Rzecz, którą kupiłam 24 lipca to
samochód.
I muszę Wam powiedzieć, że jestem pod wrażeniem jak karty fajnie
opisały moje autko.
Nad jego kupnem zastanawiałam się około roku i w końcu się
zdecydowałam w lato, jako że najbardziej dokuczał mi brak
klimatyzacji w moim poprzednim samochodzie.
Auto to po długich poszukiwaniach kupiłam ostatecznie takie jakie
sobie wymarzyłam, tzn. kolor czarny metalik i z mniejszym silnikiem.
Pomagał mi w zakupie mój nie-mąż. Wspólnie wybieraliśmy model i
rodzaj samochodu.
Auto jest jak pisałam czarne metaliczne - karoseria, ale ma czerwone
wpadające w pomarańcz siedzenia i wiele metalowych dodatków.
Kształt – to wiadomo – wszyscy wiemy jak wygląda samochód.
Moje autko jest małe, kobiece i ma jedną wspaniałą rzecz, która
dodaje mu uroku. Ma guzik za pomocą którego w ciągu około 25 sekund
zmienia się w zupełnie inny samochód, a mianowicie kabriolet. I
dlatego właśnie guzika go kupiliśmy.
Dach jest chowany do bagażnika - wówczas jest mało przestrzeni
bagażowej, a tym samym mniej mogę spakować rzeczy. Jeżeli dach jest
zamknięty jak np. o tej porze roku to mam calutki bagażnik dla
siebie (piszę o tym bo Kita fajnie to opisała).
Poza tym, samochód jest stylizowany na sportowy, ma też dość dużo
koników mechanicznych pod maską, dzięki czemu można szybko jeździć,
a że ja mam ciężką nogę, to dodatkowy plus jak dla mnie
W samochodzie tym dosłownie się zakochałam! Nie mam potrzeby jeździć
nim na co dzień, przez co jestem bardzo nieszczęśliwa

Korzystam z
niego jeżeli moja druga połowa wyjeżdza w delegację, bądź jadę do
rodziny, bądź na zakupy lub do lekarza, lub poprostu mam ochotę go
odpalić i sama pojechać do pracy. Ale nie jest on moim podstawowym
środkiem, dzięki któremu właśnie dojeżdzam do pracy.
Jakby coć było nie jasne to pytajcie, ale mam nadzieję, ze
wysłowiłam się dobrze
No to chyba tyle!
Dziękuje wszystkim za udział