Dodaj do ulubionych

Analiza kart Elves Tarot

03.09.07, 20:34
www.interhobby.net/tarot/viCard.php3?Code=557
Watek ten jest stworzony dla wszystkich osob majacych chec wlaczyc
sie w dyskusje na temat poszczegolnych kart tej talii.

Edytor zaawansowany
  • petra11 03.09.07, 20:43
  • morgana8 03.09.07, 20:45
    Przepraszam, Kaplanka byla w poprzednim watku.
  • canada53 04.09.07, 21:42
    Odnośnie Kapłanki skojarzyło mi się jeszcze, że ta karta może mówić o
    zdradzeniu, wyjawieniu jakiejś tajemnicy, której Kapłanka powinna być
    strażniczką. Symbolizowałaby to rozlana krew, która przecież normalnie krąży
    wewnątrz ciała (i nie wydostaje się z niego) nie będąc widoczną dla osób
    postronnych. Krew to coś bardzo osobistego, czasem wręcz wstydliwego, tutaj zaś
    wszyscy mogą ją zobaczyć. Na tej kacie nie ma też zasłony, więc jakaś tajemnica
    już została ujawniona. Ale osobie, która powinna była jej dochować (leżąca
    dziewczyna) chyba nie wyszło to na dobre.
  • petra11 04.09.07, 23:24
    Ciekawe skojarzenie. Podoba mi sie.
  • petra11 03.09.07, 20:42
    Morgano, to dla Ciebie temat.
    Karta nie wydaje mi sie niezrozumiala i mysle, ze jest bardzo piekna.
    Pewno nigdy nie pomyslalas o cesarzu jako osobie o sztywnym umysle,
    trzymajaca sie sztywnych zasad. Cesarza mozna widziec jako ostoje,
    ale w sensie negatywnym jako osobe zamknieta w swoim sztywnym
    swiecie pogladow. Dlatego na talii jest z kamienia. Z jednej strony
    silny (lecz i uparty) niczym z kamienia, z drugiej brak mu
    elastycznosci myslenia, tak naprawde jest ograniczony. Takie blaski
    i cienie. Zauwazmy, ze cesarz ma liczbe 4 czyli zamkniecie.
    Musze odejsc teraz od komputera wiec tak sie spiesze i pisze
    nieskladnie.
  • morgana8 03.09.07, 20:44
    Teraz ja nie wiem, ktory z nich jest Cesarzem. Ten na tronie, sztywny jak posag?
    Czy ten, co siedzi przed tronem? Przeciez poddani zazwyczaj nie siedza w
    obecnosci wladcy! Dlaczego posag cesarza sie kruszy?
  • morgana8 03.09.07, 20:51
    petra11 napisała:

    > Pewno nigdy nie pomyslalas o cesarzu jako osobie o sztywnym umysle,
    > trzymajaca sie sztywnych zasad. Cesarza mozna widziec jako ostoje,
    > ale w sensie negatywnym jako osobe zamknieta w swoim sztywnym
    > swiecie pogladow. Dlatego na talii jest z kamienia. Z jednej strony
    > silny (lecz i uparty) niczym z kamienia, z drugiej brak mu
    > elastycznosci myslenia, tak naprawde jest ograniczony. Takie blaski
    > i cienie. Zauwazmy, ze cesarz ma liczbe 4 czyli zamkniecie.

    Ale cesarz zawsze mi sie kojarzyl ze zorganizowanym swiatem spolecznym smile Moze
    ten posag to ideal, ktoremu ten siedzacy chcialby dorownac? A z drugiej strony,
    co to za wladca - kruszacy sie posag?

  • petra11 03.09.07, 21:25
    morgana8 napisała:

    > Teraz ja nie wiem, ktory z nich jest Cesarzem. Ten na tronie,
    sztywny jak posag
    > ?
    > Czy ten, co siedzi przed tronem? Przeciez poddani zazwyczaj nie
    siedza w
    > obecnosci wladcy!

    Nie uwazam , aby postac przed posagiem siedziala, mam raczej
    wrazenie, ze jest ona w pozycji kleczacej na jedno kolano lub
    szykuje sie do uklekniecia. Cos rowniez trzyma w dloni, moze jakis
    dar.

    Dlaczego posag cesarza sie kruszy?

    Rowniez nie uwazam, ze posag sie kruszy. Wydaje mi sie, ze to jakies
    pnacze, ktore wyrasta od lewej strony cesarza.Jak zwykle pojawiaja
    sie roznice w postrzeganiu karty.


  • morgana8 03.09.07, 21:36
    Coz, moze i faktycznie kleczy przed tronem. Gestykuluje, jakby cos mowil do
    kamienia. Czy kamienny Cesarz mu odpowie? Dla mnie w tej karcie jest cos z
    Kaplana w talii Waite'a.
  • canada53 03.09.07, 22:39
    > Dlaczego posag cesarza sie kruszy?
    Wiecie co, moim pierwszym skojarzeniem było to, że on się kruszy. I miałam
    wrażenie że kruszy się, bo brak mu ruchu i się po prostu zestarzał na tym swoim
    tronie. Zauważcie, że góra jest w porządku a proces zniszczenia postępuje od
    dołu. Tak jakby ciężar jego głowy (umysł, decyzje) był za duży i go przygniatał
    a podstawa czyli nogi tego nie wytrzymały. Jeśli to nie kamień się kruszy a
    porasta go pnącze w sumie wychodzi na to samo - tak długo siedzi w jednym
    miejscu, że aż obrósł zielskiem i ma spętane nim nogi. Tak czy tak postać od
    pasa w górę prezentuje się całkiem nieźle i godnie reprezentuje władzę, jednak u
    podstaw widać problem.
    Na klasycznym przedstawieniu Cesarza siedzi on mając jedną nogę podkuloną co
    symbolizuje gotowość do zareagowania pomimo pozornej nieruchomości. Tutaj Cesarz
    rozsiadł się wygodnie, tak zamarł w bezruchu że aż skamieniał i ani myśli
    reagować. Może autorzy tej talii znowu (tak jak w przypadku Kapłanki pokazując
    co jest za zasłoną) chcieli wybiec trochę na przód i pokazali tutaj co może się
    stać z Cesarzem, który tylko rządzi wydając rozkazy ale nie działa wcielając
    swoje pomysły w czyn? Zresztą ten Cesarz nawet chyba nie był by zdolny wydać
    żadnego rozkazu, on może jedynie słuchać. To tak jakby ten właściwy Cesarz miał
    dosyć sprawowania swoich obowiązków, sam sobie gdzieś poszedł i zostawił w swoim
    zastępstwie posąg któremu poddani będą mogli składać cześć.
  • morgana8 03.09.07, 23:00
    Wiec ktory jest wlasciwym cesarzem? Ten, ktory ma wlasciwa forme, czy ten, ktory
    dziala, a z forma przychodzi porozmawiac, a wlasciwie tylko pomowic do niej i na
    nia popatrzec? Czy istnieje jakis jeden, najlepszy sposob sprawowania wladzy?
    Wladzy trzeba sie nauczyc, tak samo, jak kazdej innej rzeczy - tylko nasi
    politycy sprawiaja wrazenie, jakby nigdy sie niczego nie nauczyli wink Moze ten
    kamienny cesarz jest wlasnie takim idealem, od ktorego uczy sie mezczyzna na
    pierwszym planie?

    Druga rzecz, ktora mi sie nasuwa. Dlaczego on sie kruszy? Wladza to w pewnym
    sensie maska, ktora tworzymy, przywdziewamy na uzytek innych. Taki publiczny
    obraz osoby. Wladza ogranicza tego, kto ja sprawuje. Moze on sie kruszy dlatego,
    ze spod tej maski czasami chce sie wydobyc zywy czlowiek?
  • petra11 03.09.07, 23:30
    Wiecie co mi jeszcze przyszlo do glowy? Ze osoba, ktorej stawiamy
    pomnik jest zwykle juz martwa, to co po niej pozostaje to zywa
    legenda, wspomnienie i pamiec, ktorego dowodem jest np. taki posag.
    Mysle, ze ta karta w praktyce moze czasem pokazywac na jakas istotna
    role przeszlosci , ktora wciaz rozpamietujemy, ktorej
    skladamy "kwiaty" czy inne dowody szacunku i pamieci. Albo, ze jakas
    osobe tak wyidealizowalismy, wynieslismy na piedestal, ze przestala
    byc zywa realna osoba.
    I jeszcze te korzenie (pnacze bez lisci czyli bardziej korzenie,
    ktore wylazlo na ziemie) moga symbolizowac ze nasz problem tkwi
    korzeniami w przeszlosci albo ze u korzeni problemu jest po prostu
    nasze zbyt silne przywiazanie do przeszlosci, ze nie mozemy sie z
    czegos otrzasnac i to sprawia, ze jestesmy sami niczym ten kamienny
    cesarz. Zycie plynie dookola, zmieniaja sie pory roku, nowe zycie
    sie rodzi, a ten cesarz niczego nie widzi, zastygl. Moze te korzenie
    znacza, ze nie opieramy sie na czyms zywym, tylko na czyms , co jest
    w nas tak naprawde martwe. Np. ktos tkwi w malzenstwie, ktore jest
    martwe, ale nadal stawia argument, ze to milosc go trzyma. Cos w tym
    stylu. Mozna tez popatrzec jeszcze inaczej.
    Ze ten kamien, ktory go obrosl to jego opanowanie, brak emocji (co
    by pieknie kontrastowalo z cesarzowa). Czyli jak napisala slusznie
    Morgana taka maska, ktora nosi. Tak bardzo jest opanowany , tak
    mocno sie kontroluje, ze az skamienial. Na pewno nie przypomina
    cesarza obronce (rodziny, slabszych, swoich zdobywczy itp). On po
    prostu trwa w tym, co juz osiagnal, kim sie stal i ZASLUGUJE tym na
    szacunek. Moze to taki symbol ojca, czlowieka starej generacji,
    ktory oczekuje bezwzglednego szacunku i czci ze strony swoich
    dzieci.
  • morgana8 04.09.07, 00:00
    Wiec znowu jednak Cesarz jako ojciec. Ten kleczacy wyglada troche tak, jakby
    pytal - A jak ty bys na moim miejscu postapil?

    Caly czas nie moge oprzec sie wrazeniu, ze prawdziwy cesarz to ten kleczacy.
    Pomnik to jego wielki ojciec. Pomnikow nie stawia sie zyjacym. Wiec tradycja,
    kult przodkow itd.

    Kleczacy mezczyzna nie wyglada dla mnie jak poddany. Mimo oznak szacunku
    naleznego wladcy (kleczy), zwraca sie do niego jak do rownego sobie, a pomnikowy
    cesarz choc milczy i dumnie patrzy przed siebie, wyglada, jakby uwaznie sluchal.

    W ogole wladza jest ciekawie w tej talii przedstawiona. Spojrzcie na samotnego
    Krola pucharow i na wladce na 10 mieczy.
  • canada53 04.09.07, 07:37
    > Caly czas nie moge oprzec sie wrazeniu, ze prawdziwy cesarz to ten kleczacy.
    Wczoraj wieczorem przyszło mi jeszcze do głowy, że oni obaj mogą być Cesarzami -
    to znaczy prawdziwy "żywy" Cesarz stoi przed swoim własnym pomnikiem. Niektórzy
    władcy lubowali się w ustawianiu swoich podobizn; szczególnie ci, którzy
    wiedzieli, że potomni po ich śmierci nie będą do tego tacy chętni gdyż nie są
    zadowoleni z ich panowania.
    I tak jakby ten Cesarz z krwi i kości oceniał to co widzi przed sobą; faktycznie
    ma się wrażenie jakby z pomnikiem prowadził dialog. Czyli w tym wypadku może być
    to rozmowa z samym sobą, z drugą częścią swojej osobowości. Cesarz z kamienia
    jest zimny (kamień wygląda na marmur, a marmur zawsze w dotyku jest chłodny,
    nawet w upalny dzień), ale ciekawy jest kolor posągu: czerwony - symbolizujący
    przecież życie. Bardzo dużo w tej karcie kontrastów.
    Wydaje mi się że ten arkan mówi do mnie coś w ten deseń: "ot, co się dzieje z
    człowiekiem, który ma władzę i kompetencje a ich nie używa w ludzki sposób;
    skoro masz możliwość decydowania, to z nich korzystaj a nie siedź tu jak ten
    głaz..."
  • morgana8 04.09.07, 11:19
    Ta karta moze tez mowic o madrym korzystaniu z wladzy, jaka posiadamy.

    Uderzyla mnie jeszcze jedna analogia. Na karcie Swiat mamy ten sam tron, tylko
    kolorystyka jest inna. Karty III i IV - Glupiec zegna sie z rodzicami, karta
    Swiat - Glupiec wraca do domu madrzejszy o doswiadczenia, ktore zdobyl. Cesarz
    wie, ze jego syn wyrusza na wedrowke, ktora bedzie dluga i niebezpieczna i z
    ktorej moze nigdy nie wrocic. Ma wladze, ktora pozwala mu zabronic Glupcowi tej
    wyprawy, ale z niej nie korzysta.
  • petra11 04.09.07, 18:30
    Spojrzalabym na te dwie karty czyli cesarza i cesarzowa, jako na
    kolejne stopnie wtajemniczenia. Jest to po prostu bardziej
    praktyczne , jesli patrzymy na te karty jak na przedmiot
    wrozbiarski. Najpierw poznajemy energie zenska (w koncu to kobieta
    nosi dziecko i rodzi, karmi, opiekuje sie nim). Energia ta wyraza
    sie poprzez emocje,bezwarunkowa milosc, budowanie wiezi miedzy
    ludzmi, co widac na karcie. Potem energia meska czyli rozum,
    autorytet, milosc na ktora trzeba zasluzyc,ktora nie przejawia sie
    wylewnoscia, choc jest ukryta pod skorupa (moze faktycznie pekajaca
    a jej energia widac w kolorze pomnika, ta czerwien tez mnie
    zastanawiala jak Canade). Na karcie cesarzowej bardzo istotne jest
    swiatlo, ktore wnika przez okno i robi bardzo magiczna atmosfere.
    Moze byc symbolem kobiecej intuicji, przeczuc, nadziei oraz zycia,
    ktore daje cesarzowa jako matka. Na pewno odbiega ten obraz od
    klasycznej cesarzowej wygodnie lezacej, biernej, zadowolonej,
    rozpieszczanej. Tu jest pokazana bardziej duchowo i aktywnie.
  • canada53 04.09.07, 22:07
    Tak, zastanawiająca jest ta Cesarzowa. O symbolice życia może jeszcze mówić
    wiosenna zieleń na drzewach za oknem. Sądząc po wpadającym przez okno świetle i
    po stroju kobiety ta karta opisuje poranek, czyli początek dnia. Dziewczyna
    wygląda tak, jakby już podjęła decyzję i pogodziła się z faktem że musi pożegnać
    osobę ją obejmującą, chociaż sama odczuwa smutek i bardzo chciałaby przedłużyć
    tę ulotną chwilę uścisku. Oglądając tę kartę mam też czasami wrażenie, że osoba
    stojąca w cieniu za dziewczyną jest od niej dużo starsza (kobieta?)i ją bez słów
    pociesza. Ale trudno mi się na razie przegryźć przez ten symbol, karta jest
    piękna ale dosyć tajemnicza. Właśnie taka magiczna jak to Petra napisała.
  • morgana8 04.09.07, 22:24
    Mysle, ze to mezczyzna. Niewidoczna postac jest wyzsza od Cesarzowej i ma
    muskularne ramiona.

    Ta karta nie kojarzy mi sie z aktywna kobiecoscia. Raczej z Penelopa, ktora
    czekala na swojego Odysa - tkala, prula i czekala. Cesarzowa u Waite'a ma swoj
    wlasny swiat - ogrod, pole, las. Swiat tej Cesarzowej to ciemna komnata. Nie
    podoba mi sie ta karta.
  • petra11 04.09.07, 23:26
    Skojarzylo mi sie, ze skoro na karcie cesarza jest dwoch mezczyzn
    (meski swiat), to moze na cesarzowej matka z corka (swiat kobiet).
    Moze jednak Morgana ma racje, ze postac z tylu wydaje sie wieksza i
    silniejsza.
  • canada53 04.09.07, 21:49
    > Uderzyla mnie jeszcze jedna analogia. Na karcie Swiat mamy ten sam tron, tylko
    > kolorystyka jest inna. Karty III i IV - Glupiec zegna sie z rodzicami, karta
    > Swiat - Glupiec wraca do domu madrzejszy o doswiadczenia, ktore zdobyl.

    Masz całkowitą rację, tę talię należy rozpatrywać jako całość,tutaj poszczególne
    arkana tworzą bardzo spójną historię. Wystarczy spojrzeć na 10-tki
    poszczególnych kolorów: wszystkie pokazują podsumowania i przekazanie zdobytych
    doświadczeń w danej dziedzinie życia, czyli w wydarzeniach opisanych poprzednimi
    arkanami każdego koloru.
  • morgana8 04.09.07, 22:27
    Male arkana tez opowiadaja swoje wlasne historie. Jest historia mieczy, historia
    wloczni... Wystepuja na nich ci sami bohaterowie, ale jest tez w tych historiach
    jakas logiczna ciaglosc. Tylko karty dworskie nie opowiadaja historii - po
    prostu przedstawiaja rozne osoby.
  • morgana8 03.09.07, 21:59
    Dlaczego Umiarkowanie bardziej kojarzy mi sie ze smiercia niz Smierc?

    Smierc jest piekna. Postac trzymajaca miecz i wlocznie kojarzy mi sie z
    indianska kraina wiecznych lowow. Przewrocony kielich i moneta (tarcza?) obok
    lezacej w wodzie postaci. Jak koniec ziemskich trosk i ziemskich uczuc. Umarl
    biesiadnik, narodzil sie wojownik. Albo zostaly po nim juz tylko jego czyny i
    slowa, bo to najdluzej pamietamy, kiedy ktos odchodzi do tego innego swiata.

    Umiarkowanie. Kobieta-aniol, to dosc oczywista symbolika. Ale mezczyzna wyglada
    jak topielec. Przypomina mi sie scena pogrzebu wojownika z Wladcy Pierscieni,
    kiedy cialo umieszczono w lodzi, a lodz puszczona z pradem rzeki. Rowniez z
    legend arturianskich - smierc Artura, kiedy to w lodce witaly go postaci z
    tamtego innego swiata. Mezczyzna wyglada, jakby znalazl wreszcie ukojenie.
    Jednosc ze wszechswiatem? Ale jest w tej karcie tez nadzieja - jakby wiosenne
    paki na bezlistnym drzewie, widoczne w prominiach (zachodzacego?) slonca.
  • morgana8 03.09.07, 22:03
    Przeciez Umiarkowanie przypomina Gwiazde z Waite'a, wiec skad to skojarzenie ze
    smiercia?
  • petra11 03.09.07, 23:52
    Mysle, ze masz dobre skojarzenia, ze laczysz te dwie karty ze soba.
    Smierc przedstawia jakby Aniola, ktory wykonal wole Boga i odebral
    zycie czlowiekowi, ktoremu bylo to sadzone. Czlowiek lezy w wodzie ,
    bo jest ona tu jak sadze symbolem przejscia w inny stan. Zeby to
    jednak zrozumiec, trzeba zrozumiec karte umiarkowania, bo i ona moze
    byc rozumiana jako obraz Aniola Smierci, ktory odprowadza czlowieka
    na druga strone. Wiem, ze niewiele osob tak kojarzy Umiarkowanie,
    ale w klasycznych taliach Aniol stoi jedna stopa w wodzie a druga na
    ziemi, co oznacza , ze jest tym pomostem dla duszy, przez ktory moze
    ona przejsc z tego swiata na tamty. Na tej karcie mezczyzna lezy w
    polowie w wodzie (w polowie jest na tamtej stronie), w polowie lezy
    na kolanach kobiety, ktora jest tu Aniolem przeprowadzajacym go na
    tamta strone.
    Wcale nie oznacza to, ze ta karte trzeba interpretowac jako zejscie
    na tamten swiat. Dzis jestem zmeczona, dopisze cos jutro.
  • petra11 04.09.07, 18:41
    Chce dodac do tego watku, ze nie wymyslilam sobie sama interpretacji
    umiarkowania jako aniola przeprowadzajacego dusze na tamta strone,
    tylko jest to znaczenie , ktore mozna znalezc w licznych opisach tej
    karty u roznych ludzi zajmujacych sie tarotem. Nawet myslalam, zeby
    przytoczyc jakis fragment na ten temat z internetu, ale nie moge
    sobie przypomniec, gdzie to czytalam.
    Normalnie ten szczegol jest pomijany , bo nie jest taki istotny w
    wrozeniu, a autorzy tej talii zrobili z niego wyraznie motyw
    przewodni.
    Mysle jednak, ze karte te mozna ogolnie rozumiec jako potrzebe
    rownowagi i nie popadania w zadne ekstremalne zachowania czy
    poglady. Karta ta tez symbolizuje naszego Aniola Stroza, ktory
    probuje wprowadzic w nasze duchowe odczuwanie harmonie i spokoj,
    zwlaszcza ze czeka nas zejscie do piekiel(diabel) czyli proba
    rozrozniania dobra od zla i bedzie nam to potrzebne w trudnych
    chwilach. Jesli ktos nie wierzy w anioly, moze to potraktowac jako
    opieke sil wyzszych , a nawet postac aniola jako nasze drugie wyzsze
    ja, ktore wskazuje nam wlasciwa droge , jesli sie wsluchamy w nasz
    wewnetrzny glos.
    Warto tez omowic kolejnego aniola choc upadlego czyli diabla, ale
    musze na razie odejsc od komputera ..... i nie wiem czy nie za
    szybkie tempo tego omawiania.
  • canada53 04.09.07, 22:23
    W tym Umiarkowaniu jest tyle spokoju! I skupienia - kobieta jest bardzo
    skoncentrowana na leżącym mężczyźnie. To że leży on w wodzie, ale równocześnie
    na łonie kobiety skojarzyło mi się też z rozwojem płodowym, przecież płód też
    potrzebuje czasu aby się rozwinąć i później, naturalną koleją rzeczy przyjść na
    świat. Tak czy owak ta karta pokazuje ten specyficzny moment zawieszenia jeszcze
    na trochę przed przejściem na drugą stronę.
  • morgana8 04.09.07, 22:32
    Zastanawia mnie jeszcze cos innego. Na kartach VI, X, XIV, XV, XVIII, XIX jest
    chyba ta sama kobieta. Moze Kaplanka to tez ta sama postac? Uwagi Canady o
    inicjacji bardzo by do tego pasowaly...
  • canada53 04.09.07, 22:43
    morgana8 napisała:

    > Zastanawia mnie jeszcze cos innego. Na kartach VI, X, XIV, XV, XVIII, XIX jest
    > chyba ta sama kobieta. Moze Kaplanka to tez ta sama postac? Uwagi Canady o
    > inicjacji bardzo by do tego pasowaly...
    Tak, ona jeszcze jest na kartach 0, III, V, IX a może i na XVI. Kobieta na
    karcie Kapłanki ma chyba troszkę ciemniejsze włosy, ale też mogłaby nią być.
  • morgana8 04.09.07, 22:53
    IX i XVI to nasz bohater - Glupiec smile Na karcie IX jest na szczycie gory -
    zaniosl go tam metalowy ptak z karty Mocy (dlugo sie zastanawialam, co to jest
    smile). XVI karta to ruiny wiezy z karty XI. Tak mysle, ze na X karcie wypil, co
    bylo w kielichu i przeniosl sie do innego wymiaru. XVI karta to powrot do swiata
    rzeczywistego, przebudzenie. Kiedy skonczy sie burza i przestanie padac, Gwiazda
    zaprowadzi go do domu i do bliskich.
  • morgana8 04.09.07, 23:06
    V karta to tez Glupiec. Kaplan udziela mu blogoslawienstwa przed podroza.

    Na karta 0 tez sie zastanawialam. To moze byc ta sama kobieta. Glupiec jest
    jeszcze nieswiadomy milosci, miedzy nim a kobieta jest niewidoczna przepasc.
    Dopiero Mag wyczaruje przed nim magiczny swiat, a Kaplanka wprowadzi go w
    tajniki milosci. Skrotowo, taki mi sie jawi ciag logiczny na tych kartach:
    0 - zaloty, wzajemne poznawanie sie,
    I - zakochanie, oczarowanie,
    II - milosc fizyczna, inicjacja, ten pierwszy raz,
    ...
    VI - radosc i udreka milosci, tajemnica, oczekiwanie.
  • canada53 04.09.07, 22:49
    Rewelacyjnie pokazane pożądanie. I manipulacja. I popyt oraz podaż.
    Tylko co jest widoczne w dłoni na pierwszym planie? Klejnot? Flakon? Czy jeszcze
    coś innego?
  • petra11 04.09.07, 23:10
    Ta karte widze jako bardzo "elfia" czyli to co trzyma w rekach
    bohater jest jakims czarodziejskim krysztalem, ktory oswietla mu
    ciemnosci piekiel. Blask tego krysztalu jest tak naprawde blaskiem
    jego duszy i wiary w moc dobra. Mysle, ze bohater jest tu ufny i
    dlatego trzyma nieukryty krysztal w rece (co kojarzy mi sie troche
    odwrotnie z karta klasycznego eremity, ktory swoja lampe ukrywa
    przed wzrokiem innych). Spotyka tajemnicza piekna zjawe, ktora budzi
    jego zaufanie, wiec ufnie podaje jej swoj krysztal. Tak naprawde
    prawdziwe oblcze tego cudnego aniola jest ukryte i widzimy je jako
    ciemna postac za zjawa.Ale to ta sama osoba. Oczywiscie bohater tego
    nie wie, bo na oko nie moze rozroznic dobra od zla wiec oddaje
    krysztal a z nia swoja dusze i ufnosc. Ta karta mowi, ze zlo nie
    przebierze sie w brudne szmaty, bo bysmy je latwo rozpoznali. Zlo
    moze kryc sie za twarza piekna i dobra i w ten sposob nas uwiesc.
    Latwiej zniewolic nas uzywajac pieknych slowek i innych sztuczek.
    Ale nie wszystko zloto, co sie swieci. Nie wszystko jest tak piekne,
    jak wyglada. Bohater odda swoje swiatlo dobrowolnie i bedzie zalezny
    od diabla, odda sie w jego niewole. Ale najwazniejsze w tej karcie
    jest to, ze on oddaje to z ufnoscia i wiara. Nikt go do tego nie
    zmusza. On sam ulega iluzji pozornego piekna Aniola Upadlego.
    Jeszcze go nie rozpoznal. Tak ja czuje.
  • morgana8 04.09.07, 23:11
    Moje pierwsze skojarzenie to krysztal, ale moze tez byc jakis flakonik z
    tajemniczym plynem. To cos wytwarza pole, ktore chroni Glupca przed tajemniczymi
    zjawami. Czarny na tej karcie wysuwa reke i probuje przeniknac przez ta
    niewidzialna zaslone, stad te dziwne czerwone kregi.
  • petra11 07.09.07, 20:07
    Mysle, ze to jednak jest flakon.
    Ciekawe skojarzenie, ze ten flakon jest czyms w rodzaju czaru
    ochronnego (ta karta moglaby w praktyce odpowiadac na pytanie, czy
    ktos rzucil na kogos urok czy nie). Swietna mysl.
  • canada53 06.09.07, 23:10
    Teraz dotarło do mnie, że kobieta na karcie Umiarkowanie może próbować
    wskrzesić, powrócić do życia leżącego mężczyznę. Dlatego jest ona tak spokojna,
    nie rozpacza, tylko wydaje się być bardzo mocno skupiona i skoncentrowania na
    tym co właśnie robi. Widać to znacznie jaśniej, kiedy spojrzy się na karty
    poprzednie i następne względem Umiarkowania. Poczynając od Sprawiedliwości,
    kiedy człowiek już obawia się upadku - poprzez kartę Zawieszonego - gdzie
    pokazany jest przepięknie sam moment upadku właśnie: takie zawieszenie pomiędzy
    niebem a ziemią, już wypadł, ale jeszcze się nie rozbił, wprawdzie jeszcze żyje,
    lecz ma już bardzo mało czasu, żeby się tym życiem nacieszyć, aż do karty
    Śmierci na której pokazana jest chwila tuż po rozbiciu się o ziemię. Tutaj już
    nic nie można zrobić (przy Zawieszonym była jeszcze jakaś znikoma szansa).
    W karcie Umiarkowania nadzieja znowu powraca - a może jeszcze się uda go
    odratować, może jeszcze życie się w nim tli? Jeśli nie da się samą siłą woli i
    umysłu, to może trzeba udać się po jakiś cudowny eliksir (karta Diabeł). Nawet
    za cenę zapłacenia sobą, za cenę zaprzedania własnej duszy... Wieża pokazuje
    jednak wyraźnie, że nie tędy droga. Nie da się tego zrobić tak jak by się
    chciało. Ale nadal jest jakaś szansa, przy boskiej pomocy zapala się światełko w
    tunelu, nadzieja znowu powraca i kobieta dowiaduje się że jest przy nadziei
    właśnie. Wprawdzie to nie ten sam mężczyzna, nie dało się go wskrzesić dokładnie
    takim jaki był przedtem, ale odradza się on na nowo w ciele dziecka na karcie
    Księżyc. Powraca szczęście i harmonia a mężczyzna już nie jest tylko kochankiem
    - ten niestety musiał "umrzeć" aby mógł on odrodzić się teraz w roli ojca
    (Słońce). To piękny, ale trudny proces: stać się człowiekiem. Karta Sądu
    pokazuje dokonanie rozliczenia czy ten proces przebiegł prawidłowo. Ale nasz
    bohater zdał egzamin, bo karta Świat jakby chciała całą sobą powiedzieć "witaj w
    domu!".
  • morgana8 07.09.07, 00:16
    canada53 napisała:

    > Teraz dotarło do mnie, że kobieta na karcie Umiarkowanie może
    > próbować wskrzesić, powrócić do życia leżącego mężczyznę.

    > W karcie Umiarkowania nadzieja znowu powraca - a może jeszcze się
    > uda go odratować, może jeszcze życie się w nim tli?

    > Jeśli nie da się samą siłą woli i umysłu, to może trzeba udać się
    > po jakiś cudowny eliksir (karta Diabeł).

    Genialne smile

    > nadzieja znowu powraca i kobieta dowiaduje się że jest przy nadziei

    Mysle, ze przy nadzei to ona juz jest na karcie Kochankow. Od tej karty az do
    Slonca cala wedrowke Glupca mozna tez interpretowac jako dojrzewanie do
    ojcostwa. Kiedy rozmawia z Cesarzem, jeszcze do tego nie dojrzal, dlatego nie
    umie z nim nawiazac kontaktu, Cesarz zdaje sie byc z kamienia.

    Bardzo podoba mi sie Gwiazda i Ksiezyc. On wraca do domu, a prowadzi go Gwiazda
    i nadzieja. Ona na niego czeka, sama, nie wiedzac nawet, czy on zyje. Karta
    Ksiezyc w ten sposob pokazuje, ze w najczarniejszych chwilach trzeba wierzyc.
    Znowu ta karta niesie ze soba znaczenie karty nastepnej.

    > Powraca szczęście i harmonia a mężczyzna już nie jest tylko
    > kochankiem - ten niestety musiał "umrzeć" aby mógł on odrodzić się
    > teraz w roli ojca Słońce). To piękny, ale trudny proces: stać się
    > człowiekiem. Karta Sądu pokazuje dokonanie rozliczenia czy ten
    > proces przebiegł prawidłowo. Ale nasz bohater zdał egzamin, bo
    > karta Świat jakby chciała całą sobą powiedzieć "witaj w domu!".

    No wlasnie smile
  • morgana8 07.09.07, 00:31
    To jak zinterpretujemy Kochankow? Na tej karcie jest juz dziecko w drodze,
    slonce i ksiezyc. Jakby zapowiedz tego, co sie dopiero ma wydarzyc. A
    jednoczesnie mam wrazenie, ze to sekretne spotkanie, ze Kochankowie spotykaja
    sie gdzies na pustkowiu, kryjac sie przed oczyma innych.

    Jezeli to karta wyboru, to wybor juz sie dokonal - ten mezczyzna wybral te
    kobiete, a ta kobieta wybrala tego mezczyzne. Tylko jest to wybor jeszcze w
    jakims sensie niedojrzaly, nie potwierdzony czynami. A jednoczesnie jest w tej
    karcie wiara, nadzieja i pokazane sa tez udreki milosci, a moze dopiero ich
    zapowiedz. Dla mnie ta karta bez watpienia przedstawia milosc, ale milosc, ktora
    jeszcze musi dojrzec.

    Jednoczesnie jest to karta oddania sie drugiemu czlowiekowi i zawierzenia mu, bo
    przeciez jest to scena pozegnania. Nastepna karta jest Rydwan - kobieta juz wie,
    ze za chwile on wyruszy w daleka droge. Czy ona rozumie, dlaczego on musi
    wyjechac w chwili, gdy na swiat ma przyjsc ich dziecko? Czy ona musi to
    rozumiec? Przeciez wystarczy, ze wierzy - wierzy jemu i wierzy w nich.
  • canada53 07.09.07, 07:26
    > Jezeli to karta wyboru, to wybor juz sie dokonal - ten mezczyzna wybral te
    > kobiete, a ta kobieta wybrala tego mezczyzne. Tylko jest to wybor jeszcze w
    > jakims sensie niedojrzaly, nie potwierdzony czynami.
    Tak, jego ciało wybrało ją, a jej ciało - jego. Ale otoczenie niekoniecznie to
    akceptuje, może rodzicom trudno się pogodzić z myślą że ich dzieci dokonały tak
    nieprzemyślanego wyboru i to w dodatku wbrew ich woli. Dlatego młodzi muszą się
    spotykać potajemnie i potwierdzać swój wybór tak jak to potrafią. Choć tajemnicę
    wkrótce i tak zdradzi rosnący brzuszek, który zresztą potwierdzi dokonanie
    wyboru i przekona rodziców oraz otoczenie.
    Na razie jest jednak pięknie, romantycznie a prawdziwe udręki dopiero nadejdą.
  • petra11 07.09.07, 20:04
    Podoba mi sie ta karta, odbieram ja jako ciepla i pelna milosci.
    Oczywiscie nie jest to takie "oficjalne" malzenstwo jak na karcie
    slonce, ale mozna powiedziec, ze decyzja juz zapadla: milosc jest,
    dziecko w drodze, oni mlodzi i pelni nadziei, pewno obiecuja sobie
    milosc do grobowej deski. Choc zgadzam sie z Wami, ze jest tu
    atmosfera czegos ukrytego, ze ta ich milosc nie jest taka calkiem
    jawna dla swiata skoro jest na niej jeszcze ciemno, ma w sobie cos z
    atmosfery gwiazdy, tylko bez tych cierpien, ktore czlowiek ma w
    sobie bedac na etapie gwiazdy (mam na mysli przeszlosc). Tu jeszcze
    nic nie jest skazone realiami. Wszystko jest przepelnione wiara i
    nadzieja. Czuje sie tu bardzo mlodosc tych dwojga. Swiat wciaz przed
    nimi otworem ale i tajmnica, co kolejne dni przyniosa.
  • petra11 07.09.07, 20:12
    Oczywiscie, ze przeprowadzanie z jednego swiata w drugi dziala w
    obie strony, czyli moze byc i wskrzeszanie.

  • morgana8 04.09.07, 00:17
    Dlaczego ta karta jest tak smutna?

    Czy to zona zegna meza wyruszajacego na wojne? Ale jak to sie ma do tradycyjnego
    przedstawienia Cesarzowej jako pelni kobiecosci?

    "Bo meska rzecz byc daleko, a kobietom wiernie czekac"? Nie pamietam, kto
    spiewal te piosenke, to chyba jeszcze z Kolobrzegu. Czy tylko o to chodzi na tej
    karcie?
  • morgana8 04.09.07, 23:17
    A czy nie wydaje Wam sie, ze Smierc to pioroskrzydly zloczynca, ktory probuje
    ukrasc Glupcowi wlocznie i miecz? Czy to nie jest ten nieszczesny zloczynca, nad
    ktorym odbywa sie Sad? Moze Glupiec na tej karcie stoi z mieczem sprawiedliwosci?
  • morgana8 04.09.07, 23:19
    Czy to nie jest ta sama osoba na karcie I, XIII i XX ?
  • petra11 04.09.07, 23:23
    Moze rzeczywiscie masz racje, na obu kartach ma czarne wlosy.
    Myslalam o smierci w odniesieniu do klasycznych talii czyli ta
    postac zamiast kostuchy w kapturze. Ale mozesz miec racje. Moze on
    tu wystepuje (ten czarnowlosy) jako morderca?
  • petra11 04.09.07, 23:34
    Nie wiem, czy kojarzycie tak samo ten znak na tej monecie jak ja
    jako znak runiczny? Runami sie nie zajmuje, choc mam wrazenie, ze az
    mnie o to prosza, ale nie moge sie zebrac, bo wydaja mi sie jakies
    takie nijakie... Ale i tak tak skojarzylam ten symbol. Jako dagaz.
    Same zobaczcie.
    umysl.pl/runy/Dagaz.html
    Jako ciekawostke dodam, ze to nie dagaz jest przypisywany
    pustelnikowi tylko jera. Jednak autorzy tej talii trafili z tym w
    dziesiatke moim zdaniem. Poza tym rowniez na karcie sadu
    ostatecznego kobieta ma nad glowa ten sam symbol, jako taka aureole,
    co nie jest dziwne, skoro dagaz jest swiatlem.
  • morgana8 04.09.07, 23:43
    Tez nie zajmuje sie runami. Taki znak jest na wszystkich monetach, a monety sa w
    tej talii przedstawione jako tarcze. W WA jest tez wsrod swiatelek, ktorymi bawi
    sie Mag.
  • canada53 09.09.07, 16:50
    Ze mnie też żaden znawca run, więc o tym symbolu nie potrafię niczego
    powiedzieć. Za to zaintrygowało mnie samo przedstawienie arkanu Pustelnika,
    musicie chyba przyznać że jest ono bardzo specyficzne. Nie ma starca z brodą, z
    kosturem i z lampą, nie ma zadumy zwykle bijącej z tej karty. Jedynie wysokie
    góry sugerują odosobnienie i samotność. Klasyczny Pustelnik zazwyczaj wyrusza na
    wędrówkę w celu poszukiwania prawdy. Postać na tej karcie już osiągnęła cel
    swojej podróży, jest już na szczycie. Ale czy znalazła to, czego szukała? Jej
    mina wcale na to nie wskazuje. Poza tym wcale nie wiadomo, czy tę monetę
    (tarczę?) leżącą na śniegu będzie można w ogóle podnieść. Może być ona
    straszliwie zimna i przymarznięta do podłoża. Sam fakt znalezienia jej nie jest
    równoznaczny z tym, że będzie ją można zabrać ze sobą. Wcale nie jest pewne, czy
    włożony wysiłek się opłacił; możliwe, że trzeba będzie schodzić z pustymi
    rękami. No i sam fakt znalezienia się na samym szczycie góry to dopiero połowa
    sukcesu - trzeba jeszcze będzie z tej góry przecież zejść! Ciekawe, czy starczy
    sił, odwagi i motywacji.
    W tle tej karty rysuje się przepiękny, górski krajobraz. Szkoda, że postać
    zaaferowana leżącą monetą w ogóle na niego nie zwraca uwagi. Ta moneta jest
    obiektem zupełnie nie pasującym do gór, zapewne nic za nią w promieniu wielu
    kilometrów kupić nie można. Tutaj nie ma więc ona żadnej wartości. Być może po
    zniesieniu jej na dół, tam gdzie będą inni ludzie, będzie można ją na coś
    cennego wymienić. Ale takich widoków z kolei tam już nie będzie.
  • petra11 04.09.07, 23:46
    Uderzylo mnie w tych kartach pewne podobienstwo a mianowicie, ze
    obie przedtawiaja kolo.
    Kolo fortuny - on jakby nieprzytomny, nie wie, co sie z nim dzieje,
    a wydarzenia ( symbolicznie dzieci ktore biegaja dookola) plyna
    swoim biegiem, na ktory nie ma wplywu. Moze jest nawet w transie.
    Podoba mi sie ta karta na tym miejscu, mysle, ze oddaje znaczenie
    kola fortuny i tutaj przynajmniej widac, ze rzeczywiscie cos krazy w
    kolo, widac ruch co moze dac kolejne skojarzenia.
    Jednak sprawiedliwosc jest tu dla mnie bardziej tajemnicza. Ten
    kamienny krag, w ktorym siedzi bohater z jakas inna osoba nie jest
    przypadkowy. Dalszy ciag kola fortuny w znaczeniu, ze nie ma on
    wplywu na wydarzenia? Czy moze to jedna i ta sama osoba przy czym
    jedna z postaci symbolizuje nasze sumienie i jest tym surowym sedzia
    dla samego siebie? Czyli ze jest jakby symbolicznym odbiciem
    lustrzanym nas samych. Ale jakby autor mial to na mysli, to
    uczynilby je identycznymi. A jak Wy ja czujecie?
  • petra11 04.09.07, 23:49
    Na karcie sprawiedliwosci czuje sie partnerstwo , nie ma przewagi
    jednej osoby nad druga. I pasuje to do numeru 11, wiecie o co mi
    chodzi?
  • morgana8 05.09.07, 00:07
    Nie czuje tu partnerstwa. Kobieta-Sprawiedliwosc stoi pewnie, swobodnie, trzyma
    w rece miecz lub wlocznie (nie wiem, wlasciwie co), a Glupiec zaraz z tej wiezy
    spadnie i zawisnie w powietrzu. Czy to jest kara, ktora zostala mu wymierzona? A
    moze sam ja sobie wymierzyl?
  • petra11 05.09.07, 00:28
    A wiesz, jak sie popatrze na te osoby jako stojace, to rzeczywiscie
    nabiera ta karta grozy, a glupiec juz spoglada za siebie, zeby
    ocenic czy z wiezy wysoko... A mi sie zdawalo, ze oni siedza i
    zrobili sobie wieczor towarzyski. Haha... Ale ten wisielec to mi
    potem nie pasuje, bo ta karta wyglada jak klasyczna wieza. Wisielec
    nie powinien tak spadac tylko wisiec , ale i tak mi sie podoba cala
    ta talia. Niech im bedzie!
  • morgana8 05.09.07, 00:54
    On nie spada, on wisi, albo raczej unosi sie w powietrzu smile Wszystko sie unosi w
    powietrzu. Tylko nie rozumiem jednego. Tarcze sdobyl na gorze (IX), kielich i
    jego moc odkryl na poprzedniej karcie (X), a gdzie zdobyl miecz i wlocznie? Na
    wiezy (XI)?

    Zastanawiam sie, co go wlasciwie z tej wiezy zrzucilo? Przeciez ta kobieta nic
    nie robi, tylko sobie stoi. Moze on po prostu wypil za duzo na poprzedniej
    karcie? Moze to wszystko to tylko sen? Tylko przebudzenie z tego snu bedzie
    bolesne, bo ruiny sa prawdziwe i samotnosc jest prawdziwa (XVI). A moze to jakas
    czarodziejska mikstura byla (X)?

    Talia jest przepiekna. Im dluzej sie nad nia zastanawiam, tym wiecej widze w
    niej tajemnic i zagadek smile
  • petra11 07.09.07, 19:56
    Ja w kazdym razie dziekuje Ci bardzo Morgano za oswiecenie z ta
    sprawiedliwoscia. Caly czas widzialam ja jako karte przedstawiajaca
    siedzacych ludzi i dziwilam sie , co to za obrazek. Teraz wydaje mi
    sie to takie oczywiste, ze stoja, a sama dojrzec tego nie umialam.
    Pozdrawiam.
  • sarahh1 04.09.07, 23:56
    nie dziala ta strona
  • petra11 05.09.07, 00:00
    sarahh1 napisała:

    > nie dziala ta strona

    Dziala , tylko musisz wybrac, co chcesz ogladac: major-arkana
    wielkie, swords- miecze, wands- bulawy itd.
  • coill 05.09.07, 00:55

    u mnie tez nie dziala. nie ma wogole zadnej strony a co dopiero o wyborze
    jakichs kart.szkoda,chcialam sie udzielicsad
  • coill 06.09.07, 00:16
    Nie dziala mi wogole to interhobby,u mojegto kolegi na kompie tez. nie wiem co
    to,moze tastrona uparla sie na ludzi z naszej lokalizacji big_grin
    szkodasad(
  • canada53 06.09.07, 00:20
    U mnie w pracy niestety też nie działa, za to w domu bez problemu. Widocznie coś
    do tej strony dostęp niektórym komputerom utrudnia.
  • petra11 07.09.07, 19:52
    Niestety nie znam innego miejsca, gdzie mozna obejrzec ta talie.
    Pewno to jest powodem, ze tak niewiele osob wlaczylo sie w dyskusje.
    Sama klikam po 10-15 razy , zanim wskoczy mi powiekszenie karty.
    Taka slaba strona.
  • gosiadzika 10.09.07, 11:11

    --
    " Dobry człowiek jest jak małe światełko. Wędruje poprzez mroki naszego świata i
    na swojej drodze zapala zgaszone gwiazdy. "
  • canada53 06.09.07, 00:05
    Strasznie szybko lecicie z materiałem, ja już zadyszki dostałam wink. Dziś już
    jest późno, jak się pozbieram to może jutro coś dopiszę.
  • canada53 07.09.07, 21:59
    Przyglądając się wszystkim WA z Elves Tarota i posiłkując się wieloma naszymi
    skojarzeniami, na które wpadłyśmy przy omawianiu poszczególnych jego kart
    ułożyłam wczoraj i spisałam taką oto historię:
    (0) Zaczęło się zupełnie banalnie, poznali się właściwie przez przypadek, on
    nawet na początku nie zwrócił na nią uwagi, ona się jemu tylko z daleka
    przyglądała. W końcu i ona jemu wpadła w oko. Zaczął się więc przed nią
    popisywać i wkrótce kompletnie ja zabajerował (I). Zagadywał, zaczepiał ją,
    zapraszał. Trzeba przyznać, że zupełnie ją oczarował: poświęcał jej tyle uwagi,
    a że był trochę starszy to wydawało się jej, że tyle więcej wiedział o życiu.
    Nic więc dziwnego, że wkrótce znalazła się z nim w łóżku (II). Myślała, że
    będzie to piękne przeżycie, w końcu tyle się o tym pierwszym razie naczytała...
    Ale okazało się, że nie było ani tak wzniośle, ani tak przyjemnie, a nawet
    bolało i to bardzo. Cóż, co się stało to się już nie odstanie, teraz mogła tylko
    iść się wypłakać w ramionach swojej powierniczki (III). Za to uświadomiła ona
    sobie, że stała się teraz kobietą i nabrała zupełnie innego stosunku do swojego
    ciała. Zaczęła lepiej je rozumieć i inaczej się nim posługiwać. On zareagował
    zupełnie inaczej – poszedł pochwalić się kolegom, przy okazji coś napomknął
    swojemu ojcu o zwiększeniu kieszonkowego (IV). Ale zamiast kasy dostał od niego
    tylko dobre rady i ostrzeżenia, że na kobiety to ma on jeszcze czas. Że najpierw
    należy zdobyć wykształcenie, coś w życiu osiągnąć, a dopiero później przyjdzie
    czas na amory. Ona zresztą też nie otrzymała wsparcia ze strony swoich bliskich,
    udała się więc po poradę do lekarza, a nawet poszła się wyspowiadać (V). Lekarz
    ją wysłał na badania i wyjaśnił parę rzeczy, ksiądz udzielił rozgrzeszenia i
    mogło się wydawać, że wszystko jest OK. Przede wszystkim teraz byli już parą
    (VI). Wprawdzie trochę musieli kombinować, żeby móc się spotykać (rodzice chyba
    czegoś się domyślali i patrzyli niezbyt przychylnym okiem na ich coraz bliższą
    relację), ale czegóż się nie robi w imię miłości. Tym bardziej, że teraz zrobiło
    się naprawdę romantycznie. Jednak sielanka zwykle nie trwa długo. Jemu już
    potajemne randki przestały wystarczać (VIII). Chciał oprócz tego uprawiać sport,
    spotykać się z kumplami, zaczął coś przebąkiwać o chęci wyjazdu. Mówił, że
    wprawdzie ją kocha, ale że jest też mężczyzną, więc musi się w życiu sprawdzić,
    coś sobie udowodnić, wziąć życie we własne ręce i urządzić je po swojemu (VIII).
    Ona oczywiście przyznała mu rację, ale i tak czuła się odrzucona, opuszczona i
    coraz bardziej samotna. Zaczęła też więcej od niego wymagać i to już nie tylko
    romantyzmu, ale zdecydowania bardziej konkretnych, życiowych rzeczy (IX). Ich
    drogi rozchodziły się – ona chciała domu a on właśnie nabrał chęci do zabawy.
    Imprezki, alkohol, tańce, dziewczyny i on w centrum ich zainteresowania (X).
    Wiedział, że to może ostatni moment żeby się wyszaleć, bywał na wieczorach
    kawalerskich u swoich kolegów i przeczuwał, że jemu też wkrótce przyjdzie się
    oświadczyć i sformalizować swój związek (XI). Tym bardziej, że środowisko
    wywierało coraz to większą presję i czuł się on coraz bardziej osaczony. Dał
    więc słowo, chociaż do końca nie był przekonany o słuszności tej decyzji i
    miewał chwile, że chciał od tego wszystkiego po prostu uciec. Ale skoro już
    słowo się rzekło, do akcji wkroczyli rodzice i szybko przejęli sprawy w swoje
    ręce – rozesłali zaproszenia, zorganizowali wesele, kupili wódkę i zaprosili
    gości (XII). Poczuł, że jego rola została ograniczona do tego, aby biernie dać
    się zaprowadzić do ołtarza. Ceremonia odbyła się sprawnie, a wraz z
    wypowiedzeniem sakramentalnego „tak” boleśnie odczuł, że jakiś etap w jego życiu
    zamknął się bezpowrotnie (XIII). Że teraz już nigdy nie będzie tak jak przedtem
    – żegnaj wolności a witajcie nowe obowiązki. Ale w praktyce okazało się, że
    bycie mężem wcale nie jest takie straszne jak mogłoby się wydawać. Ona bardzo
    się starała, dogadzała mu, prała, sprzątała, szykowała jedzenie (XIV). On będąc
    głównym obiektem jej zainteresowania mógł spędzać całe dnie bezczynnie przed
    telewizorem. Było mu nawet wygodnie, choć zaczął czuć, jakby powolutku życie z
    niego uchodziło. Nic mu się nie chciało robić, brakowało motywacji a kolejne dni
    były monotonne i podobne do siebie. Ona w końcu też zaczęła to odczuwać. Już nie
    przynosił jej kwiatków, nie adorował, zachowywał się tak jakby ona go coraz
    mniej interesowała. Za namową koleżanek zapragnęła więc to zmienić (XV). Kupiła
    nową bieliznę, włożyła bardziej wyzywające ciuchy, zainwestowała w perfumy.
    Postanowiła też wzbudzić w nim trochę zazdrości – zaczęła bywać na imprezach
    nawet dała się podrywać innym mężczyznom. Szczególnie takiemu jednemu o
    egzotycznej urodzie się spodobała. Wprawdzie nie chciała posuwać się za daleko,
    ale tak jakoś wyszło. Koleżanki mówiły że to przecież nic takiego (zawsze można
    się przecież wyspowiadać), że jej mąż najpewniej i gorsze rzeczy robi – zresztą
    i tak się o niczym nie dowie. Na nieszczęście on się jednak jakoś dowiedział
    (XVI). Atmosfera w domu momentalnie się pogorszyła, zaczęły się kłótnie,
    spięcia, awantury, rzucanie talerzami i trzaskanie drzwiami. W końcu on się na
    dobre wyprowadził i wystąpił o rozwód. Wydawało się, że wszystko stracone.
    Jednak opatrzność chyba nad nimi czuwała (XVII). Właśnie przyszły wyniki jej
    testów ciążowych – pozytywne. Wysłała więc mu wiadomość licząc, że może to w
    jakiś sposób wpłynie na jego decyzję.
    (Tutaj wzorem wszystkich szanujących się mydlanych oper następuje mały przeskok
    w czasie o parę miesięcy naprzód. Trudno bowiem opowiadać o jej złym
    samopoczuciu, humorach, przybranych kilogramach, rozstępach czy puchnących
    nogach (XVIII)).
    Akcja przenosi się więc na sam moment rozwiązania, gdzie ona już tylko boi się
    bólu, niepokoi się, czy wszystko będzie w porządku, czy dziecko urodzi się
    zdrowe no i przede wszystkim, czy nie okaże się ono czasem mulatem. Uff,
    wszystko już jest jasne (XIX)! Pociecha jest zdrowa, ona o bólu zapomniała jak
    tylko wzięła maleństwo w ramiona, jego kolor skóry też jest w porządku, a nawet
    z rysów twarzy noworodek jest podobny do jej męża. On zresztą też przyszedł w
    odwiedziny, przyniósł kwiaty, pogratulował i przeprosił za wszystko. Wygląda
    teraz na bardzo dumnego i szczęśliwego. Ona też jest szczęśliwa. Wspólnie
    podejmują decyzję, że jednak spróbują wszystko naprawić i być razem (XX).
    Wyjaśniają sobie wiele spraw, przebaczają sobie, on wycofuje pozew rozwodowy.
    Wychodzi na to, że i on taki święty znowu nie był i że obydwoje popełniali
    błędy. Obiektywna opinia rozjemcy bardzo im pomaga w uświadomieniu sobie tego.
    Postanawiają więc wspólnym wysiłkiem odbudować ich szczęście rodzinne. Obydwoje
    są teraz mądrzejsi, dojrzalsi, bogatsi w doświadczenia (XXI). On wraca do domu,
    ona obiecuje, że nie będzie robić wymówek. Wydaje się, że do ich małego świata
    znowu zawitała harmonia i wszystko znów powróciło na swoje własne miejsce. Jest
    nadzieja, że na stałe. No chyba, że...

    P.S. Coraz bardziej mi się ta talia podoba, ten Tarot chyba nawet lepszy jest od
    serialu w telewizji.
  • petra11 07.09.07, 22:33
    Swietne!!!!!
    Zyciowe, ironiczne i jakze prawdziwe....
    Niezle to wszystko pozbieralas do kupy. Nie jest wazne jakie mamy
    czasy, tarot i tak do nich pasuje.
  • morgana8 08.09.07, 00:27
    SUPER historia smile Nawet mozna ja zywcem zastosowac do wszelkich milosnych wrozb:

    0 - on nie zwraca na ciebie uwagi
    I - kompletnie cie zbajerowal
    II - bedzie inaczej niz myslalas
    IV - opowie o wszystkim kolegom
    VII - kumple beda wazniejsi od ciebie

    Z duzym przymruzeniem oka wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka