Dodaj do ulubionych

Mam dwójkę niejadków i już nie wyrabiam....:(

26.12.13, 22:07
No właśnie.(2 latka syn i 7 miesięcy córa).starszy synek 2 latka...waga(UWAGA!! drastyczne!) całe 9 kg!!!!!!!!!!Urodzony w 38 tc z wagą 3250g...masakra rozpoczęła się w chwili skończena 4 miesięcy wtedy przybieranie na wadze na piersi było jakieś 300g na miesiąc ....no i oczywiście do roczku tylko słabło....podawanie zupek to była walka o jakieś 100 g...naprawdę walka trwająca nawet 40 minut, kaszki tylko kilka łyżeczek...owoce , jogurty rzadko i bardzo mało...do picia początkowo była woda lub herbatka zwykła ale zmieniłam na soki żeby cokolwiek miał w tym żołądku!!!!! Mleka absolutnie żadnego odkąd skończył 11 miesięcy mleka nie pił wcale, wcześniej przechodziło tylko na śnie....ilości 70-100 ml....
Przebadany, żadnej anemii ,raz niestety owsica ale wyleczona i na wszelki wpadek leczenie powtarzane...
Obecnie chodzi do prywatnego żłobka prowadzonego przez moją kuzynkę wiec dokładnie wiem co i ile zjadł...jada lepiej bo zjada tam śniadanie zwykle całe...i zupę zawsze całą miskę...z drugim daniem bywa gorzej...ale ogólnie różnie...w domu kolacja i podwieczorek ale wszystko w ilości mikro!!!!!!! z jajka tylko białko...żółtka za cholerę nie tknie...ma wybiórcze menu ale z nim i tak jest nieźle i lepiej w porównaniu do młodszej siostry i tego co było z nim kiedyś....
Młodsza siostra 7 miesięcy...ur. 39 tc z wagą 3310....i oczywiście podobnie...najpierw ślicznie przybierała ale tylko 2 miesiące...żadnych kolek, ulewań, ogólnie dziecko anioł bardzo grzeczna , straszna śmieszka...ładnie sypia. Do 3 miesiąca kp ale niestety przyrost wagi słaby i ssała ledwie 3 minuty...i koniec! mm niestety podobnie..wprawdzie udawało się 80 ml-140 ml co 3-3,5 godziny ale tylko jak lekko zaczynała przysypiać..Nie chciałam popełnić błędu z synem że był karmiony tylko na śnie...i zaczęłam podawać pokarmy stałe. Szału nie było ale zjadała kaszki 100 g, jogurcik Nestle cały a czasem i półtora, zupkę mały słoiczek..owoce chętnie...i nagle od ok. 3 tygodni masakra!!!!! Nie chce rano kaszki... owoców pół małego słoiczka...zupy wcale lub wmuszone kilka łyżeczek....jogurt 3/4 100g kubeczka...kaszka na noc też be....no i ostatni miesiąc przybrała ledwo 100 g!!!!!!!! Waży obecnie 6700 g a ma 7 miesięcy...
Zupki o gęstszej konsystencji bądź z kawałkami powodują odruch wymiotny:(:( O dziwo chrupki kukurydziane zjada...sama w rączce...chlebek jak ma to też jakoś go wcina...wiadomo nie zje całego ale coś tam co ma w buzi przełyka...w wigilię zjadła mi karpia!! I to dość sporo...wcale nie rozdrobnionego i chętnie otwierała buzię...do dzisiaj jej go smażyłam żeby cokolwiek zjadła...owoce ledwo wcisnęłam pół małego słoiczka...no i na kolację kilka łyżeczek budyniu...bo kaszka beeee :(
Już nie mam sił a cieszyłam się wcześniej że ładnie jadła...tzn. ładniej niż synek...Potrafiła czasem wieczorem po niewielkiej ilości kaszki 80 g np. obudzić się koło 24.00 , nie była płacząca...przeciwnie...uśmiech od ucha do ucha ale jak dałam jej kaszkę HIPP taką ze słoiczka to raz zjadła mi cały słoik 190 g!!!!!!!!!!!!!! To był jej sukces!! Jedyny niestety.....
Teraz dokarmiam ją mlekiem kiedy śpi w nocy tak ok. 23 .00 i czasami jak się przebudzi w nocy to pociągnie mleka ale tak z 70 ml -100 maks....

Lekarze mi wmawiają że to geny...(ja byłam potworny niejadek i moja mama też wyła przy mnie) no ale bez przesady żeby dwójka????????????Normalnie śni mi się po nocach karmienie i mam już czarne myśli..że jakaś genetyczna choroba czy co....
W lutym mam wizytę u Pani neurolog specjalisty od zaburzeń żywienia ...
Mam trzech pediatrów pod ręką i każdy trochę olewa sprawę...sama latałam po gastrologach, alergologach i ambulatoriach...i już mam dość:(:(:(:(:(
Edytor zaawansowany
  • ewa.z1980 26.12.13, 23:45
    kobieto wyluzuj bo corka podwoila mase urodzeniowa!!!!! skoro by tak malo jadla to by spadala a jakos idzie do przodu !!!!! i pewnie kazda matka ci to samo powie!!!
    moja corka tez niejadek do tej pory ma 16 mcy i i teraz wazy 8500 ur 3000. chodzi wszedzie jej pelno i spala co zje. np slodkosci albo to co nie zdrowe to je chetnie... kabanosy parwoki batonik mleczny..tak jak twoja mala;skoro karpia zjadla to znaczy ze jesc lubi ale tylko to co ona chce. wyluzje podawaj i bedzie ok. ja swoja karmie przy bajkach wiem ze to zle ale tak to chociaz zjada i mam nadzioeje ze niedlgo bedzie w zlobku jesc bardziej swiadomie. Pozdrawiam
  • majka800910 28.12.13, 00:50
    ewa dzięki za odzew....Ja wiem że niby podwoiła...ale z pewnością do roku już nie potroi:(Podwoiła bo jakoś w miarę szło to jedzenie a teraz makabra...dzisiaj na śniadanie 5 łyżeczek kaszki mleczno-ryżowej na soku jabłkowym, zupki gotowanej własnoręcznie może z 60 g, starałam się ją wzbogacić więc z masełkiem i łyżeczką oliwy z oliwek, potem 110 ml mleka....no i znów kilka kawałeczków karpia plus 8 sztuk makaronu świderki w sosie...o dziwo się nie dławiła i otwierała sama buzię....ale to koniec na dzisiaj...dopiero o 20 jeszcze 110 mleka i o 22 znów 110 mleka...:(koniec kropka z jedzeniem...zaznaczę tylko że moją zupkę jej musiałam powciskać...to grzechotka to śpiewanie to gadanie....no horror....:(
  • yadrall 28.12.13, 11:51
    Moj dobrze jedzacy 18 miesieczniak (chlopak!) wczoraj zjadl:
    - mniej niz kawalek chleba z serem zoltym (bez skorek i troche chleba zostalo na talerzu)
    - jugurt z owocami 150g
    - pomidorowa z makaronem-calosc 150g (z lyzeczka miesa, marchwia, kropla smietany)
    - owsianka na gesto 150g
    -mleko 160ml

    I uwazam,ze calkiem sporo zjadl! Nie wiem ile wazy-majac 16 miesiecy mial 9.600g (urodzeniowa 2800g).
    Tyle,ze ja porownuje do starszego syna,ktory je dramatycznie-ma 4 lata i jeszcze nie osiagna 15kg,a zywi sie glownie frytkami i biszkoptami.

    Ps. czy czasem ta zupka nie byla zbyt tlusta z tyloma dodatkami? Bo za duzo tluszczu raz,ze jest nie smacznye,a dwa,ze dziecko moze nie chciec jesc,bo potem go brzuszek boli! Raczej albo oliwa,albo maslo-a jak chcesz cos wiecej to dodaj zoltko. Jest wartosciowe,ale nie jest czystym tluszczem.
  • majka800910 28.12.13, 23:46
    Taką zupkę z dużą zawartością tłuszczu dałam dzisiaj drugi raz dopiero:(wcześniej jadła te ze słoiczków ale małe słoiczki a potem nagle nic!!!Wczoraj zjadła te troszkę chociaż i dlatego dzisiaj też tą samą zrobiłam ale dzisiaj już beeeeeee :(:(
  • bibba 29.12.13, 22:04

    jesli twoja corka chetnie je to, co moze lapkami, to daj jej jak najwiecej wlasnie tak, moze juz miazdzyc ugotowane warzywa dziaslami, kostki miekkiego sera zoltego, smazone jajo, jajecznice, omlet, grzanki posmarowane czymkolwiek pokrojine w kawalki, mielone mieso, ryba, o ktorej pisalas, musisz po prostu myslec inaczej, zupki to wyjatkowo polskie danie dla dzieci, nie musisz ich podawac, mozesz skladniki zupy podawac oddzielnie, nie? mysl poza ramkami :)
    bibba +5 :)
  • ansure 30.12.13, 11:49
    Hej Maja,
    ja mam jednego niejadka i strasznie się boję, że drugie dziecko też będzie niejadkiem-> stąd jeszcze się na nie nie zdecydowałam! Moja córka podwoiła wagę urodzeniową chyba dopiero w 8 m-cu a urodziła się z wagą 3350. Zgadzam się z poprzedniczkami, że nie jest tak źle. Chyba jednak Twój synek był większym niejadkiem. Mam nadzieję, ze moja Ala na 2 latka będzie miała przekroczone 9 kg-> ale aż boję się planować.
    Zgadzam się z Bibba. Moja Ala miała okres taki, ze nic nie chciała jeść z łyżeczki-> to szykowaliśmy jej dania zgodnie z BLW - BOBAS LUBI WYBÓR. Jadła tyle ile sama zdołała zjeść własnymi rączkami. Długo ją karmiłam piersią -> pocieszałam się, ze chociaż w nocy je. Podobnie jak Twoja córeczka moja Ala jadła rybkę -łososia. Jednak po jakimś czasie i rybka się znudziła. Teraz np chętnie je kasze np. pęczak-> polecam bo jest bardzo odżywczy. Może go jeść rączkami a i łyżeczki nie odmawia. No i je chętnie makaronik.
    Czytałam w jakieś książce-> że może dziecko jeść wszystkie składniki zupki osobno, w żołądku i tak wszystko się wymiesza ;)
    Ogólnie moja Ala jest bardzo wybredna.
    Podobnie jak Twoja córka potrafiła w m-c przybrać 100-200g.
    Teraz ma 15 m-cy i waży tak ok 8600. Byliśmy w CZD i tam nam nakazano zakończenie nocnego karmienia bo wtedy mniej dziecko je w dzień..a i jest to ogólnie niezdrowe. W dzień ma jeść 5 posiłków-> 3 główne, 2 mniejsze. Przy czym jako posiłek liczy sie wszystko-> przekąski też. Jest różnie. Bo Ala za jedzeniem nie przepada i ominięcie pory posiłku nie oznacza, że za następne 3 godziny będzie bardziej głodna.
    Ostatnio je jeden duży posiłek-> obiadek, a tak pije rano mleko i na wieczór mleczko mm.
    Nie chce zjeść kaszki z łyżeczki. W międzyczasie coś tam skubnie-> dosłownie.
    Staramy się dopasować do jej preferencji żywieniowych np. lubi bardzo ogórki małosolne -> to często robimy ogórkową. Jak wspomniałam wcześniej, lubi łososia -> to co jakiś czas robimy rybkę. Nie pogardzi pulpecikami drobiowymi -> o ile nie są za często.
    Ostatnio obok pęczaka chętnie jadła kaszę jaglaną.
    Czasami zje makaronik z jagodami.
    Lubi bardzo owoce. Ale też ma takie okresy np jedzenia kaki, jabłka... ostatnio gruszkę. Dałam jej w Święta pomarańcza ale niestety uczulił ją :(

  • majka800910 30.12.13, 14:48
    ansure pocieszyłaś mnie:) w sensie że jedyna nie jest z tym problemem....Dzisiaj udało jej się zjeść rano kaszkę tak z 80 g to sukces...no i obiadek zjadła z łyżeczki tez w tej ilości ale popijała herbatką...
    Muszę właśnie dostosować nas do niej tak jak Ty i masz rację że jest lepiej niż z synkiem bo on jadł w tym wieku tylko na śnie, tylko mleko i tylko mini ilości...no makabra była.
    ja liczyłam że drugie dziecię mi wynagrodzi i będzie normalne pod względem jedzenia a tu lipa:(:(
    Można się wykończyć nerwowo....
    Przy niej trochę odpuszczam nerwy bo przy synku to wyłam w trakcie jedzenia i ja i on...
    Dzisiaj chce jej jeszcze wcisnąć jogurt i potem może fasolkę szparagową...zobaczymy jaki efekt będzie to napiszę:)
  • ilianna 30.12.13, 18:33
    > Dzisiaj chce jej jeszcze wcisnąć jogurt i potem może fasolkę szparagową...zobac
    > zymy jaki efekt będzie to napiszę:)

    Jak masz podejście na "wciskanie" to się nie dziwię, że nie je ;).

    Zapewne masz po prostu drobne dzieci, które choćbyś się za przeproszeniem zesr..ła to i tak więcej nie zjedzą i więcej ważyć nie będą :D. Moje dziecko ma 21 msc i waży jakieś 8,5 kg (zaczynała z 3,2). Idzie cały czas swoim centylem wagowym, wzrostowo jest wysoko (powyżej 50, blisko 75 centyla). Nie liczę jej ile je (nigdy nie odmierzałam żadnych gramów czy ml, nie wiem nawet ile to 80g kaszki), nie wmuszam, nie wydziwiam. Jest już w wieku, że sama przychodzi i mówi, że chce zjeść serek, makaron, chleb z masłem, gruszkę czy na co tam ma ochotę. Od początku rozszerzania diety była na blw i doskonale teraz wie, co jej smakuje, a co niekoniecznie. Konsekwentnie odmawia buraków, za to zjada rzeczy, które mi przez gardło nie przejdą. np. ośmiornicę.
  • majka800910 30.12.13, 20:37
    Ja zaczęłam stosować BLW...a ten tekst to akurat przenośnia dotycząca tematu była że wciskam:):) Fasolkę próbowałam BLW.....podziubała po troszku i na tyle...jogurt chętnie zjadła połowę...na kolację troszkę kaszki tylko, może z pół słoiczka bo wczoraj przeszła słoiczkowa kaszka z HIPP wiec dzisiaj też dałam...wcześniej jej potrafiła bardzo dużo zjeść, mając np. 4 miesiące...potem kompletnie nie chciała...robiłam grysik na mleczku albo budyń albo kaszki z Nestle czy z Bobovity, zakupiłam nawet z NIemiec Humane kaszki różne i Milupy...oczywiście efekt wiadomo wszystko ok na początku po kilka łyżeczek a potem nagle beeee...
    Fakt że oboje są bardzo drobni ale mam też 14 letnią córę która nie jadła w ich wieku tylko żarła!!! I mleko i wszystko inne....już nawet zapomniałam co i jak ale sprawdziłam pamiętnik z czasów bobasa:):) Ona to zjadała już jajecznice z 3 jajek, kaszki pełną michę ok. 250 g(tak miałam popisane) mleko do tego 200 ml , owoce wszystkie, zupki wszystkie w maks. ilościach...a dzisiaj jest chuuuuuuda jak patyk...aż mam wrażenie że wygląda jak anorektyczka...
    Więc może i dzieciaki rozumiem że chude po nas mogą być, ale żeby kurcze diete sobie robić już za niemowlęcia???????????
  • c2h6 30.01.14, 22:37
    majka800910 napisał(a):

    > ewa dzięki za odzew....Ja wiem że niby podwoiła...ale z pewnością do roku już n
    > ie potroi:(Podwoiła bo jakoś w miarę szło to jedzenie a teraz makabra...dzisiaj
    > na śniadanie 5 łyżeczek kaszki mleczno-ryżowej na soku jabłkowym, zupki gotowa
    > nej własnoręcznie może z 60 g, starałam się ją wzbogacić więc z masełkiem i łyż
    > eczką oliwy z oliwek, potem 110 ml mleka....no i znów kilka kawałeczków karpia
    > plus 8 sztuk makaronu świderki w sosie...o dziwo się nie dławiła i otwierała sa
    > ma buzię....ale to koniec na dzisiaj...dopiero o 20 jeszcze 110 mleka i o 22 zn
    > ów 110 mleka...:(koniec kropka z jedzeniem...zaznaczę tylko że moją zupkę jej m
    > usiałam powciskać...to grzechotka to śpiewanie to gadanie....no horror....:(

    Kobieto! To jest opis normalnie, a nawet chętnie (karp) jedzącego dziecka! (Pomijając oczywiście patologie w rodzaju śpiewania i grzechotki).
  • pyniolka13 31.12.13, 12:21
    U nas podobnie. Syn (3 lata 7 M-scy) też do żarłoków nie należał. Nieżle się namęczyliśmy żeby go nakarmić. Odkąd poszedł do złobka i teraz do przedszkola jest trochę lepiej. Chociaż są dni że w przedszkolu potrafi zjeść dopiero podwieczorek o 14:30. obiadków czasem nie tknie wcale, czasem zje...
    Byłam pewna że jak urodzi się córka będzie dużo lepiej ( w końcu nic dwa razy się nie zdarza...). No i się myliłam. Jest przebadana wzdłuż i wszerz wszystko Ok wiec pewnie ten typ tak ma. Nam też lekarze mówią że to rodzinne. ja też byłam niejadkiem, oboje z mężem jesteśmy szczupli i niscy wiec mamy się nie spodziewać że nasze dzieci będą inny. Ja tylko bym chciała żeby zaczęli ładnie jeść.
  • majka800910 27.01.14, 15:42
    NO więc wracam dziewczyny bo już wysiadam nerwowo!!!! Naprawdę wywiozą mnie gdzieś do pokoju bez ścian!!!
    Moja młoda(8 miesięcy skończone) już mnie po prostu wykańczyła dzisiaj. Zresztą nie od dziś tak jest ale dzisiaj apogeum!!
    Jesczze nie ma zębów..ale dziąsła bolą, strasznie się ślini. Kilka dni temy był u nas pediatra bo mała gorączkowała w nocy. Stwierdził zapalenie gardła przy tych dziąsłach.Jest na antybiotyku trzeci dzień..Ale ostatnie tygodnie karmienia już przechodzą same siebie.Dzisiejszy jadłospis( a jest 15.30 ) to rano kilka łyżeczek kaszki podawanych na siłę czyli zagadywaniem , pokazywaniem obrazków, zabawek....I to jest tyle na dzień dzisiejszy...jogurtu za cholerę a kiedyś bardzo chętnie go zjadała...przy obiedzie zrobiła taką aferę jakbym jej naprawdę coś makabrycznego robiła...Kilka dni temu doszło do tego że karmiłam ją strzykawką...wtedy winę postawiłam na dziąsła bo strzykawką chętnie zjadła cały jogurt a łyżeczką nie było mowy !!! Zupę , kaszkę wszystko musiałam podawać strzykawką ale zjadała połowę porcji lub jeszcze mniej....Dzisiaj poległa nawet strzykawka czy ulubiony jogurt..
    Nie mam już sił...Tak jak wcześniej pisałam mamy wizytę u neurologa w lutym...Nasz pediatra dalej swoje że nie traci na wadze...może i nie traci ale do czasu!!! Tym bardziej że przybiera minimalne 100 g miesięcznie!!!!! Co mnie dziwi czasami zje chleb z jakimś masełkiem pasztetem coś co ja jem...ale tylko jeśli podam jej palcami do buzi i mocno rozdrobnione...wtedy otwiera nawet buzię!! Tak jest też z makaronem jakimś mięskiem ale nie jest to zmiksowane tylko mocno rozdrobnione widelcem lub uwaga! moimi zębami. I wtedy coś podziubie ale to nie są ilości posiłków!!!!!!! Dzisiaj poległam i nie wiem co robić 16 godzina a ona na kilku łyżeczkach kaszki z rana....aaaaa no i jedna chrupka kukurydziana bo jak dostanie taką do łapki to mieli...tak samo jest z biszkoptem typu Lubisie okrągłe i z chlebkiem suchym podanym do łapki...bierze do buzi i miętosi tak że coś trafi do żołądka ale na Boga ile???????????????????????
    Ja już wysiadam..morfologia nadal ok, mocz ok...Wybiorę się z nią do gastrologa mimo że żaden pediatra nie zasugerował ale nie wiem czy coś znajdzie. Mała jest bardzo pogodna , chichotka taka, nie wymiotuje , nie ulewa , nigdy nie ulewała nawet jako noworodek czy niemowlę...nie było kolek , bólów brzuszka, biegunek....dzisiaj miała jedynie rzadką kupkę i tyle.....Co ja mam robić???:(
  • julka.2013 28.01.14, 11:29
    hej, ja mam podobnie, córka ma skończone 10 miesięcy i już nie wyrabiam psychicznie. Problemy są praktycznie od urodzenia, kiedy piła mi po 5-10 ml na posiłek. Później było trochę lepiej bo doszła do 100 ml i tak było przez ok miesiąc. Później płacz przy piciu mleka, prężenie i piła po 30-60 ml. Trzy razy zaliczony szpital, testy alergiczne, zdiagnozowany na podstawie objawów refluks (nie ulewała), włączone na dwa miesiące leki a i tak dupa z jedzeniem. Waży teraz ok. 7300-7400 g, urodzona z wagą 2840 g. Mleka nie pije wcale, butelkę odrzuciła ok. 2,5 miesiąca temu. Jeszcze niedawno jadła w miarę ok, choć zawsze z zabawkami w ręku: na śniadanie ok. 150 g kaszki, później owoce ze słoiczka z jogurtem/banan/jabłko, na obiad zjadała ok. 180-200 g zupki mojej lub ze słoiczka, następnie deserek mleczny dla niemowląt i na kolację ok. 100 ml kaszki. Nie zawsze zjadła wszystko ale jadła w miarę chętnie, choć zawsze było najgorzej z wieczorną kaszką. Teraz od ok 3 tygodni je masakrycznie. Wczoraj na śniadanie zjadła ok. 10 łyżeczek kaszki, chciałam jej dać jogurt ale zjadła z 3 łyżeczki, obiadu nie zjadła wcale, 1 łyżeczkę i tyle więc dałam jej parówkę i trochę chlebka z masłem (wiem że parówki są niezbyt, ale akurat ona je lubi i je chętnie, więc wolę dać parówkę niż nic), później zrobiłam jej makaron z sosem ale też zjadła z dwie łyżeczki i na dobranoc zjadła jogurt naturalny pomieszany ze śliwkami ze słoiczka i zjadła ok. 130 g. Dzisiaj rano jak na razie zjadła ok. 100 g kaszki, ale to dlatego że zagapiła się na bajkę i otwierała buźkę. Później dostanie chleba z szynką drobiową i się zobaczy...Proszę nie pisać że dziecko nie powinno jeść przy bajkach i tv, bo inaczej nie zje wcale. Sama z rączki zje chrupki, biszkopty, trochę chlebka. Resztę je średnio rozdrobnione lub pogniecione widelcem, często się krztusi, tak więc trochę się obawiam blw, mimo że ma już 8 zębów. A krztusi się przeważnie dlatego, że ciężko jej usiedzieć w miejscu dłużej niż minutę, w krzesełku do karmienia jest to samo, wierci się albo opuszcza na dół. Zapomniałam dodać, że wzrost ma na 90 centylu.
  • c2h6 28.01.14, 21:41
    Toż to chyba o jakiejś hodowli tuczników jest. "Mój knurek za mało je i nie dochodzi do przepisowej wagi według tabel Unii, kochane ratujcie bo mi go nie przyjmą w skupie żywca"? Kobity mają zdrowe, normalne dzieci i zamiast się z tego cieszyć to babrają się w ważeniu porcji kaszy? Wielkim odkryciem jest jakieś BLW, które po wyguglaniu okazuje się najnormalniejszym na świecie karmieniem dziecka według jego potrzeb? Masakra. Toż to jest kompletnie niezrozumiałe. Jak można sobie tak życie utrudniać, a do tego jeszcze robić krzywdę dziecku, targając je po neurologach, endokrynologach, psychologach i tak dalej.
  • majka800910 29.01.14, 21:11
    wiesz co??? To albo należysz do grupy szczęśliwych rodziców pączusiów bądź knurków jak to napisałaś....albo masz dziecko wybredne i mało jedzące.Ale z pewnością nie masz problemów jak my czy choćby ja że dzieci mają już bardzo dużą niedowagę!!!!!!!!!!!!!A to powoduje problemy z kośćmi, odwapnienie chociażby...Dzieci są non stop diagnozowane bo może być jak i w przypadku mojego brata że pewna choroba została wykryta dopiero po 12 latach badań!!!!A na takich konowałów matka trafiała że bagatelizowali problem bądź zwalali na geny na..." no bo taki typ..."
    Braku chęci do jedzenia i małego przyrostu wagi nie można bagatelizować bo co innego jedzenie mało i np., stały 3-10 centyl a co innego jak dziecko odmawia wszystkiego i spada poniżej 3 centyla.
    Widocznie tego nie rozumiesz albo jesteś totalnie olewającą matką bo inaczej Twojego wpisu zrozumieć nie potrafię....
    I nie po to wątek zakładałam żeby usłyszeć tekst o knurkach.....naprawdę zachowanie poniżej normy...
  • ansure 30.01.14, 10:18
    Przykre, że takie wypowiedzi mają miejsce.
  • c2h6 30.01.14, 17:30

    > ią nie masz problemów jak my czy choćby ja
    że dzieci mają już bardzo dużą niedo
    > wagę!!!!!!!!!!!!!A to powoduje problemy z
    kośćmi, odwapnienie chociażby...Dziec

    Twój opis wskazuje na to, że masz dwójkę najzupełniej normalnych dzieci, tyle że małych i z pochrzanionymi przez matkę nawykami żywieniowymi. Znamienne że chyba nic nie piszesz o tym, jak karmi je ojciec.

    > i są non stop diagnozowane bo może być jak
    i w przypadku mojego brata że pewna

    Zdrowe dziecko istotnie można diagnozować non stop, bo matka-hipochondryczka będzie ciągle niezadowolona że nic się nie znalazło.

    > I nie po to wątek zakładałam żeby usłyszeć
    tekst o knurkach.....naprawdę zachow
    > anie poniżej normy...

    Pewnie że nie po to. Oczywiście że chciałaś poklepywania ze współczuciem i potakiwania, a nie prawdy o tym że hodujesz dzieci według tabelek jak jakieś tuczniki.

    Przez takie jak Ty dzieci z *prawdziwymi* zaburzeniami łaknienia mają przerąbane, bo każdy myśli że to kolejny przypadek matki-hipochondryczki.
  • majka800910 30.01.14, 21:16
    No to ja ładnie teraz odpiszę...:)Mój opis piszesz wskazuje na to że mam dwójkę normalnych dzieci. A i owszem są normalne co niekoniecznie znaczy że zdrowe. Nie rozumiem jak mogę pochrzanić nawyki żywieniowe u 4 miesięcznego dziecka karmionego piersią(synka karmiłam do 7 miesiąca i nie przybierał) lub u 4 miesięcznego karmionego butelką(córka).Poza tym nawyki żywieniowe ///hmmm możesz rozwinąć temat??Nic nie pisałam o nawykach żywieniowych, typuże od początku podawałam np. delicje bo akurat mu smakowały...:)to są pochrzanione nawyki według mnie. Dodam bo nie pamiętam czy pisałam że mam jeszcze najstarszą córkę która obecnie jest "patykiem" ale za to jako niemowlę wyglądała i jadła zupełnie normalnie...czyli dobrze...zaznaczę że jestem tą samą matką i postępowanie z jedzeniem było identyczne...Co do tatusia...Tatuś nie wytrzymuje psychicznie karmienia dzieci....karmienie młodego kolacją zajmuje mu jakąś godzinę ale ok niech się męczy bo ja od 8.00 do 18.00 jestem z dziećmi sama...Najmłodszą próbuje karmić ale pasuje po 2 łyżeczkach. Dodam jeszcze że niania wymięka, babcia która miała przejścia ze mną (niejadkiem) też pasuje i tak samo moja bratowa wielki zwolennik zdrowego żywienia też przegrała bitwę z karmieniami.

    Co do hipochondrii to bardzo chętnie ale niestety nie bardzo jestem w stanie uwierzyć że dziecko które jest poniżej 3 centyla(grubo) nie je prawie wcale będzie w przyszłości zdrowym człowiekiem.Predzej czy później coś zacznie się dziać....

    A propos poklepywania ze współczuciem może nie taki był Twój zamiar ale raczej wolałabym właśnie wpisy Twojego typu(rozumiem rozgoryczenie bo chciałaś pewnie dobić :))) bo twój wpis wbrew pozorom działa budująco choć jest niestety szczerze mówiąc kompletnie ignorancki:(

    A przez takich jak ja inne dzieci mają przerąbane...hmmm no straszne...i potwornie mi ich żal...ale przerąbane że jak ...U lekarzy????? No nie moja wina że mamy bandę mafijno-osiołkową zamiast lekarzy. W sobotę mam wizytę lekarza z kliniki(znajomy) który twierdzi że ewidentnie problem jest bo co innego jak roczniak odmawia jedzenia ...bo taaaak a co innego jak niemowlę 2 czy 4-ro miesięczne nie chce jeść i 7 godzin niejedzenia to dla niego pikuś...
  • c2h6 30.01.14, 22:33
    majka800910 napisał(a):

    > No to ja ładnie teraz odpiszę...:)Mój opis piszesz wskazuje na to że mam dwójkę
    > normalnych dzieci. A i owszem są normalne co niekoniecznie znaczy że zdrowe. N
    > ie rozumiem jak mogę pochrzanić nawyki żywieniowe u 4 miesięcznego dziecka karm
    > ionego piersią(synka karmiłam do 7 miesiąca i nie przybierał) lub u 4 miesięczn
    > ego karmionego butelką(córka).Poza tym nawyki żywieniowe ///hmmm możesz rozwiną

    A chociażby i podkarmianie jak dziecko śpi - byle zjadło według tabelki. Dziecko nie ma kontroli nad tym, ile je.

    > ć temat??Nic nie pisałam o nawykach żywieniowych, typuże od początku podawałam
    > np. delicje bo akurat mu smakowały...:)to są pochrzanione nawyki według mnie. D

    No to to nie są pochrzanione nawyki, to jest zaledwie byle jaka dieta. Nawyki żywieniowe to sposób, w jaki się człowiek pożywia. O jakich porach, w jakich ilościach, w jakim tempie. Jeżeli dziecko jest permanentnie opychane na siłę wbrew potrzebom, czy nawet wbrew woli, to nie jest w stanie wypracować sobie takich nawyków, a przynajmniej nie normalne. Jedzenie staje się dla dziecka upierdliwą sprawą na której zależy rodzicom, a nie jemu. I chce to jak najszybciej skończyć, więc odmawia otwierania ust.
    Przypuszczam że skoro walczysz z karmieniem dzieci, to one nie siedzą z Wami przy stole, tylko mają osobną porę posiłku. Czyli nawet nie mogą się wzorować na rodzicach.

    > odam bo nie pamiętam czy pisałam że mam jeszcze najstarszą córkę która obecnie
    > jest "patykiem" ale za to jako niemowlę wyglądała i jadła zupełnie normalnie...

    Bo dzieci różne są.

    > czyli dobrze...zaznaczę że jestem tą samą matką i postępowanie z jedzeniem było

    Nie było identyczne, skoro tamta jadła tak, jak Ci pasowało i nie musiałaś w nią wmuszać.

    > identyczne...Co do tatusia...Tatuś nie wytrzymuje psychicznie karmienia dzieci
    > ....karmienie młodego kolacją zajmuje mu jakąś godzinę ale ok niech się męczy b
    > o ja od 8.00 do 18.00 jestem z dziećmi sama...Najmłodszą próbuje karmić ale pas

    Zadajcie sobie jedno, cholernie ważne pytanie: co się stanie dziecku jeżeli pójdzie spać bez tej kolacji, nawet kilka razy? I drugie pytanie: czy łatwiej będzie mu zjeść śniadanie po nocy bez kolacji, czy z kolacją?

    > uje po 2 łyżeczkach. Dodam jeszcze że niania wymięka, babcia która miała przejś
    > cia ze mną (niejadkiem) też pasuje i tak samo moja bratowa wielki zwolennik zdr
    > owego żywienia też przegrała bitwę z karmieniami.

    Cóż. Miałem nadzieję że chociaż Twojego męża stać na powiedzenie "daj spokój, Zocha, zgłodnieje to zje", ale widzę że też go urobiłaś, więc on Ci nie może pomóc.

    > Co do hipochondrii to bardzo chętnie ale niestety nie bardzo jestem w stanie uw
    > ierzyć że dziecko które jest poniżej 3 centyla(grubo) nie je prawie wcale będzi
    > e w przyszłości zdrowym człowiekiem.Predzej czy później coś zacznie się dziać..

    I bardzo to dobrze ujmujesz: nie jesteś w stanie *uwierzyć*. Bo to wiara jest, tylko.

    > A propos poklepywania ze współczuciem może nie taki był Twój zamiar ale raczej
    > wolałabym właśnie wpisy Twojego typu(rozumiem rozgoryczenie bo chciałaś pewnie
    > dobić :))) bo twój wpis wbrew pozorom działa budująco choć jest niestety szczer
    > ze mówiąc kompletnie ignorancki:(

    I bardzo dobrze że budująco. A co do ignorancji... Nie jesteś pierwsza z takimi "niejadkami". Ileż to już takich dzieci znajomych do nas przychodziło, i nagle się okazywało że te straszliwe niejadki (było też i takie, któremu ojciec - paranoik jedzenie ważył) najzupełniej normalnie zjadały obiad. Tylko że wcześniej wyszalały się w ogrodzie z moimi, a do tego nikt im nie mendził podczas jedzenia że źle to robią i za mało.

    > A przez takich jak ja inne dzieci mają przerąbane...hmmm no straszne...i potwor
    > nie mi ich żal...ale przerąbane że jak ...U lekarzy????? No nie moja wina że ma
    > my bandę mafijno-osiołkową zamiast lekarzy. W sobotę mam wizytę lekarza z klini
    > ki(znajomy) który twierdzi że ewidentnie problem jest bo co innego jak roczniak
    > odmawia jedzenia ...bo taaaak a co innego jak niemowlę 2 czy 4-ro miesięczne n
    > ie chce jeść i 7 godzin niejedzenia to dla niego pikuś...

    Czyli znalazłaś lekarza który podbija Twój bębenek i jesteś usatysfakcjonowana. A cała reszta lekarzy która bębenka nie chciała podbijać jest gupia i ma fszy na pempku.

    Uświadom sobie, że ten lekarz widuje wyłącznie dzieci które są autentycznie chore. Więc ma kompletnie spaczony obraz "niejadkowatości". Są, jak najbardziej, dzieci, dla których siedem godzin niejedzenia to *jest* pikuś. Skoro Twoje rozwijają się normalnie i nie daje się im nic wydiagnozować, to widocznie na takie trafiłaś.


  • pyniolka13 30.01.14, 11:03
    no niestety dziewczyny musimy się przyzwyczaić, że problemy z i niejadkami są dla niektórych fanaberią. Każdy ma prawo do własnego zdania i może je wypowiedzieć, szkoda tylko ze wypowiada się w sprawach o których nie ma pojęcia. Może niech autorka tego postu najpierw przejedzie się na oddział gastroenterologii lub inny, niech popatrzy jakie problemy mają matki z dziećmi a potem niech wypowiada swoje zdanie.
  • majka800910 30.01.14, 16:20
    A ja mam lepsze wieści z dnia dzisiejszego...oczywiście rano zjedzone cudem i po długich namowach 4 łyżeczki kaszki....ale na obiad spasowałam z gotowaniem zupki-papki bo i tak nie tknie:( Podałam swoje pyzy z mięskiem mielonym...o dziwo nawet je łykała!!!!! Zjadła dość szybko 2 pyzy całe...dla mnie to wyczyn aż do zarejestrowania:)....zjadała tylko te kawałki które podawałam jej reką do buzi, jak tylko widelec czy łyzeczka był protest....No więc wychodzi na to że muszę podawać jej coś bardziej stałej konsystencji i absolutnie nie sztućcami...Nie wiem czy jakąś awersję ma czy dziąsła ją mogą bolec przy dotyku łyżeczką...Tylko teraz jak odpowiednio skomponować menu żeby zjadała warzywa???????? Marchewki w kawałku nie chce:(...ziemniaka nie bardzo....chyba będę jej musiała kluchy gotować...tylko co z kolacjami??? Albo jak owoce przemycić???
  • mwancisz 01.02.14, 23:40
    Rozumiem Cię, też mam syna trochę niejadka...ale pocieszam się, że sama taka byłam...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka