Elfik wracała z działki inną drogą niż dotychczas. Byc moze wcześniej
> już widziała tą drogę, a byc może zauważyła ją tego samego dnia.
Zmieniliśmy trasę, ale dopiero po zdarzeniu. Przed zdarzeniem jechaliśmy
normalnie.
>
> Pojawiło się dziecko lub nastolatek prosząc o pieniądze. Myślę, ze to
> nie była zwykła prośba a raczej coś w rodzaju
napadu.
O tak. Można nazwać to napadem, ale nie chodziło o pieniądze.
Niby
> dobrowolnie oddała portfel/pieniądze, ale w jakiś sposób została do
> tego zmuszona i nie miała wyjścia. Osoby jej towarzyszące wpadły w
> panikę. Może uciekli w rózne strony.
Nie. Mąż nie stracił głowy, a dziecko o dziwo przespało całą tą przygodę.
> Elfik była przerażona już po wydarzeniu,
Bardzo się bałam, to prawda.
. Została wezwana policja - ktoś w mundurze ewidentnie brał
> udział już po wszystkim.
Tak, wezwaliśmy policję.
No i chyba naraziła się na ostre słowa męża
> (coś w rodzaju "a nie mówiłem?!"). Myślę, że nie udało się ani
> odzyskac pieniedzy, ani nie złapano sprawcy.
Z
łapali sprawcę, ale do dziś nie odzyskaliśmy pieniędzy za szybę.
> Przez resztę dnia Elfik siedziała jak mysz pod miotłą wyrzucając
> sobie lekkomyślnosc. Było jej smutno.
Tak było mi smutno i byłam przerażona tym wszystkim.
> Teraz, po czasie, jest zdania, że trzeba było słuchac grupy/innych i
> iśc tędy co zazwyczaj i nie wychylac się. Proszących o zapomogę na
> ulicy zbywa i nikomu już nic nie daje. Nawet nie zawaha się - nie
> otwiera nawet zamka od torebki.
Nie. Teraz emocje opadły, nawet jeżdżąc na działkę coraz mniej myślę o tym
wydarzeniu.
Mieczyku, fajna interpretacja
Dużo trafień.
>