Dodaj do ulubionych

Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa

10.02.07, 22:00
Mam problem z moim 10 letnim synem. Od kilku lat nie je mięsa. Zaczęło się to
w przedszkolu i trwa do dziś. Staramy się czasem mu to mięso jakoś
"przemycić", nieraz się udaje... ale rzadko, co robić???
Obserwuj wątek
      • mmgos Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 10.02.07, 22:16
        ale ja nie chcę karmić go dietą wegetariańską. Nie mam czasu na gotowanie dwóch
        osobnych posiłków: dla syna - jeden i dla reszty rodziny - drugi. To bez sensu.
        Moim zdaniem dziecko powinno jeść mięso.



        nowe forum rodzinne: www.forum.rodzinna.eu
        • wieczna-gosia Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 10.02.07, 22:36
          a jego zdaniem nie. I obiektywnie- nie dziecko nie musi jesc miesa. Nie musisz
          gotowac dwoch posilkow- poczytam po prostu co powinno byc w jego posilku, aby
          byla pewnosc ze nic mu nie zabraknie. Jak cala rodzina zacznie jest kasze czy
          fasole to jej nie zaszkodzi.
          do tej pory rozumiem chlopak radzi sobie tak ze je z obiadu ziemniaki i surowke
          i amieso zostawia? to prosta droga do jakichs brakow.
          10 latek moze ci przy obiedzie pomoc- za cene tego ze nie bedzie musial jesc
          miesa. moze byc dla niego extra sos do polania ziemniakow, czy duszone warzywa z
          soja czy cokolwiek. W ogole potrawy wege maja taka ceche ze moga byc jedzone
          przez wszystkich.
          --
          opsesyjna.blox.pl/html

          gosklec@poczta.onet.pl
          • mmgos Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 10.02.07, 22:45
            owszem, przyznaję rację, czasami można zjeść coś bez mięsa, i przyznam się
            szczerze że ja osobiście lubię potrawy wege, ale mój mąż i młodszy syn są typowo
            mięsożerni. hmm, a mój mały wegetarianin nie lubi także soi (już próbowałam mu
            to podawać w różnej postaci), czym można jeszcze zastąpić białko? czy jajka i
            potrawy mleczne wystarczą?


            nowe forum rodzinne: www.forum.rodzinna.eu
            • mami7 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 10.02.07, 23:37
              Soja nie jest najlepszym źródłem białka, sporo z nią też roboty, no chyba, ze bierzez się produkty gotowe.
              Ale masz mnóstwo innych "fasolek": polecam wszelakie soczewice-np czerwona zamiast mięcha do sosu i makaronu i nie gotujesz dwóch obiadów, ale na dwóch patelniach. Mozna z nich bardzo szybko też zrobic pasztet.
              Wspaniała do wszystkiego jest ciecierzyca.
              Jedyny kłopot z fasolkami to namoczyć je przez noc i i ugotować.

              Tutaj sporo przepisów: uczta.vege.pl/, ale jest tez dużo innych miejsc wink
              Możesz zrobic kotlety, burgery z tych wszystkich fasolek. Na zimno syn będzie miał do kanapek.
              Możesz robić tez różne pasty z fasolek.
              Nabiał tak, jajka tak, ale potrzebne są jeszcze ziarenka, czyli kasze i fasolki.

                • sir.vimes Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 11.02.07, 18:49
                  W gruncie rzeczy słusznie uważasmile

                  Oprócz strączkowych polecam też wprowadzenie do diety syna orzechów w większej
                  niż zwykle ilości - nerkowce, brazylijskie też maja białko, a poza tym "dobre
                  tłuszcze" i inne takie itp .
                  Natomiast przy diecie wegetariańskiej należy unikać czosnku i cebuli (nie
                  rezygnować, ale ograniczyć.)



                  • aandzia43 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 16:03
                    Mam 19-letnią córkę, która praktycznie nigdy nie jadła mięsa. Wychowana
                    w "mięsnym" domu pluła swoją niemowlakową zupką, jesli tylko zwęszyła w niej
                    mięsko. Do 7-go roku życia jadała czasem kurczaka, rybę i mielone. Wędlin nie
                    zaszczycała nawet uwagą. Smak, zapach i widok mięsa wzbudzał w niej wstręt.
                    Martwił mnie ten stan rzeczy, dokąd nie poznałam zupełnie zdrowych i
                    rozgarniętych dzieci wegetariańskich i mięso przestało mi się jawić jako
                    niezbędny element diety dziecka. Odpuściłam sobie podstępne wtykanie memu
                    dziecięciu mięska. Córka "oficjalnie" przeszła na dietę wegetariańską (na
                    której de facto już była) w wieku 7 lat. Reszta rodziny mięso jada, ale jemy
                    też dużo potraw wegetariańskich, więcej niż przeciętna polska rodzina. Myślę,
                    że wychodzi nam to na zdrowie. Mnie gotowanie z warzyw kręci bardziej niż z
                    padliny, więc sztuka kulinarana kwitnie. Moja córcia jest zdrową i piękną
                    nastolatką. Jest szczupła, ale nie wyschnięta, ma ładną cerę. Czasem z
                    ciekawości skubnie kawałek kurczaczka, ale za każdym razem stwierdza, że "to
                    nie to". Jaroszostwo to najwyraźniej jej przeznaczenie. Nie martwcie się drodzy
                    rodzice. Z bezmięsnością dziecka można żyć i to całkiem zdrowo i dobrze.
                    Pozdrawiam, życzę powodzenia i trzyma kciuki.
                • magdajeden Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 12.02.07, 00:22
                  mmgos napisała:

                  > dzięki za rady, postaram się częściej do menu wprowadzać rośliny strączkowe, bo
                  > z rybą to nie wyjdzie, gdyż mój syn uważa że ryba to też mięso smile

                  a ty uważasz inaczej???
                  czyli ryba to co? roslina?

                  nie oszukuj go przemycając mieso, to nieetyczne.
                  trzeba urozmaicic diete i bedzie dobrze (tez mam córkę wegetariankę i tez
                  borykam sie z tym problemem, jak moja mama kiedys ze mną)


                  --
                  zakupiłam inny a ten darmo mi lezy.**w spodniej części spódniczki są wszyte
                  pateczki, ktorymi mozna podpiąć spódniczkę
                  • verdana Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 12.02.07, 17:11
                    Skomplikowana sytuacja. Bardzo dobrze jest powiedzieć "nie chce niech nie je" i
                    teoretycznie jest to 100% słuszne. Tyle tylko, ze syn nie jedzac, zmusza matke
                    jednak, jak widac, do gotowania dla siebie oddzielnie. Myślę, ze gdyby temat
                    postu był "moj syn nie je nic z mąka i musze gotowac dla niego oddzielnie"
                    posypały by sie gromy na syna. Ale jedzenie mięsa to nie tylko wybor smaku, to
                    także wybor etyczny.
                    Moim zdaniem, skoro młody człowiek ma już lat 10, to pora, żeby zapędzić go do
                    przygotowania sobie samemu oddzielnych potraw. Zdanie "synku, rozumiem, ze nie
                    jesz miesa, a ty zrozum, ze mnie sie nie chce gotować dwóch dań, więc masz
                    sobie przyrzadzić fasolke" - wydaje mi sie jak najbardziej na miejscu.
                    --
                    Mops i kot

                    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                      • verdana Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 13.02.07, 13:58
                        Nie - napisałas, że powinna istniec wymiana - dziecko pomoże przy obiedzie, a
                        w zamian za to nie będzie musiało jeść mięsa. Dla mnie to jednak nie ta droga.
                        Dziecko ma pomóc przy obiedzie niezależnie co je...
                        Ja proponuje metodę drastyczniejszą - skoro nie chce jeść tego, co reszta
                        rodziny - niech sobie samo to ugotuje. Nie ugotuje - nie zje. I tyle.
                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • wieczna-gosia Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 13.02.07, 21:01
                          tak jest a chlopak przejdzie na kanapki z serkiem smile i ciekawe ile mama wytrzyma.

                          ja osobiscie bym przeszla smile
                          jesli mama normalnie gotuje a dziecko normalnie jej w tym nie pomaga-
                          zachecilabym go do pomocy. To co zaproponowalas to dla mnie lekki szantaz. Nie
                          trzeba przy wegetarianizmie gotowac dwoch obiadow- mozna jeden po prostu oprocz
                          mieska gotuje sie fasoole. to jeden garnet wiecej. I tym garnkiem faktycznie
                          moze sie zajac kontestator. Ale takiego wyobcowania bym nie robila- my jemy obad
                          a mareczek nie je mieska wiec mareczek gotuje dla siebie. nie cierpie gotowac
                          ale akurat wstawienie jednego gara wiecej mnie nie rusza ak juz robie. Tylko
                          fajerwerkow sie spodziewac nie nalezy smile

                          I powiem ci verdano jeszcze- bo podalas przyklad z maka- gdyby moje dziecko
                          odmowilo jedzenia maki- zamiast makaronu- robilabym druga porcje salatki. Ula
                          przez 4 lata jadla ziemniaki. I ja przez 4 lata dzielnie jej te ziemniaki
                          gotowalam, chociaz nikt procz Uli tych ziemniakow nie je.
                          --
                          opsesyjna.blox.pl/html

                          gosklec@poczta.onet.pl
                          • verdana Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 13.02.07, 21:23
                            Tak zrobila moja kolezanka. oczywiscie nie codziennie, bo mniej-wiecej polowa
                            obiadów byla wegetarianska. W pozostałe dnie dziecię mogło sobie cos ugotować,
                            albo jeść parę dni to samo. Po dwoch miesiacach jedzenia kanapek z serem
                            dziecie jednak zaczęło gotować. Zreszta wyobcownaie calkowite to nie jest - ba
                            Mareczek przeciez może z nami zjeść kasze i jarzynke, tylko mięska nie -
                            zamiast mieska MA PRAWO sobie cos ugotować.
                            U mnie jak ktos czegoś nie lubi, to nie je - np. w dni, kiedy jest wolowina
                            corka je tylko ziemniczki z jarzynką. A syn od skonczenia 7 lat jesli nie zrobi
                            sobie kolacji, to jej nie dostanie...
                            Wychodzisz z założenie, ze obowiazkiem matki jest spełnić kulinarne zachcianki
                            calej rodziny - ja takiego obowiazku nie czuję.
                            --
                            Mops i kot

                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                            • mika_p Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 13.02.07, 21:31
                              Ale ty stoisz na stanowisku dyrektora stołówki - jest to i to, albo jesz to co
                              jest albo nie jesz nic. A ostatecznie, co stoi na przeszkodzie temu, żeby mama
                              czy inny gotujący uwzględniła potrzeby, gusta, innych członków rodziny, ejsli
                              to nie wymaga rewolucji i faktycznego gotowania trzech obiadów?
                              Odchudzającej się córce oddzieliłabyś porcję niezabielonej pomidorówki, czy też
                              by się odbyło na zasadzie: nie chcesz jeść ze smietaną to sobie ugotuj cos
                              innego?

                              Powiedz: dlaczego uważasz, ze matka powinna stac sztywno na stanowisku: nie
                              chcesz tego co ja proponuję, to sobie radź sam?

                              --
                              Trzymam kciuki za Ulę.
                              • sir.vimes Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 13.02.07, 21:34
                                Kuchnia nie jest stołówką, matka nie jest dyrektorem - i kluczy do swej
                                "placówki" nie chowa, prawda?

                                Każdy domownik ma prawo w takim samym stopniu jak matka szykować sobie i innym
                                posiłki - ba! nawet uwzględniać ich szczególne życzenia.
                                • verdana Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 13.02.07, 22:05
                                  Dom to nie stołówka, ale tez i nie restauracja, gdzie kazdy dowolnie wybra z
                                  menu.
                                  Jest obiad, ktory raz smakuje jednemu, raz drugiemu. Gotowanie tak, by wszyscy
                                  byli zadowoleni to praca na cały etat. Ja naprawdę mam jeszcze parę innych
                                  rzeczy do roboty. A dziecku nie stanie sie krzywda, gdy sam sobie cos ugotuje,
                                  a nawet ugotuje co pewien czas obiad dla innych.
                                  Mama to nie służąca, ktora ma za zadanie wypełniac wszystkie
                                  zachcianki "paniczów".
                                  --
                                  Mops i kot

                                  img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                      • rycerzowa Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 14.02.07, 18:20
                                        Verdano,musisz jakoś oznaczać swoje teksty, by było wiadomo, gdzie się kończy
                                        sarkazm, ironia albo za przeproszeniem feminizm, a gdzie piszesz poważnie, bo
                                        nawet ja zaczynam się już gubić.wink

                                        Wracając do tematu, jest różnica między nastolatkiem, który ze swego jadłospisu
                                        czyni manifest wartości, a kilkuletnim dzieciakiem, który tego nie lubi, a
                                        tamtego nomen omen nie trawi, bo jego kulinarny gust nie jest wyborem ideologicznym.
                                        Dziecko dorosłe niech manifestuje i gotuje.
                                        Ale dziecko w młodszym wieku szkolnym może co najwyżej w gotowaniu starszym
                                        pomóc; no i kanapki sobie zrobić.

                                        Czy dziecko musi jeść mięso? Tak samo, jak "musi" pić mleko. Niektórzy nie piją,
                                        bo nie mogą. Jakoś trzeba sobie radzić, czym innym zastąpić.
                                        Dziecko powinno być przebadane przez lekarza. Jeśli ma dobre wyniki, to znaczy,
                                        że obywa się bez mięsa.
                                        Lekarz doradzi też, jak skomponować jadłospis, żeby całej rodzinie wyszedł na
                                        zdrowie.

                                        Wiele dzieci ma celiakię, albo cukrzycę, różne rodzaje alergii pokarmowej. I też
                                        jakoś trzeba sobie radzić, a nie obrażać się na dziecko.
                                        Lubienie czy nielubienie niektórych potraw to chleb powszedni w każdym chyba
                                        domu. Wiadomo,że jeśli dziecko reaguje wstrętem na szpinak lub kotlet, to zmusić
                                        go do jedzenia się nie da.
                                        Więc jak?
                                        Tak jak w znanym dowcipie:
                                        Granicę przekracza rodzina w samochodzie, a z nimi piękny, wypasiony mops.
                                        - Coś do oclenia?
                                        - Nic.
                                        Celnik sprawdza bagaż a tam dwie walizki biżuterii.
                                        - A co to jest?
                                        - To? Hm,to karma dla psa.
                                        - Przecież pies nie będzie tego jadł!
                                        - Jak nie chce, to niech nie żre.
                                        • sir.vimes Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 14.02.07, 19:47
                                          > Verdano,musisz jakoś oznaczać swoje teksty, by było wiadomo, gdzie się kończy
                                          > sarkazm, ironia albo za przeproszeniem feminizm, a gdzie piszesz poważnie, bo
                                          > nawet ja zaczynam się już gubić.wink

                                          Dla niektórych kobiet feminizm jest "na poważnie" , natomiast patriarchalne
                                          wizje mamusi przy garnuszkach są śmieszne i powinno oznaczać się je odpowiednim
                                          emotikonem.

                                          A dyskusja nie dotyczy małego dziecka, tylko dziesięciolatka - tak duże dziecko
                                          jak najbardziej powinno uczestniczyć w szykowaniu posiłków, może niektóre
                                          szykować samodzielnie.
                                          Verdana nie postuluje stawiania dziecięcia przy garach na krótkim łańcuchu -
                                          lecz coś zupełnie normalnego.

                                          • verdana Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 14.02.07, 20:17
                                            Na serio - widocznie jestem wyrodną matką, bo nie widzę nic złego w tym, żeby
                                            10-latek, ktory nie jest chory, tylko czegoś nie lubi, gotował sobie dodatkowe
                                            potrawy sam parę razy w tygodniu. Dziecko chore to inny problem i nie o nim
                                            mówimy.
                                            Kompletnie nie rozumiem traktowania duzych dzieci jako osób, które mają byc
                                            obsługiwane - i to zgodnie ze swoim życzeniem - przez matkę. Jak czegoś nie
                                            lubią, to przyzwoicie jest pozwolić im tego nie jeść - ale specjalnie gotowac
                                            dla dziecka moge, jak ma 2 lata, nie 10.
                                            Moje dziecko od lat samo bierze sobie kolację, robi sobie to co lubi. Jak mu
                                            się nie chce - kolacji po prostu nie je i idzie spać głodne. Nie czuję się
                                            zobowiązana do zapewnienia mu tego, co sam sobie moze przygotować. Nie traktuję
                                            dziecka, tak powyzej 7 lat, jako "malenstwa mamusi", ktore bez niej zemrze z
                                            głodu, ale jako dużego czlowieka, który musi się nauczyć jednej rzeczy - jak
                                            się ma pewne fanaberie, to nie należy oczekiwać, ze ini się dostosuja - samemu
                                            trzeba o siebie zadbać.
                                            Oczywiscie, gotowanie codziennie tego, czego dziecko nie lubi jest nie do
                                            przyjecia. Ale dostosowanie się całkowicie do wymagań dziecka - także nie.

                                            --
                                            Mops i kot

                                            img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                            • mmgos Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 14.02.07, 21:12
                                              A ja nie widzę nic zlego, w tym, że gotuję obiady dla całej rodziny. I uważam że
                                              zlecanie tego 10 latkowi jest nieodpowiedzialne. Owszem może pomóc, pokroić,
                                              przyprawić, nakryć do stołu (co też czyni z wielką ochotą), ale nie wyobrażam
                                              sobie majstrowania przy ogniu i gazie.
                                              Dziękuję za niektóre dobre rady dotycząCE żywienia w takiej sytuacji jak moja.
                                              Zapoznałam się z dietą wege i stwierdziłam, że co drugi dzień mogę takie potrawy
                                              gotować dla wszystkich. (dziecku bardzo zasmakowały).
                                              A myślę, że ta cała dyskusja na temat matki przy garach odbiegła trochę od
                                              tematu. Pozdrawiam

                                              nowe forum rodzinne: www.forum.rodzinna.eu
                                                • jola_ep Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 14.02.07, 21:40
                                                  > Ile lat musi miec dziecko, zeby dopuscić go do gotowania?

                                                  Rozmawiamy o gotowaniu przy kuchence?
                                                  Myślę, że ważny jest nie tylko wiek, ale i wzrost wink

                                                  Moja 11 -latka rok temu gotowała już zupę pomidorową, a - wtedy - 6-latek jej pomagał kroić. Kochają tę zupę, a ja nie bardzo wink
                                                  Obierałam warzywa - bo przeraziły mnie straty (moje dziecko obiera w prostopadłościany wink )

                                                  Widziałam też, jak moja córa gotowała obiad u babci. Sama się zadeklarowała, a potem wszystkich zapędziła do roboty wink Babcię, ciocię, brata, nawet 4-letniego kuzyna. Ona głównie dyrgowała. Ma dziewczyna niewątpliwie talent kulinarny. wink

                                                  A poważnie to chyba 10-11 lat jest wiekiem, gdy można powierzyć coś więcej niż tylko pomaganie. Dla niektórych fakt, że robią coś samodzielnie niemal od początku do końca i za to odpowiadają, sprawia frajdę.

                                                  Ale IMHO dobrze jest, jak ktoś starszy też jest w kuchni.

                                                  Pozdrawiam
                                                  Jola
                                              • mami7 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 09:02
                                                Jedzenie wegariańskie jest bardzo smaczne. Krytykują zwykle Ci, którym kojarzy się to z soją właśnie, ziemniaczakmi i buraczkami ze zwykłego obiadu.
                                                Choć przyznaję, zeby wiedzieć co z czym i jak, to na początku wymaga troszkę poszparnia i inwencji kucharza.
                                                Zapewniam, że kotlety z fasolek (nie z z gotowych płatów sojowych!) zasmakują nawet zagorzałym mięsożercom.
                            • wieczna-gosia Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 06:50
                              > Wychodzisz z założenie, ze obowiazkiem matki jest spełnić kulinarne zachcianki
                              > calej rodziny - ja takiego obowiazku nie czuję.

                              Seriooo?????
                              Verdana ja cie normalnie od wczoraj nie poznaje- nie tylko w tym temacie.
                              Nie kochana- wychodze z zalozenia ze JESLI juz obiad robie (bo ktos go zrobil. W
                              moim domu zazwyczaj jestem to ja.) to nie jest dla mnie organicznie zadnym
                              problemem dostawic garnek wiecej. Szczegolnie ze np wiem ze moje dziecko nie je
                              miesa. Lub sie odchudza. Lub ma alergie na cos tam. I uwazam z kolei ze
                              stawianie sprawy na ostrzu noza TAK- ale jak juz jest ugotowane. Nie
                              powiedziales wczsniej- jedz co chcesz lub sobie ugotuj. Ale jesli wiem ze moje
                              dziecko nie je mesa, zle sie z miestem czuje itd, to naprawde nie widze zadnego
                              powodu by tego nie uwzglednic w obiedzie. I nie ma to nic wspolnego z
                              obowiazkiem matki i kulinarnymi zachciankami. Ot po prostu- wiem ze dziecko nie
                              je miesa- a robie obiad- nie widze najmniejszego powodu by tego nie uwzglednic,
                              tym bardziej ze- jak napisze po raz 3 verdano- to nie oznacza gotowania 5
                              obiadow. Byc moze ja mam taka kuchnie po prostu- ale dla mnie dziecko wege
                              oznacza ze jeden kotlet zrobie sojowy. Zrobie wiecej salatki. Zrobie gulasz
                              warzywny i zjemy go wszyscy. Ugotuje porcje ryzu zeby dziecko wege mialo
                              pomodorowke jako bonus (ktora tez nota bene moga zjesc wszyscy). Nie no serio
                              serio nie lubie gotowac, robie to dosc kiepsko, wybieram potrawy malo
                              czesochlonne itd, a jak juz ugotuje i ktos kreci nowem- mowie dokladnie co ty-
                              nie chcesz nie jedz. Ale jesli dziecko przychodzi do mnie PRZED i ma zyczenie-
                              to jednak raczej spelniam. Zaganiajac do pomocy, lub nie- zalezy od stopnia
                              skamplikowania zadania. A nawet niech sobie sama gotuje. Z drugiej strony-
                              wlasnei stoje przy garach. nie bede programowo zabganiac dziecka tylko dlatego
                              ze chcialo cos innego.
                              Z trzeciej strony coraz czesciej sie zdarza ze najstarsze po prostu robia obiad.
                              I ja tez lubie jak pamietaja ze ja ryb nie jadam i wrzuca mi do piekarmika kurza
                              noge.
                              --
                              opsesyjna.blox.pl/html

                              gosklec@poczta.onet.pl
                          • gibula Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 16:11
                            zgadzam się z Tobą. Jak miałam jakieś 16 czy 17 lat postanowiłysmy z moja
                            przyjaciółką zostać wegeteriankami. Moja mam najpierw myslała że jak zrobi na
                            obiad jakiewgoś pysznego kurczaka albo cielęcinke to nie wytrzymam i zjem. Ale
                            ja byłam twarda. Moja mam tez uznała ze dwóch obiadów gotować nie będzie wiec
                            mam sobie robic sama. I robiłam. Kanapki z żółtym serem - trzy razy dziennie. Bo
                            oczywiscie nie chiało mi sie i nie potrafiłam gotować. Po trzech miesiącach
                            zaczełam łapać infekcję za infekcją - okazało się że mam anemię. Moja
                            przyjaciólka identycznie. Moja mam się złamała i zaczęła robic wegeteriańskie
                            potrawy dla mnie i trochę dla siebie(bo tata i młodszy brat uważali że bez mieśa
                            to nie obiad). I powiem wam ze gdyby sie nie złamała to ja i tak dalej bym jadła
                            te kanapki z żółtym serem - wcale jej nie na złość- poprostu nastolatki są
                            beztroskie i nie myślą tak racjonalnie jak dorośli. 10 latek na pewno nic sobie
                            gotował nie będzie - jestem wiecej niz pewna ze postawiony przed takim wyborem
                            zrobi sobie kanapkę. Osobiście wydaje mi się, i tak tez słyszałam że dziecko -
                            zwłaszcza w okresie intensywnego rozwoju powinno jeść mieso. Ale wiem też to juz
                            taki wiek że przecież nie przywiążesz do krzesła i nie zmusisz zeby łykało, jak
                            nie chce. Poprostu poradz sie lekarza, zrób małemu morfologie-jeśli wszystko
                            jest o.k. to niech sobie żyje bez mięsa i np.je ziemniaki z samym sosoem i
                            surówką. Może za jakis czas mu przejdzie - mnie po jakimś czasie przeszło...
                            Iwona
                    • zuzanna_anna Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 10:53
                      verdana napisała:

                      > Skomplikowana sytuacja. Bardzo dobrze jest powiedzieć "nie chce niech nie je"
                      i
                      >
                      > teoretycznie jest to 100% słuszne. Tyle tylko, ze syn nie jedzac, zmusza
                      matke
                      > jednak, jak widac, do gotowania dla siebie oddzielnie.

                      Dziecko na szczescie nie jest sierota i wlasnie po to jest matka, by swoje
                      dziesiecioletnie dziecko wspierac, a nie wykrecic sie tylkiem do dziecka
                      mowiac; gotuj sobie samo.
                      • verdana Nie, matka nie po to jest 16.02.07, 14:04
                        Matka nie po to jest, aby spełniac wszystkie życzenia, fanaberie i żądania
                        domowników. Mama jest między innymi po to, by człowieka nauczyć wyciągania
                        konsekwencji z własnych decyzji - nie lubie tego czy owego, nie jem, ale nie
                        oczekuję, ze dla mnie mama poswieci dodatkowy czas, gotujac oddzielnie. Uczycie
                        dzieci jednego - ich wybor jest decydujacy i mama ma się podporzadkowac - co z
                        tego, ze zabierze jej to czas? Czas mamy jest czasem do dyspozycji rodziny. Cóż
                        znaczy obieranie dodatkowych kartofli, postawienie jeszcze jednego garnka? Od
                        tego mama jest, zeby się troszczyła, a nie od tego, by przeznaczala czas na
                        jakieśtam swoje zajecia. No, a żywienie rodziny to już powinien być priorytet.
                        No i przepraszam Was bardzo, ale upupiacie swoje dzieci. Traktujecie 10 latki
                        jako dzidziusie, ktore po prostu NIE MOGĄ zjeść gorszego obiadku, nie moga
                        sobie czego s ugotowac ale za to maja prawo wymagac i oczekiwać, ze będzie
                        podane to co lubia. Jak dwulatki.
                        Dzieci, traktowane jako dużo mlodsze niż są, duzo mlodszymi pozostają.

                        --
                        Mops i kot

                        img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                        • zuzanna_anna Re: Nie, matka nie po to jest 16.02.07, 14:28
                          verdana napisała:


                          > Matka nie po to jest, aby spełniac wszystkie życzenia, fanaberie i żądania
                          > domowników.

                          Przeciez tutaj sie mowi nie o fanaberiach, tylko o wegetarianizmie, a
                          wegetarianizm, to droga zyciowa i matka powinna stac przy dziecku, a nie
                          kierowac sie swoimi fanaberiami.

                          Od
                          > tego mama jest, zeby się troszczyła, a nie od tego, by przeznaczala czas na
                          > jakieśtam swoje zajecia. No, a żywienie rodziny to już powinien być
                          priorytet.


                          Zywienie rodziny powinien byc priorytetem rodzicow, bo od zywienia zalezy
                          jakosc zycia.
                          Ugotowanie obiadu to nie tylko posilek konieczny. Obiad, to zycie rodziny,
                          wspolne zasiadanie do stolu, rodzinna atmosfera i wszyskie z tego plynaca
                          korzysci.

                          Mam jak najlepsze doswiadczenia z zycia przy rodzinnym stole i powiem Ci, ze
                          tam gdzie nie bylo wspolnych posilkow, tam nie ma rodziny.

                          A jesli chodzi o gotowanie dziesiecioletnich dzieci, to moze sie to odbywac w
                          ramach eksperymentu, a nie jako stala czesc programu, bo rodzice, ci leniwi,
                          lubia zamieniac sie rolami i robia ze swych dzieci przedwczesnie doroslych.
                          • sir.vimes Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 14:47
                            Priorytetem rodziców, sama napisałaś - szkoda , że poza tym piszesz wyłącznie o
                            matce.

                            Poza tym - 10latek nie jest bezwolnym niemowlakiem. Ja w wieku 10lat obrażałam
                            się za próby "obsługi". Byłam dumna ze swojej samodzielności (mimo, że powinno
                            być to po prostu normą).

                            Wizja obiadu jako życia rodzinnego jest odrobinę zbyt patetyczna , jak dla mnie.
                            Nadaje się na skecz Monty Pythona .

                            Najbardziej jednak śmieszy mnie to zdanie:

                            "matka powinna stac przy dziecku, a nie
                            > kierowac sie swoimi fanaberiami. "

                            Ja wyznaję zasadę, że je się aby żyć. A nie żyje , by jeść.
                            I praca zawodowa, książki, ciekawe zajęcia, sporty, hobby, przyjaciele itd itp
                            są moim zdaniem milion razy ważniejsze od mieszania w garach.

                            A poza tym - jestem wegetarianką. Nie widzę powodu bym biedziła się nad
                            schabowym czy pulpetami, tylko dlatego, że ktoś w domu ma taki kaprys. Chce -
                            niech sobie przyrządzi. Lub bardzo ładnie poprosi, wtedy, gdy mam na to czas.
                            • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:00
                              sir.vimes napisała:

                              > Priorytetem rodziców, sama napisałaś - szkoda , że poza tym piszesz wyłącznie
                              o
                              > matce.

                              Watek zalozyla Matka, zdaje sie.

                              > Poza tym - 10latek nie jest bezwolnym niemowlakiem. Ja w wieku 10lat obrażałam
                              > się za próby "obsługi". Byłam dumna ze swojej samodzielności (mimo, że powinno
                              > być to po prostu normą).

                              No i bardzo dobrze.

                              > Wizja obiadu jako życia rodzinnego jest odrobinę zbyt patetyczna , jak dla
                              mnie
                              > .
                              > Nadaje się na skecz Monty Pythona .

                              Masz do tego prawo. Dla mnie sa to najcenniejsze chwile w ciagu dnia.


                              > Ja wyznaję zasadę, że je się aby żyć. A nie żyje , by jeść.
                              > I praca zawodowa, książki, ciekawe zajęcia, sporty, hobby, przyjaciele itd itp
                              > są moim zdaniem milion razy ważniejsze od mieszania w garach.

                              Czyli wniosek Twoj jest taki, ze skoro preferuje obiady z rodzina, to nie mam
                              przyjaciol, nie czytam, nie interesuje sie niczym oprocz jedzenia?


                              > A poza tym - jestem wegetarianką. Nie widzę powodu bym biedziła się nad
                              > schabowym czy pulpetami, tylko dlatego, że ktoś w domu ma taki kaprys. Chce -
                              > niech sobie przyrządzi. Lub bardzo ładnie poprosi, wtedy, gdy mam na to czas.


                              No i tak trzymaj.smile Bo jest ogromna roznica miedzy matka miesozerna
                              przyrzadajaca wegetarianski posilek, a matka roslinozerna, bijaca schabowe.
                              Jezeli dziecko lubi mieso, a Ty nie chcesz je mu przyrzadac, to masz problem.
                              No chyba, ze Cie ladnie poprosi i jak bedziesz miala czas, to wtedy nie masz
                              problemu.


                              • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:16
                                Watek zalozyla Matka, zdaje sie.

                                A co to ma do rzeczy????

                                Z takich mizoginicznych, nacechowanych endecką retoryką świętego garnka zupy,
                                wypowiedzi jak twoje - trudno się wytłumaczyć w taki sposób...

                                Gdyby wątek założył wuje dziecka pisałabyś o wujkach i ich głupich fanaberiach?
                                - nie sądzę...
                                • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:29
                                  sir.vimes napisała:

                                  > Watek zalozyla Matka, zdaje sie.
                                  >
                                  > A co to ma do rzeczy????

                                  Jak to co to ma dorzeczy. Mam caly czas na mysli owa Matke, co ma dylemat
                                  i rady jakie tutaj sa udzielane.

                                  > Gdyby wątek założył wuje dziecka pisałabyś o wujkach i ich głupich
                                  fanaberiach?
                                  > - nie sądzę...

                                  Zdaje sie, ze wujek nie mial by takiego dylematu, bo wujek dziecku nie gotuje.
                                  Chyba, ze sporadycznie, wiec tez by nie mial dylematu.

                                  O fanaberiach, to nie ja pisalam.
                                  Ja tylko na czyjes fanaberie odpowiedzialam.
                                    • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:44
                                      sir.vimes napisała:

                                      > A czemuż to wujcio nie gotuje?
                                      >
                                      > Dla mnie tak samo logiczne jest uznawanie , że matka MUSI gotować, jak
                                      uznawani
                                      > e
                                      > , że wujek MUSI gotować.
                                      >
                                      No przepraszam Cie bardzo, ale dziecko jest Twoje, a nie wujcia, wiec na Ciebie
                                      spada ten obowiazek, a jezeli masz takiego wujcia, co bedzie gotowal Twojemu
                                      dziecku, to niech gotuje. W czym problem?
                                      • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:51
                                        Dziecko jest , owszem, moje.

                                        Ale twierdzenie, że jedynie matka musi gotować dziecko, bo jest jej, jest tak
                                        samo logiczne jak stwierdzenie, że matka musi leczyć dziecko, bo jest jej.

                                        Nie każdy lubi/umie/chce/ma czas gotować.

                                        Posiłki to WSPÓLNY problem/przyjemność wszystkich domowników zdolnych do ich
                                        szykowania. Nie ma jednej wizji rodziny odpowiedniej dla wszystkich. To, że ty
                                        lubisz(jak wnioskuję) gotować , nie znaczy, że wszystkie kobiety potrafią i lubią.
                                        Ja np. uwielbiam szyć. Śmieszne by było gdybym twierdziła, że obowiązkiem matki
                                        jest szycie dzieciom ubranek.
                                        • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:59
                                          sir.vimes napisała:

                                          > Ja np. uwielbiam szyć. Śmieszne by było gdybym twierdziła, że obowiązkiem
                                          matki
                                          > jest szycie dzieciom ubranek.

                                          Jeszcze raz powtarzam; watek zalozyla Matka i wlasnie ja mam na mysli mowiac o
                                          gotowaniu. Znam domy, gdzie gotuje ojciec i wszystko gra.
                                          I powtorze, ze dziesiecilatek, nie moze byc traktowany jak dorosly czlowiek, co
                                          to ma 'fanaberie' bycia wegetarianninem, i skoro taka 'fanaberie' ma, to niech
                                          sobie sam gotuje.
                                          Matak, Ojciec, Wujek, Babcia, Ciocia, ktokolwiek gotuje dziecku, powinien
                                          uwzglednic jego potrzeby fizyczne, jak i psychiczne.
                                          • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:13
                                            Wiesz,ja nie do końca pojmuję jak można traktować wegetarianizm jak fanaberię -
                                            bo w końcu ile posiłków w diecie przeciętnego mięsożercy to posiłki z mięsem???
                                            Surówki, sałatki, sery, jajka itp itd mięsa nie zawierają, galaretki i jogurty
                                            też w większości nie zawierają żelatyny.
                                            Tak naprawdę gotowanie mięsa jest jakimś dodatkiem do jedzenia dostępnego dla
                                            wszystkich (oprócz wegan).

                                            Ale denerwuje mnie postawa według której dziecko ma prawo żądać i wymagać , a
                                            matka rzucać wszystko w diabły , by te żądania spełnić.
                                            Szczególnie , że wątek dotyczy dużego chłopca, zdolnego do zrobienia kanapki,
                                            popilnowania fasoli, wrzucenia błyskawicznych kotlecików sojowych do gara.

                                            Zirytowało mnie też twoje stwierdzenie o matki niegotującej "fanaberiach" ...
                                            • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:27
                                              sir.vimes napisała:

                                              > Wiesz,ja nie do końca pojmuję jak można traktować wegetarianizm jak
                                              fanaberię -
                                              > bo w końcu ile posiłków w diecie przeciętnego mięsożercy to posiłki z
                                              mięsem???

                                              Ja nie traktuje wegetarianizmu jako fanaberii.
                                              Ktos inny to napisal.

                                              > Ale denerwuje mnie postawa według której dziecko ma prawo żądać i wymagać , a
                                              > matka rzucać wszystko w diabły , by te żądania spełnić.

                                              Nie trzeba wszystkiego rzucac w diably. Trzeba z dzieckiem rozmawiac i starac
                                              sie rozumiec jego potrzeby, a przede wszystkim wspierac je w poszukiwaniu
                                              wlasnych drog, a nie narzucac swoje.

                                              > Zirytowało mnie też twoje stwierdzenie o matki niegotującej "fanaberiach" ...

                                              Rozumiem, ze Ciebie to zdenerwowalo, ale ktos napisal o potrzebie bycia
                                              wegetarianinem jako fanaberiach dziecka, to czyz nie mozemy potrzeb matki, tez
                                              nazwac fanaberiami?
                                              • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:36
                                                Wiem, że to nie ty pisałaś. Zastanawiam się po prostu czy można to nazwać
                                                fanaberią. Ale patrzę na problem z zapewne mniej popularnego punktu widzenia -
                                                moim zdaniem posiłki wege szykuje się szybciej i łatwiej.

                                                Co do rzucania w diabły - chodziło mi o nieszczęsne gotowanie jako obowiązek,
                                                nie o olewanie dziecka i jego pomysłów.

                                                • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:47
                                                  sir.vimes napisała:

                                                  > Wiem, że to nie ty pisałaś. Zastanawiam się po prostu czy można to nazwać
                                                  > fanaberią. Ale patrzę na problem z zapewne mniej popularnego punktu widzenia -
                                                  > moim zdaniem posiłki wege szykuje się szybciej i łatwiej.

                                                  Tez tak mysle, ze szybciej i latwiej, a wegetarianizmu w zaden sposob nie mozna
                                                  nazawac fanaberia. Moim zdaniem fanaberia jest jadac mieso.
                                                  >
                                                  > Co do rzucania w diabły - chodziło mi o nieszczęsne gotowanie jako obowiązek,
                                                  > nie o olewanie dziecka i jego pomysłów.
                                                  >
                                                  Znam sporo ludzi, ktorzy nie lubia i nie potrafia gotowac i w niczym to nie
                                                  umiejsza ich roli bycia dobrym rodzicem. Ja nawet znam taka babciesmile
                                                  Ale nie mozna obowiazku zywienia dziecka, scedowac na dziecko, tylko dlatego, ze
                                                  chce byc ono wegetarianinem.
                                  • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:38
                                    Widzę, że tobie się nieżle pomieszało.
                                    Albo nie do końca przemyślałaś co piszesz.

                                    Udowadniasz w kilku postach, że matak powinna stać przy garach, jak pies przy
                                    budzie. A póżniej wesolutko stwierdzasz, że piszesz tak, bo wątek założyła matka...
                                    • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:46
                                      sir.vimes napisała:

                                      > Udowadniasz w kilku postach, że matak powinna stać przy garach, jak pies przy
                                      > budzie. A póżniej wesolutko stwierdzasz, że piszesz tak, bo wątek założyła
                                      matk
                                      > a...

                                      Niczego takiego nie napisalm, a tym bardziej, ze jak pies przy budzie, to Twoje
                                      sa wnioski.
                                        • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:01
                                          sir.vimes napisała:

                                          > Że jak pies przy budzie nie napisałaś - ale tak odebrałam twoje posty.
                                          > Sens jednak zawarłaś w nich dokładnie taki.


                                          To, jak odbierasz posty, to nie moja sprawa.
                                          Zamiast 'odbierac', czytaj je po prostu i nie dodawaj do nich tego, czego tam
                                          nie ma np. mizoginizmu, endekow, psow i ich bud.
                                          • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:15
                                            Jeżeli nie chcesz by ktokolwiek odbierał twoje wypowiedzi, obawiasz się
                                            jakiekolwiek interpretacji to masz dwa wyjścia:
                                            -ograniczyć się do suchych faktów, najlepiej w punktach
                                            -nie pisać wcale

                                            W końcu to dyskusja a nie twój wykład. Nie możesz liczyć na milczące potakiwanie
                                            ze strony innych osób.
                                            • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:20
                                              sir.vimes napisała:

                                              > Jeżeli nie chcesz by ktokolwiek odbierał twoje wypowiedzi, obawiasz się
                                              > jakiekolwiek interpretacji to masz dwa wyjścia:
                                              > -ograniczyć się do suchych faktów, najlepiej w punktach
                                              > -nie pisać wcale
                                              >
                                              > W końcu to dyskusja a nie twój wykład. Nie możesz liczyć na milczące
                                              potakiwani
                                              > e
                                              > ze strony innych osób.

                                              Nadinterpretacja rowniez nie wskazana.
                                              Nie mialam na mysli tego, czego sie w moich postach doszukalas,
                                              dlatego napisalam, ze lepiej trzymac sie tego, co zostalo napisane.
                                              Interpretacja tekstow, moze prowadzic do niepotrzebnych konfliktow.
                                                • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:40
                                                  sir.vimes napisała:

                                                  > Ja nie nadinterpretuję - to ty nie zastanowiłaś się parę razy nad wydźwiękiem
                                                  > swoich słów.

                                                  Jak to mowia; uderz w stol. smileTwoja irytacja jest niepotrzebna, gdyz ja nie
                                                  jestem osoba, ktora przymusza kogokolwiek do czegokolwiek.
                                                  >
                                                  > A poza tym, chciałabym spytać z ciekawości, czy masz dzieci na diecie
                                                  > wegetariańskiej?

                                                  Tak, mam dzieci na diecie wegetarianskiej, dwoje od urodzenia, a trzcie,
                                                  najstarsze, w wieku dwunastu lat, samo wybralo wegetarianizm.
                                                  Uwazam, z doswiadczenia moich dzieci, ze dieta wegetarianska jest super.smile

                                                  Sa to najzdrowsze dzieci jakie znam.
                                                  Zadnych infekcji, zadnych anemii, wysportowane, bardzo zdolne i inteligetne.
                                                  Swietnie gotuje najstarsze, a mlodsze ucza sie pilnie.
                                                  Ale gdy moje dziecko zazyczylo sobie byc wegetarianinem, to nie wykrecilam sie
                                                  od obowiazku bycia z dzieckiem w tym wyborze.
                                                  • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:51
                                                    ja nie
                                                    > jestem osoba, ktora przymusza kogokolwiek do czegokolwiek.

                                                    Nie piszę , że przymuszasz. Po prostu swoją wizję macierzyństwa uważasz za
                                                    odpowiednią dla wszystkich kobiet. Jestem feministką więc może osobą bardzo
                                                    wyczuloną na takie uwagi. Rozumiem jednak, że te "fanaberie matki" były
                                                    przykładem podobnej bzdury jak "fanaberie wegetarian".

                                                    to nie wykrecilam sie
                                                    > od obowiazku bycia z dzieckiem w tym wyborze.

                                                    Co to znaczy nie wykręciłam się?

                                                    Moja córka jest wegetariańska w domu. U babci, w przedszkolu - je , co dają.
                                                    Ciekawe wydaje mi się, że gdy sama coś wybiera - od niemal zawsze są to rzeczy
                                                    nie tyle wegetariańskie co wegańskie. Mając do wyboru zwykłe mleko i sojowe
                                                    zawsze wybiera sojowe itd itp.
                                                    Może rzeczywiście nowe pokolenie ma jakiś antymięsny instynkt wink ?
                                                  • zuzanna_anna Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 16:57
                                                    sir.vimes napisała:

                                                    > ja nie
                                                    > > jestem osoba, ktora przymusza kogokolwiek do czegokolwiek.
                                                    >
                                                    > Nie piszę , że przymuszasz. Po prostu swoją wizję macierzyństwa uważasz za
                                                    > odpowiednią dla wszystkich kobiet. Jestem feministką więc może osobą bardzo
                                                    > wyczuloną na takie uwagi. Rozumiem jednak, że te "fanaberie matki" były
                                                    > przykładem podobnej bzdury jak "fanaberie wegetarian".

                                                    Dokladnie. Ja tez jestem feministka, cokolwiek to znaczysmile

                                                    > to nie wykrecilam sie
                                                    > > od obowiazku bycia z dzieckiem w tym wyborze.
                                                    >
                                                    > Co to znaczy nie wykręciłam się?

                                                    To znaczy, ze uszanowalam i wspieralam dziecko w tym wyborze,
                                                    chociaz byl to czas kulinarnych w domu zawirowan.smile

                                                    > Może rzeczywiście nowe pokolenie ma jakiś antymięsny instynkt wink ?

                                                    Cos w tym jest, i dobrze tego nie lekcewarzyc.smile
                              • sir.vimes Re: Priorytetem R.O.D.Z.I.C.Ó.W 16.02.07, 15:19
                                Poza tym WSPÓLNE SPOŻYWANIE OBIADU nijak się nie ma do , twoim zdaniem,
                                nierozerwalnie z tym spożywaniem połączonej, wizji mamusi przy garach, której
                                życie jest fanaberia w porównaniu ze Świętym Kaprysem Kulinarnym Dziecka.

                                Bo w takiej wizji nie chodzi o mięso - ani o dodatkowy garnek. Tylko o priorytety.
                • chilonek Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 17:07
                  mmgos napisała:

                  > dzięki za rady, postaram się częściej do menu wprowadzać rośliny strączkowe, bo
                  > z rybą to nie wyjdzie, gdyż mój syn uważa że ryba to też mięso smile
                  >
                  >
                  No mądrala z niego nieźle to sobie wykombinował wink Tylko, że niestety nie wązne jak bardzo będziesz kobinować to w życiu nie wyciągniesz z roślin tylu protein ile jest w dobrym kawałku kotleta ;> I niestety Twój syn musi się z tym liczyć alo dalej wybrzydzać wink I jestem przekonany, że zaraz znajdzie się pińcet osób które powiedzą, że serem da się żyć tylko co to za życie smile A i niestety sery nie biorą się z niczego niestety krowy też się "oszukuje" aby dawały mleko bez przerwy, to Twój syn wie ?smile
            • chilonek Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 17:02
              mmgos napisała:

              > owszem, przyznaję rację, czasami można zjeść coś bez mięsa, i przyznam się
              > szczerze że ja osobiście lubię potrawy wege, ale mój mąż i młodszy syn są typow
              > o
              > mięsożerni. hmm, a mój mały wegetarianin nie lubi także soi (już próbowałam mu
              > to podawać w różnej postaci), czym można jeszcze zastąpić białko? czy jajka i
              > potrawy mleczne wystarczą?
              >
              Codziennie jeść jajka ? Nie bardzo. Możesz zastępować mięso rybą (mimo że to też mięso suspicious) Ogólnie tuńczyk jest dość dobrym odpowiednikiem mięsa aczkolwiek niestety szybko może się przejeść. Można kombinować róznorodne sałatki z tuńczykiem (bardzo kolorowe wink) lub też naleśniki z nadzieniem z tuńczyka (to jest przebojowe!suspicious) A potrawy mleczne to bardziej serki "babuni" najlepiej rano bądz na kolacje.
            • haritka Daj mu fasole( rozne, cieciorke)moze zje rybe? 16.02.07, 09:25
              Moze uda ci sie w salatce przemycic gotowanego kurczaka????
              Moj syn ( teraz 20 latek) przez 5 lat miedzy 8-13 rokiem zycia nie jadl miesa.
              Potem sam do niego wrocil, ale i tak do dzis nie je czerwonych mies i tylko
              chude.

              Bylam zmuszona robic mu kotlety z fasoli, cieciorki z roznymi sosami. To jest
              proste i mozesz zrobic sobie te kotleciki na zapas.
              Mozna jesc je na ciepli
              , zimo, w bulce, z warzywami itd.
              Mozna robic fajne pasztety z faosli z pomidorami, z grzybami. jarskie pierogi
              itd.
              Miesozernym tez to smakuje.
              Mozesz zrobic tez pierogiz warzywami i gotowanym kurczakiem wszystko
              zmielone potem polac to sosem z rokpola ( rokpol rozpuszczonyw smietanie
              18%)- moze zje.
          • chilonek Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 16:57
            > soja czy cokolwiek. W ogole potrawy wege maja taka ceche ze moga byc jedzone
            > przez wszystkich.

            Chyba, że ktoś jest uczulony na truskawki, ma odruchy wymiotne na widok fasoli, groszku czy soi ;> Więc raczej nie wszyscy wink Poza tym dlaczego reszta rodziny ma się zmuszać do fasolki tylko dlatego, że ON nie je mięsa ;> Bez sensu, nie chce to niech nie je, organizm głupi nie jest jak zabraknie protein to wywoła u niego poszukiwanie smaków i może znajdzie substytut a może i nie wink
        • gochakar Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 20:16
          moze jesc to samo, tylko po prostu bez miesa. ja sama nie jem miesa od 9 lat
          (mam 22) no i jadlam z reszta rpdziny, ale bralam wiecej ziemniakow i surowki a
          nie jadlam miesa. swoja droga pierwszy raz slysze o tak mlodym chlopcy-
          wegetarianinie, ale skoro od lat tak je i jest ok, no to czemu nie?
          • mmgos On nie jest wegetarianinem ! Tylko nie lubi mięsa 16.02.07, 18:41
            magm4 napisała:

            > Ale on ma inne zdanie. Jak ty byś sie czuła gdyby ktoś cie zmuszał do diety weg
            > e wbrew tobie? może zacznij szanować zdanie syna. To że jestes matką nie znaczy
            > , że możesz ignorować jego zdanie.

            Moi drodzy państwo!! Muszę sprostować: otóż mój syn nie chce jeść mięsa nie
            dlatego, że ma jakąś do tego ideologię, jest wegetarianinem itp, tylko
            zwyczajnie dlatego, że mięsa nie lubi, nie smakuje mu, i już. (tak jak wielu z
            nas ma potrawy których nie jada bo nam nie smakują)


            nowe forum rodzinne: www.forum.rodzinna.eu
            • vetitus Re: On nie jest wegetarianinem ! Tylko nie lubi m 16.02.07, 20:36
              Sprobuj kapieli wodnej i chudego miesa - plusem jest niecodzienny smak, minusem
              duzo babrania w kuchni jesli nie masz profesjonalnego sprzetu, ale na niedziele
              jak znalazl. I zagon meza do gotowania i sprawdzania temperatury =).

              A jak nie chce jesc... niech nie je - moj syn je jak niemowlak, zostawia 40-80%
              porcji dla niego przygotowanej a mimo to jest w 97 centylu...

              --
              asinus asinorum in saecula saeculorum - amen!
            • aandzia43 Re: On nie jest wegetarianinem ! Tylko nie lubi m 16.02.07, 22:10
              Doskonale wiem, o co ci chodzi. W przypadku twojego syna, tak jak i mojej córki,
              to nie ideologia ale manifestacja naturalnej preferencji (jej historię opisałam
              wcześniej). Bo raczej nie fanaberia - szybko by im to przeszło. Najwyraźniej
              ludzie różnią się od siebie również zdolnością trawienia poszczególnych pokarmów
              i efektywnością przyswajania z nich substancji odżywczych. Eskimosi mają się
              nieźle, chociaż roślinek chyba nie widują na oczy, ludy spożywające tylko
              pokarmy roślinne też sobie dobrze radzą i w zdrowiu dożywają sędziwego wieku.
              Może niech każdy pojedynczy człowiek zostanie przy swoim, właściwym mu sposobie
              odżywiania. Najzdrowszym dla siebie. Bez względu na ortodoksów różnej maści. I
              panujące w danym społeczeństwie tradycje (nasz zaściankowy kult mięsnego gara)i
              jaśnie panujące mody (słodycze kapiące z każdej rekalmy i każdej kasy w
              supermarkecie). Poznaj preferencje swojego dziecka, ale rzetelnie i dogłębnie.
              Pozdrawiam serdecznie i życze powodzenia.
              P.S. Moja mama nie je praktycznie warzyw i owoców, ja nie piję mleka (boże, co z
              paskudztwo!), a moja córka nie je mięsa. Wszystkie mamy wzorcowe wyniki badań a
              po zjedzeniu znienawidzonego pokarmu czujemy się fatalnie. Więc nie umartwiamy
              się. No bo właściwie,w imię czego????? LUDZIE, MYśLTA, TO NIE BOLI!!!!!!!!
          • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 21:21
            Jeżeli 10-letnie dziecko umyśli sobie odżywiać się tylko czipsami, batonami
            Snickers i Coca-Colą, zamiast do szkoły, chodzić na plac, zabaw to rodzice też
            mają szanowac zdanie syna? Wychowanie nie polega na tym, żeby rodzice
            przystosowywali się do wymagań dziecka, tylko na odwrót.

            --
            "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
            przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
    • alicja.blaszczynska Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 15:47
      nie zmuszać!
      to najważniejsze, sama nie jem mięsa od kilku lat, na początku rodzice nie
      chcieli o tym słsyzeć,lecz musieli się pogodzić z tym faktem. Nie jem mięsa od 4
      lat i jestem zdrowa, silna, gram w hokeja na trawie i nie mam żadnych problemów
      ze zdrowiem. Trzeba tylko odpowiednio zastępować białko zwierzęce roślinnym.
      Zawierają je rośliny strączkowe takie jak fasola, bób. Polecam także pordukty
      sojowe /pasztety smakowe, sery tofu/.
      --
      A.
    • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 15:52
      Szkoda, że nie napisałaś, dlaczego właściwie nie chce jeść mięsa. Z własnego
      doświadczenia wiem, że najczęstszym powodem jest albo mięso zbyt twarde (ocena
      dorosłego nie jest tu miarodajna - dzieci mają znacznie ostrzejsze wymagania),
      albo nieodpowiednio przyrządzone. Moja córka na przykład dorobiła się w
      szpitalu niechęci do smażonej wątróbki (kucharki soliły ją przed usmażeniem, co
      jest poważnym błędem powodującym niejadalność potrawy) i do dziś wątróbki jeść
      nie chce, chociaż sposób jej przyrządzania w domu jest bez zarzutu i choć
      kiedyś tak samo przygotowywaną jadła ze smakiem.

      --
      "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
      przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
      • zuzanna_anna Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 10:34
        misiu-1 napisał:

        Moja córka na przykład dorobiła się w
        > szpitalu niechęci do smażonej wątróbki (kucharki soliły ją przed usmażeniem,
        co
        >
        > jest poważnym błędem powodującym niejadalność potrawy) i do dziś wątróbki
        jeść
        > nie chce, chociaż sposób jej przyrządzania w domu jest bez zarzutu i choć
        > kiedyś tak samo przygotowywaną jadła ze smakiem.


        Jak mozna dziecko karmic watroba? Przeciez jedna z wazniejszych funkcji watroby
        jest odtruwanie organizmu czyli wylapywanie wszelkich toksyn z krwiobiegu. Jest
        to oczyszczalnia sciekow, podobnie jak nerki.
        Dziekuj Bogu, ze Twoja corka 'dorobila sie' niecheci do watroby i bierz z niej
        przyklad.
        • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 11:32
          zuzanna_anna napisała:

          > Jak mozna dziecko karmic watroba?

          Normalnie. Wątroba jest bardzo wartościowym żródłem wielu witamin i minerałów.

          > Przeciez jedna z wazniejszych funkcji watroby
          > jest odtruwanie organizmu czyli wylapywanie wszelkich toksyn z krwiobiegu.
          > Jest to oczyszczalnia sciekow, podobnie jak nerki.

          Nie szkodzi. Zwierzę hodowlane to nie człowiek - żyje krótko i nie zdąży
          wyłapać takiej ilości toksyn, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla zdrowia.
          W dodatku wątroby nie jada się codziennie, więc bardziej wypada się przejmować
          toksynami w warzywach niż wątrobie.

          > Dziekuj Bogu, ze Twoja corka 'dorobila sie' niecheci do watroby i bierz z
          > niej przyklad.

          Nie ma powodu brać z niej przykładu, a Bogu dziękować zawsze znajdzie się za
          co.

          --
          "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
          przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
          • zuzanna_anna Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 11:41
            misiu-1 napisał:

            > Nie ma powodu brać z niej przykładu, a Bogu dziękować zawsze znajdzie się za
            > co.

            Watroba to swinstwo i trucizna. I nie mieszaj w to roslin, bo mowimy o
            watrobie, a nie o roslinach.
            Zaraz pewnie zaspiewasz, jak to miesozercy maja w zwyczaju, ze zabijam rosliny,
            albo jakies zuczki na polu, hodujac owies. Wszystkie te wasze sztuczki sa znane
            i dosc perfidne. Na szczescie rodza sie nam dzieci, ktore sa naturalnymi
            wegetarianami. I jest za co Bogu dziekowac, wlasnie za to.
            • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 11:54
              zuzanna_anna napisała:

              > Watroba to swinstwo i trucizna.

              Bzdury wypisujesz. Wątroba to bardzo wartościowy produkt spożywczy. Nikt Cię
              jednak nie zmusza do jej jedzenia, więc co masz za problem? Nie chcesz, nie
              jedz.

              > I nie mieszaj w to roslin, bo mowimy o
              > watrobie, a nie o roslinach.

              Piszę o działaniu, które kiedyś skomentowano: "cedzą komara a przepuszczają
              wielbłąda", a póżniej: "nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy". Krótko pisząc -
              nie ma potrzeby przejmować się mniejszymi zagrożeniami, kiedy nie przejmujemy
              się większymi.

              > Zaraz pewnie zaspiewasz, jak to miesozercy maja w zwyczaju, ze zabijam
              > rosliny, albo jakies zuczki na polu, hodujac owies. Wszystkie te wasze
              > sztuczki sa znane

              Tutaj rozmiawiamy o sprawach zdrowotnych, więc Twoje wypieranie zabijania mnie
              w ogóle nie interesuje.

              > i dosc perfidne. Na szczescie rodza sie nam dzieci, ktore sa naturalnymi
              > wegetarianami. I jest za co Bogu dziekowac, wlasnie za to.

              Nie ma wśród ludzi "naturalnych wegetarian", bo ludzie to nie krowy ani króliki.
              A za wegetarian, jeśli komu w ogóle dziękować, to na pewno nie Bogu.

              --
              "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
              przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
              • seth.destructor Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 18:25
                Nie ma wśród ludzi "naturalnych wegetarian", bo ludzie to nie krowy ani króliki
                > .
                > A za wegetarian, jeśli komu w ogóle dziękować, to na pewno nie Bogu.

                Aha, zasadniczo wegetarianizm nie jest zgodny z tradycja chrzescijanska,
                wywodzi sie z hinduizmu.
                --
                Seth Destructor
                • zuzanna_anna Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 18:56
                  seth.destructor napisał:

                  > Nie ma wśród ludzi "naturalnych wegetarian", bo ludzie to nie krowy ani królik
                  > i
                  > > .
                  > > A za wegetarian, jeśli komu w ogóle dziękować, to na pewno nie Bogu.
                  >
                  > Aha, zasadniczo wegetarianizm nie jest zgodny z tradycja chrzescijanska,
                  > wywodzi sie z hinduizmu.

                  Hinduizm liczy sobie pare tysiecy lat wiecej niz chrzescijanstwo.

                  Czlowiek z natury swojej jest wegetarianinem, bo pozostawiony np. w naturze,
                  bez narzedzi, bedzie odzywial sie owocami, nasionami, grzybami i korzonkami.
                  Nie ma w czlowieku zadnego naturalnego ,narzedzia' do polowania.
                  Tylko dzieki inteligencji czlowiek zaczal polowac i jesc mieso, i teraz,
                  tylko dzieki inteligencji mieso jesc przestanie.
                  • vetitus Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 20:55
                    Zmiana sposobu zywienia ze zbieractwa i wegetarianizmu na polowanie i
                    miesozernosc pozwolila naszym mozgom na gwaltowny i ciagly rozwoj, zejscie z
                    drzewa, wyprostowanie sie. Zaspokojenie potrzeb zywieniowych i miesozernosc
                    pozwolilo m.in. kobiecie na caloroczna plodnosc, ktora w okresie, gdy nasi
                    przodkowie byli weganami, przypadala tylko na okres najwiekszych zbiorow (ruja
                    jak u zwierzat). To juz udowodniono, jak kolezanka tego nie rozumie proponuje
                    cofnac sie do liceum.

                    Czlowiek ze swojej natury jest _wszystkozerny_.

                    Wliczajac w to padline zwierzeca (vide wszyscy miesozerni), ludzka (vide wypadek
                    z 1972r w Andach), wytwory matki natury (vide weganie jak i miesozerni) jak i
                    takie przedmioty jak trzonek od lopaty czy pasek od spodni (vide przysypani
                    gornicy).

                    --
                    si vis pacem, para bellum
                  • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 21:03
                    zuzanna_anna napisała:

                    > Hinduizm liczy sobie pare tysiecy lat wiecej niz chrzescijanstwo.

                    Fetyszyzm, animizm, szamanizm są jeszcze starsze i co z tego?

                    > Czlowiek z natury swojej jest wegetarianinem, bo pozostawiony np. w naturze,
                    > bez narzedzi, bedzie odzywial sie owocami, nasionami, grzybami i korzonkami.
                    > Nie ma w czlowieku zadnego naturalnego ,narzedzia' do polowania.

                    Brednia. Człowiek jest naturalnym wszystkożercą, a do polowania potrzeba mu
                    tyle samo narzędzi, co szympansom.

                    > Tylko dzieki inteligencji czlowiek zaczal polowac i jesc mieso, i teraz,
                    > tylko dzieki inteligencji mieso jesc przestanie.

                    Odwrotnie - to dieta w dużej części mięsna wpłynęła na wzrost mózgu i rozwój
                    inteligencji. I dzięki tej inteligencji człowiek wynalazł hodowlę zwierząt i
                    stworzył warunki, aby nakarmić mięsem rosnącą populację. Wraz z rozwojem
                    cywilizacyjnym należy się spodziewać spadku znaczenia tradycyjnych religii (jak
                    hinduizm) wraz z ich zabobonami (jak wegetarianizm), a co za tym idzie -
                    wzrostu spożycia mięsa.

                    --
                    "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
                    przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
                  • seth.destructor Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 17.02.07, 17:34
                    Nie pare, bo Ariowie przybyli do Indii ok. 1500 pne, a byl to dopiero okres
                    wedyjski, hinduizm narodzil sie troche pozniej.
                    Wiec najwyzej tysiac.

                    Nie chodzi jednak o starszenstwo. My w Polsce, w Europie nie mamy kultury
                    hinduistycznej tak zakorzenionej jak chrzescijanstwo. Hinduizm jest obcy w
                    Europie. Jest wynalazkiem nastolatkow mniejszych i wiekszych, ktorzy chcac
                    podkreslic wlasna niezaleznosc zrywaja z tradycja chrzescijanska i szukaja
                    czegos oryginalnego i egzotycznego.

                    Powiem ci, ze jest wyrazna roznica miedzy naturalnymi wyznawcami hinduizmu czy
                    buddyzmu a takimi neofitami, ktorzy zakochali sie w ich egzotycznosci,
                    ahimsach, czakramach itd. Taka sama jak miedzy kobieta a gejem, ktory
                    pretensjonalnie wyrazna swoja niemeskosc.


                    --
                    Seth Destructor
        • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 11:39
          zuzanna_anna napisała:

          > Widac, ze rodzi sie coraz wiecej naturalnych wegetarian.

          Pogłowie krów i owiec na świecie rośnie, więc rzeczywiście można powiedzieć,
          że "rodzi się coraz więcej naturalnych wegetarian". Człowiek nie jest
          naturalnym wegetarianinem, więc go to nie dotyczy.

          > Cieszmy sie i szanujmy te wegatarianskie dzieci, bo w ich rekach jest
          > przyszlosc naszej planety

          Na szczęście dla nas i dla planety jest ich zbyt mało, żeby ich ręce popsuły
          coś na skalę planetarną.

          --
          "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
          przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
          • zuzanna_anna Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 11:55
            misiu-1 napisał:

            > Pogłowie krów i owiec na świecie rośnie,

            Rosnie tylko dlatego, ze panstwa rozwijajce sie biora zly przyklad z rzekomo
            rozwinietych. Ale tak za jakies dziesiec lat pogowie bydla bedzie malec.



            Nie wiesz czlowieku co mowisz i widze w Tobie cynizm. Nadzieja Tej planety sa
            wegetarianie i taki czlowiek, ktory z miloscia bedzie pochylal sie nad kazdym
            stworzeniem. Ty nie jestes nadzieja tej planety, ale Twoja corka jak
            najbardziej.
            I koncze a Toba rozmowe, bo widze, ze jestes obsesyjnym przeciwnikiem
            wegetarianizmu, a ja rozmawiam z kazdym, byle choc troche otwartym.
            Z ortodoksami miesozerstwa nie rozmawiam, bo nie maja mi nic szczegolnego
            do powiedzenia, tak jak kazdy inny otrodoks, bez wzgledu na temat ortodoksji, a
            Ty w zdaniu
            > Na szczęście dla nas i dla planety jest ich zbyt mało, żeby ich ręce
            popsuły coś na skalę planetarną.<

            powiedziales mi juz wszystko, co miales do powiedzenia.
            • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 12:23
              zuzanna_anna napisała:

              > Rosnie tylko dlatego, ze panstwa rozwijajce sie biora zly przyklad z rzekomo
              > rozwinietych. Ale tak za jakies dziesiec lat pogowie bydla bedzie malec.

              Czemu zły? Ja uważam, że dobry, a Twoje proroctwa za nietrafne.

              > Nie wiesz czlowieku co mowisz i widze w Tobie cynizm.

              A co to ma wspólnego ze zdrowiem?

              > Nadzieja Tej planety sa wegetarianie i taki czlowiek, ktory z miloscia bedzie
              > pochylal sie nad kazdym stworzeniem.

              Nadzieją planety i człowieka jest jego rozum, a nie dziecinne mrzonki i
              lewackie idee, które zrobiły już wystarczająco wiele złego na świecie.

              > Ty nie jestes nadzieja tej planety, ale Twoja corka jak najbardziej.

              Powiem jej o tym dokładnie w chwili, kiedy będzie jeść schabowego. Niech wie.

              > I koncze a Toba rozmowe, bo widze, ze jestes obsesyjnym przeciwnikiem
              > wegetarianizmu

              Wręcz przeciwnie - jestem konsekwentnym przeciwnikiem Twojego obsesyjnego
              wegetarianizmu. smile

              > a ja rozmawiam z kazdym, byle choc troche otwartym.

              "Otwartym", to znaczy chętnym do przyjęcia Twojego światopoglądu, bo już w
              odwrotną stronę to nie działa, prawda? Ty już otwarta być nie musisz?

              > Z ortodoksami miesozerstwa nie rozmawiam, bo nie maja mi nic szczegolnego
              > do powiedzenia, tak jak kazdy inny otrodoks, bez wzgledu na temat ortodoksji,
              > a Ty w zdaniu

              Na razie, to Ty oprócz hasełek propagandowych nic szczególnego nie miałaś do
              powiedzenia.

              > powiedziales mi juz wszystko, co miales do powiedzenia.

              Odpowiedziałem Ci na to, co Ty mi miałaś do powiedzenia. Mógłbym więcej, tylko
              po co, skoro i tak nie jesteś zdolna tego przyswoić.

              --
              "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
              przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
              • zuzanna_anna Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 12:39
                misiu-1 napisał:


                > Wręcz przeciwnie - jestem konsekwentnym przeciwnikiem Twojego obsesyjnego
                > wegetarianizmu. smile

                Ha ha, pudlo, nie jestem stuprocentowa wegetarianka, jem ryby i nizej. Ale
                rozumiem idee wegetarianizmu i jej sprzyjam. Podobnie jak sprzyjam ruchowi
                antynikotynowemu, choc sama pale, bo jestem w szponach nalogu zarowno
                nikotynowego jak i miesozernego.

                Miesozerstwo juz przerabialismy z jakm skutkiem? Wiadomo.

                > "Otwartym", to znaczy chętnym do przyjęcia Twojego światopoglądu, bo już w
                > odwrotną stronę to nie działa, prawda? Ty już otwarta być nie musisz?

                Czas teraz na wegetarianizm. Jak kazdy czlowiek stanie sie roslinozerca
                w takiej skali jak dotychczas byl miesozerca, to wtedy Panie Misiu
                mozemy porozmawiac o skutkach wegetarianizmu w swiecie.
                No pewnie, ze jestem otwarta w przyszosc, bo zapewne jak chcesz porozmawiac
                o motoryzacji, to nie mowisz o furmankach...
                • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 12:58
                  zuzanna_anna napisała:

                  > Ha ha, pudlo, nie jestem stuprocentowa wegetarianka, jem ryby i nizej.

                  Ja nie piszę o Twojej diecie, tylko o propagandzie. Spotykałem już w życiu
                  osoby nie potrafiące zrezygnować z mięsa, za to usiłujące topić swoje rozterki
                  moralne w tym mocniej propagowanym wegetarianizmie. W myśl zasady mówiącej, że
                  drogowskaz nie musi iść drogą, któą wskazuje.

                  > Ale rozumiem idee wegetarianizmu i jej sprzyjam. Podobnie jak sprzyjam
                  > ruchowi antynikotynowemu, choc sama pale, bo jestem w szponach nalogu zarowno
                  > nikotynowego jak i miesozernego.

                  Jedzenie, wszystko jedno czego, to nie nałóg, tylko konieczność życiowa. Tak
                  samo, jak nałogiem nie jest sen ani wydalanie.

                  > Miesozerstwo juz przerabialismy z jakm skutkiem? Wiadomo.

                  Wiadomo. Rozwój naukowy, gospodarczy i technologiczny, wynalazki, loty w
                  kosmos, telewizja, komputery.

                  > Czas teraz na wegetarianizm.

                  Proszę bardzo. Chcesz, to się odżywiaj wegetariańsko. Przymusu jedzenia mięsa
                  nie ma.

                  > Jak kazdy czlowiek stanie sie roslinozerca w takiej skali jak dotychczas byl
                  > miesozerca, to wtedy Panie Misiu mozemy porozmawiac o skutkach wegetarianizmu
                  > w swiecie.

                  W takim razie nie będziemy mogli o tym nigdy pogadać.

                  > No pewnie, ze jestem otwarta w przyszosc, bo zapewne jak chcesz porozmawiac
                  > o motoryzacji, to nie mowisz o furmankach...

                  Wegetarianizm nie jest przyszłością człowieka, chociaż, tak jak i w
                  przeszłości, i w teraźniejszości, będzie zapewne istniał jakiś wegetariański
                  paroprocentowy margines. Ludzie mają różne gusta.

                  --
                  "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
                  przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
                  • zuzanna_anna Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 18:49
                    seth.destructor napisał:

                    > Podobnie jak sprzyjam ruchowi
                    > > antynikotynowemu, choc sama pale, bo jestem w szponach nalogu zarowno
                    > > nikotynowego
                    >
                    > To jakies obludne, nie sadzisz?


                    Nie, nie sadze, ze to jest obludne.
                    Wiem, ile wysilku kosztuje porzucenie nalogu, ile razy rzucalam i do nalogu
                    wracalam. Teraz tez rzucilam, ale na jak dlugo?
                    Nie chce, aby ktokolwiek przechodzil podobne doswiadczenia, dlatego ciesze, ze
                    wzieli sie za to cholerne paskudztwo.smile
    • a.hem Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 15:56
      Wszystkim sie wydaje, że matka w kuchni spedza czas z wielka radością.
      Moja rodzina składa sie z dwójki dzieci, meża i mnie.
      Każdy z nas ma inne zachcianki kulinarne. Najbardziej wybredny jest syn z
      meżem. Ja z córka bardziej dopasowujemy się do menu. Syn ma 12 lat, córka 7.
      Po ostatnim przygotowaniu kotletów przez mojego syna usłyszałam, ze on nie
      myślał, ze to takie wyczerpujace zajęcie. Najbardziej był przerazony ilośćią
      naczyń, ktore wykorzystał, a wszystkich nie można było umyć w zmywarce. Później
      musial umyć podłogę, którą również ubrudził. Stwierdzil, że stanie w kuchni
      przy garach to malo fajne zajecie. Teraz na jego "widzimisie" zapraszam go do
      kuchni. To działa. Je wszystko to co inni. Z meżem postąpilam tak samo. Nie
      chcesz jeść tego co przygotowałam, to trudno. Dwie rączki masz to sobie cośc
      przygotuj. Kobieta nie jest niewolnikiem kuchni, i nie musi znosić cierpliwie
      wszystkich zachcianek domowników.
      pzdr
    • endormin.a Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 16:16
      Wiadomo juz na calym swiecie,iz mieso jest rakotworcze totez powinno sie jesc
      najwyzej dwa razy w tygodniu no i nie tylko z tego powodu dziecko,ktore nie chce
      jesc miesa jest na rownej drodze do zdrowego zycia ale menu dla niego powinien
      opracowac lekarz specjalista od spraw zywnosciowych aby uniknac niedoboru protein.
      teraz pytam i a priori wiem,iz rzeczowej odpowiedzi nie dostane:Wyrodne
      Matki!Jesli nie macie czasu ani ochoty zajac sie wlasnym dzieckiem,podejsc do
      niego jako do indywidualnej istoty po jaka cholere te dzieci
      plodzicie???!!Matka,ktora uwaza iz 10 letni chlopiec zamiast grac w pilke
      powinien gotowac sobie obiad bo nie lubi miesa(no trzeba go przeciez ukarac, jak
      smie?)to jest matka wyrodna!Nie ma usprawiedliwien brakiem czasu,dla dzieci w
      jakimkolwiek wieku trzeba go znalezc, nie z przymusu ani z obowiazku ale z
      milosci,ktora umie sie poswiecic z przyjemnoscia,wystarczy poczytac frustracje
      nastolatkow,chocby na lamach tego portalu aby dojsc do wniosku iz jedna z
      odpowiedzi na pytanie dlaczego tkwi wlasnie tutaj.
      • billy.the.kid Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 16:46
        córa moja,jako 11-12 latka[nie pamietam dokładnie], przy wigilii oswiadczyła
        że KOLEGI KARPIA jeść nie bedzie. potraktowalismy to jako kaprys. okazało sie
        ze z kilkoma przyjaciółkami przyjęła filozofie wegazwirzak też człowiek[skąd
        jej to przyszło?].
        koleżanki wytrzymały do sylwestra. ona do dzis-25 wiosen. troche było
        gimnastyki zeby zapewnic bachorowi rozmaitość zarcia. jakos przeżyliśmy. i co
        dziwne-ona też.i zyje do dziś.
        • lingus Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 19:08
          Na "przyjaciół karpia" i innych zwierzątek też jest sposób. Od czasu do czasu
          (szkoda, że tak rzadko) w telewizji przypominają fascynujący serial
          przyrodniczy "Przygody roślin". Pokazuje on w efektowny sposób, często
          korzystając z przyspieszenia akcji metodą zdjęć poklatkowych, niezwykłe życie
          roślin i to, o czym wojujący weganie zdają się zapominać - że rośliny też są
          istotami żywymi, potrafią reagować na różne bodźce, a nawet przejawiać
          zachowania społeczne. Tak więc jedyna różnica między mięsożercą a roślinożercą
          polega na tym, że "ofiara" roślinożercy krzyczy niewystarczająco głośno, zbyt
          wolno lub w niezrozumiałym dla swego "kata" języku...
        • witch.abroad Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 20:51
          Ja przestalam jesc mieso jako nastolatka, od tego czasu minelo pewnie ze
          dwadziescia lat. Jestem zdrowa, w miedzyczasie urodzilam dwojke dzieci (oboje
          zdrowi, niczego im nie brakuje), badania kontrolne idealnie w normie (rowniez
          zelazo!). Soji w zasadzie nie jem, za to nie stronie od nabialu i rozmaitych
          roslin straczkowych. Moje dzieci jedza mieso wtedy kiedy maja ochote, maz
          miesozerca, ale jakos udaje mi sie unikac osobnego gotowania...

          ------------------
          Wiedzma w Somerset
      • jola_ep Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 17:13
        >Matka,ktora uwaza iz 10 letni chlopiec zamiast grac w pilke
        > powinien gotowac sobie obiad bo nie lubi miesa(no trzeba go przeciez ukarac, jak smie?)to jest matka wyrodna!

        Uważasz, że gotowanie to jest kara???
        Hmmm.... Nie mów tego mojej rodzinie smile)))
        Można znaleźć czas i na granie w piłkę, i na pomoc w kuchni.
        I to wcale nie za karę.

        Chyba, że za karę uznasz też inne rzeczy, które 10-latek musi robić. (dbanie o porządek, mycie zębów, uczenie się).

        > ktora umie sie poswiecic z przyjemnoscia

        Poświecanie się nie jest dobre na długą metę, przede wszystkim dla dzieci.

        Pozdrawiam
        Jola
        • endormin.a Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 16.02.07, 15:01
          Jesli ktos sie poswieca dla dziecka i uwaza to za wielka meke to juz
          rzeczywiscie lepiej nie.Drodzy Panstwo dzieci nie prosily sie na swiat pukajac
          do drzwi, to nasza zachcianka totez powinno byc przyjemnoscia a nie poswieceniem
          wszystko to co sie dla nich robi i nie wpadajmy z jednej skrajnosci w druga co
          innego okazjonalna pomoc dziecka a co inego obarczanie go obowiazkiem gotowania
          w wieku dziesieciu lat.Jest czas na gotowanie,sprzatanie,robienie zakupow,szkole
          muzyczna,gre w pilke,na szkole?No tak dzieci musza go znalezc, to tylko
          dorosli,ktorym sie nie chce zajac jak powinni wlasnymi dziecmi wymiguja sie
          brakiem czasu,biedne dzieci...
      • chilonek Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 17:41
        endormin.a napisał:

        > Wiadomo juz na calym swiecie,iz mieso jest rakotworcze totez powinno sie jesc
        > najwyzej dwa razy w tygodniu no i nie tylko z tego powodu dziecko,ktore nie chce
        Dzizas! Mięso rakotwórcze, dziwne, że lwy nie umierają stadami. Jedyne co udowodniono, to to że jest większe prawdopodobieństwo "złapania" nowotworu. A jeśli się go już ma to niestety dieta mięsna mu sprzyja. Ziemniaki też są rakotwórcze, dym z papierosa ...
        > jesc miesa jest na rownej drodze do zdrowego zycia ale menu dla niego powinien
        > opracowac lekarz specjalista od spraw zywnosciowych aby uniknac niedoboru protein.
        No bardzo zdrowe skoro dietę musi mu układać lekarz, ma chłopak szczęście, że nie żyjemy w 16tym wieku i mamy sklepy z żywnością dla wegetarian.

        > teraz pytam i a priori wiem,iz rzeczowej odpowiedzi nie dostane:Wyrodne
        > Matki!Jesli nie macie czasu ani ochoty zajac sie wlasnym dzieckiem,podejsc do
        > niego jako do indywidualnej istoty po jaka cholere te dzieci
        > plodzicie???!!Matka,ktora uwaza iz 10 letni chlopiec zamiast grac w pilke
        > powinien gotowac sobie obiad bo nie lubi miesa(no trzeba go przeciez ukarac,ja
        > k
        > smie?)to jest matka wyrodna!Nie ma usprawiedliwien brakiem czasu,dla dzieci w
        > jakimkolwiek wieku trzeba go znalezc, nie z przymusu ani z obowiazku ale z
        > milosci,ktora umie sie poswiecic z przyjemnoscia,wystarczy poczytac frustracje
        > nastolatkow,chocby na lamach tego portalu aby dojsc do wniosku iz jedna z
        > odpowiedzi na pytanie dlaczego tkwi wlasnie tutaj.
        Jak miałem 7 lat sam robiłem sobie śniadanie i kolacje, może nie zawsze ale dość często. Nie uważam, żeby moja matka z tego powodu była wyrodna. Nie lubiłem również kilku zup i jak były to nie jadłem. Nie widze w tym problemu, a gotowanie fasolki trwa 20-30 minut z ktorych przy garnku trzeba stać może 5. Jak chcesz to "kochaj" swoje dzieci jak tylko chcesz, tylko żeby w pewnej chwili wybierając się na studia umiały sobie zalać chińską zupkę bo pomrą z głodu.
        • misiu-1 Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 18:12
          chilonek napisał:

          > Dzizas! Mięso rakotwórcze, dziwne, że lwy nie umierają stadami.

          Bo lwy nie jedzą mięsa z konserwantami, a to one, nie samo mięso,
          odpowiedzialne są za większe ryzyko niektórych nowotworów.

          --
          "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść lek na AIDS, będziemy
          przeciwko nim." (Ingrid Newkirk, PETA)
      • seth.destructor Ja nie rozumiem jednego 16.02.07, 18:37
        Verdana wypowiedziala sie dosc jasno: jak dziecko chce jesc cos innego, to
        niech samo sobie to przygotuje. Jak nie chce jesc, niech nie je. A ty
        wychodzisz z zalozenia, ze pozwolenie dziecku na taka decyzje jest kara, albo,
        ze gotowanie jest kara?

        >Wiadomo juz na calym swiecie,iz mieso jest rakotworcze

        Chyba w zaswiatach jestem...
        --
        Seth Destructor
          • sir.vimes Re: Ja nie rozumiem jednego 16.02.07, 19:23
            Manipulujesz.
            Verdana nie pisała o codziennym szykowaniu całego obiadu. Najwyżej o ugotowaniu
            konkretnej czysto wegetariańskiej potrawy zamiast mięsa. Tylko dla siebie.
            Weź pod uwagę, że nawet mięsożercy nie codziennie jedzą mięsne potrawy.

            Moim zdaniem to po prostu normalny udział dziecka w życiu domowym.
            • zuzanna_anna Re: Ja nie rozumiem jednego 16.02.07, 19:54
              sir.vimes napisała:

              > Manipulujesz.
              > Verdana nie pisała o codziennym szykowaniu całego obiadu. Najwyżej o
              ugotowaniu
              > konkretnej czysto wegetariańskiej potrawy zamiast mięsa. Tylko dla siebie.
              > Weź pod uwagę, że nawet mięsożercy nie codziennie jedzą mięsne potrawy.
              >
              > Moim zdaniem to po prostu normalny udział dziecka w życiu domowym.

              Niech dziecko pomaga mamie w przyrzadaniu obiadu, ale szykowanie sobie, tylko
              dla siebie rzeczy wegetarianskiej, zawsze- powtarzam, zawsze, a nie tylko od
              czasu do czasu, jest dyskryminowaniem dziecka.
              A gdyby dziecko bylo alergikiem lub cukrzykiem, to tez mialo by samo
              przygotowywac sobie posilek lub jego czesc?

              Nie rozumiem tej dyskusji, nikt nie mowi, ze dziecko ma nie pomagac, czy ma byc
              jak ta swieta krowa, chodzi o to, by ze zrozumieniem podejsc do wyborow dziecka.
    • renate_s przeszlam przez to samo! 15.02.07, 18:33
      Ze mna tez tak bylo.jako niemowle wypluwalam zupy na miesie.W podstawowcxe
      wyrzucalam kanpki do kosza itd.Az wreszcie osiagnelismy kompromis.Rodzice
      odkryli, ze lubie ryby i biale mieso tzn drob , jako potrwawy gotowane smazone
      czy pieczone oraz domowej roboty wedliny. I do tej pory tak jem i jestem
      zrowa.Szkoda bylo tyle czasu i energii oraz klotni zeby wreszcie zjadla
      szynke , kielbase czy mielonego.Brrrr to tej pory wzdrygam sie przed takim
      miesem.Moze udalo mi sie cos podpowiedziec?
    • ch0mi0r Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 19:30
      jestem chemikiem i też nie lubie mięsa ale po to człowiek ma tyle i takie zeby
      jakie ma żeby mięso jeść. aminokwasy niezbędne do życia zawierające łańcuchy
      rozgałęzione bądź areny dostepne sa jedynie w białku zwierzecym i nie można ich
      dostarczyć sztucznymi suplementami ani zbilansowaną dietą.
      • bi_scotti Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 21:43
        ch0mi0r napisała:

        > jestem chemikiem i też nie lubie mięsa ale po to człowiek ma tyle i takie zeby
        > jakie ma żeby mięso jeść. aminokwasy niezbędne do życia zawierające łańcuchy
        > rozgałęzione bądź areny dostepne sa jedynie w białku zwierzecym i nie można
        ich
        > dostarczyć sztucznymi suplementami ani zbilansowaną dietą.

        A tymczasem od stuleci kolejne pokolenia w Gujaracie zyja wylacznie na diecie
        vege i maja sie swietnie pod kazdym wzglem - fizycznie i mentalnie. Zesz ludzie
        spojrzycie troszke chociaz poza wlasne cztery katy! Japonczycy maja najwiecej
        starych, zdrowych, sprawnych ludzi na swiecie - dlaczego? Bo odzywiaja sie
        glownie roslinami, w tym soja i najczesciej niedojadaja. Okazuje sie bowiem, ze
        przejadanie sie jest bardziej szkodliwe niz niedojadanie a jedzenie miesa to
        faktycznie krzywda dla zdrowia jaka np. Europejczycy sami sobie wyrzadzaja od
        pokolen.
        Chlopiec nie je miesa? Reszta rodziny powinna sie od Niego uczyc i do Niego
        dostosowac, bo to On ma racje.
        • chilonek Re: Kiedy dziecko nie chce jeść mięsa 15.02.07, 22:12
          > spojrzycie troszke chociaz poza wlasne cztery katy! Japonczycy maja najwiecej
          > starych, zdrowych, sprawnych ludzi na swiecie - dlaczego? Bo odzywiaja sie
          > glownie roslinami, w tym soja i najczesciej niedojadaja.
          Hmm, z tego co wiem to ostatnio już dojadają i nawet na GW o tym pisali. Oczywiście to dojadanie miało mnóstwo skutków ubocznych jak np. większe piersi u kobiet. Na szczęście chłopca z tego wątku to nie dotyczy ;>

          A tutaj coś czego warto posłuchać jeśli się nie miało okazji widzieć wcześniej ;]
          www.gotfuturama.com/Multimedia/EpisodeSounds/2ACV15/06.mp3 ten odgłos na końcu to lew wink