Brakowało gazu.
Rodzice mieszkają na osiedlu, wokół którego jest 4 pasmowa obwodnica jako główna droga prowadząca do poszczególnych ulic. Latem zabrano się do remontu jednego pasu. Robotnicy tak zawzięcie kopali w ziemi, że przewiercili rurę wodociągową i hektolitry wody uszkodziły rury gazowe. Woda wdarła się to tych rur i gazownia natychmiast odcięła dopływ gazu. Lokalne media pisały: "Powodem odłączenia było zalanie sieci przez wodociągi" nic nie wspominając o błędzie ludzkim. Na forum naszego miasta świadkowie zdarzenia błyskawicznie rozpowszechnili tą informację wraz z przyczyną
Uszkodzenie rury wodociągowej spowodowało to (przeklejam z lokalnej gazety):
2009-07-28 00:01:00
W miniony wtorek doszło do dwóch poważnych awarii sieci wodociągowej w dzielnicy P.
Najpierw rozszczelnieniu uległa instalacja przy ul. Palisadowej, chwilę później do podobnegozdarzenia doszło przy ul. Kasztelańskiej.
- Przyczyną awarii było skorodowanie trójnika i przyłącza, przez które zaczęła przeciekać woda - wyjaśnia Piotr G., kierownik wydziału sieci wodociągowej. - Natychmiast przystąpiliśmy do naprawy i po kilku godzinach obie awarie zostały usunięte.
Takie wydarzenia to dla mieszkańców dzielnicy P. nie nowość. W tym roku dochodziło już do podobnych zdarzeń i wodę musieli czerpać z przyjeżdżających na osiedle beczkowozów.
To, co się jednak wydarzyło po naprawieniu wodociągu, zaskoczyło nawet najstarszych mieszkańców dzielnicy.
Okazało się bowiem, że w mieszkaniach przy ulicach: Fortecznej, Kasztelańskiej, Poselskiej, Senatorskiej i części Grodzkiej nie ma gazu.
- Dobrze, że mamy czajnik elektryczny, bo nie moglibyśmy nawet napić się herbaty - mówią Adrianna i Jacek G., lokatorzy z ulicy Senatorskiej w dzielnicy P.. - Dopiero w czwartek na klatkach schodowych pojawiły się informacje, że dostawa gazu została odcięta na czas nieokreślony. Musimy żywić się chińskimi zupkami, bo nie ma jak ugotować obiadu - skarżyli się mieszkańcy.
Pogotowie gazowe ustaliło, że gazu zabrakło przez nieszczelną instalację, która została zalana przez wodę z pękniętego wcześniej wodociągu. Odpompowanie wody z gazociągu było zajęciem czasochłonnym, dlatego unikano podania terminu usunięcia awarii.
- Usuwaliśmy awarię sukcesywnie, kolejnymi ulicami i budynkami - tłumaczy Piotr W., rzecznik prasowy Dolnośląskiej Spółki Gazowniczej. - Niestety, problemem okazał się sezon urlopowy. Trudno było dostać się do wielu mieszkań, aby odpowietrzyć instalację i sprawdzić jej szczelność. Dlatego usuwanie awarii było czasochłonne.
Awaria - sygnał ostrzegawczy
Zdarzenie z ub. tygodnia jest sygnałem ostrzegawczym problemu, przed którym mogą niebawem stanąć mieszkańcy największego i najmłodszego osiedla w W.. Instalację wodociągową i gazową układano tu na przełomie lat 70. i 80. Jest w dużo gorszym stanie niż instalacje poniemieckie ułożone w starej części miasta. Pracownicy wodociągów i zakładów gazowniczych podkreślają, że jeśli instalacje nie zostaną zmodernizowane, takich awarii będzie coraz więcej.
Artykuł jest z dn. 28.07, ale pierwsza awaria miała miejsce 21.07. Dziennikarze nic nie piszą o błędzie ludzkim, ale on był na 100%. Forumowicze-świadkowie często o tym pisali i nie ma podstaw im nie wierzyć.
Gazu nie było ponad tydzień. Gazownia nie była w stanie powiedzieć kiedy ostatecznie usunie awarię i popłynie gaz. Chodząc z psem na spacery widziałam pracujących robotników gazowni - na 3 zmiany - i oni udzielali mi informacji na bieżąco
Wody natomiast nie było chyba parę godzin, o ile dobrze pamiętam. Góra 1 dzień.
Moja reakcja była rzeczywiście umiarkowana

Na początku w ogóle nie było wiadomo dlaczego nie ma gazu. Czasem zdarzają się przerwy i nic nadzwyczajnego to nie oznaczało. Dopiero gdy weszłam na gazetowe forum mojego miasta, użytkownicy-świadkowie już zdążyli opisać wszystko. Do pogotowia technicznego gazowni nie dało rady się dodzwonić!

Ale życzliwi forumowicze przekazywali wiadomości - niektórym udało się uzyskać komentarz przez telefon. Prezes gazowni wydał oświadczenie dopiero na trzeci dzień i to dosyć mętne - stało się, nie wiadomo jak długo potrwa, liczymy na cierpliwość i wyrozumiałość.
Jako, że byłam wtedy jedyną babką w domu (mama była w Niemczech) i gotowałam dla rodziny, to zobowiązałam tatę i brata, żeby coś na prąd wymyślili. Po długich poszukiwaniach w piwnicy przynieśli taką turystyczną jednopalnikową maszynkę na prąd. I męczyłam się z nią tydzień
Dopiero brak mediów powoduje, że człowiek zaczyna doceniać luksus ich posiadania
Wasze karty dały mi do myślenia, a zwłaszcza Sprawiedliwość. Powtarzała się wiele razy. Mimo prób wyszukania głównego wykonawcy i ewentualnego podwykonawcy remontu drogi gminnej, nie mogłam znaleźć tego na stronie ZDiKu. Jest tylko komunikat o przetargu, lecz brak informacji o wygranej firmie. Dlaczego to piszę - Sprawiedliwość mówi mi, że może toczyć się sprawa sądowa między ZDiKiem a wykonawcą lub wykonawcą a wodociągami i gazownią.
Nie mam nikogo znajomego pracującego w tych instytucjach

a szkoda; wiele by wniosło to do warsztatów (jeśli już karty pokazały takie niuanse).
Chciałam również wkleić plan sytuacyjny obwodnicy, który znajduje się na stronie ZDiKu - ma on 52 MB!
Poza tym zainteresowałam się składem chemicznym gazu ziemnego

ponieważ w połączeniu z wodą mogło rzeczywiście istnieć zagrożenie wybuchem.
Świetnie poszło wszystkim mimo moich obaw o zbyt skomplikowaną zagadkę.
--
Po 30. coraz mniej "muszę", a więcej "chcę"