariować. Pozdrawiam
  • Gość: Kasia 2 IP: *.bos.east.verizon.net 24.01.03, 18:26
    Kasiu
    Mialam wrazenie czytajac Twojego maila, ze slysze swoja opowiesc. Tez Kasia,
    tez syn, tez 3 tygodnie, cesarka, pompowanie i straszlnie emocjonalna walka,
    aby maly sie w koncu przyssal do piersi. W szpitalu nam sie nie udalo,
    mimo "fachowej" pomocy konsultantek od karmienia piersia. W domu mama
    poradzila, zeby przed samym karmieniem wlozyc mu smoczek do buzi, zeby sobie
    pocwiczyl ssanie. Sciagalam pokarm tylko z jednej piersi, aby z drugiej to
    mleko sie same wylewalo. Na dodatek pomagalismy sobie silikonowa nakladka na
    piers (Medela). Aby sie rozluznila, maz mi podawal szklanke ciemnego piwa,
    zaleconego z reszta przez pediatre, bo podobno pomaga na tworzenie sie pokarmu.
    No i tak powoli maly zaczal jesc z piersi, a pozniej po kolei odstawialismy
    wszystkie srodki pomocnicze.
    Nie poddawaj sie i pamietaj, ze Twoje poswiecenie jest tu najwazniejsze. Pompuj
    skrupulatnie, bo im wiecej stymulacji sutkow, tym wiecej sie tworzy mleka. Ja
    juz tez tracilam nadzieje, a teraz go karmie. Jedyny problem to, ze maly troche
    nieprawidlowo sie przysysa, ale nad tym tez pracujemy i cyce bola coraz mniej.

    Powodzenia!
  • procesor 25.01.03, 23:27
    Po pierwsze
    JESTEŚ DOBRA MAMA!!!!
    Nie jest wazne czy karmisz butla czy piersia!

    Nawet gdy karmisz butelka i przytulasz sowje dziecko ono czuje twoja miłość
    choć ne ma miedzy wami tej "mlecznej pępowiny"!!!

    Czy korzystałąś z konsultacji w zwykłej poradni zdrowia czy w laktacyjej? T
    adruga zoczywistych względów lepsza ale nie wszedzie dostępna.

    Co do metod - jest jeszcze taka (sam próbowałam! pomogło!) - nie kariłam
    butelka - dokarmiałam wielka strzkawką bez igły a robi sie to tak:
    najmniejszy palec o ręki wkłądasz do buzi dziecka aż do drugiego stawu, opuszek
    palca do góryyy! i dotyka do podniebienia - niemowle w tej chwili ma odruch
    ssania! tuz przy palcu ostrożnie! włożona końcówka strzykawy - gdy maluch
    zassie - popychasz tłoczek i płynie mleko. Jak dzidzia przestaje - ty tez! nie
    nie podawaj mleka.
    Ja to stosowałam juz w pierwszym tygodniu w rozpaczy.... smile
    Ważne jest wsparcie w mężu. I najlepsza fachowa pomoc by pokazac jak co robic.

    Twoj maluszek jest juz dość spory więc z tą strzykawa może byc męczące "po
    palcu".
    Al ejest i druga metoda!
    Mleko w strzykawie, od strzykawy sonda - taka cienka rureczka miekka,
    przyklejasz ja sobie do piersi tak by wylot rurki był na brodawce, dzidzię
    przystawiasz do piersi i jak zassie pierś z ulepszaczem - ppodajesz mleko ze
    strzykawki, oczywiście tylko gdy zasysa!

    I naprawdę jesli przejdziesz nawet na butelke - nie martw sie! Ma to tę dobra
    strone że dzidzia może zacieśniać wiezy z tata przy karmieniu!! smile))
    Choc to trudne - uwierz - z czasem bedzie lepiej.
    A o wartości mamy nie świadczy to czy wykarmiła dzieko piersią czy butlą.
    Jestem zwolenniczka karmienia jak najdłużej (karmiłam b.długo, prawie dwa lata)
    ale nie kosztem zdrowia mamy - czy to psychicznego czy fizycznego.

    Masz kogos do pomocy??
  • ariana_ 26.01.03, 11:59
    Kasia!Trzymaj się mocno!Nawet jak ci się nie uda z piersią ,to nie znaczy że
    jesteś złą matką.Najważniejsze że się starasz.Niektóre przechodzą na butelkę
    nie podejmując żadnego wysiłku.Ja tez miałam duże problemy , karmiłam ze łzami
    w oczach i zaciskając zęby z bólu.Tak miałam popękane brodawki,że blizny mam do
    dzisiaj.Mnie się udało wytrwać ,ale jeżeli ty nie dasz rady to trudno.Butelki i
    mleko modyfikowane też są dla ludzi( dla dzieci).
    pa
  • Gość: kasia IP: *.chello.pl 26.01.03, 17:56
    Ojeej, bardzo dziękuję za wsparcie i porady wink Do niektórych, mimo szczerych
    chęci nie uda mie się zastosować - to odnośnie tych 48 godzin ... ja również
    nie mam rodziny w Wwie, gdzie mieszkam, mogę na szczęście liczyć na męża (jest
    b.ofiarny) ale w tygodni pracuje od 8 do średnio 19.00-20.00 więc nie miałby mi
    kto zrobić nawet symbolicznej kanapki do łóżka crying Troszkę się uspokoiłam (w
    dużej mierze dzięki waszej życzliwości smile i dzięki temu, że mój mąż przez week-
    end się trochu dzidzią zajął i chwilkę "pospałam"). Dzięki pracy z odciagaczem
    elektrycznym medeli (poradziły mi panie z poradni laktacyjnej i do tej pory
    była to z ich strony jedyna sensowna porada, chyba nie trafiłam na
    te "życzliwe")troszkę się już poprawiło i Młody po possaniu obu piersi (ssie
    ładnie i nie kaleczy, problem nie w popękanych brodawkach tylko pustych
    piersiach)"dojada" z butli jakieś 40 ml nie więcej (wcześniej po
    kilkudziesięciu minutach męki zżerał 80-100 ml co oznaczało,że napracowywał się
    na próżno), a dzisiaj w niecałą godzinę udało mi się odciągnąć 110 ml (sukce -
    wcześnie 50ml zbierałam pół dnia) - może więc uda się jeszcze "odstawić butlę"?
    Serdecznie Was pozdrawiam - i DZIĘKUJĘ smile)) Kasia
  • Gość: halina IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.01.03, 04:40
    Kasiu,
    wszystko robisz dobrze i przestan sie martwic, a bedzie lepiej, bo to stres
    Cie blokuje. Mialam dokladnie taka sama historie jak Ty z moja pierwsza
    coreczka (teraz 4 latka) i podobne problemy z druga (teraz 10 mies.), ale
    druga zalapala szybko (w tydzien)i karmienie piersia trwa do dzisiaj.
    Wiem dokladnie co przezywasz i powiem Ci to, co mi ktos powiedzial- JEDYNYM
    obowiazkiem matki noworodka jest opiekowanie sie dzieckiem, a obowiazkiem
    rodziny jest opiekowanie sie matka. I zadne sprzatania, przyjmowanie wizyt i
    obslugiwanie gosci nie moga Cie zajmowac. Powiedz:"nie, nie teraz". TERAZ masz
    opiekowac sie dzieckiem i odpoczywac. DUZO pij (po pare litrow plynow
    dziennie), jedz tresciwie, spij ile tylko sie da, a jak masz za malo mleka to
    mozesz nawet brac ziola na wzmocnienie laktacji (kozieradka i oset - ja to
    bralam przez prawie 2 miesiace 3 razy dziennie po 3 -4 kapsulki). Mleko bylo
    jak sie patrzy smile
    Moje obie corki tez przez cesarki, ale ze starsza to szpital zrobil duzo, zeby
    mi to karmienie piersia popsuc (dostalam sciagarke do mleka, ktora mi
    porozrywala sutki do krwi, sciagalam krew z mlekiem, a przed kazdym wlaczeniem
    jej do sciagniecia pokarmu plakalam przez 15 minut ze stachu, potem dziecko
    nie moglo sie dostawic , to dali jej mieszanke metoda " po palcu", bo
    obwiniali mnie, ze dziecko jest glodne itp.)
    Oczywiscie tez mialam depresje, bo nie umialam zrobic czegos tak prostego jak
    wykarmenie dziecka (oczywiscie teraz ironizuje)a prawie 3 miesiace uczylismy
    Mala ssac, az w koncu nawet "najlepszy specjalista od karmienia piersia w
    Ameryce Polnocnej" poddal sie i powiedzial, ze ona sie nie nauczy i karmilam
    ja sciaganym mlekiem do 5 miesiaca zycia.
    Ale z moja druga corka to juz poszlo zupelnie inaczej, bo wiedzialam czego
    unikac, a co robic. Tez byly problemy, ale szybko zostaly pokonane.
    Kasiu, wszystko bedzie dobrze,a juz wyglada ze jest lepiej: mleko bedzie Ci
    sie robilo jak bedziesz wypoczywac i karmic Malego piersia, tak czesto jak sie
    da.
    Zycze Ci wytrwalosci i powodzenia, a Twojemu mezowi zrozumienia (to trudne, ja
    wiem). Bedzie dobrze smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka