Dodaj do ulubionych

Great schools.

27.07.09, 21:36
www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY
Ranking ci powie jakie wyniki z corocznych egzaminow maja uczniowie
w kazdej szkole.
Wg mnie sa dwa dobre gimnazja na Brooklynie:IS-187 i IS-239.
Niektorzy rodzice sa wniebowzieci,jesli dziecko zostanie przyjete do
IS-98.
Licza sie egzaminy z matematyki i angielskiego:
www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Brooklyn&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

i po dodaniu ich IS-187 ma 199 pkt %. IS-239 ma 191 pkt% a IS-98 ma
184 pkt%.

Mlodsza Kowalska chodzi do IS-201 ktora jest #11 i ma 173 pkt%.

Do wszystkich tych szkol trzeba zdawac egzaminy i nie jest wcale
latwo dostac sie do szkoly,gdzie chodzi Kowalska.

Z IS-187 i IS-239 okolo 50% uczniow zdaje do najlepszych liceow,a ze
szkoly IS-201 okolo 2%.

Starsza Kowalska chodzila do Junior High 259,ktora jest 28 na liscie
ze 145pkt% i nie dostala sie do Brooklyn Tech HS.(liceum)

Tu nie ma zadnego przypadku w tym,kto do jakiej szkoly chodzi,bo
zwykle egzaminy wstepne i ranking szkol dzialaja cuda.

Gdyby ten system oceny szkol wprowadzony wlasnie w Polsce byl taki
genialny,to dawno bylby wymyslony w Stanach,tak jak internet.
Edytor zaawansowany
  • hankam 27.07.09, 21:50
    Ale tak generalnie Brooklyn to nie jest najlepsze miejsce w Nowym
    Jorku, nieprawdaż?
  • maksimum 27.07.09, 23:04
    hankam napisała:

    > Ale tak generalnie Brooklyn to nie jest najlepsze miejsce w Nowym
    > Jorku, nieprawdaż?

    Brooklyn ma ponad 2 mln ludzi,czyli jest wiekszy od Warszawy i jak
    uwazasz Warszawa jest monolitem,czy tez sa lepsze i gorsze miejsca
    do zamieszkania tam.
    Czy sa w Warszawie miejsca,w ktorych nie chcialabys byc widziana po
    polnocy na ulicy?
    Podobnie jest z Brooklynem.
    W dobrych dzielnicach sa dobre szkoly,a do gorszych dzielic w zyciu
    nie jezdzilem,tak samo jak wtedy gdy mieszkalem w Warszawie.
  • hankam 28.07.09, 22:20
    Myślałam, że mieszkałeś w Ożarowie. W życiu bym do Ożarowa po zmroku
    nie pojechała.
  • maksimum 29.07.09, 00:02
    hankam napisała:

    > Myślałam, że mieszkałeś w Ożarowie. W życiu bym do Ożarowa po
    >zmroku nie pojechała.

    Strach ci w glowie namieszal.
  • iwoniaw 27.07.09, 22:44
    skoro twierdzisz w wątku o polskich gimnazjach, że nie ma znaczenia, jacy są
    nauczyciele ani ile przekazują uczniom, jako że wyłącznie od uczniów wszystko
    zależy? I że w domu z internetu można się wszystkiego nauczyć?

    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • maksimum 27.07.09, 23:11
    Great schools sa skupiskiem Great uczniow,ktorzy chca sie czegos
    nauczyc i sa do tego bardzo zdolni.
    Wszyscy nauczyciele chca uczyc w Great Schools,wiec nie ma problemu
    z doborem kadry nauczycielskiej.
    A jak dzieciak czegos w szkole nie zalapie,to sie doucza w domu z
    internetu lub rodzice mu pomagaja.
    Testy szkolne musza byc podpisane przez rodzicow.

    Przy pomocy rankingu tworzy sie piramide dobrych szkol i dobrych
    uczniow.
  • carmelaxxx 28.07.09, 20:31
    maximum o co ci chodzi z tym great schools?
  • maksimum 28.07.09, 21:59
    carmelaxxx napisała:

    > maximum o co ci chodzi z tym great schools?

    Chodzi mnie o jednolity ranking dla wszystkich szkol w kraju.
    Bardzo przejrzysty i zrozumialy dla wszystkich.
    Najlepsza szkola w miescie jest TYLKO jedna i tylko jedna jest na
    drugim miejscu itd.
    Te polsko-europejskie rankingi robia zamet w glowie ludziom i nie
    daja zadnej klarownej odpowiedzi.
    Jak masz ranking 10 najlepszych szkol w swoim miescie,to wpisujesz
    na liste swoich zyczen minimum 3 szkoly,a maksimum 10 szkol i w
    zaleznosci od ilosci punktow otrzymanych na egzaminie wstepnym
    dziecko jest przydzielane do szkoly swojego wyboru.

    Oczywiscie twoim pierwszym wyborem nie musi byc najlepsza szkola w
    miescie,bo moze byc trzecia czy piata.

    Jak dotychczas w Polsce w jednym miescie jest cala kupa
    szkol "prestizowych" i nikt za bardzo nie umie okreslic na czym tez
    prestiz polega.
  • maksimum 29.07.09, 00:00
    joa66 napisała:

    > a jak myslisz dlaczego "najlepsza" szkoła ma tak niską ocenę
    > rodziców (3 punkty na 5 możliwych)?
    >
    > www.greatschools.net/modperl/browse_school/ny/8405/a

    1--to nie jest najlepsza szkola
    2-to jest "charter school"
    3-rodzice narzekaja na dyscypline,a nie na poziom nauczania.

    www.greatschools.net/school/parentReviews.page?id=8405&state=NY&sortBy=dd&pager.offset=20

    Poczytaj wypowiedzi rodzicow.Zaden rodzic nie narzeka na poziom
    nauczania,a ci co narzekaja,robia to z powodu ostrej dyscypliny w
    szkole.
    Nie ma czegos takiego,ze szkola ma b.dobre wyniki nauczania i zero
    dyscypliny.

    Z 22 opinii rodzicow:
    A-11 dalo 5 gwiazdek
    B-6 nie dalo zadnej gwiazdki,choc wypowiadaja sie o szkole b.dobrze.
    C-5 dalo 1 gwiazdke i to ze wzgledu na dyscypline.

    ad B) te 6 osob ktore nie daly zadnej gwiazdki,(choc gdyby wiedzialy
    jak je przydzielac daloby 5 gwiazdek) policzono jakby daly 0(zero)
    gwiazdek.
    No i jak sie zsumuje wyniki,to srednia wychodzi tak bardzo zanizona.
  • hankam 28.07.09, 22:23
    >
    > Jak dotychczas w Polsce w jednym miescie jest cala kupa
    > szkol "prestizowych" i nikt za bardzo nie umie okreslic na czym
    tez
    > prestiz polega.

    Czasami na tym, że trzeba wybulić kupę kasy, żeby dziecko do takiej
    szkoły chodziło.
    Czasami na tym, że szkoła jest na dobrym miejscu w rankingach ; )
  • maksimum 29.07.09, 00:04

    > > prestiz polega.
    >
    > Czasami na tym, że trzeba wybulić kupę kasy, żeby dziecko do
    takiej szkoły chodziło.
    > Czasami na tym, że szkoła jest na dobrym miejscu w rankingach ; )
    ---------
    Dlatego duzo lepszy od prestizu jest zwykly ranking,bo po co bulic
    kase na szkole,ktora jest nisko w rankingu.
  • maksimum 29.07.09, 20:34
    No bo jak sie spotkaja z psiapsiolka i zaczna gadac o szkolach,to
    jak tu mozna powiedziec,ze niby taki zdolny dzieciak jakby sie na
    pierwszy rzut oka wydawalo,a jest dopiero w 11-tej szkole z rankingu.
    Najnormalniej w swiecie nie zdal do lepszej i musi byc w #11.
    A tak zastosuje sie "polskie rankingi" ktore na dora sprawe niczego
    nie pokaza,ale za to nazwa polowe szkol szkolami prestizowymi i
    starzy moga szpanowac przed psiapsiolkami.
    Tak to bywa z ludzmi,ktorzy prezentuja calkiem przecietny poziom,ale
    lubia przyszpanowac,ze ich dzieciaki sa najlepsze na swiecie i
    polskie szkolnictwo tez jest najlepsze na swiecie.
    A juz co najmniej lepsze od amerykanskiego,choc nie wiadomo dlaczego
    uczelnie amerykanskie sa najlepsze na swiecie,skoro chodza tam
    amerykanskie dzieci z amerykanskich szkol.
    A juz Brooklyn,to murzyni i ciemnota.
  • joa66 29.07.09, 20:52
    maksiuwink nie wiem jak u Ciebie w Ożarowie, ale w Warszawie do liceum
    z pierwszego miejsca rankingu łatwiej się dostać niż z miejsc
    dalszychwink-odpada Twój argument o dzieciach, które się nie dostały
    do dobrych szkół smile

  • maksimum 29.07.09, 21:08
    joa66 napisała:

    > maksiuwink nie wiem jak u Ciebie w Ożarowie, ale w Warszawie do
    liceum z pierwszego miejsca rankingu łatwiej się dostać niż z
    >miejsc dalszychwink

    Czy mozesz pokazac mnie ten ranking?


    >-odpada Twój argument o dzieciach, które się nie dostały
    > do dobrych szkół smile

    Czy moglabys wytlumaczyc dlaczego latwiej sie dostac do najlepszej
    niz gorszej w rankingu?
    Czyzby zwykly strach przed odpowiedzialnoscia?
  • joa66 29.07.09, 22:45
    nie-nie strach przed odpowiedzialnością. Po prostu ludzie biorą pod
    uwagę nie tylko rankingiwink To taka nasza europejska przypadłośćwink
    Stać nas na ekstrawagancjęwink

    a wyniki znajdziesz na www.egzaminy.edu.pl

    tam też są progi punktowe wymagane do wielu szkół.
  • maksimum 29.07.09, 23:05
    Bo ten ranking praktycznie nic nie mowi:
    www.egzaminy.edu.pl/content/view/669/31/
    sa ponumerowane szkoly,ale mnie jest potrzebna PUNKTACJA,zebym
    widzial roznice miedzy pierwsza szkola a druga i 10-ta.
    Bo jesli roznica miedzy pierwsza i 10-ta jest nieznaczna,tzn ze
    ranking nie spelnia swojej roli.
  • maksimum 29.07.09, 23:07
    www.egzaminy.edu.pl/content/view/670/31/
    Jak to sie dzieje,ze cala wiocha z Bialymstokiem i Walbrzychem jest
    prtzed Warszawa w rankingu najlepszych liceow??

    Moze mnie ktos te polskie rankingi wytlumaczyc?
  • maksimum 30.07.09, 00:19
    W skali krajowej jest jednak slabo porownywalny,bo oparty tylko na
    uczestnikach olimpiad.
    www.perspektywy.pl/pdfy/rankingi/2009/ogolnopolski_ponadgimnazjalne/Ogolnopolski_Ranking_Szkol_Ponadgimnazjalnych_2009.pdf

    Rankingi w USA sa oparte na testach stanowych z angielskiego i
    matematyki.Te testy sa takie same w calym stanie,czyli daje obraz
    wszyhstkich szkol np w stanie NY czy NJ.
    Te testy stanowe sa podobne w roznych stanach i tym samym wyniki
    bardzo porownywalne.
    Np. ten ranking dotyczy "middle schools"(gimnazjow) w Brooklynie:
    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=t&city=Brooklyn&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

    ale mozesz sobie wybrac kazda inna dzielnice NYC lub wybierac w
    promieniu 5,10 czy 15 mil od miejsca zamieszkania.

    Wpisujesz swoj kod pocztowy i np: 15 mil od miejsca zamieszkania
    najlepsze szkoly.
    I wyskakuje ci to:
    www.greatschools.net/cgi-bin/cs_compare/ny/?level=m&area=m&zip=11204&miles=15&lat=40.620190&lon=-
    73.985703&sortby=NYSA_MATH&tab=acad

    i okazuje sie ,ze sa 3 szkoly minimalnie lepsze od IS-187(gdzie
    corka chodzi) bo maja po 100% z matematyki i angielskiego,ale sa one
    zbyt daleko ode mnie,a corka do swojej szkoly chodzi pieszo 15
    minut,a do innej rownie dobrej musialaby dojezdzac pociagiem okolo 1
    godziny w jedna strone.
  • maksimum 30.07.09, 00:23
    Nie wszystko sie odbilo.
    Trzeba kliknac na "TEST SCORES" a pozniej na "sort by" 8 grade math.
  • joa66 30.07.09, 09:49
    Ranking jest wynikiem "mierzenia" różnych aspektów nauczania. Jeden
    opiera się na aspekcie a,b i c, inny b,d i e. Dlatego ŻADEN ranking
    nie przekaże nam wszystkich informacji o szkołach. Pomijając juz
    takie sprawy jak wybór języków obcych, atmosfera (np. tzw.
    dyscyplina nie gwarantuje superwyników, a jej brak - porażki, bo
    kazdy inaczej rozumie pojecie dyscypliny).

    Dlatego matki Polki szukają różnych informacji o szkołach i nie
    zadowalają się TYLKO rankingiem. Cóż może po prostu mamy większe
    wymagania wink

    A EWD jest jedną z wielu infomacji powszechnie dostepnych (od tego
    roku). I każdy może sobie wybrać źródła informacji w zależności od
    tego co dla niego jest najwazniejsze. Na szczęście nie musimy
    polegać TYLKO na rankingach.
  • azile.oli 30.07.09, 10:39
    No właśnie, rankingi to nie wszystko. Jesteśmy z córką na etapie
    wyboru liceum i choć musieliby ją przyjąć do tej stojącej w rankingu
    najwyżej (laureatka), wcale się tam nie wybiera. Przede wszystkim
    kryterium wyboru był język (młodej zależy na rozszerzonym
    niemieckim), ale nie tylko, także atmosfera w szkole. I to, że ceni
    kreatywność, oferuje ciekawe profile, a przede wszystkim , to córka
    ją wybrała. I absolutnie mam w nosie, że ktoś ze zdziwieniem
    stwierdzi, że nie poszła do któregoś z ''elitarnych'' liceów.
    (Podobnie byłoby, gdybym miała się posługiwać numeracją rankingową).
    Chcę po prostu, aby córce w szkole było dobrze i aby mogła rozwijać
    tam swoje zainteresowania.
    Właściwie cieszę się, że nie musi uczestniczyć w żadnym wyścigu, że
    może swobodnie rozwijać talenty. No taką trochę specyficzną sytuację
    mamy, że nie musi, a robi - i to dużo ponad szkolne programy.
    Dlatego szczerze powiedziawszy rankingi tak naprawdę mnie nie
    interesują, zajrzałam tam już po wyborze szkoły (choć to jeszcze
    rok) i całkiem nieźle szkoła stoi, ale traktuję to jako ciekawostkę,
    bo szkołę poznałam niejako od środka.
    I jeszcze co do tego, że o poziomie szkoły decydują w pierwszym
    rzędzie uczniowie, a w drugim nauczyciele i najlepsi trafiają do
    najlepszych szkół. Zgadzam się z pierwszym podpunktem tej
    wypowiedzi, ale należy uważać, żeby rywalizacja nie stała się
    chorobliwa i punkty na semestr nie styały się tak ważne, że aż
    rodzice muszą je na forum analizować. Wogóle system testów uważam za
    zły, bo pomija bardzo ważną sferę werbalną. Znam osoby, znakomicie
    piszące testy, u których ta sfera nieco szwankuje, a jest ważna, nie
    tylko w szkole, ale i potem w pracy i w życiu.
    No i kwestia nauczycieli. Jak dyrektor ma odsiewać tych najlepszych.
    Bo kwalifikacje i skończone najlepsze uczelnie niczego nie
    gwarantują. Można mieć ogromną wiedzę i absolutnie nie umieć jej
    przekazać. Ja wiem, że zdolny uczeń może się nauczyć z książki. Ale
    tak naprawdę to teoria. Ten bardzo zdolny uczeń może nauczyć się z
    książki. Na dodatek musi być wszechstronnie uzdolniony. Takich
    naprawdę wszechstronnie uzdolnionych uczniów to ja w życiu spotkałam
    tylko kilku. W tym mam w domu jedną taką sztukę, a drugą uzdolnioną
    kierunkowo, która jest w stanie tę drugą część opanować w bardzo
    dobrym stopniu, ale wolałabym, aby czynił to pod kierunkiem
    nauczyciela w szkole, a nie korepetytora (i nie szkoda mi pieniędzy,
    ale czasu.)
  • maksimum 30.07.09, 17:06
    azile.oli napisała:

    > No właśnie, rankingi to nie wszystko. Jesteśmy z córką na etapie
    > wyboru liceum i choć musieliby ją przyjąć do tej stojącej w
    rankingu
    > najwyżej (laureatka), wcale się tam nie wybiera. Przede wszystkim
    > kryterium wyboru był język (młodej zależy na rozszerzonym
    > niemieckim),

    Tutaj sprawa wyglada tak,ze masz kilka jezykow do wyboru,z chinskim
    wlacznie i masz kilka poziomow tego jezyka do wyboru.
    Jesli jestes w czyms bardzo dobra,to nie musisz chodzic ze swoja
    klasa na ten przedmiot,bo mozesz chodzic z klasa o rok czy 2 lata
    wyzej.Tak robi wlasnie Starsza Kowalska,ktora nie dostala sie do tej
    dobrej szkoly co syn,ale w gorszej w ktorej jest,jest b.dobra i z
    kilku przedmiotow chodzi o rok czy 2 lata wyzej.
    Oczywiscie caly czas masz testy z tych przedmiotow i nauczyciel ci
    proponuje isc o szczebel wyzej.Rozwazasz w domu decyzje z rodzicami
    i robisz co dla ciebie najlepsze.
    Chcialem syna na chinski zapisac,ale okazalo sie,ze by tam byc
    przyjetym,trzeba juz troche po chinsku gadac,ze nie ma takiej
    klasy,gdzie zaczynaja od zera.

    > Chcę po prostu, aby córce w szkole było dobrze i aby mogła
    >rozwijać tam swoje zainteresowania.

    Rozwijac zainteresowanie bedzie w szkole,ktora jest wymagajaca.

    >. Znam osoby, znakomicie
    > piszące testy, u których ta sfera nieco szwankuje, a jest ważna,
    >nie tylko w szkole, ale i potem w pracy i w życiu.

    Ja tak mialem,a strona werbalna poprawila mnie sie po skonczeniu
    szkoly.

    > Takich naprawdę wszechstronnie uzdolnionych uczniów to ja w życiu
    spotkałam tylko kilku. W tym mam w domu jedną taką sztukę, a drugą
    uzdolnioną
    > kierunkowo, która jest w stanie tę drugą część opanować w bardzo
    > dobrym stopniu, ale wolałabym, aby czynił to pod kierunkiem
    > nauczyciela w szkole, a nie korepetytora (i nie szkoda mi
    >pieniędzy, ale czasu.)

    Wiec nie powinnas sie bac poslac dzieci do szkoly najwyzszej w
    rankingu.
  • azile.oli 31.07.09, 09:20
    U nas też języki są na zasadzie grup zaawansowania i w różnych
    połączeniach, ale niewiele szkół oferuje rozszerzony inny język, niż
    angielski. I nie ma to nic wspólnego z poziomem zaawansowania.
    Rozszerzony , to znaczy, że jest go np 6 godzin, a tego drugiego 3.
    Natomiast większość szkół jakby z góry decyduje, że tym podstawowym
    językiem jest angielski.
    W liceum , wybranym przez moją córkę jest też francuski, włoski,
    hiszpański , rosyjski i łacina, ale szkoła oferuje ''równe''
    traktowanie języków angielskiego i niemieckiego (oba są w wersji
    rozszerzonej).
    Rozwijać zainteresowania można przede wszysatkim w szkole, która
    ucznia wspiera, a nie forsuje swój model, bo jest taka dobra i z
    tradycjami.
    Niestety, ponieważ pracuję z młodzieżą i studentami, widzę, że sfera
    werbalna nie zawsze prawidłowo się rozwija, nawet wśród uczniów,
    piszących testy na 100. I jest to alarmujące.
    Nie boimy się szkoły pierwszej w rankingu, tylko po prostu z wielu
    względów nam ona nie odpowiada. Dziwne rzeczy kryją się tam pod
    pojęciami ''prestiż'' i ''dyscyplina''.
  • maksimum 31.07.09, 17:48
    azile.oli napisała:

    > Natomiast większość szkół jakby z góry decyduje, że tym
    >podstawowym językiem jest angielski.

    Bo angielski jest jezykiem swiatowym i powinien byc obowiazkowy w
    szkolach.
    Drugim jezykiem obcym w EU powinien byc niemiecki a reszta to
    fanaberie.

    > Nie boimy się szkoły pierwszej w rankingu, tylko po prostu z wielu
    > względów nam ona nie odpowiada.

    Czy trzeba zdawac egzamin do tych najlepszych szkol?
  • azile.oli 31.07.09, 22:00
    Są egzaminy ogólnokrajowe po gimnazjum i uzyskana na nich punktacja
    decyduje o przyjęciu do danej szkoły.
  • maksimum 30.07.09, 16:52
    joa66 napisała:

    > dyscyplina nie gwarantuje superwyników, a jej brak - porażki, bo
    > kazdy inaczej rozumie pojecie dyscypliny).

    1-W szkole nie mozna palic,nawet jak masz 18 lat.
    2-Zlapia kogos na bojce,jest od razu zawieszony.
    3-Nawet za przezywanie zawieszaja.
    4-W szkole corki chlopak zle odezwal sie do nauczycielki i zostal
    zawieszony.Po 2 miesiecznym zawieszeniu znowu ja obrazil i wyrzucili
    go ze szkoly.I wszystko to dzieje sie na Brooklynie.

    Jak czytam,ze w polskich szkolach pyskowanie nauczycielowi czy
    zakladanie kosza na smieci na glowe sie zdarza,to jestem przerazony
    tym trzecim swiatem.Tutaj by ich wyrzucili ze szkoly nawet tuz przed
    matura.
  • carmelaxxx 30.07.09, 17:30
    maksimum podobnie jest w angielskich szkolach ale ranking jest jesten w uk ,
    prowadzi go instytucja panstwowa ktora ocenia: poziom nauczania z poszczegolnych
    przedmiotow, dyscypline, poziom bezpieczenstwa, poziom zadowolenia ze szkoly
    dzieci , poziom zadowolenia ze szkoly rodzicow.
    Tak w ogole jak dziecko srednio madre to i szkola najlepsza nic nie da, i na
    odwrot , po szkole bez prestizu dziecko ktore ma cos w glowie i tak sobie da rade.
  • maksimum 30.07.09, 18:00
    carmelaxxx napisała:

    > Tak w ogole jak dziecko srednio madre to i szkola najlepsza nic
    >nie da,

    O tym wlasnie pisze od poczatku.Musi byc selekcja w postaci
    egzaminow tak do gimnazjow jak i liceow by dziecko srednio uzdolnione
    nie stresowalo sie z najzdolniejszymi uczniami w jednej klasie.


    > i na odwrot , po szkole bez prestizu dziecko ktore ma cos w glowie
    >i tak sobie da rade.

    Starsza Kowalska daje sobie rade w sredniej szkole,bo na niektore
    przedmioty chodzi z dzieciakami o rok czy 2 lata starszymi.
    Jest tez mozliwosc,ze moze skonczyc liceum o pol roku wczesniej niz
    reszta uczniow.
  • carmelaxxx 30.07.09, 23:39
    Musi byc selekcja w postaci
    > egzaminow tak do gimnazjow jak i liceow by dziecko srednio uzdolnione
    > nie stresowalo sie z najzdolniejszymi uczniami w jednej klasie.
    >


    niekoniecznie, uwazam ze jesli do stolika z dziecmi zdolnijszymi posadzi sie
    jedno mniej zdolne to to mniej zdolne ma szanse na podniesienie poziomu nie
    obnizajac zarazem poziomu pozostalej czesci.

  • maksimum 31.07.09, 05:03
    > niekoniecznie, uwazam ze jesli do stolika z dziecmi zdolnijszymi
    posadzi sie jedno mniej zdolne to to mniej zdolne ma szanse na
    >podniesienie poziomu nie obnizajac zarazem poziomu pozostalej
    >czesci.
    --------
    A na jakiej zasadzie znajdzie sie to mniej zdolne z najzdolniejszymi?
    Po znajomosci?
    Przeciez po to sa egzaminy wstepne by przez sito przechodzili
    najzdolniejsi.
    Krzywde dzieciakowi zrobisz,bo ono bardzo szybko zauwazy ,ze jest
    najslabsze niezaleznie od tego jak mocno sie przyklada.
    Odgorne wyrownywanie poziomow nigdy sie jeszcze nie sprawdzilo i
    szkoda czasu na takie eksperymenty.
    Zeby najlepiej wykazac swoje talenty dziecko musi byc miedzy sobie
    podobnymi.

  • joa66 31.07.09, 12:52
    Drogi maksiusmile Nikt nie uwierzy Tobie, ze we WSZYSTKICH szkolach
    amerykanskich panuje dyscyplinawink

    Tak samo jest w Polscesmile

    To znaczy u nas nie jest tak samo - u nas w zadnej szkole sie nie
    strzelawink. Ale to pewnie dlatego, ze zacofani jestesmywink


    p.s. przepraszam za brak polskich liter
  • joa66 31.07.09, 13:20
    i cytat z ostatniego linka:

    That is why American students, when compared on impartial tests,
    score highest in how they feel they are doing in math, but ten or
    twelve places down in the ranks of how they are actually doing.
  • maksimum 31.07.09, 17:52
    joa66 napisała:

    > Drogi maksiusmile Nikt nie uwierzy Tobie, ze we WSZYSTKICH szkolach
    > amerykanskich panuje dyscyplinawink

    Ja wiem,bo wy jestescie niedowiarki.

    > Tak samo jest w Polscesmile

    Niestety w Polsce jest gorzej.

    > To znaczy u nas nie jest tak samo - u nas w zadnej szkole sie nie
    > strzelawink. Ale to pewnie dlatego, ze zacofani jestesmywink

    Mylisz latwy dostep do broni palnej w USA z przestepczoscia w
    szkolach.
    Te chore psychicznie malolaty,ktorym w zyciu nic nie
    wychodzilo,ukradli rodzinie bron i poszli do szkoly strzelac do
    lepszych od siebie.
    Takie rzeczy zdarzaja sie tez w Szwecji i Finlandii.
  • maksimum 31.07.09, 18:11
    Zauwaz,ze te strzelaniny wszystkie mialy miejsce w wioskowych
    szkolach,a zadna w duzym miescie.
    I teraz pomysl jaka jest roznica miedzy edukacja we wioskowych
    szkolach a w szkolach w duzych miastach.
    Do tych wiejskich szkol chodza nieudaczniki,bo po podstawowce
    rozsadniejszych dzieci wysyla sie juz do lepszych szkol w miastach i
    tam tepakow z bronia nie ma.
    Ci psychiczni uczniowie chodza do swoich szkol strzelac do swoich
    kolegow i znajomych,a jak masz selekcje w gimnazjach i liceach,to
    nie ma mowy,zeby przyglup znalazl sie w dobrym gimnazjum czy liceum.
    Zeby ci troche wyprostowac obraz tych strzelanin,to nie jest tak,ze
    zdolne dzieci strzelaja do zdolnych dzieci.
    I zauwaz,ze w wiekszosci przypadkow ci pomylency na zakonczenie
    akcji popelniaja samobojstwo,czyli z glowka nigdy nie bylo u nich OK.

    PS.A po co dyscyplina potrzebna jest w dobrych szkolach?
    Zeby takich dewiantow wczesnie wyeliminowac.

    Nie powinno sie nigdy probowac za wszelka cene starac poprawiac oceny
    nieudacznikow i na sile trzymac ich z lepszymi od nich ,tylko od razu
    wysylac do szkol z dzieciakami na ich poziomie.
  • maksimum 31.07.09, 18:15
    RED LAKE, MN 3.21.05
    Jeff Weise, a high school student, went on a shooting rampage on the
    Red Lake Indian Reservation in northern Minnesota, killing his
    grandparents, five fellow students, a teacher and a security guard,
    as well as himself.
    -----------
    Pamietam tego dewianta.
    Chlopak byl dennie glupi,ale szkola na sile uparla sie by go
    uczyc,no i skutki tego sa oplakane.
  • maksimum 31.07.09, 18:22
    Za zle odnoszenie sie do nauczycielki juz na poczatku 6 klasy,czyli
    chlopak mial 11 lat zostal zawieszony na 2 miesiace.
    Po tym zawieszeniu wrocil do klasy i znowu zle sie odzywal do
    nauczycielki i wyrzucili go ze szkoly.
    I to jest normalne postepowanie w szkolach w NYC,a w tym wypadku na
    Brooklynie.
    Chlopak byl dobrym uczniem,ale po co go trzymac w szkole i czekac
    kiedy zacznie sie bic lub z nozem przyjdzie.
    Jak dzieciak sie zle zachowuje,to jest to rodzicow problem a nie
    szkoly problem.
    A prawdziwy problem zaczyna sie wtedy,kiedy taki dzieciak chodzi do
    wioskowej szkoly a nastepna szkola jest 50 km dalej i co robic.
    Wyrzucic go z jedynej szkoly w okolicy za bardzo nie mozna,bo
    rodzice placa podatki na szkole,no wiec przymyka sie oczy na wyczyny
    debila,a temu moze kiedys odbic albo i nie.
  • joa66 31.07.09, 21:05
    Kontynuuj, kontynuuj, czytamy z zapartym tchem wink
  • joa66 31.07.09, 21:15
    Niestety nie jestes jedynym zrodlem informacji o szkolach w USA.
    Potrafimy czytac, takze w jezykach obcychwink
  • maksimum 31.07.09, 22:13
    joa66 napisała:

    > Niestety nie jestes jedynym zrodlem informacji o szkolach w USA.
    > Potrafimy czytac, takze w jezykach obcychwink

    Czytanie nawet w 6 jezykach jest nieprzydatne,jak sie nie umie
    analizowac faktow i dlatego ja tu jestem do rozjasniania wam w
    glowach w ramach offsetu za F-16.
  • hankam 01.08.09, 06:15
    Z tym offsetem to masz stuprocentową rację.
    Daliśmy się zrobić w konia, a jeśli Twoja aktywnosć na forum jest
    również częścią tego offsetu, to nic, tylko sznurek kupieć...
  • maksimum 01.08.09, 20:43
    to kup se sznurek a ja bede skakal z samolotu.
    www.curio.pl/curio/page/4614
  • maksimum 31.07.09, 22:11
    joa66 napisała:

    > Kontynuuj, kontynuuj, czytamy z zapartym tchem wink

    Zatkalo was,jak wam otworzylem oczy,ze te strzelaniny mialy miejsce
    we wioskowych szkolach,a nie w NYC czy Bostonie.

    Na wiochach amerykanskich jedyna rozrywka jest szkola i jak tam
    niemocie nie idzie,to w kazdym domu jest karabin i trzeba sie wyzyc.

    W miescie natomiast jest tysiace rzeczy do robienia i karabinow jest
    mniej,wiec ludzie bardziej rozumni tutaj sa w znajdowaniu sobie
    rozrywek.
  • azile.oli 31.07.09, 22:06
    Oj, nie zgodzę się. Zdolności nie wykluczają zaburzeń psychicznych,
    mało tego, czasem szczególnie uzdolnione dzieci lądują w
    psychiatrykach. I bardzo często zachowują się dziwnie.
    Oczywiście nie twierdzę, że to przyszli szkolni zabójcy, ale tak
    naprawdę zdolności nie gwarantuja zdrowia psychicznego.
  • maksimum 31.07.09, 22:21
    azile.oli napisała:

    > Oj, nie zgodzę się. Zdolności nie wykluczają zaburzeń psychicznych,

    Mowimy o dwoch roznych rzeczach:
    1-zaburzenia psychiczne
    2-agresja w zaburzeniach psychicznych

    Zdolnosci nie wykluczaja zaburzen psychicznych,ale ludzie zdolni sa
    zdecydowanie mnie agresywni niz psychiczne przyglupy.
    Przeciez Einstein tez mial zalamke,a jego syn w swirowie skonczyl i
    zaden z nich nie zabijal.

    > mało tego, czasem szczególnie uzdolnione dzieci lądują w
    > psychiatrykach. I bardzo często zachowują się dziwnie.
    > Oczywiście nie twierdzę, że to przyszli szkolni zabójcy, ale tak
    > naprawdę zdolności nie gwarantuja zdrowia psychicznego.

    Wiekszosc psychicznych moze lepiej lub gorzej funkcjonowac w
    spoleczenstwie i nie przejawia agresji,ale sa przyglupy,ktorym w
    wieku 15-17 lat klapka na oczy zapada i nic im do lba nie wchodzi
    wiec trzeba skonczyc ze soba i przy okazji zrobic to tak,zeby
    wszyscy o nich pamietali.
  • maksimum 01.08.09, 20:40
    To sie wlasnie dzieje w szkolach,gdzie uczeszczaja niekumaci.
    www.nydailynews.com/news/politics/2009/02/09/2009-02-09_new_senator_kirstin_gillibrand_sees_pain.html

    W szkolach gdzie chodza niekumaci,wiadomo ze trzeba czyms
    zaimponowac,gdy nauka nie mozna,to moze gun'em.
    Jedyna biala osoba na zdjeciu jest tam z wizyta.
    Czyli kolejne potwierdzenie faktu,ze selekcja dziala.
    Syn juz ma 11 lat chodzenia do szkoly za soba a corka 8 lat i ani
    jedno ani razu nie bylo uderzone w szkole czy w drodze do szkoly.
  • maksimum 09.08.09, 22:59
    Czytalem ten srt. jakis czas temu:
    nymag.com/news/features/15589/
    "Stuyvesant can hardly be considered a typical high school. It
    attracts the brightest public-school students in New York, and that
    may be an environment conducive to fewer sexual inhibitions. “In our
    school,” Elle says, “people are getting a better education, so
    they’re more open-minded.”
    ----------
    To jest bardzo dobra szkola i syn niemalze sie do niej dostal.
    Corka chce tam isc i bedzie miala egzamin za rok z hakiem,bo
    egzaminy sa w pazdzierniku 8 klasy a ona teraz idzie do 7 klasy.
    Te 11% dziewczyn eksperymentujacych ze soba,to jest srednia krajowa
    i ja sie nie dziwie,ze dziewczyny ze Stuyvesant sa na to podatne,bo
    poziom nauczania jest tam bardzo wysoki i niewiele czasu zostaje na
    zycie prywatne.A co robic w wolnych chwilach? Zadawac sie z
    chlopakami ze slabych szkol,dlatego ze sa dobrze umiesnieni?
    Ja sie nie dziwie,ze te dziewczyny sa bardziej wybiorcze.
  • wieczna-gosia 03.08.09, 13:39
    a Kopernik byla kobieta smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • carmelaxxx 03.08.09, 13:57
    maximum czy naprawde uwazasz ze w szkolach wiejskich sa tepaki? mozliwe ze w
    stanach tak jest ale na tym forum jest wiekszosc osob ktore maja dzieci w
    polskich szkolach wiec nadal nie rozumiem tego postu. Sa znaczace roznice w
    systemach ksztalcenia w Polsce a w USA. Sa tez inne kryteria oceniania i relacje
    na lini nauczyciel - uczen. Inne tez wymagania sie stawia dzieciakom.
    Mam wrazenie ze tym postem chcesz udowodnic jakas tam swoja wyzszosc nad innymi
    osobami ze twoje dziecko chodzi do szkoly takiej a takiej no i oczywiscie jest
    to "great school in USA".
  • maksimum 10.08.09, 03:39
    carmelaxxx napisała:

    > maximum czy naprawde uwazasz ze w szkolach wiejskich sa tepaki?

    W szkolach wiejskich jest mniejsza konkurencja i choc zdarzaja sie
    tam zdolne dzieci,to sa otoczone przecietniakami.
    W szkolach wiejskich i malomiasteczkowych sa co najwyzej dwie szkoly
    i zadnej selekcji,a w duzym miejscie kazda matka robi rozeznanie do
    ktorej szkoly poslac dziecko.

    > Mam wrazenie ze tym postem chcesz udowodnic jakas tam swoja
    wyzszosc nad innymi osobami ze twoje dziecko chodzi do szkoly
    >takiej a takiej no i oczywiscie jest to "great school in USA".
    -------
    W Polsce tez sa dobre szkoly,ale system amerykanski bardziej mnie
    pasuje niz nauczanie w Polsce.
    Ciesze sie,ze moje dzieci chodza do dobrych szkol i ze smutkiem
    musze stwierdzic,ze w tych najlepszych szkolach jest b.malo polskich
    dzieci.
    W szkolach corki i syna co najmniej polowa dzieci jest pochodzenia
    chinskiego,a w Polsce w dalszym ciagu traktuje sie Chinczykow jako
    trzeci swiat.
    Czas najwyzszy spojrzec trzezwo na swiat,dzieci polskie nie bryluja
    w szkolach amerykanskich.
  • dorek3 10.08.09, 11:03
    Nie chce mi sie sprawdząc w żadnych statystykach ale nie sądzisz że to wynika iż udział chinczyków w społeczeństwie amerykańskim jest odpowiednio wiekszy niż polonii?
    --
    pozdrawiam
    Dorota i Kuba&Bartek
  • maksimum 10.08.09, 17:44
    dorek3 napisała:

    > Nie chce mi sie sprawdząc w żadnych statystykach ale nie sądzisz
    że to wynika iż udział chinczyków w społeczeństwie amerykańskim jest
    >odpowiednio wiekszy niż polonii?
    ----------
    Tak bylo w 1990:

    names.mongabay.com/ancestry/ancestry-population.html
    en.wikipedia.org/wiki/Ethnic_groups_in_the_United_States
    "A third significant minority is the Asian American population,
    comprising 13.1 million in 2006, or 4.4% of the U.S. population.[2]
    California is home to 4.5 million Asian Americans, whereas 512,000
    live in Hawaii, where they compose the plurality at 40% of the
    islands' people.[19] Asian Americans live across the country, and
    are also found in large numbers in New York City, Chicago, Boston,
    Houston,"
    -------------
    Chinczykow w Stanach jest duzo mniej niz Polakow i sa skoncentrowani
    w duzych miastach Kalifornii,ale sporo ich tez jest w NYC.

    www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY
    A tak wyglada etnicznie szkola mojej corki(IS-187):
    www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/1898#students
    53%-Chinczykow,37%-bialych,8%-latino,1%-czarnych i 1%-nieokreslonych.

    A teraz zobacz szkole syna,ktora jest najlepszym liceum na
    Brooklynie,Brooklyn Technical High School:
    www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/1944#students

    57%-skosnych,21%-bialych,14%-czarnych i 8%-latino

    Teraz rzuc okiem na Stuyvesant HS,ktora jest jedna z najlepszych
    szkol w calych Stanach:
    www.greatschools.net/cgi-bin/ny/other/2796#students62%-skosnych,32%-bialych.
    I identycznie to samo jest na najlepszych uczelniach amerykanskich.
    Chinczycy i biali,reszta sie nie liczy.
    Za kilka lat Chinczycy przejma biznesy i wladze w USA a czarny
    prezydent bedzie przykrym wspomnieniem.
  • anext 10.08.09, 19:15
    znaczenie ma rowniez jaka to polonia? nie we wszystkich polskich
    rodzinach zyjacych w usa, nauka, zdobywanie wiedzy i ksztalcenie
    dzieci jest priorytetem.
  • maksimum 10.08.09, 20:29
    Ja mysle,ze pod tym wzgledem w Stanach jest lepiej niz w Polsce,bo
    tu sie mozna dosc dobrze z jednej pensji utrzymac.
    Kowalscy pracuja dosc ciezko,ale na edukacje swoich dzieci wydaja
    sporo pieniedzy,nawiasem mowiac duzo wiecej niz ja,z tym ze ja sam
    dzieci douczam jak zachodzi taka potrzeba.
    Kowalskie caly rok na okraglo maja korepetycje z matmy po 60
    doll/godz i Starsza ma extra przygotowanie do SAT.
    I nie jest to tak,jak przedstawia to polska prasa,ze do Stanow
    przyjezdzaja z Polski same wsiowe matoly,bo jest tu duzo
    wyksztalconych ludzi na dobrych stanowiskach.
  • joa66 11.08.09, 07:07
    artykuł jest o emigracji europejskiejsmile
  • maksimum 11.08.09, 19:26
    Artykul jest o emigracji,z tym ze emigranci europejscy chetniej
    wracaja do Polski.

    "Tylko z Dolnego Śląska w ciągu ostatnich pięciu lat wyjechało 300
    tys. osób, najczęściej do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Irlandii.
    Pracę na Wyspach (Wielkiej Brytanii i Irlandii) wybrało aż 46 proc.
    emigrantów z Małopolski, 8 proc. pojechało do USA."
    ----------
    8% wyjechalo do USA i nie slychac zeby wracali.
    Ta emigracja na Wyspy jest w wiekszosci malo powazna i sporo ludzi
    wraca,ale zeby wyjechac do USA,to trzeba zainwestowac glownie w
    wyjazd a przede wszystkim w siebie.

  • carmelaxxx 12.08.09, 20:42
    maximum emigracja ktora wraca z wysp to zazwyczaj single, ludzie z rodzinami a
    juz zwlaszcza ci ktorzy maja dzieci w szkolach nie wracaja z wielu powodow. Znam
    wielu singli ktorzy wrocili za to jesli chodzi o rodziny to znam tylko dwie,
    jedna bo i sie nie powiodlo a druga bo teskni za rodzina, obie rodziny mialy
    male dzieci ktore jeszcze nie zaczely szkoly. Wiekszosc tekstow o powrocie z
    emigracjii jest prtzereklamowana na potrzeby polityki i nijak sie ma do faktow.
  • wieczna-gosia 12.08.09, 20:55
    ja mysle ze racje ma Maks, ktory wyemigriwal do ju es ej a nie jak cieniasy do
    ju kej i ma dziecko w bruklin tek. I ja go podziwiem i dlatego nie powiem mu ile
    moje dziecko z nierankingowej szkoly dostalo z es ej ti.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • fogito 12.08.09, 21:08
    Powiedz prosze... i co to jest 'es ej ti' przy okazji tez!

  • anext 12.08.09, 21:49
    SAT to test, na podstawie jego wynikow mlodziez ameryk
    dostaje/wybiera/jest wybierana na studia wyzsze
    cos podobnego do polskiej matury krotko mowiac aczkolwiek jest wiele
    roznic
    wysoki wynik plus inne kwalifikacje sa raczej gwarancja swietnego
    college, a juz marzeniem jest dostanie sie do ligi bluszczowej, do
    ktorej nsleza harward, princeton, yale etc
  • maksimum 13.08.09, 02:33
    anext napisała:

    > SAT to test, na podstawie jego wynikow mlodziez ameryk
    > dostaje/wybiera/jest wybierana na studia wyzsze
    > cos podobnego do polskiej matury krotko mowiac aczkolwiek jest
    wiele roznic
    > wysoki wynik plus inne kwalifikacje sa raczej gwarancja swietnego
    > college, a juz marzeniem jest dostanie sie do ligi bluszczowej, do
    > ktorej nsleza harward, princeton, yale etc

    Trzeba miec w granicach 1400 pkt zeby sie dostac do najlepszych
    uniwersytetow.Czyli Stuyvesant HS gwarantuje to spokojnie.
  • wieczna-gosia 13.08.09, 13:45
    ale 1400 na 2400 czyli nieco ponad 50%- o matko.....
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 13.08.09, 17:49
    wieczna-gosia napisała:

    > ale 1400 na 2400 czyli nieco ponad 50%- o matko.....

    Te 1408 w Stuyvesant to jest na 1600 mozliwych,a 2090 na 2400.

    "Before the 2005 revision of the SAT, Stuyvesant graduates had an
    average score of 1408 out of 1600 (685 verbal, 723 math).[14] As of
    2008, the average score is 2090 out of 2400.[4]"
  • maksimum 13.08.09, 17:51
    > ale 1400 na 2400 czyli nieco ponad 50%- o matko.....

    wieczna,czy to twoja pociecha miala taki wynik?

    o matko!!!!!!!
  • wieczna-gosia 13.08.09, 21:01
    he he he ciekawosc cie zzera nieco smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 13.08.09, 21:22
    Srednia krajowa bylka 1000-1100 na 1600 mozliwych,ale ja znam kilka
    osob z taka srednia i krotko mowiac niczym nie blyszcza.
    Jesli twoja latorosl byla w normalnej szkole,to ma ponizej 1400(z
    1600).
    Stawiam wiec ze w granicach 1250 na 1600,skoro bylo takie dobre w
    tej przecietnej szkole.

    Przy okazji mam pytanie.Czy warto robic SAT juz w 10 klasie?
  • wieczna-gosia 13.08.09, 23:56
    a niby dlaczego ja mam to wiedziec? Nota bene moje dziecko nie zdawalo SAT w
    szkole- w Warszawie jest kilka miejsc gdzie SAT mozna zdawac smile a wiec jej
    szkola nie ma zbyt wiele do gadania wink w przyszlym roku ma mature nie bedzie sie
    z SATem bujala z ktorego zreszta raczej nie skorzysta bo jak na razie nie
    znalazla niczego czego by nie miala w Polsce lub w Europie. Ju es ej ja ciaggnie
    bo to daleko ale ciagnie ja tez Australia smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 14.08.09, 02:32
    wieczna-gosia napisała:

    > znalazla niczego czego by nie miala w Polsce lub w Europie. Ju es
    >ej ja ciaggnie bo to daleko ale ciagnie ja tez Australia smile

    Straszna z niej romantyczka.
  • wieczna-gosia 13.08.09, 21:00
    ja wiem, ale napisales ze 1400 wystarcza zeby sie dostac plus dodatkowe zalety-
    to rozumiem ze jeszcze stary score kiedy max bylo 1600? bo juz sie przerazilam-
    80% brzmi lepiej smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 13.08.09, 21:14
    wieczna-gosia napisała:

    > 80% brzmi lepiej smile

    Z gimnazjami i liceami jest podobnie,ze trzeba miec ponad 80% na
    testach wstepnych,zeby sie do dobrej szkoly zalapac.
  • fogito 13.08.09, 12:43
    Dzieki za wyjasnienia wink
  • maksimum 13.08.09, 02:17
    wieczna-gosia napisała:

    > moje dziecko z nierankingowej szkoly dostalo z es ej ti.

    www.collegeboard.com/student/testing/sat/scores/understanding.html

    W starszym wydaniu SAT mozna bylo otrzymac max 1600 pkt(800 z matmy
    i 800 z angielskiego).
    Teraz SAT skalda sie juz z 4 czesci a nie z 2 jak dawniej i trudniej
    o lepszy wynik bo caly egzamin trwa okolo 4-5 godzin.

    "Gates graduated from Lakeside School in 1973. He scored 1590 out of
    1600 on the SAT[17] and subsequently enrolled at Harvard College in
    the fall of 1973."

    http://en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates

    No wiec Bill Gates mial 1590 na 1600 mozliwych punktow,a Krzysiek z
    parku,z ktorym gram w kosza mial 1100 i dostal sie do Brooklyn
    College.Jak dla mnie to ten Krzysiek jest totalnie glupi,ale jego
    wynik jest troche ponad srednia krajowa,ktora wynosi 1000 pkt.

    "Before the 2005 revision of the SAT, Stuyvesant graduates had an
    average score of 1408 out of 1600 (685 verbal, 723 math).[14] As of
    2008, the average score is 2090 out of 2400.[4] Stuyvesant also was
    the high school with the highest number of Advanced Placement exams
    taken, and also the highest number of students reaching the mastery
    level."

    http://en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School

    Przecietny wynik w Stuyvesant HS byl 1408 na 1600 mozliwych pkt.
    a w 2008r byl 2090 na 2400 mozliwych pkt.

    Ile wiec dostalo dziecko wiecznej z nierankingowej szkoly?
    Jak sie chwali,to mysle,ze w granicach 1250.

    Kto da wiecej?
  • maksimum 13.08.09, 01:57
    carmelaxxx napisała:

    > maximum emigracja ktora wraca z wysp to zazwyczaj single, ludzie
    z rodzinami a juz zwlaszcza ci ktorzy maja dzieci w szkolach nie
    >wracaja z wielu powodow.

    Czyzby szkolnictwo w UK bardziej im pasowalo niz w Polsce?

    > Wiekszosc tekstow o powrocie z
    > emigracjii jest prtzereklamowana na potrzeby polityki i nijak sie
    >ma do faktow.

    Ja zakladam dla uproszczenia,ze wracaja ci,ktorym sie nie powiodlo
    na zachodzie.
    Z moim kuzynem jest calkiem inaczej.Finansowo stoi bardzo dobrze,ale
    w dalszym ciagu oglada polska tv na okraglo i marzy o powrocie do
    Polski,bo Stany mu sie tylko z praca kojarza,a jego corka tez sie
    lepiej w Polsce czuje niz w Stanach.
  • carmelaxxx 13.08.09, 11:22
    oniecznie szkolnictwo ale wiesz ze jak juz gdzies sie z dziecmi osiedlisz to nie
    zmieniasz im co chwila srodowiska. Czesto polacy dosyc narzekaja na skzolnictwo
    w UK , ja nie narzekam bo lekcje sa prowadzone ciekawie,duzo zadan grupowych a
    nie teoria do wkucia, i co najuwaznijsze nikt dzieciom nie kaze byc orlem z
    kazdego przedmiotu, jesli ktos sie interesuje jakims konkretnym dzialem
    nauczyciele robia wszystko aby dziecko sie rozwijalo w tym kierunku.
  • carmelaxxx 13.08.09, 11:26
    > Ja zakladam dla uproszczenia,ze wracaja ci,ktorym sie nie powiodlo
    > na zachodzie.
    > Z moim kuzynem jest calkiem inaczej.Finansowo stoi bardzo dobrze,ale
    > w dalszym ciagu oglada polska tv na okraglo i marzy o powrocie do
    > Polski,bo Stany mu sie tylko z praca kojarza,a jego corka tez sie
    > lepiej w Polsce czuje niz w Stanach.

    Dokladnie tak jest. Niektorzy widza UK jako miejsce pracy i nie widza zadnych
    pozytywow w mieszkaniu w UK mimo ze maja srodki na wygodne zycie. Tesknia za
    rodzina i bliskimi. Inni to ci ktorzy wlasciwie gdzie by nie byli to sobie nie
    poradza.
  • wieczna-gosia 13.08.09, 13:48
    niekoniecznie- jak rozmawiam z zasiedzialymi emigrantami, takimi co po 20 lat
    siedza- szkolnictwo w UK nie pasuje im wyjatkowo- za to pasuje im wiele roznych
    innych rzeczy. Dzieci maja znajomych, oni maja znajomych no i poza tym polskie
    zarobki o cen maja sie duzo gorzej niz w UK.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • carmelaxxx 13.08.09, 14:08
    cos mi wsyslo literki mialo byc wlasnie niekoniecznie. Ja rozwiazuje problem
    po swojemu, korzystamy z edukacji takiej jaka jest a ze syn ambitny sam sie
    garnie do douczenia sie w domu z niektorych przedmiotow z ktorych ma niedosyt.
  • maksimum 13.08.09, 18:04
    carmelaxxx napisała:

    > korzystamy z edukacji takiej jaka jest a ze syn ambitny sam sie
    > garnie do douczenia sie w domu z niektorych przedmiotow z ktorych
    >ma niedosyt.
    ------
    Czyli brakuje Ci tego,co jest w NYC,selekcji i egzaminow do
    wszystkich lepszych szkol.

    W NYC jest tak,ze wielu rodzicow narzeka na poziom nauczania w
    szkolach,ale ich dzieci niestety nie zdaja egzaminow do najlepszych
    szkol.
    To tak jakby chcieli swoje dzieci miec w najlepszych szkolach ale
    bez egzaminow.
  • wieczna-gosia 13.08.09, 21:03
    zadowolona jest tylko garsteczka w ktorej jest i maksio i cale szczescie bo
    inaczej by nam do Polski wrocil smile

    jestem bardzo zadowolona ze szkoly moich dzieci nierankingowej zreszta. Sama
    skonczylam najlepsza szkole w Warszawie i uwazam ze to byla jakas paranoja a nie
    szkola.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 13.08.09, 21:30
    wieczna-gosia napisała:

    > zadowolona jest tylko garsteczka w ktorej jest i maksio i cale
    >szczescie bo inaczej by nam do Polski wrocil smile

    Popatrz na sklad etniczny szkol.
    We wszystkich lepszych szkolach w NYC jest okolo 60% Chinczykow,a to
    znaczy spokoj i porzadek.Nikt nikogo nie przepycha,nie okrada i nie
    bije.Jesli ktos w takiej szkole rozrabia,to sa to Wlosi lub Ajrysze.

    > jestem bardzo zadowolona ze szkoly moich dzieci nierankingowej
    zreszta. Sama skonczylam najlepsza szkole w Warszawie i uwazam ze to
    >byla jakas paranoja a nie szkola.

    Ja chodzilem do sredniej szkoly w Warszawie i tez uwazam,ze to byla
    paranoja i selfdistroja.
  • hankam 13.08.09, 23:28
    Ja chodzilem do sredniej szkoly w Warszawie i tez uwazam,ze to byla
    > paranoja i selfdistroja.

    Ożarów jest ciągle małą mieściną pod Warszawą, coś ci się pomyliło.
  • wieczna-gosia 13.08.09, 23:59
    haknam bo nasze szkoly sa nierankingowane- w zwiazku z tym z definicji nie ma
    szkol lepszych i gorszych, sa szkoly polskie i to starcza za definicje i gdzie
    im tam do bruklin tek. W zwiazku z tym czy Warszawa czy Ozarow, jaka szkola w
    Warszawie- zauwazylas zreszta skoro sie dzieckiem chwale i w szkole w Polsce
    osiagnela jakis tam wynik to NO WAY zeby zlamala 70%, no nie?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 14.08.09, 02:28
    hankam napisała:

    > Ożarów jest ciągle małą mieściną pod Warszawą, coś ci się pomyliło.

    I za moich mlodych lat nie bylo tam szkoly sredniej,wiec jezdzilem
    do Warszawy do szkoly.
    Teraz jest bardzo dobre gimnazjum i b.wysoko notowane liceum w
    Ozarowie Maz.

    www.szkola-ozarow.pl/
    Przepraszam,byla ZSZ i Technikum,ale nie chcialem do nich chodzic:
    zs1ozarowmazowiecki.szkolnastrona.pl/o-szkole,m,mg,22.html
    A obecnie szkola Pallottiego jest b.wysoko w rankingach

    www.szkolnictwo.pl/liceum,og%C3%B3lnokszta%C5%82c%C4%85ce,O%C5%BCar%C3%B3w+Mazowiecki,PB5065,Gimnazjum+i+Liceum

    bo Ozarow od zawsze byl wylegarnia talentow na skale swiatowa.
  • wieczna-gosia 14.08.09, 11:02
    jak to notowane? w Polsce nie ma rankingow a przynajmniej nie takie jak w ju es
    ej wiec o kant je mozna rozbic.....
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 14.08.09, 20:32
    Rzeczywiscie te rankingi ogolnokrajowe wygladaja smiesznie bo
    opieraja sie na olimpijczykach,ale nie kazdy chce brac udzial w
    olimpiadzie,nawet jak jest bardzo dobry z przedmiotu.
    Ja wolalem w pilke grac.

    Ten ranking warszawski jestb.dobry i nie mow ze chodzilas do Staszica
    czy WladyslawaIV:
    www.perspektywy.pl/pdfy/rankingi/2009/licea_warszawskie/najlepszelicea_2009.pdf

    Moja znajoma chodzila do Hoffmanowej i na studia sie nie dostala.
    Moja szkola byla bardzo podrzedna i na studia spokojnie zdalem.
  • wieczna-gosia 17.08.09, 00:30
    no ja kochanie ty moje nie chodzilam w tych latach do szkoly, a Wladzio sie za
    moich czasow w ogonach czolgal a Staszica nie bylo smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • paszczakowna1 25.08.09, 09:19
    > a Staszica nie bylo smile

    Jak to 'nie było'! Był! Gottwald to był, specjalizował się w matematyce.
  • wieczna-gosia 25.08.09, 12:27
    co nie zmienia faktu ze za moich czasow Staszica nie bylo- byl Gotwald smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • makurokurosek 14.08.09, 23:48
    Maksiu ja czegoś nie rozumiem, zarzucasz polskiemu szkolnictwu że nie ma
    segregacji, egzaminów, rankingów, a jednoczesne w celu pokazania jaka to szkołę
    skończyłeś zarzucasz nas polskimi rankingami szkół. Zresztą nie wiem co ma
    wspólnego obecny poziom tych szkół do poziomu za twoich czasów. w obecnej chwili
    SGH ma dość znaczną renomę, po twoich wypowiedziach można sadzić ze te 20 lat
    temu jego poziom sięgał poziomowi wyższej szkoły humoru.
    W brew temu co piszesz w polskich szkołach odkąd pamiętam był jakiś system
    segregacji, kiedyś do tego celu służyły egzaminy wstępne teraz testy końcowe i
    matura. Rejonizacja dotyczyła tylko i wyłącznie szkół podstawowych ale jak sam
    piszesz w NYC jest dokładnie to samo, wszak twoja utalentowane dzieci chodziły
    do całkiem przeciętnej podstawówki wręcz bym nazwała ja slamsową skoro razem z
    nimi chodziły osoby z nadzorem kuratorskim.
    Wynik 80% z testów nie jest wynikiem rewelacyjnym, jest całkowicie przeciętnym,
    porównajmy sobie ile punktów w Polsce musi zdobyć osoba starająca się na
    medycynę, farmację, informatykę czy inne dość oblegane kierunki. Wiem, że
    podajesz wynik testów SAT ale bądzmy szczerzy w Polsce jeżeli już to liczą się
    dobre studia, a nie to czy ktoś skończył najlepsze gimnazjum w mieście,
    oczywiście chyba że ktoś tak jak ty liczy ze córka szybko zaliczy wpadkę z
    bogatym chłoptasiem
  • maksimum 15.08.09, 05:38
    makurokurosek napisała:

    > Maksiu ja czegoś nie rozumiem, zarzucasz polskiemu szkolnictwu że
    >nie ma segregacji, egzaminów, rankingów,

    Oczywiscie,ze tak,bo te rankingi w skali krajowej daja b.dobre
    wyobrazenie do jakiej szkoly chcesz dziecko poslac.
    Jesli w Warszawie jest jakis ranking,to w zaden sposob jest on
    porownywalny z rankingiem szkol krakowskich.
    Chodzi mnie o to,ze w USA masz rokrocznie egzaminy stanowe i na ich
    podstawie mozesz porownac szkoly.
    Jesli w stanie NY jest 16 mln ludzi i iles tam szkol,to porownanie
    wszystkich szkol masz w internecie i nie musisz czaszkowac,ktora
    szkola jest lepsza,bo pokazuja ci to wyniki testow.
    Na polskich fora wiekszosc rozmow dotyczy tego,jaka szkola jest
    dobra i do jakiej wyslac dziecko,bo wiekszosc ludzi jest
    zdezorientowana co do poziomu szkol.
    W NYC sprawa wyglada tak.
    W szkole podstawowej dostajesz spis gimnazjow i sam decydujesz gdzie
    dzieciaka poslac.Nauczyciele oczywiscie sugeruja,ze dziecko dobrze
    sie uczy,wiec powinnas sprobowac wyslac go na egzamin do najlepszych
    szkol.
    W naszym dystrykcie szkolnym na 10 gimnazjow 5 jest dobrych i do
    nich trzeba zdawac egzaminy.
    Oczywiscie byloby nonsensem zdawac oddzielnie do 5 szkol
    egzaminy,wiec zdaje sie TYLKO jeden egzamin i TYLKO w jednej szkole
    i na podstawie wynikow z tego egzaminu jest sie przydzielanym do
    jednej z wybranych przez siebie szkol.
    Blisko mnie sa dwie dobre szkoly:
    1-to jest ta najlepsza na Brooklynie IS-187 gdzie chodzi corka
    2-to jest ta szkola,gdzie chodzi Mlodsza Kowalska.


    www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY
    Tych co sa 2,3 i 4 na liscie najlepszych na Brooklynie nie bralem
    pod uwage,bo sa za daleko ode mnie.

    No wiec wpisalem IS-187 i szkole Mlodszej Kowalskiej,ktora jest 11
    na liscie Brooklynskiej.

    Podobnie sprawa wyglada z liceami.Moj syn i Starsza Kowalska zdawali
    w Brooklyn Tech HS i zalenie od ilosci punktow byli przydzieleni do
    tej szkoly lub do Stuyvesant na Manhattanie.
    Nie ma czegos takiego,ze zdaje sie egzaminy w 2 lub 3 szkolach jak
    ja kiedys zdawalem czy jak teraz wiekszosc ludzi zdaje.

    > Zresztą nie wiem co ma wspólnego obecny poziom tych szkół do
    poziomu za twoich czasów. w obecnej chwili SGH ma dość znaczną
    renomę, po twoich wypowiedziach można sadzić ze te 20 lat
    > temu jego poziom sięgał poziomowi wyższej szkoły humoru.

    SGH(SGPiS) zawsze byl najlepsza uczelnia ekonomiczna w Polsce i pod
    tym wzgledem NIC sie nie zmienilo.
    Moja zona konczyla ekonomie na UW i byl tam zawsze nizszy poziom niz
    na SGPiS.

    > Rejonizacja dotyczyła tylko i wyłącznie szkół podstawowych ale
    >jak sam piszesz w NYC jest dokładnie to samo,

    Nie dokladnie tak samo,bo w NYC mozesz poslac dziecko do innego
    rejonu,ale musisz je sam do szkoly dowozic,bo nie bedzie ci
    przyslugiwal autobus szkolny.

    > wszak twoja utalentowane dzieci chodziły
    > do całkiem przeciętnej podstawówki wręcz bym nazwała ja slamsową
    >skoro razem z nimi chodziły osoby z nadzorem kuratorskim.

    Ten chlopak (Wloch z wielodzietnej rodziny) nie mial nadzoru
    kuratorskiego,choc byl mocno porabany,to jednak do rekoczynow w
    szkole nigdy nie doszlo.
    Moje dzieci chodzily do dwoch roznych szkol podstawowych,bo corka
    byla objeta programem dla specjalnie uzdolnionych i ten program jest
    tylko w jednej szkole w dystrykcie.
    Szkola syna tez byla jedna z lepszych w dystrykcie.

    > Wynik 80% z testów nie jest wynikiem rewelacyjnym, jest całkowicie
    >przeciętnym,

    To jest wynik przecietny jesli chodzi o normalne testy szkolne,ale
    egzaminy do gimnazjow czy liceow nie maja nic wspolnego z testami
    szkolnymi i sa i niebo trudniejsze.
    Przeciez Starsza Kowalska,ktora w szkole zawsze oscylowala w
    granicach 100% z testow stanowych,tego testu do Brooklyn Tech nie
    napisala nawet na 75% i nie zostala przyjeta.

    > córka szybko zaliczy wpadkę z bogatym chłoptasiem

    Glodnemu zawsze chleb na mysli,a ja spokojnie ucze corke grac w
    tenisa,bo z nauka sama sobie bez problemow daje rade.
  • makurokurosek 15.08.09, 12:13
    > Chodzi mnie o to,ze w USA masz rokrocznie egzaminy stanowe i na ich
    > podstawie mozesz porownac szkoly.

    W Polsce od ładnych paru lat obowiązują testy kończące, jeden test dla całej
    polski, sprawdzany przez komisję z poza szkoły, nie ma więc żadnych egzaminów
    wewnętrznych,wyniki dają więc jasny obraz nauczania w całej Polsce. opisujesz
    sytuację z przed trzydziestu lat, a nie obecną sytuację szkolnictwa polskiego.

    "Na polskich fora wiekszosc rozmow dotyczy tego,jaka szkola jest
    > dobra i do jakiej wyslac dziecko,bo wiekszosc ludzi jest
    > zdezorientowana co do poziomu szkol."

    Jak to sie ma do faktu, że ty bez problemu znalazłeś ranking szkół.
    Co rocznie drukowane są rankingi szkół w Gazecie Wyborczej jak również bez
    problemu można je znaleźć na stronach internetowych. Szkoły średnie i gimnazja
    odpowiednio wcześnie ogłaszają minimalną ilość punktów jaką należy zdobyć z
    testów kończących.
    Piszesz więc coś o czym kompletnie nie masz pojęcia, w Polsce nie ma takiego
    ciśnienia na najlepsze gimnazjum dlatego ludzie nie ekscytują tymi testami tak
    bardzo jak ty, ekscytacja przychodzi w raz z maturą która jest furtką na dobre
    uczelnie.

    ">
    > SGH(SGPiS) zawsze byl najlepsza uczelnia ekonomiczna w Polsce i pod
    > tym wzgledem NIC sie nie zmienilo.
    > Moja zona konczyla ekonomie na UW i byl tam zawsze nizszy poziom niz
    > na SGPiS.
    > "

    Szkoły ekonomiczne porównujesz z uczelniami ekonomicznymi a nie uniwerkiem. Jak
    widać sam masz duży problem z odpowiednią selekcją i zrozumieniem rankingów.

    "> Nie dokladnie tak samo,bo w NYC mozesz poslac dziecko do innego
    > rejonu,ale musisz je sam do szkoly dowozic,bo nie bedzie ci
    > przyslugiwal autobus szkolny."

    W Polsce również, kiedyś rejonizacja była bardzo sztywną ramom teraz zwłaszcza
    jeżeli dziecko jest zdolne nie stanowi ona problemu.
    Czyżby twoje dzieci były mało zdolne czy ty zbyt leniwy i skąpy aby je zawozić
    do lepszej podstawówki ?

    "
    > Ten chlopak (Wloch z wielodzietnej rodziny) nie mial nadzoru
    > kuratorskiego,choc byl mocno porabany,to jednak do rekoczynow w
    > szkole nigdy nie doszlo."

    Jak sam pisałeś syn był prześladowany, nie musi dojść do rękoczynów aby szkoła
    taką sytuacją się zajęła. Sam pisałeś ze w podstawówce syna zdarzały się różne
    niemiłe sytuacja

    '> Moje dzieci chodzily do dwoch roznych szkol podstawowych,bo corka
    > byla objeta programem dla specjalnie uzdolnionych i ten program jest
    > tylko w jednej szkole w dystrykcie."

    Ciekawe pod jakim względem utalentowane skoro jak sam ją określiłeś kończyły ją
    tępaki i twoja córka jako jedna z nielicznych dostała się do dobrego gimnazjum.
    No chyba ze wybierała uczniów pod okiem " jak dobrze sie sprzedać"

    "> Glodnemu zawsze chleb na mysli,a ja spokojnie ucze corke grac w
    > tenisa,bo z nauka sama sobie bez problemow daje rade."

    To ty napisałeś że twoim priorytetem jest aby córka znalazła bogatego męża i
    kompletnie nie widzisz nic złego w ku...kim zachowaniu córki. zresztą pod
    względem ekonomiczny jest to bardzo dobry interes
  • maksimum 15.08.09, 21:43
    makurokurosek napisała:

    > W Polsce od ładnych paru lat obowiązują testy kończące, jeden test
    dla całej polski, sprawdzany przez komisję z poza szkoły, nie ma
    więc żadnych egzaminów wewnętrznych,wyniki dają więc jasny obraz
    >nauczania w całej Polsce.

    To moze napisz jeszcze,czy ten test oceniany przez komisje spoza
    szkoly jest robiony dla wszystkich klas w gimnazjum i liceum czy
    tylko dla klas ostatnich.

    > opisujesz sytuację z przed trzydziestu lat, a nie obecną sytuację
    >szkolnictwa polskiego.

    A ty nie potrafisz napisac sprzed i spoza,mimo ze mieszkasz w Polsce
    i rzekomo studia skonczylas.
    Za moich czasow ty bys matury nie zdala z polskiego.


    > w Polsce nie ma takiego ciśnienia na najlepsze gimnazjum dlatego
    ludzie nie ekscytują tymi testami tak bardzo jak ty, ekscytacja
    przychodzi w raz z maturą która jest furtką na dobre
    > uczelnie.

    Nie ma cisnienia na najlepsze gimnazja bo przychodzi ono wraz z
    odpowiednimi rankingami.Nie ma dobrych rankingow,nie ma sie wiec
    czym ekscytowac.

    > Jak sam pisałeś syn był prześladowany,

    Przesladowanie polegalo na przezywaniu,a gdy powiedzialem o tym
    nauczycielce,to sie skonczylo.

    > To ty napisałeś że twoim priorytetem jest aby córka znalazła
    >bogatego męża

    Nic takiego nie pisalem.Mnie wystarczy w zupelnosci,ze chlopak
    bedzie tak samo dobrze sytuowany jak moja corka.

  • makurokurosek 15.08.09, 23:25


    ">
    > To moze napisz jeszcze,czy ten test oceniany przez komisje spoza
    > szkoly jest robiony dla wszystkich klas w gimnazjum i liceum czy
    > tylko dla klas ostatnich.
    > "

    jak sama nazwa mówi jest to test na zakończenie szkoły. wystarczy trochę
    pomyśleć, ale jak widać z tym u ciebie trudno.

    "
    > > To ty napisałeś że twoim priorytetem jest aby córka znalazła
    > >bogatego męża
    >
    > Nic takiego nie pisalem.Mnie wystarczy w zupelnosci,ze chlopak
    > bedzie tak samo dobrze sytuowany jak moja corka.
    > "

    Czyżbyś zaprzeczał swoim wypowiedziom więc przypomnę ją tobie

    Re: Jak to kolezanki sa wazniejsze.
    Autor: maksimum 15.07.09, 17:13

    A co w tym zlego?
    Niepotrzebnie rozgraniczasz te dwie rzeczy,bo trzeba miec i fiuta i
    wypchany portfel by miec wziecie u tych najlepszych dziewczyn.
    Calkiem inne kryteria maja male pekate dziewczyny ubrane na czarno i
    z takim kolorem farbowanych wlosow.Z tym ze koncowki musza byc
    niebieskie dla podreslenia braku wziecia. "

    Nic dziwnego w tym ze masz takie ciśnienie na dobre gimnazjum i liceum wszak o
    studiach twoje dzieci nie mają co marzyć, chyba że znajdą sponsora.


  • maksimum 15.08.09, 23:31
    makurokurosek napisała:

    > jak sama nazwa mówi jest to test na zakończenie szkoły.

    Tak tez myslalem,bo kto w Polsce wpadlby na pomysl by robic egzaminy
    panstwowe dla kazdej klasy gimnazjalnej i licealnej?

    Wtedy mogly z tego powstac calkiem dobry ranking,do ktorych Polacy
    maja obrzydzenie.
  • makurokurosek 16.08.09, 00:41
    Jak dla mnie pomysł całkowicie poroniony.
    Z tego co zrozumiałam do gimnazjum w USA brany jest pod uwagę test z ostatniej
    klasy, a nie testy ze wszystkich poprzednich klas

    Jak widać po USA oprócz sprawdzania wiedzy testy nie mają żadnej wartości
    motywującej ani dla szkoły ani dla uczniów. gdyby tak nie było w każdej kolejnej
    klasie każdy uczeń musiałby mieć o kilkanaście procent lepszy wynik niż zdobyty
    na koniec klasy poprzedniej, każdy nauczyciel wypruwałby wręcz flaki aby pomóc
    swoim uczniom w zdobyciu większej liczby punktów. Co natomiast mamy: nauczycieli
    którzy niezależnie od swoich umiejętności sa nietykalni ( beznadziejna
    nauczycielka matematyki twojej córki), którzy pędzą z materiałem nie mając czasu
    na porządne jego wytłumaczenie i wyjaśnienie, w efekcie uczniowie muszą
    godzinami ślęczeć w domu nad książkami aby w ogóle złapać o co biega ( znów
    matematyka twojej córki i twoje wyjaśnienie dlaczego córka musi uczyć się
    materiału z wyprzedzeniem), program który nie przygotowuje dobrze do zdania
    testów końcowych.
  • maksimum 16.08.09, 05:23
    makurokurosek napisała:

    > Z tego co zrozumiałam do gimnazjum w USA brany jest pod uwagę test
    >z ostatniej klasy, a nie testy ze wszystkich poprzednich klas

    Roznie to bywa,bo gimnazja same ustalaja warunki przyjec i za czasow
    syna bylo,ze egzaminy z 4-tej klasy decydowaly o przyjeciu,a juz za
    czasow corki pod uwage byly brane egzaminy z 5-klasy,ktore stanowily
    50% punktow mozliwych do zdobycia,oraz egzamin wstepny,ktory tez
    dawal 50% punktow.
    Do innych dobrych szkol na Brooklynie tylko egzamin wstepny sie
    liczy,a testy szkolne nie sa brane pod uwage.
    Do najlepszych liceow mozna sie dostac tylko na podstawie egzaminu
    wstepnego.

    > Jak widać po USA oprócz sprawdzania wiedzy testy nie mają żadnej
    >wartości motywującej ani dla szkoły ani dla uczniów.

    Od poczatku pisze,ze testy stanowe sluza do ustalania rankingow
    szkol,zeby wszyscy uczniowie i nauczyciele wiedzieli gdzie sie
    najlepiej uczyc i pracowac.

    > matematyka twojej córki i twoje wyjaśnienie dlaczego córka musi
    uczyć się materiału z wyprzedzeniem), program który nie
    >przygotowuje dobrze do zdania testów końcowych.

    Tutaj nie ma testow koncowych,bo testy stanowe sa corocznie i sluza
    one tylko do porownania szkol.Najgorsze szkoly sa zamykane na
    podstawie tych testow a ich dyrektorzy i nauczyciele ida na bruk.

    Testy w gimnnazjach nie maja zadnego wplywu do dostania sie do
    dobrego liceum,bo do tego sluza egzaminy wstepne.
    Testy z liceow licza sie troche przy przyjeciu na studia,ale
    najwazniejszy jest SAT,ktory zdaje sie w szkole sredniej ale nie
    jest on organizowany przez szkole.
  • makurokurosek 16.08.09, 09:37
    > Tutaj nie ma testow koncowych,bo testy stanowe sa corocznie i sluza
    > one tylko do porownania szkol.Najgorsze szkoly sa zamykane na
    > podstawie tych testow a ich dyrektorzy i nauczyciele ida na bruk.
    >
    > Testy w gimnnazjach nie maja zadnego wplywu do dostania sie do
    > dobrego liceum,bo do tego sluza egzaminy wstepne.
    > Testy z liceow licza sie troche przy przyjeciu na studia,ale
    > najwazniejszy jest SAT,ktory zdaje sie w szkole sredniej ale nie
    > jest on organizowany przez szkole.


    Czyli jak widać ten coroczny cyrk niczemu nie służy. Pomimo rankingów w dobrych
    szkołach uczą beznadziejni nauczyciele, a uczniem dobrej szkoły może zostać
    głupia i płytka osoba nie reprezentująca sobą nic więcej ponad to co można
    zobaczyć na ulicach.
  • maksimum 16.08.09, 20:08
    makurokurosek napisała:

    > Czyli jak widać ten coroczny cyrk niczemu nie służy. Pomimo
    >rankingów w dobrych szkołach

    Widac,zal ci d... sciska,ze nigdy w takiej szkole nie bylas i twoje
    dzieci tez nie maja zadnych szans na nie.
  • makurokurosek 16.08.09, 20:34
    Raczej cieszę się, że ja i mam nadzieję że również moje dzieci nie będą musiały
    brać udziału w tym cyrku.
    Testy których jedynym celem jest statystyka, są typowymi bezużytecznych
    urzędników którym należy zapewnić jakąś pracę . Testy te nie wnoszą całkowicie
    nic, oprócz wysokich kosztów ich przeprowadzenia.
    Nie jest ważne jaką drogą dojdziesz do sukcesu, ważny jest efekt końcowy
  • maksimum 16.08.09, 21:30
    makurokurosek napisała:

    > Nie jest ważne jaką drogą dojdziesz do sukcesu, ważny jest efekt
    >końcowy

    To jest myslenie na skroty,bo jednak zawsze w CV beda Cie pytac o
    rozne rzeczy i lepiej byc dobrym przez cale zycie niz zablysnac
    raz,bo wtedy nie wiadomo co po tobie oczekiwac.
  • makurokurosek 16.08.09, 21:52
    To raczej ty myślisz na skróty bo całkowicie nie zrozumiałeś myśli przewodniej.
    To testy kończące tak naprawdę określają w jakim stopniu uczeń opanował materiał
    i nie ma żadnego znaczenia czy opanowanie trygonometrii zajęło mu dwa razy
    dłużej niż opanowanie algebry, ważne czy kończąc szkołę ma ten materiał opanowany.
    Sam napisałeś, że znaczące szkoły wprowadzają egzaminy wstępne. Nie zastanowiłeś
    się po co, skoro mają wyniki testów.
    Odpowiedz jest prosta testy są niczym innym jak powieleniem oceny końcowej z
    danego przedmiotu, nie określają w jakim stopniu uczeń opanował cały program
    szkoły, sa po prostu bezużyteczne. Dlatego znaczące szkoły nie opierają się na
    nich w trakcie rekrutacji. Opisana przez ciebie sytuacja niczym nie rożni się od
    sytuacji w Polsce z przed kilkunastu ładnych lat gdzie rekrutacja do
    przeciętnych szkół odbywała się na podstawie konkursu świadectw, a do szkól
    renomowanych na podstawie egzaminów wstępnych. Przy czym była o wiele mniej
    kosztowna.
    Jeszcze raz napisze testy które tak zachwalasz nie mają żadnej wartości, w żaden
    sposób nie wpływają na kształtowanie szkół i ich poziomu, są bezużyteczne i
    bardzo kosztowne.
    Na kształtowanie poziomu szkół mają wpływ egzaminy wstępne ( jak sam napisałeś
    to one decydują o rekrutacji), jak również kadra pedagogiczna.
  • maksimum 16.08.09, 22:35
    makurokurosek napisała:

    > i nie ma żadnego znaczenia czy opanowanie trygonometrii zajęło mu
    dwa razy dłużej niż opanowanie algebry, ważne czy kończąc szkołę ma
    >ten materiał opanowany

    Liczy sie nie tylko dobrze zrobiona praca,ale rowniez
    systematycznosc jej wykonywania,bo to swiadczy o charakterze
    osobnika.
    Ja rozumiem,ze mozna przez rok nic nie robic a pozniej material
    opanowac w 2 miesiace,ale nie daje to gwarancji,ze przez nastepny
    rok taki osobnik nie bedzie sie obijal.

    > napisałeś, że znaczące szkoły wprowadzają egzaminy wstępne. Nie
    >zastanowiłeś się po co, skoro mają wyniki testów.
    > Odpowiedz jest prosta testy są niczym innym jak powieleniem oceny
    >końcowej z danego przedmiotu,

    Testy wstepne do gimnazjow i liceow sa duuuuuuuuuzo trudniejsze niz
    egzaminy stanowe robione rokrocznie.
    Czesto tez egzaminy do gimnazjow maja malo wspolnego z przerobionym
    materialem,bo to sa glownie testy na inteligencje i tak bylo w
    szkole corki.

    > nie określają w jakim stopniu uczeń opanował cały program
    > szkoły, sa po prostu bezużyteczne.

    Testy wstepne sa ZUPELNIE inne od testow szkolnych.
    Gdyby te testy byl choc troche do siebie podobne to obie Kowalskie
    chodzilyby do najlepszych szkol,a niestety nie chodza.
  • makurokurosek 17.08.09, 09:11
    "> Liczy sie nie tylko dobrze zrobiona praca,ale rowniez
    > systematycznosc jej wykonywania,bo to swiadczy o charakterze
    > osobnika.
    > Ja rozumiem,ze mozna przez rok nic nie robic a pozniej material
    > opanowac w 2 miesiace,ale nie daje to gwarancji,ze przez nastepny
    > rok taki osobnik nie bedzie sie obijal."

    Do oceniania systematyczności ucznia służy ocena końcowa z przedmiotu.

    "Testy wstepne do gimnazjow i liceow sa duuuuuuuuuzo trudniejsze niz
    > egzaminy stanowe robione rokrocznie." "> Testy wstepne sa ZUPELNIE inne od
    testow szkolnych.
    > Gdyby te testy byl choc troche do siebie podobne to obie Kowalskie
    > chodzilyby do najlepszych szkol,a niestety nie chodza."

    Czyli coroczne testy stanowe nie mają żadnego celu, nie są w stanie ani określić
    faktycznego staniu wiedzy i umiejętności ucznia ani jego systematyczności. Sa
    bardzo kosztownym i kiepskiej jakości duplikatem ocen końcowych. Nie mają
    żadnego wpływu na poziom szkoły, zmianę nauczania, zmianę nauczycieli, są niczym
    innym jak bezsensownie wyrzuconymi w błoto pieniędzmi.

  • wieczna-gosia 17.08.09, 09:52
    jaka jest ich ranga widac z tego ze najlepsze szkoly robia wlasne, duzo
    trudniejsze testy. Co to za problem zrobic ogolnokrajowy duuuzo trudniejszy
    test, w ktorym najlepsze szkoly sobie zgarna gosci z 80% i wiecej a najgorsze z
    20% dobrze?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 13.08.09, 17:56
    wieczna-gosia napisała:

    > niekoniecznie- jak rozmawiam z zasiedzialymi emigrantami, takimi
    >co po 20 lat siedza- szkolnictwo w UK nie pasuje im wyjatkowo-

    Moglabys dokladniej napisac,co im nie pasuje w szkolnictwie UK?


  • maksimum 13.08.09, 18:20
    "For most of the 20th century, the student body at Stuyvesant was
    heavily Jewish. A significant influx of Asian students began in the
    1970s. For the 2008–2009 academic year, the student body was
    approximately 67% Asian American and 27% Caucasian, 2% Blacks and 3%"
    -------------

    en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School

    Jeszcze 30 lat temu uwazano Zydow za niezwykle madrych i
    wyksztalconych i prosze popatrzec co sie stalo w ciagu kilku lat.
    Chinczycy opanowali wszystkie najlepsze szkoly,a Zydzi praktycznie
    znikneli z pola widzenia.
    Zydow obecnie w NYC jest tyle samo co 30 lat temu a moze nawet i
    wiecej,po prostu kolejny mit pekl pod wplywem silnej konkurencji ze
    strony madrzejszych.

    Ilu jest azjatow w NYC?

    "As of the 2005-2007 American Community Survey conducted by the U.S.
    Census Bureau, White Americans made up 44.1% of New York City's
    population; of which 35.1% were non-Hispanic whites. Blacks or
    African Americans made up 25.2% of New York City's population; of
    which 23.7% were non-Hispanic blacks. American Indians made up 0.4%
    of the city's population; of which 0.2% were non-Hispanic. Asian
    Americans made up 11.6% of the city's population;"

    http://en.wikipedia.org/wiki/New_York_City#Demographics

    Sklad NYC:
    1-bialych 44,1%
    2-czarnych 25,2%
    3-azjatow 11,6%

    A w Stuyvesant jest:
    1-azjatow 67%
    2-bialych 27%
    3-czarnych 2%
    4-innych 3%
  • carmelaxxx 13.08.09, 22:05
    rzekomo niski poziom, tzn brak wiedzy encyklopedycznej do wkuwania. Ale nikt juz
    nie wspomina jak dzieci ucza sie dzialac w zespole i innych umiejetnosci
    nabywaja czyli cos czego wkuc sie nie da. Tego po prostu trzeba nauczyc sie w
    praktyce. Zreszta ja sie zapisalam do szkoly i widze ze po prostu stawia sie
    tutaj na pierszym miejscu wiedze praktyczna , zamiast siedzien nad teoria ,
    przystepuje sie do dzialania.
  • joa66 15.08.09, 07:58
    www.pisa.oecd.org/pages/0,3417,en_32252351_32235731_1_1_1_1_1,00.html

    Średnie wyniki uczniów (w punktach) z umiejętności rozumowania w
    naukach przyrodniczych na ogólnej skali umiejętności


    Kraj Średni wynik
    Finlandia 563
    Hongkong-Chiny 542
    Kanada 534
    Tajwan 532
    Estonia 531
    Japonia 531
    Nowa Zelandia 530
    Australia 527
    Holandia 525
    Liechtenstein 522
    Korea 522
    Słowenia 519
    Niemcy 516
    Wielka Brytania 515
    Czechy 513
    Szwajcaria 512
    Macao-Chiny 511
    Austria 511

    www.gimklobuck.icx.pl/pliki/Artyku%B3%20PISA.doc
    Belgia 510
    Irlandia 508
    Węgry 504
    Szwecja 503
    Polska 498
    Dania 496
    Francja 495
    Chorwacja 493
    Islandia 491
    Łotwa 490
    USA 489
    Słowacja 488
    Hiszpania 488
    Litwa 488
    Norwegia 487
    Luksemburg 486
    Rosja 479
    Włochy 475
    Portugalia 474
    Grecja 473
    Izrael 454
    Chile 438
    Serbia 436
    Bułgaria 434
    Urugwaj 428
    Turcja 424
    Jordania 422
    Tajlandia 421
    Rumunia 418
    Czarnogóra 412
    Meksyk 410
    Indonezja 393
    Argentyna 391
    Brazylia 390
    Kolumbia 388
    Tunezja 386
    Azerbejdżan 382
    Katar 349
    Kirgistan 322

  • maksimum 15.08.09, 21:30
    Rankingi miedzynarodowe do niczego nie sa przydatne,bo nie wiesz ilu
    uczniow z jakiego kraju wzielo w nich udzial.
    Zeby ranking odzwierciedlal rzeczywistosc 100% uczniow musi w nim
    wziac udzial.
    Ja nie wyobrazam sobie ,zeby w rankingu miedzynarodowym bralo 100%
    uczniow z USA czy z Chin.
    Domyslam sie,ze wybiera sie do udzialu w rankingu z 10 szkol ze
    stolicy kazdego kraju,a w Waszyngtonie szkonictwo jest na b.podlym
    poziomie,bo tam jest 90% czarnych.
  • joa66 16.08.09, 08:19
    Oczywiście w USA wybrano szkoły najgorsze, a w innych państwach
    najlepsze, po to, żeby USA pogrążyć, a wiadomo, że tam edukacja na
    najwyższym poziomie jest wink

    Proponuję jeszcze zapoznac się z tabelką porównywującą wyniki
    nauczania w kontekście pieniezy wydawanych na jednego ucznia -
    strona 32 raportu, tabelka 7.3. ( w akrobacie str 40/56)
  • maksimum 16.08.09, 20:13
    joa66 napisała:

    > zapomniałam linka wkleićwink
    >
    > www.erc.ie/documents/tomorrows_world.pdf

    Dobrze ze wkleilas link,to teraz wszyscy wiemy,ze te badania sa
    przeprowadzane na przypadkowych szkolach i wyniki tez sa przypadkowe.

    Powinnas do tej pory wiedziec,ze w 2 mln Warszawie tych liceow
    ktorymi sie mozna pochwalic jest co najmniej 15,a w 8 mln NYC
    talenty zgrupowane sa w 5 najlepszych szkolach.
    Wniosek z tego dosc prosty,ze przecietna szkola wybrana randomly
    jest lepsza w Polsce czy EU,a najlepsze szkoly sa w USA.

  • joa66 16.08.09, 21:03
    Przypadkowo wybrane szkoły sa lepsze w Polsce niż w USA pomimo tego,
    że w USA wydaje się na to więcej pieniędzy.

    Natomiast nigdzie nie udowodniono, że nnajlepsze szkoły w USA są
    faktycznie lepsze od tych z innych krajówsmile

    I mała uwaga - poziom wykształcenia społeczeństwa mierzy się właśnie
    w przypadkowych szkołach na poziomie obowiązkowym (czyli tak jak w
    PISA - uczniowie mają 15 lat), a nie kilkoma bardzo dobrymi
    uniwersytetami na 200 milionów ludzismile

    Przykro mi maksiu, nie załamuj się smile

    Pozdrawiamsmile
  • maksimum 16.08.09, 21:26
    joa66 napisała:

    > Przypadkowo wybrane szkoły sa lepsze w Polsce niż w USA pomimo
    >tego, że w USA wydaje się na to więcej pieniędzy.

    Bo dzieci utalentowane sa rozrzucone po srenich szkolach i nie moga
    konkurowac z najlepszymi.
    W NYC nauczyciel zarabia min 40 tys rocznie no i autobusy szkolne i
    inne wydatki robia z tego wielka sume.
    Na 1 ucznia wychodzi okolo 10 tys rocznie.

    > Natomiast nigdzie nie udowodniono, że nnajlepsze szkoły w USA są
    > faktycznie lepsze od tych z innych krajówsmile

    To widac po najlepszych uczelniach na swiecie:
    www.webometrics.info/top6000.asp


    > I mała uwaga - poziom wykształcenia społeczeństwa mierzy się
    właśnie
    > w przypadkowych szkołach na poziomie obowiązkowym (czyli tak jak w
    > PISA - uczniowie mają 15 lat), a nie kilkoma bardzo dobrymi
    > uniwersytetami na 200 milionów ludzismile

    Juz jest nas tu ponad 300mln i tych dobrych uniwersytetow jest
    jednak tyle,ze swiat sie zaczyna poza pierwsza 20-stka.

  • maksimum 16.08.09, 20:06
    joa66 napisała:

    > Oczywiście w USA wybrano szkoły najgorsze, a w innych państwach
    > najlepsze, po to, żeby USA pogrążyć, a wiadomo, że tam edukacja
    >na najwyższym poziomie jest wink

    Jesli najlepsze uczelnie na swiecie sa wlasnie w USA,to gdzie beda
    najlepsze licea na swiecie?

    Tu masz odpowiedz jak testy byly przeprowadzane:
    "In 2006, almost 400,000 students were assessed, spread across 57
    countries (or regions), including Ireland (Figure 1.1)."

    Jesli to bylo TYLKO 400tys uczniow z wszystkich krajow OECD,czyli
    byla to bardzo mala grupa i dlatego zupelnie nie reprezentatywna.

    No i dalej najciekawsza czesc tych testow.

    "Who Takes Part?
    In Ireland, 165 randomly selected schools were invited to take part
    in PISA 2006."

    Szkoly ktore biora udzial w tych testach wybiera sie na chybil
    trafil,czyli przypadkowo,a w USA ktore jest zdominowane przez
    rankingi wszyscy najlepsi uczniowie w NYC sa zgrupowani w 5 liceach.


    www.greatschools.net/city/Brooklyn/NY
    W ponad 2 mln Brooklynie masz 403 licea publiczne,a tylko jedne jest
    rzeczywiscie bardzoo bobre i tam chodza wszystkie talenty.
    Jesli ta szkola zostanie pominieta w testach PISA to beda testowani
    tylko sredniacy i slabi,a PISA powie ze taka jest srednia dla
    Brooklyna czy USA.
    W Polsce i Europie,gdzie rankingi nie maja takiego znaczenia,wiele
    szkol jest dobrych i wiele na srednim poziomie,ale nie ma jednej
    wybijajacej sie bardzo ponad reszte.

    Na brooklynie jest 519 Middle Schools(gimnazjow) ale tylko 5
    najlepszych jest warte rozwazania dla zdolnych dzieci jak moje.
    Akurat tak sie stalo,ze jedno i drugie bez problemow dostaly sie do
    tego najlepszego.

    Zeby porownywac szkoly w roznych krajach,to trzeba miec pojecie jak
    to zrobic,a nie porownywac szkol wybranych randomly,bo wtedy wynik
    bedzie bardzo przypadkowy.
    Ale kogo to ochodzi,przeciez to Unia i chodzi o wydanie pieniedzy,a
    nie zrobienie czegos sensownego.

    Podpowiem ci jak powinny byc porownywane szkoly w roznych
    krajach,zeby porownanie mialo sens.
    Mozna wybrac 10 najlepszych szkol z kazdego kraju i tam
    przeprowadzic te testy,bo wybieranie szkol randomly,nie gwarantuje
    ze beda one przecietne,bo moga byc powyzej lub ponizej przecietnej
    dla jakiegos kraju.
  • wieczna-gosia 17.08.09, 00:40
    joa66 zeby uproscic- ranking szkol w ktorym juesej nie jest na pierwszym miejscu
    jest:
    niemiarodajny
    przeprowadzony z pogwalceniem wszelkich zasad
    stronniczy
    sponsorowany przez zadupny uniwersytet w jakiejsc chinskiej pipidowie

    Rozumiesz?

    Swoka droga radoscia napelnia mnie fakt ze nie tylko Polacy i ich edukacja maja
    przerabane w maksiowym swiecie, ale spora czesc swiata takze a nawet mieszkancy
    juesej za wyjatkiej brooklin nju jork, gdzie mieszkaja same debesciaki ze swoimi
    debesciaczkami smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • joa66 17.08.09, 10:01
    wink

    Wolę też nie zaczynać dyskusji na temat kryteriów wg których jest
    układany ranking najlepszych uniwersytetów na świecie..smile, bo to
    dopiero jest temat.

    Ale maksia nic nie przekonana. To trochę tak jak ktoś powiedział w
    jednym z cytowanych przeze mnie artykułów (o przemocy w szkołach w
    USA, molestowaniu seksualnym w najlepsiejszej szkole w NYC wink )

    Amerykanie biją innych w rankingach na najlepszą samoocenę
    (matematyka) natomiast spadają wiele pozycji niżej kiedy jest badana
    faktyczna wiedza matematyczna.

    I takie podejście nie dotyczy tylko matematyki.

  • maksimum 26.08.09, 17:41
    joa66 napisała:

    > www.pisa.oecd.org/pages/0,3417,en_32252351_32235731_1_1_1_1_1,00.html
    >
    > Średnie wyniki uczniów (w punktach) z umiejętności rozumowania w
    > naukach przyrodniczych na ogólnej skali umiejętności
    >
    >
    > Kraj Średni wynik
    > Finlandia 563
    > Hongkong-Chiny 542
    > Kanada 534

    Ten temat juz przerabialismy.
    W USA w 3% najlepszych szkol sa praktycznie wszyscy najlepsi
    uczniowie i jesli do rankingu zadna z tych szkol nie zostanie
    wybrana,to ranking nie oddaje rzeczywistosci.
    Szkoly do rankingu dobirane sa przypadkowo i to wypacza caly ranking.
    Gdybys wybrala po 10 najlepszych szkol z kazdego kraju ,wtedy
    moglabys mowic o rankingu odzwierciedlajacym rzeczywistosc.
    Najbardziej smieszy Kanada przed USA w rankingu,bo to wlasnie
    Kanadyjczycy przyjezdzaja na studia do USA a nie odwrotnie.
  • joa66 26.08.09, 17:56
    Owszem przerabialiśmy. Nie wiem dlaczego wracasz sam do niego
    dzisiaj..

    wink


    Chyba, że wpisy Ci się pomyliły..

    dysleksja może?wink
  • wieczna-gosia 17.08.09, 00:43
    uff mam dziecko w slabej szkole- powaznie zaczelam sie stresowac ze mam dziecko
    w dobrej szkole, ale sie udalo smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • hankam 17.08.09, 11:50
    Tak naprawdę to wszystko nie ma znaczenia.
    Rankingi szkół i uniwersytetów.
    Nie ma czym się entuzjazmować i o co kruszyć kopii (chyba, że ktoś
    jest na tyle głupi, że chce sobie podreperować samopoczucie tym, że
    wyemigrował do ju es ej i wydaje mu się, że z tego powodu jest
    lepszy od innych. Bo nie ma innych osiągnięć.).
    Czy MIT jest lepsze od Oxfordu?
    A jakie to ma znaczenie?
    Może niektóre wydziały są lepsze na MIT, inne w Oxfordzie.
    Nie każdemu chce się studiować w Stanach i nie każdy ma na to
    środki.
    Jedna i druga uczelnia zbiera najlepszych z najlepszych.
    Najlepsi i tak się przebiją.
    Podobnie jest ze szkołami. Nie namawiałabym mojej córki na Reytana,
    czy które tam liceum jest w Warszawie najlepsze, bo nie chciałabym
    jej fundować codziennych dwugodzinnych podróży autobusami. Szkoda
    czasu. Lepiej w tym czasie poczytać albo pojeździć na rowerze.
    Wystarczy, że ja dwie godziny dziennie przeznaczam na dojazdy do
    pracy.
    Procent ludzi naprawdę zdolnych okresla krzywa Gaussa (dla Maksia -
    bell's curve) i oni się przebiją, nawet po średnim liceum. Czy
    uniwersytecie spoza pierwszej dziesiątki. Ważne, żeby mieć w sobie
    napęd do zdobywania wiedzy, a nie zwyciężania w rankingach. Nauka to
    nie wyścigi spoconych chłopców w krótkich majteczkach.



  • wieczna-gosia 17.08.09, 12:39
    hanka prezentujesz podejscie razaco olewcze nie wiem czy Maksio to strawi- poza
    tym nie ma linka do wiki smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • hankam 17.08.09, 15:09
    Wiem, wiem, ale oleję do końca. Maksio sam znajdzie wszystkie
    potrzebne linki do tej krynicy mądrości.
  • maksimum 17.08.09, 18:03
    hankam napisała:

    > Czy MIT jest lepsze od Oxfordu?
    > A jakie to ma znaczenie?

    Dla tych ktorzy sa najlepsi ma znaczenie czy studiuje sie na 1-szym
    uniwersytecie czy tez poza pierwsza 20-stka.
    To tak jakby moj syn grajacy dla swojej szkoly w tenisa zaczal
    konkurowac z kims,kto gra dopiero tydzien w tenisa.

    > Jedna i druga uczelnia zbiera najlepszych z najlepszych.
    > Najlepsi i tak się przebiją.

    A latwiej jest sie przebijac z kumplami z wlasnej uczelni.

    > Podobnie jest ze szkołami. Nie namawiałabym mojej córki na
    Reytana,
    > czy które tam liceum jest w Warszawie najlepsze, bo nie chciałabym
    > jej fundować codziennych dwugodzinnych podróży autobusami.

    Syn dojezdza do swojego liceum w 40 minut a corka chodzi piechota 15
    minut do swojego gimnazjum i na dodatek sie spoznia.

    > Ważne, żeby mieć w sobie napęd do zdobywania wiedzy, a nie
    >zwyciężania w rankingach.

    Nie wszyscy to maja od najmlodszych lat i moj syn tego jeszcze nie
    mial i nie ma.Mam nadzieje,ze przyjdzie mu to na studiach lub po
    studiach,tak jak mnie.
    I takich ludzi,ktorzy nie maja zadnych problemow z nauka,ale i sami
    sie do niej nie rwa,trzeba popychac.
    Syn nie gralby w tenisa czy ping-ponga gdybym go nie popychal,ale
    teraz jest mi wdzieczny.
    Corka mimo ze jest bardzo zdolna przez cala podstawowke sie obijala
    i byla w klasie dla specjalnie uzdolnionych.
    Zaczela sie dopiero uczyc w pierwszej klasie gimnazjum.
    Takim dzieciom jak moje,a mysle ze wiekszosci potrzebna jest
    konkurencja by mogli sie dobrze odszukac w towarzystwie czy
    spleczenstwie.
  • makurokurosek 17.08.09, 19:05
    > Dla tych ktorzy sa najlepsi ma znaczenie czy studiuje sie na 1-szym
    > uniwersytecie czy tez poza pierwsza 20-stka.
    > To tak jakby moj syn grajacy dla swojej szkoly w tenisa zaczal
    > konkurowac z kims,kto gra dopiero tydzien w tenisa

    Czy to, ze teraz zamiast grać w drużynie szkolnej zaczął grać w innej drużynie
    umniejszyłoby jego umiejętnością ? No w sumie może w przypadku twojego syna
    który gra w tenisa raczej z przymusu niż z chęci moze i spowodowałoby jego
    całkowite uwstecznienie

    '> Nie wszyscy to maja od najmlodszych lat i moj syn tego jeszcze nie
    > mial i nie ma.Mam nadzieje,ze przyjdzie mu to na studiach lub po
    > studiach,tak jak mnie.
    > I takich ludzi,ktorzy nie maja zadnych problemow z nauka,ale i sami
    > sie do niej nie rwa,trzeba popychac."

    Raczej w ten sposób spełnia się własne ambicje kosztem dziecka, nie pozwalając
    mu dorosnąć. Jeżeli twojemu synowi brakuje zapału to niezależnie od tego jak
    bardzo będziesz go pchał zawsze będzie przeciętniakiem, pozbawionym chęci i
    własnego zdania, osobą nadająca się tylko i wyłącznie do pracy odtwórczej. Nie
    zrobisz z wróbla orła, orłem trzeba się urodzić.
  • carmelaxxx 17.08.09, 19:58
    ano dokladnie to wszytsko bez znaczenia, moze lepiej sie pochwalic samym soba a
    nie dziecmi?
    dziecmi tak naprawde mozna sie chwalic jak wyrosna na porzadnych ludzi.
    poki nie uloza sobie same swojego zycia nigdy nie wiemy jakimi ludzmi beda.
  • maksimum 18.08.09, 00:14
    Jak w wieku prawie 15 lat nie pali ,nie pije i rowerow nie
    kradnie,chodzac przy tym do dorej szkoly,to jest na jak najbardziej
    dobrej drodze zycia.
  • hankam 18.08.09, 10:01
    Ale Gatesem raczej nie będzie, no nie?
    A nawet second best to już całkiem beznadziejnie.
  • joa66 18.08.09, 10:14
    najważniejsze, żeby był lepszy od młodej Kowalskiej. Bo przegonić
    Chinczyków będzie trudno.
  • maksimum 18.08.09, 00:18
    makurokurosek napisała:

    > Raczej w ten sposób spełnia się własne ambicje kosztem dziecka,
    >nie pozwalając mu dorosnąć.

    A gdzie kto i kiedy nie pozwala mu dorosnac?

    > Jeżeli twojemu synowi brakuje zapału to niezależnie od tego jak
    > bardzo będziesz go pchał zawsze będzie przeciętniakiem,

    Jak na razie jest w scislej czolowce,a jak sie rozkreci,to bedzie
    pierwszy.

    > pozbawionym chęci i własnego zdania, osobą nadająca się tylko i
    >wyłącznie do pracy odtwórczej.

    Ty to wszystkim zyczysz by ladowali tak jak ty.

    > Nie zrobisz z wróbla orła, orłem trzeba się urodzić.

    A orly jak wiesz pisza poprawna polszczyzna.
  • makurokurosek 18.08.09, 07:55
    > > Raczej w ten sposób spełnia się własne ambicje kosztem dziecka,
    > >nie pozwalając mu dorosnąć.
    >
    > A gdzie kto i kiedy nie pozwala mu dorosnac?

    Ty wybierając za niego szkołę, przedmioty zajęcia dodatkowe ba nawet rozrywki.

    "> > pozbawionym chęci i własnego zdania, osobą nadająca się tylko i
    > >wyłącznie do pracy odtwórczej.
    >
    > Ty to wszystkim zyczysz by ladowali tak jak ty.
    > "

    To ty opisujesz syna jako bezmózgą istotę nie potrafiącą samodzielnie podjąć
    żadnej decyzji. To ty stwierdziłeś, że będziesz musiał za niego podjąć decyzję o
    wyborze uczelni bo sam jest do tego niezdolny, wszystkie decyzję dotyczące jego
    życia podejmujesz ty, czyżby to oznaczało że twój syn jest ułomny.

    "> A orly jak wiesz pisza poprawna polszczyzna. "

    Co nie zmienia faktu, że ani twój syn ani córka nie należą do orłów
  • hankam 18.08.09, 10:03
    > "> A orly jak wiesz pisza poprawna polszczyzna. "
    >
    > Co nie zmienia faktu, że ani twój syn ani córka nie należą do
    orłów
    >

    Zapomniałaś dodać - "Ani ty, Maksiu."
  • anmanika 18.08.09, 10:34
    Widać, że trolowi nigdy się ta dyskusja nie znudzi.

    "Nigdy nie dyskutuj z idiotą...najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a
    potem pokona doświadczeniem..

  • azile.oli 18.08.09, 11:10
    Tak naprawdę przychodzi czas, gdy należy dziecku pozwolić decydować
    samemu przy podejmowaniu pewnych wyborów. Moja córka, lat 15, ma
    właściwie sprecyzowaną wizję przyszłych studiów, to sę czasem trochę
    zmienia, ale wciąż ewoluuje wokół głównego założenia i absolutnie
    nikt, łącznie z moim dość apodyktycznym mężem nie byłby w stanie
    nawet próbować jej namówić do innego wyboru. Podobnie ma się kwestia
    sportu czy zajęć pozalekcyjnych. Sekcje sportowe wybrałam moim
    dzieciom tylko raz, ale miały wtedy 9 lat. Gdy podrosły, zmieniły
    dyscypliny, kierując się własnymi zainteresowaniami, chociaż obecnie
    właściwie nie ma takiego rodzaju aktywności ruchowej, którego nie
    byłyby w stanie spróbowac, ale rekreacyjnie i bez tatusia u boku.
    Ale wracam do rankingów i wyborów. Moje dzieci (córka szczególnie)
    jest bardzo uzdolniona i takie osoby wybiją się wszędzie, nawet w
    średniej szkole, nawet w słabej. Ona nie musi rywalizować z kolegami
    z klasy, bo właściwie we wszystkich dziedzinach rywalizuje poza
    szkołą i tam się sprawdza wśród najlepszych. W szkole to ona chce
    mioeć święty spokój, a nie gromadę kujonów, porównujących punkty z
    testów.
    Syn jest młodszy, więc trochę mniej dojrzały, ale opanował już
    samodyscyplinę, pilnuje spraw szkolnych, sprawdzać go nie muszę.
    Oboje mają raczej niewielką szansę, aby ktokolwiek musiał czytać ich
    cv, bo raczej to oni będą pracodawcami i ich czeka weryfikacja
    personelu i jego klasyfikacji. Sieć firm już na nich czeka, a branża
    taka, że splajtować trudno. Dlatego od najmłodszych lat uzymy ich
    odpowiedzialności i umiejętności podejmowania wyboru.
    Oczywiście oboje mają zamiar skończyć studia, córka takie, że przy
    jej operatywności i sile przebicia dadzą jej możliwość innego
    rodzaju samorealizacji. Dlatego moje dzieci nie uczestniczą w
    wyścigu szczurów. Nie mają presji najlepszych szkół i uczelni, a
    mimo to są najlepszymi uczniami, odnoszą sukcesy na olimpiadach, w
    sporcie, a także konkursach artystycznych.
    I nie dlatego biorą w nich udział, że mamusia każe, ale dlatego, bo
    chcą. W młodszych klasach sterczałam dzieciom nad głowami, aby po
    prostu ułatwić im wdrożenie do ''machiny edukacji'', a potem
    odetchnęłam, bo już nie musiałam. Po prostu jedyną gwarancją, że
    człowiek poradzi sobie w życiu jest wyrobienie w nim poczucia
    odpowiedzialności, a nie tego, aby czuł ciągły oddech rodzica na
    szyi.
  • wieczna-gosia 18.08.09, 21:34
    Azile ty to serca nie masz doprawdy smile)

    To taki nasz trollik, podkarmiamy zeby z glodu nie padl, a czasami jak
    przybredzi to fajnie sie czyta smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 19.08.09, 21:46
    azile.oli napisała:

    > Moja córka, lat 15, ma właściwie sprecyzowaną wizję przyszłych
    >studiów,

    To raczej normalne,bo 15 letnia dziewczyna jest niemal dorosla
    osoba,a moj syn w wieku 15 lat zacznie dopiero rosnac na powazniej.

    > Moje dzieci (córka szczególnie) jest bardzo uzdolniona i takie
    >osoby wybiją się wszędzie, nawet w średniej szkole, nawet w słabej.

    Kowalskie wybijaja sie w srednich szkolach i malo ludzi im zazdrosci.

    > Ona nie musi rywalizować z kolegami
    > z klasy, bo właściwie we wszystkich dziedzinach rywalizuje poza
    > szkołą i tam się sprawdza wśród najlepszych.

    Tak wlasnie wyglada chodzenie do sredniej szkoly,bo w tych
    najlepszych rywalizowalaby we wlasnej klasie.

    > W szkole to ona chce mioeć święty spokój, a nie gromadę kujonów,
    >porównujących punkty z testów.

    Wyniki testow nie sa oglaszane w szkolach i jesli kolega koledze
    powie,to by bylo na tyle.
    Nauczycielka co najwyzej powie,ze najlepszy test byl napisany na
    96,5% i jesli to wlasnie twoj,to wiesz gdzie jestes.

    > Syn jest młodszy, więc trochę mniej dojrzały, ale opanował już
    > samodyscyplinę, pilnuje spraw szkolnych, sprawdzać go nie muszę.
    > Oboje mają raczej niewielką szansę, aby ktokolwiek musiał czytać
    ich cv, bo raczej to oni będą pracodawcami i ich czeka weryfikacja
    > personelu i jego klasyfikacji.

    To myslisz,ze prace beda zaczynali od gornej polki?

    > Dlatego moje dzieci nie uczestniczą w wyścigu szczurów.

    Troche zaczynam sie gubic.Nie sa w najlepszych szkolach ,ale
    najlepsza praca na nich czeka,a co czeka tych co sa w lepszych
    szkolach?

    > Nie mają presji najlepszych szkół i uczelni, a
    > mimo to są najlepszymi uczniami, odnoszą sukcesy na olimpiadach, w
    > sporcie, a także konkursach artystycznych.

    Moze dlatego,ze nie konkuruja z najlepszymi?
  • makurokurosek 19.08.09, 22:46
    > To raczej normalne,bo 15 letnia dziewczyna jest niemal dorosla
    > osoba

    Tak samo jak i piętnastoletni chłopak.

    ">
    > Kowalskie wybijaja sie w srednich szkolach i malo ludzi im zazdrosci.
    > "

    No cóz ty jesteś tym którego zazdrość wręcz zżera, a Kowalska stała sie twoją
    obsesją

    ">
    > Tak wlasnie wyglada chodzenie do sredniej szkoly,bo w tych
    > najlepszych rywalizowalaby we wlasnej klasie.
    > "

    Ci najlepsi nie muszą rywalizować, bo znają swoją wartość, rywalizacja grzeje
    szaraczków. Na twoim przykładzie można wręcz powiedzieć że może ona doprowadzić
    do obsesji

    "> Troche zaczynam sie gubic.Nie sa w najlepszych szkolach ,ale
    > najlepsza praca na nich czeka,a co czeka tych co sa w lepszych
    > szkolach?
    > "

    Niektórych pobyt na zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego, zwłaszcza
    tych którzy będąc wróblem obsesyjnie chcą być orłem.

    "> Moze dlatego,ze nie konkuruja z najlepszymi?"

    W przeciwieństwie do USA zarówno kółka matematyczne jak i olimpiady przeznaczone
    są dla najlepszych i nie robią za zajęcia wyrównawcze.
  • maksimum 19.08.09, 23:17
    makurokurosek napisała:

    > Niektórych pobyt na zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego,
    >zwłaszcza tych którzy będąc wróblem obsesyjnie chcą być orłem.

    No to juz wszyscy wiemy jak bylo z toba,ale ten watek jest o
    tych,ktorzy nie robia bledow w pisaniu.
  • makurokurosek 20.08.09, 00:09
    Za błędy nie wsadzają do psychiatryka, za paranoję i owszem.
    Ten wątek maksiu był o idiotyzmie i bezużyteczności corocznych testów i
    rankingów w USA, a nie o ortografii.
    Ja rozumiem, że przy tak ograniczonym sposobie myślenia szybko tracisz sens
    rozmowy, to zapewne tez tłumaczy skąd tyle nieścisłości i zaprzeczeń w twoich
    wypowiedziach.
    Raz robisz z syna ułomnego nastolatka niezdolnego do samodzielnej egzystencji
    innym razem wybitną jednostkę, córkę ukazujesz jako głupia idiotkę myśląca tylko
    o tym komu zrobić loda i nagle przychodzi olśnienie i robisz z niej inteligentom
    cnotkę która nie wie co do czego, a na myśl o chłopcach twarz spowija jej rumieniec.
    Czyżbyś miał rozdwojenie jaźnie bo to, że twoje dzieci przechodzą ciągłe
    metamorfozy jest mało prawdopodobne.
  • maksimum 19.08.09, 23:22

    > W przeciwieństwie do USA zarówno kółka matematyczne jak i
    olimpiady przeznaczone
    > są dla najlepszych i nie robią za zajęcia wyrównawcze.
    -------
    A jesli najlepsi sa zgrupowani w jednej klasie,to zwykly test
    zastepuje olimpiade.
  • makurokurosek 20.08.09, 00:14
    > A jesli najlepsi sa zgrupowani w jednej klasie,to zwykly test
    > zastepuje olimpiade.

    Jak sam napisałeś w USA jest tylko kilka szkół o wysokim poziomie. Nie chcesz
    chyba nam wmówić, że geniusze rodzą się tylko w NYC, a pozostałe miasta USA
    zamieszkiwane są przez debili.
    Olimpiada ma zasięg ogólnokrajowy i wyłania najlepszych z całego kraju, a nie
    tylko z NYC.
    Nie przejmuj sie maksiu , to zrozumiałe ze nie wiesz na czym polega olimpiada
    skoro ani ty ani twoje dzieci nie spełniacie warunków by brać w niej udział, ona
    przeznaczone jest tylko dla najlepszych.
  • wieczna-gosia 20.08.09, 02:13
    probujesz nam Maksiu wmowic ze w ju es ej school competitions nie znaja?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • azile.oli 20.08.09, 09:21
    Nie masz zielonego pojęcia, jak wygladają olimpiady. Że rzadko mają
    tylko formę testów, że trzeba przejść przez kilka etapów, że te
    etapy czasem są też ustne. Do tego dochodzi też fakt, że ich zakres
    wykracza znacznie poza materiał, obowiązujący w szkole i trzeba
    przecztać do nich taką masę książek czy zrobić taką ilość ćwiczeń,
    że nawet w najlepszej szkole nie sprawdzą tego żadne testy.
  • azile.oli 20.08.09, 09:36
    Moje odpowiedzi były do maksia oczywiście.
    I jeszcze jedno. jeśli piszę, że moje dzieci realizuja się w
    sporcie, to nie mam na myśli szkolnej drużyny, choćby nie wiem jak
    dobrej i elitarnej. Ja mam na myśli, że spokojnie mogę sprawdzić,
    które miejsce aktualnie zajmują młodzi w rankingu ogólnokrajowym.
    Nieskromnie powiem, że młoda mieści się w pierwszej piątce, a
    trenuje zaledwie pół roku, bo zmieniła dyscyplinę. W poprzedniej
    była pierwsza w swojej grupie wiekowej i mieściła się w pierwszej
    siódemce w grupie wiekowo starszej.
    Natomiast ktoś grający w tenisa w szkolnej sekcji zweryfikuje, na
    ile jest dobry, gdy zagra z najlepszymi ze swej grupy wiekowej nie w
    szkole, a z najlepszymi w Stanach.
  • maksimum 20.08.09, 17:27
    azile.oli napisała:

    > jeśli piszę, że moje dzieci realizuja się w
    > sporcie, to nie mam na myśli szkolnej drużyny,


    en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
    Po prawej stronie w ramce masz enrollment: 4.700 i tyle jest wlasnie
    uczniow w szkole syna a polowa z tego to chlopcy.
    W Stanach tenis jest dosc popularny i jesli syn miesci sie w druzynie
    ktora liczy 20 uczniow tzn ze 2.300 pozostawil za soba.
    A aktualnie gra w meczach tylko 7 uczniow i wyobraz sobie jakie to
    sito jest.
    Jesliby szkola miala 400 uczniow i w tym 200 chlopcow to nie byloby
    sie czym chwalic.

    > choćby nie wiem jak
    > dobrej i elitarnej. Ja mam na myśli, że spokojnie mogę sprawdzić,
    > które miejsce aktualnie zajmują młodzi w rankingu ogólnokrajowym.

    To zalezy jak duzy kraj jest i jak popularna dyscyplina.
    Jesli jest to szermierka czy jazda konna,to bardzo szybko jestes w
    rankingach krajowych,ale jesli to jest bieg na 100m czy tenis w USA
    to wybic sie jest duzo trudniej.
    Poza tym 15 letnia dziewczyna w plywaniu moze juz startowac na
    olimpiadzie bo jest dorosla kobieta,a moj syn jeszcze ze 20 cm
    urosnie.

    > Nieskromnie powiem, że młoda mieści się w pierwszej piątce, a
    > trenuje zaledwie pół roku, bo zmieniła dyscyplinę. W poprzedniej
    > była pierwsza w swojej grupie wiekowej i mieściła się w pierwszej
    > siódemce w grupie wiekowo starszej.
    > Natomiast ktoś grający w tenisa w szkolnej sekcji zweryfikuje, na
    > ile jest dobry, gdy zagra z najlepszymi ze swej grupy wiekowej nie
    >w szkole, a z najlepszymi w Stanach.

    Nie wiem jak jest w Polsce,ale w Stanach kazda szkola ma druzyne
    tenisowa i w tych duzych szkolach konkurencja jest piekielna.
    Moge Cie zapewnic,ze gdyby syn byl w Polsce,to na pewno bylby
    klasyfikowany w skali krajowej.
    W Stanach by byc klasyfikowanym w skali krajowej w tenisie trzeba
    brac udzial w turniejach USTA,ktore po pierwsze sa platne a po
    drugie dosc daleko od domu.
    Juz mu przyrzeklem,ze w wieku 17 lat bedziemy na takie turnieje
    jezdzic.

    www.usta.com/PlayerDevelopment/JuniorCompetition.aspx
    12 na liscie jest Mikolaj Borak,ktory razem z synem gra w Brooklyn
    Tech.
    tennislink.usta.com/tournaments/rankings/rankinglists.aspx?id=565874
  • babcia47 22.08.09, 18:37
    >Jesliby szkola miala 400 uczniow i w tym 200 chlopcow to nie byloby
    sie czym chwalic.<
    moja szkoła miała mniej wiecej tylu uczniów..co nie przeszkodziło mi
    wraz z kolezankami zostać wicemistrzyniami Polski w biegu
    sztafetowym juniorek..to jak nalezałoby to przeliczyć?..do ilosci
    uczniów w szkole czy do ilosci uczniów we wszystkich rocznikach
    (zawodniczki były z róznych roczników) w szkołach w całym kraju?
    należałoby odjąć męską populację?
    --
    Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
    ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
  • maksimum 23.08.09, 00:11
    babcia47 napisała:

    > moja szkoła miała mniej wiecej tylu uczniów..co nie przeszkodziło
    mi wraz z kolezankami zostać wicemistrzyniami Polski w biegu
    > sztafetowym juniorek..to jak nalezałoby to przeliczyć?

    Tak sie akurat zlozylo,ze bylo kilka bardzo szybkich dziewczyn w
    jednej szkole,a w 10 szkolach sasiednich ani jednej.
    Moja zona tez kiedys biegala sprint na Skrze,ale nie dala rady tego
    pogodzic z nauka.
    Syn na razie gra intensywnie w tenisa tylko 3 miesiace w roku bo
    tyle trwa sezon szkolny,a poza sezonem 1-2 razy w tygodniu.
    To bylo w 9 klasie,ale w 11 i 12 bedzie musial grac 10 miesiecy w
    roku,jak bedzie chcial sie zalapac na druzyne na studiach,bo z 20
    zawodnikow w szkole tylko 2 najlepszych lapie sie na sekcje tenisowe
    na studiach.
    Latwo byc juniorem,ale juz na studiach trzeba byc bardzo dobrym.
  • maksimum 20.08.09, 16:55
    Tak w NYC wygladaja egzaminy wstepne do najlepszych gimnazjow i
    liceow.
    Trzeba korzystac z calkiem innych ksiazek niz te przerabiane w
    szkole i ja z synem przerabialem ten material przez 6 tygodni.
  • wieczna-gosia 24.08.09, 12:21
    nie, maksiu- nie wiesz czy tak wlasnie wygladaja. Bo w gruncie rzeczy wiesz
    cokolwiek o szkolnictwie sprzed 30 lat w prowincjonalnej szkole z punktu
    widzenia kolesia z bukwink wie jakimi pretensjami.
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • maksimum 24.08.09, 19:53
    wieczna-gosia napisała:

    > nie, maksiu- nie wiesz czy tak wlasnie wygladaja. Bo w gruncie
    rzeczy wiesz
    > cokolwiek o szkolnictwie sprzed 30 lat w prowincjonalnej szkole z
    >punktu widzenia kolesia z bukwink wie jakimi pretensjami.
    ---------
    A to rzeczywiscie trzeba do szkoly chodzic,zeby cokolwiek wiedziec o
    szkolnictwie?

    www.rp.pl/temat/19.html
    Bo ja w NYC do szkoly nie chodze i mam dobre rozeznanie.
  • wieczna-gosia 19.08.09, 22:58
    Tak wlasnie wyglada chodzenie do sredniej szkoly,bo w tych
    najlepszych rywalizowalaby we wlasnej klasie.


    oczywiscie nie wpadles na o ze dziewczyna spelnia sie w dyscyplinie nie
    reprezentowanej w szkole? smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • azile.oli 20.08.09, 09:11
    Owszem, myślę, że zaczną pracę od razu z górnej półki. Właściciel
    przedsiębiorstwa raczej nie zaczyna od stanowiska gońca czy
    szeregowego pracownika,ale raczej zarządza firmą.
    Co do tych ''najlepszych'' szkół. Mnie bardziej zależy na atmosferze
    w szkole. Jeśli jest ona świetna przy świetnym poziomie , to super.
    Tak naprawdę jednak w tych świetnych szkołach jakąś połowę stanowia
    super zdolni indywidualiści, \a drugą połowę w miarę zdolne, ale
    bardzo pracowite kujony. To może stanowić prawdziwa mieszankę
    wybuchową, a ja wolę, aby moje dzieci mogły spokojnie robić swoje,
    bo sa właśnie indywidualistami.
  • maksimum 20.08.09, 16:52
    azile.oli napisała:

    > Co do tych ''najlepszych'' szkół. Mnie bardziej zależy na
    atmosferze w szkole. Jeśli jest ona świetna przy świetnym poziomie ,
    >to super.

    Tak wlasnie jest.Czym bardziej przebrane dzieciaki tym mniej zajmuja
    sie glupotami.

    > Tak naprawdę jednak w tych świetnych szkołach jakąś połowę
    >stanowia super zdolni indywidualiści, \a drugą połowę w miarę
    >zdolne, ale bardzo pracowite kujony.

    Ja nie mam nic przeciwko pracowitosci,szczegolnie ze idzie ona w
    parze z wysoka dyscyplina i juz masz obraz jak wyglada taka szkola.
    Wysoka dyscyplina,zero rozrob,wysoki poziom sportowy.

    > To może stanowić prawdziwa mieszankę
    > wybuchową, a ja wolę, aby moje dzieci mogły spokojnie robić swoje,
    > bo sa właśnie indywidualistami.

    A gdzie Ty widzisz mieszanke wybuchowa wsrod ludzi bardzo
    inteligentnych i bardzo pracowitych?
    Mieszanki wybuchowe to sa wsrod zamulonych leni,ktorzy chcieliby byc
    kims,jak np makurokurosek.Popatrz na jej jezyk i sposob zachowania,a
    chcialaby rzadzic wszystkim i wszystkimi.
  • joa66 20.08.09, 17:24
    "Czym bardziej przebrane dzieciaki tym mniej zajmuja
    > sie glupotami."


    np. tylko np. homoerotycznymi zabawami na przerwach w najlepszej
    szkole średniej w usawink
  • makurokurosek 20.08.09, 21:45
    Maksiu ale w przeciwieństwie do Ciebie ja jaknajbardziej jestem
    zadowolona z tego kim jestem . Mam własna firmę , stać mnie na
    spelnianie zachcianek mojej córki ,która nie będzie musiała liczyć na
    to aby ktoś jej postawił pizzę bo tatusia nie stać na kieszonkowe dla
    dzieci . Jesteś żałosny , mały pelzajacy robal
  • wieczna-gosia 18.08.09, 21:36
    Hanka no ja cie prosze nie bluznij- Maks jest w Stanach, w Nowym Jorku i ma
    dziecko w bruklin tek. Masz dziecko w bruklin tek, wiesniaro? Z perspektywa na
    sujwejsand czy jakos tak haj?
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • hankam 19.08.09, 08:47
    Ech, czym byłoby to forum bez Maksa. Same nudy.
  • anmanika 21.08.09, 10:36
    No właśnie, dodam trochę oliwy do ogniawink
    --
    Nie tylko nasze dzieci nie chodzą do Bruklin jakiśtam ale o zgrozo nie chodził
    tam np:
    nobelprize.org/nobel_prizes/physics/laureates/2006/mather-autobio.html
    laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizyki.
    i dwóch innych laureatów też z Nowego Jorku: jeden chodził do szkoły w Bronxie a
    drugi w Queens. Jak mogli!!!

    No i kiepsko strasznie musi być z tenisem w Stanach skoro w rankingu ATP na
    pierwszej 20-stce jest tylko jeden Amerykaninwink

    tenisziemny.info/ranking/atp-single/
  • maksimum 21.08.09, 18:09
    anmanika napisała:

    > No właśnie, dodam trochę oliwy do ogniawink

    Nie tylko nasze dzieci nie chodzą do Bruklin jakiśtam ale o zgrozo
    nie chodził
    tam np laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizyki.

    en.wikipedia.org/wiki/John_C._Mather
    i dwóch innych laureatów też z Nowego Jorku: jeden chodził do szkoły
    w Bronxie a drugi w Queens. Jak mogli!!!
    -----------
    Bo tych wyspecjalizowanych szkol w NYC jest 9.

    en.wikipedia.org/wiki/Specialized_high_schools_in_New_York_City

    Sa na Bronxie,Queensie,Manhattanie,Staten Island i Brooklynie.
    Ja pisze o tej,ktora jest najlepsza na Brooklynie.
    Oczywiscie to wszystko sa szkoly publiczne,a poza nimi sa dobre
    szkoly katolickie i prywatne.
    -------
    "No i kiepsko strasznie musi być z tenisem w Stanach skoro w
    rankingu ATP na pierwszej 20-stce jest tylko jeden Amerykanin"
    --------
    Ja chce by moje dzieci graly w szkole i na studiach w tenisa,ale nie
    chce by graly zawodowo.

    Jesli w Stanach po dobrych studiach zarobisz 100 tys doll rocznie,to
    co za sens jest sie pchac do tenisa.

    Popatrz na A.Radwanska:

    www.sonyericssonwtatour.com/page/Player/Stats/0,,12781~11530,00.html

    6 lat gra w tenisa i zarobila 2,4 mln doll co daje jej rocznie 400
    tys doll + reklamy.
    Ona rzeczywiscie sie ustawila i w jej przypadku warto grac w tenisa.
    Ale juz jej mlodsza siostra Urszula,ktora gra 5 lat w tenisa zarobila
    370 tys doll co daje okolo 75 tys doll rocznie.
    Jak na polskie warunki to jest duzo,ale jak na warunki
    amerykanskie,to jest to troche powyzej sredniej pensji krajowej i
    praktycznie nigdy jej w domu nie ma oraz zycie prywatne ograniczone
    do minimum.
    To sie tylko tak wydaje,ze jezdzenie po swiecie jest intrygujace i
    ciekawe,ale sprobuj pojezdzic pol roku i mieszkaj przez pol roku w
    hotelach,to zyc sie odechciewa.
    Oczywiscie z tych zarobionych pieniedzy trzeba oplacic
    trenera,hotele,przejazdy,jedzenie itd.
    Tylko czolowka robi pieniadze z reklam,a taka Urszula za wszystko
    placi z wlasnej kieszeni.
    Oczywiscie ona zyje nadzieja,ze tak jak siostra wejdzie do 10-tki
    najlepszych i zrobi niezla kase,ale jesli nie wejdzie,to kiedy jej
    sie przestanie oplacac jezdzic po turniejach.
    Praktycznie cala rodzine utrzymuje taraz Agnieszka,bo tatusiowi tez
    sie cos nalezy,ze nauczyl grac corki w tenisa i trenuje je w dalszym
    ciagu.
    www.sonyericssonwtatour.com/page/Player/Stats/0,,12781~12364,00.html

    Dlatego tez tenis to jest sport dla bardzo dobrych lub tych co maja
    pieniadze by inwestowac w siebie.
    Zobacz na tabelke kobiet,tam sa Rosjanki,Serbki i Europa Wschodnia:
    www.sonyericssonwtatour.com/page/RankingsSingles/0,,12781~0~1~100,00.html

    Czyzby Amerykanki mialy mniej talentu niz Rosjanki?
    Oczywiscie ,ze nie,ale jest to rola motywacji.
    W Rosji inaczej sie nie wybijesz jak poprzez sport,a w Stanach jest
    bardzo duzo innych mozliwosci.
    Przeciez siostry Williams wyrastaly w biednych dzielnicach miast
    amerykanskich i tam uczyly sie grac w tenisa.
    Dziewczyny z bogatych domow sa dobrze wyksztalcone,wyszly za maz i
    maja dzieci,a siostr Williams maja 28 i 29 lat sa panienkami i
    lataja po kortach ku uciesze publicznosci.
    Nie jest to tak,ze masz pieniadze i slawe i niczego nie musisz
    poswiecac.
    To jest wolny wybor i jedne wola miec mniej pieniedzy ale za to
    rodzine i dzieci.
    Oprah Winfrey jest jedna z najbogatszych kobiet na swiecie i nie ma
    meza czy dzieci.
    en.wikipedia.org/wiki/Oprah_Winfrey
  • azile.oli 23.08.09, 20:21
    Widzisz, ja też nie wiążę przyszłości moich dzieci ze sportem,
    chociaż oczywiście to one i ich osiągnięcia zadecydują. Po prostu
    podałam przykład, że mogę wymiernie ocenić wyniki w skali
    ogólnokrajowej. Obecnie trenują lekkoatletykę. Syn młot i dysk,
    córka kulę i dysk. Wyniki są podawane do PZLA, który prowadzi
    ranking.
    Poprzednio córka trenowała judo, była dwukrotną mistrzynią Polski
    młodziczek i w tym samym czasie zajmowała 3-5 miejsca na turniejach
    juniorskich, gdzie rywalizowała z zawodniczkami 4 lata starszymi.
    Ale niech będzie, że to sport niszowy.
    W sumie ten wątek sportowy to taka dygresja.
    Natomiast widzisz, wracając do tych najlepszych szkół, to nie miej
    złudzeń, że super zdolni indywidualiści muszą się idealnie czuć w
    towarzystwie pilnych i sumiennych. Mało tego, wniosek, że wszyscy ci
    uczniowie są spokojni i super integrują się w zespole jest mylny.
    Nie zakładaj z góry, że wszyscy mają idealnie zgodne charaktery i
    wynik jednego jest mobilizujacy dla drugiego, nie zakładaj, że są
    grzeczni i potulni. Nie sprawiają problemów wychowawczych, ale
    jednocześnie są też czasem buntownikami.
    Świat nie jest czarno-biały. Dla mnie dobra atmosfera w szkole to
    nie tylko brak agresorów i wszyscy chętni do nauki. Raczej wolę już
    kreatywnych leni, którzy dobrze robią to, co ich pasjonuje i są
    wspierani przez szkołę.
  • maksimum 23.08.09, 22:16
    azile.oli napisała:

    > Syn młot i dysk, córka kulę i dysk. Wyniki są podawane do PZLA,
    >który prowadzi ranking.

    To twoje dzieci sa niezle wyrosniete,bo moje 12 i 14 lat po 45 kg
    waza.

    > Poprzednio córka trenowała judo, była dwukrotną mistrzynią Polski
    > młodziczek .

    Wyglada na to,ze twoje dzieci sa early bloomers w przeciwienstwie do
    moich.

    > W sumie ten wątek sportowy to taka dygresja.

    Nie jest to zadna dygresja,bo dobrzy sportowcy zarabiaja duzo lepiej
    niz naukowcy.
    Masz przygotowac dzieci do dobrego zycia i jesli sie okaze,ze w
    sporcie beda mieli sppore sukcesy,to moze wlasnie to byc dla nich
    najlepsze.
    Moj syn dobrze gra w tenisa i mysle ze w 11 i 12 klasie wyrosnie na
    tyle bym go bral na turnieje USTA,bo tam przecietny mlodzian ma 180-
    185 cm wzrostu i 65-75 kg wagi.
    W tym roku bedzie gral tylko w szkole i turniejach miedzyszkolnych
    bo nie chce go przeciazac.

    > Natomiast widzisz, wracając do tych najlepszych szkół, to nie miej
    > złudzeń, że super zdolni indywidualiści muszą się idealnie czuć w
    > towarzystwie pilnych i sumiennych.

    Porozmawialem z corka na ten temat i oto czego sie dowiedzialem.
    Ci zdolni trzymaja ze zdolnymi i nie zadaja sie z dzieciakami z
    dolnej polki,bo tamci sa annoying.
    Klasa jest podzielona nieformalnie na grupy tych z najlepsza
    srednia,srednia srednia i najgorsza srednia i te grupy trzymaja
    miedzy soba.

    > Mało tego, wniosek, że wszyscy ci
    > uczniowie są spokojni i super integrują się w zespole jest mylny.

    Jeden chlopak mimo ze zdolny zostal wyrzucony ze szkoly,bo byl
    agresywny w stosunku do nauczycielki.

    > Nie zakładaj z góry, że wszyscy mają idealnie zgodne charaktery i
    > wynik jednego jest mobilizujacy dla drugiego, nie zakładaj, że są
    > grzeczni i potulni. Nie sprawiają problemów wychowawczych, ale
    > jednocześnie są też czasem buntownikami.

    Ja to widze w domu,ze dzieciaki lubia sie poklocic miedzy soba lub
    corka jest nieposluszna wobec mnie,ale kaos trzeba z tym zyc.

    > Świat nie jest czarno-biały. Dla mnie dobra atmosfera w szkole to
    > nie tylko brak agresorów i wszyscy chętni do nauki. Raczej wolę
    już kreatywnych leni, którzy dobrze robią to, co ich pasjonuje i są
    > wspierani przez szkołę.

    Tu jest tak mocne sito selekcji,ze len nie przecisnie sie do
    najlepszych szkol,bo egzaminy wstepne go wyeliminuja.
    Kowalskie sa zdolne i pracowite a nie wcisnely sie do tych szkol.
  • makurokurosek 23.08.09, 23:08
    > Moj syn dobrze gra w tenisa i mysle ze w 11 i 12 klasie wyrosnie na
    > tyle bym go bral na turnieje USTA,bo tam przecietny mlodzian ma 180-
    > 185 cm wzrostu i 65-75 kg wagi.
    > W tym roku bedzie gral tylko w szkole i turniejach miedzyszkolnych
    > bo nie chce go przeciazac.

    Tylko jak na razie w twojej opinie syn jest kurduplem z którym obciach się
    gdziekolwiek pokazać. Skąd więc założenie, że sytuacja w przeciągu dwóch lat się
    tak diametralnie zmieni ?

    "Jeden chlopak mimo ze zdolny zostal wyrzucony ze szkoly,bo byl
    agresywny w stosunku do nauczycielki. "

    Czyli jak widać selekcja nie jest idealna.

    "
    Tu jest tak mocne sito selekcji,ze len nie przecisnie sie do
    najlepszych szkol,bo egzaminy wstepne go wyeliminuja.
    Kowalskie sa zdolne i pracowite a nie wcisnely sie do tych szkol. "

    Leń może i nie(z czym do końca sie nie zgodzę) ale jak wcześniej zauważyłeś
    chuligan, czy cham już tak.
  • maksimum 24.08.09, 02:36
    makuro,zaloz sobie jakis watek na swoim poziomie umyslowym,a ja
    przyrzekam ze ci sie ani razu nie wpisze.
  • makurokurosek 24.08.09, 09:27
    Prawda w oczy kole?
  • anmanika 24.08.09, 12:37
    Wczoraj w jednym z odcinków "Seksu w wielkim mieście"
    Miranda ma jechać na Brooklin, bo mąż znalazł tam mieszkanie.
    Mówi do taksówkarza: " Na Brooklin"
    Taksówkarz: "Na Brooklin nie jadę" i odjeżdża z piskiem opon.
    Bardzo mnie ta scena rozbawiłasmile)
    --
    [img]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=4591710#4591710.jpg[/ img ]
  • maksimum 24.08.09, 19:49
    anmanika napisała:

    > Wczoraj w jednym z odcinków "Seksu w wielkim mieście"

    Ja tego nie trawie,a jak juz zobacze te aktorke z konska twarza,to
    mnie sie na wymioty zbiera.

    > Miranda ma jechać na Brooklin, bo mąż znalazł tam mieszkanie.
    > Mówi do taksówkarza: " Na Brooklin"
    > Taksówkarz: "Na Brooklin nie jadę" i odjeżdża z piskiem opon.
    > Bardzo mnie ta scena rozbawiłasmile)

    To dosc stary dowcip,ale w okresie kryzysu juz nieaktualny.
  • anmanika 25.08.09, 08:36
    Z 2004, na Brooklinie sprzątaczki i służące głównych bohaterek mieszkająwink
    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a
    potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
  • maksimum 24.08.09, 19:56
    makurokurosek napisała:

    > Prawda w oczy kole?

    Prawdy to ty swoim malym umyslem nie pojmujesz,a jak juz cos do
    ciebie trafia,to i tak zajmujesz sie szkalowaniem tego,czego nie
    jestes w stanie osiagnac,ani twoje dzieci czy wnuki.
  • verdana 24.08.09, 21:30
    Fascynuje mnie Maksio, słowo daję. Ma inteligentne dzieci, ktore
    prostego zadania ni w ząb, towarzyskie, a ojciec z nimi pograc do
    parku chodzi, wzorową rodzine , gdzie nie wystepuje cos takiego jak
    zona, świetne miejsce w spoleczeństwie, i jedną Kowalską jako punkt
    odniesienia. A sam maksio skonczył SGH bez cienia umiejętności
    czytania ze zrozumieniem i kompletną nieznajomoscia nawet podstaw
    sttystyki - na poziomie zrozumienia najprostszej tabelki.
    Albo troll i wówczas absolutny geniusz, albo pacjent. USA to bogaty
    kraj, internet jest nawet w wyscielanych celach.
    --
    Mops i kot

    img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
  • makurokurosek 25.08.09, 14:02
    > Prawdy to ty swoim malym umyslem nie pojmujesz,a jak juz cos do
    > ciebie trafia,to i tak zajmujesz sie szkalowaniem tego,czego nie
    > jestes w stanie osiagnac,ani twoje dzieci czy wnuki.

    Masz rację nie jestem w stanie osiągnąć twojego poziomu uprzedzenia i braku
    tolerancji. Tak bardzo zagalopowałeś sie w krytykowaniu wszystkich dookoła, że
    nie zwróciłeś uwagi na to kiedy zacząłeś wyśmiewać się z własnych dzieci. To ty
    wyrzuciłeś swojego syna poza nawias społeczny z powodu jego niskiego wzrostu i
    ty wrzuciłeś córkę do worka blachar, chełpiąc się jej sposobem doboru przyjaciół.
    Co ty niby takiego osiągnąłeś żebym ci mogła zazdrościć, jesteś starym,
    zgorzkniałym, pozbawionym skrupuł facecikiem z małym ego
    W przeciwieństwie do ciebie nie muszę robić za sutenera córki by zapewnić jej
    wykształcenie.
  • maksimum 25.08.09, 21:11
    makurokurosek napisała:

    > To ty wyrzuciłeś swojego syna poza nawias społeczny z powodu jego
    >niskiego wzrostu

    Znowu zaczynasz swoje urojenia.Jest w dobrej szkole,gra w tenisa,a
    ja tez roslem ostentacyjnie i powoli jak moj syn.Bedzie mial 18
    lat,to bedzie wysoki,na wszystko przyjdzie czas.

    > i ty wrzuciłeś córkę do worka blachar,

    To ty chcialabys ja tam widziec,bo taka wlasnie jestes.
  • hankam 25.08.09, 21:15
    Miałam zamiar już nie podbijać tego wątku, ale czy ktoś światły może
    mi wyjaśnić, co to znaczy "rosnąć ostentacyjnie"?
  • wieczna-gosia 26.08.09, 10:34
    hanka no ludzie sie patrza a ty rosniesz... i nic sobie z innych nie robisz....
    przyzwoici ludzie tak nie rosna smile
    --
    opsesyjna.blox.pl/html
    przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
    następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
  • makurokurosek 25.08.09, 21:29
    ".Bedzie mial 18
    > lat,to bedzie wysoki,na wszystko przyjdzie czas.
    > "

    Ale do tego czasu zgodnie z twoją opinią obciach sie z nim gdziekolwiek pokazywać

    '> > i ty wrzuciłeś córkę do worka blachar,
    >
    > To ty chcialabys ja tam widziec,bo taka wlasnie jestes."

    To nie ja dobieram sobie przyjaciół na podstawie wielkości piersi i zasobności
    portfela.
  • anmanika 26.08.09, 14:32
    A ten np. maturę oblał:

    www.imdb.com/name/nm0390435/
    --
    Nigdy nie dyskutuj z idiotą... Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a
    potem pokona wcześniej zdobytym tam doświadczeniem.
  • maksimum 05.02.10, 05:54
    Zero obciachu.Jeszcze rok i chlopak bedzie postrachem w parku.
    Gralismy tydzien temu w tenisa i spotkalismy tego samego
    Chinczyka,ktory od lat uczy swoja mlodsza siostre grac w tenisa,a jej
    niestety od lat nie wychodzi to lepiej,bo jakby stanela w miejscu.
    Moja Monika ,ktora ma jeszcze 1,5 roku by zaczac HS juz gra lepiej od
    niej,z tym ze corka nie chce isc do Brooklyn Tech HS bo nastawila sie
    na Stuyvesant HS,a tam maja duzo lepsza druzyne tenisowa,wiec musi
    sie lepiej przygotowac by grac tam.
    Na dodatek ona gra w druzynie Brooklyn Tech HS czyli tam gdzie moj
    syn,ale ze szkola jest wielka,wiec nic dziwnego ze sie nie znaja.
    Jej starszy brat studiuje na UConn i gra tam tez w tenisa,z tym ze w
    debla.
    Porozmawialismy troche i zaczal mnie wyjasniac jak wygladaja
    stypendia sportowe.
    No wiec stypendia sportowe zaleza przede wszystkim od tego,na jaka
    uczelnie sie idzie,Bo tylko uczelnie ktore sa w I i II grupie daja
    stypendia a te ktore sa w trzeciej juz nie.
    Niestety dla mnie i dla syna NYU jest w 3 lidze sportowej i w zwiazku
    z tym na stypendium sportowe nie ma co tam liczyc.
    Pobliska Columbia jest juz w 1-szej lidze sportowej i tam stypendium
    mozna dostac,ale ta uczelnia ma tylko 2 swoje korty.

    maps.google.com/
    w okienku napisz<columbia university>

    Calkiem co innego jest gdy sie rzuci okiem na <Harvard university>
    a juz najlepiej na <harvard business school>
    bo tam nie dosc ze kortow od groma ,to jeszcze sa tez pod dachem i
    jest tez kryte lodowisko,czyli druga milosc syna hokej.

    Jedyny problem w tym,ze na Harvard trzeba miec duzo lepsze SAT niz na
    NYU,szczegolnie z matematyki.Syn obiecal,ze w te wakacje sie wezmie i
    zawstydzi nie tylko Kowalska.
  • azile.oli 05.02.10, 09:10
    No widzisz, akurat pod tym względem w Polsce jest lepiej rozwiązany
    system stypendiów sportowych, bo przyznaje je nie uczelnia, ale
    miasto lub wojewoda. Owszem, niektóre sekcje sportowe sąż przy
    uczelniach, ale i tak działają one na zasadach klubu, czyli trenują
    w nich zawodnicy , którzy nie muszą być studentami danej uczelni.
    Oczywiście aby dostać takie stypendium trzeba mieć jakieś sukcesy,
    a nie być najlepszym w szkole. I trzeba jeździć na poważne turnieje,
    być w kadrze wojewódzkiej lub narodowej.
    Ale absolutnie trenowanie konkretnej dyscypliny nie obliguje do
    wybrania określonej uczelni.
    Mistrz olimpijski Tomasz Majewski skończył politologię i spokojnie
    trenował sobie w klubie. Szukanie szkoły, która spełni wymagania pod
    względem kierunku studiów i dyscypliny sportowej zawsze będzie
    niekorzystne z jakiegoś względu. A gdy ktoś od najmłodszych lat
    trenuje profesjonalnie, to nie będzie zmieniał sekcji, bo mu się
    jakieś studia wymarzyły. I nie musi rezygnować z wybranych studiów,
    bo nie musi trenować na uczelni.
    Jest awykonalne, aby na każdej uczelni działała każda sekcja
    sportowa, a tym bardziej, aby sprostała poziomowi zawodnika,
    trenującego wyczynowo. A tylko taka osoba powinna dostawać
    stypendium sportowe na uczelni. Ewentualne stypendia za osiagnięcia
    w szkolnej drużynie to tylko do poziomu gimnazjum, ewentualnie
    liceum.
    Na studiach albo ktoś reprezentuje odpowiedni poziom sportowy i ma
    osiągnięcia, albo nie ma i nie będzie ich mieć, bo jest za stary i
    najlepszych nigdy nie dogoni.
  • maksimum 17.02.10, 20:35
    azile.oli napisała:

    > No widzisz, akurat pod tym względem w Polsce jest lepiej
    rozwiązany system stypendiów sportowych, bo przyznaje je nie
    >uczelnia, ale miasto lub wojewoda.

    Tez bym tak wolal,ale gdzie wtedy trenujesz?
    Bogate uczelnie jak Harvard maja swoich 20 kortow odkrytych i kilka
    pod dachem na okres zlej pogody.
    Taki NYU nawet nie wiem czy ma swoje korty,czy wynajmuje gdzies od
    miasta.
    Przy Columbia University sa dwa marne korty i to by bylo na tyle.

    > Owszem, niektóre sekcje sportowe sąż przy
    > uczelniach, ale i tak działają one na zasadach klubu, czyli trenują
    > w nich zawodnicy , którzy nie muszą być studentami danej uczelni.

    To jest dobre rozwiazanie,ale kto wtedy reprezentuje uczelnie na
    zawodach miedzyuczelnianych.

    > Oczywiście aby dostać takie stypendium trzeba mieć jakieś sukcesy,
    > a nie być najlepszym w szkole. I trzeba jeździć na poważne
    >turnieje, być w kadrze wojewódzkiej lub narodowej.

    Tu jest podobnie,ze samo granie w liceum do niczego nie upowaznia.
    Trzeba grac turnieje USTA by dostac pelne stypendium na uczelni i to
    trzeba miec dobre wyniki na tych turniejach.
    Moj syn nie gral jeszcze na turniejach USTA,bo uwazam,ze obecnie jest
    jeszcze za slaby,ale za rok nie bede mial wyjscia i bede z nim
    jezdzil na te turnieje.Moze nawet w te wakacje,to zalezy od wynikow w
    turniejach szkolnych.
    Wbrew pozorom turnieje szkolne tez sa na wysokim poziomie.


  • azile.oli 18.02.10, 08:23
    Treningi młodzież odbywa w macierzystych klubach.
    Nieliczni trenują w klubach przy uczelniach. Rywalizac\ja
    międzyuczelniana nie stoi na najwyższym poziomie, ze względu na małą
    konkurencję, chyba, że zawody są otwarte dla innych. Jeśli są ściśle
    akademickie, to raczej traktowane są bardziej jako towarzyskie
    rozgrywki. Udział , czy zwycięstwo w takich zawodach nie dają prawa
    do stypendium. Natomiast nic nie stoi na przeszkodzie, aby dobrzy
    zawodnicy sekcji akademickich startowali na prestiżowych zawodach i
    tam zdobywali medale, oczywiście są tacy.
    Z baząż treningową problem jest taki, że trenuje się w klubie,
    który bazę ma, ale trzeba dojechać i to prywatna sprawa każdego
    zawodnika, jak sobie to zorganizuje, ale jeśli ma sukcesy, to
    stypendium dostanie, tyle, że nie z uczelni (pomijam uczelnie typu
    AWF).
  • maksimum 18.02.10, 22:10
    azile.oli napisała:

    > Rywalizac\ja międzyuczelniana nie stoi na najwyższym poziomie, ze
    >względu na małą konkurencję,

    W USA jest calkiem inaczej.Sport uczelniany jest podstawa
    reprezentacji USA i na niektorych uczelniach jest na b.wysokim
    poziomie.
    Sport uczelniany jest podzielony na 3 dywizje i 1 i 2 dywizja daja
    stypendia sportowe,a 3-cia nie daje.
    ---------
    Uczelnie przynależące do NCAA podzielone na trzy dywizje (NCAA
    Division I, II, III). Kryterium podziału jest wielkość uczelni, w
    szczególności jej budżet na sport studencki i klasa posiadanej
    infrastruktury[2]. Uczelnie z dwóch wyższych dywizji - I i II - mają
    obowiązek posiadać program stypendium sportowych,
    --------
    pl.wikipedia.org/wiki/National_Collegiate_Athletic_Association
    Tak sie sklada,ze w NYC z dobrych uczelni Columbia U. daje
    stypendia,choc ma b,slaba baze sportowa,a NYU nie daje stypendiow i
    tez ma slaba baze sportowa.
    Jedna z najbogatszych uczelni w USA jest Harvard i oni tam maja
    doslownie wszystko.Korty na zew, ,korty kryte,wlasne kryte
    lodowisko ,ze o basenach nie wspomne itd.
    Tu masz Columbie U. i zobacz jakie maja sporty na uczelni:


    www.gocolumbialions.com/ViewArticle.dbml?DB_OEM_ID=9600&ATCLID=204888322

  • maksimum 17.02.10, 20:49
    azile.oli napisała:

    > Jest awykonalne, aby na każdej uczelni działała każda sekcja
    > sportowa, a tym bardziej, aby sprostała poziomowi zawodnika,
    > trenującego wyczynowo.

    Jest wiele uczelni o bardzo dobrym zapleczu sportowym i taki Isner

    www.atpworldtour.com/Tennis/Players/Top-Players/John-Isner.aspx

    skonczyl spokojnie uczelnie i teraz jest #25 na swiecie.



    > Ewentualne stypendia za osiagnięcia
    > w szkolnej drużynie to tylko do poziomu gimnazjum, ewentualnie
    > liceum.

    W szkolach nie ma stypendium sportowego.Syn bierze udzial w
    rozgrywkach miedzyszkolnych za darmo,mimo za po godzinach szkolnych.


  • maksimum 17.02.10, 20:56
    W szkolach jest tak,ze tak treningi ,jak i mecze sa po godzinach
    szkolnych i sprzet trzeba miec swoj.Zero dotacji.Jest jedna plywaczka
    w szkole syna o aspiracjach olimpijskich,to poza treningiem w szkole
    trenuje tez poza szkola i matka ja wozi wlasnym samochodem na
    treningi.
    Ja tez czesto woze syna na mecze czy treningi samochodem.
    W szkolnej druzynie jest 20 zawodnikow a na mecz musi jechac 9.
    W meczu bierze udzial tylko 7,bo graja trzy single i dwa deble.
    W tamtym roku syn gral w drugim deblu choc mial tylko 161 cm.Teraz
    juz ma 171 cm i ma nadzieje ze pojdzie mu lepiej,ale tak na dobre
    rozkreci sie za rok,jak bedzie mial ponad 180 cm i wagi nabierze.
    Tenis wbrew pozorom jest sportem silowym.
  • azile.oli 18.02.10, 08:53
    Ja też wożę dzieci na treningi. Na zawody jeżdżą z klubem, który
    pokrywa tego koszty. Jeśli zawody na drugim końcu Polski, to mąż
    jedzie z młodymi, wtedy szybciej wracają.
    Gdy córka trenowała judo też musiała mieć wszystko zasponsorowane
    przez rodziców. Od momentu osiągnięć oczywiście darmowe zgrupowania
    i obozy, diety na zawodach itp. Wszelkie zawody jednak towarzyskie
    wiązały się z opłatą startowego i opłatą za przejazd, nocleg .
    Odkąd trenuje LA, a sukcesy ma od początku , to ponoszę jedynie
    koszty dowozu na treningi, dostaje sprzęt, dresy, buty.
    Wszelkie opłaty startowe pokrywa klub.
    Z chwilą powołania do kadry juniorów córka nie płaci za nic.
    Syn jest młodzikiem i kadra zostaje powołana zawsze na drugie
    półrocze, więc na razie na zgrupowania nie jeździ. Pierwszy raz
    pojedzie w wakacje na kadrę juniorów i za ten wyjazd zapłacę ja, bo
    chcę, żeby jechał ze swoim trenerem (jest on trenerem głównym kadry
    juniorów). Na kadrę młodzików pojechałby za darmo. Jeśli się uda
    zgrać terminy , to pojedzie na oba obozy.
  • maksimum 19.02.10, 00:49
    azile.oli napisała:

    > Wszelkie zawody jednak towarzyskie
    > wiązały się z opłatą startowego i opłatą za przejazd, nocleg .

    Zeby jezdzic na turnieje USTA:

    tennislink.usta.com/Tournaments/Schedule/SearchResults.aspx?typeofsubmit=&Action=2&Keywords=&TournamentID=&SectionDistrict=1002&C
    ity=&State=&Zip=&Month=&Day=&Year=2010&Division=&Category=&Surface=&O
    nlineEntry=&DrawsSheets=&UserTime=Thu+Feb+18+2010

    Tych turniejow jest zatrzesienie,ale za wszystko trzeba placic i
    wpisowe jest 50 doll nawet jak przegrasz pierwszy mecz i do domu
    trzeba 2 godz jechac.

    Zasada jest taka,zeby bylo sens jezdzic na te turnieje,to trzeba
    grac w pierwszej trojce w swojej szkole,a syn gra dopiero
    debla,czyli jeszcze troche mu brakuje.
    Jak w tym roku zalapie sie w szkole na jakiegos singla i go wygra,to
    moze juz w wakacje bede go bral na turnieje USTA.Jesli nie to
    poczekam jeszcze rok.Trzeba byc realista.

    > Pierwszy raz pojedzie w wakacje na kadrę juniorów i za ten wyjazd
    >zapłacę ja,

    Tutaj szkolka tenisowa na Florydzie kosztuje okolo 1.000-1.500 doll
    tygodniowo.
    Nie mysle,zeby syn poszedl na zawodostwo,wiec wystarczy mu to co ma
    w szkole i bedzie mial na studiach.
    Gdyby za rok byl rewelacyjny,to wtedy moze zmienie zdanie.
  • azile.oli 19.02.10, 10:10
    No w Polsce też trzeba płacić startowe, przejazd, nocleg. I też
    istnieje niebezpieczeństwo, że można odpaść po pierwszej walce
    (judo), czy po pierwszym meczu.
    Natomiast w przypadku mistrzostw Polski, Pucharu Polski - wszystkie
    koszty pokrywał klub. Żeby tam pojechać, trzeba było przejść przez
    eliminacje, więc słabi nie jechali.
    Teraz, gdy młoda trenuje LA wszystkie opłaty pokrywa za nią klub.
    Żeby jechać na Mistrzostwa Polski trzeba mieć określone minimum,
    więc też słabi nie jeżdżą. Pokój w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich
    kosztuje jakieś 240 zł za dobę, część pokrywa klub, część związek.
    Moje dzieci też trochę grają w tenisa, ale rekreacyjnie, korty mają
    u siebie w klubie.
    Generalnie - szkółki tenisowe w Polsce też tanie nie są.
    I zapewne do pewnego poziomu jest tak, że za większość rzeczy płaci
    rodzic. Gdyby młodzi nie mieli osiągnięć, to prócz darmowych
    treningów i wyjazdów na zawody , za wszystko musiałabym zapłacić.
    Zresztą, na drugi koniec kraju żaden klub słabego zawodnika nie
    wyśle.
  • maksimum 19.02.10, 18:54
    azile.oli napisała:

    > Żeby jechać na Mistrzostwa Polski trzeba mieć określone minimum,

    To samo jest w USA ze stypendium sportowym na uczelniach.
    Najpierw trzeba grac w turniejach USTA i to na wysokim poziomie zeby
    byc rozwazonym na stypendium uczelniane.

  • azile.oli 18.02.10, 08:35
    U nas w szkołach są stypendia sportowe w gimnazjach i liceach,
    oczywiście nie za reprezentowanie szkoły, bo to nie szkoła wypłaca
    fundusze. Tyle, że jak zaobserwowałam, to do takiego stypendium nie
    potrzeba jeszcze wielkich osiągnięć.
    Moje dzieci stypendium nie dostają, bo sytuacja jest taka, że
    szkoła, klub i miejsce zamieszkania to 3 różne miasta. System
    stypendialny też jest w nich różny, dlatego czekam, aż córka pójdzie
    do liceum, wtedy bez problemu szkoła ją zgłosi do stypendium (będzie
    się zgadzało miejsce zameldowania).
    Co do kasy za rozgrywki szkolne, to naturalne jest, że oczywiście
    uczniowie startują za darmo.
  • maksimum 18.02.10, 22:26
    azile.oli napisała:

    > U nas w szkołach są stypendia sportowe w gimnazjach i liceach,
    > oczywiście nie za reprezentowanie szkoły, bo to nie szkoła wypłaca
    > fundusze. Tyle, że jak zaobserwowałam, to do takiego stypendium
    >nie potrzeba jeszcze wielkich osiągnięć.

    A w NYC jest odwrotnie.
    Osiagniecia trzeba miec,a stypendiow nie ma.
    Wszystkie szkoly publiczne,ktore maja sekcje tenisowa sa podzielone
    na trzy ligi (A,B,C) i kazda z tych lig dzieli sie jeszcze na
    podgrupy.

    www.psal.org/psalsports/team/psal_teamleaguedisplay.asp?sportid=014

    Szkola syna(Brooklyn Tech) jest w lidze A2 ,czyli pierwsza liga i
    tam juz trzeba umiec grac,bo szkola spadnie do ligi B albo i do C.
    Graja trzy single i dwa deble,czyli trzeba miec minimum trzech
    dobrych zawodnikow,zeby wygrac jakikolwiek mecz w lidze szkolnej.


  • azile.oli 19.02.10, 09:46
    W Polsce nie rywalizują z sobą szkoły, ale kluby sportowe.
    Oczywiście szkoły jakąś tam rywalizację też prowadzą, ale nikt nie
    bierze tego na poważnie, zwłaszcza, gdy szkoła sportowa rywalizuje
    ze zwykłą. Czasem największe talenty wcale nie chodzą do szkół
    sportowych, ale jest ich zbyt mało w porównaniu do tylko dobrych
    zawodników ze szkół sportowych.
    W klubach nie wystarczy być w najlepszej grupie, trzeba mieć
    indywidualne osiągnięcia, żeby stypendium dostać.
    Czasem do stypendium zgłasza zawodnika klub, a czasem szkoła.
    Generalnie im starszy zawodnik , tym częściej dba o to klub. W
    przypadku studentów zawsze jest to klub.
    Pisząc, że do stypendium sportowego w gimnazjum nie trzeba mieć
    jeszcze więlkich osiągnięć miałam na myśli raczej to, że np cała
    drużyna w szkole sportowej dostanie stypendium za zdobycie medalu w
    województwie.
    W zwykłym gimnazjum , gdy dziecko trenuje w klubie, musi ono samo
    zadbać, żeby szkołę poinformować o sukcesach, żeby złożyła wniosek o
    stypendium itd.
    W liceach szkoła jakoś szybciej wyłapuje uczniów z osiągnięciami.
    I tu już muszą być one spore. I coraz bardziej indywidualne.
  • maksimum 19.02.10, 18:30
    azile.oli napisała:

    > W Polsce nie rywalizują z sobą szkoły, ale kluby sportowe.

    Tu szkolenie idzie 2-torowo.
    1-szkoly
    2-USTA

    Zaczynac mozna roznie,albo od prywatnego trenera,co zdarza sie
    najczesciej,lub rodzice ucza grac w tenisa.
    Ja uczylem syna gra przez 3-4 lata zeby tylko zalapal sie do druzyny
    szkolnej.Wiekszosc chlopakow z jego klubu szkolnego gra juz przez 10
    lat pod okiem trenera.
    Nie ma czegos takiego,ze ktos kto wczesniej nie gral w tenisa
    przychodzi do szkoly i uczy sie grac.
    Chetnych do grania w druzynie szkolnej jest okolo 100 a miejsc tylko
    20.Przeprowadzana jest trening kwalifikacyjny,najlepsi zostaja,a
    reszta idzie do domu.
    Po prostu nie ma kortow ani trenerow,ktorzy zajeliby sie wieksza
    iloscia graczy.
    Ta 20-stka trenuje miedzy soba a na mecz jedzie 9 najlepszych i syn
    czesto jezdzil.
    To jest bardzo duza szkola,do ktorej chodzi okolo 5 tys uczniow,czyli
    okolo 2,5 tys chlopakow.Jest z czego wybierac.
    Zazwyczaj jak ktos jest b.dobry w tenisa,to juz w wieku 16 lat szkole
    traktuje zaocznie i jezdzi po turniejach juniorskich USTA.

    Zobacz skad pochodza tenisisci w Columbia University.

    www.gocolumbialions.com/SportSelect.dbml?DB_OEM_ID=9600&SPID=3878&SPSID=43622

    Z 11 graczy tylko 3 jest z NY ,a reszta to mieszanka miedzynarodowa.
    Szwajcaria,Kanada,Hong-Kong,Rumunia,Turcja i Floryda.

    Jak sama widzisz,zalapanie sie na gre na uczelni jest baaardzo trudne
    bo przyjezdzaja najlepsi z calego swiata.

    Poziom uczelniany,to przedsionek profesjonalizmu.
  • maksimum 21.02.10, 18:05
    "Chińczycy wiele zrobili w tej dziedzinie, przede wszystkim wysyłają
    swoich ludzi do Stanów na naukę. Ja podczas wykładów na MIT miałem
    grupy, w których 80 proc. studentów to byli Azjaci."
    -----

    wyborcza.biz/biznes/1,101716,7560458,Kariera_z_Doliny_Krzemow
    ej__Tu_nie_ma_wolnego_czasu.html?as=3&ias=3&startsz=x


    -------
    MIT jest najlepsza uczelnia techniczna na wschodnim wybrzezu,bo
    Dolina Krzemowa na teraz CIT.
    I prawda jest,ze nie tylko na najlepszych uczelniach ale i w liceach
    i w gimnazjach jest zatrzesienie Chinczykow.
    Oni sie nie przejmuja tym,ze trzeba sie uczyc 4-6 godzin dziennie czy
    pracowac 7 dni w tygodniu,co przecietnemu Polakowi wydaje sie
    absurdem nie do zrealizowania.
    I nic dziwnego,ze Chiny rozwijaja sie 8-10% rocznie a EU stoi dumnie
    w miejscu i filozofuje.
  • hankam 21.02.10, 20:23
    Czyżbyś sądzil, że Caltech leży w Dolinie Krzemowej?
  • maksimum 23.02.10, 05:35
    Wpisz w mape <California Institute of Technology> i ci wyskoczy gdzie
    jest.

    maps.google.com/
  • iwoniaw 23.02.10, 12:01
    szans, więc o czym tu filozofujesz? Ty też znasz te uczelnie z linków w necie,
    więc daruj sobie pouczanie ludzi mądrzejszych i lepiej życiowo od ciebie
    ustawionych big_grin

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • anmanika 23.02.10, 14:36
    Cóż możesz wymagać od kogoś kto nie wie jak się używa internetu:
    to apropo Unii która podobno stoi w miejscu a która w nawiasie jest dużo
    bogatsza od USA np - dane na 2009
    European Union 15,990,000
    United States 14,270,000
    Japan 5,049,000
    China 4,758,000
    a to apropo wzrostu w Chinach:
    Notably the Baltic states have achieved massive GDP growth, with Latvia topping
    11%, close to China, the world leader at 9%.
    Statystyka mówi jedno, że statystyką można dowieść każdą tezę.

    20 dowodów na to, że żyjesz w XXI wieku
    7.Kiedy dzwonisz do domu, wciskasz najpierw 0.
    8.Od czterech lat siedzisz przy tym samym biurku, a pracujesz już dla trzeciej z
    kolei firmy.
    10.Dowiadujesz się z wiadomości, że zostałeś zwolniony z pracy.cdn.....
  • iwoniaw 23.02.10, 14:46
    Przecież sam wielokrotnie pisał na temat szkółek jakie pokończył (marnych, na
    wschodnioeuropejskim zadupiu, nawet nie pytaj o zakres wiedzy i miejsce w
    rankingach) i przeciętnego do bólu życia emigranta ze wschodniej Europy, jakie
    wiedzie w NYC. Myśli, że zmuszając dzieciaki do 12-godzinnego dnia pracy
    zrekompensuje sobie ich wynikami (na razie pozostającymi zresztą w sferze
    pobożnych życzeń) brak jakichkolwiek własnych sukcesów.
    W sumie można i tak, tylko dzieci szkoda.

    --
    "Trzeba dać napis, żeby wpuszczać tylko w krawatach. Klient w krawacie jest
    mniej awanturujący."
  • hankam 23.02.10, 15:31
    Biedne dzieci. Zasuwają nawet w wakacje. Będą idealnymi pionkami w korporacji.
  • iwoniaw 23.02.10, 18:38
    No gdzieś będą musiały zarobić na tatusia, który póki co głosi otwartym tekstem
    na forum, że nie po to im jeść daje, żeby na starość go nie utrzymywały.
    Biedaczek nie potrafi zarobić na swoje zabezpieczenie emerytalne i w żyłowaniu
    dzieci jego jedyna nadzieja.

    --
    "Jakby im tak odjąć trochę jedzenia a dołożyć roboty, to zaraz by się im głupot
    odechciało"
  • maksimum 23.02.10, 19:06
    iwoniaw napisała:

    > że nie po to im jeść daje, żeby na starość go nie utrzymywały.

    W Polsce to jest tak,ze rodzice wychowuja niemotowate dzieci a
    pozniej dokladaja do nich cale zycie,bo dzieci same by sobie nie daly
    rady.

    Ja z kolei wierze w tradycyjna rodzine,ze skoro mnie stac na
    pomaganie moim rodzicom,to dzieci tez beda tego w stanie dokonac.


  • iwoniaw 24.02.10, 09:02
    Cytatmaksimum napisał:

    > W Polsce to jest tak,ze rodzice wychowuja niemotowate dzieci a
    > pozniej dokladaja do nich cale zycie,bo dzieci same by sobie nie daly
    > rady.


    No to, gdzie i jak cię wychowywano to już wiemy, po co mi o tym piszesz?

    --
    "Szkoda, że mamy nie mogą też sobie pójść, kiedy im się podoba i spac poza
    domem. A mamom byłoby to szczególnie potrzebne co jakiś czas" (Muminki)
  • azile.oli 24.02.10, 09:24
    Ja tam nie wiem, ale sama dbam, żeby zabezpieczyć swoją przyszłość
    i od dzieci spłaty długu nie wymagam. Mam nadzieję, że wychowuję je
    w ten sposób, że zainwestują w swoje dzieci tyle, ile ja
    zainwestowałam w ich wychowanie.
    W rodziców inwestować nie muszą, bo rodzice zaradni i na pomoc
    materialną dzieci nie liczą.
    I chyba normalne, że jak mam jakiś majątek, to zostawię dzieciom, a
    nie wezmę do grobu.
    A co do tradycyjnej rodziny - mam nadzieję, że dzieci się na mnie
    nie wypną w sensie emocjonalnym i tyle od nich oczekuję.
    zdaję sobie jednak sprawę, że stworzą nowe rodziny i to im mają
    zapewnić odpowiednie warunki życia.
    Oczywiście rodzicom w niedostatku należy pomóc, ale jako, że nie
    wychowano mnie niemotowato, to nie siedzę w kieszeni u rodziców i
    zabezpieczam tak swoją przyszłość, żeby dzieci nie musiały na mnie
    pracować.
    Wychowanie i wykształcenie dzieci jest obowiązkiem rodziców, a nie
    długiem zaciąśgniętym przez dziecko wobec nich.
  • hankam 23.02.10, 15:29
    Ja akurat nie muszę, bo niedaleko mieszkałam. To tobie się wydaje, że Caltech
    jest w Dolinie Siliconowej.
  • maksimum 23.02.10, 17:51
    East LA?
  • hankam 24.02.10, 09:08
    Nie, Palos Verdes Peninsula.
  • sianko_ha 01.03.10, 02:53
    Facet ma wade charakteru znana jako samouwielbienie, jego dzieci to
    osmy cud swiata, latami rozwodzi sie na forach publicznych nad ich
    zdolnosciami akademicko-sportowymi, rownoczesnie obsmarowujac
    znajomych ktorzy uwazaja go za przyjaciela. Nie zwazajac na
    publiczny charakter forow posluguje sie prawdziwym nazwiskiem
    znajomych. Jest na tyle przekonany o swojej nieomylnosci ze uwaza iz
    sa to fora calkowicie anonimowe. Podaje tyle detali ze wystarcza
    male pol godzinki w sieci aby dotrzec do JEGO tozsamosci, obejrzec
    sobie dzieci-geniusze na Facebooku i przeslac mlodszej Kowalskiej
    linki do forum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka