Kicia od jesiennych i zimowych wieczorów, gdzie na dworze jest zimno
a wszystko co można upolować pochowało się w ziemię, przebywa więcej
czasu w domu. Tym samym ma bardzo dużo wolnego czasu w ciągu dnia
który głównie poświęca na spanie.
W nocy jest już wyspana i jej zainteresowanie pada na pomieszczenie
a raczej na część domu która jest zamykana (drzwi z klamką) właśnie
w tym okresie, ze względu na to, aby nie uciekało ciepło. Drzwi te
prowadzą do wejścia głównego do domu (czyli jest to popularnie zwany
wiatrołap) małego pomieszczenia gospodarczego oraz do garażu. Ta
część domu jest ogrzewana ale tylko tyle aby była dodatnia
temperatura, by nie pozamarzała woda w rurach. Kicia dostęp do
garażu ma zabroniony ze względu na chodzenie po samochodzie, lub
ześlizgiwanie się po masce i zostawianie śladów pazurków na lakierze.
Sprytna kocica obmyśliła sobie plan, że skoro obeszła już wszystkie
pokoje, posiedziała na wszystkich dostępnych parapetach, no i
wszyscy śpią, jest spokój i cisza, to może sobie pozwiedzać drugą
część domu i nikt się nie zoriętuje.
Jako że w lato nauczyła sobie radzić z drzwiami tym samym zaczęła
wykorzystywać tą umiejętność wtedy kiedy jest taka potrzeba. A w
nocy takie potrzeby wystąpiły!! Robi to tak: - skacze na drzwi,
celując w klamkę, czasami na niej zawiśnie i próbuje otworzyć, a
czasami udaje jej się otworzyć za pierwszym razem. Jak jej się nie
udaje to nie zraża się, tylko kontynuuje skoki. O ile w ciągu dnia
nie jest to uciążliwie, co wielokrotnie ćwiczyła w cieplejsze dni, o
tyle w nocy przestaje to być zabawne (ładnie to ujęła Canada w
swojej interpretacji). Budzi nas hałas otwieranych drzwi. Mało tego
pewnej nocy nie usłyszeliśmy skoku, więc rano temperatura była dość
niska w domu, ale za to w garażu samochód miał porównywalną
temperaturę jak my w sypialni

.
Problem ten pojawił się w grudniu, i teraz powrócił. Przez wiele dni
myślałam i kombinowałam co by tu zrobić aby kot nie lądował w nocy
na dworze w mróz! Bo stanowisko mojego nie-męża było jedno – kot na
dwór i sprawa rozwiązana. Parę razy tak też się i stało. Ja
próbowałam wszystkiego co wpadło mi do głowy. Wieszałam na drzwi
kurtkę syna aby ją odstraszyć, zamykałam ją po skoku do łazienki,
ale za chwilę wychodziła, bo drzwi to dla niej nie przeszkoda
przecież, raz nawet poświęciłam się i czaiłam się za rogiem na nią
ze spryskiwaczem do kwiatów, aby w momencie skoku popsikać ją
wodą!!! Nic nie działało, wystarczyło że usłyszała, że kładę się do
łóżka to za chwilę słychać już było skok i drzwi otwarte i w długą
do garażu!!
Przełom grudnia i stycznia na zmianę spała na dworze to w domu, po
takiej nocy kolejna była spokojna i nie skakała, ale już w następną
noc skoki powracały. Nie sądzę aby robiła to złośliwie, bo jak
pisałam jest to spokojna kotka i nigdy nie miałam z nią problemów.
Po prostu kocia ciekawość brała górę!!! Myślałam o popsikaniu drzwi
preparatem odstraszającym zwierzęta, miałam coś takiego jak pies był
mały i gryzł wszystko co popadnie. Zapach ten jest niewyczuwalny dla
ludzkiego nosa, ale na zwierzę działa. Jednak obawiałam się jak
poradzą sobie drzwi z tym specyfikiem, czy nie wyblakną lub coś w
tym stylu i zrezygnowałam z tego pomysłu. Ale któregoś dnia
połączyłam ze sobą elementy wody i bingo! Wymyśliłam, że postawię
miskę z wodą pod drzwi a dokładnie pod klamkę. Niech skacze do woli,
ale zapewne zamoczenie futerka skutecznie ją odstraszy. I tak też
zrobiłam, przez kilka dni Kicia przyglądała się nowemu przedmiotowi,
piła nawet sobie wodę z niego i nie skakała. Ale w końcu ciekawość
zwyciężyła i którejś nocy budził nas odgłos otwieranych drzwi i
chlup upadek do wody! Od tamtej pory stawiałam miskę z wodą na noc i
skończyły się problemy z kotem. Jednym słowem wilk syty i owca cała.
My mogliśmy spokojnie przespać całą noc, a kot nie musiał spędzać
tej nocy na dworze
Po pewnym czasie gdy kocica przyzwyczaiła się że miska tam stoi,
zabrałam ją ale po kilku, kilkunastu nocach bez miski ciekawość
znowu wzięła górę i niestety musiałam wrócić do stawiania miski na
noc, co zresztą robię do tej pory i pewnie do wiosny będę robiła