do rodziców 4 to klasistów-technika pytanie Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • witam
    mam pytanie dziś córka miala technikę -
    az się zdziwilam bo pani kazala im się nauczyc na sprawdzian znaków,
    oznaczeń dród, autostrad, zasad ruchu drogowego-np kiedy mozna
    wyprzedzac kiedy nie, jaka droga to autostrada a jaka krajowa i
    niektóre podstawowe znaki drogowe-
    czy aby to nie za wczesnie? dzieci nie zdają na prawo jazdy a ja w
    szkole na technice to kanapki robilam , salatki, karmniki dla
    ptaków , latawce-...
    po co 10 latkowi znajomosc kodeksu ruchu drogowego?
    czy to jest taki progrm teraz czy nauczyciel tego uczy bo tak chce
    jakie wy macie odczucia zwiazane z tym przedmiotem?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
    • u nas znaki drogowe są na końcu w książce, oczywiście nie jest ich
      tak dużo jak obowiązujązych na egzaminie na prawko.
      moje dziecko za to dostało ocenę za pismo techniczne, na szczęście w
      miarę przyzwoitą, ale do technicznego mu daleko smile
      • ale u nas sie tego nie robi, zadnych pism technicznych dzisiaj
        rysowali skrzyżowanie i maja tam postawić znaki.
        gdzie znajdę informację nt programu nauczania techniki?

        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
        nowy tata , nowy mąż
        • Chciałem przypomnieć, że pieszych też obowiązują przepisy drogowe, podobnie jak
          dziecko na rowerze czy rolkach.
          Oczywiście wymaganie wszystkiego jest przerostem formy nad treścią, ale w pewnym
          podstawowym zakresie na pewno powinni ich uczyć.
          --
          Fantasy MMORPG - lekka i przyjemna rozrywka
          online.
          • no wlaśnie w podstawowym. skoro dziecko faktycznie uczy się na kartę
            rowerową to poraz kolejny pytam po co 10 letniemu dziecku informacja
            nt kidy mozna wyprzedzać pojazd i nnym pojazdem-nie chodzi o
            wyprzedzanie rowerem ,czy roweru -córka miala napisać w jakich
            sytuacjach kierujący pojazdem moze wyprzedzić inny pojazd-
            zachopwując przy tym wszelkie normy kodeksu- czyli jaka linia na
            jezdni, jaka odleglość czy migacz sie wlancza ,czy w trakcie
            wyprzedzania wlancza się migacz i który a moze oba,nie chodzilo o
            jazde rowerem lecz samochodem-nie wiem jak wasze dzieci ale moja
            córka nie umie jeżdzic samochodem mimo iż znaki drogowe zna
            dobrze.rozumiem ze podstawy ale bez przesady kurcze
            --
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
            nowy tata , nowy mąż
            • Moze faktycznie troche przesadzaja...ale z drugiej strony jesli
              Twoje dziecko nauczy sie takich rzeczy teraz,to jak za pare lat
              bedzie robic prawko to mu bedzie latwiejsmile a na karte rowerowa
              naprawde powinno sie duzo nauczyc,moze nie zasad wyprzedzania,ale na
              pewno wszystkich znakow i pierwszenstwa przejazdu...a jesli chodzi o
              rzeczy podstawowe to jak Twoja corka zima po ciemku szczesliwie
              wroci ze szkoly bo bedzie wiedziala,ktora strona drogi nalezy
              chodzic zeby uniknac wypadku albo bedzie wiedziala jak sie rozgladac
              przed wejsciem na jezdnie,to wtedy docenisz ze uczyli ja
              podstawowych przepisow w szkole.....
      • jest to część wiedzy o bezpieczeństwie ruchu drogowego, nawet maluchy w
        przedszkolu miewają spotkania z policjantami, którzy wyjaśniają jak poruszać się
        na ulicy i chodniku, nie jest to nic nadzwyczajnego, że dzieci uczone są znaków,
        chociaż niekoniecznie w tak szerokim zakresie - pamiętam, że na kartę rowerową
        trzeba było wybiórczo znać kodeks ruchu drogowego.
      • Nie dziw się jak kilka lat temu w 5 klasie tez musiałem zdawać te znaki na
        technice żeby potem mieć karte rowerową
    • Szczerze mówiąc bardziej się ta wiedza na codzień przydaje iz umiejetność
      zrobienia karmnika. Szczególnie w czasach gdy nie trzeba zdawać żadnego egzaminu
      by jeżdzić na rowerze (kiedyś była karta rowerowa - egzamin teoretyczny ze
      znaków też był).
      • ale na karte rowerowa to co innego oni sie uczą kodksu ruchu
        drogowego i mowa caly czas o pojazdach mechanicznych- ja bym wolala
        zeby moje dziecko umialo wymienic uszczelkę , wiedzialo skąd
        bierze się prąd a znaki drogowe podstawowe to juz w 1 klasie sie
        uczyly teraz to juz jak do egzaminu-dziwne to wszystko jest , tak
        czy owak 10 latek nie wcześniej jak za 6 lat i tak musi sie od nowa
        uczyc tego chcac mieć prawo jazdy-a sztuka gotowania czy umiejetność
        zrobienia karmnika dla ptaków też jest bardzo potrzebna - mój maz
        robi z dziećmi co roku zawozimy do parku czy lasu -a gdyby nie
        umial? śmieszne to by bylo to tak jakby nie umiec zębów umyc - a
        przynajmniej dla 10 latka
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
        nowy tata , nowy mąż
        • > ale na karte rowerowa to co innego

