Rozwiązanie:
Mniej więcej w połowie września tego roku, przeprowadziłam się do nowego
mieszkania razem z mężem i dziećmi. Do tego czasu mieszkaliśmy z moimi
rodzicami, w domku jednorodzinnym (mieliśmy piętro dla siebie).
Ja mieszkałam tam całe swoje życie, a z mężem zamieszkaliśmy tam zaraz po ślubie
(w sumie 5 lat tam mieszkaliśmy, w trakcie „dorobiliśmy się” dwójki dzieci).
Było nam dobrze, do czasu…. Moja mama, zaczęła mieć problem z alkoholem,
pojawiały się konflikty na tym tle, obawa o dzieci (że widzą babcię w takim stanie)
Przykre i bardzo smutne, tym bardziej, że na co dzień moja mama jest bardzo
kochana, to taki typ Damy (zodiakalny Lew, lubi się ładnie ubierać i
„błyszczeć”

Zawsze pięknie wygląda, dopięta na ostatni guzik, postronny
obserwator w życiu by się nie domyślił, że ma z tym problem. Było mnóstwo rozmów
z mamą, za każdym razem powtarzała, że już nigdy więcej, a potem znowu sięgała
po alkohol.
Zaczęliśmy z mężem rozważać opcję wyprowadzki i kiedy tylko nadarzyła się
okazja, to zdecydowaliśmy się bardzo szybko.
W trakcie samej przeprowadzki miałam mieszane uczucia. Zarówno bardzo się
cieszyłam, z drugiej strony byłam pełna obaw i troski: Co teraz?? Bałam się o
mamę, jak sobie poradzi.
Teraz wiem, że wyszło nam to na dobre. Zarówno nam, dzieciom jak i mamie.
Niestety wiem od taty, że mama nie zaprzestała picia. Walczę z tym cały czas,
ale to walka z wiatrakami, bo ona nie ma silnej motywacji. Kończy się tylko na
mówieniu, obiecywaniu…
To nowe mieszkanie, dało mi ciepły dom, w którym czuję się zawsze bezpiecznie.
Wiele z Was pisało o rozwodzie, jakby nie patrzeć to taki rozwód symboliczny… z
własnymi rodzicami, który przysporzył mi mnóstwo bólu i cierpień ale i wytchnienie.
Dzięki za udział w warsztatach, wiele z nich wyciągnęłam...