Dodaj do ulubionych

mam ciągłe poczucie winy

09.10.14, 14:35

Mój synek (2 lata i 4 miesiące) waży jedynie 10,8 kg. Jego waga nie wzrasta, bo jest strasznym niejadkiem. Czuję się winna, że nie umiem go zachęcić do jedzenia.Pomóżcie! :(
Edytor zaawansowany
  • lumierin 09.10.14, 16:17
    Moja córka ma 2 lata i 3 miesiące i waży podobnie: 11 kg.
    Ja nie czuję się winna :)
    Jeśli poza tym jest zdrowy, wesoły, dobrze się rozwija to wyluzuj. Jeśli ma jakiś problem medyczny to go lecz. Jednak jeśli to po prostu taki typ to daj żyć jemu i sobie, nie jesteś w stanie go zachęcić, on je tyle ile jego organizm potrzebuje i tyle, nawet jeśli Tobie wydaje się to bardzo mało.
  • kasiunia1780 09.10.14, 17:05
    Ale mój partner mnie obwinia o jego brak apetytu.Chociaż synek jest zdrowy wesoły i rozwija się super.
  • ml0da19 09.10.14, 17:09
    To niech posiedzi z nim w domu przez miesiąc i mu powymyśla takie dania, które go zachęcą do jedzenia. Powodzenia... Bzdura totalna, jesteś dbającą matką i czy będziesz mu z kanapek robić pociągi czy samoloty z naleśników to jeśli masz taką odmiane niejadka jak moja (2,5 roku) to nawet super kolorowych urozmaiconych dań jesc nie bedzie chciał....
  • kasiunia1780 10.10.14, 08:11
    To już jest w sumie inna bajka, gdy tak mu mówię to słyszę,że mam iść do pracy, zarobić tyle co on a on zajmie się domem o wiele lepiej niż ja. :(
  • ansure 10.10.14, 09:15
    Widzisz Kasiu.. ja mam na odwrót. W moim przypadku to ja jestem za bardzo zafiksowana na problemie jedzeniowym i mój M mówi mi, że powinnam wyluzować. Moja córeczka ma 2 latka i waży tak ok 10,5-10,6 kg. Mój stres nie wpływa na pewno dobrze na rodzinę. A zapytaj męża jakim on był dzieckiem ; a Ty czy należałaś do tzw "jadków", a może jesteście drobni... to i wasz synek taki będzie. A ile ma wzrostu?
    Oboje musicie wyluzować... wiem ..wiem łatwo się pisze..a ciężko robi . Ja mam taką świadomość..a mimo to i tak się przejmuję
  • kasiunia1780 10.10.14, 09:29
    Ja byłam okropnym niejadkiem. A szczupli jesteśmy oboje. Gabryś, nasz synek, ma 85 cm wzrostu. Urodził się też malutki- 2700 g. i niby to wszystko wiemy ale to jakoś nie uspokaja nas za bardzo. Ciągle się przez to kłócimy i nawzajem obwiniamy o jego brak apetytu.
  • ansure 10.10.14, 10:34
    rozumiem. Ale on bardzo ładnie waży biorąc pod uwagę wagę początkową. Moja Ala urodziła się z wagą 3,5 kg.
    U mnie M był strasznym niejadkiem. Ja się wywodzę z rodziny gdzie dzieci zawsze lubiły jeść..stąd trudno mi się z tym pogodzić. A jednak trzeba...
    Bo do czego te nerwy doprowadzą Kasiu ? Za wiele to nie zmieni a Synek czuje WASZE NASTROJE i przez to też może nie mieć ochoty jeść,
    Postarajcie może razem z nim bawić się jedzeniem..razem je przygotowywać...zachęcać /nie zmuszać ..do nowych smaków...
    kiedyś to się odmieni ... ja mam taką nadzieję :)
  • asws3837 10.10.14, 12:55
    Ja również jestem mamą 16-sto miesięcznego niejadka w dodatku z refluksem i niestety z przykrością muszę przyznać, że moje małżeństwo również bardzo mocno odczuło problemy z jedzeniem naszego małego. Pomiędzy nami jest ciągłe napięcie, nerwowość, ja podświadomie czuję, że cały czas obwiniam męża za to jaki jest mały, ponieważ on w dzieciństwie był strasznym niejadkiem, zresztą do tej pory nie je większości produktów. Codzienne zmaganie się z brakiem apetytu to jest prawdziwy horror, nie ma prawdziwej radości z posiadania dziecka, jest tylko ciągły stres, stres i zastanawianie się co robić. W konsekwencji bardzo się to wszystko negatywnie odbija na związku-a mówi się ŻE DZIECKO CEMENTUJE ZWIĄZEK-pewnie tak jest jeśli z dzieckiem jest wszystko OK a rolą rodziców jest dawanie jedzenia, zabawianie, edukacja i obserwacja jak ich pociecha się pięknie rozwija. Ja pewnego razu już nie wytrzymałam i bardzo otworzyłam się przed mężem, powiedziałam o swoich wszystkich negatywnych odczuciach, również o tym, że nie jestem pewna czy 2-gi raz zdecydowałabym się na dziecko-może kiedyś bedę bardzo szczęśliwa ale teraz jest mi bardzo, bardzo ciężko, wysiadło mi zdrowie (kręgosłup, dusznica bolesna). Co się okazało mąż ma takie samo zdanie-również jest mu bardzo ciężko i nie radzi sobie z całą sytuacją. Obojgu nam taka otwarta rozmowa była bardzo potrzebna i jest pomiędzy nami trochę lepiej.
    Tyle o nas; z kolei małemu staram się jak najbardziej zwiększać kaloryczność jego "mini" posiłków np. jeśli Twój mały lubi dawaj mu często żółty , wysoko jakościowy ser, żółtko jaja, dodawaj gdzie się da masło, z ryb podawaj łososia, może mógłby pić np.bobofruty - soki bez cukru też są kaloryczne
  • tanzania1 10.10.14, 14:09
    Jak można w ogóle obwiniać kogoś, że dziecko nie ma apetytu?? Na to nie ma się wpływu i nikt nie ponosi winy!! Po prostu niektóre dzieci tak mają i nic nie da się z tym zrobić... Ja mam też synka niejadka, ale nie on pierwszy w rodzinie.. ja też taka byłam, dzieci mojej siostry też nie jadły, moja kuzynka i jej dziecko również.. Czasem tak po prostu jest...
    To może niech Twój partner po pracy zajmie się dzieckiem i NAKARMI jeśli tak wspaniale potrafiłby się zająć domem i dzieckiem... Może przestanie być taki "mądry"... Bez obrazy, ale niestety niektórzy faceci pojęcia nie mają o prowadzeniu domu i zajmowaniu się dziećmi...
    Dziękuję Bogu, że mój mąż mnie wspiera, kiedy ja płaczę i lamentuję, że mały nic nie je, to on mnie pociesza i każe wyluzować...
  • lumierin 10.10.14, 14:53
    A ja byłam super jadkiem i cała moja i męża rodzina również. Mino to córka niejadek (chociaż już jej tak nie nazywam, po prostu je tyle ile potrzebuje).
    Moje małżeństwo też poważnie ucierpiało na wszystkich problemach z córką ale już jest lepiej, nawiasem mówiąc wróciłam do pracy i to miało super wpływ na moją psychikę.
    Mimo to nie wyobrażam sobie jak Twój mąż czy nie-mąż, nieważne może Ciebie obwiniać o to że dziecko nie je. Sorry ale to chyba z nim masz większy problem niż z synkiem, no nie mieści mi się w głowie, nie wiem czy on to robi z głupoty czy po prostu chce cię maksymalnie zdołować. Jakby to od Ciebie albo od kogokolwiek zależało to czy dziecko je czy nie je.
    Moja córka urodzona 3,5 kg, jest w wieku Twojego syna i waży 11 kg i jest PIĘKNA, NORMALNA I ZDROWA.
    Twój syn skoro się dobrze rozwija ma tak samo, nie daj się gnębić facetowi i wmawiać sobie winy!
  • kasiunia1780 10.10.14, 15:39
    Dziękuję za te wszystkie słowa otuchy i dobre rady.:) Od razu jakoś łatwiej się oddycha. Lumierin masz rację, że z moim mężem mam większy problem :(. Ale to nie to forum ;).
  • kasiunia1780 10.10.14, 15:40
    Mam jeszcze takie pytanie. Czy próbowałyście takich specyfików jak Apetizer. Czy to w ogóle działa?
  • podwojnamamusia 12.10.14, 20:25
    Niektórzy twierdzą, że takie specyfiki "uzależniają" i po odstawieniu dziecko znów wraca do niejedzenia. Albo że pomaga na chwilę. I trzeba spojrzeć na ulotkę, od ilu jest lat.
  • kasiunia1780 11.10.14, 14:02
    Ja wiem,że to nie to forum ale mam problem z mężem i nikogo do kogo się mogę zwrócić. Pomożecie?
    Pogadajcie ze mną bo w końcu zwariuję.To wszystko mnie przerasta.Nie daję rady...
  • kasiunia1780 11.10.14, 14:03
    Proszę napiszcie bo ostatnio tylko wasze wpisy dają mi jakąś motywację do dalszego zmagania się z moimi problemami.
  • lumierin 12.10.14, 21:59
    Jasne, pisz, nieważne jakie forum, nie wiem czy da się takłatwo pomóc ale można wysłuchać, czasem samo to już pomaga.
  • tanzania1 13.10.14, 09:54
    A nie da się na spokojnie jakoś z nim pogadać, wyjaśnić?... Twój mąż ma CIę wspierać, a nie dołować...
  • kasiunia1780 13.10.14, 14:17
    Ja wiem,, że tak powinno być, ale u mnie nie jest. Nie chodzi tylko o niejedzenie syna. Ciągle czuję się winna, cokolwiek zrobię albo jak czegos nie zrobię. Że obiad za późno, że nie posprzątane a jak jest wszystko ok, to się pyta czy ma za każdym razem mnie chwalić jak coś mi się uda. Za każdym razem trafia w moje najczulsze punkty. Zna mnie na wylot-jesteśmy razem 12,5 roku.Czasem pozornie jest wszystko dobrze a on jakimś gestem czy słowem sprawia, że czuję się koszmarnie.
  • mika-222 13.10.14, 17:40
    ja mam to samo obwinianie mnie ze mala nie je , ze do przedszkola nie chce chodzic to tez mowi ze to moja wina , ze ma charakter jaki ma wkoncu jedynaczka i troche rozpieszczona to tez przezemnie bo ja ją wychowuje i tak wkolko i tez gadal ze on zostanie w domu jak ja pojde do pracy i bede zarabiala tyle co on tylko on niewie ze ja w nocy placze bo ciagle mysle zeby jej nic niebylo jak taki niejadek a on jeszcze mnie bardziej dobija
  • podwojnamamusia 13.10.14, 23:01
    Oj, smutno się czyta takie posty :( Dziewczyny, co z tymi facetami? Nie chce mi się wierzyć, że tak mówią do Was. Mój mąż też ma czasami dość tego mojego zamartwiania, kłócimy się, tzn. bardzo się między nami popsuło odkąd chlopcy przestali jeść i tułalismy się od szpitala do szpitala, ale nigdy nie powiedział, że to moja wina. wręcz przeciwnie, wspierał mnie i pomagał, karmil kiedy tylko mógł, godził się na wszystkie metody i się do nich dostosowywał, bo widział jak mi na nich zależy. I powiem Wam, że przetrwaliśmy to i odkąd chłopcy lepiej jedzą, nie grozi im odwodnienie, to między nami tez jest o dużo lepiej. Mika-222 dlaczego płaczesz po cichu???????? wypłacz mu się, płacz przy nim, niech widzi jakie to dla Ciebie stresujace, odpowiedzialne, jak zabiera Ci chęć życia. Nie ma po cichu,żeby on nie widział. A niech widzi!!!!!!!!!! ja wyłam przy moim, wykrzykiwałam mu co mnie boli, to pomaga!!!!!!!!
  • lumierin 14.10.14, 09:21
    Mika i Kasiunia - dziewczyny to naprawdę przerażające co piszecie.
    U mnie podobnie jak u podwójnejmamusi - kłótni było multum ale nie było takiego obwiniania, nieracjonalnych ataków.
  • tanzania1 14.10.14, 09:39
    Dziewczyny... Straszne to jest, bardzo przykre :(
    Niejedzenie dziecka albo niechęć do przedszkola, to sprawy niezależne od nas... Są dzieci tak samo wychowywane w jednym domu i jedno lubi chodzić, drugie nie znosi... Co do niejedzenie to już zupełnie nie ma się wpływu, więc obwinianie o takie rzeczy to skandal, głupota i całkowity brak rozeznania...
    Niech ci Wasi mężowie popróbują być cały dzień z dzieckiem, ugotować obiad i jeszcze posprzątać- niewykonalne!!!! Ja nawet jak próbuję coś posprzątać jak jestem z moim synkiem, to działa to tylko 5 minut! Za chwilę wygląda wszystko tak samo! Dopiero jak mały idzie spać 20-21, to wtedy sprzątanie ma jakiś sens- ale czysto i ładnie jest tylko późnym wieczorem!
    A poza tym co to ma być?? Jakiś konkurs?? Zawody?? To oni wracają do domu i oceniają Waszą pracę, Wasze zachowanie?? Co za chamy! (bez obrazy) Nie mają prawa tego robić! Wy macie przed nimi stawać na głowie i czekać na pochwały?.. Masakra! To oni powinni zabiegać o Was, a nie odwrotnie! Tzn. tak naprawdę jesteście równi, oboje macie dbać o dom, a nie tylko kobiety! To, że oni pracują, a Wy zostajecie w domu, nie znaczy, że nie pracujecie! Wręcz przeciwnie! Prowadzenie domu i opieka nad dzieckiem (bez przerwy) to bardzo cieżka praca i niech oni to zrozumieją! I gdy wracają do domu niech Wam pomagają! A poza tym są weekendy i też wtedy mogą- powinni!- zająć się dzieckiem, żebyście Wy mogły odsapnąć!
    Spróbujcie im to wytłumaczyć, porozmawiać na spokojnie....
  • mika-222 14.10.14, 11:14
    u mnie moj facet mysli ze ja siedze sobie caly dzien przed komputerem albo leze przed telewizorem a mala sama sie bawi a jak jest weekend to on ma odpoczywac po calym tygodniu pracy a nie zajmowac sie mala bo ja to jestem wylezana i to moj obowiazek z nim sie nie da gadac normalnie a to ze mala nie je to niby moja wina ze ja bedac w ciazy nie jadlam codziennie obiadow i tak ciagle jestem obwiniana o wszystko. Nieraz sie zastanawiam czy to wogole ma sens byc z nim
  • tanzania1 14.10.14, 11:40
    tragedia... Bardzo Ci współczuję... Co za dziad! Tak trochę to wygląda jakby się nie dało z nim gadać.. On po prostu chyba nie zrozumie tego nigdy i trochę chyba nie chce tego zrozumieć...- bo tak mu jest wygodnie!!
    To może pokaż mu jakby wyglądał dom, gdybyś faktycznie leżała... Niech nie dostanie obiadu- wtedy będziesz mogła powiedzieć, że dziś faktycznie nic nie robiłaś tylko leżałaś... To tak pół żarten pół serio, ale może wtedy by zobaczył różnicę... Nie wiem co Ci doradzić.. Nie chcę CIę buntować przeciwko niemu, bo nie jestem za rozpadem związków, ale widać, że to dziad- taki typowy egoista, któremu się wszystko należy... Nie wiem ile można psychicznie wytrzymać z kimś takim... Nie wiem ile sama dała bym radę, dlatego nie mówię, że powinnaś zrobić tak czy siak...
    Może zapytaj go wprost czego on chce od Ciebie, bo tylko Cię krytykuje i nie widzi nic dobrego... Jak ma Ci ciągle uprzykrzać życie i wszystko mu się nie podoba, to niech idzie w długą...
    To jest pierwsze co mi się nasuwa, ale nie powinnam nic doradzać...
  • ansure 14.10.14, 12:47
    Kasiunia, chyba nie ma związku, który by nie przeżywał kryzysu w momencie gdy pojawia się dziecko - zwłaszcza pierwsze..i na dodatek niejadek. Stresowa atmosfera udziela się wtedy wszystkim. A jeżeli dodatkowo w pracy są kłopoty... to stres się zwiększa i zła aura przenoszona jest do domu. Mój M męczy się w pracy, jest bardzo zestresowany, że czasami o byle co "wybuchał"...mała rzecz stawała się poważnym problemem. Już myśleliśmy o rozstaniu. Mój M obwiniał mnie, że zrujnowałam Mu życie. A ja też miałam dość. Ile można wysłuchiwać. I tak po jakimś apogeum... wyciszyliśmy się... zaczeliśmy od nowa. I teraz jest lepiej... nie najlepiej... ale powoli dajemy sobie więcej czasu. Trudno nam doradzać..tak myślę. Sama siebie zapytaj czego chcesz..i męża może zapytaj czego on chce,. Może jakiś wspólny urlop pozwoliłby Wam zdystansować się od codzienności..odpocząć....
    Może jest Mu tak źle.... bo czuje się w tym wszystkim zepchnięty na 2 plan. Kiedy się przytulaliście ? Może tego mu brakuje...poczucie, ze jest wciąż ważny.
    A teraz tak się zachowuje... bo widzi, że Ty wszystko poświęciłaś dla dziecka... nawet związek.

    Piszę tak po trosze właśnie z własnych doświadczeń i rozmów z M.

  • kasiunia1780 15.10.14, 09:47
    Mika, wiem jak to jest. Mam właśnie takiego faceta, który ma dokładnie takie samo podejście do życia. Tyle, że on jest rybakiem, więc nie ma weekendów wolnych. Jest albo zmęczony po pracy albo przed. :( Ja wiem, że to ciężka praca. Nie oszukujmy się. Ja naprawdę staram się dużo rozumieć. Ale nie mogę zrozumieć dlaczego ktoś kogo kocham na pytanie dlaczego mnie nie przytula, nie całuje ani nie okazuje w inny sposób mi miłości, mówi, że on mnie przecież kocha bo ze mną jest. Albo że nie może się zajmować okazywaniem miłości, bo martwi się naszymi finansami. Może ja rzeczywiście, jak on to mówi, za dużo romansów się naczytałam i teraz mam spaczone spojrzenie na związki?
  • mika-222 16.10.14, 08:09
    u mnie jest to samo nie przytula mnie ani nic to ja jestem ta co dochodze i sie przytule a on nawet mnie nie obejmie moze to jest tak ze oni poprostu zostali tak wychowani aby nie pokazywac uczuc . Tak samo lubie czytac romanse czemu on jest przeciwny
  • mikaduchna3 16.10.14, 18:35
    Dziewczyny,
    Jeszcze jakiś czas temu też miałam takie problemy. Moja córeczka urodziła się niską wagą, miałam problemy z karmieniem piersią. Została mi butelka. Horror! Mała nie chciała ssać, źle dobrałam mleko, pojawiły się zaparcia. Pediatra nic? Musi Pani próbować, mała musi przybierać na wadze! Waga jest poniżej 3 centyla!!! Karmić, karmić i jeszcze raz karmić!!! Mąż po cichutku się wycofał? To Twoja wina, słyszałam, za bardzo się nad nimi rozczulasz! (mam jeszcze starszą córkę). Wyrośnie myślałam? Jak zaczną się zupki, to będzie lepiej? Jak pójdzie do przedszkola to z innymi dziećmi będzie jadła? Nie wyrosła? I nie było lepiej? Każdy posiłek to stres? Wydawało mi się, że to niemożliwe, że już tak będzie.
    Przyjaciółka poradziła mi psychologa. Długo się nad zastanawiałam. Zapisałam się? Na wizycie były dwie panie (psycholog i dietetyk). Długa rozmowa? Wskazówki, zalecenia, zmiana diety? a przede wszystkim WSPARCIE oraz ZROZUMIENIE! Rozpoczęłam terapię zaburzeń karmienia! (cały czas pod mailową kontrolą psychologa!!!) Udało się! Moja mała zjada, wręcz upomina się o jedzenie, chce próbować nowych rzeczy? a ja jestem szczęśliwa. Mąż też?
    jak chcecie kontakt piszcie mikaduchna@op.pl Pozdrawiam!!!
  • podwojnamamusia 16.10.14, 22:20
    Przybliż nam trochę jak wyglądały te wizyty, ile dziecko miało lat ?
  • mikaduchna3 17.10.14, 09:03
    Problemy z jedzeniem były od urodzenia. Aktualnie moja mała ma 4 lata. Do psychologa trafiłysmy jak miała 3 lata. na pierwszej wizycie byłam sama i miałam przynieść jadłospis dziecka. Pani psycholog pytała o to jak wygląda karmienie, jak zachowuje się moja mała. A pani dietetyk sprawdziła dietę. Powiedziała co trzeba zmienić. Dostałysmy bardzo dużo wskazówek co mamy zmienić w naszym postępowaniu z dzieckiem. nastepna wizyta była z Basią. Cały czas można kontaktować się z panią psycholog mailem i sprawdzać wszystko na bieżaco. Po kilku wizytach już dawałyśmy sobie radę same.m Pomogło! A wskazówki są cenne aż do dzisiaj!
  • mika-222 17.10.14, 12:49
    ja wlasnie tez sie zastanawiam nad psychologiem bo myslalam ze jak pojdzie do przedszkola to przy innych dzieciach zacznie jesc a ona tak sie zblokowala na te obiady ze nietknie tak jakby chciala ale sie boi i mowi ze jej niedobrze nawet sprobowac niechce. A taka wizyta to ile kosztuje?i czy dlugo czekalas na wizyte
  • mikaduchna3 17.10.14, 12:56
    jeśli chcesz psychologa i dietetyka to 200zł a jesli sam psycholog to 100zł. na wizytę nie czeka się długo.
  • kasiunia1780 17.10.14, 13:33
    Wiecie co, nie chcę zapeszać ale od paru dni moje dziecko zaczęło jeść!!! jestem w szoku. Śniadania, drugie śniadania, obiady, podwieczorki i kolacje. Ni z tego ni z owego. Jakby mu się coś przełączyło. Niesamowite uczucie. :)
  • podwojnamamusia 17.10.14, 14:47
    W życiu mojego synka były dwa momenty, że nagle zaczął jeść, ładnie, wszystkie posiłki, nadal niezbyt duże porcje, no ale jednak. A wiecie kiedy to było? Jak skończył brać antybiotyk. Dwa razy w życiu go brał podczas ostrej choroby i jadł po nim pięknie i dobrze zachowywał się przy stole, jakby jedzenie sprawiało mu radość, jakby mu smakowało. Niestety, każdy z tych razów trwał przez tydzień i znów powtórka, kilka widelców i już pokazuje, że chce zejść z krzesełka, a jak się go przetrzyma, to wyrzuca, wylewa, przetrzymuje w buzi.
    czy któraś z Was spotkała się z taką sytuacją?
  • tanzania1 17.10.14, 20:30
    ja mam ciągle problem z niejedzeniem... już tu wcześniej pisałam... Miałam niedawno taki "skok", że Mały zaczął jeść- tak po prostu.. Pokazywał, że chce, brał widelec i jadł- byłam przeszczęśliwa!! To było jakoś przełom września- padziernika, trwało może tydzień- dwa..., ale wszystko niestety wróciło do "normy"- czyli znowu 2 kęsy i nic więcej nie je... I też chce uciekać z krzesełka- jak go nie wezmę, to sam wychodzi i nie ma mowy, żeby coś jeszcze zjadł... Ale u mnie to snandard i nie ma związku z antybiotykiem, bo nigdy jeszcze nie musiał brać.
  • kate_lie 07.10.16, 09:56
    Witam Panie

    Szukałam w Internecie jakichś porad od doświadczonych mam niejadka i trafiłam na forum na którym wypowiada się Pani.
    Pokrótce opisze swój przypadek - córeczka ma teraz 17 m-cy, od urodzenia dokarmiana mm, które odrzuciła w wieku 8 m-cy. Po 4 m-cu próbowałam wprowadzić lyzeczke, szlo opornie ale w końcu zalapala z tym że nigdy nie zjadala dużo i trzeba było zamawiać w trakcie. Jak zaczęła chodzić w wieku 10,5 m-ca to nie było już mowy o siedzeniu w foteliku tylko ja za nie biegam. Teraz doszło nam przetrzymywania jedzonka w buzi - najpierw tylko zupki a teraz właściwie wszystko trzyma po kilka minut, polyka dopiero jak coś chce powiedzieć lub jak zachęca Ja czymś innym (np rzodkiewka bo lubi albo miętowym tic tackiem). Ja nabawilam się nerwicy, nie śpię w nocy bo myślę czy nad ranem cos zje, sama nie jem, obwiniać się ze ja zdążyłam do jedzenia itd - jednym słowem nie mam z macierzyństwa absolutnie żadnej radości...

    Czy mogłabym liczyć na jakieś rady i wsparcie z Pani strony oraz namiar na specjalistów z rad których Pani korzystała?

    Będę wdzięczna za każdą formę pomocy bo na prawdę jestem już wyłączona i psychicznie i fizycznie....


    Pozdrawiam serdecznie
    Kasia
  • tanzania1 10.10.16, 13:12
    Hej,

    ja mogę od siebie tylko napisać- już tu wcześniej się wyżalałam. Mój synek ma już prawie 3 i pół roku i od początku był problem z jedzeniem... Też się załamywałam, ryczałam, rzucałam talerzami itp. Nerwica straszna :(
    Mały miał różne fazy od prawie zupełnego niejedzenia- kilka kostek czegoś tam przez cały dzień- np. 3 kosteczki chleba, marchewki i tyle do momentów kiedy nawet całkiem ładnie zjadał obiadek, ale trwało to np. miesiąc a potem znowu całe miesiące bardzo ciężkiego karmienia :( Były fazy brania do buzi kawałeczka mięska i trzymania go pół godziny, albo brania czegoś do buzi a następnie wypluwania i zupełnego odmawiania otwierania buzi... Niezależnie co by to było. To jest naprawdę bardzo trudne doświadczenie, strasznie frustrujące, dołujące.. I ja albo byłam wkurzona albo załamana. Próbowałam tylko ze wszystkich sił nie wyładowywać się na dziecku i nie krzyczeć, bo to nie jego wina...
    Nie mam dla Ciebie żadnej rady poza tą, żeby się nie przejmować za bardzo, bo się wykończysz nerwowo. Możesz tylko zrobić badania czy dziecko zdrowe i dalej po prostu żyć spokojnie i czekać aż z tego wyrośnie. Mój synek nadal nie zachwyca się jedzeniem- posiłki trwają bardzo długo, często muszę go po prostu karmić bo sam nic nie weźmie, ale w końcu jak się uzbiera tego dokarmiania, to wiem, że coś tam zjadł. Wszystkie porady dotyczące niejadków się nie sprawdzają, typu:jak zgłodnieje, to przyjdzie i zje, jak zrobisz kolorowe wzorki na talerzu, to zje... Gó... prawda.. Jak ktoś nie miał w domu takie rasowego niejadka, to nie uwierzy. Problemy w tym temacie zaczęły się u mnie właśnie w momencie gdy zaczął raczkować i chodzić. Nie było nigdy siedzenia w foteliku. I teraz mam małą córeczkę i sprawa wygląda podobnie- w ogóle nie chce siedzieć...
    Tak więc nie pomogę, nie doradzę, ale Cię pocieszę, że nie jesteś sama. Zdarzają się takie dzieci i już... Spróbuj po prostu się nie przejmować za bardzo. A już na pewno nie możesz się obwiniać! Próbuj różnych różnistych rodzajów i konsystencji dań- u nas np. w życiu nie było mowy o kaszce, ale ugotowana marchewka do rączki czasem zadziałała. Bądź spokojna i staraj się też nie wprowadzać nerwowej atmosfery wokół jedzenia. To trzeba przeczekać, choć trudno powiedzieć kiedy to się skończy...
    Życzę Ci cierpliwości, powodzenia i spokoju zwłaszcza.
  • gia2012 27.11.14, 22:41
    Mój synek (2 lata i 3 mce) waży 11 kg. Od wakacji waga nie drgnęła. Spadł z 10 na 3 centyl. Zrobiłam morfologię - wyniki w normie. Synek jest bardzo wybiórczy w jedzeniu. Poza tym rozwija się świetnie, jest wesoły i chętny do zabawy.
  • gia2012 27.11.14, 22:43
    Przez ostatni rok spadł na siatce centylowej.
  • joann.a.89 15.12.15, 15:45
    Mój synek bardzo długo był wybredny i nie chciał jeść ;( strasznie się martwiłam i stawałam na głowie żeby tylko go zachęcic do jedzenia. naszczęście po 3 latach, kiedy zaczął chodzić do przedszkola i widział jak inne dzieci jedzą też zaczął jeść! czasami kochane trzeba to przeczekać ;)
  • rybawwodzie2211 05.06.16, 10:27
    Łatwym sposobem na zachęcenie dziecka, aby zaczęło jeść jest ograniczenie mu jakiejś przyjemności np. oglądania bajek. Można wytłumaczyć dziecku, że będzie mógł obejrzeć dzisiaj bajkę jeśli zje przynajmniej obiad. Jeśli nie zje obiadu trzeba być konsekwentnym i nie dopuścić do tego by obejrzał daną bajkę. Wytłumaczyć mu dlaczego tak się stało. Trzeba również tą zasadę wprowadzić nie tylko na jeden dzień, ale aż do momentu gdy dziecko samo zauważy, że nie może Panią manipulować i zacznie jeść. Trzeba być tutaj bardzo stanowczym, gdyż po pewnym czasie dziecko zacznie jeść przynajmniej obiady. Warto zastanowić się też, czy dziecko jest takim niejadkiem bo np. jedzenie może być za bardzo pikantne, zbyt mocno przyprawione. Trzeba zauważyć co dziecko je chętniej a z czym ma większy problem aby to zjeść. Może trzeba zacząć też wprowadzać stopniowo te jedzenie, które je bardzo niechętnie do tego, które lubi.
  • lumierin 11.10.16, 16:56
    rybawwodzie2211 - większej głupoty naprawdę dawno nie czytałam. Jak można pchać w dzieciaka więcej niż on potrzebuje pod groźbą kary, ręce opadają - nie dziwne ze potem may dzieci z zaburzeniami i otyłe...
  • r.emik 28.10.16, 15:20
    Spokojnie, śmierć głodowa jest ciężka, sam sobie tego nie zrobi ;) Je tyle, ile potrzebuje. Ciesz się, że nie ma problemów z nadwagą. Dopóki badania ma dobre, nie widzę powodów do poczucia winy. Wyluzuj, mama :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.