Dodaj do ulubionych

A już było lepiej...

26.01.11, 14:26
Myślalam że powoli wychodzimy z impasu.. Z niejedzeniem mojego synka borykam się już 3 lata (bo tyle ma) Ostatnie parę miesięcy było naprawdę niezłe (jak na niego) Jadł co prawda parę rzeczy na krzyż, żadnych nowości, ale JADŁ. Niedawno przeszedł infekcje, nic wielkiego - kaszel. Pierwszy dzień choroby - przestał jeść i niestety ten stan trwa do dziś, pomimo że choroba dawno już minęła . Wlaśnie zaczął się trzeci tydzień jak walczę o to by zjadł cokolwiek. Wrócilismy do punku wyjścia , bo tak wyglądało praktycznie większość jego życia. Wyć się chce, bo młody nie je już nic, nawet porannego kakao nie tknie. Na dzień dzisiejszy je suchy chleb, banana, i to by było na tyle. Jestem już zmęczona, zniechęcona i poirytowana całą sytuacją. Już nie wierzę że kiedyś wyjdziemy z tego na dobre...
Obserwuj wątek
      • ala_bama1 Re: A już było lepiej... 27.01.11, 06:42
        Już odpowiadam: Waga -ok 13,5, wzrost ok 91. Waga przy takim wzroście nie jest jakaś tragiczna ale jak tak dalej pójdzie to spadnie nawet z tego. Od wczoraj zaczęłam podawać biostyminę zobaczymy. U nas po wyeliminowaniu czynnika chorobowego to raczej problem "psychiczny" tak mysle . Zauważyłam im bardziej naciskam, tym on bardziej jest na nie. Przegłodzić też próbowałam i olać sprawe, oczywiście z zerowym skutkiem. Na dzień dzisiejszy proponuje to co jadl do niedawna i to co lubi najbardziej, ale ucieka nawet od tego. Nigdy w życiu nie wymiotował, nie maił alergii, refluksu, robaków niet, morfologia,mocz też ok. Tak jak pisze była już dużaaaa poprawa, i nagle wszystko się odwróciło. Chyba muszę uzbroić się w cierpliwość jak większość z nas.
        • dianaro Re: A już było lepiej... 28.01.11, 13:16
          Na początek duuuuuuużo cierpliwości i pozytywnego nastawienia. Ze swoim niejadkiem (syn obecnie ma 3 lata i 9 miesięcy, a waży 13900) przerabiałam już różne rzeczy: karmienie w wannie, przed telewizorem, na spacerze, na parapecie, siłą i po dobroci, przegłodzeniem, krzykiem i próbami samodzielnego jedzenia. Efekt taki jak napisałam: waga nie jest imponująca, ubranka wisza jak na wieszaku, a dziecko jak nie chciało jeść tak nie chce cały czas, mówi mi nawet, że go zmuszam do jedzenia, a on nie ma siły i ochoty jeść.
          Po prostu zmieniłam nastawienie do całego tego problemu - z badań wynika, że dziecko jest zdrowe pod każdym względem, nic mu nie brakuje w kwestii witamin, wzrostowo też w normie. Zatem stwierdziłam, że taki urok mojego dziecka i nie rozpaczam z tego powodu. PRzestałam się pytać czy chce jeść, bo zawsze odpowie że nie jest głodny, oraz na co ma ochotę, bo zawsze mówi, że na nic. Dlatego jak przychodzi czas jedzenia, to szykuję, to co wiem, że zje: oczywiście ma wąską listę żywieniową, bo cięzko przekonać go do innych potraw. Następnie wołam do kuchni, sadzam przy stoliku i karmię. Oczywiście muszę wtedy nieźle się nagimnastykować, aby zjadł ale jakoś daję radę. Obiecuję coś, opowiadam, pokazuję. Moje dziecko odciągnięte uwagą od procesu karmienia łatwiej otwiera buzię i talerz jest pusty. Najgorzej jest podczas chorób, kiedy ma katar i kaszel, ale wtedy po prostu zmniejszam posiłki do minimum i miksuję zupy.
          Na razie wiem, że nic nie jest w stanie zmienić mojego dziecka w chętnego do jedzenia, ale pozytywne nastawienie matki i podejmowanie prób karmienia to bardzo duży sukces. Dziecko wyczuwa nastrój rodzica i przekłada się na jego nastawienie.
          Zatem mogę tylko napisać, że wiem co czujesz, nie poddawaj się i bądź dobrej myśli, że będzie lepiej.
          --
          Kuba-moje słonko

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka