To była bardzo fajna wycieczka. Pojechałam wtedy odwiedzić moich bliskich na Śląsku. Postanowiłyśmy z moją mamą, że zorganizujemy sobie rodzinny wypad do… muzeum. W pierwszej chwili jakoś nikt nie wydawał się zachwycony naszym pomysłem, ale kiedy wyjaśniłyśmy, że chodzi o muzeum piwa i o zwiedzanie browaru w Tychach, to od razu towarzystwo zapaliło się do naszego projektu. Wybraliśmy się tam w sześć osób. Było bardzo fajnie, nigdy wcześniej nie widziałam browaru od środka i nawet nie przypuszczałam, że mogłoby mi się jego zwiedzanie tak spodobać (tym bardziej, że ja niepijąca jestem). Sam browar jest duży, składa się on z dwóch części rozdzielonych ulicą: starej, z zabytkowymi ceglanymi budynkami oraz z nowoczesnych, całkowicie zautomatyzowanych hal przemysłowych. Wszystko jest pięknie utrzymane, czyściutkie, otoczone wypielęgnowaną zielenią. Oprócz budynków, rzucają się tam w oczy ogromne, pionowe cylindryczne zbiorniki-cysterny wykonane z metalu. Browar zwiedza się w małych, kilkunastoosobowych grupkach z przewodnikiem. Nam trafił się bardzo fajny gościu dowcipnie opowiadający wszystko śląską gwarą. Jedynym mankamentem tego miejsca są niezbyt przyjemne zapachy w miejscu, gdzie piwo fermentuje.
A te trzy etapy wycieczki po browarze to:
1 – część historyczna, czyli oglądanie muzealnych eksponatów dotyczących browarnictwa zgromadzonych w zabytkowym kościele ewangelickim przetransformowanym na muzeum oraz projekcja kostiumowego filmu w technice 3D (dają specjalne okulary) opowiadającego o historii browaru w Tychach.
2 – zwiedzanie samego browaru począwszy od starszych budynków, a skończywszy na ultranowoczesnych halach, gdzie rozlewane jest piwo do butelek. Do budynków wchodzi się do środka i oglądając maszyny i ludzi przy pracy słucha się opowieści przewodnika, który opisuje poszczególne etapy ważenia piwa.
3 – najważniejsza atrakcja w programie wycieczki, czyli degustacja gotowego wyrobu w browarowym pubie. Tu chyba za wiele opisywać nie trzeba, bo chyba każdy wie jak to wygląda

: lada, za ladą barman nalewający piwo do szklanek i stoliki, przy których się degustuje oraz odpoczywa po dosyć długim łażeniu i dzieli wrażeniami z wycieczki. Ja wprawdzie nie degustowałam i oddałam moją porcję do podziału rodzince, (zresztą ktoś musiał potem to towarzystwo odwieźć samochodem), ale wszyscy zapewniali, że piwo było wyśmienite.
Całe takie zwiedzanie trwa około 2,5 godziny i jest za darmo (degustacja też, to znaczy w jej ramach dostaje się po jednej dużej, 0,5l szklance piwa na łebka). Trzeba jedynie wcześniej się zapisać telefonicznie, bo ilość miejsc w każdej turze zwiedzających jest ograniczona.
Poniżej podaję linka do ich strony internetowej, na której można pooglądać zdjęcia i zwiedzić browar wirtualnie:
www.tyskiemuzeumpiwowarstwa.pl/informacje-ogolne.html