Moja przyjaciółka, niech ma na imię Asia - młodsza ode mnie o 13 lat -
zaprosiła nas na chrzest swojego synka. Część nieoficjalna, na którą
byliśmy zaproszeni, odbyła się w lokalu, w mieście w którym mieszkają jej
rodzice. Był oczywiście i tort, i prezenty.
Ona sama na stałe wraz z mężem i dzieckiem mieszka w Windsorze w Anglii.
Poznałam Asię dzięki mojej, już nie żyjącej, przyjaciółce ponad 10 lat temu.
Wtedy kładłam jej karty na wyjazd do Anglii. W tamtym czasie wyjazd do pracy był
dość ryzykowny. Jeszcze nie byliśmy w UE i można było na starcie nie zostać
przepuszczonym przez granicę. Od tego czasu zawsze, kiedy jest w Polsce,
spotykamy się. A gdy wyszła za mąż, za Anglika, nasi mężowie bardzo sobie
przypadli do gustu i świetnie się bawią gdy my plotkujemy. Mój mąż nie zna
angielskiego, a mąż Asi nie zna polskiego (sic!).
Dziwne w tej przyjaźni jest to, że różnica wieku jest niezauważana również w
stosunkach z naszymi córkami. Można powiedzieć, że Asia jest takim łącznikiem
pokoleniowym. Ma świetny kontakt z moimi córkami które liczą się z jej zdaniem i
opinią. Dodatkowo wnosi powiew świeżości i młodzieńczego spojrzenia w moje
życie. Ona z kolei korzysta z moich doświadczeń i czasami wróżb. Gdy się
spotykamy na ogół nie możemy się nagadać tyle przecież spraw i wydarzeń jest do
przeanalizowania i omówienia.
Na chrzciny z Windsoru przyjechali rodzice męża Asi, jego siostra oraz jej
córki. Pierwszy raz byli w Polsce i co ważnenikt z nich nie zna języka
polskiego. Matka męża Asi pochodzi z Meksyku a ojciec ze Szwajcarii. W
związku z tym, że obecna na chrzcinach rodzina Asi i znajomi to wyłącznie
Polacy, w większości nie znający angielskiego, nieustannie ktoś kogoś musiał
tłumaczyć i pośredniczyć w komunikacji. Dodatkowa rzecz, która wyróżniała
tę imprezę od innych, były tańce. Mąż Asi świetnie tańczy - kiedyś nawet tańczył
zawodowo, jednak kontuzja uniemożliwiła mu karierę taneczną. Na imprezie
specjalnie zatańczył swój ulubiony układ. Prawie wszyscy goście dali się ponieść
muzyce i tańczyli. Bawiliśmy się świetnie a mały został ochrzczony Małym
Buddą z racji tego, że wizualnie jest do niego trochę podobny, dodatkowo jest
bardzo poważny i grzeczny jak na swoje 4 miesiące i przy tym ma bardzo dostojną
minę. To była bardzo miła i udana impreza.
Pogrubiłam te informacje na których najbardziej mi zależało zadając pytanie i
które oceniałam najwyżej.
Mała refleksja:
Zadając to pytanie byłam bardzo ciekawa jak karty pokażą dwujęzyczne towarzystwo
na imprezie. Zwróciło moją uwagę pojawienie się dużej ilości mieczy, a
szczególnie połączenie u MamkiJuli Królowej mieczy z Kochankami wydaje mi się
dobrym sposobem kart na przekazanie tej informacji oraz u Dobemy 2 denarów a
Canady As mieczy. Pomyślałam, że Księżyc też mógłby pokazać tłumaczenia - świeci
przecież odbitym blaskiem.
Nie wiem dlaczego tak mało kielichów się pokazało? Czy może dlatego, że wszyscy
pili z umiarem? W ogóle mało kart zabawowych. Liczyłam, że pokaże się III i X
kielichów. Natomiast nie zawiodłam się na Słońcu i Głupcu.