Historia jest trochę niesamowita. Trochę jak z gangsterskiego filmu. Wracaliśmy
z działki(mój mąż, córeczka i ja) Było popołudnie, piękna pogoda. Na terasie jak
zwykle nudy, więc nawet nie zwracałam uwagi co się dzieje dookoła. Raptem,
patrzę a tu jakaś furgonetka zajeżdża nam drogę, najnormalniej spycha nas z
trasy.Trochę się przestraszyłam, a po chwili zamarłam. Kierowca furgonetki
wymachuje nam jakąś metalową sprężyną. Pech chciał, że były akurat światła. Z
furgonetki wypadło kilku facetów i dopadło do naszego auta. Tą sprężyną wybili
boczną szybę I zaczęli wyzywać mojego męża.oskarżali go, że nie dal im
sięwyprzedzić.
Zadzwoniliśmy na policję i już później zdająć relacje policji przez telefon
jechaliśmy za nimi.W końcu policja ich złapała i resztę dnia wszyscy spdziliśmy
na komisariacie.Byłam spanikowana, przerażona, bałam się o dziecko i męża.
Myslałam naprawdę, że facet oszalał i zaraz nas pozabija. W dodatku nikt z
innych kierowców nie zareagował. Sprawa skończyła się w sądzie,ale do dziś nie
odzyskalismy pieniędzy za szybę. Tamten kierowca dostał wyrok w zawieszeniu.
Dziś już myślę o tym spokojnie i cieszę się, że wszystko w sumie dobrze się
skończyło.
Jestem pod wrażeniem Waszych interpretacji.


Wszyscy byliście bardzo blisko.
Jak zwykle będę miała problem z wybraniem zwycięzcy.