Tak na pierwszy rzut oka po spojrzeniu na te karty to aż chciałoby się powiedzi
> eć, że Mały Elf spotkała wtedy kogoś, w kim się zakochała. Tyle, że w którymś z
> poprzednich warsztatów Mały Elf pisała o swoim mężu i dzieciach, więc wersja r
> omansowej przygody podczas powrotu z działki raczej odpada. No, chociaż nigdy n
> ic nie wiadomo…
No nigdy nic nie wiadomo, ale nic takiego niestety nie miało wówczas
miejsca.
> W każdym razie te karty wydają mi się takie mocno „rodzinne”, myślę
> więc, że sprawa była w jakiś sposób powiązana albo z bliskimi Małemu Elfowi os
> obami albo z jej domem.
No tak, moja cała, mała rodzinka była wtedy w samochodzie.
> Ale do rzeczy. Wydarzenie to nie wygląda aby było jakoś specjalnie katastroficz
> ne, lecz myślę, że spowodowało u Małego Elfa napływ emocji i uczuć. Samo wydarz
> enie wydaje się być dosyć spokojne (6 Kielichów), może było to spotkanie jakieg
> oś dawnego znajomego, albo coś, czemu towarzyszyło uczucie „deja vu”
> ; czy też wrażenie powrotu do źródeł. Mogło być to również spotkanie na swojej
> drodze kogoś w potrzebie, kogo trzeba było otoczyć opieką i mógł być to zarówno
> człowiek, jak i zwierzątko czy roślina. Towarzyszyło temu obudzenie dawnych tę
> sknot, wspomnień lub po prostu chęć niesienia pomocy.
No nie do końca. Myślę,że karty pokazały właśnie emocje, które były wtedy
niezwykle silne.Samo wydarzenie nie było ani przyjemne ani spokojne. I to my
właściwie potrzebowaliśmy pomocy.
> Przebieg tego wydarzenia: wszystko zaczęło się od „porywu serca” (R
> ycerz Kielichów), na początku wydarzenia rozwijały się szybko, może pod wpływem
> współczucia czy też nagłego pragnienia. Jeśli Mały Elf była poproszona przez k
> ogoś o udzielenie pomocy, to zrobiła to bez zastanowienia i bez myślenia o czym
> kolwiek innym.
Mam wrażenie, że to tamten człowiek działał pod wpływem impulsu, bez
zastanowienia.
Ale okazało się, że sprawa wymaga trochę więcej wysiłku i wcale
> nie jest taka prosta, jak mogłoby się najpierw wydawać (10 Buław). Wygląda to t
> ak, jakby trzeba było tego kogoś będącego w potrzebie gdzieś przetransportować,
> przewieźć w jakieś bezpieczne miejsce lub jakąś sprawę sfinalizować poprzez za
> branie czegoś/kogoś do domu. Okazało się to dosyć męczące, tym bardziej, że moż
> e przydałaby się wtedy jeszcze jedna dodatkowa osoba, a jej akurat pod ręką nie
> było.
Właściwie to nas należało przetransportować do domu. Moja córeczka miała
wtedy 8 miesięcy, a mąż musiał zeznawać do późna, byłyśmy zmęczone I marzyłyśmy
o zaciszu domowym.
Jednak udało się tę sprawę w końcu doprowadzić do finału (10 Denarów), n
> a koniec członkowie rodziny Małego Elfa wykazali sporo zrozumienia dla sytuacji
> i życzliwie pospieszyli na pomoc. Myślę, że Mały Elf mogła się wtedy trochę sp
> óźnić ze swoim powrotem do domu i pomimo swych obaw (7 Mieczy) została ciepło p
> rzyjęty przez domowników.
Nikt na nas nie czekał, ale szczęsliwie wróciliśmy do domu.
> Dzień zakończyła ona w domu (XXI Świat) siedząc i podejmując jakieś decyzje alb
> o pilnując czegoś, obserwując co z tego wyniknie i czekając na dalszy rozwój wy
> padków. Może trzeba było coś wyjaśnić, zrozumieć lub chociażby sobie wszystko p
> rzemyśleć i poukładać wewnątrz siebie robiąc plan na najbliższą przyszłość. W d
> omu również mógł pojawić się gość, na którego przybycie należało trochę zmienić
> ustalony porządek i coś przeorganizować.
No tak, pojawili się teściowie służący dobrą radą I wsparciem.
Dalsze konsekwencje tego wydarzenia (
> Królowa Kielichów) to uzyskanie wdzięczności osoby, której udało się pomóc i zd
> obycie nowego przyjaciela w tej osobie. Mały Elf poczuła się dobrze, została do
> ceniona, obdarzona uczuciem. Uzyskała ona wrażenie, że jest u siebie na swoim m
> iejscu i ze wszystko wokół niej układa się harmonijnie oraz zgodnie z jej oczek
> iwaniami.
To, nie.
> Mały Elf i jej emocje towarzyszące temu wydarzeniu (7 Mieczy) – chciała o
> na wtedy, zapanować nad sytuacją i znalazła dobre rozwiązanie, dobry sposób na
> szybkie wyjście z kłopotu. Może też uległa trochę jakimś pokusom i obawiała się
> , aby nikt nie odkrył, jakie były wtedy jej prawdziwe pobudki. Podejrzewam też,
> że (być może) w dobrzej wierze Mały Elf musiała uciec się wtedy do jakiegoś ma
> łego kłamstewka i nie była pewna, czy wszystko się uda po jej myśli. Mogła też
> wtedy ona cos udawać, zastosować drobny wybieg lub chciała coś ukryć (np. przed
> mężem???) i nie była do końca pewna, czy sprawa się nie wyda. Była ona trochę
> zdenerwowana, nie chciała dać poznać po sobie, że na czymś jej bardzo zależy, m
> oże też coś ciut podkolorowała albo przedstawiła sytuację w nie do końca zgodny
> m z prawdą świetle i nie chciała aby inni się domyślili jak było naprawdę.
Nie, nic nie ukrywałam I nie podkolorowywałam sytuacji.
> Teraz ocenia ona to wszystko z dużo większym spokojem (IV Cesarz), bo wie, że
> postępowała wtedy słusznie. Obecnie potrafi spojrzeć na tamte wydarzenia z dyst
> ansem, rzeczowo i bez emocji.
Tak. Podchodzę teraz do tego właściwe bez emocji.
> Towarzyszyła jej wtedy dosyć młoda osoba/osoby (4 Buław) – może były z ni
> ą jej dzieci, rodzeństwo lub kuzynka albo dobra koleżanka, chociaż bardziej sta
> wiałabym jednak na kogoś z domowników lub rodziny (4 Buław często potrafi symbo
> lizować dom i jego mieszkańców, z którymi mile spędza się czas, ewentualnie to
> ktoś z bliskich sąsiadów).
Brawo. To byli sami moi domownicy.
> No i tak zastanawiam się, co wtedy mogło się wydarzyć. Możliwe, że osobie, któr
> a wtedy towarzyszyła Małemu Elfowi trzeba było pospieszyć z pomocą i trzeba ją
> było wziąć do siebie na trochę „na przechowanie”. Cały czas też mi
> się kojarzy, że do Małego Elfa mogło się wtedy przyplątać jakieś zwierzątko (be
> zdomny pies, czy kot), które ona przygarnęła. Początkowo miałam jeszcze koncepc
> ję dotyczącą znalezienia potencjalnego domu (lub dobrego terenu pod jego budowę
> ), ale jakoś mi ta koncepcja mocno naciągana się wydaje w stosunku do całości r
> ozkładu.
Tu,[b] niestety nic się nie zgadza.

[/b]
Canado, Twoje karty chyba skupiły się ogólnie na stronie uczuciowej sytuacji.
Ale interpretacja piękna i niezwykle obszerna
(ja niestety nie potrafię tak
pisać
, moje interpretacje zawsze są konkretne i skrótowe)