Dodaj do ulubionych

600g w trzy miesiące...Nie mam już siły

12.02.12, 20:04
Drogie mamy proszę o wsparcie.
Moja córeczka urodziła się z masą ciała 3950g obecnie ma 2 miesiące i 3 tygodnie i waży 4550g. Przez 12 tygodni przybrała 600g. Ma zdiagnozowany refluks III stopnia i spowodowany tym stan zapalny przełyku. Lekarze podejrzewają też alergię przewodu pokarmowego. Jej osiągnięcie jeśli chodzi o ilość zjadanego pokarmu to 500 ml a zdarzyło się to jej jeden raz tylko. Zazwyczaj zjada około 350 ml. Są dni lepsze ale są też gorsze kiedy zjada np. 250ml. Obecnie je Nutramigen, dostaje Losec, Gasprid, Ketotifen i Peritol. Wszystko to niestety słabo działa - zjadane porcje są ciągle w granicach 350 ml - od dwóch miesięcy kiedy to zaczęłam karmić ją butelką.
Dobra - wiem - ma zdiagnozowaną chorobę, która prawdopodobnie jest przyczyną takiego stanu więc wszyscy mówią - trzeba czekać. Ale ja umieram ze strachu, że przez to, że nie je nie będzie się prawidłowo odżywiać. Nie zacznie siadać, raczkować, chodzić. Jest mi z tym tak źle, że ciągle chodzę zła, płaczę, krzyczę i sama nie wiem co jeszcze.
Napiszcie proszę czy wasze niejadki mimo, że nie jedzą rozwijają się prawidłowo. Oczywiście pytam o dzieci, u których nie wykryto jakiś innych chorób.
Pocieszcie mnie - czy to mija? Czy kiedykolwiek siądę i nakarmię swoje dziecko bez płaczu, nerwów, krzyku.
Co mam dalej robić - lekarze rozkładają ręce - dziecko jest zdrowe - trzeba czekać aż to minie. Ale mnie to po prostu wykańcza. Nie mam już sił, żeby z tym walczyć. Nie potrafię się Malutka cieszyć bo ciągle się martwię. Jestem na nią zła choć wiem, że to nie jest jej wina.
Poradzicie coś, pocieszycie mnie???

Edytor zaawansowany
  • papryka77_beauty 13.02.12, 23:31
    Witaj Helenki0
    Moja mała urodziła się 41+5 tc, więc jak sama widzisz trzymała się bardzo długo, niby ciąża ok, waga urodzeniowa 3400g a jednak...
    Ma problemy z przybieraniem na wadze, teraz ma 2 latka i 3 miesięce.
    Miała często ulewania (niedojrzałość układu pokarmowego)dawaliśmy jej zagęszczacze takie aby gęstniały w żołądeczku... cuda....
    Również stawałam na głowie i wyłam ciągle z bezsilności, bo doszły do tego inne problemy razem z bioderkami (ale nie o tym chciałam napisać).
    Mała ma skazę białkową, nietolerancję laktozy, czyli pozostał nam nutramigen i wszystko inne a mimo to wypija (jednorazowo) 150 ml kaszka czy mleko, z posiłków stałych czasami 300g a czasami wielkości tradycyjnej salaterki. Je wszystko oprócz nabiału... no cudawianki ochy achy i ... waży teraz 9 kg.
    Odwiedziłam wszystkich lekarzy i ... nic... raz słyszę taka jej uroda, raz że cyt:" przecież mama też do nie jest puszysta..." odpuściłam... z niemocy, z tego że już innego lekarza na świecie nie ma... że zrobiłam wszystko co mogłam...
    Reasumując, poczekaj na stałe posiłki ;)
    Zacznie się rozszerzanie diety sama ocenisz czy na gastrologię ją dasz (ale to zabrzmiało)
    Moja była na oddziale w szpitalu i tak naprawdę wiem tylko zeby nie dawać nic z cukrami i białkiem.
    Je wszystko!!! a sama widzisz jak przybiera, w pewnym momencie trzeba odpuścić, obserwować a jak narazie nie stresuj się tylko spraw żeby mała miała spokojną, radosną mamę ;)
    Moja mała chodzi narazie za rączki, raczkuje, stoi, z tego się cieszę :)
    Chwytamy każdą chwilę, osiągnięcia, i oczekujemy każdego "100g" więcej :)
    Powodzenia i buźka dla małej, będzie dobrze.... trzymamy kciuki
  • ewadudi44 14.02.12, 22:03
    Witam
    Jestem matką obecnie prawie dwuletniej Oliwii (40 tc, 3 kg). W wieku 5 tygodni zdiagnozowano u niej refluks, zaraz po tym jak praktycznie przestała jeść. Leczono ją tak jak wiekszośc dzieci najpierw omeprazolem potem gaspridem. Leki nie pomogły, mała praktycznie stracila łaknienie. Wtedy uratowalo mnie karmienie przez sen. Mała na szczęście nie wymiotowała i sie nie dławiła. Na jawie zjadała maksymalnie 200 ml na dobę. Razem z karmieniem przez sen doszlismy najpierw do 500, potem 600 ml na dobę (piła Nutramigen). Pozwoliło to utrzymać sie mniej wiecej koło 3 centyla w siatce. Świadomie wiekszość posiłków zaczęła jeść około 8 miesiąca życia. Do dziasiaj nie są to takie porcje jak u innych dzieci. Są okresy lepsze i gorsze oraz "głodówki". Udało się jednak ostatnio dobić do 10 kg. Oliwia rozwija się prawidłowo, jest tylko mocno żywiołowa (nie wiem skąd czerpie energię). Wiem jaki stres obecnie przeżywasz. Pierwsze pół roku było najtrudniejszym okresem w moim życiu, a nie jest to moje pierwsze dziecko i matka ze mnie nie najmłodsza. Mam nadzieję, że leki jednak zadziałają i życie stanie się prostsze.
