Nie baliśmy się, bo to była ta "holenderska cholera" na którą chorowaliśmy tu
przez pierwsze pół roku. Czego Wam nie życzę... My już zahartowani ;-)
Iruś zdrowiutki, energii vol, mama szczęśliwie wraca do zdrowia. Będę więc na
tym spotkaniu na pewno :-)
Mysza
--
Eindhoven i okolice