Dzięki za omówienie kart.
Muszę przyznać, że osoba z którą się procesują wychodziła mi w kartach jako
postać wyjątkowo paskudna. Właśnie ktoś taki kto idzie po trupach do celu i nie
zawaha się przed najgorszym. Bałam się jednak pisać aż nazbyt dosadnie, bo też
jakieś rodzinne powiązania mi wychodziły.
No ale jak czytam sobie tę opowieść, to faktycznie te najgorsze słowa się cisną
na usta.