Moja interpretacja (a warsztaty coraz trudniejsze)
1) Co takiego wtedy zwiedzi³a Canada? –
as mieczy, 9 pucharów, ¦wiat
2) Jak to wygl±da³o? –
rycerz mieczy, Ko³o fortuny
3) Jak tam by³o? –
2 mieczy
4) W jakim towarzystwie przebiega³a ta wycieczka? –
6 denarów, 7 denarów
5) Wizyta w tym miejscu sk³ada³a siê z 3 etapów:
a)
G³upiec, 10 denarów
b)
4 pucharów, Wie¿a
c)
6 bu³aw, 2 pucharów
1) My¶lê, ¿e mog³o to byæ miejsce zupe³nie nowe, przestrzeñ wcze¶niej nieodkryta przez Canadê. Co¶ co rz±dzi siê swymi prawami, gdzie panuj± nieco inne zwyczaje, rytm. Cieszy siê to dobr± koniunktur±, przynosi zyski. My¶lê, ¿e nie chodzi tu jedynie o sukces materialny, ¿e owo miejsce ma do zaproponowania zupe³nie nowe doznania, spojrzenie na ¶wiat, ¿e mo¿e w swych go¶ciach obudziæ nieznane do tej pory emocje. To trochê jak powrót do marzeñ, do dzieciñstwa. Jednak tak¿e intelekt od razu w zderzeniu z tym miejsce jest pobudzany.
2) My¶lê, ¿e bardzo dzia³a na wyobra¼niê, pobudza, niepokoi. To tak¿e specyficzny obiekt, co¶ co sk³ania do wyra¿enia opinii, nie mo¿na pozostaæ na to obojêtnym. Niektórych mo¿e bulwersowaæ, albo uraziæ ich poczucie estetyki, ich zwyczaje. Skojarzy³o mi siê, ¿e mog³a to byæ prezentacja jakiej¶ broni, narzêdzi walki, albo tortur wrêcz, mo¿e rzut oka na jaki¶ zamek, który spowija krwawa tajemnica. Jest to tak¿e co¶ co mo¿e byæ zbudowane na planie ko³a, co przesz³o wiele zawirowañ, renowacji etc. Mo¿e to byæ co¶ naznaczone zêbem czasu.
3) My¶lê, ¿e wcale nie by³o to tak przyjemne, ¿e Canada mog³a na wiele rzeczy odwracaæ wzrok, ¿e pewnych rzeczy nie chcia³a zauwa¿yæ. Na pewno sk³oni³o j± to do wielu przemy¶leñ i wraca do tego miejsca w swojej g³owie. Odbiera³a tam sprzeczne sygna³y i s±dzê, ¿e by³a zaskoczona bo inn± mia³a wizjê tego miejsca.
4) Móg³ towarzyszyæ jej kto¶ op³acony, kto¶ na kszta³t przewodnika. Jaki¶ opiekun, ale tak¿e byæ mo¿e fundator, artysta albo pomys³odawca tego miejsca. My¶lê te¿, ¿e w czasie w którym by³a tam Canada, znajdowali siê ludzie tam zatrudnieni.
5) I etap – ka¿dy jest podekscytowany, pobudzony, jeszcze zupe³nie nie wie czego siê spodziewaæ, idzie „w ciemno” w ramiona przygody, s±dzê te¿ ¿e na tym etapie mog³o doj¶æ do jakiego¶ ugoszczenia, zwiedzania, my¶lê tak¿e ¿e tu nast±pi³o co¶ w rodzaju poznania gospodarzy miejsca.
II etap – przesyt, bardzo du¿o bod¼ców, Canada zyskuje zupe³nie nowy obraz tego miejsca, my¶lê jednak, ¿e ma ju¿ dosyæ wra¿eñ, mo¿e te¿ nastêpuje ju¿ zamkniêcie samego obiektu i musi go opu¶ciæ.
III etap – wyj¶cie pe³ne zadowolenia, my¶lê, ¿e mo¿e towarzyszyæ temu rado¶æ, ¿e dotrwa³o siê do koñca, po wszystkim nastêpuje bardzo mi³y czas oddania siê relacjom towarzyskim, mo¿e jaka¶ kolacja, wymiana kontaktów etc.
No nie wiem czy uda mi siê posk³adaæ te informacje w spójn± ca³o¶æ.
My¶lê, ¿e mog³o to byæ jakie¶ miejsce wznios³e o specyficznych zasadach. Kojarzy mi siê z jakim¶ opactwem, klasztorem, albo te¿ z jakim¶ gospodarstwem w którym odtwarza siê stare zwyczaje. Mo¿e tak jak ju¿ wymieni³am jaki¶ nawiedzony zamek czy pokaz niepokoj±cych przedmiotów.