          Jakie co innego?
          Nie ma już karty rowerowej. A dzieci jakoś na rowerach widuję. Jeżeli nie nauczą
          się znaków w szkole lb w domu - nie nauczą się wcale i super, ze szkoła bierze
          to na siebie.
        • A poza tym dla mnie jakoś umiejetność robienia karmników jest mniej istotna niż
          mycie zębów. Dziwna ta twoja analogia.
          • no dobrze tylko na co 10 latkowi umiejetnoc czy znajomosc sytuacji
            wyprzedzania samochodem
            --
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
            nowy tata , nowy mąż
            • Przyda się.
              Czym skorupka za młodu nasiąknie...

              Poza tym niedługo będzie brał rower i znikał na pół dnia, jak znam życie.
              Wiedząć , że zna zasady ruchu drogowego - będziesz o niego spokojna.

              Swoją drogą, jakby takie nauki były obowiązkowe może mniej byłoby potemn
              fatalnych kierowców - bo przeciez to nie tylko kwestia wyobraźni ale tez
              rzetelnej wiedzy.
              • Znikac zacznie, ale nie bedzie wariowac na drogach krajowych ,
                autostradach czy co tam jeszcze jest w Polsce wyszczegolnione.
                Podstawowe znaki i zasady to w porzadku, ale jazda samochodem?

                Niech sie dziecko zapyta pani od techniki kiedy beda mieli zajecia
                praktyczne, bo teoria jej nie wystarcza.
            • arioso1 napisała:

              > no dobrze tylko na co 10 latkowi umiejetnoc czy znajomosc sytuacji
              > wyprzedzania samochodem
              wyprzedza się nie tylko samochodem, ale także rowerkiem i pieszo na chodniku
              • > wyprzedza się nie tylko samochodem, ale także rowerkiem i pieszo na chodniku

                Zwłaszcza przy wyprzedzaniu pieszo nie zapomnij wrzucić kierunkowskazu smile)
                • Nie wiem, czy dobrze czy źle ale to jest w programie nauczania. Nauczyciel
                  techniki ma przygotować uczniów do "egzaminu" na kartę rowerową.
                  Trzeba też spojrzeć na to od strony rowerzysty. Mianowicie, kiedy jedziemy
                  rowerem i widzimy, że jakiś pojazd ma włóączony kierunkowskaz to dobrze by było
                  wiedzieć w jakim celu on to zrobił.
                  • technika to jest cos, czego juz od paru lat nie powinno byc w
                    szkolach. PODSTAW znakow mozna 10 latka uczyc na lekcji
                    wychowawczej, ale wprowadzanie calosci (ktora oblewaja dorosli
                    ludzie) przypomina mi dzieciece czasy, kiedy technika byla
                    najwazniejsza w szkole. W cywilizowanych szkolach jest juz
                    informatyka. A nie radze poruszac tematu z gronem pedagogicznym, bo
                    dziecko moze miec problemy ze skonczeniem szkoly.
        • sztuka gotowania dla 10 latka? po co? samo nie gotuje, a robic jajecznice i
          jakies podstawy to w domu przy okazji sie czlowiek uczy. karminik? mozna kupic.
          Zdecydowanie bardziej potrzebna jest umiejetnosc poruszania sie w srodowisku
          naturalnym a nie wymiana uszczelki(!) nie zabierac ludziom pracy.
    • Nie jest za wcześnie. Może wreszcie szkoła zacznie spełniać swoją
      rolę i zamiast uczyć pierdół które się do niczego nie przydają w
      życiu, zacznie uczyć rzeczy pożytecznych. Jak ludzie się od wczesnej
      podstawówki będą uczyć zasad ruchu drogowego to przestaną łazić po
      drogach jak stado baranów, przestaną jeździć jakby nie wiedzieli co
      się wokół nich dzieje. Jak zaczną się tego uczyć dopiero na kursie
      na prawko to potem mamy to co mamy. Ostatnio jakaś kretynka
      zajechała mi drogę Cinquecento bo myślała że jak jest z prawej to ma
      pierwszeństwo, zapomniała tylko że skrzyżowanie nie było
      równorzędne. Ja jechałem załadowanym KRAZem. Gdybym nie przewidział
      że mi wyjedzie to resztki Cieniasa łącznie z kierującą zbieraliby w
      promieniu kilkudziecięciu metrów. Dziesięciolatek bywa uczestnikiem
      ruchu drogowego. Zwłaszcza na terenach wiejskich. Warto żeby
      wiedział jakie zasady na tych drogach panują. Moim zdaniem powinni z
      dzieciakami omawiać wypadki drogowe i ich przyczyny i co zrobić by
      ich uniknąć.
      • masz absolutnie racje. Im wczesniej zaczniemy uczyc przepisow ruchu drogowego
        tym lepiej. Tak aby staly sie bezwiednie powtarzanym odruchem. Osoba znajaca
        zasady ruchu drogowego zarowno z punktu widzenia piewszego jak i kierowcy,
        potrafi bezwiednie przewidziec sytuacje.
        Pytanie z punktu widzenia pieszego: dlaczego jest tak duzo potracen na
        przejsciach skoro to ja mam PIERWSZENSTWO? Piesi bez wiedzy o ruchu drogowym
        uwazaja, szczegolnie starsi i ze wsi, ze jak zapali sie zielone to moga
        maszerowac z zamknietymi oczami bo nic im nie moze sie stac, bo przeciez sa "w
        prawie". Jesli pieszy wie ile drogi potrzeba na zatrzymanie samochodu osobowego
        - wazacego TONE, tak, tak 1000kg (o KRAZie nie wspominam, ale kierowcy osobowych
        tez tego sobie nie wyobrazaja ile trzeba drogi na zatrzymanie takiego kolosa),
        to nie wlezie na jezdnie dopuki to-to nie stoi a wychodzac spoza jednego
        sprawdzi czy na drugim pasie tez wszystko stoi.
        A wiec uczmy dzieci nie tylko jak "grzecznie" sie zachowywac przy stole i w
        towarzystwie, ale przede wszystkim jak przezyc.
    • W programie techniki jest KRD, bo dzieci zdają pod koniec roku szkolnego na
      kartę rowerową. Nie wiem skąd macie informację, ze karty nie ma (najwyraźniej
      nie zaglądacie do zmian w KRD) niepełnoletni musi ją mieć żeby samodzielnie
      poruszać się po drodze, inaczej musi jeździć pod opieką osoby dorosłej.
      Karta zniknęła dla dorosłych, co uważam za skrajną głupotę, bo każdy uczestnik
      ruchu w cywilizowanym świecie MUSI znać zasady KRD.
      I nawet mając prawo jazdy należy się dokształcać w temacie, bo przepisy
      zmieniają się dosyć często...

      Moja córka miała w zeszłym roku egzamin teoretyczny i praktyczny, w wakacje
      odebrała kartę w szkole.

      --
      Mysza & Kajtek
      "Szóstego dnia Bóg zrozumiał, że nie uda Mu się dokonać wszystkiego,
      stworzył więc inżynierów smile"
      • Ja widocznie wysnułam zbyt daleko idący wniosek z faktu, ze tej dla dorosłych
        już nie ma.

        • a karta rowerowa jest obowiązkowa?
          a jak moja corka nie jeżdzi na rowerze?
          a co ma do roweru wiedza kiedy samochód moze wyprzedzać inny a kiedy
          nie?
          a po co rowerzyscie zasady panujące na autostradzie skoro mając
          nawet 20 kart nie wjedzie na nią?
          --
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
          nowy tata , nowy mąż
          • arioso1 napisała:

            > a karta rowerowa jest obowiązkowa?

            Nie jest obowiązkowa, o ile wiem dziecko może oblać egzamin, a przedmiot ma
            zaliczony.

            > a jak moja corka nie jeżdzi na rowerze?

            Pieszych tez obowiązują zasady ruchu drogowego. Córka nie porusza się po ulicach ?

            > a co ma do roweru wiedza kiedy samochód moze wyprzedzać inny a kiedy
            > nie?
            > a po co rowerzyscie zasady panujące na autostradzie skoro mając
            > nawet 20 kart nie wjedzie na nią?

            Nie ma osobnego KRD dla rowerzystów, pieszych i dla aut. Jeśli nie odpowiada Ci
            program nauczania tego przedmiotu i uważasz, ze część paragrafów KRD powinno być
            z niego usuniętych to zwróć się do ministerstwa wink
            --
            Mysza & Kajtek
            "Szóstego dnia Bóg zrozumiał, że nie uda Mu się dokonać wszystkiego,
            stworzył więc inżynierów smile"
            • TO NIE OTO CHODZI -skoro dzieci musza się tego uczyć i ja też
              uważam że slusznie ale przecież nie wszystko im potrzebne,powinny
              wiedzieć jak zachowac sie na drodze , podstawowe znaki zasady
              bezpieczeństwa ale niektóre przepisy ruchu drogowego tak czy siak
              czy jeko pieszemu czy jako rowerzyście nie są potrzebne a bardziej
              im by sie przydala np pierwsza pomoc. Wczoraj czytalam program
              techniki w czwartej klasie i oprócz tych KRD jest równiez nauka o
              sprzetach domowych, i wiele wiele pozytecznych i ciekawych rzeczy
              amiast kazać dzieciom uczyc się wyprzedzać samochodem uważam że
              powinni nieco przykrucic . Pytalam o tą technike ponieważ myślalam
              że tylko u nas w szkole tak jest -gdyż córka kolezanki tez chodzi do
              4 klasy ale nie uczy sie tego samego tylko np pisma technicznego-ale
              chyba tylko kolejnosc jest inna -
              --
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
              nowy tata , nowy mąż
              • to poczekaj jak dziecko pojdzie do klasy V, VI, czy Igimnazjum zobaczysz ilu
                "niepotrzebnych" rzeczy musi się nauczyć dziecko z bardzo wielu przedmiotowsmile

                A z przepisami ruchu drogowego dziecko musi się zapoznac w IV klasie.
              • sadze ze Twojej corce w przyszlym zyciu bardziej przydadza sie
                zasady ruchu drogowego niz pismo techniczne,uniejetnosc zrobienia
                karmnika czy wymiana uszczelki (zwlaszcza ze to dziewczynka...)
          • Ariso, spokojnie. Moze nauczyciel/ka jest maniaczka samochodowa.
            Jesli cos sie nie podoba to z nia nalezy rozmawiac. Moim zdaniem
            zasad ruchu niggy nie zamalo - jak sie nauczy teraz to zostanie jej
            w glowie na pozniej. Uszczelki to niech powymienia z toba albo
            ojcem. Gotowac tez w szkole pewnie bedzie ale lepiej niech sie tego
            uczy w domu. Prad jest w wyzszych klasach.
            Zapewniam, ze lepsze zasady ruchu, niz sprawdzian z rozdzajow
            makramy i zmudne przepisywanie setek "dobrych rad". (przez rok
            mialam taka paniasmile
            Ps. Za nauke pisma technicznego w podstawowce jestem po stokroc
            wdzieczna. Dzieki temu przezylam prawie bezbolesnie "kreski" na
            studiach. NIGDY czlowiek nie wie co mu sie w zyciu przyda.
          • jezu....powtarzasz sie czlowieku!!! wszyscy Ci pisza ze nie masz
            racji,ze to dobrze ze tak ucza,zeby sie dziecko od malego uczylo
            zasad to potem bedzie lepszym kierowca...i wlasnie jadac na rowerze
            jak zobaczy samochod jadacy pasem pod prad to zeby wiedzialo ze to
            wlasnie jest wyprzedzanie i zeby wiedzialo jak ten manewr wyglada!!
            a Ty w kolko "co ma karta rowerowa do wyprzedzania przed
            samochod"...wez sie uspokoj bo przynudzasz...
    • Ja tez mialam (20 lat temu) znaki (wszystkie) i zasady ruchu na
      pracy technice. A potem egzamin na karte rowerowa.
      Plus taki, ze te "kilka" lat pozniej na teorie z prawka poszlam z
      marszu (po jednoktotnym przeczytaniu kodeksu) bo wiekszasc rzeczy
      byla oczywista.
    • Ja też to miałem w podstawówce, było to jakieś 15 lat temu.
    • Masz słabą pamięć. Na technice znaki drogowe, bo od wieku 10 lat dziecko może
      posiadać kartę rowerową. A jeśli nawet nie posiada, to zazwyczaj jest na tyle
      samodzielne, że nie obejrzysz się kiedy, a znajdzie się na ulicy, albo przez nią
      będzie przejeżdżać. Chyba lepiej, jeśli będzie znało zasady ruchu drogowego, niż
      nie.
    • Co do wyprzedzania - coraz modniejsze robią się skutery, jeździ na nich
      młodzież już od bodajże 15-go czy 16-go roku życia, bez prawa jazdy - bo nie
      potrzeba. Już za kilka lat i Twojemu dziecku może się przydać wiedza na temat
      wyprzedzania.
      --
      Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
      Forum Avon
    • Pamiętam, że ja też się uczyłam znaków i bardzo miło to wspominam,
      dzieciom potrzbne jest zrónicowanie i uważam jako pedagog ale nie
      szkolny, że to dobre rozwiązanie, całe dziesięć miesięcy mają się
      uczyc pisać pismem technicznym?! Taka wiedza jest w życiu przydatna,
      może nie teraz ale kiedys na pewno,
      zreszta co Ty złego w tym widzisz?
    • www.zielonka.pl/sp3/inform/podstawy/tech.html
      Podstawy programowe zmieniaja sie z latami, ale i ja uczylam sie na technice
      ruchu drogowego. Kanapki, rysiki traserskie itd. tez robilam. W necie jest pelno
      informacji nt. podstaw programowych dla kazdego etapu edukacji.
    • Tak szczerze mówiąc, ja też jakoś zachwycona programem techniki nie jestem. W
      zeszłym roku szkolnym wkuwali przez 10 miesięcy zasady ruchu drogowego, w tym
      roku uczą się o rodzajach tkanin i plastiku. I wszystko byłoby fajnie, gdybym
      nie miała syna, którego rodzaje i sposoby pozyskiwania sztucznych tkanin
      niewiele interesują... Za moich czasów chłopcy faktycznie budowali karmniki,
      latawce, uczyli się naprawdę technicznych rzeczy. A frajda z robienia sałatek,
      kanapek? A szaliki i czapki dziergane na drutach? Super! I dziwić się teraz, że
      chłopcy/młodzi mężczyźni są coraz bardziej nieporadni, i nie potrafią zrobić
      porządnej jajecznicy czy przybić gwoździa?
      Ehhh, co za czasy...
      • Widzę, ze myślicie stereotypowo, że budowa karmnika się przyda, a znajomość
        kodeksu drogowego nie. A już najbardziej wkurzyła mnie błędna informacja, że
        niby nie ma już karty rowerowej. Nie chcę być niegrzeczna, jednak uważam, że jak
        ktoś nie jest w temacie, to nie powinien się wypowiadać. Oto fakty: Od 10 do 18
        lat, aby legalnie jeździć rowerem, należy mieć kartę rowerową (tylko
        teoretyczne, bo praktycznie przecież można bez). Gdy znalazłam się w 4 klasie SP
        (teraz jestem gimnazjalistką), facet od razu powiedział, że TECHNIKA to tylko
        oficjalna nazwa, w rzeczywistości jest to WYCHOWANIE KOMUNIKACYJNE. Przez 3 lata
        uczyłam się kodeksu drogowego jak na prawo jazdy. Na koniec 6 klasy kto chciał
        zdawał egzamin na kartę rowerową. Egzamin nieobowiązkowy, ale uczyć się
        przepisów musiał każdy. I nie chodzi o to, że nauczyciel "lubi samochody". Taki
        jest program nauczania i już. Na pocieszenie dodam, że nie każdego interesował
        kodeks drogowy i nauczyciel naciągał nam oceny. Ktoś tu jeszcze wspomniał, że
        zamiast przepisów ruchu powinni uczyć pierwszej pomocy. Tak się składa, że
        pierwsza pomoc wchodzi w program wychowania komunikacyjnego.
        Pozdrawiam, gimnazjalistka
    • > po co 10 latkowi znajomosc kodeksu ruchu drogowego?

      ano po to, zeby za lat 6 nie odkrywal Ameryki tylko pewne obowiazujace prawa
      odswiezyl i stosowal
    • ja w 4 klasie uczyłam się o... sklejkach, płytach wiórowych
      (rodzaje, budowa, materiał) big_grin Swoją drogą do dziś to pamiętam,
      chociaż ta wiedza jest wyjątkowo niepraktyczna. Więc twoja córka ma
      szczęście. Znaki drogowe to bardzo dobra rzecz, naprawdę, przydaje
      się w (bądź co bądź) niedalekiej przyszłości.
      --
      There's a big black hole gonna eat me up someday...
    • Nie wiem czemu tu się dziwić. Ja miałam takie rzeczy na technice, a było to kawałek czasu temu. Bardzo dobrze, niech bachory się uczą może będzie mniej wypadków smile
    • O ile pamiętam też chyba coś się uczyłam o znakach drogowych w podstawówce (to
      było jakieś 15 lat temu). Poza tym nie rozumiem twojego zdziwienia przecież jak
      dzieci robią kartę rowerową to muszą zdać sprawdzian z kodeksu drogowego.
    • Powinna zostać matołem nie rozumiejącym o co w tym wszystkim chodzi i albo
      zginąć na drodze, albo (później) kogoś zabić.

      Tatusiu.
      ;>>>


      --
      Trzeźwy
      Naprawdę trzeźwy...
    • ja sie znaków drogowych i podstawowych przepisów dot. skrzyżowań,
      dróg itp uczyłam sie na w-fie w 4 albo piątek klasie... a potem
      zdawaliśmy na kartę rowerową. Jak można pytac w ogóle po co dzieciom
      znajomość znaków? za chwile wsiądze na rower i będzie jeździć nie
      tylko po parku z mamusią... znajomość podstawowych przepisów ruchu
      jest jak najbardziej potrzebna!
    • A po co 10-latkowi umiejętność robienia karmników? Do na budowlańca zdaje?
      A po co 10-latkowi umiejętność rozwiązywania równań algebraicznych? Ale tak
      naprawdę? Po co?
      A wiedza o zlodowaceniach i ruchach górotwórczych to po co?

      Ludzie kochani, zamiast podziękować, że komuś się chce i dzieci na tej
      'technice' uczą się czegoś pożytecznego, to jeszcze narzekacie. Myśmy na
      technice nie robili nic -- dziewczynki miały szyć fartuszki, a chłopcy robić
      haczyki. Natomiast pani nauczycielka miała siedzieć i plotkować z drugą panią
      nauczycielką.

      To tak, jakbyś miała pretensje, że dziecko się uczy angielskich słówek, a
      przecież 10-latek sam do Anglii nie wyjedzie! Zapamięta, wchłonie tę wiedzę,
      wykorzysta jako dorosły człowiek. Co w tym niepojętego?

      --
      "I nie poradzisz nic bracie mój,
      gdy na tronie siedzi...
      /OCENZUROWANO/ ".
    • Moze dzieki temu ze Twoje dziecko bedzie sie tej wiedzy uczyc i Ty
      ma tym skorzystasz.bo
      1) moja jak bedziesz jechac z nim samochodem i bedziesz np mial/-a
      ochote wyprzedzic "na trzeciego" to Ci sie dziecko z tylnego
      siedzenia spyta:"mamusiu/tatusiu,czemu lamiesz przepisy?..."...i ono
      wtedy bedzie znalo przepisy i bedziesz wiedziec ze ma racje. wiec
      jesli wtedy raz,drugi,trzeci bedziesz miec ochote spalic sie ze
      wstydu ze dziecko wypomina Ci bledy,moze nauczysz sie przestrzegac
      przepisow niektorych....:]
      2) ja sama jestem swiezo po kursie prawa jazdy,egzamin zdalam pare
      dni temu.i jak uczylam sie przepisow to przy okazji moj tata sie
      dowiedzial ode mnie paru szczegolow,o ktorych nie wiedzial (bo ma
      prawko od 20 lat a one weszly nie dawno w zycie a nie sledzil zmian)
      albo zapomnial juz...

      wiec pomysl ze moze sam/a na tym skorzystasz:]
    • myślę, że to normalne, że w wieku 10 lat dziecko uczy się podstawowych znaków drogowych oraz jak zachować się na skrzyżowaniu. ja w tym wieku zdawałam wraz z równieśnikami na kartę rowerową i również trzeba było tę wiedzę przyswoić, aby wiedzieć jak zachować się na ulicy.
      • tak tak macie rację co do znaj\ków , zachowania ale widzę ze tutaj
        niektórzy nie do konca rozumieja moje pytanie-po co 10 latek uczy
        się tego co uczą na kursie prawa jazdy-doslownie na kursie -przecież
        mogliby darować dzieciom w 4 klasie umiejętności prawidlowego
        wyprzedzania samochodem innego samochodu.A porównanie nauki
        matematyki czy języka obcego nie jest dobrym porównaniem-
        jeżeli mam zostac rowerzystą to po co mi wiedza o samochodzie-kola
        im każa też umiec wymieniać a może olej czy plyn chlodniczy -no bo
        jak pojedzie z rodzicami i tatuś nie bedzie umial....
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
        nowy tata , nowy mąż
        • Arioso - to ja ci odpowiem jeszcze raz.

          Metodyka nauczania dziecka zakłada, że przez cały cykl nauki szkolnej przyswaja
          ono informacje, które NIE są mu bezpośrednio potrzebne. Cele 'ładowania' w
          dziecko takich informacji są różne -- po pierwsze, jest to swego rodzaju
          gimnastyka dla umysłu. Jak wiadomo, bez gimnastyki z mięśni robi się flak - tak
          samo jest z mózgiem. Po drugie, dziecko chłonie wiedzę teoretyczną o wiele
          sprawniej, niż dorosły człowiek: łatwiej się uczy, łatwiej i trwalej zapamiętuje.

          Dlatego twoje dziecko za 7 lat będzie w stanie śpiewająco zdać egzaminy na prawo
          jazdy. Ta wiedza, którą wchłonie teraz, nie tylko usprawni jego procesy
          kojarzeniowe, zapewni mu też kontekst do poznawania wiedzy o ruchu drogowym np.
          przez obserwację, da doświadczenie. Jako młody dorosły człowiek, twoje dziecko
          będzie po prostu znało zasady rządzące ruchem. Nawet jeśli zapomni szczegóły, to
          szybko je sobie odświeży. Jedyne, co będzie musiało opanować, to praktyka -- a
          to pójdzie łatwiej w sytuacji, gdy wiedza teoretyczna będzie dla niego równie
          banalna, co tabliczka mnożenia.

          Uważam, że dużo lepiej uczyć dzieci zasad ruchu drogowego, niż danych o pogłowiu
          nierogacizny i bogactwach mineralnych Polski. Nierogacizna i minerały to tylko
          ćwiczenia umysłowe pozbawione praktycznej wartości. Znajomość zasad ruchu
          zaprocentuje w dorosłym życiu.

          --
          Więc tu trzeba by zalecić - w czasie deszczu nie mieć dzieci!
    • U nas w szkole chyba ten sam program, dzieci na koniec roku mają
      zdawać na kartę rowerową.
      • WIĘC BYLAM DZIŚ ROZMAWIAĆ Z PANIĄ- nie wiem dlaczego ale powiedziala
        mi że to nie na kartę rowerową bo takowa bedzie pod konioac 6
        klasy . Pytam to po co -a bo taki mam program.Trudno niech uczy juz
        co chce byle to robila dobrze-a i zaproponowalam aby moze dzieci
        stroiki porobily na święta ? cóz pani powiedziala stroiki? przecież
        można kupic gotowe- ale ktoś je chyba robi i tego tez się trzeba
        nauczyć a i znajomośc zasad prowadzenia samochodu tez na kursie
        można się nauczyć a nie koniecznie w 4 klasie-nie bede jej wchodzić
        w kompetencje -nie jej wina że taki program...
        --
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
        nowy tata , nowy mąż
        • arioso1 napisała:

          > WIĘC BYLAM DZIŚ ROZMAWIAĆ Z PANIĄ- nie wiem dlaczego ale
          powiedziala
          > mi że to nie na kartę rowerową bo takowa bedzie pod konioac 6
          > klasy . Pytam to po co -a bo taki mam program.Trudno niech uczy
          juz
          > co chce byle to robila dobrze-
          Jak widać nie uczy tego co chce, tylko wypełnia swoje obowiązki. I
          prawdopodobnie robi to dobrze, skoro chce przekazać uczniom jak
          najwięcej.


          "a i zaproponowalam aby moze dzieci
          > stroiki porobily na święta ? cóz pani powiedziala stroiki?
          przecież
          > można kupic gotowe- ale ktoś je chyba robi i tego tez się trzeba
          > nauczyć
          Wybacz, ale dla mnie zmorą były zawsze zajęcia typu "zrobić coś".
          Podobnie uważam teraz, gdy nie jestem już uczniem, ale rodzicem. Na
          takie zajęcia dziecko idzie obładowane różnymi rzeczami (choćby na
          ten stroik: dziecko musi mieć jakieś gałęzie, jakieś wstążeczki,
          świeczki i inne "duperelki") Poza tym, dzieciak się brudzi w szkole
          klejem, farbami itp... Dużo z rzeczy potrzebnych do "zrobienia
          czegoś" trzeba po prostu kupić i bardzo często nie jest to wydatek
          rzędu 10 zł, tylko znacznie większy. Pamiętam, że jeszcze w moich
          uczniowskich latach nie miałam co zrobić z tym "czymś", bo trudno
          było taszczyć to "coś" do domu, a zwykle nie mieściło się w teczce.
          Więc po prostu po ocenieniu przez nauczyciela "coś" lądowało w koszu
          i rozstawałam się z tym z ulgą. Jeżeli natomiast dziecko chce się
          wyrażać artystycznie w tego typu działalności, to w domu ma i
          odpowiednie warunki (dostęp do łazienki), i czas, i przestrzeń dla
          odpowiedniej ekspozycji "czegoś".


          "a i znajomośc zasad prowadzenia samochodu też na kursie
          > można się nauczyć a nie koniecznie w 4 klasie-nie bede jej
          wchodzić
          > w kompetencje -nie jej wina że taki program...

          A jednak weszłaś nauczycielce w kompetencje, bez uprzedniego
          zapoznania się z podstawami teoretycznymi, czyli z podstawą
          programową.
          Jeżeli tak bardzo chcesz, żeby Twoje dziecko robiło ten nieszczęsny
          stroik, dlaczego nie może zrobić tego w domu, pod Twoim kierunkiem?
          Poza tym dlaczego nie poszłaś zapytać pani od przyrody, dlaczego
          dziecko uczy się o zwierzętach zyjących w wodzie - w końcu dziecko
          Twoje pod wodą mieszkać nie będzie; pani od historii - dlaczego
          dziecko musi uczyć się o Mieszku I, w końcu nigdy go nie spotka
          itp... I oczywiście nie wkroczyłabyś w ten sposób w niczyje
          kompetencje...
          • ALE TO NIE TAK- jeżekli zdaje na karte to nie musze umieć jeżdzic
            samochodem-bo to nie prawo jazdy.Nauka histori czy biologi jest
            nauką o czymś a nie czegoś i to nie jest dobre porównanie. Natomiast
            prace plastyczne są jak najbardziej potrzebne=rozwijają wyobrażnię
            pobudzaja do twórczego myslenia. mnie chodzi o fakt po co niektóre
            tematy w tak wczesnym wieku -wole aby uczono tego co ma związek z
            kartą rowerowa a umiejętność wyprzedzania samochodu samochodem tym
            zapewne nie jest. wczoraj byla technika i juz pani stonowala -czyli
            nie wprowadzala innych zasad poruszania sie pojazdem mechanicznym a
            chciala bo zapowiadala tydzień temu.
            teraz juz przynajmniej jest cos związanego z kartą -tlumaczyla
            dzieciom jak się należy zachować nha przejazdach kolejowych ,
            tlumaczyla również zasadnośc noszenia kasku i ochraniaczy podczas
            rowerowej przejażdzki.
            --
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
            nowy tata , nowy mąż

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.