Re: Warzsztat 111 - impreza
Hmm, trochę mało imprezowe karty (Miecze i Buławy) mi wyszły. No ale
zobaczymy.
... To fakt.
Już samo określenie z jakiej okazji odbyła się ta impreza nastręcza pewne
trudności. No bo karta 7 Buław mówi o obronie, o walce z przeciwnościami i o
aktywnym stawianiu czemuś czoła. Ale żeby z tego powodu organizować imprezę i
zapraszać gości? Trochę to dziwne. Chociaż zdarza się przecież, że ktoś
świętuje np. wygranie sprawy sądowej albo cieszy się z osiągnięcia
jakiegoś sukcesu, do którego droga nie była prosta.
... Trochę naciągając interpretację mogę powiedzieć, że rzeczywiście droga do
narodzin synka nie była prosta. Asia długo się zastanawiała jaki moment w jej
pracy zawodowej będzie tym najwłaściwszym na przerwę na macierzyństwo. Jest
menedżerem i kocha być we wszystkim perfekcyjna.
Jeszcze jedno wydaje mi się tu dosyć zaskakujące: te 3 Miecze obrazujące
relacje między Olgą, a osobą, która zaprosiła ją na tę imprezę. Wygląda to
trochę tak, jakby nie było to zaproszenie płynące ze szczerego serca, ale
bardziej dlatego, bo trzeba było zaprosić, albo bo nie można było pójścia tam
odmówić, albo trzeba dotrzymać danej kiedyś obietnicy. Na imprezy z reguły
zaprasza się osoby spokrewnione, albo w jakiś inny sposób bliskie, a tu taka
niespodzianka, bo karta ta raczej o bliskości nie mówi. To znaczy, może i kiedyś
bliskość pomiędzy Olgą i tą osobą była, ale teraz już jej nie ma. Może to po
prostu jakaś stara znajomość, która już obecnie nie jest tak intensywna
jak kiedyś, może teraz te kontakty się urwały i zostały odnowione trochę
bardziej z obowiązku lub z jakiegoś innego, „rozumowego” powodu, a nie z
potrzeby serca.
... Canado, kiedyś prowadziłaś warsztat pytając o wycieczkę do Zakładów Tyskich.
Pamiętam wtedy wyszła mi III mieczy na ostatni etap tej podróży i
zinterpretowałam ją jakoś też negatywnie. Potem się okazało, że były to miłe i
sympatyczne pogawędki przy piwku. Ta wiedza z wtedy przydała mi się bardzo
szybko przy jakiejś innej okazji, bo moja interpretacja okazała się trafna.
Wtedy zrozumiałam, że ta karta może oznaczać po prostu rozmowy, analizy, porady,
konstruktywną krytykę, wymianę myśli, czy doświadczeń etc. W tym wypadku myślę,
że karta ta mogła pokazać, że właśnie taki jest głównie charakter naszej
znajomości. Ale to są Twoje karty i możesz je oczywiście czuć zupełnie inaczej.
Ta znajomość jest od początku dość nietypowa. Spotykamy się tylko podczas jej
wizyt w Polsce lub naszych w Anglii, czyli najwyżej parę razy w roku.
Olga i ta osoba bardziej muszą być ze sobą w relacji, niż tego naprawdę chcą.
Mogą mieć w stosunku do siebie jakieś pretensje, czy żale albo urazy. Albo też
są powiązane ze sobą przez osobę trzecią, np. mają wspólnego wroga, czy też
wspólny cel do osiągnięcia, lecz poza tym nie łączą ich żadne większe uczucia.
... No, nie. Przeciwnie. Z jakiś irracjonalnych powodów jesteśmy sobie bardzo
bliskie. Nie mamy wspólnych wrogów, raczej się wymieniamy spostrzeżeniami,
doświadczeniami. Każda z nas patrzy przecież na życie zupełnie z innej
perspektywy wziąwszy pod uwagę choćby wiek i kraj w którym żyjemy. Raczej się
uzupełniamy i wspieramy wzajemnie. Łączy nas przede wszystkim podobna wrażliwość.
