Dodaj do ulubionych

zabrałybyście dziecko ze szkoły ???- przemoc

21.01.08, 22:35
klasa VI, od wrzesnia dzieciak dręczony psychicznie , dzisiaj
zostala uderzona w twarz przez kolegę z klasy "za patrzenie " ( nie
wiem czy niekolejny raz )
rozmowa z wychowacą wczesniej nei przyniosła zadnych zmian, dzieciak
jest odsunięty od klasy
w tamtym roku wszystko gralo teraz horror
to tak w wielkim skrócie
--
........................................................
Edytor zaawansowany
  • elza78 21.01.08, 22:43
    ja bym przeniosla
  • marghe_72 21.01.08, 22:43
    bsl napisała:

    > klasa VI, od wrzesnia dzieciak dręczony psychicznie , dzisiaj
    > zostala uderzona w twarz przez kolegę z klasy "za patrzenie " (
    nie
    > wiem czy niekolejny raz )
    > rozmowa z wychowacą wczesniej nei przyniosła zadnych zmian,
    dzieciak
    > jest odsunięty od klasy
    > w tamtym roku wszystko gralo teraz horror
    > to tak w wielkim skrócie

    trochę zbyt ogólnikowo piszesz, zeby się móc odnieść..

    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • bsl 21.01.08, 22:51

    --
    ........................................................
  • bsl 21.01.08, 22:52
    a co chcesz wiedziec wiecej ?
    --
    ........................................................
  • anulka.p 21.01.08, 22:53
    Tak, oczywiście.
  • marghe_72 21.01.08, 22:58
    bsl napisała:

    > a co chcesz wiedziec wiecej ?

    jak wyglądała rozmowa?
    co to znaczy "dziecko odsunięte od klasy"?
    itp

    --
    Homo sapiens non urinat in ventum
  • ma_dre 21.01.08, 22:54
    uo jak ja bym zlapala takiego sku... co smie moje dziecko uderzyc w twarz!!!
    nauczycielom tez by sie dostalo!
    Ja bym porozmawiala z dzieckiem, 12 lat to juz dosyc by przeprowadzac powazne
    rozmowy, i zapytala czego ono chce : isc do innej szkoly, wpier... koledze,
    uczyc sie w domu...? No i dowiedziec sie co jest grane, dlaczego??? Jedno
    pytanie : gdzie jest ojciec? Facetom czasem latwiej zalatwiac pewne sprawy...
  • bsl 21.01.08, 23:00
    ojciec jets ale daleko i niemozna na niego liczyc
    to moje dziecko , ale staram sie byc obiektywana
    nie dowiem sie nic , nawet o tej akcji dowiedzialam sie od drugiej
    córki w tajemnicy bo starsza sie boi i nie kaząła nikomu nic mowic
    widez ze cos sie z nia dzieje, ze jest źle
    ma swoje humory, ale to dobry dzieciak ,teraz sie zamkneła w sobie i
    za cholere nie moge sie przebic przez ten mur

    --
    ........................................................
  • aggie123 29.01.08, 21:43
    Moja corka (wtedy tez w VI klasie) byla ofiara przemocy w szkole (prywatnej).
    Duzo jednak z nami rozmawiala i reakcja "szkoly" po mojej interwencji byla
    natychmiastowa. Kazdy przypadek jest inny. Twoja corka jest juz zastraszona
    (wyglada na to, ze trwa to juz jakis czas), "szkola" nie reaguje, a Ty czujesz
    sie bezradna. Rozumiem Cie, ale Twoja szybka reakcja moze teraz najbardziej
    pomoc. Doradzam wizyte z corka u psychologa (to jej bardzo moze pomoc) i nie
    zrazaj sie gdy natrafisz na jej opor (moja udalo mi sie namowic i to pomoglo,
    dzisiaj, 16latka, ma bardzo silne poczucie wlasnej wartosci). Najwazniejsze dla
    Twojej corki jest to, ze zobaczy Twoja reakcje, zobaczy, iz Twoja niezgoda na to
    co jej sie przytrafia ma jakies efekty. Ona jest juz zrezygnowana, nie widzi
    zadnej mozliwosci wyjscia z sytuacji i dlatego zamknela sie w sobie. Musisz
    zrobic wszystko, by corka odzyskala zaufanie do Ciebie jako rodzica - opiekuna,
    oraz doroslych ogolnie - brak reakcji ze strony "szkoly" jest nie do pomyslenia.
    Wiem, ze sa rozne sytuacje, ale pamietam, ze dla mojej corki to, ze mysmy
    zareagowali odrazu, rozmowy z nami, psychologiem, ksiazki ktore jej
    podrzucalismy owocuje do dzisiaj. Ona wtedy chyba zrozumiala, ze bez wzgledu na
    trudnosci, nie ma sytuacji bez wyjscia, a w nas, rodzicach, ma swoich
    sprzymierzencow.
    Co do zmiany szkoly...nie znam Twoich warunkow, mozliwosci. Pozatym psycholog
    powinien Ci doradzic w tej kwestii, bo zmiana szkoly w niektorych przypadkach
    moze okazac sie najlepszym wyjsciem, ale w innych niewskazanym (jak bylo w
    przypadku mojej corki). Na marginesie: dziewczyny, ktore znecaly sie nad moja
    corka zostaly wydalone ze szkoly, wprawdzie nie oficjalnie i dopiero od nowego
    roku szkolnego, ale byl to jednoznaczny znak, ze w szkole przemoc nie jest i
    nie bedzie tolerowana. Byla to jednak szkola prywatna, finansowana przez
    rodzicow i inna reakcja "szkoly" poporostu nie byla mozliwa.
    Powodzenia. A
  • lena99 21.01.08, 23:38
    Przydałby się psycholog, może wobec niego córka by się otworzyła?

    Może wystarczy przenieśc do równoległej klasy? Przenoszenie do innej szkoły na
    ostatnie półrocze w podstawówce to ostateczność.

    Czy rozmawiałaś z wychowawczynią, czy ona widzi problem?
  • bsl 21.01.08, 23:47
    rozmawiałam jakis czas temu bo nauczyciele zauwazyli, ze cos sie
    dzieje , na przerwach sama w klasie sama z nikim nie romawia,
    w domu tylko sie zaliła ze nie ma z kim porozmawiac
    coraz bardziejsie zamyka w sowoim świecie , a depresje dzieca juz
    przerabiaysmy jak miała 8 lat



    --
    ........................................................
  • lena99 21.01.08, 23:51
    Może to nie depresja, może coś się wydarzyło w klasie?

    A ma jakieś koleżanki nie ze szkoły? Może zapisz ją na jakieś zajęcia
    popołudniowe, coś co ją interesuje?
  • dobrasasiadka 21.01.08, 23:57
    droga mamo! bede ostra- zamiast pytac sie nas na forum zacznij
    działac!!to Twoje dziecko i musisz o nie zawalczyc! i nie tylko na
    zewnątrz - poza domem, ale to z musisz zawalczyc o wasze relacje!!
    pomysl - do kogo Twoje dziecko ma sie zglosic z problemem jak nie do
    Ciebie?!!dlaczego pozwalasz jej sie zamykac?
    zabieraj sie do pracy
    - okaz jej ze moze Ci wszystko mowic i ze zawsze bedzies po jej
    stronie
    - szukaj dobrego psychologa - moze tez na wszpolne rozmowy
    - zawiadom dyrektora szkoly i rozlicz wychowace z poczynan wzgledem
    spracy
    Jesli teraz sie wycofasz - to dasz jasny komunikat córce ze w
    sytuacji gdy ona ma problemy to mama je zamiecie pod dywan i ucieka,
    zamiast o nią walczyc!
    nie tedy droga!!! do pracy!!!
  • bsl 22.01.08, 00:04
    nie jestes ostra
    napisałam ten post, bo o zajsciu dowiedzialam sie póxno wieczorem ,

    nie mam zamiaru sie wycofywac, ale to co zrobie musi byc przemyślane
    a nie tylko kupą szumu
    wiem tez ze czasu jest mało
    tu gdzie mieszkam jestem "nowa" a teraz sama z dzieciakami
    wiec nie jest łatwo to ogarnąć
    i nie mam zamiaru sie tłumaczyc bo zadaję sobie sprawę z włąsnych
    błędów


    --
    ........................................................
  • dobrasasiadka 22.01.08, 00:16
    pamietaj ze teraz najwazniejsze jest wsparcie corki- musi czuc ze
    jej z tym nie zostawisz!!idz jutro do dyr na rozmowe wyjasniajacą
    (bez pretensji i awantrury)
    czy ten koles który groził i uderzył Twoja corke miał wczesniej juz
    jakies problemy w szkole? jest szansa na konfrontacje z jego
    rodzicami np na terenie szkoly w obecnosci pedagoga i dyrektora?
    moze publicznie by sie wypowiedział o co mu chodzi?
  • trendsetterka 22.01.08, 00:23
    Ciężko powiedzieć, pierwszy odruch taki, żeby dziecko zabrać,
    chronić. Z drugiej strony to sygnał, że agresor wygrywa.
    Myślę, że w tej sytuacji trzeba jednak zwierać szeregi dorosłych,
    rodziców,ew. nawet policję, nauczycieli, i przeciwdziałać, zmasowany
    atak na bijące dziecko i jego rodziców.
    Rozwiązać sytuacje, uświadamioać dzieci, że mają w nas największych
    sojuszników, mogą liczyć na dorosłych.
    I przede wsyzstkim ogormne zadanie przed Tobą - jak najwięcej serca,
    zrozumienia i wsparcia okazać córce. Jej jest teraz bardzo ciężko,
    co pewnie wiesz, musi czuć, że jesteś z Nią, po Jej stronie, że nie
    dasz jej zrobić krzywdy.
    I uświadamiać, że to nie koniec świata, porozmawiać z rówieśnikami,
    na pewno znajdzie się wśród uczniów klasy ktoś, kto jednak okaże jej
    sympatię, poda rękę. To bardzo ważne, bo w tym wieku odrzucenie
    przez grupę rówieśniczą to dla dziecka tragedia.
    Trzymaj się, współczuję sytuacji, życzę, żeby wszystko się ułożyło.
  • majmajka 22.01.08, 08:07
    Wspolczuje. To po 1.
    2. Z nauczycielam ostrzej. Idz dalej: dyrekcja.
    3. Pokaz corce, ze ma w Tobie oparcie. Porozmawiaj z nia, zaproponuj jej, ze ja przeniesiesz do innej szkoly. Ja zrobilabym wszystko zeby ja przeniesc.
    4. Psycholog, a juz na pewno pedagog szkolny.
    5. A moze jednak nie jestes tak calkiem sama? Moze dziadek, ktory potrafi mocno i twardo rozmawiac z ludzmi.
    Poza tym podpytaj druga corke, moze czegos wiecej sie dowiesz.
    --
    Widzisz cos;i dziwisz sie "Dlaczego"? A ja marze o czyms czego nigdy nie bylo i twierdze "Dlaczego nie?"
  • przeciwcialo 22.01.08, 08:32
    Przeniosłabym do prywatnej szkoły. Powinnas znaleźc. A smrodu
    narobiłabym szkole, rodzicom tego dreczyciela.
  • kraina.marzen 22.01.08, 09:01
    Ządałabym USUNIECIA dręczyciela Z KLASY

    dlaczego ofiara ma zmieniac szkole? moze sprawca powinien poszukac
    innej-bo to on odstaje od normy-a nie Twoje dziecko

    rozmawialas z pedagogiem? dyrekcja itp
    moze warto zglosisc sprawe na policje-oni chcetnie sie zajma mlodym
    agresorem
    --
    "Mając jasno określone marzenia-masz szansę je zrealizować w
    całości.Czasami by to osiągnąc konieczna jest pomoc innych" - JA

    "Mam czyściutkie sumienie i bilet pewny do nieba bram..."HEY-4pory
  • przeciwcialo 22.01.08, 09:07
    A w sumie masz racje. Dlaczego to dreczyciel ma byc forowany?
  • marina2 22.01.08, 10:08
    zaczęlabym o lektury "Mobbing w szkole" E.Danbach - zrozumiesz co
    się dzieje .Przejrzyście opisane są tam mechanizmy zjawiska.
    Rozumiem,że córka jest izolowana przez grupę i występuje przemoc
    werbalna i fizyczna.Dla dziewczyny w wtym wieku to koszmar.
    Co ja bym zrobiła :
    rozmowa z pedagogiem,wychowawcą,dyrekcją-jaki mają plan uzdrowienia
    czy w ogóle widzą probem.Oby tak.Jeśłi weźmiesz cókę w tym momencie
    ze szkoły może jej się utrwalić słaba samoocena .Zastanów się jak
    jest Twoja córka jakie ma dobre ,mocne strony ,czy ma jakąś
    przyjaciółkę?kogoś kto bywa u Was w domu ona u kogoś? czym się
    interesuje? Wspieraj ją ,pogadaj bez pośpiechu.Zapewnij ją ,że
    staniesz za nią murem i że nie ma spraw nie do zalatwienia.
  • marina2 22.01.08, 10:11
    szkoła prywatna płatna może ,ale nie musi być db rozwiązaniem.tu
    się dopiero odbywają licytacje...i klasyfikacje wg. stanu
    posiadania.
  • guderianka 22.01.08, 11:16
    a córka chce by ją zabrać z tej szkoły ?

    jeśli wychowawca nie reaguje-uderzyłabym do pedagoga i dyrekcji a
    potem do kuratorium
    --
    "Istoty ludzkie spędzają życie w labiryntach. Kiedy wychodzą i nie
    mogą znaleźć nowego labiryntu, budują go. Czy to jest pasja
    poddawania się próbom" ?
  • betty_julcia 22.01.08, 11:42
    Ja też uważam ze nie powinnaś bać sie reagować. JA wiem ze to trudne
    ale lepiej zebyś narobiła szumu niz po cichu i pokątnie próbowała
    najpierw badać. Sama piszesz ze już od dłuższego czasu jest
    zamknięta w sobie. Cyzli jakiś problem trwa od dawna. A teraz to
    jest tylko dopełnienie. Pamiętaj ze jak narobisz szumu to
    przynajmniej będą się bali ciebie bo będą widzieli ze nie załatwiasz
    spraw po cichu i nie można cie tak łatwo zbyć. Wg mni eto już nie
    etap uprzejmości i grzeczność tylko czas na agresywną walkę matki
    lwicy!
  • kraina.marzen 22.01.08, 11:47
    Nadal istnieje w nas przekonanie,ze ofiara ma zmienic szkole, prace,
    wyprowadzic sie z domu....ale nie tedy droga.Nie mozna cale zycie
    przez czyms/kims uciekac....
    to dreczyciel, agresator musi zostac odizolowany-to on ma czuc
    negatywne skutki swojego postepowania- moze wtedy sie czegos nauczy.
    Gdy autorka watku przeniesie dziecko- da nieswiadomie do zrozumienia
    dreczycielowi,ze jest silny i bezkarny- problem zostanie w klasi,
    szkole a agresator znajdzie sobie nowa ofiare ktora znowu zmieni
    klase, szkole..i mamy bledne kolo.

    Co bym zrobila w takim wypadku? Porozmawiala z corka- w jakich
    okolicznosciach dochodzi to atakow ze strony agresatora, czy zdarza
    sie to czesto czy tylko jednorazowo. Poruszylabym sprawe do skutku z
    wychowawca, pedagogiem i dyrekcja- problem musi byc poruszony i
    dotrzec do informacji i swiadomosci grona pedagogicznego. Rodzice
    chlopca wiedza o zajsciu?
    Jezeli tak- to jak zareagowali? jezeli nie- to trzeba ich
    poinformowac- ta strona powinna zajac sie wychowawca, pedagog lub
    sama dyrekcja.

    Agresja wsrod dorastajacej mlodziezy jest dosyc czesta- nie tylko w
    szkole ale i na podworku w grupie rowiesniczej. Czasami mam
    wrazenie,ze MY dorosli nie chcemy widziec tego
    problemu...uwazamy,ze "kto sie czubi ten sie lubi" zamykajac oczy na
    popychanie, wyzwiska, szrapniecia na ulicy, pod blokiem itp.

    Nie mowie,ze wszyscy tak robia-ale kiedys mialam okazaje obserwowac
    reakcje przechodzacej kobiety na bojke 3 chlopakow w wieku 13-14
    lat. Przeszla obok odwracajac glowe-a byla od nich moze 20
    m...Dopiero ja zareagowalam-szlam za nia...


    --
    "Mając jasno określone marzenia-masz szansę je zrealizować w
    całości.Czasami by to osiągnąc konieczna jest pomoc innych" - JA

    "Mam czyściutkie sumienie i bilet pewny do nieba bram..."HEY-4pory
  • srebrnarybka 25.01.08, 16:59
    Na jakiej podstawie sądzisz, że w prywatnych szkołach takie rzeczy
    się nie zdarzają? Znam prywatne gimnazjum, gdzie chłopcy sprawdzali,
    czy kolega nie jest obrzezany.
  • pieskuba 22.01.08, 11:39
    To nie Twoją córkę należy gdziekolwiek przenosić, tylko agresywnego
    gównarza, który ją uderzył. I to szybko.
    --
    pieskuba
  • pieskuba 22.01.08, 11:49
    Moja córka rozpoczęła rok szkolny od upadku na plecy na betonową
    podłagę na skutek mocnego uderzenia przez "kolegę". Zapał "kolegi"
    został mocno ostudzony, gdy szkoła wezwała policję. Masz prawo
    domagać się od szkoły wizyty policjanta w szkole i w domu
    napastnika. Oboje powinni się spotkać ze szkolnym psychologiem.
    Zabranie jej z klasy jest wysoce niewychowawcze - napastnik
    pozostaje i jest z siebie dumny, ofiara musi odejść. Pamiętaj,
    szkolny psycholog, pedagog, dyrekcja, kuratorium są dla dzieci a nie
    odwrotnie i czasem należy im to uświadomić.
    --
    pieskuba
  • ywwy 22.01.08, 13:13
    mało tego - możesz wygrać sprawę w sądzie i zażądać od rodziców
    agresora odszkodowania! Zmiana szkoły to raczej porażka! Czy w
    szkole jest monitoring? Jak nauczyciele i pedagog pilnują młodzież?
    Myślę, że agresywni są tylko pojedyńczy uczniowie, reszta ok.
    Młodzież doskonale wyczuwa kto się boi i to są niestety ich ofiary.
    --
    Mała księżniczka
  • protozoa 22.01.08, 13:46
    Sprawy sądowe wloka sie w nieskończoność. OOdszkodowanie,
    odszkodowaniem, ale co będzie jak agresor np. dokona pospolitego
    przestępstwa i wypchnie córke autorki watku przez okno? Co da nawet
    największe odszkodowanie?
    Tu trzeba działać i bronic dziecka. Chronic!
  • marina2 22.01.08, 13:59
    szósta klasa - za chwilę test kompetencji i dzieci się
    rozstaną.chyba,że Twoja córka chodzi do zespołu szkół.
    "przepraszam " to na dobry początek.nie piszesz więcej o sytuacji w
    szkole.czy córka faktycznie jest izolowana? czy coś jeszcze się
    dzieje?
  • protozoa 22.01.08, 13:09
    Posłuchaj trochę starszej i bardziej doświadczonej matki - w tej
    szkole nic nie zdziałasz!
    Znam takich wychowawców i takie szkoły. W podstawówce wychowawczyni
    moich synów traktowała ich jakby byli z Marsa bo sa.... bliźniakami
    jednojajowymi.
    Niestety, sa durni nauczyciele ( obok całek rzeszy mądrych,
    wspaniałych itd) , i sa oni impregnowani na szystko. Także na
    przemoc.
    Twoje dziecko jest ofiarą przemocy gnojka z klasy ( przepraszam za
    kolokwializm) i niefachowego wychowawcy.
    ZABIERAJ Z TEJ SZKOŁY JAK NASZYBCIEJ A PRZY OKAZJI POWIADOM
    KURATORIUM.
    Czy wiesz co może stac się z dręczonym dzieckiem?
    Jakie rysy pozostawia w psychice agresja?
    Musisz zareagować! To Twój obowiązek. Przeczekanie nic nie da.
    VI klasiści potrafia byc okrutni. Dziś gnojek uderzył w twarz jutro
    może wepchnąć na jezdnię lub wypchnąć przez okno.
    Wyalienowanie to tez nic dobrego. Nie czekaj do poniedziałku,
    działaj juz od dzisiaj, najpóxniej jutra.
    A kuratorium musi o tym wiedziec. Ma Ci pomóc znaleźć szkołe,
    informuj na piśmie o całej sytuacji. Ale przedtem poinformuj
    dyrektora - tez na pismie, o tym co sie dzieje. On jest współwinny.
    Nie licz na pomoc psychologa, pedagoga.
  • bsl 22.01.08, 13:29
    byłam w szkole , i jednego czego mogę sie spodziewc to "przepraszam "
    od kolegi i to, ze beda z nim rozmawiac, ze tak niewolno
    --
    ........................................................
  • protozoa 22.01.08, 13:44
    Na co czekasz? Bedę brutalna - na słowo "przepraszam", gdy z Twoim
    dzieckiem stanie się coś strasznego, nieodwracalnego???? W VI klsie
    sa dzieci 13 letnie a nie 3 latki. A w tym wieku wiadomo,że pownych
    rzeczy się nie robi.
    Po co rozmawiac z 13 letkiem? Po to, żeby śmiał się i robił swoje?
    Za póxno na wychowanie.
    Zabieraj dziecko i to natychmiast. Zrozum, że dalsze przebywanie w
    tej szkole to kolejne dni dręczenia, upokorzenia, sponiewierania,
    alienacji. Czy chcesz narażac na to swoje dziecko? W imię czego?
    Oczywiście, że to dręczyciele powinni odejśc i miec kłopoty, ale
    mamy to co mamy.
    Przy całym moim bardzo negatywnym stosunku do Giertycha w jednym się
    z nim zgadzam - koniecznościa eliminacji przemocy ze szkoły, i tu
    każda metoda jest dobra.
    Idź jeszcze diś do kuratorium i zmieniaj szkołe.
  • oldrena1 22.01.08, 20:59
    bsl napisała:

    > byłam w szkole , i jednego czego mogę sie spodziewc to
    > "przepraszam "od kolegi i to, ze beda z nim rozmawiac, ze tak
    > niewolno

    To on, biedny żuczek trzynastoletni, nie wie, że nie wolno bić nikogo? Kpią sobie w tej szkole, czy co?
    A z rodzicami delikwenta rozmawiałaś? Warto im dobitnie powiedzieć, że jeśli ich syn tknie Twoją córkę choćby jednym palcem, to zawiadomisz policję.
    I trzeba, żebyś dotrzymała słowa. Przesłuchanie w komisariacie takiemu trzynastolatkowi może dostarczyć niezapomnianych wrażeń.

    Mój syn składał kilka lat temu zeznania na policji jako świadek. Rodzice pewnego chłopca złożyli doniesienie na innych chłopców o pobicie - faktycznie był poszturchiwany. Poskutkowało. Omijali go potem z daleka.

    --
    Old
  • wegatka 24.01.08, 20:42
    Myślę, że gdybym była w Twojej sytuacji, skontaktowałabym się jednak z rodzicami
    chłopca, oraz złożyła doniesienie na policję, bo wydaje mi się, że jeśli problem
    trwa od jakiegoś czasu, to takie upomnienie nauczyciela niewiele zdziała.
    Małoletniemu bandycie i jego rodzicom przyda się taka terapia szokowa.
    --
    <><><><><><><><>
    ....*....*....*....*....*....*...
    <><><><><><><><>
  • nangaparbat3 24.01.08, 21:09
    Skro córka juz kiedyś chorowala na depresję, ja bym z nią w te pedy pognala do
    psychiatry. Nagłe radykalne pogorszenie sie relacji z rówiesnikami jak
    najbardziej moze być objawem nawrotu choroby.
    Oczywiście jej ewentualna choroba w zaden absolutnie sposób nie usprawiedliwia
    zachowania kolegów.

    --
    Zły Popęd, który stara sie skłonić człowieka do grzechu, wystawia go też na
    pokusę, aby stał się arcysprawiedliwy.
    Rabbi Jechiel Michał ze Złoczowa
  • 1.baska 25.01.08, 16:55
    miałam z córką podobny problem. prawie identyczna sytuacja. udało nam się jej
    pomóc. ale jak przypomnę sobie ten koszmar...jeśli będziesz chciała o tym
    pogadać to pisz: rybka75@wp.pl
    zawsze jest jakieś rozwiązanie.
  • harrypotter 25.01.08, 18:03
    moze nie na temat, ale nie cierpie wlsnie teraz tego bandyctwa dzieciecego i
    tego ze tym bandziorom tak uchodzi latami uncertain
  • zawilec1 26.01.08, 14:01
    Szkoły maja obowiazek posiadać procedury, jak postepować w takich
    przypadkach i byłybyście zawidzone po ich przeczytaniu. W rozmowie
    ze sprawcą nie wolno urazic jego godnosci! Nie wolno go wystawic na
    apelu! Nie wolno wyrzucic ze szkoły! Spawy tego typu zgłaszane do
    sądu rodzinnego, konczą się pouczeniem dziecka i jego rodzica. Aby
    sprawca trafił do specjalnego osrodka wychowawczego /musi mieć
    skonczone 12 lat/ musi popełnic wiele róznego rodzaju przestepstw. W
    mojej szkole każdy nauczyciel ma 120 minut dyzurów szkolnych, jak
    tylko wiemy o takim zajściu wyjasniamy je. W kazdej klasie sa lekcje
    o agresji i jak sobie z nią radzić i to nie pojedyncze, o potrzebie
    przyjazni, o tolerancji; wzywa sie rodziców i kieruje dzieci do
    specjalistów, zawiadamiamy sąd i policję, karzemy naganą, nie
    zabieramy na wycieczki, nie wpuszczamy na szkolne dyskoteki,
    obnizamy oceny ze sprawowania, jednoczesnie promujemy i nagradzamy
    zachowania pozytywne i spotykamy sie z oburzeniem rodziców, że
    szkoła jest zbyt restrykcyjna! A agresorzy dalej robią swoje -
    najczęstsza przyczyną jest brak wpojonego w domu rodzinnym szcunku
    dla innych ludzi, zaburzenia emocjnalne, poczucie bezkarności i
    myslenie, że takie zachowanie jest normalne. Rodzice uczniów wobec,
    których wyciagamy konsekwencje skarża na nas do kuratorium... i to
    my musimy sie tłumaczyć . Co robić, przede wszystkim dziecko powinno
    informowac wychowawce i pedagoga. Warto pomóc zaprzyjażnić sie córce
    z kimś z klasy, na przykład poprzez zaproponowanie zabawy w domu,
    wyjścia do kina, zaproszenia na wycieczkę. Zapisac go na zajęcia
    pozalekcyjne w domu kultury, gdzie spotka sie z inna grupa dzieci,
    które moga stać się dla niego wsparciem, stwarzac jak najwiecej
    sytuacji, w których moze odnosic skucesy, pomóc odkrywac dobre
    strony, aby wzmacniać poczucie własnej wartości. Odradzam
    konaktowania się z rodzicami sprawców bezpośrednio, lepiej robic to
    za pomoca pedagoga, udzieli wsparcia, pomoże zachować obiektywizm
  • srebrnarybka 26.01.08, 14:34
    "Rodzice uczniów wobec,
    > których wyciagamy konsekwencje skarża na nas do kuratorium... i to
    > my musimy sie tłumaczyć ."
    - trudno się dziwić, skoro, jak napisała w innym wątku jedna z
    forumowiczej, rodzice mają obowiązek murem stać za dzieckiem, wobec
    ktorego szkoła ma jakieś zarzuty, i nie mają prawa przyznać szkole
    racji, a co najwyżej mogą, uprzednio przeprosiwszy dziecko,
    delikatnie pouczyć je w domu.
    Moim zdaniem niemozliwe jest wychowywanie przy braku współpracy
    rodziców i szkoły i przy braku przestrzegania tych samych wartości.
    Co ciekawe - na tym forum zdarza się, że matki (swoją drogą ciekawe,
    dlaczego nie ojcowie) proszą o radę, co robić, gdy dziecko, ich
    zdaniam, źle się uczy czy ma za słabe stopnie. Natomiast nie
    spotkałam wątku, gdzie rodzice pytaliby o radę co robić, gdy ich
    dziecko niewłaściwie odnosi się do kolegów, jest niekoleżeńskie,
    skarży, zaczepia, dokucza etc. Tylko jedna mama miała problem wtedy,
    gdy o udziale jej dziecka w takim zajściu powiadomiono policję, a
    problem polegał na tym, że dziecko zostało, zdaniem matki, zbyt
    surowo potraktowane i może będzie miało jakieś konsekwencje typy
    kurator. Nie spotkałam natomiast wątku, w którym ktoś z rodziców
    uważałby, że niewłaściwe odnoszenie się jego dziecka do kolegow to
    jest jakiś problem wychowawczy, nad którym powinni pracować. A
    przecież te dzieci, które dokuczają innym, też są czyimiś dziećmi i
    ktoś je wychowuje (?)
  • srebrnarybka 26.01.08, 14:37
    P.S. oczywiście pogląd zreferowany przeze mnie w pierwszym akapicie
    nie jest moim poglądem, ale jest rozpowszechniony. Dlatego tłumaczę,
    dlaczego nie ma współpracy rodziców ze szkołą i uważam to za bardzo
    negatywne.
  • 1.baska 28.01.08, 09:24
    no właśnie...moje dziecką było ofiarą przemocy , chodziło o nękanie psychiczne
    .próbowałam załatwić sprawę tak jak należy. zgłosiłam problem wychowawcy
    (kilkakrotnie), później pedagogowi szkolnemu, w końcu dyrektorowi (który o
    niczym nie wiedział, choć sprawa ciągneła się już kilka miesięcy i ewidentnie
    szkoła nie mogła sobie z tym poradzić).bardzo pomogły wizyty u psychologa, który
    nawiasem mówiąc stweirdził, że moje dziecko nie jest nadwrażliwe. po prostu ta
    sytuacja przerosłaby prawie każdego.
    zmiana klasy, nowe zajęcia poza szkołą, nowe znajomości- to wszystko pomogło nam
    przetrwać. nam- bo nie tylko dla dziecka jest to koszmar, dla rodziców
    tez.problem nie zniknął zupełnie. znowu musiałam zgłosić wychowawcy problem, bo
    dziewczyny nie odpuszczają. nawet sprawowania im nie obniżono.kontaktowałam się
    przez znajomych z kuratorium, policją. namawiali nas, żebyśmy to zgłosili
    oficjalnie. ale baliśmy się, czy z tego powodu nie pogorszymy sytuacji i jak
    zreagują nauczyciele i dyrekcja szkoły.jeśli jednak jeszcze raz, ktoś spróbuje
    zrobić krzywdę mojemu dziecku- nie odpuszczę i złożę skargę.mam już tego
    serdecznie dość!
  • srebrnarybka 28.01.08, 11:38
    Współczuję Twojemu dziecku, ale wrócę do postawionego w poprzednich
    postachh pytania - jak reagowali na to wszystko rodzice dzieci-
    dręczycieli? Jeżeli bronili ich przed zarzutami - sprawa jest bez
    szans, bo w ten sposób dzieci uzyskały przyzwolenie, a autorytet
    szkoly zostął poderwany.
  • 1.baska 28.01.08, 16:28
    reakcja w zasadzie żadna.jedni rodzice bezradnie rozkładali ręce, twierdząc, że
    nie mają na dziecko większego wpływu. drudzy ignorowali wezwania do
    szkoły.dziewczyny powiedziały nawet wychowawczyni, że ich zdaniem nasze dziecko
    i my-rodzice jesteśmy przewrażliwieni.paranoja!najlepiej żebyśmy nie angażowali
    się w tę sprawę, a nasze dziecko ma się nie skarżyć.co ciekawe, w opinii
    psychologa, nasze dziecko nie ma żadnych problemów emocjonalnych, wręcz
    przeciwnie, w całej tej chorej sytuacji bardzo długo radziła sobie sama.
    dziewczyny czują się bezkarne.mam wrażenie, że nauczycielka ucieszyła się, że
    zabieramy dziecko z tej klasy i będzie miała spokój.zasugerowała nawet córce,
    żeby nie skarżyła się więcej, bo w zasadzie nikt jej nie pobił czyli krzywda jej
    się nie dzieje.ręce ,opadają...
  • srebrnarybka 28.01.08, 16:43
    oczywiście, że ręce opadają, tylko mogę współczuć Tobie i Twojemu
    dziecku. Ale może dobrze, żeby przeczytali Twoje posty wszyscy
    rodzice i zastanowili się nad tym od drugiej strony: czy ich dzieci
    nie dokuczają innym i czy i w jaki sposób rodzice usiłują temu
    przeciwdziałać. Bo na tym forum, ani na wychowaniu, nigdy nie
    widziałam, by ktoś prosił o radę, bo widzi problem wychowawczy w
    tym, że jego dziecko dokucza kolegom. Jakby taki problem nie
    występował w ogóle.
  • srebrnarybka 28.01.08, 17:34
    znamy już wiele rad, co powinni zrobić rodzice dziecka, któremu inne
    dzieci dokuczają w klasie. Wobec tego odwrócę pytanie: co
    zrobilibyście, gdybyście się dowiedzieli od rodziców innego dziecka
    albo od wychowawczyni, że wasze dziecka dokucza innemu,
    niekoniecznie bije, ale np. przezywa, przedrzeźnia, straszy,
    wyśmiewa? Nikt dotąd nie poruszył takiego problemu. W jaki sposób
    przeciwdziałacie, by Wasze dzieci tak się nie zachowywały?
  • srebrnarybka 29.01.08, 23:42
    Nie doczekałam się odpowiedz, a bardzo jestem ciekawa. Co mamy,
    dbające o to, by ich dzieci się dobrze uczyły, nie zajmowały
    głupotami i nie wpadły w złe towarzystwo, zrobiłyby, gdyby się
    dowiedziały, że ich dziecko dokucza innemu dziecku? I co robią, żeby
    temu zapobiec?
  • nangaparbat3 30.01.08, 17:28
    Juz kiedys o tym pisalam, i uważam, ze ma związek, na pewno: zawsze wspolnie
    ratowalyśmy osy, wyciagajac z kałuzy, wypuszczając z autobusu przez okno, etc.
    Inne owady też, ale osy wydaja mi sie tu niezmiernie istotne.
    I wcale nie żartuję.
    --
    Zły Popęd, który stara sie skłonić człowieka do grzechu, wystawia go też na
    pokusę, aby stał się arcysprawiedliwy.
    Rabbi Jechiel Michał ze Złoczowa
  • srebrnarybka 30.01.08, 11:12
    Ponownie pytam wszystkie mamy, co robicie, żeby Wasze dzieci nie
    dokuczały innym i jak reagujecie, jeśli to się już zdarzy?
  • protozoa 30.01.08, 11:35
    Jestem mama blixniaków. Chłpocy kotłowali sie od urodzenia, ale
    reagowałam gdy tylko którys z nich przejawiał agresywne zachowanie
    wobec brata. Tłumaczyłam, pokazywałam, ze boli itd. W związku z tym
    problem agresji u mnie nie istniał.
    Jeżeli rodzice nie nauczą malucha, który dopiero poznaje świat, że
    nie wolno tłuc siostry, walić psa czy ciagnąć za ogon kota to
    obawiam sie, że gdy dziecko będzie miało 5 lat będzie juz za późno.
    Jesli dziecko jest bite w domu lub stosuje sie inne formy przemocy -
    będzie agresywne. Agresja budzi agresje.
    Sa rodzice, którzy na agresje własnych dzieci ( małych) nie reagują.
    Przeciwnie - sa zachwyceni, jakiego to maja sprytnego synka, który
    nie da sobie w kasze dmuchac, gdy ten wali dziadka, albo są
    wniebowzięci gdy córeczka przyłozy koleżance w piaskownicy czy
    przedszkolu.
    Potem przenosi sie to do szkoły i dziecko wykazuje agresywne
    zachowania wobec kolegów i nauczycieli.
    Do takich rodziców żadne argumenty nie trafiaja. Sa przekonani, że
    dziecko postepuje dobrze i tylko w ten sposób da sobie rade w zyciu.
    A i nauczyciele nie są bez winy. Często wola udawac, że nic sie nie
    dzieje. Bagatelizuja problem.
    Pamietam jak odbierałam moje blixniaki ze szkoły i ich kolega - 8
    czy 9 letni Rafałek walnął mnie workiem. Wzięłam dziecko za reke i
    zaprowadziłam do wychowawczyni. On- patrząc jej prosto w oczy
    powiedział, że nic takiego nie zrobił. Stałam obok jak zamurowana.
    Wychowawczyni zaczęła domagac sie, abym poszukała świadków. Uznałam,
    że alsza dyskusja nie ma sensu i.....powiedziałam synom jakiego maja
    kolege.
    Rafałek - bardzo dobry uczeń, pochodzący z tzw. dobrej rodziny,
    wychowujacej dziecko w sposób jaki opisałam wyżej, miał te ceche, ze
    niszczył rzeczy innych kolegów i cieszył sie gdy koleżanka płacze
    czy kolega martwi się! Z radościa jednego kopnął, drugiego
    szturchnął, chetnie źle podpowiedział, wyparł sie itd.
    Rodzice nie reagowali, bagatelizowali problem lub.... dawali
    wychowawczyni prezenty, aby wyciszyła problem.
    Rafałek był sku..synkiem, wyrósł na sku..syna ( przepraszam jesli
    kogos obraziłam niewyszukana retoryka) a w przyszłosci będzie
    sku..elem. Nie ma na to rady.
    I takich Rafałków jest dzis wielu. Podobnie jak i rodzicow Rafałka.
  • srebrnarybka 30.01.08, 11:42
    Zgadzam się z Tobą. Ciekawe jednak, że na taki post czekalam od
    kilku dni. Wcześniej nikt nie zauważył problemu.
  • protozoa 30.01.08, 12:24
    A czy wiesz dlaczego nie zauważał? Bo jest mnóstwo takich mam/babć
    jak rodzice Rafałka.
    Ja juz bardzo dawno wyrosłam z piaskownicy, ale wystarczy przyjrzec
    sie dzieciom i mamom. Jezeli ICH dziecko walnie łopatka to jest
    zaradne.
    Zobaczyć co dzieje się w przedszkolach, w młodszych klasach.
    Zobaczcie jak nikt lub prawie nikt nie reaguje pierw na przysłowiową
    łopatke, potem na kuksańca w szatni, póxniej nikogo nie obchodzi
    skąd u syna w piórniku znalazł sie ołówek, którego nie miał, a
    jeszcze później telefon komórkowy. Przyzwolenie na agresje w wieku
    żłobkowym i póxniejszym jest prosta droga do przyzwolenia do
    wymuszeń pieniędzy , rozboju.
    W y c h o w u j m y!!!!!!! Miejmy oczy szeroko otwarte. Stójmy murem
    za dzieckiem, ale nie bezkrytycznie. Karzmy, gdy wymaga kary. Kara
    to nie bicie. Kochajmy mądrze. Nie zwalajmy naszych rodzicielskich
    obowiązków na szkołe/przedszkole. I pamietajmy, ze nie zawsze winni
    są inni! - czasem nasze dziecko.
  • nangaparbat3 30.01.08, 17:30
    >>>>jeżeli rodzice nie nauczą malucha, który dopiero poznaje świat, że
    nie wolno tłuc siostry, walić psa czy ciagnąć za ogon kota to
    obawiam sie, że gdy dziecko będzie miało 5 lat będzie juz za późno.
    --
    Zły Popęd, który stara sie skłonić człowieka do grzechu, wystawia go też na
    pokusę, aby stał się arcysprawiedliwy.
    Rabbi Jechiel Michał ze Złoczowa
  • srebrnarybka 30.01.08, 17:38
    Oczywiście, święte słowa. Ale dalej nie odezwała się ŻADNA matka
    (ani ojciec), którzy napisaliby, ze mają taki problem wychowwczy z
    własnym dzieckiem i jak go rozwiązują. Tzn. problem polegający na
    tym, że własne dziecko dokucza innym, a nie odwrotnie.
    Na forach matki skarżą się na WŁASNE dzieci, że się źle uczą,
    pyskują, za dużo grają na komputerze, za dużo czytają, za mało
    czytają, dręczą psa, niszczą meble. Ale nie było ANI JEDNEJ matki,
    która prosiłaby o radę, jak powstrzymać dziecko od dręczenia
    kolegów. Jakby problem nie istniał ...
  • harrypotter 30.01.08, 23:13
    bo ludzie ktorzy maja taki problem nie uwazaja go za problem
    sa to cale pokolenia chamstwa i agresji dziadkowie, ojcowe i wnuki
    zawyczjana klasa wyglada tak 25 dzieci = z 2 ofiary + 3 agresorow + 20 ciemnej
    masy wolowej
    I to ta ciemna masa jest problemem! Dzeciaki a pozniej dorosli nie sa nuczeni
    reagowac i miec wlasne zdanie. Jak cos sie dzieje to potem nie ma swiadkow i
    nikt nikogo nie broni, wszyscy tylko suchaja grastki prowodyrow uncertain
    Pozatym prawa czloweka i prawa dziecka obrocily sie przeciwko nam, bo co wiekszy
    cham to bardziej z nich korzysta, wyszlo na to ze agresor ma wieksze prawa niz
    poszkodowany
  • srebrnarybka 31.01.08, 00:01
    Dziękuję. Naturalnie domyślasz się, że piszę o tym uparcie, zeby
    sprowokować dyskusję i wzbudzić refleksje. Pewnie bezskutecznie.
    Cóż, na innym wątku opisałam sprawę 7 latka, który w ramach "zabawy"
    rzucił kijem w 8letiego kuzyna i malo nie wybił mu oka. Jego matka,
    osoba kulturalna, ale wychowująca go bezstressowo, w ogóle go nie
    zganiła, tylko zdenerwowała się, że inne osoby obecne przy tym
    zajściu, (jej samej wtedy nie było) mają pretensję do jej dziecka,
    które uznała za skrzywdzone, a nie kuzyna, który o mało nie stracił
    oka. Nie kazała swemu dziecku agresorowi przeprosić skrzywdzonego
    kuzyna. Dzieciak wyniesie tego taką naukę, że można każdemu dać w
    łeb, bo matka i tak stanie w jego obronie. I zostałam zakrzyczana
    jako sadystka, a postępowanie matki oceniono jako bardzo
    pefdagogiczne. A przecież ten dzieciak może też dokuczać innym
    dzieciom w szkole, bo będzie wiedział, że wolno, bo matka zawsze go
    obroni. Chodziło mi o wzbudzenie reflekcji. Pozdrawiam
  • protozoa 31.01.08, 07:47
    Srebrna Rybko,
    Podejrzewam, że nie doczekamy sie odpowiedzi ( ja tez bardzo
    chciałabym ja przeczytać), bo ... większość matek nie reaguje na
    chamskie, agresywne zachowanie WŁASNEGO dziecka. Czasem karci, gdy
    atakuje siostre/brata, rzadziej juz gdy psa/kota, ale inne, obce
    dziecko???? Nie, nawet jesli wina jest 100% i udowodniona to po co
    stresowac nieboraka. Juz lepiej zaatakować ofiarę, bo a nuz
    sprowokowała, źle spojrzała, a NASZE dziecko miało akurat zły dzień?
    Wychowanie bezstresowe daje więcej szkody niz pozytku, ale o tym
    rodzice przekonaja sie za dobrych kilka lat.
    W rodzinach jest mało pozytywnych wzorców, w rodzinach funcje
    wychowawczą pełni telewizor/komputer, w rodzinach za mało sie
    rozmawia, za mało spędza wspólnie czasu.
    I jeszcze jedno. Dziś wychowuje dzieci pokolenie, które samo było
    wychowywane bezstresowo. Po co więc karcić, wymagać, egzekwować????
    I dlatego jestem zdania, że rozmowy z rodzicami agresorów nie maja
    większego sensu. Nawet z pozornie spokojnej i kulturalnej osoby
    wyjdzie zwierze rzucające się w obronie młodych.
  • harrypotter 31.01.08, 18:39
    Agresywni potrafia korzystac ze swoich praw, my spokojni niestety nie
    Ale nadstawianie drugiego policzka nie ma najmniejszego sensu
    Dla tych agresywnych ludzi dobry = durny i trzeba miec tego swidomosc
    Dziecko rozwalajce lopatka wszystkie babki innych dzieci i bijacy inne dzieci
    kijem jest dla nich rezoltne i da sobie rade w zyciu a jakis spokojne dziecko
    nie oddajce w ryj jest fajtlapa uncertain
    Wiele sie mowi o tym zeby najpierw zwrocic uwage rodzicowi dzecka a dziecka nie
    dotkac i nic do niego nie mowic, to jest zbawienie dla agrsorow bo zanim
    pogadasz z jego matka on ci zatlucze dzecko a potem jeszcze cie matka opierd***

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka