Dodaj do ulubionych

Dlaczego szkola jest problemem?

15.02.09, 21:16
Bo z zalozenia jest przeznaczona dla sredniakow.Jesli trafi sie ktos
ponizej sredniej,to od razu znajduje sie cala gromadka ludzi by
nieborakowi pomoc.
Ale co zrobic,z tymi ktorzy sa grubo powyzej sredniej?
To jest najwiekszy problem polskiej szkoly,bo w amerykanskich juz
radza sobie z tym o wiele lepiej.Szkola polska jest nastawiona na
zrownywanie poziomu tych najlepszych z najgorszymi i czesto w jednej
klasie mozna znalezc rzeczywiscie slabych i bardzo dobrych uczniow.
W Stanach sa programy,ktore juz od pre-K czy tez 1-szej klasy
wylapuja talenty i grupuja je w oddzielnej klasie.
Z gimnazjum i liceum nie ma juz zadnego problemu,bo do wszystkich
lepszych szkol trzeba zdawac egzaminy i zadne wygranie olimpiady nie
daje gwarancji dostania sie do najlepszej szkoly.
Egzaminy sa dosc ostre a wszystkie szkoly ponumerowane w rankingach
od najlepszej do najgorszej i nie ma zadnego problemu ze
znalezieniem tej najlepszej czy tez obawa,ze przypadkiem posle sie
dzieciaka do tej najgorszej.
www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY
Wpisujesz swoje miasto w odpowiednia rubryke i wyskakuja Ci
najlepsze szkoly.Wpisujesz ta szkole na liste cie interesujacych i
przysylaja ci date i miejsce egzaminu.Wg wynikow egzaminu dziecko
jest przydzielane do najlepszej lub drugiej czy trzeciej od gory
szkoly.Jesli do tych trzech czy czterech najlepszych sie nie
zalapie,to idzie sie do lokalnej.
W NYC podstawowka trwa 5 lat,gimnazjum 3 lata i liceum 4 lata.
Osobiscie bym wolal by kazda ze szkol trwala 4 lata,bo ten piaty rok
w podstawowce,to strata czasu.
Edytor zaawansowany
  • maksimum 15.02.09, 21:25
    Testy w szkolach sa oczywiscie po to,by porownac poziom nauczania w
    roznych szkolach i w USA sa to testy stanowe,dla szkol
    podstawowych,gimnazjow i liceow,a ogolnokrajowe (SAT) jako egzamin
    wstepny na studia.
    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=c&county=Kings&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

    Kings County,to jest wlasnie Brooklyn NY.Mozna segregowac szkoly wg
    testow z matematyki lub angielskiego.
  • wieczna-gosia 15.02.09, 21:30
    paczta i sie uczta wiochmeny.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 15.02.09, 22:29
    wieczna-gosia napisała:

    > paczta i sie uczta wiochmeny.

    Mnie tez dziwi,dlaczego prostego systemu amerykanskiego nie mozna
    zastosowac w Polsce.
    Testy ogolnopolskie,rankingi szkol itd. przeciez to proste jak
    rabanie drzewa.
  • wieczna-gosia 16.02.09, 08:28
    no nie wiem Maksiu, nawet za moich czasow byla matura ogolnopolska smile a teraz to
    w ogole co chwila test ogolnopolski, co chwila rankingi, nie wiem co jeszcze
    chcesz zastosowac? Nawet klasy 40 osobowe mamy.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • smerfeta7 15.02.09, 22:01
    maksimum Polska to Kraj daleko w tyle. Dlatego najlepsi, ktorzy
    przebili sie mimo rownania w dół, zaraz wyjezdzaja za granice, aby
    miec mozliwośc się ksztalcic na poziomie.
    W Polsce nauczyciel nie bedzie robil sobie klopotu ze zdolnym
    uczniem, ktory zaskakuje jego swoją wiedzą i umijetnościami.
    Nauczyciel jest zly jak uczen wie wiecej, podwaza jego informacje i
    odrecznie zaczyna się rownanie z udowadnianiem nie jestes dobry i
    nie bedziesz.
    W Polsce jak by tak zrobili, to odrecznie padlo by slowo o
    segregacji dzieci. Polska to zacofany kraj, ktory stawia na srednią
    a nie na zdolnych ludzi. Stad wielu zdolnych a nawet wybitnych ludzi
    wyjechalo za granicę i dlatego inne kraje idą z postepem a polska
    zawsze do tylu.
    Osobiście uwazam, że w Polsce także powinny powstać takie szkoly,
    aby zdolna mlodzież znalazla miejsce dla siebie i nie musiala
    wyjezdzac za granice. A tak obce kraje korzystają z najzdolniejszej
    mlodziezy i stad wysoki poziom i rozwoj tego kraju.
    Co do rankingów w polsce, znam kilka szkół podstawowych-państwowych,
    zajmujących wyzsze miejsca w rankingu, ale poziom ich nauczania jest
    bardzo niski od tych z niskim miejscem w rankingu.
    Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez względu
    na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę ją do
    szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse na
    dalszy rozwoj.
    Jestem w trakcie podejmowania trudnej dla nas decyzji.
    Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej. Najpierw szkola pomaga
    we wszystkim, nauka, zywienie, ubieranie, potem urzad dajac zasilki,
    nastepnie urzad dotuje jego dzieci i tak w kółko z pokolenia na
    pokolenie. A nieborak martwi sie tylko o to z kad tu jeszcze mozna
    dostać za darmo pieniadze.
    I wszyscy sa zadowoleni, nauczyciele, urzednicy i państwo jak to
    pomoglo i pomaga nieborakowi smile
    Zdolny równany w dół, nie daje się, wzmocniony i zestresowany
    przetrwał i wyjechal za granicę, aby studiować, zyć i pracować
    godnie, zapewniając swoim dzieciom normalny start życiowy, nie
    robiąc z nich nieborakow a osoby odpowiedzialne za siebie i swoje
    dzieci.
    Polsce daleko do takich zmian.




  • maksimum 15.02.09, 22:43
    smerfeta7 napisała:


    > W Polsce nauczyciel nie bedzie robil sobie klopotu ze zdolnym
    > uczniem, ktory zaskakuje jego swoją wiedzą i umijetnościami.

    To wlasnie po to sa testy ogolnostanowe czy ogolnopolskie by
    wysegregowac dzieci wg zdolnosci i wyslac je do szkol na poziomie im
    odpowiadajacym.

    > Nauczyciel jest zly jak uczen wie wiecej, podwaza jego informacje
    >i odrecznie zaczyna się rownanie z udowadnianiem nie jestes dobry i
    > nie bedziesz.

    Bo w Polsce od wiekow "honor" i autorytet byl zawsze na pierwszym
    miejscu,a wiadomosci gdzies blosko konca.

    > Osobiście uwazam, że w Polsce także powinny powstać takie szkoly,
    > aby zdolna mlodzież znalazla miejsce dla siebie i nie musiala
    > wyjezdzac za granice. A tak obce kraje korzystają z
    >najzdolniejszej mlodziezy

    Czyli uwazasz,ze zwykla selekcja wg zdolnosci w Polsce nigdy nie
    przejdzie?

    > Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez
    względu na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę
    ją do szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse
    >na dalszy rozwoj.

    Ja tez pomyslow mialem setki ze szkolami dla syna,z prestizowa
    prywatna wlacznie.Poszedl tam nawet na egzamin i dostal 50%
    stypendium,bo roczne ksztalcenie tam kosztuje ponad 10 tys doll.
    Ale syn dostal sie do bardzo dobrej szkoly publicznej,wiec
    zrezygnowalismy z prywatnej.

    > Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej.

    Bo okazanie wspolczucia ludziom na niezbyt wygorowanym poziomie
    przychodzi najlatwiej,ale zeby podjac sie trudnej rywalizacji,to juz
    nie my.
  • aniucha333 16.02.09, 09:11
    Ja osobiście mam wielkie obawy o edukację corki, i chyba bez
    względu
    > na jej zdanie, choć bardzo je cenie i szanuję, to przeniosę ją do
    > szkoly prywatnej, tam ma wieksze mozliwosci rozwojowe i szanse na
    > dalszy rozwoj.

    wiesz co ostatnio czytalam o b. fajnym programie dla dzieci wybitnie
    zdolnych w Poznaniu. Maja tak zajecia popoludniowe dla dzieci kilka
    razy w tyg. Wjedz na forum "Zabawy z przedszkolakiem" (forum
    eksperckie i tam o tym ta ekspert mowi). POza tym jest jeszcze Mensa
    Polska i ma program dla dzieci zdolnych. To w sumie cos tam juz sie
    zaczyna z tym robic...

    > Co do nieboraka smile to w polsce ma najlepiej. Najpierw szkola
    pomaga
    > we wszystkim, nauka, zywienie, ubieranie, potem urzad dajac
    zasilki,
    > nastepnie urzad dotuje jego dzieci i tak w kółko z pokolenia na
    > pokolenie. A nieborak martwi sie tylko o to z kad tu jeszcze mozna
    > dostać za darmo pieniadze.

    Idealnie to ujelas. Nic dodac nic ujac´smile

    Wiecie co tak dopiero niedawno do mnie dotarlo ze wiekszosc ludzi (i
    to nawet b. mlodych) ma taka postawe roszczeniowa. Mi sie nalezy i
    koniec. SZlag mnie ostatnio trafil jak mlody facet, wygladajacy na
    zdrowego jak kon - prosil mnie o kase. I nie zrozumcie mnie zle jak
    zawsze pomagam i uwazam ze jak mi sie dobrze wiedzie to trzeba pomoc
    tym mniej szczesliwym. No wiec, zapytalam go dlaczego nie pracuje -
    powiedzial ze nie moze znalezc pracy i tak nie zarobi ile mu
    potrzeba. Szlag mnie trafil! To ja mam male dziecko, harowalam jak
    wol w ciazy, wrocilam do pracy jak ona miala 7 m-cy i nie uwazalam
    ze praca jest fe a tu taki wal uwaza ze mu sie nalezy. Z jakiej
    racji pytam? Z jakiej?!

    Drugi przyklad - dzieci moich rodzicow sasiadow. Obydwoje pracuja i
    maja miesiecznie dochod netto w wysokosci ok. 4 tys PLN. Jak na
    warunki duzego miasta (i to nie stolica) wydaje mi sie ze jest ok.
    Mieszkaja oczywiscie katem u rodzicow, ktorzy tez im pilnuja
    dziecko, gotuja obiadki, Mlodzi lataja po knajpach, pubach, klubach
    i wiecznie ale to wiecznie narzekaja jak to im ciezko, jak to ich
    nie stac na mieszkanie, etc. Ostatnio mi powiedzieli ze zapisuja sie
    na liste urzedu miasta by dostac mieszkanie komunalne... Szczeka mi
    opadla...autentycznie. Obydwoje sa po studiach, maja b. duze szanse
    rozwoju i taka roszczeniowka...Nic dziwnego ze potem sola w oku
    ludziom jest ze ktos ma ambicje, zdolne dzieci z ambicjami,
    pieniadze...Przeciez mi i wielu innym nic z nieba nie spadlo. Ciezka
    praca do tego doszli. No ale potem w opinii takich walow to i tak ci
    co maja pieniadze to sa zlodzieje, ich zdolne dzieci to dzieki
    ukladom/pieniadza na studia sie dostaly, sa kujonami, etc smile

    ach, temat rzeka...
  • maksimum 16.02.09, 20:32
    aniucha333 napisała:

    > Drugi przyklad - dzieci moich rodzicow sasiadow. Obydwoje pracuja
    i maja miesiecznie dochod netto w wysokosci ok. 4 tys PLN. Jak na
    > warunki duzego miasta (i to nie stolica) wydaje mi sie ze jest ok.
    > Mieszkaja oczywiscie katem u rodzicow, ktorzy tez im pilnuja
    > dziecko, gotuja obiadki, Mlodzi lataja po knajpach, pubach,
    klubach i wiecznie ale to wiecznie narzekaja jak to im ciezko, jak
    to ich nie stac na mieszkanie, etc. Ostatnio mi powiedzieli ze
    zapisuja sie na liste urzedu miasta by dostac mieszkanie
    >komunalne... Szczeka mi opadla...autentycznie.
    -------
    Co Ty chcesz od ludzi? Przeciez glosowali na Tuska,a ten obiecal
    Druga Irlandie,wiec spokojnie czekaja,az im ktos to mieszkanie
    zafunduje.
    Nawet sobie sprawy nie zdajesz,jak w niektorych pubach potrafi byc
    drogo,ze o restauracjach nie wspomne.
    Bede zgadywac.Ona nie umie gotowac,ale piwo w towarzystwie znajomych
    musi wypic,a mieszkanie przeciez im sie nalezy,no nie.
  • aniucha333 17.02.09, 16:22
    > Bede zgadywac.Ona nie umie gotowac,ale piwo w towarzystwie
    znajomych
    > musi wypic,a mieszkanie przeciez im sie nalezy,no nie.

    tak skreca mnie na ich glupote, brak ambicji, i lekkomyslnosc smile

    to na pewno
  • aniucha333 16.02.09, 09:30
    Smerfeta

    a tu jest ta szkola w Poznaniu dla dzieci zdolnych. Wyglada naprawde
    super jak dla mnie.

    www.prekursor.edu.pl/index.php?module=htmlpages&func=display&pid=3


    jesli by taki program ustanowic w kazdym wiekszym i srednim miescie
    to by za pare lat nasz kraj nazywano krajem geniuszy smile I tak
    jestesmy super madrym narodem, ale zawsze mozna lepiej smile
  • smerfeta7 18.04.09, 19:09
    aniucha333 bardzo dziękuje za informacje i linki.
    Skorzystałam z nich.
    Moja corka już uczeszcza na zajęcia-warsztaty i jest
    najszczęsliwszym dzieckiem, kiedy zbliza się ten dzień.
    Poznała osoby z ktorymi czuje się jak rybka w wodzie.
    OOOOgromne podziękowanie.
  • maksimum 19.04.09, 18:13
    aniucha wyjechala do Tybetu i na buddyzm przechodzi,bo im ponoc
    nawet zle myslec religia nie pozwala,ze nie wspomne o zabijaniu
    Chinczykow i paleniu ich biznesow.
  • maksimum 21.04.09, 06:27
    Ja jednego nie kumam.Jak to jest,ze jak w Tybecie religia nie
    pozwala im zabijac,to przecietny Polak i reszta przecietnego swiata
    swiecie wierzy,ze Tybetanczycy bez wyjatku stosuja sie do zasad
    swojej religii.
    Ale juz jak u nas w przykazaniach stoi,nie zabijaj i nie kradnij,to
    czy Tybetanczyk wierzy w to ,ze w Polsce nikt nikogo nie zabija ani
    nie okrada?
    Czy moze to tylko dziala w jedna strone.My glupi ludzie wierzymy,ze
    Tybetanczycy sa swieci,a Tybetanczycy wiedza,ze Polacy sa grzeszni.
  • bomba001 15.02.09, 23:25
    wiesz, jak czytam twoje posty o edukacji w us, to mi sie smaic chce. bo
    rozumiem, ze ty zdolne dzieci masz i tylko z tego punktu widzenia mowisz. co do
    jednego masz absolutna racje: w us maja fizia dot. selekcji i wylapywania tych
    talentow. i sprowadzania z innych krajow, bo mimo wszystko im system chyba nie
    wylapuje wystarczajaco duzo.
    dobre szkoly sa naprawde dobre, a inne baaaaaardzo zle. i ty o tym wiesz, bo
    chyba ciagle swoje kompleksy leczysz tymi pelnymi uwielbienia postami o
    wspanialaym stanie edukacji.
    u moja kolezanka jest dyrektorem szkoly, liceum z wykladowym angielskim w duzym
    miescie. i znalazla urooczą amerykankę z ba, ktora by chciala przyjechac i uczyc
    naprawde utalentowane dzieciaki. i wiesz co? jak owa urocza osobka obejrzala
    program, a uczyc miala o całkach, rozniczkach, pochodnych etc- to ona
    zrezygnowala! bo ona tego.... nie robila! na studiach! wiele jest takich
    kwiatków, i naprawde nie przesadzajmy.
    ja osobiście wrociłam z dziecmi z us, zeby wlasnie tam do szkoly nie chodziły. i
    nie jestem jedyną znana mi osobą, kotra to zrobila. jak beda chcialy, to sobie
    studia w us skończą, i ty dobrze wiesz tak jak i ja, ze beda NAJLEPSZE na swoim
    roku. moze zostana wyprzedzone przeez jednego zółtka, lub hinddusa. bo produkty
    amerykańskiej edukacji sa zenujaco niskie.
    tak ze nie przesadzajmy.
    ludzie, nei narzekajcie! wybierzcie swoim dzieciom dobre szkoly, wiele sie o
    nich mozna dowiedziec przed rozpoczeciem edukacji dzieci. i profil i klasy. i
    nawet mozna poznac nauczyciela. czemu tego nie robic tylko potem narzekac?
    waszym dziecio jest naprawde ciezko, jezeli myslą ze sa w szkole krzywdzeni,
    niedoceniani etc. z doswiadczenia- osoby ciagle narzekajace eda zawsze
    zanidowolone. potem jak dziecku nie idzie, to nie widza swojej winy, tylko winia
    caly system edukacji, ktory nie dostrzega, ze ich dzieci sa "genialne".
    wyluzujcie z tymi szkolami i narzekaniem.
    --
    tak mi sie nie chce....
  • maksimum 15.02.09, 23:49
    > co do jednego masz absolutna racje: w us maja fizia dot. selekcji
    i wylapywania tych talentow. i sprowadzania z innych krajow, bo mimo
    >wszystko im system chyba nie wylapuje wystarczajaco duzo.

    Tak wyglada prawda i dokladnie to samo mozna zrobic wszedzie.

    > dobre szkoly sa naprawde dobre, a inne baaaaaardzo zle.

    Widzisz,jesli jest selekcja,to w kilku najlepszych szkolach masz
    zgromadzonych tych najlepszych i dobrych,a pozostale szkoly sa
    rzeczywiscie na slabiutkim poziomie.
    Ale Ty mnie teraz odpowiedz,co mnie interesuja pozostale
    szkoly,skoro moje dzieci sa w tych najlepszych????
    Mozne by zrobic tak jak w Polsce,czyli wymieszac tych dzieciakow
    dobrze i byloby to,co jest teraz na forach,wszyscy w Polsce sa
    zalamani poziomem szkol w Polsce.
    A tak,ja sie moge pochwalic,ze my w Ameryce mamy kilka dobrych.

    > u moja kolezanka jest dyrektorem szkoly, liceum z wykladowym
    angielskim w duzym miescie. i znalazla urooczą amerykankę z ba,
    ktora by chciala przyjechac i uczyc naprawde utalentowane dzieciaki.
    i wiesz co? jak owa urocza osobka obejrzala
    > program, a uczyc miala o całkach, rozniczkach, pochodnych etc- to
    ona zrezygnowala! bo ona tego.... nie robila! na studiach! wiele
    >jest takich kwiatków, i naprawde nie przesadzajmy.

    Bo z BA w Stanach nie mozna uczyc w szkole,chyba ze prywatnej.
    Pozatym w USA by uzyskac BA wcale nie trzeba umiec calek,rozniczek
    itd. To wszystko zalezy od kierunku studiow.
    Moj syn bedzie to mial w szkole sredniej,ale sa takie szkoly
    srednie,ze nie musisz tego sie uczyc by skonczyc szkole.

    > ja osobiście wrociłam z dziecmi z us, zeby wlasnie tam do szkoly
    >nie chodziły.i nie jestem jedyną znana mi osobą, kotra to zrobila.

    No i az pytanie cisnie sie na usta dlaczego to zrobilas? Bo ze mna
    sytuacja byla calkowicie odwrotna.Ja moze i bym wrocil do Polski,ale
    dzieciom wlasnie szkoly bardzo sie w USA podobaja.

    > jak beda chcialy, to sobie studia w us skończą, i ty dobrze wiesz
    >tak jak i ja, ze beda NAJLEPSZE na swoim roku.

    Tego nie jestem pewien,bo najpierw trzeba byc najlepszym w liceum
    amerykanskim by pozniej byc najlepszym na amerykanskim uniwersytecie.



    > moze zostana wyprzedzone przeez jednego zółtka, lub hinddusa. bo
    >produkty amerykańskiej edukacji sa zenujaco niskie.

    Zapominasz,ze Bill Gates i jego wszyscy kumple pokonczyli studia w
    USA i wszyscy sa biali.

    > potem jak dziecku nie idzie, to nie widza swojej winy, tylko winia
    > caly system edukacji, ktory nie dostrzega, ze ich dzieci
    >sa "genialne". wyluzujcie z tymi szkolami i narzekaniem.

    Faktem tez jest,ze zeby miec wyniki,to trzeba z dzieckiem sporo w
    domu pracowac.
  • bomba001 16.02.09, 00:04
    bill gates i koledzy to wyjatki. poza tym oni nie sa geniuszami, tylko dobrymi
    biznesmenamismile a jak troche edukacji masz, to wiesz \ze robienie kasy i edukacja
    nijak sie nie maja do siebie.

    moja kolezanka skonczyla harvard, ot tak sie dostala. potem tam nawet studia
    doktorskie zrobila. do szkoly amerykanskiej, zreszta miernej na jakies wymianie
    chodzila jeden semestr. da sie, maxiu, i ty o tym wiesz. systerm zaprasza i
    holubi tych dobrych, czyli tych co nie konczyli szkol w us.
    wiesz, talent ten prawdziwy, a nie wysmiony i wymyslony przez rodzica sie
    wszedzie obroni, i nie koniecznie zostanie zniszczony. ale zmiany szkol,
    narzekanie, bitwy z nauczycielami moga znisczyc psychike dzieci, zniechecic do
    edukacji na dobre.
    ja tam sie ciesze, ze moj syn do szkoly uwielbia chodzic. i niech takl zostanie.
    wierze, ze to dlatego, ze 1/ szkola dobra, 2/rodzice do tego podchodza bez
    niepotrzebnych emocji.
    acha, powinnam dodac, ze ja mam chopla na punkcie edukacji moich dziecismile tylko
    inna taktyke przyjelam. nie narzekac!!!

    --
    tak mi sie nie chce....
  • maksimum 16.02.09, 00:50
    > da sie, maxiu, i ty o tym wiesz. systerm zaprasza i
    > holubi tych dobrych, czyli tych co nie konczyli szkol w us.

    Z nadzieja,ze wlasnie oni pozostana w USA i beda tu robili kariery.

    > wiesz, talent ten prawdziwy, a nie wysmiony i wymyslony przez
    >rodzica sie wszedzie obroni,

    To prawda,ale najlatwiej mu sie rozwinac wlasnie w USA.

    > nie narzekac!!!

    To taka polska cecha i nia pozostanie.
  • aniucha333 16.02.09, 13:21
    > bill gates i koledzy to wyjatki. poza tym oni nie sa geniuszami,
    tylko dobrymi
    > biznesmenamismile a jak troche edukacji masz, to wiesz \ze robienie
    kasy i edukacj
    > a
    > nijak sie nie maja do siebie.
    >

    jak by gates byl tylko "dobrym biznesmenem" to Microsoft nie bylby
    wiodaca firma na rynku. I tak zgadza sie nie sa najbardziej
    innowacyjni ale tak potrafili uzaleznic innych od swojej produkcji
    ze nie maja sobie rownych. I czyz to nie swiadczy o geniuszu?

    Czemu nikt inny na to nie wpadl przed nimi?

    > moja kolezanka skonczyla harvard

    ale co tam studiowala? I jaki tytul zdobyla? A poza tym studia czy
    to na Harvardzie czy w Kobylej Wolce sa tylko mala czescia tego co
    czlowiek musi zrobic w zyciu. Doswiadczenie i praca zawodowa sa
    wyznacznikiem tego co czlowiek sie nauczyl. Bo jesli skonczylo sie
    na etapie piatek z Harvardu uczac sie na kierunku Gender Studies, no
    to sorry nic konkretnego sie nie zrobilo...

    Kiedys moj kolega ekonomista powiedziala ze tylko kierunki takie jak
    medycyna, inzynieria, IT, nauki scisle sa wskaznikiem przyszlego
    rozwoju kraju, bo dzieki nim kraj taki uzyskuje cometitive
    advantage. Kierunki jak prawo, finanse, ekonomia nie sprawiaja ze
    absolwenci cos nowego/innowacyjnego wnosza do gospodarki i tym samym
    nie rozwijajac go. To byla taka mala dygresja jesli ktores z Was by
    mnie oskarzylo o dyskryminowanie jakis kierunkow. Nie robie tego
    tylko zgadzam sie z ta mysla ekonomiczna i dlatego tak mowie.
  • bomba001 16.02.09, 15:48
    jestem wielka fank",a billa, ale sorki... on jest genuiszem w kwestiach, jak
    czesto powtarza w wywiadach, jakich w szkole nie ucza. merkantylnych, ze tak
    powiemsmile tak ze nei opowiadajcie ze jest "produktem edukacji amerykanskiej",
    jest produktem amerykanskim w ogole i praktycznie nic do edukacji.
    btw, juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
    niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole (+np nieszczesliwe
    dziecinstwo). tak, ze jezeli myslicie, ze wasze dzieci beda bogate i sczesliwe
    jak dobra szkole ukoncza, to bzdety opowiadacie.
    jezeli chodzi o moja kolezanke, ktorej przyklad przytoczylam tylko li zeby
    pokazac, ze amerykaskie uniwersytety sa otwarte dla zdolnych z innychkrajow (tak
    naprawde wiekszosci takich tam studiuje!), to ukonczyla ekonomie i z tego tez ma
    doktorat, nie gender studies, ktore bardzo ceniesmile z tego co wiem zacezla od
    baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i stanowiska
    dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain
    zgadzam sie, ze kierunki zwiazane zit, technnologia etc sa motorem przewodnim
    kraju. a w stanach sa zapelnione przez dzieci emigrantow, chinczykow, hindusow i
    koreanczykowbig_grin bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze wyprodukowac dosc
    zdolnych osob, zeby je zapelnic. podobnie firmy: sciagaja na potege ze
    wszystkich krajow! bo w us nie ma! i nie mozna powiedziec, ze to brain drain, bo
    amerykanie, ktorzy ukoncza te kirunki, nie emigruja w poszukiwaniu lepszych
    labow i warunkow pracy.
    system SKKRAJNIE NIEWYDOLNY, oni sobie z tego zdaja sprawe. zaczyna im brakowac
    specjalistow od wszystkiego, bo im system edukacji nie produkuje. dla nich jest
    to problem spoleczny. sciagaja nawet nauczycieli np z indii, bo uwazaja, ze moze
    beda lepsi/swoich nie maja. poczytajcie o tym, co oni sami o swoim systemie
    edukacji mowia i wtedy piszcie- to kretynstwa tu walicie.
    a maksiu- troll, ktory nie ma gdzie wrocic, dzieci wole hamburgery a nie pierogi
    i juz.
    nasz tez nie jest idealny, ba, czasami zly, ale ja juz wole nasz!
    ah, to slepe uwielbienie tego co z za oceanu...

    --
    tak mi sie nie chce....
  • aniucha333 17.02.09, 16:16
    bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze wyprodukowac dosc
    > zdolnych osob, zeby je zapelnic.

    niekoniecznie - wiekszosc Azjatow ktorzy tam studiuja przyjezdzaja
    sami i slono placa za ta edukacje. Tak samo jak i Europejczycy z
    bardziej zamoznych krajow niz Polska.

    Np. zadna inna szkola na swiecie nie ma takich funduszy na badania
    naukowe jak Harvard. W zeszlym roku uniwerek ten odrzucil ok. 20 mln
    USD od dawcy biznesmena bo narzucil im warunki. I go krotko mowiac
    z.l.a.l.i. Maja tyle kasy ze nie potrzebuja jeszcze wiecej i to z
    warunkami.

    Jak masz fajny plan na research i wyslesz im taki proposal to moze
    ci znajda grant i bedziesz tam ten research mogla im zrobic.

    podobnie firmy: sciagaja na potege ze
    > wszystkich krajow! bo w us nie ma! i nie mozna powiedziec, ze to
    brain drain, b
    > o

    a wiesz dlaczego sciagaja - tak skill to jedna ale drugie to koszt.
    Nawet wyrobienie takiemu obcokrajowcowi wizy pracy ktora kosztuje
    ok. 10,000 USD i tak jest tansze niz zatrudninie nativa, bo placa mu
    mniej za ta sama prace. Wszystkie firmy komputerowe tak robia jak i
    konsultingowe. Moja sasiadka pracuje dla firmy rekrutingowej to i
    wiem to z pierwszej reki.

    z tego co wiem zacezla od
    > baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i
    stanowiska
    > dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain

    W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i wiekszosc
    to minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly swiata.

    > ah, to slepe uwielbienie tego co z za oceanu...

    nie mam tego tylko nie karmy sie frazesami czy ogolnikami. Nie ma
    czegos takiego jak najlepszy kraj na swiecie, nie ma czegos takiego
    jak najlepszy system edukacyjny na swiecie... Tylko to chcialam
    powiedziec.

    Moge powiedziec co mi sie podoba tu lub tam ale nie widze przewagi w
    zadnym z tych systemow.
  • maksimum 18.02.09, 06:35
    aniucha333 napisała:

    > a wiesz dlaczego sciagaja - tak skill to jedna ale drugie to koszt.
    > Nawet wyrobienie takiemu obcokrajowcowi wizy pracy ktora kosztuje
    > ok. 10,000 USD i tak jest tansze niz zatrudninie nativa, bo placa mu mniej za
    ta sama prace. Wszystkie firmy komputerowe tak robia jak i konsultingowe. Moja
    sasiadka pracuje dla firmy rekrutingowej >to i wiem to z pierwszej reki.

    Znajomy Polak pracuje w firmie komputerowej i strasznie sie trzesie bo kryzys
    idzie a on zarabia 100 tys rocznie i jak mu sie podwinie noga,to przyjma Hindusa
    za 55 tys i to z pocalowaniem w reke.

    > W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i wiekszosc to
    minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly >swiata.

    Tam jest cala kupa nieudacznikow,bo przeciez oni nie ponosza zadnej
    odpowiedzialnosci za swoje czyny.
  • aniucha333 18.02.09, 08:47
    > > W World Bank pracuje pelno obcokrajowcow z calego swiata i
    wiekszosc to
    > minorities niekoniecznie konczacy najlepsze szkoly >swiata.
    >
    > Tam jest cala kupa nieudacznikow,bo przeciez oni nie ponosza zadnej
    > odpowiedzialnosci za swoje czyny

    tak jak w kazdej duzej firmie. Nie ma odpowiedzielalnosci, bo jest
    zespol i jak wiesz jak sie przeslizgac pracujac tam nie podpadajac
    nikomu to wystarczy. W kazdej globalnej czy duzej organizacji jest
    to samo - nei ci najlepsi tam sa (tzn. paru musi byc by taka firma
    nie poszla z torbami), ale wiekszosc to przecietniaki umiejacy sie
    dobrze podlizac, nie przeciwstawiac, i grzecznie pracowac. Czyli
    krotko mowiac - korporacje i ich wyscig szczurow...

    Niestety przyznaje sie ze sama w tym bralam dosc zdrowy udzial
    dopoki nie mialam dziecka. Po urodzeniu jej powrocil wlasciwy system
    wartosci smile I z tego jestem dumna mimo ze troche mi to zajelo...
  • maksimum 18.02.09, 06:24
    bomba001 napisała:

    > jestem wielka fank",a billa, ale sorki... on jest genuiszem w kwestiach, jak
    czesto powtarza w wywiadach, jakich w szkole nie ucza. merkantylnych, ze tak
    powiemsmile tak ze nei opowiadajcie ze jest "produktem edukacji amerykanskiej",
    > jest produktem amerykanskim w ogole i praktycznie nic do edukacji.
    -------------
    To nawet ciekawe co piszesz,ale poczytaj dane zrodlowe:
    -----
    W szkole podstawowej Gates był wyróżniającym się uczniem, szczególnie w
    matematyce i innych naukach ścisłych. W wieku 13 lat rozpoczął naukę w Lakeside
    School, ekskluzywnym prywatnym liceum w Seattle. Kiedy był w 8. klasie, matki
    uczniów z Lakeside za pieniądze uzyskane z urządzonej wyprzedaży staroci kupiły
    terminal ASR-33 i zarezerwowały czas dostępu do komputera należącego do General
    Electric.[9] Gates zainteresował się programowaniem w BASICu na tym komputerze i
    aby mógł poświęcić temu więcej czasu został zwolniony z zajęć matematyki. Gdy
    dofinansowanie Mothers Club wyczerpało się, Gates wraz z innymi uczniami zaczęli
    poszukiwać czasowego dostępu do innych systemów, m.in. na minikomputerach DEC
    PDP. Jednym z takich komputerów był PDP-10 należący do Computer Center
    Corporation (CCC), do którego uczniom Lakeside zabroniono dostępu, kiedy złapano
    ich na wykorzystywaniu błędów w systemie operacyjnym aby uzyskać bezpłatny czas
    komputerowy.

    Pod koniec trwania zakazu, uczniowie Lakeside (Gates, Paul Allen, Ric Weiland i
    Kent Evans) zaproponowali CCC, że będą wyszukiwać błędy w oprogramowaniu w
    zamian za bezpłatny dostęp do komputera. Zamiast korzystać z systemu przez
    zdalny terminal, Gates pracował w siedzibie CCC i sprawdzał kod źródłowy różnych
    programów, także napisanych w językach innych niż BASIC (były to m.in. Fortran,
    LISP i język maszynowy). Współpraca z CCC trwała do 1970 r., kiedy firma uległa
    likwidacji.
    pl.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates---------

    > btw, juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
    niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole >crying+np nieszczesliwe
    dziecinstwo).

    Calkiem co innego niz w zyciorysie!

  • aniucha333 18.02.09, 09:21
    juz dawno zbadano bardzo bogatych ludzi w wielu krajach, i laczy ich
    > niewiele cech, ale jedna z nich sa slabe wyniki w szkole (+np
    nieszczesliwe
    > dziecinstwo). tak, ze jezeli myslicie, ze wasze dzieci beda bogate
    i sczesliwe
    > jak dobra szkole ukoncza, to bzdety opowiadacie.

    Bzdety to ty opowiadasz. Az smierdzi od stereotypow i wstyd ze
    dorosla kobieta takie dyrdymaly opowiada.
    > jezeli chodzi o moja kolezanke, ktorej przyklad przytoczylam tylko
    li zeby
    > pokazac, ze amerykaskie uniwersytety sa otwarte dla zdolnych z
    innychkrajow (ta
    > k
    > naprawde wiekszosci takich tam studiuje!), to ukonczyla ekonomie i
    z tego tez m
    > a
    > doktorat, nie gender studies, ktore bardzo ceniesmile z tego co wiem
    zacezla od
    > baknu swiatowego, potem juz tylko ogromne korporacje bankowe i
    stanowiska
    > dyrektorske. kto wie co sie z nia dziejeuncertain

    Przyklad 1 znajomej wiosny nie czyni. I to co TOBIE sie wydaje
    jakims tam oszalamiajacym sukcesem w Polsce, w USA jest niczym innym
    niz tym wiekszosc ludzi tam robi - i to Amerykanow i cudzoziemcow.

    Znam osobiscie kilka osob ktore pracuja w Banku Swiatowym - o jednym
    z nich moge powiedziec z caly szacunkiem - lebski gosciu ale paru
    innych - poddalabym do dyskusji ich wiedze i umiejetnosci. Nie
    watpie ze ciezko pracuja, ale to chyba tylko tyle...

    a w stanach sa zapelnione przez dzieci emigrantow, chinczykow,
    hindusow
    > i
    > koreanczykowbig_grin bo ich "wspanialy" system edukacji nie moze
    wyprodukowac dosc
    > zdolnych osob, zeby je zapelnic.

    Droga Bombo - nawet jakby USA chcialo zapelnic swoj system edukacji
    swoimi studentami na kierunkach scislych to i tak bym im wciaz bylo
    malo. A poza tym wiekszosc Amerykanow nie maja lebkow zelazem
    obkutych jak niektorzy Polacy, bo ich od malego uczy sie tolerancji.
    Moze kiedys zrozumiesz co to slowo znaczy. I nie wciskaj mi ze kogos
    bronie. Co to to nie. Po prostu rece mi czasami opadaja jak dorosli
    ludzie w Polsce odnosza sie do kobiet, dzieci, mezow. Jak
    beznadziejnie niegrzecznie sa do samych sobie. W sklepach,
    autobusach nikt nie portafi sie usmiechnac, powiedziec przepraszam,
    dziekuje... W USA slyszy sie to na kazdym kroku i nikomu korona z
    glowy nie spada z tego powodu.

    I na koniec powiem ci jeszcze jedno - zacznij wiecej podrozowac. To
    swieta prawda, ze podroze ksztalca. Tobie to na pewno sie przyda, bo
    moze przestaniesz rzucac tak wyswiechtanymi frazesami.
  • babcia47 18.02.09, 15:48
    Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
    ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej go
    bedzie rajcowało jak wyhodować roślinke alpejska w miejskim
    ogrodzie? na ile jesteś gotowa dac mu wybrać drogę życia, która go
    uczyni człowiekiem szczęśliwym, spełnionym, czującym, że jest na
    włąściwym miejscu i poswiecającym się temu co go ciekawi,
    pasjonuje?..nawiasem mówiąc wcale nie musi przy tym biedy klepać, bo
    znam człowieka, który ma firme zajmująca sie wyrobami z kutego
    metalu, czesto artystycznymi i wiedzie mu sie sporo powyzej
    średniej..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
    własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..Ja na
    przykład przez kilkadziesiąt lat kariery zmieniałam kilkakrotnie
    zawód (z sukcesem) i to na takie, których nawet moi rodzice nie
    znali, bo ich wczesniej nie było..gdzie jest granica miedzy
    marzeniami i planami rodzica wobec dziecka a jego własnym życiem,
    prywatnym i zawodowym???
    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
    wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
    które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
  • maksimum 18.02.09, 21:35
    babcia47 napisała:

    > Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
    > ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej

    Corka jutro bedzie miala 12 lat a syn ma 14 i troche i zadne z nich nie ma
    pojecia kim chce byc w przyszlosci.
    Ja mniej wiecej widze,z czego sa dobrzy i tak ich popycham,ale corka jest dobra
    ze wszystkiego i zajmie jej jeszcze z 5 lat,zeby zadecydowala co chce robic w zyciu.

    >..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
    > własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..

    Ja sam na razie nie wiem,w ktora strone je pokierowac.Na razie maja sie dobrze
    uczyc,a jak beda konczyly liceum,to moze same zadecyduja.
    Jesli nie,to ja zadecyduje za nich.
    Tak sie sklada,ze pochodze z rodziny ekonomistow.Ja z siostra skonczylismy SGPiS
    i syn prawdopodobnie pojdzie tym sladem,ale corka juz na pewno nie.

  • makurokurosek 18.02.09, 22:14
    Chcesz na ekonomię pchać syna który ma problemy z matmy, super. Tak tworzy się
    wypaczonych ludzi niezdolnych do podjęcia samodzielnej decyzji i oczywiście
    beznadziejnych pracowników.
  • maksimum 19.02.09, 00:09
    makurokurosek napisała:

    > Chcesz na ekonomię pchać syna który ma problemy z matmy, super.

    W pierwszym okresie z matmy mial najslabszy stopien,ale juz w trzecim
    okresie z matmy ma najlepszy stopien ze wszystkich swoich i jest w
    samym czubie w klasie.


    > Tak tworzy się
    > wypaczonych ludzi niezdolnych do podjęcia samodzielnej decyzji i
    >oczywiście beznadziejnych pracowników.

    Za bardzo sie denerwujesz,bo on do skonczenia szkoly sredniej ma
    jeszcze 3 i pol roku.

  • makurokurosek 19.02.09, 10:26
    W pierwszym okresie z matmy mial najslabszy stopien,ale juz w trzecim
    > okresie z matmy ma najlepszy stopien ze wszystkich swoich i jest w
    > samym czubie w klasie.

    Nie ważne są oceny ważna jest wiedza i przede wszystkim powód zainteresowania
    przedmiotem, w przypadku twojego syna jest jeden ojciec stoi mi nad głową

    Za bardzo sie denerwujesz,bo on do skonczenia szkoly sredniej ma
    > jeszcze 3 i pol roku.

    Przeceniasz siebie. zarówno ty jak i twój syn mi zwisacie.
  • maksimum 19.02.09, 23:38
    > Nie ważne są oceny ważna jest wiedza i przede wszystkim powód
    >zainteresowania przedmiotem, w przypadku twojego syna jest jeden
    >ojciec stoi mi nad głową

    On sam przychodzi do mnie z problemami i nie mam powodu stac mu nad
    glowa.
    W gimnazjum mial problemy,ale nie przychodzil z nimi do mnie i
    narobil sobie tylow.Teraz zmadrzal.
  • makurokurosek 20.02.09, 08:25
    jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na zajęcia
    wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną wizję tej prośby.

    "> W gimnazjum mial problemy,ale nie przychodzil z nimi do mnie i
    > narobil sobie tylow.Teraz zmadrzal."

    I znów odrabiasz lekcje za czternastolatka, bo bez twojej pomocy nie jest w
    stanie przejść do następnej klasy. I ty twierdzisz, że tak niesamodzielna osoba,
    z problemami z matmy to świetny materiał na ekonomistę ? Hahahahaha, masz chyba
    przerost ambicji
  • maksimum 20.02.09, 19:01
    > jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na
    zajęcia wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną
    >wizję tej prośby.

    Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
    dziecko.

    > I znów odrabiasz lekcje za czternastolatka, bo bez twojej pomocy
    nie jest w stanie przejść do następnej klasy. I ty twierdzisz, że
    tak niesamodzielna osoba, z problemami z matmy to świetny materiał
    >na ekonomistę ? Hahahahaha, masz chyba przerost ambicji

    Ekonomia jest nauka spoleczna i trzeba miec przede wszystkim dobra
    wiedze ogolna by moc przewidywac trendy.Matematyka do tego sie nie
    nadaje.
  • makurokurosek 20.02.09, 19:09
    > Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
    > dziecko.
    >

    czternastolatek to nie dziecko tylko nastolatek, który jest w stanie
    samodzielnie podejmować decyzje, doskonale wie co go interesuje a co
    najzwyczajniej w świecie nudzi. To tylko ty z czternastolatka robisz małego
    chłopca który bez pomocy tatusia nie będzie umiał wytrzeć sobie pupy.
  • maksimum 21.02.09, 02:05
    > czternastolatek to nie dziecko tylko nastolatek, który jest w
    >stanie samodzielnie podejmować decyzje,

    Oczywiscie ,ze tak.
    Problem tkwi gdzie indziej.Czy jego decyzje beda lepsze dla
    niego,czy tez moje decyzje podjete za niego beda lepsze dla niego.
    W roznych rodzinach roznie to bywa,ale u nas 14-latek jeszcze ojca
    nie przerosl umyslowo i nie ma prawa podejmowac decyzji,ktore nie
    beda najlepsze dla niego.

    PS. Nie zastanawialas sie dlaczego dopiro 18 latkom pozwalaja
    glosowac w wyborach? Bo nie sa dojrzali podejmowac takich decyzji
    wczesniej.
  • makurokurosek 21.02.09, 11:26
    Rozumiem, że ty jesteś Bogiem doskonale wiesz co dla wszystkich jest najlepsze,
    potrafisz przewidzieć przyszłość. Może powinieneś otworzyć swój kościół, w
    stanach to przecież żaden problem każdy czub może to zrobić.
  • makurokurosek 20.02.09, 19:19
    ekonomista który jest do dupy matematykiem jest równiez do dupy ekonomistą.
    Ekonomista musi przełożyć swoje wizje i teorie na świat liczb, będąc na bakier z
    matematyką nie jest w stanie tego zrobić.
  • azile.oli 21.02.09, 13:04
    Maximum, moja córka jest równolatką Twojego syna. Żeby nie
    dyskutować o poziomach od razu nap[iszę, że tego typu zadania,
    jakich przykłady kiedyś podawałeś rozwiązuje bez problemu. Lekcje
    odrabia sama, nie sprawdzam, nie odpytuję, do głowy by mi nie
    przyszło , żeby sprawdzać, czy poprawnie rozwiązała zadanie. Jest
    laureatką wielu konkursów i olimpiad. Ale powiem Ci szczerze, że w
    życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wybrała kiedyś studia, w
    czasie których bazowałaby na wiedzy z przedmiotu, z którym sobie
    najsłabiej radziła. Tym bardziej nie wpadłabym na to, że zadecyduję
    za nią, na jakie studia pójdzie, jeśli sama nie będzie umiała
    wybrać. Na studia idzie już dorosły człowiek i rodzic może zrobić
    tylko tyle dobrego, że się w wybory dziecka nie będzie wtrącał.
    Naprawdę, już dawno miałam napisać, że to paranoja tak kontrolować w
    nauce ponoć bardzo zdolne, 14- letnie dziecko. Moja córka
    przygotowywała się do konkursów wykraczających bardzo daleko ponad
    tzw program. Jedyną pomoc, jaką otrzymywała ode mnie, to było
    dostaeczanie jej odpowiednich pozycji książkowych, zresztą razem z
    nauczycielką. Dlatego teraz mogę obiektywnie stwierdzić, że umie się
    sama uczyć, sama poprawnie zrobi zadanie. Co z tego, że wychwycisz
    błąd i wytłumaczysz synowi? Nie masz gwarancji, że na teście nie
    zrobi innego błędu, a tam mu już nikt nie pomoże.
    Ja owszem, bardzo dużo pracowałam z dziećmi, kiedy były małe,
    wdrożyłam je do systematyczności i tyle. Mój 13- letni syn też nie
    jest kontrolowany, ale piulnuje się sam, więc wiem, że jego oceny i
    inne osiągnięcia są miarodajne. Co do córki... Ona jest leniwa i
    niesystematyczna, ale za to bardzo odpowiedzialna, a ponieważ szybko
    się uczy, więc pozostawiam jej wybór. W końcu nie będę kontrolować
    na studiach, czy się nauczyła do egzaminu. I przyjmij do wiadomości,
    bo o tym Ci wszystkie piszemy, że u nas też istnieją testy i
    rankingi. Tyle tylko, że każdy ma swoje priorytety. Moja córka ma
    otwarte drzwi do szkół , stojąścych najwyżej w rankingu i wcale się
    tam nie wybiera. Kieruje się tym, jakie profile i języki obce są w
    danej szkole. Ponieważ trenuje wyczynowo , chce wybrać szkołę, która
    ją będzie w tym wspierała.
    Ja powiem tak : analizując aktualne sukcesy w ''gorszej'' szkole
    starszej Kowalskiej i konieczność ciągłego douczania Twojego syna
    przez Ciebie w ''lepszej'' tak naprawdę zastanawiam się,kto w
    przyszłości na tym lepiej wyjdzie. Z tego co wiem, kształciłeś się w
    Polsce. Jesteś w stanie pomagać synowi jak rozumiem we wszystkim.
    Czyli albo polski poziom nie taki zły, albo te szkoły w Stanach nie
    takie super?
  • maksimum 21.02.09, 18:54
    azile.oli napisała:

    > Ale powiem Ci szczerze, że w
    > życiu nie przyszłoby mi do głowy, aby wybrała kiedyś studia, w
    > czasie których bazowałaby na wiedzy z przedmiotu, z którym sobie
    > najsłabiej radziła.

    Pewno Ci chodzi o matematyke.No wiec syn byl bardzo dobry z logical
    reasoning,dobry z angielskiego i slaby z matematyki.Mowie o
    gimnazjum.
    Zaczalem przegladac jego testy i do glowy mnie nie moglo wejsc,jak
    mozna byc dobrym z logical reasoning a slabym z matematyki.
    To jest zwykle lenistwo i zaniedbanie.On po prostu nie przykladal
    sie do matematyki,a pozniej sobie wymyslil,ze jest z niej slaby.
    No wiec silowo wbijalem mu do glowy formulki matematyczne i sposob
    ich uzycia przed egzaminem do Brooklyn Tech przez 6 tygodni i
    popatrz zalapal.Pozniej jeszcze przez 3 tygodnie na poczatku HS i
    teraz ma z matematyki 93% i jest to jego najlepszy przedmiot.
    Tylko nie pisz mnie,ze nie warto bylo.

    > Na studia idzie już dorosły człowiek i rodzic może zrobić
    > tylko tyle dobrego, że się w wybory dziecka nie będzie wtrącał.

    W Polsce na studia idzie sie troche pozniej niz w USA,bo moj syn
    bedzie szedl na studia w wieku 17 lat.Dziewczynki sa bardziej
    dojrzale i mysle ze corce nie bede pomagal w wyborze studiow.

    > Co do córki... Ona jest leniwa i niesystematyczna,

    Moja byla taka w podstawowce,gdy miala zamulone nauczycielki,teraz w
    JH gdy ma juz 12 lat(Feb 19,razem z Kopernikiem) nagle stala sie
    pracowita,systematyczne i odpowiedzialna.

    > Moja córka ma otwarte drzwi do szkół , stojąścych najwyżej w
    rankingu i wcale się tam nie wybiera. Kieruje się tym, jakie profile
    >i języki obce są w danej szkole.

    Ty chyba zartujesz z tymi jezykami obcymi?
    Tutaj profile i jezyki sa do wyboru i nawet chinski moze wybrac.

    > Ponieważ trenuje wyczynowo , chce wybrać szkołę, która
    > ją będzie w tym wspierała.

    A co trenuje,bo ja zmuszam corke do tenisa?

    > Ja powiem tak : analizując aktualne sukcesy w ''gorszej'' szkole
    > starszej Kowalskiej i konieczność ciągłego douczania Twojego syna

    Ja juz syna nie douczam,bo jest jednym z lepszych w swojej klasie ,a
    Kowalskie obie maja korki w kazda sobote oraz douczanie przez
    internet,za ktore Kowalska zaplacila 2 thou.
    Kowalska przez ostatnie 3 lata swojemu tutorowi juz nowy samochod
    kupila.
  • azile.oli 21.02.09, 19:35
    Co do języków, to chodzi nam głównie o to, żeby wiodącym językiem
    obcym był niemiecki, a taki wybór jest tylko w niektórych szkołach.
    Co do innych , to jest wybór, choć w ofercie nie spotkałam
    chińskiego. Gdyby się go córka chciała uczyć, to zapłaciłabym za
    prywatne lekcje. Córka nie wybiera szkoły ze względu na język
    dlatego, że tego języka chce się w szkole nauczyć. Ona go umie, a
    klasy dwujęzyczne z niemieckim są rzadkością. Polega to natym, że
    niektóre przedmioty są prowadzone w języku obcym i ona chce, aby tym
    językiem był niemiecki, a większość klas dwujęzycznych jest
    anglojęzyczna.
    Córka trenowała 5 lat judo, nawet z sukcesami, ale jej się
    odwidziało i obecnie uprawia lekkoatletykę, głównie konkurencje
    rzutowe. Nie wiąże przyszłości ze sportem, ale treningi ją
    wciągnęły, pozwalają zachować dobrą sylwetkę i oczywiście podnoszą
    sprawność fizyczną. Poza tym zauważyłam, że systematyczne uprawianie
    sportu kształtuje charakter.Pięć lat, jakie spędziła na macie, w tym
    dwa ostatnie w jednym z najlepszych polskich klubów, spowodowały, że
    potrzebna jej adrenalina, do której przywykła, stąd sport
    wyczynowy , a nie rekreacyjny. Ale o takich sprawach ona decyduje
    sama, może zrezygnować w każdej chwili. Tenis to całkiem niegłupi
    pomysł, ale moja nie miała akurat na to ochoty.
  • makurokurosek 21.02.09, 19:48
    nie wyobrażam sobie zmuszać dwunastolatkę do spełniania ojca zachcianek
  • aniucha333 19.02.09, 16:30
    Aniu..a co bedzie gdy młody zechce spełnić sie jako np. dobry
    > ogrodnik, nie beda go rajcowały te ćwiczenia skrzypcowe, bardziej
    go
    > bedzie rajcowało jak wyhodować roślinke alpejska w miejskim
    > ogrodzie?

    Tak dlugo jak dziecko jest szczesliwe w tym co robi - chwala im za
    to. I powiem ci dlaczego tak osobiscie uwazam, zeby jak najwiecej
    dac edukacji i przygotowac dziecko do zycia: bo nigdy nie wiemy co w
    zyciu nam sie przyda. Nie zakladajmy, ze nie bo tego nie wiemy. Nie
    mowie, zeby przygotowac sie na najgorsze, ale miec taki plan
    zapasowy a to wszechstronna edukacja ci daje. Kiedys w liceum nie
    moglam zrozumiec po co mamy tyle "dziwnych" (dla mnie i paru innych)
    przedmiotow i zapytalismy nasza pania wychowaczynie. Powiedziala nam
    cos (co wtedy wydawalo nam sie kompletny frazesem):"A po to,
    zebyscie byli wszechstronnie wyksztalceni". Ba! Wtedy to mi
    zalatywalo jakas zdrowa nauczycielska sciema. Teraz po tylu latach
    widze ile ta kobieta miala racji.

    Kolejny przyklad, moja pani prof. ze studiow na pytanie jednego ze
    swoich studentow a propos po co tyle kobiet studiuje ten malo
    kobiecy kierunek i chce uzyskac dyplom wyzszych studiow
    odpowiedziala jemu "Moj drogi madra i wyksztalcona matka wychowa
    madre i wyksztalcone dziecko i dzieki niej swiat stanie sie lepszy"
    (parafrazuje ale glowne przeslanie bylo madra matka = madre
    dziecko).

    I dalej nie widze dlaczego nawet ktos kto chce byc ogrodnikiem nie
    powinnien znac sie na muzyce klasycznej, znac jez. obce czy
    chociazby grac na instrumencie? Dlaczego to mialoby byc problemem?!
    To chyba raczej powod do dumy.

    nawiasem mówiąc wcale nie musi przy tym biedy klepać, bo
    > znam człowieka, który ma firme zajmująca sie wyrobami z kutego
    > metalu, czesto artystycznymi i wiedzie mu sie sporo powyzej
    > średniej

    Wydaje mi sie ze ty stawiasz rownik pomiedzy wyksztalceniem a
    bogactwem. To niekoniecznie tak jest. Britney Spears jako
    piosenkarka ma na pewno wiecej kasy niz Kathleen Battle (spiewaczka
    operowa) a w sumie i jedna i druga zajmuja sie muzyke z tym sporym
    wyjatkiem ze ta ostatnia ma milion razy lepsze wyksztlacenie.

    ..czy koniecznie trzeba od dzieca wymagać spełnienia
    > własnych marzeń o jego przyszłosci..a może zostawic to jemu?..

    Tak tu sie zgadzam i nie wiem czemu to piszesz, ale takie rzeczy to
    mozna od starszych dzieci wymagac a nie od maluszkow takich jak
    moje...

    gdzie jest granica miedzy
    > marzeniami i planami rodzica wobec dziecka a jego własnym życiem,
    > prywatnym i zawodowym???

    Cienka i latwo ja przekroczyc i dlatego trzeba miec wiare w swoje
    dzieci i dac im mozliwosc wyboru uczac jak najwiecej (i nie mowie
    tylko o eudkacji ale i o takiej zyciowej wiedzy). I tak wiem, ze za
    20 lat beda inne rzeczy o ktorych mi sie nie snilo, ale bedzie ta
    podstawa w postaci dobrze postawionych fundamentow w dziecku - czyli
    wiary, systematycznej pracy (np. nauka gry na instrumencie tego
    uczy, kazdy sport tego uczy), zdrowej rywalizacji, dobrej
    podstawowej wiedzy i ambicji (jakie by nie byly).

    I tak wiem ze nie ma czegos takiego jak szklana kula ktora ci
    pozwoli przewidziec przyszlosc. I wlasnie dlatego edukacja jest
    kluczem do sukcesu w zyciu - w zarzadzaniu czy inwestowaniu mowi sie
    ze wiedza pozwala ci kontrolowac ryzyko zwiazane z firma i tak
    uwazam jest podobnie z zyciem im wieksza mamy wiedze tym latwiej
    sobie poradzimy.

    A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
    zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
    Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
    najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
    robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej boja
    sie o swoja przyszlosc.


  • maksimum 19.02.09, 23:52
    > A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
    > zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
    > Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
    > najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
    > robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej
    >boja sie o swoja przyszlosc.
    ----------
    Strach jest pierwsza przyczyna a dalej nastepuje brak jakichkolwiek
    innych umiejetnosci,poza jedna opanowana do perfekcji.
    Dlatego ja syna ucze tenisa,ping-
    ponga,kosza,plywania,rowerowania,baseball'a i 10 innych sportow,by w
    momencie gdy odechce mu sie cokolwiek robic,moglby byc np trenerem
    tenisa.
    Widze jak zachowuje sie jeden trener tenisa,ktory kiedys gral
    profesjonalnie a teraz uczy.On poza tenisem nie umie NIC!
    To jest zgroza.Chcial uczyc mojego syna,bo widzial,ze chlopak juz
    jest dobry,ale mu odmowilem.
  • makurokurosek 20.02.09, 08:28
    Dlatego ja syna ucze tenisa,ping-
    > ponga,kosza,plywania,rowerowania,baseball'a i 10 innych sportow,by w
    > momencie gdy odechce mu sie cokolwiek robic,moglby byc np trenerem
    > tenisa.

    Czyli tak naprawdę w niczym nie jest dobry.
  • maksimum 20.02.09, 19:02
    > Czyli tak naprawdę w niczym nie jest dobry.

    wrecz przeciwnie.We wszystkim jest dobry.
  • makurokurosek 20.02.09, 19:21
    Hahaha sam nie wierzysz w to co piszesz zarówno do kosza jak i baseballa twój
    syn nie ma warunków
  • dosmuchachas 26.02.09, 02:05
    Oj maksimum.... Czy aby nie za mocno IDEALIZUJESZ swojego synka?
    Tak szczerze to nie można być dobrym we wszystkim...
    Matma, rower, tenis, iiiiittttttddddd... Zrozumiałabym, że w tym lepszy, w tamtym dobry, a w tamtym innym ciut gorszy ale jest ok. No ale DOBRY WE WSZYSTKIM?...

    A w ogóle to czytając Twoje posty w tym wątku to zastanawiam się co powiedziałby Twój syn. Tak po prostu chciałabym (czysto teoretycznie oczywiście) pogadać z nim i poznać JEGO ZDANIE nt. Ciebie i Twojego do niego podejścia.... smile
  • maksimum 26.02.09, 04:33
    dosmuchachas napisała:

    > Oj maksimum.... Czy aby nie za mocno IDEALIZUJESZ swojego synka?

    Ja pisze dokladnie tak jak jest.
    Dostal sie do Brooklyn Tech HS ktora jest najlepsza na
    Brooklynie,ale nie dostal sie do Stuyvesant HS,ktora jest najlepsza
    w NYC.
    W tenisa rzeczywiscie ogrywa doroslych,ale dobry junior,ktory cwiczy
    w klubie na pewno by go ogral.On jest bardzo dobry wsrod amatorow,a
    jak wypadnie wsrod tych ,ktorzy rzeczywiscie graja,to juz zobaczymy
    niedlugo.W ping-ponga tez ogrywa doroslych,ale zmierzyl sie raz z
    facetem,ktory grywal kiedys na turniejach i nieznacznie przegral.
    W hokeja grywa z doroslymi i jest dobry.W kosza istotny jest wzrost
    i z doroslymi raczej przegrywa,ale wsrod sobie rownych jest bardzo
    dobry.

    > Tak szczerze to nie można być dobrym we wszystkim...

    Na rowerze jezdzi jak stary i swoich kumpli ma w kieszeni.

    > Matma, rower, tenis, iiiiittttttddddd...

    Ja wlasnie chce,zeby on sie dostal do druzyny szkolnej w tenisa i
    gral z tymi,ktorzy czesto trenuja.Gdyby sie dostal,to bylby
    najmlodszy i najmniejszy w druzynie bo ma 14 lat a tam beda glownie
    16 i 17 latki z nim konkurowac.

    > A w ogóle to czytając Twoje posty w tym wątku to zastanawiam się
    co powiedziałby Twój syn. Tak po prostu chciałabym (czysto
    teoretycznie oczywiście) pogadać z nim i poznać JEGO ZDANIE nt.
    >Ciebie i Twojego do niego podejścia.... smile
    -------
    OK! Opowiem Ci jak wygladala rozmowa z chlopakami z parku z ktorymi
    gramy w kosza.Bylo to rok temu i ja rozpytywalem sie,ktory gra w
    ping-ponga,wiec dwoch sie zglosilo.Obaj 19-20 lat.Wiec poszlismy do
    klubu i ten lepszy gral ze mna a ten drugi z synem.Ja wygralem z tym
    lepszym 2:1 w setach a syn pobil drugiego 3:0.I on mial wtedy 13 lat
    i 1,55 m wzrostu.
    Ostatnio pytalem sie chlopakow z parku,ktory gra w tenisa,bo
    szukalem sparring-partnera dla syna(ja juz nie daje rady latac).
    Kilku gra ale slabo,a ten jeden co gra najlepiej z nich,to wlasnie
    gra juz z synem i syn go ogrywa.
    Syn jest niepozorny,szczuply,ale bardzo szybki.
  • babcia47 20.02.09, 17:51
    I powiem ci dlaczego tak osobiscie uwazam, zeby jak najwiecej
    > dac edukacji i przygotowac dziecko do zycia: bo nigdy nie wiemy co
    w
    > zyciu nam sie przyda. Nie zakladajmy, ze nie bo tego nie wiemy.
    Nie
    > mowie, zeby przygotowac sie na najgorsze, ale miec taki plan
    > zapasowy a to wszechstronna edukacja ci daje.
    i tu ja mam wrazenie, ze polski system bardziej sie sprawdza w
    odróznieniu od amerykańskiego, który niestety często wypuszcza nawet
    analfabetów i nie bez przyczyny ignorancja amerykanów w wielu
    podstawowych dziedzinach jest wręcz przysłowiowa..rozłozyła mnie też
    informacja maksia że sa specjalne metody rozwiązywania tych
    chwalonych przez niego testów..gdzie uczy sie, której odpowiedzi nie
    wybierać..znaczy zaznaczać na chybiła-trafił a nie rozwiązywać zadań
    zgodnie z posiadaną wieddzą..jeżeli na tym ma polegać kształcenie w
    USA..no to ja przepraszam, ale wole polski, choc jest przeładowany
    właśnie wszechstronnymi informacjami i wiedzą, które dzieci musza
    opanować
    > Wydaje mi sie ze ty stawiasz rownik pomiedzy wyksztalceniem a
    > bogactwem.
    to główny argument maksia i to od lat (bo pisze cały czas te
    pierdoły i peany na temat hamerykańskiego systemu nauczania od kiedy
    jestem na tym forum)..czytajac jego wypowiedzi na temat poziomu
    zycia, pijaństwa w Polsce, skłonności do narzekania, ucieczki
    najzdolniejszych itd. zastanawiam sie kiedy tu był ostatnio no i
    jeżeli te jego "rewelacje" na temat szkół w USA są taka sama prawdą
    to chyba niebardzo wie o czym pisze, moze ocenia Polaków na
    podstawie diaspory w USA..ale to nie ma z krajem nic wspólnego, a
    niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
    łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..a w innych
    watkach maksia pisałam nie raz, ze moi synowie o dziwo po skonczeniu
    szkół w Polsce, zdobyciu kilku zawodów (!!) jakoś nieźle sobie dają
    radę i utrzymują domy na poziomie powyżej średniej mimo, ze
    pokonczyli prowincjonalne licea i uczelnie.. chyba po to dziecko się
    posyła do szkół by dać mu w przyszłosci przede wszystkim mozliwość
    utrzymania siebie i rodziny i umiejetność przebranzowienia się bez
    problemu w razie konieczności
    > Cienka i latwo ja przekroczyc i dlatego trzeba miec wiare w swoje
    > dzieci i dac im mozliwosc wyboru uczac jak najwiecej (i nie mowie
    > tylko o eudkacji ale i o takiej zyciowej wiedzy).
    no tego mi nie musisz pisaćsmile ja o tym mówie juz jako historyk,
    mogąc podziwiać owoce mojej pracy, z drugiej strony trzeba uważać by
    popychając ciągle dziecko, eksperymentując z nim nie zgubic w tym
    wszystkim jego samego, nie ubezwłasnowolnić, dać mozliwość
    dokonywania wyborów..nawet tych błędnych..to też jest nauka i
    wiedza.. i to taka, której się nie wyniesie z szkoły, dziecku
    zawalonemu zajeciami dodatkowymi dzieciństwo i samo zycie może
    przecieknąć między palcami, mozna z niego zrobić bezwolnego
    manekina, który ciagle się będzie ogladał na to, ze ktoś go musi
    popchnąć, podjąć za niego decyzję, powiedziec gdzie ma iść
    > A jeszcze jedno - kiedys czytalam statystyki a propos grup
    > zawodowych z najwiekszym odsetkiem zapadalnosci na depresje.
    > Logicznie myslac to powinni to byc ci na samej gorze bo maja
    > najwieksza odpowiedzilanosc. A nie - to byli ci z dolu - zwykli
    > robotnicy z najnizszym wyksztlaceniem. Tacy ludzie najbardziej
    boja sie o swoja przyszlosc.
    ..tu tez ameryki nie odkryłaś..ale rzecz w tym, zeby młody człowiek
    był przygotowany na to, że może dostac kopa od zycia i umiał się
    podnieść, miał sporo mozliwości, umiał sie uczyć, wierzył że sobie
    poradzi, umiał poruszać się miedzy ludźmi..nawiasem mówiąc swoich
    synów motywowałam do nauki tłumacząc, ze nie uczą się dla mnie lecz
    dla siebie i swoich przyszłych rodzin..pozatym ich wyborem jest czy
    bedą oni zarządzać, czy będą zarządzanymi..i o dziwo rozmawialismy o
    tym w pierwszych latach edukacji, gdy mnie pytali po co ta szkoła a
    nie w wieku nastoletnim..ja swoim dzieciom w nauce nie musiałam
    pomagać, najwyzej w ten sposób, ze finansowałam zajęcia dodatkowe
    ale te, w których chcieli uczestniczyć i które ich
    interesowały, "pomoce naukowe", książki i najwieksza inwestycja to
    mój czas i rozmowy na wszelkie tematy..nigdy za to odrabianie za
    nich lekcji (czy z nimi bo to tego sie to sprowadza)..to był ich
    obowiazek, ich "praca", gdy mieli z czyms problem mogli sami
    poszukać, poszperać lub naprowadzałam ich w czasie rozmów..ja
    chodziłam do eksperymentalnej podstawówki i "studiowania tematów",
    samodzielnego szukania wiedzy i informacji nauczono mnie wcześnie(od
    4-tej klasy) nauczyłam tego swoje dzieci


    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
    wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
    które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
  • aniucha333 22.02.09, 21:54
    > i tu ja mam wrazenie, ze polski system bardziej sie sprawdza w
    > odróznieniu od amerykańskiego, który niestety często wypuszcza
    nawet
    > analfabetów i nie bez przyczyny ignorancja amerykanów w wielu
    > podstawowych dziedzinach jest wręcz przysłowiowa..

    Podobnie jest w Wlk Brytanii. Wiekszosc mlodych Brytyjczykow nie wie
    gdzie sa poszczegolne kraju w Europie! Czy o Brytolach sie mowi ze
    sa analfabetami??? Mam kolezanke ktora wrocial po kilkuletnim
    pobycie z Anglii. To co slysze o brakach w edukacji na Wyspach
    budzie moje ogromne zdziwienie.

    ale to nie ma z krajem nic wspólnego, a
    > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
    > łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..

    a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
    globalnych firmach?

    W USA nie ma latego zarobku jesli chce sie zarobic kase a nie jakies
    smieszne sumy. Tam sie ciezko pracuje bo konkurencja jest zabojcza.

    > ..tu tez ameryki nie odkryłaś..ale rzecz w tym, zeby młody
    człowiek
    > był przygotowany na to, że może dostac kopa od zycia i umiał się
    > podnieść, miał sporo mozliwości, umiał sie uczyć, wierzył że sobie
    > poradzi, umiał poruszać się miedzy ludźmi

    ani ja ani ty ameryki nei odkrywamy - najczesciej ktos juz cos
    powiedzial to przed nami. Zadajesz pytania a ja ci udzielam
    odpowiedzi a ze przetwarzam/powtarzam/parafrazuje/brzmie podobnie -
    no coz nigdy nie twierdzilam ze jestem az tak dobra. LOL

    z drugiej strony trzeba uważać by
    > popychając ciągle dziecko, eksperymentując z nim nie zgubic w tym
    > wszystkim jego samego, nie ubezwłasnowolnić, dać mozliwość
    > dokonywania wyborów..nawet tych błędnych..to też jest nauka i
    > wiedza.. i to taka, której się nie wyniesie z szkoły, dziecku
    > zawalonemu zajeciami dodatkowymi dzieciństwo i samo zycie może
    > przecieknąć między palcami, mozna z niego zrobić bezwolnego
    > manekina,

    A mozna nie wysylac na nic i wychowac kogos malo rozgarnietego, nie
    lubiacego nauki, gardzacego ksiazka i majacego w dalekim powazaniu
    prace.

  • maksimum 22.02.09, 23:47
    > > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja często ci co szukaja
    > > łatwego zarobku małym kosztem, praktycznie margines..

    To jest najwieksza glupota jaka kiedykolwiek slyszalem.
    Zeby wyjechac do Stanow trzeba zaplacic za wize i kupic dosc drogi bilet na
    samolot w obie strony(ponad 1.000 doll).
    Do Niemiec mozesz pociagiem pojechac za grosze bez wizy i wrocic kiedy chcesz.
    Wyjazd do Stanow to jest inwestycja,na ktora wiekszosci Polakow wyjezdzajacych
    na zachod nie stac.
    Znam takich,co wyjechali na wyspy za pozyczone pieniadze i po kilku tygodniach
    wrocili bez grosza.
  • babcia47 23.02.09, 00:16
    > Zeby wyjechac do Stanow trzeba zaplacic za wize i kupic dosc drogi
    bilet na
    > samolot w obie strony(ponad 1.000 doll).
    maksu 1000$ to nie jest aż taki majątek..bez przesady..a do niedawna
    sporo banków prosiło by ktokolwiek wziął kredyt lub karte
    kredytowa..sami wnioski i karty przysyłali, tylko wypełnić lub
    aktywować..pozatym o ludziach z Polskiej diaspory, zkogo sie
    składaja i jak sie zachowyja słychac tu sporo..i to przewaznie od
    ludzi którzy tam mieszkają..kłóci mi sie to dosyc mocno z tym co
    tutaj widac, wiec mam prawo sadzic, ze wyjeżdżaja ludzie o
    okreslonych oczekiwaniach, skłonnościach, sposobie
    myslenia..oczywiscie nie wszystkich to dotyczy, ale niestety ta
    wiekszośc robi nam taką a nie inną opinię
    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
    wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
    które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
  • maksimum 23.02.09, 02:41

    > maksu 1000$ to nie jest aż taki majątek..bez przesady..a do niedawna
    > sporo banków prosiło by ktokolwiek wziął kredyt lub karte
    > kredytowa..sami wnioski i karty przysyłali, tylko wypełnić lub
    > aktywować..pozatym o ludziach z Polskiej diaspory, zkogo sie
    > składaja i jak sie zachowyja słychac tu sporo..

    Ja wiem co u Ciebie slychac!
    Ze w najbogatszym kraju na swiecie sa najglupsi ludzie i z twoja logika to
    niezle wspolpracuje.
    Czym biedniejszy kraj-tym madrzejsi ludzie.Niedlugo przyjdzie wam na studia do
    Afryki z Polski wyjezdzac.

    > i to przewaznie od
    > ludzi którzy tam mieszkają..kłóci mi sie to dosyc mocno z tym co
    > tutaj widac, wiec mam prawo sadzic, ze wyjeżdżaja ludzie o
    > okreslonych oczekiwaniach, skłonnościach, sposobie
    > myslenia..

    To specjalnie odkrywcze nie jest.
    Przede wszystkim wyjazd do Stanow trzeba dobrze zaplanowac i wydac spora kase
    zanim ta sie czlowiek znajdzie,a do Niemiec mozesz na rowerze pojechac na
    weekend z jajkami ugotowanymi na twardo i sucharami.

    > oczywiscie nie wszystkich to dotyczy, ale niestety ta
    > wiekszośc robi nam taką a nie inną opinię

    Nie pomyslalas o jednym,ze roznica miedzy Polakiem a Amerykaninem jest wieksza
    niz roznica miedzy Polakiem a Niemcem i jakie z tego nalezy wnioski wyciagnac.
  • babcia47 23.02.09, 00:23
    > a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
    > globalnych firmach?
    hmm wystarczy czytac to co napisane, a nawet cytowane przez
    Ciebie smile)
    > niestety za ocean poza wyjatkami wyjeżdżaja

    --
    Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
    ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
  • maksimum 23.02.09, 02:42
    > > a slyszalas o tych ktorzy jada na stypendia naukowe, pracuja w
    > > globalnych firmach?
    > hmm wystarczy czytac to co napisane, a nawet cytowane przez
    > Ciebie smile)

    Widze,ze chetnie bys sie zalapala,gdyby nie ....
  • bomba001 18.02.09, 22:49
    moja droga,
    dawno do tego watku nie zagladalam (i nie bede), bo wydal mi sie smiertelnie nudny.
    nie mam nic przeciw amerykanom, ba tam sie urodzily moje dziecismile, tam poznalam
    swojego meza, ktory jest azjatasmile i stamtad ucieklam, zanim zaczelam przed
    edukacja szkolna moich dziecismile
    jak widzisz pozory myla. ale smieszniebig_grinDDD
    ps: jezeli chodzi o podroze, to czesc roku spedzam w polsce, czesc w azji i do
    us wpadam na tez co roku na msc czy dwa.
    ale caly czas uwazam, za amerykanami, ze ich edukacja jest slaaaaaba, co oni tez
    chetnie podreslaja.
    jezel chodzi o podroze, to chyba mialam ich w zyciu wiele.
    jezeli chodzi o bank swiatowy, to ja znam duzzzzo osob tam pracujacych, a o co
    chodzi? lepsi gorsi, duzo z nimo wspolpracowalam, chyba wiekszosc to hindusi.
    probowalam pokazac droge mojej kolezanki polskiej, ktora bez zadnych, nie wiem
    grantow etc, po prostu ukonczyla harvard. i to jeszcze na poczatku lat 90, co
    bylo nie lada wyczynem. w moich znajomych to jedna osoba. dlatego niej napisalm.
    jezeli chodzi o amerykanow- srdeni poziom umyslowy wiadomo jaki reprezentuja
    (niestety wina edukacji), ale tez uwielbiam te ich usmiechysmile widzisz, zgadzamy siwink
    o tolerancji to przyfasolilas- wiesz, to ty nie wiesz, jak to jest. nie wiesz,
    jak w twoim kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina, nie wiesz, jak w innym
    kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina. poza szkola, ktora w polsce jest po
    prostu wyznaniowa (oj, pamietam bardzo ostre sprzeczki na tym forum dot.
    swietowania w klasach wigilii).
    piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci, ktorch amerykanie
    po prostu nie maja.
    --
    tak mi sie nie chce....
  • maksimum 19.02.09, 00:33
    bomba001 napisała:

    > nie mam nic przeciw amerykanom, ba tam sie urodzily moje dziecismile,
    tam poznalam swojego meza, ktory jest azjatasmile i stamtad ucieklam,
    >zanim zaczelam przed edukacja szkolna moich dziecismile

    No wiec mowiac krotko,nie masz ZADNYCH wlasnych doswiadczen n/t
    edukacji amerykanskiej.

    > jak widzisz pozory myla. ale smieszniebig_grinDDD

    Sporo osob zmylilas swoja "znajomoscia" systemu amerykanskiego i to
    byly wlasnie pozory z twojej strony.

    > ps: jezeli chodzi o podroze, to czesc roku spedzam w polsce, czesc
    >w azji i do us wpadam na tez co roku na msc czy dwa.

    A kto w tym czasie sie dziecmi opiekuje?
    Podrozowanie ma ten plus,ze mozesz zaciankowi zaszpanowac,ale minus
    jego jest,ze praktycznie nie znasz zadnego miejsca wystarczajaco
    dobrze by o nim pisac.

    > ale caly czas uwazam, za amerykanami, ze ich edukacja jest
    >slaaaaaba, co oni tez chetnie podreslaja.

    A tak dokladniej,to ktorzy Amerykanie to chetnie podkreslaja?
    Ci,ktorych dzieci sa niekumate,a rodzice oczekuja od nich cudow.
    Czy Bill Gates i jego kumple narzekali na edukacje amerykanska?
    Czy rodzice dzieci takich jak moje,ktore sa w najlepszych szkolach w
    NYC,narzekaja na edukacje amerykanska?
    Nawet Kowalska,ktorej dzieci nie sa w najlepszych szkolach nie
    narzeka na edukacje amerykanska.No wiec kto?
    Bede zgadywal.
    Narzeka Polka,ktora wyszla za Hindusa w USA,bo slyszala od ludzi,ze w
    USA jest slaba edukacja.

    > jezel chodzi o podroze, to chyba mialam ich w zyciu wiele.

    To nie o ilosc chodzi,lecz o jakosc.
    Jak juz bedziesz w NYC,to porozmawiaj z M.Bloombergiem a nie z
    hinduskim imigrantem.

    > jezeli chodzi o bank swiatowy, to ja znam duzzzzo osob tam
    pracujacych, a o co chodzi? lepsi gorsi, duzo z nimo wspolpracowalam,
    >chyba wiekszosc to hindusi.

    Taka sama opinie o Banku Swiatowym ja mam.

    > kraju wszyscy sie ogladaja za twoja rodzina. poza szkola, ktora w
    polsce jest po prostu wyznaniowa (oj, pamietam bardzo ostre sprzeczki
    >na tym forum dot. swietowania w klasach wigilii).

    A dlaczego nie swietowac w szkole wigilii,skoro wszyscy w domu ja
    swietuja?

    > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci,
    >ktorch amerykanie po prostu nie maja.

    Tylko nie dalas odpowiedzi na jedno proste pytanie:
    Jesli Hindusi sa tacy madrzy,to dlaczego sa tacy biedni?

    PS.Najwyrazniej wyglada na to,ze znasz tylko takich Amerykanow,ktorzy
    sa mniej zdolni od Hindusow.

  • bomba001 19.02.09, 08:06
    nie, moj drogi, nie mam zadnych doswiadczen z edukacja, poza ty, ze znami wiele
    produktow tej edukacji, chetnie tez czytam amerkanskie i nie tylko zrodla na ten
    temat.
    BTW, nie jest dla mnie zadnym doswiadczeniem pobyt na wymianie w szkole przez
    rok, bo to prawie 20 lat temu bylo i nieaktualne. tak jak ty nic o polskiej
    edukacji nie wiesz, bo jedyne twoje doswiadczenie to ukonczenie szkol w pl ponad
    30 lat temu, kiedy nawet system byl inny.
    dziekuje bardzo za troske o moje dzieci, ale zupelnie niepotrzebnasmile dzieci do
    tej pory jezdzily z nami, w tym roku syn poszedl do szkoly, wiec w interesach
    jezdzi glownie maz. ale na pewno w wakacje w us bedziemy- musimy odwiedzic
    rodzine. dzieci to lubiasmile
    niespecjalnie wiele rozmawialam z hinduskimi emigrantami, ale i tak wole ich od
    polskich emigrantow. nic gorszego sie ameryce nie zdazylosad zasciankowosc,
    roszczenia, skrajna nietolerancja- oj, wiele by wymieniac. nic dziwnego, ze
    stalismy sie celem polish jokes, nad czym bardzo boleje.
    maksiu, nie martw sie tez o jakosc moich podrozy- ty z tego co widze nie znasz
    wiele ponad rodzinna wies polska, i boisko do koszykowki obok domu. a swoje
    kompleksy powinieniesz leczyc u pasychoalalityka, nie na forum.
    nic nowego juz wymyslic nie potrafisz.
    fajne w watku obok sa zadania szostoklasisty, ktorymi rzucasz. moj syn bardzo
    podobne robi w I kl przygotowujac sie do konkursu matematycznegobig_grin


    --

    tak mi sie nie chce....
  • maksimum 19.02.09, 23:33
    > tak jak ty nic o polskiej edukacji nie wiesz, bo jedyne twoje
    >doswiadczenie to ukonczenie szkol w pl ponad 30 lat temu, kiedy
    >nawet system byl inny.

    W miedzyczasie wszyscy madrzejsi i energiczniejsi juz wyjechali ,a
    ci co zostali,zaistalowali taki wlasnie system,do ktorego Ty bedzie
    posylac swoje dzieci.

    > niespecjalnie wiele rozmawialam z hinduskimi emigrantami, ale i
    tak wole ich od polskich emigrantow. nic gorszego sie ameryce nie
    zdazylosad zasciankowosc, roszczenia, skrajna nietolerancja- oj,
    wiele by wymieniac. nic dziwnego, ze stalismy sie celem polish
    >jokes, nad czym bardzo boleje.

    Piszesz tak,jakby to nieudaczniki wyjezdzaly za praca do USA ,a sami
    najpracowitsi zostawali w Polsce.Przemysl to jeszcze raz.

    > ty z tego co widze nie znasz wiele ponad rodzinna wies polska, i
    >boisko do koszykowki obok domu.

    Zeby Cie wyprowadzic z bledu.W Warszawie sie urodzilem i chodzilem
    do szkoly i studiowalem,a teraz mieszkam w NYC,czyli bardzo dobrze
    znam tylko 3 miasta:Warszawe ,NYC i Ozarow.

  • aniucha333 19.02.09, 16:39
    Bomba

    Odpowiem na jedno - > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem
    dla ich zdolnosci, ktorch amerykani
    > e
    > po prostu nie maja.

    Nie jestes obiektwyna smile bo masz meza Azjate, ale mowiac o ich
    wybitnych zdolnosciach troche przegielas. Z calym szacunkiem do
    nich - ich najwieksza zdolnoscia jest ich pracowitosc.

    Sorry za taki komentarz ale mialam okazje pracowac z ludzmi z calego
    swiata, moj stary jest tez Amerykaninem (bialy niestety smile i powiem
    ci jedno - najlepszych i najmadrzejszych ludzi jakich spotkalam w
    mojej dotychczasowej drodze to byli ludzie z: Indii, South Africa i
    Europejczycy. Amerykanie sa besciakami w swoich specjalnosciach, ale
    wiedza ogolna pozostawia wiele do zyczenia. Dalej idac -
    generalizuje.

    I tak cos mi sie zdaje ze ty tez - bo tak to juz jest ze zawsze nam
    sie wydaje ze to co mielismy w zyciu w najmlodszych latach jest the
    best. Ale to nie zawsze tak jest.
  • bomba001 19.02.09, 17:57
    pewnie ze jestem nieobiektywna, a ty niekonsekwentna. zmieniasz zdanie w kazdym
    poscie, twoje posty nie maja spojnosci, byle tylko byla awanturka i mozna sie
    wyzyc. nie generalizujac to tak postepuja osoby potrzbujace pilnie pomocy.
    azjaci to tez pojecie ogolne, mozna napisac, ze slowianie to pijacy i bedzie to
    rowna genaralizacja.
    akurat staralam sie podkreslic, ze nie mam do nich zadnych uprzedzen.
    i prosze mnie o nie nie podejrzewac. nie pałam tez do nich zadną
    nie/uzasadniona miloscia.
    i kto tu ma uprzedzenia?
    --
    tak mi sie nie chce....
  • aniucha333 19.02.09, 22:07
    > pewnie ze jestem nieobiektywna, a ty niekonsekwentna. zmieniasz
    zdanie w kazdym
    > poscie, twoje posty nie maja spojnosci, byle tylko byla awanturka
    i mozna sie
    > wyzyc

    nie tylko ci chcialam pokazac to co ty robisz - myslisz ze jestes
    tolerancyjna bo masz meza z Azji. Na tej same zasadzie moja b. dobra
    kolezanka z Afryki, ktora mi mowi ze nie jest rasistka kiedys mi
    powiedziala ze nigdy by sie nie zwiazala z bialym facetem. LOL

    Nie awanturuje sie tylko ci zwracam uwage co ty za dyrdymaly
    piszesz. I dalej ci mowie, ze nie ma czegos takiego jak najlepszy
    wybrany narod; nie ma czegos taiego jak najlpeszy kraj; nie ma
    czegos takiego jak najmadrzejszy kraj - sa tylko ludzie - jedni
    madrzejsi, jedni glupsi, jedni sredni a inni wybitni. I to nie
    zalezy od polozenia geograficznego, koloru skory, rasy, kraju - to
    zalezy od indywidualnego talentu, pracy, wyksztalcenia, ambicji,
    etc.

    Ja moge ku mojej uciesze powtarzac frazesy tak jak ty i udawac ze
    mam racje na prawde i byc gleboko samozadowolona smile

    nie generalizujac to tak postepuja osoby potrzbujace pilnie pomocy.

    LOL - tak z pewnoscia tylko dlatego potrzebuje pomocy bo widze twoje
    rasistowskie komentarze, zero tolerancji, stereotypy tak powszechne
    ze az budza zdumienie u kogos kot twierdzi ze az tak duzo podrozuje
    po swiecie. Tak jak czytam takie rzeczy to niedobrze mi sie robi. Od
    tego krok do Polska dla Polakow czy innych neonazistowskich
    kometarzy...

    cheers
  • maksimum 20.02.09, 00:36
    > ze nie ma czegos takiego jak najlepszy
    > wybrany narod; nie ma czegos taiego jak najlpeszy kraj; nie ma
    > czegos takiego jak najmadrzejszy kraj - sa tylko ludzie - jedni
    > madrzejsi, jedni glupsi, jedni sredni a inni wybitni. I to nie
    > zalezy od polozenia geograficznego, koloru skory, rasy, kraju - to
    > zalezy od indywidualnego talentu, pracy, wyksztalcenia, ambicji,
    > etc.
    -------
    To prawda,z tym ze wlasnie ludzie w danym kraju buduja sobie system
    w ktorym chca zyc i ten wlasnie system pozwala im sie szybciej
    bogacic i doganiac najlepszych na swiecie.
    Porownujac systemy chinski i hinduski w ciagu ostatnich 60
    lat,okazuje sie,ze Chinczycy wybrali duzo lepsza droge rozwoju i
    przegonili Hindusow na glowe.
    Teraz gdy w Japonii,EU,USA jest kryzys w Chinach objawia sie on
    zwolnieniem wzrostu z 13% na 7%.
  • aniucha333 22.02.09, 22:01
    > Porownujac systemy chinski i hinduski w ciagu ostatnich 60
    > lat,okazuje sie,ze Chinczycy wybrali duzo lepsza droge rozwoju i
    > przegonili Hindusow na glowe.

    czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV? Chiny lepsz
    droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie - obozow pracy, braku
    szanowania praw jednostki, innych narodow, braku wolnosci slowa,
    demokracji, etc???

    O czym ty wogole mowisz???
  • maksimum 23.02.09, 00:00
    > czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV?

    Widocznie inne programy ogladamy lub inne wnioski z nich wyciagamy.


    > Chiny lepsz droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie

    W kazdej.Stopa zyciowa jest tam wyzsza niz w Indiach,przestepczosc
    duuuuuuuuuuuzo nizsza,no i olimpiady jak Pekin 2008 nawet za 50 lat Hindusi nie
    zrobia.


    >- obozow pracy, braku szanowania praw jednostki, innych narodow, >braku
    wolnosci slowa, demokracji, etc???

    Dla mnie demokracja objawia sie w poziomie zycia,a nie w tym co ktos o
    tych,ktorym sie dobrze zyje mowi.

    > O czym ty wogole mowisz???

    O Chinach.Jesli w 1950r byli w takiej samej nedzy jak Indie a teraz zyja 2x
    lepiej niz Hindusi,tzn ze wybrali lepsza droge rozwoju.

    www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_per_cap_in_195-economy-gdp-per-capita-1950
    www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_per_cap_in_197-economy-gdp-per-capita-1973
    A teraz wyglada to tak
    www.nationmaster.com/graph/eco_gdp_ppp-economy-gdp-ppp
    przy liczbie ludnosci w Indiach wiekszej niz w Chinach.
  • aniucha333 23.02.09, 09:50
    > W kazdej.Stopa zyciowa jest tam wyzsza niz w Indiach,przestepczosc
    > duuuuuuuuuuuzo nizsza,no i olimpiady jak Pekin 2008 nawet za 50
    lat Hindusi nie
    > zrobia.

    Taak, jesli GDP jest takim najlepszym wskaznikiem to co ty w USA
    robisz??? Przeciez tak bieda. Przeprwoadz sie do Chin. A wtedy za
    komentarze na forach i korzystanie z nie takich stron Internetowych,
    za wolne myslenie - trafisz do obozu pracy. Tak to tam wyglada.

    Czy ty wogole pamietsz co sie stalo przed olimpiada w Chinach?
    Slyszales o tej rzezi w Tybecie? Slyszales o milionach ludzi
    pracujacych tam za grosze, zyjacych w biedzie, nie mogacych sie
    wypowiedziec na zaden temat bo mogliby zostac za to ukarani???

    I to ma byc droga rozwoju? Jakiego? Czy my tego juz nie
    przerabilaismy w zeszlym stuleciu tu w Europie - u Sowietow i w
    bloku wschodnim?

    Zejdz na ziemie i zacznij sie rozgladac co sie dzieje na swiecie.
  • maksimum 23.02.09, 23:36

    > Taak, jesli GDP jest takim najlepszym wskaznikiem to co ty w USA
    > robisz???

    Ja jestem we wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie,a dzieci moze juz
    przeniosa sie do Szanghaju.

    > Slyszales o tej rzezi w Tybecie?

    Tak slyszalem,ze Tybetanczycy palili biznesy i zabijali Chinczykow w
    Lhasa.
    www.youtube.com/watch?v=TjdL-kKN9xY
    Przyjrzyj sie dokladnie Tybetanczykom w akcji:
    www.youtube.com/watch?v=omCkCptY-fU&feature=related
    > Slyszales o milionach ludzi pracujacych tam za grosze,

    Jakby na nich nie patrzec,to zarabiaja 2x tyle co Hindusi.

    PS.No i tu zaczyna sie problem,bo Polacy chetnie sie zenia z
    Hindusami i Pakistanczykami,natomiast Chinczycy za cholere Polek nie
    chca,no wiec trzeba cos wymyslec ,zeby im dokuczyc.
  • aniucha333 23.02.09, 23:59
    > Ja jestem we wlasciwym miejscu o wlasciwym czasie,a dzieci moze
    juz
    > przeniosa sie do Szanghaju.

    Szanghaj to nie Mainland China.

    > Tak slyszalem,ze Tybetanczycy palili biznesy i zabijali Chinczykow
    w
    > Lhasa.

    nie slyszalam i ciezko mi w to uwierzyc biorac pod uwage ze to
    wiekszosc to buddysci.

    PS.No i tu zaczyna sie problem,bo Polacy chetnie sie zenia z
    > Hindusami i Pakistanczykami,natomiast Chinczycy za cholere Polek
    nie
    > chca,no wiec trzeba cos wymyslec ,zeby im dokuczyc.

    Czyli ja skrytykowalam Chiny (kraj) nie nacje usyszalam ze Chinczycy
    Polek nie chca. WOW, swiat mi sie zawalil wink Biorac pod uwage ze
    jestem mezatka i nie mam najmniejszej ochoty na romanse to
    rzeczywiscie to musi mi zrujnowac dzien. LOL

    Maks - jest jeszcze cos takiego jak milosc i do tego tanga trzeba
    dwojga smile Fakt ze jest tam ktos tam na swiecie co nie chce
    statystycznie wiazac sie z Polakami jest tak niezwykle malo istotny
    w powodzi spraw zilion bardziej istotnych (edukacja mojego dziecka,
    jej rozwoj, ekologia, moje pierwsze zmarszczki, co zrobic na obiad,
    glodujace dzieci, spoleczna niesprawiedliwosc, etc), ze powiem ci -
    przezyje i to smile

    hola amigo i buoanas noche smile
  • maksimum 24.02.09, 02:05

    > Szanghaj to nie Mainland China.

    Chyba zle napisalem Shanghai:
    en.wikipedia.org/wiki/Shanghai

    > nie slyszalam i ciezko mi w to uwierzyc biorac pod uwage ze to
    > wiekszosc to buddysci.

    Dlatego Ci zalaczylem wywiady z poszkodowanymi i naocznymi
    swiadkami,bo to calkiem co innego slyszec "od kogos" a opierac sie
    na faktach.

    > Fakt ze jest tam ktos tam na swiecie co nie chce
    > statystycznie wiazac sie z Polakami jest tak niezwykle malo
    >istotny w powodzi spraw zilion bardziej istotnych

    To prawda,ale daje to do zrozumienia,ze pracowici i uczciwi
    Chinczycy nie przepadaja ani za swoimi sasiadami Hindusami ani
    Polakami z powodu na roznice charakterow.

    > (edukacja mojego dziecka,

    Jak znajdziesz dobra szkole w Stanach,to serdecznie polecam.
    Mentalnosc Polakow z Polski jest taka troche przygnebiajaca.
  • babcia47 23.02.09, 00:26
    > czy ty oprocz przebywania na tym forum ogladasz TV? Chiny lepsz
    > droge rozwoju? A w jakiej to dziedzinie - obozow pracy, braku
    > szanowania praw jednostki, innych narodow, braku wolnosci slowa,
    > demokracji, etc???
    >
    > O czym ty wogole mowisz???
    Maksiu istnienia obozów pracy w Chinach nie przyjmuje do wiadomosci,
    juz to kiedyś z nim w innym watku przerabiałam..porzuć wszelką
    nadzieję...
    --
    Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
    ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
  • maksimum 23.02.09, 02:46
    > Maksiu istnienia obozów pracy w Chinach nie przyjmuje do wiadomosci,

    Jak najbardziej przyjmuje do wiadomosci i uwazam ,ze sa tam jak i w Polsce pozadane.
    Jak mnie jeden z kuzynow opowiadal,to nie mogl sie doczekac by moc pracowac
    ,kiedy siedzial w wiezieniu,bo tam straszna nuda byla.

    Oczywiscie wiekszosc ludzi w polskich wiezieniach,to zwykle obiboki i dla nich
    praca jest wieksza kara niz wiezienie.
  • makurokurosek 23.02.09, 10:35
    Za chwilę się dowiemy od maksia, że w Polsce podczas II wojny światowej również
    nie było obozów pracy.
    Może ty zamiast rozwiązywać zadania z matematyki dla dwunastolatków, poczytaj
    sobie historię najnowszą, oczywiście świata nie NY city.
    Ciekaw czy ty byłeś UBekim czy ktoś z twojej rodziny, że dostałeś dyplom SGH.
  • maksimum 20.02.09, 00:29
    > azjaci to tez pojecie ogolne, mozna napisac, ze slowianie to
    >pijacy i bedzie to rowna genaralizacja.

    Chinczykow od Hindusow dzieli przepasc,a Slowianie rzeczywiscie
    lubia wypic.
  • aniucha333 20.02.09, 09:29
    > Chinczykow od Hindusow dzieli przepasc,a Slowianie rzeczywiscie
    > lubia wypic.

    Niekoniecznie - z tego co zauwazylam Hindusie mowia lepiej po ang.
    ze zrozumialych powodow (ex-kolonia brytyjask) i maja brytyjsko-
    podobny system edukacji.

    Slowianie niekoniecznie wszyscy lubia wypic - nei widze jakeigos
    pijanstwa teraz w Polsce. Moze kiedys tam to bylo ale teraz nei
    spotykam sie z tym. A tak a propos, facet ktory mi remont tu w
    Polsce niedawno robil ma tez firme a Szkocji i powiedzial ze tak jak
    na Wyspach pija na umor to nam Polakom jeszcze daleko. Ale niestety
    tylko o Slowianach sie mowi ze duzo pija sad

    Kolejny stereotyp sad
  • maksimum 20.02.09, 19:19
    > Niekoniecznie - z tego co zauwazylam Hindusie mowia lepiej po ang.
    > ze zrozumialych powodow (ex-kolonia brytyjask) i maja brytyjsko-
    > podobny system edukacji.

    W Indii angielski jest jezykiem oficjalnym,a w Chinach nie.
    Piszac o Chinczykach brylujacych w amerykanskich szkolach,mialem na
    mysli tych,ktorzy juz tu sie urodzili lub sa od co najmniej 2 lat.
    Teraz jest z synem Chinczyk w Brooklyn Tech,ktory slabo mowi po
    angielsku,ale z matmy wszystkich zagina.

    > Slowianie niekoniecznie wszyscy lubia wypic - nei widze jakeigos
    > pijanstwa teraz w Polsce. Moze kiedys tam to bylo ale teraz nei
    > spotykam sie z tym. A tak a propos, facet ktory mi remont tu w
    > Polsce niedawno robil ma tez firme a Szkocji i powiedzial ze tak
    jak na Wyspach pija na umor to nam Polakom jeszcze daleko. Ale
    >niestety tylko o Slowianach sie mowi ze duzo pija sad
    >
    > Kolejny stereotyp sad

    Bo my mamy te tendencje po wypiciu pokazywac sie w miejscach
    publicznych,a inne nacje jak Szwedzi czy Finowie zapijaja sie we
    wlasnych domach i nie jezdza samochodami po pijanemu.
    To w Stanach jak widze pijanego na ulicy,to niemal na mur Polak.
  • aniucha333 22.02.09, 21:34
    > To w Stanach jak widze pijanego na ulicy,to niemal na mur Polak.

    gdzie ty mieszkasz??? Ja raz w Georgetown widzialam piajnego
    Polaka... Wiekszosc Polakow co spotkalam to albo doktoranci albo
    ludzie pracujacy dla rzadu, organizacji miedzynarodowych,
    globalnych... Wiekszosc to jednostki wybitnie zdolne i pracowite.

    > Bo my mamy te tendencje po wypiciu pokazywac sie w miejscach
    > publicznych,a inne nacje jak Szwedzi czy Finowie zapijaja sie we
    > wlasnych domach i nie jezdza samochodami po pijanemu.

    Ach co ty opowiadasz - wiekszosc ludzi pije w pubach. A co o tych
    pijanych Amerykanskich malolatach prowadzacych i potem majacych DUI
    albo co gorsza DWI??? Czemu o nich nie wspominisz? Jak moj
    remontowiec mi mowil o Wyspiarzach pijacych na umor to tez wspominal
    o zarzyganych ulicach w niedzielny poranek po sobotnich imprezach
    jakie Wyspiarze robia smile Chcialam oszczedzic az tak opisowych
    wypowiedzi ale widze ze bez tego nie da rady pokazac ci ze sa nacje
    czy ludzie ktorzy pija lepiej od nas wiec nie generalizuj.

    > Teraz jest z synem Chinczyk w Brooklyn Tech,ktory slabo mowi po
    > angielsku,ale z matmy wszystkich zagina.

    A ja znow na studiach mialam ludzi z Rumunii ktorzy nas zaginali z
    matmy. I co z tego? Czy to oznacza ze cala Rumunia jest lepsza w
    edukacji matmy niz Polska? Albo ze jeden chlopiec z Chin? Nie wydaje
    mi sie. Po prostu poznales b. zdolnego chlopca w matematyce.

  • maksimum 22.02.09, 23:36
    > Ach co ty opowiadasz - wiekszosc ludzi pije w pubach.

    Oni nie pija w pubach tylko ida sie tam pokazac lub spotkac kogos nowego.Ja jak
    jezdze na weekend do Pensylwanii,to nawet do glowy mnie nie przychodzi isc do
    pubu jak sie spotykamy ze znajomymi.

  • maksimum 20.02.09, 00:25
    > Nie jestes obiektwyna smile bo masz meza Azjate, ale mowiac o ich
    > wybitnych zdolnosciach troche przegielas. Z calym szacunkiem do
    > nich - ich najwieksza zdolnoscia jest ich pracowitosc.

    A ja w dalszym ciagu jest ciekaw o jakich Azjatach mowicie.
    W latach 1950-tych dochod narodowy na twarz w Indiach i Chinach byl
    taki sam.Przez nastepnych 50 lat Indie eksperymentowaly z
    socjalistyczna demokracja,a w Chinach rozwinal sie dosc dobrze
    system totalitarny i teraz po 50 latach dochod narodowy na twarz w
    Chinach jest 2x wiekszy niz w Indii.
    Dlugosc zycia w Chinach jest 71,8 a w Indii 63,5 roku.
    www.nationmaster.com/graph/hea_lif_exp_at_bir_tot_yea-life-expectancy-birth-total-years
    Jesli chodzi o przestepczosc,to niewiele krajow moze konkurowac z
    Indiami.
    www.nationmaster.com/graph/cri_mur-crime-murders


    > Sorry za taki komentarz ale mialam okazje pracowac z ludzmi z
    calego swiata, moj stary jest tez Amerykaninem (bialy niestety smile i
    powiem ci jedno - najlepszych i najmadrzejszych ludzi jakich
    >spotkalam w mojej dotychczasowej drodze to byli ludzie z: Indii,
    >South Africa i Europejczycy.

    Akurat z takimi mialas do czynienia,bo ja sie zastanawiam,dlaczego
    50% uczniow i studentow w najlepszych szkolach to wlasnie Chinczycy?

    IS-187 jest najlepszym gimnazjum na Brooklynie i jest tam 53%
    Chinczykow i 37% bialych
    www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/1898#students
    Przykro mi,ale nie widzialem tam Hindusow.
    W Stuyvesant HS jest to samo:62% Chinczykow i 32 % bialych.
    www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/2796#students
  • aniucha333 19.02.09, 22:17
    > piszac o azjatach pisalam z wielkim uklonem dla ich zdolnosci,
    ktorch amerykani
    > e
    > po prostu nie maja.

    no nie jak ktos kto twierdzi ze jest tolerancyjny moze tak frazes
    napisac i jeszcze tak nielogiczny??? tzn. 200 mln Amerykanow tak ma?
    Nawet Warren Buffet, wszyscy profesorzy, Joshua Bell (najlepszy
    skrzypek swiata), prezydent USA, wszyscy ci noblisci??? Huh?

    wow - powala na kolana taka ignorancja. autentycznie.

    wiesz z czego slyna Azjaci - z czegos co sie nazywa reversal
    engineering - biora amerykanski czy europejski sprzet czy cokolwiek,
    rozkladaja na czesci pierwsze i potem ulepszaja - no tak to swiadczy
    o wybitnej genialnosci. Ach, zapomnialam dodac - obozy pracy w
    Chinach gdzie te podrobki i inne cuda firmowe sa tam za darmo
    robione. A o tym slyszalas - czy saczac zielona herbate z plantacji
    uprawianej przez wiezniow o tym zapomnialas? LOL
  • makurokurosek 16.02.09, 00:09
    Faktem tez jest,ze zeby miec wyniki,to trzeba z dzieckiem sporo w
    > domu pracowac.

    Widzisz wcale, że nie. wystarczy że nauczyciel zrobi to co do niego należy i
    wytłumaczy materiał, a następnie przez kilka lekcji następuje jego utrwalenie.
    Jeżeli dziecko jest kumate wcale nie musi godzinami ślęczeć nad książkami. Rolę
    którą odgrywasz ty w Polsce odgrywa nauczyciel. To nie rodzic ma dziecku
    tłumaczyć materiał i wyjaśniać niejasności od tego w Polsce jest nauczyciel.
    Jakbyś troszke dokładniej poczytał wątki o problemach w szkole zauważyłbyś, że
    chodzi o to że po reformie przybliżającej nas do systemu amerykańskiego więcej
    obowiązków spadło na rodziców. Prawdopodobnie gdyby cały system został
    przekształcony na system amerykański nastąpiłyby strajki rodziców i bojkoty
    szkół. TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.
  • maksimum 16.02.09, 00:46
    > wystarczy że nauczyciel zrobi to co do niego należy i
    > wytłumaczy materiał,

    Tu sie z Toba nie zgadzam,bo nie kazdy nauczyciel jest na tyle dobry
    by dobrze wytlumaczyc.Moja corka chodzi do tego samego gimnazjum co
    moj syn i syn ja uprzedzal,ze nauczycielka z matematyki jest
    slaba.Teraz corka narzeka wlasnie na te sama nauczycielke i ja musze
    corce sporo rzeczy tlumaczyc.

    > To nie rodzic ma dziecku tłumaczyć materiał i wyjaśniać
    >niejasności od tego w Polsce jest nauczyciel.

    Tu jest system tak ustawiony,ze do kazdej lepszej szkoly sa egzaminy
    i nauczyciela nie obchodzi czy dzieciak dostanie sie do wymarzonej
    szkoly czy tez nie,wiec rodzic ma wytlumaczyc dzieciakowi lub najac
    korepetytora.

    > gdyby cały system został
    > przekształcony na system amerykański nastąpiłyby strajki rodziców
    >i bojkoty szkół.

    Przygotuj sie do tego,ze wlasnie tak bedzie.Jesli chcesz miec
    szkolnictwo na wysokim poziomie musi byc selekcja i wysoki poziom w
    szkolach najlepszych,a reszta uczyc sie pisac i dodawac w szkolach
    osiedlowych.

    > TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.

    Zalezy na ile rodzic dba o przyszlosc dziecka.
  • makurokurosek 16.02.09, 16:01
    "Moja corka chodzi do tego samego gimnazjum co
    > moj syn i syn ja uprzedzal,ze nauczycielka z matematyki jest
    > slaba.Teraz corka narzeka wlasnie na te sama nauczycielke i ja musze
    > corce sporo rzeczy tlumaczyc."

    Takie super gimnazjum ma tak beznadziejnych nauczycieli, nono.

    "Tu jest system tak ustawiony,ze do kazdej lepszej szkoly sa egzaminy
    > i nauczyciela nie obchodzi czy dzieciak dostanie sie do wymarzonej
    > szkoly czy tez nie,wiec rodzic ma wytlumaczyc dzieciakowi lub najac
    > korepetytora.'

    Jakbyś zapomniał w Polsce również system egzaminów istnieje.

    "> Przygotuj sie do tego,ze wlasnie tak bedzie.Jesli chcesz miec
    > szkolnictwo na wysokim poziomie musi byc selekcja i wysoki poziom w
    > szkolach najlepszych,a reszta uczyc sie pisac i dodawac w szkolach
    > osiedlowych"

    Wówczas zapiszę dziecko do szkoły prywatnej, która będzie wstanie zająć sie tym
    do czego została powołana, czyli do nauczania. Dziecko chodzi do szkoły po to by
    się czegoś nauczyć, w domu ma materiał utrwalić i popracować nad ewentualnymi
    brakami.

    '> > TO SZKOŁA JEST OD PRZEKAZYWANIA WIEDZY, a nie rodzic.
    >
    > Zalezy na ile rodzic dba o przyszlosc dziecka.'

    Dziecko zwłaszcza 14 letnie już dawno powinno zrozumieć, że uczy sie dla siebie,
    a nie dla tatusia. To dziecku ma zależeć na poszerzaniu swoich horyzontów,
    rodzic może mu jedynie to umożliwić, pokierować ale nie uczyć sie za niego.
  • makurokurosek 15.02.09, 23:59
    W Polsce dla tych najlepszych istnieją kółka zainteresowań, które w
    przeciwieństwie do stanów nie służą do nadrobienia zaległości, ale do
    poszerzenia wiedzy. Dla tych słabszych organizowane są zajęcia wyrównawcze.
    System amerykański wbrew temu co próbujesz wmówić nie opiera się na wspaniałych
    metodach nauczania, ale tylko i wyłącznie wyłapywaniu i segregowaniu. System ten
    całkowicie pomija przypadki losowe, jezeli takowy się wydarzy, up spadasz do
    gorszej klasy. Zapomniałes równiez dodać ze spada sie wyjatkowo łatwo, a powraca
    wyjątkowo trudno. Tak gloryfikowany przez ciebie system opiera sie na
    minimaliźmie pracy z uczniem, sam zresztą spędzasz dużo czasu na odrabianu
    lekcji razem z 14 letnim synem, sam pisałes o tym że jezeli dziecko nie
    przygotuje sie na następna lekcję dzień wcześniej i samo nie zrozumie tego
    materiału to na nauczyciela nie ma co liczyć. Możesz mi wyjasnić jaki w takim
    razie jest sens szkoły która nie uczy, nie tłumaczy, a tylko i wyłącznie
    segreguje i opiera się na samodzielnej pracy ucznia.
    W Polsce system amerykański nie ma szans na przyjęcie, dlaczego? ano dlatego, że
    rodzice nie są od tego by godzinami tłumaczyć dzieciakowi zadania z matematyki.
    Po to dziecko chodzi do szkoły by się nauczyć, a w domu utrwalić wiedzę.
    Większość polskich rodziców szlak by trafił gdyby musieli przejąć całkowite
    obowiązki nauczyciela, gdyż ten jest tylko od sprawdzania wiedzy no i oczywiście
    sprawdzania umiejętności dydaktycznych rodzica.
    System amerykanski jest systemem wypaczonym.
    Nie twierdzę, ze polskie szkolnictwo jest super, miało wiele wad a po wspaniałej
    reformie ma ich jeszcze wiecej, ale system amerykański niestety ale wypuszcza
    debili. Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
    edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.
  • maksimum 16.02.09, 01:05
    makurokurosek napisała:

    > W Polsce dla tych najlepszych istnieją kółka zainteresowań, które w
    > przeciwieństwie do stanów nie służą do nadrobienia zaległości, ale
    >do poszerzenia wiedzy.

    W Stanach kolka zainteresowan tez nie sluza nadrabianiu zaleglosci
    lecz poszerzeniu wiedzy.Ja syna zapisalem na extra matematyke,zeby
    przestal sie jej bac.

    > System amerykański wbrew temu co próbujesz wmówić nie opiera się
    >na wspaniałych metodach nauczania, ale tylko i wyłącznie
    >wyłapywaniu i segregowaniu.

    Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
    szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.Nauczyciele nie sa upierdliwi w
    USA,choc wg mnie nie wszyscy maja taka wiedze,jaka powinni miec.
    Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
    dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
    matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
    matematyki i on bedzie je objasnial.

    > System ten całkowicie pomija przypadki losowe, jezeli takowy się
    wydarzy, up spadasz do
    > gorszej klasy. Zapomniałes równiez dodać ze spada sie wyjatkowo
    >łatwo, a powraca wyjątkowo trudno.

    Wszystko zalezy od stopni,bo nauczyciel nie moze sie interesowac
    twoim zyciem prywatnym.

    > Tak gloryfikowany przez ciebie system opiera sie na
    > minimaliźmie pracy z uczniem, sam zresztą spędzasz dużo czasu na
    >odrabianu lekcji razem z 14 letnim synem,

    Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
    rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl.

    > sam pisałes o tym że jezeli dziecko nie
    > przygotuje sie na następna lekcję dzień wcześniej i samo nie
    >zrozumie tego materiału to na nauczyciela nie ma co liczyć.

    Czasami tak bywa,ale chyba pomylilas taktyke Kowalskich z normalnymi
    uczniami.Kowalskie ucza sie z tygodniowym wyprzedzeniem i one
    wiedza ,co bedzie na nastepnych lekcjach.Moje dzieci tego nie
    robia,choc uwazam ze powinny.

    > Możesz mi wyjasnić jaki w takim razie jest sens szkoły która nie
    >uczy, nie tłumaczy, a tylko i wyłącznie segreguje i opiera się na
    >samodzielnej pracy ucznia.

    Wylapuje talenty,jak Gates,ktore same chca sie uczyc i sadza ich
    obok siebie w lawkach,zeby im pozniej w zyciu bylo latwiej kumpli do
    biznesu dobrac.

    > W Polsce system amerykański nie ma szans na przyjęcie,

    To tylko sie Tobie tak wydaje.Juz teraz duzo polskich dzieci ma
    korepetycje i to tych najzdolniejszych.

    > Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
    > edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.

    Bo to niekulturalnie wysmiewac sie z ludzi rzeczywiscie glupich.
  • wieczna-gosia 16.02.09, 05:56
    > Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
    > szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.Nauczyciele nie sa upierdliwi w
    > USA,choc wg mnie nie wszyscy maja taka wiedze,jaka powinni miec.
    > Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
    > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
    > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
    > matematyki i on bedzie je objasnial.

    Nie wszystkie dzieci nienawidza szkoly w Polsce i nie wszystkie kochaja ja w
    USA. Kocha szkole dokladnie ten sam typ ludzi na calym swiecie- po prostu ci,
    ktorzy lubia sie uczyc, wspolpracowac z nauczycielami.

    > Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
    > rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl.
    z deka placzesz sie w zeznaniach- kto opowiadal o odrabianiu z dziecmi zajec
    godzine dziennie?

    > Wylapuje talenty,jak Gates,ktore same chca sie uczyc i sadza ich
    > obok siebie w lawkach,zeby im pozniej w zyciu bylo latwiej kumpli do
    > biznesu dobrac.
    >
    Maks halo pobudka- a co robia szkoly profilowane? a po co rankingi szkol rowniez
    w Polsce. nie mowiac o tym, ze takze w Polsce sa testy ogolnokrajowe od
    poziomujacych w klasach mlodszych, poprzez test 6 klasisty, test gimnazjalny i
    mature? Dlaczego te egzaminy uznajesz za gorsze? Bo zaden z nich nie nazywa sie
    SAT?wink szkola w kazdym kraju segreguje bo to jest jednym z jej celow.

    > Nauczyciel tutaj jest partnerem i chetnie pomaga dzieciom.Jak sie
    > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
    > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
    > matematyki i on bedzie je objasnial.
    To kiedy ma czas robic te bardziej wymagajace zadania? Moje dziecko na
    matematyce ekstra robi zadania po prostu wykraczajace poza program klasy. Jak
    czegos nie zalapalo na lekcjach to moze isc na zajecia wyrownawcze na ktorych
    nauczyciel przede wszystkim spelnia prosby uczniow o wytlumaczenie zadan z
    danego tygodnia (zajecia sa dwa razy w tygodniu), daje zadania tego samego typu,
    cz tez zadania ktore maja pokazac pewne mechanizmy. Ja sie z toba zgadzam ze
    umiejetnosci rozumowania nie musza byc ze wszystkiego na takim samym poziomie i
    mozna miec problemy z jednym dzialem matematyki a z innym byc heja do przodu,
    ale jak to sie dzieje na tych samych zajeciach to rezultat jest taki ze polowa
    ziewa.

    Poza tym mam znajomych w Stanach i nie mam wcale wrazenia ze szkola sie
    absolutnie nie interesuje zyciem prywatnym- wrecz przeciwnie mam wrazenie ze sie
    interesuje. To ze w przypadku twoich dzieci nie musi- inna sprawa, ty i tak
    jestes najmadrzejszy z calej wsi. Ale i wyrownywanie poziomu z jezyka i
    stypendia i zajecia wyrownawcze, ktore sam opisales to jest forma
    zainteresowania sie uczniem i jego zyciem.

    Nie mam zamiaru bronic tu specjalnie polskiej edukacji bo ma za uszami. Tak samo
    zreszta jak za uszami ma edukacja amerykanska. Ale polska ma za uszami zupelnie
    w innym miejscu gdzie doszukujesz sie jej problemow ty.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • anmanika 16.02.09, 09:10
    Chyba polska szkoła nie jest aż taka zła skoro w testach PISA Polska jest na 23 miejscu a Stany na 36.
    www.oecd.org/pages/0,3417,en_32252351_32235731_1_1_1_1_1,00.html
    wyborcza.pl/1,76842,4730099.html
    i ciekawostka
    Highlights from PISA 2006: Performance of U.S. 15-Year-Old Students in Science and Mathematics Literacy in an International Context
    Description: This report summarizes the performance of U.S. students on the Program for International Student Assessment (PISA), comparing the scores of U.S. 15-year-old students in science and mathematics literacy to the scores of their peers internationally in 2006. PISA, first implemented in 2000, is sponsored by the Organization for Economic Cooperation and Development (OECD), an intergovernmental agency of 30 member countries. In 2006, fifty-seven jurisdictions participated in PISA, including 30 OECD jurisdictions and 27 non-OECD jurisdictions. The results show the average combined science literacy scale score for U.S. students to be lower than the OECD average. U.S. students scored lower on science literacy than their peers in 16 of the other 29 OECD jurisdictions and 6 of the 27 non-OECD jurisdictions. Twenty-two jurisdictions (5 OECD jurisdictions and 17 non-OECD jurisdictions) reported lower scores compared to the United States in science literacy. On the mathematics literacy scale, U.S. students scored lower than the OECD average. Thirty-one jurisdictions (23 OECD jurisdictions and 8 non-OECD jurisdictions) scored higher on average, than the United States in mathematics literacy in 2006. In contrast, 20 jurisdictions (4 OECD jurisdictions and 16 non-OECD jurisdictions) scored lower than the United States in mathematics literacy in 2006. Differences in student performance based on the selected student characteristics of sex and race/ethnicity are also examined. Following the presentation of results, a technical appendix describes the study design, data collection, and analysis procedures that guided the administration of PISA 2006 in the United States and in the other participating jurisdictions.
    --
    W nadmorskim kurorcie panika. Wszyscy się pochowali, bo z cyrku uciekły dwa lwy. Poszły na plażę, usiadły nad brzegiem morza i jeden z nich mówi:- Zupełnie nie rozumiem tych ludzi. Pełnia sezonu, a tu ani żywej duszy!
  • aniucha333 16.02.09, 09:27
    www.prekursor.edu.pl/index.php?module=htmlpages&func=display&pid=5

    a tu masz link na polskie tlumaczenie tego. Fakt ze USA wypadaja
    gorzej ale my az nie tak rozowo. Polska jest PONIZEJ sredniej w
    OECD. Wiec nie wciskajmy jak to u nas sie super uczy, bo to nie jest
    prawda...
  • maksimum 16.02.09, 18:24
    > Maks halo pobudka- a co robia szkoly profilowane? a po co
    >rankingi szkol rowniez w Polsce.

    Ja mowie o testach ,ktore sa rokrocznie we WSZYSTKICH szkolach w
    calym kraju od 3 klasy w gore.Wyniki tych testow sa na komuperze i
    wg tych wlasnie wynikow dokonuje sie rankingu szkol.


  • makurokurosek 16.02.09, 11:28
    "> W Stanach kolka zainteresowan tez nie sluza nadrabianiu zaleglosci
    > lecz poszerzeniu wiedzy."

    i twoja dalsza wypowiedz

    "Jak sie
    > dowiedzial matematyk na tym kolko extra,ze syn ma tylko 70% z
    > matematyki,to zaproponowal by przynosic zadania z lekcji z
    > matematyki i on bedzie je objasnial."

    Czyli kółko matematyczne skoro omawia sie zadania przerabiane na lekcji jest
    niczym innym jak zajęciami wyrównawczymi. kółko matematyczne ma za zadanie
    przygotować do olimpiad matematycznych, czyli poszerzyć wiedzę, a nie wyjaśnić i
    utrwalić wiedzę zdobytą na lekcji.

    "Ta innosc systemu amerykanskiego polega na tym,dzieci tutaj lubia do
    > szkoly chodzic,a w Polsce nienawidza.'

    znam co najmniej kilka osób dla których szkoła nie była koszmarem sennym.

    "> Wszystko zalezy od stopni,bo nauczyciel nie moze sie interesowac
    > twoim zyciem prywatnym.'

    W Polsce nauczyciel ma obowiązek zainteresować sie co jest przyczyną nagłych
    problemów ucznia, i sądzę że jest to całkowicie oczywiste zwłaszcza, ze życie
    prywatne wpływa na nasze życie szkolne, czy pracę. Cóż system o którym piszesz
    opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia przenieść do
    gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

    "Teraz juz nie.Na poczatku roku szkolnego wytlumaczylem mu kilka
    > rzeczy,a pozniej nauczyciel z matmy extra mu tlumaczyl."

    Raczej dlatego, że synek ci dał kopa w dupę, bo ty jak sam pisałeś w poprzednim
    poście z chęciom byś się nim jeszcze dłużej zaopiekował.

    "> Czasami tak bywa,ale chyba pomylilas taktyke Kowalskich z normalnymi
    > uczniami.Kowalskie ucza sie z tygodniowym wyprzedzeniem i one
    > wiedza ,co bedzie na nastepnych lekcjach.Moje dzieci tego nie
    > robia,choc uwazam ze powinny."

    Przestań lać wodę. Nie chcę mi się szukać twojej wypowiedz z poprzedniego wątku,
    w którym opisujesz jak to twoja córka uczy się z wyprzedzaniem, bo inaczej nie
    byłaby w stanie zrozumieć tego co na lekcji jest omawiane.

    "To tylko sie Tobie tak wydaje.Juz teraz duzo polskich dzieci ma
    > korepetycje i to tych najzdolniejszych.'

    Dlaczego ma korepetycje, ano dlatego że niestety nasz system po reformie sie
    przybliżył do systemu amerykańskiego. Nie znam natomiast osoby która z tego
    powodu skakałaby do góry,
    >
  • aniucha333 16.02.09, 13:12
    >
    > W Polsce nauczyciel ma obowiązek zainteresować sie co jest
    przyczyną nagłych
    > problemów ucznia, i sądzę że jest to całkowicie oczywiste
    zwłaszcza, ze życie
    > prywatne wpływa na nasze życie szkolne, czy pracę. Cóż system o
    którym piszesz
    > opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia
    przenieść do
    > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

    a przepraszam a gdzie sa takie szkoly? tak z ciekawosci pytam. Moich
    kolezanek dzieci chodza i do panst. i prywatnych i nic a nic o tym
    nei slyszalam. Tzn. sa szumne programy na papierze ale nic a nic a
    praktyce nie ma...

    > Dlaczego ma korepetycje, ano dlatego że niestety nasz system po
    reformie sie
    > przybliżył do systemu amerykańskiego.

    o jakiej reformie mowimy? bo jak tylko siegne pamiecia dzieci i
    mlodziez w Polsce chodzily na korki. Tak bylo za czasow mojej nie
    tak dawnej mlodosci i tak tez jest obecnie.

    Cóż system o którym piszesz
    > opiera sie na minimalizmie pracy nauczyciela najłatwiej ucznia
    przenieść do
    > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

    no nie a to dobre - bo czyz w Polsce i tak nie jest? no chyab ze
    dziecko poslemy do szkoly prywatnej liczacej malo osob w klasie. W
    przeciwnym wypadku to dramat...

    > w którym opisujesz jak to twoja córka uczy się z wyprzedzaniem, bo
    inaczej nie
    > byłaby w stanie zrozumieć tego co na lekcji jest omawiane.
    >
    a ja jak siegne pamiecia z przedmiotow ktore lubilam czytalam moje
    podreczniki z wyprzedzeniem. Na studiach przygotowywalam sie do
    wykladow bo chcialam wiedziec o czym prof. bedzie gadac. I czy to
    cos zlego? Raczej nie tylko chec nauczenia sie czegos a nie tylko
    zaliczenia i wpisu w indeksie.
  • azile.oli 16.02.09, 13:35
    Odniosę się tylko do pierwszej części, a więc zainteresowaniem się
    nauczyciela życiem prywatnym uczniów. Podaję wiarygodne przykłady,
    bo z gimnazjum moich dzieci. Pogorszenie wyników nauczania = rozmowa
    z uczniem, rozmowa z rodzicami. Przede wszystkim zaś wychowawcy
    proszą, aby zgłaszać ewentualne problemy, wtedy dziecko będzie jakby
    trochę na specjalnych prawach. Takie sytuacje to: rozwód rodziców,
    choroba w rodzinie, czasem nawet błahe sprawy. Nauczyciela jak
    najbardziej zdziwi, kiedy bardzo dobry uczeń zbierze kilka słabych
    ocen, szuka przyczyny, pyta. Nikt nie przypina mu łatki,
    że ''spoczął na laurach''. Pojedynczy przypadek gorszej oceny u
    takiego ucznia nie jest też specjalnie brany pod uwagę przy
    wystawianiu oceny końcowej, jako że każdy ma prawo mieć gorszy
    dzień. Tak że jak najbardziej - szkołę interesuje życie osobiste
    uczniów , zwłaszcza, jeśli wymagają oni pomocy.
  • aniucha333 16.02.09, 13:50
    azile.oli

    ach o to ci chodzilo... a czy nauczyciele oferuja jakas konkretna
    pomoc albo czy na rozmowie sie konczy? Mialam pare takich sytuacji w
    swoim zyciu i nic z takich rozmow nie wyniklo oprocz mojej matki
    lamentujacej nade mna.

    Nie wiem czy widze tu jakas zmiane...

    Nauczyciela jak
    > najbardziej zdziwi, kiedy bardzo dobry uczeń zbierze kilka słabych
    > ocen, szuka przyczyny, pyta.

    a co sie dzieje jak slaby uczen ma takie problemy? wiesz o co mi
    chodzi... o te latki jakie daja uczniom w szkolach. to ze ktos jest
    noga z biologii tu chocby nie wiem jak sie staral pani i tak mu
    piatki nigdy nie da. Pamietam u nas na chemii jak dostalam niedost.
    na polrocze. Pod koniec roku chemiczka chciala mi dac troje na co
    sie nie zgodzilam. Kazal mi usiasc w lawce i natychmiast wziasc
    test. Tak tez zrobilam. Sprawdzila prace i powiedziala ze sciagalam,
    bo to niemozliwe tak dobrze sie nauczyc prze jeden semestr. Wiec
    powiedzialam zeby mi dala cos innego. Dala mi drugi test. Ktory
    napisalam bezblednie. No a ona po sprawdzeniu wdala sie w tyrade
    jaki to ja nieodkryty talent chemiczny jestem... Co za babsko!
    Mialam szczescie ze zawsze mialam tupet i nie poddawalwm sie, bo jak
    bym tej kobiecie pozwolila sobie ciemnote wcisnac to bym byla oslem
    z tej chemii do konca szkoly... I nie wierze ze kiedykolwiek
    jakakolwiek szkola czy reforma cos zmieni... System edukacyjny sam w
    sobie jest do niczego a b. malo jest ludzi ktorzy kochaja uczyc
    mlodziez i dzieci...
  • makurokurosek 16.02.09, 14:24
    w pewnej chwili rodzice mojej przyjaciółki popadli w dołek finansowy, ojciec
    stracił pracę jedynym żywicielem rodziny pozostała matka. Wychowawca pomógł
    uzyskać dziewczynie pomoc finansową, umożliwiająca jej kontynuowanie nauki.
    Ja po śmierci ojca uzyskałam wsparcie psychiczne, nikt nie skreślił mnie z
    powodu obniżenia ocen, lecz większość nauczycieli próbowała mi pomóc.
  • wieczna-gosia 16.02.09, 16:34
    Jako mlodociana matka bardzo dlugo bylam pod lupa szkoly czy sie nie staczam smile
    sama jako mlodociana matka dostalam bardzo konkretna pomoc od szkoly, nikomu nie
    zalezalo by mnie znikad wyrzucac tym bardziej ze bylam dobra uczennica. Ale
    posniej gdy moje dzieci dorosly do szkoly- nauczyciele moich dzieci starszych
    (bo przy mlodszych moj wiek juz nie byl sensacja) zaczepiali z wlasnej woli,
    pytali, oferowali pomoc itd. Wszelkie talenta moich dzieci nie pokrywajace sie z
    moimi zostaly dostrzezone przez rozne szkoly. Za kazdym razem nawet jesli
    nauczyciel nie potrzfil mi doradzic co z tym zrobic- potrafil mi doradzic gdzie
    pojsc i sie dowiadywac.

    Moje 9 letnie dziecko jest objete programem dla dzieci zdolnych- zostala
    wychaczona nie po konkretnych sukcesach, ale bardziej po zapowiedziach talentu.
    I ja przyznam sie ze nadal dosc sceptycznie patrze na talent w wydaniu 9 latki,
    bo to sie w tym wieku zmienia jak w kalejdoskopie.

    Sama nigdy nie mialam korkow oprocz jednego razu a korepetytor zajmowal sie czym
    innym a nie uczeniem mnie matmy w zwiazku z czym do liceum przygotowalam sie
    sama, zdalam z piatka z matmy a korepetytor zostal moim mezem smile Przezornie
    dzieci korkow nie maja smile))
    Przeciw czytaniu naprzod nie mam nic, sama wrzucalam zawsze plan wykladow,
    bibliografie i zagadnienia na caly semestr na strone internetowa, kto ciekawy
    doczytal, douczyl sie i jeszcze sie ze mna poklocil smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • makurokurosek 16.02.09, 17:00
    "> Przeciw czytaniu naprzod nie mam nic, sama wrzucalam zawsze plan wykladow,
    > bibliografie i zagadnienia na caly semestr na strone internetowa, kto ciekawy
    > doczytal, douczyl sie i jeszcze sie ze mna poklocil smile"

    Czym innym jest czytanie z ciekawości, po to by podyskutować z nauczycielem,
    czym innym samodzielna nauka bez której na ma możliwości zrozumienia wykładanego
    przez nauczyciela materiału
    ( opieram się na opinie maksia, bo ja nie miałam sytuacji aby bez wcześniejszego
    przygotowania nie zrozumieć wykładu nauczyciela )
  • zgagusia 16.02.09, 17:50
    > Moje 9 letnie dziecko jest objete programem dla dzieci zdolnych-
    zostala
    > wychaczona nie po konkretnych sukcesach, ale bardziej po
    zapowiedziach talentu.

    Gosiu, jakiego typu to program i talent w jakiej dziedzinie?
    Pytam bo mam syna w tym wieku uzdolninego matematycznie, ma juz na
    swoim koncie konkretne sukcesy w skali ogolnopolskiej. I wiem ze w
    naszym miescie (a jestesmy z Wroclawia czyli nie jakas wioska czy
    miasteczko powiatowe tylko jakby nie patrzec miasto uniwersyteckie)
    szkoly publiczne nie oferuja indywidualnego nauczania z matematyki
    na tym etapie edukacji.
    Za to Polsce dba sie o talenty sportowe...

    Aga
  • maksimum 18.02.09, 06:15
    zgagusia napisała:

    > Gosiu, jakiego typu to program i talent w jakiej dziedzinie?
    > Pytam bo mam syna w tym wieku uzdolninego matematycznie, ma juz na
    > swoim koncie konkretne sukcesy w skali ogolnopolskiej. I wiem ze w
    > naszym miescie (a jestesmy z Wroclawia czyli nie jakas wioska czy
    > miasteczko powiatowe tylko jakby nie patrzec miasto uniwersyteckie) szkoly
    publiczne nie oferuja indywidualnego nauczania z matematyki na tym etapie edukacji.
    > Za to Polsce dba sie o talenty sportowe...
    ------------
    O tym wlasnie mowie!
    Moja corka juz w pre-K jako 4-latka zostala wylapana jako talent i po egzaminach
    skierowana do specjalnej klasy dla uzdolnionych.
    W duzych miastach jak Wroclaw powinniscie napierac na wydzial edukacji,zeby
    organizowal wylapywanie talentow juz w podstawowkach,bo pozniej juz do gimnazjow
    powinny byc normalne egzaminy i najzdolniejsi powinni isc do najlepszych szkol.
    Tym bardziej ze podstwowka w Polsce jest jeszcze dluzsza niz w Stanach.
    Czyli sama bedziesz musiala przez cala podstawowke z nim siedziec.

  • dosmuchachas 26.02.09, 02:25
    Wieczna-gosiu..........

    Ja tak zupełnie na inny temat. Sorki.
    Pisałam kilka lat temu pod pseudo mamaizyimoniki, wiele razy czytałam Twoje
    wypowiedzi, ale TA zrobiła na mnie największe wrażenie. SERIO!!!!!!!!!
    Normalnie zdębiałam. Być może pisałaś o swojej historii wcześniej ale mnie tu
    nie było długi czas. Teraz mieszkam daleko od Polski, Iza ma 7 lat Monika 10.
    Gratuluję pokonania przeciwności wczesnego macierzyństwa i (w co nie wątpię a
    nawet jestem pewna) szykan ze strony wielu osób, które nie akceptowały Twojego
    związku z Twoim Mężem.

    Życzę wytrwałości i siły
    DOSMUCHACHCAS
  • azile.oli 16.02.09, 17:18
    Na rozmowie się nie kończy, jest pomoc, nie będę się rozpisywać, bo
    to zależy od problemu.
    Co do słabych uczniów : tu nie ma wielkiej różnicy, jeśli chodzi o
    reakcje na problemy pozaszkolne, rodzinne. Może tylko taka, że jeśli
    uczeń sam nie zasygnalizuje problemu, to nauczyciel później się
    zorientuje, że coś się dzieje w życiu osobistym. Ale generalnie
    zawsze zaczyna się od rozmowy, z uczniami słabszymi są one
    przeprowadzane częściej, ich rodzice też proszeni są o kontakt ze
    szkołą. Tu dużo zależy od ich reakcji, przychodzą, albo i nie. Nie
    znaczy to jednak, że nauczyciel nie stara się mimo to pomóc
    uczniowi.
    Co do przyklejania łatek... To normalne, choć często niesprawiedliwe
    i krzywdzące. Generalnie jednak, przy obecnym systemie testowym
    uczeń dotychczas słaby ma szansę, aby zweryfikować niepochlebną
    opinię na swój temat. Nigdy żaden nauczyciel w szkole moich dzieci
    nie zarzucił nawet bardzo dotychczas słabemu uczniowi, że ściągał,
    jeśli go na owym ściąganiu nie złapał.
    Podam nawet przykład, niestety, niezbyt chlubny i źle świadczący o
    uczennicy : otóż pewna koleżanka mojej córki, bardzo dobra uczennica
    w podstawówce, zaczęła mieć w gimnazjum poważne kłopoty z
    matematyką. Na półrocze miała naciągnięte 3. Matka posłała ją na
    korepetycje do pewnej emerytowanej nauczycielki, która miała wzory
    testów. Przed każdym testem dokładnie go przerabiały i dziewczyna
    uczyła się tego na pamięć. Żeby nie podpaść, nie robiła zadań na 6.
    Z każdego testu miała piątkę, z kartkówek różnie, ale nie tak dobrze.
    Oceny z testów były jednak kluczowe. Na koniec roku ta dziewczyna
    dostała 5.
    Obecnie matematyczka się zmieniła , ona układa testy sama. No i
    panna , niestety, mimo korepetycji, znowu kuleje z matmy. Dodam, że
    ta pierwsza matematyczka, która nie przykleiła jej łatki była dużo
    ostrzejsza. Widocznie dziewczyna nie ma głowy do matematyki i tyle.
    Ale, żeby być sprawiedliwą dodam, że oczywiście są mi znane
    przypadki , że dziecku przyklejono łatkę i cierpiało z tego powodu.
  • maksimum 16.02.09, 17:56
    wyborcza.pl/1,76842,4730099.html
    Szkoda,ze tam nie ma nic o metodologii badan.
    Zbadano 4,5 tys uczniow ale gdzie? Bo moglo byc tak,ze w Polsce
    badano ich w Warszawie,gdzie szkolnictwo jest na najwyzszym
    poziomie,a w Stanach badano ich w Washington DC,gdzie 90% uczniow
    jest czarnych i poziom jest baaaaaaaaaaaaardzo niski.
    Z badan wynika ze Polacy sa na poziomie Szwecji,Danii i Francji,a
    taka Norwegia i Wlochy sa juz ponizej Polski,ze o USA nie wspomne.
    Dlatego duzo bardziej do mnie przemawia ranking wyzszych
    uczelni,gdzie w pierwszej setce sa niemal wszystkie amerykanskie.
  • aniucha333 17.02.09, 21:24
    Bo moglo byc tak,ze w Polsce
    > badano ich w Warszawie,gdzie szkolnictwo jest na najwyzszym
    > poziomie,a w Stanach badano ich w Washington DC,gdzie 90% uczniow
    > jest czarnych i poziom jest baaaaaaaaaaaaardzo niski.

    Moze w District jest i niski poziom ale ja osobiscie znam paru ludzi
    z Rumunii i Bulgarii ktorzy w takich szkolach srednich sie tam
    uczyli i nie musieli ze za bardzo starac (wiadomo b. niski poziom) i
    mieli same As i dostali sie na top Ivy League schools smile

    A ty dzieci zawalasz robota zamiast je przeniesc tam gdzie jest
    niski poziom to by brylowali, mieli same A a potem dostali sie na
    top notch schools smile

    > Dlatego duzo bardziej do mnie przemawia ranking wyzszych
    > uczelni,gdzie w pierwszej setce sa niemal wszystkie amerykanskie.

    Oczywiscie ze top uczelnie sa w USA bo maja kase, prestiz,
    rozpoznawalna marke na calym swiecie, top nauczycieli z calego
    swiata, najzdolniejsza mlodziez z calego swiata i dzieki temu
    szkolnictwo wyzsze w USA nie ma sobie rownych gdzies indziej na
    swiecie.

    Nikt mi nie wcisnie ze jak wiekszosc ludzi by miala wybierac
    pomeidzy lekarzem po Univeristy of Virginia (top publiczym
    uniwerkiem w USA gdzie przecietnie jest tak 10 osob na jedno
    miejsce) a Harvardem - kazdy by wybral absowlenta Harvarda. I tak
    samo w Polsce -jesli bysmy mieli wybierac miedzy Jagiellonka a
    Uniwersytem Opolskim kazdy by wybral absowlenta tego pierwszego
    nawet jakby mial nizsza srednia bo wiadomo Jagiellonka to jest naj
    uniwerek w tym kraju.
  • maksimum 16.02.09, 21:02
    > o te latki jakie daja uczniom w szkolach. to ze ktos jest
    > noga z biologii tu chocby nie wiem jak sie staral pani i tak mu
    > piatki nigdy nie da. Pamietam u nas na chemii jak dostalam
    niedost.
    > na polrocze. Pod koniec roku chemiczka chciala mi dac troje na co
    > sie nie zgodzilam. Kazal mi usiasc w lawce i natychmiast wziasc
    > test. Tak tez zrobilam. Sprawdzila prace i powiedziala ze
    sciagalam,
    > bo to niemozliwe tak dobrze sie nauczyc prze jeden semestr. Wiec
    > powiedzialam zeby mi dala cos innego. Dala mi drugi test. Ktory
    > napisalam bezblednie. No a ona po sprawdzeniu wdala sie w tyrade
    > jaki to ja nieodkryty talent chemiczny jestem... Co za babsko!
    > Mialam szczescie ze zawsze mialam tupet i nie poddawalwm sie, bo
    jak bym tej kobiecie pozwolila sobie ciemnote wcisnac to bym byla
    oslem z tej chemii do konca szkoly... I nie wierze ze kiedykolwiek
    > jakakolwiek szkola czy reforma cos zmieni... System edukacyjny sam
    w sobie jest do niczego a b. malo jest ludzi ktorzy kochaja uczyc
    > mlodziez i dzieci...
    --------
    To jest typowy przyklad,ze nauczyciele powinni tylko i wylacznie
    zajac sie uczeniem i wyniki testow powinny byc przechowywane w
    szkole jak swiadectwo wiadomosci ucznia.
    Tak jest wlasnie w USA.Nic poza testami nie powinno byc brane pod
    uwage.
    W polskiej szkole moja corka mialaby wielkie problemy,bo ona nudzi
    sie poziomem lekcji i zaczyna gadac,a pamietam jak mnie nauczyciele
    przesladowali za tzw "zachowanie".
    Z klasowek mialem 4,ale z zachowania na matematyce,nauczyciel
    matematyki postawil mnie 2 i srednia wychodzila 3,jakby nie patrzec.
    I pozniej ten wlasnie nauczyciel zawalu serca dostal,jak sie
    dowiedzial,ze ja sie dostalem na studia.
    Wygladalo to tak.
    Kto peka(pstryka) dlugopisem?
    Oooo! Znowu ty! 2.
  • wieczna-gosia 16.02.09, 22:44
    Maks to ze ty miales kiepskiego nauczyciela matmy nie oznacza ze szkola w ju es
    ej nie dysponuje kiepskimi nauczycielami nawet najlepsza.

    Caly szkopol polega na tym ze nie masz pojecia jak radzilaby sobie corka w
    polskiej szkole. Oraz jak radziloby sobie jakiekolwiek polskie dziecko w szkole
    w ju es ej. gdyz posiadasz jednostkowe doswiadczenie sprzed dziestu/ nastu lat w
    szkole poslkiej oraz dwukrotne doswiadczenie w szkole w ju es ej z kilkoma
    wybranymi szkolami. I tyle. I pozujesz na guru, pozujesz strzelasz te zadania
    dla 12 latkow i szlag cie trafia ze nas to nie rusza.
    Uwazam ze Polonia amerykanska powinna dac ci bana gdyz zniechecac do ju es ej
    potrafisz jak nikt inny. moje dziecko mowi mi ze mam sie nie przejmowac ze ona
    SAT zdaje bo po pierwsze nie wiadomo czy wyjedzie a po drugie nie musi
    koniecznie spotkac tam samych Maksiow smile)))
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 17.02.09, 03:06
    > moje dziecko mowi mi ze mam sie nie przejmowac ze ona
    > SAT zdaje bo po pierwsze nie wiadomo czy wyjedzie a po drugie nie >musi
    koniecznie spotkac tam samych Maksiow smile)))
    ----------
    Nie to ze nie musi,ale nie spotka,chyba nie myslisz ze takich jak ja mozna
    spotkac na kazdym kornerze w polskiej dzielnicy?
  • wieczna-gosia 17.02.09, 07:49
    przypuszczam ze kilku wiekszych frustratow z polskimi kompleksami sie znajdzie
    to prawda.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 16.02.09, 20:44

    > Czyli kółko matematyczne skoro omawia sie zadania przerabiane na
    >lekcji jest niczym innym jak zajęciami wyrównawczymi.

    To tylko wyjatkowo,jesli uczniowie o to poprosza.


    > kółko matematyczne ma za zadanie
    > przygotować do olimpiad matematycznych,

    I tak wlasnie jest.

    >najłatwiej ucznia przenieść do
    > gorszej klasy niż poświęcić mu choć 5 minut.

    A jak takich uczniow jest 5 w klasie,to ile im poswiecic czasu?
    A rodzice cow tym czasie beda robili? Narzekali na szkole?
  • kocianna 16.02.09, 21:14
    Maksio, ale przecież wyniki testów po 6 klasie, gimnazjalnych i matury też są
    robione w całej Polsce jednocześnie, i ich wyniki też są na www, i takoż są
    rankingi. I zdolna młodzież zwykle idzie do szkół dla zdolnej młodzieży, a
    słabsi do słabszych (progi punktowe).
    I są egzaminy do lepszych gimnazjów przy renomowanych LO.
    O co Ci chodzi?
    --
    Spotkania Małżeńskie

    On nie jest winny, on jest inny.
  • wieczna-gosia 16.02.09, 22:39
    Kocianna ale w ju es ej jest lepiej i koniec! Przyjmij to do wiadomosci i pochyl
    glowe.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • wieczna-gosia 17.02.09, 07:49
    mozesz se wyguglac to po pierwsze.

    po co? to po drugie smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • makurokurosek 16.02.09, 21:50
    > A jak takich uczniow jest 5 w klasie,to ile im poswiecic czasu?
    > A rodzice cow tym czasie beda robili? Narzekali na szkole?

    Nie, najzwyczajniej w świecie ta piątka idzie na zajęcia wyrównawcze bo w Polsce
    kółka zainteresowań przeznaczone są dla osób chcących poszerzyć swoją wiedzę .
    Pięć minut indywidualnego zainteresowania potrzebne jest gdy zdarzy sie jakaś
    sytuacja losowa, gdy potrzebna jest pomoc z zewnątrz.
    Ja wiem ktoś kto nie pojmuje słowa przyjaźń nie jest w stanie zrozumieć zwykłych
    ludzkich odruchów, wszak ty pomagasz tylko wtedy gdy możesz kogoś ośmieszyć i
    przy okazji podnieść swoje ego.
  • aniucha333 16.02.09, 09:22
    Swoja drogą ciekawe czemu amerykanie, mając tak wspaniały system
    > edukacji, sa jedynym narodem wyśmiewan za swoja głupotę.

    zazdrosc ot dlaczego.. I mowie powaznie. Kazdy wal jakiego poznalam
    w USA zaraz po przyjezdzie uwazal sie za pepek swiata a po paru
    miesiacach spuszczal z tonu i chodzil z podkulonym ogonkiem.

    > Większość polskich rodziców szlak by trafił gdyby musieli przejąć
    całkowite
    > obowiązki nauczyciela, gdyż ten jest tylko od sprawdzania wiedzy
    no i oczywiści
    > e
    > sprawdzania umiejętności dydaktycznych rodzica.

    Wiekszosc polskich rodzicow to wydaje gruuuuba kase na kroki o
    dobrze o tym wiesz, wiec nie sciemniaj. Jestem teraz w Polsce to
    widze to. Nawet b. dobre szkoly nie maja czasu tlumaczyc dzieciom co
    i jak, bo leca z materialem po lebkach!


    > System amerykanski jest systemem wypaczonym.

    nie generalizuj. System polski jest funta klakow nie wart, bo
    wystarczy spojrzec jak slabo ludzie wygladaja na testach
    porownawczych z innymi krajami na swiecie. Czytalam ost. statystyki
    i polscy uczniowie byly w dalekim tyle na testach jezykowych i
    matematycznych. Wyprzedzali nas Czesi i Litwini a nawet Niemcy czy
    Francuzi. I to sa dane statystyczne zbierane z terenu calego kraju
    wiec przekroj dosc szeroki by wskazac jak to naprawde wyglada....
  • makurokurosek 16.02.09, 12:16
    Nie twierdzę, ze system polski jest super, uważam ze nieszczęsna reforma
    edukacji negatywnie na niego wpłynęła i pogłębiła istniejące już problemy.
    Uważam, że system amerykański ma swoje plusy np więcej zajęć praktycznych, ale
    ma też bardzo dużo minusów. Jak sam maksiu, który jest wielkim zwolennikiem tego
    systemu, zauważył że system ten nie ma nauczyć, a jedynie kontrolować
    samodzielną pracę ucznia. Jak maksiu zauważył gdyby nie to, że jego córka uczy
    się z wyprzedzeniem, i wykładany materiał sama dzień wcześniej zmuszona jest
    opanować nie byłaby w stanie zdobyć dobrych wyników. Sory to po co w ogóle temu
    dziecku jest szkoła
  • aniucha333 16.02.09, 13:29
    Jak maksiu zauważył gdyby nie to, że jego córka uczy
    > się z wyprzedzeniem, i wykładany materiał sama dzień wcześniej
    zmuszona jest
    > opanować nie byłaby w stanie zdobyć dobrych wyników. Sory to po co
    w ogóle temu
    > dziecku jest szkoła

    szkola chociazby dlatego jest potrzebna zeby skonczyc studia i miec
    ten maly kawalek papieru ktory pozwoli nam dostac dobra prace. I tak
    samo jest na calym swiecie. Mozemy oczywiscie zrezygnowac z
    formalnej edukacji, zakladajac ze zalozymy swoj biznes tak jak Gates
    to zrobil w wieku 18 lat i zlac studia.


    A ja uwazam to co robi jego corka za dobre przygotowanie sie do
    kazdej klasy.

    I nie jestem zwolenniczka zadnego systemu, bo jesli by mnie bylo
    stac to moje dziecko by mialo wlasna guwernantke i potem nauczcieli
    prywatnych. Ja osobiscie nienawidzilam szkoly a nauke pokochalam
    dopiero na studiach gdzie nikogo nie irytowala ze mam cos do
    powiedzenia, ze zadaja miliony pytan, ze chce cos wiecej wiedziec.
    Nikt mnie na stuidach nie przezywal kujonem, bo kazdy uczyl sie
    jeden przez drugiego. Takich szkol to ja bym chciala dla mojego
    dziecka...
  • makurokurosek 16.02.09, 15:05
    Aby tak naprawdę zrozumieć sens tej dyskusji musiałabyś przeczytać choć jeden
    cały watek maksia.
  • znikad 16.02.09, 21:11
    Wiecie, ja mam 3 dzieci w szkolach. Z przyczyn rodzinnych moje
    dzieci przenoszone byly, sa i beda okresowo pomiedzy szkolami w
    Kalifornii (USA) i Ontario (Kanada). To sa w obu przypadkach szkoly
    publiczne uznawane w okolicy za lepiej niz OK.
    Wnioski? Nawet w dobrej szkole trafi sie kiepski nauczyciel, nawet
    dobry uczen miewa zle dni/zle stopnie, nawet najbardziej
    zaangazowani rodzice roznych rzeczy nie dopatrza, ale w sumie to
    wszystko dziala i karawana jedzie dalej. Jesli jest dobra wola ze
    strony szkoly, nauczycieli, rodzicow i dzieci to krzywda sie
    dzieciom w szkole nie stanie.
    Zachwyty nad indywidualnymi systemami czy szkolami wkladam miedzy
    bajki - nikt i nic nie jest perfect na tym najlepszym ze swiatow.
    Znakomita wiekszosc dzieci przechodzi przez okresy checi i niecheci
    do nauki, lepszych i gorszych wynikow az w koncu dociera do jakiejs
    swojej pasji, ktora chce rozwijac. Dziecko, ktore jest swietne ze
    wszystkiego przez wiekszosc etapow edukacji to powod do niepokoju -
    albo poziom szkoly jest faktycznie za niski dla delikwenta, albo
    dziecko nie ma zadnych sprecyzowanych zainteresowan. Ja mam bardzo
    dobre doswiadczenia ze wspolpracy ze szkola moich dzieci i moja ex
    tez, choc sa to szkoly oddalone od siebie o pare tysiecy kilometrow
    ale to nie znaczy, ze nie mamy powodow do okazjonalnej krytyki czy
    niepokoju. I to pewnie dotyczy rodzicow na calym swiecie.
    Dyskusje o wyzszosci systemu szkolnictwa w USA na systemem w Polsce
    uwazam ze kompletny bezsens z wielu powodow, ze wymienie kilka:
    sposob finansowania szkol, roznorodnosc populacji w szkolach,
    kwestie religijne w spoleczenstwie, poziom oczekiwan rodzicow i tak
    moglbym ciagnac w nieskonczonosc.
    Ogolnie rzecz ujmujac, uwazam ze najwazniejsze jest zeby system
    edukacji w USA spelnial oczekiwania obywateli USA a system edukacji
    w Polsce spelnial oczekiwania obywateli Polski. Jezeli ktorakolwiek
    zaleznosc nie jest spelniona to to jest powod do niepokoju ale
    porownywanie pomiedzy USA i Polska sytuacji nie poprawi!
    Cheers
  • wieczna-gosia 16.02.09, 22:38
    znikad alez oczywiscie ja sie z toba zgadzam- ja ty sie z maksiem tak
    tradycyjnie draznie. Maksio wyjechal do Ju es ej i sie zachwycil, no coz ja
    poradze, ze jego brak krytycyzmu mnie cieszy. Ale jak widac normalni ludzie tez
    do USA wyjezdzaja, ktorym na mozg nie padlo, aczkolwiek nie wykluczam ze to bez
    to ze dzieci masz w trzech szkolach ale zadna z nich nie jest Bruklin tek. smile

    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 18.02.09, 06:08
    wieczna-gosia napisała:

    > Ale jak widac normalni ludzie tez
    > do USA wyjezdzaja, ktorym na mozg nie padlo, aczkolwiek nie wykluczam ze to
    bez to ze dzieci masz w trzech szkolach ale zadna z >nich nie jest Bruklin tek. smile
    -------
    Wiadomo,ze normalni ludzie w Stanach nie mieszkaja w NYC,tylko gdzies
    na prowincji.
    znikad pisze,ze ma dzieci w szkolach lepszych niz OK.
    Tak sie sklada,ze w NYC do szkol lepszych niz OK bez egzaminu dzieci nie
    przyjmuja i egzamin jest tylko na pierwszym roku wejsciowym.
    Tak sie jakos utarlo mowic,ze jak szkola jest na przedmiesciach,np w jakiejs
    Pensylwanii i wiekszosc dzieci jest bialych i grzecznych,to szkola jest OK.

  • maksimum 17.02.09, 03:01
    znikad napisał:

    > Ogolnie rzecz ujmujac, uwazam ze najwazniejsze jest zeby system
    > edukacji w USA spelnial oczekiwania obywateli USA a system >edukacji w Polsce
    spelnial oczekiwania obywateli Polski.

    Najwyrazniej w Polsce wiekszosc ludzi narzeka na polski system nauczania,czyli
    to wzorowanie na amerykanskim jakos im nie wyszlo.


  • wieczna-gosia 17.02.09, 07:47
    nie slyszalam specjalnie by ktos sie wzorowal na amerykanskim systemie nauczania
    ale najwyrazniej ty masz inne dane.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • znikad 17.02.09, 18:15
    maksimum napisał:

    >
    > Najwyrazniej w Polsce wiekszosc ludzi narzeka na polski system
    nauczania,czyli
    > to wzorowanie na amerykanskim jakos im nie wyszlo.
    >

    Na oswiate w swoim kraju narzekaja najczesciej wszyscy obywatele
    poszczegolnych krajow - Amerykanie sa mocno zdegustowani swoim
    poziomem oswiaty, Polacy nie sa szczesliwi ze swoim systemem
    edukacji, narzekamy my - Kanadyjczycy, narzekaja Francuzi, Wlosi,
    Japonczycy i ogolnie wszyscy ludkowie w demokratycznych krajach.
    Taka to uroda demokracji. Czy te skargi sa uzasadnione w kazdym
    przypadku to juz inna sprawa - ludzie ogolnie lubia pomarudzic, co
    zreszta widac swietnie w tym watku tez.
    Idea naprawiania polskiego systemu edukacji poprzez przeszczepianie
    jakichs amerykanskich pomyslow jest lekko szalona zwazywszy, ze
    system amerykanski jest wybitnie niejednolity, totalnie kulawy i
    naprawde trudno go traktowac jako jakis wzorzec do nasladowania.
    Owszem, rozwiazania w poszczegolnych szkolach czy nawet pomysly
    poszczegolnych nauczycieli moga byc warte rozposzechniania ale to
    mozna odniesc do rozwiazan wszedzie - w USA, Mongolii czy Ivory
    Coast!
    Ja tam jakos nie mam watpliwosci, ze polska mlodziez ma przyzwoita
    szkole i ze mlodzi Polacy to calkiem smart cookies.
    Cheers
  • wieczna-gosia 17.02.09, 21:33
    no prosze wyjechal chlopak i nie padl na twarz przed systemem czyli jednak jest
    to mozliwe- patrz Maks i ucz sie smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 18.02.09, 21:51
    wieczna-gosia napisała:

    > no prosze wyjechal chlopak i nie padl na twarz przed systemem czyli >jednak
    jest to mozliwe- patrz Maks i ucz sie smile
    ----------
    Mozliwe tez jest,ze on nie zna systemu.
    Amerykanski system edukacyjny w dobrym wydaniu jest w
    NYC,Bostonie(jako-tako),San Fran-San Jose,a w slabszym wydaniu w LA i Dallas.
    O takich miastach jak Detroit czy Washington DC to z miejsca zapomnij.
    W Seattle Gates chodzil do szkoly prywatnej.

    Prawdopodobnie w Polsce tez jest mozliwosc stworzenia dobrego systemu
    w 5-ciu najwiekszych aglomeracjach,a reszta niech sobie radzi jak moze.



  • wieczna-gosia 18.02.09, 23:24
    och och czyzby nie bylo jednak tak rozowo? no nie moge po prostu slow mi brak.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 19.02.09, 00:39
    wieczna-gosia napisała:

    > och och czyzby nie bylo jednak tak rozowo? no nie moge po prostu
    >slow mi brak.

    Wszystko zalezy od tego,z kim sie ma do czynienia.

    Teraz bede strzelal.Polsko-hinduskie dzieci poczete w USA sa
    wychowywane w Polsce,bo w USA nie mialyby szans zalapania sie do
    dobrych szkol,a w Polsce tylko ta wigilie w szkole trzeba jakos
    przelknac i reszta ujdzie.
    Oczywiscie dzieci nie moga byc wyslane na nauki do Indii,bo tam jest
    syf,kila i mogila i kilka tysiecy zdolnych ludzi na 1,5 miliarda.

  • wieczna-gosia 19.02.09, 06:14
    nienienie maksiu- to co napisales czyli 3 wieksze miasta na krzyz bo reszta
    niedomaga, jak to sie przepraszam ma do faktu ze sie nie narzeka na szkoly? Ja
    tez jestem z wiekszego osrodka, ja tez jakbys nie zauwazyl w moich 300 postach
    NIE NARZEKAM na polska szkole, na poziom nauczania w szkolach moich dzieci,
    zdajac sobie jednak sprawe ze ja jestem w sytuacji specjalnej. Ty piejesz nad
    selekcja po czym nagle ci sie wymyka ze nie jest tak rozowo. Jakaz to genialna
    ta sekekcja zdolniaszkow musi byc skoro umieja to zrobic w NY i czesciowo w
    Bostonie? Wooow. Nawiasem mowiac sadze ze nie tylko tam smile i nie tylko tam
    zapewne sa dobre szkoly a ty dostales jablkiem po glowie po prostu.

    > Teraz bede strzelal.Polsko-hinduskie dzieci poczete w USA sa
    > wychowywane w Polsce,bo w USA nie mialyby szans zalapania sie do
    > dobrych szkol
    skoro tak twierdzisz to ak byc musi nie ma sily, z takim argumentem nie potrafie
    sie zmierzyc smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 19.02.09, 22:42
    > Ty piejesz nad selekcja po czym nagle ci sie wymyka ze nie jest
    >tak rozowo.

    No wiec zacznijmy od podstawa.
    Podstawa jest selekcja i w miare krotka szkola podstawowa,gdzie sa
    najwieksza zroznicowania poziomow.
    No wiec selekcja w USA jest i szkola podstawowa trwa 5 lat,choc wg
    mnie powinna trwac 4 lata.
    Z tego wlasnie jestem zadowolony.
    To ze matematyczka w szkole corki jest slaba,to wiem bo ona uczyla
    rowniez syna i syn narobil sobie zaleglosci przez ta babe.
    Przeciez nie bede jej wymyslal na wywiadowce,bo ona sie nie
    zmieni.Jedyne wyjscie to douczac corke w domu.

    > Jakaz to genialna
    > ta sekekcja zdolniaszkow musi byc skoro umieja to zrobic w NY i
    >czesciowo w Bostonie? Wooow.

    Te nowsze miasta ameryklanskie sa bardzo rozrzucone,a ciezko dowozic
    dziecko codziennie np godzine do szkoly,czyli selekcja sprawdza sie
    w duzych miastach z dobra komunikacja miejska.

  • maksimum 18.02.09, 05:58
    > Amerykanie sa mocno zdegustowani swoim poziomem oswiaty,

    O ktorych Amerykanach mowisz? O tych,ktorzy nie maja zdolnych dzieci?
    Im zaden system nie pomoze!
    Nie trzeba byc specjalnie zdolnym zeby byc zadowolonym z systemu
    amerykanskiego,bo dzieci Kowalskiej nie chodza do najlepszych szkol ,a Kowalska
    jest zadowolona.

    > Idea naprawiania polskiego systemu edukacji poprzez przeszczepianie jakichs
    amerykanskich pomyslow jest lekko szalona >zwazywszy, ze system amerykanski jest
    wybitnie niejednolity,

    To zalezy od stanu i od miasta,a generalnie od tego,kto w danym miejscu rzadzi.
    Rzadzil w NYC dinkins i byla kila i mogila.Przyszedl Giuliani i w ciagu kilku
    lat przestepczosc spadla o polowe.Przyszedl po nim M.Bloomberg i przestepczosc
    dalej spada,a szkolnictwo po raz pierwszy zostalo postawione na bardzo wysokim
    poziomie.

    > totalnie kulawy i
    > naprawde trudno go traktowac jako jakis wzorzec do nasladowania.

    Zalezy gdzie mieszkasz.
  • aniucha333 17.02.09, 16:32

    > Aby tak naprawdę zrozumieć sens tej dyskusji musiałabyś przeczytać
    choć jeden
    > cały watek maksia.

    czytam i tak zgadzam sie jest nie do zniesienia w wiekszosci
    przypadkow smile walac tymi sowimi racjami na prawo i lewo i nei
    zastanwiajac sie jak czesto popada w tendencyjnosc, ale ma tez
    czasami ciekawe spostrzezenia. Dajmy i jemu szanse wink
  • wieczna-gosia 17.02.09, 21:31
    ale ma tez
    > czasami ciekawe spostrzezenia. Dajmy i jemu szanse

    one swallow doesn't make a summer. smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • aniucha333 18.02.09, 09:08
    > one swallow doesn't make a summer. smile

    LOL. Well, there were more than one, to be completelty honest smile
  • aluc 17.02.09, 16:19
    w Stanach, jak kto po podstawówce umie czytać i pisać, to od razu
    wielki talent
    a u nas wszyscy umieją już po zerówce, dlatego nie ma potrzeby
    wyłapywania
  • aniucha333 17.02.09, 16:33
    > w Stanach, jak kto po podstawówce umie czytać i pisać, to od razu
    > wielki talent
    > a u nas wszyscy umieją już po zerówce, dlatego nie ma potrzeby
    > wyłapywania

    nie ma to jak takie balwochwalcze samozadowolenie. Prawda?

    Jakie zycie wtedy jest proste, latwe i przyjemne...hihihi
  • maksimum 17.02.09, 18:17
    Zdolny musial byc ,bo dostal sie do tej szkoly co Monika i nawet byl
    w tej samej klasie,z tym ze od poczatku byly z nim problemy
    wychowawcze.Wiadomo,ze u Ruskich to nie nowina ,ze oni sa
    najmadrzejsi i robia co chca.No wiec na poczatku zawiesili go na 2
    miesiace,a jak wrocil,to juz na drugi dzien podpadl i wyrzycili go
    ze szkoly.Teraz mamuska ten swoj talent wysle do szkolki lokalnej i
    tam ci malo zdolni przeprowadza na nim swoje testy sprawnosciowe.
  • wieczna-gosia 17.02.09, 21:33
    to sie nazywa sarkazm. Trudne slowo.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • aniucha333 18.02.09, 09:09
    > to sie nazywa sarkazm. Trudne slowo.


    o ja glupia - dzieki ze mi wyjasnilas wink
  • wieczna-gosia 18.02.09, 09:28
    nie disc ze rozumiesz to w dodatku stosujesz- to dowod na skutecznosc edukacji
    polskiej!
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 19.02.09, 04:40
    Dali mu w pracy propozycje nie do odrzucenia.
    Albo przyjmie obnizke pensji ze ponad 100 tys na 70 tys albo poszuka sobie innej
    pracy.
    Making long story short,podpisal nowa umowe bez zastanowienia,bo inaczej
    znalezliby Hindusa za 55 tys doll.
    Jacek niedawno kupil dom za 5% down i na 30 lat,a zona nie pracuje.
    Zyli w sumie na biezaco,bo on dosc daleko do pracy dojezdza i dzieci male
    przyszly i wydatki z tym zwiazane.
    Mowiac krotko,ciezkie czasy nastaly.
  • aluc 19.02.09, 13:57
    było dzieci nie robić, a staruchę do pracy wysłać
  • maksimum 19.02.09, 23:35
    Przy dwojce dzieci nie jest tak latwo isc do pracy,szczegolnie jak
    sie mieszka we wioskowym NJ.
  • myelegans 20.02.09, 01:12
    A kto im kazal mieszkac w wioskowym NJ ladowac sie w kilkusettysieczny
    dlugoterminowy kredyt, z malymi pieniedzmi na koncie, bedac jedynym zywicielem
    rodziny. Niech przestana placic, oglosza banktructwo i zaczna wynajmowac i zyc
    odpowiedzialnie i z wyobraznia.
  • maksimum 20.02.09, 07:27
    > A kto im kazal mieszkac w wioskowym NJ ladowac sie w

    Praca byla dobra i dobrze platna,a po pracy chcialo sie odpoczac z
    daleka od miasta i boso po trawie pochodzic.Pozniej przyszly dzieci
    i wiadomo,ze we wioskowym NJ sa spokojne i biale szkoly w NYC jest
    ostra walka konkurencyjna o kazde miejsce w dobrej szkole.
    No i na koncu przyszedl kryzys i ta propozycja nie do odrzucenia,jak
    juz dzieci do szkoly chodza i zona sie domem zajmuje.

    PS.Wiesz chyba o tym,ze sa tacy ludzie,ktorzy codzinennie 2 godz w
    jedna strone z Pensylwanii do NYC do pracy przyjezdzaja,wlasnie po
    to,by w weekend na backyardzie na trawie polezec i szybujace orly
    ogladac,ze o chipmunkach nie wspomne.Sarny pod dom
    przychodza,czasami niedzwiedz przez droge przeleci i jedzie sie
    odswiezonym do pracy w NYC.
  • aniucha333 20.02.09, 09:40
    Wiecie co i w Polsce tez juz od chwili jest znaczny spadek cen
    mieszkan i domow tak jak w USA. Nie jest az tak zle, ale b.
    podobnie. Dla przykladu - ceny nieruchomosci spadly juz o 30 - 40 %
    przecietnie, wiekszosc pozyczek na chate (mortgages) jest we
    frankach szwajcarskich z Adjustable Interest Rates (najczesciej
    LIBOR jest the base plus jakis inny procent) ze slabnacym zlotym i
    frankiem idacym w gore niektorym ludziom w Polsce rata miesieczna
    podniosla sie juz o tak przecietnie 600 PLN. Niby nie duzo ale jak
    jestes na budzecie to sporo.

    I pomyslec ze paru tu madrych na tym forum mowi ze nasza edukacja
    jest lepsza niz amerykanska (ja dalej twierdze ze nie ma czegos
    takiego jak system edukacyjny lepszy czy gorszy - to zalezy od
    szkoly, nauczycieli i uczniow). No ale idac dalej tych "ichnim"
    torem myslenia to w sumie trzeba byc niezlym koziolkiem zeby
    podpisac ARM na chalupe w Koziej Wolce i twardo uwazac sie za
    lepszego niz reszta swiata. Ale z drugiej strony to moze tez byc
    objaw kompleksow, ktorych w sumie nie powinnismy miec. I tak sobei
    mysle, ze moze przez te kompleksy jestesmy tak malo otwarci na
    innych i tak malo tolerancyjni wobec innosci...
  • makurokurosek 20.02.09, 10:13
    Aniucha nikt nie mówi, że polska edukacja jest najlepsza, większość
    wypowiadających się twierdzi jedynie, że system edukacji w stanach nie jest tak
    idealny jak to przedstawia maksiu. Zresztą po samych wypowiedziach maksia można
    dojść do tego samego wniosku.
    Bo cóż to za idealny system w którym istnieje tylko kilka szkół i to tylko w
    trzech miastach trzymający jaki taki poziom, w którym bez uprzedniego
    przygotowania się i opanowania materiału uczeń nie jest w stanie zrozumieć
    wykładanego materiału,w którym czternastolatek bez stałego nadzoru rodzica nie
    jest w stanie samodzielnie trzymać stałego poziomu ( wszystkie te wnioski
    wyciągnięte z wypowiedzi maksia).
  • aniucha333 20.02.09, 11:28
    > Aniucha nikt nie mówi, że polska edukacja jest najlepsza, większość
    > wypowiadających się twierdzi jedynie, że system edukacji w stanach
    nie jest tak
    > idealny jak to przedstawia maksiu.

    Alez ja nie twierdze ze ktorys z tych systemow jest lepszy bo po
    prostu nie wierze w przewage zadnego z tych systemow.

    Tylko czytajac wypowiedzi np. Bomba tak wlasnie jest. Jesli by tak w
    100 % bylo to wiekszosc tych tak wspaniale wyksztlaconych by nei
    dala sie wrobic w takie smieszne pozyczki na domy. Wystarczylo by
    sobie samemu w domu wklepac dane w kompa i obliczyc rozne
    scenariusze splaty.

    Kolejna rzecza jest tez i w jednym i w drugim systemie edukacji brak
    wlasciwej edukacji finansowej. Uwazam ze edukacja finansowa jest
    niezywkle potrzebna w szkolach, tak samo jak biologia czy jez. obcy.

    A ostatnio rzecza w tym calym nieruchomosciowym bajzlu na swiecie to
    jest spekulacja i tym ani Polacy ani Amerykanie ani nikt inny
    swiecie nie roznia sie do siebie - czyli do czego prowadzi chciwosc
    i chec latego zysku... W tym kazdy narod i czlowiek sa tacy sami...

    Ale te dywagacje nas poniosly - przynajmniej mnie. lol
  • makurokurosek 20.02.09, 13:14

    > Kolejna rzecza jest tez i w jednym i w drugim systemie edukacji brak
    > wlasciwej edukacji finansowej.

    całkowicie popieram, uważam że każda szkoła niezależnie czy wyższa czy zawodowa
    powinna mieć zarówno zajęcia teoretyczne jak i praktyczne dotyczące podstaw
    ekonomi i prawa, które powinien mieć przedsiębiorca.
    Uważam, że w polska szkoła ma duży problem z łamaniem pewnych ram, z
    wprowadzeniem zajęć praktycznych. zmiany które są potrzebne w polskiej szkole w
    dużej mierze zależą od elastyczności rodziców, tych natomiast trudno zmienić,
    wielu tak jak maksiu widzi w swoich pociechach same superlatywny, nie
    dostrzegając ich prawdziwego potencjału, ich problemów a jakakolwiek sugestia ze
    strony nauczyciela odbierana jest jako atak. Sądzę, że polskiej szkole potrzebna
    jest silna ręka, która pomimo sprzeciwów co niektórych rodziców będzie ja mądrze
    reformowała.
  • maksimum 20.02.09, 22:04
    > całkowicie popieram, uważam że każda szkoła niezależnie czy
    wyższa czy zawodowa powinna mieć zarówno zajęcia teoretyczne jak i
    praktyczne dotyczące podstaw ekonomi i prawa, które powinien mieć
    >przedsiębiorca.

    I tak wlasnie jest w gimnazjum moich dzieci.
    Jest prawo,jest bankowosc i maja wycieczki na Wall Street.
    Dziela sie w klasie na grupy,z ktorych kazda zaklada jakies tam
    przedsiebiorstwo i obserwujac ceny rynkowe sledza jak na swojej
    dzialalnosci wychodza.
  • makurokurosek 20.02.09, 22:14
    chodziło mi o inny program zajęć, to co opisałeś każdy może zrobić korzystając z
    gier komputerowych. Ja miałam na myśli zajęcia które wprowadzają do prowadzenia
    własnego biznesu, na których omawiane jest co i gdzie sie załatwia, sposoby
    rozliczania podatku dochodowego i vat, import z krajów unii jak i krajów nie
    należących do unii, prawo handlowe i prawo spedycyjne, prawa konsumenta,
    wprowadzenie do rachunkowości, zarządzanie zasobami ludzkimi. Czyli wszystko z
    czym styka sie każdy właściciel firmy niezależnie od branży.
  • maksimum 21.02.09, 01:43
    Sprawy otworzenia i prowadzenia biznesu w Stanach sa bardzo proste i
    zalatwia sie je w jeden dzien.Zadnych praw importowo-exportowych nie
    ma ,bo podatkow importowo-exportowych nie ma.Poza tym wszystko inne
    jest tak uproszczone,ze nie potrzeba dyplomu szkoly sredniej by
    prowadzic biznes w USA.
  • maksimum 21.02.09, 01:53
    Kolezanka Moniki z klasy,Joyce zdala do Hunter College H.S.
    webreprints.djreprints.com/wsj_tuition_040104.pdf
    to jest ta 9-ta na liscie amerykanskiej.
    Egzamin wejsciowy jest w 6 klasie a zaczyna sie szkole w 7 klasie.
    Joyce prawdopodobnie tam nie pojdzie,bo do obecnej szkoly IS-187 ma
    10 minut piechota,a do Hunter C HS mialaby ponad 1 godzine pociagiem.
    W obecnej klasie Monika lepiej uczy sie od Joyce,ale zeby byc
    dopuszczonym do tego egzaminu do Hunter liczyly sie stopnie z 5
    klasy podstawowki i tam Joyce byla lepsza z matematyki,co
    zawazylo,bo Monika byla lepsza z angielskiego.
    en.wikipedia.org/wiki/Hunter_College_High_School
  • makurokurosek 21.02.09, 13:19
    W Polsce też nie musisz kończyć szkoły wyższej aby otworzyć własny biznes, w
    obecnej chwili większość fryzjerów, ślusarzy, księgowych jest na własnej
    działalności.

    "Zadnych praw importowo-exportowych nie
    > ma ,bo podatkow importowo-exportowych nie ma"

    Tu nie chodzi tylko o podatek importowo- eksportowy czyli cło ale również, o vat.
    W przypadku gdy korzystasz z jakiekolwiek spedycji niezależnie czy krajowej czy
    międzynarodowej znajomość prawa spedycyjnego jest bardzo pożądana, dzięki temu
    wiesz za co odpowiada przewoźnik, za co odpowiadasz ty, jak wygląda sprawa
    reklamacji i jaki jest tryb reklamacji.
    Widać maksiu, że z prowadzeniem firmy nigdy nie miałeś nic wspólnego.
  • maksimum 21.02.09, 18:58
    > W przypadku gdy korzystasz z jakiekolwiek spedycji niezależnie
    czy krajowej czy międzynarodowej znajomość prawa spedycyjnego jest
    bardzo pożądana, dzięki temu wiesz za co odpowiada przewoźnik, za co
    odpowiadasz ty, jak wygląda sprawa reklamacji i jaki jest tryb
    >reklamacji.

    O tym wszystkim wiesz podpisujac umowe ze spedytorem.

  • makurokurosek 21.02.09, 19:54
    hahaha, nie rozwalaj mnie maksiu. Kiedy ostatni raz podpisywałeś umowę ze
    spedytorem. Wybacz maksiu ale twoja wiedza w tym temacie jest zerowa, więc nie
    wnikaj w tematy na które nie masz nic do powiedzenia. Importuję towar z Włoch,
    Belgii i USA więc przestań pierdzielić, bez znajomości podstaw prawa
    spedycyjnego jesteś ślepcem w lesie.
  • aniucha333 22.02.09, 21:08
    Importuję towar z Włoch,
    > Belgii i USA więc przestań pierdzielić, bez znajomości podstaw
    prawa
    > spedycyjnego jesteś ślepcem w lesie.

    I widisz tym sie USA rozni od Europy ze takie rzeczy sa takie same.
    Tzn masz prawo federalne, a potem stanowe i potem lokalne ale jest
    mnie krajowych zwyczajow, nawykow i tym podobnych. To upraszcza
    wiele rzeczy. No ale nie ma nic zlego w tym ze w Europie jest troche
    inaczej smile

    Druga sprawa jest to ze w USA nie ma VAT-u. To jest "produkt"
    europejski smile
  • makurokurosek 22.02.09, 22:29
    Druga sprawa jest to ze w USA nie ma VAT-u. To jest "produkt"
    > europejski smile


    Nigdy nie byłam w USA wiem natomiast, że w Europie bez znajomości przynajmniej
    podstaw rachunkowości,prawa handlowego, spedycyjnego oraz praw konsumenta bardzo
    łatwo można wpakować się w niezłe tarapaty.
  • maksimum 22.02.09, 23:25
    aniucha333 napisała:

    > Tzn masz prawo federalne, a potem stanowe i potem lokalne ale jest
    > mnie krajowych zwyczajow, nawykow i tym podobnych.

    99% biznesow w takim duzym miescie jak NYC nie ma zadnego kontaktu z innym
    stanem niz NY,wiec te rozne spedycje miedzystanowe czy miedzynarodowe nikogo nie
    interesuja.

    Wiekszosc biznesow w kazdym chyba miescie to sa
    sklepy,kawiarnie,restauracje,taksowki,warsztaty samochodowe itd.
    Polskim ewenementem sa hurtownie,bo w cywilizowanych krajach wszystkie sieci
    handlowe maja swoje wlasne hurtownie.
  • makurokurosek 22.02.09, 23:41
    Firma z którą współpracuję w USA, która jest międzynarodową korporacją wierz mi
    że ma swoich specjalistów od logistyki, ci natomiast muszą znać prawo
    spedycyjne. Nie wszyscy nawet w stanach żyją tylko tym co dotyczy NY city, wielu
    ma trochę szersze horyzonty. Jeżeli firma współpracuje z jakąkolwiek firmą z
    poza stanów musi mieć pojęcie o prawach jakie obowiązują w państwach
    europejskich. NY city to nie pępek świata i po za nim życie również się toczy.
  • maksimum 23.02.09, 00:04
    > NY city to nie pępek świata i po za nim życie również się toczy.

    Ponoc tak,tylko w jakim tempie.
  • makurokurosek 23.02.09, 00:15
    Widzisz maksiu dlatego, ty i prawdopodobnie twoje dzieci również skazany jesteś
    na przegraną, bo zwycięzca musi mieć otwarte horyzonty. Niby od lat mieszkasz w
    stanach, ale pozostała ci ta zaściankowość, typowa dla szaraczków.
  • aniucha333 23.02.09, 10:00

    > Firma z którą współpracuję w USA, która jest międzynarodową
    korporacją wierz mi
    > że ma swoich specjalistów od logistyki,

    Oczywiscie ze maja bo jak firma jest globalna albo chociaz prowadzi
    czesc transakcji z Europa to musi miec i logistyke.

    Ale w Stanach wiekszosc transakcji jest b. podobnie prowadzonych bo
    to jest jeden kraj i nie ma jakis tam razacych roznic tak jak to
    miejsce w Unii. Oczywiscie jesli handlujemy tylko w danym stanie to
    jest to duzo prostsze bo mamy tylko przepisy stanowe i lokalne do
    przestrzegania ale gdy dochodzi do przekroczenia granicy danego
    stanu to wchodza w zycie przepisy federalne i w przypadku handlu
    zunifikowany kod handlowy (UCC - Uniform Commercial Code) ktory ma
    takie same przepisy dla wszystkich stanow i jest prawem nadrzednym w
    takich transakcjach.

    NY city to nie pępek świata i po za nim życie również się toczy.
    >

    Dla ludzie nie z NY tak nie jest ale dla tych NY to tak jest.
    Najbardziej neurotyczne miasto swiata smile Biorac pod uwage mala
    przestrzen na jakiej zyja i ilosc ludzi - nie dziwi mnie to smile
  • aniucha333 22.02.09, 21:10
    >
    > całkowicie popieram, uważam że każda szkoła niezależnie czy wyższa
    czy zawodowa
    > powinna mieć zarówno zajęcia teoretyczne jak i praktyczne
    dotyczące podstaw
    > ekonomi i prawa, które powinien mieć przedsiębiorca.
    > Uważam, że w polska szkoła ma duży problem z łamaniem pewnych ram,
    z
    > wprowadzeniem zajęć praktycznych. zmiany które są potrzebne w
    polskiej szkole w
    > dużej mierze zależą od elastyczności rodziców, tych natomiast
    trudno zmienić,
    > wielu tak jak maksiu widzi w swoich pociechach same superlatywny,
    nie
    > dostrzegając ich prawdziwego potencjału, ich problemów a
    jakakolwiek sugestia z
    > e
    > strony nauczyciela odbierana jest jako atak. Sądzę, że polskiej
    szkole potrzebn
    > a
    > jest silna ręka, która pomimo sprzeciwów co niektórych rodziców
    będzie ja mądrz
    > e
    > reformowała.

    Ale super to ujelas smile
  • maksimum 22.02.09, 23:30
    aniucha333 napisała:

    > > wielu tak jak maksiu widzi w swoich pociechach same >superlatywny, nie
    dostrzegając ich prawdziwego potencjału,

    Bez przesady! Potencjal w wieku 14 lat? Ja nie mialem zadnego pojecia co bede
    robil w zyciu majac 14 lat i nie wymagam tego od syna.
  • makurokurosek 22.02.09, 23:46
    Maksiu jaki ty jesteś ograniczony. Kto tu mówi o świadomości tego co nastolatek
    będzie robił za dwadzieścia lat, stuknij ty sie porządnie młotkiem w
    głowę,jeżeli w ogóle wiesz co to jest młotek.
  • wieczna-gosia 20.02.09, 15:13
    > Alez ja nie twierdze ze ktorys z tych systemow jest lepszy bo po
    > prostu nie wierze w przewage zadnego z tych systemow.
    >

    aniucha nie odebralam cie ani na chwile jako mojego adwersarza. Na tym zdaniu w
    zasadzie moznaby zakonczyc dyskusje. Trudno oczywiscie porownywac dwa kraje w
    ktorych naklady na edukacje sa krancowo rozne. Ale to glownie robi Maks ze
    wskazaniem na to ze w USA jest bajka. Po czym najpierw mu sie wymyka ze w
    zasadzie samemu trzeba dzieciaka cisnac, pozniej, ze w zasadzie jest kilka
    osrodkow gdzie selekcja daje rezultaty i szkoly sa dobre a w innych kombinuj
    albo plac za prywatne. To przepraszam, czym to sie od szkoly polskiej rozni? ze
    jest w USA i w zwiazku z tym jest lepsze?
    Dla mnie nie jest osiagnieciem cywilizacyjnym ani upchniecie 30 uczniow w jednej
    klasie, ani sprowadzenie ich umiejetnosci do zdawania testow w 2,5 minuty, ani
    sprowadzenie wszystkiego do pozycji w rankingu, ani zwalenie calkowitej
    odpowiedzialnosci za postep i edukacje na rodzica. Nie jest dla mnie rowniez
    postepem cywilizacyjnym brak profesjonalistow w edukacji ze wzgledu na niske
    pensje i brak zaplecza edukacyjnego i traktowanie wynikow edukacyjnych per noga.

    Oba systemu maja swoje czarne strony i u obu wynika to z czego innego. Roznica
    polega na tym ze faktycznie w USA sa najlepsze rankingowo szkoly wyzsze a w
    Polsce nie ma i nie sadze aby kiedykolwiek byly.

    nic na to nie poradze ze fanatyzm Maksiuty mi zle robi na trawienie i to nie od
    dzis. I jeszcze ta kreacja na goscia ktory odkryl jedyna sluszna droge w
    odroznieniu od Kowalskiej, Jacka programisty i Lukasza Zbyluta na dodatek. No
    ble po prostu.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 20.02.09, 22:10
    > Po czym najpierw mu sie wymyka ze w zasadzie samemu trzeba
    >dzieciaka cisnac,

    Early bloomers jak B.Gates nie musisz cisnac,bo oni szybko
    przerastaja rodzicow,ale late bloomers musisz cisnac jesli chcesz by
    byly w dobrych szkolach.

    > pozniej, ze w zasadzie jest kilka osrodkow gdzie selekcja daje
    rezultaty i szkoly sa dobre a w innych kombinuj albo plac za
    >prywatne.

    To prawda,bo zeby selekcja zadzialala,to musisz miec do duzy wybor
    uczniow,czyli duzy osrodek miejski.
  • maksimum 21.02.09, 01:58
    > Roznica polega na tym ze faktycznie w USA sa najlepsze rankingowo
    >szkoly wyzsze a w Polsce nie ma i nie sadze aby kiedykolwiek byly.

    Bo najpierw trzeba chciec nasladowac najlepszego,a pozniej tego
    dokonac,zamiast stosowac taktyke podrzucania swin.
  • wieczna-gosia 21.02.09, 22:20
    > Bo najpierw trzeba chciec nasladowac najlepszego,a pozniej tego
    > dokonac,zamiast stosowac taktyke podrzucania swin.

    nie, po prostu najpierw nalezy zaczac inwestowac w nauke i osrodki naukowe a to
    sie w polsce nie stanie. Mrowka slonia nie ma co nasladowac.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 21.02.09, 22:40
    wieczna-gosia napisała:

    > nie, po prostu najpierw nalezy zaczac inwestowac w nauke i osrodki naukowe a to
    > sie w polsce nie stanie. Mrowka slonia nie ma co nasladowac.
    --------
    Poziom nauczania w 90% mozna podniesc bez zadnych nakladow finansowych.
    Zwykla dobra organizacja,poparta selekcja.

    Dlaczego na Staten Island nie ma ani jednego bardzo dobrego gimnazjum
    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Staten+Island&sortby=NYSA_MATH&tab=acad
    a na Brooklynie ich nie brakuje:
    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Brooklyn&sortby=NYSA_MATH&tab=acad
    Zwykla selekcja czyni cuda.
  • wieczna-gosia 23.02.09, 00:04
    nie maksiu zupelnie sie z toba nie zgadzam. Ale wycofuje sie gdyz najwyrazniej
    pomyslales ze gdyby bylo wiecej kasy chcialabym wprowadzic w Polsce system
    amerykanski- nie, sloneczko nie chcialabym smile niezaleznie od ilosci kasy w
    edukacji.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 23.02.09, 02:31

    > pomyslales ze gdyby bylo wiecej kasy chcialabym wprowadzic w Polsce system
    amerykanski- nie, sloneczko nie chcialabym smile niezaleznie od >ilosci kasy w
    edukacji.
    ---------
    No wiec jeszcze raz,tym razem wolno i wyraznie.
    Kasa nie ma nic wspolnego z wprowadzeniem dobrze funkcjonojacego systemu
    edukacji w Polsce czy gdziekolwiek indziej.
  • bomba001 20.02.09, 16:35
    aniucha, moze ja ci wyraznie zaznacze, zebys zrozumiala i przestala sobie
    szastac moim nikiem. nie jestem rowniez zainteresowana twoja odpoweidzia.

    nie ma idealnego systemu, zgadzam sie z toba w calej rozciaglosci.
    majac wybor wybralam z wielu przyczyn system polski. i ciesze sie, ze tak
    zrobilam. aczkolwiek zdaje sobie sprawe z jego niedoskonalosci, jest ich wiele.
    i po prostu problemow.
    zeby nie bylo, mysle ze ty jeszcze problemow nie jestes w stanie zrozumiec, bo
    jak rozumiem to dziecka w szkole nie masz. troszke inaczej jest jak sie
    przerabia ten temat z pierwszej reki, nabiera sie pokory i zmienia sie punkt
    widzenia.
    my jesteśmy jak na razie bardzo zadowoleni z poziomu edukacji naszego syna. czym
    moze jestesmy pozytywnie zaskoczeni.

    i nie bije piany na forach, bo system jest zly, bo mam z zyciem problemy. jak
    jest zly, to mozna: 1/wykorzystac co w nim najlepsze, starac sie go dostosowac
    do swoich potrzeb, 2/brac aktywny udzial w zmianach (np przez lobbujac),
    3/wybrac system w innym np karaju, ktory nam odpowiada

    zycze bardziej konstruktywnego podejscia do zycia.
    ps ten post nie wymaga twojej odpowiedzi


    --
    tak mi sie nie chce....
  • aniucha333 23.02.09, 14:04
    > aniucha, moze ja ci wyraznie zaznacze, zebys zrozumiala i
    przestala sobie
    > szastac moim nikiem.

    Nie szastam ale jak sie wypowiadasz na forach publicznych to nie
    miaucz ze ktos cie zacytuje.

    > zeby nie bylo, mysle ze ty jeszcze problemow nie jestes w stanie
    zrozumiec, bo
    > jak rozumiem to dziecka w szkole nie masz. troszke inaczej jest
    jak sie
    > przerabia ten temat z pierwszej reki, nabiera sie pokory i zmienia
    sie punkt
    > widzenia.

    tak to prawda ze moje dziecko nie chodzi jeszcze do szkoly. Ale
    chodzi na roznego rodzaju zajecia i to akurat moge porownac. Jak i
    tez moge porownac moje wlasne doswaidczenia ze studiow i tak tez
    robie.

    > i nie bije piany na forach, bo system jest zly, bo mam z zyciem
    problemy.

    Ja tego nie robie bo zla nei jestem a wrecz przeciwnie jestem b.
    zadowolona ostatnio. Chociazby z mojego dziecka drugiego udanego
    koncertu ostatnio smile Duma matczyna mnie rozpiera i duma z samej
    szkoly do ktorej moje dziecko chodzi. Poziom nauki gry na
    instumentach jest tak zaskakujaco wysoki, ze jesli to tak dalej
    pojdzie to moi drodzy nasz kochany kraj bedziec miec nie paru ale
    rzesze wybitnych skrzypkow, pianistow i flecistow swiatowej miary smile

    oki - nie udawaj gleboko oburzonej bo sama swoimi "dziwnymi" postami
    wywolalas burze w szklance mowiac o wyzszosci jednej rasy nad inna.
    Sorry za porownanie ale mi to jakims neonazizmem zalecialo. I na tym
    polega urok zycia w demokracji, ze mamy wolnosc wypowiedzi i tak jak
    i ty tak i ja mamy prawo powiedziec co myslimy.

    > zycze bardziej konstruktywnego podejscia do zycia.

    I tobie rowniez.

    > ps ten post nie wymaga twojej odpowiedzi

    ani ten smile
  • maksimum 20.02.09, 21:49
    > Bo cóż to za idealny system w którym istnieje tylko kilka szkół i
    >to tylko w trzech miastach trzymający jaki taki poziom,

    Bardzo dobrych szkol jest duzo w USA i wszystko zaczyna sie i konczy
    na dobrej organizacji szkolnictwa w danym stanie i miescie.
    webreprints.djreprints.com/wsj_tuition_040104.pdf

    Tak sie sklada,ze najlepsza szkola w USA jest wlasnie na
    Brooklynie ,a inne jej podobne sa w NYC i Bostonie i okolicach.
  • makurokurosek 20.02.09, 22:07
    Zaprzeczasz sam sobie. Może wypisuj sobie na kartce wszystkie swoje idiotyzmy
    abyś się później nie ośmieszał sam je obalając. Według zacytowanej przeze mnie
    twojej wypowiedzi w całych stanach tylko w trzech miastach szkolnictwo jest na
    jakim takim poziomie.

    " maksimum 18.02.09, 21:51 Odpowiedz
    wieczna-gosia napisała:

    > no prosze wyjechal chlopak i nie padl na twarz przed systemem czyli >jednak
    jest to mozliwe- patrz Maks i ucz sie smile
    ----------
    Mozliwe tez jest,ze on nie zna systemu.
    Amerykanski system edukacyjny w dobrym wydaniu jest w
    NYC,Bostonie(jako-tako),San Fran-San Jose,a w slabszym wydaniu w LA i Dallas.
    O takich miastach jak Detroit czy Washington DC to z miejsca zapomnij.
    W Seattle Gates chodzil do szkoly prywatnej. "

  • maksimum 21.02.09, 01:38
    > Zaprzeczasz sam sobie.

    Twoim snem jest by mnie na tym zlapac,ale ci sie nie udaje.
    Bill Gates chodzil do bardzo dobrej szkoly,ale byla to szkola
    prywatna w Seattle,a ja caly czas mowie o organizacji szkolnictwa
    publicznego.
  • wieczna-gosia 21.02.09, 08:01
    Maksiu ty jestes Amerykain pelna geba, ty masz takie kalki jezykowe jakbys sie
    tam urodzil i akcent masz pewnie jak kazdy mieszkaiec ju es ej, co ma syna w
    bruklin tek smile
    Ty nam caly czas probujesz pokazac jak w ju es ej z nauka jest super i klekajcie
    narody, a tymczasem ja specjalnie nie widze powodu. OK, masz syna w fajnej
    szkole z nju jorku, bardzo sie ciesze, naprawde. Ryles sie z nim do egzaminow,
    robisz jego zadania, chapeau bas (to po francusku, wyguglaj sobie). Masz rownie
    zdolna, a przepraszam zdolniejsza corke, szkoda troche bo w koncu dziewczyny to
    najlepsze sa do rodzenia, no ale mowia ze Condi tez byla kobieta wiec kto wie.....
    Co to ma wspolnego z systemem amerykanskim w ogole? To ze sikasz po gaciach z
    powodu szkoly i mozliwosci i rozpisujesz sie jak to uczysz dzieci sam bo inaczej
    nie dalyby rady- to wszystko swiadczy raczej oi slabosciach systemu
    amerykanskiego. Jak rowniez i polskiego, bo tu tez sa szkoly swietnie i szkoly
    slabe, jest selekcja w wiekszych miastach i urawnilowka w mniejszych, no slowem
    o zzo chodzi?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 21.02.09, 18:20
    > uczysz dzieci sam bo inaczej
    > nie dalyby rady- to wszystko swiadczy raczej oi slabosciach systemu
    > amerykanskiego.
    ------
    Problemem jak wszedzie chyba sa zwiazki zawodowe.
    Jedna uczennica w klasie Moniki juz powiedziala matematyczce,ze
    slabo uczy i zrobila sie z tego wielka awantura.
    Niestety nauczyciele Chinczykom nie bardzo moga podskoczyc,bo jest
    ich wiekszosc w szkole.
    Problem jest w tym,ze tej slabej nauczycielki nie mozna zwolnic,bo
    kontrakt jest podpisywany na kilka lat i ZZ jej caly czas bronia.
    Tak jak jest wolny przeplyw uczniow do najlpeszych szkol,tak nie ma
    wolnego przeplywu nauczycieli do najlepszych szkol.
    Dyrekcja w tym najlepszym JH na Brooklynie jest mocno zamulona i tez
    nie mozna ich ruszyc.
  • makurokurosek 21.02.09, 11:31
    ",a ja caly czas mowie o organizacji szkolnictwa
    > publicznego."

    Ależ ja również. Najpierw piszesz jaki zajebisty jest system edukacji w stanach,
    po czym piszesz że ten system jest tylko zajebisty w trzech miastach. Albo więc
    stany maja tylko trzy miasta, a reszt terenu jest wyludniona, albo w pozostałych
    miastach system edukacji sie nie sprawdza, co by znaczyło że jest on do dupy.
  • babcia47 20.02.09, 16:48
    ceny nieruchomosci spadly juz o 30 - 40 %
    tylko w duzych miastach..na tzw. prowincji jest to spadek ponizej
    10% często 3-4%..a kredytów hipotecznych wcale nie mniej niz w
    metropoliach..za to na pewno na nizsze kwoty. Podniecamy się obecnym
    wzrostem franka ale jakoś nikt nie litował się nad bankami gdy frank
    kosztował ponizej 2,- a ceny nieruchomosci były bardzo wysokie..to
    co teraz kredytobiorcy zapłaca wiecej..przez kilka lat płacili
    mniej..bo np 2004/5 kurs równiez wahał koło 3,-..i przez kilka lat
    płacili nizsze raty..inna rzecz, ze pewnie jedynie sie z tego
    cieszyli i wykorzystywali oszczędnosci na bieżące wydatki..a trzeba
    je było zainwestować..teraz by było z czego dokładać..współczyję
    jedynie tym, którzy wzięli kredyt przy kursie 1,9..ale zanim wzieli
    wtedy kredyt powinni prześledzic kursy, poradzic kogos mądrego i się
    porządnie zastanowić
    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest
    wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na
    które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
  • aniucha333 23.02.09, 10:21
    Podniecamy się obecnym
    > wzrostem franka ale jakoś nikt nie litował się nad bankami gdy
    frank
    > kosztował ponizej 2,- a ceny nieruchomosci były bardzo wysokie..

    Nie mozna litowac sie na instytucjami ktore maja lichwiarskie stopy
    procentowe na karty kredytowe, zyja z roznic na kursach walutowych,
    narzucaja warunki umow z ktorych kredytobiorca jest strona wrecz
    poszkodowana, czerpia zyski z tych najbardziej potrzebujacych a
    potem jak dostana po tylku z powodu inwestowania w instrumenty
    pochodne czy duzych roznic kursowych na ktorych traca
    pieniadze "placza" o pomoc rzadowa albo mysla o zamknieciu interesu.

    inna rzecz, ze pewnie jedynie sie z tego
    > cieszyli i wykorzystywali oszczędnosci na bieżące wydatki..a
    trzeba
    > je było zainwestować..

    tak ludzka natura niestety...

    ale zanim wzieli
    > wtedy kredyt powinni prześledzic kursy, poradzic kogos mądrego i
    się
    > porządnie zastanowić

    prawdopodobnie radzili madrych doradcow finansowych ktorzy i tak
    wiedzieli nie duzo wiecej niz oni smile




  • kagrami 21.02.09, 08:52
    www.wynikiegzaminow.pl/2007/

    W Polsce też są rankingi, oto jeden z nich.
    W niektórych ocenia się szkoły wg średniej wyników z egzaminu (zdarza się, że
    wczesniej dzieci są "tresowane" z testów). Są też rankingi określające, że w
    danej szkole promuje się najlepszych, a nie wyrównuje do średniej. Wystarczy
    poszukać w internecie.
  • maksimum 21.02.09, 18:27
    Ta szkola jest 100m od mojego miejsca zamieszkania w Ozarowie.
    www.wynikiegzaminow.pl/2007/cke_2007.jsp?id=167128_gm
    I pewno tam dzieciaki by chodzily,gdybysmy wrocili.
    W sumie jest to mala szkolka,choc widzialem tam boisko do kosza.
  • kagrami 21.02.09, 19:03
    Jestem pod ogromnym wrażeniem!!! big_grin
    Obok mnie nie ma AŻ TAK dobrej szkoły.
  • kagrami 21.02.09, 19:09
    Ciekawe też jak miarodajne są te wyniki przy tak małej liczbie uczniów w
    szkole... Jak myślicie, czy nauczyciele trochę nie pomagają przy pisaniu? wink
    Znam szkołę, w której dzieci ćwiczą przed egzaminem, robią dużo testów
    przykładowych. To tak jak z robieniem testów na IQ - po "treningu" pisze się
    łatwiej.
    ??
  • maksimum 21.02.09, 21:56
    kagrami napisała:

    > Ciekawe też jak miarodajne są te wyniki przy tak małej liczbie >uczniów w
    szkole...

    Widzialem te dzieciaki i rzeczywiscie wygladaja na myslakow.
    Przy malej ilosci uczniow w klasie musisz miec lekcje zawsze odrobione i byc
    dobrze przygotowanym.


    > Jak myślicie, czy nauczyciele trochę nie pomagają przy pisaniu? wink
    > Znam szkołę, w której dzieci ćwiczą przed egzaminem, robią dużo testów
    przykładowych. To tak jak z robieniem testów na IQ - po >"treningu" pisze się
    łatwiej. ??

    Mysle,ze w kazdej szkole nauczyciele staraja sie by uczniowie wypadli jak
    najlepiej,ale "pomaganie" jest bez sensu i przyszlosci.
  • maksimum 21.02.09, 22:30
    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Staten+Island&sortby=NYSA_MATH&tab=acad
    Kuzyni mieszkaja na Staten Island,ktora jest 0,5 mln dzielnica NYC i zaczynaja
    szukac gimnazjum dla swojej corki,a ze sa niekumaci,to pokazalem im jak to sie robi.
    I co sie okazuje?
    Jest tam 4 czy nawet 5 sredniej jakosci szkol i to niedaleko siebie i ..........
    wydzial edukacji nie wpadl na pomysl,by wzorem Brooklyna zrobic jeden egzamin do
    tych 5-ciu szkol i dzieciaki z najl;epszymi wynikami wysylac do jednej wybranej
    itd wg wynikow.
    W Ozarowie sa troche madrzejsi i przy tylko dwoch gimnazjach w jednym
    zgromadzili tych najlepszych,a drugie jest dla wszystkich pozostalych.
    Gdyby tak nie zrobili,to na pewno czesc dzieciakow poszlaby do szkol w
    Warszawie,zamiast byc w jakims jednym z dwoch srednich gimnazjow w Ozarowie.
  • wieczna-gosia 21.02.09, 22:13
    pisac testy po prostu trzeba sie nauczyc. nie sadze by nauczyciele pomagali przy
    pisaniu, natomiast zrobienie x testow zalatwia sprawe.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 21.02.09, 22:45
    wieczna-gosia napisała:

    > pisac testy po prostu trzeba sie nauczyc. nie sadze by nauczyciele >pomagali
    przy pisaniu, natomiast zrobienie x testow zalatwia sprawe.
    ---------
    Nie kazdego uda sie wszystkiego nauczyc,bo Kowalska bylaby w najlepszej
    szkole,bo ona ryje niemal bez ustanku.
    Przed testami do Brooklyn Tech miala je opanowane na pamiec,a gdy przyszedl
    egzamin jednak dala ciala.
  • maksimum 21.02.09, 21:51
    kagrami napisała:

    > Jestem pod ogromnym wrażeniem!!! big_grin
    > Obok mnie nie ma AŻ TAK dobrej szkoły.

    Bo to jest nieduza szkola,w samym centrum Ozarowa.
  • makurokurosek 21.02.09, 22:00
    To ty nie wiesz, że wszystko co ma związek z maksiem musi być najlepsze, a
    jeżeli nie jest to maksiu dorobi odpowiednią teorię i już będzie najlepsze
  • wieczna-gosia 21.02.09, 22:15
    jestem w szoku w jakiej podstawowce i w jakim gimnacjum mialam dzieci smile i nadal
    bede w takim razie olewac rankingi smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 21.02.09, 22:42
    wieczna-gosia napisała:

    > jestem w szoku w jakiej podstawowce i w jakim gimnacjum mialam >dzieci smile i
    nadal bede w takim razie olewac rankingi smile
    --------
    Czy twoje dzieci nie maja dysortografii?
  • wieczna-gosia 21.02.09, 23:46
    a co?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 22.02.09, 00:31
    Po co bedziesz ich pchac do najlepszych szkol zeby sie stresowaly?
  • wieczna-gosia 23.02.09, 00:01
    a kto powiedzial ze moje dzieci sa dysortografami- to raz.
    nie pcham ich do najlepszych szkol gdyz to nie lezy w mojej naturze one sie tam
    pchaja i to mimochodem w dodatku to dwa.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 23.02.09, 02:28

    > nie pcham ich do najlepszych szkol gdyz to nie lezy w mojej naturze >one sie
    tam pchaja i to mimochodem w dodatku to dwa.

    Moje dzieci tez same sie pchaja do najlepszych szkol,a ja im w tym tylko pomagam.
  • makurokurosek 23.02.09, 08:22
    Rozumiem, że ten czternastolatek kiepski z matmy sam sie pcha na ekonomię,
    dwunastoletnia córka tez sama sie pcha do tenisa. HALO CZY TY MASZ ROZDWOJENIE
    JAŹNI.

    Wycofujesz sie z tego co powiedziałeś.

    "Ja z siostra skonczylismy SGPiS
    i syn prawdopodobnie pojdzie tym sladem,ale corka juz na pewno nie."

    "> jezeli zapisywanie czternastoletniego syna, bez jego wiedzy, na
    zajęcia wyrównawcze nazywasz prośbą o pomoc, to chyba mamy inną
    >wizję tej prośby.

    Ktos tu musi podjac meska dycyzje,a to jest przeciez 14 letnie
    dziecko. "

    "14-latek jeszcze ojca
    nie przerosl umyslowo i nie ma prawa podejmowac decyzji,ktore nie
    beda najlepsze dla niego. "

    "A co trenuje,bo ja zmuszam corke do tenisa? "
  • maksimum 23.02.09, 23:22
    > Rozumiem, że ten czternastolatek kiepski z matmy sam sie pcha na
    >ekonomię,

    On byl kiedys kiepski z matmy,a teraz jest jednym z najlepszych z
    matmy i na razie nigdzie sie nie pcha,ale mysle ze wybiore dla niego
    ekonomie.

    > dwunastoletnia córka tez sama sie pcha do tenisa. HALO CZY TY MASZ
    >ROZDWOJENIE JAŹNI.

    Ona wrecz nie lubi tenisa,ale tak samo nie lubi innych sportow,wiec
    zmuszam ja do tenisa.Ostatnio gralismy tez w kosza.
    To ze ona nie chce chodzic do parku i grac w tenisa,to nie znaczy,ze
    ja mam to zaakceptowac.Wreszcie ja tu rzadze ,a nie ona.
  • makurokurosek 24.02.09, 08:21
    To nie pierdziel, że dajesz im jakiś wolny wybór, bo żadnego wyboru im nie
    dajesz. Ot pan i władca postanowił, a małpki maja skakać jak im pan zagrał.
  • maksimum 24.02.09, 19:03
    makurokurosek napisała:

    > To nie pierdziel, że dajesz im jakiś wolny wybór,

    To wreszcie co,12 letnia dziewczyna wie lepiej ode mnie co robic
    zeby wyjsc na czlowieka?

    > bo żadnego wyboru im nie dajesz.

    W wiekszosci wypadkow podejmuja trafne decyzje,ale czasami trzeba je
    naprowadzic na najlepsza droge.

  • makurokurosek 24.02.09, 20:39
    > To wreszcie co,12 letnia dziewczyna wie lepiej ode mnie co robic
    > zeby wyjsc na czlowieka?

    Dwunastolatka zdecydowanie wie lepiej od ciebie co ją bawi, a co ja wkurza, co
    ją interesuje, a co nudzi.
    Zarówno dwunastolatka jak i czternastolatek mają prawo podejmować samodzielne
    decyzje odnośnie tego jaki sport chcą uprawiać i czy w ogóle poza zajęciami z wf
    chcą jakiś sport uprawiać, na jakie kółka zainteresowań chcą chodzić, jaki
    kierunek kształcenia chcą wybrać.

    "W wiekszosci wypadkow podejmuja trafne decyzje,ale czasami trzeba je
    > naprowadzic na najlepsza droge."

    Trafne, bo odpowiadające twojemu wyborowi, a co ty jesteś Bogiem że wiesz co dla
    nich jest trafnym wyborem.
    Nie masz pojęcia o tym czego potrzeba twoim dzieciom, one są po to by spełniać
    twoje zachcianki i twoje ambicje, ty nawet nie wiesz co je interesuje bo nigdy
    ich nie słuchasz, bo dla ciebie i tak nie mają nic ciekawego do powiedzenia.
    Jesteś despotycznym, emocjonalnie chorym człowiekiem który niszczy życie swoich
    dzieci nie pozwalając im dorosnąć i rozwinąć skrzydeł.
  • maksimum 24.02.09, 23:43
    > Dwunastolatka zdecydowanie wie lepiej od ciebie co ją bawi, a co
    >ja wkurza, co ją interesuje, a co nudzi.

    A jak ja bawi siedzenie 6 godzin dziennie na komputerze,to
    powinienem jej pozwolic,bo wycieczka do parku i gra w tenisa moga
    poczekac az ukonczy 18 lat?

    > Zarówno dwunastolatka jak i czternastolatek mają prawo podejmować
    samodzielne decyzje odnośnie tego jaki sport chcą uprawiać i czy w
    ogóle poza zajęciami z wf chcą jakiś sport uprawiać, na jakie kółka
    >zainteresowań chcą chodzić, jaki kierunek kształcenia chcą wybrać.

    U Ciebie w domu tak i w Polsce rowniez,ale ja dlatego wyjechalem z
    Polski zeby tego srodowiska uniknac.

    > Trafne, bo odpowiadające twojemu wyborowi, a co ty jesteś Bogiem
    >że wiesz co dla nich jest trafnym wyborem.

    Zgadza sie.

    > Jesteś despotycznym, emocjonalnie chorym człowiekiem który niszczy
    >życie swoich dzieci nie pozwalając im dorosnąć i rozwinąć skrzydeł.

    I najciekawsze jest to,ze inteligentne i chodzace do dobrych szkol
    moje dzieci calkiem inaczej oceniaja mnie niz Ty.
    Jestem wiecej niz pewien,ze nie chcialyby miec Ciebie za matke.
  • makurokurosek 25.02.09, 00:27
    A jak ja bawi siedzenie 6 godzin dziennie na komputerze,to
    > powinienem jej pozwolic,bo wycieczka do parku i gra w tenisa moga
    > poczekac az ukonczy 18 lat?

    Tak nisko cenisz swoje dzieci?

    I najciekawsze jest to,ze inteligentne i chodzace do dobrych szkol
    > moje dzieci calkiem inaczej oceniaja mnie niz Ty.


    A co maja mówić,doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że własne zdanie grozi
    dezaprobatą tatusia, a w efekcie zamknięciem dopływu gotówki i studiów. Jeżeli
    twój syn nie zgodzi się na kierunek wybrany przez ciebie, to zaszantażujesz go
    kasą, bo to przecież ty jesteś panem i władcą i nie będziesz wydawał kasy na
    głupie fanaberie szczeniaka.

    "> Jestem wiecej niz pewien,ze nie chcialyby miec Ciebie za matke. "

    Ja natomiast uznałabym za swoja porażkę, wychowanie dzieci na pozbawione
    własnego zdania, własnych pasji, bezbronne i nieprzystosowane do życia kaleki
    emocjonalne.
  • maksimum 25.02.09, 06:03
    > Jeżeli twój syn nie zgodzi się na kierunek wybrany przez ciebie,
    >to zaszantażujesz go kasą, bo to przecież ty jesteś panem i władcą
    >i nie będziesz wydawał kasy na głupie fanaberie szczeniaka.

    Juz za rok syn ma wybierac swoj kierunek w liceum i jak na razie
    pojecia nie ma,co wybierze.Domyslam sie,ze czeka az ja mu wybiore.
    Ze studiami pewno bedzie to samo,bedzie szczesliwy,jak ja mu wybiore
    kierunek studiow.
    Nie rozumiesz,ze on ma tak samo jak ja,mnie nie interesowa szkola,a
    zaczalem sie uczyc dopiero na studiach,a poszedlem na te same studia
    co siostra.Do szkol tez chodzilem tych samym co moja starsza siostra.
  • azile.oli 25.02.09, 00:31
    Ja się zazwyczaj nie zgadzam z maximum, ale w kwestii tych zajęć
    ruchowych ma trochę racji. Pewnie, że nie należy dziecka zmuszać,
    ale świat się zmienia i dzieci, które poświęcają sporo czasu na
    zajęcia powiedzmy, intelektualne, powinny mieć trochę ruchu. Ja nie
    cierpiałam żadnego sportu i w życiu nikt by mnie nie zmusił do jego
    uprawiania, ale tak naprawdę, to go uprawiałam , sama o tym nie
    wiedząc np grając z koleżankami w siatkówkę czy w kosza. Teraz to
    jeszcze może chłopcy w piłę zagrają, ale większość koleżanek mojej
    córki poza w-f-em się wogóle nie rusza. I tu rodzic mógłby, a nawet
    powinien coś zasugerować, nie narzucać, dać wybór, ale jednak...
    Moje dzieci połknęły sportowego bakcyla, aczkolwiek dyscypliny
    uległy zmianie i nie wykluczam, że mogą ulec ponownie.
    Dziecko nie powinno być zmuszane do uprawiania sportu, ale w
    motywowaniu i zachęcaniu nie widzę nic złego. A jak się córka
    maximum nie mogła zdecydować, to ojciec wybrał za nią. Ostatecznie,
    jeśli nie będzie chciała grać w tenisa to może sobie wybrać inną
    dyscyplinę, mam nadzieję, że tata zaakceptuje. Nie popieram
    zmuszania, ale też chcę, aby dziecko w wolnym czasie robiło coś
    konstruktywnego. Przecież sport może być niezłą zabawą, podobnie jak
    np taniec. W żadnym razie nie patrzyłabym spokojnie, jak 12-latka
    siedzi kilka godzin przed kompem i tak codziennie. Dziecko ma prawo
    do czasu wolnego, ja nad moimi nie sterczę,ale jak z nudów zaczynają
    się głupoty lęgnąć, to już dobrze nie jest.
    A tak z własnego doświadczenia : niech dzieci trenują, ale rodzice w
    tym czasie niech się trzymają z daleka od boisk czy sal
    treningowych. Od tego są trenerzy, instruktorzy i rówieśnicy.
    Moje dzieci uwielbiają sport, ale tatuś ma się trzymać z daleka.
    Trener córki wywala rodziców, natomiast syn opowiada, że ilekroć
    ojciec jest na sali , to do kosza nie może trafić, choć zwykle ma
    wsady raz za razem. Mąż nie siedzi u niego na treningach, ale
    czasami wpada, jako były zawodnik do kolegów. Mojego syna szlag
    trafia, ilekroć tatuś zaczyna go szkolić. Żeby było ciekawiej - ja
    moim dzieciom zupełnie nie przeszkadzam, mogę sobie patrzeć do
    woli , bo się nie wtrącam.
  • makurokurosek 25.02.09, 00:42
    zmuszanie może przynieść tylko jeden efekt, znienawidzenie sportu
  • maksimum 25.02.09, 06:20
    makurokurosek napisała:

    > zmuszanie może przynieść tylko jeden efekt, znienawidzenie sportu

    No wiec na poczatku corka robila to co mowisz i wysylala pilki w
    okoliczne drzewa,ale jak jej powiedzialem ,ze Kowalska placila po 60
    doll za godzine by mlodsza corke nauczyc grac,to nagle zmadrzela i
    teraz sama sie garnie do tenisa.
  • maksimum 25.02.09, 06:18
    > A jak się córka
    > maximum nie mogła zdecydować, to ojciec wybrał za nią.

    Ona pomyslow to ma duzo wiecej ode mnie,kiedys sama wymyslila,ze
    chce na deskorolce jezdzic i zeby jej kupic na urodziny.
    Ja chcialem,zeby syn jezdzil,a wyszlo na to,ze corka zaczela jezdzic.
    Corka nie jest niemota i ma niezle predyspozycje,bo mamuska biegala
    troche na Skrze.
    Monika bardzo dobrze jezdzi na lyzwach i nie to zeby sie
    uczyla,zalozyla lyzwy i pojechala.Zero upadkow.Gra w ping-
    ponga,zaczyna w tenisa,niezle jezdzi na rowerze,grala kiedys w
    kosza,niezle plywa.Chodzila na rozne tance,ale wybilem je jej z
    glowy.Chciala jeszcze na jakies walki wrecz chodzic,jakies kung-fu
    czy cos takiego i tez wybilem jej to z glowy.Na tance chodzila
    prawie 2 lata,a na kung-fu byla tylko raz.

    > W żadnym razie nie patrzyłabym spokojnie, jak 12-latka
    > siedzi kilka godzin przed kompem i tak codziennie.

    Ona jest rzeczywiscie dobra w te klocki i uczy starszego syna
    obrobki zdjec,video itd.
    Doszlo do tego,ze najmlodsze dziecie w domu uczy wszystkich jak
    pracowac na komputerze,choc syn ma komputery jako zajecie
    obowiazkowe w szkole.
    My jak chodzimy grac w kosza w parku,to zazwyczaj tak wybieramy,ze
    syn gra przeciwko mnie,bo on jest jedyny dzieciak w grupie doroslych
    i jak ja bede gral przeciwko niemu,to nie bede go faulowal.
    Syn lubi grac z doroslymi,bo tych w swoim wieku najczesciej ogrywa.
  • makurokurosek 25.02.09, 12:22
    Czyli jak zwykle, jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Twoja córka
    sama mogłaby wybrać zajęcia sportowe które jej odpowiadają, ale za nie musiałbyś
    płacić, taniej więc wychodzi zmuszać ją do tenisa za którym nie przepada.
    Nie rozumiem taki luksus w Ameryce, a ty musisz na dzieciach oszczędzać, żenada.
    Rozumiem, że kowalska spełnia u was taką rolę edukacyjną, ucz się bo będziesz
    głupsza od Kowalskiej, ćwicz bo będziesz grubsza od Kowalskiej. Super podejście
    do kontaktów międzyludzkich.
  • azile.oli 25.02.09, 13:54
    A tym razem zgodzę się, jak rzadko, z makurokurosek. Z reguły
    nastolatki traktują jakiekolwiek treningi pod okiem rodzica jak
    dopust boży. Naprawdę, warto zapłacić za lekcje z instruktorem.
    Ojciec ma tendencję do wiecznego poprawiania, dawania za przykład
    pozytywny bądź negatywny Kowalskiej. Ojciec przy lekcjach, ojciec -
    trener, szczerze powiedziawszy udusić się można. Mój mąż jest takim
    polskim maximum , jeśli chodzi o sport, więc musiałam go skutecznie
    odsunąć, bo potrafił dzieciom popsuć każdą przyjemność. Na szczęście
    do nauki się nie wtrąca, tu dyskretnie czuwam ja. Naprawdę, ojciec
    uczący się z dziećmi, ojciec partner do gry w kosza, ojciec
    nadzorujący grę w tenisa - jak dla mnie horror. I to wszystko w
    dobrych intencjach. Uświadomić sobie tylko trzeba jedno - życia za
    dzieci nie przeżyjemy. Tak naprawdę nie można się zastawiać hasłem,
    że syn jest taki jak ojciec w jego wieku. Moim zdaniem on woli się
    poddać wyborowi ojca, bo przypuszczam, że gdyby jego własny różnił
    się od wyboru rodziciela, to musiałby ustąpić. Wcale nie jest
    powiedziane, że syn mierzyłby do szkół , stojących najwyżej w
    rankingu. Bo rankingi sobie, a życie sobie. W każdym razie ja nie
    chcę, aby moje dzieci dokonywały wyboru szkół , kierując się głównie
    tym, czego ja od nich oczekuję. Nie mam parcia na sukces, moje
    dzieci też nie, a jakoś tak się składa, że te sukcvesy odnoszą. Może
    dlatego, że nie czują presji rodziców?
  • maksimum 25.02.09, 17:45
    > Naprawdę, warto zapłacić za lekcje z instruktorem.
    > Ojciec ma tendencję do wiecznego poprawiania, dawania za przykład
    > pozytywny bądź negatywny Kowalskiej.

    Kowalska placila po 60 doll za lekcje tenisa i mniej umie niz
    Monika.Trener nie ma podejscia indywidualnego,bo ma grupe 5-6
    dzieci.Nawet gdy gra sam na sam z Kowalska,to nie wytknie jej bledow
    lecz bedzie caly czas chwalil,a dzieciak bedzie myslal ze wszystko
    robi dobrze.

    > Ojciec przy lekcjach, ojciec -
    > trener, szczerze powiedziawszy udusić się można.

    Zalezy od umiejetnosci wychowawczych.Syn mial na poczatku
    zahamowania,a pozniej mnie powiedzial,ze bylem jego najlepszym
    nauczycielem.Nadrobic zaleglosci z 2 lat w 6 tygodni nie jest tak
    latwo,a te zaleglosci byly spowodowane brakiem indywidualnego
    podejscia w szkole do dziecka.

    > Mój mąż jest takim polskim maximum , jeśli chodzi o sport, więc
    musiałam go skutecznie odsunąć, bo potrafił dzieciom popsuć każdą
    >przyjemność.

    Moje dzieci tez na poczatku sie buntowaly,a teraz chetnie ze mna
    chodza do parku.Masz cos za cos,jesli towarzystwo kolegow i
    kolezanek jest nieciekawe,to lepiej pograc z ojcem.

    > Na szczęście
    > do nauki się nie wtrąca, tu dyskretnie czuwam ja. Naprawdę, ojciec
    > uczący się z dziećmi, ojciec partner do gry w kosza, ojciec
    > nadzorujący grę w tenisa - jak dla mnie horror.

    W pewnym momencie zauwazylem,ze syn potrzebuje kogos lepszego do gry
    w tenisa i ja znalazlem mu partnera(studenta Brooklyn College) bo on
    jest za niesmialy by to zrobic.Teraz gram z corka i nawet nie
    przygladam sie jak oni graja,bo obaj sa dosc ambitni.

    > I to wszystko w
    > dobrych intencjach. Uświadomić sobie tylko trzeba jedno - życia za
    > dzieci nie przeżyjemy. Tak naprawdę nie można się zastawiać
    >hasłem, że syn jest taki jak ojciec w jego wieku.

    Moj ojciec tez mnie sporo rzeczy nauczyl,ale on byl calkiem inny niz
    ja.Ja wszedlem w matke,a moja siostra w ojca i z wygladu i z
    charakteru.U mnie natomiast dzieci sa bardziej podobne do mnie z
    wygladu i charakteru.

    > Wcale nie jest powiedziane, że syn mierzyłby do szkół , stojących
    >najwyżej w rankingu.

    Z tym juz zupelnie nie masz racji,ale to glownie dlatego,ze nie
    znasz zycia w NYC.Lepsza szkola w rankingu ma WSZYSTKO lepsze.Lepsze
    dzieci,lepszych nauczycieli,lepsza szkole,lepsze programy
    pozaszkolne.
    Tu staniesz pod szkola i popatrzysz na dzieci i widzisz czy szkola
    jest slaba czy dobra.
    Musisz mnie uwierzyc,ze nie ma sredniej jakosci dzieci w najlepszych
    szkolach.
    Starsza Kowalska ma sukcesy na swoja miare,ale TYLKO dzieki
    korepetycjom i jeszcze raz korepetycjom i wkuwaniu.Jej matka wydaje
    minimum 5 tys rocznie na korki i nauka odbywa sie niemal na okraglo.
    Moj syn nie ma zadnych korkow i jest w lepszej szkole.

    > sukcvesy odnoszą. Może dlatego, że nie czują presji rodziców?

    Rankingi w NYC to nie jest presja rodzicow,bo wszystkie dzicie zdaja
    sobie z nich sprawe i kazde chce sie dostac do najlepszej szkoly.
    Rodzice moga im w tym pomoc albo zaszkodzic i nic wiecej.
    W kazdej szkole dzieci dostaja broszurki by zdawac do Brooklyn Tech
    i Stuyvesant i wszystkie dzieci wiedza,ktora szkola jest najlepsza.
    Rankingi nie sa tu rzecza tajemna,ale oczywistoscia.
  • makurokurosek 25.02.09, 18:56
    "Lepsza szkola w rankingu ma WSZYSTKO lepsze.Lepsze
    > dzieci,lepszych nauczycieli,lepsza szkole,lepsze programy
    > pozaszkolne."

    I znów zaprzeczasz sam sobie.

    "Problem jest w tym,ze tej slabej nauczycielki nie mozna zwolnic,bo
    kontrakt jest podpisywany na kilka lat i ZZ jej caly czas bronia.
    Tak jak jest wolny przeplyw uczniow do najlpeszych szkol,tak nie ma
    wolnego przeplywu nauczycieli do najlepszych szkol.
    Dyrekcja w tym najlepszym JH na Brooklynie jest mocno zamulona i tez
    nie mozna ich ruszyc. "

    Jak widać najlepsza szkoła nie jest równoznaczna z najlepszymi nauczycielami.

    "Starsza Kowalska ma sukcesy na swoja miare,ale TYLKO dzieki
    > korepetycjom i jeszcze raz korepetycjom i wkuwaniu.Jej matka wydaje
    > minimum 5 tys rocznie na korki i nauka odbywa sie niemal na okraglo.
    > Moj syn nie ma zadnych korkow i jest w lepszej szkole."

    No cóz ty jesteś oszczędny i sam jesteś korepetytorem swoich dzieci, bez twojej
    pomocy syn nie jest w stanie utrzymać się na stałym poziomie .
  • maksimum 25.02.09, 22:52
    > I znów zaprzeczasz sam sobie.
    >
    > "Problem jest w tym,ze tej slabej nauczycielki nie mozna zwolnic,bo
    > kontrakt jest podpisywany na kilka lat i ZZ jej caly czas bronia.
    > Tak jak jest wolny przeplyw uczniow do najlpeszych szkol,tak nie ma
    > wolnego przeplywu nauczycieli do najlepszych szkol.
    > Dyrekcja w tym najlepszym JH na Brooklynie jest mocno zamulona i
    >tez nie mozna ich ruszyc. "

    Nie tyle sobie zaprzeczam,co ja np bylbym lepszym nauczycielem
    matematyki w tej szkole niz obecna nauczycielka.Pamietam tez jak
    bylo w szkolach podstawowych,gdzie przez 5 lat corka miala 2 dobre
    nauczycielki i syn tez tyle.
    Ja mam po prostu duze wymagania w stosunku do nauczycieli,ale w
    innych szkolach wcale nie jest lepiej.
    Czym wyzszy stopien nauczania tym lepsze nauczycielki i tak w liceum
    sa lepsze niz w gimnazjum,a w gimnazjum lepsze niz w podstawowce.
  • maksimum 25.02.09, 17:15
    Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.
    Kowalskie nigdy nie byly madrzejsze od moich dzieci,choc Mlodsza
    Kowalska jest bardzo wysportowana i nawet szkola baletowa ja chciala.
  • makurokurosek 25.02.09, 17:44
    "Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.'

    No właśnie taka strata finansowa i to na co, na głupi kaprys smarkuli. Co ona
    tam będzie sobie wymyślała, jak zarobi to będzie mogła spełniać swoje
    fanaberie, a dopóki mieszka pod twoim dachem ma robić to co ty chcesz i cieszyć
    sie z możliwości gry w tenisa z tatusiem.

  • maksimum 25.02.09, 17:48
    makurokurosek napisała:

    > "Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.'
    >
    > No właśnie taka strata finansowa i to na co, na głupi kaprys
    smarkuli. Co ona tam będzie sobie wymyślała, jak zarobi to będzie
    mogła spełniać swoje fanaberie, a dopóki mieszka pod twoim dachem ma
    robić to co ty chcesz i cieszyć sie z możliwości gry w tenisa z
    >tatusiem.
    -------
    Ciesze sie,ze nareszcie sie rozumiemy.
    Bo jak ktoregos roku tatusia zabraknie,to umiejetnosc gry w tenisa
    jej zostanie.
  • maksimum 25.02.09, 17:49
    makurokurosek napisała:

    > "Z tancami to bylo tak,ze nie tylko placic ale i dowozic.'

    Ona na 12 urodziny mierzyla 161 cm wzrostu i tak na oko dociagnie do
    170,to do czego jej balet?
    Kowalska jest mniejsza i ona powinna sprobowac.
  • makurokurosek 25.02.09, 18:58
    to do czego jej balet?

    Dla zwykłej przyjemności, w życiu czasami robi się coś dla przyjemności, no ale
    fakt jeżeli się ma ojca sknerę to o przyjme4nościach można tylko pomarzyć
  • maksimum 25.02.09, 22:54
    makurokurosek napisała:

    > to do czego jej balet?
    >
    > Dla zwykłej przyjemności, w życiu czasami robi się coś dla
    przyjemności, no ale fakt jeżeli się ma ojca sknerę to o
    >przyjme4nościach można tylko pomarzyć
    ------
    Ja sie nie ma co sie lubi,to sie lubi co sie ma. I teraz polubi
    tenis.
  • makurokurosek 25.02.09, 23:19
    "Ja sie nie ma co sie lubi,to sie lubi co sie ma. I teraz polubi
    > tenis. "

    Sądzę, że tu jest pies pogrzebany. Twoje złośliwe teksty o Kowalskiej są niczym
    innym jak zwykłą zazdrością, żalem że przy nich jesteś nikim, nie stać cię ani
    na korepetycje dla dzieci, ani na zajęcie dodatkowe dla nich. Sen o Ameryce
    miodem płynącej okazał się ułudą, zapierdzielasz jak to sam określiłeś 24h/ na
    dobę i nie stać cię na to by wykształcić dzieci, nawet nie stać się by pomóc im
    rozwijać swoje umiejętności i zainteresowania. Próbujesz dorobić ideologię do
    swojego postępowania aby ukryć to, że jesteś kiepsko opłacanym szaraczkiem,
    który jeżeli dzieciaki nie dostaną stypendium to może tylko pomarzyć o ich
    wykształceniu.
  • maksimum 26.02.09, 00:50
    > Twoje złośliwe teksty o Kowalskiej są niczym
    > innym jak zwykłą zazdrością,

    A gdzie one sa zlosliwe?
    To ze Kowalskie nie dostaly sie do tych szkol,gdzie moje dzieci
    chodza jest zlosliwoscia?
    A zazdroszcze im ze do gorszych szkol chodza?



  • makurokurosek 26.02.09, 08:38

    > A gdzie one sa zlosliwe?

    Wszedzie. Wszystkie sukcesy Kowalskich przedstawiasz w takim świetle aby je
    zminimalizować i przedstawić jako nieważne, wszystkie ich potknięcia zaś jako
    totalne porażki.

    "> A zazdroszcze im ze do gorszych szkol chodza?
    > '

    Raczej tego, że stać ich na korepetycje dla dzieci i na zajęcia dodatkowe, ze
    nie muszą ślęczeć godzinami przy zeszytach córek, że nie muszą ich zmuszać do
    tenisa w ramach rekompensaty za brak lekcji baletu, bo ich stać na lekcje baletu.
  • maksimum 26.02.09, 18:05

    > Raczej tego, że stać ich na korepetycje dla dzieci i na zajęcia
    >dodatkowe,

    One poza korepetycjami nie maja zadnych zajec dodatkowych.


    > ze nie muszą ślęczeć godzinami przy zeszytach córek, że nie muszą
    ich zmuszać do tenisa w ramach rekompensaty za brak lekcji baletu,
    >bo ich stać na lekcje baletu.

    Gdyby Kowalscy umieli swoim corkom pomoc,to nie wysylaliby je na
    korepetycje,a balet Mlodsza miala za darmo,tylko mamusia nie
    chciala.Starsza natomiast do zadnego sportu sie nie nadaje.
  • makurokurosek 26.02.09, 18:13
    Jeżeli kogoś stać to może sobie na korki pozwolić, a ciebie zazdrość zżera że
    tyle kasy, na córki przeznaczają.
  • maksimum 26.02.09, 22:23
    makurokurosek napisała:

    > Jeżeli kogoś stać to może sobie na korki pozwolić, a ciebie
    >zazdrość zżera że tyle kasy, na córki przeznaczają.
    -----
    Agdzie tu zazdrosc?
    Kowalska powiedziala,ze gdyby mogla sama pomoc w domu to by tak
    zrobila,a jesli nie moze ,to musi wyslac na korki.
  • wieczna-gosia 25.02.09, 23:42
    a po co jej tenis?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • makurokurosek 25.02.09, 23:53
    gosia nie uważasz smile, maksiu już wyjaśnił nie stać go na lekcje baletu, to żeby
    w jakiś sposób córce zrekompensować stratę zmusza ją do tenisa
  • maksimum 26.02.09, 00:53
    > w jakiś sposób córce zrekompensować stratę zmusza ją do tenisa

    A niby jak taniec ma konkurowac z tenisem?
    Dobrze umiec jedno i drugie i jak podrosnie pojdzie na taniec
    nowoczesny.
  • makurokurosek 26.02.09, 08:44
    Jak podrośnie czyli kiedy ?
    To jest najlepszy czas na nauke tańca, jest już za późno aby mogła myśleć o
    tańcu zawodowym, ale jest to odpowiednia pora aby nauczyć się tańczyć i nie stać
    jak młotek na dyskotekach.
  • maksimum 26.02.09, 18:12
    > tańcu zawodowym, ale jest to odpowiednia pora aby nauczyć się
    >tańczyć i nie stać jak młotek na dyskotekach.

    Mlodsza Kowalska miala propozycje by isc do szkoly,ktora przygotuje
    ja do baletu,ale mamuska jej nie poslala.
    Tanczyc na disco to byle drewno potrafi.
  • makurokurosek 26.02.09, 18:15
    tańczyć a tańczyć jak drewno to duża różnica, nie sądzę aby twojej córce
    wystarczyło tańczenie jak drewno
  • maksimum 26.02.09, 22:26
    > wystarczyło tańczenie jak drewno

    Za 2 lata jak zacznie sie ogladac za chlopakami,to ja naucze jak sie
    tanczy.
  • makurokurosek 26.02.09, 22:39
    Współczuje twoim dzieciom, skąpstwo jak i nadopiekuńczość ma swoje granice. Do
    łóżka z jej chłopakiem też pójdziesz z nią czy może zamiast niej .
  • maksimum 27.02.09, 06:54
    > Współczuje twoim dzieciom,

    Ciekawe,bo ja Tobie nie wspolczuje.
  • maksimum 26.02.09, 00:51
    wieczna-gosia napisała:

    > a po co jej tenis?

    W celach towarzyskich,zeby jej jedyna rozrywka nie byl wypad do baru
    na piwo.
  • makurokurosek 26.02.09, 08:42
    Gosiu nie wiedziałaś, że najlepszym towarzystwem dla nastolatki jest tatuś. Jak
    będzie chciała chodzić na spacer to maksiu kupi jej psa, a do kina wyśle z mamą.
  • maksimum 26.02.09, 18:09
    > maksiu kupi jej psa, a do kina wyśle z mamą

    Psy kupuja sobie ci,ktorzy maja problemy z nawiazaniem wlasciwych
    stosunkow z innymi ludzmi.
  • makurokurosek 26.02.09, 18:14
    Ok. pójdziesz z nią sam na spacer
  • maksimum 26.02.09, 22:24
    makurokurosek napisała:

    > Ok. pójdziesz z nią sam na spacer

    Jeszcze sie to nie zdarzylo.
  • maksimum 21.02.09, 22:47
    > To ty nie wiesz, że wszystko co ma związek z maksiem musi być >najlepsze,
    -----
    I popatrz jak zwykla zazdrosc moze czlowieka zniszczyc.
  • makurokurosek 22.02.09, 11:54
    maksiu człowieku obudz się, w realu z takimi facetami jak ty to ja nawet słowa
    nie zamienię bo dla mnie facet to musi być facet, musi umieć coś w domu zrobić,
    a nie na każdym kroku podbudowywać swoje ego i podniecać sie zadaniami dla
    dwunastolatka. Kolo toż ja mam większą wiedzę techniczną niż ty, to o czym ja
    bym miała z tobą rozmawiać, książek nie czytasz na filmy nie masz czasu o
    wypadzie do teatru czy restauracji nie ma mowy, w domu dupa wołowa z ciebie no
    fakt przezcież z ciebie bożyszcze do którego należy sie modlić. Chłopie obudź się,
  • maksimum 22.02.09, 23:14
    makurokurosek napisała:

    > maksiu człowieku obudz się, w realu z takimi facetami jak ty to ja >nawet
    słowa nie zamienię bo dla mnie facet to musi być facet,

    Faktem jest,ze nie pije i nie pale,a to takich nerwusow jak Ty moze niezle wq....

    > musi umieć coś w domu zrobić,

    Ja wszystko w domu robie,z kafelkami w kuchni i lazience wlacznie.
  • makurokurosek 22.02.09, 23:34
    > Faktem jest,ze nie pije i nie pale,a to takich nerwusow jak Ty moze niezle wq..
    > ..

    Nigdy nie paliłam, ba nigdy nawet mnie do tego nie ciągnęło, jeżeli chodzi o
    picie nie pijam wódki, wbrew twoim opinią o pijaństwie Polaków, ja nawet nie
    potrafię pić wódki a na sam jej zapach mnie odrzuca. Jeżeli już piję to lampkę
    białego wina. Jak widać nie trafiłeś.

    "> Ja wszystko w domu robie,z kafelkami w kuchni i lazience wlacznie."

    Pewnie stąd twoja tak profesjonalna wiedza techniczna. Nie ośmieszaj się, jeżeli
    chodzi o wiedzę techniczną jesteś totalnym dnem, a ktoś kto jest dnem nie może
    wykonywać prac z tym związanym chyba ze je chce spartaczyć. Pewnie nie jednemu
    zafundowałeś już chatę za naprawę tego co spierdzieliłeś.
  • kasiulek70 26.02.09, 14:48
    Jeśli pytanie mogę odczytać jako skierowane również do mnie
    odpowiedziałabym tak :szkoła jest problemem z założenia, w szkole
    przynajmniej w tych do których chodziły i chodzą moje pociechy.
    Szkoła a w zasadzie nauczyciele a raczej ich większość
    przyzwyczajeni są do sytuacji kiedy bezwarunkowo mają rację zawsze i
    wszędzie.
    Niestety w relacji nauczyciel -rodzic, nauczyciel-uczeń zawsze to
    ten pierwszy jest górą.
    Całość rady pedagogicznej jest raczej skoncentrowana na tym jak
    bezproblemowo zorganizować swoją pracę tak SWOJĄ pracę.
    Każde ale to każde dziecko wyróżniające się z tłumu z różnych
    powodów nie tylko tych "łobuzów" ale również tych którzy są
    mądrzejsi, inteligentniejsi są w jakim sensie indywidualistami ich
    wszystkich w różny sposób tępi.
    Tak wiem że to ostre słowo ale to tak wygląda i o ile z tymi
    łobuzami jest prościej (choć o ile wiem to żaden z tych nauczycieli
    mający problem z niegrzecznym dzieckiem nigdy nie wysila się aby
    dojść do tego dlaczego tak się dzieje ) bo wieczne wzywanie do
    szkoły rodziców ,wieczne uwagi w dzienniku po obniżanie maksymalnie
    zachowania jest sposobem na karcenie biedaka, który się temu raczej
    poddaje bez walki tak z tymi drugimi kiedy nie można im zagrozić
    rodzicami (bo ci wierzą w dziecko) ocenami bo nie ma z tym większych
    problemów pozostaje tylko znęcanie się psychiczne, negowanie
    wszystkich jego postaw.
    Nauczyciele w tej sytuacji jednoczą swoje siły aby takiego ucznia
    zniszczyć. I tak po dzisiejszej rozmowie z jednym z takich
    nauczycieli usłyszałam: (po trzech latach istnej sielanki i moich
    regularnych wizyt w szkole podczas wywiadówek i nie tylko)że moje
    dziecko ma problemy ,że jest inny (?)że jest dziwakiem.
    A wszystko to po tym jak Pani nie potrafiła nakłonić mnie do
    podjęcia pewnej decyzji. Tak rzuciła na odchodne, choć ponoć nie
    miał mi tego mówić ale skoro.....
    Odliczam dni kiedy moje dziecko skończy szkołę bo dziś zdałam sobie
    sprawę że tam nic się od czasu kiedy ja 19 lat temu z niej
    odchodziłam nic tam sie nie zmieniło, pomimo że nauczyciele z
    tamtych czasów już dawno odeszli w ten czy inny sposób

    --
    "Jak na razie wygląda na to, że ochronie podlega tylko niepoczęte
    życie umysłowe posłów."
  • maksimum 26.02.09, 18:16

    > Nauczyciele w tej sytuacji jednoczą swoje siły aby takiego ucznia
    > zniszczyć.

    Tak tez bylo w mojej sytuacji.Upierdliwe cialo pedagogiczne nie daje
    sobie rady z kims,kto jest choc troche inny.

    > Odliczam dni kiedy moje dziecko skończy szkołę bo dziś zdałam
    sobie sprawę że tam nic się od czasu kiedy ja 19 lat temu z niej
    > odchodziłam nic tam sie nie zmieniło, pomimo że nauczyciele z
    > tamtych czasów już dawno odeszli w ten czy inny sposób

    Dlatego wlasnie nie tesknie za Polska,bo na pierwszy rzut oka
    wszystko wyglada bardzo ladnie,TYLKO ludzie sa jacys inni niz na
    zachodzie.
  • maksimum 01.03.09, 02:35
    No wiec gdy te towarzystwo zdolnych dzieci zdawalo do podstawowki z
    klasy Moniki,to Kristina i Sara zdaly lepiej od niej,a Mary-Jane
    troche gorzej,ze o Mlodszej Kowalskiej nie wspomne,ktora sie do
    najlepszej JH na Brooklynie nie dostala.Jej tylko pozostalo
    szpanowanie,ze na pierwszy okres miala wyzsza srednia niz
    Monika,choc wiadomo,ze szkoly nie sa porownywalne.
    Czym gorsza szkola tym latwiej o wysoka srednia.
    No wiec gdy Monika wyskoczyla w drugim okresie na 96,35% ,to
    Kristina,Sara,Mary-Jane i Mlodsza Kowalska zostaly daleko w tyle.
    Te trzy pierwsze maja 93-94% srednia a Kowalska trzyma sie najblizej.
  • feezyk 02.03.09, 22:44
    Wszystko fajnie BIG M, ale jak tam DOW?

    Cheers,
  • maksimum 03.03.09, 06:13
    Ja sie juz niemal 2 lata temu wycofalem z tego i trzeba przyznac ,ze
    mialem nosa.

    PS.Corka juz do szkoly chodzi?
  • feezyk 05.03.09, 22:55
    maksimum napisał:

    > Ja sie juz niemal 2 lata temu wycofalem z tego i trzeba przyznac ,ze
    > mialem nosa.
    >


    To i dobrze. Wielka Depresja II się trochę spóźniła, ale wiedziałeś ode mnie że
    będzie.


    > PS.Corka juz do szkoly chodzi?

    Już inny kraj, inny język. Córka, bez specjalnego wysiłku, w najlepszej szkole
    drugiego szczebla w dużym mieście... a ten drugi jeszcze nie.

    Pozdrowienia
    F.
  • maksimum 06.03.09, 05:56
    > To i dobrze. Wielka Depresja II się trochę spóźniła, ale
    >wiedziałeś ode mnie że będzie.

    No tak! Znowu wyjdzie na to,ze ja niepotrzebnie do szkoly chodzilem.

    > > PS.Corka juz do szkoly chodzi?
    >
    > Już inny kraj, inny język. Córka, bez specjalnego wysiłku, w
    najlepszej szkole
    > drugiego szczebla w dużym mieście... a ten drugi jeszcze nie.

    Chyba nie wrociles do K.?

    Moja corka ma 12 lat i zaczela gimnazjum,a syn 14 i zaczal liceum.
  • maksimum 29.04.09, 00:14
    Troche sie obsunela w porownaniu z 2-gim okresem,kiedy miala
    96,35%,ale okazalo sie,ze wszyscy sie obsuneli,czyli nauczyciele
    zaostrzyli kryteria.Jedynym plusem tego zaostrzenia kryteriow jest
    wyjscie Moniki na pierwsze miejsce w klasie przed Kataryne,ktora
    prowadzila przez dwa pierwsze okresy.
    Najgorszy wynik ma z matematyki 93% a najlepszy z komputerow 98%.
    Angielski w normie 96%,ale bede musial ja przycisnac z matematyki.
  • maksimum 24.05.09, 22:53
    Corka miala isc bowling po lekcjach,ale nie od razu,bo miala jeszcze
    godzinna przerwe.Ten Bowling jest niedaleko nas i moglaby przyjsc do
    domu,odpoczac troche i z domu dojsc tam w 10 minut.
    Wybrala zostanie w szkole,ale okazuje sie,ze w szkole nie mozna
    zostac,jaksie nie ma tam zajec,wiec stala z jakimis kolezankami pod
    szkola i zadzwonila,zeby ja zabrac do domu.
    Pojechale i z daleka podchodze do niej i widze,ze sti w jakiejs
    grupce,a jedna z nich moze byc mloda nauczycielka ,ktorej nie
    znam,bo ladnie zbudowana i z daleka wypina piersc do przodu.
    Okazalo sie ,ze to 12-letnia Amanda jest,kolezanka Moniki z klasy.
    Moze mnie ktos wyjasni w jaki sposob 12 letnia dziewczyna wyglada na
    15 lat,albo i wiecej,bo na pewno dorosli sie juz za nia oblizuja.
    Okazuje sie,ze ona jest latynoska,a te dojrzewaja w ekspresowym
    tempie i w wieku 10 lat maja okres i piersi.Ona nie wyglada na
    latynoske,bo wlasy ma brazowe,choc rysy troche q..... i w oczach ma
    te ,... no .. q...... .
    Na poczatku roku jak pojechala do Waszyngtonu,to mieszkala razem z
    inna latynoska Deja i tamta wyglada na 16 lat i sama sie za chlopami
    oglada.
    Nie wiedzialbym,ale Kowalska mnie doniosla,bo jej Angelica gada z
    Monika,ze w tym wieku najwazniejszym tematem wsrod dziewczyn
    jest,kto ma wieksze boobs.
    I ta z najwiekszymi jest przywodca stada.
    Ja zauwazylem,ze corka ciaga sie z latynoskami,a stroni od Chinek,bo
    Czajniki(jak ich Angelica nazywa) nie zwracaja uwagi na wyglad.
    One sa wszystkie takie same i na dodatek skromne.
  • makurokurosek 24.05.09, 23:17
    Dlatego maksiu zamiast zajmować sie kowalską zajmij sie córką aby ci się nie
    puściła z latynosem. to by dopiero było taki potencjał wykorzystany na podawanie
    piwka i zmienie pieluchy kolejnym dzieciakom.
  • maksimum 24.05.09, 23:30
    Corka do domu do tych latynosek nie chodzi,bo ja stosuje stara
    chinska zasade:bawmy sie wsrod swoich,czyli z Europejczykami moze i
    tylko Chinkami tez.
  • makurokurosek 24.05.09, 23:38
    to ze ty bzykasz się tylko w domu i przy zgaszonym świetle nie oznacza że ona
    też. Nie bądz śmieszny, a skoro już wybiera towarzystwo tych rozrywkowych i
    rozbudzonych seksualnie to cóz zegar tyka.
  • maksimum 24.05.09, 23:41
    Zgaszone swiatlo to sobie wypraszam,a corka jest zafascynowana
    lepiej rozwinietymi fizycznie od niej dziewczynami.
    Na razie nie widze,zeby mnie lesba w domu rosla,ale jakby tak,to
    jestes pierwsza,ktora to wykrakala.
  • makurokurosek 25.05.09, 00:12
    nie wiedziałam, że z seksu dwóch panienek bierze się dziecko. Jeżeli tak samo
    słuchasz córki jak czytasz ze zrozumieniem to życzę powodzenia w zmaganiach z
    rzeczywistością
  • maksimum 25.05.09, 03:44
    Raczej bardziej istotnym jest ,skad sie bierze dziecko,ktore
    lesbijki zaadoptuja,bo wczesniej czy pozniej taki pomysl im zaswita.
  • makurokurosek 25.05.09, 08:05
    sądzę, że w obecnej chwili masz poważniejszy problem niż skąd lesbijki biorą
    dzieci. ale ktos kto ślini się na widok dwunastolatki raczej nie przejmuje się
    faktem że córeczka idzie w długą z latynosem, a podobno taka inteligenta była
  • maksimum 25.05.09, 17:37
    Po pierwsze,to te latynoski z klasy corki nie wygladaja na
    latynoski,bo maja brazowe wlosy i wcale nie krecone,ale rzeczywiscie
    odwalone sa tak,ze bez zadnych innych upiekszen moglyby grac w
    filmach dla doroslych.
    Nie zastanowilas sie nawet jaki latynos smialby podejsc do
    niebieskookiej blond dziewczyny,ktora jest najlepsza uczennica w
    klasie?
    Przeciez ona by go zniszczyla intelektualnie w pierwszym zdaniu,a
    wiesz ze facet musi byc dowartosciowywany by mu sie relacje z plcia
    odmienna ukladaly.
  • makurokurosek 25.05.09, 17:50
    hahaha, ależ maksiu po co latynos miałby sie trudzić i podrywać twoją
    inteligentną córeczkę, sama przyjdzie i sama będzie mu między nogi wchodziła
    byle tylko na nią zwrócił uwagę
    Jakbyś nie zauważył, to ona szuka poparcia i akceptacji wśród jak to wcześniej
    określiłeś tępych latynosów i jak sam zauważyłeś przestało ją bawić obcowanie z
    inteligentnymi osobami, a zwróciła sie do( jak ładnie to kiedyś określiłeś
    )ćwierć inteligentnych latynosów. Jak widać to nie latynosi potrzebują twojej
    corki aby sie dowartościować, tylko ona ich
  • maksimum 25.05.09, 18:13
    Nie wiem co sie z Toba dzieje,ale brak Ci koncentracji.
    Chlopakow latynosow w jej szkole nie ma i ona na zadnego nie
    zwrocila jeszcze uwagi.Zadaje sie z tymi dwiema najbardziej
    wyrosnietymi latynoskami z klasy miedzy innymi dlatego,ze sie dobrze
    ucza.
    Juz niedlugo wakacje,a problem sie sam rozwiaze po wakacjach,tak jak
    to mialo miejsce w szkole podstawowej.Tam corki najlepsza kolezanka
    byla slabo wyrosnieta Wloszka,a ze Monika rosla dosc szybko,to ta
    Wloszka rok pozniej wygladala przy niej jak 3 lata mlodsza siostra i
    bylo wrecz obciachem sie z nia pokazywac.
    Te latynoski z klasy corki sa owszem ladnie zbudowane,ale juz
    calkowicie wyrosniete i nizsze od corki.Po wakacjach beda od niej o
    glowe nizsze i mimo ze dorosle,bedzie obciach sie z nimi pokazywac.
    Tak to w zyciu bywa,ze z towarzystwa sie wyrasta i wrasta w calkiem
    inne.
    Juz teraz corka sie przygarbia jak z nimi stoi,zeby im przykro nie
    bylo.
  • makurokurosek 25.05.09, 18:37
    cóż kiedyś też co niektórzy z uporem maniaka wmawiali, że ziemia jest płaska co
    nie zmieniło faktycznego stanu rzeczy. Wmówić można sobie wiele i święcie w to
    wierzyć jednak nie zmienimy tym rzeczywistości. Twojej córeczce przestała już
    imponować inteligencja i niezależnie od tego jak bardzo będziesz próbował
    przeinaczać ten fakt nie zmienisz go. Oczywiście przez wakacje może się wiele
    zmienić, córka może zmienić towarzystwo, nie koniecznie na bardziej przez ciebie
    pożądane tak jak i może wpaść i wówczas nawet te " tempe " latynoski będą
    dla niej niedostępne, a jeżeli jej tak bardzo imponuje dorosłe życie, dojrzałość
    i seksapil latynosek jest to całkiem możliwe.