Osoba, która Olgę zaprosiła ewidentnie się z czegoś cieszy (XIX
Słońce),
... O, TAK! bardzo pragnęła mieć już dziecko.
Olga w jej towarzystwie czuje się trochę niepewnie (Paź Mieczy). Obydwie te
karty mogą również symbolizować dzieciństwo, może więc ta osoba jest dawnym
znajomym Olgi (z młodości, ze szkolnych lat), albo coś łączyło kiedyś rodziców
Olgi i tej osoby, ale nie łączy to ich samych bezpośrednio. Tak sobie myślę, że
może tą osobą jest przyrodni brat lub siostra Olgi, z którą nie utrzymywała ona
kontaktów lub też ex-małżonek samej Olgi lub kogoś z jej rodziny. Relacja
pomiędzy nimi jest bardziej służbowa, czy powiązana z nauką albo pracą a nie
uczuciowa. Kiedyś mogły one nawzajem darzyć się uczuciem, ale teraz ta relacja
jest dosyć skomplikowana. Jeśli faktyczne powodem zorganizowania tej imprezy
było wygranie jakiejś dosyć trudnej sprawy, to rzeczywiście Olgę i osobę, która
ją zaprosiła może łączyć dług wdzięczności. Ale cały czas mam wrażenie, że są
one połączone ze sobą trochę wbrew własnej woli, połączyło ich wspólne zadanie
do wykonania, jakiś wyższy, nadrzędny cel, lub musiały się dla siebie nawzajem
poświęcać.
... Raczej nie.
A co odróżniało tę imprezę od innych, podobnych (Królowa Kielichów, 10 Buław,
As Mieczy)? Może to, że w stosunku do przygotowań, do włożonego wysiłku w jej
zorganizowanie trwała ona trochę za krótko. Podejrzewam, że mogły na to
wpłynąć niekorzystne warunki atmosferyczne, czy jakieś inne zewnętrzne
okoliczności, np. nagła informacja, która przeszkodziła w doprowadzeniu jej
do końca tak jak to było planowane.
... Rzeczywiście dla nas trwała trochę za krótko. Mąż przyjechał prosto z pracy
i wcześnie rano musiał wracać na budowę (splot różnych okoliczności - normalnie
tak nie jest). Musieliśmy wyjść wcześniej choć wcale nam się nie chciało
wyjeżdżać. A pogoda swoją droga była fatalna. Cały czas padało.
Impreza ta zaczęła się miło i przyjemnie (Królowa Kielichów), lecz później
utrzymanie tego dobrego nastroju okupione było dużym wysiłkiem (10 Buław), a i
tak pożegnanie się wszystkich było dosyć szybkie i chłodne (As Mieczy).
... Na początku nie było wiadomo, ze ważni goście się spóźnią. Mieszkali w
hotelu. Dopiero w kościele się okazało, że jest problem. Rzeczywiście to był
nieprzyjemny zgrzyt. Asia była zła na teściów, ale starała się robić dobrą minę.
Zwłaszcza, że spóźnili się bez ważnego powodu. Ot, tak.
Generalnie impreza ta była trochę męcząca i wymagała wielu przygotowań.
... Zapewne dla perfekcyjnej Asi tak.
Myślę, że może te przygotowania były robione „na wyrost”, to znaczy wcześniej
nie wiedziano wszystkiego do końca i organizatorzy nie byli pewni, czy impreza
ta dojdzie do skutku. Dużo się przy tej imprezie napracowano, myślę, że
przyświecała jej jakaś nadrzędna idea, jakiś cel. Ta impreza była w jakimś
sensie imprezą tematyczną, gdzie wykonano dużo pracy i narażono się na
niewygody, aby podporządkować się jej tematowi przewodniemu i niesionemu
przesłaniu. Reszta mniej się liczyła. A może to jakaś akcja charytatywna, czy
coś w tym rodzaju?
... Pewne kosztowała a dodatkowo organizacyjnie było trudniej, bo odległość oraz
bariery językowe nie ułatwiały zadania. W zorganizowaniu bardzo pomogło
zaangażowanie rodziny Asi.