Dodaj do ulubionych

do rodziców 4 to klasistów-technika pytanie

06.11.07, 17:59
witam
mam pytanie dziś córka miala technikę -
az się zdziwilam bo pani kazala im się nauczyc na sprawdzian znaków,
oznaczeń dród, autostrad, zasad ruchu drogowego-np kiedy mozna
wyprzedzac kiedy nie, jaka droga to autostrada a jaka krajowa i
niektóre podstawowe znaki drogowe-
czy aby to nie za wczesnie? dzieci nie zdają na prawo jazdy a ja w
szkole na technice to kanapki robilam , salatki, karmniki dla
ptaków , latawce-...
po co 10 latkowi znajomosc kodeksu ruchu drogowego?
czy to jest taki progrm teraz czy nauczyciel tego uczy bo tak chce
jakie wy macie odczucia zwiazane z tym przedmiotem?
--
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
nowy tata , nowy mąż
Edytor zaawansowany
  • 06.11.07, 18:13
    u nas znaki drogowe są na końcu w książce, oczywiście nie jest ich
    tak dużo jak obowiązujązych na egzaminie na prawko.
    moje dziecko za to dostało ocenę za pismo techniczne, na szczęście w
    miarę przyzwoitą, ale do technicznego mu daleko smile
  • 06.11.07, 18:18
    ale u nas sie tego nie robi, zadnych pism technicznych dzisiaj
    rysowali skrzyżowanie i maja tam postawić znaki.
    gdzie znajdę informację nt programu nauczania techniki?

    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 08.11.07, 16:30
    Chciałem przypomnieć, że pieszych też obowiązują przepisy drogowe, podobnie jak
    dziecko na rowerze czy rolkach.
    Oczywiście wymaganie wszystkiego jest przerostem formy nad treścią, ale w pewnym
    podstawowym zakresie na pewno powinni ich uczyć.
    --
    Fantasy MMORPG - lekka i przyjemna rozrywka
    online.
  • 08.11.07, 17:19
    no wlaśnie w podstawowym. skoro dziecko faktycznie uczy się na kartę
    rowerową to poraz kolejny pytam po co 10 letniemu dziecku informacja
    nt kidy mozna wyprzedzać pojazd i nnym pojazdem-nie chodzi o
    wyprzedzanie rowerem ,czy roweru -córka miala napisać w jakich
    sytuacjach kierujący pojazdem moze wyprzedzić inny pojazd-
    zachopwując przy tym wszelkie normy kodeksu- czyli jaka linia na
    jezdni, jaka odleglość czy migacz sie wlancza ,czy w trakcie
    wyprzedzania wlancza się migacz i który a moze oba,nie chodzilo o
    jazde rowerem lecz samochodem-nie wiem jak wasze dzieci ale moja
    córka nie umie jeżdzic samochodem mimo iż znaki drogowe zna
    dobrze.rozumiem ze podstawy ale bez przesady kurcze
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 08.11.07, 22:18
    Moze faktycznie troche przesadzaja...ale z drugiej strony jesli
    Twoje dziecko nauczy sie takich rzeczy teraz,to jak za pare lat
    bedzie robic prawko to mu bedzie latwiejsmile a na karte rowerowa
    naprawde powinno sie duzo nauczyc,moze nie zasad wyprzedzania,ale na
    pewno wszystkich znakow i pierwszenstwa przejazdu...a jesli chodzi o
    rzeczy podstawowe to jak Twoja corka zima po ciemku szczesliwie
    wroci ze szkoly bo bedzie wiedziala,ktora strona drogi nalezy
    chodzic zeby uniknac wypadku albo bedzie wiedziala jak sie rozgladac
    przed wejsciem na jezdnie,to wtedy docenisz ze uczyli ja
    podstawowych przepisow w szkole.....
  • 08.11.07, 15:03
    jest to część wiedzy o bezpieczeństwie ruchu drogowego, nawet maluchy w
    przedszkolu miewają spotkania z policjantami, którzy wyjaśniają jak poruszać się
    na ulicy i chodniku, nie jest to nic nadzwyczajnego, że dzieci uczone są znaków,
    chociaż niekoniecznie w tak szerokim zakresie - pamiętam, że na kartę rowerową
    trzeba było wybiórczo znać kodeks ruchu drogowego.
  • 09.11.07, 06:58
    Nie dziw się jak kilka lat temu w 5 klasie tez musiałem zdawać te znaki na
    technice żeby potem mieć karte rowerową
  • 06.11.07, 18:19
    Szczerze mówiąc bardziej się ta wiedza na codzień przydaje iz umiejetność
    zrobienia karmnika. Szczególnie w czasach gdy nie trzeba zdawać żadnego egzaminu
    by jeżdzić na rowerze (kiedyś była karta rowerowa - egzamin teoretyczny ze
    znaków też był).
  • 06.11.07, 18:29
    ale na karte rowerowa to co innego oni sie uczą kodksu ruchu
    drogowego i mowa caly czas o pojazdach mechanicznych- ja bym wolala
    zeby moje dziecko umialo wymienic uszczelkę , wiedzialo skąd
    bierze się prąd a znaki drogowe podstawowe to juz w 1 klasie sie
    uczyly teraz to juz jak do egzaminu-dziwne to wszystko jest , tak
    czy owak 10 latek nie wcześniej jak za 6 lat i tak musi sie od nowa
    uczyc tego chcac mieć prawo jazdy-a sztuka gotowania czy umiejetność
    zrobienia karmnika dla ptaków też jest bardzo potrzebna - mój maz
    robi z dziećmi co roku zawozimy do parku czy lasu -a gdyby nie
    umial? śmieszne to by bylo to tak jakby nie umiec zębów umyc - a
    przynajmniej dla 10 latka
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 06.11.07, 19:01
    > ale na karte rowerowa to co innego

    Jakie co innego?
    Nie ma już karty rowerowej. A dzieci jakoś na rowerach widuję. Jeżeli nie nauczą
    się znaków w szkole lb w domu - nie nauczą się wcale i super, ze szkoła bierze
    to na siebie.
  • 08.11.07, 14:15
    Od kiedy? Bo w zeszłym roku szkolnym w klasie mojego syna (właśnie w czwartej)
    dzieci były egzaminowane na katę rowerową. Czy coś się zmieniło od czerwca?
  • 08.11.07, 14:32
    Jest, właśnie dla dzieci. Bo od 18 roku życia można na rowerze jeździć pod
    rogach publicznych na dowód osobisty.

    /Gdabski
  • 08.11.07, 18:58
  • 06.11.07, 19:02
    A poza tym dla mnie jakoś umiejetność robienia karmników jest mniej istotna niż
    mycie zębów. Dziwna ta twoja analogia.
  • 06.11.07, 20:14
    Przyda się.
    Czym skorupka za młodu nasiąknie...

    Poza tym niedługo będzie brał rower i znikał na pół dnia, jak znam życie.
    Wiedząć , że zna zasady ruchu drogowego - będziesz o niego spokojna.

    Swoją drogą, jakby takie nauki były obowiązkowe może mniej byłoby potemn
    fatalnych kierowców - bo przeciez to nie tylko kwestia wyobraźni ale tez
    rzetelnej wiedzy.
  • 08.11.07, 19:47
    Znikac zacznie, ale nie bedzie wariowac na drogach krajowych ,
    autostradach czy co tam jeszcze jest w Polsce wyszczegolnione.
    Podstawowe znaki i zasady to w porzadku, ale jazda samochodem?

    Niech sie dziecko zapyta pani od techniki kiedy beda mieli zajecia
    praktyczne, bo teoria jej nie wystarcza.
  • 08.11.07, 12:32
    arioso1 napisała:

    > no dobrze tylko na co 10 latkowi umiejetnoc czy znajomosc sytuacji
    > wyprzedzania samochodem
    wyprzedza się nie tylko samochodem, ale także rowerkiem i pieszo na chodniku
  • 08.11.07, 14:17
    > wyprzedza się nie tylko samochodem, ale także rowerkiem i pieszo na chodniku

    Zwłaszcza przy wyprzedzaniu pieszo nie zapomnij wrzucić kierunkowskazu smile)
  • 08.11.07, 18:57
    Nie wiem, czy dobrze czy źle ale to jest w programie nauczania. Nauczyciel
    techniki ma przygotować uczniów do "egzaminu" na kartę rowerową.
    Trzeba też spojrzeć na to od strony rowerzysty. Mianowicie, kiedy jedziemy
    rowerem i widzimy, że jakiś pojazd ma włóączony kierunkowskaz to dobrze by było
    wiedzieć w jakim celu on to zrobił.
  • 09.11.07, 03:32
    technika to jest cos, czego juz od paru lat nie powinno byc w
    szkolach. PODSTAW znakow mozna 10 latka uczyc na lekcji
    wychowawczej, ale wprowadzanie calosci (ktora oblewaja dorosli
    ludzie) przypomina mi dzieciece czasy, kiedy technika byla
    najwazniejsza w szkole. W cywilizowanych szkolach jest juz
    informatyka. A nie radze poruszac tematu z gronem pedagogicznym, bo
    dziecko moze miec problemy ze skonczeniem szkoly.
  • 24.11.07, 14:31
    jak to nazywasz jest i informatyka i muzyka i plastyka i technika.

    Lekcja wychowawcza zaś nie służy do upychania tematów, które nie zmieściły się
    gdzie indziej...
  • 08.11.07, 15:44
    sztuka gotowania dla 10 latka? po co? samo nie gotuje, a robic jajecznice i
    jakies podstawy to w domu przy okazji sie czlowiek uczy. karminik? mozna kupic.
    Zdecydowanie bardziej potrzebna jest umiejetnosc poruszania sie w srodowisku
    naturalnym a nie wymiana uszczelki(!) nie zabierac ludziom pracy.
  • 06.11.07, 18:46
    Nie jest za wcześnie. Może wreszcie szkoła zacznie spełniać swoją
    rolę i zamiast uczyć pierdół które się do niczego nie przydają w
    życiu, zacznie uczyć rzeczy pożytecznych. Jak ludzie się od wczesnej
    podstawówki będą uczyć zasad ruchu drogowego to przestaną łazić po
    drogach jak stado baranów, przestaną jeździć jakby nie wiedzieli co
    się wokół nich dzieje. Jak zaczną się tego uczyć dopiero na kursie
    na prawko to potem mamy to co mamy. Ostatnio jakaś kretynka
    zajechała mi drogę Cinquecento bo myślała że jak jest z prawej to ma
    pierwszeństwo, zapomniała tylko że skrzyżowanie nie było
    równorzędne. Ja jechałem załadowanym KRAZem. Gdybym nie przewidział
    że mi wyjedzie to resztki Cieniasa łącznie z kierującą zbieraliby w
    promieniu kilkudziecięciu metrów. Dziesięciolatek bywa uczestnikiem
    ruchu drogowego. Zwłaszcza na terenach wiejskich. Warto żeby
    wiedział jakie zasady na tych drogach panują. Moim zdaniem powinni z
    dzieciakami omawiać wypadki drogowe i ich przyczyny i co zrobić by
    ich uniknąć.
  • 08.11.07, 15:24
    masz absolutnie racje. Im wczesniej zaczniemy uczyc przepisow ruchu drogowego
    tym lepiej. Tak aby staly sie bezwiednie powtarzanym odruchem. Osoba znajaca
    zasady ruchu drogowego zarowno z punktu widzenia piewszego jak i kierowcy,
    potrafi bezwiednie przewidziec sytuacje.
    Pytanie z punktu widzenia pieszego: dlaczego jest tak duzo potracen na
    przejsciach skoro to ja mam PIERWSZENSTWO? Piesi bez wiedzy o ruchu drogowym
    uwazaja, szczegolnie starsi i ze wsi, ze jak zapali sie zielone to moga
    maszerowac z zamknietymi oczami bo nic im nie moze sie stac, bo przeciez sa "w
    prawie". Jesli pieszy wie ile drogi potrzeba na zatrzymanie samochodu osobowego
    - wazacego TONE, tak, tak 1000kg (o KRAZie nie wspominam, ale kierowcy osobowych
    tez tego sobie nie wyobrazaja ile trzeba drogi na zatrzymanie takiego kolosa),
    to nie wlezie na jezdnie dopuki to-to nie stoi a wychodzac spoza jednego
    sprawdzi czy na drugim pasie tez wszystko stoi.
    A wiec uczmy dzieci nie tylko jak "grzecznie" sie zachowywac przy stole i w
    towarzystwie, ale przede wszystkim jak przezyc.
  • 07.11.07, 08:50
    W programie techniki jest KRD, bo dzieci zdają pod koniec roku szkolnego na
    kartę rowerową. Nie wiem skąd macie informację, ze karty nie ma (najwyraźniej
    nie zaglądacie do zmian w KRD) niepełnoletni musi ją mieć żeby samodzielnie
    poruszać się po drodze, inaczej musi jeździć pod opieką osoby dorosłej.
    Karta zniknęła dla dorosłych, co uważam za skrajną głupotę, bo każdy uczestnik
    ruchu w cywilizowanym świecie MUSI znać zasady KRD.
    I nawet mając prawo jazdy należy się dokształcać w temacie, bo przepisy
    zmieniają się dosyć często...

    Moja córka miała w zeszłym roku egzamin teoretyczny i praktyczny, w wakacje
    odebrała kartę w szkole.

    --
    Mysza & Kajtek
    "Szóstego dnia Bóg zrozumiał, że nie uda Mu się dokonać wszystkiego,
    stworzył więc inżynierów smile"
  • 07.11.07, 11:49
    Ja widocznie wysnułam zbyt daleko idący wniosek z faktu, ze tej dla dorosłych
    już nie ma.

  • 07.11.07, 21:25
    a karta rowerowa jest obowiązkowa?
    a jak moja corka nie jeżdzi na rowerze?
    a co ma do roweru wiedza kiedy samochód moze wyprzedzać inny a kiedy
    nie?
    a po co rowerzyscie zasady panujące na autostradzie skoro mając
    nawet 20 kart nie wjedzie na nią?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 07.11.07, 21:46
    arioso1 napisała:

    > a karta rowerowa jest obowiązkowa?

    Nie jest obowiązkowa, o ile wiem dziecko może oblać egzamin, a przedmiot ma
    zaliczony.

    > a jak moja corka nie jeżdzi na rowerze?

    Pieszych tez obowiązują zasady ruchu drogowego. Córka nie porusza się po ulicach ?

    > a co ma do roweru wiedza kiedy samochód moze wyprzedzać inny a kiedy
    > nie?
    > a po co rowerzyscie zasady panujące na autostradzie skoro mając
    > nawet 20 kart nie wjedzie na nią?

    Nie ma osobnego KRD dla rowerzystów, pieszych i dla aut. Jeśli nie odpowiada Ci
    program nauczania tego przedmiotu i uważasz, ze część paragrafów KRD powinno być
    z niego usuniętych to zwróć się do ministerstwa wink
    --
    Mysza & Kajtek
    "Szóstego dnia Bóg zrozumiał, że nie uda Mu się dokonać wszystkiego,
    stworzył więc inżynierów smile"
  • 08.11.07, 09:28
    TO NIE OTO CHODZI -skoro dzieci musza się tego uczyć i ja też
    uważam że slusznie ale przecież nie wszystko im potrzebne,powinny
    wiedzieć jak zachowac sie na drodze , podstawowe znaki zasady
    bezpieczeństwa ale niektóre przepisy ruchu drogowego tak czy siak
    czy jeko pieszemu czy jako rowerzyście nie są potrzebne a bardziej
    im by sie przydala np pierwsza pomoc. Wczoraj czytalam program
    techniki w czwartej klasie i oprócz tych KRD jest równiez nauka o
    sprzetach domowych, i wiele wiele pozytecznych i ciekawych rzeczy
    amiast kazać dzieciom uczyc się wyprzedzać samochodem uważam że
    powinni nieco przykrucic . Pytalam o tą technike ponieważ myślalam
    że tylko u nas w szkole tak jest -gdyż córka kolezanki tez chodzi do
    4 klasy ale nie uczy sie tego samego tylko np pisma technicznego-ale
    chyba tylko kolejnosc jest inna -
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 08.11.07, 10:49
    to poczekaj jak dziecko pojdzie do klasy V, VI, czy Igimnazjum zobaczysz ilu
    "niepotrzebnych" rzeczy musi się nauczyć dziecko z bardzo wielu przedmiotowsmile

    A z przepisami ruchu drogowego dziecko musi się zapoznac w IV klasie.
  • 08.11.07, 22:33
    sadze ze Twojej corce w przyszlym zyciu bardziej przydadza sie
    zasady ruchu drogowego niz pismo techniczne,uniejetnosc zrobienia
    karmnika czy wymiana uszczelki (zwlaszcza ze to dziewczynka...)
  • 08.11.07, 12:48
    Ariso, spokojnie. Moze nauczyciel/ka jest maniaczka samochodowa.
    Jesli cos sie nie podoba to z nia nalezy rozmawiac. Moim zdaniem
    zasad ruchu niggy nie zamalo - jak sie nauczy teraz to zostanie jej
    w glowie na pozniej. Uszczelki to niech powymienia z toba albo
    ojcem. Gotowac tez w szkole pewnie bedzie ale lepiej niech sie tego
    uczy w domu. Prad jest w wyzszych klasach.
    Zapewniam, ze lepsze zasady ruchu, niz sprawdzian z rozdzajow
    makramy i zmudne przepisywanie setek "dobrych rad". (przez rok
    mialam taka paniasmile
    Ps. Za nauke pisma technicznego w podstawowce jestem po stokroc
    wdzieczna. Dzieki temu przezylam prawie bezbolesnie "kreski" na
    studiach. NIGDY czlowiek nie wie co mu sie w zyciu przyda.
  • 08.11.07, 22:30
    jezu....powtarzasz sie czlowieku!!! wszyscy Ci pisza ze nie masz
    racji,ze to dobrze ze tak ucza,zeby sie dziecko od malego uczylo
    zasad to potem bedzie lepszym kierowca...i wlasnie jadac na rowerze
    jak zobaczy samochod jadacy pasem pod prad to zeby wiedzialo ze to
    wlasnie jest wyprzedzanie i zeby wiedzialo jak ten manewr wyglada!!
    a Ty w kolko "co ma karta rowerowa do wyprzedzania przed
    samochod"...wez sie uspokoj bo przynudzasz...
  • 08.11.07, 12:39
    Ja tez mialam (20 lat temu) znaki (wszystkie) i zasady ruchu na
    pracy technice. A potem egzamin na karte rowerowa.
    Plus taki, ze te "kilka" lat pozniej na teorie z prawka poszlam z
    marszu (po jednoktotnym przeczytaniu kodeksu) bo wiekszasc rzeczy
    byla oczywista.
  • 08.11.07, 13:13
    Ja też to miałem w podstawówce, było to jakieś 15 lat temu.
  • 08.11.07, 13:46
    ja tez uczylam sie znakow w podstawowce smile przydatna wiedza, bo
    znaki przydaja sie nie tylko do jezdzenia samochodem
  • 08.11.07, 13:48
    Masz słabą pamięć. Na technice znaki drogowe, bo od wieku 10 lat dziecko może
    posiadać kartę rowerową. A jeśli nawet nie posiada, to zazwyczaj jest na tyle
    samodzielne, że nie obejrzysz się kiedy, a znajdzie się na ulicy, albo przez nią
    będzie przejeżdżać. Chyba lepiej, jeśli będzie znało zasady ruchu drogowego, niż
    nie.
  • 08.11.07, 13:52
    Co do wyprzedzania - coraz modniejsze robią się skutery, jeździ na nich
    młodzież już od bodajże 15-go czy 16-go roku życia, bez prawa jazdy - bo nie
    potrzeba. Już za kilka lat i Twojemu dziecku może się przydać wiedza na temat
    wyprzedzania.
    --
    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
    Forum Avon
  • 08.11.07, 14:11
    Pamiętam, że ja też się uczyłam znaków i bardzo miło to wspominam,
    dzieciom potrzbne jest zrónicowanie i uważam jako pedagog ale nie
    szkolny, że to dobre rozwiązanie, całe dziesięć miesięcy mają się
    uczyc pisać pismem technicznym?! Taka wiedza jest w życiu przydatna,
    może nie teraz ale kiedys na pewno,
    zreszta co Ty złego w tym widzisz?
  • 08.11.07, 14:16
    www.zielonka.pl/sp3/inform/podstawy/tech.html
    Podstawy programowe zmieniaja sie z latami, ale i ja uczylam sie na technice
    ruchu drogowego. Kanapki, rysiki traserskie itd. tez robilam. W necie jest pelno
    informacji nt. podstaw programowych dla kazdego etapu edukacji.
  • 08.11.07, 14:30
    Tak szczerze mówiąc, ja też jakoś zachwycona programem techniki nie jestem. W
    zeszłym roku szkolnym wkuwali przez 10 miesięcy zasady ruchu drogowego, w tym
    roku uczą się o rodzajach tkanin i plastiku. I wszystko byłoby fajnie, gdybym
    nie miała syna, którego rodzaje i sposoby pozyskiwania sztucznych tkanin
    niewiele interesują... Za moich czasów chłopcy faktycznie budowali karmniki,
    latawce, uczyli się naprawdę technicznych rzeczy. A frajda z robienia sałatek,
    kanapek? A szaliki i czapki dziergane na drutach? Super! I dziwić się teraz, że
    chłopcy/młodzi mężczyźni są coraz bardziej nieporadni, i nie potrafią zrobić
    porządnej jajecznicy czy przybić gwoździa?
    Ehhh, co za czasy...
  • 08.11.07, 14:52
  • 08.11.07, 15:50
    Widzę, ze myślicie stereotypowo, że budowa karmnika się przyda, a znajomość
    kodeksu drogowego nie. A już najbardziej wkurzyła mnie błędna informacja, że
    niby nie ma już karty rowerowej. Nie chcę być niegrzeczna, jednak uważam, że jak
    ktoś nie jest w temacie, to nie powinien się wypowiadać. Oto fakty: Od 10 do 18
    lat, aby legalnie jeździć rowerem, należy mieć kartę rowerową (tylko
    teoretyczne, bo praktycznie przecież można bez). Gdy znalazłam się w 4 klasie SP
    (teraz jestem gimnazjalistką), facet od razu powiedział, że TECHNIKA to tylko
    oficjalna nazwa, w rzeczywistości jest to WYCHOWANIE KOMUNIKACYJNE. Przez 3 lata
    uczyłam się kodeksu drogowego jak na prawo jazdy. Na koniec 6 klasy kto chciał
    zdawał egzamin na kartę rowerową. Egzamin nieobowiązkowy, ale uczyć się
    przepisów musiał każdy. I nie chodzi o to, że nauczyciel "lubi samochody". Taki
    jest program nauczania i już. Na pocieszenie dodam, że nie każdego interesował
    kodeks drogowy i nauczyciel naciągał nam oceny. Ktoś tu jeszcze wspomniał, że
    zamiast przepisów ruchu powinni uczyć pierwszej pomocy. Tak się składa, że
    pierwsza pomoc wchodzi w program wychowania komunikacyjnego.
    Pozdrawiam, gimnazjalistka
  • 08.11.07, 15:47
    > po co 10 latkowi znajomosc kodeksu ruchu drogowego?

    ano po to, zeby za lat 6 nie odkrywal Ameryki tylko pewne obowiazujace prawa
    odswiezyl i stosowal
  • 08.11.07, 16:03
    ja w 4 klasie uczyłam się o... sklejkach, płytach wiórowych
    (rodzaje, budowa, materiał) big_grin Swoją drogą do dziś to pamiętam,
    chociaż ta wiedza jest wyjątkowo niepraktyczna. Więc twoja córka ma
    szczęście. Znaki drogowe to bardzo dobra rzecz, naprawdę, przydaje
    się w (bądź co bądź) niedalekiej przyszłości.
    --
    There's a big black hole gonna eat me up someday...
  • 08.11.07, 17:09
    Nie wiem czemu tu się dziwić. Ja miałam takie rzeczy na technice, a było to kawałek czasu temu. Bardzo dobrze, niech bachory się uczą może będzie mniej wypadków smile
  • 08.11.07, 17:42
    O ile pamiętam też chyba coś się uczyłam o znakach drogowych w podstawówce (to
    było jakieś 15 lat temu). Poza tym nie rozumiem twojego zdziwienia przecież jak
    dzieci robią kartę rowerową to muszą zdać sprawdzian z kodeksu drogowego.
  • 08.11.07, 17:43
    Powinna zostać matołem nie rozumiejącym o co w tym wszystkim chodzi i albo
    zginąć na drodze, albo (później) kogoś zabić.

    Tatusiu.
    ;>>>


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • 08.11.07, 21:03
    ja sie znaków drogowych i podstawowych przepisów dot. skrzyżowań,
    dróg itp uczyłam sie na w-fie w 4 albo piątek klasie... a potem
    zdawaliśmy na kartę rowerową. Jak można pytac w ogóle po co dzieciom
    znajomość znaków? za chwile wsiądze na rower i będzie jeździć nie
    tylko po parku z mamusią... znajomość podstawowych przepisów ruchu
    jest jak najbardziej potrzebna!
  • 08.11.07, 22:27
    A po co 10-latkowi umiejętność robienia karmników? Do na budowlańca zdaje?
    A po co 10-latkowi umiejętność rozwiązywania równań algebraicznych? Ale tak
    naprawdę? Po co?
    A wiedza o zlodowaceniach i ruchach górotwórczych to po co?

    Ludzie kochani, zamiast podziękować, że komuś się chce i dzieci na tej
    'technice' uczą się czegoś pożytecznego, to jeszcze narzekacie. Myśmy na
    technice nie robili nic -- dziewczynki miały szyć fartuszki, a chłopcy robić
    haczyki. Natomiast pani nauczycielka miała siedzieć i plotkować z drugą panią
    nauczycielką.

    To tak, jakbyś miała pretensje, że dziecko się uczy angielskich słówek, a
    przecież 10-latek sam do Anglii nie wyjedzie! Zapamięta, wchłonie tę wiedzę,
    wykorzysta jako dorosły człowiek. Co w tym niepojętego?

    --
    "I nie poradzisz nic bracie mój,
    gdy na tronie siedzi...
    /OCENZUROWANO/ ".
  • 08.11.07, 22:43
    porownanie z nauka angielskiego swietnesmile pozdrawiamsmile
  • 08.11.07, 23:07
    pod Twoim postem... jeżeli ktos uważa ze nie 10 letniemu dziecku nie
    jest potrzebny KRD, to idąc tym tropem prawie nic z tego czego
    dziecko jest uczone w szkole sie nie przyda..."bo to nie ten wiek"..
    Rodzaje gleb?czy dziecko bedzie kopało po całej Polsce?
    Budowa człowieka na biologii?czy dziecko bedzie operowało??
  • 08.11.07, 22:54
    Moze dzieki temu ze Twoje dziecko bedzie sie tej wiedzy uczyc i Ty
    ma tym skorzystasz.bo
    1) moja jak bedziesz jechac z nim samochodem i bedziesz np mial/-a
    ochote wyprzedzic "na trzeciego" to Ci sie dziecko z tylnego
    siedzenia spyta:"mamusiu/tatusiu,czemu lamiesz przepisy?..."...i ono
    wtedy bedzie znalo przepisy i bedziesz wiedziec ze ma racje. wiec
    jesli wtedy raz,drugi,trzeci bedziesz miec ochote spalic sie ze
    wstydu ze dziecko wypomina Ci bledy,moze nauczysz sie przestrzegac
    przepisow niektorych....:]
    2) ja sama jestem swiezo po kursie prawa jazdy,egzamin zdalam pare
    dni temu.i jak uczylam sie przepisow to przy okazji moj tata sie
    dowiedzial ode mnie paru szczegolow,o ktorych nie wiedzial (bo ma
    prawko od 20 lat a one weszly nie dawno w zycie a nie sledzil zmian)
    albo zapomnial juz...

    wiec pomysl ze moze sam/a na tym skorzystasz:]
  • 09.11.07, 08:28
    myślę, że to normalne, że w wieku 10 lat dziecko uczy się podstawowych znaków drogowych oraz jak zachować się na skrzyżowaniu. ja w tym wieku zdawałam wraz z równieśnikami na kartę rowerową i również trzeba było tę wiedzę przyswoić, aby wiedzieć jak zachować się na ulicy.
  • 09.11.07, 10:45
    tak tak macie rację co do znaj\ków , zachowania ale widzę ze tutaj
    niektórzy nie do konca rozumieja moje pytanie-po co 10 latek uczy
    się tego co uczą na kursie prawa jazdy-doslownie na kursie -przecież
    mogliby darować dzieciom w 4 klasie umiejętności prawidlowego
    wyprzedzania samochodem innego samochodu.A porównanie nauki
    matematyki czy języka obcego nie jest dobrym porównaniem-
    jeżeli mam zostac rowerzystą to po co mi wiedza o samochodzie-kola
    im każa też umiec wymieniać a może olej czy plyn chlodniczy -no bo
    jak pojedzie z rodzicami i tatuś nie bedzie umial....
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 10.11.07, 04:04
    Arioso - to ja ci odpowiem jeszcze raz.

    Metodyka nauczania dziecka zakłada, że przez cały cykl nauki szkolnej przyswaja
    ono informacje, które NIE są mu bezpośrednio potrzebne. Cele 'ładowania' w
    dziecko takich informacji są różne -- po pierwsze, jest to swego rodzaju
    gimnastyka dla umysłu. Jak wiadomo, bez gimnastyki z mięśni robi się flak - tak
    samo jest z mózgiem. Po drugie, dziecko chłonie wiedzę teoretyczną o wiele
    sprawniej, niż dorosły człowiek: łatwiej się uczy, łatwiej i trwalej zapamiętuje.

    Dlatego twoje dziecko za 7 lat będzie w stanie śpiewająco zdać egzaminy na prawo
    jazdy. Ta wiedza, którą wchłonie teraz, nie tylko usprawni jego procesy
    kojarzeniowe, zapewni mu też kontekst do poznawania wiedzy o ruchu drogowym np.
    przez obserwację, da doświadczenie. Jako młody dorosły człowiek, twoje dziecko
    będzie po prostu znało zasady rządzące ruchem. Nawet jeśli zapomni szczegóły, to
    szybko je sobie odświeży. Jedyne, co będzie musiało opanować, to praktyka -- a
    to pójdzie łatwiej w sytuacji, gdy wiedza teoretyczna będzie dla niego równie
    banalna, co tabliczka mnożenia.

    Uważam, że dużo lepiej uczyć dzieci zasad ruchu drogowego, niż danych o pogłowiu
    nierogacizny i bogactwach mineralnych Polski. Nierogacizna i minerały to tylko
    ćwiczenia umysłowe pozbawione praktycznej wartości. Znajomość zasad ruchu
    zaprocentuje w dorosłym życiu.

    --
    Więc tu trzeba by zalecić - w czasie deszczu nie mieć dzieci!
  • 11.11.07, 22:08
    U nas w szkole chyba ten sam program, dzieci na koniec roku mają
    zdawać na kartę rowerową.
  • 12.11.07, 12:21
    WIĘC BYLAM DZIŚ ROZMAWIAĆ Z PANIĄ- nie wiem dlaczego ale powiedziala
    mi że to nie na kartę rowerową bo takowa bedzie pod konioac 6
    klasy . Pytam to po co -a bo taki mam program.Trudno niech uczy juz
    co chce byle to robila dobrze-a i zaproponowalam aby moze dzieci
    stroiki porobily na święta ? cóz pani powiedziala stroiki? przecież
    można kupic gotowe- ale ktoś je chyba robi i tego tez się trzeba
    nauczyć a i znajomośc zasad prowadzenia samochodu tez na kursie
    można się nauczyć a nie koniecznie w 4 klasie-nie bede jej wchodzić
    w kompetencje -nie jej wina że taki program...
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 14.11.07, 10:59
    arioso1 napisała:

    > WIĘC BYLAM DZIŚ ROZMAWIAĆ Z PANIĄ- nie wiem dlaczego ale
    powiedziala
    > mi że to nie na kartę rowerową bo takowa bedzie pod konioac 6
    > klasy . Pytam to po co -a bo taki mam program.Trudno niech uczy
    juz
    > co chce byle to robila dobrze-
    Jak widać nie uczy tego co chce, tylko wypełnia swoje obowiązki. I
    prawdopodobnie robi to dobrze, skoro chce przekazać uczniom jak
    najwięcej.


    "a i zaproponowalam aby moze dzieci
    > stroiki porobily na święta ? cóz pani powiedziala stroiki?
    przecież
    > można kupic gotowe- ale ktoś je chyba robi i tego tez się trzeba
    > nauczyć
    Wybacz, ale dla mnie zmorą były zawsze zajęcia typu "zrobić coś".
    Podobnie uważam teraz, gdy nie jestem już uczniem, ale rodzicem. Na
    takie zajęcia dziecko idzie obładowane różnymi rzeczami (choćby na
    ten stroik: dziecko musi mieć jakieś gałęzie, jakieś wstążeczki,
    świeczki i inne "duperelki") Poza tym, dzieciak się brudzi w szkole
    klejem, farbami itp... Dużo z rzeczy potrzebnych do "zrobienia
    czegoś" trzeba po prostu kupić i bardzo często nie jest to wydatek
    rzędu 10 zł, tylko znacznie większy. Pamiętam, że jeszcze w moich
    uczniowskich latach nie miałam co zrobić z tym "czymś", bo trudno
    było taszczyć to "coś" do domu, a zwykle nie mieściło się w teczce.
    Więc po prostu po ocenieniu przez nauczyciela "coś" lądowało w koszu
    i rozstawałam się z tym z ulgą. Jeżeli natomiast dziecko chce się
    wyrażać artystycznie w tego typu działalności, to w domu ma i
    odpowiednie warunki (dostęp do łazienki), i czas, i przestrzeń dla
    odpowiedniej ekspozycji "czegoś".


    "a i znajomośc zasad prowadzenia samochodu też na kursie
    > można się nauczyć a nie koniecznie w 4 klasie-nie bede jej
    wchodzić
    > w kompetencje -nie jej wina że taki program...

    A jednak weszłaś nauczycielce w kompetencje, bez uprzedniego
    zapoznania się z podstawami teoretycznymi, czyli z podstawą
    programową.
    Jeżeli tak bardzo chcesz, żeby Twoje dziecko robiło ten nieszczęsny
    stroik, dlaczego nie może zrobić tego w domu, pod Twoim kierunkiem?
    Poza tym dlaczego nie poszłaś zapytać pani od przyrody, dlaczego
    dziecko uczy się o zwierzętach zyjących w wodzie - w końcu dziecko
    Twoje pod wodą mieszkać nie będzie; pani od historii - dlaczego
    dziecko musi uczyć się o Mieszku I, w końcu nigdy go nie spotka
    itp... I oczywiście nie wkroczyłabyś w ten sposób w niczyje
    kompetencje...
  • 14.11.07, 14:27
    ALE TO NIE TAK- jeżekli zdaje na karte to nie musze umieć jeżdzic
    samochodem-bo to nie prawo jazdy.Nauka histori czy biologi jest
    nauką o czymś a nie czegoś i to nie jest dobre porównanie. Natomiast
    prace plastyczne są jak najbardziej potrzebne=rozwijają wyobrażnię
    pobudzaja do twórczego myslenia. mnie chodzi o fakt po co niektóre
    tematy w tak wczesnym wieku -wole aby uczono tego co ma związek z
    kartą rowerowa a umiejętność wyprzedzania samochodu samochodem tym
    zapewne nie jest. wczoraj byla technika i juz pani stonowala -czyli
    nie wprowadzala innych zasad poruszania sie pojazdem mechanicznym a
    chciala bo zapowiadala tydzień temu.
    teraz juz przynajmniej jest cos związanego z kartą -tlumaczyla
    dzieciom jak się należy zachować nha przejazdach kolejowych ,
    tlumaczyla również zasadnośc noszenia kasku i ochraniaczy podczas
    rowerowej przejażdzki.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47309&w=61721065
    nowy tata , nowy mąż
  • 21.11.07, 18:52
    Zasady ruchu drogowego to pikuś. Przejrzałąm dziś syna ćwiczenia do techniki i stwierdziłam, że nie mój poziom. Jest tam zadanie, którego w ogóle nie rozumiem - jeżeli dzieci potrafią je zrobić, to powinny Nobla dostać.
  • 25.11.07, 10:46
    arioso1 napisała:

    > pani kazala nauczyś sie o prędkosci dzwieku w wodzie

    Cóż za trauma dla dziecka!
    Ty chyba nie masz nic lepszego do roboty, że tak łazisz do szkoły i
    gadasz z nauczycielem o pierdołach. Typowa nadopiekuńcza mamuśka z
    mnóstwem wolnego czasu.

    --
    Ne puero gladium!
  • 27.11.07, 21:35
    arioso1 napisała:

    > mysle że gdyby nauczyciele byli tacy glupi i denni jak ty
    > bywalabym tam częściej

    No dobra, przyznaję, należało mi się smile
    Byłem nieuprzejmy, giez mnie chyba wczoraj uciął wink

    --
    Ne puero gladium!

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.