Dodaj do ulubionych

już nie daję rady :(

14.01.14, 23:47
Witajcie, jestem nowa, mam nadzieję, że się nie pogniewacie, ze od razu napiszę co mi na sercu leży.
Mam 5-letnią córkę- klasycznego niejadka. Urodziła się już bez odruchu ssania i tak jej zostało (walka o każdy posiłek).
I dziś już sięgnełam własnej granicy wytrzymałości :( darłam się na córkę jak opętana, kar dostała z nawiązką na wszystko co się da, siedziała na schodach za karę, i w ogóle dramat nie z tej ziemi. Niby nic nowego, i wiem, że to bardzo niewychowawcze, ale po prostu już nie mam siły :( te wszystkie rady typu "niech dziecko je we własnym tempie" doprowadzają mnie do szału! Mała potrfi obiad jeść (tzn. rozgrzebać i dłubać) 3-4 godziny, czasem dłużej! Wije się przy tym, wierci, pod stół włazi., gada, a ja, jak ten kat- usiąć prosto, wyjdź spod stołu itp- i tak przez 3-4 godziny (to tylko obiad, kolacja trwa jakieś dwie godziny bo wiadomo, zjedzenie jednej kanapki jest bardzo czasochłonne...).
Znam wszystkie teorie, ale już mi się NIE CHCE tworzyć miłej atmosfery w czwartej godzinie nad talerzem, NIE CHCE mi się już chwalić za każdy kęs, NIE CHCE mi się robić szopek, opowiadać bajek, albo wyliczać gryzy i pilnować.
No i co ja mam zrobić?? :(
Wymyśliłam jedną nową rzecz, może robiłyście, powiedzcie czy warto.
Jutro teatralnie wezmę worek na śmieci i wywalę (na oczach córki oczywiście) wszystkie słodycze, nutellę, drzemy itp. Wprowadzę zasadę- zero cukru- może głód powróci.
Wymyśliłam jeszcze karteczki z daniami na tablicy magnetycznej i niech córka sama układa menu na kolejny dzień, niech będzie, ja się dostosuję i będę to gotowała.
I tylko czuję, że jak to nie poprawi sytuacji, to w łeb sobie strzelę :( nie mam już siły :(
Jak myślicie, podziała?
a może coś jeszcze możecie poradzić? coś z doświadczenia bo "mądrych" artykułów już nie czytam. Pisały je osoby, które niejadków znają z teorii.
Edytor zaawansowany
  • bibba 15.01.14, 11:03

    czesc. Nie robilabym takich pokazowek, Bo to chyba nie jest jakas zemsta, co? Nie chodzi o znecanie sie nad niz, a przeciez takie ostentacyjne wyrzucanie Na pewno nie bedzie dla niej fajna zabawa? Ona jest dzieckiem, i to malym. Wiec odstaw Te syfy, Na karteczkach podaj wybor dan, kanapek itd i ukladajcie menu, to fajny pomysl.
    ale zjebka.ci sie nalezy za Te 4 godziny przy stole. No prosze cie. Co ona tam robi? Co Ty? Moja mama tak mnie trzymala, to bylo ohydne. Sami siadanie do stolu bylo juz meka, Bo wiedzialam co mnie czeka. Wiec podaruj sobie. Poczytaj watki tutaj, zje, to zje, nie to nie, zje nastepny posilek.

    Ps. Ile wazy i miedzy? Jak morfologia?

    sorki za balagan, ale moja komorka sie tak rzadzi.
    bibba +5 :)
  • yadrall 15.01.14, 11:07
    A probowalas metody z minutnikiem? Nastawiasz minutnik na np. 20 min i tyle czasu ma na posilek. Zje? Super-jest nagroda (nie jedzenie!). Nie zje? Zabierasz talerz, meldujesz,ze kolejny posilek jest za 3h i nie ma tematu jedzenia do kolejnego posilku. I tak do skutku. Oczywiscie po drodze nie dawaj nic innego.
    Bo 3-4h na posilek to jakies nieporozumienie...
    Podziwiam za cierpliwosc-ja bym wymiekla po kwadransie...
  • gertruth 15.01.14, 12:03
    Wiecie jak to jest, człowiek trenuje różne rzeczy.
    Ostatnio już stwierdziłam, że nie mam siły być miła, bo widzę, że mała manipuluje jedzeniem. Stąd moja decyzja na przetrzymanie. Miała zapowiedziane, że może wstać od stołu jak zje wszystko na talerzyku (wczoraj- talerzyk mały, a na nim dosłownie- pół mielonego, pół ziemniaka i dwa plastry pomidora pokrojone w kostkę- wszystko, co niby lubi, szansę więc miała).

    z minutnikiem już robiłam akcję (dałam sobie miesiąc na jej zadziałanie... i byłam naprawdę konsekwentna). Jak mała nie zdążyła zjeść- zabieram jedzenie, jak zdążyła- nagroda. Miałam specjalną kartkę z kalendarza do odznczania samych nagród- zaznaczyłam w miesiącu trzy... Masakra. Mała boi się tego minutnika i to ją jeszcze bardziej paraliżowało. Może wrócę do jakiejś odmiany tej metody, tylko bez minutnika?

    Powiem Wam szczerze, że wczoraj to miałam ochotę wyrzucić i słodycze, i wszystkie zabawki, i rzeź ogólną zrobić, taki mnie szlag trafił.
    Dzisiaj już mi rozum nieco wrócił.
    Wyrzucać słodyczy rzeczywiście nie będę, ale spokojnie (chyba po relanium...) porozmawiam z małą i wspólnie oddamy wszystkie słodycze babci. Dużo u nas tego nie ma ale jest świadomość. A babcia mieszka daleko więc nie stanowi pokusy.

    Dziewczyny, dzięki, poczytam forum, jak byście miały jeszcze jakeś pomysły to błagam, piszcie...


  • bibba 15.01.14, 12:28
    nie mozna nagradzac ani karac za jedzenie. za oddychanie sie nie nagradza i nie karze. jedzenie jest podstawowa potrzeba czlowieka. jesli bedziesz karac za niejedzenia i nagradzac za jedzenie, corka nauczy sie (juz to wie), ze jedzenie jest sila na kontrolowanie innych ludzi. z tego biora sie bulimia i anoreksja u ludzi, z potrzeby kontroli, poczytaj o tym.
    jesli czujesz, ze corka manipuluje jedzeniem - czy masz na mysli, ze toba? to wyraznie jest to sygnal, aby nie grac zadnych gier w sferze jedzeniowej! ona manipuluje toba, a ty probujesz nia, poprzez - minutnik, kary, nagrody, zmuszanie do siedzenia przy stole (4 h!!!, nadal jestem pod wrazeniem, wybacz). kazda z was chce byc u steru.
    pozwol jej.

    nie napisalas, ile wazy i mierzy. ja ci wierze, ze sie meczysz, ale daj jakas podstawe do troski, oprocz twojej checi, zeby ona jadla. i napisz o d razu wzrost i budowe swoja i meza. bo to tez ma znaczenie.

    aha - NIE - nie rozmawiaj z nia o slodyczach itp i nie oddawaj babci, albo przynajmniej niech ona o tym nie wie. jestes mama. nie robisz jej krzywdy pozbywajac sie tych rzeczy. zacznij od tego menu wspolnego. wtedy oznajmij, ze na deser moze byc jogurt, rodzynki, czy orzechy, budyn, kisiel, czy cos innego. na przekaske, podwieczorek - owoc, jogurt, orzechy, krakersy z serem, marchewka, w sumie moze na przekaske jec nawet kanapke, czy jajo gotowane, czy cokolwiek, byle nie slodycze.

    dasz rade. i ona tez. daj jej spokoj ;)

    --
    bibba +5 :)
  • gertruth 15.01.14, 12:48
    Bibba, zapomniałam o tym wzroście i wadze. Mała ma skończone 5 lat, 109 cm wzrostu i waży 14,3 kg. Wczoraj byliśmy na szczepieniu i od pediatry usłyszałam (po raz kolejny, niby w żartach ale jednak): "proszę karmić dziecko". Szlag mnie trafił (i pewnie stąd mój późniejszy wybuch).
    My z m raczej z tych "większych" osób. Przy czym ja mam 165 a m 185 wzrostu.

    Przyznam szczerze, że nie umiem sobie wyobraźić jak w praktyce mogę zastosować Twoje rady. Tak już się wkręciłam w tą grę, że nie wiem, jak ma wyglądać zostawienie małej w spokoju. Napisz ciut więcej, jak możesz, dobrze?
    Ustalę z małą to menu, ugotuję, postawię przed nią- i co dalej?
  • gertruth 15.01.14, 12:50
    p.s. z rzeczy które wymieniłaś, córka tknie trzy- cztery. Reszta powoduje odruch wymiotny (kontrolowany, nie oszukujmy się)
  • maja_sara 09.02.14, 21:35
    Skoro z wymienionych produktów dziecko je jedynie 3, 4 a po innych wymiotuje...hmmm... dla mnie to nie jest niejadek, tylko dziecko z poważnymi zaburzeniami odżywiania. Do tego cztery godziny uciekania przed jedzeniem (bo tyle wg. Ciebie twa jej posiłek). Z opisu wygląda to jak zaburzenia odżywiania, konkretnie - dysfagia. Plus wymioty. Owszem, wymioty kontrolowane, bo tak to jest w dysfagii właśnie. Byłaś z nią u logopedy, który zna się na dysfagii? Diagnozowano ją pod tym kątem? W jaki sposób dziecko żuje, przeżuwa, połyka? Kiedy domaga się jedzenia? Jak funkcjonuje na co dzień? Jak z integracją sensoryczną? Jak dziecko czuje własne ciało? Wiesz coś o tym od specjalistów? Przy zaburzeniach odżywiania nie pomoże minutnik, ani kary. Tylko codzienna terapia pod okiem doświadczonego logopedy-specjalisty od zaburzeń odżywiania. Warto byś kogoś takiego poszukała. Uprzedzam-lekarze nie mają o tym bladego pojęcia. U nich nie znajdziesz pomocy. Niestety :-(
    --
    Martwi jesteśmy, to tylko krew w nas płynie.
    Życie to zupełnie co innego.
  • bibba 15.01.14, 13:18

    jedz z nia. tzn Ty bedziesz jesc, ona nie. a czasem tak. jak skonczysz jesc, i ona je, to posiedz z nia, jesli nie je, to zapytaj, czy bedzie jadla. jesli nie, mowicie dziekuje, i sprzatasz. bolec cie moze marnotrawstwo, ale nic wiecej, chyba, ze jak ja, masz kury, to wtedy kury podkarmisz.

    ja mam 6ciolatka, we wrzesniu skonczyl 6 lat, miedzy 108, i wazy 18, wiecej niz twoja corka. on je, wybiorczo, co prawda, ale je. a jak nie pasuje mu masz obiad, to nie je, odbija sobie przy nastepnym posilku.
    mam tez corke 17 miechow, no i ona jest tzw niejadkiem. miedzy 74cm, wazy 7400. ona je tylko kilka kesow za jednym razem, czy to kanapka, czy danie jakies. ale energii ma az za duzo 😊

    zwroc uwage na inne watki 'nie mam sily', rady sa zawsze takie same. Bo nie ma z niejedzeniem co zrobic, trzeba zaakceptowac.


    bibba +5 :)
  • gertruth 15.01.14, 14:12
    Masz raję, w sumie powinnam odczarować całe to jedzenie. Pokazać małej, że jedzenie nie jest celem a środkiem. I że już mi tak strasznie nie zależy, żeby jadła. Jak będzie jadła to ok, jak nie- jej sprawa. Postaram się zrobić tak, jak piszesz. Kur nie mam, niestety, koty nie ruszą bo wybredne :) trudno, będę wywalać.

    A mam jeszcze jeden dylemat, co z rozmową przy jedzeniu? Bo z jednej strony u mnie w domu zawsze posiłki były wesołe, rozgadane, mieliśmy czas się nagadać (jedząc oczywiście), z drugiej strony jak mała zaczyna gadać to nie je (zero podzielności uwagi czy równoległego działania), z trzeciej strony- posiłek w całkowitej ciszy jest nierealny i okropny... z czwartej strony- na jednostronne moje gadanie (typu bajki i opowieści) już nie mam ani siły, ani ochoty.
    No i nie wiem jak to rozwiązać. Bibba, podpowiesz?

  • lumierin 15.01.14, 23:48
    Po pierwsze: jedzenie jest po to żeby zaspokoić głód, to córce ma zależeć na tym ze ma zjeść a nie Tobie.
    Po drugie: ustal zasady: 5 posiłków dziennie (3 duże, 2 małe) o stałych godzinach, pomiędzy nimi ZERO przekąsek, ani chrupka ani herbatnika, nic.
    Po trzecie każdy posiłek trwa 20- max 30 minut (chociaż to przesada ale jak czytam że siedzisz z dzieckiem przez 4h to myślę że dla Was 30 minut to i tak progres).
    Nie nagradza się za posiłki ani nie każe!! To jest karygodne, naprawdę. Nie jest Ci potrzebny minutnik, po prostu dajesz jedzenie, jak nie zje to mówisz dziękuję, następny posiłek zgodnie z grafikiem i już.
    Znam dziewczynkę 7-miesięczną, która przez 3 dni takiego traktowania nie wzięła do ust ani łyżeczki, teraz ma prawie 2 latka i ma się nadal świetnie, ma nawet ulubione potrawy :)
    Moja córka też jest twarda, ma 1,5 roku i taki charakterek, że jak nie chce jeść to nikt jej nie zmusi więc zabieram jej michę i kolejny posiłek daję za 3-4h. Za to jak coś jej posmakuje to okazuje się że na podwieczorek jest w stanie wtranżolić 3 placki z jabłkami, 1,5 pieroga i poprawić mandarynką. Odkąd zaakceptowałam fakt, że ten typ tak ma, wróciłam do pracy i przestałam cały dzień rozmyślać ze nie zjadła śniadania to obie jesteśmy szczęśliwsze.
  • gertruth 16.01.14, 00:02
    metoda na przetrzymanie była mi również polecana, nawet gdyby to miało oznaczać siedzenie przy stole cały dzień- dziecko ma w końcu zakumać, że jak nie załatwi jednej sprawy (jedzenia) to wszystko co fajne ją ominie. I wierzę, że są dzieci, na które to podziała. Moja córka ma bogate życie wewnętrzne i nie męczy ją siedzenie przy stole, ostatnio nawet stwierdziła, że ma przez to czas na różne ważne rozmyślania! dlatego uważam, że nie mogę dalej tego ciągnąć, bo to już nic nie da.

    Ale proszę, nie pisz, że to jest karygodne jak nie wiesz przez co przeszłam. Krzyczysz na mnie, bo naiwnie pomyślałam, że może tu znajdę wsparcie?

    W motcie tego forum jest napisane:
    WAŻNE SŁOWA OD NAS DO NOWYCH GOŚCI:

    ... zdrowe dziecko nigdy się nie zagłodzi samo, ale choremu może się to zdarzyć ...
    ... nie oceniajcie zbyt pochopnie

    chyba jednak nie do końca to tu obowiązuje.
    Dziewczyny, dzięki za rady, Bibba, na pewno potrenuję tak jak opisałaś. Dzięki!
  • bibba 16.01.14, 09:29

    zaraz zaraz. nie, nie, nie siedzeniu przy stole. to jakas tortura. i zobacz pisza ci dwie osoby by nie karac za niejedzenie, a Ty dalej to samo.
    nie piszemy i przetrzymaniu dziecka, a o pozwoleniu na to, ze nie bedzie jadlo dopoki nie zechce. Ty MUSISZ sie zmienic, nie ona.

    no i w kwestii wsparcia. wsparcie moze byc konstruktywne, nawet jesli pojawia sie krytyka. sa tu osoby ktore przeszly wiecej niz Ty, m. in.. pobyty szpitalne i karmienia sonda, wiec tez troche wiedza i chca pomoc, nawet jesli ma to byc wytkniecie twoich bledow.
    bibba +5 :)
  • bibba 16.01.14, 09:39

    o przepraszam, napisalas, ze to inni radza siedzenie do skutku. spiesze sie, dzieci do szkoly!
    --
    bibba +5 :)
  • gertruth 16.01.14, 11:47
    Taką metodę poradził mi pediatra po rozmowie z córką, która stwierdziła, że nie je bo jest wiele innych, fajniejszych rzeczy do zrobienia. Miało ją to zmotywować do załatwienia sprawy i pójścia do tych innych rzeczy.
    Tylko moje dziecko ma dużą łatwość racjonalizowania sobie niewygodnych sytuacji- i dostrzegania we wszystkim szansy na coś pożytecznego. Cecha dla niej bardzo fajna. Dla mnie wychowawczo- duże utrudnienie bo mało rzeczy jest dla niej naprawdę uciążliwych.

    Podobnie ma z głodem, nie doskwiera jej on po prostu (nawet po dobie niejedzenia stwierdziła, że fajnie słyszeć jak w brzuszku bulgocze!).

    Gdybym dalej ją chciała przetrzymywać to bym tu nie pisała.

    Szpitale zaliczyliśmy we wczesnym dzieciństwie, na sondę nie wyraziłam zgody (bo na szczęście jeszcze miałam taką opcję).

    Na przyszłość może zanim kogś zje...cie to chociaż przeczytajcie jego odpowiedzi?


  • ansure 16.01.14, 12:32
    Gertruth! nie gniewaj się, nie unoś. Współczuję Tobie i gdybym znała jakiś dobry/skuteczny sposób to chętnie bym się nim podzieliła. Sama mam niejadka -> problem istnieje właściwie od urodzenia. Muszę jednak przyznać, że pierwsza droga do spokoju... to akceptacja... Mi to przychodzi z trudem. Jesteśmy pod opieką CZD... i ich zalecenia aczkolwiek sensowne (zgodne z tym co pisze Lumierin) to jednak wciąż do jedzenia wyciągam książeczkę..by Ala zaraz nie zaczęła biegać po całym domu. Ale były już sytuacje, że jak nie zjadła w ciągu 20 minut to zabierałam talerz. Przed podaniem butelki z mlekiem (Ala ma 16M) mam zawsze wielkie cyrki...ale jak jest głodna... wkońcu sama wyciąga rękę i każe sobie podać butelkę.
    Nie zmam waszej historii.
    Sama nie umiem sobie nawet wyobrazić męczenia się z niejadkiem aż do 5 roku życia -> ale jeżeli nie zaufam Ali to będę to odbierać jak męczenie się..a to nam na dobre nie wyjdzie.
    Ogólnie mam zdrowe dziecko .... więc mam nadzieję, że zagłodzić się nie da.
    Słyszałam o wszystkich wymienionych metodach...
    Ale przy chorym dziecku... jest na pewno inaczej.
    Spotkałam w CZD...Calineczkę -> śliczną dziewczynkę. Tak drobna jak moja Alusia -> okazało się jednak, ze jest 2 lata starsza i ma jakąś chorobę genetyczną... a teraz doszedł jeszcze problem niejedzenia. W takich przypadkach mój własny problem wydał mi sie wcale nie taki duży. Zapomniałam jednak o tym -> i znowu za bardzo skupiłam na własnym problemie...

    Ala jednak coś je..wybiórczo..ale je ....
    Nigdy jej nie przegłodziłam.... może to jednak jest jakieś rozwiązanie..nie chce..to nie. Musi nauczyć się rozumieć głód, wiedzieć co to jedzenie i, że dzięki niemu jest syta i radosna...


  • bibba 16.01.14, 13:00

    przeprosilam juz.
    --
    bibba +5 :)
  • lumierin 16.01.14, 22:44
    Ja Cię wcale nie oceniam ani tym bardziej nie potępiam. Jeśli tak to zrozumiałaś to zaszło nieporozumienie.
    Wierzę ze jest Ci bardzo ciężko, też z moją córką wiele przeszłam i z wielu swoich zachowań nie jestem zadowolona i też uważam że były karygodne. Też dostawałam różne dziwne rady w stylu, ze obowiązkiem dziecka jest jedzenie i mam mu wpychać 120 gram obiadu łyżeczką nawet jak płacze bo skoro ulegam to znaczy że dziecko mną manipuluje i to moja wina że nie jestem w stanie wyegzekwować zjedzenia zupki czy kaszki (moja córka miała wtedy niecałe 6 miesięcy).
    Innej pielęgniarze wyrwałam dziecko jak próbowała karmić je butelką zatykając mu nos. Także niestety lekarze czasem dają takie "świetne" rady, gdybym ich słuchała cały czas karmiłabym moją córkę sondą.
    Z tego co piszesz jesteś wykończona psychicznie i niestety tak jak pisze bibba musisz popracować też nad sobą. Niestety nie jesteśmy w stanie zjeść za nasze dzieci, to musi być ich decyzja. Wierz mi że wiem jaki to stres jak dziecko odmawia podwieczorka, kolacji a następnego dnia się budzi i ani myśli tknąć śniadania.
    Wiem jak to jest jak na obiad ponad roczne dziecko zjada około 50 gram obiadu i więcej nie chce.
    I wiem, że nie jest łatwo pogodzić się z tym ale jeśli Twoja córka rośnie na wzrost, powoli przybiera na wadze albo chociaż nie traci, nie zdiagnozowano jej żadnej choroby, nie odwadnia się to chyba musisz jej zaufać, inaczej się wykończysz.
    Polecam Ci książkę Gonzalesa "Moje dziecko nie chce jeść"- oczywiście jak ją przeczytałam to uznałam ze opisane tam dzieci nie umywają się do mojego niejadka i Ty pewnie też tak uznasz ale jednak coś tam w głowie zostaje.
  • gertruth 16.01.14, 22:51
    Ansure, dzięki za Twojego posta,
    Bibba, ja nie do Ciebie, przepraszam, że tak to odebrałaś.

    Z ciekawostek (napiszę bo może komuś się kiedyś przyda)- byłam dziś u psychologa, sama ze sobą, żeby nie ukatrupić dziecka i wszystkich dookoła, i po krótkiej rozmowie już wiem, czemu tak trudno mi jest zaakceptować fakt niejedzenia przez córkę.
    Chodzi o różnicę temperamentów. Ja jestem szybka, bardzo zadaniowa, w sensie- zrobić- odhaczyć i iść dalej, a moja córka to typowy flegmatyk (po tatusiu, przeciwieństwa się przyciągnęły...).
    W mojej głowie nie mieści się (no, nie mieściło się w każdym razie do dzisiaj), że można tak marnować czas i tego nie żałować. A teraz, jak już to nazwałam, na spokojnie przegadałam, to troche mi ciśnienie zeszło. I tak moja akceptacja nie będzie łatwa bo temperamentu za bardzo się nie zmieni, ale przynajmniej wiem czem mnie tak to strasznie denerwowało (i czemu nie przetrzymywanie nie zadziałało na ten typ).

    Pani psycholog rozwiała trochę moich wątpliwości, np. potwierdziła, że ze słodyczami to jak najbardziej mam z córką razem je pozbierać, włożyć do siatki, wytłumaczyć po co to robimy (coś na kształt "pożegnania"). Na marginesie- odwyk od słodyczy solidarnie ma mieć cała rodzina, żeby to nie była kara dla dziecka ale faktyczna zmiana nawyków żywieniowych (nam też się przyda...).
    Pomysł ze wspólnym ustaleniem menu też pochwaliła, przy ograniczeniu, żeby np. jedna potrawa mogła się znaleźć w menu tylko dwa razy w tygodniu (nie chodzi o ziemniaki itp. ale o naleśniki, pierogi, konkrete kotlety), żeby od razu wprowadzać różnorodność do diety.

    Sporo rzeczy przegadałyśmy i naprawdę bardzo mi to pomogło.
    Polecam fachową pomoc :)

    miłego wieczoru!
  • gertruth 16.01.14, 22:57
    lumierin, pisałyśmy w jednym czasie, dzięki
    właśnie zrobiłam tak jak mówiłyście, zaczęłam od siebie.
    I stwierdzam, że może nie oszaleję. A na pewno jeszcze się kiedyś wybiorę do pani psycholog, bo jedna rozmowa zdjęła ze mnie emocje pięciu lat! sama jeszcze jestem w szoku :)

    Dziewczyny, ja wierzę, że Wy tu przeszłyście sto różnych takich rzeczy, dlatego napisałam. Przepraszam, że tak emocjonalnie odebrałam niektóre wypowiedzi. Od przedwczoraj miałam czarno przed oczami z bezsilności, ale już mi lepiej, obiecuję oprawę :)
  • gertruth 16.01.14, 22:59
    rady o karmieniu na siłę też dostawałam, kto uczy tych lekarzy takich metod? sami pomysłu nie mają.
    A tej pielęgniarce co nosek zatykała dziecku to nie powiem co bym zrobiła, bo nie wyada używać aż tak brzydkich wyrazów...
  • maja_sara 09.02.14, 21:57
    cyt:" ... zdrowe dziecko nigdy się nie zagłodzi samo, ale choremu może się to zdarzy
    > ć ...
    > ... nie oceniajcie zbyt pochopnie.."

    Święte słowa.
    Ja dalej o zaburzeniach odżywiania. Zbyt wielu niezdiagnozowanych dzieciaków z dysfagią nazywa się niejadkami. Niejadek to ktoś kto je i je o czasie, tyle że mniej niż rodzic/babcia by sobie tego życzyli. Dziecko z zaburzeniami odżywiania to już inna bajka.
    Ktoś tu napisał powyżej, że trzeba zaakceptować "niejedzenie" i trzeba z tym żyć, bo taki los.
    Niezupełnie. Trzeba poznać przyczynę takiego stanu rzeczy. Zaakceptować można co najwyżej upodobania kulinarne. Czyli fakt, że ktoś (w tym także i dziecko) może nie lubić np. cytrusów, bo uważa je za kwaśne. Można nie jeść flaków, bo komuś najnormalniej w świecie śmierdzą. Można nie jeść rzeczy za słodkich bo nas mdli. I to są upodobania kulinarne. Ale jeśli ktoś spośród tysięcy możliwości kulinarnych, rezygnuje na własne życzenie z niemal wszystkich i je zaledwie kilka-kilkanaście produktów i w kółko te same...to to nie są upodobania kulinarne, tylko zaburzenia. I należy poznać ich przyczynę i prowadzić terapię. Po co? Po to by pomóc dziecku. Bo jemu też nie jest z tym łatwo.
    Znam dziecko z dysfagią, które (ma 8 lat skończone) je tylko jeden rodzaj zupy-i to tylko ugotowaną przez mamę, nie zje tej samej zupy ani w knajpie, ani u babci, nigdzie-, je suchy chleb, suche ziemniaki bez sosu i jeden rodzaj kotleta. Czasem ugryzie raz kanapkę, którą mama pakuje mu do szkoły na drugie śniadanie. Jest chudy, blady. Zamiast mu pomóc i udać się z nim do specjalisty, matka woli nazywać go niejadkiem. Nie tędy droga.
    --
    Małe rączki potrafią ulepić kwiatek z plasteliny. Narysują słońce roześmiane. Zbudują domek z klocków. Przynoszą mi jabłko czerwone. W małych rączkach mieści się cała miłość...
  • c2h6 28.01.14, 21:48
    gertruth napisała:

    > Jutro teatralnie wezmę worek na śmieci i wywalę (na oczach córki oczywiście) ws
    > zystkie słodycze, nutellę, drzemy itp. Wprowadzę zasadę- zero cukru- może głód
    > powróci.

    Kurde, następna genialna. Dziecko zapchane słodyczami a ta się dziwi że nie jest głodne. I jeszcze, ch*j wie na co, trzyma w domu skład słodyczy, jakby to było do czegoś w ogóle normalnej rodzinie potrzebne.
  • ansure 30.01.14, 10:19
    To może jakaś poda pan/pani jakieś dobre rozwiązanie, radę ....
  • c2h6 30.01.14, 17:37
    > To może jakaś poda pan/pani jakieś dobre
    rozwiązanie, radę ....

    Pozwolić dziecku wstać od stołu jak powie że się najadło i nie pozwolić się napychać słodyczami.

    I nie trzymać w domu składu słodyczy w ogóle, toż to jakiś zwyczaj wyniesiony chyba z biedujących wsi, gdzie cukierki w domu świadczyły o bogactwie.
  • gertruth 02.02.14, 20:21
    c2h6, łatwo słowami rzucasz.

    Dziewczyny, wpadłam na chwilę powiedzieć Wam, że jest dużo lepiej. Dania mamy spisane na trzech kartkach A4, z podziałek na śniadania, obiady i kolacje (drukowanymi literami, żeby mała sama czytała). Karteczki ciągle się miętoliły, a teraz jest ok. Ustalamy menu razem, poszłam za Waszą radą i pozwalam jej nie jeść jak nie chce. Na początku mnie testowała i przez dwa dni nie zjadła NIC, tylko piła. Ale teraz jest już lepiej. Trochę ruszyło do przodu.
    Dzięki za rady :)
  • neojeriomina 04.02.14, 10:35
    Bez jedzenia można wytrzymać kilka tygodni, bez picia kilka dni :) Widzisz, organizm sam sobie poradził.
    Moja koleżanka, szczuplutka jak przecinek, ma męża, równie chudego. Pediatra ciągle im mówiła, że dziecko jest niedożywione, bo kretynka nie umiała dodać dwa do dwóch - chudzi, drobni rodzice, to jakie miało być dziecko?
    Zmienili pediatrę.
    --
    Gather ye rosebuds while ye may...
  • zazzu01 04.02.14, 13:56
    Trzymam za was Kciuki, ale podzielę się moją metodą. Mam 2 synów w wieku 5,5 i 3,5. Ogólnie (po dość ostrym "treningu")jedzą,ale ściśle określone produkty. Nie zmuszam ich do jedzenia. Do posiłku zawsze siadamy przy stole, tzn. ja też z nimi siadam i nawet jak nie jem to chociaż mam herbatę. Do dań których nie lubią nie zmuszam, po prostu gotuję tylko to co wiem,że jest szansa,że zjedzą (ja z mężem już mamy dosyć bo ileż można jeść rosół, jeden pomidorowa, drugi flaki, kotlety - wszelkie rodzaje, pierogi z serem, naleśniki, gołąbki i tosty z masłem czosnkowym), poza tym w menu mamy owoce morza:krewetki, paluszki krabowe, sałatkę grecką i pomidory z mozarella.Koniec, więc szału nie ma. Od czasu do czasu chłpocy mają okresy niejedzenia wogóle - tzn.jeśli 3 dni nie jedli wogóle robię naleśniki- w końcu nie jestem sadystką.Ale gdy nie jedzą są 3 posiłki główne i 2 przekąski - podaję danie i jest czas na zjedzenie, nie je trudno.Informuję o której będzie następny posiłek i z żelazną konsekwencją pilnuję,żeby nic nie podjadali (nawet jabłka). Z reguły po 3 ominiętych posiłkach coś jedzą - wiedzą też że ze mną nie wygrają. Najgorzej jest z kolacją, jeśli cały dzień nie jedli - nie chcą- nie zmuszam, chociaż kilka razy się zdarzyło,że jak zasypiali burczało im w brzuchu i chociaż matczyne serce pękało z rozpaczy, na ich prośby zimno stwierdziłam" kolacja już była,następny posiłek: śniadanie". O dziwo przeżyli i cygany się nie śniły.Jest to bardzo trudna metoda i nie każda matka jest w stanie znieść taką presję psychiczną,ale jest to metoda skuteczna. Nie powiem, jak kiedyś syn o 22 rozpłakał się,że nie może zasnąć z głodu (chociaż odmówił zjedzenia kolacji, która sam sobie wybrał) to nie wytrzymałam i dałam mu suchą kromkę chleba - normalnie nie tknąłby, ale wtedy zjadł z apetytem i poprosił o drugą.Więcej nie próbował ze mą pogrywać i teraz tak ekstremalne sytuacje się nie zdarzają.Słodycze jemy,jeśli jedzą posiłki to bez ograniczeń (ale nie rzucają się jak szczerbaty na suchary)tzn. nie wydzielam - jeśli chce zjeść całą czekoladę na raz proszę bardzo. Zapasów słodyczy nie mam.Kupuję na bieżąco w ramach "zachcianek" Czasem jak goście się zjawią niespodzianie to nawet nie mam co do kawy podać.Podobnie jest ze słodkimi napojami - chłopcy mogą je pić, ale ponieważ to zakazane smakuje najlepiej z reguły wybierają wodę lub soki - z własnej nieprzymuszonej woli
  • c2h6 04.02.14, 21:53
    gertruth napisała:

    > c2h6, łatwo słowami rzucasz.

    Może i łatwo, ważne że, jak sama piszesz, takie słowa poskutkowały :->
    (Niekoniecznie moje, pewnie jakieś wcześniejsze, ostatecznie to co mówię to żadne odkrycia)

    > az jest ok. Ustalamy menu razem, poszłam za Waszą radą i pozwalam jej nie jeść
    > jak nie chce. Na początku mnie testowała i przez dwa dni nie zjadła NIC, tylko
    > piła. Ale teraz jest już lepiej. Trochę ruszyło do przodu.
    > Dzięki za rady :)
  • neojeriomina 04.02.14, 10:32
    Nie można stosować systemu kar powiązanego z jedzeniem, bo wyrobi się odruch, że jedzenie to jakiś wyścig, stres itd.
    Ja bym dziecku pozwoliła na głodówkę. Słodycze faktycznie należy wyrzucić, żadnych dżemów, nutelli itd. to jest straszne świństwo.
    Pediatrą się nie przejmuj - to są często lekarze/lekarki starej daty, z jakąś powojenną mentalnością. Moi dziadkowie męczyli tak mojego kuzyna, bo był niejadkiem. Wyrósł na normalnego, zdrowego mężczyznę. Po prostu nie można zmuszać do jedzenia.
    Twoja córka w końcu zgłodnieje przecież.
    --
    Gather ye rosebuds while ye may...
  • mietowe_loczki 05.02.14, 08:54
    Bardzo możliwe, że twoje dziecko je za dużo słodyczy. A kanapki z nutellą są bardzo sycące.
  • moniafigiel 05.02.14, 10:29
    moja corka tez byla wielkim niejadkiem, urodzona z hipotrofią i od początku nie jedząca,
    miała liczne zaburzenia neurologiczne w tym zaburzenia odruchu ssania i problemy z integracją sensoryczną - w tym zbyt mocno czuła zapachy i alergik
    do 2 roku życia ponizej 3 centyla z wagą, wszystkie ściany i dywany zaplute jedzieniem, karmienie na "zagapienie" - o patrz pociąg jedzie, przez dłuższy czas tylko zupki na wszystkie posiłki - nic innego nie połknęla
    zastosowaliśmy metode drastyczną, poleconą przez lekarza
    mianowicie stawiać przed dzieckiem jedzenie, zapytać czy zje, poczekać chwile i zabrać
    dziecko nie jadło 2 bite tygodnie, tylko piło
    potrafiła przez 2 tygodnie nie jeść co wydaje sie teraz nieprawdopodobne, ale tak było
    po tych strasznych 2 tygodniach zaczeła jeść normalnie (chociaż wybiórczo, np nie zje kanapki ani wedliny, tylko bułka, mięsko i warzywa osobno) i trwa to do dzisiaj a ma lat 9
    aktualnie jestem zadowolona, nie zmuszam do jedzenia, pytam co by zjadła i jest w porządku
  • brumi16 06.02.14, 15:42
    Witam moniafigiel,bardzo zaciekawił mnie twój wpis:)
    Chcę ta metodę wyprobować u mojego synka,przymierzam sie do tego bardzo długo.
    Mam jeszcze tylko pytanie,czy Twoja córeczka zaczęła jeść więcej.
    Bo boję się ,że moja kruszynka (możliwe,że zacznie jeść sam),ale boję się,że nie na tyle,aby mógł normalnie przybierać na wadze.Teraz też jest ciężko .Urodzony jako wcześniak hipotrofik,ma 3 latka (skonczone w pażdierniku) i waży 10600:(
  • ysia666 05.02.14, 22:34
    Witam. Wychowałam 5-tkę dzieci o różnych apetytach. Pomimo sporego doświadczenia też miałam kłopot z nakarmieniem najmłodszej pociechy. Próbowałam przeróżnych metod, przy okazji sama wprowadzając się w rodzaj histerii. Do czasu gdy wysłuchałam porady wiekowego pediatry, który stwierdził: żadne dziecko nie da się zagłodzić. O ile jest zdrowe (podstawowe badanie krwi) nie ma się czym martwić. Trochę mnie to uspokoiło ale nadal się nakręcałam. A... najskuteczniejsze było karmienie podczas oglądania ulubionej bajki. Dziecko skupione na akcji a tu myk raz po razie jedzonko- oczywiście do czasu gdy się zorientowało że jee. Dzisiaj jest szczęśliwą mamunią i nie ma problemu z jedzeniem. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  • basiastel 06.02.14, 21:54
    Przykładasz zbyt dużą wagę do jedzenia córki, fundując jej i sobie horror. Dziecko, nawet niejadek, nie da się zagłodzić.
    Powinnaś przestać córcię karmić i zmuszać do jedzenia, a czas posiłków ograniczyć do ok. 0,5 godz. Jeśli w tym czasie niewiele zje, to się nie przejmuj - nie umrze. Przy następnym posiłku zje więcej, bo będzie głodna. Chciałabyś, by w Ciebie wmuszano jedzenie, mimo, że nie jesteś głodna?
  • sjs2011 07.02.14, 06:52
    Jest kilka tu nie wymienionych metod a sprawdzonych w praktyce:
    - podawanie posiłku w obecności innego dziecka które je normalnie - niech siedzą razem - to jedzące szybko zwykle uruchamia mechanizm jedzenia,
    - są mieszanki ziołowe pobudzające apatyt -
    - usunąć wszelkie słodycze,
    - sprawdzić czy dziecko nie śpi na zakłóceniu radiestezyjnym - to nie żart - przez ponad 25 lat zajmowałem się zawodowo radiestezją i miałem kilka takich przypadków ale ponieważ podejmowano także wymienione wcześniej działania nie mogę na 100% powiedzieć że samo za ekranowanie miejsca dało efekt uruchomienia normalnego jedzenia,
    - zapewnić jak najwiecej ruchu dziecku najlepiej z równolatkami
    Nie wolno:
    - krzyczeć,
    - zmuszać,
    - karmić na siłę,
    - wydłużać czasu na posiłek

    --
    Rozmowa z pewnym Iwanem:
    Nie lubię Stalina, on mojego dziadka zabił!
    -A kim był twój dziadek?
    - Komunistą
  • viridiana73 07.02.14, 21:55
    "Wywalę wszystkie słodycze..."- od tego trzeba zacząć. Dostaję białej gorączki, kiedy widzę dzieci w wózkach, czy na placach zabaw ciągle zapychane przez matki chrupkami, herbatnikami itp. Może chodzi o to, żeby miały buzie zatkane?:) Droga Gertruth, jeszcze taka sugestia: jeśli macie taką możliwość (i normalny stół), to siadajcie razem do posiłków- dla córci będzie to sygnał, że obiad czy kolacja to stały element życia rodzinnego, a nie jakaś kara czy próba sił. Trzymam kciuki!
  • imesch 10.02.14, 18:51
    Odpuść.....
    mam 46 lat i od kiedy matka przestała mnie zmuszać do jedzenia jem JEDEN RAZ dziennie. Czasem dwa razy, jesli mam ochotę na coś szczególnego (słodkiego albo owoce albo warzywa) pozwól dziecku zgłodnieć, strawic i spalić to co zjadło rano. Moze ma wolniejszy metabolizm, Może potrzebuje innej diety niz to co ty mu podajesz.
    Wyluzuj, z głodu sie tak szybko nie umiera. Kazdy organizm jest inny i potrzebuje czegoś innego.
    Mnie całe dzieciństwo karmiono (zdrowymi) warzywami, i nabiałem a ja potrzebowałam wyłacznie miesa i cukru.
    Dziecko nie wyartykukuje tego co w organizmie brakuje. Poobserwuj troche, sprawdz czego sie domaga kiedy na prawde zgłodnieje.
    Powodzenia.

  • echtom 10.02.14, 21:03
    Też byłam klasycznym niejadkiem, obiad był minimum godzinnym horrorem, bo musiałam jeść jakieś "zdrowe" składniki według koncepcji mamy. No i oczywiście niczego nie lubiłam. Odpuścili, kiedy podrosłam, i okazało się, że jem praktycznie wszystko i nie mam z tym żadnych problemów. Z dziećmi nie popełniłam błędu żywienia według zaleceń - od noworodka jadły co chciały i kiedy chciały. Jako 9-miesięczne niemowlaki podbierały mi różne niezdrowe rzeczy z talerza i im na to pozwalałam, a najbardziej hardkorowa artystka w wieku 15 miesięcy zamieniła mleko na ketchup i ogórki konserwowe. Szybko sobie policzyłam, że lubi budyń i serki, więc przestałam jej dawać mleko, bo sama też tak ze szklanki nie lubię ;) Podobnie było z kalafiorem - za nic nie chciały tknąć gotowanego, za to chętnie skubały różyczki surowego, więc przestałam gotować. Od początku był zupełny luz, elastyczne menu, żadnego przymusu i żadnej ideologii, że dziecko coś tam musi albo czegoś mu nie wolno. Dziwnym trafem zdecydowana większość niejadków wyrasta z tej przypadłości w okresie dojrzewania, kiedy dostają więcej swobody w kwestii jedzenia. Tak więc o ile nie mamy do czynienia z naprawdę poważną chorobą, co zdarza się rzadko, najlepiej odpuścić i poobserwować, co i kiedy dziecko najchętniej je. No i oczywiście nie uzupełniać niedoborów słodyczami - po przeczytaniu postów autorki mam dziwne wrażenie, że słodycze po prostu zaspokajają zapotrzebowanie kaloryczne dziecka i stąd brak apetytu na normalne posiłki. Lepiej już dać ryż, naleśniki czy pierogi na słodko zamiast słodyczy w skondensowanej postaci.

    --
    "Pogrzeb odbył się szybko i sprawnie, przy bardzo skromnym udziale żałobników. Pastor nawet nie próbował sugerować, że człowiek leżący w trumnie był szczerze kochany, wiódł przykładne życie i zakwalifikował się do raju. Od razu przeszedł do Jezusa, który, jak twierdził, wszystkim grzesznikom dał walkowera."
  • gertruth 10.02.14, 23:51
    Dzięki za Wasze historie. Pocieszające :)

    u nas nastał etap naleśników, najpierw chciałam się buntować, bo przecież dania miały się pojawiać maks dwa razy w tygodniu, ale myślę, że ten warunek to wyższa szkoła jazdy, więc ze stoickim spokojem codziennie smażę naleśniki. Dziś mała zjadła pół kromki chleba (w przedszkolu, nic więcej, panie zawsze mi mówią), potem 1,5 naleśnika, a na kolację wnętrze z bułki kajzerki. I to by było na tyle. Ale skoro już przyjęłam zasadę, że się nie przejmuję- to się nie przejmuję.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.