ydaje mi się, że podróżowałaś samochodem i byłaś kierowcą tego pojazdu. Pasuje
> mi tutaj również rower choć mniej.
Jechaliśmy samochodem,ale nie byłam kierowcą.
Byłaś wtedy bardzo skupiona i skoncentrowan
> a. Prowadzenie tego pojazdu wymagało nieustannej czujności i pilnowania swojego
> pasa/chodnika/mienia. Nie można było swobodnie tego robić, bo w otoczeniu były
> pewne ograniczenia.
> Podróż została zakończona przed dotarciem do celu. Trzeba było komuś pomóc, kto
> niespodziewanie znalazł się na trasie. Podjęliście więc stosowne decyzje.
Tak były ograniczenia, niespodziewanie tamten samochód zaczął nas spychać.
Mąż podjął stosowne decyzje, ja byłam w totalnym szoku.
> Wydarzenie miało spokojny przebieg, jednak nie pozostawiono Ci wyboru. Trzeba b
> yło się podporządkować i dostosować.
Nie, spokojnie zupełnie nie było.
> Trzeba było podjąć się rozwiązania tego problemu w mało pokojowy sposób, ubiega
> jąc się do sztuczek i kombinacji. Myślę, że trzeba było coś zostawić na trasie,
> może nawet porzucić. Później byliście wzywani gdzieś do wyjaśnienia zdarzenia
> albo musieliście jeździć coś swojego odebrać.
Tak zeznawaliśmy kilka razy.
> Jechałaś z partnerem i/lub Twój samochód był pełen ludzi.
Tak z mężem i córką.
> Starałaś się zachować spokój i zapanować nad emocjami wiedząc, że w tej sytuacj
> i i tak nie zrobisz nic więcej.
> Dzisiaj myślisz o tym raczej analizując, wspominając, może zastanawiasz się jak
> można było zapobiec tej stracie, jednak bez większych emocji. Czujesz się troc
> hę oszukana choć wiesz, że czasu nie cofniesz.
Trochę oszukamna, w sumie tak I zdegustowana naszym polskim wymiarem
sprawiedliwości. Sprawca w sumie się wywinął.
> To raczej nie było miłe wydarzenie. Z punktu widzenia czasu oceniasz je dość kr
> ytycznie. Jednocześnie uważasz, że mieliście w tym wszystkim i tak bardzo dużo
> szczęścia. Mogło się skończyć dużo gorzej.
O tak. Mogłoby być gorzej. Kurcze, mógł nas pozabijać albo przynajmniej
poważnie uszkodzić.
Bardzo dobra interpretacja