    Pozdrawiam
    Mama 22-miesięcznej Oliwii
  • helenka0 15.02.12, 10:02
    Dziękuję za odpowiedź... Nie wiem powiem, żeby Wasze posty mnie pocieszyły... Ja już naprawdę nie mam siły a jak sobie pomyślę, że przede mną jeszcze kilkanaście miesięcy walki to już wogóle nie widzę swojej przyszłości. Mała je świadomie w dzień pod warunkiem, że nic jej nie dolega. Niestety najczęściej tak po 15 godzinie zaczyna się jazda. Wydaje się głodna, jest niespokojna - rzuca się na butelkę i po kilku łykach jest płacz a właściwie ryk, który trwa różnie długo. Czasem się uspokoi i zje np. 30 a czasem nie i nie zje wtedy nic. Kolejne karmienie jest to samo dokładnie; dopiero karmienie po 21 coś daje. W nocy Małe je rzeczywiście lepiej ale niestety nie bardzo mogę wtedy nadrobić. Bardzo dobrze śpi a na śpiocha nie ssie po prostu. Je 21-22; 2 i 5-6 rano - czyli co około 4 godziny i nie ma mowy, żeby wcześniej dała się nakarmić - nie otwiera buzi i już. W nocy zjada ilości porównywalne do dnia czyli obecnie jest to 50-65 ml. Gdyby zjadała tak na wszystkie 8 posiłków to dałoby to 400-500 ml ale niestety prawie codziennie dwa-trzy posiłki "wypadają" więc najczęściej jest to ok.350 ml. Mogłaby nawet sobie tak mało jeść gdyby na tym przybierała - niestety tak się nie dzieje. Ostatnie 5 dni: przyrost 0 gramów. Dzisiaj ważenie - już się boję.
  • zanka1309 15.02.12, 17:43
    Witaj.
    Doskonale wiem co czujesz. Moja córka(która ma teraz 17 m-cy) rownież jest niejadkiem od urodzenia. Też zdiagnozowano u niej reflux (jak miała 2 m-ce), żadne leki na nią nie podziałały ,a przerobiłyśmy już chyba wszystko (ranigast, polprazol. gasprid, gastrotuss).
    Do trzeciego miesiąca też zjadała ok. 350ml na dobe ,karmiłam ją co 8h). Mała nie dość, że jadła mało. to jeszcze wymiotowało po kilka razy na dzień (do dzisiaj zdarza jej się zwymiotować przynajmniej raz na dzien).
    Potem trafiliśmy do fajnej pani gastrolog, ktora zaleciła karmienie jej mniejszymi porcjami co 2 h. Trochę to podziałało, bo przybrała wtedy 2 kg w 2 miesiące. Ale kiedy wprowadziliśmy pokarmy stałe, Mała odmówiła jedzenia w nocy i waga stanęła w miejscu. Teraz waży 7800g (urodziła się jako wcześniak i hipotrofik z wagą 1400) i tylko ja wiem ile kosztuje mnie to wysiłku, kombinowania nad kalorycznością posiłkow, walki o kolejną łyżeczkę.
    Pytasz, czy niejedzenie ma jakiś wpływ na rozwój dziecka - w naszym przypadku niestety ma.
    Córka ma obniżone napięcie mięśniowe(to oczywiście nie ma związku z niejedzeniem, ale uniemożliwia skuteczną rehabilitacje.). Są dni, że mała nie ma po prostu siły na ćwiczenia. Mała masa mięśniowa jeszcze bardziej osłabia kręgosłup. Dziecko nie soi, nie chodzi, nie raczkuje. Potrafi jedynie siedzieć i pełzać.
    Już trochę się uodporniłam i staram się nie denerwoać, ale czasami ręce opadają ,kiedy tygodniami waga stoi w miejscu i nie ma postępów w rehabilitacji.
    Kocham moje dziecko nad życie, staram się robić wszystko co dla nie najlepsze, ale nie ukrywam, ze te nasze problemy zmniejszyły moją radość z macierzyństwa. Zazdroszczę innym mamą, moim koleżanką, które mogą cieszyć się z karmienia piersią, swobodnie bawić się z maleństwem, kiedy ja większość czasu, kóry mogę spędzić z córką przeznaczam na wymyślanie coraz to bardziej kalorycznych posiłków i staranie się żeby zjadła koleją łyżeczkę.
    Już pozbyłam się nadziei,ze kiedyś będzie lepiej, przyzwyczaiłam się do myśli ,że zawsze już będzie takim niejadkiem.
    Życzę Ci dużo wytrwałościi żeby u Was z czasem było lepiej.
    Pozdrawiam.
  • helenka0 15.02.12, 18:34
    Mała zjadła dzisiaj (od północy) 280 ml... Zostało jeszcze tylko jedno karmienie a i nie wiadomo czy cokolwiek zje. Nie wiem skąd brać siły bo już naprawdę ich nie mam. To co piszecie tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że sytuacja jest fatalna - my dopiero zaczynamy walkę. Jeśli chodzi o leki to też już wszystko wykorzystaliśmy łącznie ze zobojętniającymi (gastrotuss, Gaviscon Infant oraz gealcid).
    Ja radości z macierzyństwa mam naprawdę niewiele - wiem, że to moja wina i moje nastawienie ale troska, lęk, złość i strach skutecznie mi je obrzydzają. Najgorsze jest to, że Mała po niezjedzonym posiłku potrafi się śmiać, bawić, gugać jak tylko odstawię butelkę.
    Ja już nie mam nadziei, że będzie lepiej. Miałam ją do tej pory kiedy jeszcze nie wykorzystaliśmy wszystkich leków. Już wiem, że nic innego jej dać nie można i dlatego mnie to dobija. Ja wy sobie poradziłyście? Da się wogóle nad tym przejść do porządku dziennego? Cierpi na tym starszy synek i mąż bo ciągle chodzę wściekła, cięgle krzyczę albo dla odmiany płaczę kilka razy dziennie. Staram się tego przy nich nie robić ale nie zawsze dam radę się powstrzymać. Dzisiaj już nawet nie płakałam tylko wyłam, kiedy po raz kolejny nie zjadła prawie nic. Bardzo mi ciężko.
  • jola-1986 17.02.12, 11:19
    Witam:)Synek, obecnie 8,5 miesieczny, przestał jeść po 2 miesiacu życia (karmiłam piersią). Miał kolki z którymi walczyliśmy za pomoca chyba wszystkich dostępnych preparatów. W 3 miesiącu potrafił nie jesc i nie pić przez ponad 10 godz - w końcu wybraliśmy się z mężem do szpitala, gdzie nasz problem został zignorowany. Stwierdzono, ze synek ładnie wygląda, choć tłumaczyłam, że to dlatego, że jadł ładnie przez pierwsze dwa miesiace. W 3 miesiącu przybrał poniżej 500 gram. Przerwy 6, 7 godzinne stawały się normą. Pediatra rozkładał ręce. W końcu wprowadziliśmy butelkę. Karmienie odbywało się jednak tylko i wyłącznie na śnie - porcje jakie wypijał to od 20-120 ml (w nocy potrafił więcej). Karmiliśmy bez regularnych przerw w zależności od tego, ile wypił przy ostatnim karmieniu. Dziennie udawało się "wcisnąć" od 500-800ml. Ja nie mogłam spać po nocach, w dzień natomiast wygladałam i czułam się jak zombie (płacz non stop co karmienie). Usypiałam go ile się dało byle tylko coś zjadł.Całe nasze życie kręciło sie wokół mililitrów wypitego przez synka mleka. Tak przeżyłam 4 miesiąc jego życia. Martwiło mnie to, co zrobię, kiedy jego drzemki będą krótsze. W 5 miesiącu zaczęłam podawać mu mleko łyżeczką (nocą pił z butli). Synek połykał to co wpadało do buzki, potem wprowadziliśmy zupki i kaszkę. Oczywiscie przy karmieniu obowiazkowo należało go zabawiać, żeby raczył ta bużkę otwierać. Dodam, ze synek również nic nie chce pić - ani wody, ani herbatki, soku nic!! Mieliśmy wybór albo szpital (tylko musielibysmy poczekać i popatrzeć jak nam sie dziecko odwadnia) albo znajdziemy jakieś rozwiązanie. Nikt kto nie ma w domu ekstremalnego niejadka nie zrozumie jak czujemy się my, matki, których dzieci nie jedzą ( a czasem i nie piją). Czasami miałam ochotę odpuścić, ale miałam świadomość, ze jeśli nie ja lub mąż to nikt go nie nakarmi.
    Synek obecnie nie wymaga już takiego zabawiania, otwiera sam buzkę i ładnie je (choć nie powiem, że chętnie). Od czasu rozpoczęcia karmienia łyzeczką, gdy ilośc pokarmu została kontrolowana synek zacząl przybierać normalnie. Obecnie i ze wzrostem i z wagą jest na 90 centylu.
    Przy początkach karmienia łyżeczką ważne żeby dziecko dobrze odbijac co powiedzmy 30ml, bo bardziej się zapowietrza i potem może wymiotować. (Nawet jeśli zwymiotuje nie zrażać się). Ważne żeby zachować spokój (pozorny bo stresu i tak będzie pełno), mówić spokojnym głosem, usmiechac się.
    Wyobrażam sobie jak jest Pani trudno. Wiem, co Pani przechodzi. Może Pani albo odpuścić (tak mówi szkoła nie zmuszania dzieci do jedzenia), albo wziaść sprawy w swoje ręce i próbowac karmić inaczej. Decyzja będzie należała do Pani. Ja z perspektywy czasu nie żałuję.
    Gdyby miała Pani jakieś pytania, potrzebowała się wyżalić prosze pisać: jolanta.rypien@gmail.com
  • est-ii 17.02.12, 23:15
    Refluks też przechodziliśmy przez ten koszmar.Mój syn zjadał podobne ilości i nie przybierał na wadze.Niestety do puki będzie bolało dziecko nie będzie chętnie jadło a ból prowadzi też do jadłowstrętu.Początki były koszmarne bo moje dziecko jadło głównie na śpiocha jak tylko zasnęło ( pierwsze pół godz snu jest najlepszym momentem na karmienie) to od razu butla.Pamiętam jak ciągle lulałam Jasia aby go nakarmić,leciałam szybko z spaceru bo akurat zasnął a mąż w tym czasie już szykował mleko.Trochę lepiej było jak zaczęłam karmić łyżeczką w leżaczku ale pokarmem innym niż mleko bo nie tolerował mleka,kaszek i butelki i zabawiałam go przez całe jedzenie nawet jak się znudził i grymasił nie odpuszczałam musiał zjeść i koniec czasem było to wmuszanie i płacz dziecka.Poszłam za rada mamy niejadka która mi to doradziła i nie żałuje, nie jadł z przyjemnością ale zjadał bo wiedział że musi ze nie odpuszczę.Przy początkach z łyżeczką stosowałam peritol pomagał bo mały chętnie otwierał buzie.
    Długo na śniadanie jadł mleczny deserek z nestle waniliowy, kubeczek ma prawie 100 kcal.Słoiczki obiadowe dwa razy dziennie, ale zjadał tylko te w pomidorach i gerbera najlepiej.Owoce tylko te które są z jogurtem lub twarożkiem do tej pory nie zje samego jabłka czy innych owoców.
    Około roku urodzeniowego zaczął zjadać chętniej ,interesować się jedzeniem,kosztować,ale nadal w małych ilościach.Od kilku tyg je całkiem przyzwoicie ale kolacja mleko z kaszką na śpiocha nadal a od tygodnia nie karmię już w nocy(jeden posiłek około 2) bo odmawia a ja po roku w końcu przesypiam noce.
    Waga 7500 kg niestety im starszy idzie wolniej bo dużo spala mam fobię na tym punkcie ostatnio nawet byłam na rozmowie z psychologiem bo ciągle liczę kalorie i żyję jedzeniem,tuczeniem i chudością mojego dziecka któremu spodnie spadają z pupy.Jestem spokojniejsza bo je ale nadal się martwię bo przybiera bardzo mało na wadze 100 gram tyg czasami 150 gram a czasami nic.Kupuje mleko wysokokaloryczne,fantomalt wydaje na to dużo pieniędzy a waga nadal marna poniżej 3 centyla,dobrze że rośnie i jest długi.Srednio teraz dostaje około 900-1000 kcal i nie tyje.Co ci mogę doradzić pewnie to wiesz że dzieci z refluksem nie tolerują nic rzadkiego do mleka dawaj kleik ryżowy to dodatkowo dużo kalori i jest gęściejsze(zaczynałam od miarki na 100ml) i fantomalt miarka ma 20kcal.Mój Jaś nie pił nic długo a było lato logopeda kazała kupić kubeczek medela do karmienia wcześniaków i po łyczku dawałam wode on ma dziubek na którym opierają się wargi i fajnie dziecko z niego pije możesz też dawać nim mleko.Następnie dawałam po łyczku soczek z niekapka ale pił z niego jak z normalnego kubka bez zakrętki a teraz pije z szklanki lub przez słomkę i najlepiej herbatę sobie upodobał a jak zobaczy że ja piję kawę z mlekiem to dostaje szału tak chce.
    Dzisiaj zjadł ładnie ale tak jest od niedawna.
    Kaszka 150 wody i 6 miarek plus fantomalt.
    2 małe kromki bułeczki z masłem i pasztetem,bakuś,banan,obiadek słoik 190 gram,połowa jajka z niespodzianką,budyń z owocami ze słoiczka jakieś 150 gram,mleko infatrini 160 ml z kaszką i fantomaltem.
    Rozwój prawidłowy umysłowo i społecznie na wiek urodzeniowy,ruchowo na wiek korygowany czyli roczek, tak został ostatnio oceniony przez psycholog i rehabilitantkę oraz neurolog.Raczkuje,chodzi przy meblach jest bardzo bystry,wesoły nie usiedzi chwili spokojnie.Też mam obawy czy mały będzie miał siłę samodzielnie chodzić bo chudzina z niego straszna jak patrzę na te nóżki i rączki to mnie aż ściska.Wiem przez co przechodzisz i jak mocno cię to wykańcza.Karm łyżeczką i nie poddawaj się.

    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • helenka0 20.02.12, 07:00
    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi raz jeszcze. Naprawdę dużo daje świadomość, że nie tylko ja jedyna borykam się z takim problemem... Podczas wizyty w szpitalu lekarz powiedział nam, że to już wszystko co może dla nas zrobić. I wtedy jak wyszłyśmy do domu i mała dalej słabo jadła - straciłam nadzieję. Skoro już nic nie można zrobić a ona dalej nie je to co teraz???
    Mała nie chce jeść przez sen niestety; w nocy wogóle słabo zjada a jak ją próbuję nakarmić wcześniej niż po 4 godzinach to zasypia po 5 łykach i koniec jedzenia. Nie sprawdziło się też karmienie co 2 godziny bo co drugie nie zjadała praktycznie nic (0-5 ml) więc wychodziło, że je co 4 godziny. Teraz ją karmię co 3 godziny w dzień. W nocy je dwa razy ale zazwyczaj to karmienie nad ranem jest słabiutkie, tak ok. 30 ml. Jej porcje maksymalne teraz to 65 ml. Wczoraj np. 380 ml - więc raczej lepszy dzień to był. Najgorsze jest to, że nie przybiera na wadze - przez ostatnie 10 dni przyrost wyniósł 0 gramów. Trochę się teraz uspokoiłam - po części to zasługa melisy a po części tego, że Mała póki co rozwija się zgodnie z wiekiem więc wydaje się, że to nie jedzenie nie ma negatywnego wpływu na rozwój. Na razie. Kusi mnie strasznie, żeby wprowadzić jej już jakiś kleik czy Sinlac i zacząć karmić łyżeczką ale ona ma dopiero 3 miesiące i muszę czekać.
    Z tego co piszecie wynika, że niestety tak jak przypuszczałam przed nami bardzo długa walka. Jeszcze do niedawna myślałam, że to minie po kilku tygodniach lub miesiącach i będzie normalnie. Teraz widzę, że nie ma na to większych szans. Załamuje mnie ta myśl ale jednocześnie nie wiedzieć dlaczego jest mi trochę lżej. Nie czekam już na poprawę i może dlatego jest mi lepiej. Tak po prostu będzie...
  • ewadudi44 21.02.12, 17:20
    Helenka piszesz, że mała krzyczy po wypiciu nieiwielkiej ilości mleka i nie chce pić chociaz jest głodna. Moja córka miała tak samo. Jeżeli musiałam ją nakarmić " na żywo", to czasem pomagały sposoby dla dzieci z kolką. Jak zaczynała płakać włączałam suszarkę, puszczałam wodę , szum morza z płyty. Jeżeli przestała płakać to czasem zjadała jeszcze trochę. Uspokajało ją kołysanie ale góra-dół, nie na boki. Potarfiłam nawet w ten sposób karmic.
    I jeszcze jedno o czym wszyscy wiedzą ale czasem zmęczonej matce i lekarzom umyka. Lekarstwa zaleczą refluks, ale nie jego efekty-niedobory żelaza i witamin. Popełniłam błąd przy swojej córce. Dopiero, kiedy w wieku 6 mięsięcy w badaniach wyszły jej niedobory witaminy B, podałam multiwitaminę zmiast wit. D. Myślę, że to trochę poprawiło sytuację. Dlatego warto mieć kontrolę nad ogólnym stanem dziecka i nie odpuszczać lekarzom.
  • helenka0 28.02.12, 08:40
    Witam!
    Byłyśmy na wizycie kontrolnej u gastrologa. Zmieniła mleko na Bebilon pepti i kazała włączać kleik ryżowy, kukurydziany i Sinlac. Trochę się martwię, że tak wcześnie ale chyba nie mam wyjścia skoro mała na samym mleku nie przybiera bo tak mało go je. Niestety nie wychodzi nam zagęszczanie mleka kleikiem i karmienie z butelki. Tzn. zagęszczanie wychodzi tylko jedzenie nie bardzo. Karmię więc Małą kleikiem za pomocą łyżeczki. Nie powiem, żeby to był szał ale patrząc tak obiektywnie nie jest chyba najgorzej. Zjada np. 30 ml w 15 minut a to chyba dobrze jak na 3 miesiące i 3 dzień nauki. Nie wiem jak to będzie. Wstąpiła we mnie znowu nadzieja, że dzięki temu kleikowi i Sinlacowi zacznie chociaż powolutku przybierać - chociaż niech to będzie 70-100g tygodniowo...Obecnie 3 miesiące i tydzień i waga 4,67kg (urodzeniowa 3,95). Udaje mi się ją "dopchać" tym kleikiem tzn. zje z butelki np. 50 ml a potem jeszcze łyżeczką 30 ml kleiku co daje 80 ml - to jest niesamowita ilość jak na nią. Trzymajcie kciuki, żeby udało się ją troszkę podtuczyć. Pozdrawiam
  • est-ii 02.03.12, 21:40
    Mój też od 3 miesięcy był już na kleiku więc się nie martw.Sinlacu nie chciał jeść.
    Daje mleko infatrini 1ml to 1 kcal i fantomalt do mleka miarka ma 20 kcal.
    Jak jadł głównie mleko to infatrini karmiłam na dwa karmienia tylko resztę bebilonem i fantomalt do tego.Dobrze że karmisz łyżką to podstawa my jemy tylko łyżką bo z butli to by mi zjadł może z 50ml a łyżką teraz je na śniadanie porcje z opakowania kaszki 150 wody i 7 miarek.Butle infatrini dostaje tylko na kolacje na śpiocha 170 mleka plus 4 miarki kaszki i fantomalt.Ja zabawiam przy jedzeniu daje zabawki i kombinuje jak mogę ostatnio udaje wrone:)Nie przejmuje już się tak bardzo bo zjada ale z wagą nadal słabo mimo 1000 kcal dziennie słabo przybiera na wadze 100 gram czasami nic czasami 150 gram.Chudzina straszna jest.Ja pomagałam sobie na początku miarką do nurofenu ale krótko to trwało bo przekonał się do łyżki.Powinnaś udać się jeszcze do neurologopedy.

    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • helenka0 03.03.12, 19:41
    Tak, koniecznie do neurologopedy - to wiem. Tylko uważam, że problemy Małej za ssaniem wynikają z tego, że boi się, że ją będzie bolało a nie z tego, że ma z tym problemy. Ale sprawdzić nie zaszkodzi. Ona je z butelki do momentu gdy np. burknie jej w brzuszku i wtedy koniec - albo wypluwa smoczek a jak ma gorszy humor to od razu płacz lub krzyk. U nocy jest troszkę lepiej tzn. praktycznie nigdy nie płacze podczas jedzenia ale to nie znaczy, że je. Zje swoje - czasem 50 a czasem 15 i zasypia. Nie ma możliwości jej dobudzić, żeby dalej jadła; nie ma również możliwości, że będzie ssała przez sen. Śpi i koniec. U nas ewidentnie słabe przyrosty wynikają z małej ilość pokarmu. jak zje 350 ml/dobę to ma raptem 231 kcal czyli na kilogram wychodzi 50... Skrajnie mało - tyle, żeby przeżyć.
    Teraz widzę jakieś światełko w tunelu. Zjada łyżeczką coraz lepiej tzn. więcej - dzisiaj zjadła nawet 90 ml. Po prostu trudno mi w to uwierzyć i ciągle boję się panicznie, że zaraz przestanie jeść tą łyżeczką i znowu zacznie się horror. Odkąd zjada łyżeczką zaczęła przybierać na wadze. W ciągu ostatniego tygodnia 150g - aż trudno mi w to uwierzyć. Wynika to nie tyle z większej ilość bo na dobę wychodzi tylko trochę więcej co raczej ze zwiększonej kaloryczności. Mam nadzieję, że chociaż troszkę się taki stan utrzyma i Mala zacznie przypominać niemowlę... Teraz ma nóżki jak patyczki.
    Łyżeczką zjada. Nie otwiera jednak buzi do jedzenia. Może nie powinnam od niej wymagać aż tak wiele bo to dopiero kilka dni odkąd je łyżeczką. Czasem łyka bardzo ładnie a czasem muszę ta samą porcję włożyć do buźki 2-3 razy, żeby połknęła. Najgorzej boję się przesadzić. Boję się, że dam jej o łyżkę za dużo i zwymiotuje. Jak jadła butlą praktycznie nie wymiotowała; przy karmieniu łyżeczką zdarza się co 2-3 dni. Chciałabym jej wcisnąć ile tylko się da, żeby ją podtuczyć ale jak dam łyżkę za dużo to zwymiotuje prawie wszystko... Straszne to jest i doprowadza mnie do obłędu. Ale staram się jak mogę, żeby karmić w radosnej atmosferze. Żeby jej do tej łyżeczki nie zrazić, żeby jadła... Chociaż w środku aż mnie telepie z niepewności "ile zje tym razem". Straszne to jest jak bardzo mój humor zależy od tego ile Mała zje. Staram się ale niestety nie mogę być zadowolona jak nie je. Ciężko...
  • est-ii 04.03.12, 21:18
    Będzie lepiej,jeszcze trochę musisz wytrzymać.Nerologopeda pokaże jak prawidłowo karmić łyżeczką,nauczy pić i udzieli ci wiele cennych wskazówek także tych jak nie dać się zwariować.
    Zbada buzie czy nie ma jadłowstrętu.Mój Jaś też nie chce otwierać buzi do połowy porcji je ok, a po połowie zaciska usta i wtedy muszę stosować różne sztuczki.Jemy z zabawkami jak się znudzi daje mu następną zagaduje,rozśmieszam.Też zdarza nam się paw teraz bardziej wiem kiedy zbliża się ten moment i robię przerwę lub odpuszczam.Na początku wymiotował bez wcześniejszego odruchu wymiotnego teraz daje mi znać.
    --
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • vanillafields 31.03.12, 16:15
    Helenko, raczej sie nie udzielam na Niejadkach juz, ale po Twoim poscie chcialam sie podzielic nasza historia. Moja corka za tydzien konczy 3 lata. Dalej niejadek, niejadkiem byla zawsze, wczesniak hipotrofik, jeszcze sie infekcje przyplataly w szpitalu, wlasciwie to chetnie i duzo (jak na swoje 1.5-2 kilo wagi) jadla tylk przez pierwszy miesiac zycia.. Pozniej zaczel sie ulewanie, placze, wymioty po kazdej butelce. Diagnoza- refluks, alergie na mleko. Leki przepisane nie skutkowaly, mala dalej rzygala po kazdym mikroskopijnym posilku, jak udalo sie nam ja nakarmic 60-75 ml to byl sukces, niestety z reguly zaraz to bylo wyrzygane (albo kilka godzin pozniej, bez powodu...). Raz, powtarzam, raz w zyciu wypila 120 ml...mleko zageszczane kleikiem ryzowym, ale i tak waga ledwo ledwo rosla. Potem zaczela sie potworna awersja do butelki, karmienie tylko na spiocha, przed TV, w trakcie chodzenia, hustania, tanczenia i spiewania nawet. Wyobraz sobie, ja chodze p domu karmiac mala i spiewajac, maz robi teatrzyk, no jednym slowem cyrk na kolkach. niestety awersji nie dalo sie nam zwalczyc, mloda w wieku roku odstawila butelke zupelnie, karmienie przez sen nie pomagalo juz i przestawilam ja na lyzke wlasciwie z dnia na dzien. Wazyla 6200 na rok...
    Mimo tego niedozywienia energii miala wiecej niz 'puciate' dzieci, pierwsze kroki w wieku 13 miesiecy (11 korygowane), madra i wiecznie usmiechnieta dziewczynka :). Owszem, klopoty z jedzeniem dalej trwaja, ale ja juz sie nauczylam wyluzowywac na ten temat.. Terapia miesieczna w klinice gdzie terapeuci pracowali nad nia i rozszerzeniem 'diety' dala to, ze w koncu zaczela jesc cos innego niz jogurt i kleik na mleku z owocami. Waga powoli, ale rosnie, z wzrostem lepiej, za to glowka zawsze byla w 50 centylach. Mloda przestala rzygac w wieku okolo 1.5 roku tak naprawde, jeszcze czasem sie trafi sporadyczny paw, ale to juz raz na kilka miesiecy. Mimo tak kiepskiego poczatku wlasciwie nie choruje, jakies katarki tylko, jest w domu ze mna, ale wychodzimy bawic sie z innymi dzieci czesto, tak wiec zupelnie pod kloszem jej nie trzymam. Na dzien aktualny ma prawie 3 lata, okolo 90 cm i tylko 10 kg.. Energii mnostwo, tanczy, spiewa, biega, skacze nie gorzej niz zdrowe dzieci. Rozumie i gada po polsku i angielsku (mieszkamy w Stanach), uczy sie szybko..
    Przed Toba (Wami) dluga droga, powiem szczerze, ale jest swiatelko w tunelu, ja sama przeszlam przez depresje trwajaca okolo roku, siwe wlosy ;), malo pamietam powodow do radosci z pierwszego roku zycia malej, ale bedzie lepiej... Trzymaj sie
  • helenka0 31.03.12, 17:30
    Vanillo dziękuję za post. Nie mogę jednak powiedzieć że jest pocieszający. Tzn. jest pod tym względem, ze mimo niejedzenia twoja Malutka dobrze się rozwija i nie ma deficytów. Ale niestety utwierdza mnie w przekonaniu, że może nie być lepiej jeśli chodzi o jedzenie. Tego właśnie boję się najbardziej. Ja właśnie między innymi dzięki forum trochę wyluzowałam. Po prostu zrozumiałam, że są takie dzieci i już. Ja jeszcze walczę tzn. staram się odnaleźć podłoże tego niejedzenia - jedziemy po Świętach do Centrum Zdrowia Dziecka. Może coś znajdą. Jeśli nie to pozostanie mi się z tym pogodzić. Najtrudniej zrozumieć mi to (o czym może już pisałam), że Mała urodziła się donoszona (41 tydzień) duża i zdrowa (3950 gramów) i te problemy po prostu nie wiadomo z czego wynikają. Moja ma 4 miesiące i 10 dni a butelką odrzuciła już kilka tygodni temu. W nocy jeszcze 2 razy ssie butlę ale w dzień tylko łyżeczka. Może to i dobrze - nie ma sensu maltretować ją tą butelką skoro źle jej się kojarzy. Tez odstawiałam cyrki jak ja wcześniej karmiłam. Maksymalna ilość jaką zjadła z butli to 80 ml, łyżeczką nawet raz 110 ml. Na szczęście nie wymiotuje często - raz na kilka dni. Wzrost i główka na 50 centylu (mimo, że urodziła się tylko 50 cm długości) wiec rośnie bardzo szybko. Ale chuda jest niemiłosiernie. Ta filigranowa, drobniutka. Ja właśnie staram się jak najbardziej odganiać złe myśli, wyluzować i cieszyć się nią i macierzyństwem. Boję się, że za jakiś czas ona będzie już duża a ja nie będę pamiętała tego jak była malutka. Nie jest to łatwe bo nie ma godziny, żebym się nie martwiła. Ty już masz sytuację trochę wyjaśnioną - Twoja Córunia jest zdrowa - biega skacze, mówi jest inteligentna. ja nie wiem co będzie dalej i dlatego jest mi tak ciężko. Nie mam pewności czy będzie chodzić, mówić - martwię się czy to niejedzenie nie wpłynie niekorzystnie na jej rozwój i inteligencję.
    Pozdrawiam
  • est-ii 31.03.12, 20:58
    Ja też posiwiałam niestety od narodzin małego i trudności w karmieniu,latek przybyło:(
    Mój niejadek zaczyna jeść całkiem ładnie i sporo, nie chwalę się bo boję zapeszać ale jest bardzo dobrze.Jaś rozwija się prawidłowo umysłowo i społecznie na wiek urodzeniowy a ruchowo na korygowany.Jest wulkanem energii lata przez cały dzień jest tak ruchliwy że ja nie nadążam za nim i pije trzy kawy dziennie jak mam dzień wolny i spędzamy z sobą cały dzień.Śpi tylko godzinę w ciągu dnia i idzie spać około 20.Jest zdrowy jedno przeziębienie i też nie jest tak bardzo izolowany.Jest drobny,chudy i długi ale jak widać w niczym mu to nie przeszkadza raczkuje z prędkością światła,chodzi przy meblach stoi już sam i zachęcony przejdzie kilka kroków.Gania z pchaczem i za psem i jest bardzo wesoły.
    Byliśmy ostatnio na roczku naszych przyjaciół którzy mają żarłoka ich mały waży 12,5 kg:)
    Nasz mały 8kg różnica jest taka że gdyby mój Jaś urodził się w terminie to byłby starszy od syna znajomych o miesiąc. I nasz żywe srebro wszystkich wprawił w zachwyt bo ruchowo i intelektualnie dużo bardziej do przodu.Grubemu jeszcze trudniej chodzić mój stopuje tylko na reklamę w tv a znajomych ogląda bajkę 3 godz:)Chcę cię pocieszyć bo sama widzisz że jak chude i drobne to nie znaczy że będzie się zle rozwijać.U nas trochę inna sytuacja bo dzieci miały o wiele gorszy start,hipotrofiki,kruszynki i jeszcze trudnij im nadrobić wagę.Ich mózg jeszcze w brzuchu zakodował im że muszą jeść tylko tyle aby przeżyć.
    Nie wiem czy twoja córka bierze leki na refluks nam pomogły i po odstawieniu wymioty nie wróciły.Jaś odmówił butli ,wymiotował to był koszmar tańczyłam z butlą,karmiłam przez sen w krytycznym momencie pomogła nam Pola z polprazolem bo mały prawie nic nie jadł a lekarz kazała udać się do CZD na pakiet badań co nie było łatwe bo termin odległy.Zapisaliśmy się prywatnie do doktor z oddziału z CZD, dała nam leki a w zasadzie zwiększyła dawkę polprazolu którą zaczęłam dawać sama,syrop na apetyt,odżywki kaloryczne zaleciła ilość posiłków,oleje,kleik itp.Nie podejrzewała alergii a refluks określiła jako średni i skierowała na ph metrię.Na następnej wizycie jak wymioty ustały już nie kazała nawet robić tego badania twierdząc że i tak ono nic nie da.Gdybyś miała jakieś pytania,trudność w Warszawie to służę pomocą pracuje w centrum Warszawy.
    Karolina, mama Janka urodzonego 9.11.2010, 27tc,720 gram.
  • ewa.z1980 01.12.12, 18:11
    hej dziewczyny i jak u was z maluchami?? ja tez jestem cala w strachu o vici bo nie je np dzis wcale:-((((((((((((((((((
  • helenka0 02.12.12, 17:50
    U nas jeszcze niedawno było super. Zjadała chętnie, duże ilości, przybierała nawet 500 gramów/miesiąc. Zeszliśmy już nawet prawie z Losecu. Jedyny problem to było rozszerzenie diety, które szło fatalnie i udało się nam wprowadzić tylko jedną zupkę i kaszę jaglaną. Mała skończyła rok z masą ciała 7,7 kg (urodzeniowa prawie 4kg), rozwija się dobrze, chociaż chuda jest jak okorowany patyk.
    Niestety przyplątała się jelitówka i nastąpiła katastrofa...Biegunka, wymioty, przestała jeść... Przez kilka dni zjadała po 200 ml albo i to nie bo to co zjadła to zwymiotowała. Nadal jest źle z jedzeniem ale przynajmniej dzisiaj nie wymiotowała. Mam nadzieję, że szybko uda nam się wyjść na prostą. Minął rok i wiem, że to się nie skończy... Że nawet jak będzie chwilę dobrze (chociaż to pojęcie względne, że roczniak zjadający 800 ml/dobę i ważący trochę więcej niż 7,5 kg to jest dobrze) to potem znowu coś się stanie (infekcja, szczepienie, zęby itp) i znowu wszystko się rypnie i zaczniemy od nowa, od zjadania po 30 ml, refluksu, wymiotów, płaczu itp.
    Ale chyba już mnie tak to nie rusza :) Chociaż mam ochotę czasem wyjść z siebie to myślę sobie wtedy, że kiedyś w końcu będzie lepiej :)
    Pozdrawiam
  • monisiowata77 03.12.12, 08:07
    ja powoli wyluzowalam i pogodzilam sie z tym ze moj synek ja malo, patrze tylko czy sie prawidlowo rozwija. Maly praktycznie pozegnal sie z butelka i mlekiem i je lyzeczka - 4 posilki
    (1xsinlac,1xkaszka na mleku,2xobiadek) ilosci zjadane to 100-130ml , na spiaco wypije czasem mleko max 60-80ml (2-3x najczesciej rano) reszte popija herbatka koperkowa bo niczego innego nie chce,o dziwo mimo tak malych ilosci przybiera na wadze okolo 400-500gram/miesiac wiec chyba mu tyle wystarcza , konczy dzisiaj 7msc i wazy 7,7kg wyglada dobrze. Lekarka tylko krzyczy ze za malo mleka pije - ale co mam zrobic (?) juz probowalam mleka roznych firm i nic, do owocow tez nie moge go przekonac. Czy slyszalyscie zeby niemowlakowi podawac owoce suszone ? np z kaszka mleczka albo z kasza jaglana ?
    pozdrawiamy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka